❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts by

Grzeczny chłopiec

Zawsze byłem spokojnym i cichym chłopcem. Miałem wtedy 16 lat, chodziłem do pierwszej klasy szkoły średniej. Byłem dość dobrym uczniem. Pani od angielskiego bardzo mnie lubiła. Namówiła mnie na konkurs, i zaproponowała że będzie mnie uczyć. Przychodziłem do niej po szkole aby mi pomagała z nauką. Przyszedłem pewnego wieczoru ubrany dość luźno. Zapukałem do drzwi i oczekiwałem aż stanie w nich pani Agnieszka. Otworzyła mi drzwi blondynka, włosy sięgały jej za ramiona, średniego wzrostu, szczupła ale z krągłymi piersiami. Jej pupa była lekko wypięta. Ubrana była w krótką spódniczkę dość luźną i top. Włosy miała spięte z tyłu żeby jej nie przeszkadzały.
Uśmiechnęła się do mnie przyjemnie i powiedziała:
-No chodź… musisz się uczyć..-popatrzyła mi w oczy i uśmiechnięta poszła do pokoju w którym mnie uczyła.
Poszedłem za nią, zamknąłem za sobą drzwi i po chwili byłem w pokoju. Usiadłem na swoim miejscu. W pokoju było biurko przy którym mnie uczyła. Siedzieliśmy na przeciwko siebie, podsunęła mi kartkę i rzuciła:
-No to zaczniemy małą kartkóweczką…-uśmiechnęła się do mnie i dodała-Ale teraz zaostrzymy zasady, jeden błąd równa się jeden kwadrans dłużej.
-Dobrze-powiedziałem posłusznie wiedząc że ona i tak postawi na swoim, w szkole wszyscy się jej bali. Trzeba było jej przyznać że nikt inny nie potrafił tak trzymać klasy w ryzach. Radziła sobie lepiej niż nie jeden facet.
Podała mi długopis- Masz 15 minut na napisanie.
Chwyciłem go w dłoń i zacząłem pisać. Denerwowałem się bardzo bo nie szło mi to za dobrze, Pani Agnieszka wstała i podeszła do mnie z tyłu. Czułem jej dłoń na karku. Gładziła mnie delikatnie i drapała.
-Spokojnie… nie zjem Cię jak Ci nie pójdzie-powiedziała chcąc mnie uspokoić. Krępowało mnie to że mnie dotyka inaczej niż ucznia. Skończyłem kartkówkę i odsunąłem ją prostując się. Pani Agnieszka przestała mnie dotykać i usiadła na przeciwko mnie. Sprawdzała w milczeniu patrząc co chwilę na mnie.
-Noo to posiedzisz tu jeszcze godzinkę gratis…-powiedziała spokojnie i zaczęła wyciągać potrzebne nam podręczniki. Widziałem że jest zawiedziona, zawsze wymagała ode mnie najwięcej, czasem aż za dużo.
Zaczęła mnie uczyć i tłumaczyła mi wszystko dokładnie. Po prawie dwóch godzinach czułem że mi mózg paruje. A jeszcze miałem karną godzinę, czułem że zwariuję. Kiedy nastąpiła godzina końca, Pani Agnieszka spakowała książki. Spytałem cicho:
-To znaczy że mogę już iść? Bez odrabiania tej karnej godziny…?-spytałem łagodnie spoglądając na nią.
-Wiesz Pawełku może zjesz ze mną kolację?-spytała mnie spoglądając mi w oczy po czym dodała jakby chcąc się wytłumaczyć- Znaczy bo..długo nie miałam okazji z kimś po prostu zjeść i…-poczułem że jest jej głupio.
Spojrzałem na nią bez słowa a ona zarumieniona opuściła wzrok, pierwszy raz widziałem ją kiedy się czegoś na prawdę wstydzi. W szkole nigdy nie okazywała emocji a speszyła się przy uczniu. Nie chciałem żeby pozostał jakiś niesmak między mną a moją nauczycielką więc postanowiłem się zgodzić.
-Dobrze, zjem z Panią- powiedziałem spoglądając na nią i próbując się uśmiechnąć ale wyszło to sztucznie.
-No to idę do kuchni…a Ty się rozgość-uśmiechnięta poszła do kuchni i zaczęła robić kolację.
Ja usiałem na kanapie w salonie i rozglądałem się po nim, było bardzo przytulne i bardzo było widać kobiecą rękę. Było dużo kwiatów i pamiątek rodzinnych. Po jakimś czasie przyszła Pani Agnieszka z dwiema porcjami spagetti, Usiadła obok mnie i postawiła je na ławie.
-Czego się napijesz? Soku, herbaty może kawy?-spytała patrząc na mnie i lekko się uśmiechając.
-Soku…-odpowiedziałem krótko krępując się lekko. Nie umiałem się zbytnio zachować w takiej sytuacji. Krępowało mnie to bardzo i czułem się nieswojo. Moja korepetytorka i nauczycielka w jednym wstała i poszła do kuchni, nie musiałem długo czekać. Przyniosła mi szklankę soku i usiadła obok.
-Smacznego- uśmiechnęła się do mnie i wzięła swój talerz po czym zabrała się za jedzenie. Czułem jej wzrok na sobie przez cały czas.
-Wzajemnie-odpowiedziałem tylko i sam wziąłem się za jedzenie. Przysunęła się do mnie i poczułem jak gładzi mnie po karku lekko.
-Smakuje Ci?-spytała i cały czas pieściła mój kark. Patrzyła na mnie cały czas.
-Tak..bardzo-odpowiedziałem grzecznie, nie chciałem jej się narażać.
Odsunęła się, chyba poczuła że jest mi głupio. Upadł jej widelec ja odruchowo odstawiłem talerz i schyliłem się. Chwyciłem widelec i podnosiłem wzrok w jej stronę, spojrzałem niechcący pod jej spódniczkę. Widziałem że ma dość skąpe majtki. Kiedy się wyprostowałem popatrzyłem w jej oczy. Uśmiechnęła się i lekko stuknęła mi palcem w nos.
-A oczka gdzie Ci uciekły?-spytała wesoło i popatrzyła mi w oczy.-Coo? Gdzie to się patrzy?
-Przepraszam…-powiedziałem cicho speszony, siedziałem zawstydzony.
-Nic się nie stało. Wiem że w Twoim wieku chłopcom trudno nie patrzeć.-powiedziała wyrozumiale, odstawiła talerz u poczułem jak głaszcze mnie po głowie. Wplotła swoje sprawne palce w moje włosy i lekko drapała mnie po niej. Wiedziała że to bardzo lubię, odruchowo przysunąłem głowę do jej dłoni. Rozbawiło ją to.-Ty jesteś takim kotem co?-spytała chichocząc.
-A czy Ty już byłeś z jakąś dziewczyną?-spytała mnie nagle, czułem jej spokojny oddech na moim karku.-Wybacz ale ciekawa jestem… widziałam jak koleżanki patrzą na Ciebie.
-Nie ja nigdy…-powiedziałem cicho zawstydzony. Spojrzałem na nią, zobaczyłem iskierki w jej oczach. Wzięła swoją dłoń ze mnie i zobaczyłem jak podwija swoją spódniczkę. Widziałem jej skąpe majtki a po chwili wsunęła rączkę w nie. Widziałem jak rusza w środku ręką. Wyciągnęła po chwili mokrą dłoń od swoich soczków. Nie wiedziałem co zrobić, patrzyłem tylko. A ona uśmiechając się położyła mokre palce na moich ustach i przejechała po nich. Zaczęła lekko wciskać paluszek do nich. Rozwarłem je ulegle pozwalając jej wsunąć palec w moje usta. Lekko zlizałem z niego jej soczki. Smakowały mi bardzo, nie myślałem że to takie dobre. Spojrzałem w jej oczy.

  • Smakuje?-spytała patrząc na mnie z uśmiechem. Wyciągnęła paluszek i zsunęła swoją dłoń na moją klatkę.
    -Tak..-powiedziałem nieśmiało, nie wiedziałem kompletnie jak mam reagować i co robić.
    -Pawełku… wiesz marzę o tym abyś teraz się rozebrał i ukląkł tu przede mną-powiedziała spokojnie patrząc na mnie.- Zrobisz to dla mnie? Proszę nie odmawiaj.
    Bez słowa wstałem i pozbyłem się swojej garderoby. Stałem przed nią skrępowany, mój penis lekko wisiał w stanie spoczynku. Klęknąłem przed nią i spojrzałem w oczy.
    Pani Agnieszka powoli wstała i ściągnęła swój top po czym odrzuciła go na bok. Rozpięła stanik i zsunęła go przy okazji pozbyła się majtek. Usiadła wygodnie rozszerzając uda. Miałem idealny widok na jej ociekającą od soczków podniecenia dziurkę. Chwyciła mnie za kark i pogładziła czule. Przysunęła lekko moją głowę do niej tak że poczułem jej wilgoć na ustach.
    -Błagam…wyliż ją…zrobię wszystko tylko to zrób! Zrobię co chcesz dobrze? Tylko zaspokój mnie.-wyjęczała podniecona i patrzyła na mnie błagalnie.
    Powoli przeciągnąłem języczkiem od dołu do góry jej szparki. Prawie od samej pupy do końca łechtaczki. Nigdy nie robiłem kobiecie minety więc nie za bardzo wiedziałem jak się do tego zabrać. Powoli lizałem jej szparkę od dołu do góry, mój miękki, chropowaty języczek przemykał po jej sromach. Jęczała cichutko i patrzyła na mnie z góry gładząc mnie po karczku. Powoli przyspieszyłem ruchy, pociągałem gwałtowniej moim niewprawnym jeszcze językiem.Wsunąłem języczek a ona wplotła paluszki w moje włosy. Ruszałem szybko języczkiem na boki ruszając głową góra dół tak że jeździłem po całej powierzchni jej dziurki. Pani Agnieszka jęczała coraz głośniej, wiedziałem że jest jej dobrze. Lekko mnie dociskała do niej, czułem jej wilgoć. Powoli chwyciłem jej łechtaczkę w usta i ssałem. Czułem się jak bym miał smoczek w ustach. Dłońmi gładziłem jej uda aż w końcu wjechałem dwoma palcami jednej ręki do jej szparki. Ruszałem nimi powoli w różne strony ocierając jej ścianki. Cały czas ssałem mocno jej łechtaczkę. Jej jęki stawały się głośniejsze. Oddech miała płytki i bardzo szybki. Mój przyssany języczek szalał na jej łechtaczce która byłą bardzo podatna na pieszczoty. Po chwili Pani Agnieszka wpadła w ekstazę, jęczała a jej szparka mocno zaczęła wylewać z siebie nektar. Pulsowała jak szalona. Pierwszy raz spowodowałem orgazm kobiety. Byłem z siebie zadowolony. Zlizałem to co należało do mnie, nagrodę za mój trud czyli jej słodki nektar.

Wakacje na Mazurach

Postanowiłam opisać wam, jedna z naszych histori erotycznych. Sytuacja miała miejsce, kilka lat temu. Obecnie mam czterdzieści latek, szczupła seksowna blondynka, z biustem B Maz wysoki, kilka lat starszy, podobajcy się kobietą.
Dodam, że lubimy sobie urozmaicać, życie intymne, rzadko coś planujemy. Z biegiem czasu stwierdziliśmy że najlepsze imprezy, są nie planowane tzw. spontan. I o takiej wam opowiem.
Mamy 2018r zdarzenie miało miejsce, latem pięć lat temu. Nie mając planów, na wakacje, ze względu, sporych problemów, z firmą męża. Który od kilku miesięcy, zamknął się w sobie. Nie miał ochoty na seks, na wspólne wyjścia. Unikał imprez, z przyjaciółmi. Wiedziałam że muszę coś zrobić, oderwać go od spraw firmowych. Gdzieś wyjechać, cokolwiek by wrócił mój stary mąż. Okazja goni okazję, a taka, wyklarowala się sama, w kilka dni.
Moja przyjaciółka, widząc co się dzieje, zapytala czy początkiem sierpnia, nie pojechalibyśmy z nią i jej mężem na Mazury.
Pomyślałam że byłby to, świetny moment, tylko jak przekonać męża. Podniecona okazją zgodziłam się, nim Ola skończyła mówić, o wyjeździe. Nagle balonik pękł.

  • nie żartuj…. – rzeklam zaskoczona.
    Jak się okazało, wyjazd organizował nasz wspólny znajomy, za którym, nie przepadał mój mąż.
    Darek fajne ciacho, wysoki brunet z włoskimi rysami twarzy, wynajął dom na dwa tygodnie, od swojego szefa, z którym żył lepiej, niż ze swoją, matka czy ojcem. Wtedy miał czterdzieści trzy wiosny.
    Jego życie, kręciło się wokół kasy, wydawanej, na kobiety które po kilku miesiącach uciekaly, przed jego popędem seksualnym.
    Był niewyżytym erotomanem.
    Słyszałam co nie co, o jego aktywności i wielkości. Ale mniejsza z tym, na tą chwilę.
    Problem pozostał.

Tego samego dnia, wspomniałam mężowi o propozycji Oli.
Usłyszałam.

  • Sylwia nie teraz, pogadamy później.
    To później trwało trzy dni.
    I warto było czekać. Jak się okazało, wcześniejszy inwestor, zwrócił mężowi zaległy przelew, czekał na niego kilka m-cy. Dzięki temu, zeszło z niego ciśnienie, w koncu widziałam, uśmiech na jego twarzy. Krótko mówiąc odżył on i firma.
  • kochanie dziękuję, że wytrzymałaś ten trudny okres i moje zachowanie ale….
  • misiek wszystko w porządku , cieszę się, że wszystko jest już dobrze – przerwałam mu, mocno go calując.
  • to kiedy jedziemy – zapytał.
  • ale wiesz ze to Darek organizuje, a ty za nim nie przepadasz.
  • a co mi tam. Raz ze już mnie tak, nie w kurwia jak wcześniej. A nawet kilka tygodni temu, proponował pomoc, lecz odrzuciłem. A dwa nic nam nie popsuje urlopu. Należy Ci się kochanie.
  • super – odparlam uradowana.

Dwa tygodnie później, byliśmy na Mazurach.
Darek był bez osoby towarzyszącej, lecz mu to nie przeszkadzało. Rozgościliśmy się, w pięknym domu Ola z Mariuszem mieli pokój na górze, my na dole, a Darek jak stwierdził, będzie spał tam, gdzie się wywroci…

Pierwszy dzień, zleciał nam, na zaopatrzeniu się w jedzenie i alkohole.
Po rozpakowaniu rzeczy Byliśmy tak zmeczeni, że nikt nie miał siły, skorzystać z basenu, lub jakuzzi.
Wstałam pierwsza.
Wyszłam przez drzwi balkonowe, na zewnątrz, bezchmurne niebo zwiastowalo piękny dzień. Podeszlam do basenu, woda była chłodna.

  • już nie śpisz – usłyszałam głos męża.
    Obrocilam się. Pocałunek był namiętny, aż mi skutki stwardniały…
  • idę założyć kostium..
  • dla mnie, możesz być w tych samych majteczkach – rzekł mąż.
  • kochanie dla ciebie zawsze i wszędzie lecz jak wiesz, to nie to towarzystwo.
  • ale założę ten kostium, co mi kupiłeś przed wyjazdem – dodałam z uśmiechem.
  • wzięłaś go. – zapytał zaskoczony
  • tak – odparlam śmiejąc się..
    Wracając do pokoju, w oknie obok, mignela mi jakas postać. Nie zdążyłam się przyglądnąć, a byłam w samych stringach.. -)

Po trzydziestu minutach, wszyscy byli na nogach. Do tego czasu, przygotowałam śniadanie.

  • wooow Sylwia, co za kreacja – rzekł Darek, a Mariusz (Mario) mu wturowal..
  • dziękuję… -)
    Biały strój, który ubralam, wiele nie zaslanial.
    Dwa paseczki, szerokości trzech, czterech centymetrów, zaslanialy moje sutki i część piersi.
    Jak wspomniałam wcześniej, nie są wielkie, ale jędrne, jak dwa duże pomarańcze. Do tego stringi z mniejszym paskiem, dokładnie zasłaniającym, moją ogoloną cipke.
    Musiałam pilnować, by czasami, nie wyszło, nic po bokach – ha ha…
    Panowie jakby się umówili, w luźnych bokserkach.
    Ola w czerwonym bikini, jej duże piersi wyglądały imponująco, jak jej figura, no i te nogi..

Humorki dopisywaly.
Koło południa, woda była znacznie cieplejsza, niż rano. Lecz jeszcze, się nie zamoczyłam, w porównaniu do innych.
Ich wyglupy i naleganie bym wyskoczyła, do wody, poskutkowaly.
Chwilę później tulilam się do męża.
Gdyż nie jestem plywaczka.
Woda była cudowna, lecz wolałam być, w tej części basenu, gdzie czułam grunt, pod stopami -)

Wyszłam ostatnia. Idąc w stronę leżaka, oczy wszystkich, były wpatrzone we mnie. Uśmiech nie schodził im z twarzy.

  • misiek wszystko mi widać…
    Biały strój, mokry stał się przeźroczysty, moje sterczące sutki, wyglądały imponująco ha ha..
    Podobnie było na dole.
  • logiczne kochanie.. Zaraz wyschnie.
  • dokładnie – odparlam ściągając stanik.
  • i tak chciałam je opalić. A przed wami, nie mam się czego wstydzić..

Panowie zareagowali, jak prawdzi, gentlemeni. Twierdząc że słusznie zrobiłam.
Ola poszła, w moje ślady..
Jej duże piersi, wyglądały rewelacyjnie.
Darek musiał wyjść.
Wrócił po chwili, z zimnymi drinkami.

  • a nie mówiłem, że to będą udane wakacje – rzekł podając je, z uśmiechem na twarzy.
    Widok lasek w toplesie. Podziałal na panów..
    Mój mąż miał zawsze luz, w sobie. Nawet gdy jego, kutas, wypychal spodenki. Celowo wstał, po duża poduszkę pod plecy..
    Nasz gospodarz i mąż Oli, w mgnieniu oka położyli się na brzuchu.
    Oparlam się wygodnie, o męża. Szeroko rozstawiając nogi.
    W między czasie, Darek żałował na głos, że nie wziął sobie ruchania.
    Czym nas rozbawil.
    Nasze uszczypliwe komentarze, bawiły i jego. Oczy panów, leżących przed nami, krążyły jak orbity, między cyckami.
    Dłoń męża, gladzila mnie po brzuchu.
    Gdy zbliżał się do piersi, zjeżdżał w dół. Jego sprytne paluszki, delikatnie unosiły moje, majteczki do góry.. -)

Czułam jak wrzynają, mi się w cipke. Towarzystwo pochloniete rozmowa, nie zauwazylo, jak je poprawiłam.
Z mojej pozycji, nie mogłam zobaczyć swojego krocza.

  • twoje płatki, rozdziela pasek majteczek który przechodzi przez środek.. -) usłyszałam, na ucho od męża.
  • taaak – jęknęłam cichutko.
    Po minie gospodarza, stwierdziłam, że dostrzegł to, czego ja nie mogłam.
    Kutas męża, napieral na mnie z tylu. Czułam jak pulsuje.
    Oboje byliśmy podnieceni. Sory, nie tylko my -)
  • mogłabym prosić o drinka Dareczku.
  • jasne, ktoś jeszcze – zapytał wstając.

Naszym oczom, przez chwilę, ukazał się, jego kutas.
Który zwisal, po prawej stronie jego luźnych spodenek..

  • o matko, Sylwia widziałas to – rzekła cicho Olka.
    -, kurwa, teraz wiemy, czumu łaski, uciekaly od niego – odparlam rozsmieszajac wszystkich.
  • ja pier… ten to ma dzidę. Jak mu to stanie, to dopiero, będzie woooow.
  • jak on tym rucha – dodał Mario.
  • rucha rucha i to dobrze – rzeklam
  • skąd wiesz – spytał Mario
  • kilka naszych koleżanek, miało z nim przyjemność, no nie Olu.
    Potwierdziła głową, gdyż zbliżał się Darek z drinkami.
    Już bez oporów, dumnie prezentował swojego ptaka, obijajacego się, między nogami.

Rozbudzone zmysły i towarzystwo bawiło się w najlepsze.
My postanowiliśmy iść do basenu. Zmoczylam swoje ciało i położyłam się na materacu.
Będąc koło siebie, mogliśmy się całować. Byłam podniecona, potrzebowałam trochę czułości.
Dłoń męża znalazła się między moimi nogami, które rozchyliłam.
Wystarczyło kilka jego dotknięć i doszłam. Nadmienię, że jestem nadpobudliwa i często (to mało powiedziane)
Dochodzę do orgazmu. Tak było i tym razem.
Przygryzlam wargi, by nie krzyknąć.

  • ruchac mi się chce..
  • kochanie jeszcze ci to bokiem wyjdzie – rzekł śmiejąc się.
    Leżałam na plecach, tyłem do towarzystwa.
    Promienie słońca, padały na moją, odsłoniętą cipkę.
    Zamyślilam się chwilę.
    I nie usłyszałam, jak Robert poprosił o podanie drinków do basenu.
    Ocknęlam się widząc Mariusza, siadającego na brzegu, z drinkami.
    Widok mojej lysej cipki, spodobał mu się.
  • no no ale widoki – rzekł z uśmiechem.
  • opalam ja – odparlam śmiejąc się.
    Dotknęłam jej.
    Była nabrzmiala, mokra i napalona…

Mario wskoczył do wody, chyba chciał ukryć swoją erekcje.
Dokonczylismy drinki i postanowiliśmy dołączyć do Oli i Darka.
Celowo nie poprawiłam, majteczek, widok naprzmialej wargi sromowej wychodzącej bokiem, podniecał mnie…

  • panie idą siku – rzekla Ola..
    Chwilę później dowiedziałam się, że Ola jest tak nakrecona że hejjj….
    To było nas dwie..

Mijając chłopaków, usłyszeliśmy, jak rozmawiają o naszych wdziekach.

Będąc w basenie, musiałam czuć grunt pod stopami, więc usiadłam na schodach. Woda podchodziła mi do piersi.
Ola zanurzyla się kilka razy.
Gdy dołączyli do nas panowie. Chwycilam się męża, za szyję, w tulona i bezpieczna mogłam iść z nim na głębsza wodę. Czując jego fiuta, ocierającego się, o moje krocze..
Postanowiłam to wykorzystać.

  • wsadz mi go – poprosiłam przygryzając jego ucho.
  • o taaak. – o matko.. – potrzebowałam go w sobie.
    Czułam jak rośnie w mojej pochwie. Wypełniał mnie całą, jego osiemnaście centymetrów, wiedziało jak mnie zadowolić..
    Staralam się, nie dać poznać po sobie, ze mam kutasa w sobie.
    Na szczęście, znajomi wydurniali się, nie zwracając na nas uwagi.
    Nasze usta zaczęły się całować, Robert unosił moją pupę, nasuwając cipkę na swoją pałke..
    Było bosko. Sekundy dzielily mnie od orgazmu.
    Wbilam zęby, w jego ramię, tłumiąc jęki szczęści.. -) -)
    Moja pochwa pulsowała, zaciskając się, mocno na jego fiucie.
    Opanowalam oddech. Mogąc normalnie coś powiedzieć.
  • postaw mnie, proszę na schodach.
    Usiadłam, nogi lekko mi drżały, z podniecenia, fale wody, uderzaly o moją cipkę, której nie zaslonilam.
    Miałam to gdzieś, i już..
    Wróciłam sama na leżak.
    Ściąglam majteczki i się położyłam. Zakrywajac twarz ręcznikiem.

Nie wiem kto, przyszedł pierwszy, na leżak Ale ciche, , SUPER, , usłyszałam. Rozchylilam nieznacznie nóżki.
Gdy nagle poczułam dotyk, dłoni na nogach..
Drgnęłam.
Lekkie muskanie, nabrzmialej lechtaczki, nie zmusiło mnie, bym zdjeła ręcznik. Leżałam tak, jeszcze dłuższą chwilę..
Dopiero głośne jęknięcie Oli, zmusiło mnie, do zobaczenia, co się dzieje.

Ujrzalam wszystkich nago.
To kutas Darka, wywołał to poruszenie.
Na pierwszy rzut oka, miał dobre, dwadzieścia trzy, może więcej centymetrów.
Do tego był gruby.
Mariusza pałka, była też imponująca.
Oli cipa, miała duże wargi sromowe, które odstawały znacząco.
Pięknie ogolona, błyszczala w promieniach słońca.

  • misiu jak dotykasz mojej małej, to nie przerywaj następnym razem – rzeklam do męża.
  • ok, tylko to nie ja – odparł..
  • acha… – rzekłam zaskoczona..

Śmiejąc się i dobrze bawiąc, czas płynął nie błagalnie.
Świadomość że te dwa tygodnie, spędzimy chodząc nago, działała na mnie.
Chialam się ochłodzić, więc poprosiłam męża.
Któremu nagle, się nie chciało hm…. -)
Zrobiłam smutna minę i dodałam, łapiąc go, za fiuta..

  • żałuj…
  • kochanie zaraz, muszę do toalety.. Zjadłem arbuza, jakby było malo alkoholu, to jeszcze ktoś, zrobił z arbuza cysterne z wódką.
  • Darek pójdziesz z Sylwią.
    Darek na to, jak na wygraną w totka.
  • jasne, do usług, czego pani sobie tylko życzy – rzekł śmiejąc się..

Złapała go za ramię. Jednocześnie prosząc by mnie trzymał i nie puszczał. Zlapalam się materaca.

  • dziękuję, tylko nie oddalaj się.
  • tak wiem..
    Stał obok. Chyba celowo, dotknął, mnie swoją pałką. Była sztywna, do granic.
    Obszedł mnie. I położył obok.
    Zaczęliśmy rozmawiać

Opowiadał o ustatkowaniu się, i takie tam pierdóły..
Zauważyliśmy, że na lezakach, był tylko mój mąż, który się opalał, z telefonem w rękach..
. A Ola z mężem, prawdopodobnie poszła się bzyknac. Ruszyłam się gwałtownie, wypuszczając materac.
Darek szybko mnie złapał. Chwyciłam się, jego ramienia.
Będąc na wprost siebie, czułam jego fiuta, jak mnie dotyka.
Poprosiłam, byśmy przeszli, na plytrzą wodę.

  • trzymaj się…
  • ok – odparlam.
    Wody miałam pod szyję, trzymałam się mocno. Dociskając swoje cycki do jego ciała..
    Najzabawniejsze było to, że siedziałam, na jego kutasie..
    Dosłownie.
    Wszedł między moje uda.
    Ocieralam się o niego, co bylo zajebiste.-) Chyba celowo szedł tak wolno – pomyślałam..
    Zerklam na brzeg. Tam było bez zmian. Unioslam się lekko, oddalajac swe ciało od jego..
    Gdy poczułam, jego fiuta, centralnie na cipce
    Zgielam ręce.
    Darek milczał. Jego główka weszła do środka.
    Jęklam z rozkoszy. Jego delikatny ruch, bioder w moją stronę wystarczył. .
    Nie wiem, ile, go w sobie miałam.
    Ale sporo..
    Jego dłonie zlapaly mnie, za pośladki.
    I zaczęły mnie unosić…
  • o ku*wa… ruchaj mnie. – wybelkotalam
    Rżnął, mnie mocno, jego kutas wchodził we mnie, rozrywając wręcz moja cipę.. Nawet nie wsadzal całego, a ja szalalam.
    Moja cipa, zaciskala się na nim, jak lina na wisielcu.
    Potężny orgazm targnął moim ciałem.l. Jego ruchy przyspieszył, chciałam krzyczeć.
    Lecz ciche pojękiwania , przez zaciśnięte zęby wydobywaly się, ze mnie.
    W jego ciało wbilam paznokcie.
    Kolejny spazm rozkoszy ,mnie dopadł.
  • nie przestawaj – prosiłam dygocząc.
  • zaraz dojdę – wyszeptał, starając się nie krzyczeć.
  • ja też… znowu…
    Nie dokończyłam, jak dopadł mnie kolejny orgazm.
  • lej we mnie, zabezpieczam się – rzeklam jąkając się.
    Moje ciało dygotalo.
  • rany boskie – aż krzyknęłam.
    Jego sperma, omal nie przebila mnie na wylot.
    Trwało to kilka, kilkanaście sekund, tryskal jak ława w wulkanie.
    Czegoś takiego, dawno nie przeżyłam.
    Pomógł mi siąść, na schodach basenu. Moje ciało przeszywał, jeszcze spazm rozkoszy . Siedzieliśmy tak chwilę, w milczeniu. Gdy poczułam, że dojdę, o własnych siłach, do leżaka, wstałam. Szepczac mu na ucho.
  • dzięki..

Damska Toaleta

Zaczynam dzień niespodziewanym smsem od szefa z samego rana: „Proponuję ostry seks i niezapomniane chwile ze mną, piszesz się na to?”. Gnój i dupek – powiedziałam pod nosem. Czy on naprawdę wierzy, że któraś by się zgodziła? W ogóle, co to za brak profesjonalizmu, aby własny szef pisał tak do swojej pracownicy, nawet do jakiejkolwiek kobiety? A mimo to przyjemne ciepło rozeszło się po moich lędźwiach, gdy wypalało się to pytanie w mojej głowie. Postanowiłam, że nie będę odpowiadać na takie grubiańskie smsy. Tyle, że nie mogłam o nim zapomnieć. Nie mogłam się skupić na żadnym biurowym zadaniu. Fakt, że mój szef – cholernie przystojny i ambitny facet, za którym wodzi oczami większość kobiet, proponuje mi tak bezceremonialnie, nietaktownie, grubiańsko, bezpardonowo – seks, podziałał na mnie, jak płachta na byka. Szukałam kolejnych oskarżających epitetów, aby w możliwie jak najlepszy sposób obrzydzić sobie tę propozycję, ale bezskutecznie. W mojej głowie ciągle rozbrzmiewały słowa: ostry seks. Ciekawe skąd wie, że taki lubię? Zgaduje, a może to widać? Jaki on jest naprawdę w łóżku? Wydaje się taki idealny do seksu. Kurcze, brzmi to mechanicznie, ale taka jest prawda. Tylko do seksu. Przecież życie z takim szowinistą to piekło na ziemi, a on jest diabłem wcielonym. Ale łóżko? Hm… znowu się zamyśliłam.

Widzę go cały czas, siedzi w mojej głowie i nie mogę go stamtąd wygonić. Słowa, napisane w tej krótkiej wiadomości tekstowej, przesuwają mi się przed moimi oczami jak natrętny film. Przyśle następną? Czemu do cholery fascynuje mnie taki człowiek? Traktuje kobiety jak szmaty. Służą mu tylko do jednego. Jest arogancki, apodyktyczny i niekulturalny. Za to zawsze w najlepiej skrojonym garniturze. Idealnie dopasowanym krawacie i nieskazitelnie czystych, skórzanych butach. Oczywiście – wiązanych. Przechadzał się po biurze rozsiewając zapach Fahrenheita. Takie chamstwo w białych rękawiczkach. Żałosne, że w ogóle o nim myślę. Ale jest w nim tyle energii. Zawsze dopina swego. Wszystko robi z ogromnym zaangażowaniem i pasją. Konkretny i stanowczy. W każdym calu profesjonalny. Nienawidzi sprzeciwu. Zdaje się, że chyba nie ma nawet wielu przyjaciół. W sumie trudno się temu dziwić.

Pracuję w tym biurze już od trzech lat i właściwie to nawet go nie lubię, chociaż niemożliwie pożądam. Dla mnie wydaje się jednak wyjątkowo miły – jak na swoje „normalne zachowanie”. A może tylko ja tak to widzę?

Pisk opon. Hm… tylko on parkuje w taki sposób. Wszystkie moje koleżanki jakby nagle się wyprostowały i trochę sztucznie i przesadnie zajęły pracą. Wymaga od nas przestrzegania ścisłych zasad. Obcisły uniform z krótką spódniczką, która w trakcie siadania, podjeżdża stanowczo za wysoko. Cieliste, błyszczące rajstopy – przez cały rok. Pełne buty na wysokim obcasie. Wszystko dokładnie zapisane w kontrakcie. Zdaje mi się, że tylko ja wyłamuję się od tych zasad i zamiast rajstop noszę samonośne pończochy. Nie może ich nie zauważyć, kiedy siedzę naprzeciwko niego.

Przeszedł przez nasz pokój, kierując się w stronę swojego gabinetu. Nowoczesny, minimalistyczny wystrój. Szklane biurka i ściany. Lubi wszystko kontrolować. Trzy eleganckie kobiety w jednym pokoju – obok gabinetu szefa. Wymarzone miejsce dla każdego menagera.

Mrugnął do mnie okiem, wyrywając mnie ze świata rojeń. Spuściłam tylko oczy i odwróciłam głowę w stronę okna, udając że w ogóle tego nie zauważyłam. Niestety na moich ustach pojawił się ten skurcz mięśnia, który nazywamy uśmiechem. Niekontrolowany skurcz, który często pojawia się w niewłaściwym momencie. No tak, na pokerzystę to ja się nie nadaję. Zauważył to na pewno. Odczytał jako nieme przyzwolenie na dalszą grę. Ciekawe, kiedy się podda? Jak długo będzie gonił króliczka? Jak bardzo jest uparty? Zobaczymy.

Zatrzymał się. Chociaż na niego nie patrzyłam, czułam jednak ten wzrok, spływający z lepkim dreszczem po moich ramionach, ślizgający się po udach, kolanach i łydkach. Podszedł do mojego biurka, oparł się o nie i zapytał:

– Więc jak? – przeszły mnie ciarki. Czy on musi tyle pytać? Od dawna widzi, jak na niego patrzę, jak odpowiadam na każde spojrzenie. Jak całym swoim ciałem daje mu do zrozumienia, że strasznie mnie kręci. Niech zaaranżuje jakąś sytuację i po prostu to zrobi. Chyba nie myśli, że się zgodzę? Mam męża. Jestem szczęśliwą mężatką, dumną z faktu posiadania stabilnego związku, a wręcz obnoszącą się z tym. A on tak prosto z mostu? AMATOR. Nigdy nie złamałam przysięgi małżeńskiej. Zresztą wszyscy w biurze o tym wiedzą, chociaż on akurat zawsze dziwnie się uśmiecha, kiedy o tym słyszy…

– To są dokumenty o które pan prosił – czułam łomot w sercu, ale z przyklejonym uśmiechem wręczyłam mu stos uporządkowanych papierów – o to pan pytał, prawda? – wziął je, prostując się przy tym i mrużąc oczy.

– Nie o to, ale dziękuję – i wyszedł, spoglądając na mnie spod opuszczonej głowy. Pokiwał nią tylko i pogłaskał się znacząco po brodzie. Chyba nie zrezygnował? – przemknęło mi przez głowę. O czym ja właściwie myślę? Weź się za robotę, głupia – skarciłam się sama. Czas leciał, a ja nie mogłam robić wiele więcej, prócz analizy jego spojrzenia i przesłanego smsa.

„Pięknie pachniesz, moja droga. Zmysłowo i kobieco.” – kolejny sms. Dreszcz przeleciał mi po plecach. Kurde, jeszcze chwila, a podam go o molestowanie. Tylko, że to mi się podobało. Podniecał mnie. Ta codzienna walka na spojrzenia, gesty i słowa, powodowała że praca w biurze stawała się znośniejsza. Poza tym szkoda byłoby stracić tak intratną posadkę. Mimo wszystko nie powinnam odpisywać. Nie mogę dać się wciągnąć w tę misternie tkaną przez niego pajęczynę. Żarty, flirt – to jest jeszcze do przyjęcia. Cienka granica, ale może być. Natomiast ta bezpośrednia propozycja? Przegina.

„Czujesz mój wzrok na sobie? Oddech na Twoim uchu? Kłujący dotyk zarostu na szyi? Czujesz jak mój śliski język znaczy ścieżkę na Twojej delikatnej, jedwabistej i miękkiej skórze?” – dureń. I znowu usta rozjechały mi się w lekko lubieżnym uśmieszku. Ukradkiem spojrzałam w stronę jego gabinetu. Trzymał w dłoni komórkę i obserwował każdy mój ruch, jak myśliwy polujący na zwierzynę. Założyłam nogę na nogę, mimowolnie zaciskając uda. Docisnęłam coraz bardziej moją wisienkę tortu do siedzenia, która jak mało co mrowiła mnie, nie chcąc zostać tak bezceremonialnie zjedzoną. Inaczej nie mogłam tego zrobić jak, wypinając przy tym piersi do przodu. Przyjemny dreszczyk znowu przeszył moje biodra. Słodycz zaczęła powoli sączyć się z moich lędźwi. Musiał zauważyć, że zaczynam się wiercić. Ta gra stawała się coraz bardziej realna i niebezpieczna. Spojrzałam na koleżanki – zapracowane. Wyciszyłam telefon, bo niektóre zaczęły już spoglądać, poirytowane ciągłym sygnałem smsa. Muszę to zakończyć póki czas. Czas, czas… która to godzina? A ja nic jeszcze nie zrobiłam.

„Czujesz moją dłoń, przesuwającą się po Twoich ramionach i szyi? Czujesz, jak lekko wsuwa się za dekolt? Jak zatacza koła na Twoich piersiach? Jak ściska brodawki?” – niestety czuję – pomyślałam. Ale co on sobie w ogóle myśli? Że jestem jakąś dziwką? Że wystarczy aby on napisał smsa, a ja pójdę za nim w ogień? Czułam też, że mój oddech przyspieszył i że zaczynam drżeć. Nie bardzo mogłam utrzymać długopis i wykonywać jakiekolwiek polecone mi zadanie. Skurczybyk, wie gdzie uderzyć. Wie dokładnie jak mnie podejść, ale przecież kocham tę grę. Kolejne sekundy mijają, a ja łapię się na tym, że zamiast pracować czekam na kolejnego smsa.

„Podnieś wyżej spódniczkę, chcę zobaczyć Twoje kształtne uda w całości. Jesteś wilgotna? Uwielbiam, kiedy kobieta jest wilgotna.” – skąd wie? Byłam już bardzo mokra i śliska. Czułam, że gdyby nie majtki, miałabym problem ze spódniczką. Błogosławione majtki – dobrze że ktoś je wymyślił i że dziś je ubrałam. Przecież lubię czasem, tak dla draki ich nie założyć.

„Odpowiedz!!!”. W jakimś dziwnym, niekontrolowanym odruchu odpowiedziałam wreszcie na tego smsa. „TAK”. O nie, co ja właściwie robię? Za późno. Wiadomość popędziła już w niezrozumiały dla mnie do końca sposób – do jakiegoś operatora i na pewno rozbrzmiewała już na jego komórce. Dłużej nie mogłam usiedzieć. Wierciłam się strasznie. Czułam, że cała płynę. Zasłoniłam stół jakimiś papierami i włożyłam niepostrzeżenie ręką za pasek spódniczki. Odnalazłam i odchyliłam gumkę małych, czarnych majteczek. Wślizgnęłam się do środka. Nie mogłam uwierzyć, że można być tak wilgotnym. Spojrzałam niepewnie na koleżanki z nadzieją, że nic nie zauważyły. A on? Cholera! Wciąż na mnie patrzył. Wyciągnęłam dłoń i spojrzałam pod stołem na lepiące się palce. Nitka między nimi osiągnęła horrendalną odległość. Przyłożyłam je do nosa – taki odruch. Zawsze to robię – lubię swój zapach. Muszę wyjść do toalety i przynajmniej się wytrzeć. A może coś jeszcze?

Wstałam na lekko chwiejnych nogach i starałam się jak najpewniejszym krokiem dotrzeć do łazienki. „Chcę mieć te majtki za 5 min na swoim biurku. Jeśli nie, to przerżnę cię tak, że długo nie będziesz mogła wstać!!! Straciłem cierpliwość!! Nie byłem dość miły?!” – ha, pomyślałam w drodze do WC – ta groźba nie była potrzebna, ale dodatkowo mnie podkręciła. Jestem już w takim stanie, że gdybyś jeszcze trochę napierał, przyniosłabym ci je w zębach, ale tego się nigdy nie dowiesz. Niedoczekanie Twoje! Jeśli mi grozisz, to na pewno już nic z tego nie będzie. Im dłużej myślałam nad tym smsem, stojąc na środku korytarza, tym bardziej byłam wściekła. Spojrzałam mu prosto w oczy. Siedział na stole z zadowoloną miną, pewny, że już mu nie ucieknę. Uśmiechnęłam się i pokazałam mu środkowy palec. Ale jego uśmiech natychmiast zniknął. Wstał i szybkim krokiem ruszył do drzwi. Kurde. Odwróciłam się w te pędy i niczym spłoszona sarenka, prawie biegiem, dotarłam do drzwi łazienki. Przesadziłam? Hm… sama nie wiem.

Otworzyłam drzwi. W powietrzu unosił się delikatny zapach mydła. Duże lustro, eleganckie kafelki w stonowanych kolorach. Jednym słowem, można by tu zamieszkać.

Już chciałam zamknąć za sobą drzwi, kiedy poczułam energiczne szarpnięcie za klamkę. Kątem oka zauważyłam, że to on. Wyrósł przede mną jak spod ziemi. Bez słowa pchnął mnie do środka. Nogi się pode mną ugięły jeszcze bardziej i zupełnie nieruchomo wrosłam w ziemię. Doigrałam się! Strach i podniecenie splotły się we mnie w jedno uczucie. Poczułam zimno i gorąco równocześnie. Chęć ucieczki i paraliż wszystkich mięśni – w tym samym momencie. Ciarki na całym ciele.

– Tęskniłaś? – zapytał z ironią w głosie.

– Zdaje się, że to damska toaleta – powiedziałam z największym spokojem w głosie na jaki było mnie stać w tej chwili.

– Naprawdę? Jakoś mi to umknęło – odparł z szyderczym wyrazem twarzy. Jakiś głos wewnątrz mnie podpowiadał, abym natychmiast zaczęła krzyczeć, kopać, cokolwiek aby zapobiec nieuniknionemu… Ale moja druga połowa – ta tajemnicza osoba, która siedzi we mnie w środku i wyrywa się czasem poza granice zdrowego rozsądku – cholernie chciała, aby to się wreszcie stało. Jeśli zrobi to na siłę, może wyrzuty sumienia nie będą mnie tak dręczyć? Może zdołam wtedy zachować resztki szacunku do samej siebie? Kurde, kogo ja chcę oszukać?

Nie zostawił mi jednak dużo czasu do namysłu. W jednej sekundzie zamknął drzwi na klucz i przycisnął mnie do dużego, zimnego lustra. Ale mimo wszystko było mi gorąco i duszno. Jak ja marzyłam o tej chwili. Cała drżałam. Krew pulsowała w moich żyłach z ogromną mocą. Trochę mnie przerażał, ale tak samo mocno podniecał. Ta ogromna energia, skumulowana w każdej komórce jego ciała, w każdym kroku, ruchu – doprowadzała mnie na skraj w kilka sekund. Nigdy wcześniej nie wiedziałam, że mężczyzna może tak działać na kobietę.

– Co ty wyprawiasz? Wyjdź stąd natychmiast! – protestowałam z rozpaczą w głosie, mając pewność, że nie posłucha.

– Traktowałem cię jak damę, byłem miły. Nie chciałaś po dobroci, to teraz potraktuje cię jak głupie dziewczę – w jednej chwili moje ręce znalazły się wykręcone za plecami. Trzymał je mocno za nadgarstki. Zdążyłam syknąć z bólu, gdy zaczął cedzić do mojego ucha:

– Zerżnę cię tak, że długo będziesz to pamiętać – jego nogi wdarły się między moje i bezceremonialnie je rozszerzyły – będziesz o mnie śnić, marzyć i przychodzić po jeszcze – syczał cicho – będziesz błagać, abym rżnął cię systematycznie. Ostro i konsekwentnie – ciepłe powietrze z jego ust, irracjonalnie przyjemnie w tej sytuacji, pieściło moje ucho. Był cudowny. Chciałam, aby tak do mnie mówił. Byłam zupełnie niezdolna do jakiegokolwiek ruchu, zakleszczona między jego ciałem, a lustrem. Nie mogłam nic zrobić. Poczułam się całkowicie bezwolna i bezsilna. Pragnęłam, aby robił ze mną – co chciał. Siła i pewność, z jaką mnie trzymał, rozpalała wszystkie moje zmysły. Bezbłędnie odczytał moje najskrytsze pragnienia. Jakby dokładnie wiedział, czego potrzebuję. Czułam, jak fala pożądania przelewa się przez moje ciało, jak z każdą chwilą zaczyna mocniej płynąć. Jak okrutnie pragnę tego mężczyzny.

– Puszczaj, oszalałeś, pójdziesz za to siedzieć – próbowałam zachować przynajmniej pozory nierównej, z góry skazanej na niepowodzenie walki o wolność.

– Przestań świrować, wiemy oboje, że tego chcesz – jeszcze mocniej wykręcił moje ręce.

– Aauuu, to boli kretynie – wypięłam się w jego kierunku jak struna. Poczułam, jak dociska moje piersi do siebie i jak z każdą sekundą wilgoć zaczyna znowu sączyć się strumieniami z mojej cipeczki.

– Więc się uspokój. Kiedy wreszcie zrozumiesz, że zawsze jest tak, jak ja chcę? Co? – mówił szybko i konkretnie, wprost do mojego ucha. Patrzyłam mu prosto w oczy. Bezczelnie i odważnie, zachowując resztki godności. Mogłam krzyczeć, kopać, gryźć, ale przecież tego nie chciałam. Marzyłam o tej chwili. Pragnęłam, aby nie przerywał. A im bardziej był bezkompromisowy, tym szybciej rosło moje podniecenie.

– Niedoczekanie twoje – powiedziałam i splunęłam mu w twarz. Przytrzymał mnie jedną ręką, a drugą spokojnie się wytarł. Trzask. Wymierzył mi jeden policzek.

– Sass… – skóra zapiekła, a ja poczułam, że on naprawdę nie żartuje.

– Ja się ciebie nie pytam – przejechał powoli językiem po moim policzku. „Jaki obleśny” – pomyślałam i kolejna belka mojego oporu pokruszyła się w drobny mak. Ten opór wyraźnie go jednak podniecał. Widziałam jak iskrzą mu się oczy, jak patrzy na mnie spod przymrożonych lekko powiek. Lubił mieć koło siebie takie wijące się zwierzątko, zdane na jego łaskę. Nie miał żadnych problemów z trzymaniem mnie przy tej ścianie jedną ręką. Miałam wrażenie, że nie wymaga to od niego zupełnie wysiłku. Druga zaczęła powoli wędrować pod moją sukienkę. Napawał się moją bezsilnością, obserwując cały czas moje coraz bardziej zamglone oczy. Duża, ciepła dłoń dotknęła mojego uda. Pomimo żelaznego uścisku, drgnęłam. Ciepły dotyk przemieszczał się nieustępliwie do góry. Stanęłam na palcach. Uśmiechnął się tylko. Było w tym trwaniu jakieś wyczekiwanie, pokusa, bezwład. Sekundy wydawały się wiecznością.

– W niczym ci to skarbie nie pomoże – dotarł do majtek i mocno przywarł do nich ręką. Docisnął ją z całej siły, odchylił rąbek materiału i bezpardonowo wcisnął dwa palce do środka.

– Uhm… – jęknęłam tylko. Zagiął je w środku i zaczął nimi poruszać. Mój oddech przyspieszył i wyraźnie już czułam jego twardego jak skała członka, dociśniętego do mojej nogi. Lepkie powietrze kleiło się do mojej skóry, trzymało w garści natrętnie i bezlitośnie. Jakbym patrzyła zza tafli szkła na inny, nierzeczywisty świat. Jakbym przestała być sobą. Co ja robię? Szarpnęłam się mocno i prawie udało mi się wyrwać, ale jego stalowy uścisk natychmiast powrócił, a szyderczy uśmiech pojawił się z powrotem.

– Nie tak prędko laleczko, skończymy, kiedy JA powiem – stwierdził wolno i z naciskiem – żarty na bok. Cała płyniesz dziewczyno – już wiedział, że lubię taki seks.

Sprawnym i szybkim szarpnięciem opuścił moje majtki, które zatrzymały się w połowie uda. Podciągnął maksymalnie i tak już krotką spódniczkę. Całą dłoń przycisnął do mojej gorącej szparki, ocierając się o nią powoli.

– Lubisz to, suko? – warknął, poklepując mnie po moim skarbie.

– Odpowiadaj, jak do ciebie mówię – syczał przez zęby, na przemian zanurzając we mnie palce i poklepując moją gorącą już szparkę. Moje wargi zaczęły nabrzmiewać. Były coraz bardziej purpurowe, wilgotne i pobudzone. Sutki próbowały przebić się przez bieliznę. Jeden z jego palców zapędził się do mojej ciaśniejszej dziurki. Naśliniony wdarł się tam, penetrującą jej wejście, poruszał się zgrabnie w te i nazad. Oddychałam coraz głośniej i coraz szybciej, coraz intensywniej. Cipka zaczęła zaciskać się wraz z palcami w środku. Przymknęłam oczy. Błogość zaczęła rozchodzić się po moim ciele.

– Tak, lubię – nie było sensu dłużej stawiać oporu. Nogi zrobiły mi się jak z waty i byłam wprost wdzięczna, że mnie podtrzymuje. Straciłam kontrolę nad swoim ciałem. Otwarłam się na niego i dałam się prowadzić dotykowi. Jego stanowczy głos obudził we mnie szaleństwo. Zgasił mój opór i wstyd już do końca. Byłam teraz gotowa na wszystko z nim. Wiedziałam, że poprowadzi mnie tam, gdzie zawsze chciałam dojść. Pragnęłam, aby mnie posuwał na wszystkie sposoby, jakie przyjdą mu do głowy, ale on nagle mnie puścił i odsunął się. Oparł się o ścianę obok.

– Zrobisz co każę i nie będziesz protestować. Pochyl się. Ośliń swoją cipką lustro. Rozmaż swoje soki po jego tafli. Chcę to zobaczyć – pochyliłam się i spojrzałam na niego. Wbił we mnie swoje czarne i mroczne jak ziemia – oczy. Płonęły niezwykłym blaskiem. Zatracałam się w tym spojrzeniu. Ciarki przechodziły mnie całą. Byłam głodna jego arogancji.

– No już, czekam – strasznie podniecał mnie jego władczy ton. Maksymalnie wyuzdany. Nie zmuszał mnie już. Miałam to zrobić z własnej woli i zrobiłam. Powoli docisnęłam pupę do lustra. Rozłożyłam szeroko nogi i maksymalnie wypięłam pupę. Druga para długich, smukłych nóg, odzianych w cieliste, połyskujące pończochy zrobiła dokładnie to samo. Majtki opuszczone do połowy ud, wbijały się lekko w skórę. Dekolt żakietu opadł nisko, odsłaniając odziane w delikatny materiał krągłe piersi, kołyszące się teraz lekko w rytm moich ruchów. Poczułam zimno, które zaczęło wdzierać się między moje płatki. Czułam, jak dokładnie przylegają do gładkiej powierzchni i jak rozsmarowując moją wilgoć, rozpłaszczają się, tworząc symetryczne odbicie po drugiej stronie. Na lustrze powoli zaczęły się pojawiać ślady mojej lubieżności. Sytuacja zaczynała doprowadzać mnie do obłędu. Byłam już na każdy jego rozkaz.

– Bardzo dobrze. Pojętna uczennica. Odwróć się teraz przodem do lustra. Chce patrzeć na twoje soczyste pośladki. Pochyl się i zliż to, co tam nabrudziłaś – wypięłam i wyprężyłam pupę w jego stronę. Zaczęłam powoli lizać lustro. Dwa języki spotkały się na błyszczącej powierzchni, a on patrzył na to z wyraźnym zadowoleniem. Nagle poczułam inny język błądzący między moimi pośladkami. Wwiercający się we mnie i zlizujący całą wilgoć. Chciałabym czuć go wszędzie. Cudowne mrowienie rozprowadzało dreszczem przyjemność po całym moim ciele. Zdjął marynarkę i poluzował krawat. Wyraźnie było mu gorąco.

– Dobrze, widzę że się rozumiemy. – klepnął mnie siarczyście po tyłku. I kolejne uderzenia spadły na mój pulsujący tyłeczek, trafiając czasami w wychylający się z pomiędzy pośladków pączek mojej róży. Dręczące klapsy spadały na moją szparkę, jeden za drugim.

– A teraz oprzyj się o lustro, ręce wysoko nad głową. Wypnij się suczko, stój tak i czekaj, aż zechcę cię zerżnąć – tym razem kciuk powędrował do mojego wnętrza, a pozostałe palce do mojego skarbu. Zaczęłam pojękiwać. Byłam już na skraju.

– Poproś szmato, żebym ci wsadził – syknął, chwytając mnie równocześnie za włosy, mocnym i pewnym pociągnięciem. Nie sprawiającym bólu, a świadczącym jedynie o jego przewadze. Odgiął moją głowę i poczułam jak wpija się szyję. Nachalne, pospieszne pocałunki, zasysające moją skórę i zlizujące słonawy pot, oszałamiały mnie swoją intensywnością.

– Błagam, wsadź mi – jęczałam – rżnij mnie… pieprz… do utraty tchu – mówiłam omdlałym już głosem. Szybkim ruchem rozerwał guziki mojej garsonki i podniósł do góry delikatny stanik, uwalniając tym samym nabrzmiałe piersi. Rozpiął rozporek i poczułam, jak jego drąg toruje sobie drogę do mojego wnętrza. Nagle i bardzo szybko zastąpił kciuk, ciężkim i twardym do granic poskramiaczem kobiecych pragnień. Cudowny, odpowiednio długi penis zanurzyła się we mnie. Rabował i wchłaniał nim moje ciepło, łamiąc podstawy fizyki i powodując jeszcze większy gorąc. Mój jęk rozdarł powietrze w toalecie. Powracający od głuchych kafelkowych ścian, mieszające się ciche krzyki w umyśle, tylko potęgowały atmosferę satysfakcji. Śliskie i miękkie wnętrze z wdzięcznością przyjmowały kolejne pchnięcia.

– Jak ja lubię jebać takie ciasne i gorące szparki – wycharczał do mojego ucha. Jego ręka powędrowała tym razem na mój kark i mocnym uściskiem blokowała mi wszelki ruch. Druga pewnym uchwytem trzymała moje biodra. Poruszał się teraz we mnie w zawrotnym tempie, pracując biodrami jak tłok parowy. Wypięłam się do niego jeszcze bardziej, chcąc poczuć go jak najmocniej. Jego jądra obijały się o mój skarb, potęgując doznania. Moje piersi zroszone potem pulsowały w rytm gorącego tętna, a druga para towarzyszyła im w lustrze – lubisz to moja dziewczynko, wiem. Lubisz ostre rżnięcie – syczał cały czas do mojego ucha, a ja pojękiwałam w rytm jego uderzeń.

– Tak, błagam… nie przerywaj… szybciej – mamrotałam resztką sił, tracąc świadomość istnienia i tonąc w coraz większej rozkoszy.

– Dobrze ci, sunio? Hm? Tak? Chcesz więcej? Będziesz moją pieprzoną dziwką, kiedy tylko o tym pomyślę. Zawsze tak, jak ja chcę i tak ja lubię, rozumiesz suko? – cedził ciągle gardłowym głosem – będziesz moją zabawką. Zawsze zrobisz, co ci rozkażę i spełnisz każdą moją zachciankę. Będziesz mi się całkowicie oddawać. Będziesz bezgranicznie uległa i posłuszna – jego ręka z karku powędrowała do mojej szparki, dociskając ją i miętosząc. Byłam bliska szaleństwa. Rzeczywistość mieszała się z mgłą iluzji i pożądania. Nabrzmiała łechtaczka pulsowała jak tętniące źródło, czekające aby wytrysnąć – będziesz klęczeć u moich stóp i czołgać się jak zwierze, jeśli ja tak powiem.

– Tak… proszę… będę… – ledwie szeptem zdołałam wypowiedzieć – uuu… jęknęłam głośno, nie zwracając uwagi na współpracowników w biurze. Pociemniało mi w oczach. Fala rozkoszy jak wybuch wulkanu, przetoczyła się po moim ciele. Każdy jego naprężony mięsień potwierdzał moje spełnienie. Odpływałam w zapomnienie. Strużka parzącej spermy spływała po mojej nodze.

Znowu czułam że żyję, że oddycham pełną piersią, że świat kręci się z zawrotną prędkością. Znowu rozbłysły dla mnie fajerwerki emocji. Wiedziałam już, że będę od niego uzależniona. Każdego dnia w pracy będę drżała z podniecenia, siedząc przy biurku, wyczekując z utęsknieniem, aż mnie przywoła i zabawi się mną wedle swego uznania. Będę w niepewności czekać na każdy sms i tonąć w rozpaczy, kiedy będzie mnie lekceważył. Dokąd mnie to zaprowadzi?

Kuzynka Aneta

Pomimo tego, ze moja kuzynka Aneta była mężatką, wciąż zabawialiśmy się kiedy tylko się dało. A było tych okazji sporo. Zacząłem studiować i studiowałem akurat w mieście, gdzie Aneta mieszkała. Kiedy tylko wiedziałem, że jej męża nie ma w domu, a miałem okienko to zaraz szedłem do niej. Aneta otwierała mi drzwi zazwyczaj w króciutkiej spódniczce, albo w szlafroczku. Nigdy nie miała na sobie majtek. Od wydarzeń nad morzem minęło już 5 lat, a moja kuzynka nie wiele się zmieniła. Wciąż była szczupła i zgrabna. Wciąż nosiła krótko ścięte rude włosy. Może na jej buzi przybyło nieco piegów. Nasze zabawy były różne. Uprawialiśmy miłość oralną, analną i francuską. Czasem Aneta waliła mi też konia stopami.
Któregoś dnia, tez przybyłem do Anety. Otworzyła mi drzwi z uśmiechem. Miała na sobie czarną koszulkę nocną i nic więcej. Bez zbędnych słów wszedłem do jej mieszkania i zacząłem ją całować. Nasze języki zaczęły bawić się ze sobą, usta zwarły się w mocnym pocałunku. Czułęm jej dłonie na swym ciele. Dłonie które zaczęły mnie rozbierać. Ja postanowiłem zostawić ją sobie w tym skąpym i jakże podniecającym stroju. Byłem już nagi, kiedy Aneta klęknęła przede mną i wzięła mojego sterczącego z podniecenia penisa do swych ust. Widać postanowiła mnie jeszcze pobudzić, nim zaczniemy zabawiać się inaczej. Wzdychałem tylko, czując dotyk jej warg i języka na swym fallusie. Dotyk jej dłoni na mych jądrach. Wreszcie wstała i pociągnęła mnie do sypialni. Tam pierwsza weszła na łóżko i wypięła swój piękny tyłek w moją stronę.

  • Dziś możesz mnie walić tylko w tyłek – rzekła do mnie.
    Cóż, lubiłem to i nie miałem nic przeciwko. Zaraz ustawiłem się za nią, chwyciłem za biodra i wślizgnąłem się w jej druga dziurkę. Mocno byłem podniecony, dlatego też zacząłem od razu ostra zabawę. Rżnąłem moją kuzynkę w pupę. Jej pośladki odbijały się od moich bioder. Poza tym Aneta dostała ode mnie też kilka klapsów. Oboje lubiliśmy takie zabawy. Poczułem zbliżającą się falę rozkoszy. Wciąż posuwając moją kuzynkę w tyłek, doszedłem i skończyłem w niej. Po chwili leżałem obok niej, łapiąc oddech.
  • Dlaczego dziś tylko w tyłek? – zapytałem po chwili, kiedy mogłem już mówić.
  • Bo moją cipkę obiecałam dziś komu innemu – odparła.
  • Mężowi?
    Zaśmiała się.
  • Nie. Od kilku dni poza Tobą i Jarkiem posuwa mnie jeszcze mój sąsiad. I dziś on będzie miał moją cipeczkę.
    Byłem nieco zdziwiony. Nie myślałem, że Aneta ma jeszcze kogoś, jakiegoś kochanka z którym zdradzała by męża. Ale to było podniecające.
  • Opowiedz coś więcej – poprosiłem.
    Aneta popatrzyła na mnie.
  • Kilka dni temu Jarka nie było w domu. Siedziałam sama w domu. Trochę się nudziłam. Zdjęłam majteczki, dotknęłam mojej cipki i nie zaczęłam robić sobie dobrze. Już byłam blisko, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Byłam mocno wkurzono, że ktoś mi przerywa, ale cóż… Otworzyłam. To był mój sąsiad. Dozorca zostawił u niego rachunek dla mnie kilka dni wcześniej. Nie było go i przyniósł mi dopiero w ten dzień. Facet mniej-więcej w moim wieku. Szatyn. Przystojny, nieźle zbudowany. Wcześniej jakoś nie zwróciłam na niego uwagi. Zaprosiłam go do środka. Cóż, nie odmówił. Zrobiłam mu herbatę, usiadłam naprzeciwko i bezczelnie założyłam nogę na nogę. Ależ się patrzył! Wreszcie zapytałam wprost czy chce mnie przelecieć. Zapytał tylko czy aby mój mąż się nie dowie, a gdy się upewnił, że wszystko będzie ok., zaraz niemal rzucił się na mnie. Dziś obiecałam, że będzie mógł rżnąć moją cipkę ile wlezie.
    Przez chwilę milczeliśmy. Byłem mocno podniecony, wyobrażaniem sobie, jak Anetę posuwa jeszcze jakiś inny facet. Jak spuszcza się w nią. Zaraz znów dostałem wzwodu. Aneta uśmiechnęła się i stwierdziła, że nie mogę tak wrócić na uczelnię. Ujęła mego kutasa między swoje stópki i zaczęła nimi poruszać w górę i w dół. Coraz szybciej i szybciej. Aż wreszcie nie wytrzymałem i moje nasienie znalazło się na jej nóżkach.
    Po chwili rozległo się pukanie do drzwi.
  • Idź do pokoju – rzuciła do mnie Aneta – możesz podglądać – mrugnęła jeszcze do mnie.
    Zrobiłem tak jak prosiła. Kiedy ona wpuszczała gościa, ja czekałem w pokoju obok. Słyszałem powitanie, pocałunek, trochę śmiechu. Później przez chwilę była cisza. A później zaczęły się jęki i wzdychania. Cichutko podszedłem do drzwi sypialni. Zobaczyłem scenę podobną jak niegdyś na plaży. Aneta leżała na plecach, a na niej jakiś facet. Oboje byli nadzy. Ów sąsiad posuwał moją kuzynkę w klasycznej pozycji. Ona z rozłożonymi nogami, chętnie go przyjmowała. Ich ruchy były zgrane, podobnie jak i oddechy. Przyspieszali tempa. Cóż, nie mogłem się powstrzymać, aby samemu sobie nie walić konia przy tym widoku. Kochanek mojej kuzynki po pewnym czasie doszedł. Widziałem jak jego mięśnie się napinają, słyszałem jak wzdycha szczytując i kończąc w niej. Później opadł na nią. Poszedłem cicho do łazienki i też doszedłem. Kiedy nieco się obmyłem skierowałem się do wyjścia. Zajrzałem do sypialni. Aneta właśnie obciągała sąsiadowi. On trzymał ją za włosy a ona poruszała głową i ssała jego penisa, który był całkiem spory. Chyba nawet nieco większy od mojego. Uśmiechnąłem się tylko pod nosem i wyszedłem.
    Kilka dni później, siedziałem na wykładzie, kiedy przyszedł do mnie sms.
    „Dasz radę dziś do mnie przyjść?”
    Autorką tej wiadomości była oczywiście Aneta.
    „Tak” – odpisałem – Ale dopiero za godzinę, po wykładzie”
    „Ok. To nie krępuj się. Wejdź bez pukania i dołącz do nas. Mam ochotę na trójkąt z wami. ”
    Oj, to była długa i męcząca godzina. Rwałem się do wyjścia. Nie mogłem usiedzieć na wykładzie, mimo, że profesor prowadził go całkiem ciekawie. Pierwszy wyszedłem z sali i zaraz do Anety poszedłem. Tak jak mówiła – nie pukałem tylko wszedłem do jej mieszkania. Jęki dobiegające z sypialni jeszcze bardziej mnie podnieciły. Wszedłem tam. Czarnowłosy sąsiad Anety najwyraźniej był uprzedzony chyba o tym, że się zjawię, bo nie przejął się zupełnie moim wejściem do sypialni. Właśnie posuwał Anetkę od tyłu. Prawdopodobnie prosto w tyłek. Aneta, będąc w tej chwili na czworaka, oblizała wargi na mój widok i jęknęła.
  • Rozbieraj się.
    Posłusznie spełniłem polecenie. Po chwili byłem nagi i zbliżyłem się do mojej kuzynki. A ona zaraz wzięła mojego kutasa do ręki, poruszyła kilka razy ręką i po chwili mój członek już gościł w jej ustach. Ssała go, podczas, gdy jej partner dalej pieprzył ją w tyłek. Doszliśmy z nim niemal równo. On spuścił się Anecie na pośladki, a ja na twarz…
    Po chwili przerwy Aneta podniosła się.
  • No panowie, poużywaliście sobie. Teraz na mnie kolej. Chce poczuć Was obu w sobie.
    Wiedziała co robi. Pobudziła nasze kutasy rękoma i ustami, a gdy zesztywniały – nabiła się na mojego członka. Wypięła pupę i po chwili sąsiad też w nią wszedł. Aneta wydała z siebie krzyk zadowolenia. Jeszcze bardziej przywarła do mego ciała. Czułem na torsie jej sztywne sutki, czułem też członka tego drugiego gościa, przez „ściankę” oddzielającą obie szparki mojej kuzynki. Zaczęliśmy spokojnie, aby zgrać nasze ruchy. Nawet nieźle nam szło, toteż zaczęliśmy przyspieszać. Wreszcie zaczęliśmy pieprzyć Anetkę. Nie wytrzymała. Wbiła we mnie paznokcie i krzyknęła, szczytując. Ale my nie przerwaliśmy rżnięcia. Przyznam, było mi bardzo dobrze. Temu na górze widać też. Pieprzyliśmy tak moją kuzynkę, aż nie osiągnęła drugiego orgazmu. Po chwili sąsiad też doszedł i spuścił się w tyłek Anety. Kiedy zszedł z niej, wtedy i ja nie wytrzymałem i wypełniłem moją kuzynkę…
    Jeszcze kilka razy bzykaliśmy Anetę we dwóch. Dobrze, że jej mąż nic o tym nie wie. Studia już za mną. Czasem jeszcze zdarzy mi się zabawa z moją kuzynką. Niestety, coraz rzadziej…

Współlokatorka

W pokoju jedyną rzeczą która oświetlała pomieszczenie był telewizor. Leżał wygodnie rozłożony na kanapie i grał na konsoli. Odmóżdżał się jak zawsze po pracy. Co jakiś czas przeklinał gdy mu coś nie wychodziło. Skupiony patrzył w ekran dużej plazmy. Od mógł grać sobie do późna. Był sam w mieszkaniu, jego współlokatorka wyjechała na jakieś szkolenia. Cieszył się z tego odpoczynku od niej, zawsze traktowała go jak śmiecia. Nie mógł się wyprowadzić bo obiecał jej matce że będzie mieszkać z jej ukochaną Nadią. Czuł się wdzięczny jej matce że okazała mu tyle serca. Często zastanawiał się jak może się jej odwdzięczyć za wszystko. Jego współlokatorka była dla niego okropna mimo tego że starał się być jak najprzyjemniejszym człowiekiem do współżycia. Za każdym razem znajdowała powód aby się do czegoś przyczepić, żeby zrobić mu coś na złość.
Paweł często spoglądał na nią, była bardzo atrakcyjna ale wiedział że go nie znosi więc nawet nie próbował się do nie zbliżać. Właśnie kończył kolejnego przeciwnika kiedy usłyszał szczęk zamka. Odruchowo zaczął w pośpiechu wyłączać wszystko. Do salonu, gdzie właśnie znajdował się Paweł wpadła Nadia. Popatrzyła na niego gniewnie, miała czerwone, przepite oczy. Spojrzał na nią i uciekł wzrokiem wręcz przerażony.
-Cześć…-rzucił nieśmiało i powoli idąc w jej stronę dodał-Ja właśnie szedłem spać….przepraszam…-dodał zatrzymując się przed nią.
-Znów grałeś w te debilne gry?-zaczęła z pogardą i dodała-Zajął byś się lepiej czymś pożytecznym…-stała dalej w futrynie nie dając mu przejść.-Jesteś żałosny….
-Tak wiem…-rzucił aby dała mu spokój i dodał.-Mogę…iść spać?-spojrzał w jej oczy błagalnie.
-Dlaczego moja matka lubi takie gówno jak Ty…-rzuciła nienawistnie i dodała.-Zamiast Ciebie wolałabym mieć tu psa…byłby bardziej rozumny….-widział w jej oczach satysfakcję.
-Tak wiem jestem do niczego…mogę iść?-spytał błagalnie chcąc to zakończyć już.-Ja muszę rano wstać….
-Wiesz co? Jak jutro pójdziesz do pracy to nie musisz wracać…-rzuciła sucho i dodała.-Przynajmniej pozbędę się jednego beznadziejnego problemu….-odwróciła się po czym poszła do swojego pokoju czując satysfakcję.
Paweł bez słowa już udał się do swojej sypialni, rozebrał się i położył cichutko. Patrzył w sufit przez długi czas zastanawiając się czemu wróciła pijana. Padł nawet nie wiedząc właściwie kiedy.
Rano obudził go jego telefon, wstał od razu i go wyłączył. Nie chciał aby Nadia się obudziła i wściekła niepotrzebnie na niego. Ubrał się w pośpiechu po czym poszedł do kuchni zrobić śniadanie. Gdy zrobił sobie kanapki, spakował się do pracy i wymknął z mieszkania.
Nadia gdy tylko wstała, zaczęła sprzątać swój pokój. Zastanawiała się cały czas jak pozbyć się Pawła. Wiedziała że to musiałaby być jego decyzja lub jej matka musiałaby go znienawidzić. To pierwsze uznała że byłoby łatwiejsze do wykonania. Wystarczyłoby zrobić coś czego by nie zniósł. Postanowiła zrobić mu na złość. Weszła do jego pokoju i rozejrzała się po nim. Panował w nim porządek, zaczęła wyrzucać wszystkie ubrania z szafek. Gdy już były puste, zaczęła zrzucać wszystko z półek. Na koniec, rozrzuciła wszystkie jego pościele i wyszła z pokoju jak gdyby nigdy nic.
Po kilku godzinach wrócił Paweł, był wykończony po pracy. Kiedy otworzył drzwi do swojego pokoju, stanął jak wryty. Nie miał siły nawet się rozgniewać, bez silnie zaczął tylko sprzątać. Powoli składał wszystko na nowo, zajęło mu to ponad dwie godziny. Zamknął drzwi na klucz i położył się na łóżku po czym od razu przysnął.
Obudziło go walenie do drzwi jego pokoju, wściekła Nadia dobijała się do niego. Zmęczony otworzył jej i spojrzał w oczy zaspany. Patrzyła w jego oczy wściekła.
-Czemu zamknąłeś te pieprzone drzwi?!-wrzasnęła gniewnie i popchnęła go.-Nienawidzę Cię! Szczerze chciałabym abyś zdechł!-popychała go co chwilę wściekła-Mogłeś zamarznąć pod tymi pierdolonymi drzwiami! Ale nie musiałeś przeżyć i zatruć mi życie!-spoliczkowała go rozgniewana.
Opuścił głowę i stał w milczeniu. Nie mówił nic, było mu bardzo przykro po jej słowach. Spojrzał w jej oczy po chwili jakby poszukiwał czegoś. Być może szukał choć odrobiny uczuć. Miał nadzieję że Nadia za chwilę się opanuje i go przeprosi, że może jednak będzie żałować swoich słów.
-Przepraszam….-rzekł cicho i opuścił wzrok.-Ja…nie wiedziałem że…aż tak…-westchnął cichutko i opuścił wzrok.-Spakuję się…-dodał i spojrzał w jej oczy.
Odwrócił się i sięgnął pod łóżko po swoje torby i walizki. Powoli zaczął się pakować na jej oczach. Patrzyła na niego bez słowa i stała tylko. Wkładał po kolei rzeczy, nie rozumiała czemu ją to rozwścieczyło jeszcze bardziej.
-Przestań!-wrzasnęła i chwyciła go za rękę mocno, spojrzała na niego gniewnie.
Wyrwał bez słowa rękę i spojrzał na nią obojętnie. Pakował się dalej dokładnie układając rzeczy.
-Nie skończyłam jeszcze z Tobą!-wykrzyczała rozgniewana i kopnęła z całej siły walizkę.-Ty beznadziejny fiucie…-dodała sucho i chwyciła mocno walizkę po czym nią uderzyła go.
Paweł upadł na podłogę i patrzył na nią przerażony, nie wiedział jak się zachować. Patrzyła mu w oczy wściekła, miała właśnie uderzyć ponownie kiedy ktoś zapukał do drzwi. Odsunął się lekko i wstał na równe nogi.
-To do mnie….-szepnął i dodał-błagam Cię…nie zrób nic…co…-patrzył oczyma szczeniaka i dodał-w zamian obiecuję że zniknę z Twojego życia…
-Jasne…-powiedziała spokojnie i uśmiechnęła się dziwnie.-Pójdę do siebie…-dodała i wyszła do swojego pokoju.
Poszedł otworzyć drzwi, stała w nich jego koleżanka z pracy z którą się umówił na kawę. Zaprosił ją do środka, siedzieli we dwoje w kuchni i rozmawiali. Nagle wpadła tam Nadia, spojrzała na Pawła i na nią.
-Kim jest ta ździra?!-wrzasnęła wściekła i dodała ostrym tonem.-Co nie spodziewałeś się że wrócę szybciej?! Nie ma mnie parę dni a Ty już zapraszasz jakieś szmaty?! Ty niewierny chuju!-krzyczała w szale.
-Nadia….co Ty….?-spytał z niedowierzaniem i spojrzał z upokorzeniem na koleżankę.-Ja przepraszam….
-Dupek…-rzuciła jego koleżanka po czym wstała i podeszła do niego, spoliczkowała go mocno.-Nie wiem na co liczyłeś?! Pójdę już…-rzuciła na koniec po czym wybiegła, trzaskając drzwiami za sobą.
Siedział bez słowa patrząc z niedowierzaniem na Nadię. Nie wiedział co powiedzieć, co zrobić. Zatkało go, jego oczy wbite były w zadowoloną twarz współlokatorki. Zamknął oczy na chwile i wstał z krzesła.
-Dlaczego mi to zrobiłaś?! Przecież obiecałem Ci że się wyniosę…czego Ty chcesz ode mnie?!-wrzeszczał z bezsilności.
-Zrobiłam to o co mi chodziło…-rzuciła sucho i spojrzała mu w oczy z uśmiechem.-A teraz wypieprzaj do swojego pokoju i rozpakuj te pieprzone rzeczy….zostaniesz tu rozumiesz?!
-Nie zostanę z psycholką! Nie wiem w kogo taka jesteś! Twoja mama jest najlepszą osobą jaką w życiu spotkałem! A Ty?! Nikt mnie nigdy tak nie traktował!-wrzasnął rozwścieczony po czym wyszedł z kuchni i wrócił do pakowania się.
Jego współlokatorka stała dalej gapiąc się w ścianę. Ruszyła do jego pokoju, wpadła do niego i spojrzała na Pawła. Przyglądała mu się, kiedy tak zbierał swoje rzeczy.
-Czego znów ode mnie chcesz?!-rzucił wściekły i wyprostował się patrząc na nią.
Podeszła do niego spokojnie i patrząc mu w oczy, uśmiechnęła się łagodnie. Sprawiło to że jej współlokator się odsunął odruchowo. Patrzyła mu w oczy spokojnie i uśmiechnęła się lekko.
-Dlaczego się nigdy nie stawiałeś dopiero dziś?-spytała spokojnie i patrzyła mu w oczy.
-Bo dzięki Twojej mamie nie zdechłem…tak jak byś sobie tego życzyła…wiesz co to wdzięczność?-spytał cicho i odsunął się.-Pozwól mi się spakować…dam Ci spokój.
Podeszła bliżej i patrząc mu głęboko w oczy, stanęła na palcach po czym go pocałowała czule w usta. Objęła jego kark i gładziła go delikatnie, zapominając się coraz bardziej.
-Co Ty robisz?-spytał zmieszany lekko odsuwając się od niej.
Spoliczkowała go lekko w odpowiedzi, spojrzał w jej oczy i odwrócił głowę od niej. Stał bez słowa i starał się ją ignorować. Przyglądała się mu chwilę, po czym zaczęła delikatnie całować jego szyję. Znów próbował zachować dystans, ale tym razem chwyciła go za twarz i wbiła w nią paznokcie. Pocałowała go namiętnie i wcisnęła mu w usta swój język. Odepchnął ją od razu zdenerwowany.
-Jesteś nienormalna!-wrzasnął i miał coś dodać kiedy go spoliczkowała po raz kolejny.
Wpadł w szał odruchowo zamachnął się aby jej oddać, sam nie wiedział czemu nie wytrzymał. Nadia nagle z całej siły kopnęła go w krocze, zrobiła to z taką siłą że jęknął z bólu i upadł na podłogę. Wił się z bólu, Nadia nie czekała długo, chwyciła pasek od spodni który wisiał na krześle i zacisnęła mu go na szyi. Ciągnęła go w stronę łóżka, z ogromnym bólem podążał za nią. Wciągnęła go tak na łóżko i odciągnęła mocno jego ręce do tyłu. Związała je mocno szalikiem jego ulubionego klubu piłkarskiego. Paweł podkulił nogi do góry, cały czas czuł ten ból. Patrzył przerażony na Nadię, czuł że jeszcze nie skończyła.
-Odwiąż mnie…-jęknął błagalnie, wijąc się na łóżku z bólu.-Proszę…
-Zamknij się…-warknęła sucho i patrząc w jego oczy bez znaku emocji na twarzy.
Pociągnęła go za nogi aby je wyprostował, zrobił to posłusznie mimo bólu. Bez słowa jakby była w transie zaczęła rozpinać jego pasek od spodni. Zajęła się także guzikiem i rozporkiem. Ściągnęła z niego spodnie i stała chwilę przyglądając się jego ciału. Zawstydzony współlokator Nadii patrzył w bok, czując ogromny wstyd. Wsunęła się delikatnie na niego i przysiadła delikatnie pośladkami na jego członku.
-Patrz mi w oczy…-rzuciła sucho i chwyciła go za twarz odwracając ją do siebie.-Zrób coś co mnie wkurwi…a rozpieprzę Ci te jaja…jasne?!-warknęła ostrym tonem.
-Tak…-rzucił potulnie czując jak Nadia zaczyna ocierać delikatnie pośladkami o jego penisa.
Zamknęła delikatnie oczy i zaczęła po nim jeździć pośladkami. Oparła dłonie na jego klatce i wbijała co chwilę paznokcie w jego ciało. Leżał w bezruchu, czując jak mimowolnie jego członek rośnie i twardnieje. Próbował z tym walczyć, ale nie miał szans ze swoją naturą. Pozwalał jej na to bez słowa.
Gdy tylko Nadia poczuła że Pawła „sprzęt” jest gotowy do użytku, zeszła z niego i rozebrała się do naga. Zsunęła jego bokserki i patrzyła z lekkim uśmiechem.
-Gdzie masz gumki?-rzuciła jak gdyby nigdy nic i zaczęła przeszukiwać jego rzeczy.
-Biurko…-rzucił odruchowo i zaczerwienił się jak mały chłopiec.-W szufladzie…
Nie musiała długo szukać, leżały na samej górze zapełnionej gratami szuflady. Otworzyła od razu opakowanie i wyciągnęła prezerwatywę. Naciągnęła ją spokojnie na jego członka po czym od razu spragniona wspięła się na Pawła i nakierowała jego członka na swoją wilgotną z podniecenia szarkę. Zaczęła powoli go ujeżdżać, stopniowo przyspieszając. Patrzyła mu w oczy z góry i coraz mocniej dosiadała jego kutasa. Coraz częściej z jej ust wyrywały się krótkie powstrzymywane jęki. Wbijała się coraz mocniej w jego klatkę. Zjechała dłońmi na dół i wsunęła je pod koszulkę. Jechała powoli rączkami w górę odsłaniając jego ciało. Czuła jego ciepło, był wręcz gorący z podniecenia i wstydu. Gapił się na jej skaczące w rytm bioder piersi. Czuł coraz większą rozkosz. Oparła się jeszcze mocniej o jego klatkę i zaczęła jeszcze mocniej się nabijać na jego twardego jak skała fiuta. Jęczała coraz głośniej, nie hamowała się. Paweł mimowolnie zaczął nabijać ją na siebie biodrami. Oboje byli coraz bliżej końca. Po kilku chwilach pełnych rozkoszy Paweł wystrzelił mocno kilka razy. Na jego współlokatorkę podziałało to od razu, przeżywała swój orgazm wyjąc na całe mieszkanie. W końcu opadła na niego wykończona, dyszała na jego klatkę. Spoglądał na nią nieśmiało.
Kiedy doszła już do siebie, powoli zsunęła się z niego. Zaczęła się ubierać, bezceremonialnie. Podeszła do niego i patrzyła z obrzydzeniem.
-Rozwiążesz mnie?-spytał cicho i opuścił wzrok czując jej spojrzenie.-Proszę…chcę…się ubrać.
-Zamknij się!-wrzasnęła i uderzyła go płaską dłonią w jądra przez co skulił się mocno.-Słuchaj śmieciu…jeśli ktokolwiek dowie się o tym co tu się stało, to Cię zabiję jak psa…-warknęła ostrym tonem patrząc w jego pełne strachu oczy.
-Ja nie powiem…błagam….-spojrzał na swoje uwięzione ręce, kuląc się mocno.-Rozwiąż mnie.
Bez słowa uwolniła jego ręce. Skulił się jeszcze mocniej z nadzieją że będzie mniej bolało. Spojrzał na nią bojąc się jej reakcji. Lekko odsunął się tylko i wił się z bólu dalej bez słowa. Nadia uciekła do swojego pokoju aby pomyśleć. Położyła się w swoim łóżku i gapiła w sufit.

Górska pułapka

Postanowiłam wybrać się wraz z moją najlepszą przyjaciółką Krystyną i jej synem w czasie ferii do domku w górach, który zostawił mi w spadku mój ojciec. Z reguły jeździliśmy tam w lecie, ale teraz wymyśliłam sobie, że pojeździmy sobie tam na nartach, pospacerujemy po górach i ogólnie odpoczniemy od miejskiego zgiełku.

Mam na imię Dorota, 44 lata na karku, mam brązowe włosy do ramion, piwne oczy i nadwagę(100 kg). Przez lata zebrało mi się trochę więcej ciałka, szczególnie na biodrach, pośladkach i nogach. Miseczka biustonosza, który noszę też się zwiększyła do rozmiaru 80J. Na szczęście mój wzrost to wszystko przysłania. Krystyna jest ode mnie sporo niższa, ma tyle samo lat co ja i wygląda tak samo jak w czasach licealnych. Jest moim całkowitym przeciwieństwem. Blondynka, błękitne oczy. Trzyma świetną figurę, jest wręcz przeraźliwie chuda. Trochę jej tego zazdroszczę.

Rozwiodłam się z mężem jakieś 7 lat temu. Był alkoholikiem i robił burdy w domu, czasem się nade mną znęcał. Krystynę poznałam jeszcze w liceum. Też jest rozwódką od 5 lat. Jej syn, Janek, szczególnie to przeżył. Zamknął się w sobie. Miał mało przyjaciół. Moczył się w łóżko, choć miał już 11 lat. A teraz ma już 16 i na szczęście wszystko wróciło do normy. Właśnie zaczął naukę w liceum i chciałam go trochę rozerwać w ferie i jego mamę aby naładowali akumulatory. Mnie też się to przyda. Jako że pracowałam głównie w domu- jestem krawcową i mam swój zakład pod swoim mieszkaniem-często wyręczałam Krystynę w odbieraniu jej syna ze szkoły, robieniu mu jakiś posiłków lub w odrabianiu lekcji. Mieszkam blisko jej domu. Trzymamy się razem i pomagamy nawzajem.

Krystyna tuż przed wyjazdem niespodziewanie dowiedziała się, że musi coś jeszcze pozałatwiać w swojej pracy.
Postanowiłyśmy wspólnie, żebym pojechała razem z Jankiem, a sama za jakieś 4-5 dni do nas dojedzie. Nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Z Jankiem miałam bardzo dobry kontakt już od jego dzieciństwa. Był dla mnie prawie jak syn, a ponieważ sama nie miałam potomstwa przelewałam na niego swój instynkt macierzyński i chęć posiadania dziecka. Szczególnie, że w moim wieku to już raczej niemożliwe abym się go doczekała, to raz, a dwa to brak odpowiedniego kandydata do roli ojca. A w gwoli ścisłości to żadnego faceta od rozwodu z mężem nie miałam. To głownie, jak sądzę z powodu moich rozmiarów.

A więc ruszyliśmy sami w podróż. Dojechaliśmy, rozpakowaliśmy się i postanowiliśmy iść na spacer po okolicy. Mieliśmy zamiar zostać tu tydzień. Domek był na odludziu, i dobrze, bo w miasteczku, gdy w końcu tam doszliśmy był spory chaos. Przyjechało mnóstwo turystów. Pokręciliśmy się trochę, zrobiliśmy niezbędne zakupy i wróciliśmy do domku.
-To co, jutro zaczynamy narciarskie szaleństwo-zapytałam Janka sącząc wino w fotelu przed kominkiem.
-No jasne, już nie mogę się doczekać-odpowiedział i wrócił dalej do swojego laptopa.
-Mógłbyś posiedzieć chwilę z ciotką, a nie tylko przed tym komputerem-powiedziałam żartobliwie brzmiącym oburzonym tonem głosem. Byłam dla niego ciocią ze względu na to, że byliśmy prawie jak rodzina. W głębi duszy, cieszyłam się, że ma tylu przyjaciół i rozmawia z nimi dużo na tych swoich forach społecznościowych.
-Ok, ok, już idę, jak sobie życzysz ciociu- w jego głosie słyszałam ironię.
Porozmawialiśmy do późna, pośmialiśmy się i dałam mu nawet spróbować kilka lampek wina. To był udany wieczór.
Powiedziałam, że idę spać i dałam Jankowi całusa na dobranoc. Przytulił się mocno do mojej piersi. Jestem od niego sporo wyższa. Mam 185 cm wzrostu, więc jak na kobietę to sporo. Janek około165 cm. Jego wyraz miłości trwał trochę zbyt długo i trochę byłam zmieszana, ponieważ Janek wtulał się w moją mocno wydekoltowaną bluzkę w sposób, który nie przystoi ciotce i młodemu chłopcu. Aby przerwać tą sytuację odezwałam się, starając się aby brzmiało to jak żart.
-Janek, ja też cię bardzo kocham, ale nie ściskam cię tak, że nie możesz oddychać.
Oderwał się od mojego biust i spojrzał na mnie swoimi oczyma lekko zdziwiony, ale i jakby wystraszony. Poczerwieniał i ze spuszczoną twarzą odrzekł.
-Och…przepraszam, to chyba przez to winno i w ogóle.
Zaśmiałam się.
-Daj spokój, nie gniewam się. Dobranoc.
-Ja jeszcze chwilę posiedzę na necie. Wieczorem jest lepszy zasięg, szkoda że nie ma tu stałego złącza.
-Dobrze, tylko nie siedź za długo, jutro czeka nas wyczerpujący dzień-mrugnęłam do niego okiem porozumiewawczo.
-Super-uśmiechnął się- Sprawdzę w necie po ile tu mogą mieć narty do wypożyczenia.
Odwróciłam się i poszłam wpierw do łazienki a potem do sypialni.
Leżąc w łóżku chwilę myślałam o dziwnym zachowaniu Janka, gdy się żegnaliśmy. Jakby sprawiało mu przyjemność przytulanie się do mojego biustu. Wprost nie mógł się oderwać. A później to jego spojrzenie. Nie tyle należało do zaskoczonego, przestraszonego chłopczyka, co do rozpalonego samca, który zapomniał się na chwilę i zaczął dobierać się do tej samicy, która nie jest jego. Już wcześniej łapałam go na ukradkowych spojrzeniach na moje piersi, gdy tylko trochę je odkryłam odważniejszą kreacją. Tacy są mężczyźni, to na nich działa, a na nastolatków, jakim jest Janek, to już w szczególności.
Z tą myślą, że nic przecież złego się nie stało i że to całkowicie normalne w jego wieku zasnęłam.

Przebudziłam się wcześnie rano. Było jeszcze ciemno. Założyłam szlafrok na nocną koszulę i wyszłam z pokoju na korytarz. Spojrzałam w lewo na długi korytarz, zawsze ciemny i mroczny, ponieważ nie było tam żadnych okien. Była tam łazienka, a następne drzwi to pokój Janka. Panowała grobowa cisza. Udałam się w prawo, gdzie znajdował się niewielki aneks kuchenny, połączony z salonem barkiem. Nalałam sobie soku i usiadłam przy barze na wysokim krześle. Ogarnęłam wzrokiem cały pokój w zamyśleniu, popijając sok, gdy nagle na stoliku zwróciła moją uwagę jakaś łuna. Wstałam i udałam się do salonu. Podeszłam do stoliczka.
-To po prostu Janek, nie wiedzieć czemu, zostawił włączonego laptopa- powiedziałam na głos – Jest tylko na wpół przymknięty.
Nie mamy tu komputera, a Janek chyba nie obrazi się, jeśli sprawdzę sobie pocztę, może poprzeglądam również portale informacyjne. Usiadłam, postawiłam sok na stoliczku i założyłam okulary, które tu zostawiłam wieczorem i używam ich do czytania. Weszłam do internetu. Chwilę poczekałam i otworzyła się strona.
Z początku nie widziałam, chyba z niewyspania, co to jest. Gdy się przyjrzałam i zaczęłam czytać tytuł i te inne elementy tej strony internetowej od razu się zorientowałam. Janek ogląda filmy pornograficzne. Dlaczego ta strona otworzyła się jako strona startowa? Tego nie wiem. Zapomniał go wyłączyć, albo był tak pewny, że nikt tego nie zobaczy. W końcu nigdy bez jego zgody nie dotykam się do jego notebooka.
Ale jak już dowiedziałam się co z Janka za świntuszek, zobaczę w takim razie co go podnieca. Mam nadzieję, że nie jakieś perwersyjne rzeczy z gatunku sadomasochistycznych. Chociaż między takimi fantazjami a prawdziwą chęcią ich realizacji jest spora różnica. Włączyłam film. Chwilę musiał się naładować, po czym akcja się zaczęła.
Na ekranie zobaczyłam młodego śpiącego mężczyznę. Po chwili do jego łóżka podeszła kobieta w nocnej koszuli i zaczęła go dotykać. Ściągnęła z niego kołdrę. Młody chłopiec obudził się i również zaczął pieścić swoją partnerkę. Ta rozebrała się powoli i pokazała się mu w całej okazałości. Miała słusznych rozmiarów piersi, trochę brzuszka i tłuszczyku na talii oraz bardzo szerokie biodra z wydatnymi pośladkami. Kobieta była zdecydowanie starsza od swego kochanka. Mogła być po pięćdziesiątce.

  • Jaki tytuł ma ten film? – zastanawiałam się.
    Podjechałam myszką komputera wyżej i natrafiłam na samej górze na duży pogrubiony tekst: „Mature woman and young boy”.
    Dojrzała kobieta i młody chłopiec? I Janek to oglądał? Marzy o seksie ze starszą kobietą? Może natrafił na tego rodzaju film przypadkiem? Próbowałam to sobie wszystko racjonalnie wyjaśnić. To nie znaczy, że on interesuje się tylko dojrzałym kobietami. Młody chłopiec jest ciekawy wszystkiego. Nic to nie znaczy, to tylko taka fantastyka.
    Wróciłam do filmu. Kobieta rozebrała swojego kochanka i pieściła go ustami.
    Byłam ciekawa, co będzie dalej, więc pominęłam grę wstępną. W następnej scenie kobieta ujeżdżała chłopca, a ten trzymał ją za jej dorodne piersi. Przewinęłam film dalej. Teraz pozycja na misjonarza. Tempo było raczej mizerne. Widać, że chłopak jest mało doświadczony. Ale następna scena zmieniła moje zdanie. Młody mężczyzna klęczał teraz za dojrzałą panią i mocno, z dużą częstotliwością pchnięć wchodził w nią od tyłu. Słychać było obijanie się ich ciał o siebie. Chłopak łapał swą partnerkę, pochylając się nad jej plecami, za jej obfity biust. Widać, że zaraz nie wytrzyma. Jego ruchy były coraz mniej skoordynowane i zarazem szybsze. Wyprostował się z nad pleców kochanki i wyjął z niej swojego członka, opryskując pierwszą porcją spermy plecy a następnie puszyste pośladki. Rozmazał nasienie penisem i dłońmi i na tym film się skończył.
    Przyznam, że ten film mnie trochę podniecił. Czułam jak płonął moje policzki. Nigdy nie ekscytowała mnie myśl o seksie z dużo młodszym mężczyzną, ale teraz może dałabym się uwieść takiemu młodemu ogierowi.
    Ale co z Jankiem? Czy z nim porozmawiać, czy uznać to za naturalny element dojrzewania chłopca, który w pewnym momencie nie ogląda się za młodymi dziewczynami, tylko za dojrzałymi, które mogłyby być jego matkami. Lepsze to, niż filmy typu sikanie czy załatwianie się na partnera. Wtedy byłabym zaniepokojona. Szczególnie, że ma dopiero 16 lat.
    Zjechałam suwakiem w dół strony. Mój wzrok przystanął na komentarzach. Czytałam je od końca. Większość była po angielsku typu: „great sex” albo „This big mom have sexy ass”. Jednak na samej górze był wpis po polsku: „Moja ciocia ma też tak ogromne piersi. Chciałbym je kiedyś potrzymać w dłoniach. Marzę o tym, by brać ją na pieska jak ten chłopak”. Widniała obok wczorajsza data, godzina 23:54 i nick autora: „Janek16”.
    Zamurowało mnie. Zawsze miałam Janka za niewinnego dzieciaka, a tu okazuję się, że to już prawie dorosły chłop. I takie myśli przychodzą mu do głowy na mój temat. Fantazjuje o własnej ciotce. Może tylko przybranej, ale jesteśmy ze sobą tak długo, zżyliśmy się jak rodzina. To przecież jakieś chore. Co innego, gdyby tylko zachwycał się moim ciałem i był ciekaw co mam pod bluzką. On po prostu marzy o współżyciu ze mną jak kochankowie. Słyszałam, że takie westchnienia młodych, napalonych chłopców do starszych kobiet to nic nadzwyczajnego i mijają wraz z poznaniem pierwszej dziewczyny.
    Odeszłam od laptopa. Odłożyłam okulary i zostawiłam wszystko tak jak było. Nie chcę na razie, żeby wiedział, że ja wiem o czym fantazjuje.

Mama Mojej Przyjaciółki

Gorące lato, czas po egzaminach, pierwszy rok studiów zakończony bez poprawek. Miałam przed sobą okres trzech miesięcy wakacji, nie licząc stało-dorywczej pracy jako kelnerka. Letni okres miałam rozplanowany, rozpoczynając od spędzenia czasu z moją przyjaciółką, zamieszkując w jej domu na prawie trzy tygodnie. Z Kasią, moja przyjaciółką znałyśmy się od kiedy chodziłyśmy do przedszkola. Wspólnie wychowałyśmy się, mieszkając aż dotychczas na tym samym osiedlu. Uczęszczałyśmy do tej samej podstawówki i gimnazjum. Była jedną z najbliższych mi osób, jak siostra z którą przeżywałam wiele radosnych, szalonych i przykrych chwil. Mogłam dzielić się swoimi problemami i tajemnicami z wzajemnością. To ona jako jedyna spośród znajomych znała mój największy sekret, mianowicie że byłam lesbijką. W okresie dojrzewania dotarło to do mnie i zrozumiałam swoją seksualność. W moim środowisku znajomych, szkolnym nie było z tym problemu, niektórzy chłopacy mieli nawet pod jarkę, jak trafiały się, całujące dziewczyny w szkole czy na osiedlu dla fanu. Dla mnie to był osobisty wymiar intymności i` ceniłam swoją prywatność. więc wolałam jednak to trzymać dla siebie i wąskiego grona. Kasia do niego należała i wspierała mnie bardzo. Kiedy oznajmiłam Kasi swoje preferencje seksualne, na początku nie wiedziała jak postąpić i obawiała się, że będę ją próbować z czasem uwodzić. Nie miała się czego obawiać, bo choć z niej ładna i zgrabna dziewczyna, to jednak traktowałam ją wyłącznie jako przyjaciółkę. Nie było mi z tym trudno, że wolałam dziewczyny. W swoim nastoletnim etapie życia, udało mi się przeżyć dwa dłuższe młodzieńcze związki, a w zasadzie trzy, co zapewne umocniło moje zapatrywanie na dziewczyny i dodało mi większej pewności siebie w tej materii. Pierwszą moją dziewczyną była koleżanka z gimnazjum, z którą przeżyłam swój pierwszy pocałunek na wycieczce szkolnej w drugiej klasie. Dzieliłyśmy obie pokój i podczas wieczornych rozmów leżąc w jednym łóżku, w przysłowiowym od słowa do słowa zaczęłyśmy się całować. Obie usatysfakcjonowane tym wydarzeniem, zaczęłyśmy się razem spotykać na małe pieszczoty, aż przerodziło się to w coś więcej. Kontynuowałyśmy to jako nastoletni związek w tajemnicy. Oczywiście o nas wiedziała Kasia, która nieraz spędzała z nami czas. Dotrwałyśmy tak do końca gimnazjum. Po jego ukończeniu, moja dziewczyna przeniosła się z rodzicami do innego miasta. Było mi przykro z tego powodu, ale wiedziałam, że nie miała na to większego wpływu. Tęsknota za nią się jednak zacierała. Rok później, byłam krótko z dziewczyną poznaną na koloniach. W pierwszych dniach spędzonych na nich nabrałyśmy do siebie pewnej, wzajemnej sympatii. Bardzo mi się podobała i podczas wolnego czasu dla kolonistów zdecydowałam się poprosić ją na stronę i w dużym skrócie bezpośrednio po zagajeniu o jej urodę zapytałam, czy by nie chciała przeżyć wakacyjnej przygody z dziewczyną. Początkowo dość wyczuwalnie odrzuciła moją propozycję, ale jeszcze tego samego dnia po kolacji zaciągnęła mnie w ustronne miejsce i zaczęła agresywnie całować. Wykorzystawszy później sytuację, jaką była kolonijna dyskoteka, na którą udali się prawie wszyscy, my poszłyśmy i zamknęłyśmy się w moim pokoju i dałyśmy upust swoim pragnieniom. Po powrocie z kolonii, spotykałyśmy się jeszcze do końca wakacji. Pomimo, iż był to krótki okres, to bardzo udany, ubrany w namiętne, czasem dzikie doznania.

O mojej orientacji po pewnym czasie wiedzieli również moi rodzice. Wyznałam im to dopiero po drugim związku a w zasadzie po trzecim kiedy spróbowałam umawiać się przez prawie pół roku z chłopakiem. Wykorzystałam go i jego zauroczenie trochę perfidnie. Chciałam sprawdzić swoją seksualność. Utwierdzałam swój pociąg że zdecydowanie wolę dziewczyny. Gdy powiedziałam rodzicom o swojej orientacji, oraz że miałam już dwie partnerki, nie obyło się bez awantur ze strony ojca. Szantaż mamy rozwodem uspokoiły emocje. Mama obdarzyła mnie pełnym poparciem, a ojciec po tym wyznaniu długo się do mnie nie odzywał i chodził jak struty. Powoli jednak nabierał do mojego wyboru prostego, zwykłego szacunku. Cieszyło mnie to bardzo, bo ojciec był naprawdę dla mnie ważny i to on wiele mnie nauczył i z nim spędzałam często czas za młodu. Nigdy nie był wylewny w słowach, ale dawał mi dużo ciepła. Był mechanikiem i to dzięki niemu znałam podstawy mechaniki samochodowej i rowerowej. Wyremontował dla mnie na osiemnastkę malucha. Na innych płaszczyznach też mieliśmy wspólny język, jedynym punktem, w którym się mocno różniliśmy to kwestie światopoglądowe. Po tym jak się dowiedział i zaakceptował, że wolę dziewczyny to trochę złagodniał ze swoimi radykalizmami, lecz nie ze wszystkimi. Mama jako nauczycielka była zawsze moim domowym oparciem. Jednakże życie nie składa się tylko z domu. Poza nim należałam do osób lubiące spędzać czas aktywnie lub w aktywności biernej. Lubiłam sport, zwłaszcza piłkę nożną, którą się pasjonowałam i uprawiałam w szkole i poza nią. Kolejna rzecz odziedziczona po ojcu. Nie byłam jedyną dziewczyną na osiedlu, która lubiła piłkę, m.in. Kasia. Byłam i pozostaję dziewczyną drobnej postury o smukłych kształtach i sportową sylwetką, z lekko pyzatą buzią i gładką cerą. Naturalnie falowane długie blond włosy, zielone oczy i małe piersi to moja uroda. Nie byłam idealna, ale podobałam się sobie. To wystarczyło by nie tylko sobie się podobać. Czas wolny, najczęściej spędzałam w obecności Kaśki, z którą łączyło mnie wiele przygód.

Kasia mieszkała na tej samej ulicy, wraz ze swoją mamą, która od początku wychowywała swoją córkę samotnie. Na pierwszym roku studiów zaliczyła wpadkę z kolegą z akademika. Zamierzała urodzić, ale nie chciała ślubu czy innych związków z kimś, z kim łączyło ją parę czysto fizycznych stosunków. Ojciec Kasi pomagał jej mamie przynajmniej na początku. Gdy Kasia miała pięć lat wyjechał za granicę gdzie założył drugą rodzinę z dwojgiem dzieci. Pomimo tego wciąż utrzymywał z Kasią kontakt, odwiedzali się dosyć często jak na różnicę kilometrów, wysyłał prezenty i pieniądze. Jej mama potrafiła organizować wychowanie dziecka z karierą, lecz gorzej radziła sobie ze związkami. Próbowała z dwoma facetami w ciągu dziesięciu lat, jednak to się rozmywało.

Często bywałam u Kasi w domu, do którego byłam przyjmowana ciepło. Od dziecka mama Kasi nawiązała ze mną bardzo dobry kontakt. Była dla mnie jak druga, dojrzała przyjaciółka, która potrafiła mi pomagać, posłużyć radą w różnych sprawach od lekcji po nastoletnie problemy. Miała również dla mnie zawsze pełnie życzliwości i sympatii. Traktowała mnie trochę jak własną córkę. Kiedy przychodziłam odwiedzać Kaśkę w jej domu, byłam goszczona i przyjmowana, tak że czułam się swobodnie jak u siebie. Wiedziałam od Kaśki, że nie każdy miał taki przywilej. Lubiłam te chwile gdy mogłam doznać możliwość obcowania z nią. Nie przewidziałam jednak jakiego to mogło nabrać później skutku.
Osobą, w której byłam tak naprawdę skrycie zakochana, od kiedy budziły się we mnie młodzieńcze hormony, była mama Kasi, Weronika. Imponowała mi jej siła i umiejętność organizacji, zdecydowane to jak pomimo wczesnego macierzyństwa i generalnie samotnego wychowywania Kaśki, potrafiła skończyć studia i pracować jako neurolog zapewniającej godny byt swojej córki. Ujmowały mnie jej ciepły uśmiech, to jak potrafiła patrzeć swymi szarymi oczyma przyciągającymi jak magnes. Fascynowała mnie jej uroda, której nie ubywało, tylko raczej przybywało w kwiecistym dojrzewaniu. Wysoki wzrost i zgrabna figura, piękna twarz, szare oczy, ciemne wręcz czarne długie włosy to były walory jakimi przyroda ją obdarzyła. Widać też było, że o nie pielęgnowała. Nieraz w głowie rozważałam różne scenariusze, w których marzyłam o bliskości, o wzajemnych pieszczotach, o możliwości jej skosztowania i jak ona mnie całowała. Moje wyobrażenia nie trzymały się tylko cielesnych sfer, ale to były wydumane pragnienia, dla których oddałabym wiele, by mieć odwagę się do nich zbliżyć.

Kiedy poczułam jak zaczęło się we mnie rodzić uczucie do mamy Kasi, starałam się odrzucić je, wmawiając sobie że to zwykła fascynacja dojrzałą kobietą. Tak się nie działo i moja sympatia wracała i stopniowo narastała. Rozważałam różne opcje, ograniczyć kontakty z Kasią a zarazem z jej mamą albo próbować ignorować to co czułam. Wybrałam drugą możliwość nie chcąc tracić przyjaciółki, ale także z podświadomej chęci aby coraz częściej mimowolnie szukać bliskiego kontaktu z jej matką. Wynajdowałam kolejne preteksty do bycia tuż obok. Przypadkowe dotknięcia, muśnięcia które zawsze wprawiały mnie w dreszcze, i że byłam podniecona. Te chwile były dla mnie jak tlen, karmiłam się nimi… W pewnym momencie ważniejsze stawały się te chwile od mojej najlepszej przyjaciółki. Jednak na zewnątrz starałam się skrzętnie ukrywać swoje uczucia i dlatego nikt nie miał pojęcia co się ze mnie działo wewnątrz. Wizja emocjonalno-intymnego zbliżenia była dla mnie marzeniem, która wywoływała u mnie sprzeczne emocje i postawy, od podjęcia wyzwania i próby zdobycia jej, po wewnętrzny głos „nie łudź się dziewczyno!”. Utknęłam i dreptałam w miejscu…


Nadeszły wakacje, które postanowiłam spędzić w domu Kasi. Do nas przyjeżdżała rodzina na dłużej aby się nie gnieść w niedużym domu, wprowadziłam się do przyjaciółki i jej mamy. W pierwszy weekendowy dzień mojego pobytu u niej, wracałyśmy z boiska. Weszłyśmy do jej domu, a w przedpokoju przywitała nas pani Weronika w dżinsowych szortach i koszuli w kratkę zawiązaną nad pępkiem. Wyglądała bombowo. Nie potrafiłam oderwać od niej wzroku, ale żeby nie zostać przyłapaną na wgapianiu i nie wydało się przed Kasią, dyskretnie uciekałam wzrokiem to na Kasię, to na otoczenie, to z powrotem na panią Weronikę.

  • Cześć dziewczyny!
  • Cześć mamo
  • Dzień dobry!
  • Macie ochotę na Lemoniadę, właśnie robię?
  • Tak – obie odparłyśmy
  • To idźcie do pokoju, a ja Wam przyniosę
    Poszłyśmy na górę, usiadłam na złożonym łóżku, Kasia przy biurku. Było już to takie nasze stałe przyzwyczajenie, gdy przychodziłam do niej. Byłam mocno zamyślona, głową bujałam w obłokach, mając przed oczyma Panią Weronikę. Wyobrażałam sobie wiele scenariuszy, które kończyły się w jeden sposób… Kasia jednak sprowadziła mnie na ziemię
    -Justyś, Justyś! Co jest?
  • Nic…
  • Przecież widzę, już od jakiegoś czasu jesteś markotna, dzisiaj to już w ogóle
    -Wydaję Ci się…
  • Przecież Cię znam, ale nic nie mówiłam do tej pory…
  • Nic mi nie jest
  • Aha akurat… – baczniej mi się przyglądała oceniając mój stan – Poczekaj, znam ten maślany wzrok, Ty jesteś zakochana…. No! Kto to jest? Znam ją?
  • Aż za bardzo…
  • Nie no! Nie mów, że ja…
  • Nie, nie…
  • No wiesz… Czegoś mi brakuje?
    Udawała żartobliwie oburzenie, chciałam się zaśmiać, ale nie miałam siły. Jjedynie wykrzywiłam usta w uśmiechu. Nagle usłyszałam pukanie jej mamy do drzwi od pokoju, zareagowałam dziwnie nerwowo gdy weszła. Kasia to zauważyła i zrobiła wielkie oczy, rozwarła usta w szoku i niedowierzaniu. Domyśliła się kim była owa kobieta, na której widok serce mocniej biło.
  • Macie lemoniadę, bawcie się dobrze, później zapraszam na kolację
  • Dzięki mamo – odpowiedziała jej Kasia nawet nie patrząc na nią
    Słyszałam już tylko trzask zamykanych drzwi i ciche i wyraźnie zaakcentowane pytanie Kasi
  • Co?
  • Tak… – nie musiałam więcej nic mówić, wiedziała
  • Od kiedy?
  • Od bardzo dawna…
  • Ale co to jest? Fizyczne pożądanie czy coś więcej?
  • Szaleje za nią, po prostu… Jest wspaniała, uwielbiam patrzeć na nią, obserwować jej gesty, być blisko…Od zawsze czułam do Twojej mamy coś więcej, ale to ostatnio rośnie w szybkim tempie…
    Kasia pokręciła tylko głową, następnie mówiąc:
  • Ale Cię wzięło. Nie wiedziałam…
  • Starałam się to ukrywać, z resztą było mi głupio ze względu na naszą przyjaźń
  • No wiesz, przestań. To mnie powinno być głupio, że po tylu latach znajomości dopiero dzisiaj się zorientowałam. I co zamierzasz?
  • Nic, licząc na to, że kiedyś mi przejdzie. Może poznam kogoś, kto będzie w stanie mi to zastąpić…
  • A jak nie?
  • To trudno, najwyżej będę kochać niespełnienie…
    Kasia chwilę myślała i powiedziała coś, co mnie zaskoczyło, pozytywnie.
  • Nie chcę żebyś była nieszczęśliwa bez odpowiedzi, jesteś moją najlepszą przyjaciółka jak siostra. Moja mama jest od dłuższego czasu samotna i widzę jak doskwiera jej to….więc jeżeli moja mama będzie chciała, to masz moje błogosławieństwo. Trudno mi jednak wyobrazić sobie Waszą przyszłość. Nie wiem też czy lubi dziewczyny i czy by chciała z którąś być na stałe…
    Byłam pod lekkim zdumieniem do jej podejścia w związku z moim wyznaniem i spodziewałam się bardziej kazań, że to niedorzeczne i gadek w stylu „Odbiło Ci?”. Radowało mnie, że zareagowała z poparciem i byłam jej wdzięczna za szczerość, zwłaszcza tę mniej przyjemną. Rzadko gryzła się w język i za to ją m.in. ceniłam
  • Wiem, dlatego też obawiam się cokolwiek poczynić w tej sprawie, i że do tego mogę popsuć nasze dobre relacje
    Podeszła do mnie i przytuliła z przyjacielską otuchą.
  • Powinnaś zebrać się na odwagę i wyznać mojej mamie co czujesz. Jak odrzuci Twoje uczucia, przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz, a jak tak… to zostaniesz moją drugą matką
    Ta ostatnia fraza sprawiła, że tym razem się zaśmiałam wraz z nią i poprawił mi się humor. Dłużej nie kontynuując tego tematu, usiadłyśmy do grania przed xboxem.
    Dwa dni później, Kasia oznajmiła mi, że wieczorem zamierza wyjść i spotkać się z chłopakiem, „wolna chata” i te sprawy…Nie raz zdarzało się, że tak robiła gdy u niej nocowałam, i zostawałam sama z jej mamą. Miałam wtedy okazje by spróbować pójść o kolejny krok w stosunkach z nią, lecz zawsze coś „stawało na przeszkodzie”. Generalnie moje onieśmielenie jakie wywowywala mnie mama Kaski. Ostatnia rozmowa z Kaśką dała mi jednak odwagi i zamierzałam to wykorzystać tym razem, czułam że byłam gotowa…Tym razem jednak plan spalił na panewce, bo mama Kasi wychodziła na piątkową randkę, tego samego dnia co Kasia. Moja nadzieja została podłamana, zostałam sama w ich domu. Gdy Kasia wyszła, nałożyłam słuchawki włączając muzykę i otworzyłam książkę. Po skończeniu lektury, odczułam potrzebę snu. Przebrałam się w piżamę. Przed snem poszłam jeszcze się napić do kuchni, w której siedziała mama Kasi przy wyspie kuchennej na wysokim stołku. Siedziała w niebieskiej obcisłej sukience, uwydatniającej jej wdzięki i odsłaniającej jej zgrabne uda, z założoną nogą na nogę. Najwyraźniej randka nie wypaliła, była zamyślona i popijała whisky, co wnioskowałam po kolorze, szklance i lodzie, z resztą wiedziałam że to jej ulubiony alkohol doprawiony colą. Doznałam lekkiego paraliżu jak prawidłowo postąpić, ale instynkt dopatrywał się pewnej szansy. Podeszłam bliżej i wyrwałam ją z głębokiej zadumy chrząkając
  • O czym Pani myśli, rozumiem że randka nieudana?
  • O, cześć Justynko, Ty nie z Kasią?
  • Nie, poleciała do chłopaka, a ja trochę nie mam co robić i przyszłam po coś do picia.
  • Aha… Pytasz o czym myślę? Ogólnie o życiu, przyszłości i przemijającej młodości. A randka? Trochę tak…
  • Ależ jakiej przemijającej? Nie ma Pani nawet czterdziestki i wciąż znakomicie wygląda oraz tryska młodzieńczą energią
  • Oh dziękuję Ci, jesteś kochana – dosiadłam się obok na narożniku
  • Stwierdzam tylko fakt
  • Ale wciąż jestem sama jak widzisz, doskwiera mi samotność, choć staram się to maskować – nie tylko ja coś starałam się ukrywać, z resztą obie chyba robiłyśmy to nieudolnie skoro Kasia nas rozszyfrowała. Otwierała się dla mnie szansa, ale w pierwszym odruchu nie chciałam jej zbytnio wykorzystywać widząc jej melancholię.
  • Ma Pani przecież Kasię, a nawet mnie, więc nie jest Pani do końca sama
  • Prawda, mam wspaniałą córkę, która wyrosła na piękną i udaną dziewczynę, jest przy mnie. Ty też jesteś w naszym życiu od lat. Jednakże potrzebuje również bliskości intymnej, z kimś kto chciałby być ze mną i zbudować coś więcej, lecz nie wiem czy sama potrafię… – przecież jest ktoś taki, kto chce Ci to dać, ja…ja, myślałam – Wybacz, że Ci to mówię, nie powinnam, ale chyba potrzebowałam zrzucić…albo alkohol zaczyna działać
    Odruchowo położyłam rękę na jej dłoniach trzymającą szklankę, lecz nie potraktowała tego jak próba zbliżenia się , najwyraźniej uznała to za zwykły gest troski.
  • Nie ma sprawy, wie Pani że zawsze jestem obok
  • Wiem, dziękuję Ci
  • Za co?
  • Za to że jesteś i w ogóle… – Wiesz, nie mówiłam tego Kasi, chociaż w tych kwestiach rozmawiamy bez pruderii. Od czasów dwóch poprzednich stałych związków minęło prawie dziesięć lat i próbowałam coś tworzyć od tego czasu, ale kończyło się to z reguły na jednorazowych przygodach w łóżku. Lubię seks, wręcz uwielbiam, ale sama fizyczna przyjemność przestaje mi wystarczać…
    Podbudowana atmosferą rozmowy, nagle palnęłam nieprzemyślanie
  • Jest Pani jak ten piękny kwiat, który potrzebuję pielęgnacji i o który chce się dbać, nie z obowiązku czy fizycznej żądzy tylko z czystej potrzeby i uczucia. Któż nie mógłby się Pani oprzeć?
    Czułam, że mnie poniosło i byłam lekko zażenowana swoją „poezją” typową dla nastolatka, zupełnie nie w moim stylu, mama Kasi też popatrzyła na mnie z sympatycznym zdziwieniem na moje słowa, cieszyłam się że nie z politowaniem
  • Dziękuję Ci, że tak myślisz…
  • Myślała może Pani o wprowadzeniu w swoim życiu delikatnych zmian?
  • Znaczy jakich?
    Nie chciałam reagować zbyt pochopnie, ale moje emocje pchnęły mnie ku zdecydowanemu krokowi naprzód. To był impuls i pocałowałam ją, krótko choć wtedy poczułam jakby czas na moment spowolnił. Zmysły stały się bardziej wyczulone, lecz odezwał się rozum i zreflektowałam się uzmysławiając sobie, że się zagalopowałam i przerwałam to.
  • Przepraszam, nie powinnam…
    W pomieszczeniu zaległa niezręczna cisza, patrzyłam jej w oczy, w których był stoicki spokój z kamienną powagą i analizą sytuacji. Nie uniosła się, nie krzyczała, nie kontynuowała tego co zaczęłam. Byłam pełna sprzecznej złości na siebie. Straciłam impet i każda kolejna sekunda bezczynności z mojej strony działała na moją niekorzyść. Wycofałam się jednak, stwierdzając, że powinnam wrócić do siebie i nie robić większego kwasu
  • Lepiej już wrócę do pokoju… – rzekłam z lekko drżącym głosem
    Udałam się w kierunku schodów ze spuszczoną głową zdając sobie sprawę co zrobiłam. Obejrzałam się za siebie z nadzieją na jakąkolwiek reakcje ze strony pani Weroniki, lecz ta wciąż milczała. Poszłam do pokoju Kasi, usiadłam skulona na rozłożonym łóżku. Przez głowę przewijało mi się setki myśli, zwłaszcza o popełnionym błędzie i te przeciwstawne z łudzącą się nadzieją, że może jednak wejdzie zaraz do pokoju i wpadniemy sobie w ramiona jak w filmach, jednakże ta wizja przegrywała z tą pierwszą opcją. Chciało mi się płakać. Obawiałam się, że popsuje sobie dobre relacje jakie mnie łączyły z mamą Kasi, które pozwalały mi być blisko niej. Myślałam „po co Ci to było?”. Nagle drzwi od pokoju otworzyła pani Weronika, weszła do środka i usiadła na brzegu łóżka obok mnie z założonymi rękami. Patrzyła na mnie z chłodnym spojrzeniem, nie wiedziałam czego się spodziewać. Jedyne co przychodziło mi do głowy, że oczekiwała wyjaśnień. Zaczęłam dość niepewnie, z chwiejącym głosem
  • Przepraszam Panią…za to co zaszło… w kuchni
  • Dlaczego to zrobiłaś?
  • Nie wiem jak to powiedzieć….
  • Najlepiej prosto i spokojnie, ja nie gryzę, wiesz o tym
    Zauważyłam delikatny uśmiech na ustach mamy Kasi przy tym stwierdzeniu, który wiedziałam, że miał raczej służyć zachęcie do rozmowy i daniu trochę otuchy, uspokajającej mój rozdygocony wewnątrz organizm, aniżeli oznaczać poprawę jej nastroju. Było to aż nadto wyczuwalne. Wzięłam głęboki wydech
  • Nie wiem, to był impuls…
  • Impuls?
  • Tak…
  • Czym spowodowany?
    Chwilę zastanawiałam ze spuszczonymi oczyma, ale postanowiłam być szczera idąc także za radą Kaśki, podniosłam wzrok i prosto w oczy zaczęłam mówić
  • Skrywanym uczuciem do Pani… – znowu nastała niezręczna cisza, którą przerwałam szybko słowami – Kocham Cię…
    Wstała i odwróciła się do mnie plecami, myślała zapewne co z tym fantem zrobić. Uniosła głowę i obróciła się z powrotem by powiedzieć
  • Wybacz, ale muszę się położyć…
    Wyszła, nie zamykając nawet za sobą drzwi. Nie wiedząc co dalej robić, zgasiłam światło i położyłam się próbując zasnąć. Kłębiące się w głowie myśli nie pozwalały mi jednak na to, przewracałam się z boku na bok. Czułam wyrzuty sumienia i niepewność jak to wpłynie na moje stosunki z matką Kaśki, lecz zarazem był we mnie przepleciony ogrom szczęścia z tych 10-15 sekund, gdy moje usta dotknęły jej ust. Po ciężkich bojach z własnym umysłem, w końcu usnęłam.
    Obudziłam się rankiem z poczuciem porażki, wstydu, nie chciałam schodzić nawet na dół. Wiedziałam jednak, że muszę stawić czoło temu wszystkiemu, ubrałam się i poszłam do kuchni, w której siedziała mama Kasi a także Kasia, która wróciła z nocnej schadzki.
  • Dzień dobry – przywitałam się bez entuzjazmu
  • Cześć – opowiedziała zadowolona Kasia
  • Dzień dobry – odparła chłodno pani Weronika
    Śniadanie jadłyśmy w dość niewesołej atmosferze. Kasia widząc, że było coś nie w porządku między mną a jej mamą, dociekała po śniadaniu co się stało. Pomimo iż mnie męczyła abym wyjawiła jej szczegóły z tego co zaszło, lecz udało mi się odłożyć tę rozmowę na później.
  • Co się wczoraj wydarzyło?
  • No przecież widzę, rozmawiałaś z moja mamą o tym?
  • O czym?
  • Możesz nie udawać?
  • Tak, ale nie najlepiej mi poszło i muszę to sama przetrawić zanim pogadamy o tym…
  • Ale zostajesz?
  • No właśnie nie wiem…
  • Zostań proszę, nie musimy o tym rozmawiać, ale powinnaś zostać.
  • Dobrze…zostanę… – odpowiedziałam na odczepnego bez przekonania.

Przez kolejne dni próbowałam i starałam wyjaśnić, ułagodzić tą całą sprawę z Panią Weroniką próbując ją złapać sam na sam, lecz bez większego efektu. Nasze relacje zdecydowanie uległy oziębieniu, mama Kaśki wyraźnie mnie zbywała. Unikała mnie, w dniach roboczych wychodziła wcześnie i wracała późno z domu by się nie spotkać. Zatraciłam w tym wszystkim jasny ogląd sytuacji. Snułam się jak cień, było mi źle i czułam się bezradna w sytuacji którą sama wykreowałam. Myślałam czy nie wrócić wcześniej do domu, by nie robić bardziej gorzkiej atmosfery. Starałam się moje przygnębienie ukrywać przed Kasią bardziej niż było widoczne. Trwało to niecałe dwa tygodnie, aż w ostatni weekend pobytu, miałam wrażenie że powoli sytuacja zaczęła się naprawiać, co wnioskowałam po cieplejszym spojrzeniu jej mamy w stosunku do mnie i nawiązywaniu dialogu. Nie chcąc tego burzyć, ostrożnie podchodziłam do rozmów, nie poruszając tego niezręcznego tematu.


Nastała sobota, będąca przedostatnim dniem pomieszkiwania u Kasi i jej mamy. Spędzałyśmy go wspólnie przed telewizorem oraz na grach karcianych i planszowych. Było miło i przyjemnie. W czasie kolacji Kasia dostała smsa od chłopaka i poinformowała nas, że wychodzi. Zostałam znów całkowicie sama z panią Weroniką, po wyjściu Kasi zapanowało milczenie, ale nie zapowiadało ono jakiegoś gorzkiego smaku owego wieczora. Dokończyłyśmy kolację, po której pozmywałam i poszłam kolejno do pokoju. Usiadłam na łóżku skulona i wzięłam książkę do poczytania. Ledwo zaczęłam, przeczytawszy parę stron, do pokoju weszła mama Kasi

  • Hej, korzystając że jesteśmy same, chcę z Tobą porozmawiać
  • Oczywiście, słucham…
  • Chciałabym dokończyć naszą ostatnią pogawędkę tutaj, której nie dokończyłam…
    Wspomnienie o tym, wywołało u mnie natychmiastowy stres, przy którym czułam się w środku jak galareta. Przysiadła ponownie obok mnie, tym razem trochę bliżej, Miałam lekkie de javu, sytuacja była podobna, tyle że parę rzeczy było inne jak pora dnia i nasze stroje. Było wcześniej, a ja miałam na sobie morelowy top na ramiączkach zapinany na guziki i białe szorty. Pani Weronika w liliowej kusej sukience z delikatnym dekoltem i szarym sweterku, w których wyglądała bardzo seksownie, ale to nie było istotne w tej konkretnej chwili. Milczała dłuższą chwilę, ale widziałam w jej oku coś pozytywnego, co trochę łagodziło mój niepokój. Nie wiedząc czemu, wyciągnęła rękę i delikatnie przejechała po moich włosach od czoła kończąc na piersi, na które opadały. Potem wzięła moją dłoń, przykładając swoją, łączyła palce to przeciągając, to plotąc. Czułam jak elektryzujące dreszcze przechodziły prze ze mnie. Nie potrafiłam zrozumieć jej intencji. Serce łomotało mi jak dzwon i naście analiz przewalających się w głowie, lecz uważnie przyglądałam się rozwojowi tej sytuacji i poczynaniom mamy Kasi. Nagle zaczęła mówić ze spokojną intonacją swoim delikatnym głosem
  • Myślałam o tym co zaszło jakiś czas temu i próbuję sobie to wszystko w głowie poukładać. Wybacz, że traktowałam cię ostatnio zimno i z dystansem. Teraz chcę dokładnie wiedzieć czy mówiłaś szczerze? Co tak naprawdę do mnie czujesz?
  • Absolutnie szczerze. Zakochana jestem w pani…
  • Co jest takiego we mnie?
  • Wiele rzeczy… osobowość, nieskończona uroda, piękny uśmiech, wspaniałe oczy w które chce się tylko patrzeć i patrzeć, a nade wszystko, to że pani jest…i chce się przy niej być…
    Po raz pierwszy widziałam u mamy Kasi tak wyraźne zakłopotanie, które próbowała ukrywać, ale przede mną trudno było, znałam ją szmat czasu. Chwilę się zastanawiała obracając głowę w kierunku okna, po czym ponownie na mnie patrzyła tym razem bardziej enigmatycznym spojrzeniem. Sytuacja stawała się dla mnie coraz mniej bardziej do przewidzenia, chociaż wyczuwałam piętrzące się napięcie, które rosło. Chciałam rzucić ratunkowe stwierdzenie
  • Rozumiem jeśli… – nie dała mi dokończyć myśli
  • Pocałuj mnie
    Otworzyłam usta w szoku i nim zdążyłam zapytać czy się nie przesłyszałam, jej usta zamknęły moje w pocałunku. Świat się zatrząsnął i nie wiedziałam co myśleć, czy to się działo naprawdę czy zasnęłam nad książką czy w ogóle coś jeszcze innego. Może trafiłam do świata baśni. Mocno do mnie przywarła jakby w obawie, że mogę uciec co już w ogóle mnie szokowało. Objęłam ją w szyi dając znak, że donikąd się nie wybieram. Nie zamierzałam popełnić drugi raz tego błędu odpuszczając, tylko zdecydowanie pójść za ciosem. Nasze usta się ze sobą połączyły. Całowałyśmy się powoli, delikatnie, językiem taktownie przedzierała przez otwarte wargi, poszukiwała mojego zapraszając do tańca. Jakże mogłabym odmówić, kobiecie której tak od zawsze pragnęłam. Obie kosztowałyśmy i smakowałyśmy się nawzajem. Nasze języki się spotkały i splotły w namiętnym, ognistym tangu. Dłonie nie odstępowały od ust, pieściły równomiernie poliki, włosy. Czułam motyle w brzuchu, w sercu rozrastające się szczęście i euforię, które dawały siłę wznoszącego uczucia. W głowie jednak nachodziły mnie pytania, które zaczęłam zadawać między pocałunkami.
  • Mogę zadać pytanie?
  • Pytaj… – odpowiedziała rozkosznie intonując
  • Czy to sen?
  • Raczej nie…
  • Co się zmieniło od ostatniego razu?
  • To już jest drugie pytanie…
  • Wiem…
  • Przemyślałam pewne kwestie…
  • I?
  • Rozważyłam za i przeciw…
  • I co przeważyło? – przerwałam na chwilę pocałunki łapiąc ją za ramiona
  • Ty…
    Popatrzyła na mnie żarliwie, a ja uniesiona tymi stwierdzeniem, rzuciłam się na nią, powalając na łóżko. Leżałam na niej i kontynuowałam wyraziste pocałunki. Ogarniało mnie wiele emocji , ale dominowała ta jedyna, ta która pragnęła bliskości i kochania się z Weroniką. Całowałyśmy się długo, z każdym momentem coraz głębiej i namiętniej, obejmując się przy tym mocno. Ta chwila stawała się coraz bardziej magiczna. Tak bardzo jej pragnęłam. Była moją Wenus, chciałam ją całować nieustannie, długo czekałam na nią. Błądziła dłońmi po plecach, wsuwając je pod materiał bluzki i szortów. Chciałam żeby mnie dotykała i pieściła. Rozgrzewałam się, łaknęłam jej. Zwolniła pocałunki i zepchnęła mnie z siebie. Ułożyła mnie, opierając plecami o ścianę z wyprostowanymi nogami przed sobą. Weronika usiadła obok, prowadziła powoli zmysłowo swoją dłoń wzdłuż moich nóg, czasem zawracając, sprawiała tym większe dreszcze. Jej dotyk i przenikające mnie spojrzenie wystarczały aby mnie mocniej rozpalać. Dłoń wędrowała wyżej, odgarniając moje włosy z dekoltu. Chwyciła moje rękę, zamykając ją w swoich. Całowała ją niewinnie i ocierała się o nią polikiem. Była w tym doza romantyczności, czym dodatkowo na mnie działała. Ujęłam jej podbródek i pocałowałam. Weronika szła dalej, zbliżyła swoje usta do mojej szyi. Błądziła po niej języczkiem, byłam bardziej podniecona. Powoli i ponętnie rozpinała guziki od topu, otwierając i tworząc nagi pasek na tułowiu. Po nim, obiema dłońmi, opuszkami palców pieściła moją skórę. Jej rajski dotyk był delikatny jak piórko, idealnie rozpalał i wyczulał komórki mego ciała. Rozsuwała rozpięty materiał na boki, odsłaniając całkowicie moje piersi i brzuch. Przerwała obcałowywanie mnie, skupiała się na wykonywaniu okrężnych ruchów palcami wokół moich malutkich piersi uwrażliwiając je. Spoglądała na mnie płomiennie. Moje sutki od jej dotyku robiły się twarde. Uśmiechałam się nieustannie ze szczęścia, jakie do mnie płynęło oraz zza zadowolenia jakiego nabrała nastawienia do mnie z pasją. Zaczęła całować moją pierś, drugą masowała. Delektowała się nią, dając mi tym niezmierzoną przyjemność i rozkosz. Moje ciało stawało się bardziej wilgotne i gorące. W pieszczocie wykonała inwersję wyboru piersi. Po chwili zaprzestała, odsuwając się, zaczęła zdejmować z siebie sweterek i sukienkę pozostawiając siebie w samej malinowej bieliźnie. Szeroko usiadła przede mną prezentując swoje cudowne ciało. Miałam już okazję niejednokrotnie je widzieć podczas opalania w ogrodzie czy jednorazowej wspólnej kąpieli w basenie ze mną i z Kasią. Idealnie wyrzeźbiona figura, pokaźny biust wciąż młodo wyglądająca gładka skóra były ideałem. Teraz chciałam je pieścić dotykiem. Weronika zachęcała mnie wzrokiem bym się nie wahała. Uniosłam się na kolanach i pocałowałam ją, dłońmi wędrowałam po jej jędrnym ciele od kolan po ramiona. Błądząc dotykiem, sięgnęłam zapięcia stanika, chcąc wyswobodzić jej piersi. Miałam problem z odpięciem, nadmiar pozytywnych emocji zmieszany z lekkim stresem dawał o sobie znać. Weronika pomogła z uśmiechem, rozpinając stanik. Przesuwałam powoli ręce po obwodzie, zdejmując stanik. Odkryłam całkowicie jej ogromny biust, który był powiększany. Wiedziałam to od Kaśki i było to widać, lecz nigdy mnie to nie zraziło. Wpatrywałam się w jej piersi objeżdżając je delikatne dłońmi. Moje małe rączki nie były w stanie ich uchwycić. Były naprawdę piękne i jędrne, nachyliłam się by móc skosztować jej lewej. Ustami i językiem rozpoczęłam sytą zabawę z jej sutkiem. Wplątywała swoją rękę w moje włosy, na których czułam muskające jej usta i gorący oddech stawający się bardziej spłycony. Napawałam się smakiem jej piersi i przyjemnością jakiej dostarczałam Weronice tym działaniem, w reakcji na które przechylała się, opadając plecami na łóżko. Ujęłam jej twarz znów całując, Weronika pozbawiała mnie szortów i po chwili mnie przewróciła na plecy, co wywołało u mnie śmiech, którym ją zaraziłam. Po kilkunastu sekundach jednak spoważniała i obdarowywała mnie gorącymi pocałunkami po ciele patrząc mi w oczy, wypowiadając.
  • Jesteś taka śliczna…taka zgrabna…taka delikatna i zmysłowa – słowa te wzbudzały u mnie wypieki na polikach i motyle w brzuchu
  • Naprawdę?
    Na te pytanie nic odpowiedziała tylko z ognistą zalotnością przeszła z pocałunkami na usta głęboko się w nich zatapiając. Zrozumiałam, że tak i nie zadawałam więcej głupich pytań. Przyssała się do moje lewej piersi. Równocześnie przyłożyła dłoń do krocza, które masowała, pieszcząc moją wilgotną kobiecość. Wciąż się chichotałam w reakcji na tę rozkosz, lecz sytuacja była dla mnie jak najbardziej poważna. Tuliłam jej twarz do piersi, na co ssała intensywniej. Przechodziła ustami niżej, palcami zaciskała pieszczotliwie moje sutki,. Po chwili za ustami poszły w ruch paluszki niczym ręce pianistki wystukujące muzykę na mnie. Twarz Weroniki znalazła się nad moim kroczem, nad którym odprawiała ze skupieniem rytuał muskając ustami materiał majtek. Krew we mnie była na granicy buzowania a namiętnej ekscytacji. Kciukiem masowała mnie po kobiecości patrząc na mnie płomiennie. Chwyciła za gumkę i w zmysłowy sposób pozbawiła mnie majtek. Przyłożyła kolejno całą rękę do krocza. Gładziła i głaskała delikatnie moją kobiecość, całując mnie rozgrzewająco po ciele. Następnie zbliżyła swoją twarz i poczułam jej oddech na swojej cipce. Krążyła noskiem nad nią, implikując że byłam bardziej spragniona. Czekałam aż dotknie mnie i zabierze do raju. Odkładała to w czasie, jakby się drocząc. Zniecierpliwienie we mnie dawało się odczuć. W końcu to nastąpiło, pocałowała mój rozpalony skarb, co podziałało jak dotyk anioła. Najpierw powoli, bacznie obserwując mowę mojego ciała i wsłuchując się w mój oddech. Zbadawszy moje reakcje, rozpędzała swoje tempo naprzemiennie z lekkimi wyhamowaniami, sprawiając, że drżałam z rozkoszy. W jej pieszczocie była niezwykła dojrzałość i prawdziwa czułość. Pobudzała moje wrażliwe punkty w namiętny sposób. Miałam wrażenie, że nie był jej to pierwszy z dziewczyną. Wprowadzała mnie w totalny stan uniesienia, moje ciało dawało temu zauważalny odzew. Biodra falowały, oddech był zdecydowanie głośniejszy, ręce wplątywały się we włosy Weroniki zaciskając je. Ta chwyciła moje rozwarte nogi i zdecydowanym ruchem uniosła je wysoko do góry, nie przerywając sobie wylizywała dalej moją szparkę. Czułam cały ten czas błogość, która wciąż rosła rozprzestrzeniając się po moim wnętrzu. Nie przestawała, tylko w rytm mojego pulsu działała. Traciłam kontrolę, wiedziałam że byłam blisko osiągnięcia określonego stanu. Weronika przerwała na chwilę marsz ku mojej ekstazie opóźniając ją. Palcem powiodła po mojej cieknącej od soczków dolinie i włożyła środkowy palec w moje rozżarzone i mokre wnętrze. Wspomogła się językiem krążąc nim po łechtaczce, a następnie pocierając ją. Wyciągała ze mnie najwyższą esencjalność uniesienia, doprowadzając do obłędu. Nie potrafiłam dłużej wytrzymać. Nastąpił wybuch, a po moim ciele promieniowały konwulsje. Czułam się, jakbym straciła całkowitą władzę nad moim ciałem, które przejęła siła wyższa i które oddałam we władanie jej, mojej ukochanej która zabrała mnie do raju. Nie wiedziałam wtedy czy to moje uczucia do niej, czy była aż tak dobra. Zbierając jednak myśli, wiedziałam już, że obie możliwości były prawdziwe. Moje nogi opadły na jej barki. Wsunęła się sobą, czułam jej ocierający się o mnie biust. Patrzyła na mnie swymi pięknymi oczami, w których widziałam szczerą radość i czułość, przyłożyła dłoń do mojego polika, delikatnie go głaszcząc po czym pocałowała trącając włosami mojej twarzy. Oddałyśmy się dłuższej chwili temu błogiemu pocałunkowi, ocierając się o siebie naszymi nagimi ciałami. Weronika podniosła się podając mi ręce, chwyciłam je podnosząc się razem z nią. Wymieniając się pocałunkami, Weronika położyła się na plecach, padłam na nią zajmując dokładnym jej obcałowywaniem, szyi i piersi. Zatrzymując się przy jej biuście przygryzałam jej sutki. Nurkowałam jednak niżej docierając na sam dół. Weronika rozłożyła nogi, a ja zbliżyłam usta do jej krocza i języczkiem przez materiał majtek polizałam jej kobiecość na co Weronika się uroczo wzdrygnęła i opętał ją radosny śmiech. Zdejmowałam powoli majtki całując lewą nogę. Wzięłam je później do ust majtki i przekazałam Weronice w pocałunku. Zniżyłam się aby zając się jej gładką i piękną kobiecością. Rozszerzyła swoje płatki a ja zanurzyłam swój języczek delektując się wspaniałym smakiem jej kobiecości. Pijałam z niej wilgoć, która płynęła niczym wodospad.
  • Mój boże, nie wierzę że to się dzieje naprawdę – wtrąciłam
  • To uwierz, kochanie
    Po tych słowach poczułam jej gorące usta całujące moje. Powróciłam jednak do lizania dalej jej słodkiej i mokrej doliny rozkoszy. Weronika rozszerzała dalej ją paluszkami. Zlizywałam wszystkie soki i lizałam jak wypływały nowe. Mój języczek operował szybko na jej cipeczce. Cudownie mruczała przy tym i wierciła się. Wsuwałam język jak najgłębiej potrafię, czułam jaka jest rozpalona i mokra w środku, chciałam dać jej rozkosz czując jej smak. Skupiłam się po chwili na łechtaczce i od razu wsunęłam w nią dwa paluszki, zaczęłam nimi poruszać szybko. Naciskałam i poruszałam nimi posuwisto zwrotnie. Językiem operowałam na jej nabrzmiałej łechtaczce. Weronika zaczęła pojękiwać co było dla mnie najwspanialszym dźwiękiem tego wieczora. Czułam pulsowanie jej cipki, i wypływjące soczki. Przyspieszyłam palcowanie. Weronika poruszała biodrami chwytając za piersi. Jęczała głośniej, jej ręka złapała moją przyśpieszając moje ruchy w jej wnętrzu. W tym czasie przyspieszyłam posuwanie jej cipki, a językiem pieściłam łechtaczkę jak najszybciej potrafię. Słyszałam jak dopadł ją mocny orgazm dostając spazmów. Moje palce wciąż były niej. Jej kobiecość pulsowała mocno, zaciskała i wypuszczała soki. Resztkami sił poruszałam się w niej, posuwając ją palcami. Czułam jak jej wszystkie mięśnie jak były mocno napięte i jak drżała. Złożyła na jej ustach kojący i namiętny pocałunek. Weronika dochodziła do siebie. Wyjęłam z niej moje palce i oblizałam je. Nie byłyśmy jeszcze zmęczone. Ułożyłyśmy się frontalnie do siebie, nożycując nogi. Nasze kobiece skarby się ze sobą zetknęły. Cudownie było czuć jej kobiecość i wilgoć stykająca z moją. Obie zaparłyśmy się rękami z tylu pleców. Nasze spojrzenia były skupione tylko na sobie. Ocierałyśmy się cipkami, najpierw powoli potęgując ładunek namiętności. Donikąd się nie śpieszyłyśmy, kierowałyśmy się tym co nasze ciała dyktowały. Ruchy naszych bioder były coraz żwawsze, uczucie ścierających się mokrych i rozpalonych cipek doprowadzało nas do ekstazy. Stękałyśmy, mocniej i szybciej się ocierałyśmy. Weronika przyjęła dogodniejszą pozycję kładąc się na plecach, ja byłam wyżej podpierając się ręką. Ruchy osiągały największą moc, biodra falowały. Weronika się uniosła tułowiem, zbliżyłyśmy się przyciągając do siebie, jeszcze mocniej ocierając się. Zarzuciłam ręce na szyi Weroniki, ona trzymała mnie w talii. Doszła i jej ruchy nieco zwolniły, lecz starała się dotrzymywać mojemu tempu do momentu, gdy sama nie doszłam. Tuliłyśmy się do siebie, do naszych spoconych ciał będąc złączone naprzeciw w pozycji siedzącej. Weronika całowała moją szyję, przymykałam oczy, pozwalając na pasjonujące rozpieszczanie. Otworzyłam na chwilę ślepia i zobaczyłam w drzwiach Kaśkę. Wytrzebiłam gały w lekkim przerażeniu, że zostałyśmy nakryte. Weronika odwrócona plecami do niej i wciąż zajmująca się pieszczotliwym obcałowywaniem mnie, nie zauważyła swojej córki. Kasia z uśmiechem na buzi pokazała gest, abyśmy sobie nie przeszkadzały, oraz kciuk na znak gratulacji i poparcia. Uchwyciłam twarz Weroniki, całując i pociągając ją na siebie, jeszcze zerknęłam kątem oka na wejście od pokoju, przy którym już nie było Kasi. Powróciłam z całkowitym skupieniem do Weroniki, z którą się całowałam dalej wywracając się z nią po łóżku.
    Ułożyłyśmy się bokiem naprzeciw siebie splatając się ciałami, Weronika poprawiła poduszkę nad moją głowa abym miała wygodniej, na której mieściły się nasze obie głowy.
  • Oh dziękuję – podziękowałam
  • Oh proszę – wodziła opuszkami palców po moich patrząc mi oczy chwilę zamyślona, po czym spytała – I co teraz?
  • Nie wiem…
    Kontynuowałyśmy tę dysputę przy wzajemnym pieszczeniu dłońmi swoich ciał.
  • Ale ja wiem… że nie raz wodziłaś za mną dość jednoznacznie wzrokiem i domyślałam się co czujesz.
  • Naprawdę ?
  • Tak, lecz pewność zyskałam gdy Kaśka powiedziała mi jakiś czas temu, że jesteś lesbijką –„fajnie” pomyślałam, ale w tej chwili nie czułam żalu do Kaśki, a Weronika dalej mówiła – Ignorowałam Twoje uczucia sądząc, że się ulotnią, bo po tylu latach traktowałam Cię jak córkę i nie chciałam też abyś marnowała sobie życia ze starszą…Masz całe przed sobą. Dwa komplikacje, jak nie wyjdzie… itd.
  • To znaczy co konkretnie do mnie czujesz?
  • Ogromną sympatię, bliżej nieokreślone uczucie. Cieszy mnie fakt gdy jesteś blisko, dodajesz do mojego życia kolorytu i naprawdę dobrze się czuję gdy spędzasz z nami czas, ze mną…I chyba upragnionej przeze mnie bliskości emocjonalnej jesteś Ty.
    Słysząc to znów niedowierzałem, zamyśliłam się delikatnie robiąc maślane oczy gv
  • A to, że jestem dziewczyną, to Ci nie przeszkadza…?
  • Szczerze?
  • Tak
  • Kiedy Kasia powiedziała mi o Twoich preferencjach, to z parę razy fantazjowałam o Tobie, a nawet i wcześniej…
    Trochę mnie to zdumiało i miałam lekkie poczucie, że sobie pokpiwała, chociaż była całkowicie poważna jak to mówiła
  • Żartujesz sobie teraz?
  • Nie
  • Mówisz serio?
  • Tak, i w zaufaniu, lubię kobiety i w szkole średniej eksperymentowałam przez parę miesięcy… z dziewczyną z wyższej klasy, i to były najbardziej fascynujące chwile mojego życia, a przynajmniej jedne z najprzyjemniejszych. Miałam później okazje parę razy się całować z innymi… Polubiłam intymne relacje z dziewczynami, ale jak urodziłam Kasię to zakończyłam eksperymenty. Przez ten czas trochę mi tego brakowało…
  • Interesujące, przyznaję. Nie spodziewałam się, ale pokazałaś, że masz w tej materii doświadczenie
  • Jeszcze nieraz Cię zaskoczę…
    Byłam zaciekawiona tym co miała konkretnie na myśli, ale uznałam że nie wszystko od razu
  • A ja? Jak Ci się podobam?
  • A Ty i Twoja słodka, delikatna i ładna uroda jest warta każdego grzechu. Dałam chyba dzisiaj temu wyraz, prawda? Mówiłaś o uroku moich oczu, ale to Twoje są urzekające i do tego Twój słodki uśmiech są przyciągające, a od kiedy mnie pocałowałaś nie umiem już przejść obojętnie obok Ciebie…
  • Czyli naprawdę myślałaś o mnie?
  • Powtarzasz się. Zdarzało się…Dobrze, ale dość kluczenia. Naprawdę chcesz być ze mną, z babką prawie dwa razy starszą? Kiedy Ty będziesz miała czterdziestkę, ja sześćdziesiątkę
  • A Ty nie słyszałaś o parach których dzieli spora różnica wieku i są razem szczęśliwi? Sama pewnie znasz takie
  • No tak, ale to raczej tyczy się par hetero
  • A co my gorsze? Chyba jest równouprawnienie
  • Bardzo teoretycznie…ale nie w tym wypadku. Nie wiem, może dlatego że nie znam zbyt wiele tego typu przypadków. Moje znajome, które wikłały się w takie układy, miały stałe związki z facetami i były to z reguły przelotne romanse i to mogę je policzyć na palcach jednej ręki… A jak nie wyjdzie?
  • Biorę to pod uwagę i dlatego też tak długo nie potrafiłam się odważyć, by wykonać ruch, by zbliżyć się do Ciebie… Kocham Cię i liczysz się Ty! Ty jesteś dla mnie najważniejsza i zawsze będziesz dla mnie najpiękniejszą istotą chodzącą po tej ziemi. Chcę być z Tobą i zaspokajać każdą Twoją potrzebę i być po prostu przy Tobie… Nie liczę, że od razu w pełni odwzajemnisz moje uczucia i nie oczekuję od Ciebie żadnych deklaracji, ale jeżeli mi pozwolisz, będę starała się przychylić Ci nieba…
    Chwilę myślała…a ja spokojnie wyczekiwałam
  • Prawdą jest, że to szalony pomysł… ale tego o dziwo chcę i może czas na zmiany, a Ty jesteś nią. Powiedziałam dzisiaj „A”, więc powiem „B”… Zatem, spróbujmy… Tylko hmm… moja córka i Twoi rodzice, inni co z nimi?
  • Kasia dała nam swoje błogosławieństwo, a rodzice i reszta…Po pierwsze jestem dorosła, a przynajmniej pełnoletnia i to moje życie, po drugie może spróbujmy coś zbudować, żeby oznajmiać cokolwiek światu, a potem zobaczymy czy to coś przelotnego czy stałego
    Pocałowała mnie gorąco, co odczytałam jako akceptacje. Pochłonęłyśmy się jeszcze na moment w tym słodkim pocałunku. Po czym usnęłyśmy w objęciach zapominając, że byłyśmy nadal w pokoju Kasi.

Otwierając oczy o poranku, widząc śpiącą spokojnie Weronikę i uświadamiając, że poprzednia noc nie była snem ani wyobrażeniem, byłam szczęśliwa móc obudzić się u jej boku, czułam jak napawała mnie radosna energia i nadzieja na nowy początek z kobietą, do której zawsze żywiłam głębsze uczucia…
Weronika wreszcie obudziła się, uśmiechnęła się do mnie i pocałowała. Jednakże te poranne szczęście, na chwilę przerwało wparowanie Kaśki do pokoju. Zareagowałyśmy gwałtownie, podnosząc się do pozycji siedzącej zakrywając kołdrą, trochę jak w filmach.

  • Witam, drogie turkaweczki… Nie chcę nic mówić, ale przez Was musiałam spać na kanapie. Cieszę, się Waszym szczęściem, ale nie mogłybyście go okazywać gdzie indziej?!
    Spojrzałyśmy po sobie, nie wiedząc jak się zachować, temat próbowała podjąć Weronika.
  • Yy… córeczko…
  • Oj, daj spokój mamo, zgrywam się – mimika Kasi przybrała rzeczywiście ten zgryźliwy wyraz – Naprawdę się cieszę Waszym szczęściem. No, ale ubierajcie się, zrobiłam Wam śniadanie, chyba się Wam przyda… – oczywiście jej podtekst był aż nadto wyczuwalny
    Kasia wyszła z pokoju, a my jeszcze na chwilę objęłyśmy się stykając czołami. Na twarzy swojej czułam wypieki a na Weroniki widniał radosny uśmiech, określające nasze ukontentowanie. Wygrzebałyśmy się z łóżka narzucając coś na siebie, to co wpadło pod rękę i zeszłyśmy na dół, na śniadanie trzymając się za ręce. Przedyskutowałyśmy razem z Kasią naszą sytuację i byłam dobrej myśli. Resztę dnia jak i całego weekendu spędziłyśmy bardzo udanie we dwoje lub troje w zależności od chwili. Od tego momentu spotykałam się z Weroniką tak często, jak tylko mogłyśmy albo w ich domu, albo na długich spacerach w ustronnych miejscach. Rozpoczęłyśmy coś, co trwa…

Pierwsza grupowa zabawa

To było dobrych kilka lat temu.Byłem w związku z Magdą.Dziewczyną z innego miasta.Miałem wtedy 28 lat a Magda była młodsza ode mnie o 4.Niewysoka, szczuplutka blondynka z włosami do połowy pleców, sportowym biustem i niewinną buzią.Ta buzia to była przykrywka bo tak na prawdę to Magda była niesamowicie otwartą i temperamentną dziewczyną.Tak na prawdę to ona nauczyła mnie w sexie takich rzeczy które dotychczas widziałem jedynie w pornosach 🙂

  • Piotrek, co robimy jutro? – spytała przez telefon.
  • Jutro tzn o której godzinie? – odparłem
  • Oj przecież jutro piątek więc możemy wieczorkiem gdzieś skoczyć-spytała i dodała zaraz- moja znajoma z pracy zaprasza nas do siebie.Kupiła nowe mieszkanie i wiesz…trzeba oblać.
    Spoko pomyślałem, pewnie jakaś samotna koleżanka.Pójdziemy panny się spiją i będę się nudzić przed telewizorem albo odprowadzać co chwilę którąś do łazienki.
  • a do której koleżanki – spytałem
  • Karina, wiesz ta co siedzie ze mną w biurze, widziałeś ją kiedyś u nas.
    No tak, Karina.Panna na oko ok 30 lat.Rasowa brunetka, długie włosy, długie nogi i mocny dekolt.Tak ją zapamiętałem.
  • Dobrze-odparłem-alko po mojej stronie bo wy nie wiecie co dobre
  • Spoko ale i tak pewnie ten jej Mareczek coś tam przygotuje bo to barman-zachichotała Magda.
    No spoko, będzie jakiś koleś to przynajmniej się porządnie spije.Tyle mojego.
    Na drugi dzień po 19 podjechałem po Magdę i udaliśmy się do Kariny i Marka.20 kilometrów i jesteśmy na miejscu.Magda jak to Magda spódniczka tak krótka że ledwo uda zakrywała, jakaś skąpa bluzeczka no i obowiązkowe szpile.Jej ubrania zawsze sprawiały że czułem lekka zazdrość ale i satysfakcję że facetom głowy mało się nie ukręcą.
    Znaleźliśmy osiedle, bardzo ładne, nowoczesne ale jeszcze nie do końca zamieszkałe.Wchodzimy na trzecie ostatnie zarazem piętro, dzwonimy do drzwi i otwiera nam Karina…szczęka mi opadła.Jeśli Magda miała krótką spódniczkę to Karina miała ultra krótką.Mocno wyeksponowany biust, samonośne kabaretki i szpile rodem z filmów dla dorosłych.Totalny nokaut dla moich zmysłów.Pisk dziewczyn, wpadły sobie w ramiona, Magda wręcza Karinie kwiaty i oboje gratulujemy mieszkania.
    Już w przedpokoju słyszę że oprócz faceta Kariny jest ktoś jeszcze.Karina wprowadza nas do środka i woła
  • jest nasza Madzia z Piotrkiem, Marek patrz co dostaliśmy – i pokazuje jakiś wazon który wybrała Magda oraz moją wódeczkę
  • aaaa przyda się przyda – zaśmiał się Marek wstając od stołu.Wyściskał Magdę, podał mi rękę, przedstawiliśmy się sobie.Marek to tak na oko facet jakies 35-37 lat.Dobrze zbudowany barczysty brunet z włosami na żelu i ciemną karnacją.
  • poznajcie się, Sonia i Adam – powiedziała Karina przedstawiając nam swoich gości.
    Rytułał powitalny się powtórzył, dokładnie zlustrowałem wygolonego na łyso, wysokiego Adama mniej więcej równolatka Marka i średniego wzrostu czerwono włosą (farbowaną) szczuplutką Sonię też około 30 jak Karina.Sonia tak samo jak Magda i Karina w stroju który powoduje że facet myśli już tylko o jednym.Standardowo krótka spódniczka, bluzeczka, szpile…i tutaj też zauważyłem piękne pończochy.
    Marek powiedział że pokaże nam mieszkanie i od razu poszliśmy za nim.Łazienka, kuchnia, pokój, drugi pokój i…
  • Sypialnia- tu Karina dostaje po dupie – rzucił śmiejąc się Marek
  • Chyba w dupe – zaśmiała się Magda.No tak tej w to graj.Mnie Marek zaskoczył taką otwartością ale spoko.Nie jestem z epoki kamienia łupanego 
    Wróciliśmy do salonu, Karina podała jakieś gorące danie, Marek podał drinki dziewczynom a nam nalał czystej.I tak sobie mijał czas, szybko łatwo i bardzo przyjemnie.Atmosfera była coraz luźniejsza i na pewno wpływ na to miał nie tylko wypity alkohol ale ogólnie nasze zachowanie.Panny w tych strojach raczej nie próbowały ukryć swojej bielizny a zakładanie nogi na nogę powodowało że widok był niesamowicie kuszący.Śmiejąc się i żartując zeszliśmy na temat zbliżających się wakacji.Zaczęliśmy wymieniać doświadczenia gdzie jak jest i wtedy też Karina zaczęła przekomarzać się z Markiem o to gdzie widzieli tą zajebistą żaglówkę
  • mówie Ci to była Turcja – mówi Marek
  • nie Turcja tylko Grecja – rzuciła Karina i po kilku minutach bezowocnych sporów Marek zaproponował że pokaże na płycie bo ma zdjęcia.Wstał, podszedł do szafki, wyciągnął płytę i wrzucił do odtwarzacza.
    -zaraz zobaczysz bo widzę że już ci się miesza – powiedział Marek i zaczął pstrykać pilotem zmieniając co chwilkę zdjęcie.Widzieliśmy Marka na skałach, Karinę w basenie, ich oboje przy kolacji i masę innych fotek gdy nagle na ekranie pojawiła się fotka mega wypiętej Kariny w samych stringach.Wszyscy parsknęliśmy śmiechem, a Adam rzucił :
  • dawaj jeszcze.
  • Co fajna nie?To macie – powiedział Marek i nacisnął kolejny przycisk.Każde kolejne zdjęcie było coraz bardziej ociekające sexem.
  • dobra przestań Marek bo się Piotrek zgorszy – rzuciła Karina a ja zaraz zacząłem protestować i Marek pokazywał dalej.
    Wszyscy z patrzyliśmy w ekran telewizora zachwalając walory pani domu.Później od słowa do słowa wyszło że Karina z Markiem i Sonia z Adamem już nie raz bawili się razem
  • a pamiętasz w saunie w Krakowie – zachichotała Sonia
  • ja pierdole tam była akcja – rzuciła Karina i zaczęła opowiadać jak podczas ich wspólnych zabaw do sauny wszedł jakiś starszy pan
  • a wy tak nigdy nic z inna parką- spytał śmiało Adam
  • nie, ja tylko doświadczona z innymi pannami – roześmiała się Magda – tak ogólnie grzeczni jesteśmy dodała z uśmiechem
    Marek włączył jakąś muzyczkę i tak od słowa do słowa zachęcana przez wszystkich Karina wstała z sofy i zaczęła tańczyć, wyginając się przy tym niesamowicie.
  • zajebista co? – spytała spoglądając na mnie Magda
  • bez dwóch zdań- odparłem przechylając szklankę
  • Chodź Madzia – krzyknęła Karina i wyciągnęła ręce.Nie trzeba było jej długo prosić.Magda zaczęła wić się przy Karinie a za chwilkę o dołączenie do nich poprosiły Sonię która ochoczo spełniła prośbę dziewczyn.Tańczyły tak przez parę minut śmiejąc się i mówiąc coś do siebie raz po raz wybuchając śmiechem.My w tym czasie delektowaliśmy się tym widokiem.Wstałem i udałem się do ubikacji bo wypite hektolitry uwierały już w pęcherz…
    Wychodząc z łazienki zauważyłem że nie słychać już dziewczyn tylko samą muzykę.Wchodzę do pokoju i widzę że po prawej lewej stronie rogówki na Adamie okrakiem siedzi Sonia i namiętnie się całują.Za to po prawej stronie Karina klęczy przed Markiem który założył ręce na oparcie i ssie jego penisa.Moja Magda siedzi obok i się temu przygląda.Siadam na rogówce i wtedy Magda zorientowała się że przyszedłem.Odwróciła się do mnie przodem i zaczęła gorąco całować rozpinają c guziki mojej koszuli.Rozsiadlem się wygodnie i spoglądałem obok jak Karina sprawnymi ruchami połykała instrument swojego faceta.Nieco dalej Sonia z Adamem zaczęli coraz intensywniej się pieścić a moja Magda spojrzała mi z uśmiechem głęboko w oczy i zaczęla rozpinać guziki spodni.Uniosłem lekko tyłek do góry aby mogła ściągnąć mi spodnie, Magda od razu na czworakach wskoczyła na rogówkę i bokiem do mnie a tyłem do Kariny i Marka zaczęła mnie lizać i masturbować.Spostrzegłem jak Marek kładzie rękę na pośladku Magdy i zaczyna go gładzić.Magda na chwilke przestała mi obciągać, odwróciła się zobaczyć kto ją dotyka i spojrzała na mnie porozumiewawczo.Zerknąłem na Karinę która także to dostrzegła i puściła do mnie oczko.Ciekawa sytuacja.Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem.Ja taki zazdrosny o swoją Magdę pozwalam by obcy facet masował jej tyłeczek i to w mojej obecności.Marek zadarł ta króciutką spódniczkę na plecy Magdy odsunął cieńki paseczek stringów, poślinił palce i zaczął jej robić palcóweczkę.Magda wyciągła penisa z ust i głośno jęknęła zamykając oczy.Jęki dotarły też ze strony Soni i Adama który ostro posuwał nabitą na siebie swoją panią.Poprzez butelki, szklanki i miseczki nie widziałem dokładnie jak się w nią wbija ale i tak widok był niesamowity.W tym samym czasie spojrzałem jak Karina przestała ssać Markowi wstała i zrobiwszy ze dwa kroki uklękła przede mną.Magda trzymała mojego kutasa w ustach więc Karina zaczęła masować jądra.Po chwili Magda wyciągła go z ust i podała Karinie.Mmmmm myślałem że oszaleję.Cóz za widok i uczucie.Madzia cofnęła się nieco do tyłu i spytała :
  • Mogę – wskazując oczami na Marka
  • śmiało – odparłem odarty z jakiegokolwiek uczucia zazdrości.Wypełniało mnie już jedynie pożądanie i podniecenie.Magda zeszła z rogówki i uklękła przed Markiem.Moja dziewczyna robi przy mnie loda obcemu facetowi…jeszcze niedawno coś takiego w ogóle nie przyszło by mi na myśl a teraz…widok cudowny.Za chwilę Magdę od tyłu zaszedł Adam i zaczął lizać jej wypiętą cipkę a po chwili złapał mocno za pośladki i rozszerzając je dokładnie wylizywał drugą dziurkę.Złapałem Karinę za włosy i mocno docisnąłem do kutasa.
  • tak, traktuj ją jak dziwkę – rzucił Marek a ja po chwili wstałem i kazałem wypiąć się porządnie do mnie Karinie.Uklękła na rogówce opierając się o oparcie.Podeszłem od tyłu i wjechałem w jej mokrą i gorącą cipkę.Zacząłem ją pieprzyć a zaraz przy mnie stanęła Sonia i kładąc rękę na moim ramieniu zaczęła ssać moje ucho.Pomimo tego że wszyscy wzdychaliśmy dość głośno a Karina jęczała usłyszałem głośny jęk i krzyk Magdy.
    Spojrzałem na nią a ta nabiła się na Marka a w jej drugą dziurkę pakował Adam.Magda złapała za oparcie rogówki i oddała się całkowicie uniesieniu.Zamknęła oczy i głośno jęczała.
  • ale ci rżną tą twoją suczkę – szepła mi do ucha Sonia.Posówałem nadal Karinę rozkoszując się tymi widokami.Pieprzona przez dwóch facetów Magda i mocno wypięta Karina w której znikał mój kutas.
  • porywam go – krzyknęła Sonia i złapała mnie za rękę.Podeszliśmy do miejsca gdzie zaczęła swoje igraszki z Adamem.Karina zaczęła namiętnie całować się z Magdą i od czasu do czasu przerywała te pocałunki słowami ” rżnijcie ją” albo „dobrze ci suko?”
    Sonie położyła się na plecach opierając o mniejsze podparcie rogówki.Rozchyliła nogi jedną opuszczając na podłogę a drugą zadzierając na oparcie.Wbiłem się w jej cipke pieprząc aż zaczęło klaskać.Moje jaja uderzały o Sonię rytmicznie a ta wbiła się w moje usta w głębokim pocałunku.Słyszę że z tyłu zabawa także trwa w najlepsze ale z słów jakie padły wnioskuję że teraz Karina jest brana na dwa baty a Magda ich dopinguje.Wyciągłem kutasa z cipki Soni i kazałem jej się wypiąć.Uczyniła to posłusznie i w tym momencie podeszła do nas Magda.
  • zerżnij ją w tyłeczek- powiedziała i rozchylając pośladki Soni splunęła na kakaowe oczko.Rozsmarowałem śline kutasem i przytknąłem go do tyłeczka Soni.Był ciasny jak cholera, ale udało mi się w niego powolutku wbić.Sonia krzyczała i jęczała a Magda dawała jej klapsy po pośladku.Po chwili do Magdy podszedł Marek kazał jej uklęknąć i zaczał walić konia.Dochodził.Jęczał coraz głośniej i po chwili wystrzelił na twarz mojej panienki.Załał ją bardzo obficie.Wyskoczyłem z tyłeczka Soni i dopadłem Karinę która podeszła do naszej czwórki wraz z Adamem.Do leżącej na rogówce Soni podeszła Magda i zaczęły się całować.Sonia zlizywała spermę Marka z brody i policzków Magdy która klęczała wypięta przy rogówce.Na ten moment czekał Adam który wbił się w Magdę i ostro posuwał taką uspermioną.Spełniony Marek usiadł na swoim miejscu i przechylił szklaneczkę a ja położyłem Karinę na miękkim dywanie i zarzuciłem jej nogi na swoje ramiona.W tej pozycji mój kutas wchodził calusieńki w cipkę naszej gospodyni.Karina spojrzała mi w oczy i głośno jęknęła.Po chwili poczułem że i ja dobijam do końca.Widząc to Karina powiedziała:
  • lej do środka.
    Tego było już za wiele.Wytrysnąłem w Karinę z całym impetem wlewając w nią litry mojej spermy.Czułem że spuszczam się i spuszczam.Niemalże zaraz po mnie kończył Adam który doszedł w tyłeczku Magdy.
  • ja pierdole ale jazda – rzuciła głośno Sonia
  • gorąco strasznie – powiedziałem podchodząc do stoliczka.
  • i jak wam było ? – spytała Karina
  • Mi zajebiście – odparłem a Magda rzuciła – ja chcę jeszcze.Na co wszyscy buchnęliśmy śmiechem
  • jeszcze nie raz Cię pogonimy – odpowiedział Adam z uśmiechem.
    Zabawa skończyła się około 4 rano więc wyczerpani po szybkim prysznicu wszyscy padliśmy jak muchy  To był naprawdę zajebisty ostry i mocny sex.

Młodziutka

Właśnie tańczyłam seksownie wokół rury, gdy do klubu weszło czterech nowych gości. Byli to mężczyźni mniej więcej w wieku 30 -35 lat. Dobrze ubrani, wyglądali jak prezesowie bądź przedstawiciele jakiejś firmy. Oprócz mnie na scenie tańczyło kilka innych striptizerek. Panowie usiedli tuż przy scenie i zamówili drinki. Rozmawiali o czymś, ale nie byłam w stanie usłyszeć o czym. Podczas rozmowy śledzili wzrokiem tancerki i wskazywali to na jedną to na drugą. Podeszłam do rury która była najbliżej nich. Odwróciłam się tyłem do mężczyzn ukazując swój jędrny, kształtny tyłeczek odziany jedynie w skąpe majteczki. Kręciłam pupą pochylając się w dół, a oni gwizdali z uznaniem. Jestem wysoką brunetką, bardzo szczupłą, lecz biust mam nie taki mały – 70D. Nie musimy tańczyć z odkrytymi piersiami, ale ja bardzo lubię się nimi chwalić. Zresztą mam czym, są młode, okrągłe i bardo kuszące. Tak więc oprócz majteczek miałam na sobie jedynie pończochy samonośne i wysokie szpilki. Wywijałam długimi nogami kręcąc się wokół rury. Po chwili erotycznego tańca stanęłam przed panami, a wzrok wszystkich skierował się na moje cycki, które dumnie sterczały. Wiedziałam jak na nich działam, można to było zauważyć choćby po wybrzuszeniu na ich spodniach. Podeszłam bliżej jednego z facetów, moim zdaniem najbardziej atrakcyjnego.
-Życzy Pan sobie towarzystwa? – zapytałam niewinnie przygryzając wargę i uśmiechając się uroczo a zarazem prowokacyjnie.
-Jasne Skarbie – odpowiedział szelmowsko.
Usiadłam na nim okrakiem zaczęłam całować z języczkiem. Dupcią cały czas ocierałam się o jego kutasa, który coraz bardziej twardniał, a cyckami o jego klatę. Następnie zabrałam się za jego szyję. Kątem oka, zauważyłam, że jeden z pozostałych mężczyzn także otrzymał towarzystwo od jednej z moich, , koleżanek”. Odwróciłam się do mojego towarzysza tyłem nadal na nim siedząc rozchyliłam nóżki, a on pieścił ręką moje cycuszki. Pojękiwałam z podniecenia czując jaka się robię mokra. Pozostali panowie patrzyli się na mnie z pożądaniem, jeden wyciągnął kutasa i zaczął robić sobie dobrze. Puściłam do niego oczko. Tańczyłam siedząc na mężczyźnie, energicznie ocierając się muszelką o jego krocze. Zapytał się mnie ile mam lat, ponieważ wyglądam bardzo młodo.
-Obiecujecie, że zatrzymacie to dla siebie? – Zapytałam, a oni kiwnęli głowami. Odpowiedziałam, że szesnaście, a jestem tu dzięki lewemu dowodowi.
-Och – wyrwało się obmacującemu mnie mężczyźnie – Tak jak moja córka
Uśmiechnęłam się najlepiej jak potrafię, a on wdarł dwa palce w moją spragnioną cipkę. Jęczałam z rozkoszy podczas gdy on posuwał mnie w szparkę i ściskał cycki. Rozchyliłam nogi szerzej pragnąc jak najszybciej zostać zerżniętą. Gość, który robił sobie dobrze był na skraju wytrzymania, wstał i wepchnął penisa do moich ust. Ssałam go jak zawodowa dziwka, a trysnął nasieniem w moje usta. Część połknęłam, a część spłynęła mi po brodzie i biuście. Mężczyzna robiący mi palcówkę kazał mi się oblizać, posłusznie to zrobiłam. Klepnął mnie w tyłek, tak bym niego zeszła, po czym wstał i pociągnął mnie a sobą. Wykupił pokój dla nas i zaciągnął mnie do niego.
-Na kolana suczko, teraz mi obciągniesz.
Ochoczo rozpięłam mu spodnie, uklękłam i wzięłam w usta. Otoczyłam go wargami, najpierw ssąc główkę, potem wsuwając głębiej. Lizałam go na całej długości, jednocześnie patrząc na niego w górę. Wiedziałam jak bardzo to jara facetów. Mnie zresztą też. Ssałam go od napletka aż po sam trzon. W pewnym momencie chwycił moją głowę i pchał biodrami ruchając mnie w usta. Jęczałam, co go jeszcze bardziej napędzało. Doszedł tryskając w moje usta salwami spermy. Mhm…o tak lubię to. Nakazał mi oprzeć się o kanapę i wypiąć tyłek. Sam zdjął ubrania, a potem ściągnął moje majtki. Nie minęła jego chwila, a poczułam ogromnego kutasa w swojej cipce. Otworzyłam szeroko oczy, przed chwilą doszedł w moich ustach, a jego pała nadal była okropnie twarda i wielka. Ruchał mnie posuwając od tyłu. Och taaak jęczałam. Raz po raz wymierzał mi siarczyste klapsy w moją wypiętą dupcie. Nakręcało mnie to jeszcze bardziej.
-Powiedz czego chcesz mała dziweczko!
-Chce być wyruchana…ochh – jęczałam.
Wyszedł ze mnie na co jęknęłam z rozczarowania. Jednak on położył mnie na plecach na kanapie, uniósł moją zgrabną nogę i zatopił się ponownie w spragnionej szparce. Byłam taka podniecona. Och, ten mężczyzna mógł by być moim ojcem, ale ja i tak chętnie rozkładałam przed nim nóżki, był zadbany, przystojny i cholernie mnie jarało dawanie mu dupy. Pchał we mnie jak szalony, a ja wyginałam się w łuk czując nadchodzący orgazm.
-Och, ciekawe cy moja córcia też ma tak słodką cipkę jak ty. Spotęgował pchanie, obijając się o mnie jądrami. Wyciągnął kutasa prawie całego, z mojej cipki wylewały się soczki. Po chwili wepchnął go we mnie gwałtownie a ja krzyknęłam. Taak! Dostałam kosmiczny orgazm, a on doszedł chwilę po mnie tryskając nasieniem w moją zaspokojona już cipkę.
-Taak, własnie tak mała! – Opadł na mnie. Po chwili wyszedł ze mnie, a jego sperma zaczęła wylewać się spomiędzy moich ud. Ubrał się, ja też wstałam. Na koniec klepnął mnie w tyłek mówiąc „Do zobaczenia Młoda” i odszedł.

Kochanek Mojej Mamusi

O dziesiątej piętnaście miałam otrzymać świadectwo ukończenia gimnazjum. Tamtego poranka powinnam cieszyć się zaczynającymi się już następnego dnia wakacjami, gdy tymczasem w panice szukałam ciemnych rajstop. Za nieco ponad półtorej godziny miałam rozdanie świadectw, a tymczasem odkryłam, że nie mam żadnej zdatnej pary, w jedynie słusznym na taką okazję kolorze. Nie mogłam założyć ulubionych dżinsów, czy legginsów, a do białej bluzki i ciemnej spódniczki nie pasowały żadne inne niż grafitowe lub czarne. Zdesperowana postanowiłam ‚pożyczyć’ parę od mamy.

Drzwi do jej sypialni były zamknięte. Zapukała, a gdy nie usłyszałam odpowiedzi, weszłam do środka. Łóżko było puste, a z łazienki dochodziły odgłosy krzątaniny. Skoncentrowana na poszukiwaniu rajstop, dopiero znalazłszy wymarzoną parę, uświadomiłam sobie, że mama nie jest sama. Pod oknem, na krześle przy stoliku do czytania, leżało męskie ubrania, a na nocnej szafce stały dwa kieliszki i butelka wina. Robert, z którym mama związała się cztery miesiące temu, musiał wpaść późno w nocy, gdy już położyłam się spać. Nie było w tym nic niezwykłego, jednak zazwyczaj bywałam uprzedzana przez mamę o jego wizytach. Właśnie zamierzałam po cichu wyjść z sypialni, gdy usłyszałam, zza niedomkniętych do końca drzwi łazienki, jęk mamy. Wiedziona ciekawością podeszłam do nich. Szpara była niewielka, jednak bez większego wysiłku mogłam obserwować to, co się dzieje w środku. Byli odwróceni do mnie tyłem, zupełnie nadzy. Mama stała pochylona, opierając dłonie o blat szafki z umywalką. Robert stał tuż za nią. Lewą dłonią odejmował, pełną pierś mamy, a prawą palcował pochwę. Wyraźnie podniecona jego zabiegami mama jęczała cicho, a on opanowanym głosem mówił:

– Powiedz, że chcesz go poczuć w sobie!

– Jeszcze raz!

– Głośniej!

Powtarzał tak długo, aż mama ciężko dyszą niemalże wykrzyczała:

– Rżnij mnie! Chce poczuć twojego kutasa!

Byłam zaskoczona i podniecona tą sceną. Zaskoczona, gdyż mama nigdy nie używała wulgaryzmów a podniecona, bo jeszcze nigdy nie widziałam ich razem w tak intymnej sytuacji. Stanowili ładną parę. Mimo czterdziestki mama prezentowała się znakomicie. Szczupła, wysoka, o zgrabnym, wysportowanym ciele i obfitym biuście, którego kształt budził zazdrość nawet u wielu znacznie młodszych kobiet. Robert miał nieco ponad trzydzieści lat. Był wysokim blondynem o zgrabnej, choć dość przeciętnej budowie ciała. Nic specjalnego, jak go oceniałam. O jego ukrytych walorach przekonałam się, dopiero gdy odwrócił się do mnie bokiem. Miał gigantycznego członka! Może nie było to dwadzieścia kilka centymetrów, jak u aktora porno z filmu, jaki oglądałam wspólnie z dwoma najlepszymi przyjaciółkami, jednak i tak był potężny. Gdy mama sięgnęła po niego dłonią, by pomóc mu trafić w siebie, zdałam sobie sprawę, że jest równie gruby, jak jej dłoń w nadgarstku. Zauroczona patrzyłam, jak w nią wchodzi. Jęczała cicho przez cały czas, gdy powoli wsunął się w nią płynnym ruchem do połowy swojej długości. Przez chwilę pieścił je piersi, po czym ujął mamę za biodra i jednym mocnym pchnięciem wbił się w nią aż po jądra! Krzyknęła głośno, a Robert przyciągnął ją do siebie. Kochali się na stojąco. Ona wspięta na palcach, z dłońmi na lustrze, on przyciskając ją do siebie, trzymając za piersi. Patrzyłam na to z wypiekami, czując przyjemny żar wędrujący z twarzy do podbrzusza. Mama miała zamknięte oczy, a jej twarz wyrażała bezgraniczną rozkosz, gdy Robert szepnął jej coś do ucha. Uśmiechnęła się szeroko, zgadzając się na jego propozycję. Wyszedł z niej, a ja nie rozumiałam, dlaczego przestali się kochać prawie że przed samym finałem. Zafascynowana obserwowałam, jak mama ponownie pochyla się w głębokim skłonie, staje w rozkroku i mocno wypina pośladki. Robert sięgnął po opakowanie kremu na noc i jak gdyby nigdy nic nabrał palcami pół opakowania naraz. Zaskoczona nie rozumiałam z początku co się dzieje. Dopiero gdy Robert zaczął rozsmarowywać kremem, między pośladkami mamy, skojarzyłam, do czego się szykują. Podniecona pieściłam twarde jak kamyczki brodawki, a zaciskając mocno uda, czułam, jak bardzo jestem wilgotna. Nie mogłam uwierzyć, że zmieścił się cały, w pupie mamy. Kiedy się kochali, modliłam się, by nie usłyszeli mojego przyspieszonego oddechu. Masturbowałam się, obserwując, jak Robert drapieżnie suwa się, w pupie mamy, a ona z furią pieści palcami łechtaczkę. Jej orgazm był prawie bezgłośny, gdy gryząc w zębach ręczniczek do twarzy, drżała przebijana potężnymi pchnięciami kochanka. On wydał tylko krótki, gardłowy jęk, po którym pchnął jeszcze dwa razy i znieruchomiał. Dłonią zasłaniałam usta, by nie zdradzić swojej obecności ciężkim oddechem. Chwilę wcześniej miałam potężny orgazm i ledwo trzymając się na nogach, wciąż widziałam przed oczami mroczki. Kiedy ponownie spojrzałam przez szparę w drzwiach, zobaczyłam Roberta. Stał odwrócony twarzą do mnie, a z jego na wpół miękkiego kutasa ściekało nasienie. Poczułam, jak świat umyka mi spod stóp. Patrzył się wprost na drzwi i byłam pewna, że wie o mojej obecności. Nie wytrzymałam i w popłochu uciekłam z sypialni.

Zwlekałam z przyjściem na śniadanie, jednak nie mogłam odwlekać spotkania z Robertem w nieskończoność. Przed dziesiątą musiałam być w szkole. Zastałam oboje na dole, przy śniadaniu. Mama miała promienny humor, a Robert z uśmiechem jadł jajecznice na szynce, która właśnie przygotowała dla nas mama. Po chwili niepewności wmówiłam sobie, że na pewno nie mógł mnie widzieć tam, na górze, gdy podglądałam ich przez szparę w drzwiach łazienki. Pewna siebie zjadłam śniadanie i już w bardzo dobrym humorze pobiegłam na górę, do swojej łazienki, umyć zęby. Czesałam właśnie włosy, gdy stanął za mną. Zamarłam, a on doskonale zdając sobie sprawę z mojego przerażenia, przyparł mnie swoim ciałem do blatu umywalki. Pochylił się do mojego ucha i wyszeptał:

– Wiem, że nas podglądałaś. Przyznaj się, widziałaś wszystko?

Milczałam zażenowana, jednak on nalegał, bym odpowiedziała.

– Zadałem ci pytanie Kasiu! Widziałaś nas? Odpowiedz!

– Tak.

Wydusiłam z siebie niepewnym głosem.

– Jak długo nas podglądałaś?

– Od początku.

Jęknęłam.

– To znaczy? Konkretnie!

– Na chwilę, zanim zaczęliście się kochać.

Poczułam jego dłonie na udach, jak powoli suną ku górze, podnosząc sukienkę. Drżałam, a ona kontynuował przesłuchanie.

– Analnie?

– Nie, wcześniej… To znaczy, jak się zaczęliście kochać, tak normalnie.

– Dotykałaś się?

Nie odpowiedziałam od razu. Dłońmi starałam się powstrzymać jego palce, które właśnie wsunęły się głęboko pod spódniczkę.

– Zadałem ci pytanie! Dotykałaś się?

Przyznałam się, choć ledwo przeszło mi to przez gardło. Mimo że tego wcale nie pragnęłam, czułam silne podniecenie. Równie intensywne, a może nawet intensywniejsze niż rano. Broniłam się już tylko pozorne, a moje dłonie nie potrafiły powstrzymać jego palców. Unieruchomiona nie stawiałam oporu. Jedna dłoń wślizgnęła się w rajstopy, a druga wzdłuż linii brzucha dotarła do piersi. Czułam na pośladkach twardy członek, gdy wsunął palce w majteczki. Cała drżałam, a on niespiesznie wodził opuszkami palców po moim aksamitnym zaroście. Nie zważając, że może pomiąć świeżo wyprasowaną bluzeczkę, podciągnął ją do góry razem z biustonoszem. Szeptał mi do ucha, jak bardzo podobają mu się moje krągłe, jędrne piersi i jak aksamitną mam cipkę. Poczułam jak jego palec zagłębia się na kilka milimetrów w moim ciele. Jęknęłam i odruchowo zacisnęłam uda. Odparł:

– Nie obawiaj się! Wiem, że jesteś jeszcze dziewicą, nie zamierzam tego zmieniać.

– Skąd to wiesz!

Zapytałam zdziwiona tak szczerze, że zdobyłam się na to pytanie mimo strachu i podniecenia, jakie czułam.

– Jesteś jeszcze bardzo naiwna. Przecież chodzisz razem z mamą do ginekologa, to jej znajomy, zawsze jej mówi czy wciąż jesteś dziewicą. Sama mi o tym opowiadała. Nie bój się nie zerwę tego kwiatka. Chyba nie chcemy, by coś się wydało. Prawda?

Nie odpowiedziałam. Sama nie wiem, jak to zrobił, ale nagle poczułam, że mnie dotyka dokładne w taki sposób, w jaki lubię to robić najbardziej. Rozkosz rozlała się jak ocean, a mi starczyło rozsądku tylko na to, by mocno przycisnąć dłonie do ust, tłumiąc jęki towarzyszące orgazmowi. Byłam absolutnie bezwładna, gdy rzucił mnie na kontuar z umywalką. Błyskawicznie podwinął mi spódnicę, jednym ruchem obnażył pośladki i przyciskając do nich główkę kutasa, spuścił się z cichym, gardłowym jękiem. Leżałam obezwładniona własną rozkoszą na blacie, gdy nasunął na moje mokre od nasienia pośladki majteczki i rajstopy. Pomógł mi stanąć na nogi, poprawił biustonosz i bluzkę, obejrzał i wypchnął z łazienki, krzycząc:

– Już idzie. Musicie jechać, jeśli nie chcecie się spóźnić na rozdanie świadectw.

Zeszłam oszołomiona do samochodu. Mama spojrzała w lusterko, zapytała, czy dobrze się czuję, rzuciła coś o niezdrowych rumieńcach i o tym, że chyba zapomniałam się uczesać. Dała mi grzebień i ponagliła, bym zapięła pasy.

Czesząc się, nie mogłam uwierzyć w to, co się wydarzyło. O tym, że nie śniłam na jawie, przypominały mi mokre, lepiące się do pośladków majteczki. Czułam podniecenie i niepewność. W weekend mama wyjeżdżała na cały tydzień do Hiszpanii, do centrali banku, dla którego pracowała. Robert, pod jej nieobecność, obiecał się mną zaopiekować. Po głowie krążyła mi jedna, uparcie powracająca, wizja mamy biorącej Roberta w pupę i towarzysząca jej myśl, czy byłabym w stanie zmieścić go w ten sam sposób w sobie. Był znacznie większy niż rączka szczotki do włosów, z którą eksperymentowałam analnie podczas masturbacji.

Analna księgowość

W roku 2016 powstał pierwszy projekt firmy zatrudniającej wysokiej klasy specjalistki w dziedzinie księgowości, które jednocześnie pełniły rolę epizodycznych pań do towarzystwa. Każdy klient przypisany do swojej księgowej mógł skorzystać z „dodatkowych usług” podczas wizyt służbowych w biurze. Gdy tylko pierwsza filia została otwarta, lokalna gazeta, dla której pisałam drobne artykuły, wysłała mnie do niej na pierwszą poważną misję dziennikarską. Nie sądziłam, że uda mi się dotrzeć do samego centrum wydarzeń, ale myliłam się. Główny prezes… a dokładniej, główna Pani prezes, piękna, dojrzała kobieta, zaproponowała mi obserwację jednej z jej najnowszych pracownic. Nie mogłam niestety fizycznie znajdować się w jej boksie, ale pozwolono mi zainstalować dyskretną kamerkę w jednym z rogów. Karolina – tak miała na imię kobieta, którą mogłam obserwować w pracy – 28-letnia blondynka, z włosami gładko zaczesanymi na sam czubek głowy i uformowanymi w zgrabny, pulchny koczek. Miała wielkie, sarnie oczy, mieniące się wszystkimi kolorami zieleni. Malutki nosek zdobiło kilka piegów, podkreślonych karmelową opalenizną. Wpatrzona w komputer słodko wydymała pełne usta, oblizując je co jakiś czas, marszcząc przy tym w skupieniu brwi. Dokładnie skupiłam się na jej szyi, nigdy wcześniej nie widziałam tak długiej, smukłej szyi, prowadzącej do lekko kościstego mostku i sporych rozmiarów biustu, uwydatnionego przez biały, obcisły top. Wymarzone wcięcie w talii każdej kobiety podkreślała ołówkową spódnicą w kolorze butelkowej zieleni. Nawet gdy siedziała, z łatwością dostrzegłam jej długie, zgrabne nogi – biega, na pewno cholera, biega 20 kilometrów dziennie. Od czubka głowy do paluszków u stóp mogłam zazdrościć jej wszystkiego. Na ekranie komputera przewijały się kolejne arkusze, poprawiała je skrzętnie, dopisywała kolejne cyfry. Pomimo, że w boksie nie było żadnych drzwi, były to tylko zbite ze sobą trzy ścianki, nie było tam zbyt wielkiego przewiewu, sądząc po tym, że co chwilę wachlowała się jedną z teczek, a kropelka potu powoli spłynęła po obojczyku, dekolcie, aż schowała się między jędrnymi piersiami dziewczyny. W sąsiednich przedziałkach pracowały dziewczyny równie atrakcyjne, co Karolina, ale każda w innym guście. Brunetki, rudzielce, pulchniejsze, chudsze, starsze, młodsze. Każda z nich zadbana, ubrana w obcisłe kostiumy.

  • Dzień dobry, Pani Karolino – dźwięcznie rozbrzmiało, gdy w wejściu boksu stanął starszy mężczyzna. Włosy, pomimo wielu zabiegów fryzjerskich, miał już mocno naznaczone siwizną. Ostre, niecierpiące sprzeciwu rysy twarzy, podkreślały niezbyt głębokie zmarszczki. Choć mężczyzna mógł być około pięćdziesiątki, ciągle był onieśmielająco przystojny. Ciemno szary garnitur opinał jego wysportowane ciało. Z rękami włożonymi do kieszeni zbliżył się do dziewczyny, a ona jak struna spięła się i stanęła niemal na baczność, witając go z rumieńcem na twarzy. Dopiero wtedy zauważyłam jak bardzo jest zestresowana, jej wysportowane, schowane pod miękkim materiałem spódnicy uda drżały. Usiadł na jedynym w pomieszczeniu fotelu i znacząco poklepał swoje udo. Gdy dziewczyna zajęła miejsce na jego kolanach, wbił wzrok w jej piękny dekolt ani na chwilę nie podnosząc wzroku i znudzonym, urzędowym tonem mówił.
  • Dobrze Pani Karolino, zaczniemy od tego, że pokaże mi Pani miesięczny raport i omówi dokładnie każdą pozycję. Co Pani rozliczyła, dlaczego i jaki przyniesie mi to zysk. Zrozumiała Pani? – dziewczyna przytaknęła i od razu otworzyła plik zapisany na pulpicie, liczący, bagatela, 37 stron. Mężczyzna pomimo opanowanego tonu i spokojnej, niewzruszonej miny, nie potrafił dłużej opanować rąk. Gdy tylko wbiła wzrok w monitor i zaczęła czytać, drżącym, lekko piskliwym głosem, powiódł dłońmi po jej talii. Badał dokładnie jej biodra, płaski brzuch, a jej głos drżał coraz bardziej. Unosząc kącik ust, przesunął dłońmi po jej ramionach, masując je delikatnie. Uciskał kark i barki, aż w końcu przesunął silne, poprzeplatane niebieskimi żyłkami dłonie na jej biust. Ścisnął mocno i sapnął z zadowolenia. Zrobił to tak mocno, że musiała spiąć wszystkie mięśnie pleców, żeby nie przechylić się do tyłu. Zająknęła się, gdy złapał ciekawskimi palcami za krawędź koszulki i osunął ją w dół, odsłaniając dwa, intensywnie różowe sutki.
  • Pani Karolino, proszę kontynuować. Ma Pani piękne piersi, pełne i wyposażone w kuszące sutki, ale nie uratują Pani jeżeli raport jest źle sporządzony. – powiedział to tak chłodno i wyniośle, że w niemal sekundę na skórze dziewczyny pojawiła się gęsia skórka, a malutkie, dziewczęce sutki pomarszczyły się leciutko i stwardniały. Czytała dalej, zacinając się i jąkając, gdy on ze spokojną miną przyłożył wąskie usta do jej piersi i zaczął ssać, z zamkniętymi oczami, drugą pierś uciskając mocno. Oblała się rumieńcem, ale nie przerywała. Gubiła się co chwilę w linijkach, oddychając coraz szybciej i stękając gdy przygryzał jej spuchnięty, nabrzmiały sutek.
  • Dobrze, zmieńmy może Pani motywację, bo widzę, że przyjemne, delikatne traktowanie nie sprawdza się w Pani przypadku. – Zrzucił ją ze swoich kolan i wstał, łapiąc za wymuskany koczek, pociągnął ją na fotel, tak, aby klęczała na siedzeniu wypięta. – Proszę kontynuować. – Zrzucił swoją marynarkę i podwinął rękawy koszuli. Zadzierając powoli jej spódniczkę, przytakiwał – Mhm, mhm… a punkt trzeci? Nie pominęła tam Pani nic? – Silny, szybki klaps spadł na jej pośladek zanim obsunął jej skąpe majteczki. Zerknął na jej cipkę, rozchylił ją delikatnie palcami i cmoknął z zadowoleniem. Przesunął palcami między wargami sromowymi, docierając do malutkiej łechtaczki. Gdy tylko potarł ją delikatnie dziewczyna zaskomlała z rozkoszy, mieszając słowa i dysząc. Momentalnie cofnął palec wyżej, karcąc ją.
  • Pani Karolino, ale proszę się uspokoić – powiódł palcami wyżej i rozchylił jej pośladki. Jego oczom ukazał się ciasny, różowy odbyt dziewczyny. Soczyście splunął na niego i bez namysłu zaczął masować kolistymi ruchami jego otoczkę. Pracował nad zewnętrznymi mięśniami, jednocześnie poprawiając pomyłki Karoliny. Jedną dłonią odchylając jej zgrabny pośladek, palcem drugiej dłoni powoli pracował nad zwieraczem. Wsunął koniuszek palca w ciasną dziurkę i poczuł wyraźny opór. Pchał jednak dalej, nieco pewniej, sapiąc przy tym, nie mogąc się doczekać aż pupcia dziewczyny wpuści go do środka. Wsuwał i wysuwał coraz większą część palca wskazującego, a Karolina czytała, drżąc i przeciągając słowa w jęki. Wyciągnął palec i pochylił się, wsuwając czubek języka w leciutko rozwarty odbyt. Czuła jak jego język wije się i wciska coraz głębiej w jej ciepłą, malutką dziurkę. Odsunąwszy usta, uśmiechnął się usatysfakcjonowany widokiem jej pupci, rozwartej, pulsującej, gotowej na dwa bezczelne palce. Wsunął je do samego końca, a ona zawyła, próbując skupić się maksymalnie na swoim zadaniu, kiedy jej dziewiczy tyłeczek był właśnie posuwany i skutecznie rozciągany. Kąsając i całując czule jej pośladek, rozciągał ścianki jej obolałego odbytu, ciągnąc je palcami w górę, w dół, na boki, przy tym wolną dłonią pieszcząc jej nabrzmiałą łechtaczkę. Soki z jej cipki spływały po jego palcach, lśniły delikatnie między wargami sromowymi.
  • I tu… tu właśnie… udało się zrobić małe cięcie… – wyjęczała, gdy on oderwał się od jej dziurek. Wstał energicznie i rozsunął rozporek. Czerwoną, brudną od preejakulatu główkę penisa przyłożył do jej mokrej cipki. Rozwarł wargi sromowe i pocierał, przesuwając członkiem od łechtaczki aż ku samemu wejściu, zanurzając w środku sam czubek. Nie był to największy penis jaki w życiu widziałam, mógł mieć na oko jakieś 17 cm, ale jego grubość… sam właściciel ledwo obejmował go dłonią. Dobrze nawilżonego, przesunął do jej drugiej dziurki i zaczął przeć. W powietrzu zawisnęła gęsta atmosfera oczekiwania. Przestała mówić, zaciskając zęby, a do jej oczu napłynęły łzy. Nie skarcił jej tym razem, był zbyt skupiony na jej zwieraczu. W końcu wsunął się w nią i obydwoje głośno westchnęli, ona z bólu, on z rozkoszy. Jego żylasty kutas pulsował widocznie.
  • Pani Karolino, czy możemy kontynuować? – zapytał, a w jego głosie słychać było już nie ostry, ale pełen troski ton.
  • T-tak… trzecia pozycja to… to… – jąkała się i pociągała nosem. Złapał ją za biodra i zaczął napierać powoli, centymetr po centymetrze, wsuwając go i wysuwając w jej spuchnięty odbyt. Widział jak ścianki jej pupci rozwierają się, jak jeszcze nigdy wcześniej. Czuł kurczowo zaciskający się zwieracz, ale nie zamierzał przestać. Doszedł do połowy długości członka i zaczął posuwać ją szybciej. Miarowo wsuwając go głębiej i głębiej, nie spiesząc się, nie chcąc zrobić jej krzywdy. Stękała i wiła się, wiedziała, że musi się rozluźnić, ale im bardziej próbowała, tym mocniej spinał się jej anus. Złapał za jej koczek, trzymając jej twarz skierowaną na monitor gdy pierwszy raz jego sporych rozmiarów jądra uderzyły mokrą, lekko rozwartą cipkę. Stękał i obsypywał jej pośladki siarczystymi klapsami, ujeżdżając jej coraz bardziej uległy i luźny odbyt. Nie mogła dłużej się skupić, próbowała, ale ból zastąpiła dziwna, nieznana jej do tej pory przyjemność. Nagle zesztywniał, trzymając ją za biodra wykonał cztery, bardzo silne pchnięcia do samego końca, a ona rozszerzyła oczy i zacisnęła wargi, tłumiąc krzyk, gdy poczuła jak jego penis nabrzmiewa jeszcze mocniej i pulsując zalewa jej pupcię ciepłymi, lepkimi strumieniami spermy. Trzymał go w środku jeszcze przez dłuższą chwilę, ocierając spocone czoło. Wysuwając go powoli pozostawił jej tyłeczek szeroko rozwarty, intensywnie różowy. Strużka spermy wyciekła ze środka i popłynęła wprost między wargi sromowe, kapiąc na mięciutki fotel obrotowy. Trzymał jej pośladki obiema dłońmi nie pozwalając, żeby dziurka wróciła do normalnych rozmiarów.
  • Przyszła Pani w samą porę – powiedział gdy w wejściu do boksu stanęła szefowa. Jej płomienno rude włosy opadały kaskadami loków na ramiona i ogromny biust. – A martwiła się Pani, że nie da rady, a tu o… proszę. Raport może średnio dopracowany, ale za to ten tyłeczek… – stukot szpilek rozległ się w boksie, gdy rudowłosa podeszła do Karoliny i bezceremonialnie wsunęła dwa palce w jej pupcię.
  • Cudownie. – masowała obolałe wnętrze dziewczyny – Proszę włożyć plug, najlepiej jeden z tych większych. Za 20 minut będzie tu kolejny klient, też bardzo dobrze wyposażony, ale nie ma niestety czasu na rozgrzewanie jej. – Z głośnym mlaśnięciem wysunęła palce i bujając szerokimi biodrami poszła. Otworzył jedną z szuflad, wyciągając z niej lubrykant i plug wielkości dojrzałej cytryny. Upuścił kilka kropel nawilżacza do lekko ściągniętej już dziurki i nie czekając ani chwili zaczął wciskać korek między ścianki. Pochyliła głowę i dysząc, próbowała nie rozpłakać się znowu. Gdy najszersza część pluga rozpychała jej odbyt, zawyła tak głośno, że dziewczyny z sąsiednich boksów zaglądnęły do środka i chichocząc obserwowały jak on karci ją i posuwa korkiem. Dotykały się nawzajem, dłońmi błądziły po swoich piersiach, dwie z nich odsłoniły cycuszki i nawzajem ssały swoje olbrzymie, napuchnięte sutki. Wrzasnęła gdy cały plug wypełnił jej wnętrze, ale poczuła niesamowitą ulgę. Najgorsza była zdecydowanie najszersza część, teraz odczuwała tylko przyjemne ciepło. Podziękował jej grzecznie i zasuwając rozporek wyszedł, omijając z trudem obmacujące się koleżanki Karoliny. Ona natomiast obolała, ale dumna ze swojej wytrzymałości, powoli, okrakiem zeszła z fotela i usiadła na nim, a właściwie niemal położyła się, żeby tylko nie dociskać korka głębiej. Oddychając głęboko, odpoczywała z zamkniętymi oczami. Większość z koleżanek wróciła do swoich boksów, albo cudzych… ale dwie z nich, przyglądały się Karolinie z zaciekawieniem mierząc jej odsłonięte, gładkie piersi i rozwartą przed napierający od dołu plug cipkę. Szeptały do siebie, chichocząc i nawzajem wypychając się do przodu, do dziewczyny.
  • Słuchaj… – w końcu jedna z nich odezwała się niepewnie, Karolina otworzyła spłoszone, sarnie oczy i zawstydziła się, ostrożnie złączając uda -… ten Twój następny klient… straszny burak. Mocno rżnie i lubi znęcać się nad cipką. My to uwielbiamy, ale dzisiaj Twój pierwszy dzień… pomyślałyśmy, że pomożemy Ci się rozluźnić. Ja jestem Marika, a to moja… przyjaciółka Sabina. – Sabina już stała za plecami Karoliny i masowała delikatnie jej ramiona. Były do siebie bardzo podobne, klienci zazwyczaj biorą je w „zestawie”. Obydwie pulchniutkie, ale z perfekcyjnymi wcięciami w talii. Miały urocze dołeczki w policzkach i włosy przystrzyżone do ramion, kruczoczarne, lśniące – idealne do szarpania podczas głębokiego gardła. Marika miała przeszywające niebieskie oczy, wpatrując się nimi w oczy Karoliny, przesunęła dłońmi po jej udach, rozchylając je powolutku, a ta nie opierała się ani przez chwilę. – Biedny, malutki tyłeczek – mówiła z czułością, naciskając na wystającą część pluga, Karolina syknęła, ale Sabina pilnowała, żeby to uczucie kojarzyło jej się z przyjemnością. Dłońmi masowała jej piersi, pocierając sutki między palcami i ciągnąc je leciutko, mruczała do ucha dziewczyny. Marika rozszerzyła palcami wargi sromowe Karoliny i przyłożyła usta do mokrej, rozwartej cipki. Przyssała się momentalnie do malutkiego guziczka, liżąc go z największym oddaniem, a Karolina jęknęła głośno z rozkoszy. Nikt nigdy nie ssał tak i nie pieścił jej łechtaczki jak Marika. Soki tryskały na twarz koleżanki z pracy, a ona wiła się na fotelu, zapominając o bolesnym dodatku zainstalowanym w jej pupciu. Marika ostrożnie wsunęła palec do wnętrza jej cipki i zaklnęła soczyście.
  • Kurwa Sabina… chodź tutaj. Przez ścianki jej pochwy czuć calutki plug. – świdrowała palcami we wnętrzu dziewczyny macając korek, wypychający jej ścianki. Sabina uklękła między nogami Karoliny i dołożyła swój palec, sapiąc i dotykając swojej cipki przez cieniutki materiał spodni, który i tak już cały był przemoczony. Wierciły palcami pochwę Karoliny, a ta wręcz wyła z rozkoszy, wypluwając coraz więcej soków na fotel i podłogę. Marika i Sabina zaczęły całować się między jej nogami, masując swoje języki i śliniąc się przy tym, nigdy nie widziałam tak dzikiego pocałunku, miałam wrażenie, że zaraz rzucą się na siebie.
  • Za-zaraz… zaraz… DOJDĘ – wrzasnęła Karolina, a one zachichotały. Gdy jedna wysuwała swój pulchniutki palec z jej cipy, druga wciskała go z całą siłą. Dopingowały ją, na zmianę słodkimi i ostrymi słowami.
  • Dojdź suko, spuść się Ty mała, brudna kurwo – cedziła przez żeby Marika, rżnąc różową dziurkę.
  • Tak, malutka, dobrze Ci, prawda? Jesteś taka słodka, taka śliczna – mruczała Sabina, drażniąc punkt G Karoliny, która wywracając gałki oczne, spięła całe ciało i trysnęła przezroczystymi sokami na twarze Mariki i Sabiny. Cała drżała i stękała, przestała panować nad swoim ciałem i przez chwilę miałam wrażenie, że zaraz zemdleje. Jej odbyt pod wpływem silnego orgazmu spiął się i wyparł korek, który z głośnym, mokrym mlaśnięciem upadł na podłogę. Zanim zdążyła się „ocknąć” ani Sabiny ani Mariki nie było już w boksie i gdyby nie czarny włos na podłodze, pomyślałaby, że to tylko realistyczna fantazja. Nie miała nawet chwili, aby się ogarnąć, bo w drzwiach stał już jej kolejny klient. Wiedziała z akt, że był zaledwie dwa lata starszy od poprzedniego, ale dałaby mu co najmniej 10 lat więcej. Jego siwe włosy, przeorana głębokimi zmarszczkami twarz i ciemno popielata broda, nadawały mu wygląd staruszka i jedynie żywe spojrzenie i energiczne ruchy, zdradzały prawdziwy wiek.
  • Dobrze, że jest Pani gotowa, mam dzisiaj dosłownie 10 minut. Nie, nie, proszę nawet nie dotykać komputera, przyjechałem się tylko spuścić. – Rozpiął skórzany, potężny pasek i rozsunął rozporek, podszedł do Karoliny i złapał ją za szyję, podnosząc z fotela i rzucając na podłogę. Owinął pasek wokół jej smukłej szyi, a ona ostatni zachłysnęła się powietrzem i upadając na brzuch, próbowała podnieść. Położył się na niej i już w następnej sekundzie, poczuła ciepłego kutasa bezczelnie wciskającego się w jej odbyt. Ciagnąc za pasek utrzymywał ją w jednej pozycji. Wrzasnęła, dławiąc się śliną i powietrzem, a on śmiejąc się cicho, westchnął z ulgą i od razu przystąpił do posuwania jej dziurki. Leżąc na niej, dociskał jej piersi, brzuch i uda do szorstkiej wykładziny. Ślina i łzy spływały po jej twarzy na podłogę, rozmazując makijaż.
  • Tak… tak, błagam, tak – krzyczała gdy rozluźnił pasek i ruchał ją z całej siły, dysząc do jej ucha i powtarzając jaką grzeczną jest kurwą. Miałam wrażenie, że Karolina zaraz dojdzie, jej wywrócone oczy i drżące ciało wskazywały, że nastąpi to za kilka sekund, ale on zesztywniał pierwszy, krzyknął głośno i wepchnął kutasa głęboko w jej dupę. Fala spermy, nieco bardziej płynnej niż poprzednia dawka trysnęła do jej wnętrza. Upadł na nią i sapiąc ani nie pomyślał, żeby wyciągnąć z niej członek. Ona leżała bezsilnie, łapiąc wdzięcznie każdy oddech. On szeptał jej do ucha, jaką jest brudną suką i jak dobrze było użyć jej tyłka, żeby sobie ulżyć. Zasnęła. Gdy się obudziła, jego już nie było. Piekielnie bolała ją pupcia, cała cipka lepiła się od śluzu i spermy. Uda i piersi miała nieprzyjemnie poobcierane od wykładziny, ale pomimo tego wszystkiego… nigdy nie czuła się tak spełniona. Skończyła swoją zmianę i zebrawszy wszystkie rzeczy, poprawiła ubranie, chwiejnym krokiem, niemal okrakiem wyszła z boksu.

Śpiąca Sylwia

Miałem wtedy 17 lat i starałem się poderwać panienkę z mojego osiedla, która szczęśliwie też pojechała na ten sam obóz. Sylwii-moja rówieśniczka nie miała może figury modelki-anorektyczki ale oczywiście również nie była gruba, raczej niewysoka, miała dość długie lekko pofalowane jasnobrązowe włosy i niebieskie oczy a jej zmysłowe kształty i rewelacyjne cycki jarały mnie już od jakiegoś czasu.
Niestety jedyne co udało mi się z nią osiągnąć to jakieś marne pocałunki…a miałem ochotę na wiele więcej.

Dni mijały raczej nudno – jakieś zwiedzanie itd., na szczęście „nadzór” raczej nie był zbyt dociekliwy i luz był dość spory, jedyną niedogodnością był brak kluczy do pokoi co w znacznym stopniu utrudniało konsumpcję wina i browarku w pokojach, bo zawsze istniała szansa, że ktoś z opiekunów zajrzy do pokoju….

Jeśli chodzi o Sylwię to po jednej z imprezek próbowałem się za nią zabrać, ale szybko wybiła mi z głowy takie pomysły – pieprzona cnotka pomyślałem!

Pewnego dnia wstałem około 5 rano – szedłem do ubikacji, na końcu korytarza – zobaczyłem Artura – kolesia, którego uważałem za strasznego dzieciucha – miał 16 lat, wiec tak naprawdę nie był wiele młodszy ode mnie, ale zachowywał się jak totalny gówniarz, wiec jakoś nie skumplował się z paczką, która wytworzyła się w ciągu tych paru dni a do której ja należałem, Sylwii też za nim nie przepadała mówiąc ze jest po***any i że to dzieciak.

Zastanowiło mnie co ten gówniarz robi w korytarzu „na lewo” w którym znajdowały się pokoje dziewczyn, przecież do kibla mógł iść również w naszej części budynku.

Artur rozejrzał się ale nie zauważył mnie, patrzyłem, jak cicho otwiera drzwi i wchodzi do ostatniego pokoju, gdzie spała Sylwii – jako jedyna spała sama w pokoju dwuosobowym, z powodu braku żeńskiej pary dla niej.

Wkurwiłem się jak diabli, ale postanowiłem sprawdzić co on tam robi.
Pokoje mieściły się na parterze, więc szybko wyszedłem na zewnątrz otwartego już budynku, okrążyłem go biegiem mając nadzieję, że zasłony w oknie pokoju Sylwii nie będą zbyt dokładnie zasłonięte. Nie myliłem się, cichutko podszedłem i przez uchylone okratowane okno zajrzałem do środka.
Zobaczyłem Sylwię śpiącą bez przykrycia (było dość gorąco pomimo wczesnej pory) Sylwii leżała na plecach w samym biustonoszu i majteczkach. Artur stał obok jej łóżka i gapił się na nią, jego szorty sterczały w kroku. Wkurwiłem się jeszcze bardziej, ale dalej patrzyłem nie zdradzając swojej obecności. Sylwii spała głęboko, jedno z ramiączek miała zsunięte i miseczka lekko odsłaniała obwódkę jej sutka.
Artur uklęknął obok jej łóżka i bardzo delikatnie do końca zsunął miseczkę koronkowego biustonosza z jej piersi. Sylwii nie reagowała – wiedziałem, że sen ma naprawdę twardy, bo parę razy zdarzyło się, że Matka nie mogła jej dobudzić gdy przyszedłem do niej około 10 czy 11, a po drugie sama mi to powiedziała – śmiała się, że nawet strzały z armaty nie są w stanie jej obudzić.

Patrzyłem na to wszystko co działo się za oknem i poczułem jak moje spodenki stają się za ciasne.

Artur delikatnie zsunął drugie ramiączko i odkrył drugą pierś dziewczyny. Sylwii nadal spała a jej cycki poruszane oddechem działały na mnie jak wahadełko u hipnotyzera, a mój kutas domagał się uwolnienia ze zbyt ciasnych szortów. Podobnie było z Arturem klęcząc obok łóżka zsunął swoje spodenki i majtki i wypuścił swojego stojącego jak drut zaganiacza wziął go w rękę i powoli zaczął trzepać kapucyna, drugą ręką delikatnie dotknął jej piersi, muskał jej sutka aż stwardniał, Sylwii jęknęła rozkosznie, Chłopak przestraszył się i cofnął rękę, klęczał jak wykuty z kamienia wstrzymując oddech. Sylwii jednak nie obudziła się, Artur ponownie dotknął jej piersi delikatnie pieszcząc jej sutek. Dziewczyna ponownie jęknęła, ale tym razem Artur nie przestraszył się jak poprzednio, co więcej dotknął ustami jej sutka ssając go delikatnie, przestał na chwilę trzepać kapucyna i sięgnął do jej krocza, palcem bardzo delikatnie pieścił jej cipkę poprzez cieniutkie koronkowe majteczki. Piersi Sylwii zaczęły poruszać się nieco szybciej, jest słodkie usta otwarły się szerzej, pojękiwała za każdym razem, gdy jego palec pieścił jej muszelkę.

Artur nieco odważniej ssał teraz jej sutek, dziewczyna przez sen reagowała na jego pieszczoty, szerzej rozchyliła nogi nieświadomie dając mu łatwiejszy dostęp do swojej cipki.
Sylwii nie lubiła tego kolesia i normalnie nie miałby u niej żadnych szans, ale ten gnojek korzystał teraz z jej nieświadomości, spała zupełnie bezradna, a on się bawił jej ciałem.

Od paru chwil waliłem konia patrząc na cała scenę, byłem już blisko, ale powstrzymałem się przed dokończeniem.

Piersi Sylwii poruszały się dość szybko, raz po raz z jej otwartych ust wydobywały się słodkie jęknięcia. Artur również pojękiwał, coraz szybciej waląc kapucyna wystrzelił w końcu obficie spuszczając się na podłogę. Gdy skończył wytarł parkiet i kutasa chusteczkami, wcześniej jednak nabrał na palec odrobinę swojej spermy i włożył do ust śpiącej dziewczyny. Następnie wstał i nie zadając sobie trudu z ponownym ubieraniem Sylwii wyszedł cichutko z pokoju.

Wróciłem do ośrodka, oczywiście skierowałem się prosto do pokoju Sylwii, wszedłem cicho, mój kutas ciągle sterczał nie mieszcząc się w spodenkach. Również uklęknąłem obok łóżka w miejscu, gdzie pare chwil wcześniej klęczał Artur. Sylwii chyba nadal była lekko podniecona, ten gówniarz nie przejmował się nią i gdy tylko spuścił się wyszedł mając daleko w du*** nieświadomą laseczkę.

Wziąłem w usta jej sutka, stwardniał prawie natychmiast, zająłem się również jej cipką, tyle, że ja lekko przesunąłem pasek materiału i dzięki temu mogłem głębiej pieścić jej tunel rozkoszy,
nie trzepałem kapucyna wiedząc, że zaraz wystrzeliłbym. Sylwii jęknęła głośniej a jej ciało przeszedł lekki dreszcz, mimo to spała nadal. Zacząłem trzepać konia, nie trwało to długo w ostatniej chwili wstałem i spuściłem się na jej duże piersi.

Wyszedłem z pokoju zostawiając ją z „prezentem” w postaci mojego nasienia na jej piersiach..

Nowe doznania mężatki

Viola czekała na niego tak jak sobie zażyczył, czarne mini ledwie zakrywało zgrabny tyłek, delikatne pończochy i wysokie szpile podkreślały kobiecą figurę a wyraźny makijaż i mocno napięta na jej piersiach bluzka podkreślała jej kurewski wygląd. Brak majtek potęgował jej przekonanie że w tym momencie nie jest już tylko kochającą żoną i matką lecz dziwką dla kogoś innego.
Zapukał do drzwi. Słyszał zbliżający się stukot obcasów. Wszedł trzymając w ręku dużą czarną torbę. Widok pięknej kobiety i zapach perfum podziałał na niego natychmiast. Rzucił się na nią jak zwierz, przywarł do ściany i stanowczym ruchem zadarł spódniczkę. Wgryzł się w jej szyję a dłonią powędrował między jej uda. Była mokra i gorąca. Jej długie oczekiwanie w tej chwili zaczęło szukać ujścia. Nie przerywając gryzienia i całowania miętosił jedną ręką pierś jednocześnie wkładając jeden, dwa a potem trzy palce do pochwy. Palcował ją tak mocno, że mlaski rozchodziły się po całym domu. Przygotowywał ją dla siebie. Wysuną z niej dłoń, a ona zlizała z jego palców swoją maź. Brała każdy palec osobno do ust i ssała patrząc mu głęboko w oczy.
Cofną się o metr jakby chciał uwiecznić ten widok w swej pamięci. Stała w lekkim rozkroku oparta o ścianę, zadarta spódniczka odkryła jej gołą i łysą cipkę. Z rozpiętej bluzki wystawał twardy sutek. Jej szklany wzrok i lekko otwarte usta mówiły wszystko.
-Głaszcz się – stanowczo powiedział, po czym zaczął się rozbierać. Viola dotknęła cipki i dopiero teraz poczuła jak bardzo jest mokra. Masowała ją najpierw delikatnie a potem coraz bardziej intensywnie. Czuła, że za chwilę osiągnie orgazm, zwolniła. Robert zdjął koszulę i zsuną spodnie. Stał przed nią z samych bokserkach. Zobaczyła zarys jego pały. Nie pragnęła w tej chwili niczego innego. Przestała się dotykać a czający się orgazm łaskotał jej wnętrze brzucha. Mężczyzna pociągną bokserki w dół i oczom Violi ukazał się już podniecony, wielki penis. Podszedł do niej tak blisko że poczuła go pod sobą na cipce i odbycie.
-Jestem twoja Robert, zerżnij mnie- wysyczała po czym wypięła cipę jeszcze bardziej do przodu. Robert podniósł jej nogę do góry, chwilę szukał miejsca między jej płatkami i jednym mocnym ruchem wbił się w nią cały. W bezruchu słuchał, jak Viola sapie przyzwyczajając się do tego olbrzyma. Wysuną go prawie całego i znowu szybkim ruchem wbił go po same jaja. Jego ruchy zaczęły nabierać tempa. Był jak dziki ogier. Oboje jęczeli z podniecenia. –Nie przerywaj kochanie- krzyknęła i jeszcze wyżej zadarła nogę. Orgazm przyszedł natychmiast, lała gryząc mu kark i drapiąc plecy. Był tak mocny że niemal omdlała. Robert nieprzerwanie rżną ją jak w jakimś transie. Nie musiała długo czekać na drugą falę rozkoszy, dochodzili razem. Czuła jak strugi spermy wystrzeliwują z jego pały zalewając najgłębsze zakamarki jej pochwy. Jego podniecenie nie malało i dalej wbijał się bardzo głęboko. Sperma zaczęła spływać po udach. Cieknąc po jądrach kapała na podłogę tworząc kałużę seksu. W końcu na wpół zwiotczały ogon wyślizną się z nabrzmiałej cipy i stojąc przytuleni dochodzili do siebie.
-Potrzebowałam tego- wyszeptała przygryzając mu lekko ucho… -to ja potrzebuję Ciebie-odpowiedział- nieustannie myślę o Tobie od naszego pierwszego spotkania, Twój smak prześladował mnie tygodniami… chcę Cię znowu poczuć…- mruczał rozpinając jej bluzkę. Całował namiętnie ramiona. Rozpiął stanik i uwolnił piersi. Gryzł je i ściskał. Viola znowu czuła pożądanie. Zsunął z niej spódniczkę. Miała na sobie tylko szpilki, pas i pończochy. Pot odbijał na ścianie jej wspaniałe kształty.
-Zaprowadź mnie do Twej sypialni- biorąc czarną torbę szedł za nią, pokonując schody jej kształtna pupa zalotnie huśtała się przed jego oczyma. W pomieszczeniu panował półmrok, blask świec pocięty był cieniami starych drewnianych legarów, wielkie łoże pokryte czerwoną tkaniną zapraszało z centralnego punktu.
-Viola, czy możesz mi zaufać?- zapytał bardzo powoli otwierając zamek tajemniczej torby. Jego słowa wzbudzały jakąś grozę. Poczuła się nagle sama, z człowiekiem, o którym nic nie wie. Milczała licząc na… nie mogła na nic liczyć.
-Czy zaufasz mi bezgranicznie???- tym razem jego pytanie zabrzmiało jeszcze groźniej.
-Ufam Ci Robert… -wyszeptała stojąc nadal tyłem do niego. Nagle poczuła jego bliskość za sobą.
-Ufam Ci Panie. . – sykną do ucha i założył jej czarną maskę na oczy. –Nie ruszaj się suko-szepną do drugiego ucha a jakiś metaliczny dźwięk sparaliżował jej wszystkie mięśnie.
-Złap się za tyłek!- posłusznie wykonała jego polecenie i nagle poczuła zimny metal na nadgarstkach. Została skuta kajdankami. Słyszała teraz bicie własnego serca. Robert manipulował coś przy jej dłoniach. Zaczął oplatać jej ramiona od łokci w dół gładką liną, zwoje były proste i mocne, każdy zakończony profesjonalnym supłem. Przy samych nadgarstkach było ostatnie wiązanie, najmocniejsze, najbardziej odczuwalne. Przerzucił linę przez belkę pod sufitem i mocno pociągnął. Poczuła szarpnięcie ku górze, musiała się pochylić. Krzyknęła z przerażenia.
-Milcz suko! –usłyszała, po czym rozległ się trzask wymierzonego klapsa w jej wypięty tyłek.
-Nie Robert…- następny klaps nadszedł błyskawicznie –Nie Panie!!- stanowczym tonem zaznaczył, w jaki sposób ma się do niego zwracać.
Wyciągną z torby teleskopowy drążek z dwiema obręczami, uklęknął za nią i przytwierdził drążek wokół kostek u stóp. Rozciągnął tak że stała teraz okrakiem nadal pochylona do przodu. Stanął przed nią i się przyglądał. Jego pierwsze dzieło było prawie gotowe. Brakowało tylko ostatniego szlifu.
Następną rzeczą jaką wyciągnął z torby był skórzany bat. Trzydziestocentymetrowy drążek obszyty skórą i zakończony wieloma długimi rzemieniami budził respekt. Z drugiej strony zakończony był lateksową imitacją penisa. Zrobił nim kilka okrężnych ruchów przy głowie Violi tak aby dokładnie usłyszała jego gwizd.
Co to jest???- zapytała słysząc dźwięk. Nie odpowiedział. Poczuła wolno głaszczące rzemienie na plecach, które przyjemnie łaskotały robiąc okrężne ruchy od karku po pośladki. Jej ciało obsypane było dreszczami. Mimo niewygodnej pozycji poczuła błogość. Twarda rękojeść bata nagle zaczęła ocierać się między jej pośladkami a potem niżej. Tarł nią cipkę jakby chciał nabalsamować rękojeść jej sokami. Czuła jak grube szycia skóry drażnią jej łechtaczkę. Podniecenie wzrastało nieustannie.
-Zliż to dziwko- powiedział, podsuwając narzędzie do ust. Wykonywała grzecznie jego polecenie. Zapach surowej skóry pomieszany z zapachem jej soków i spermy tworzył ciekawą woń. Robert przyglądał się z jakim zapałem suka wykonuje polecenie. Jego dyndający członek znowu powoli się budził. Oddalił się od niej i mocnym zamachem wymierzył pierwszą chłostę. Gwizd rzemieni zakończony był trzaskiem i głośnym krzykiem Violi. Jej tyłek zadrżał i niemal natychmiast pojawiło się kilka poprzecznych różowawych kresek. Po kilku sekundach padł następny i następny trzask. Za każdym razem huj Roberta robił się coraz większy. Jęk Violi był mieszanką bólu i rozkoszy. Takiego uczucia strachu i bólu nigdy wcześnie nie doznała. Wiedziała, że nic poza łaską swego pana nie może jej z tego uwolnić. To wszystko powodowało, że cały świat zaczął jej wirować, była jak w transie. Podniecenie muskało ją od związanych nadgarstków po same szeroko rozstawione nogi. Jej pan stanął tuż za nią. Twardy penis ocierał się powoli o uda i cipkę. Jej wargi zrobiły się nabrzmiałe i sprężyste, pokrywały się sokami. Suka była gotowa do kopulacji lecz Robert nie miał jeszcze zamiaru dawać jej rozkoszy. Trzymał ją za biodra i cały czas tarł. Viola zaczęła wypinać i wykręcać dupę z nadzieją że pochłonie tym jego męskość. Pragnęła wypełnienia. Błagała aby w nią wszedł ale Robert męczył ją tym niedosytem. Bawił się jej żądzą.
Wyciągną z torby aparat, umieścił na statywie i zwolnił przesłonę.
-Co Ty robisz?. . nie… proszę… żadnych zdjęć- w jej głosie było słychać przerażenie. W tym momencie Robert znowu wymierzył jej kilka chłost. Tym razem bił ją po tyłku i piersiach na przemian. Jej sutki kamieniały odbierając piekące strzały.
-Zasługujesz na karę kurwo- mówił podnieconym głosem i włożył jej rękojeść bata do ust a po chwili mokrą od śliny końcówkę przytkną do odbytu.
-Nie Panie, tylko nie to, zlituj się…- szarpała się, Robert jeszcze mocniej podciągną linę tak, że stała teraz na palcach z jeszcze bardziej wypiętym tyłkiem. Drążek przy kostkach bezlitośnie rozwierał szeroko jej uda.
-To moja litość- odpowiedział, poczym uklęknął za nią, złapał za gorące od chłosty pośladki i mocno rozwarł. Przeciągnął językiem po odbycie, lizał go jak pies sukę, pluł i ponownie lizał. Podniecał ją. Nie stawiała oporu, wręcz przeciwnie, wypinała dupę tak że miał wspaniały dostęp. Przyklejony do jej dziurki tarmosił cyce, gniótł i naciągał słuchając jak jęczy. Samowyzwalacz aparatu co chwilę pstrykał zdjęcie. Ból, zmęczenie, dźwięk aparatu, mocne dłonie na jej piersiach i cudowny język Roberta w tyłku doprowadził do orgazmu jakiego jeszcze nie miała. Piszczała trzepiąc głową na wszystkie strony, opaska z jej oczu opadła na podłogę. Jej ciało zalane było potem. Spojrzała pod siebie. Zobaczyła swe piersi, pokryte były pajęczyną czerwonych, wypukłych kresek. Ich tłem był trójkąt drążka i rozwartych ud. Wszędzie były ślady pejcza. W tym transie nawet nie czuła że jej uda też ucierpiały. Podarte od chłosty pończochy ledwie wisiały na pasie. Pierwszy raz pomyślała o swoim mężu. Co mu powie? Jak się wytłumaczy z swojego zranionego ciała? Czy zdoła ukryć ten malunek, dzieło swojego Pana, który również rozpanoszył się w jej duszy. Wciąż za nią klęczał i delikatnie całował krocze. Wzrokiem wiodła po jego torsie. Był mokry, zorientowała się że posikała go przy tym niebiańskim orgazmie. Patrzyła na jego kutasa. Sterczał jakby czekając na pokrycie. –Bosko…!!- jęknęła. Robert wstając wziął do ręki bat i znowu przyłożył końcówkę do mokrego odbytu. Lekko ale stanowczo napierał a rękojeść powoli wsuwała się w dupę. Viola tym razem nie stawiała oporu tylko wydawała gardłowe jęki. Wsadził połowę drążka i tak zostawił. Przestawił statyw w ten sposób aby ująć jej cały profil. Jego dzieło było gotowe do uwiecznienia. Samowyzwalacz zaczął cykać. Jej twarz była w rumieńcach, seksowne usta jeszcze bardziej nabrzmiałe od niewygodnej pozycji. Wzrok miała mętny, zakochany w tej chwili. Napięte od stania na palcach uda i łydki wyglądały jak piękna rzeźba. Z mocno wypiętego tyłka wystawał czarny ogon zakończony rzemieniami. Robił zdjęcia z wielką dokładnością. Delektował się tym co stworzył.

Poluzował linę na belce. Stopy oparły się na podłodze i Viola powoli uniosła swe ciało do pionu. Kręciło jej się w głowie. Szum w uszach wypełniał ciszę. Musiał ją przytrzymywać. Wyciągną powoli bat z tyłka. Odchyliła głowę do tyłu i rozwarła usta. Była taka seksowna. Ich usta się spotkały. Całowali się namiętnie. Ich języki splatały się w jedną całość.
-Robert, nie chcę aby to się kończyło…. – wyszeptała przygryzając jego wargi. –Nie uwalniaj mnie, jestem Twoja… Chcę jeszcze…
Rozwiązał ramiona lecz drążek na kostkach zostawił. Przeniósł ją na rękach do łóżka, w którym jeszcze rano piła kawę z mężem. Położył na plecach. Sam usadowił się między jej nogami i delikatnie całował cipkę. Bawił się nią, chwytał wargi i rozciągał tak mocno, że najbardziej erogenne części stawały się widoczne. Szorstkim jęzorem wwiercał się do środka, ssał i lizał. Dogadzał jej oralnie. Palcami wbijał się coraz głębiej doprowadzając do kilku orgazmów. Była zakochana w tym co z nią czyni, mógł teraz robić najśmielsze rzeczy a ona kochałaby go za to. Zawładnął nad nią kompletnie, jej ciało, dusza i umysł było jego własnością.
Nastawił aparat w kierunku łóżka który nieustannie co 30 sekund robił zdjęcie. Przy okazji znowu sięgnął do torby. Wyciągnął skórzaną obrożę z nabitymi, ostrymi ćwiekami. Założył jej na szyję i odwrócił na brzuch. Przy każdym ruchu Viola wydawała jęki, chciała być wykorzystywana, poddała się jego władzy. Robert zrobił supeł na nodze łoża, w wyrafinowaną pętlę włożył jej nadgarstek, przeciągnął linę przez oczko w obroży i drugi nadgarstek uwięził po drugiej stronie łóżka. Leżała teraz ukrzyżowana. Kilka zdjęć uwieczniło tę pozę. Złapał za biodra i wysoko dźwignął. Z głową przy samym materacu, klęcząca z wypiętym tyłkiem wyglądała zniewalająco. Złapał za drążek u nóg i mocno uniósł tak że łydki szczelnie przywierały do tyłu ud. W ten sposób resztą liny obwiązywał jej nogi. Patrzył na jej lśniące ciało, gładził plecy i ściskał pośladki. Jego penis znowu robił się gruby i twardy. Pożądał ją teraz bardzo. Wcisnął ogromnego gnata w mokrą cipę. Kopulował jak szalony powodując jej następny orgazm. Wyciągnął go i przytknął do jej odbytu. Napierał mocno lecz jego wielki żołądź nie mógł się wbić. Viola krzyczała i błagała aby tego nie robił. Był opętany i napalony na jej dupę. Sięgnął ostatni raz do torby. Wyciągnął knebel z czerwoną gumową kulką. Jego ruchy były teraz szybkie i zdecydowane. Złapał Violę za włosy i mocno szarpnął. Krzyczała. Włożył jej kulę w usta i mocno zaciągnął paski z tyłu głowy. Była teraz związana, zakneblowana, w dogodnej pozycji do gwałtu analnego. Mogła oddychać teraz tylko nosem a oddech jej był głośny i pełen przerażenia.
Robert klękną przy jej tyłku, jego sztywny kutas wypełnił pochwę, która mlaskając zostawiała na nim klejący śluz. Przyłożył huja znowu do jej odbytu, ale tym razem napierał dużo mocniej. Żołądź powoli wchodził do dupy. Viola wyła przez nos. Zalana łzami z całych sił gryzła gumową kulę. Czuła jak skóra wokół tyłka napięła się do granic. Robert pchał dalej, ścisk wokół penisa powodował że jego podniecenie sięgało zenitu a huj jeszcze bardziej puchł. W końcu schował się cały. Był tak wielki że czuła go na kręgosłupie. Rozpoczął się perwersyjny gwałt. Walił ją jak zwierz, co jakiś czas zmieniając dziury. Niezliczona ilość orgazmów powodowała, że Violi znowu cały świat zaczął wirować. Czuła że przekroczyła wszelkie granice. Kilkoma mocnymi pchnięciami w pochwę, niemal krzycząc, Robert uwolnił swe całe podniecenie zalewając ją obfitymi wytryskami spermy. Padł obok. Jedyne co dalej miało siłę, to aparat który nieustannie pstrykał zdjęcia, uwieczniał rozwartą dupę i opuchniętą cipę, z której wyciekała biała ciesz.
Uwolnione ciało Violi całe pokryte było śladami przemocy, bólu i seksu. Wypukłe pręgi po chłoście i zagłębienia po linie były teraz niczym do stanu jej duszy. Rozkosz jaką dał jej Robert nie równała się z niczym co dotychczas przeżyła. Nie mogła uwierzyć że leży przy mężczyźnie, który wydobył z niej coś tak wspaniałego, o czym istnieniu nawet nie wiedziała. Przytuliła się do niego i zasnęli.
Minęła godzina, przebudzenie było jak powrót z dalekiej podróży. Aparat nadal archiwizował zdjęcia w trzydziestosekundowym takcie. Viola wstała, miała dalej zawroty głowy. Poszła pod prysznic. Robert podążył za nią. Stali nadzy pod deszczownicą, przytuleni do siebie. Głaskali swe nażelowane ciała. Delikatne pocałunki były jak balsam dla duszy. Spłukiwali z siebie cały bród perwersyjnego seksu. Zostały tylko czerwone linie na całym ciele.
Wrócili do łóżka, było już późno. Viola nie przejmowała się że w każdej chwili może wrócić jej mąż. Nie było to teraz ważne. Liczyło się tylko to że Robert jest przy niej.
Ich ciała splatały się w namiętnych pieszczotach. Całowali się i szeptali czułe słowa. Byli jak zakochana para. Pożądanie do siebie dalej nie gasło.
-Połóż się na brzuchu, chcę Cię pomasować…- zaproponowała i uklękła między jego lekko rozwartymi nogami. Delikatne dłonie wcierały olejek w jego kark. Robert pomrukiwał. Jej pełne miłości ruchy nabłyszczały jego całe plecy. Czuł się bosko. Głaskała i ugniatała seksowne pośladki. Zaczęła je muskać ustami, a Roberta przechodziły rozkoszne dreszcze. Robiła to coraz bardziej namiętnie. Pocałunki były coraz intensywniejsze, co chwilę przygryzała to jeden, to drugi pośladek. Jej kochanek jęczał i lekko unosił tyłek. Pocałunki skupiały się teraz między pośladkami. Wilgotny język sięgał najbardziej czułych miejsc mężczyzny. Nie przerywając tej rozkosznej gry złapała go lekko za biodra dając znak, aby się mocniej wypiął. Klęczał teraz z wypiętym tyłkiem, nieco zawstydzony ale zupełnie opętany przez przyjemność jakiej nigdy nie zaznał. Viola pieściła ustami jego jądra przesuwając się do tyłka. Powtarzała tą drogę kilkukrotnie jedną ręką ściskając jego nabrzmiałego gnata. Robert był tak podniecony, że nie kontrolował dźwięków jakie z siebie wydawał. Wwiercała mu język w tyłek masturbując jedną ręką grubego fiuta a drugą tarmosiła jego jaja. Czuła że w każdej chwili może wystrzelić. Był znowu bardzo napalony na swoją kochankę. Rzucił ją na łóżko, rozszerzył uda i wszedł w nią cały. Była mokra i chętna. Wielki kutas rozpychał się w jej cipce. Drżeli oboje. Robert był świetnym kochankiem. Kilkoma stanowczymi ruchami doprowadził ją do szczytowania. Była głośna, nie wstydziła się wykrzykiwać swojego zadowolenia, a jego to jeszcze bardziej podniecało. Walił ją jak maszyna seksu, czując na huju wciąż nowe spazmy. Zmieniali pozycję niejednokrotnie.
-Kochanie zaraz się w Ciebie zleje. . – krzyczał a jego ruchy były coraz szybsze i mocniejsze.

  • Chcę abyś zakończył w mojej buzi…- jęknęła w rozkoszny sposób. Robert szybko z niej wyszedł i stanął koło łóżka. Viola złapała jego lepkiego fiuta i wsunęła do ust. Był ogromny i sztywny. Jej wargi delikatnie go obejmowały. Nie śpieszyła się, powoli obciągała drżącą pałę. Patrzyła jak wszystkie mięśnie Roberta się napinają. Był tuż przed. –Zlej się we mnie…- wymruczała coraz głębiej obciągając. Nie czekała długo. Strzał Roberta był tak mocny jak z wielkiej strzykawki, jego orgazm trwał bardzo długo a Viola nie wyciągała penisa z ust. Połknęła nasienie i dalej powoli ssała. Roberta przechodziły drgawki, teraz on wył z podniecenia. Jeszcze nigdy nie czuł takiej bliskości drugiej osoby. Najbardziej intymne zakończenie aktu miłosnego otrzymał z nieznaną mu dotąd czułością. Byli szczęśliwi i spełnieni. Zrobili to o czym oboje wcześniej marzyli.

Przygoda z licealistką na imprezie

Byłem podekscytowany wizją szampańskiej zabawy do białego rana. Zresztą nie tylko szampańskiej, bo wiedziałem że u kolegi w którego skromnych progach spędzę tę noc alkoholu nie będzie brakować. Pomyślałem, że 4 pokojowe mieszkanie i 12 ludzi to znak szalonej, wesołej imprezy, którą będzie słychać z daleka. Nie pomyliłem się. W drodze do Pawła zauważyłem, że im bliżej do jego miejsca zamieszkania tym było coraz głośniej. Po wejściu do mieszkania zabawa trwała już w najlepsze. Kiedy wchodziłem do salonu, w którym znajdowali się wszyscy zgromadzeni doznałem małego szoku. Byłem przygotowany na 12 osobową męską ekipę, a poza nimi honorowe miejsca na kanapie zajmowały 4 piękne dziewczyny. Zbiłem pionę z chłopakami i podszedłem do damskiej części ekipy. Pierwszą z dziewczyn poznałem od razu. Była to Monika- młodsza siostra Pawła. Mieszkała ona z ojcem w innej miejscowości, więc byłem zaskoczony tym skąd się tu wzięła. Okazało się, że licealistka wraz z 3 koleżankami z klasy postanowiła złożyć bratu niezapowiedzianą wizytę i wkręcić się na melanż. Z każdą z nich przywitałem się całując je w dłoń. Pierwsza miała na imię Kasia. Była mocno zbudowaną (ale nie otyłą) blondynką. Wyglądała na nieco skrępowaną i widać było, że jeszcze się nie rozkręciła. Druga przedstawiła się jako Sandra. Była wysoka, jasnowłosa. Miała całkiem ładną kieckę, która odsłaniała jej długie nogi. Wyglądała na sympatyczną, ale największe wrażenie zrobiła na mnie trzecia. Martyna była śliczną bardzo szczuplutką brunetką. Miała na sobie czarne, poliamidowe legginsy, które rewelacyjnie podkreślały jej seksowne kształty. Uzupełniał to wszystko luźny t-shirt. W jej zielone oczy spoglądałem długo. Całując jej dłoń śledziłem rysy twarzy. Z tego letargu wyrwał mnie Paweł, który wraz z Darkiem i Patrykiem zaproponował mi papierosa na tarasie. Nie zastanawiałem się długo i wyszliśmy zaczerpnąć świeżego powietrza no i nikotyny. Organizator imprezy zdobył się wtedy na chwilę szczerości i nie ukrywał przed naszą trójką, że nie jest zachwycony nieproszoną wizytą siostry. Długo rozmawialiśmy i wraz z chłopakami pocieszaliśmy go. Zwróciliśmy uwagę na fakt, iż zabrała ze sobą całkiem niezłe panienki i niektórzy z nas mogą to wykorzystać. Przyznał nam w końcu rację i zaproponował drinki. Doskonale wiedział, że to pytanie retoryczne i wszyscy ruszyliśmy do salonu. Podeszliśmy do aneksu kuchennego po alkohol. Przez ten czas jak nas nie było niektóre osoby już sobie popiły nie czekając na nas. 8 chłopaków i 3 dziewczyny świrowały na prowizorycznym parkiecie, będącym w rzeczywistości dywanem. Wyglądało to dość komicznie, bo laski otoczone przez tylu facetów wyglądały na trochę osaczone. Spostrzegłem, że ktoś zdążył już rozlać wódkę na podłogę nieopodal blatu, więc żebym nie był o to posądzony zrobiłem szybko drinki i podszedłem do pozostałych na kanapie pań. Siedziały tam tylko Kasia i Martyna, które chyba wciąż nie mogły się rozluźnić, więc podawałem im procentowe napoje. Po chwili Kasia stwierdziła, że idzie ponagrywać trochę tych tańczących wariatów aby potem mieli co wspominać. Nie mogłem nie skorzystać z tej okazji i dosiadłem się do Martyny. Po kilku momentach milczenia w końcu rozpocząłem rozmowę. Na początku była bardzo spięta. Potem jednak coraz lepiej nam się rozmawiało, a kiedy przynosiłem kolejne drinki opowiedziała mi całe swoje życie i okazała się bardzo otwartą osobą. Ja też dużo mówiłem o sobie, często ją rozśmieszałem. W pewnym momencie chwyciłem ją za rękę. Zacząłem delikatnie gładzić, wpatrując się jej prosto w oczy. Nadal opowiadała, nie zwracając na to uwagi. Gdy tak rozprawiała nie odrywałem od niej wzroku i starannie obserwowałem każdy nawet najmniejszy ruch jej ciała. Zauważyłem jednak, że momentami zmysłowo przegryzała wargi i delikatnie się uśmiechała. Długie dyskusje przerwał nam pewien incydent, a mianowicie sytuacja w której lekko podpity Darek zaczął dobierać się do Moniki. W Pawle odezwała się bratnia zazdrość i prawie doszło do szarpaniny. Musiałem wstać i wraz z kilkoma chłopakami ich rozdzielać. W końcu doszli jednak do porozumienia i zaproponowałem ubooty. Wszyscy się zgodzili bo mieli ochotę na coś mocnego. Teraz nie było już podziałów. Wszyscy piliśmy wspólnie i śmialiśmy się razem debatując tak dużą ekipą. Było naprawdę pozytywnie i nie było żadnych spin. Czułem się świetnie. Po pewnym czasie odezwał się nałóg. Postanowiłem wyjść na taras, aby ponownie zapalić papierosa. Rozmyślałem na wiele tematów opierając się o balustradę. Niebo było wyjątkowo gwieździste tego dnia i robiło się coraz chłodniej. Wpatrując się w nie i tocząc refleksje czułem, że jutro będzie wysoki mróz. Nawet etanol płynący w moich żyłach nie był w stanie mnie rozgrzać. Po chwili poczułem dłoń na swoim ramieniu. Odwróciłem się. W ciągu kilku sekund temperatura się podniosła. Otaczający ziąb przestał mieć na mnie wpływ. Stała tam Martyna. Zbliżyłem się do niej. Ona rozchyliła wargi, a ja zaciągnąłem się papierosem i zmysłowo zacząłem wdmuchiwać jej dym w usta. Wciągnęła dym głęboko i spokojnie wypuściła, wpatrując się we mnie nieśmiało. Miałem wrażenie, że chce coś powiedzieć, ale nie pozwoliłem. Przyłożyłem wskazujący palec do jej ust. Pochyliłem się i zacząłem ja namiętnie całować. Rozpuściłem jej cudowne włosy. Zatopiłem w nich nozdrza. Pachniały idealnie. Całując jej szyję, chwyciłem ją za udo. Potem dłoń wędrowała coraz wyżej i w końcu wsunąłem rękę pod koszulkę. Wymawiała moje imię tak jakby chciała zaprotestować, ale nie dokańczała zdania. Nie była w stanie wydusić z siebie słowa. Wyglądała na odurzoną moim dotykiem. Chwyciłem ją za rękę i wróciliśmy do domu. Niemalże biegliśmy przez salon, w którym odbywała się impreza. Większość jej uczestników nawet nas nie spostrzegło, bo byli całkowicie pijani i oddani głośnym rozmowom. Tylko Patryk spojrzał na nas i puścił mi oko. Korzystając z okazji, że Paweł był w toalecie bez wahania przedarliśmy się na korytarz i wparowaliśmy do sypialni jego mamy, zamykając drzwi na klucz. Znów ją całowałem przyciskając delikatnie do ściany. Ściągałem jej koszulkę. Nie było już żadnych oporów. Czułem jak uginały jej się nogi. Były jak z waty. Oczy licealistki byly do połowy zamknięte jakby była w transie. Wyszeptała tylko, że jestem niesamowity. Nie mogłem dłużej czekać. Położyłem Martynę na dużym sypialnianym łóżku i zacząłem ściągać jej legginsy. Musiałem w końcu zobaczyć co kryje się pod nimi. Nie zawiodłem się. Piękne długie nogi. Jako fetyszysta stóp musiałem również ściągnąć skarpetki mojej partnerki. Dotykałem ją i całowałem po całym ciele bez żadnych schematów i ograniczeń. Duże problemy miałem ze ściągnięciem jej stanika. Gdy spytałem o co chodzi nie chciała nic mówić. W końcu się przyznała, że ma kompleks małych piersi. Powiedziałem, że nie jest to dla mnie ważne i w końcu mi uległa. Piersi rzeczywiście nie były jakieś ogromne, ale za to miały piękne duże sterczące sutki, które zacząłem ssać. Po kilku minutach schodziłem niżej i niżej. Całowałem najpierw okolice majteczek i tak o to się z nią droczyłem. Poruszała nogami na wszystkie strony. Nie mogła się opanować i widać było, że sprawia jej to ogromną przyjemność. W końcu zsunąłem jej majtki. Zrobiło się ciepło i wilgotno. Ssałem z rozkoszą całą cipkę i jej okolice. Potem zbliżałem się do łechtaczki i to na tych regionach się skupiałem. Obserwowałem jej reakcję. Rozszerzała nogi coraz śmielej i widziałem że niedługo dojdzie. Nie dokończyłem jednak dzieła. Niestety nie miałem przy sobie gumki, więc momentalnie zrzuciłem z siebie majtki i moja pała okazała się w pełnej gotowości. Najpierw wsunąłem żołędzia, a potem coraz głębiej i głębiej. Po chwili kochaliśmy się już na całego. Na szczęście nie była dziewicą i mimo tego że była trochę ciasna to nie było żadnych problemów. Jej ciało falowało rytmicznie i czułem że za moment dojdzie. Tak się też stało. Pojękiwała cicho a ja gładziłem jej włosy. Wyskoczyłem z niej. Dałem jej chwilę odpoczynku. Leżeliśmy tak koło siebie całując się i obejmując. Po upływie kilku minut stwierdziła, że musi mi to wynagrodzić. Poprosiła żebym wstał. Uklękła przed mną. Najpierw nieśmiało go polizała, a potem wzięła do buzi. Powoli rytmicznie ssała, a ja delikatnie przyciskałem jej głowę. Nie przeszkadzało nam nawet pukanie do drzwi, które niespodziewanie się rozległo. Robiła to coraz dokładniej. W końcu uprzedziłem, że dochodzę. Spuściłem się jej na twarz. To była cudowna chwila. Sperma spływała jej po nosie, policzkach. Trochę nawet zostało na wargach. Zanurzyła w niej palec i posmakowała, mierząc mnie wzrokiem. Nawet nie myjąc twarzy od nasienia położyła się, a ja przy niej. Korzystając z okazji przyłożyłem dłoń do jej twarzy zgarniając trochę spermy. Ugiąłem jej nogi w kolanach i delikatnie wmasowywałem nasienie w stopy. Oczywiście pieściłem je między palcami. Nie zapomniałem również o piętach. Poczułem się pijany i zmęczony. Pocałowałem ją czule w usta i przykryłem wchodząc również pod kołdrę. Spaliśmy tak nadzy koło siebie i dopiero nad ranem obudziło nas pukanie Pawła, który po imprezie chciał sprzątać mieszkanie.

Lato na wsi

Nie chciało mi się w taki upał wychodzić z domu. Zostać jednak też nie chciałem. Zaraz mieli przyjechać do nas goście, a nie za bardzo miałem ochotę z nimi siedzieć. Przyjeżdżali wujek z ciocią i kuzynką, których słabo znałem, bo rzadko u nas bywali. Byłem wstydliwy i niezbyt lubiłem takie spotkania. Postanowiłem w tym czasie pójść na swoją polankę i trochę się poopalać, a wrócić jak już sobie pojadą. Niech rodzice sami się z nimi goszczą.

Mieszkałem z mamą i tatą na wsi, mieliśmy rozległe gospodarstwo. Wziąłem koc i poszedłem polem przed siebie, aż dotarłem do odległej, otoczonej zaroślami polanki, na której lubiłem się opalać. Było to odludne miejsce, nikt tutaj nie chodził i nie przeszkadzał. Do tego od reszty świata odgradzały mnie zarośla. Rozebrałem się, rozłożyłem kocyk i położyłem się w słońcu. Mimo zbyt dużego upału, było całkiem przyjemnie. Cisza i spokój, rozbrzmiewał tylko śpiew ptaków. Zaraz usnąłem. Zbudziłem się chyba po dość długim czasie. Od słońca aż kręciło mi się w głowie. Uznałem, że wujek z ciotką prawdopodobnie już pojechali i mogę spokojnie wrócić do domu. Nie mieli u nas długo siedzieć, tylko wpaść przejazdem, bo jechali do Włoch na romantyczne wakacje we dwójkę i po drodze chcieli zajechać, żeby zostawić u nas swoją córkę Różę, której ponoć bali się zostawiać samej w domu, bo poprzednio jak gdzieś wyjechali, to pod ich nieobecność organizowała huczne imprezy i zrobiła z domu pobojowisko.

Jak wróciłem, to gości już nie było. W ogóle nikogo nie było w domu, nawet rodziców i Róży. Pewnie poszli gdzieś na dwór. I dobrze, bo nie chciało mi się z nikim gadać, czułem się zmęczony tym gorącem i poszedłem wziąć zimny prysznic. Zrobiłem sobie kanapki, bo byłem już głodny, a po posiłku położyłem się i czytałem książkę.

Wieczorem rodzice, którzy chyba czuli się zobowiązani organizować Róży czas, żeby nie czuła się u nas zbyt znudzona, urządzili sobie z nią wspólną grę w karty. Słyszałem ich ze swojego pokoju. Niedługo mama zawołała i mnie, bym do nich dołączył. Niezbyt miałem ochotę, no ale co zrobić. W końcu i tak musiałem zobaczyć się ze swoją kuzynką, której nie widziałem już od kilku lat. Udałem się do dużego pokoju, gdzie wszyscy siedzieli.

  • Cześć – przywitałem się, trochę speszony.
  • Hej – powitała mnie Róża.

Kiedyś Róża przyjeżdżała do nas co roku na wakacje. Byliśmy wtedy jeszcze dzieciakami. Pamiętam, że jako rok starsza ode mnie, zawsze się rządziła i to ona decydowała, kiedy i w co się bawimy. Teraz była szesnastoletnią pannicą i czułem się trochę, jakby to była jakaś obca osoba, zupełnie inna niż ta mała, zadziorna dziewczynka, którą pamiętałem. Umalowana i wystrojona wyglądała wręcz na dorosłą już kobietę. Podczas tej gry w karty czułem się skrępowany i tylko czekałem, aż skończymy i pójdę w końcu do siebie. Ojciec już prawie wygrał tysiąca, ale chyba specjalnie się podłożył i przegrał parę gier, żeby to nasz gość został zwycięzcą. W końcu Róża wygrała, choć chyba wcale jej na tym nie zależało. Wyglądała bardziej na znudzoną niż na żądną wygranej. Po rozegraniu tysiąca i zjedzeniu kolacji, rozeszliśmy się wszyscy do siebie.

Przez kilka kolejnych dni czułem się skrępowany we własnym domu. Róża chodziła ciągle nadąsana i niezadowolona, że musi spędzać u nas wakacje, zachowując się trochę tak, jakby obwiniała za to mnie i moich rodziców. Jednakże bez makijażu, jaki miała w dniu, kiedy przyjechała, oraz ubrana w zwykłą, domową sukieneczkę, a nie odstrojona jak wtedy, wyglądała mniej wyniośle. Ale i bez tego była całkiem ładną dziewczyną, brunetką o nieco wulgarnym spojrzeniu, zdradzającym jej pewność siebie. Z czasem okazała się normalną laską, z charakteru całkiem podobną do tej małej Róży, która kiedyś spędzała u nas wakacje. Teraz, tak jak i wtedy, bywała czasem trochę opryskliwa i władcza, ale kiedy już pogodziła się z faktem, że musi spędzić część swoich wakacji na „tym nudnym zadupiu”, jak określała naszą miejscowość, zazwyczaj bywała wesoła i przyjazna.

Jako, że byliśmy skazani na swoją obecność, szybko zakolegowaliśmy się z Różą. Po prostu spędzanie czasu we dwójkę było mniej nudne, niż samemu. Pewnego dnia, zanim jeszcze przyzwyczailiśmy się do siebie i przebywanie z kuzynką wciąż budziło u mnie skrępowanie, weszła bez pukania do mojego pokoju, co zresztą było typowe dla jej bezpośredniego charakteru. Rodzice pracowali wtedy na gospodarstwie i byliśmy w domu sami, a Róża najwyraźniej nie miała co robić.

  • Cho, zagramy w karty – zarządziła znudzonym głosem.
    Usiadła na łóżku i bez czekania na mają zgodę, zaczęła tasować talię. Graliśmy dość długo, rozmawiając trochę. Od wtedy wspólne gry, a potem też spacery, rozmowy i oglądanie razem telewizji, stały się naszym częstym sposobem zabijania czasu.

Pewnego poranka zbudziła mnie rozmowa mamy i Róży. Siedziały w kuchni i rozprawiały o czymś, nie dając mi już zasnąć. Było jeszcze wcześnie, a poprzedniego wieczora do późna czytałem książkę, więc czułem się niewyspany. Wstałem i poszedłem na śniadanie. Postanowiłem potem udać się na swoją polankę i tam w spokoju sobie jeszcze pospać. Mama podała mi śniadanie i niedługo wyszła z domu, żeby pomóc ojcu przy pracy. Zostałem przy stole z Różą, która zagadywała mnie i opowiadała o swoim życiu w mieście. Gadatliwa była z niej dziewczyna, i dobrze, bo ja za to byłem z natury małomówny.

  • Echh, nudy tu u was, jak cholera – westchnęła, kiedy skończyłem już śniadanie i wstałem od stołu. – Nie macie tu na wiosce jakiejś dyskoteki, czy coś? – spytała.
  • Nie wiem, ja nie chodzę…
  • A, zresztą… Ciotka i tak by mnie pewnie puścić nie chciała – stwierdziła i gdy zobaczyła, że szykuję się do wyjścia z domu, spytała: – Gdzie idziesz?
  • Poopalać się.
  • Poopalać się… – powtórzyła. – Dobry pomysł. To czekaj, idę z tobą – oznajmiła. – A gdzie?
  • Yyy… Na taką polankę, ale to dosyć daleko – spróbowałem ją zniechęcić, bo wolałem iść sam.
  • To dobrze, przejdziemy się. I tak nie ma co robić – zdecydowała ku mojemu niezadowoleniu.
    Na parapecie leżała otwarta paczka papierosów, chyba ojciec zapomniał zabrać z domu. Róża jak gdyby nigdy nic wyjęła z niej dwie fajki i poszła na chwilę do swojego pokoju. Wyszedłem przed dom i czekałem na nią. Niedługo była gotowa. Ruszyliśmy w drogę polem.

Na miejscu rozłożyłem koc i usiadłem. Pomyślałem sobie, że za bardzo się nie poopalam, bo trochę głupio mi było rozbierać się przy Róży do samych gaci. Ona nie miała z tym problemu – od razu ściągnęła przez głowę swoją zwiewną sukienkę, położyła ją na trawie i została w samej bieliźnie.

  • Ale tu fajnie – powiedziała rozmarzonym głosem, siadając koło mnie i wystawiając twarz do słońca.
  • Ja tu przychodzę prawie codziennie, jak jest ładna pogoda.
    Zdjęła buty i wyjęła ze swojej torebki butelkę wina. To było wino z naszej piwnicy. Ojciec pędził dużo wina, żeby owoce z naszego sadu się nie marnowały, więc w piwnicy mieliśmy wiele takich butelek i najwyraźniej Róża zwyczajnie sobie jedną podprowadziła. Odkręciła ją i napiła się z gwinta.
  • Masz – powiedziała i podała mi butelkę.
  • Nie, no co ty – przestraszyłem się.
    Jeszcze nigdy nie piłem alkoholu i sama myśl, że mógłbym to zrobić, napełniła mnie jakimś dziwnym lękiem. Przecież miałem dopiero piętnaście lat. Róża pociągnęła kolejny łyk i znowu mi podała.
  • No masz, nie bądź cipa.
    Wziąłem niepewnie butelkę i pociągnąłem malutkiego łyczka. Chyba wyglądało to, jakbym brzydził się pić po Róży, bo powiedziała:
  • No nie brzydź się, napij się porządnie.
  • Nie brzydzę… – bąknąłem, biorąc kolejny mały łyk.
  • A jak się na przykład całujesz z dziewczyną, to też się tak brzydzisz? – spytała pogardliwie.
  • Ja się nigdy nie całowałem…
    Speszyłem się i na pokaz wziąłem parę porządnych łyków. Aż mi się zrobiło gorąco w brzuchu.
  • Dlaczego? – szczerze się zdziwiła.
  • No Boże, nie wiem…
    Oddałem Róży butelkę, ta wyjęła podwędzone mojemu ojcu papierosy i jednego z nich podała mi.
  • Trzymaj, ten dla ciebie – powiedziała.
  • Dzięki, nie chce.
  • Czemu?
  • Nie chcę, nie palę…
  • Nie bój się, twoja mama nie zobaczy – zadrwiła, zapalając papierosa.
  • Jejku, nie chcę i już.
  • Trzęsidupa – powiedziała z pogardą.
  • No dobra – zdecydowałem się jednak zapalić, żeby się ze mnie nie śmiała, bo najwyraźniej nie mogła pojąć, że ktoś może po prostu nie chcieć papierosa.
    Przyglądała się, jak palę i kazała mi się mocno zaciągać, co było bardzo nieprzyjemne i powodowało, że się krztusiłem. To był mój pierwszy papieros w życiu.
  • Widać, że nigdy nie paliłeś – zaśmiała się i podała mi znowu wino. – Masz, zapij.

Jakoś udało mi się wypalić tego papierosa, chociaż łatwo nie było. Róża za to swojego spaliła z przyjemnością. Kręciło mi się w głowie.

  • Co ty tak w ciuchach siedzisz? Chciałeś się przecież opalać – przypomniała mi. – No nie wstydź się – dodała widząc, że trochę się krępuję zdjąć ubranie.
    Rozebrałem się do majtek i się położyłem. Zamknąłem oczy, ale ona zaczęła mi opowiadać jakąś historię o tym, jak to kiedyś się mocno upiła, i swoim gadaniem nie dała mi zasnąć. Przez tego papierosa czułem się kiepsko – serce mi kołatało, a w ustach ciągle miałem niesmak. Róża wypiła jeszcze trochę wina i położyła się koło mnie.
  • Posuń się – pchnęła mnie.
    Ile się dało, to się przesunąłem, ale koc był nieduży. Leżeliśmy koło siebie na wznak, stykając się nagimi ramionami. Róża przez chwilę nuciła coś pod nosem, ale niedługo ucichła i chyba usnęła. Na szczęście zaraz zacząłem czuć się lepiej. Zrobiło się nawet całkiem przyjemnie, czułem jak wino we mnie krąży, a słońce rozgrzewało dodatkowo. Chyba na chwilę także przysnąłem, aż poczułem coś na dłoni i się wybudziłem.

Moja ręka leżała wzdłuż ciała, a kuzynka we śnie przysunęła się do mnie jeszcze bliżej i jej pupa przycisnęła mój mały palec. Przez materiał majtek czułem miękkość jej pośladka. Zacząłem o tym myśleć i jakoś nie mogłem się od tej myśli opędzić. Prawie naga dziewczyna tak blisko mnie… Dotykam jej tyłka… Trochę we mnie zabuzowało. Leżałem tak chwilę i samemu przed sobą było mi głupio, że czerpię przyjemność z dotykania do własnej kuzynki. Delikatnie wysunąłem spod niej rękę i obróciłem się w stronę Róży. Uniosłem głowę i zajrzałem jej w stanik. Widząc dziewczęce piersi z tak bliska podnieciłem się jeszcze bardziej. Oparłem się na łokciu i wędrowałem spojrzeniem po całym jej ciele. Była szczupła i blada, skóra wydawała się taka gładka, że aż chciało się dotknąć. Długie nogi, a pomiędzy nimi zarysowana na materiale majteczek kreseczka jej kobiecości. Róża nagle drgnęła, jakby jej się coś przyśniło, chrząknęła i otworzyła oczy. Popatrzyła na mnie trochę zdziwiona, a ja dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że muszę wyglądać strasznie głupio tak się w nią wpatrując z rozdziawioną gębą. Zawstydziłem się, że mnie na tym przyłapała.

  • Co jest? – spytała nieco zaspanym głosem. – Co tak patrzysz? Już chcesz wracać, czy co?
  • Nie, nie… – wydukałem.
  • To dooobrze – ziewnęła, przeciągając się. – Bo mamy jeszcze wino.
    Po chwili usiadła, wzięła butelkę i popijając zaczęła znów coś opowiadać. Tym razem o jakiejś imprezie na której była kiedyś ze znajomymi. Ogólnie to temat imprez był jednym z jej ulubionych, najbardziej lubiła opowiadać właśnie o imprezowaniu. Po chwili obróciła się w moją stronę, żeby podać mi wino. Przyjrzała mi się i nagle zamilkła w pół zdania. Bez słowa dała mi butelkę. Napiłem się. Siedzieliśmy tak nic nie mówiąc, przekazując sobie co chwilę wino. Było trochę dziwnie, kiedy Róża się nie odzywała, zwłaszcza, że tak nieoczekiwanie przerwała tą swoją historię. Miałem ochotę jakoś ją zagadać, tylko nie wiedziałem o czym. Tym bardziej, że teraz moje myśli ciągle wędrowały wokół faktu, że moja kuzynka jest prawie naga, i jakoś ciężko było mi się skupić na czymkolwiek innym. W pewnym momencie zauważyłem, że na moich majtkach bardzo wyraźnie widać, jak się podnieciłem. Dotarło do mnie, że ona też musiała to zauważyć. Znów poczułem się strasznie zażenowany. To pewnie dlatego tak nagle zamilkła i dziwnie mi się przyglądała. Przechyliłem mocno butelkę, chcąc wziąć sporego łyka, ale niewiele wina wleciało mi do ust. Butelka była już pusta. Nawet nie zauważyłem, kiedy całą z Różą opróżniliśmy. Trunek był słodki i całkiem smaczny, dobrze wchodził, ale w głowie szumiało mi już porządnie. Pierwszy raz doświadczyłem, jak to jest być pijanym.
  • Koniec – powiedziałem, odrzucając butelkę w trawę. Własny głos zabrzmiał dla mnie jakoś obco.
    Róża w zamyśleniu pokiwała głową.
  • A twoi rodzice nie byli źli, że całą noc wtedy nie wróciłaś? – spytałem po chwili, żeby przerwać milczenie, nawiązując do historii tej imprezy, którą Róża wcześniej opowiadała. To pytanie zadane po takim czasie milczenia musiało jednak zabrzmieć dziwnie.
  • Kiedy? – spytała, nie wiedząc o co mi chodzi. – Aaa, wtedy… – przypomniała sobie, o czym wcześniej mówiła. – To nieee – ziewnęła i machnęła ręką. – Powiedziałam im, że spałam u koleżanki…
  • Aha.
  • Faaajnie wtedy było… – westchnęła. – Naprawdę to po tamtej imprezie spałam z kolegą z klasy w jednym łóżku, bo było mało miejsc do spania… – zaczęła opowiadać w zamyśleniu. – To była namiętna noc… Byliśmy pijani, zaczęło się od buzi-buzi, a skończyło się na… – przerwała.
    Już samo wyobrażanie sobie, co Róża robiła z tym swoim kolegą, strasznie mnie podniecało.
  • To ty mówisz, że nigdy się nawet nie całowałeś? – spytała nagle, odwracając się w moją stronę.
  • No nie…
  • I nie chciałeś nigdy spróbować? Zobaczyć chociaż, jak to jest?
  • No chciałbym – szepnąłem, spuszczając głowę.
    Róża usiadła przodem do mnie i przyglądała mi się.
  • Możesz spróbować ze mną – rzekła również szeptem, trochę jakby niepewnie.
    Podniosłem wzrok i przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Wcale nie byłem do końca przekonany, czy naprawdę to powiedziała, czy może tylko poniosła mnie moja pijana fantazja. Róża miała zamglone spojrzenie i rumianą twarz. Wino najwyraźniej jej także uderzyło do głowy, bo przecież wypiła więcej niż ja.
  • Tak… – zgodziłem się gorliwie.

Kto by pomyślał, że będę mógł tego spróbować z własną kuzynką. Jeszcze niedawno taka myśl wydałaby mi się niesmaczna, ale w tym momencie perspektywa pocałunku z Różą była dla mnie ekscytująca. Czułem, jak serce mi łomocze i kręci mi się w głowie. Nie za bardzo jednak wiedziałem, jak się do tego zabrać.

  • To chodź – zachęciła mnie kuzynka, zmysłowo rozchylając wargi i wyciągając do mnie ręce.
    Złapała mnie za ramiona, a ja położyłem dłonie na jej nagich biodrach i przysunąłem się do niej. Rozłożyła nogi, żebym mógł usiąść pomiędzy nimi. Siedzieliśmy naprzeciw siebie, oplatając się wzajemnie udami. Róża przechyliła głowę w bok. Nasze usta się zetknęły. Poczułem ciepło miękkich warg swojej kuzynki. Z nadmiaru wrażeń coraz mniej do mnie docierało. Pamiętam, że dziewczyna wpychała język do moich ust, że gładziła mnie lekko po ramionach, a ja trzęsącymi się dłońmi obmacywałem ją, chcąc nasycić się dotykiem dziewczęcej skóry. Jakby to miała być moja jedyna okazja w życiu, żeby dotykać dziewczyny. Pamiętam kosmyk jej włosów, który spoczął na moim nosie i miał słodkawy zapach. Docierało do mnie cichutkie pomrukiwanie kuzynki, która ssała mój język, czułem gładkość jej ud stykających się z moimi nogami. Wrzało we mnie jak jeszcze nigdy, wydawało mi się, że zaraz dostanę orgazmu. Zsunąłem dłoń po plecach Róży i włożyłem ją w jej majtki, by złapać za pośladek. Poczułem, że drugą moją rękę dziewczyna sama położyła na swojej piersi. Zacząłem miętosić ją przez stanik.

Być może to wszystko trwało krótko, ale ja zatraciłem poczucie czasu. Docierało do mnie tak wiele nieznanych mi dotąd bodźców, że trudno było zachować trzeźwość umysłu. W pewnym momencie Róża zamknęła usta i odepchnęła mnie lekko od siebie. Odsunąłem głowę i ciągle zamroczony tymi przeżyciami popatrzyłem na jej roześmianą twarz.

  • I jak ci się podobało? – spytała wesoło.
  • Fajnie – wydyszałem.
  • No widać – odparła, wskazując na moje krocze.
    Okazało się, że z tego podniecenia mój penis tak urósł, że nie mieścił się już w majtkach i jego nabiegła krwią główka wystawała spod gumki. Róża wysunęła palec wskazujący i jego opuszkiem musnęła moje wędzidełko, po czym chichocząc cofnęła rękę. Zadrżałem. Uśmiechnęła się do mnie. Patrzyłem się w jej cycki, rękę ciągle trzymałem w jej majtkach i macałem za pupę. Ciepło rozchodziło się od mojego penisa po brzuchu i udach. Gumka majtek uciskała mi przyrodzenie. Moje onanistyczne doświadczenie mówiło mi, że ten moment już się zbliża. Wstydziłem się wytrysnąć przy Róży. Zerwałem się z miejsca i podbiegłem do krzaków. W biegu złapałem się za fiuta i przesunąłem po nim ze dwa razy dłonią w tą i z powrotem. W ostatniej chwili znalazłem się przy zaroślach i trysnąłem na liście. Siła orgazmu powaliła mnie na kolana. Klęcząc tyłem do Róży i masując się po przyrodzeniu, dyszałem ciężko i obficie chlapałem na krzaki i trawę.

Podciągnąłem majtki, ale sterczącego wciąż członka nie dało się w całości nimi zakryć. Był oblepiony spermą, podobnie jak moja ręka. Wstałem, obróciłem się i ze spuszczoną głową wróciłem do Róży.

  • Aha, no spoko… – skomentowała mój wyczyn.
    Nie wiedziałem, co sobie myśli, ale wydawało mi się, że wyczuwam jej pogardę. Niezbyt się tym teraz przejmowałem, choć trochę głupio jednak mi było. Wytarłem dłoń w trawę, padłem na koc, obróciłem się na brzuch, żeby schować swojego penisa, i zamknąłem oczy. Byłem trochę pijany i ciągle odurzony niedawnymi wrażeniami. Czułem, jak moje ciało ogarnia błogie rozluźnienie. Po chwili usnąłem jak kamień.

Obudziłem się z nieprzyjemną suchością w ustach. Chciało mi się pić. Ciągle było bardzo gorąco. Obok mnie spała Róża. Potrząsnąłem nią.

  • Wstawaj, wracamy do domu – zarządziłem.
    Ziewnęła, przeciągnęła się i z ociąganiem zaczęła się podnosić. Ubraliśmy się i powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę domu. Całą drogę nic nie mówiliśmy. Byłem lekko skacowany, trochę bolała mnie głowa. Do tego czułem się zażenowany tym waleniem gruchy przy swojej kuzynce. Najbardziej szkoda mi było, że nie dowiedziałem się, co byłoby dalej, gdybym wytrzymał trochę dłużej. Bo wydawało mi się, że Róża wcale jeszcze nie chciała wtedy kończyć tej naszej zabawy. W domu bez słowa rozeszliśmy się do swoich pokoi.

Kiedy dwa dni później jadłem śniadanie, Róża weszła do kuchni. Do tej pory unikałem jej, czułem się przy niej jakoś niezręcznie. Tym niemniej przez ten czas już kilka razy onanizowałem się myśląc o swojej kuzynce. Tamto zajście ciągle siedziało mi w głowie i coraz bardziej się na nią napalałem. Raz nawet podkradłem jej majteczki, które wisiały na suszarce do bielizny, i trochę je zachlapałem podczas zabawy, ale na szczęście i tak były wilgotne więc po prostu wyprałem je wtedy znowu i odwiesiłem na suszarkę.

  • Hej – przywitała się, wchodząc do kuchni.
  • Cześć – burknąłem, pesząc się przy niej jak zwykle.
  • Smacznego.
  • Dzięki.
    Patrzyłem w talerz, żeby uniknąć spojrzenia Róży. Na szczęście kuzynka zaraz rozładowała napięcie, zagadując mnie beztrosko, jakby zupełnie już zapomniała, co zrobiliśmy na polance.
  • Ale się spiekłam wtedy na tym słońcu – westchnęła. – Wszystko mnie teraz swędzi… Ty też się tak zjarałeś?
  • Trochę tak.
  • Trzeba było nasmarować się filtrem do opalania. Następnym razem musimy pamiętać.
  • No – bąknąłem, choć wcale nie zakładałem, że jeszcze pójdziemy z Różą na polankę.
  • To co, kiedy znowu idziemy się poopalać? – spytała, uśmiechając się.
  • Nie wiem, jak chcesz…
  • Może zaraz pójdziemy? Weźmiemy winko, przynajmniej jakoś czas zleci, bo strasznie mi się nudzi tak w domu siedzieć…
  • Yyy, no nie wiem…
  • No cho, jedz i idziemy. Tylko weź jakiś krem, bo ja nie mam.
    Patrzyłem na nią niepewnie, bo trochę krępowałem się z nią iść.
  • Zapalimy sobie papieroska – mrugnęła okiem, uznając chyba, że ten argument ostatecznie mnie przekona.
  • No okej – zgodziłem się.
    Róża zeszła na chwilę do piwnicy. Domyślałem się, po co. Kiedy zjadłem, ruszyliśmy na polankę. Po drodze nuciła coś pod nosem i wymachiwała wesoło swoją torebeczką.
  • Zobacz, jak się spaliłam. – Róża wskazała na swój czerwony brzuch, kiedy rozebrała się po dotarciu na polankę.
  • No, rzeczywiście…
    Rozsiedliśmy się na kocu i popijając wino, gadaliśmy i śmialiśmy się. Opróżniwszy butelkę, postanowiliśmy trochę się przespać.
  • Dawaj krem – zażądała Róża. – Muszę się nasmarować.
  • Trzymaj – podałem jej tubkę.
  • Ty… – zwróciła się do mnie. – A nie obrazisz się, jak zdejmę stanik? Chcę sobie trochę opalić cycki, bo wszędzie jestem czerwona, a na cycach takie chujowe, białe plamy…
  • No… Nie… Nie obrażę… – wydukałem, pesząc się i zarazem czując przyjemne mrowienie w penisie wywołane tą myślą.
  • Dzięki. Tylko się znowu tak nie podniecaj, najlepiej odwróć się w drugą stronę i się nie gap – powiedziała wyginając ręce za plecy, żeby rozpiąć sobie stanik.
    Poczułem, że robię się ze wstydu czerwony jak burak. Położyłem się na brzuchu, odwracając głowę od kuzynki, ale i tak już wiedziałem, że kiedy tylko zaśnie, będę sobie do woli oglądał te jej cycki.
  • A ty co? – spytała. – Tak w ubraniu się chcesz opalać? Rozbieraj się też, bo mi głupio będzie samej tak na golasa.
    Nie zareagowałem. Nie chciałem się dzisiaj przy niej rozbierać.
  • No mówię coś! – zniecierpliwiła się.
    Usiadłem więc i żeby nie drażnić Róży, ściągnąłem koszulkę. Popatrzyłem na nią. Siedziała z piersiami na wierzchu i spoglądała na mnie ponaglająco.
  • Spodenki też – rozkazała.
  • Nie – sprzeciwiłem się nieśmiało, bo miałem już sztywno w majtkach i gdybym zdjął spodenki, znowu odsłoniłbym swoje podniecenie. A drętwiał mi w zastraszającym tempie, bo właśnie pierwszy raz w życiu widziałem dziewczęce piersi. I to jakie śliczne.
  • Oj weź mnie nie wkurzaj, zdejmuj te pory i nie gadaj, i tak już widziałam tego twojego ptaszka więc nie masz się co wstydzić.
  • Ale Róża…
  • Dzisiaj opalamy się na golasa, ty też. Koniec dyskusji.
    Widziałem, że znowu włączyła się u niej ta jej władcza osobowość. Jeszcze przed chwilą pytała mnie, czy sama może się rozebrać, a teraz już nakazywała to samo mi, i to bez możliwości sprzeciwu. Zsunąłem więc spodenki i z obawą spojrzałem na swoje krocze. Na tle majtek było widać sztywność, ale na szczęście główka penisa nie wystawała tak jak ostatnio spod gumki. Róża też patrzyła się w moje gacie, jakby oceniając stan mojego podniecenia.
  • Gacie też – powiedziała, podnosząc się, stając przede mną i podpierając się pod boki.
  • Chyba cię pogięło – spróbowałem powiedzieć to pewnym siebie tonem, ale niezbyt mi wyszło.
  • Ojejku, jaka wstydliwa panienka – rzuciła pogardliwie piskliwym głosem.
    Włożyła kciuki w gumkę swoich majtek, po obu stronach bioder, i szybkim ruchem zsunęła je sobie na kolana. Podniosła nogę, zdjęła przez nią majtki, następnie tak samo przez drugą nogę. Po chwili majteczki Róży wisiały na jej wysuniętym palcu wskazującym. Stojąc przede mną, zakręciła nimi w powietrzu, jakby była dumna ze swojej bezwstydności. Serce kołatało mi jak szalone i z trudem mogłem złapać oddech. Miałem przed samymi oczami nagą cipkę swojej kuzynki.
  • Jak tam sobie chcesz – powiedziała takim głosem, jakby się na mnie zawiodła. – Ale ja się będę opalać nago. A ty się tak nie gap, bo zaraz ci te gacie rozerwie…
    Wysunęła lekko nogę i postawiła bosą stopę na moim kroczu. Po przyrodzeniu rozeszło mi się przyjemne mrowienie i aż się wygiąłem z rozkoszy. Przesunęła stopą w górę i w dół po moich wypukłych majtkach i zaśmiała się pogardliwie. Nie miałem pojęcia, jak się zachować, i chcąc cokolwiek powiedzieć, palnąłem:
  • Rzeczywiście ci się pod majtkami nie opaliło…
    Skóra na biodrach i łonie Róży była trochę bledsza niż reszta jej ciała, która ostatnio trochę się zarumieniła w słońcu. W miejscu, gdzie powinny być majtki, tworzył się charakterystyczny, jaśniejszy kształt.
  • Ty mały zboczeńcu – powiedziała, siadając znowu koło mnie.
  • No dobra, zdejmę… – zdecydowałem się jednak posłuchać Róży, bo jej wrogość sprawiała, że sprzeciwianie się jej powodowało u mnie jakieś dziwne poczucie winy i jeszcze większe zawstydzenie, niż jakbym się przy niej rozebrał.
    Rozdygotanymi dłońmi ściągnąłem majtki i szybko położyłem się na brzuchu, żeby zasłonić fiuta.
  • No i dobrze – uśmiechnęła się Róża. – Przynajmniej sobie trochę dupsko opalisz, bo też widzę masz blade. A tego ptaszka nie musisz tak chować, mnie tam on nie interesuje. Ale stanął to ci nieźle, hehe.
    Zamknąłem oczy.
  • Nasmarować ci plecy? – spytała po chwili Róża.
  • Mhm.
  • Okej.
    Poczułem, jak zimny krem skapnął na mnie, a po chwili dłonie Róży, rozcierające go po mojej skórze. Nasmarowała mi szyję i całe plecy, schodząc powoli w dół. Robiła to dokładnie, wcierała mocno, czułem się jakby to był masaż. Następnie zeszła na pośladki i dość długo mi je pieściła. Było to trochę dziwne, ale nic nie mówiłem.
  • Dobra. Obracaj się – rozkazała, kiedy już cała tylna część mojego ciała była wysmarowana.
  • Nie, dzięki… Z przodu nie trzeba… – zaprotestowałem nieśmiało, nie chcąc manifestować przed Różą swego wzwodu.
    Nachyliła się do mojego ucha i wyszeptała:
  • No obróć się, proszę cię. Chcę cię nasmarować od przodu.
    Trochę zdziwił mnie jej przymilny ton.
  • Nie pożałujesz… – dodała jeszcze ciszej, przykładając usta do mojego ucha tak blisko, że jej wargi mnie dotknęły.
    Ciekawość kazała mi posłuchać Róży. Zresztą sytuacja i tak była już dla mnie krępująca, więc co mi szkodziło, żeby stała się jeszcze bardziej. Powoli obróciłem się na plecy, próbując ukryć swój przyśpieszony oddech. W głębi duszy domyślałem się, co zaraz może się wydarzyć, i choć jak najbardziej tego chciałem, odczuwałem też przed tym jakiś dziwny niepokój. Róża usiadła okrakiem na moich udach i wycisnęła obfitą ilość kremu na mój brzuch. Zaczęła go wolno rozcierać, przesuwając dłońmi od mojego pępka do klatki piersiowej, aż po samą szyję, w tą i z powrotem. Nachylała się nade mną, kiedy jej ręce wędrowały w górę po moim torsie. Nagie piersi kołysały się lekko, jak się poruszała. Patrzyłem w nie jak urzeczony, a kiedy przeniosłem wzrok na twarz kuzynki, puściła mi oko i uśmiechnęła się. Nie wiedziałem, czy może jest to znak, że mogę ich dotknąć. Ręce aż mnie do tego świerzbiły, ale powstrzymywałem się w obawie przed reakcją Róży. Przesunęła się w dół, siadając teraz na moich kolanach. Zsunęła ręce po moich biodrach na uda, omijając penisa. Aż zadrżałem, kiedy jej dłonie przesuwały się koło niego. Zaczęła smarować mi kremem nogi i okolice krocza, nie dotykając jąder i prącia. Co rusz jednak na nie spoglądała z zadowoloną miną. Przeczuwałem, że niedługo dotknie mojego rozbudzonego fiuta, i na samą myśl o tym dygotałem. Trzęsły mi się ręce, trochę chyba ze strachu przed nieznanym, ale najbardziej z podniecenia. Róża to zauważyła.
  • Spokojnie – szepnęła łagodnie, głaszcząc mnie po drżącej dłoni. – Nie bój się.
    Położyła moją rękę na swojej nodze. Zacząłem ją delikatnie gładzić. Sama masowała górną część moich ud w taki sposób, jakby chciała mnie tym masażem zrelaksować. Po chwili wzięła ponownie tubkę z kremem.
  • Nasmaruję ci go, chcesz? – spytała, patrząc na mojego członka.
  • Ehe – wydusiłem.
    Uniosła rękę nad mojego penisa i wycisnęła krem prosto na niego. Biała maść spłynęła po główce fiuta na trzon, wyglądało to trochę tak, jakbym się spuścił. Położyła dłoń na moim członku i przycisnęła mi go do brzucha. Przejechała po nim swoją rączką w górę i w dół. Cały aż się wygiąłem i zajęczałem. Róża roześmiała się srebrzyście. Zaczęła namiętnie masować obiema dłońmi mojego tłustego od kremu penisa, rozsyłając po nim rozkoszne mrowienie. Odważyłem się złapać kuzynkę za pośladek. Macałem ją po pupie, a drugą ręką głaskałem po udzie. Przyglądałem się jej poruszającemu się ciału, głównie cyckom, które były seksownie naprężone. Z sekundy na sekundę robiło mi się coraz cieplej w kroku i zdawałem sobie sprawę, że finał jest tuż tuż. Krępowałem się dojść w rękach Róży, nawet przemknęło mi przez myśl, żeby znów uciec i wytrzepać się w zarośla, ale było mi tak przyjemnie, że nie zdążyłem się na to w porę zdecydować. Po kilkunastu sekundach było już za późno. Z rozkoszy aż zawirowało mi w głowie i trysnąłem obficie. Stęknąłem i zacisnąłem dłonie na ciele kuzynki. Sperma chlapała na mój brzuch i klatkę piersiową. Róża patrzyła na to i z zadowolonym uśmiechem na ustach masowała mnie dalej, aż ostatnia kropelka nasienia wyciekła z mojego penisa, spływając mi do pępka. Dyszałem ciężko i próbowałem zebrać myśli. W powietrzu czułem woń swojego ejakulatu. Dziewczyna zsunęła dłonie z mojego przyrodzenia i przeniosła je na klatę. Tak jak wcześniej krem, teraz rozsmarowywała po mnie spermę.
  • Przepraszam – bąknąłem zażenowany.
  • Nie ma za co. – Róża poklepała mnie po tłustej od filtru i nasienia klacie. – Przynajmniej będziesz mocniej nasmarowany – zażartowała.
    Zeszła ze mnie, wytarła ręce w trawę i popatrzyła na mnie.
  • I co, lepiej? – spytała poważnie.
  • Tak… – uśmiechnąłem się, rzeczywiście czując ogarniającą mnie błogość i zrelaksowanie.
  • To dobrze – powiedziała, kładąc się na brzuchu. – Przynajmniej nie będziesz się tak podniecał smarując mi plecy.
    Przez chwilę leżeliśmy tak koło siebie, aż Róża się zniecierpliwiła.
  • No na co czekasz? – spytała. – Teraz ty mnie weź pokremuj.
  • Dobra, już.
    Podniosłem się i teraz to ja rozsiadłem się okrakiem na jej nogach. Mój oblepiony spermą i oklapły teraz fiut leżał luźno na jej złączonych udach, a tuż przed nim znajdowała się lekko odstająca do góry, naga pupa Róży. Wycisnąłem maść na plecy kuzynki i zacząłem ją dokładnie wcierać w skórę dziewczyny. Nasmarowałem jej ramiona i plecy, przerywając tuż nad pośladkami.
  • Yyy… Tyłek też? – spytałem niepewnie.
  • No a co? Sam się przecież nie nasmaruje, hehe.
    Kapnąłem kremem na każdy z pośladków i nieśmiało położyłem na nich ręce. Zacząłem je delikatnie masować. Były bardzo przyjemne w dotyku. Mój członek zaczął powoli nabrzmiewać. Po chwili przesunąłem się w dół i już bez pytania nasmarowałem równie gładkie uda Róży.
  • Dzięki – rzuciła, gdy skończyłem i z niej zszedłem. Przekręciła się na plecy.
  • Nie ma za co.
    Popatrzyła na mój połowiczny wzwód.
  • Ej, miałeś się już nie podniecać – skarciła mnie, ale bez złości, a po chwili roześmiała się jakby powiedziała jakiś żart. – Niezły z ciebie napaleniec – dodała.
    Uśmiechnąłem się przepraszająco.
  • A chcesz też mnie posmarować z przodu? – zaproponowała po chwili namysłu.
  • No chętnie – napaliłem się. – Jeśli ty chcesz… – dodałem.
  • Spoko – mrugnęła do mnie.
    Znowu wszedłem na jej uda. Przypadkowo mój penis dotknął do jej łona.
  • Oj, sory – bąknąłem, odsuwając się odrobinę.
    Uśmiechała się do mnie ciągle, dając do zrozumienia, że nic się nie stało. Nalałem sobie trochę kremu na rękę i zacząłem go wcierać w brzuch kuzynki.
  • Cycki też – szepnęła po chwili porozumiewawczym tonem, widząc, że wciąż spoglądam na nie z ochotą.
    Nieduże piersi Róży prężyły się, a ich brodawki sterczały ponętnie. Ręce znowu zaczęły mi się trochę trząść z podniecenia, kiedy położyłem je na cyckach swojej kuzynki. Dziewczyna podniosła się odrobinę, podparła się na łokciach i obserwowała, jak moje przyrodzenie rośnie w oczach. Trochę mnie to zawstydzało, ale i tak coraz zachłanniej masowałem jej piersi. Czułem dłońmi przyjemną twardość brodawek, kontrastującą z miękkością całych cycków. Ugniatałem je przez jakiś czas jak ciasto, nie mogłem się od tego oderwać, aż Róża w końcu powiedziała wesoło:
  • No dobra, starczy już. Jeszcze nogi.
    Rozłożyła uda, prezentując tym samym w pełni swoją cipkę. Serce zaczęło mi mocno kołatać z coraz większego podniecenia. Czułem, że aż dostałem wypieków na twarzy. Próbując jednak nie dać po sobie nic poznać, zacząłem smarować filtrem przednią część ud Róży. Kucałem teraz pomiędzy jej łydkami. Rozkładając jeszcze mocniej nogi, wystawiła do pokremowania także wewnętrzną część swoich ud. Moje dłonie co rusz wędrowały w pobliże jej łona. Wpatrując się w nie jak urzeczony, widziałem, jak dziurka mojej kuzynki robi się coraz wilgotniejsza, wydzielając jakiś dziwny śluz. W powietrzu unosił się coraz intensywniejszy zapach cipki. Róża oddychała głośno, aż w pewnym momencie zajęczała przeciągle. Popatrzyliśmy sobie w oczy.
  • Wymasuj mi ją… – wydyszała prosząco. – Cipę… – dodała dla pewności, bo patrzyłem na nią tępo, nie dowierzając, że naprawdę mogę ją tam dotknąć.
    Moje dłonie od razu powędrowały na podbrzusze Róży. Zacząłem pieścić jej szparkę i pachwiny. Byłem już tak podniecony, że prawie się nie kontrolowałem. Wsuwałem palec do cipki, a drugą rękę wepchnąłem pod tyłek kuzynki i zacząłem masować ją po tylnej dziurce. Pojękiwała seksownie i wystawiała się chętnie na moje macanki. Po chwili chwyciła mnie za ramiona i pociągnęła do siebie.
  • Chodź tu… – wydyszała.
    Bezzwłocznie, jakbym tylko na to czekał, położyłem się na swojej kuzynce, która jeszcze szerzej rozłożyła nogi. Mój penis ponownie zetknął się z jej łonem. Podparłem się na łokciach nad Różą, patrząc jej z pożądaniem w twarz. Wsunęła dłoń pomiędzy nasze ciała i złapała mnie za przyrodzenie. Oboje patrzyliśmy sobie w oczy, kiedy Róża wprowadzała do siebie mojego penisa. Nic nie mówiliśmy, obydwoje wiedzieliśmy, że tego chcemy. W powietrzu roznosiły się tylko nasze przyśpieszone oddechy i dobiegający z oddali śpiew ptaków. Przyciągnęła do siebie moją głowę i zaczęła mnie całować. Czubkiem penisa już w niej byłem i napierałem dalej. W ustach czułem wirujący język Róży. Byłem w niej już do końca… Całym przyrodzeniem odbierałem gorąco i wilgoć swojej kuzynki. Masowała mnie po plecach. Obydwoje poruszaliśmy powoli biodrami. Jej piersi rozgniatały się na mojej klacie. Uda oplatały moje biodra. Całe nasze tłuste od kremu ciała były w siebie mocno wtulone. Poruszaliśmy się z każdą chwilą coraz szybciej, niedługo przestaliśmy się całować, bo prędkość naszej kopulacji już na to nie pozwalała. Obmacywaliśmy się nawzajem z namiętnością. Róża jęczała głośno i wydawała z siebie urywane okrzyki. Silnie zacisnęła na mnie nogi i wykrzywiła się w grymasie rozkoszy. Ten orgazm malujący się na jej twarzy i te jeszcze głośniejsze jęki, które teraz wydawała, tak mnie podnieciły, że poczułem, iż też zaraz dojdę. Cipka Róży zaczęła rytmicznie zaciskać się na moim fiucie. Wycisnęła z niego kolejny orgazm. Czułem, jak moje nasienie w niej wypływa.
  • Różaaa… – wyjęczałem i wtuliłem głowę w szyję kuzynki.
    Choć był to już mój drugi orgazm, odczuwałem go z niesłychaną intensywnością, spotęgowaną chyba tym, że każdym punktem swego penisa odbierałem dotyk gorącego wnętrza Róży. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego. Przez chwilę trwaliśmy tak w bezruchu, mocno w siebie wtuleni…

Poczułem, jak Róża się rozluźnia. Uniosłem głowę i unikając jej wzroku, wysunąłem się z niej. Zadyszany padłem na koc obok swojej kuzynki.

  • Ufff – odetchnęła zmęczona Róża.
    Też byłem zmachany i cały spocony. W takim upale ten wysiłek dał się we znaki. „Boże, co my zrobiliśmy…” – poczułem lekką trwogę.
  • Niezłe z nas zboczuchy, co? – zagadnęła Róża, kiedy już trochę ochłonęliśmy.
  • No – przyznałem poważnym głosem.
  • Żałujesz tego, co żeś zrobił? – spytała oskarżycielsko. – Spuściłeś się we własną kuzynkę…
  • Tak – przytaknąłem z poczuciem winy, choć tak naprawdę, mimo że zdawałem sobie sprawę, jak zły był to czyn, to bez wahania zrobiłbym to drugi raz.
  • To szkoda – powiedziała z zawodem. – Ja nie żałuję. Myślałam, że było ci fajnie i że zrobimy to kiedyś znowu…
    Odwróciłem się w jej stronę.
  • Żartowałem, nie żałuję – z zapałem zmieniłem zdanie. – Też chętnie to jeszcze powtórzę.
  • Jejku, jak tobą łatwo można manipulować – zaśmiała się i pogłaskała mnie po klacie.
    Zrobiło mi się głupio. Nic już nie mówiłem. Róża ziewnęła i przez chwilę leżeliśmy w milczeniu, by zaraz głęboko usnąć.

Tak jak ustaliliśmy, powtórzyliśmy to. Bzykaliśmy się kolejny raz zaraz po przebudzeniu na polance. A potem jeszcze w nocy w domu. I tak przez następne dwa tygodnie, podczas których czułem się jak w jakiejś bajce. Ruchaliśmy się z kuzynką po kilka razy dziennie, seks stał się naszą główną rozrywką. Całe dnie spędzaliśmy na naszej polance lub zamykaliśmy się w moim pokoju i oddawaliśmy się rozkoszom cielesnym, często podkradając z piwnicy wino dla urozmaicenia naszych zabaw. Tylko wieczorami, kiedy w domu byli moi rodzice, zachowywaliśmy się jak normalne kuzynostwo, ale nocami Róża i tak odwiedzała mnie po kryjomu, żeby pobaraszkować ze mną w łóżku.

Było mi smutno, kiedy rodzice Róży zabrali ją od nas wracając ze swoich zagranicznych wakacji. Od tamtego czasu, onanizując się, zawsze myślałem o tylko niej. Dwa miesiące później dowiedziałem się, że moja kuzynka Róża jest w drugim miesiącu ciąży. Matka powiedziała mi o tym mimochodem przy śniadaniu, bo dowiedziała się tego od mamy Róży, kiedy rozmawiały przez telefon. Róża ponoć – pomimo usilnych próśb swoich rodziców – nie chciała wyjawić, z kim w tę ciążę zaszła. Mówiła, że nie chce mieć z tym osobnikiem nic wspólnego i że woli już zostać samotną matką, niż do tego wracać. Wiedziałem, że w ten sposób po prostu chroni tajemnicę tego, co się między nami działo. Bo nie miałem wątpliwości, że to ja ją zapłodniłem. Przecież przez dwa tygodnie bez żadnych zabezpieczeń pompowałem w jej cipkę tyle nasienia, że nie było się co dziwić. Na szczęście wiedzieliśmy o tym tylko ja i moja kuzynka.

Od tamtego czasu Róża u nas nie była. Nie widziałem jej już ładnych parę lat. Jest już dorosłą kobietą, zajętą wychowywaniem dziecka. Zaręczyła się ponoć z jakimś chłopakiem i niedługo ma wyjść za mąż. Przynajmniej nie będzie musiała samotnie wychowywać naszego syna. Ja zaś ciągle jestem samotnym onanistą, którego jedyną kobietą w życiu była własna kuzynka.

Asystentka

Mój szef jest 50 letnim facetem. Ma nadwagę, jest łysiejący, siwe włosy. Patrząc na niego pod wieloma kątami jest po prostu obleśnym starcem. Ale jest za to zamożnym facetem, którego życie nauczyło, że zawsze dostaje to co chce.

Gdy przekazałam już dokumenty, miałam wyjść lecz szef mnie zatrzymał chwilkę i powiedział bym poczekała on tylko sprawdzi czy wszystko jest. Gdy tak stałam przy jego biurku i czekałam jak skazaniec na finał swojej męki, łzy nabierały mi się do oczu samoistnie. Myślałam, że już nie wytrzymam i rozbeczę się w jego gabinecie. Nagle on, podnosząc wzrok z nad swoich okularów, powiedział do mnie:

-dobrze się czujesz?

Odparłam, że nie najlepiej gdyż mam problemy osobiste.

  • może mogę jakoś pomóc? – zapytał.

I wtedy pękłam. Zaczęłam ryczeć jak niemowlę. Przez szloch opowiedziałam co się stało. On wstał, podszedł do mnie. Złapał mnie za ramię i powiedział.

  • Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Idź do siebie do gabinetu. Zabierz swoje rzeczy i idź do domu. Dzisiaj masz wolne bo i tak w takim stanie mi się do niczego nie przydasz. A jutro przyjdź i może coś razem zaradzimy na Twoje problemy.

Pomyślałam sobie, że jednak jest coś w nim z ludzkości. Uśmiechnęła się lekko i wyszłam.

W domu bardzo długo rozmawiałam z mężem o zaistniałem sytuacji i co można zrobić by zapobiec kompletnemu bankructwu naszej rodziny.

Niestety, ale nie udało się nam nic szczególnego wymyślić i dalej tkwiliśmy w próżni.

Następnego dnia gdy byłam już w pracy, szef poprosił bym przyszła do jego gabinetu. Gdy tam już byłam, powiedział bym zamknęła za sobą drzwi oraz, żebym usiadła na fotelu na przeciwko niego.

Tak też uczyniłam i czekałam co ważnego ma mi do powiedzenia. On usiadł na swoim fotelu i zaczął mówić.

  • Wiesz, długo wczoraj myślałem o Twojej sytuacji materialnej. Lubię Cię więc mam dla Ciebie propozycję.

Zapytałam szybko jaką? Widząc światełko w tunelu ciemności.

  • chcę Cię awansować na moją osobistą asystentkę. Równa się to z dużą podwyżką, myślę, że satysfakcjonującą Ciebie jak i zaspokajającą Twoje potrzeby gotówkowe.

Zdziwiła mnie troszkę ta propozycja ale zapytałam się jak duża to będzie podwyżka i co by należało do moich obowiązków.

Szef zmarszczył czoło, chwilkę pomyślał i rzekł:

  • dostaniesz 6000zł miesięcznie na rękę.

Zamurowało mnie to gdyż nawet dyrektor handlowy naszej firmy tyle nie zarabia. Byłam w szoku!

Szef jednak wyrwał mnie szybko z hibernacji.

  • do Twoich obowiązków będzie należało towarzyszenie mi w spotkaniach biznesowych, konferencjach, kolacjach z partnerami biznesowymi, delegacjach itd.

Na chwilkę przestał mówić, nawilżył zaschnięte gardło łykiem kawy z filiżanki i dodał.

  • oraz seks ze mną.

Zamurowało mnie to co powiedział w ostatnim zdaniu. Otworzyłam buzię, zrobiłam wielkie oczy i nie mogłam z siebie wydusić słowa. Przez myśl przeszły mi tysiące różnych wariantów obelg dla tego zboczeńca. Chciałam mu to wyrzucić słowami w twarz a następnie wyjść z gabinetu trzaskając drzwiami i więcej tam nie wracać. Ale z moich myśli wybił mnie jego głos.

  • nie musisz teraz odpowiadać. Idź do domu, zastanów się, przemyśl moją ofertę i jutro dasz mi odpowiedź.

Gdy byłam już w domu targały mną tysiące myśli. Nie wiedziałam co zrobić, co począć. Nie chciałam być dziwką tego oblecha ale zarazem taka kwota pieniędzy dawała nam stabilność finansową i była szansą jaka nie nadarza się zbyt często a wręcz nigdy. Myślałam, że to jak wygranie w totka, ale szybko dopadała mnie myśl o dawaniu dupy temu staruchowi. Obrzydzało mnie to i odpychało.

Nie przyznałam się mężowi o tej propozycji. Całą noc nie mogłam spać, biłam się z myślami – co robić?

Następnego dnia w pracy jeszcze nie wiedziałam co począć. W końcu widmo biedy i utraty wszystkiego co mamy wzięło górę. Poszłam więc do gabinetu szefa i oznajmiłam, że się zgadzam, ale pod warunkiem, że to będzie seks tylko z nim i z nikim innym. Szef na to przystał. Uśmiechnął się tylko lubieżnie, spojrzał na mnie od stup do głowy, oblizał swoje obleśne usta i powiedział.

  • dobrze, od dzisiaj ubieraj się seksownie ale nie wyzywająco i pamiętaj, że jesteś na moje zawołanie.

Nie musiałam długo czekać na jego „zawołanie”, kiedy kończyłam pracę on zawołał mnie i powiedział, żebym została i poczekała aż wszyscy wyjdą. Wiedziałam o co chodzi i zaczęłam czuć strach i obrzydzenie. Zaczęłam pomału żałować swojej decyzji.

Kiedy wszyscy wyszli a biuro zostało puste kazał mi przyjść do siebie. Weszłam do gabinetu, on jak zwykle siedział w swoim fotelu i perfidnie się uśmiechał. W końcu wstał, podszedł do mnie, odwrócił mnie do siebie plecami i popchnął na biurko. Teraz leżałam na biurku z wypiętym tyłkiem w jego stronę. Podszedł do mnie i jednym ruchem podciągnął mi spódniczkę do góry. Opuścił moje rajstopy razem z majteczkami do połowy ud. Zamknęła oczy i próbowałam sobie wyobrazić, że to mój maż stoi za mną, ale na nie wiele to się zdało kiedy poczułam jak jego palce rozsmarowują jego ślinę po mojej cipce. Mój mąż nigdy tego nie robił bo i po co. Zawsze przecież byłam mokra i dostępna dla niego. A teraz moja cipka była sucha, mój szef chyba to zauważył i dlatego ta ślina na mojej cipce. Najpierw wepchną mi palec do środka i zaczął nim gmerać jak by czegoś szukał mówiąc przy tym z uśmiechem na twarzy.

  • ciaśniutką masz cipę, jakby nigdy nikt Cię porządnie nie wyruchał. Ale to dobrze, lepiej dla mnie.

I zaczął się śmiać.

Po chwili wyjął ze mnie tego palucha i bez żadnych ceregieli wepchnął mi po same jaja swojego kutasa. Aż zawyłam z bólu. Strasznie to bolało, może dlatego, że w środku cały czas pozostałam sucha, a może dlatego, że czułam iż jego kutas jest naprawdę duży. Czułam jak rozpycha mnie od środka na wszystkie możliwe strony. Czułam jak dobija nim do końca po same jaja które obijają się o moją łechtaczkę. Ściskał mnie za pośladki i tak posuwał. A ja cały czas tylko błagałam w myślach, żeby się to już skończyło, bo chciałam to już mieć za sobą.

Nie wiem ile czasu mnie tak rżnął na tym biurku, ale powiem wam, że byłam już obolała w środku. W końcu usłyszałam jak zaczął sapać jak stara lokomotywa, spodziewałam się, że dochodzi do finału.

Zaczął coraz mocniej i szybciej dobijać kutasa do moich pośladków, jego fiut spęczniał jeszcze bardziej w mojej cipce, aż w końcu poczułam skurcze w środku oraz rozlewające się w moim wnętrzu ciepło jego nasienia. Dopchnął jeszcze kilka razy głęboko, jakby chciał umieścić swoją spermę jak tylko najgłębiej się da w mojej szparce i upadł mi swoim ciężarem na plecy.

Słyszałam jak sapie mi do ucha i czułam odór z jego ust. Po chwili się podniósł, wyjął ze mnie swojego kutasa i kazał się ubrać. Wyprostowałam się i poczułam jak jego sperma wycieka z mojej cipki i cieknie mi po udach. Wytarłam troszkę ręką i nasunęłam majtki z rajstopami na pupę. Opuściłam spódniczkę i patrzyłam na niego jak odpala papierosa w swoim fotelu. Zapytałam się czy to już wszystko, a on odparł:

  • dzisiaj tak. Jesteś ciaśniutka ale postaram się to zmienić i zaczął się na głos śmiać.

Wróciłam do domu, czułam sama do siebie obrzydzenie z tego co się stało. Poszłam do łazienki zmyć z siebie jego spermę oraz zapach. Na samą myśl robiło mi się niedobrze.

Kiedy położyłam się wieczorem spać obok mojego męża on stwierdził, że ma ochotę się zabawić ze mną. Nie miałam na to ochoty po tym co się wydarzyło w biurze ale odmowa równała by się ze wzbudzeniem podejrzeń. Więc szybko podwinęłam sukienkę nocną do góry odsłaniając cipkę, rozłożyłam nogi na bok i powiedziałam

  • chodź

Nie musiałam długo czekać kiedy wpakował się na mnie i bez ceregieli wpakował mi swojego kutasa do środka. Ale nie poczułam bólu, gdyż kutas mojego męża nie jest tak okazały jak mojego szefa, a i po takiej jeździe jaką moja cipka miała w pracy była już troszkę rozluźniona i przygotowana na przyjęcie małego kutaska mojego męża. Zrobił to szybko, parę ruchów i strzelił do środka.

Jego spermy nie było zbyt wiele. Po wszystkim stoczył się na bok i zasnął. Ja długo leżałam w rozkroku i myślałam o dzisiejszym dniu. Rozmyślałam co będzie dalej?

Następnego dnia rano, przed wyjściem do pracy dostałam telefon od mojego szefa, że dzisiaj po pracy, wieczorem jest spotkanie przy kolacji i mam na nim być. Mam się ładnie ubrać i zbyt wiele się na tym spotkaniu nie odzywać. Zasady proste i do przyjęcia pomyślałam.

Po pracy wróciłam szybko do domu, przebrałam się i powiedziałam mężowi, że muszę wyjść na spotkanie biznesowe., że być może się uda, że dostanę awans w pracy a co za tym idzie będą lepsze zarobki.

Mój mąż się ucieszył z tego faktu gdyż też zdawał sobie sprawę z zaistniałej sytuacji materialnej w naszym domu. Sprzeciwu nie było z jego strony a wręcz przeciwnie. Były słowa otuchy

  • daj z siebie wszystko Skarbie, pokaż na co Cię stać i takie tam pierdoły.

Restauracja była naprawdę wyśmienita, była umieszczona w zajeździe na styl góralski. Spotkanie przebiegało spokojnie i bez większych emocji. Panowie pili alkohol a my Panie w swoim gronie plotkowałyśmy o sprawach codziennych. Kiedy kolacja dobiegała końca, mój szef podszedł do mnie, złapał mnie za pośladek i powiedział bym poszła do recepcji i wzięła pokój na noc.

Przestraszyłam się i odparłam, że ja nie mam aż tyle czasu i, że muszę wracać do domu bo mąż będzie się niecierpliwił. Na co mój prezes odparł.

  • Idź weź ten pokój suko i nie dyskutuj ze mną! I tak będziesz mi tylko potrzebna do czasu aż się spuszczę, a później możesz wypierdalać do tego swojego mężusia.

Po tych słowach poczułam się jak ostatnia kurwa, najgorsza szmata, jak zbiornik na spermę. Ale umowa była umową a, że ja nie miałam wyjścia więc zrobiłam to.

Weszliśmy na górę do pokoju. Pokoik był dość przytulny. Prysznic, łazienka, stoliczek dwa fotele a na środku duże małżeńskie łoże. Kiedy zamknęły się za mną drzwi, szef podszedł do mnie i na ucho powiedział mi.

  • Rozbierz się i bądź grzeczna. A jak zrobisz co zechcę to dostaniesz premię.

Oczywiście przy tych słowach był jego szyderczy śmiech. Obrzydlistwo. Na samą myśl o tym, że znowu mam mu dać dupy zbierało mnie na wymioty. Rozebrałam się do bielizny i usiadłam w fotelu.

Usłyszałam jak mój prezes spuszcza wodę w ubikacji i po chwili wychodzi z niej rozebrany. I wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jego kutasa na własne oczy. Był naprawdę duży, nie wiem ile miał, bo linijki w oczach nie mam ale naprawdę był duży i gruby. Podszedł do mnie stanął na przeciwko mnie i powiedział.

  • a teraz dziwko bierz go do buzi.

Z miejsca powiedziałem, że tego nie zrobię bo nigdy tego jeszcze nie robiłam i uważam to za obrzydliwe i upokarzające Kobiety. Ale zanim zdążyłam jeszcze coś powiedzieć to dostałam w twarz z otwartej dłoni. Powiedzcie mi, czy facet jak się rodzi to ma z miejsca w genach instrukcję – jak bić kobietę by nie było śladów?

Zrobiło mi się ciemno na chwilę przed oczami i usłyszałam głos oprawcy.

  • bierz go zdziro i ssij! No chyba, że mam Ci przypierdolić jeszcze raz i tym razem mocniej.

Nie wiedziałam co mam robić. Byłam w totalnym szoku. Nigdy tego nie chciałam. Ale on nie chciał popuścić, był już za bardzo nakręcony. Złapał mnie za włosy i przyciągnął do swojego kutasa.

Powiedział bym otworzyła usta. Bałam się więc zrobiłam to, otworzyłam usta a on wpakował mi tego giganta do środka aż się zakrztusiłam. Chciałam się odsunąć ale on mocno trzymał mnie za głowę i nie dałam rady. Złapał mnie za włosy i zaczął mnie po prostu pierdolić w usta. Cały czas miałam odruch wymiotny i myślałam, że za kolejnym razem się zrzygam. Czułam odór, odór faceta który się nie myje, czułam zapach moczu, czułam słony smak na nim, domyślałam się, że to mocz, bo przecież nie mył się po wyjściu z łazienki. Objęłam jego kutasa ustami i zaczęłam lizać go językiem, tak aby jak najszybciej zachciało się jemu ruchać. Ale jak się mogłam pomylić, on nie chciał wcale mnie przelecieć, on chciał mi się spuścić w usta. Po paru chwilach poczułam jak jego pała zaczyna pulsować tak samo jak pulsowała w mojej cipce, wiedziałam co chce już zrobić. Chciałam się odsunąć ale on mi nie pozwolił. Wepchną go jeszcze mocniej i zaczął puszczać salwa za salwą w moje usteczka. Było naprawdę tego sporo, starał się wypluwać to kącikami ust ale nie dawałam rady. On cały czas trzymał go w moich ustach i krzyczał

  • połykaj szmato, połykaj głupia suko!

Więc mimo swojej woli połknęłam ile się tylko dało a resztą po wyjęciu jego chuja z moich ust wyplułam na podłogę co nie spodobało się szefowi i dostałam znowu po twarzy.

  • następnym razem masz połknąć wszystko. Zrozumiano!

Usłyszałam jego słowa, ale nie chciałam wdawać się w dyskusję tylko przytaknęłam głową. Miałam nadzieję, że to już koniec, chciałam się ubrać i wyjść. Lecz prezes miał inne plany.

  • pozwoliłem Ci się ubierać? Teraz zdejmij tą bieliznę z siebie i usiądź na łóżku.

Bałam się tego co mnie czeka. Zdjęłam bieliznę i usiadłam na krawędzi łóżka. Podszedł do mnie ze sflaczałym kutasem który błyszczał od mojej śliny i jego spermy. I powiedział.

  • teraz już wiesz jak obciągać. Więc wyliż mi go dokładnie, tak dokładnie, żeby znowu mi stanął. Rozumiesz suko?!

Znowu zaczął podnosić głos, bałam się kolejnego uderzenia w twarz więc szybko umieściłam jego kutasa w moich usteczkach. Lizałam i obciągałam jak najgorsza kurwa. Nagle on mnie odsunął usiadł sam na łóżku i powiedział, że mam klęknąć przed nim i zrobić mu porządnego loda. Jakie to było upokarzające dla mnie. Klęknęłam i zabrałam się do roboty. Pomyślałam, że im szybciej to zrobię tym szybciej będę w domu. Więc zaczęłam jemu obciągać jak rasowa dziwka. Lizałam go od dołu do góry, brałam do ust, ssałam i obciągałam jak suka. Nagle poczułam jak mnie lekko odpycha od siebie, podnosi swoje nogi do góry i mówi bym mu wylizała dupę. No tego to już było za wiele. Wstałam i krzyknęłam, że w życiu tego nie zrobię. On się zerwał na proste nogi i… dostałam po raz kolejny po twarzy.

Bałam się, że będą siniaki po jego uderzeniach.

  • powiedziałem klęknij i wyliż mi dupę szmato!

Usłyszałam słowa najgorszego chama jakiego znałam. Uklękłam, ona przyjął pozycję jak wcześniej, rozchylił pośladki i powiedział

  • liż dupę!

Nachyliłam się i najpierw delikatnie przystawiłam język do odbytu, ale on złapał mnie jedną ręką za głowę i dosunął mocniej

  • liż dupsko suko, albo Cię wypierdolę z pracy!

To by było najgorsze co mogłoby się stać. Zostać kompletnie bez środków do życia. Zaczęłam lizać jak tylko umiałam najlepiej. Widmo gorszego scenariusza chyba mnie zmotywowało i zdałam sobie sprawę, że jestem jego prywatną dziwką do zabawy i, że w sumie czy mi się to podoba czy nie to on i tak ze mną zrobi co tylko ze chce.

Lizałam mu to śmierdzące dupsko a on tylko sapał i dyszał. W końcu znowu kazał mi bym zaczęła ssać jego sztywnego kutasa. Zabrałam się do roboty bo wolałam to niż lizanie staruchowi dupska.

Po pewny czasie obciągania jego kutas zrobił się jeszcze większy niż był. Aż byłam w szoku, jak to się zmieściło we mnie?

Nagle usłyszałam słowa szefa.

  • połóż się na łóżku, rozłóż dla swojego kochasia nogi i rozciągnij paluszkami swoje wargi tak, żebym widział cipę dokładnie. Zrobiłam to, położyłam się wygodnie, rozchyliłam nogi, paluszkami dotknęłam cipki by ją rozchylić i poczułam coś co mnie zszokowało totalnie. Byłam mokra, byłam mokra jak nigdy dotąd. Kompletny szok! Ale zanim doszłam do siebie to już poczułam grube cielsko na moim zgrabnym ciałku mojego szefa. Czułam jak wpycha we mnie tego swojego olbrzyma. Oczywiście jak to miało miejsce wcześniej wpakował go bez ceregieli po same jaja.
  • o widzę kurwo, że Ci się podoba jazda z szefuniem. Dziwka ma mokrą cipę.

I zaczął się perfidnie śmiać przy tym waląc mnie jak nikt. Ruchał mnie strasznie mocno, myślałem, że mnie przebije na wylot tym kutasem. Łóżko skrzypiało a ja powstrzymywałam się by nie krzyczeć z rozkoszy, nie chciałam dawać mu tej satysfakcji, nie chciałam okazać tego, że zaczęło mi się to podobać. On i tak to wiedział ale po co mam mu to okazać.

Po dłuższej chwili podniósł się ze mnie i kazał uklęknąć przy łóżku. Zrobiłam to posłusznie jak piesek, jak jego suczka.

On podszedł od tyłu, dostrzegłam kątem oka jak pluje sobie na palce. Zastanowiłam się po co skoro jestem taka mokra. I już po chwili moje wątpliwości się rozwiały.

Jego paluchy nasmarowały mi odbyt. Wiedziałam co chce zrobić. Krzyknęłam, że ja tam nie chcę, żeby przestał, ale on nie słuchał. Jedną ręką docisną mnie do łóżka a drugą nakierował swojego drąga na moją dziewiczą ciasną dziurkę. Powiedział tylko zanim zaczął mi go wpychać do środka.

  • rozluźnij się kurwo to nie będzie tak bolało.

I zaczął napierać na moją ciasną dziurkę. Czułam olbrzymi ból i rozwieranie mnie od środka. On pchał go dalej, dalej i dalej aż poczułam, że zaparł się o mnie swoimi biodrami.

Ja wtuliłam głowę między pościel, gryzłam poduszkę i nie chciałam by ktoś usłyszał moje krzyki.

Gdy wsadził mi go do końca to zaczął mnie miarowo ale powoli posuwać. Rżną mnie coraz szybciej i mocniej. Ból przeszedł i zamienił się w rozkosz. Taką rozkosz jakiej jeszcze nie miałam w życiu.

Zaczęłam się masować ręką po cipce, łechtaczce. Wkładałam sobie paluszki do środka i czułam jak przez ściankę pochwy jego wieli kutas rżnie moją dupę.

Jak to miało miejsce wcześniej, kiedy zaczął głośniej sapać wiedziałam, że zaraz skończy. Ale nie spodziewałam się, że go wyjmie i na siłę wsadzi mi go do ust. W sumie to było mi wszystko jedno już gdzie się spuści. Było mi dobrze, czułam się spełniona.

Wsadził mi go do ust a ja łapczywie mimo tego, że przed chwilą był jeszcze w mojej pupie, zaczęłam go dobrowolnie obciągać jak oszalała. Nie mogłam się doczekać kiedy jego nasienie zaleje moje usteczka i ja to połknę grzecznie.

Szkolenie

Poniedziałek. Rozpoczął się kolejny tydzień pracy. Pracuję nad reklamą napoju alkoholowego, który ma niedługo wejść na nasz rynek. Nie mam na niego w ogóle pomysłu. Pracujemy z grupą intensywnie już od tygodnia. Mamy mało czasu, a tu jeszcze ten arogant, który niedawno przyszedł do naszej firmy. Ma na imię Tomek. Działa mi na nerwy, a szef jeszcze kazał mu dołączyć do naszego zespołu. Widzę, że z resztą się dogaduje, a na mnie działa jak płachta na byka i ja na niego najwidoczniej też. Kłócimy się na każdym kroku, o każde głupstwo. Ciekawa jestem jak wytrzymuje z nim jego żona w domu. On pewnie myśli tak samo o moim mężu. Ale to nieistotne, bo małżeństwo mam jak najbardziej udane, a nie zamierzam mu o nim opowiadać.
Już południe, a my cały czas zastanawiamy się nad kampanią reklamową. Żadna z propozycji nie pasuje lub się nie podoba. Nagle Tomek wpada na pomysł, przedstawia go nam. Nie powiem, całkiem nieźle to wymyślił. Zaczynamy nad tym pracować i stwierdzamy, że to faktycznie się uda. Wszyscy mu gratulują pomysłu, ja tylko kiwnęłam głową i nic nie odpowiadam. Godzinę przed pójściem do domu szef wezwał mnie do siebie do gabinetu. Jak się okazało nie byłam sama. Tomek już tam siedział i czekali na mnie. Gdy usiadłam szef stwierdził, że w przyszłym tygodniu jest szkolenie w Krakowie i oboje na nie mamy pojechać. Od razu zaczęłam pytać dlaczego akurat my, czemu nie ktoś inny. Nie chciałam jechać z tym gburem gdziekolwiek i spędzać z nim czas. Szef niestety stwierdził, że nie ma dyskusji. Wybrał nas, bo jesteśmy najlepsi w tym co robimy i mamy jechać. Szkolenie miało trwać trzy dni. W piątek późnym popołudniem mieliśmy być na miejscu, a w niedzielę po śniadaniu powrót. Dostaliśmy auto służbowe i mieliśmy razem jechać do Krakowa. W ogóle nie podobała mi się perspektywa spędzenia z nim czasu, szczególnie tyle godzin podczas jazdy. No ale nic, jakoś dam radę. W piątek około południa Tomek zjawił się pod moim blokiem. Mąż pomógł mi znieść bagaże. Pożegnałam się z nim i pojechałam do Krakowa. Wsiadając do auta przywitałam się tylko i zapadła niezręczna cisza. Na szczęście grało radio, Tomek prowadził a ja zatopiłam się w swoich rozmyślaniach i patrzyłam na drogę przez okno auta.
Po jakimś czasie nawet nie zwracałam uwagi już na tą ciszę. Tak dojechaliśmy na miejsce. Wzięłam swoje bagaże i ruszyłam do hotelu, gdzie dano mi klucze do mojego pokoju. Niestety Tomek miał pokój tuż obok mnie. Jak pech to pech – pomyślałam. O godzinie 18. 00 mieliśmy zapoznanie z instruktorami i wykładowcami oraz z resztą grupą uczestników. Już tego dnia był krótki wykład na temat odbioru reklam przez docelowych klientów. Później kolacja, drinki i do pokoju przespać się by od rana wrócić na salę wykładową. Cała sobota zapowiadała się dość ciekawie. Najpierw wykłady, ćwiczenia a później wieczorek zapoznawczy – tańce, rozmowy, drinki.
Rano obudziłam się z pozytywnym nastawieniem. Wiedziałam, że ten dzień nie będzie dniem zmarnowanym. Już od godziny 10. 00 mieliśmy pierwsze wykłady. Cieszyłam się, że jednak tu przyjechałam Dowiedziała się wielu ciekawych rzeczy i przydanych w dalszej mojej pracy. Zajęcia skończyły się o 17. 00, a na 19. 00 zapraszano nas na wieczorek zapoznawczy. Wskoczyłam szybko do pokoju, wykapałam się, naszykowałam sobie strój na taką okazję, umalowałam i zeszłam na dół.
Większość osób już siedziała przy stołach, prowadziła konwersacje, piła drinki. Poszukałam swojego stolika. Na moje nieszczęście Tomek siedział tuż obok mnie. Gdy mnie zobaczył, wywrócił tylko oczami i odwrócił ode mnie wzrok. Przywitałam się z resztą osób, usiadłam i zaczęłam rozmawiać z innymi. Najczęściej rozmowy przebiegały na temat pracy, różnych kampanii reklamowych. Gdy oboje z Tomkiem zaczęliśmy rozmawiać, oczywiście musiało dojść do kłótnie i ostrej wymiany zdań. Inni próbowali nas pogodzić, jednak jak wpadaliśmy w szał naszych wywodów, nikt nie mógł nas powstrzymać. Mieliśmy zupełnie inne zdania na dany temat. Nie pozwolę sobie, by ktoś dyktował mi co mam myśleć i jak. Byliśmy już oboje po kilku drinkach, w głowach lekko szumiało, ale nadal trwaliśmy przy swoim. Okazało się że reszta osób poszła się bawić, a my sami w naszej sprzeczce zostaliśmy przy stole. Doprowadzał mnie do furii. Miałam ochotę go po prostu udusić. Nagle moje ręce uniosły się w stronę jego głowy, złapałam go za szyję. Nie wiedział co chcę zrobić. zaskoczył mnie, bo sam rzucił się na mnie, objął rękami i zaczął całować, szybko, gwałtownie i bardzo stanowczo. Nie wiedziałam jak zareagować. Moje myśli szalały, jak i moje doznania. Nie wiedziałam, że ktoś może tak wpłynąć na moje ciało, drżałam i pragnęłam go całą sobą. Reszta otoczenia się nie liczyła. Nagle przerwał i pociągnął mnie za sobą. Nie protestowałam. Byłam na niego wściekła i pełna pożądania. Weszliśmy do windy. Tam od razu rzucił się na mnie i przyparł mocno do ściany. Zdarł ze mnie bluzkę. Guziki rozsypały się po podłodze. Zaczął ugniatać moje cycki, mocno i brutalnie. Drugą ręką złapał za moje włosy, szarpnął moją głowę do tyłu i zaczął całować szyję i kark. Nie mogłam się ruszyć. Dojechaliśmy na nasze piętro. Złapał mnie i pociągnął do swoje go pokoju. Tam od razu rzucił mnie na łóżko. Byłam strasznie podniecona. Nie myślałam o niczym tylko o tym by mnie zerżnął. Nikt jeszcze mnie tak nie potraktował, a często myślałam o takiej właśnie sytuacji. Męża mam cudownego. Zawsze doprowadza mnie do orgazmu, ale jest delikatny, kochający, czasem zmieniamy pozycje i upodobania, lecz uważa na to by nie zrobić mi krzywdy. A ja marzyłam po prostu o zwykłym rżnięciu, lecz on nigdy się na to nie zdecydował. Dlatego teraz nawet nie zaprotestowałam. Spodobała mi się ta cała sytuacja, strasznie mnie podnieciła i byłam ciekawa, jak to się zakończy. Leżałam na łóżku a Tomek zerwała ze mnie resztę ubrań. Nie było w tym nic delikatnego, sama chęć posiadania mnie. Ściągną ze mnie bluzkę, spódnicę. Miałam pończochy – je zostawił. Majtki po prostu zdarł i rzucił na podłogę. Stanik odpiął i zrobił to samo. Gdy mnie już rozebrał spojrzał się mnie i zaczął z siebie zrzucać ubrania. Nie ruszałam się, patrzyłam na niego. Nigdy wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi jak na mężczyznę, a był naprawdę przystojny. Stanął przede mną nagi. Jego kutas był już naprężony i gotowy do penetracji. Nie czekał na pozwolenie, na żaden znak. Nic nie mówiąc podszedł do mnie rozszerzył szeroko nogi i wbił się mocno i szybko. Krzyknęłam. Zamknął mi usta dłonią i zaczął posuwać. Wsuwał i wysuwał swoją pałę ze mnie. Byłam strasznie wilgotna. czułam go w każdym zakamarku mojej dziurki. Uniósł mnie lekko za pośladki i dalej pieprzył. Patrzyłam jak jego kutas wsuwa się ze mnie, by za chwilę się wysunąć. Tomek przyglądał się mojej reakcji, mojemu zachowaniu. A mnie nagle jakby coś opętało. Wysunęłam się z niego. Zdziwił się, lecz czekał, a ja uniosłam się, rzuciłam go na łóżko, a sama siadłam na nim okrakiem. Nie czekając na nic nasunęłam się na niego i zaczęłam ujeżdżać. Chyba mu się to spodobało, że ja przejęłam teraz inicjatywę. Współgrał ze mną, unosił i poruszał biodrami, a ja na nim skakałam. Moje cycki szalały, skakały jak opętane, a ja nabijałam się na jego twardziela. Czułam go w sobie tam, gdzie jeszcze żaden nie doszedł. Krzyczałam z rozkoszy. Wiłam się i poruszałam biodrami. Widziałam, że jemu jest tak samo dobrze, jak i mnie. Gdy zwolniłam spojrzał się na mnie, złapał za biodra i po prostu zrzucił z siebie. Położył mnie na brzuchu, podciągnął, uniósł moje biodra i wślizgnął w moją już nabrzmiała i mokrą cipkę. Rżną mnie a ja czerpałam z tego przyjemność. Ruszałam biodrami, zaciskałam się na jego kutasie, a on wsuwał się po same jaja. Poczułam nagle jak we mnie pulsuje, wiedziałam, że zaraz dojdzie. Nie chciał jeszcze kończyć, wiec ze mnie wyszedł. To szaleństwo nie miało się jeszcze zakończyć. Oddychałam już bardzo głośno, moje ciało przechodziły dreszcze. Nagle poczułam dwa dość mocne klapsy na moich pośladkach.

  • Ajć – pisnęłam
  • Ciii – syknął
    Nic nie mówiąc złapał z powrotem mnie za biodra. Myślałam, że będzie chciał skończyć to co zaczął jednak on miał już upatrzony inny cel. Poczułam jego twardziela przy moim odbycie. Byłam przerażona. Nidy nie uprawiałam seksu analnego, a on chciał właśnie wbić mi się w dupę. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdy poczułam jak napiera na moją dziurę. Wbijał się powoli, bym mogła przyjąć go całego.
  • Boli – zaczęłam krzyczeć.
  • Milcz – dajesz mi się rżnąć, . więc musisz i to znieść.
  • Jeszcze nigdy tego nie robiłam.
  • Więc musi być kiedyś ten pierwszy raz – powiedział i wbił się do samego końca.
  • Kurwa! – zaklęłam.
    A on zaczął posuwać moją dupę. Na początku nie odczuwałam żadnej przyjemności. Piekło mnie i bolało. Jednak po chwili, gdy mój odbyt przyzwyczaił się do jego kutasa, zaczęłam odczuwać z tego przyjemność. Wpychał się do końca. Jego jaja obijały się o moje pośladki. Pieprzył mnie jak sukę, a ja mu na to pozwalałam. Nagle wzdrygnęłam się na dźwięk mojej komórki. Dzwonił mój mąż. Chciałam by Tomek przestał i dał mi z nim chwilę porozmawiać. Jednak on trzymał mnie mocno za biodra i powiedział, że jak bardzo chcę rozmawiać teraz z mężem to z nim w swojej dupie. Nie wiedziałam co zrobić. Wiedziałam, że jak nie odbiorę, to mąż będzie się denerwował i dzwonił co chwilę. Sięgnęłam po komórkę i odebrałam.
  • Mmmm…. Cześć kochanie
  • Witaj Kasiu, jak mija Ci szkolenie?
  • Achhh, bardzo przyjemnie….
    Tomek nie bacząc na to że rozmawiam, wbijał mi się w dupę z całej siły. Moje ciało drżało, tak jak i mój głos. Nie mogłam powstrzymać jęków ani głośnego i szybkiego oddechu. Próbowałam starać mówić się normalnie. Nie wiem czy mąż coś wyczuł, czy nie.
  • Kochanie może porozmawiamy jutro jak wrócę do domu?
  • Dobrze, ale chcę ci opowiedzieć jedna rzecz i daję ci spokój. Więc….
    Już nie mogłam, czułam jak narasta we mnie ogromne podniecenie, ciało zaczęło drżeć. Mój tyłek zaczął coraz mocniej zaciskać się na jego kutasie. Z rozkoszy aż krzyknęłam, nie mogłam w tej chwili nic powiedzieć, a mój mąż cały czas opowiadał mi swoja historię.
  • Czy coś się stało – zapytał w słuchawce
  • Mhm….. już.
  • Kasiu, co się dzieje?
  • Nie niccc.
  • Jak nic, jak krzyknęłaś?
  • Uderzyłam się przed chwilą w palec o łóżko i bardzo mnie zabolało, nie denerwuj się
  • Dobrze, w porządku…. Posłuchaj, więc…..
    Gdy dreszcze minęły Tomek wysunął się z mojej dziurki. Przeszedł na drugą stronę łóżka. Stanął przede mną ze stojącą pałą i wskazał bym teraz mu obciągnęła. On chyba zwariował. Ja rozmawiam przez telefon, a on chce bym mu loda zrobiła? Spojrzałam na niego takim wzrokiem, że aż się wzdrygnął. Jednak twardo stał przede mną i się nie ruszał. Trochę podniecała mnie cała ta sytuacja. Tomek nagle złapał mnie za głowę i przysunął do swojego kutasa. Moje usta znalazły się przy nim, a ja nie wiedziałam co począć. Słyszę jak mój mąż opowiada mi ważną historię przez telefon, a Tomek napiera na mnie. Moje usta się uchyliły, a jego członek od razu wsunął się w nie. Lizałam go po całej długości, ssałam. Językiem wirowałam po jego żyłkach.
  • Kasiu, dobrze zrobiłem?
  • Mhm….
  • Nie uważasz, że powinienem zrobić inaczej?
  • Nie – udało mi się wysunąć go z ust i odpowiedzieć.
  • Dobrze, więc powiem ci coś jeszcze…..
  • Mhmmmmm….
    Znów zaczęłam się podniecać. Nie myślałam o niczym, tylko o tym by dobrze mnie zerżnął w usta i spuścił się na sam koniec. Telefon rzuciłam na łóżko i zajęłam się kutasem Tomka. Ręką masowałam mu jajka i nasadę członka. A ustami przyssałam się do niego – lizałam i ssałam najlepiej jak potrafiłam. Czułam już pulsacje w moich ustach. Tomek wygiął się, złapał mnie za głowę i dociskał mocno. Czułam go w gardle, a on nie przestawał, . posuwał mnie w usta, szybko i mocno. Nagle poczułam jak trysnął mi prosto w gardło. Połknęłam. Resztę wylizałam z jego pałki i wysunęłam go ze swoich ust. Chwyciłam szybko za telefon, wiedziałam, że mąż mógł usłyszeć różne odgłosy, które wydawaliśmy.
  • Kasiu, Kasiu, jesteś?
  • Tak kochanie, jestem.
  • Dlaczego nie odpowiadasz?
  • Jestem teraz na imprezie, musiałam odejść i zasięg tracę co chwilę, ale już jestem.
  • To dobrze, bo zaczynałem się martwić. Jakieś dziwne odgłosy słyszałem w tle.
  • Tak, bawią się tu i szaleją, to może to.
  • Dobrze, będę już kończył. Wracaj bezpiecznie do domu. Jutro opowiem ci resztę, to porozmawiamy.
  • Dobrze.
  • Kocham cię.
  • Ja ciebie też – mówiąc to zamarłam i spojrzałam na Tomka.
    A on się uśmiechał. Siedział już obok mnie i masował po plecach.
  • Niegrzeczna dziewczyna z Ciebie – powiedział.
  • Nie wiedziałam, że potrafię nią być – odpowiedziałam.
  • Już od dawna o tym marzyłem
  • Naprawdę?
  • Tak. Wkurzałaś mnie w pracy i tutaj znów, a ja wtedy miałam tylko ochotę rzucić cię i zerżnąć, byś wreszcie mi uległa.
  • Więc dziś Ci się to udało.
  • Ojjj tak. Bardzo mi się to spodobało. Nigdy jeszcze w taki sposób nie uprawiałem seksu, a zawsze chciałem.
  • Ja również. Bardzo mi się to podobało, choć nie na wszystko byłam gotowa.
  • Cieszę się. Chodźmy już spać. Jutro rano droga powrotna.
  • Dobrze. Dobranoc.
  • Dobranoc.
    Objął mnie i zasnęliśmy. Droga powrotna różniła się od tej wcześniejszej. Cały czas ze sobą rozmawialiśmy. Okazało się, że mamy dużo wspólnego i nie mogliśmy doczekać się kolejnego szkolenia na które razem wyjedziemy.

Kac moralny

Sylwia, lat 26, instruktorka pływania, rozwódka. Ten ostatni przymiot podkreśliła sobie ze szczególną stanowczością, gdy wróciła jej świadomość. Jedno ucho słyszy, drugie… tylko oderwie od poduszki, też słyszy. Dwoje oczu jest, ale otwierają się wybitnie ciężko. Ok, jedno i drugie widzi tak samo, czyli lekkie -0.5 w obydwu, jak znajdzie okulary, będzie lepiej. Obie ręce żyją, nogi się ruszają, cycki są, jest dobrze. Jeszcze chwila i będzie mogła przystąpić do bolesnej analizy tego, czemu jej głowa tak ciężko podnosiła się z poziomu. Pierwsze pytanie: gdzie jest? A no tak, gdzie ma być, przecież u koleżanki. Koleżanki eee… Madzia, tak, Madzia. Tak na pewno ma na imię ta dziewczyna, która leżała w samej bieliźnie na łóżku w drugim końcu pokoju. Sylwia nigdy nie spodziewała się, że któregoś poranka obudzi się i zobaczy w pobliżu kilku metrów rozebraną do majtek i stanika inną niewiastę. To od razu wzbudziło w niej podejrzenia, że to nie był przypadek. Nie przypominała sobie, by kiedykolwiek czuła seksualny pociąg do kobiet, ani tym bardziej, by wczoraj ktokolwiek inny z nimi pił. Poza tym, co ona tu robiła, przecież miała swój własny pokój? Co, jak ?
Chwila po wyprostowaniu się bolała. Wdech, wydech, ciężka głowa i… dopiero wtedy Sylwia zorientowała się, że i ona jest ubrana tylko w bieliznę, choć nie tak skąpą, jak Magda. „O kurwa” – wymskło jej się, gdy ten obraz skończył renderowanie w jej głowie. Dobra, szybki powrót, szukanie dnia wczorajszego. Co się tak w ogóle działo? Moment, nie da się tego tak po prostu w łóżku na ciężkim kacu zrobić. Wstała, udała się do kuchni – cud, że w tym wszystkim pamiętała, gdzie to pomieszczenie jest. W zmywaku umyła twarz zimną wodą, potem tej samej wody się napiła. Najpierw ze złączonych dłoni, a gdy dotarło do niej, że to kiepski pomysł, użyła pierwszej z brzegu leżącej na blacie kuchennym szklanki. Względnie przygotowana do życia na najbliższe kilkanaście minut szybko zaparzyła wodę na kawę. Czy to dobre pić kawę na kaca? Co ją to w tym momencie obchodziło, potrzebowała tego. Przez 5 minut tępo wpatrywała się w czajnik, jak na zbawienie wyczekując końcowego pstryknięcia wyłącznika. Zalała czarne dno jakiegoś kubka, upiła łyk i usiadła na krześle. Na stole znajdywała się niedokończona paczka papierosów, cienkich mentolowych linków. Nigdy, przenigdy wcześniej, nie miała takiej ochoty na zapalenie, jak wtedy. Chyba nawet mogła zaryzykować stwierdzenie, że poprzedniej nocy wypaliła więcej szkodliwych kiepów, niż przez całe wcześniejsze życie. Ale ten papieros faktycznie jej pomagał. Dzięki niemu mogła z każdym kolejnym wdechem gryzącego dymu przypomnieć sobie, chwila po chwili, poprzednią dobę.
Rozwód. To pamiętała aż za dobrze, łzawe przemówienie sędziego, gorsze, niż wszystkie odcinki paradokumentów sądowniczych z siwą sędziną razem wzięte. Gdyby mogła, to obrączkę wrzuciłaby w tym momencie do Góry Przeznaczenia, albo innego piekielnego ognia, tylko zamiast Golluma w zestawie, w dół poleciałby jej eks-mąż. Historia, jakich wiele. Szybki związek, szybki seks, szybka ciąża, szybki ślub. I równie szybki rozwód, bo ciążę życie brutalnie zakończyło po 3 miesiącach, a związek roztrzaskał się razem z porcelanową wazą, która wymierzona przez rękę Sylwii w głowę męża symbolicznie wydała dźwięk rozbitego serca. Powód krótszy, niż cały ten wywód – zdrada i jazda na dwa fronty przez rok, przed i po ślubie. Nie ma ciąży? Super, to można legalnie rżnąć kochankę bez obaw o alimenty. Ale cóż, przynajmniej w tym wszystkim Sylwię pocieszało to, że nienarodzone dziecko nie pozna koszmaru rozbitej rodziny.
Papieros domagał się kolejnego bucha, bez niego nie przypomni jej się nic więcej. Zaciągnęła się i kolejny obraz uformował się w jej głowie. Michał, który przyjechał po nią i któremu mogła się wypłakać w rękaw. Tak, naprawdę to zrobiła, jej starszy brat widział ją ryczącą jak bóbr. Teraz uznała się za żałosną nastolatkę, która zamiast ogarnąć się po zdradzie pajaca, zwyczajnie dała się sprowokować emocjom i pokazała swą słabość. Trudno, dobrze, że wypłakała się bratu, a nie komuś, kto jej potem będzie wypominał tę sytuację. Dobrze, te fakty znała doskonale. Potem wróciła do mieszkania, gdzie spotkała Anię, współlokatorkę Magdy. Te dwie dziewczyny po godzinie się wymieniły, jedna wyjechała z chłopakiem na weekend gdzieś tam, a Magda wróciła z pracy. Dziura w pamięci… nie, jednak to jeszcze udało się zapamiętać. Magda przyniosła wódkę i papierosy, dużo wódki i papierosów. Zarządziła wielkie chlanie, opijanie rozwodu. Żadnych smutków, Sylwia miała znaleźć wyłącznie pozytywne strony rozwodu, drzeć się tak, by obudzić sąsiadów i obie miały się spić, pójść spać, a rano zacząć życie na nowo. Znaczy Sylwia miała, no i… tu się skończyły zapasy magazynu pamięci, od około 22:34, gdy skończył się film w telewizji, nie pamiętała już nic. Nawet kolejne buchy nie poprawiały sytuacji, papieros skończył swoją rolę kroniki dnia wczorajszego.
Okazję do przypomnienia sobie miała jednak szybko. Nie zdążyła jeszcze wziąć ostatniego pociągnięcia, a w drzwiach kuchni stanęła jej Magda. Tak samo na wpół roznegliżowana, jak była na łóżku. Przywitała ją uśmiechem – dobry znak, czyli cokolwiek się działo, nie było złe i nie wkurzyło jej. Przez moment siedziały naprzeciw siebie, w przeciwieństwie do Sylwii, Magda rozpoczęła dzień nie od zimnej wody i kawy, a od papierosa. Jedna gapiła się na drugą, bez skutku usiłując porozumieć się nie używając słów.

  • Wiesz o co chcę zapytać… – jęknęła Sylwia
    Jęknęła – to dobre słowo, bo sama uznała, że jej ton był żałośnie smutny. Ale musiała coś powiedzieć. Sytuacja, w której ona w czarnej bieliźnie siedziała naprzeciwko koleżanki w białych koronkowych stringach i staniku, zaczęła ją lekko krępować.
  • Wiem – odparła tamta zaciągając się dymem – więc pytaj
  • Ok. Będę…bardzo bezpośrednia. Całowałyśmy się?
  • Tak
  • Seks był?
  • Nie
  • Całe szczęście
  • Też tak sądzę
  • Jakim cudem jesteśmy obie w bieliźnie?
  • Bo seks prawie był
  • Dobra, wytłumacz mi więc, co się działo po tym durnym filmie
  • Wiesz chociaż, o czym to było?
  • Chyba nie pamiętam.
  • O lesbijce. Pod koniec zaczęła się ta blondzia migdalić z jakąś, a Ty stwierdziłaś, że to musi być ciekawe i skoro Twój mąż był chujem, to może powinnaś tego spróbować.
  • O kurwa, pięknie się zaczyna. Mów dalej
  • Zapal sobie, to trochę potrwa…
    Sylwia usłuchała tej rady, z resztą bez tego chyba nie dotrwałaby choćby do połowy opowieści. Teraz to Magda mówiła i krok po kroku prowadziła ją przez otoczony alkoholem korytarz pamięci.
  • Cóż, zaraz po filmie skończyła się wódka. Stwierdziłam, że idziemy po kolejną, na co Ty stwierdziłaś, że masz jedną w pokoju. Poszłyśmy i siadłyśmy, ja na jednym, Ty na drugim łóżku. Trochę trudno było mi polewać wyciągając się z wyra do Ciebie, więc kazałaś siadać na podłodze. Zaczęłyśmy gadać o filmie i coraz bardziej chciałaś się dowiedzieć, czy dopuszczałabym seks, albo chociaż całowanie się z kobietą. W końcu powiedziałam Ci, że musiałabym takiej ufać i traktować to jako fajną przygodę, a nie bycie lesbijką na zawsze. I ona też. Nachyliłaś się i spytałaś, czy ja Ci ufam. Potem się wycofałaś, przepraszałaś mnie, że głupia jesteś i zaczęłaś znowu ryczeć, jaka to jesteś beznadziejna i w ogóle. Padłaś na łóżko i tyle z Ciebie pożytku było. No i… No i potem ja usiadłam przy Tobie, przytuliłam Cię i jakoś tak…samo poszło
  • Dobra, moment, kto kogo pierwszy pocałował? – przerwała ten monolog Sylwia
  • Chyba ja Ciebie. Tak, na pewno.
  • A kto zaczął kogo rozbierać?
  • Chyba też ja, no ale jak się z kimś całuje przez kwadrans, to coś z łapami trzeba robić.
  • O ja pierdolę… coś poza tym się stało?
  • W zasadzie to tyle, że… jak mi zdjęłaś bluzkę, to zaczęłaś lizać po szyi i uszach, a potem… no…
  • Nie mów, że Ci zrobiłam minetę…
  • Nie. Rozebrałyśmy się obie do bielizny, zdążyłyśmy sobie wzajemnie… no wiesz, cycki, a potem zapytałaś, czy na pewno chcemy sobie lizać cipki. Ja stwierdziłam, że nie dam rady, Ty, że też nie i wtedy wstałam, poszłam na drugie łóżko. Gadałyśmy jeszcze chwilę i tak się skończyło.
    Wbrew pozorom wcale to nie było najgorsze. Gdy skończyły tę wymianę zdań, Magda wstała i oznajmiła:
  • Wiesz, i ja wiem, że obydwie nie jesteśmy lesbami. Ale jakbyś kiedyś chciała, a mnie by wkurwił facet, to daj znać.
    Z tą myślą Sylwia została sama. Najpierw w kuchni, a potem w pokoju. Do południa nie mogła się pozbierać i leżała na łóżku, tępo patrząc się w sufit. Kac nie mijał, choć głowa ciężka już nie była. Ciągle myślała o Magdzie. O każdym przeżytym z nią roku studiów, o tylu wyjściach na piwo, na siatkówkę, na basen, o wszystkich chwilach, w których nigdy żadnej z nich nie przyszło do głowy, że kiedyś wylądują w jednym łóżku. Analizowała każdy szczegół, każde słowo, o jakim usłyszała, że padło z jej ust. Jak w pornosie, opowieść Magdy była jak scenariusz dennego pornola. Chociaż finał był inny i obie się w porę opamiętały, tym niemniej ona pierwszy raz całowała, pieściła i lizała kobietę, a jej koleżanka właśnie zdradziła swego faceta i nie widziała w tym nic złego. Mogłyby to powtórzyć w każdej chwili, co dobiło ją jeszcze bardziej. Wytłumaczenie Sylwia znalazła szybko – od roku nie uprawiała z nikim seksu. Najpierw ciąża, potem poronienie, potem ponad pół roku rozprawy rozwodowej i przez cały ten czas nawet palcówki sobie nie zafundowała. Z resztą o kim by miała myśleć podczas takiej, poza Michałem miała obrzydzenie do wszystkich facetów dookoła, nawet swych niegdyś dobrych kumpli. A o własnym bracie fantazjować nie będzie. Tym niemniej było to kiepskie usprawiedliwienie na to, by po pijaku obracać koleżankę. Gorzej jeszcze, że usiłowała sobie przypomnieć moment pocałunku, ale nie potrafiła. Chciała przypomnieć sobie i zdecydować, czy był to słodki grzeszek, czy obrzydliwa wpadka. Och… i tu doszła do sedna. Nie czuła obrzydzenia. Ani do siebie, ani do niej. Pytanie tylko, czy przez tydzień, jaki jeszcze miała z nią mieszkać do świąt, da radę powstrzymać się przed tymi myślami. Tak czy inaczej, zaliczyła właśnie pierwszego kaca moralnego w życiu.

Ten kac trwał jeszcze jakiś czas. Tuż przed wyjazdem do rodzinnego domu, który rodzinę miał tylko w nazwie, postanowiła oderwać się od rzeczywistości i pójść na basen. Zrobiła to, co kochała, czyli przepłynęła łącznie 3 kilometry. Po jednym miała już lekko dość, ale uznała, że dopóki nie wyrzuci z siebie wszystkich negatywnych emocji, nie wyjdzie z wody. Wyszła po prawie dwóch godzinach, po czym udała się tradycyjnie pod prysznic. Tu niemiła niespodzianka, bo nagła awaria natrysków uniemożliwiła jej kąpiel oczyszczającą z chloru i potu. Musiała więc szybko się ubrać i pognać do mieszkania. Szczęśliwie była wtedy jedyną osobą, która wówczas okupowała ten lokal. Była tak zmęczona, że zdejmowała z siebie ubranie w żółwim tempie. Najpierw leniwie rozplątała kok, zespalający jej krucze włosy, a następnie zdjęła okulary. Bluza dresowa bardzo powoli odsłoniła jej czerwone od wysiłku ręce. Po odrzuceniu jej niedbale na podłogę, Sylwia chwyciła delikatnie bluzkę i uniosła ją do góry. Przyklejoną niemal do ciała przez pot zdejmowała bardzo długo, aż wreszcie stanęła przed lustrem w samych spodniach i staniku. Rozpinając biustonosz czuła każdy mięsień wygiętych w tył rąk. Widok swoich piersi, które po chwili zostały uwolnione od bielizny, poprawił jej humor. Uznała, że przynajmniej nie stały się jeszcze obwisłe i prezentują się całkiem nieźle mimo krótkiego epizodu ciążowego. Rozpięła rozporek w dżinsach i obróciła się tak, by widzieć się bokiem w lustrze. Gdy opuszczała nogawki w dół i odsłaniała sobie ostatni element garderoby, czyli czarne stringi, z dumą stwierdziła, że przez cały czas rozprawy rozwodowej nie przytyła i nadal słowo „chuda” opisujące jej figurę można pisać przez samo „h”. Popatrzyła na swój tyłek i pogładziła się po pośladku. Pierwszy raz od dawna była zadowolona ze swojego ciała, z satysfakcją stwierdziła, że pływanie pozwoli jej jeszcze przez parę lat przyciągać uwagę facetów i może wśród nich znajdzie się taki, który dla dwóch centymetrów w talii mniej nie pójdzie w tango z byle dziwką z dyskoteki. Zadowolona z siebie weszła do wanny z prysznicem i puściła na siebie strumień gorącej wody. Po grudniowym mrozie była to największa ulga, jakiej mogła doznać.
Gdy uznała, że na pewno jest w mieszkaniu sama, spojrzała na krocze i ze zdziwieniem zorientowała się, że weszła w majtkach pod prysznic. Tym lepiej, przynajmniej i one się trochę odświeżą. Wsunęła rękę pod tkaninę, by zdjąć te stringi, gdy nagle zapragnęła sama sobie zrobić dobrze. Należało jej się to od życia, dawno nie pozwoliła sobie na taką chwilę zapomnienia. Delikatnie muskała czubkiem palca łechtaczkę, ale po jakimś czasie przestało jej to wystarczać. Samo zaspokajanie się bez jakiegoś obrazu w głowie, bez fantazjowania… to nie było to, musiała szybko o czymś pomyśleć. Masturbowała się coraz śmielej i żwawiej, wsuwając sobie już dwa palce coraz głębiej i szybciej, a fantazja nie chciała się pojawić. Do chwili, gdy nie pomyślała o (nie)pamiętnym wieczorze z Madzią. Ciągle nie mogła sobie przypomnieć, jak to było, gdy się całowały. Aż nagle stało się – pod wpływem własnego dotyku każda sekunda tamtego wydarzenia wracała do jej głowy. Widziała pod zamkniętymi powiekami, jak przytulona przez koleżankę podnosi głowę i ich usta spotykają się. Nieświadomie otworzyła szerzej usta, jakby teraz, w tej chwili wsuwała swój języczek do warg Magdy. I czuła, choć to było tak odległe i nierealne. Czuła ten dotyk, te ręce błądzące po plecach, po jej plecach, po Magdy piersiach, szyi. Przypomniała sobie, jak zdjęła jej sukienkę, tak, ona miała wtedy na sobie jesienną sukienkę, grubą ale cholernie seksowną. Zdjęła ją i puściły jej wtedy wszelkie hamulce. Pocałunki stały się coraz bardziej dzikie, a dłonie chciały rozpiąć stanik. Tak, Magda ją powstrzymała, odrzuciła jej dłonie majstrujące przy zapięciu biustonosza, ale to jej nie wyhamowało. Uchwyciła wtedy jej pierś w dłoń i zaczęła całować, a potem też lizać po szyi. Nakręcała się coraz bardziej na te obrazy, tak rzeczywiste, a jednocześnie nakreślone wyłącznie przez opis koleżanki, która jako jedyna zachowała wtedy resztki trzeźwości. Czy ona to sobie przypominała, czy wyobrażała, nie miało znaczenia – teraz zajęta była myślą o lizaniu piersi swojej ciemnowłosej kochanki. Gdy w swojej fantazji doszła do momentu, w którym to Magda lizała sutki jej, poczuła, jak zbliża się jej orgazm – jedyny, jaki mogła przeżyć, bowiem nie potrafiła zaznać rozkoszy przez stosunek. Sama sobie zagwarantowała szczytowanie, choć była wściekła, że w takim momencie przerywa jej się ta senna wizja. Odjechała, odpłynęła, krzyknęła i zrobiła się czerwona na twarzy. Doszła do końca. Roześmiała się sama do siebie, rozpromieniona chwyciła słuchawkę prysznica i zmniejszywszy strumień wody polała się po piersiach.
Jeszcze przez moment tak rozradowana siedziała na brzegu wanny i dopowiadała sobie w myślach resztę tej fantazji. Uznała, że skoro już nawet ją to podnieca, to kiedyś faktycznie będą musiały pójść na całość, najlepiej w podobnej scenerii. Wreszcie wstała i odwróciła się… wtedy zdrętwiała, bo dotarło do niej, że nie zamknęła drzwi od łazienki. Miała jedynie nadzieję, że podczas szczytowania nie krzyczała imienia Magdy, ani że w ogóle nikt w tym czasie do mieszkania nie wszedł. Aha…i nadal była w stringach. Na szczęście uniknęła wpadki, ale Magda wróciła do mieszkania dosłownie pół godziny po tym, jak wykąpana, zaspokojona i rozanielona Sylwia włożyła na siebie domowe dresy i zapadła w drzemkę.
Pobudkę miała jednak okraszoną niespodzianką. Poza Magdą, której się spodziewała, w kuchni zastała Michała, który siedział przy stole zajęty swoim smartfonem i nie zauważył, jak Sylwia wchodzi do pomieszczenia.

  • O matko, co Ty tu robisz? – zapytała dopiero co budząc zmysł wzroku
  • A wpadłem, niedaleko miałem – odparł Michał odkładając telefon na bok – jadę do domu jednak dzisiaj, więc jeśli chcesz i nie masz planów na jutro, to pakuj się i jedziemy
  • O rany, mogłeś mnie uprzedzić, teraz to ja się wieki będę szykować.
  • Dobra, poczekam, pójdę w międzyczasie do jakiegoś sklepu i coś na drogę kupię.
  • Super, to daj mi… no z godzinę najmarniej
    O tym, co się działo przez rzeczoną godzinę, najlepiej wspomnieć w kilku dyplomatycznych zdaniach. Dziewczyny korzystając z nieobecności Michała podczas jego wycieczki do supermarketu ucięły sobie pogawędkę przy pakowaniu walizek Sylwii. Wróciły do tematu moralnego kaca sprzed kilku dni. Magda uznała, że choć sytuacja była podniecająca, nie chciałaby, mimo swoich popijackich zapędów, by kiedykolwiek to się choćby powtórzyło. Dlatego uznały, że najlepiej będzie, jak po nowym roku, Sylwia znajdzie sobie inne mieszkanie i nie będzie wystawiać ich znajomości na taką próbę. A najzabawniejsze w tym było to, że Magda uzasadniła swoje stanowisko tym, że… coraz trudniej jej się powstrzymać przed pocałowaniem koleżanki. Sylwia obstawiała, że prawdziwym powodem tej scenki, były wyrzuty sumienia Magdy po, jakby nie patrzeć, zdradzie, jakiej się dopuściła wobec chłopaka, ale teraz to nie miało żadnego znaczenia. Przedostatnim aktem tej chorej sytuacji było to, że do chwili powrotu Michała, a potem wspólnego wyjścia z mieszkania, nawet się do siebie nie odezwały i obie udawały, że Magda śpi. A ostatnim, na który na zawsze spuściły zasłonę tajemnicy, był moment, w którym Sylwia „rzekomo” czegoś zapomniała i w ostatniej chwili przed odjazdem wróciła się do mieszkania. Tylko po to, by życzyć Magdzie wesołych świąt długim pocałunkiem. Ich następnym kontaktem była wymiana SMSów w Nowy Rok, a do normalności ich relacje wróciły kolejnego dnia. Tyle, że do tego czasu u Sylwii życie się trochę…skomplikowało.

Wszystko zaczęło się od wigilijnego wieczoru, kiedy do „rodzinnego” domu zjechało się kuzynostwo z mężami, żonami, dziećmi, a nawiedzeni rodzice postanowili przy całej tej gromadce zrobić Sylwii awanturę o rozwód. Dziewczyna przekonała się wtedy, że Bóg wybacza zawsze, internet nigdy, a księża i nawiedzeni rodzice nie wybaczą nigdy dwóch rzeczy: przedmałżeńskiego seksu i rozwodu. Możesz okraść sąsiada, zabić mu psa, ale jeśli przed ślubem pieprzyłaś się z chłopakiem to jesteś wyklęta na zawsze, a po rozwodzie wiele bywalczyń i bywalców wiejskiego kościoła śle do proboszcza modlitwy w twojej intencji o rychłą ekskomunikę. Sylwii udało się wcześniej ukryć ciążę, bo nim zdążyła o niej powiedzieć, dziecka już w łonie nie miała. Ale po rozwodzie mleko musiało się rozlać i cała historia musiała zostać ze szczegółami opowiedziana rodzicom, wychowanym w katolickim rygorze cnoty, dziewictwa do ślubu i trwania w małżeństwie nawet, jeśli jedno bije drugie tępą siekierą, bo przecież „tak jest po bożemu”. W ten sposób cała latorośl wnucząt poznała kolejne formy słów: „bezbożna”, „ladacznica” i „wydziedziczona”. Ponadto Sylwia dowiedziała się, że na pewno chciała biednego chłopaka złapać na dziecko, zniszczyła mu życie, a jej życiorys jest skazą na nieskalanej historii rodziny, w której dominującą cechą było wyzywanie wszystkich sąsiadów, polityków i miastowych zaraz po odśpiewaniu przez księdza „Idźcie, ofiara spełniona”. Od tej pory słowo „rodzinny” musiała wykreślić z przymiotników określających dom oddalony o 400km od miejsca jej dotychczasowego zamieszkania.
W jej obronie stanęli co prawda niektórzy z obecnych, ale najbardziej zaskoczył ją Michał, który zagroził, że jeszcze raz ojciec nazwie siostrę „kurewką”, to własnoręcznie mu przypierdoli. Ciąg dalszy tej jego reakcji miał miejsce w nocy, kiedy kuzynostwo wróciło do siebie, a oni zostali sami z tymi, których do końca życia będą mieli mimowolnie wpisanych w dowodach osobistych. Sylwia, zapłakana i zrezygnowana, leżała bez życia na swoim tapczanie w pokoju, jaki niegdyś obydwoje dzielili przez prawie 25lat. Michał przysiadł koło niej i podał jej rękę, a ona doznała deja vu – dokładnie tak samo czuła się, gdy po rozprawie rozwodowej poszła z nim na kawę do sądowej kawiarenki. Miała w nim oparcie, jako jedynemu z całej tej zacofanej i zaściankowej rodziny. Wygadała mu się ze wszystkiego, również z tego, że od stycznia musi szukać nowego lokum. Na to niestety Michał wiele poradzić nie mógł, bo sam wynajmował maleńki pokoik w mieszkaniu w zupełnie innym mieście. Od niechcenia rzucił hasło, że może by spróbowała zacząć od nowa właśnie tam, gdzie on na co dzień żyje.

  • Wiesz, to nie jest takie głupie – odpowiedziała wtedy i przez lata zastanawiała się, co jej strzeliło do głowy, że to w ogóle wzięła pod uwagę
    Po niezliczonych kombinowaniach i szukania do środka nocy mieszkań, a przede wszystkim pływalni, w których potrzebują instruktorki, Michał wyszedł do niej z propozycją, którą również Sylwia po latach wspominała jak pijacki zwid.
  • Do 6 stycznia mieszkam sam, zadzwonię do współlokatorów, czy mogłabyś do tego czasu u mnie pomieszkać, dopóki nic nie znajdziesz, a w tym czasie coś się wymyśli
    Jej kiwnięcie głową i aprobata dla tego pomysłu sprawiło, że od tego momentu była przez ponad 2 tygodnie skazana na ryzyko – albo się uda i odbuduje się w nowym miejscu, albo Michał będzie świadkiem tego, jak jej życie zakopuje się razem z resztkami honoru, który nakazywał jej radzić sobie ze wszystkim samej.
    Z początku wszystko szło dobrze. Współlokatorzy zgodzili się na taki układ z Michałem, ona wprowadziła się do drugiego pokoju zajmowanego przez parę studenciaków z ostatniego roku zarządzania i marketingu. W czasie, gdy jej brat chodził do pracy, czyli hotelowej recepcji, której był managerem, ona szukała nowego mieszkania, a także zajęcia. O ile to drugie znalazła bardzo szybko, co zdziwiło ją jeszcze bardziej niż pedantyzm Michała, o tyle z mieszkaniem był dramat. Wygwizdów Dolny, cena jak za willę, odpadający tynk, brak ogrzewania albo wspólna łazienka ze starszym panem erotomanem – to obraz wszystkich ofert, jakie jej się trafiały. Na dwa dni przed nowym rokiem powróciło załamanie, które ratowało jej tylko codzienne chodzenie na basen dla podtrzymania formy i praca, którą zacznie od 3 stycznia. Huśtawka nastrojów była jej codziennością, ale tego, co ją spotkało w sylwestrową noc nie potrafiła ani wyjaśnić, ani usprawiedliwić.

Michał zaprosił ją na domówkę do kolegi z pracy. Przepiękny, duży dom poza miastem, 40 osób, parkiet do tańczenia, własny DJ – po prostu impreza noworoczna w dobrym stylu i w towarzystwie ludzi, a nie bezmózgów. W dodatku poza nią i rzeczonym kolegą, Michał nie znał tam nikogo. To, że się zgodziła, było jednak cudem, bo namawiać ją musiał wielokrotnie przez cały poprzedzający imprezę dzień. Ostatecznie udało mu się i punktualnie o 19:00 w ostatni dzień roku ujrzał Sylwię w czymś innym, niż wymięte, oprószone mąką domowe dresy. Oniemiał. Sylwia założyła na siebie klasyczną małą czarną, do tego jasne, ledwie rozpoznawalne na nogach rajstopy, a fryzura rozpuszczona opadała jej łagodnie na osłonięte cienkim, szerokim rękawem ramiona.

  • Uoo – zareagował na ten widok, gdy ją zobaczył sięgającą po kieszonkową torebkę stojącą na stole w kuchni – pięknie wyglądasz
  • Co, nigdy dziewczyny w sukience nie widziałeś? – zapytała lekko skonsternowana tą reakcją
  • Dziewczynę tak, ale Ciebie nie
  • Jeszcze powiedz, że Ci się podobam – zironizowała
  • O co Ci chodzi?
  • O nic, jesteś moim bratem i nigdy nie prawiłeś mi komplementów.
  • Weź wyluzuj, na imprezę ze mną idziesz, ale widzę, że będę musiał Cię pilnować
  • Tylko spróbuj. Ja się nie wtrącam, kogo Ty będziesz obracać.
  • Ehh, chodź już lepiej
    Sylwia nagle była opryskliwa. Jak nigdy. To była jej zasłona i obrona przed tym, by nie pokazać mu, że przyjmuje komplement od faceta, nawet od brata. Nie zmieniało to faktu, że akurat od niego takie słowa ją dziwiły. A jeszcze bardziej to, że sama oceniła jego strój, czyli zwykłe dżinsy i czarną, elegancką koszulę, jako wyjątkowo męskie i… o cholera, spodobało jej się to. Naprawdę. Szybko wyrzuciła tę myśl z głowy, ale zaniepokoiło ją to, że już to przeżyła. Już raz miała takie dziwne skojarzenia z osobą, co do której nie powinna ich mieć – chodziło rzecz jasna o Magdę. Otrząsnęła się dopiero, gdy trzaskający mróz i padający śnieg wbiły jej się w twarz, włosy i oczy.
    Sama impreza, jak to Sylwester – bez historii, czyli dużo alkoholu, czipsów i żarcików, paru adoratorów, którzy wyłowili samotną rybkę w ławicy zamężnych i zaręczonych, aż o trzeciej w nocy zapadła decyzja, że w 7 osób ledwie rozróżniających piwo od mrożonej pizzy to już pora decydować o tym, kto zostaje, a kto wraca do siebie. Michał i Sylwia postanowili wrócić, szczególnie, że dziewczyna lekko zawiodła się na jednym z uczestników biby. Facet wydawał się konkretny i już chciała mu dać szansę na randkę, gdy ten zwyczajnie zarzygał cały kibel i po chwili został odprowadzony do wanny i tam już pozostał. Sylwia wówczas poczuła, że poza alkoholem we krwi przy życiu nie trzyma jej już na tej imprezie nic. Udała się więc z Michałem do taksówki. Spotkali się po raz pierwszy, od północy, gdy złożyli sobie serdeczne i chyba jedyne tego wieczoru szczere życzenia noworoczne. Zachowywała się teraz zupełnie inaczej, niż przed wyjściem, a długą drogę do domu postanowiła spędzić drzemiąc na ramieniu brata. Tego, co było dalej, nie mogła w żaden sposób odróżnić od snu.
    To, że mu dziękowała „z całego serca” za fajną imprezę, za pomoc, za troskę i ostatnie kroki w drodze do domu pokonała trzymając go za dłoń, jeszcze była w stanie zrozumieć. To, że w windzie dała mu buziaka w policzek, też. Swój upadek na podłodze, po której poślizgnęła się na szpilkach ujawniając Michałowi tyłek zasłonięty jedynie rajstopami, też. Ale dlaczego potem, gdy szykowali się do snu, nagle weszła do niego do pokoju i spytała, czemu z nią w ogóle nie tańczył? Czemu to powiedziała, czemu w ogóle po tym zasugerowała mu, żeby nadrobił swoje „niedbalstwo”? Dlaczego kazała mu włączyć jakąś rockową balladę, złapała za rękę i tańczyła tak, jakby jeszcze impreza trwała? Pytań mnożyło jej się coraz więcej wraz z powolnym odpływaniem świadomości do krainy snu. Jak to się w ogóle stało, że w pewnym momencie tańczyli patrząc sobie w oczy, a jej plecy napotkały ścianę? Nie, to niemożliwe, ale mogłaby przysiąc, że świadomie zamknęła oczy i poczuła pocałunek. Delikatne zwilżenie swoich warg przez jego usta, połączone z mocniejszym uściskiem wokół jej talii. Dotknęła jego policzka, czy nie dotknęła? Odwzajemniła… nie, ona chciała więcej, to ona go pierwsza pocałowała. Co jest? Gdzie tu jawa, a gdzie senny koszmar? Nie miała prawa pocałować własnego brata, zawsze brzydziły ją tego typu relacje. Ale też nigdy wcześniej nie sądziła, że pocałuje kobietę, a jednak i to się stało.
    Różnica między tamtym wydarzeniem, a tym, co się stało w noc sylwestrową była taka, że wtedy mogła rano wstać, pogadać z Magdą, spalić buraka i przeżyć na kacu moralnym cały dzień, by potem wrócić do codzienności. A tu obudziła się o szóstej rano i nie mogła zasnąć. To, że Michał spał u siebie, tylko potęgowało jej strach przed tym, co właśnie sobie uświadomiła. Niczego nie była pewna. Ani tego, czy go faktycznie całowała, ani tego czy tylko na pocałunkach się skończyło. Pewne było tylko to, że leżała przykryta kołdrą i kocem, w tej samej kiecce, którą nosiła wieczorem i nie miała na sobie stanika…

Napaleni nastolatkowie

Było to wieczorem, zostałam u kolegi na noc. Byliśmy sami, nie miał rodzeństwa, a jego rodzice wyjechali na urlop. Wpadliśmy na pomysł zrobienia wieczoru filmowego, on miał przygotować film w salonie, a ja w tym czasie poszłam się umyć. Po kąpieli wyszłam z łazienki w za dużym podkoszulku i krótkich spodenkach, Zeszłam na dół, film ustawiony, na stoliku dużo przekąsek. Dawid powiedział, że idzie wziąć prysznic i zaraz wraca. postanowiłam się nie nudzić, wzięłam laptop na kolana, siadłam na kanapie i nie wiem co mnie podkusiło, ale zaczęłam przeglądać historię przeglądarki. W większości przeważały strony z pornolami. Włączyłam pierwszy lepszy i właśnie wtedy dostałam chcicy. Oglądając pornol zaczęłam się dotykać po cyckach, uciskać je przez koszulkę, Nie wytrzymałam i ściągałam podkoszulek, Moje cycki były już wolne, Ręka powędrowała ku dołowi. Zaczęłam przez spodenki dotykać muszelki, zrobiło mi się mokro. Zdjęłam je. Teraz byłam całkiem naga, dobrze nie dotknęłam cipki, a zobaczyłam pochylonego nade mną Dawida w samych obcisłych bokserkach, Dotykał się po penisie, Widziałam jak na mój nagi widok rośnie, Nie czekaliśmy. Ja położyłam się wygodnie na plecach, rozłożyłam nogi, a Dawid zaczął delikatnie robić mi palcówkę, aby rozepchać cipkę. Najpierw włożył jeden, ruszał nim bardzo powoli, potem zaczął szybko i bezlitośnie. Dołączył drugi, i zaczął coraz mocniej i mocniej, Nie wytrzymałam, wypłynęły ze mnie soczki i głośno krzyknęłam. Widziała, że nie chce na tym skończyć, przybliżył się do mnie, zaczął całować mnie w usta, z języczkiem. Potem policzek, szyja, lekkie lizanie ucha, obojczyki. W końcu dotarł do upragnionego celu. Zaczął lizać moje sutki, ssać, podgryzać, a potem całować piersi. Spojrzał mi w oczy i już wiedziałam o co mu chodzi. Lekkim ruchem dłoni, przejechał po mojej wewnętrznej stronie ud, rozłożyłam je. Czubkiem swojego sporego penisa zaczął dotykać łechtaczki, pocierał o nią, jeździł „góra, dół”. W końcu dotarło do mojej dziurki delikatnie włożył go, aż poczuł opór. Wsunął go mocniej. Poczułam ból, ale też małą rozkosz. Wtedy zaczął szybciej, ale nie ostro, Posuwał mnie ruchem jednostajnym. Ja tylko przyciągałam go do siebie rękoma dotykając pleców. Całował mnie po szyi. Trochę nade mną pracował, ale po nie długim czasie dostałam upragnionego orgazmu, Dawid był niezwykle delikatny i czuły. Chciałam się mu po tym wszystkim odwdzięczyć, ale byliśmy na tyle zmęczeni, że całkiem nadzy poszliśmy spać. Ale dalej czułam jego dłoń na mojej piersi i penisa, który (już „zwiędły”) dotykał moich pośladków.

Sesja zdjęciowa

Obudziłam się około 5 mąż spał na plecach i jego kutasek stał na baczność miał pewnie jakiś dobry sen. Postanowiłam to wykorzystać i wzięłam go w usta już po chwili wystrzelił z taką siłą że większość od razu połknęłam. Przebudził się ale powiedział tylko dzięki i obrócił się na bok i spał dalej. Wstałam i nago poszłam do łazienki wzięłam prysznic i owinięta ręczniczkiem zeszłam na dół domu do kuchni gdzie teściowa szykowała śniadanie. Spytałam w czym mogę pomóc, odpowiedziała pokrój pomidory i czy chcę kawy. Zaczęłam kroić pomidory i gdy chciałam wyjąć talerz z szafki spadł mi ręcznik. Teściowa spojrzała na mnie i powiedziała że mam ładne ciało i Monia na pewno zrobi mi śliczne zdjęcia których na pewno nie będę musiała się wstydzić. Osłoniłam się ręcznikiem i piłyśmy kawę wesoło rozmawiając. Około 6:30 na śniadanie zrzedł Andrzej i zaraz za nim Monika, okazało się że teść pojechał już przed 5 do lasu na jakąś wycinkę. Monika jak mnie zobaczyła powiedziała: -widzę że Kaśka już gotowa do zdjęć, Andrzej mam nadzieję że trochę pomożesz -oczywiście tylko nie wiem co mam robić poza patrzeniem -możesz zabrać koc i parę Kaśki ubrań i będziesz trzymał ekran do światła Po śniadaniu ubrałam koszulę flanelową dżinsy i klapki i poszliśmy na łąkę koło stawu teściów, gdzie pasła się ich krowa. -no bierzemy się do roboty Monika zaczęła instruować Andrzeja jak ma odbijać światło tym ekranem a ja zdjęłam ciuchy i nago podeszłam pogłaskać krowę. -przytul się do niej będzie super zdjęcie -no dwie lesbijki na łące zażartował mąż -a co jesteś zazdrosny spytałam Monika zrobiła jeszcze kilka zdjęć i powiedziała że jutro pojedziemy zrobić zdjęcia w jakiś starych ruinach bo jej koleżanki tata jest tam stróżem i umówiła się że będziemy mogli wejść bo w niedziele ekipy remontowe nie pracują. Stwierdziłam że może byśmy się trochę poopalali na kocu bo słoneczko fajnie zaczęło grzać a ja przynajmniej już byłam rozebrana. Monika z Andrzejem powiedzieli że nie mają strojów. -to ja pół dnia chodzę przy was nago a wy nie możecie chociaż godzinkę Mąż szybciutko się rozebrał i położył się przy mnie na brzuchu(chyba trochę się podniecił)Monika dopiero jak on leżał zdjęła sukienkę i położyła się w majtkach z mojej drugiej strony. -ściągaj te gatki bo ja ci je zdejmę -no dobrze ale Andrzej nie patrz Po półgodzinie Monika powiedziała że idzie do domu obrobić zdjęcia na komputerze. Dopiero jak odeszła Andrzej się ożywił: -wiesz jak zaczęłaś pozowanie to patrzyłem na twoje ciałko tak jakbym cię widział nagą pierwszy raz. Obrócił się na plecy a ja się przytuliłam do niego. -jestem ci coś winien za poranne przebudzenie twoje usta były naprawdę niesamowite Po tych słowach zaczął pieścić moją łechtaczkę (krowa pewnie widząc nasze harce żałowała że nie ma z nią byka) Zaczęliśmy zbierać zbierać się na obiad ubrałam dżinsy -i tyle ubrań ci na razie wystarczy powiedział Andrzej. Więc podwinęłam nogawki spodni i szłam polną drogą boso z gołymi piersiami. Dochodziliśmy już do furtki i mąż zobaczył że mama stoi przed domem podał mi koszulę. Ubrałam ją ale nie zapinałam guzików tylko związałam ją nad pępkiem. Po obiedzie Monika poprosiła bym przyszła do jej pokoju wybrać zdjęcia które możemy pokazać. Wybrałyśmy z 20 zdjęć i potem Monika zaskoczyła mnie -ty diablico wczoraj przy grillu nie miałaś majtek -a skąd wiesz przecież było ciemno -ale na kilku zdjęciach z fleszem widać Dziwne jeszcze chwile temu pozowałam jej nago do zdjęć które zgodziłam się pokazać teściowej ale trochę było mi wstyd żeby widziała te przy grillu. Monika wybrała takie gdzie nie było widać mojej myszki, to że na trzech zdjęciach było widać dokładnie moje piersi łącznie z sutkami. Teściowa zawołała: -Kasia przyjdź do mnie mam coś dla ciebie -już idę mamo -wiesz uszyłam dla ciebie sukienkę i musisz ją przymierzyć -dobrze tylko pójdę ubrać bieliznę -gdzie będziesz łazić co to wstydzisz się mnie? -no nie Sukienka była letnia do kolan i z odkrytymi plecami. -pasuje to po kawie i cieście pozszywam ją na maszynie i jutro będzie gotowa. Poszłam na piętro gdzie mój Andrzejek siedział na balkonie i palił papierosa. -no myślałem że moja posłuszna żona o mnie zapomniała -co pan sobie życzy zanim pójdziemy na kawę -ściągaj te ciuchy i choć na papierosa Po raz kolejny tego dnia rozebrałam się i nago wyszłam na balkon, po papierosie na kanapie leżały już ubrania dla mnie w które się ubrałam(nie było tego wiele)cienkie leginsy i sweterek do połowy pupy ale z dziurkami że było widać brodawki. Podczas picia kawy Monia włączyła płytę ze zdjęciami i trochę się dziwnie czułam widząc siebie nagą na zdjęciach. Mąż po kawie powiedział że idziemy na spacer do lasu więc mogę ubrać adidasy więc już nie protestowałam że bez skarpet nie lubię bo bym jak poprzedni wieczór została boso a po lesie to raczej źle by się chodziło. Jak wróciliśmy do domu to siadaliśmy do stołu na kolację gdyż teść wrócił z wyrębu bardzo zmęczony. Po kolacji poszłam z mężem na łąkę po krowę wracając z nią do obory Andrzej pieścił moje piersi. Usiedliśmy przed domem i patrzyliśmy na gwiazdy, gdy już wszyscy zasnęli mój pan się odezwał: -rozbieraj się -co znowu? -nie dyskutuj Więc zdjęłam buty, leginsy i sweter i tak siedząc nago obok męża przerwał nam to lenistwo dzwonek telefonu. Okazało się że Andrzej musi jutro rano wracać bo coś tam ważnego jest w firmie. Umówiliśmy się że on pojedzie i jak tylko będzie mógł to przyjedzie z powrotem.