❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts in Wyznania

Wakacje na Mazurach

Z trudem doszłam do leżaka. Moja cipa, była mocno naruszona, przez jego dużego kutasa
Maz zasnął. Słyszałam jak chrapie. Musiałam zapanować nad sobą.
Darek z uśmiechem dołączył do nas. Jego kutas pięknie zwisal. Kilkanaście minut później, wróciła Ola z mężem.

  • wybaczcie musieliśmy się wyruchac. – rzekła Olka z duzym uśmiechem.
  • nie musiałaś iść do sypialni, mało tu miejsca – odparlam.
  • nie mówiłem – wtrącił Mario.
    Położyłam dłoń na mężu.
    Obróciłam się, do niego.
    Zaczęłam delikatnie, bawić się jego kutasem.
    Rozmawiali, o potrzebie rozpaleniu grilla. Nikt nie zwracał, uwagi na to co robię.
    Z kazda chwilą, jego czlonek, rósł mi w dłoni.
    Panowie postanowili zająć się obiadem, chyba już, każdy był głodny.
    Gdy Darek z Mariuszem byli zajęci. Ola zapytała, o te ostatnie godziny.
  • pomyśl – nie trzeba nosić bielizny i ciuchów – rzeklam śmiejąc się.
  • to prawda. Miałam taką ochotę, że musiałam iść na górę….
  • po co… Nago wszyscy chodzą. Więc nikogo, nie zdziwiłoby, gdybyś dosiadła, swojego na trawie ha ha. – odparlam.

Członek Roberta już prawie stał.
Ola wpatrzona, w moje zabawy odparła.

  • no wiesz, nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji.
  • rozumiem, pierwsze lody przełamane. Więc czas na nowe doświadczenia…
  • Oluś idę zobaczyć do chłopaków. – odparlam machając jej fiutem.
    Dając jednocześnie, do rozumienia, że jak ma ochotę, to może mnie zastapic.

W kuchni panowie przygotowywali mięso na grilla.

  • pomoc wam – zapytałam.
  • hm…. Tak….
    Postanowiłam pokroić sałatkę.
    Widząc wyciągnięte warzywa.
  • Mariusz możesz zabrać mięsa – rzekł Darek
    Gdy tylko Mario się oddalił Darek zbliżył się do mnie.
  • mam nadzieję, że nie wpłynie to, co się stało, na nasze relacje.
  • bez obaw. Miałam ochotę i już.
  • to dobrze bo zaskoczyłas mnie.
    A nie chciałbym, żeby były jakieś, nie porozumienia. Chodź nie powinienem, tego robić.
  • a co żałujesz..
  • nie… no co ty, masz cudowna cipke.
  • dzięki – odparlam z uśmiechem.

Darek stanął, za mną, jego dłonie wylądowały, na moich, twardych cyckach.

  • mogę…. – zapytał patrząc w stronę okien czy nikt się nie zbliża.

Złapałam go za członka, stał jak dyszel. Ciężko było, mi go objąć, moimi drobnymi rączkami.
Jego dłonie, ściskały, moje piersi. Sterczace sutki, prezyly się dumnie
Jego palce, dotykały mojej, nabrzmialej lechtaczki, chwilę później szczytowalam.

Moje uda, uwiezily jego dłoń, między moimi nogami.
Czułam jak jego palce, wdzierały się, do środka.
Z mojej cipki lało się jak z kranu.
Po chwili obrocilam się i kucnelam. Polizalam jego główkę. Z trudem wsadzilam ją do ust, czując jak je nadwyrężam . Wsadzilam ile mogłam, lekko się dlawiac.
Trzymając go oburącz i mając go sporo, w ustach, było jeszcze miejsca by go obiac. Ciężko było, lecz dałam rady ha ha.

  • wstań – rzekł Darek.
    Do kuchni, wracał Mario, mówiąc że grill rozpalony.
    Widok sterczacego kutasa kolegi, ociekajacego moja ślina, lekko go zaskoczył.
    Skończyłam sałatkę.
    Po drodze, poszłam się podmyć.

Gdy wróciłam, wszyscy w komplecie miło rozmawiali.
Usiadłam koło Oli, która podniecona, ucalowala mnie, w policzek, nie zdążyłam zapytać za co.
Gdy szeptając na ucho, powiedziała mi, że zrobiła loda mojemu mężowi.
I że się mu spodobalo.
I że omal, nie zobaczył ich jej mąż.

  • prawie się posikalam że starachu – dodała na koniec tym razem głośniej.

Po obiedzie poszłam z mężem, do zabudowanego jakuzi, koło basenu.

Reszta sprzatala po obiedzie.

  • dobrze ci obciagnela Ola – zapytałam, bawiąc się jego kutasem.
  • nie powiem, łaskę robi dobrze. Na początku myślałem że to ty. Jak się obudziłem byłem zaskoczony.
  • ja nie wytrzymałam i dałam się wyruchac Darkowi w basenie… I w kuchni, wzięłam tego draga, do buzi, jak Ola ci robiła loda..
    Uśmiech na jego twarzy, mi wystarczył..
  • zobaczymy, czy robi lepiej niż ja – dodałam.

Moje usta zaczęły, ssać jego kutaska, wraz z jajeczkami. Uwielbialam to robic. Kutas wypełniał moje usta, nadmiar śliny, zalewal moje dłonie.
Ciągłam jak szalona.

  • kochanie…. ktoś,. A dokładnie Mariusz, tu idzie,, ale nie przerywaj sobie…
  • sory nie przeszkadzam – zapytał
  • no co ty, wchodź woda jest super – odparł Robert.

Nie zwracając uwagi, na obecność kolegi robiłam swoje.
Robert siedział na brzegu jakuzi.
A ja, kucałam zanużona w wodzie.
Za mną usiadł Darek, jego nogi otarly się, o moje.
Delikatnie, wypiełam dupcie, w jego stronę.
Czekając aż mąż, zasugeruje mu, by zajął się, mną, od tyłu.
Nie musiałam długo czekać.

Maz mojej koleżanki, delikatnie wsadził mi, do cipki palce.
Aż drgnelam.
Gdy zacząl nimi ruszać, myślałam że oszaleje.
Zaczęłam się sama, na nie nabijac, a on wykładał kolejne. Chwilę później moje ciało eksplodowało.

  • chodź tu – poprosiłam.
    Nie…. wręcz rozkazalam mężowi.
    Ciągnac go do siebie.
    Moja cipa nabila się, na jego kutasa. Cudowne uczucie, mieć go w sobie.
    To nie on, mnie ruchal, a ja jego.
    Mariusz usiadł obok, bawiąc się swoim fiutem.
    Nachylilam się nad nim, by móc go poczuć w ustach.
    Nie było mi wygodnie, skakać po mężu i jednocześnie robić łaskę, więc ponownie rozkazałam, by wszedł we mnie, od tyłu, tylko delikatnie.
    Po chwili, miałam w sobie, dwa fiuty, które w tym samym rytmie, dymaly moje dziurki.

Potężny orgazm, sparaliżowal moje ciało. Głośne pojękiwania, działały na nich motywująco, nie przestawali..
Wręcz przeciwnie, rżneli mnie jeszcze mocniej.

  • kochanie znowu…. nie dokończyłam, kolejny orgazm.
  • błagam zaraz mnie rozerwie.

Odlecialam.
Nie miałam kontroli, nad tym co się działo.

  • złapcie mnie za cycki – blagalam. Oddając się im, jak dziwka w lesie -)

Armagedon nadszedł jednocześnie. Pierwszy strzelał, Mario zalewajac moja dupke. Sekundy po, mój mąż zalał, moja pizde.
Do tego, moja mała ha ha… tak się zacisneęa na kutasie męża, że kazałam się mu nie ruszać.
Musiałam dojść do siebie.
Leżałam na nim, dłuższą chwilę.
Nie czułam nawet kiedy Mario wyszedł, z mojego tyłka.
Do zeczywistosci, wróciłam słysząc głos Oli..

  • rewelacja Sylwuś, to lepsze, niż nie jeden film pornograficzny.

Nie miałam siły, jej odpowiedzieć
Uśmiech na mojej twarzy, musiał jej wystarczyć.

Impreza przeniosła się, do salonu.
Razem z przyjaciółka, zrobilyśmy panom, pokaz miłości les..
Leżąc w pozycji sześćdziesiąt dziewięć lizalyśmy sobie cipki.
Jej duże wargi, mogłam zmieścić w swoich ustach. A jej Cipka pachniala słońcem.
Splywajacy śluz, smakował obłędnie. Doszłam momentalnie, moja nadpobudliwość, mnie wykończy, pomyślałam przez chwilę.
Gdy usiadlyśmy, by móc, ocierac się cipkami.
Nasze soki, zalewaly skórzana sofę.
Gdy panowie, chcieli podejść, momentalnie im zabronilyśmy.
Pchnęłam ją, lekko na plecy.
By móc, się nachylic i zająć się jej szparka. Jej lechtaczka, była cudowna jak główka, kutaska ha ha..

Wiła się, jak wąż, z podniecenia.
Musiałam poprosić chłopaków, by chwycili jej nogi.
W sekundę, nasi mężowie, byli przy nas. Teraz mogłam, wsadzić jej paluszki, do cipki, ku mojemu zaskoczeniu, jej pojemna pochwa pochłonęła, całą dłoń.

Zacisnęlam ja i zaczęłam ruszać.
Jej krzyk, rozchodzil się, po całym domy. Nie przerywalam, chodź jej błagalne prośby, słyszeli nawet, sąsiedzi, jeżeli tacy byli ha ha.
Zlitowalam się i po chwili wyciąglam dłoń, z jej cipy.
Nachylilam się ponownie, gdy z jej środka, wypłynęła masa śluzu.

  • Sylwka błagam, muszę odpocząć. – krzyczała blagalnie.

Gdy miałam się podnieść i dać jej odsapnąć, w moją cipe wszedł Darek, jego dużą palę, nie trudno rozpoznać ha ha. Złapał mnie za pośladki i zaczął ruchać jego kutasa, czułam w żołądku.
Zaparlam się, by nie stracić równowagi, gdyż napieral, na moją cipe, co raz mocniej i mocniej.
Tym razem, to ja błagałam, na moje szczęście, tym razem, Darek doszedł szybciej.
Jego sperma zalała moje pupę.
Padłam, moje ciało było bezwładne.

Unioslam głowę by zobaczyć jak zmęczona Ola, jest brana na dwa baty. Jakby było mało, Darek dał jej swojego, fiuta do buzi, by zlizala jego resztę spermy.

Impreza licealistki

Siedziałam na lekcji fizyki a myślami byłam już na sobotniej imprezie u Patryka. Obmyślałam w co by się ubrać gdy nagle zadzwonił dzwonek oznaczający koniec lekcji na dziś. Szybko spakowałam się do plecaka i ruszyłam w stronę szatni. Przed szkołą czekała na mnie już Patrycja, moja najlepsza przyjaciółka. Mieszkamy niedaleko siebie i staramy się trzymać razem w szkole. Całą powrotną drogę gadałyśmy o imprezie i o chłopakach jacy tam będą. Był piątek a my już nie mogłyśmy się doczekać tej imprezy. Po dotarciu do domu szybko zjadłam obiad, wzięłam prysznic i poszłam jak co piątek na trening siatkówki. Trening zleciał dość szybko, po powrocie do domu kolacja, prysznic i położyłam się do łóżka. Leżałam i myślałam o tej imprezie, będzie tam Rafał który mi się podoba, chciałabym żeby mnie dostrzegł. Muszę się ubrać w coś super seksownego, jutro coś wybiorę. Mimowolnie myśląc o tym i o nim skierowałam swoją dłoń dotykając majteczki. Chwile pomasowałam i wsunęłam dłoń pod materiał. Powolnymi ruchami pocierałam swoją cipkę, aż poczułam przyjemne mrowienie. Przyspieszyłam masowanie, skupiłam się na łechtaczce którą pocierałam dosyć szybko. Palce drugiej dłoni pośliniłam i wsunęłam w cipkę wsuwając i wysuwając tak jakbym była posuwana przez chłopaka. Robiłam to coraz szybciej, czułam że robię się wilgotna. Nie przestawałam się posuwać palcami, wyobrażałam sobie że to Rafał we mnie wchodzi. Było mi bardzo przyjemnie, robiłam to mocno i szybko. Czułam jak zaczynam pulsować a moje mięśnie się napinają. Już po chwili dopadł mnie orgazm aż podskoczyłam biodrami z rozkoszy. Po tym wszystkim oblizałam moje paluszki i poszłam spać.
Gdy się tylko obudziłam obmyślałam w co mam się ubrać, zaczęłam przymierzać swoje ciuszki i starałam się wybrać coś najbardziej seksownego. Byłam podniecona i podekscytowana na myśl o tej imprezie. Nie mogłam się zdecydować co założyć ale w końcu wybór padł na niezawodną małą czarną czyli krótką i obcisłą sukienkę. Wyglądałam w niej niezwykle seksownie jak taka ostra suczka, cudownie podkreślała moje kształty. Więc ubranie miałam z głowy, wiedziałam że nie mogę tak wyjść z domu bo rodzice by mnie nie puścili tak ubraną. Ale i to miałam zaplanowane, miałam przebrać się u Patrycji. Resztę dnia nie mogłam usiedzieć na miejscu i tylko odliczałam czas do wyjścia. Czas mijał a ja już mogłam się powoli zacząć szykować. Wiadomo że najpierw prysznic. Szybko udałam się do łazienki, zdjęłam swoje domowe ciuszki, bieliznę. Na majteczkach zauważyłam trochę zaschniętego śluzu, pewnie po wczorajszej masturbacji bo byłam dosyć mocno wilgotna. Szybko wskoczyłam pod prysznic nastawiłam strumień ciepłej wody i zaczęłam się myć. Gdy namydloną dłonią dotarłam do cipki poczułam przyjemny dreszcz. Pomyślałam że dam jej trochę przyjemności strumieniem wody. Ustawiłam mocny strumień ciepłej wody, rozsunęłam lekko nogi i skierowałam go na moją cipkę. Często się tak bawię prysznicem i jest to niezawodny sposób na szybki orgazm. Paluszkami rozsunęłam cipkę żeby łechtaczka była na wierzchu. Skierowałam strumień wody dokładnie na nią. Czułam lekkie uczucie bezbronności i łaskotanie mojej małej łechtaczki wobec bezlitosnego i nieustającego strumienia ciepłej wody. Woda uderzała o moją łechtaczkę, czułam coraz większe podniecenie, mój oddech stał się nierówny i głęboki. Zamknęłam oczy i czułam że nadchodzi orgazm. Nie musiałam długo czekać jak poczułam to pulsowanie i mocny skurcz orgazmu, aż jęknęłam. Chwile się uspokoiłam i dokończyłam mycie. Po wyjściu już zaczęłam szykowanie właściwe, włosy, makijaż. Przebrałam się w dżinsy i koszulkę a mój imprezowy strój schowałam do torby i poszłam do Patrycji. U niej przebrałam się już tak jak planowałam. Patrycja też bardzo ładnie wyglądała, czułam że impreza będzie udana. Na miejsce podjechałyśmy taksówką. Po wejściu do środka czułam wzrok chłopaków na mnie. Od razu zrobili nam po drinku i zaczęłyśmy się bawić. Impreza przebiegała fajnie, alkohol szumiał w głowach. Kilka osób zaliczyło zgon. Byłam trochę niepocieszona ponieważ nie było Rafała. Ale zamiast niego było kilku starszych chłopaków którzy już studiują, więc było na czym zawiesić oko a nie tylko na chłopakach od nas z liceum. Do mnie przykleił się pewien Artur, wysoki, dobrze zbudowany brunet. Nawet nie wiem co studiował bo alkohol mi szumiał w głowie. Bawiłam się z nim, tańczyłam i piłam drinki. Gdy leciała jakaś wolna piosenka przytulił mnie i zaczął całować, odwzajemniłam pocałunek. Czułam jego dłonie jak błądziły po moim ciele i moim zgrabnym tyłeczku. Podobało mi się to zaczęłam czuć podniecenie. Artur jakby czytał mi w myślach i zaproponował żeby pójść do pokoju porozmawiać. Domyślałam się o co chodzi i też tego chciałam. Jak na nieszczęście wszystkie pokoje były zajęte albo ktoś spał zezgonowany albo uprawiał sex. Zobaczyliśmy że w łazience nie ma nikogo i weszliśmy zamykając za sobą drzwi na kluczyk. Artur złapał mnie za biodra i posadził na pralce, rozsunęłam lekko nogi. Zaczęliśmy się całować. Czułam jego dłoń jak zaczyna mnie dotykać i masować przez czarne majteczki po cipce. Czułam ogromne podniecenie, które w połączeniu z działaniem alkoholu sprawiło że nie myślałam o niczym innym tylko o tym żeby poczuć go w sobie. On też widać nie miał ochoty na jakieś gry wstępne tylko chciał mnie przelecieć. Rozsunął mi szeroko nogi, rozpiął swój rozporek i wyjął naprężonego kutasa. Odchylił moje majteczki na bok i przystawił kutasa i powoli zaczął we mnie wchodzić. Nie założył prezerwatywy ale ja też o tym nie myślałam. Czułam jak zanurza się we mnie i mnie rozpycha. Jego twardy penis wypełniał moją młodą cipkę która opinała go mocno. Po kilku delikatnych pchnięciach przyzwyczaiła się i nie stawiała już takiego oporu. Artur to wyczuł i coraz szybciej we mnie wchodził. Całowaliśmy się namiętnie a jego biodra coraz szybciej poruszały się wbijając we mnie twardego kutasa. Czułam przyjemność jak tak we mnie wchodził i mnie wypełniał. Robił to coraz szybciej, coraz mocniej posuwał mnie na tej pralce. Moja cipka zaczynała pulsować, Artur przyspieszył i rżnął mnie w szybkim zawrotnym tempie. Moja cipka była dosłownie bombardowana, i nie musiałam długo czekać aż przeszył mnie mocny orgazm, cipka zaczęła się zaciskać mocno a on nie przestawał. Pojękiwałam z rozkoszy a orgazm jakby trwał i trwał. Cudowne uczucie, wbijał się we mnie mocno i ostro, brutalnie aż podskakiwałam na tej pralce. Czułam słabnące skurcze i jakby koniec orgazmu a tu nagle znowu mocny skurcz i następny mocny orgazm, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Artur dalej mnie posuwał ostro aż moja cipka zaczęła mnie trochę boleć. Ale po chwili i on dochodził, kazał mi zejść z tej pralki i uklęknąć. Wiedziałam co robić, szybko wpakowałam sobie w usta kutasa i zaczęłam ssać i robić loda jak najlepiej umiem. Trzymał mnie za głowę i dociskał aż się krztusiłam. Po chwili poczułam jak moje usta zalewa gorąca sperma którą od razu połknęłam. Jeszcze chwile mu obciągałam i wylizałam dokładnie. Zapiął spodnie otworzył drzwi i powiedział dzięki było miło. Poszedł pić z kolegami. Ja dołączyłam do dziewczyn które chyba się domyślały co robiliśmy. Wypiłam jeszcze kilka drinków aż zakręciło mi się w głowie i koleżanki ulokowały mnie w jakimś pokoju. Było dosyć ciemno i wiem że spało tam kilka osób które odpadły bo przesadziły z alkoholem, w tym i ja. Mimo ciemności zauważyłam że śpi tam też Rafał. Jak on się tam znalazł nie mam pojęcia. Byłam pijana i do głowy przyszła mi myśl żeby wykorzystać tą sytuacje. Położyłam się obok Rafała który był pijany i spał jak zabity. Nie wiem co we mnie wstąpiło ale zaczęłam go masować przez rozporek. Alkohol szumiał mi w głowie, wszystko wirowało a ja miałam myśl żeby dobrać mu się do rozporka. Tak też zrobiłam, rozpięłam go, sięgnęłam do majtek i wyjęłam penisa w stanie spoczynku. Bawiłam się nim poruszałam mu skórką. Mimo że spał to kutas mu zaczął powoli stawać. Nachyliłam się i wzięłam do ust. Zaczęłam mu ssać mocno na przemian z poruszaniem skórką. Obciągałam mu mocno, niestety nie chciał mu stanąć i był taki jakby lekko pobudzony ale nie mocno twardy. Ssałam i bawiłam się nim aż mnie usta bolały. Trwało to dobre kilkanaście minut i już miałam sobie dać spokój ale poczułam w ustach jakby trochę śluzu. Przyspieszyłam bo domyślałam się że to preejakulat. Ssałam zawzięcie, chciałam żeby spuścił się w moich ustach i tak też się stało za chwile. Nie był to mocny wytrysk tylko po prostu sperma wypłynęła z niego w moich ustach. Ssałam aż czułam że już nic nie wypływa i połknęłam spermę którą miałam w ustach. Wylizałam mu go, zapięłam spodnie i poszłam spać.

Sąsiad

Hej mam 17 lat i to moje pierwsze opowiadanie.
Była sobota po południu moi rodzice byli w pracy i mieli wrócić wieczorem, a brat o 3 lata ode mnie starszy był u wujka i miał wrócić za 2-3 godziny.
Ja musiałam pozmywać naczynia w kuchni bo wiedziałam że rodzice wracają późno i będą zbyt zmęczeni by robić porządki w kuchni. Kiedy myłam zlew przygotowując do zmywania usłyszałam dzwonek do drzwi, otworzyłam to był mój sąsiad z naprzeciwka, mieszkaliśmy w bloku.
Spytał o mojego brata powiedziałam że niedługo będzie i żeby poczekał.
Igor zawsze czuł się u nas jak w domu i nigdy nie krępował się z lodówki brał co chciał, co nasze było jego i odwrotnie.
Powiedziałam że muszę dokończyć zmywanie naczyń i żeby się czymś zajął ja niedługo skończ, ę powiedział, że włączy sobie komputer, zgodziłam się i poszłam do kuchni.
zmywanie nie zajęło mi dużo czasu, uzbierało się też dużo słoików z tamtego roku więc włożyłam je do pudełka i chciałam wynieść do piwnicy ale było zbyt ciężkie. Chciałam poprosić o pomoc Igora, poszłam do pokoju gdzie siedział otworzyłam drzwi i normalnie mnie zamurowało, Igor siedział i walił sobie konia przy cichutko włączonym pornosie. Otrzeźwiałam odwróciłam się i już chciałam wyjść ale uświadomiłam sobie że po coś tu przyszłam z powrotem weszłam do pokoju stanęłam na przeciwko mnie on był czerwony i zawstydzony co nieczęsto się zdarza. Patrzyłam w jego oczy starałam się nie patrzeć na wielkiego penisa czasami spuszczałam wzrok i znów niechętni wracałam patrząc w jego oczy.
-Dokończ to co zacząłeś ogarnij się i pomożesz mi wyniesiemy słoiki do piwnicy- powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Usiadłam na kanapie w salonie i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.
Po ok. minucie Igor cały czerwony wyszedł z pokoju ale uśmiechał się lekko, chyba zauważył jak nieśmiało zerkałam na jego członka.
Zniósł słoiki do piwnicy i wrócił do salonu, usiadł obok mnie na kanapie i oglądaliśmy film nie odezwał się ani słowem.
Miałam na sobie krótkie spodnie i koszulkę.
Nagle poczułam jak jego stopa ociera się o moją nogę, spojrzałam na niego on niewzruszony jakby nie wiedział że na niego patrzę, ale wiedział doskonale bo delikatnie się uśmiechał.
Robił tak około minute, a potem bez słowa wstał podał mi rękę ja położyłam moją rękę na jego, wstałam a on pociągnął mnie za sobą aż do sypialni rodziców, już wiedziałam co się święci, chciałam tego tak samo jak on ale teraz tylko zastanawiałam się na ile mu pozwolić.
Igor zawsze mi się podobał ale to był zawsze tylko kumpel i nigdy nie chciałam tego zmieniać.
Stanęliśmy obok łóżka jedną ręką przyciągnął mnie do siebie łapiąc w tali, a drugą wpiął we włosy i zbliżył moją twarz do jego twarzy, zaczął mnie namiętnie całować, wbijał swój język do mojej buzi mi zrobiło się przyjemnie ciepło w spodniach. Całował mnie tak namiętnie jak nikt nigdy odwdzięczyłam mu się i wbiłam u język równie głęboko jak on mi. Złapał mnie rękami za tyłek podniósł oplotłam mu się nogami woku jego bioder. Czułam jak jego penis twardnieje, zaczął całować mnie po szyj, gdy był już na ramieniu jego ręce zaczęły zdejmować moją koszulkę, potem ja zdjęłam jego t-shirt, położył mnie na łóżko i zdjął stanik, moje sutki były tak twarde z podniecenia zaczął je ugniatać całować czasami nawet lekko przygryzać, następnie zjeżdżał w dół całując mój brzuszek aż do mokrej już cipki. Lizał ją, zlizywał wypływające z niej soki aż nagle wbił mi język w dziurkę, wygięłam się w łuk i cicho jęknęłam. Palcami jednej ręki masował moją łechtaczkę, a palce drugiej wbijał głęboko w cipkę, doprowadzał mnie do obłędu jęczałam, krzyczałam, a mój oddech tak przyspieszył że myślałam że już dłużej nie wytrzymam, wreszcie doszłam. Igor wyjął palce z mojej cipki, rozpiął spodnie i wyjął swojego wielkiego, twardego kutasa
-ssij-powiedział rozkazująco z mojej natury robiłam wszystko wspak temu co mówią mi inni, położyłam go na łóżku, zdjęłam spodnie i dotykałam jego całego oprócz kutasa, jeździłam rękami po okolicach członka, bawiłam się jego jajami, masowałam umięśniony tors, całowałam namiętnie wbijając język ale nie dotykałam on wyginał się z rozkoszy od samego mojego dotyku, myślałam że dojdzie nawet jeśli nie dotknę jego penisa, widziałam obłęd w jego oczach, wreszcie dotknęłam jego członka, a on jęknął i wygiął się w łuk. Ssałam jego członka, masowałam i obciągałam, Igor jęczał a jego szybki oddech przeradzał się w sapanie, po pewnym czasie wystrzelił wprost do mojej buzi, ciepła sperma zalała moją buzię połknęłam ją miała dziwny smak ale była smaczna, wylizałam jego kutasa. Igor wstał i powiedział:
-Drażniłaś się ze mną tak długo teraz musisz za to odpokutować.
Nie wiedziałam co chce ze mną zrobić, kazał mi klęknąć i pochylić się do przodu. Zrobiłam tak i poparłam się łokciami spuszczając głowę na duł. On wbił mi kutasa w dupkę, poczułam ból
-Aaaałłłłł -zawyłam
Poruszał się w moim odbycie coraz szybciej w miarę czasu moje jęki bólu przerodziły się w słodkie ”aaaahhh”, ”ooooohh”
Wszedł z mojego odbytu i wszedł do cipki, było nam tak dobrze jęczeliśmy i krzyczeliśmy z rozkoszy, jego jaja obijały się o moje gładko wydepilowane luda, ugniatał moje piersi, wchodził i wychodził tak szybko że myślałam że nie wytrzymam.
Doszliśmy prawie w tym samym momencie on wystrzelił we mnie zalała mnie od środka jego ciepła sperma, po chwili wyszedł ze mnie opadliśmy na łóżko i leżeliśmy chwilę dochodząc do siebie, potem poszliśmy razem pod prysznic i obiecaliśmy sobie że jeszcze to kiedyś powtórzymy.

Siostrzenica Nina

Podczas letniego urlopu, postanowiłem odwiedzić dawno niewidzianą, starszą siostrę Annę, która mieszkała w Juracie, na Helu. Była wdową po kapitanie żeglugi wielkiej, mieszkała sama z dorastającą córką Niną. Nie widzieliśmy się przynajmniej 8 lat, ale wiele się nie zmieniła, natomiast nie mogłem poznać Niny, która z dziecięcia przeobraziła się w piękną, 20-letnią pannę, studentkę II roku medycyny.
Nie mogłem oderwać od niej oczu i musiałem uważać aby się nie zdradzić, jakie na mnie wywarła wrażenie. Chętnie korzystałem z plaży, która była prawie tuż za oknem małej willi. Towarzyszyła mi tylko Nina, bo Anna unikała słońca zgodnie z zaleceniem lekarzy.
Nina nosiła błękitne bikini, które więcej odkrywało niż odwrotnie i mimo wysiłków nie mogłem ukryć objawów mojego podniecenia, gdy tak leżała obok mnie, na gorącym piasku, prawie naga.
Dostawałem tak silnej erekcji jakbym był osiemnastolatkiem a moje kąpielówki przypominały rozbity namiot. Jak sztubak zawstydzony, kładłem się na brzuchu i usiłowałem myśleć o czymś innym ale nie na wiele to się zdawało. Nina oczywiście zauważyła szybko co się dzieje w moich spodenkach i wyraźnie zadowolona, nie przestawała mnie dalej prowokować.

  • Może skoczymy na plażę nudystów – wujku, tu niedaleko. Lubię tam się opalać, bo nie ma wtedy tych nieestetycznych, nieopalonych, białych plam.
  • Nie, nie – zaprotestowałem – już zupełnie przerażony.
  • Ale dlaczego, chyba nie masz powodów do wstydu, a raczej wręcz przeciwnie – tu zaśmiała się cicho i oczami wskazała na mój napięty do granic namiot.
  • Może innym razem – odparłem, speszony coraz bardziej.
  • Wujku, musisz uważać, takie niezaspokojone wzwody są bardzo niezdrowe – uczyli nas o tym na anatomii – szepnęła cicho i delikatnie musnęła palcami moje napięte krocze. Tego było już za wiele, zerwałem się jak opętany i pobiegłem do morza aby w Bałtyku szukać ochłody. Stanąłem w wodzie powyżej pasa tyłem do plaży i sięgnąłem dłonią do wnętrza kąpielówek, tylko kilka szybkich ruchów ręki wystarczyło abym się spuścił, tak byłem napalony.
  • Zupełnie jak piętnastolatek – pomyślałem i jeszcze przez chwilę popływałem, aby ochłonąć.
    Nina doskonale wiedziała co robiłem w wodzie i dalej mnie prowokowała.
  • Widzę, że sobie jakoś poradziłeś sam, ale trzeba było poprosić a zrobiłabym to chętnie i na pewno lepiej, tam za wydmami.
    Tak droczyła się ze mną przez trzy dni, sytuacja stawała się nie do zniesienia więc postanowiłem skrócić urlop, tym bardziej, że pogoda się popsuła i zapowiadała się deszczowa trzydniówka.
  • Pojutrze muszę wyjechać, czekają na mnie w pracy – oświadczyłem po kolacji.
  • Szkoda, że wuj wyjeżdża – tak się nam dobrze spędza razem czas – powiedziała Nina mrugając do mnie szelmowsko.
  • Ja też żałuję, że nas opuszczasz, miło było powspominać dzieciństwo – ale obowiązki nas gonią – dołączyła się Anna. Jutro rano jadę do Gdańska, na zakupy to przywiozę jakieś specjały na pożegnalną kolację.
    Rano po śniadaniu, zacząłem się pakować, bo za oknami zgodnie z prognozą lało jak z cebra.
    Nagle usłyszałem, że drzwi za mną powoli się otwierają.
    Odwróciłem się i oniemiałem. Stała tam przede mną, ubrana jedynie w koronkowe, czerwone majteczki. Jej wysokie, niewielkie piersi unosiły się w rytm oddechu. Na skórze między nimi perlił się pot.
  • Śliczna jesteś…Nino – zacząłem niepewnie. Kiwnęła głową, dziękując za ten komplement i podeszła, siadając mi na kolanach.
  • Co ty robisz, tak nie można, jesteśmy rodziną! – starałem się protestować ale bez większego przekonania.
  • Nie bądź taki spięty, wujku, przecież nie biorę z tobą ślubu – szepnęła, przysuwając swoją twarz do mojej tak, że poczułem ciepły powiew jej oddechu na skórze. Wpatrywałem się z bardzo bliska w jej ciemne oczy; brązowe źrenice upstrzone były ciemniejszymi plamkami. Jasne błyski światła sprawiały, że jej oczy wyglądały trochę upiornie z tej odległości, zupełnie, jakby źrenice kręciły się wokół własnej osi.
    Odsunąłem się trochę od jej twarzy i rzuciłem wzrokiem w dół, w kierunku jej obnażonego biustu. Piersi miała niewielkie, ale za to bardzo kształtne, okrągłe i jędrne, unosiły się w rytm jej oddechu. Jej drobne, dziewczęce sutki sterczały wzwiedzione, oczekujące w bladym świetle wczesnego dnia. Brodawki miała jasne, aureole niewielkie, zaledwie o kilka tonów ciemniejsze od skóry.
    Złapała mnie smukłymi palcami za koszulę na piersi i szarpnęła ku sobie.
  • Przestań gapić się na moje cycki, tylko wreszcie mnie pocałuj – szepnęła, siadając na moich udach i zaciskając nogi na moich bokach, jakby chciała się upewnić, że nie ucieknę.
  • No? Ile mam czekać – szepnęła, muskając moje wargi swoimi. Jej usta były ciepłe i miękkie, bardzo delikatne. Zaczęliśmy się całować, najpierw trochę nieśmiało, samymi wargami, jak przestraszone nastolatki, potem przywarła do moich ust i delikatnie wysunęła język, szukając nim drogi. Objąłem ją rękoma i przycisnąłem mocno do siebie, całując coraz namiętniej.
    Czułem jej gorący, ruchliwy język w ustach, wędrował na wszystkie strony, jakby czegoś szukając. Wyszedłem jej naprzeciw i przez chwilę toczyliśmy walkę, przepychając się niczym zapaśnicy. Wepchnąłem się do jej ust i teraz to ja byłem górą. To było niesamowite uczucie, trzymać w ramionach taką piękną i młodziutką dziewczynę. Położyła mi dłoń na piersi i odepchnęła lekko, odrywając się ode mnie.
  • Aleś ty zachłanny – uśmiechnęła się – Taki wygłodniały…
  • Niezbyt często zdarza mi się, żeby ktoś taki rzucił mi się w ramiona – wyszczerzyłem zęby w szelmowskim uśmiechu, zsuwając dłoń z jej pleców i przenosząc ją na front, na jej sterczące piersi. Delikatnie chwyciłem brodawkę między kciuk i palec wskazujący i zacząłem ją masować, podszczypując i ugniatając lekko. Chwyciła mnie za ramiona i odchyliła się do tyłu, zwieszając głowę. Miałem teraz obie jej piersi przed sobą. Zacząłem je głaskać i masować dłońmi, palcami delikatnie drażniłem brodawki, śledziłem obrys ich aureoli na skórze, zataczałem kręgi na tych jędrnych, twardych półkulach. Chłonąłem te doznania, miękkość i aksamitność jej skóry, delikatną chropowatość jej sutków, czułem, jak drży czasem pod tym dotykiem.
    Pochyliłem głowę i sięgnąłem jej piersi wysuniętym językiem, trącając ich ciemniejsze zwieńczenia. Zatoczyłem krąg wokół brodawki, zostawiając wilgotny, błyszczący ślad śliny na rozgrzanej skórze. Jej pierś zrobiła się bardziej napięta, stwardniała jeszcze od tej pieszczoty. Przeniosłem zainteresowanie na jej drugą bliźniaczkę, powtarzając mój manewr. Wędrowałem językiem po całej powierzchni tych wspaniałych cycków, omijając jednak dokładnie brodawki. Czułem, że zaczyna ją to niecierpliwić, jej palce zaciskały się coraz mocniej, wbijając w moje ramiona. Postanowiłem się podrażnić z nią jeszcze trochę, kreśląc na jej piersiach coraz mniejsze okręgi, zbliżając się stopniowo do jej wzwiedzionych, sterczących sutków.
    Kiedy wreszcie przejechałem językiem w poprzek jednego z nich, całym jej ciałem wstrząsnął dreszcz i westchnęła cicho. Przeniosłem się na jej drugą pierś i zrobiłem to samo. Potem ostrożnie ująłem twardą brodawkę w usta i zacząłem ją ssać. Tętniła i pulsowała między moimi wargami, czułem, jaka robi się gorąca. Delikatnie ją przygryzłem. Joanna zacisnęła mi jeszcze mocniej palce na ramionach, wbijając paznokcie przez flanelę koszuli. Puściłem jej pierś i uniosłem głowę.
  • Nie przerywaj teraz – spojrzała na mnie z wyrzutem w oczach. Podciągnąłem ją do góry. Oplotła mnie nogami w pasie i tak dała się zanieść na łóżko. Tam położyłem ją na kocu, a sam uklęknąłem nad nią.
    Wyciągnęła w górę ręce i zaczęła rozpinać mi koszulę, szybko, trochę nerwowo. Jej skóra zaróżowiła się delikatnie a jej oddech był szybszy niż zwykle. Prawie urwała ostatni guzik i wyszarpnęła mi koszulę ze spodni, ściągając ją z moich ramion. Koszula poszybowała przez pokój i wylądowała na podłodze, T-shirt pofrunął w ślad za nią. Nina wpatrywała się we mnie zachłannie, gładząc otwartą dłonią skórę na mojej piersi. Z dawnych, dobrych czasów zostało mi jeszcze trochę muskulatury i to najwyraźniej ją w jakiś sposób urzekło.
  • Ładna rzeźba – stwierdziła, przenosząc wzrok na moją twarz.
  • Dziękuję – stwierdziłem. Chciałem coś jeszcze dodać, ale zatopiła mi paznokcie w skórze, drapiąc mocno i zostawiając czerwony, podbiegły krwią szlak.
  • Wcale nie jesteś takim nieczułym twardzielem, jak udajesz – powiedziała, chwytając mnie za ramię i przewracając na łóżko. Uniosła się i usiadła okrakiem na moich biodrach, górując nade mną jak nad swoją zdobyczą. Jej piersi kołysały się lekko z każdym jej ruchem. Syciłem wzrok tym widokiem, czując, że stworzenie w moich spodniach wreszcie się budzi. Odetchnąłem z ulga, bo już bałem się, że po takiej przerwie będę miał z tym problem.
  • Co tam? Coś mi się rusza pod tyłkiem… To twoja sprawka? – uśmiechając się zakręciła biodrami, wciskając pośladki w moje krocze. Miała na sobie tylko koronkowe majtki, więc nawet przez drelich spodni wyczuwałem dokładnie jej miękkie, kobiece kształty i bijące od niej ciepło. Wierciła się niespokojnie, jeżdżąc po moim pęczniejącym członku, ocierając się o niego.
    Palcem przejechała po dopiero co wydrapanym na mojej skórze śladzie.
  • Przepraszam – ciągnęła opuszkiem palca wzdłuż czerwonej pręgi – Poniosło mnie. Zaraz to naprawię…

Samochodowa przygoda Karoliny

Dzięki temu że udało mi się złapać intratny kontrakt u pewnego biznesmena nasz domowy budżet jest jeszcze w lepszej kondycji niż parę miesięcy temu. Zadanie moje polega na tym żeby wozić go, jego przyjaciół i innych bogatych biznesmenów po mocno zakrapianych alkoholem imprezach. Byłem coś na kształt jego prywatnego kierowcy, a mój minivan idealnie nadawał się do tego żeby przewieźć większą grupę osób. Jednak kontrakt ten wiązał się niestety z obowiązkami. Mój pracodawca żądał aby samochód zawsze był w idealnym stanie jeśli chodzi o względy czystości. Czasem wysprzątane auto po 2 godzinach i tak zamieniało się w siedlisko rozpusty, no ale klient nasz Pan. Wczoraj dostałem telefon od mojego pracodawcy że dzisiaj ma ochotę się zabawić po dość długiej przerwie, wiec niestety ale odkurzacz oraz gąbka musiały iść w ruch. W trakcie odkurzania pod dołem fotela kierowcy odkurzacz natrafił na jakiś przedmiot który zatrzymał się na wlocie wąskiej końcówki. Ze zdziwieniem i lekkim ubawem stwierdziłem że są to kobiece majtki, nawet podobne do takich jakie nosi moja żona Karolina. Zaciekawiło mnie to ponieważ nigdy nie dostrzegłem aż tak ostrych zabaw wożąc kiedykolwiek któregoś z tych bogaczy. No no wiadomo jak ktoś ma kasę to nogi laskom same się rozkładają. Przypomniało mi się o tym że zamontowałem dwie szpiegowskie kamerki z widokiem na całą tylną kanapę, zresztą było to życzenie mojego mocodawcy, który jak stwierdził, czasem takie nagrania przydają się jeśli któryś z kolegów po fachu nie jest chętny do podpisania jakieś umowy. Jak to mówił -wystarczy taki filmik i przypomnienie o tym że jednak żona z takiego widoku nie będzie zadowolona i każdy z nich był bardziej skory do współpracy.
Zgrałem więc wszystkie filmiki z karty pamięci i poszedłem do domu. Jako że mojej żony aktualnie nie było mogłem w spokoju przejrzeć wszystkie nagrania. Trochę tego było ale mi się za specjalnie nie spieszyło więc powoli przeglądałem wszystkie pliki. Samochód był sprzątany 3 tygodnie temu. Od tego czasu miałem nagrane dwie imprezy oraz nasz wyjazd po towar. Na pierwszej kamerce nie znalazłem nic ciekawego. Libacje jak libacje trochę obmacywania nic więcej. Przy naszej podróży z Karolem była cała zasłonięta kartonami, zresztą filmiki z tego wyjazdu też mogłem od razu pominąć. Pozostał materiał z drugiej kamery. Przy obu imprezach kamera nie uchwyciła żadnych specjalnych ekscesów. To samo co przy wcześniejszych filmach tylko z innego ujęcia. Miniatura jednego z filmiku naszej podróży powrotnej z towarem jednak przykuła moją uwagę. Było to nagranie jak wsiadaliśmy po postoju w zajeździe. Jak na mój gust moja żona miała zbyt bardzo podwiniętą sukienkę. Zaciekawiony tym ujęciem włączyłem filmy z całą podróżą powrotną i zacząłem oglądać nagrania….

Cudowne chwile z nim

Razem z moim chłopakiem przyjechaliśmy do mnie do domu. Chata była pusta, więc poszliśmy do pokoju i zaczęliśmy oglądać TV. Nagle mój chłopak wziął mnie na siebie, kazał mi klęknąć nad sobą. Nie wiedziałam o co mu chodziło ale posłusznie zrobiłam to co kazał. Wtedy on zszedł głową niżej, ściągnął mi spodenki i zaczął lizać moją łechtaczkę. Na początku robił to spokojnie, ale później wraz z moimi coraz większymi jękami i podnieceniem robił to coraz szybciej. Włożył język do środka i poruszał moim tyłkiem w górę i w dół. Następnie znalazł mój guziczek i całował go ustami. Włożył w moją cipkę dwa palce i razem z językiem coraz szybciej walił moją cipkę, aż osiągnęłam orgazm.Schyliłam się i ściągnęłam mu spodnie. Jego penis był twardy i wielki. Był gotowy na przyjęcie mnie tak jak moja cipko jego.Ustawiłam się na nim, a on chwycił moje pośladki i zaczął poruszać swoim ciałem w górę i w dół.Robił to coraz szybciej a ja zaczęłam osiągać orgazm. Dołączyłam do niego, dopasowałam swoje ruchy i razem szybkimi ruchami dobiegaliśmy końca. Wtedy mój chłopak zmienił pozycję.. położył mnie a sam na siedząco walił moją cipkę. Jego penis wchodził tak głęboko, że po raz kolejny osiągnęłam orgazm. Zmieniliśmy pozycję – na świecę, moje nogi były na jego ramionach a on walił mnie najmocniej jak tylko mógł a ja tylko wiłam się z podniecenia, aż poczułam w mojej gorącej cipce jego gorącą spermę. Po chwili zaczął się ubierać a wtedy ja nie chciałam pozostać mu dłużna.. Spojrzałam na mojego półnagiego faceta, ściągnęłam mu bokserki, które na siebie właśnie włożył i przychyliłam się do jego członka. Usłyszałam słowa sprzeciwu, ale nie poddałam się i po chwili zaczęłam delikatnie lizać główkę penisa. Głosy sprzeciwu za chwilę zamieniły się w ciche jęki. Zaczęłam lizać coraz szybciej, byłam strasznie podniecona.. Włożyłam go lepiej do ust i zaczęłam wkładać i wykładać go do buzi. Chłopak bardziej podniecony chwycił mnie na głowę i zaczął walić moimi ustami swojego kutasa. Chwyciłam ręką członka i razem z ustami waliłam go jeszcze mocniej i szybciej. Zaczęłam całować jego jądra, a on tylko wzdychał z rozkoszy.. Znowu wsadziłam jego kutasa do ust i waliłam go a on nadal trzymając mnie za głowę nadawał temu ruchy.. Poczułam, że coś napełnia moje usta.. Mój chłopak doszedł. wtedy mogliśmy położyć się spokojnie do łóżka..

Afrykańska przygoda

  • O w mordę! – Marek zatrzymał się i odwrócił do idącej za nim Renaty. – Ty zobacz, ile ludzi.
  • No, trochę jest – zgodziła się.
    Wysiedli na lotnisku zaledwie dziesięć minut wcześniej. Taksówkarz starał się jechać szybciej, ale o tej porze korki w Warszawie były nieuniknione. Sporo czasu zajęło im też odszukanie przedstawiciela biura podróży. Kiedy więc stanęli w końcu w kolejce do odprawy, przed nimi zebrał się już niemały tłum oczekujących.
  • Mogłaś się jeszcze dłużej pakować. – Mężczyzna był naprawdę zły, nie lubił czekać, a stanie w kolejkach uważał za marnowanie czasu. – Wtedy na pewno byśmy zdążyli, ale na następny samolot.
  • Nie przesadzaj. – Renata starała się załagodzić sytuację. – Poza tym, co się dziwisz? Są ferie, wielu ludzi postanowiło spędzić ten czas za granicą. Tu mamy zimę, a niektórym marzą się palmy. Nam zresztą też.
  • Okej, tylko czy oni wszyscy muszą lecieć tam, gdzie my? Tym samym samolotem? Nie mogą inaczej? – Marek marudził jak mały chłopiec.
    Renata nie reagowała. Wiedziała, że jej mąż był typowym mężczyzną – wszystko musiało być po jego myśli i to zaraz, natychmiast. Nauczyła się już z tym żyć.

Widok, jaki zobaczyli przez maleńkie okienko samolotu po kilku godzinach lotu, wynagrodził im wszelkie trudy podróży. Żadne z nich nigdy wcześniej nie widziało pustyni, teraz mieli okazję ją zobaczyć i to z bliska. Ze słów pilota dowiedzieli się, że w Hurghadzie jest 11 stopni w skali Celsjusza.

  • Szału nie ma – odezwał się jakiś pasażer.
  • Zawsze to lepiej niż u nas – zauważył ktoś inny. Racja. Przypomnieli sobie śnieg i minusowe temperatury w Polsce. – Co będzie, to będzie.
  • No to jesteśmy w Egipcie – powiedziała Renata i przytuliła się do Marka. Objął ją z czułością i szepnął do ucha:
  • Tego chciałaś?
  • Jeszcze nie wiem – odpowiedziała. – Powiem Ci, jak zobaczę Sfinksa. I piramidy.

Pilot okazał się młodym mężczyzną, nieco powyżej trzydziestki. Komunikatywny i świetnie mówiący po polsku, bardzo szybko nawiązał kontakt z grupą, pomimo, że różniła się wiekowo. Jak się później okazało, atrakcyjnemu wyglądowi towarzyszyła wiedza i kompetencja.

  • Niezły jest – zauważyła Renata spoglądając na męża figlarnie jakby zastanawiała się, czy okaże zazdrość.
  • No, mnie też się podoba – odpowiedział jej w tym samym tonie. Zaśmiała się. – Miejmy nadzieję, że zna się na rzeczy, bo to jest najważniejsze – dodał. Kątem oka zauważył, że mężczyzna przygląda im się z niejaką ciekawością. „Czyżby słyszał ich rozmowę?”
    Pokój w hotelu również spełniał oczekiwane standardy. Zresztą wiedzieli, że spędzą tu tylko jeden dzień, zanim ruszą w trasę. Jedzenie też było na poziomie. Renata trochę się tego obawiała, jej żołądek nie tolerował ostrych potraw, toteż z przyjemnością zauważyła, że wszystko jest należycie przyprawione. Przed wyjazdem nasłuchali się od znajomych o czystości Egipcjan „przede wszystkim używajcie jednorazowych kubków i sztućców, bo oni niedokładnie myją te zwykłe”, uznali jednak, że jak na razie nie ma się czego bać.
  • To co, ochrzcimy łóżeczko? – zapytał Marek wychodząc spod prysznica. Jego żona siedziała na małym tarasie popijając drinka. – Noc zapowiada się ciepła.
  • Niby gdzie chcesz je ochrzcić? – zapytała udając, że nie wie, o co chodzi. – W Morzu Czerwonym?
  • Czerwonym? Nie, to chyba nie te dni. – Wyraźnie się z nią drażnił. Stanął za nią obejmując i całując w czubek głowy. – No chodź, wypróbujemy materac.
  • Nie jesteś zmęczony? – spytała, ale kiedy spojrzała mu w oczy, wiedział, że oczekuje przeczącej odpowiedzi. – Ani trochę?
  • Ani trochę – potwierdził. Wyjął jej z ręki drinka, którego piła i odstawił na stolik. Potem wziął kobietę za rękę sprawiając, że wstała i przyciągnął do siebie. Nie opierała się, wiedział, że chce tego tak samo, jak on.
    Wierzchem dłoni pogładził jej policzek. Renata przymknęła oczy rozchylając usta w geście przyzwolenia. Pochylił się nad nią, błądząc wargami po jej ustach. Nadal się z nią drażnił. W pewnej chwili wpił się w nią niemal pozbawiając tchu. Jego język bawił się z jej językiem tocząc bój lub taniec znany obojgu od lat. Zaczynali czuć coraz większe podniecenie. Ręka Renaty machinalnie przesunęła się w dół tułowia mężczyzny, zatrzymując na kroczu. Wyczuła widoczne zgrubienie. Wsunęła dłoń pod szlafrok i namacała to, czego szukała. Jęknęła.
  • Tak, jest gotowy – szepnął Marek, a potem poszukał dłonią jej czułego miejsca i dodał – Ty też.
    W odpowiedzi zarzuciła mu ramiona na szyję i pocałowała namiętnie. Nie ociągając się dłużej, wciągnął ją do wnętrza pokoju i pchnął lekko na łóżko. Materac był miękki, ale nie zwracali teraz na to uwagi, zobojętniali na wszystko wokół.
  • Zrobimy to po egipsku – Marek zdjął szlafrok i stanął przed żoną w pozycji udającej postacie z hieroglifów. Renata zaśmiała się spoglądając na jego męskość, która prężyła się psując wizerunek całości. – Na faraona.
  • Więc chodź, mój ty faraonie – kobieta wyciągnęła rękę i pociągnęła męża na siebie. – Zrób to wreszcie, a pokażę Ci, że mam w sobie coś z Kleopatry.
    Odwróciła go na plecy i usiadła na nim okrakiem. Zmysłowym ruchem pozbyła się szlafroka, który dotąd miała na sobie. Zaczęła pieścić swoje piersi, patrząc przy tym mężczyźnie prosto w oczy. Potem podrażniła jego sutki delikatnie wodząc po nich palcami, a następnie pochyliła się i pocałowała je kolejno. Jej usta schodziły coraz niżej i niżej. Uniosła głowę i spojrzała na męża. Potem polizała delikatnie czubek jego penisa. Wiedziała, że to uwielbiał, jego jęki i westchnienia podniecały ją jeszcze bardziej. Otworzyła usta i objęła członek męża. Zaczęła ssać.
  • O tak! – Marek nic więcej nie był w stanie wymówić. – Tak jest dobrze. Jeszcze. – Zanurzył dłonie we włosach kobiety i przytrzymał jej głowę. Zakrztusiła się. Lubił, kiedy ociekała śliną, wiedział też, że ona również nie ma nic przeciwko.
    Teraz jednak podniosła się i otarła usta. Znowu na nim usiadła, tym razem wkładając sobie jego penisa. Był twardy jak skała. Wzięła jego ręce i położyła na swoich piersiach, tym samym dając mu znać, że ma się nimi zająć. Zrozumiał. Jedna ręka Marka pieściła na przemian piersi Renaty, podczas gdy druga pobudzała łechtaczkę. Kobieta zaczęła poruszać się szybciej. Czuła zbliżający się orgazm. Kiedy spojrzała na męża zrozumiała, że on też jest już blisko. Jeszcze jeden ruch, jeszcze jeden okrzyk i … Doszli oboje.
    Seks może nie był najwyższych lotów, ale dał obojgu upragnioną satysfakcję.
  • W Afryce się jeszcze nie kochałam – powiedziała Renata leżąc w ramionach męża. – Właściwie to nigdzie poza Polską. Można by powiedzieć, że to był mój pierwszy raz.
  • Tak, moja droga. Z dumą mogę oświadczyć, ze zostałaś zdeflorowana. Na tej egipskiej, afrykańskiej ziemi. Niestety, na dzień dzisiejszy nie mogę Ci zaoferować nic ponadto. Mój mały przyjaciel czuje się zmęczony i musi nieco odpocząć. Ale obiecuję Ci, że uświetnimy każdy zabytek, jaki będziemy zwiedzać, każdą świątynię, grób, mumię. Może nawet każdy kamień w piramidzie Cheopsa. I, oczywiście, nos Sfinksa.
  • To na pewno, zwłaszcza, że Sfinks nie ma nosa. – Renata uderzyła delikatnie męża w pierś. – Nie obiecuj czegoś, czego nie będziesz w stanie dotrzymać.
  • Kto mówi, że nie będę w stanie? – Marek był oburzony, że żona zwątpiła w jego jurność. – Kobieto, miej więcej wiary w swojego męża. Tym bardziej, że jesteśmy w Egipcie. Tutaj kobiety są posłuszne.
  • Tak, tak – Renata w odpowiedzi odwróciła się na drugi bok i zgasiła lampkę. – A teraz śpijmy już. Jestem śpiąca, a poza tym jutro trzeba wcześnie wstać. Dobranoc.
  • Dobranoc – Marek przysunął się do żony, obejmując ją od tyłu i pocałował w policzek. – Masz rację, śpijmy już.
  • Chyba mogłoby mi się tu spodobać – powiedziała Renata opierając się o ramię męża. Siedzieli w kafejce popijając kawę z kardamonem i herbatę z hibiskusa. – Popatrz tylko. Wszędzie sami mężczyźni. Kobiety w tym kraju nie pracują, a jedynie zajmują się domem i dziećmi. No chyba, że są nauczycielkami, ale wtedy są szanowane i mają zapewnioną pozycję społeczną.
  • Kochanie, dwie sprawy. Po pierwsze: bardzo szybko zanudziłabyś się na śmierć bez jakiegokolwiek zajęcia dającego Ci satysfakcję i przede wszystkim zarobek – oboje wiemy, jak jesteś niezależna. Po drugie, pamiętaj, że tutaj kobieta jest warta mniej niż wielbłąd.
  • No co Ty powiesz! – Renata udała oburzoną. – A ja myślałam, że co najmniej cztery wielbłądy.
  • Ba! – Marek westchnął. – Za cztery wielbłądy to ja bym dostał hurysę albo tancerkę brzucha. – Spojrzał na żonę i uśmiechnął się. – Ale za Ciebie może daliby mi jakiegoś wychudzonego osiołka.
  • Osłem to Ty byś był, gdybyś się mnie pozbył. – Renata zaśmiała się. – Hurysa! Też mu się zachciewa! Musiałbyś jeszcze znaleźć taką, co będzie Ci prała, gotowała i sprzątała po Tobie.
  • Skarbie, właśnie dlatego oni mogą mieć cztery żony. Każda jest od czegoś innego. – Mocniej przytulił kobietę i dodał jakby odpowiadając na jej myśl. – Masz rację, życie tutaj nie jest takie złe.
  • To jak, decydują się Państwo zapalić fajkę? – kiedy pilot zadawał pytanie, kelner już stawiał na stolikach fajki wodne i rozdawał ustniki. Renata spojrzała na męża i skinęła głową. Oboje nie palili, ale postanowili, że nie odmówią sobie spróbowania. Inni zresztą też nie.
  • Wszystkiego trzeba spróbować – powiedział siedzący obok małżonków mężczyzna. – Za młodu trochę popalałem, przypomnę sobie, jak to jest.
  • Przypomnę Państwu, że tutaj to rytuał. My nie pijemy alkoholu, dlatego spotykając się ze znajomymi, palimy fajki.
  • Pytanie, co w tych fajkach jest – mężczyzna mrugnął do Renaty. – Może marycha.
  • Przydałaby się na humor – kobieta uśmiechnęła się. – Ale wątpię, żeby to było to.
    Oczywiście, narkotyku w fajce nie było, ale smak był nawet przyjemny, jak zauważył Marek. Wrócili do pokoju w dobrych nastrojach.

Trzy siostry

Chciała mu powiedzieć, że rozmowa nie została jeszcze skończona, dała jedna za wygraną. Gdy poczuła na szyi jego usta, zrozumiała, że nie będzie miała siły zmagać się z własnym pożądaniem. Dopadło ją natychmiast i kazało wstrzymać oddech. Rozgrzało krew, zakołysało w głowie, wprawiło całe ciało w niecierpliwe drżenie. Wcześniej planowała, że w podobny momencie zapali świece, by stworzyć nastrój i doprowadzić do tego, żeby potulnie przyjął wszystkie jej warunki. Teraz jednak gwałtowne emocje zmusiły ją do rezygnacji z chytrego planu. Z uwodzeniem będzie musiała zaczekać, bo w tej chwili rozbudzone zmysły domagały się natychmiastowego zaspokojenia.

Zacisnęła palce na muskularnych plecach Patryka. Siła, giętkość, ciepło tego silnego ciała działały na nią niczym najsilniejszy afrodyzjak. Niecierpliwie siłowała się z opornym swetrem, aż wreszcie udało się jej ściągnąć go przez głowę Patryka i cisnąć niedbale w kąt. Gdy zaś ujrzała jego nagie ramiona i szeroki tors, nabrała ochoty na więcej.

  • Masz chyba najcudowniejsze ciało na świecie – szepnęła, ocierając się o niego jak kotka.
  • Znam, jedno znacznie lepsze.

Gorący oddech parzył jej skórę. Kiedy poczuła dłonie Patryka na swoich ramionach, zacisnęła powieki, ale zaraz potem otworzyła je znowu. „Nie zamykaj oczu” – powróciły jak echo jego słowa sprzed kilku tygodni. Pozwoliła mu oswobodzić się z górnej części kombinezonu. Kiedy jednym ruchem rozpiął srebrny pasek, sama odrzuciła pobrzękujące obręcze daleko w tył. Teraz silne dłonie zwinnie wśliznęły się pod miękki materiał i zaczęły podróżować po jej ciele. Usta zwarły się w gorączkowym pocałunku. Języki oplatały się wokół siebie, zachęcone swoją gładkością i ciepła wilgocią. Uwolniły się, dopiero kiedy obojgu zabrakło tchu.

Patryk wziął ją na ręce i przez moment tulił do siebie, jakby była jego dzieckiem, a nie kochanką. Widocznie ona też musiała się tak poczuć, bowiem oparła ufnie głowę o jego ramię, zaskoczona tym, że wydaje się sobie poddać bez walki. Patrzyła mu prosto w oczy, gdy kładł ją na puszystym dywanie i drżącymi rękami zsuwał z niej kombinezon, pod którym była zupełnie naga. Intensywna barwa jego oczu, a także ich wyraz wystarczył, żeby jej ciało przygotowało się na przyjęcie kochanka. Julia, wiedziała, że wieczór skończy się właśnie tak, czekała na tę chwilę, ale kiedy ta wreszcie nadeszła, zaskoczyła ją gotowość własnego ciała wystarczyło jedno długie, głębokie spojrzenie, żeby całkowicie utraciła nad sobą kontrolę i oplotła Patryka zaborczo zaciskając nogi wokół jego bioder tak mocno, jakby bała się, że może uciec.

A Patryk patrzył wciąż w jej rozpalone, nieprzytomne oczy i jak kiedyś, tak i teraz Julia kojarzyła mu się z pogańską boginią albo syreną, która dopadła swoją ofiarę i nie zamierza jej wypuścić z morderczego uścisku. Chciał być tą ofiarą, czuł, że mógłby umrzeć w tej chwili bez cienia żalu. Krew przelewała się w jego żyłach jak rozszalała fala. Zapach, ten sam, który poczuł już pierwszego dnia, musiał mieć rzeczywiście narkotyczny wpływ na jego organizm. Kleił się do skóry i włosów, rozpalał do białego, mącił myśli. Wyzwalał w nim jaką pierwotną, brutalną siłę, z którą gniótł i miażdżył jej chętne ciało.

Wilgoć jej skóry podniecała go tak, że z całych sił ocierał twarz o pokryte kropelkami potu ramiona. Dłonie i usta nie miały dość smakowania pełnych piersi. Każdy ruch sprawiał, że pragnienie stawało się nie do wytrzymania. Siłowali się ze sobą, chcąc jednocześnie dawać sobie najsilniejsze, najbardziej pobudzające pieszczoty. Julia zdzierała z niego dżinsy, a on czuł, że nie zdąży, że nie wytrzyma. Każda sekunda była torturą, każdy moment zwłoki rozdzierał bólem niezaspokojenia. Aż wreszcie wszedł w nią z okrzykiem bezmiernej radości i ulgi.

Jej ciało natychmiast zacisnęło się wokół niego niczym rozgrzana, plastyczna masa, która przylgnęła idealnie do każdego skrawka jego skóry. Był w niej i czuł, że jest gładka i śliska niczym wnętrze muszli. Jej krzyk przypłynął do niego z daleka, przedarł się przez mrok, który ogarnął jego umysł.

Smukłe, delikatne palce zaciskały się spazmatycznie i wplątywały w puch dywanu. Pierwsza gorąca fala, która unosiła Julię, była jak ogłuszający ryk wodospadu. Porwała ją, ale nie uwolniła do końca z bolesnego napięcia, które wciąż czuła każdym nerwem rozedrganego ciała. Chciała jeszcze więcej, jeszcze silniej, więc wygięła się i z nową siłą przywarła do ruchliwych bioder Patryka.

Szybko zespolili się w jednym rytmie, wpadli w obłędny taniec, który z każdą chwilą stawał się coraz dzikszy, coraz bardziej brutalny. W ostatnim momencie Patryk zebrał wszystkie siły, aby choć na chwilę odsunąć się i spojrzeć w jej twarz. To zaś, co zobaczył, nieuchronnie pchnęło go ku krawędzi, przed którą jeszcze się cofał. Splótł mocno dłonie z dłońmi Julii, a potem runął w raz z nią w otchłań, w przepaść, w kipiel rozkoszy.

Szumiało mu w głowie dokładnie tak samo, jak podczas wakacji nad morzem, kiedy porwała go i skołowała silna oceaniczna fala. Poczuł w ustach smak, który do złudzenia przypominał cierpką gorycz słonej, morskiej wody. Pierwszą myślą, która przyszła mu do głowy, było to, że nareszcie jest wolny. A pierwszym słowem, które wyszeptał ochryple, było imię kochanki.

Tylko kolega z pracy

Wiesz już kim jestem, ale tak naprawdę nic o mnie nie wiesz. Jeśli więc mamy się poznać, opowiem Ci o sobie coś, o czym prawie nikt nie wie.

Na studiach miałam kilka przelotnych romansów, ale do tej pory byłam tylko w jednym naprawdę poważnym związku. Bartek jest programistą, więc kimś z zupełnie innego świata, ale przez pierwsze lata dogadywaliśmy się świetnie. Wynajęliśmy wspólnie mieszkanie, przez jakiś czas mieliśmy kota, a choć do małżeństwa nigdy mu się nie spieszyło, zaczęliśmy nawet rozmawiać o dzieciach.

Z czasem w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna, co nie byłoby nawet takie złe, ale na dodatek coraz trudniej było mi dogadać się z Bartkiem. Miał do mnie coraz więcej pretensji, często robił awantury z błahych powodów, był zazdrosny o każdą chwilę, którą spędzałam bez niego. Patrząc z perspektywy czasu myślę, że Bartek, mimo dobrej pracy, ma po prostu niskie poczucie własnej wartości i dlatego przelewa swoje frustracje na mnie.

Ostatnie miesiące były dla nas bardzo ciężkie, wypełnione kłótniami i wzajemnymi zarzutami. Gdy jeszcze wyszło na jaw, że Bartek nie zawsze był wobec mnie uczciwy i miał całkiem spore grzeszki na sumieniu, sytuacja stała się nie do zniesienia. Ustaliliśmy, że odpoczniemy od siebie. On najpierw wziął urlop i spędził trochę czasu u rodziców w rodzinnej miejscowości, a po powrocie zatrzymał się u kolegi, z którym, jeśli wierzyć ich profilom społecznościowym, spędza szampańskie wieczory w towarzystwie zawsze innych koleżanek.

Właściwie sama już nie wiem, co mnie łączy z Bartkiem. Oficjalnie mamy tylko przerwę, ale im dłużej jestem sama, tym częściej myślę o tej relacji w czasie przeszłym.

A Marcin? Zajmuje się w naszej firmie pozyskiwaniem zleceń. Gdy Bartek o niego podpytywał, mówiłam mu, że Marcin to tylko kolega z pracy i właściwie nie mijałam się z prawdą. Lubiłam jego zapach gdy stawał blisko, podobały mi się ciemne blond włosy i to, że jest wysoki, ale nie widziałam w nim materiału na partnera. Tak naprawdę nawet za dużo nie rozmawialiśmy twarzą w twarz, za to całe dnie spędzaliśmy wisząc ze sobą na komunikatorze. To zbliżyło nas do siebie, ale jako przyjaciół. A może tylko tak chciałam o tym myśleć…?

Adam, były kolega z pracy, zaprosił w zeszły piątek ludzi z naszego zespołu do modnej knajpki, bardzo fajnej choć po drugiej stronie miasta. Ponieważ Marcin mieszka w tamtych okolicach, powiedział, że możemy podjechać do niego, bo stamtąd już blisko, a przy okazji się odświeżymy i wprowadzimy w odpowiedni nastrój drinkiem lub dwoma. Zgodziłam się, i tak nie miałam innych planów.

Jego mieszkanie było nieduże, ale ładne i schludne. Marcin zrobił nam po drinku. Trochę porozmawialiśmy, a potem on mnie przeprosił i poszedł wziąć prysznic, zostawiając swoją szklankę w połowie pełną. Ja piłam szybciej niż on. Chyba podświadomie denerwowałam się tą sytuacją i tym, co może z niej wyniknąć.

Gdy zniknął za drzwiami łazienki, ja przespacerowałam się po jego salonie. Trochę mnie zaskoczyło, jak poukładany okazał się Marcin. Miał też zainteresowania, których bym się nie spodziewała. Brałam go raczej za luzaka, który płynie beztrosko przez życie, ale jego mieszkanie wydawało się być domem faceta, który wie, czego chce i jak to zdobyć.

Usiadłam na kanapie zatopiona w myślach. Wzięłam jeszcze łyka i spojrzałam na zegarek.

  • Marcin, my w sumie jeszcze sporo czasu mamy, – zauważyłam.
  • To chcesz już jechać czy może jeszcze chwilę zostaniemy? – odezwał się niespodziewanie.

Stanął w drzwiach, świeżo po prysznicu, prawie nagi. Miał na sobie tylko ręcznik, którym owinął talię. Zaskoczyły mnie jego szerokie ramiona i umięśnione nogi – na co dzień chodził w bluzach i szerokich spodniach, przez co miałam inne wyobrażenie jego sylwetki.

  • A ty nie powinieneś się ubrać? – zapytałam, nie wiedząc, jak zareagować.

Zaczął iść w moją stronę. Musiał wycierać się niedbale, bo strużki wody wciąż spływały po jego ciele. Poczułam się nieswojo, wstałam. Unikałam patrzenia na niego. Rozejrzałam się za torebką i sięgnęłam po nią, ale on złapał mnie za rękę. Najpierw ścisnął mocno, ale natychmiast złagodził uścisk.

  • Jeśli tego nie chcesz – zaczął łagodnym tonem, patrząc mi w oczy – wystarczy, że powiesz. Ale muszę to wiedzieć, Natalia.

Już kiedyś mówił, że mu się podobam. Dla niego było to chyba poważne wyznanie, ale ja je zbagatelizowałam, udawałam, że traktuję to jak zwykłą uwagę bez głębszego dna. Nie chciałam komplikować tej relacji, a poza tym był Bartek.

Marcin przełożył delikatnie kosmyk moich włosów za ucho. Poczułam dreszcze na karku. Jego usta zbliżały się do moich. Nie wiedziałam, czy tego chcę, ale nie zrobiłam nic, żeby się odsunąć. Objął moje wargi swoimi. Położył dłoń na tyle mojej głowy.

Nie było już odwrotu. Gdy poczułam, jak jego język wślizguje się coraz głębiej w moje usta, zaczęłam odwzajemniać pocałunek. W podbrzuszu poczułam mrowienie, objęłam go, ale nieśmiało. On odczytał to jako sygnał. Wziął mnie w silne ramiona, objął mocno i stanowczo, a nasz pocałunek stał się jeszcze bardziej namiętny.

Nie przerywając, Marcin zaczął rozpinać mi koszulę. Od góry, guzik po guziku. Na biodrze poczułam jego rosnącą erekcję. Położyłam dłonie na dolnej części jego pleców, a potem zsunęłam je pod ręcznik, na pośladki. Były twarde i krągłe – nie wiem, czy Marcin ćwiczył, czy po prostu tak miał, ale zaskoczyło mnie, jak dobrze jest zbudowany.

Przerwał pocałunek i spojrzał mi w oczy. Zrzucił ze mnie rozpiętą już koszulę, po czym przejechał palcem po szyi i w dół, robiąc okrężne ruchy wokół odsłoniętej części piersi. Byłam tak przejęta, że słyszałam tylko nasze oddechy – jego opanowany, mój krótki i szybki. Nie mogłam znieść oczekiwania. Tym razem to ja zainicjowałam pocałunek, napierając na niego. Ręcznik zsunął mu się z bioder, a on zaczął rozpinać mi stanik.

Nie chciałam żeby zauważył, że patrzę na jego penisa, ale byłam go ciekawa, podekscytowana tym, co mnie czeka. Dotknęłam go więc delikatnie nie przerywając pocałunku, niby przypadkiem. Był rozgrzany od pulsującej w nim krwi. Kiedy Marcin zdjął mi stanik, objęłam jego sprzęt dłonią. Był grubszy, niż się spodziewałam, a przede wszystkim twardy.

Marcin odepchnął mnie lekko, tak, że znów usiadłam na kanapie. Miałam na sobie tylko spodnie i buty na szerokim obcasie, on stał przede mną całkiem nagi. Wykonał krok w moją stronę, a ja odważyłam się spojrzeć na jego przyrodzenie.

Było gładkie i proporcjonalne, z główką ciut szerszą od podstawy i lekkim zgrubieniem z jednej strony. Nie chciałam myśleć o Bartku, ale penis Marcina był przynajmniej o kilka centymetrów dłuższy. Trochę mnie to niepokoiło – miałam niewielu partnerów, więc bałam się, że okażemy się niedopasowani. Jednocześnie podniecało mnie oczekiwanie na to, co się wydarzy.

Schyliłam się i ściągnęłam buty. Gdy uniosłam wzrok, członek Marcina był tuż przy mojej twarzy. Chwyciłam go ponownie i zaczęłam powoli przesuwać po nim ręką. Marcin położył dłonie na swojej głowie, uniósł ją ku sufitowi i westchnął głęboko. Wtedy zrozumiałam, że dla niego to też wyjątkowa chwila, że też jest podniecony jak nigdy i pragnie mnie tak, jak Bartek nigdy nie pragnął.

Dało mi to poczucie władzy i zachęciło, by sprawić Marcinowi jeszcze większą rozkosz. Choć z innymi za tym nie przepadałam, wsunęłam penisa Marcina do ust, płytko, na wysokość główki. Najpierw lizałam jego żołądź, a potem, zachęcona cichymi jękami, zaczęłam go ssać, ruszając głową w tył i w przód. Nie za głęboko – na to nie byłam gotowa – ale głębiej, niż kiedykolwiek wcześniej.

Speszyłam się, gdy położył dłoń na mojej głowie – taki gest źle mi się kojarzył. Zaczął jednak delikatnie mnie głaskać. Gdy jego gorący sprzęt pulsował mi w ustach, nasze spojrzenia się spotkały – w jego oczach widziałam tylko ciepło i zaufanie.

Marcin odsunął się i klęknął przede mną. Rozpiął mi rozporek, a gdy uniosłam pupę, zręcznym ruchem zdjął mi spodnie, odsłaniając majtki. Przejechał po nich dłonią, zatrzymując ją tam, gdzie byłam wilgotna. Spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem. Zawstydziłam się, ale też podniecało mnie, że on widzi, jak bardzo go chcę.

Chwycił moje dłonie i uniósł je, po czym delikatnie przejechał koniuszkami palców najpierw po moich nadgarstkach, potem w dół, aż doszedł do ramion. Stamtąd przeszedł przez grzbiet, uwalniając kolejne porcje dreszczy. Kontynuował przez piersi, przejechał po brzuchu, aż w końcu chwycił mocno majtki u bioder i ściągnął zdecydowanie. Czekałam tylko, aż rozchyli mi nogi… a długo nie musiałam czekać. Jedną spuściłam na podłogę, drugą miałam podwiniętą na kanapie. A między nie wspiął się jego kutas.

Znów spojrzeliśmy na siebie. Jego wzrok zdawał się mówić, „wszystko będzie dobrze, nie robisz nic głupiego… a jeśli nawet, nie będziesz miała czego żałować.” Ustawił główkę w wejściu do mojej szparki. Czekał na zgodę. Wstrzymałam oddech i skinęłam.

Wszedł we mnie. Czekałam na to, ale i tak mnie zaskoczył. A kiedy wypełnił mnie najbardziej, jak myślałam, że można, wszedł głębiej.

Instynktownie dotknęłam podbrzusza, spodziewając się, że poczuję go przez skórę. Jednocześnie dotknęłam biodra Marcina, próbując dać mu sygnał, by się zatrzymał.

Przestał ruszać biodrami, pozostając głęboko we mnie, i dotknął mojej twarzy. Przejechał zewnętrzną stroną dłoni po policzku, i nie przestając patrzeć w oczy, nachylił się do pocałunku. Gdy nasze usta się zetknęły, jego członek wślizgnął się jeszcze ciut głębiej. Choć było to ledwie kilka milimetrów, poczułam jak prąd przeszywa całe moje ciało.

Wcisnęłam mu paznokcie w plecy – sama nie wiem, czy w przypływie bólu czy rozkoszy. Granica między tymi dwoma stała się płynna. Dla niego chyba też, bo wbiłam się dość głęboko, a on nie dał po sobie nic poznać. Na pewno zostawiłam mu ślady, ale wtedy nie zaprzątałam sobie tym głowy.

Wysunął się powoli, nie do końca, ale dostatecznie, bym mogła odetchnąć. Dał mi chwilę, a potem zaczął wykonywać okrężne ruchy biodrami, choć miał mało przestrzeni, bo moja cipka ciasno opinała jego krępy kij. Rozgrzewała się dla niego, a on z każdym ruchem powracał głębiej i głębiej.

Przez chwilę byłam gdzie indziej. Na wakacjach na wsi… a może w łóżku, w którym masturbowałam się po raz pierwszy? Nie, to było na olimpiadzie językowej, w której zajęłam pierwsze miejsce… chyba, że w domu u Kaśki, z resztą dziewczyn, kiedy po raz pierwszy oglądałam film pornograficzny z kasety.

Musiałam wrócić do rzeczywistości. Otworzyłam oczy.

„Marcin mnie pieprzy,” pomyślałam.

Zarzuciłam mu nogi na ramiona. Czułam już tylko żar, rozpływający się od ud na całe ciało. „Niech pieprzy.”

Uniosłam głowę ku jego twarzy i dotknęłam jej. Był skupiony, miał zamknięte oczy, przygryzał wargę. Pomyślałam, że nie chce skończyć przede mną.

  • Dość, – syknęłam.
  • Co? – wykrztusił, jakby wyszedł z transu.
  • Wyjdź, – powiedziałam, teraz już zdecydowanie, kierowana instynktem.

Wyszedł ze mnie powoli, chyba nieświadomie pozwalając docenić każdy skrawek wysuwającej się rozkoszy. Wydawał się zawiedziony; może trochę zmartwiony, że zrobił coś nie tak. Doskonale wiedziałam, jak wybić mu ten pomysł z głowy.

Teraz to ja pisałam scenariusz. Ułożyłam się wzdłuż kanapy. Położyłam łokcie na oparciu i wypięłam tyłek najbardziej jak umiałam. Nie musiałam długo czekać, aż pufy ugięły się pod ciężarem wdrapującego się na mnie Marcina.

  • Och! – nadział mnie ponownie, na pełną głębokość. Gdy wysunął się do połowy, czekałam na kolejne pchnięcie, ale on jakby zastygł. Byłam zbyt spragniona rozkoszy by czekać, aż weźmie się do pracy. Sama zaczęłam bujać biodrami, z każdym ruchem nabijając się głębiej na jego pulsującego drąga.

Liczyło się tylko moje ciało; szybko bijące serce, mięśnie zaciskające się w erotycznej harmonii, krew buzująca w żyłach. Zsunęłam tors z oparcia kanapy i położyłam się na płasko, z dłoniami po bokach, dzięki temu mogąc wyżej unieść pośladki. Moja szparka opięła się jeszcze mocniej na twardym penisie Marcina, co na chwilę odebrało mi resztki panowania nad sobą.

  • Tak, – wystękałam, zaskakując samą siebie. Z reguły nie byłam głośna w łóżku.

Marcina musiało to podniecić, bo na nowo włączył się do gry. Tym razem jego ruchy były bardziej mechaniczne, już nie tak czułe, ale właśnie na to miałam ochotę.

Marcin z wyczuciem zwiększał tempo wypełniających mnie pchnięć. Klepnął mnie w pośladek, dość mocno, ale spodobało mi się to. Zaczęłam mocniej kołysać dupką, żeby dać mu do zrozumienia, że mi to odpowiada, że chcę więcej. Położył mi dłonie na biodrach i dalej rytmicznie wpychał mnie na szczyt rozkoszy, co i rusz dając kolejnego klapsa, z których każdy doprowadzał mnie na skraj szaleństwa.

Zapach jego żelu pod prysznic i moich perfum połączył się z wonią naszych soków, tworząc odurzającą, grzeszną mieszankę. Pozbyłam się wszelkich zahamowań, nie słyszałam już własnych jęków… a może krzyków? Wsunęłam rękę pod brzuch i zaczęłam pieścić twardą, nabrzmiałą łechtaczkę. Nie wytrzymałam tego długo. Doszłam.

Zacisnęłam się tak mocno, że przez chwilę zwątpiłam, czy kiedykolwiek się rozluźnię. To był jeden z najdłuższych i najbardziej intensywnych orgazmów jakie przeżyłam – taki, którego koniec przyjmujesz z ulgą. Marcin stęknął i wysunął się ze mnie. Poczułam pustkę w podbrzuszu gdy go zabrakło, jakby mnie wydrążył. Jego ciepłe, gęste nasienie spłynęło po moich plecach i pośladkach.

To był udany wieczór dla nas obojga.

Niecałą godzinę później siedziałam już z naszymi znajomymi w ogródku. Właśnie przyszedł Marcin – umówiliśmy się, że dołączy do nas później, żeby nie budzić niczyich podejrzeń. Przywitał się ze wszystkimi i usiadł naprzeciwko, obok naszej wspólnej koleżanki, której chyba się podobał. Przez resztę wieczoru prawie nie rozmawialiśmy, ale nasze spojrzenia często się spotykały.

Na wycieczce

Mam kilkanaście. Jestem szczupłą dziewczyną, o długich ciemnych blond włosach, o piwnych oczach. Razem z moją klasą wyjechaliśmy na 3 dniową wycieczkę w góry z 2 opiekunami. Na wycieczce było rewelacyjnie, dużo atrakcji i gdyby tylko pomyśleć że to był dopiero początek przyjemności jakich doznam na tym wyjeździe… Gdy nadchodził wieczór wszyscy poszliśmy do restauracji na kolację, a potem do motelu w którym wynajmowaliśmy pokoje. Ja wynajmowałam pokój z dwiema koleżankami.
Gadałyśmy chwilę, a potem poszłyśmy spać. Po godzinie snu obudziła mnie potrzeba skorzystania z toalety, więc wyszłam z pokoju i powędrowałam na sam koniec korytarza do łazienki, która była blisko pokoju mojego kolegi który mi się strasznie podobał. Gdy byłam w toalecie wszedł on, zawstydzony przeprosił mnie i wyszedł czekając na swoją kolej przed drzwiami. Gdy wyszłam powiedział mi żebym poszła do jego pokoju i poczekała tam na niego, bo ma mi coś ważnego do powiedzenia. Poszłam więc tam, było bardzo ciemno, a ja nie wiedziałam gdzie jest włącznik światła więc stałam na środku pokoju w ciemności. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi i pytanie : Maja jesteś tu ? odpowiedziałam : tak. A gdzie Michał ?, – Michała nie ma pokłóciłem się z nim ostro i poszedł spać do innych kolegów. Michał, był kolegą Maciusia który był z nim w pokoju. Przez moment zrobiło się podejrzanie cicho aż poczułam dłonie na swoich biodrach i jak Maciek przygryza mi ucho, po chwili wyszeptał mi : podniecasz mnie kochanie, jesteś taka piękna, zostaniesz dziś ze mną. Nie odpowiadając nic, oddawałam się rozkoszą, jakie on mi dawał. Całował mnie po szyji, po czym zdjął ze mnie bluzkę nocną i spodenki, byłam zupełnie naga. Zaczął całować mnie niżej po plecach, aż zaczął przygryzać mój tyłek. Po chwili odwrócił się do mnie przodem i całując mnie w usta wziął mnie na ręce wpijając swoje dłonie w moje jędrne pośladki. Podszedł ze mną do łóżka i rzucił mnie na nie. Po czym zaczął ssać moje sutki, wsadził palca w moją nabrzmiałą i mokrą już cipkę, szybko włożył drugi. Po jednym momencie do paluszków dołączył jego zwinny język. Wyprawiał nim cuda. Byłam taka podniecona, jęczałam z zachwytu. Po momencie zadowalania mnie, Maciek położył się na plecach i czekał aż mu się odwdzięczę. Nie czekał długo, zdjęłam z niego koszule nocną i całowałam po torsie. Jego bokserek też się pozbyłam. Na wierzchu był jego duży sterczący już żołnierz. Usiadłam mu na kolanach przerywając pocałunki, czym zaczęłam robić mu dobrze moimi zwinnymi stópkami. Robiłam to energicznie. Po krótkiej chwili zmieniłam pozycje i zajęłam się teraz zabawianiem go poprzez moje usta. Oblizałam trzon jego twardego penisa po czym włożyłam go sobie do buzi. Maciuś odchylał głowę z zamkniętymi oczami w tył i pojękiwał. widziałam że mu się to podobało. Oblizywałam jego kolegę od góry aż po same jądra. Gdy robiłam mu loda złapał mnie za głowę i przyciskał bardziej do siebie, a ja krztusiłam się lekko jego ogierem. Wyjęłam go z ust i zaczęłam całować się z Maćkiem. Wyszeptałam mu : wejdź we mnie. Dłużej nie wytrzymam. Maciuś więc położył mnie na łóżku i rozchylił moje nogi. nagle poczułam jak powoli wchodzi we mnie. Miał ułatwione zadanie poprzez moją mokrą cipkę od soczków podniecenia. Zaczął mnie ruchać szybciej i szybciej, aż pracował tak szybko jak maszyna. Wpadł w trans i nie mógł przestać. Na dodatek zacisnęłam na jego plecach moje nogi żeby nie wychodził tak szybko. Strasznie krzyczałam i wyjąkałam że dochodzę, więc on zatkał moje usta dłonią żeby przypadkiem nikt nas nie usłyszał. Gdy dotarła do mnie fala orgazmu krzyczałam jeszcze głośniej przez zamkniętą buzie. Z podniecenia ugryzłam mojego partnera w rękę, odruchowo zabrał ją pokazując mi palcem tak samo jak rodzice pokazują dziecku że nieładnie zrobiłam. Zatrzymał się ale nie wychodził ze mnie. Pochylił się do szafki nocnej i wyjął swoje majtki które włożył mi do ust. Zaczął znów mnie ruchać, pochylił się i szepnął mi ponętnym głosem : Oohhhh, tak suko krzycz jeszcze głośniej, lubię to i zerżnę cię równo dzisiejszej nocy. Po chwili mocnego ruchania mnie Maciek krzyknął i zwolnił wystrzelając we mnie swoją spermą, doszedł. wyjął szybko swojego kutasa i spuścił mi się jeszcze na brzuch i rozmasował nim swoją ciepłą spermę na moim brzuchu. wyjął mi swoje majtki z ust i nadstawił swojego penisa. Wylizałam go dokładnie z rozkoszą, na koniec Maciek pocałował mnie od serca. Maciuś wyjął go z moich ust i poszedł gdzieś. Na szczęście był tylko zapalić światło byśmy się mogli ubrać. Ubieraliśmy się uśmiechając do siebie. Gdy miałam już wychodzić zapytałam się go czy powtórzymy to może jeszcze. A on odpowiedział że pewnie nie raz…

Piątkowa tradycja

Od jakiegoś czasu ciotka często zostawiała nas same w domu. Jeździła do naszej babci pod Ostrołęką. Nie chciała nas ze sobą zabierać, by oszczędzić nam, jak to mówiła, niepotrzebnych obrazków. Wiedziałyśmy tylko tyle, że babcia jest obłożnie chora i wymaga ciągłej opieki. Ciotka jeździła więc w każdy piątek po pracy i wracała do Warszawy dopiero w poniedziałek rano, prosto do pracy. My przez ten czas miałyśmy jej mieszkanie całkowicie dla siebie. Zostawiała nam jedzenie przygotowane we czwartek. Było tak zrobione, byśmy sobie je tylko odgrzewały na kuchence. Na stole w kuchni leżała kartka z listą zakupów i pieniądze. Oprócz sprawunków miałyśmy posprzątać mieszkanie.
Nie udało się ciotce życie osobiste. W pewnym momencie sprawy potoczyły się nagle i musiała dokonać wyboru. Przygarnęła nas pod swój dach. Poświęciła się nam całkowicie rezygnując z ponownego układania sobie życia. Poza nami, bratem alkoholikiem i swoją matką nie miała już nikogo bliskiego.
Moja młodsza siostra miała specyficzny stosunek do ciotki. Z jednej strony była jej wdzięczna, że przygarnęła nas do siebie po śmierci naszej mamy, ale z drugiej, ciotka wzbudzała w niej ciągły śmiech. Nie umiała tego wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Po prostu. Śmieszna i już. Często naśladowała jej ruchy, zachowania. Co rusz mówiła jej słowami. Mnie z kolei bawiła radość siostry. Wiedziała o tym i jeszcze bardziej się nakręcała. Rozumiałam ją bez słów.
Nasz dom miał swoje ustalone rytmy. Życie z ciotką było poukładane i przewidywalne. Każda rzecz posiadała w mieszkaniu swoje miejsce. Rutyna dzienna była przestrzegana prawie z wojskową dyscypliną. Ciotka pielęgnowała swoje własne rytuały. Jeden z nich był dość osobliwy i w pewnym sensie intymny. Pewnie dla osób postronnych wydawać mógłby się dziwny, dla nas jednak był całkowicie naturalny. Od kiedy pamiętamy z siostrą, zawsze był, więc wrósł w krajobraz naszej codzienności.
W każdy piątek, po wieczornej toalecie ciotka wychodziła z łazienki, w częściowym negliżu. Miała na sobie jedynie krótką koszulkę i „kłapacze”. Tak na domowe pantofle ciotki zaczęła mówić moja siostra. Wydawały taki śmieszny dźwięk jak ciotka w nich chodziła. Kłap, kłap, kłap… „Kłapacze” były czerwone, na średniej wysokości koturnie, odkrywające pięty, obszyte złotą tasiemką wokół podeszwy i ze sztucznym futerkiem nad palcami. Ciotka zakładała je tylko w piątki wieczorami, gdy miała na sobie jedynie górę. Nigdy nie chciała nam powiedzieć dlaczego zakłada te buty. Na pewno były dla niej bardzo cenne, bo zawsze wyczyszczone chowała do tekturowego pudełka i umieszczała je na dnie szafy w przedpokoju. Jeśli chodzi o paradowanie z gołą pupą, to mówiła, że raz w tygodniu trzeba przewietrzyć kobiece strefy. Tak dla higieny i zdrowotności. Gdy raz zapytałam ją dlaczego, opowiedziała mi, że dawno temu zaraziła się trudną do wyleczenia chorobą bakteryjną — tak zwane sprawy kobiece — i jedną z form terapii leczniczej, jaką zaleciła jej wtedy znana warszawska lekarka, było właśnie eksponowanie krocza na powietrze. Ciotka miała po tej chorobie ogromny uraz i pomimo całkowitego wyleczenia i braku jej nawrotów, już dla samej tylko profilaktyki, kilka godzin w tygodniu była pół-naturystką.
Miałyśmy zatem co piątek gwarantowane „atrakcje” – oglądanie ciotki bez majtek. Nie czuła przed nami zupełnie wstydu. Jej kobiecą intymność, miałyśmy z siostrą, gruntownie przestudiowaną. Ona krzątała się po mieszkaniu, sprzątała, robiła coś w kuchni, my pomagałyśmy jej w tym, mimowolnie oglądając to co miała do pokazania.
Ciotka znowu pojechała do Ostrołęki a my miałyśmy być same w domu. Siostra nie chciała pierwsza wracać do pustego mieszkania. Przyjechała pod moją szkołę. Ucieszyłam się, gdy ją zobaczyłam, choć w pierwszej chwili pomyślałam, czy coś się nie stało. Praktycznie nie zdarzało się to wcześniej. Poprosiła mnie byśmy pojechały na chwilę do FACTORY, gdyż chciała uzupełnić braki w bieliźnie. Zgodziłam się, bo w mojej garderobie też przydałoby się co nieco podmienić.
Pojechałyśmy do Ursusa kolejką. Na miejscu w sklepie outletowym z bielizną trafiłyśmy na fajne okazje cenowe. Wzięłyśmy po kilka par rajstop. Ja wybrałam czarne gładkie a siostra też czarne, ale w różne wzorki.
— Bierzesz pończochy? — zapytałam zdziwiona, kiedy wrzuciła do koszyka dwie pary samonośnych: kabaretki i czarne z koronkowym pasem.
— A co szesnastolatka nie może ich nosić?
— No w sumie sama je zakładam, a jestem tylko o rok od ciebie starsza.
— O jedenaście miesięcy i 29 dni! — poprawiła mnie mała.
Obejrzałam opakowania rajstop jakie wybrała mała i byłam nieco zszokowana. Nie umiałam tego ukryć.
— Bierzesz piętnastki? Hej! To nawet ja mam tylko jedną parę dwudziestek — powiedziałam to z pretensją w głosie, bo wydawało mi się, że nastolatki nie powinny nosić tak cienkich rajstop. To chyba zbyt uwodzicielskie i raczej dla kobiet po dwudziestym roku życia.
— Dla mnie najlepsze były by piątki! Ale chyba takich jeszcze nie robią. — Siostra miała jednak zupełnie inne zdanie w kwestii doboru grubości rajstop w stosunku do wieku.
Podeszłyśmy do regałów z majtkami. Oglądałam szarą parę stringów, kiedy siostra wyrwała mi je z ręki.
— Piątek dziś przecież — zarechotała, pokazując mi język.
— No tak, niektórym nie są wtedy potrzebne…
Po kolacji, na którą zjadłyśmy parówki z bagietką, mała poszła kąpać się do łazienki a ja czytałam książkę w dużym pokoju. Myślałam o ciotce i o tym co robi przy babci. Trochę mnie zasmuciła ta sytuacja. To już nie pierwszy piątek bez naszej domowej pół-naturystki…
Mała wymknęła się z łazienki okręcona ręcznikiem. Zniknęła w swoim pokoju. Po chwili było słychać jak szuka czegoś w szafie w przedpokoju.
Nagle rozległo się znajome kłap, kłap, kłap. Patrzę i oczom nie wierzę. Moja siostra w czerwonych „kłapaczach” na nogach wchodzi do dużego pokoju. Mało tego. Nie ma na sobie majtek jedynie bardzo krótki i obcisły top. Patrzę na nią i wybucham śmiechem. Mała próbuje być poważna i nie śmieje się, ale to kwestia chwili jak sama zaczyna się śmiać.
— Postanowiłaś kontynuować piątkową tradycję? — spytałam patrząc się na jej gołe pośladki.
— Przynieś mi proszę odkurzacz, kochanie. — Zamiast odpowiedzi siostra wypowiedziała te słowa, naśladując wiernie ton głosu ciotki, zaś pokazując ręką w stronę przedpokoju, powtórzyła częsty gest ciotki. Ale ta mała to agentka. — Po kim ona to ma — pomyślałam.
Wróciłam do salonu z odkurzaczem w jednej ręce i z rurą do niego w drugiej. Mała stała na środku pokoju i mierzwiła sobie, ledwo dające się uchwycić w palce, włoski na łonie, tak jak to czasem zdarzało się ciotce.
— Kobieta powinna mieć tu włosy — mówiąc to roześmiała się w głos.
„Kobieta powinna mieć tu włosy. Zupełnie nie rozumiem tej mody na golenie się na gładko. Mam nadzieję, że tego nie robicie?” — Z troską w głosie zapytała nas kiedyś ciotka, ciągnąc sobie bardzo długie włosy.
„Na gładko to nie ciociu, ale przycinamy je by nie były za długie.” — Powiedziała wtedy siostra, choć nie do końca zgodnie z prawdą, bo raz na jakiś czas była tam kompletnie wygolona. Mi to też się zdarzało, ale bardzo rzadko. Najczęściej miałyśmy jednak paski, różniące się szerokością, długością i oczywiście krótkością samych włosków. Przeważnie bardzo krótko przystrzyżonych.
„No bo wiecie, tylko włosy mogą dać pełną i naturalną ochronę kobiecej pochwie.” – Dodała mentorskim tonem.
Jakoś tak głupio mi było, że siostra jest prawie naga a ja w ubraniu.
— Zaraz wracam — przeprosiłam siostrę i poszłam do swojej garderoby. Rozebrałam się ze wszystkiego. Na nogi założyłam czerwone pończochy i czarne szpilki. Nie miałam takiego bardzo krótkiego topu jak moja siostra ale znalazłam jakąś czarną bluzkę kończącą się nad pępkiem.
Moja siostra na mój widok zapiała z zachwytu: — Ale lufa!
—A ty to wcale nie jesteś laska, co? Masz taką figurę, że ci zazdroszczę.
Patrzyłyśmy się na siebie nawzajem. Łapałyśmy się co chwilę wzrokiem, że patrzymy sobie między nogi. W sumie to dziwne, bo przecież każda z nas ma to samo… ale jednakże tyci inne.
Wtem rozległ się dzwonek do drzwi…

Kuzyn

Tego dnia wszystko wskazywalo ze to bedzie najgorszy dzien w moim zyciu. Do pokoju z samego rana weszla mama i oznajmila ze wyjezdza z tata na weekend a do mnie przyjedzie starszy o 4 lata kuzyn. Nie przepadalam za Ernestem. Byl najpopularniejszym chlopakiem w jego miescie, gral w kosza, mial 197cm, byl opalonym blondynem o blekitnych oczach i snieznobialych zebach. Zawsze modnie się ubieral. Mial nieco dluzsze wlosy zaczesane do tylu niczym surfer. Tak, niewatpliwie byl przystojnym chlopakiem. A mimo to czulam do niego niechec.
W koncu rodzice odjechali. Lezalam przez chwile w lozku patrzac w sufit gdy nagle zadzwonil dzwonek. Zeszlam na dol. Mialam na sobie tylko koronkowe majteczki i luzna koszulke. Zawsze tak spalam. Otworzylam drzwi a moim oczom ukazal się Ernest.

  • Witaj kuzyneczko – szepnal i uniosl brew ku gorze.
  • Aaa, to ty palancie – przewrocilam oczyma i poszlam do salonu.
  • Czyzbys nie byla zadowolona z mojego przyjazdu? – spytal rozesmiany.
  • Sluchaj, rob se co chcesz. Nie musimy sobie wchodzic w droge. – warknelam i poszlam do lazienki wziac prysznic. Rozebralam sie, weszlam pod prysznic i zaczelam piescic swoje cialo. Piana splywala po jedrnych, duzych piersiach. Masowalam je mocno cicho pojekujac. Nagle do cipki wsunelam palce. Zaczelam nimi szybko poruszac i jeczec. Wtem moje uniesienie zostalo przerwane.
    -Uuaa, niezla jestes – krzyknal z zachwytem Ernest i oparl się o pralke. – no, no. Ostra kuzyneczka.
    Gdy zobaczylam go zawatydzilam się i zdenerwowalam. Chwycilam recznik i rzucilam nimw kuzyna. Bylam wsciekla. Co ten przerosniety miesniak sobie myslal!? Niedorzeczne!
    Reszta dnia mijala spokojnie. Ernest byl zajety gra w kosza, ja bylam u kolezanki. Dopiero w nocy mielismy porozmawiac. Bylo kolo trzeciec, wstalam do lazienki. Pewnie do niej weszlam i ku mojemu zdziwieniu Ernest bral prysznic. Bylam zdziwiona ze kapal się tak pozno. Ale w tej chwili mialam to gdzies. Zalatwilam swoja potrzebe nie zwazajac na kuzyna. Nawet mnie nie zauwazyl. Gdy wrocilam do pokoju zaczelam o nim myslec. Nieziemsko przystojny, opalony, umiesniony. W dodatku nagi. Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyly sie.
    -Daria! Moge z Toba spac? W moim pokoju chyba cos zdechlo bo tak smierdzi ze nie idzie wytrzymac – szepnal i nie czekajac na pozwolenie polozyl się obok. Posunelam się kawalek i już po chwili spalam jak zabita. Nagle poczulam fale podniecenia. Otworzylam pczy. Ernest jezdzil palcami po moich szczuplych nogach. Nie prtestowalam. Nagle wsunal mi dlon w majteczki.
  • Mmm, moja 16 letnia kuzyneczka już goli cipke. – Szepnal jakby zdumiony i sciagnal mi majtki. Bylam podniecona. Patrzylam na niego rozmarzonym wzrokiem
    Dotknal mojej cipki i zaczal ja masowac. Schylil się i wylizal ja namietnie.
  • Moze zamiana? – Szepnelam zadowolona po czym kleknelam przed kuzynem. Jego penis byl wielki. Oblizalam glowke. Zaczelam ja ssac, w koncu wsunelam go w usta, 23 centymetry weszly mi prosto do gardla. Spojrzalam mu w oczy dlawiac sie. Byl taki rozmarzony. Zaczelam go szybko obciagac. Slina kapala na moje cycuszki. W koncu Ernest spuscil się w moje usta.
  • Boska jestes wiesz? No ale koniec gadania, wypinaj się malenka. – Rozkazal mi dajac mocnego klapsa. Zrobilam co kazal. Nagle poczulam jak wszedl we mnie. Jeczalam glosno a on posuwal mnie w cipke. Ciagnal za sutki. Wyjal go z cipki i wsadzil w tylek. Krzyknelam glosno. Ernest ciagnal mnie za wlosy i posuwal w dupe jak oszalaly. W koncu oboje doszlismy. Wtulilam się w niego, gladzil mnie po wlosach.
  • oj moja suczko jutro dupka bedzie bolala – szepnal i usnal tulac mnie. Od tej pory robilismy to codziennie po kilka razy.

Wieczór panieński

Ten wieczór panieński koleżanki nie zapowiadał się jakoś nadzwyczaj ciekawie – ot babski wieczór na tydzień przed weselem. Umówione byłyśmy w ulubionej knajpce, tam zaczynając od piwek kompletowałyśmy skład. Iwona – przyszła panna młoda, Agata jej świadkowa, a kuzynka Doroty, Dorota – moja współlokatorka. Do tego jeszcze Kaśka i Sylwia. Założenie było zero własnych facetów – dziś zapominamy, że ich mamy.
Po fazie wstępnej ruszyłyśmy w miasto na wycieczkę po klubach. Jak się można było spodziewać Kaśka długo nie wytrzymała i już w pierwszym klubie niby przypadkiem pojawił się jej Marek – papużki nierozłączki. Zaczęło się ich zwyczajowe migdalenie na parkiecie i po kątach. Była już stracona, choć gdy zmieniłyśmy klub podążyli naszym śladem.
Pulsujące rytmy, kolorowe drinki, rozerotyzowane tańce, gorące flirty – nasza zabawa się rozkręcała. Do paczki dołączali znajomi i nieznajomi, dziewczyny znikały co chwilę w tłumie z jakimś przystojniakiem. Pojawiała się nawet Justyna – sąsiadka Kaśki ze swoim mężem Krzyśkiem. Nie znałam ich prawie ale słyszałam, że nie za dobrze wychodzi im „docieranie”. Na dowód tego po niedługim czasie się pokłócili i Justyna ostentacyjnie wyszła. Kaśka przy tym też definitywnie zrezygnowała z naszego towarzystwa zabierając z Markiem Justynę do domu. W międzyczasie Agata spotkała swojego kolegę ze studiów, z którym pod wpływem chwili postanowiła pogłębić znajomość zaczęła nas namawiać na powrót na stancję. Miałyśmy już nieźle w czubie, dość huku i finanse na wykończeniu. Sylwia postanowiła zostać jeszcze czekając na koniec zmiany swojego ulubionego barmana, a Krzysiek nagle zaoferował się, że będzie nas eskortował.
Tak więc ja, Iwona, Dorota i Agata z kolegą pod obstawą Krzyśka wylądowaliśmy w naszym mieszkaniu. Jak to dobrze, że sąsiedztwo mamy wyrozumiałe. W szampańskich nastrojach włączyliśmy muzykę i rozkręcaliśmy domowe afterparty (z którego błyskawicznie do mojego pokoju umknęli Agata z kolegą). Jęki zza ściany wywołały serię żartów, które jeszcze bardziej rozluźniły atmosferę i tak Krzysiek został zobligowany występu w roli chippendalesa. Rozluźniony alkoholem zbytnio nie protestował, ognista Dorotka wijąc się wokół niego troszkę pomogła mu wejść w rolę, a Iwona piszczała z radości popijając bąbelki szampana. Szybko wsparłam Dorotę i po chwili obydwie wijąc i ocierając się w naszych kusych spódniczkach obłapiałyśmy Krzyśka. Kiedy ja dłońmi przesuwałam po jego koszuli w dół, dłonie Doroty wędrowały po jego udach w kierunku pośladków. Próbował nas dotykać ale mu na to nie pozwalałyśmy zbytnio umykając kocim zwrotem. Wypukłość w jego spodniach zaczynała być co raz wyraźniejsza, gdy przyciągał biodra to jednej to drugiej. Wyraźnie czułam jego twardość ocierając się o nią tyłeczkiem. Iwona niestety odpadła, popędziła znienacka do kibelka przerywając nieco nasze harce, niestety alkohol w niej górował. Brak panny młodej nie przeszkadzał nam w świętowaniu panieńskiej wolności.
Nasza zabawa troszkę się przekształciła, teraz rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie, a Krzysiek kontynuował swój występ solo. Ściągnął porozpinaną już nieco koszulę. Dopingowany rozpiął spodnie, ale zdjąć je obiecał dopiero jak my zdejmiemy bluzeczki. Troszkę negocjacji było ale chichrając się szybko je zdjęłyśmy. Zostałyśmy w spódniczkach i seksownych stanikach. Nasze biusty falowały przyciągając głodny wzrok kolegi. Krzysiek tańczył dalej prezentując dumnie spory namiocik w bokserkach. Poczucia humoru mu nie brakowało więc zabawa była przednia. My wyciągałyśmy rączki by go to pogłaskać po całkiem umięśnionym brzuszku czy zaprezentowanym w zbliżeniu bicepsie albo szczypnąć w wypięta pupkę. Zostałyśmy troszkę skarcone za swoją zuchwałość, „nie będzie więcej chyba, że na nogach mamy pończoszki i to udowodnimy”. Pewnie już wcześniej zauważył fragmenty koronki „samonosiek” wysuwające się czasem. Podsunęłam spódniczkę wyżej by wyraźnie pokazać co ukrywałam pod nią. Dorota niestety miała rajstopy – co za niefart. Niezwłocznie zapunktowała seksownie się ich pozbywając. Krzysiek zamruczał rozkosznie uznając ze śmiechem, że ukazana koroneczka majteczek rekompensuje brak pończoch. Kontynuował swój taniec pozbywając się sprytnie bokserek. Aż nam się oczy zaświeciły i z piskiem przywitałyśmy jego stercząca pałę na wolności. Był piękny: duży, gruby, sztywny. Na ten widok ślinianki zaczęły mi intensywnie pracować, musiałam oblizać usta. Klimat niepostrzeżenie się zmienił, przestało być tak zabawnie i niewinnie w powietrzu rosło napięcie. Dorota nie czekała gdy tylko wystarczająco się przybliżył chwyciła męskość Krzyśka i zaczęła przesuwać po nim dłonią, aż wydobyła pierwszą radosną kropelkę. To nie mogło się zmarnować, przyciągnęła go bliżej i języczkiem oblizała główkę. Z błogą miną poszukała w tym czasie jego wzroku ciesząc się jak dziecko z cukierka. Obserwował ją bacznie, a ona jeszcze śmielej zaczęła wylizywać całą jego długość za każdym razem zaczynając od nasady. Gdy spojrzała na mnie wiedziałam, że przekazuje pałeczkę. Odsunęła się robiąc mi miejsce, a fujarka jakby sama wskoczyła mi w usta. Oplotłam instrument zwinnie języczkiem po czym wsunęłam go głębiej ściśle obejmując pulchnymi wargami. Krzysiek, aż jęknął, a ja zaczęłam swe czynności powtarzać z satysfakcją obserwując jaką władze ma mój dotyk. Przymykał oczy i chciał mnie chwycić za głowę ale nadeszła kolej na koleżankę. Ona miała nieco inny plan, bo w międzyczasie uwolniła biust z krępującego stanika i chwyciła penisa między jej wielkie okrąglutkie piersi. Otulony ściśniętymi cycuszkami wsuwał się rytmicznie w jej usta. Jego ręka przesuwała się pomiędzy moimi udami, aż paluszki doszły do ich zwieńczenia. Nie chciałam pozwolić na więcej ale gdy uparcie i zdecydowanie prąc naprzód dotarł do granicy majteczek i zaczął mnie po nich masować uda same zaczęły się rozsuwać. Byłam wilgotna czułam jak gorąco rozpływa się po podbrzuszu. Jeden z jego paluszków zwinnie wsunął się pod spód i odnalazł nieosłonięty guziczek. Przerwał zabierając rękę by pomóc Dorocie zsunąć bieliznę. Pocałował ją przy tym głęboko sięgając jej migdałków, a mnie przytrzymując w miejscu za udo. Choć nie chciałam się do tego przyznać czułam nieco rozczarowania, płonęłam i chciałam wypełnić czymś tą pustkę.To uczucie nienasycenia napędzało mnie do dalszej zabawy. Kiedy Dorota już bez spódnicy wskoczyła na kanapę, on zanurkował głową między jej nogi pod moja opiekę powierzając swą męskość. Jedną ręką przytrzymywał Dorotę za biodro, za cycka, a drugą za moją głowę zagłębiając się w moje usta. Był tak duży że musiałam wspomagać się ręką. Chłeptał soczki Dorotki głośno przy tym mlaskając, a każde jego liźnięcie ona odwzorowywała jękiem. Jej rozkosz słyszalnie potęgowała się, a jego ruchy stawały się co raz bardziej niecierpliwe. Czułam ze zaraz wystrzeli w moje gardło ale przerwał. W zmowie zabrali mi majtki i teraz ja poczułam jego gorący oddech na ogolonej cipce. Wypisywał na łechtaczce do skutku słowo orgazm w wwiercając się nim głęboko w międzyczasie. Dorota zajęła się moimi piersiami uwalniając je i przysysając się łapczywie do wyprężonych sutków. Nie pozostałam dłużna i chwyciłam jej jędrne cycuszki w swoje raczki. Ręka Krzyśka zabawiała się muszelką koleżanki, a ja zaczynałam tracić oddech czując jak zbliża się zbawienie. Dorota falowała rytmicznie podskakując na paluszkach kolegi. Zaczęłyśmy się całować jak nigdy dotąd i wtedy poczułam jak Krzysiek wbił we mnie swą pałę. Nie wiem czego się spodziewałam i dlaczego byłam tak zaskoczona obrotem spraw. Ten facet był żonaty, był sąsiadem koleżanki, którego dopiero co w gruncie rzeczy poznałam, a wwiercał się teraz w moją intymność głęboko. Widząc moje zaskoczenie uśmiechnął się tylko triumfalnie zadowolony posuwając mnie jeszcze mocniej, jeszcze szybciej. Wiedziałam jednak, że choć to zupełnie nie w moim stylu, chce więcej, chcę by mnie wyruchał jak nikt wcześniej. Moje soki niemal tryskały, a cipka pulsowała, aż wykrzyczałam spełnienie. Roskosz przeszła dreszczem przez każda komórkę mego ciała. Zadowolony ze swojej mocy przełożył swoje narzędzie miedzy wypięte pośladki koleżanki nadal paluszkami penetrując jej cipkę. Tego jej tylko brakowało. Rozpychana na dwie dziurki Dorota przeżywała głośno swoje własne trzęsienie ziemi. Czułam jak drży otwierając szeroko zamgławione oczy gwałtownie chwytając oddech – ona tez była w raju. Krzysiek widocznie tylko na to czekał wyciągnął swoja pałę by salwami wytrysku zadowolony ochlapać nas obie. Kazał nam zlizywać z siebie nawzajem jego spermę by niepostrzeżenie wyciągnąć telefon i pstryknąć nam tak fotki. Byłam wściekła za te zdjęcia. Próbowałam odebrać mu aparat ale był wyższy i silniejszy. Dorota była tak wyczerpana że nie bardzo ją to w tym momencie obeszło. Chciał żartami nas ułagodzić, a gdy to nie działało bez ceregieli odepchnął mnie zwinął szybko ubrania i wybiegł jeszcze nago z mieszkania. W moim łóżku spały wtulone w siebie Agata i Iwona, więc wróciłam do Doroty by próbować przespać kaca giganta, który z pewnością miał nadejść.

Najlepsza impreza dziewczyn

Godzina pierwsza w nocy. Na końcu parkingu należącego do klubu „Coloseum” muzyka przycicha, a pojękiwania i wtórujące im brzęki łańcuchów stają się coraz wyraźniejsze. Na masce BMW rocznik ’98, opiera się menadżerka pobliskiego banku – Sylwia – kołysząc się w rytm nadawany przez biodra młodego mieszkańca okolicznej wioski. W pobliżu stoją Dorota z Magdą, przyglądając się z lekkim znudzeniem poczynaniom przypadkowo dobranych kochanków. Siostry Kinga i Agnieszka siedzą już w samochodzie, czekając na koleżankę. Skoro tylko chłopak wystrzelił, naciągnął spodenki i szybko udał się w stronę lokalu. Sylwia jeszcze powoli przeciągając się z zadowolenia jak kotka, podniosła się z maski.

  • Ej, moje majtki – krzyknęła w kierunku nieznajomego.
    Ten tylko pomachał nimi w górze i oddalił się w swoim kierunku.
  • Złodziej! – krzyknęła w kierunku koleżanek.
  • Daj spokój, wracamy już – odpowiedziała Magda
  • 80 zł kosztowały, kurwa! Wieśniak spuścił się we mnie bez gumki! Teraz będzie ze mnie spływać – zasmuciła się bankierka.
  • No to wracasz na nogach – oburzyła się Kinga, właścicielka samochodu.
  • Przydałby ci się teraz jakieś uległy do wylizania cipki – zażartowała Magda
  • Każdej by się przydał – sprostowała ją Dorota.
  • Ok, siądziesz z przodu – oznajmiła Aga wysiadając z auta – położysz chusteczki na siedzeniu i może dojedziesz jakoś. W obawie przed pobrudzeniem miniówki Sylwia zdjęła ją i bottomless usiadła na chusteczkach – Oby tylko żadnego patrolu nie spotkać.
  • Dlatego na takie imprezy nie ma sensu zabierać majtek – pouczyła Dorota.
  • Ja tam wręcz przeciwnie – skontrowała weterynarz Magda – Na co dzień bez majtek, a do klubu wolę ubrać. Nie będą mi wkładać brudnych paluchów znienacka.
  • Sylwia, a wiesz że dwóch gości na jednej imprezie to już szmacenie się? – zagadnęła Doroti
  • Przecież temu pierwszemu nie mógł stanąć, to się nie liczy. Wypalcował mnie tylko, co jeszcze bardziej rozochociło. Nie miałam tyle szczęścia co ty.
  • Mój się schlapał zakładając gumkę – nic nie skorzystałam zasmuciła się Dorota. – A mnie dziwi, że Aga teraz taka wierna się zrobiła – przerzuciła rozmowę na koleżankę.
  • Nie jestem aż taką suką, żeby Grześkowi to zrobić – odparła dziewczyna.
  • A skąd wiesz co on tam sam robi?
  • Zamknęłam go w klatce wczoraj po seksie, więc jutro liczę na godzinną minetkę, po czym uwolnię bestię i będzie minuta ostrego rżnięcia – dodała. Inaczej by walił konia przez pół weekendu i raz że nic by w domu nie zrobił, dwa jutro by już nie chciał bzykać.
  • Mój brat w okresie dojrzewania to prostu w każdej wolnej chwili męczył ptaka – wspomniała Dorota.
  • Jak chodziłam z Kamilem to nawet po seksie potrafił walić do jakiś porno – wyznała Sylwia – zamiast uraczyć mnie drugą rundą.
  • Danielowi chyba ściągnęłaś klatkę jak masz okres? – Magda oderwała Kingę od kierowania.
  • Do tej pory nie ściągałam. Ale w tamten weekend jak dryfowaliśmy w łódce nago po jeziorze, bardzo mu ten metalowy pas cnoty przeszkadzał. Wtedy ustaliliśmy, że przechodzimy na wyższy poziom naszych relacji. Więc do tego czasu niech korzysta.
  • Dzisiaj jest świetny czas na przejście kolejnego poziomu – ucieszyła się Aga – mamy ze sobą panią „doktor”, jest publika, no i jesteśmy pijane i wesołe.
  • Chyba wiem co macie na myśli. – odpowiedziała wywołana do tablicy Magda. Ale ja nic nie obcinam. To przywilej żony
  • Ja akurat nic nie piłam i kiepsko się czuję – odparła Kinga – Jak chcesz Aga to możesz ty to zrobić.
  • No to pewnie, że chcę!
  • Ale jak Grzesiek machnie ci dwójkę dzieci, to ja wkraczam do akcji i odbieram „nagrodę”.
  • Czekajcie – przetrwała Dorota – to może pozwolisz nam dzisiaj skorzystać z fiutka męża zanim mu tam coś obetniecie?
  • W sumie raz w życiu wstawię się za szwagrem, Kinia – zszokowała wszystkich Aga. Było powszechnie wiadomym, że nie przepada za Danielem.
  • Dobra, niech was siarczyście wszystkie wyrucha – zaśmiała się Kinga. A tak na poważnie to pewnie cały dzień walił konia, więc raczej marne szanse żebyście coś skorzystały.
  • Mam pomysł na fajną zabawę – oznajmiła Agnieszka. Oczywiście zakończy się ona naszym tryumfem – czyli wykastrowaniem Daniela.
  • Spoko, przedstawię pomysł mojemu. Ale dzisiaj to tak, nie jesteśmy przygotowani do tego.
  • Dobra, to niech los zadecyduje co robić, ok? – Aga nie dawała za wygraną. – Potrzebujemy czegoś szczególnego do kastracji?
  • Dobrze byłoby mieć elastrator lub burdizzo ewentualnie skalpel. Znieczulenie i dezynfekcja też by się przydało oraz igła i nić chirurgiczna – wyjaśniła Magda
  • A sekator, paracetamol i plasterek nie wystarczą? – spytała zawiedziona szwagierka?
  • Przeciwbóle mamy, spirytus, octenisept, gazy są, sekator jest już tępy i tnie nierówno. Ale mamy nowiuśki zestaw noży – odpowiedziała Kinga
  • Jeśli masz nowy ostry tasak, to lepiej nie widzę – ucieszyła się Magda.
  • Chyba za dobrze się bawimy, żebyś nas Kinia powstrzymała – zaśmiała się Sylwia – A jakieś soki i wódkę to Kinia masz?

Dziewczyny dojechały do domu Kingi. Światła nie były pogaszone, co napełniło laski optymizmem, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

  • Cześć, kochanie! – krzyknęły równo z Kingą.
  • Hejka! – ucieszył się Daniel – coś wcześniej dzisiaj skończyłyście balangę.
  • Wiesz, że nie mogłam długo bawić, a dziewczyny były ode mnie uzależnione. A ty co tak długo siedzisz? Czekałeś na mnie? – spytała zalotnie
  • Aaa oglądałem MMA, dopiero co się skończyło.
  • No tak, nie miałeś widzę czasu ogarnąć lepiej chałupy. Przyniosłeś całą paczkę chusteczek na biurko, masz katar kochanie?
  • Opowiadajcie lepiej co tam ciekawego? Potańczyłyście sobie porządnie? Magda poderwałaś tam kogoś?
  • Wytańczyłam się jak za starych czasów! W sumie dałam jednemu prawdziwy numer telefonu, zobaczymy czy się odezwie. Generalnie oblechy, nic wartego ściągnięcia majtek. Piłeś alkohol? – dopytała – widzę butelki po piwie.
  • Tak. A wam coś przynieść czy idziecie grzecznie spać?
  • Szwagier! Imprezujemy dalej. Przynieś nam po drinku. I weź karty do gry? – wesoło zawołała Agnieszka.
  • To brzmi jak rozbierany poker – ożywił się Daniel i wyszedł z pokoju.

Gdy wrócił z napojami dziewczyny czekały przy ławie z kartami.

  • Zasady są takie – oznajmiła Aga. Losujesz jedną kartę. Karty z liczbami będą odpowiadać ilości kopnięć w twoje krocze. Walet to lodzik dla ciebie, dama to minetka dla jednej z nas, król to…mmm… jako król będziesz miał orgie do rana. No i teraz jeszcze kolor: Kier to ja, karo Sylwia, pik Magda, a trefl Dorota.
  • A powiedz co z asami? – dopytała zalotnie Kinga.
  • Uwaga. As to obcięcie twoich jąderek.
    Słuchając tego Daniel mocno się podniecił. Spojrzał zaskoczony na żonę. Ale Kinga bez słowa uśmiechnęła się na potwierdzenie.
  • Popiłyście i jaja sobie robicie? – próbował wykryć ewentualny podstęp. – Jakoś nie wyobrażam sobie, żebyś ty albo Magda mi tego… I Kinia nie miała nic przeciwko.
  • Misiaczku, dzisiaj ci pozwalam. Więc sam zdecyduj czy chcesz.
  • Będzie fajnie! – motywowała Dorota,. Uniosła na chwilę sukienkę, pokazując że nie ma na dole bielizny.
  • Raz się żyje – Magda wstała i ściągnęła szybko majtki spod spódniczki, na tyle sprawnie żeby niczego nie pokazać, po czym usiadła grzecznie na swoje miejsce – Będzie kiedyś sporo śmiechu wspominając tą imprezę.
    Wszyscy spojrzeli wyczekująco na Agnieszkę. Ta odsunęła się na bok i ściągnęła majtki równie dyskretnie. Rzuciła je w kierunku szwagra mówiąc:
  • Nie ma ryzyka, nie ma zabawy.

Kinga rozłożyła karty na stole.

  • No to powodzenia mężu – ciepło zachęciła.
    W pełnym oczekiwania napięciu Daniel wybierał kartę. Gdy już się zdecydował, popatrzył na dziewczyny po czym szybko obrócił kartę i parsknął śmiechem:
  • Król karo! Aga szykuj dupę!
  • Oszustwo! Krzyknęły prawie jednocześnie.
  • To się nie liczy, pokaż kartę – zdenerwowała się Aga
    Daniel tylko pomachał jej przed nosem, ciągle głupio się śmiejąc. Wykonał taniec zwycięstwa i poszedł do Kingi.
  • Widziałaś to, żono? Normalnie zaraz zagram w lotka – Nie przestawał się śmiać.
  • No chyba już wiem, czemu mnie zawsze ogrywasz. Daj z siebie wszystko, żebym chociaż raz nie musiała się za ciebie wstydzić. – dodała – O widzę, że dziewczyny też już wylosowały swoje karty. – ucieszyła się Kinga
  • Co wylosowały? – oburzył się pan domu. Szybko obrócił się w stronę pokoju. – To jest oszustwo!
  • Kochanie, losowały jak tutaj błaznowałeś.
  • Co tam macie laski? – dopytała
  • Damę, damę, damę – pokazały dziewczyny siedzące na kanapie, równocześnie rozchylając nogi i ukazując nagie krocza.
  • Asior! Czerwo! – krzyknęła z dziką radością Agnieszka.
  • Nie liczy się – Daniel stracił całą pewność siebie. Musicie losować przy mnie.
  • Myślę, wszystkie losowania dzisiaj są wiążące. – stwierdziła Kinga – Ale zagrajcie w papier, nożyce, żeby ustalić czy pierwszeństwo ma As czy Król. Przy czym ja rezerwuję sobie pierwsze bzykanko, po „zabiegu” – zarządziła Pani domu. Przyznając przy okazji, że pierwszy raz w życiu ma taką chcice podczas miesiączki.
    Agnieszka z Danielem spojrzeli sobie głęboko w oczy.
  • Kamień!
  • Papier! – krzyknęła Aga. I cały dom zapewnił się głośnym śmiechem pań.

Gdy się wreszcie uspokoiły, Kinga przyniosła sprzęty. A Magda dała ostatnie wskazówki:

  • Weź wypij jeszcze drinka, dla znieczulenia. Usiądziesz sobie w okrakiem na ławie, sznurkiem zrobimy pętelkę zaciskową na mosznie i ją naciągniemy. Tak żeby jądra były maksymalnie oddalone od ciała. Pod to pójdzie deska do krojenia, co by nie uszkodzić blatu. Siurka przykleimy taśmą do ciała, Aga tasakiem przetnie worek jednym szybkim uderzeniem. Opatrzymy na noc. A jutro wieczorem przyjadę i zszyję ranę na cycuś glancuś.
  • Ale chyba będzie lepiej jak go sobie przytrzyma ręką – zauważyła Kinga.
  • Tak będzie najpewniej – dodał Daniel.
  • Spoko. Tasak unieś tylko na kilka centymetrów nad workiem, i żeby był najbliżej ciała. Pamiętaj! – Magda udzieliła ostatnich wskazówek.
    Kiedy już wszystko było wiadome, Daniel zaczął zdejmować spodnie. Dziewczyny czekały pełne entuzjazmu, na najbliższe wydarzenia. W końcu Kinga sama ściągnęła bokserki mężowi. Dziewczyny westchnęły.
  • Tobą to nigdy nie można się pochwalić – rzuciła rozżalona Kinga.
    Bowiem genitalia Daniela mocno się obkurczyły, w dodatku pokryte były płynem preejakulacyjnym, przez co nie prezentowały się za ciekawie.
  • To przez stres – usprawiedliwiał się właściciel przyrodzenia.
    Dziewczyny na ten widok znowu wybuchły śmiechem.
  • Spuścił się czy zsikał – zapytała głupkowato Dorota.
  • To chyba tylko preejakulat – ucięła Magda.
  • Biedna ptaszyna, przestraszyła się gołych cipek? – Aga zmieniła głos jakby mówiła do niemowlaka – Jak się nie naprawisz, to obetniemy cię razem z jajkami. – mówiła rozbawiona, szturchając tasakiem szwagrowego siusiaka.
  • Okej, odsuń się, to zawiążę sznurek – niecierpliwiła się żona, bardzo przejęta swoim zadaniem. – Już go naprawiam, chyba nadmiar gołych piczek mu szkodzi – dodała masując skarby swojego męża.
  • A co ona takie pełne? Nie zrobiłeś sobie dobrze?!
  • No to wymieniałem prysznic dzisiaj. Myślałem, że w nocy będę miał chwile relaksu.
  • Uuu, czyli od środy się nazbierało. Ale dzisiaj w nocy nadrobisz. Użyjemy wiagry, żebyś dziewczyny też obskoczył. – fantazjowała podniecona Kinia.
    Udało jej się rozluźnić jądra tak, że spokojnie owijała je palcami. Wtedy obwiązała worek nad nimi i pociągnęła lekko w dół, sprawdzając czy dobrze się trzyma.
  • Voila! Wskakuj na warsztat, misiaczku.
    Daniel usiadł w rozkroku, a swojego wacka złapał w garść zupełnie go zasłaniając.
  • No co go tak zasłaniasz, szwagier? Przecież to twoja duma! Weź go jakoś lepiej zademonstruj przez samiczkami. No i trochę mi tutaj będziesz przeszkadzał tą ręką. Daniel posłusznie zmienił uchwyt. Dwoma palcami naciągnął od góry napletek. W tym momencie Kinga naciągnęła sznurek z jajami do maksimum. Aga przystawiła ostrze tasaka między sznurkiem a naciągniętą skórą ciała.
  • Ale złap małego lepiej, bo zaraz ci wypadnie – strofowała żona. On jednak chciał jak najlepiej wyeksponować fiutka. Nadal naciągał co sił w górę ośluzowany napletek. Tak. Najważniejszą rzecz w życiu mężczyzny trzymał w bardzo ryzykownym uchwycie.

Wystarczyło, że Aga zupełnie niechcący przeszarżowała o kilka milimetrów z zamachem, trafiając grzbietem tasaka pod paznokieć Daniela. Palec bezwolnie uciekł w górę, puszczając naprężony napletek. Dziesiąta część sekundy, na którą tasak zawisł w szczytowej pozycji wystarczyło by fiutek Daniela opadł poniżej ostrza, oddzielając mosznę od tasaka. Na moment. Bo narzędzie już mknęło w dół. Z pełną mocą ostrze spotkało się z deską. Szwagierka jednym ruchem pozbawiła nieszczęśnika całego przyrodzenia.

  • Sorry! Nie chciałam – zdążyła powiedzieć Kindze, ciągle będąc jeszcze przestraszona takim obrotem sprawy.
    Pozostałe dziewczyny wybuchły głośnym śmiechem, głośniejszym niż krzyk bólu Daniela.
  • No coś Ty sieroto zrobił?! – złościła się Kinga. Nawet swojego siusiaka nie potrafisz ochronić?
    Podniosła penisa i rzuciła nim z całych sił w stronę męża. Odcięty fiutek wylądował na ścianie.
  • Nie! – krzyknęła zbyt późno Magda. Dawaj go w lód, na pogotowiu mu go przyszyją! – rozkazała koleżance.
  • A czemu prawie nie ma krwi? – wymamrotał zszokowany chłopak.
  • Gładkie cięcie sprawiło, że ciała jamiste mogły się zamknąć i zablokować. Natura przewidziała to, że siusiaczki będą obcinane – ciepło wyjaśniła pani weterynarz.

Koleżanka z pracy

Tego dnia przyjechałem do domu z kilkudniowej delegacji. Usiadłem na fotelu, włączyłem telewizor oraz komputer i zacząłem przeglądać facebooka. Moja żona pracuję w salonie odzieżowym w jednym z Centrów Handlowych, więc z pracy przyjeżdża późnym wieczorem. Ja często wyjeżdżałem, więc razem z żona byliśmy przyzwyczajeni do tego, że nie każdy wieczór spędzaliśmy razem, ale nie powiem, nie mogłem się doczekać jak wyściskam jej śliczne pośladki. Zadzwonił telefon, poderwałem się i podszedłem do marynarki, skąd dochodził dźwięk dzwonka. Na wyświetlaczu pojawiło się połączenie od Niuni, bo tak mam zapisane w kontaktach od ponad 10 lat moja Ewę. Rozmowę zaczęła od tego, że się stęskniła i, że jak przyjedzie do domu to się poprzytulamy, ale ja oczywiście wiedziałem, co ma na myśli. Dodała tylko, żebym, nie rozkładał łóżka, bo przyjedzie do domu z Karoliną. Zezłościłem się trochę, bo miałem ochotę spędzić ten wieczór tylko z nią, w końcu nie widziałem jej kilka dni. Była z Karoliną cały dzień w pracy i jeszcze im mało swojego towarzystwa?
Odkurzyłem mieszkanie i czekałem, aż przyjadą. Drzwi balkonowe były otwarte, mimo zbliżającego się wieczoru na podwórku było bardzo ciepło, a promienie słońca intensywnie oświetlały cały salon. Wyszedłem na zewnątrz, oparłem się o barierkę i podziwiałem widok, za chwile do domu weszły dziewczyny. Ewa dała mi buziaka i dala butelkę wina, przywitałem się z Karoliną i zaprosiłem ją do salonu. Dziewczyny usiadły przy stoliku kawowym, a ja podałem im lampki z winem. Nie obejrzałem się, a już poprosiły o ponowne napełnienie kieliszków.
-Zapalimy?- Zaproponowała Karolina.
-Czemu nie. – Odrzekliśmy jednocześnie z Żoną. Wyszliśmy na balkon, gdzie Karolina poczęstowała nas papierosem. Słońce jeszcze nie zaszło, a dzięki temu, że było już nisko na horyzoncie dawało bardzo przyjemny efekt ciepłych kolorów. Długie blond włosy, młoda buzia i biała bluzeczka Karoliny w połączeniu z umiejętnie dobranym makijażem zrobiły na mnie wrażenie przy tym świetle. Karolina na 20 lat i od kilku miesięcy pracuję razem z moja Żoną. Jest dość wysoka i szczupła, z pełniejszą pupą, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bez wątpliwości bardzo atrakcyjna. Właściwie to wszystko, co mógłbym powiedzieć o koleżance Ewy, bo w zasadzie nie znałem jej zbyt dobrze. Rozmawiałem z nią kilka razy, kiedy byłem u nich w pracy i sprawiała wrażenie spokojnej, a wręcz nieśmiałej. Było jednak coś, co siedziało mi w głowie a mianowicie to, że usłyszałem od osoby, która ją znała krótki jej opis.
„Ona się wali jak domy w Afganistanie”. Nie pasowało mi to do jej wręcz dziecinnej buzi i kiedy zapytałem któregoś razu żonę, czy to może być prawdą, to oburzyła się i powiedziała, że ludzie gadają pierdoły, a ja im wierze. Zaręczyła, że spędziła z nią trochę czasu w pracy i nie powie o niej takich rzeczy – Uwierzyłem jej.
Ewa była bardzo zadowolona, cały czas się uśmiechała i widziałem, że jest jakaś podekscytowana, chyba stęskniła się za mną, tylko po co ciągnęła ze sobą koleżankę zamiast spędzić romantyczny wieczór z mężem?
-Idę do łazienki a wy tu sobie pogadajcie. – Powiedziała moja żona i zostawiła mnie i Karolinę samych na balkonie.
-Ślicznie wyglądasz – powiedziałem do blond koleżanki mierząc ja od paluszków u jej nóg po przez długie szczupłe nogi schowane za jasnymi jeansami, białą bluzeczkę wypełnioną kształtnymi i młodymi piersiami, kończąc na jej dużych oczach. Trochę mi się zrobiło głupio, bo nie chciałem, żeby odebrała to negatywnie.
-Dziękuję, to miłe – powiedziała, – Ale tak szczerze i bez ściemniania, Podobam ci się? Tylko mów prawdę, Ewy tu nie ma. – Kontynuowała.
Cholera, nie bardzo wiedziałem, co miałem odpowiedzieć, była zajebista – taka była prawda. Gdybym mógł najpierw sprawdzić jak zareaguję na to, co powiem bez żadnych konsekwencji, to moje słowa brzmiałyby mniej więcej tak: Jesteś zajebistą suką i gdyby nie moja żona to moją misją na dzisiaj byłoby Cię przelecieć na ostro! Musiałem jednak użyć innych słów, więc nie chcąc się zbyt długo zastanawiać walnąłem:
-Jesteś bardzo atrakcyjna Karolina, i bardzo sexy. – Poczułem podekscytowanie po tych słowach.
-Tak??? – Dopytywała. Poczułem jak dotknęła ręką moich pleców gładząc je.
-A w skali od 1 do 10 ile mi dajesz? – Ciągnęła temat.
-Mocne 9 Karolino, bo 10 ma tylko Ewa, ale, po co te pytania? – Lekko się zaniepokoiłem tym, że Żona usłyszy naszą rozmowę.

  • Pójdę po nią – odwróciłem się, ale Karolina złapała mnie za rękę, pociągnęła mnie lekko do siebie o usłyszałem od niej:
  • Poczekaj! Ewa się dzisiaj w pracy trochę otworzyła i wymyśliłyśmy coś na dzisiaj. – Szeroko się uśmiechnęła i powolutku zabrała swoją rękę gładząc mnie przy tym końcówkami palców.
    Kurde, co z tą dziewczyną, przychodzi do swojej koleżanki i zachowuję się jakby chciała uwieść jej męża. Przeprosiłem ją na chwilę i poszedłem do łazienki, wszedłem a na wejściu żona do mnie: I co?
    – Jak to, co? Karolina chyba powinna iść, chciałem zostać z Tobą sam. Stęskniłem się i jestem trochę spragniony, chcę się kochać! – Próbowałem ją przekonać, żeby pożegnała koleżankę.
    -A jakbym Ci powiedziała, że dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień? – Zapytała zalotnie.
  • Możesz jaśniej, o co tu chodzi? – Zacząłem się irytować. Wtedy Ewa podeszła do mnie i zaczęła opowiadać, że pracowały dzisiaj z Karolina cały dzień, było mało klientów i miały dużo czasu na rozmowy, które zeszły na temat seksu i dziewczyny zaczęły po kawałeczku odkrywać swoje tajemnicę. Karolina opowiedziała o tym, że miała już wielu kochanków i, że kochała się w trójkącie z dwoma facetami, ale chciałaby spróbować z kobietą, Ewa zaś opowiedziała jej o tym, że kilka tygodni wcześniej w naszym mieszkaniu po jednej z imprez na starym mieście, znalazła się nasza koleżanka i kochaliśmy się we trójkę, choć tak naprawdę to tylko Ewa kochała się z obojgiem, a Ja i ta przyjaciółka nawet się nie dotknęliśmy. W czasie tych wyznań przymierzały nowe ciuchy, które przyszły tego dnia na sklep i sypały sobie komplementy i kiedy Karolina mierzyła obcisłe jasne spodnie, a później krótką spódniczkę to Ewa poczuła na jej widok lekkie podniecenie. Te rozmowy, komplementy i sexy ciuchy sprawiły, że obie zaciekawiły się sobą i postanowiły spędzić ten wieczór wspólnie ze mną.
    -Kochanie wiem, że Karolina Ci się podoba, bo nie raz widziałam jak gapiłeś się na jej tyłek! Więc stwierdziłam, że to będzie dobra okazja dla nas wszystkich! Karolina i ja pobawimy się trochę, Ty przelecisz nas dwie na raz, nie będziesz mi już dziury w brzuchu wiercił o trójkąta z inna laską a przyznam ci się, że trochę mnie podnieca myśl, że będę patrzała jak ją będziesz dotykał. – Wyjaśniła mi wszystko dokładnie. Poczułem podniecenie na całym ciele, aż zacisnąłem nogi. To zmieniło całkowicie moje podejście to zachowania Karoliny.
  • Chcesz tego? –Chciałem się upewnić czy wie, co mówi.
    – Chcę, żebyś dzisiaj jęczał z rozkoszy, wydymał mnie i pomógł mi wydymać ją! – Odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. – Aha zapomniałam ci powiedzieć, że specjalnie zostawiłam was samych, żeby mogła Cię uwieść! –Zakończyła.
  • Nie dałbym się uwieść nikomu poza tobą, ale fajnie, że to uknułaś. W takim razie chodźmy do niej! – Złapałem żonę za biodro i poszliśmy do salonu, gdzie siedziała Karolina z założoną jedną nogą na drugą. Dziewczyny spojrzały się na siebie i uśmiechnęły się tak jakby dostały pozwolenie na dobrą zabawę. Nie wiedziały, że to ja cieszyłem się 5 razy bardziej od nich z tego, co właśnie usłyszałem od Ewy.
  • Czuję, że dzisiaj czeka nas miły wieczór. – Powiedziałem zerkając na jedną i zaraz na drugą ślicznotkę.
    Zacząłem całować żonę, łapiąc ją za pośladki mocno do siebie przyciskając. Karolina wstała i podeszła do nas ustawiając się z boku. Dotknęła nas oboje rękoma. Ewa przerwała pocałunek i zwróciła głowę w stronę Karoliny, z którą zaczęła się lizać. Teraz już miałem pełne pozwolenie na zajmowanie się obiema Paniami. W pierwszej kolejności złapałem koleżankę za dupkę i zacząłem ściskać. Dotknąłem buzią obie dziewczyny i przejąłem pocałunek z Karolcią od żony, lizaliśmy się jak szaleni, wyciągając języki jak tylko umieliśmy. Żona rozpięła guzik przy spodniach Koleżanki i rozsunęła krótki rozporek. Spodnie się trochę poluzowały, więc włożyłem rękę pod spodnie i poczułem tylko skąpy sznurek od majtek na dupci zgrabnej blondynki. Teraz żona zajęła się moimi spodniami rozpinając pasek i guziczki przy rozporku. Moje spodnie zsunęły się na podłogę, a majtki uniosły się z przodu pod siłą błyskawicznej erekcji. Próbowałem drugą ręką pozbawić spodni Ewy, ale nie bardzo mi to wychodziło, bo dziewczyny miały bardzo obcisłe spodnie. Na szczęście Karolina mnie wyręczyła i zdjęła jej spodnie rzucając je na fotel. Po kilku sekundach w tym samym miejscu znalazły się spodnie Karoliny za sprawą rewanżu Ewy. Złapałem za pośladki obie laski i całowałem raz jedną raz drugą w usta, po szyi i dekoltach. Poczułem dotyk ręki na moim penisie, za chwile już dwie ręce dotykały miejsce, które dopominało się pieszczot. Pozbawiły mnie majtek i całując się zaczęły zniżać głowy do mojego pasa. Patrzałem na to z góry i oddychałem głęboko. Karolina złapała mojego penisa ręką u nasady i obie zaczęły go lekko lizać każda ze swojej strony. Blondynka odgarnęła drugą ręką włosy i pierwsza zanurzyła go w swojej buzi. Odpłynąłem na kilka sekund. Ruszała głową powoli, a ja trzymałem ją za włosy, czułem narastające podniecenie i chciałem wepchnąć go głębiej zapragnąłem złapać ją obiema rękami za tył głowy i wcisnąć, aż cały zniknie. A co mi tam?- Pomyślałem i spróbowałem. Wcisnąłem głęboko, wszedł prawie cały, aż zabrała głowę i kaszlnęła. Czekałem na jej reakcję i była właśnie taka, jaka miała być. Zrobiła zboczoną minę i powiedziała: – Nie tak głęboko, jest duży, do końca to w inną dziurkę! – Wyszła z tej sytuacji bardzo sprytnie, zachęcając żebym ją przeleciał, troszeczkę naciągając teorię o moim dużym członku, bo na pewno wielkością się nie wyróżniał. Teraz moja Żona wsadziła go do buzi i próbowała wpychać głęboko jakby chciała pokazać, że ona zrobi to lepiej. Była świetna, w końcu ona wie, co lubię. W tym czasie Karolina usiadła na łóżku, rozłożyła nogi, włożyła rękę w majtki i zaczęła pieścić się palcami tak jakby zachęcała nas żebyśmy się do niej przyłączyli. Widok był boski i zdecydowanie mnie zachęcił, więc poprosiłem Żonę, żeby usiadła koło niej. Umiejscowiła się bardzo blisko niej tak, że założyła swoje udo na nogę rozkraczonej koleżanki. Zdjąłem najpierw majtki Ewie dając jej soczystego całusa w cipkę i przeniosłem się obok, gdzie zadarłem nogi Karoliny do góry i powoli podnosiłem różowe stringi całując jej pośladki, uda, kolana, potem śliczne łydki i stopy. Trzymałem jej wyprostowaną nogę wyciągniętą ku mojej twarzy, teraz złapałem śliczną stópkę Żony i obie zacząłem namiętnie całować i oblizywać końcówki palców. Drugie nogi dziewczyn, znalazły się na moim penisie i brzuchu, a ich ręce zajmowały się pieszczeniem swoich ciał. Patrzały się teraz na siebie z nieziemsko kurewskim spojrzeniem. Miały otwarte usta wydając z siebie odgłosy podniecenia.
    Nie mogłem na to dłużej patrzeć bezczynnie, klęknąłem przy łóżku i zacząłem lizać cipkę Żony, za chwilę dołączyłem palca, którego wkładałem głęboko, kręcąc nim na boki i wyginając ku górze. Zmieniłem rękę, teraz lewą pieściłem żonę, a prawą przełożyłem między nogi Karoliny i tam zacząłem odkrywać nowe miejsce. Czułem, że jest wilgotna, wsadziłem jej palca do środka a drugim masowałem łechtaczkę. Po chwili przerwałem pieszczenie żony, musiałem ręką obciągnąć sobie kilka razy napletek, byłem bardzo podniecony. Zbliżyłem usta żeby posmakować nowej cipki i mniaaamm… Była cudna, lizałem ją ruszając językiem we wszystkie strony, zataczając kółka, robiąc zygzaki a ustami obciągałem jej wargi. Przerwałem całą akcję i poszedłem szybko do drugiego pokoju.
  • A ty gdzie polazłeś?!!? – Zdziwiła się moja żona, ale nie musiała czekać na odpowiedź, bo błyskawicznie wróciłem trzymając w ręku fioletowego przyjaciela mojej żony.
    Wróciłem do robienia minety Karolinie, wkładając jej jednocześnie włączony wibrator. Dziewczyna zaczęła głośno stękać z podniecenia ruszając przy tym całymi biodrami. Wiedziałem, że jej się podoba, ale musiałem uważać, bo nie chciałem żeby skończyła, musiałem ja jeszcze zaliczyć tego wieczoru.
  • Chodź do mnie, chcę żebyś mi wsadził!- Usłyszałem. To mówiła Ewa, która wciskała sobie palce jednej ręki do pochwy, a drugą pieściła łechtaczkę. Patrząc na to, co robię Karolinie, weszła na kolejny poziom podniecenia i potrzebowała już dymania.
  • Nie! – Krzyknęła Karolina
    – Nie przestawaj, teraz. – Dodała po kilku cichych jęknięciach.
    Spojrzałem na żonę i nie mogłem jej odmówić była dla mnie zawsze na pierwszym miejscu, wyglądała bardzo seksownie i miałem ochotę się w niej zanurzyć. Kiwnąłem jej tylko głową żeby przejęła wibrator i zajęła się koleżanką. Zrobiła to z chęcią, zaczynając pieścić ją po swojemu tak, że Karolina zaczęła stękać głośniej, ale wolniej. Ja tym czasem złapałem Ewę za uda, ona mnie za kutasa i wsadziła go w tą śliczną muszelkę, za która się stęskniłem. Pełen odlot i dla mnie i dla niej! Przyjemność ogromna, widok, jakiego nigdy nie zapomnę, posuwałem Żonę, a stękały dwie kobiety. Za chwile poczułem, że muszę odpocząć, bo robiło się niebezpiecznie podniecająco. Wyciągnąłem sztywnego pindola i zacząłem lizać ogoloną szparkę mojej kobiety.
    Poczułem, że to jest ten moment, w którym powinienem zaliczyć w końcu Karolinę. Ona na to czekała, widziałem to w jej pięknych dużych oczach. Podszedłem do niej, a ona uniosła biodra wystawiając swój skarb zapraszając mnie do środka. Moja Żona wyciągnęła powoli wibrator z napalonej ślicznotki udostępniając drogę do mokrej cipki swojej koleżanki.
    -Przeleć ją, ulżyj sobie, chcę to zobaczyć! – Zachęciła mnie Ewa jakby chciała rozwiać moje wątpliwości.
  • No już, przeleć mnie! – Powiedziała do mnie, leżąca z rozchylonymi nogami seksowna blondynka.
    -Takim suką nie odmówię! – Zdecydowanie potwierdziłem i wsunąłem swojego penisa do końca. Była bardzo wilgotna, więc wszedł bardzo gładko. Wyciągnąłem go i powtórzyłem ruchy kilkadziesiąt razy. Nie czułem żeby była wielka różnica między tymi dwoma dziurkami. Może wyobrażałem sobie, że jeśli jest młodsza to będzie ciaśniejsza, milsza w pieszczeniu bardziej jędrna. Większą przyjemność sprawiała mi świadomość, że to inna atrakcyjna kobieta. Moja żona na początku patrzyła na nas jak się pieprzyliśmy, ale Karolina zdając sobie sprawę z tego, że właśnie rucha męża koleżanki, próbowała się do niej dobrać, na szczęście Ewa jej pomogła i ustawiła się tak, że Karolina mogła swobodnie operować wibrującym przyjacielem kobiet i lizać ją między nogami. Ewa zwrócona była twarzą do mnie i całowała mnie, co chwile dodając zboczone teksty typu:, „Ale Ci dobrze”, „wyruchaj ja porządnie”, „zaraz przelecisz nas od tylu”. Uwielbiam, kiedy taka jest w łóżku, kiedy mówi takie rzeczy, kiedy się całkowicie otwiera, robi się całkowicie zboczona niesiona falą podniecenia. Wyciągnąłem nabrzmiałego kutasa a ona szybko wzięła go do buzi i ręką zaczęła robić laskę. Znowu przez chwile posuwałem Karolcie i ponownie lizanie. Po kilku razach czułem, że to końcówka. Musiałem przestać.
    Teraz dziewczyny miały minutę dla siebie. Dopiero teraz zdjęły bluzki i staniki. Położyły się obok siebie i pieściły się nawzajem. Obie były zaangażowane i było widać, że czerpią z tego wielką przyjemność. Patrzałem jak moją żonę całuje przepiękna kobieta, jak razem bawią się swoimi piersiami, jak je całują. To, co widziałem bardzo mi się podobało i podniecała mnie myśl o tym, że Ewa oddaje się innej kobiecie w całości. Kręciły się namiętnie na łóżku ocierając się o siebie, aż zatrzymały się w takiej pozycji, w której Ewa wypięła tyłeczek. Na ten widok zrobiłem się cały miękki, no prawie cały poza jedną częścią, która znowu była mega twarda. Podszedłem do nich i powiedziałem:
    -Dawaj dupę, chcę od tyłu!
  • Tak, weź mnie od Tyłu! – Powiedziała moja żona kręcąc biodrami.
    Zacząłem jebać żonę na pieska i było mi cudownie. Karolina wypięła się obok i zaczęła prosić:
  • Wyruchaj mnie! Od tyłu! Tak porządnie!
    Jej wypięty tyłek był nieziemsko seksowny. Cipka ładnie sterczała, a ona trzymała palca w buzi oblizując go i patrzyła na mnie jak gwiazda porno. Przez chwilę patrzyłem na nią posuwając żonę, ale musiałem ją zaliczyć od tyłu. Złapałem Ją za biodra i wsadziłem jej pindola. Poczułem ekstazę, wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Coraz szybciej ją posuwałem, w pokoju rozlegały się głośne odgłosy uderzania jej pośladków o mnie. Odwróciła głowę i znów spojrzała na mnie jęcząc z rozkoszy. Nie mogłem się powstrzymać i krzyknąłem:
  • O ty suko!
  • Jestem… jestem suką i nie przestawaj! – Jęczała.
    Nie przestawałem, już nie miałem zamiaru zmieniać pozycji tego wieczoru. Zabrałem Wibrator Ewie, którym się zabawiała i przyłożyłem Karolinie do łechtaczki. Po kilku sekundach Karolina podniosła głos i zaczęła kończyć. Zacząłem ją mocno jebać i całe moje ciało ogarnął potężny orgazm. Wyciągnąłem penisa, położyłem go między pośladkami i zacząłem na nią tryskać. Ewa przerwała pieszczenie siebie i przybliżyła się do mojego kutasa oblizując go. Rozmazała moja spermę na jasnej skórze pleców i powiedziała zawiedziona:
  • Szkoda, że skończyłeś!
    -Wypinaj się, Ciebie wyrucham mocniej – powiedziałem do żony, chcąc wykorzystać jeszcze sztywne przyrodzenie.
    Złapałem ją za biodra i posuwałem tak mocno jak tylko mi na to pozwalała, a koleżanka przyłożyła wibrator tak żeby moja żonka jak najszybciej była spełniona. Na efekt nie trzeba było czekać, bo po chwili usłyszałem, że się już zbliża i moje ulubione słowa:
    -Rób tak!!!!
    Po tym już wszystkim emocję opadły. Każdy był uszczęśliwiony i z uśmiechem na twarzy.
  • A ten jeszcze stoi! – Jeszcze jedną dałbym radę bzyknąć jakby była – zaśmiałem się pokazując swojego jeszcze sztywnego penisa.
    Leżeliśmy jeszcze przez chwilę na łóżku i dotykaliśmy się palcami. Za oknem zrobiło już się szaro. Zerknąłem na balkon i dostrzegłem drzwi balkonowe, które były otwarte. Trochę zrobiło mi się głupio, bo sąsiedzi chyba mieli niezłą zabawę słuchając dziewczyn i odgłosów klepania tyłeczków.
    To był mój pierwszy raz z inną kobietą od wielu lat. Zaliczyłem ekstra młodą laseczkę wspólnie z moją żoną. Dla niej był to drugi trójkąt z kobietą i mimo, że widziałem jak się dobrze bawi i czerpie z tego przyjemność to wydaje mi się, że gdybym nie opowiadałbym jej o tym, że to moje marzenie to pewnie by tego nie spróbowała. Teraz chciałem skupić się wyłącznie na mojej żonie. Udowodniła mi po raz kolejny, że jest wyjątkowa. Musiałem się jej w końcu odwdzięczyć, może zorganizuję jej seks z jakimś facetem. Tylko problem polegał na tym, że była wybredna i nie oddałaby się byle komu. Po za tym nie zgłaszała mi takiej fantazji, więc miałem na siłę namawiać ją do tego, żeby pieprzyła się z innym? Musze nad tym pomyśleć, ale na razie żadnych trójkątów z innymi laskami chyba, że ona będzie o to prosiła.

Grzeczny chłopiec

Zawsze byłem spokojnym i cichym chłopcem. Miałem wtedy 16 lat, chodziłem do pierwszej klasy szkoły średniej. Byłem dość dobrym uczniem. Pani od angielskiego bardzo mnie lubiła. Namówiła mnie na konkurs, i zaproponowała że będzie mnie uczyć. Przychodziłem do niej po szkole aby mi pomagała z nauką. Przyszedłem pewnego wieczoru ubrany dość luźno. Zapukałem do drzwi i oczekiwałem aż stanie w nich pani Agnieszka. Otworzyła mi drzwi blondynka, włosy sięgały jej za ramiona, średniego wzrostu, szczupła ale z krągłymi piersiami. Jej pupa była lekko wypięta. Ubrana była w krótką spódniczkę dość luźną i top. Włosy miała spięte z tyłu żeby jej nie przeszkadzały.
Uśmiechnęła się do mnie przyjemnie i powiedziała:
-No chodź… musisz się uczyć..-popatrzyła mi w oczy i uśmiechnięta poszła do pokoju w którym mnie uczyła.
Poszedłem za nią, zamknąłem za sobą drzwi i po chwili byłem w pokoju. Usiadłem na swoim miejscu. W pokoju było biurko przy którym mnie uczyła. Siedzieliśmy na przeciwko siebie, podsunęła mi kartkę i rzuciła:
-No to zaczniemy małą kartkóweczką…-uśmiechnęła się do mnie i dodała-Ale teraz zaostrzymy zasady, jeden błąd równa się jeden kwadrans dłużej.
-Dobrze-powiedziałem posłusznie wiedząc że ona i tak postawi na swoim, w szkole wszyscy się jej bali. Trzeba było jej przyznać że nikt inny nie potrafił tak trzymać klasy w ryzach. Radziła sobie lepiej niż nie jeden facet.
Podała mi długopis- Masz 15 minut na napisanie.
Chwyciłem go w dłoń i zacząłem pisać. Denerwowałem się bardzo bo nie szło mi to za dobrze, Pani Agnieszka wstała i podeszła do mnie z tyłu. Czułem jej dłoń na karku. Gładziła mnie delikatnie i drapała.
-Spokojnie… nie zjem Cię jak Ci nie pójdzie-powiedziała chcąc mnie uspokoić. Krępowało mnie to że mnie dotyka inaczej niż ucznia. Skończyłem kartkówkę i odsunąłem ją prostując się. Pani Agnieszka przestała mnie dotykać i usiadła na przeciwko mnie. Sprawdzała w milczeniu patrząc co chwilę na mnie.
-Noo to posiedzisz tu jeszcze godzinkę gratis…-powiedziała spokojnie i zaczęła wyciągać potrzebne nam podręczniki. Widziałem że jest zawiedziona, zawsze wymagała ode mnie najwięcej, czasem aż za dużo.
Zaczęła mnie uczyć i tłumaczyła mi wszystko dokładnie. Po prawie dwóch godzinach czułem że mi mózg paruje. A jeszcze miałem karną godzinę, czułem że zwariuję. Kiedy nastąpiła godzina końca, Pani Agnieszka spakowała książki. Spytałem cicho:
-To znaczy że mogę już iść? Bez odrabiania tej karnej godziny…?-spytałem łagodnie spoglądając na nią.
-Wiesz Pawełku może zjesz ze mną kolację?-spytała mnie spoglądając mi w oczy po czym dodała jakby chcąc się wytłumaczyć- Znaczy bo..długo nie miałam okazji z kimś po prostu zjeść i…-poczułem że jest jej głupio.
Spojrzałem na nią bez słowa a ona zarumieniona opuściła wzrok, pierwszy raz widziałem ją kiedy się czegoś na prawdę wstydzi. W szkole nigdy nie okazywała emocji a speszyła się przy uczniu. Nie chciałem żeby pozostał jakiś niesmak między mną a moją nauczycielką więc postanowiłem się zgodzić.
-Dobrze, zjem z Panią- powiedziałem spoglądając na nią i próbując się uśmiechnąć ale wyszło to sztucznie.
-No to idę do kuchni…a Ty się rozgość-uśmiechnięta poszła do kuchni i zaczęła robić kolację.
Ja usiałem na kanapie w salonie i rozglądałem się po nim, było bardzo przytulne i bardzo było widać kobiecą rękę. Było dużo kwiatów i pamiątek rodzinnych. Po jakimś czasie przyszła Pani Agnieszka z dwiema porcjami spagetti, Usiadła obok mnie i postawiła je na ławie.
-Czego się napijesz? Soku, herbaty może kawy?-spytała patrząc na mnie i lekko się uśmiechając.
-Soku…-odpowiedziałem krótko krępując się lekko. Nie umiałem się zbytnio zachować w takiej sytuacji. Krępowało mnie to bardzo i czułem się nieswojo. Moja korepetytorka i nauczycielka w jednym wstała i poszła do kuchni, nie musiałem długo czekać. Przyniosła mi szklankę soku i usiadła obok.
-Smacznego- uśmiechnęła się do mnie i wzięła swój talerz po czym zabrała się za jedzenie. Czułem jej wzrok na sobie przez cały czas.
-Wzajemnie-odpowiedziałem tylko i sam wziąłem się za jedzenie. Przysunęła się do mnie i poczułem jak gładzi mnie po karku lekko.
-Smakuje Ci?-spytała i cały czas pieściła mój kark. Patrzyła na mnie cały czas.
-Tak..bardzo-odpowiedziałem grzecznie, nie chciałem jej się narażać.
Odsunęła się, chyba poczuła że jest mi głupio. Upadł jej widelec ja odruchowo odstawiłem talerz i schyliłem się. Chwyciłem widelec i podnosiłem wzrok w jej stronę, spojrzałem niechcący pod jej spódniczkę. Widziałem że ma dość skąpe majtki. Kiedy się wyprostowałem popatrzyłem w jej oczy. Uśmiechnęła się i lekko stuknęła mi palcem w nos.
-A oczka gdzie Ci uciekły?-spytała wesoło i popatrzyła mi w oczy.-Coo? Gdzie to się patrzy?
-Przepraszam…-powiedziałem cicho speszony, siedziałem zawstydzony.
-Nic się nie stało. Wiem że w Twoim wieku chłopcom trudno nie patrzeć.-powiedziała wyrozumiale, odstawiła talerz u poczułem jak głaszcze mnie po głowie. Wplotła swoje sprawne palce w moje włosy i lekko drapała mnie po niej. Wiedziała że to bardzo lubię, odruchowo przysunąłem głowę do jej dłoni. Rozbawiło ją to.-Ty jesteś takim kotem co?-spytała chichocząc.
-A czy Ty już byłeś z jakąś dziewczyną?-spytała mnie nagle, czułem jej spokojny oddech na moim karku.-Wybacz ale ciekawa jestem… widziałam jak koleżanki patrzą na Ciebie.
-Nie ja nigdy…-powiedziałem cicho zawstydzony. Spojrzałem na nią, zobaczyłem iskierki w jej oczach. Wzięła swoją dłoń ze mnie i zobaczyłem jak podwija swoją spódniczkę. Widziałem jej skąpe majtki a po chwili wsunęła rączkę w nie. Widziałem jak rusza w środku ręką. Wyciągnęła po chwili mokrą dłoń od swoich soczków. Nie wiedziałem co zrobić, patrzyłem tylko. A ona uśmiechając się położyła mokre palce na moich ustach i przejechała po nich. Zaczęła lekko wciskać paluszek do nich. Rozwarłem je ulegle pozwalając jej wsunąć palec w moje usta. Lekko zlizałem z niego jej soczki. Smakowały mi bardzo, nie myślałem że to takie dobre. Spojrzałem w jej oczy.

  • Smakuje?-spytała patrząc na mnie z uśmiechem. Wyciągnęła paluszek i zsunęła swoją dłoń na moją klatkę.
    -Tak..-powiedziałem nieśmiało, nie wiedziałem kompletnie jak mam reagować i co robić.
    -Pawełku… wiesz marzę o tym abyś teraz się rozebrał i ukląkł tu przede mną-powiedziała spokojnie patrząc na mnie.- Zrobisz to dla mnie? Proszę nie odmawiaj.
    Bez słowa wstałem i pozbyłem się swojej garderoby. Stałem przed nią skrępowany, mój penis lekko wisiał w stanie spoczynku. Klęknąłem przed nią i spojrzałem w oczy.
    Pani Agnieszka powoli wstała i ściągnęła swój top po czym odrzuciła go na bok. Rozpięła stanik i zsunęła go przy okazji pozbyła się majtek. Usiadła wygodnie rozszerzając uda. Miałem idealny widok na jej ociekającą od soczków podniecenia dziurkę. Chwyciła mnie za kark i pogładziła czule. Przysunęła lekko moją głowę do niej tak że poczułem jej wilgoć na ustach.
    -Błagam…wyliż ją…zrobię wszystko tylko to zrób! Zrobię co chcesz dobrze? Tylko zaspokój mnie.-wyjęczała podniecona i patrzyła na mnie błagalnie.
    Powoli przeciągnąłem języczkiem od dołu do góry jej szparki. Prawie od samej pupy do końca łechtaczki. Nigdy nie robiłem kobiecie minety więc nie za bardzo wiedziałem jak się do tego zabrać. Powoli lizałem jej szparkę od dołu do góry, mój miękki, chropowaty języczek przemykał po jej sromach. Jęczała cichutko i patrzyła na mnie z góry gładząc mnie po karczku. Powoli przyspieszyłem ruchy, pociągałem gwałtowniej moim niewprawnym jeszcze językiem.Wsunąłem języczek a ona wplotła paluszki w moje włosy. Ruszałem szybko języczkiem na boki ruszając głową góra dół tak że jeździłem po całej powierzchni jej dziurki. Pani Agnieszka jęczała coraz głośniej, wiedziałem że jest jej dobrze. Lekko mnie dociskała do niej, czułem jej wilgoć. Powoli chwyciłem jej łechtaczkę w usta i ssałem. Czułem się jak bym miał smoczek w ustach. Dłońmi gładziłem jej uda aż w końcu wjechałem dwoma palcami jednej ręki do jej szparki. Ruszałem nimi powoli w różne strony ocierając jej ścianki. Cały czas ssałem mocno jej łechtaczkę. Jej jęki stawały się głośniejsze. Oddech miała płytki i bardzo szybki. Mój przyssany języczek szalał na jej łechtaczce która byłą bardzo podatna na pieszczoty. Po chwili Pani Agnieszka wpadła w ekstazę, jęczała a jej szparka mocno zaczęła wylewać z siebie nektar. Pulsowała jak szalona. Pierwszy raz spowodowałem orgazm kobiety. Byłem z siebie zadowolony. Zlizałem to co należało do mnie, nagrodę za mój trud czyli jej słodki nektar.

Nieznajomy pan z wodociągów

Nie miałam żadnych planów, moje koleżanki pojechały na narty, a ja cały czas się nudziłam. Rodzice byli w pracy od 8 do 17, więc miałam cały dzień dla siebie. Wciąż myślami wracałam do faceta, który nie tak dawno rozdziewiczył mnie i zostawił bez słowa. Od tamtego czasu sama starałam się zaspokajać, mając nadzieję, że może któregoś dnia znów zapuka do mych drzwi. I tak też się stało pewnego czwartkowego popołudnia. Jak zwykle siedziałam rano przed telewizorem i jadłam jakieś tam śniadanie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Pomyślałam „kurczę! kogo tu niesie o 9 rano. Przecież są ferie.” Jednak zebrałam się w sobie i zeszłam na dół zobaczyć kto przyszedł. Miałam na sobie majtki i trochę za małą bluzę, spod której wystawał mi kawałek brzucha. Figury nie mam idealnej, ale wyglądałam całkiem seksownie, gdy bluzka opinała mój jędrny i duży biust. Gdy otworzyłam drzwi ujrzałam go. W pierwszej chwili chciałam trzasnąć drzwiami, uciec, ale podniecenie, które uderzyło mi od razu do głowy było silniejsze.

  • Co tam maleńka? Stęskniłaś się?- Zapytał w progu.
  • Ja… Ja… Co pan tu w ogóle robi?
  • Przyszedłem zobaczyć jak tam twoja cipeczka po ostatnim razie. Stęskniłem się za tą ciasną szparką. – odpowiedział wchodząc do środka. Przesunęłam się. Nie chciałam się szarpać z dużym silnym facetem. I tak zrobiłby to co chciał. Był bardzo pewny siebie. Nie czekałam aż zdejmie kurtkę, tylko pobiegłam do góry. Nie wiedziałam jak mam się zachowywać. Czy zapytać, czy chce się czegoś napić, czy usiąść i czekać na rozwój wydarzeń. Wybrałam tą drugą opcję, ale byłam pełna obaw. Nie chciałam oddawać się tak o, jakiemuś staremu, obcemu fagasowi, który przychodzi jak chce i robi co tylko sobie wymyśli. Za chwilę stał już w pokoju. Przyglądał mi się.
  • No kochanie, rozbierz się. Seksowna jesteś w takich ciuszkach, ale bardziej przydatna bez nich. – powiedział wręcz prostacko. Szlag mnie trafił.
  • Co pan sobie wyobraża?!- krzyknęłam oburzona.
  • No kochanie, wyskakuj z tych majteczek, bo chce Ci cipkę wylizać. Przecież ostatnio nie narzekałaś, co?
    Nic nie powiedziałam, byłam wściekła, ale facet nie odpuściłby za żadne skarby. Powoli zsunełam majtki aż do kostek, po czym zupełnie zdjęłam je z nóg.
  • Podaj mi tej majteczki, chcę je powąchac. – powiedział. Kurwa, co za zboczeniec!
    Rzuciłam majtki w jego stronę, a on złapał je w locie i podsunął pod swój nos.
  • Mmmmm, młoda cipeczka. Takie są najlepsze skarbie. No ale już, usiądź szeroko, pokaż ten skarb.
    Stwierdziłam, że jakikolwiek protest na nic się nie zda, a poza tym ostatnio było całkiem przyjemnie, więc już bez wstydu usiadłam z szeroko rozkraczonymi nóżkami.
  • Twoja muszelka doproawdza mnie do szału! Muszę ją wylizać! – mówił już mocno podniecony. Podszedł do kanapy i uklęknął dosłownie wbijając swój język w szparkę. Jękłam z rozkoszy, bo uczucie gorącego języka jest niezwykle miłe. Soczki puściły od razu, a on posłusznie je zlizywał, wciąż mówiąc jakie są pyszne i jak bardzo chciał je poczuć. Lizał mnie dokładnie, łechtaczka, warki, dziurka, aż nagle jego języczek znalazł się na kakaowym oczku. Nie wiedziałam, że lizanie drugiej dziurki jest tak niesamowite! Pieścił mnie tak, że wiłam się po łóżku i jęczałam na cały dom. Do pieszczoty dołożył dwa paluszki w cipkę i byłam bliska obłędu! Nagle przestał i zaczął rozpinać spodnie.
  • No kochanie! To teraz weźmiesz ładnie do buźki i possiesz mi kutaska.
  • Ale ja nie umiem… Nigdy…- próbowałam się tłumaczyć.
  • Spokojnie cipeczko, zaraz Cię nauczę.- Mówiąc to podsunął mi kutasa pod usta.
  • Otwórz buzie szeroko i baw się na nim języczkiem.- Tak jak mnie poinstruował, tak zrobiłam. Za chwilę poczułam się pewniej, więc zacisnęłam na nim wargi i zaczęłam ssać. Po chwili poczułam, jak kładzie mi na głowie ręce i zaczyna poruszać moją głową to w przód, to w tył. Chyba całkiem sprawnie mi szło, bo facet pojękiwał i mocno trzymał mnie za włosy. Jeszcze moment ssałam mu kutasa, kiedy powiedział, że mam się wypiąć. Posłusznie oparłam się na łokciach, wypinając najmocniej pupę w jego stronę.
  • Kochanie, a może spróbujemy w drugą dziureczkę?
  • No nie wiem… może lepiej w cipkę najpierw.- powiedziałam niepewnie, chociaż byłam już bardzo podniecona. On przystał na propozycję i załadwał kutasa z całej siły w ciasną szparkę. Ruchał mnie szybko, ale krótką chwilę. Nagle zebrał soki z pisi i zaczął wcierać je w dupkę. Później naślinił palce i zrobił to samo.
  • No to rozluźnij się i próbujemy!
    Powoli wsuwał kutasa w dupkę. Bolało mnie bardzo, ale wraz z przechodzącym bólem pojawiała się rozkosz. Gdy włożył całego, zaczął powoli ruszać i jednocześnie zaczął wsuwać paluszki do pisi. Byłam mokra, więc nie było z tym problemu. Każdy ruch, zarówno w cipuni jak i w pupce był coraz szybszy. On stękał glośno i posuwał mnie naprawdę ostro. Wiłam się, gdy nagle zamarłam i dostałam wspaniałego orgazu, który przeszywał całe moje ciało. Nie miałam siły, żeby utzymać się na kolanach, więc położyłam się. W tym samym momencie poczułam salwe goracej spermy na plecach. Kolejne, mniejsze porcje wylądowały już na pupie. Ocknełam się po chwili.
  • No kochanie, super seksik, chyba będe częściej wpadał na takie ruchanko. – przyznał, po czym znów bez słowa wyszedł.

Zakończenie roku szkolnego

Jadę! Jadę! – mówiła do siebie kilka razy. Zadecydowała, iż pojedzie na kolonie jako opiekunka. Może to będzie jakimś momentem przełomowym w moim dotychczasowym życiu – myślała. Zachowywała się dziwnie. Czuła się jak poruszony wulkan, który w każdej chwili może eksplodować. Rzeczywiście była pobudzona. Wpływ ostatnich wydarzeń spowodował, iż teraz często myślała kategoriami seksu, podobali się jej młodzi chłopcy. Poza tym była wolna. Rozbudziła w sobie pragnienie i żądze seksu, zwłaszcza z młodszymi o od siebie chłopcami. W jej głowie trwały ciągłe walki między myślami, postawami i zachowaniem. Pojawiały się różne obrazy, pragnienia. Wiedziała, że będzie opiekować się nastolatkami podczas kolonii. Podniecało ją to, mimo iż kolega odradzał jej wyjazd.

Termin wyjazdu zbliżał się nieuchronnie. Postanowiła przygotować się do tej wyprawy, tym bardziej, iż był to kolonie letnie organizowane częściowo w Polsce, jak i zagranicą. Czas wreszcie na odpoczynek – myślała. Okres wakacji sprzyja zawsze różnorodnym romansom, stąd może i ja się na coś załapię – rozmyślała. Odwiedziła solarium, zakład fryzjerski, wiele sklepów. W efekcie, podczas wieczoru poprzedzającego wyjazd, stojąc przed lustrem patrzyła dumnie w swoje odbicie. Wyglądała ślicznie. Dodatkowo emanowała z niej olbrzymia pewność siebie i śmiałość. Wyjazd zaplanowany był na godzinę 9.00 rano. Letni poranek nastrajał optymistycznie do życia. Jadąc windą patrzyła jeszcze na siebie w lusterko. Chyba, wszystko wzięłam – myślała. Winda zatrzymała się. Wyciągając bagaż próbowała się szybko z niej wydostać, bowiem taksówka już czekała. Wtem do windy wtargnął jakiś młody człowiek. Popchnął ją na ścianę, wcisnął przycisk i zjechał do podziemi wieżowca. Wyjął członka i zaczął krzyczeć głośno:

  • Lubisz się dymać dziwko! Podnieca Cię to, tak! Córko szatana – krzyczał – masz grzeszny umysł. Sprawiał wrażenie opętanego.
  • To! To! Ty, gówniarzu! – wykrzyknęła! Tak. Rozpoznała go. Był to jeden z gimnazjalistów uczestniczących w orgii na niej. Myślała – to ten z tych bardziej aktywnych, co pchał mi ciągle swojego grubego członka między piersi, a potem w usta. Mimo swojego młodego wieku był chłopcem o zwalistej posturze. Teraz ją szturchał, chciał, żeby znowu mu uległa.
  • Odejdź!!! Zostaw mnie zboczeńcu!!!! – krzyki rozległy się z podziemi bloku.
  • Przecież to lubisz, bierz go…!! – nalegał cały czas się masturbując. Nie miała ochoty! Wśród mieszkańców bloku miała dobra opinię, była osobą szanowaną i cenioną. Czekała taksówka – myślała o wyjeździe. Trwały utarczki słowne w windzie.

Wtem dobrze jej znany gimnazjalista wytrysnął lawą spermy w jej kierunku. Część opadła na jej białą sukienkę i brzuch, zaś druga fala na odsłonięte, piękne i długie nogi.
Dziwka! Dziwka! – mruczał jeszcze przez chwilę, po czym wybiegł w kierunku klatki schodowej.

No, ładnie!!! – warknęła nauczycielka. Teraz tylko brakuje, by ktoś jeszcze wezwał windę, albo trafił się kolejny zboczeniec – myślała głośno. Podobał się jej wygląd białej spermy na jej opalonym ciele. Zaczęła ręką zbierać spermę z brzucha, część chciała rozsmarować. Rozcierała przez dłuższą chwilę śnieżnobiałą spermę. Uniosła mokrą od niej dłoń i zbliżyła do ust. Zaczęła delikatnie smarować wargi, a potem lizać językiem dłoń. Czynności te przerwał jakiś sąsiad, który, , wezwał, , właśnie windę. Starała się ukryć konsternację. Pozdrowiła sąsiada i wybiegła z windy w kierunku oczekującej taksówki.
Na parkingu stały już autokary. Okazało się, iż większość uczestników to chłopcy: sportowcy – pływacy, piłkarze i lekkoatleci. Dziewczyn było niewiele, zaś pozostałymi opiekunkami były starsze panie. Autokar ruszył. W Niemczech, a była to połowa drogi, przewidziany był nocny pobyt w hotelu. Zajechali późno na godzinę 22.00. Po sprawnie zorganizowanej kolacji rozeszli się wszyscy spać, bowiem dalszy wyjazd planowany był na wczesne godziny poranne. Nauczycielka nie mogąc zasnąć postanowiła, że wybierze się do baru, zlokalizowanego na reprezentacyjnym balkonie w hotelu, , Stern”. Hotel był ruchliwy, za stolikami siedziało wielu gości. Miała olbrzymią ochotę na drinka, stąd usiadła na skraju balkonu i czekała na kelnera. Zauważyła, że spogląda na nią wielu mężczyzn. Rzeczywiście, wyglądała pięknie i ponętnie. Czarna sukienka, szpilki współgrały z opalenizną brunetki. Zauważyła, iż żywo przyglądają się jej dwaj murzyni. Ekscytowało ją to. Poruszała z gracją nogami, zakładając jedną na drugą i odwrotnie. Odebrała drinka i zamieniła kilka słów z kelnerem. Znała język niemiecki, bowiem odbywała w tym kraju liczne praktyki. Piła powoli. Nagle przysiadł się do niej niepostrzeżenie jeden z czarnych (murzynów). Szepnął jej do ucha:

  • Mamy do Pani pytanie. Jak pewnie Pani zauważyła przyglądamy się Pani od dłuższego czasu… – zaczął rozmowę. Nagle oświadczył – Zrobi nam Pani laskę za 1000 $. Proszę nie krzyczeć, tylko przemyśleć…kontynuował dalej
  • Podejdę do Pani za 5 minut, by dowiedzieć się jak jest decyzja – wyszeptał odchodząc.

Nie wierzyła w to co usłyszała. Potraktowali mnie jak dziwkę – to była pierwsza myśl jaka nią wstrząsnęła. Jednak jej oburzenie zostało szybko stłumione przez nadchodzące podniecenie i fantazje, które pojawiły się w jej głowie ze zdwojoną siłą. Nie są może zbyt urodziwi – zaczęła kalkulację. Pewnie są majętni – myślała. Zauważyła na dłoniach złote sygnety. Ponadto unosił się zapach drogich perfum. Niemniej, nie chodziło jej o pieniądze. Silne sztywnienie ogarnęło jej krocze i piersi. Ręce zaczęły drżeć z podniecenia. Nie otrzymała nigdy propozycji płatnego seksu. Nigdy, też nie uprawiała seksu z czarnym mężczyzną. Na taką myśl jeszcze bardziej zaczęła drżeć. Fascynujące byłoby kochać się z czarnym – myślała – mieć czarnego i dużego penisa na swoim białym ciele i twarzy, ściskać go i pieścić…Fantazje były silne, przecież nikt mnie tu nie zna, jestem w obcym kraju, młodzież śpi już – starała sama dla siebie się usprawiedliwić. Rozmyślania przerwał ten sam czarny, który właśnie znowu się przysiadł.

  • Czy podjęła Pani decyzję? – zapytał taktownie.
  • Wie Pan…ja nie jestem…dziwką – zaczęła.
  • Pytam! Tak czy nie! Proszę o odpowiedź – powiedział stanowczo.
    Rozejrzała się dookoła. Nie widziała żadnych, znajomych twarzy. Nie chciała by ujrzał ją ktoś ze podróżujących, bowiem konotacja byłaby jasna.
  • Dobrze! Gdzie…-odparła. Żądza, podniecenie i fantazje przeważyły rozsądek nauczycielki geografii.
  • Proszę za nami – rzekł, wstając z uśmiechem skierowanym do drugiego.
    Ruszyli. Niemcy patrzyli się na całą trójkę. Pewnie przypuszczali jaki będzie dalszy bieg wydarzeń. Zeszli z balkonu. Szli w milczeniu. Drżała. Szła w nieznane z obcymi mężczyznami w obcym państwie, ale podniecenie sięgało zenitu. Zaprosili ją do czarnego, luksusowego BMW stojącego przed hotelem. Ruszyli szybko. Siedziała z tyłu, panowała cisza.
    Czym się zajmujesz? – zapytał olbrzymi, łysy murzyn.
  • Jestem nauczycielką…geografii i przyrody. Zapanowało znowu milczenie.
  • Nie bój się tak – odparł drugi, obserwując ją w lusterku wstecznym BMW. Nie będziesz żałować. Gwarantujemy Ci to.
    Było już po północy. Wjechali pod most. Rozglądała się dookoła.
  • Wysiadaj! Wysiadaj! Zdziro! – krzyknął ten duży. Po czym złapał ją za włosy i wyciągnął gwałtownym ruchem. Zdejmuj majtki! Zdejmuj! – krzyknął! Klękaj! Klękaj! Suko!!!!

U góry było słychać szum samochodów sunących po autostradzie. Światło z latarni na moście padało bladą łuną na całą trójkę. Nauczycielka klęcząc, przed dużym murzynem, który siedział bokiem na przednim siedzeniu samochodu, lizała jego krocze.

Liż! Liż ! Weź jądra do ust! – Rozkazywał murzyn. Świetnie to robisz…jęczał. Słuchać było jęki dookoła. Strach ustępował. Czuła się podniecona. Przed jej oczami ukazał się czarny członek, który rósł i rósł w miarę jego pobudzania. Stał przed jej głową. Liżąc mosznę widziała go od samego dołu. Wyglądał imponująco.

  • Podoba Ci się! Lubisz takie! Lubisz! Chwycił ją za włosy i oderwał głowę od jąder.
  • Tak! Tak! Uwielbiam czarnego, dużego penisa! – Krzyknęła. Podnieciło ją to. Uwielbiam go ssać. Lizać…uwielbiam! – Krzyczała. Daj mi go! Daj…prosiła. Drugi murzyn leżąc pod nią sprawnie zajmował się jej tyłkiem i łechtaczką.
  • Masz! Masz! – puścił jej głowę. Złapała go prawą dłonią. I zaczęła poruszać czarnym mięsistym prąciem w dół i górę. Zaczęła go wąchać i całować. Murzyn jęczał z rozkoszy. Uwielbiała to. Ręka kobiety chodziła rytmicznie. Napletek, odsłaniał, i zakrywał czarnego żołędzia. Sprawiało jej to przyjemność. Nagle zaczęła go lizać od moszny, kończąc na żołędziu. Ruchy były szybkie. Drugi murzyn podniósł się i zaczął mocno przystawiać swojego penisa do jej twarzy. Zaczęła ssać drugiego. Rósł w jej ustach. Zastosowała na nim tę sztuczkę, którą wypróbowała na nastolatkach na poddaszu. Zacisnęła go od góry ustami.

Czuła jak krew pulsuje, a prącie rośnie. Nie zmieścił się jej w pięknych ustach…wypluła go. Głowa nauczycielki chodziła rytmicznie miedzy dwoma stojącymi murzynami. Nie pozwalali jej dłużej skoncentrować się na obciąganiu, bowiem podsuwali jej penisy do ust co chwilę. Duży murzyn sięgnął po leżące na siedzeniu majtki kobiety. Nałożył jej na twarz przez usta i posuwał przez nie członka w usta…krztusiła się. Ale sprawiało jej to przyjemność. Podnieśli ją. Stała nago tylko w szpilkach. Złapali swoje kutasy i zaczęli nimi bić i dotykać ją po pośladkach. Cudowne uczucie – myślała. Rozgrzane kutasy dotykały jej ciała, wiedziała, że zaraz będzie miała je w sobie. Popchnęli ją na tylne siedzenie. Zaczęli bawić się jej łechtaczką. Jeden z nich wsuwał zwinięte majtki raz w odbyt, raz w pochwę i szybko je wyciągał. Czynność powtarzał. Leżała, wijąc się z rozkoszy. Nagle, łysy murzyn podniósł się gwałtownie. Przyciągnął ja za nogi do siebie i podniósł do góry, tak że miał ją na wysokości klatki piersiowej. Zaczęła ją unosić rytmicznie i szybko. Widziała swoje szpilki za jego plecami, czuła jak gorący czarny penis penetruje jej cipkę. Rozkosz nią owładnęła. Opadła jej głowa, zaś mokre włosy lepiły się do ciała murzyna. Jęcząc, ruszała głową. Wirowały jej ponad głową światła uliczne, które widziała jako jednolity obraz. Nagle ją opuścił. Podszedł drugi powtórzył czynność zwiększając jej ruchy na swoim penisie. Objęła teraz go rękami za szyję i przycisnęła do siebie. Powtarzali tę czynność kilka razy na zmianę…nauczycielką wstrząsały kolejne fale napięcia i podniecenia rozrywając jakby jej brzuch. Gdy ją opuścili, zataczała się. Nie żałowała! Fantastycznie!

Fantastycznie! –Szeptała. Duży murzyn podszedł do niej. Uklęknęła! Czekała na nasienie z czarnego członka. Jęczała. Otworzyła szeroko usta i wystawiła język, poruszała nim całując żołędzia. Sprawiała wrażenie jakby nie mogła się doczekać. Jęk rozszedł się dookoła. Łapała spermę łapczywie ustami. Część wytrysku poszła na jej piersi. Rozcierała ją dłońmi po twarzy. Posklejane włosy nadawały jej dodatkowego uroku. Drugi podszedł do niej i wepchnął jej swojego penisa do ust. Następnie złapał za głowę i zaczął rytmicznie poruszać, nie pozwalając jej wypluć członka. Krztusiła się. Co jakiś czas wyjmował go z jej ust i szybko wkładał. Jego sperma także pokryła jej twarz. Cienka strużka spermy ściekała po piersiach w kierunku łechtaczki. Kazali jej rozsmarować całość po łechtaczce. Biała wydzielina nawilżyła krótki paseczek włosów łonowych i łechtaczkę, która wchłaniała całą spermę. Przez chwilę, powoli obciągała jeszcze dwa czarne penisy. Teraz były miękkie. Lubiła to. Długo nie podnosiła się z pozycji klęczącej. Murzyni zaczęli się ubierać. Założyła wilgotne majtki i pomiętą sukienkę. Była radosna i zrelaksowana, przy czym trochę jakby chwiała się na nogach. Usiadła z tyłu. W milczeniu jechali. Poprawiała posklejane włosy. Dojeżdżali do hotelu. Kręciło się tam jeszcze kilka osób. Wtem samochód zatrzymał się.

  • Co robisz? – zapytał duży murzyn.
  • O tam idzie nasz czarny brat, ten co pracuje w hotelu. Weźmiemy go…chyba w tym samym kierunku zmierzamy – uśmiechnął się. Otworzyli mu tylne drzwi. Usiadł koło rozpromienionej nauczycielki geografii.
  • A kogo Wy tak wieziecie z rana – śmiejąc się zbliżał się do kobiety.
  • Ale suczka!!!! A jaka gorąca – patrzył na nią.
  • Zrobisz teraz dziwko laskę naszemu czarnemu bratu!- słyszysz wołała.
    Kobieta zdezorientowana i jeszcze pod wpływem emocji złapała go za krocze, rozsunęła rozporek. Oczom jej ukazał się czarny, długi członek. Bez chwili namysłu zaczęła go ssać. Murzyn podskoczył! Jęk rozległ się w jadącym aucie. Ssała szybko. Odepchnął jej głowę. Poczekaj! Poczekaj! – nałożę sobie kondoma…skąd ją wytrzasnęliście…pytał kolegów.
  • To nauczycielka! – odpowiedzieli śmiejąc się.
  • Zaczął nakładać na żołądź prezerwatywę. Wtem schyliła się i pomogła mu nałożyć kondoma ustami. Po czym płynnie i szybko zaczęła poruszać głową. Prezerwatywa sprawiła iż kobieta ssąc nie odczuwała już takiej rozkoszy. Murzyn po chwili wystrzelił cały ładunek w prezerwatywę, poczuła tylko ciepło w ustach, liczyła że jeszcze wyliże członka bez prezerwatywy, ale przyjazd pod hotel spowodował, iż murzyn zaczął w pośpiechu zdejmować prezerwatywę. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że już świta. Przypomniała sobie, że mają wyjechać bardzo wcześnie. Na szczęście światła były pogaszone – cieszyła się w myślach. Zaczęła poprawiać nerwowo sukienkę i włosy.
  • Wysadźcie mnie tutaj! – krzyknęła. Samochód stanął z piskiem. Murzyn siedzący z tyłu wykorzystał zamieszanie i włożył prezerwatywę z zawartością do jej torebki, która leżała w samochodzie. Wstała i skierował się do wyjścia. Chłopiec hotelowy otwierał jej już drzwi.
  • A pieniądze! Pieniądze! Zapomniałaś! Dziwko! – krzyknął murzyn za kierownicą. Stanęła w połowie drogi między drzwiami hotelu a BMW. Było jej to obojętne. Odwróciła się do nich. Podeszła szybko zabrała plik pieniędzy.
  • Dziękuję! Dziękuję! – Powiedziała z uśmiechem.
  • Poczekaj! Masz tu naszą wizytówkę…rozległ się śmiech.
  • Dziękuję!

W recepcji odebrała przybory toaletowe i od razu skierowała się pod prysznic. Zbliżała się godzina wyjazdu…już nie zasnę – myślała. Odczuwała jednak radość, była zadowolona. Myśli ciągle powracały do wydarzeń sprzed kilku godzin. Podobało się jej to.

WF w szkole.. Spóźnienie

Nie wiem dlaczego to wszystko mnie podnieciło.. nogi się pode mną ugięły, uklękłam jak tego chciał.. od razu złapał mnie za włosy zsuwając z siebie spodnie i wyciągnął z bokserek swojego lekko sztywnego kutasa, widziałam po jego twarzy jaki był napalony.., po za tym trzęsły mu się dłonie i szybko oddychał. Kiedy się na mnie popatrzał natychmiast zniżyłam głowę, zresztą nic to nie dało, bo znów ciągnąc mnie ręką za włosy skierował ją na wprost nabrzmiałego fiuta.. drugą ręką nakierował go na moje usta i.. wepchął. Chciałam się odsunąć i go wypluć, ale wiedziałam, że to nic nie da, wciąż mnie trzymał. Pomyślałam, że ulegnę, w końcu i tak miałam jego przyrodzenie w ustach, a cała akcja sprawiła, że w majtkach czułam wilgoć.. złapałam go za pośladki, a on zaczął mnie posuwać.. miał całkiem sporego, wchodził tylko do połowy. A może to mój brak jakiegokolwiek doświadczenia sprawił, że gdy wpychał go dalej zaczynałam się krztusić? Nieważne. Miałam już mokrą bieliznę, chciałam się tam podotykać, ale wstydziłam się. Pozwoliłam mu by wsadził go troszkę głębiej, nie byłam już tak spięta. Wyczuł, że mnie podnieca, wziął moją głowę i nabił ją całkiem na kutasa, wszedł po jajeczka, dławiłam się mocno ściskając jego jędrny tyłek, posunął mnie parę razy waląc jajkami o brodę i wyciągnął go, zaczął trzepać nad moją twarzą ciągnąc mnie w dół za włosy. Nieśmiało otworzyłam usta i wysunęłam język.. spodobało mu się to, zaczął głośno stękać i walił sobie jeszcze szybciej, zaraz po tym gęsta sperma zalała moje policzki, włosy, nos, czoło.. większość ładunku strzeliła do buzi i na język. On wyczerpany oparł się rękoma o ścianę, byłam wolna. Mogłam iść, ale.. wylizałam mu penisa z spermy całując jego główkę na pożegnanie. Wfista ubrał się i wyszedł, a ja po minucie za nim..
Umyłam buzię patrząc na swe odbicie w lustrze, nie mogłam się opanować. Zagubiona w myślach po tym co się stało rozebrałam się i usiadłam na ławce w szatni.. byłam na maksa podniecona.. do tego stopnia, że lizałam swoje własne przed chwilą ściągnięte majtki i masturbowałam się przy tym, nie musiałam długo czekać na orgazm, po chwili doszłam, zakręciło mi się w głowie.. odetchnęłam, założyłam nowe majtki (zawsze noszę czyste w plecaku) i i po ubraniu się wyszłam do koleżanek.

Dom dla wyjątkowych chłopców

Wielka aula w pałacu ośrodka była ogromna. Na ścianach, pokrytych piękną boazerią, wisiało kilka wielkoformatowych płócien. Sufit także zapierał dech w piersiach. Był przyozdobiony kwietnymi ornamentami, ze złotymi detalami. Z jego środka zwisał ogromny żyrandol, zdobiony szlachetnymi kamieniami, dającymi refleksy odbitego światła.
Wejścia były dwa, na przeciwległych ścianach. W następnej ścianę wkomponowany był duży, marmurowy kominek, a pod ostatnią stała scena, zajmująca jedną trzecią pomieszczenia.
Pozostała część sali była wypełniona teraz w całości gośćmi i nowymi członkami ośrodka. Przygotowane były dla nich stoliki, przy których siedziały średnio cztery osoby. Były to z reguły rodziny wraz z pociechami, które wstępowały w progi państwowej placówki.
Na stolikach ustawiono świece. Stworzony był przez to tajemniczy, intymny klimat. Wystrój auli przypominał lokale z lat 30 – mgliste światło, opary dymu, a ze sceny płynęła relaksująca muzyka z głośników.
Wszyscy głośno rozmawiali i śmiali się, oczekując rozpoczęcia.
Przy scenie stało już kilku członków kadry zarządzającej ośrodkiem. Wszyscy oczekiwali jednak na główną postać, czyli panią dyrektor, która miała, jak co roku, wygłosić przemówienie.
Damian i Kuba siedzieli ze swoimi matkami przy stoliku przy końcu sali, obok kominka.
Chłopcy obserwowali otoczenie, oniemiali. Podziwiali przepych sali i z zainteresowaniem przyglądali się innym uczestnikom dzisiejszej uroczystości. Elżbieta i Lidia żywo dyskutowały na jakieś tematy, nie zwracając uwagi na otaczający zgiełk.
Kuba znudzony oczekiwaniem na godzinę rozpoczęcia, zagadnął Damiana.
Miał kilka nurtujących go pytań. Nachylił się ku koledze.

  • Wyjaśnisz mi teraz, co miałeś na myśli wcześniej, mówiąc, że – tu się lekko zawstydził – ehm, najlepiej obdarzeni uczestnicy programu mają z tego faktu dodatkowe profity?
  • Hehe, widzę, że wzbudziłem w tobie spore zainteresowanie. Wiesz, nie wiem, czy to do końca prawda, czy tylko plotki, ale słyszałem, że zarządczyni ośrodka w pewnym sensie bierze osobistą pieczę nad takim chłopakiem. Jeśli jeszcze okaże się po jakimś czasie pobytu tutaj, że produkuje ponadprzeciętna ilość nasienia, to będziesz jej częstym gościem.
    Kuba patrzył zdumionym wzrokiem, bo wciąż niewiele z tego rozumiał.
  • Wiem też, że zaprasza pewne kobiety z elit, które są zainteresowane tylko najlepszym jakościowo materiałem. Niektóre z nich nie tylko chcą samodzielnie ocenić młodzieńca, czy jego fizyczne cechy im odpowiadają, by ich potomek je przejął, ale również brać czynny udział w pozyskiwaniu spermy. – kontynuował Damian – Niektóre z nich już wtedy rezerwują sobie prawo, by za dwa lata, gdy skończymy ten program, uczestniczyć w następnym, czyli w bezpośrednim zapładnianiu kobiet i w taki sposób doczekać się dzieci. Ty masz największe szanse już teraz być wziętym pod skrzydła jakiejś wpływowej damy, będąc oznaczonym w jej notesie jako przyszły dawca. Ośrodek ma z tego tytułu pewne datki pieniężne. Ale program oczywiście, według prawa, rozpoczął by się za dwa lata.
  • A ta pani dyrektor, to kiedy może się tym…ekhm, zainteresować? –spytał Kuba.
  • Nie martw się. Zapewne już od dawna o tobie wie – odpowiedział Damian. – i podejrzewam, że już dziś może ci powiedzieć, osobiście, lub przez swoje współpracownice, jakie ma zamiary względem ciebie.
    Kuba nie wiedział, czy cieszyć z się ze swojej wyjątkowości, że nawet głowa ośrodka się nim zainteresowała, czy obawiać się nieznanych konsekwencji płynących z takiego wyróżnienia? Oczywiście będziesz miał swoją osobistą opiekunkę, jak wszyscy – ciągnął dalej Damian –, ale gdy zgłoszą się do niej zainteresowane panie, będziesz wzywany. Już ci zazdroszczę. Tyle kobiet będzie się zajmowało tobą, a w szczególności twoimi genitaliami. A pani dyrektor jest, jak się niedługo przekonasz, zniewalająco piękna i pociągająca. Plus inne bogate, najczęściej między trzydziestką a czterdziestką, bardzo zadbane vipy.
  • Ale tobą chyba tez mogą się wcześniej zainteresować – zapytał Kuba, czując jak jego członek lekko stwardniał, opatulony ciasnym spodniami. Uczucie na nagiej skórze penisa delikatnego materiału potęgowało wzwód. Starał się z tym walczyć, skupiając się tylko na merytorycznej części rozmowy z Damianem, nie dorabiając w myślach przeróżnych wizji i scenariuszy, jakie mogą go tu wkrótce czekać.
  • Może za jakiś czas tak, ale podejrzewam, że poczekam na to dłużej niż ty. Na pierwszy ogień, jako najdorodniejszy z nas, idziesz ty. Ale cieszy mnie, że jestem zaraz za tobą. Zobaczymy jeszcze, jak przebadają nasze pierwsze dawki nasienia. Wtedy wszystko okaże się w pełni jasne. Może się okazać, że ktoś z mniejszym przyrodzeniem, ale z dobrą jakościowo spermą będzie stał wyżej ode mnie, bo nie oszukujmy się, raczej w tym aspekcie również będziesz najlepszy. Widząc, jak wiele śluzu wydzieliło się z twojej główki w czasie badania, nie mam wątpliwości.
  • Aha, no zobaczymy – mruknął Kuba.
  • Ważne jest też jak dużo wzwodów masz i jak wiele razy możesz być dziennie opróżniany. Sądząc po twej potężnej erekcji w gabinecie lekarskim, myślę że twoja protektorka nie będzie narzekała na brak pracy. Większość chłopców była raczej wystraszona. Ja też nie wiedziałem, czego się spodziewać. Na pewno nie byłem podniecony, jak ty.
  • Ja też się bałem, ale… wiesz… jakoś tak samo. Gdy widziałem pielęgniarki, które dotykają te wszystkie penisy, a później pod ich dotykiem jak twardniały i stawały przed ich twarzami, to bardzo mnie podnieciło, chociaż walczyłem z tym z całych sił – Kuba zwiesił głowę.
  • No widzisz, jesteś stworzony do tego miejsca, jak mało kto. W każdej sytuacji potrafisz mieć wzwód, a o to tu chodzi. Nie patrz się tak, jakbyś miał się popłakać. Panie tu pracujące i cały zarząd na pewno będą zachwycone z takiego stanu rzeczy.
    Ich rozmowę przerwało jakieś poruszenie przy jednych z drzwi. Otworzy się w pewnej chwili na oścież. Stojące za drzwiami na korytarzu dwie strażniczki trzymały otwarte skrzydła, stojąc na baczność. Weszła przez nie postawna kobieta i jej otoczenie.
    Damian i Kuba wiele nie widzieli, bowiem wszyscy wstali. Oni też, ale dostrzegli tylko jak ludzie rozsuwają się na boki, dając przejść zarządczyni domu.
    Weszła wreszcie na scenę a jej świta ustawiła się po bokach wraz z resztą kierownictwa.
    Była wysoka, ubrana cała na czarno. Posiadała zgrabną figurę. Czarne, wysokie kozaki za kolano ze skóry na wysokim obcasie na szpilce około dziesięcio centymetrowej. Ciemne, obcisłe, skórzane spodnie, biała koszula. Między spodniami i koszulą brązowy pas. Czarne włosy mocno ściągnięte na głowie do tyłu i upięte w koński ogon. Na głowie czarna czapka, jak u wojskowych, a dłonie okrywały rękawiczki. Szyja przyozdobiona była pięknym naszyjnikiem z pereł. Ten strój podobny był do tego, jaki nosiły strażniczki. Z tą różnicą, że tamte nosiły głównie białe elementy ubioru.
    Jeden element wyróżniał ją od nich, a mianowicie skórzany, długi, czarny płaszcz, sięgający kostek. Miał podniesiony kołnierz.
    Detale twarzy były słabo dostrzegalne przez cień rzucany przez daszek nakrycia głowy. Wyraźna była jej dolna cześć. Pełne usta, niewyrażające w tej chwili żadnych emocji pomalowane na intensywny odcień czerwieni.
    Jednak wykrzywiły się teraz w uśmiechu, ukazując zaraz również szereg nieskazitelnie białych zębów.
    Jednak gdy odwróciła głowę bardziej w swoje lewo i ją podniosła, światło oświetliło lepiej jej twarz. Na swoim lewym oku miała czarną opaskę.
    Kubę przeszły ciarki na widok demonicznie wyglądającej kobiety. Opis Damiana zgadzał się co do joty, poza tym, że nie miała jednego oka. Była bardzo piękna i dostojna, ale wzbudzała pewien niepokój, a może nawet strach. A już na pewno ogromny respekt.
  • Damian, nie wspominałeś, że Pani dyrektor nie ma jednego oka – powiedział Kuba, starając się przekrzyczeć wrzawę.
  • Bo nic o tym nie wiedziałem – odparł, również podnosząc głos – widocznie to świeża sprawa. Albo to tylko ozdoba, nie wiem. Może później ktoś nam powie, jak się zapytamy.
    Uśmiech zniknął z jej oblicza i uciszyła salę gestem dłoni. Wszyscy zasiedli na swych miejscach i nastała cisza.
  • Witam serdecznie. Nazywam się Izabela Karal. Jestem kierowniczką ministerialnego ośrodka. – zaczęła mówić niskim i zdecydowanym głosem – Witam szczególnie mocno pierwszy rocznik, jak i drugi. Nasi starsi podopieczni wiedzą, a wy dowiadujecie się o tym teraz i radzę to zapamiętać, aby zwracać się do mnie Pani, jak i do pozostałych członków kadry. Cenimy sobie dobre maniery, które powinny już wam być dawno wpojone. Jeśli tak nie jest, tu się tego szybko nauczycie dzięki naszym skutecznym metodom wychowawczym. Niesubordynacja będzie zdecydowanie piętnowana. Macie zawsze odpowiadać krótkimi zdaniami – Tak, pani, dziękuje pani, zrozumiałem, moja pani.
    Wielu chłopców już przełykało głośno ślinę, w tym Damian i Kuba, bowiem nie spodziewali się tu zasad, jak w wojsku. Ale większość z nich zostało wychowanych bardzo dobrze, w duchu szacunku i oddania kobietom.
  • Zanim zaczniemy właściwą ceremonię, pragnę poinformować was o kilku sprawach organizacyjnych i pewnej niespodziance dla naszych podopiecznych.– kontynuowała pani Izabela – Wpierw pragnę oświadczyć, że sale komputerowe zostały wyposażone w nowszy sprzęt, aby wasze kształcenie przebiegało w jeszcze lepszych warunkach. Poza tym biblioteka została powiększona o dodatkowe pomieszczenie i już jest zapełnione nowymi zbiorami książek. Ale dokładnie, jakie pozycje się tam znalazły, wyjaśni wam pani Antonia, gdy tam zawitacie. Poza tym wszystko jest po staremu.
  • Damian, o co tu chodzi? Będziemy mieli tu jakieś zajęcia?
  • O rany! – żachnął się Damian – Ty naprawdę nic nie wiesz! Tak, będziemy tu mieli normalne lekcje, jak w szkole. A co ty myślałeś? Że będziesz się tylko obijał, pozwalając paniom się wypompowywać ze spermy? Tak dobrze, to nie ma.
  • Ale ja nie mam żadnych przyborów. Książek, zeszytów…, nic nie wiedziałem.
  • Nie martw się. Ja też nie, bo wszystko zapewnia nam ośrodek. Poza tym, mimo że mamy już w społeczeństwie określoną rolę, to jednak musimy wszystko zaliczać, jak wcześniej. Potencjalne, zamożniejsze kobiety, o których rozmawialiśmy, mogą wybierać, kto będzie dawcą. I zwracają także uwagę na rezultaty naukowe przyszłego kandydata ojca ich dziecka.
  • Aha, rozumiem – odparł Kuba.
    Nie martwił się tym poważnie mocno, ponieważ w szkole nie miał problemów, ale coraz więcej rzeczy go zastanawiało. Faktycznie, nie wiedział o zasadach panujących w ośrodku i na świecie.
  • A teraz powiem o pewnej niespodziance, o której mówiłam wcześniej. Jest z nami pani Florentyna z międzynarodowej firmy „Almox”, projektantka nowego ekstraktora. Proszę o oklaski.
    Rozległy się brawa. Na scenę wkroczyła kobieta, a za nią wprowadzono przedmiot na kółkach, kształtem przypominającym szafkę, przykryty białą plandeką.
    Pani Florentyna była kobietą w średnim wieku, ubraną w elegancką spódnicę i garsonkę od kompletu w kremowym kolorze.
    Odkryła cienką plandekę. Zgromadzonym ukazał się przedmiot wielkości szafki, sięgający przeciętnemu człowiekowi niewiele powyżej pasa. Był koloru białego z niektórymi elementami niebieskimi. Na części górnej, pochylonej lekko do przodu, był pulpit z ekranem i różnymi przyciskami.
    Ale najważniejszą rzeczą był otwór kilkanaście centymetrów pod blatem. Był średnicy ośmiu centymetrów. W tej chwili zamknięty przezroczystą błoną, wyglądającą jak silikon. Kształtem tworzył przymkniętą rozetę, z niewielkim otworem.
    Pani konstruktor owego urządzenia mówiła chwilę o danych technicznych i innych parametrach. W końcu kazano zasłonić zasłony i przygasić światło, na sali. Paliło się tylko na scenie, a na stolikach świeczki. Nastrój zrobił się bardziej tajemniczy i nastrojowy.
    Pani Kazimiera dała jakiś znak Pani Izabeli, a ta skinęła do strażniczek stojących przy drzwiach. Otworzyły je i chwyciły człowieka stojącego za nimi i zaczęły go powoli prowadzić na scenę.
    Dziwna to była postać. Aparycję miał, jak każdy młody człowiek w ośrodku. Ale pewne atrybuty przy jego ciele nie były typowe.
    Przede wszystkim miał skute kajdankami ręce za plecami. Również nogi w okowach, połączone krótkim łańcuchem, tak że chłopak musiał drobić, idąc. Na oczach miał opaskę. Był nagi, a na wydatne prącie nałożone przezroczyste zabezpieczenie. Jego pośladki znaczyło wiele zaczerwienionych, podłużnych śladów.
    Strażniczki pomogły mu wejść na scenę. Ustawiły go obok pani Florentyny i nowego ekstraktora i pozostały po jego dwóch stronach.
  • Drodzy państwo – oznajmiła donośnie Izabela do mikrofonu – To jest Filip, uczeń drugiego roku w naszym ośrodku. Niestety pod koniec ubiegłego semestru zachowywał się bardzo źle, dlatego musiał zostać poddany karze. Nie miał żadnych wakacji. Osobiście starałam się w tym okresie wpoić mu zasady dyscypliny i zasad panujących w świecie.
    Pani Izabela przerwała. Spojrzała na Filipa. Pojawił się na jej twarzy delikatny uśmiech, a oczy się zaświeciły.
  • Teraz – mówiła dalej, patrząc na niego – okazałam mu miłosierdzie, bowiem zaczął zachowywać się trochę lepiej. Dlatego wybrałam jego, aby przy jego pomocy zademonstrować, jak to urządzenie działa. Proszę zaczynać, pani Florentyno.
    Kuba pomyślał, że za nic w świecie nie chciałby doświadczyć takiej łaski. Czułby się upokarzająco, stojąc nagi przed tyloma ludźmi. Był zaintrygowany, co też ten chłopak takiego zrobił, że doświadcza tak długiej kary od pani Izabeli.
    Pani Izabela odeszła na bok, a do mikrofonu podeszła pomysłodawczyni nowego urządzenia. Za nią, powyżej jej głowy na kotarze pojawił się obraz z projektora umieszczonego w przeciwległej ścianie. Obraz pokazywał zbliżenie z kamery na dojarkę.
  • Z wielką przyjemnością chciałabym państwu zaprezentować, jak nasz nowy ekstraktor działa – rzekła Florentyna i wyjęła ze stelaża małą kamerkę, rozmiarami przypominającą długopis.
    Podeszła do maszyny, która stała pod kątem do sali, aby umożliwić jak najlepszą widoczność. Uruchomiła ją, wciskając przyciski. Pracowała na razie bezgłośnie. Wszystko pojawiało się na obrazie za nią, ponieważ to rejestrowała.
  • Na ekraniku możemy obserwować informacje, – ciągnęła dalej swój wywód – takie jak aktualny tryb pracy, siłę ssącą i nacisk.
    Wszystko widoczne było w powiększeniu dla całej sali na rzuconym obrazie na ścianie.
  • Długość otworu ma prawie 30 centymetrów – teraz skierowała dłoń z kamerą w to miejsce – więc powinien być odpowiedni dla wszystkich. Średnica wynosi 8 centymetrów, ale błona z nowoczesnej cyber skóry, imitująca pochwę kobiety, dopasowuje się do każdego rozmiaru. Na małym monitorze użytkownik może również oglądać pobudzające, erotyczne materiały, by jeszcze bardziej ta czynność była zbliżona prawdziwością do seksu z kobietą. W tym czasie, jak przy tradycyjnych dojarkach, możemy wyjść, zostawiając podopiecznego samego. Dodatkowo możemy sterować maszyną za pomocą pilota z odległości stu metrów. A tu wkładamy nasz pojemnik.
    Otworzyła małą klapkę z boku urządzenia.
    Wskazała na strażniczki, by przyprowadziły Filipa przed ekstraktor.
    Kucnęła przed nim i kluczykiem otworzyła jego klatkę. Zdjęła ją. Duży, zgięty w dół członek wysunął się z niej i dyndał się swobodnie, będąc lekko napęczniałym.
    Cała widownia obserwowała to z zapartym tchem.
    Dalej kucając, Florentyna położyła swoją dłoń na naznaczonymi czerwonymi pręgami pośladkach chłopca i dała mu tym znak by lekko zbliżył się do przodu.
  • Dalej, Filipie. Nie bój się – powiedziała cicho, ale dotarło to do mikrofonu i ludzi w auli.
    Zrobił mały krok do przodu. Gdy jego prącie prawie dotykało otworu, nacisnęła coś w pilocie. Otwór lekko się wysunął do przodu, tak że żołądź Filipa dotykała wejścia.
  • Wypchnij teraz biodra do przodu – nakazała.
    Rozetka lekko się rozsunęła pod naporem główki. Na wyświetlanym obrazie na ścianie było to dokładnie widoczne.
    Filip poruszył nerwowo głową, doświadczając tego uczucia. Penis zaczął gwałtownie wypełniać się krwią.
    Florentyna naparła mocniej dłonią na jego pośladki, by wszedł głębiej. Rozetka rozsunęła się jeszcze bardziej, przyjmując gruby trzon, po czym zacisnęła się lekko, dopasowując do jego kształtu.
    Wstała, dalej kamerując to jedną dłonią, a drugą znów coś wcisnęła na pilocie sterującym.
    Ekstraktor zaczął się poruszać po fallusie w powolnym tempie w przód i tył.
  • Tą gałką na ekstraktorze lub tym przyciskiem na pilocie – zaczęła pokazywać – możemy sterować szybkością ruchów posuwistych maszyny. Tak przyspieszamy, a tak zwalniamy.
    Dojarka wykonywała teraz szybszą pracę, wprowadzając ciało chłopca w lekki, kołyszący ruch w przód i tył.
    Filip westchnął. Jego biodra i całe ciało wykonywały czasem nieskoordynowane szarpnięcia, gdy odczuwał te sensacje na swoim przyrodzeniu.
  • Tym pokrętłem i przyciskiem decydujemy o sile nacisku – kontynuowała.

Demonstrowała różne opcje, jak dodatkowe wibracje, siłę ssącą stopień nawilżenia. Także wywołanie ruchu obrotowego masturbatora.
Filip wyraźnie był już na krańcu swych możliwości, po pokazaniu na nim tych wszystkich opcji. Dyszał ciężko i z trudem powstrzymywał się, by samemu nie zacząć wykonywać ruchów posuwistych, choć zdawał sobie sprawę, że jest to tutaj zakazane.
Pani Florentyna wczuła się w panujące tutaj zasady i klimat i zapytała się widowni.

  • Chcecie bym użyła wszystkich opcji na raz i pozwoliła wreszcie Filipowi dojść. Był przez cały pokaz taki grzeczny i posłuszny, prawda?
    Wiele damskich głosów ryknęło – Tak, ulżyj temu biedaczkowi! Był bardzo dzielny i uczynny! Opróżnij go do ostatniej kropelki!
  • No dobrze. Widzisz Filipku, doczekałeś się spełnienia. Ja bym na tobie jeszcze raz wypróbowała wszystkie możliwości ekstraktora po kolei. Ale skoro lud sobie życzy, bym już dała ci ukojenie, to tak będzie.
    Podeszła do niego bliżej. Pilotem ustawiła program.
    Ciałem Filipa rzuciło. Czuł teraz wszystkie opcje na raz. Jęknął głośno i odrzucił głowę do tyłu, co widocznie spodobało się publice, bo zawrzało głośniej. To, że nic nie widział, dodatkowo wzmagało jego zmysły. Strażniczki musiały go przytrzymać za skute z tyłu ręce, by się nie przewrócił.
    Florentyna stała obok. Obserwowała to z niekłamaną ekscytacją i wszystko wciąż kręciła, by sala dokładnie wszystko widziała. Gdy zauważyła, że chłopak zaraz będzie szczytował, bo sapał głośno i starał się wbić biodrami głębiej, pogładziła go po jądrach. Chwyciła za nie mocniej i coś szepnęła mu do ucha.
    To przyniosło momentalny efekt, bowiem widać było, że Filip dostał orgazmu, jęknął głośno i wlewa teraz swoją obfitą porcję nasienia do wnętrza ekstraktora.
    Gdy się uspokoił i zaprzestał ostatnich ruchów kopulacyjnych, strażniczki odsunęły go, wytarły i założyły z powrotem zabezpieczenie na jego zwiotczałego penisa. Wyprowadziły go z pomieszczenia bardzo powoli, bowiem stracił bardzo wiele sił.
  • Dziękuję bardzo, że zechcieli państwo poświęcić chwilę na obejrzenie tego pokazu. Liczę, że nowy ekstraktor spełni tutaj swoje zadanie. I również brawa dla mojego pomocnika, Filipa, który spisał się fenomenalnie.
    Rozległy się brawa, nawet kilka gwizdów. Elżbieta i Lidia wstały, jak wiele innych osób, bijąc brawo i uśmiechając się. Rozmawiały ze sobą żywo, będąc pod wrażeniem urządzenia i całego pokazu.
    Kuba i Damian siedzieli zmieszani, bowiem doznali pełnych erekcji. Damianowi bardzo się to podobało i mówił, że nie może już się doczekać, jak wypróbuje to cudo.
    Kuba w głębi czuł to samo, ale wstydził się swych reakcji. _
    Stojąca z boku Izabela uśmiechała się szyderczo. Nie spodziewała się, że Florentyna, zawsze taka opanowana, nie przejawiająca żadnych emocji względem mężczyzn, okaże się teraz drażniąca tego chłopca drapieżną kobietą. Wyraźnie świetnie się bawiła.
  • Dziękujemy bardzo za tą niezwykle interesującą prezentację – rzekła Izabela, wychodząc ponownie na środek sceny – Ten oto ekstraktor będzie stał w gabinecie lekarskim, więc każdy z was będzie miał okazję go przetestować. Poproszeni będziecie także o odpowiedź na kilka pytań odnośnie waszych wrażeń po teście sprzętu. Wasze opinie będą bardzo cenne na przyszłość. Wasze opiekunki przekażą każdemu z was, kiedy nastąpi jego kolej.
    Pani dyrektor odwróciła się do pani Florentyny. Wymieniły kilka słów między sobą i uściskały się serdecznie.
  • A teraz przejdźmy do najważniejszej części wieczoru, – powiedział, znów stojąc przy mikrofonie – czyli ceremonii przydzielenia pierwszym rocznikom wolontariuszek, które będą wam służyły przez cały okres waszego pobytu. Zaczynajmy więc.
    Pani Izabeli podano skoroszyt z lista uczniów.
  • Po wyczytaniu, dany chłopiec ma wyjść na scenę i podejść do mnie. Potem będziecie stawać po bokach sceny. Opiekunki będą ustawiać się za swoim podopiecznym. Chyba wszystko jasne?
    Zaczęła wyczytywać nazwiska i imiona. Chłopcy podchodzili nieśmiało do pani Izabeli. Mało który dłużej odważył się spoglądać na jej oblicze. Witała ich uściskiem dłoni i serdecznym uśmiechem. Za młodzieńcami stawały wyczytywane kobiety. U wielu nastolatków widać było niepewność na twarzach, u innych wyraźne podekscytowanie, rysujące się pod materiałem spodni, gdy widzieli już która z pań będzie się nimi troszczyć.
    -Damian Lechoń! – wyczytała pani Izabela.
  • O, to ja! – zawołał podekscytowany – Zaraz będzie Twoja kolei, stary.
    Klepnął go w ramię po przyjacielsku i pewnym krokiem udał się na scenę. Wszedł na nią i przyjął gratulację od pani dyrektor.
    Stanął obok innych wyczytanych kolegów.
  • Elżbieta Mazur! – ponownie rozbrzmiał donośny głos zarządczyni ośrodka.
    Kuba patrzył zaskoczony, jak jego mama coś szepcze do Lidii i razem chichoczą. Mina jej zaraz spoważniała, wstała i skierowała się w stronę sceny.
    Głowił się, o co tu chodzi. Widział, jak jego mama podeszła do Damiana, stanęła za nim, coś mu powiedziała, że Damian się uśmiechnął szeroko i skinął głową.
    Spojrzał na panią Lidię. Patrzyła na niego z tajemniczym uśmieszkiem. Zawstydził się i spuścił wzrok.
  • Jakub Mazur!
    Kuba wstał, gdy usłyszał swoje personalia. Rzucił ponownie okiem na Lidię. Uśmiechała się szeroko i skinęła głową, by dodać mu otuchy. Poszedł na scenę z opuszczoną głową.
    Czuł na sobie wzrok wszystkich obecnych na sali. Zdawał sobie sprawę, że kształt jego dużego przyrodzenia, swobodnie się ocierającego się w przyciasnych spodniach, jest dobrze widoczny.
    Podniósł w końcu wzrok, gdy pokonał stopnie. Spojrzał nieśmiało na panią Izabelę, gdy stanął przed jej postacią. Jej jedno oko szkliło się w cieniu daszka okrycia głowy, taksując go uważnie. Była jeszcze wyższa, niż mu się wcześniej wydawało. Musiał lekko zadzierać głowę.
    Podeszła do niej jedna ze współpracownic. Coś jej szepnęła na ucho. Izabela odwróciła wzrok, kiwnęła głową, po czym znów spojrzała na Kubę. Jej surowe usta wygięły się lekko w uśmiechu, ukazując mu przez chwilę szereg nieskazitelnie białych zębów, kontrastujących z mocną czerwienią szminki na ustach.
    Podała mu rękę i nachyliła się do jego ucha, aby przez panujący szum w pomieszczeniu coś usłyszał.
  • Witaj, kochanie. Myślę, że miło spędzisz tu czas. Jestem pewna, że niebawem jeszcze się spotkamy – powiedziała tajemniczo przyjemnym, delikatnym głosem.
    Odsunęła się. Przez ciało Kuby przeszedł dreszcz. Pomyślał, że to zniewalająco piękna, miła kobieta, ale jednocześnie niebezpieczna i przerażająca, posiadająca ogromną władzę. Spojrzał na jej twarz, ale ona już zerkała na swą listę. Stanął obok Damiana i swojej mamy i czekał, czy jego przepuszczenia i obawy, kogo mu przydzielą, okażą się trafne.
    Mimowolnie czuł coraz większą ekscytację, co odznaczało się coraz większym wybrzuszeniem na jego spodniach.
  • Lidia Lechoń – rozniósł się głos pani Izabeli.
    Kuba sądził, że się może przesłyszał. Począł rozglądać się po sali wypatrując, czy w jego stronę nie zmierza jakaś obca mu kobieta o takim samym imieniu, co ciocia Lidia i podobnie brzmiącym nazwisku.
    Jednak to właśnie Lidia wstała od swojego stolika i z szerokim uśmiechem zbliżała się do sceny. Wkroczyła na nią i podała rękę Izabeli. Minęła Kubę, który nawet na nią nie spojrzał, tylko stał ze zwieszoną głową i stanęła za nim.
    Chłopak zbladł mocno i wzdrygnął się, gdy poczuł jej dłonie na swoich ramionach.
    Szepnęła mu do ucha.
  • Postaram się Tobą zająć przez ten niezwykły i ważny okres dla każdego wyjątkowego chłopca, najlepiej jak potrafię.
    Pocałowała go po tym w policzek.
    Kuba poczuł, jak jego spodnie wypełniły się jeszcze bardziej. Starał się zasłonić krocze dłońmi, ale wiedział, że nie można tutaj ukrywać swojego stanu pobudzenia przed kobietami.
  • Och, Kubuś. Już Ci tak śpieszno do zaspokojenia – znów cicho powiedziała – Niestety musisz poczekać do jutra rana. Wtedy ciocia Lidia pomoże Kubusiowi z jego sporym problemem.
    Jej ton głosu i to co mówiła były dla Kuby nie do zniesienia. Czuł, jak począł się wydobywać z końca jego penisa przezroczysty śluz i tworzy mokrą plamę na spodniach.
    Dobrze, że miał czarne spodnie, to tak tego nie widać, pomyślał.
    Pani Izabela konsultowała coś ze swoimi pracownicami, po czym podeszła znów do mikrofonu.
  • Niestety mam przykrą wiadomość dla Jacka Walczaka. Niestety dokładne badania wykazały, że masz w sobie zły gen, który dopiero się uaktywnił. Nie możemy Cię przyjąć.
    Powiedziała to bez żadnych emocji, przewróciła kilka kartek i zaczęła znów mówić.
  • Na to miejsce mamy jednak chłopca z programu wymiany. Przyjechał do nas Thomas Caine z Wielkiej Brytanii. Zapraszamy na scenę i proszę o brawa.
    Z tłumu wyłonił się czarnoskóry, wysoki młodzieniec. Był już dobrze zbudowany, mimo siedemnastu lat.
    Podszedł do Izabeli i z szerokim, ładnym uśmiechem uścisnął wyciągniętą dłoń. Ona również się uśmiechnęła i wskazał mu ręką miejsce, gdzie ma stanąć.
    Kierowniczka ośrodka wyczytała nazwisko jakiejś kobiety. Pojawiła się zaraz uradowana blondynka w średnim wieku z lekko puszystą budową i imponującym biustem, który falował przy każdym jej energicznym kroku. Po grzecznościowych uprzejmościach uścisnęła dłoń Thomasowi.
    Kuba usłyszał, że rozmawiają po angielsku, jakieś niewyraźne strzępy. Kobieta mówiła coś, że bardzo się cieszy, że będzie mogła pomagać takiemu chłopcu jak on. Thomas też odpowiedział coś w stylu, że jest bardzo miła, piękna i mu się tu podoba.
    Spojrzał po innych chłopcach. Zauważył, że większość była mocno podekscytowana, jak on. Część z nich rozmawiało ze swoimi nowo wybranymi opiekunkami.
  • Zanim będą państwo mogli zacząć ucztę i zabawę, chciałabym wygłosić jeszcze krótkie przemówienie – odezwała się ponownie Izabela. – Nasz ośrodek jest inny od pozostałych. Cieszymy się renomą w świecie. Jakość pozyskiwanego u nas nasienia jest najwyższej jakości. Osiągamy takie wspaniałe rezultaty dzięki domowej atmosferze w naszym ośrodku. Sperma nie jest pobierana od naszych podopiecznych w laboratoryjnych warunkach, jak to ma miejsca w innych tego typu placówkach. My stawiamy na to, by młodzieńcy czuli się tu, jak w domu. Nie byli poddawani stresowi ciągłych badań i obecności w gabinetach lekarskich. Tylko mogli się uczyć, przebywać z rówieśnikami, bawić się i śmiać, w podobnym otoczeniu, jak dotychczas żyli.
    Zrobiła krótką przerwę, ogarnęła swoim okiem salę i kontynuowała.
  • Również to zasługa naszych pań, które zgłaszają się masowo jako ochotniczki do tego niezwykle honorowego i zaszczytnego programu. Ich obecność, podejście do obowiązków, zapał, troskliwość powodują, że chłopcy czują się tu tak dobrze. I odwdzięczają nam się, ofiarowując nam obfity, pełen potencjału ejakulat. Obyśmy osiągali takie, a może nawet jeszcze lepsze wyniki w przyszłości. Co do kwestii, jak często należy chłopców zaspokajać. Podstawowe terminy to rano, przed śniadaniem, potem przed obiadem i kolacją. Ale oczywiście może to być częściej, gdy już poznacie możliwości swych podopiecznych i taka będzie konieczność. Dziękuję bardzo za uwagę i życzę dobrej zabawy.
    Izabela rozmawiała chwilę z kadrą ośrodka, po czym z kilkoma osobami zasiadła przy dużym stole obok sceny, w rogu Sali.
    Wszystkie pary udały się do swoich stolików. Siedziały teraz razem.
    Lidia usiadła obok Kuby, a Elżbieta przy Damianie.
    Kuba wciąż nie mógł w to uwierzyć. Ciocia Lidia zawsze mu się skrycie podobała. Często przed snem, gdy o niej pomyślał, lub przebywał blisko niej, dostawał ogromnego wzwodu.
    Właśnie zaserwowano im jakieś ciepłe posiłki, więc nie rozmawiali za dużo.
    Potem przyszedł czas na tańce.
    Lidia od razu wzięła Kubę za rękę i pognali na parkiet. Elżbieta chwilę się wahała, ale widząc, jak wiele chłopców i ich opiekunek już tańczy, zaproponowała taniec Damianowi. Ten oczywiście od razu się zgodził.
    Lidia przytuliła mocno Kubę do swojego ciała. Czuła jego miękkiego członka na podbrzuszu. Ale im dłużej się o niego ocierała, tym bardziej wiedziała, jak chłopiec jest podekscytowany. Nie chciała przesadzić i doprowadzić go do ejakulacji, więc potem tylko sporadycznie się otarła o jego męskość lub mocniej przywarła do jego ciała.
    Kuba czuł ogromne zażenowanie. To, że nie potrafił za dobrze tańczyć, to było nic, przy tym, jak głupio mu było z powodu erekcji, na którą co chwila nadziewała się Lidia. Przyjemnie mu jednak było, gdy wtulał się w jej pierś albo ramię. Czuł jej miękką, ciepłą skórę na policzku i piękny, oszałamiający zapach perfum.
    Elżbieta i Damian również dobrze się bawili. Jednak to Damian pierwszy odważył się bliżej do niej przytulić, by go poczuła. Elżbietę to peszyło i starała się odsuwać. Zdawała sobie sprawę, że nie może dopuścić do tego, by Damian już teraz, a nie zgodnie z planem dopiero rano doznał swego pierwszego wytrysku wywołanego przez kobietę.
    Usiedli w końcu przy stolikach, zjedli coś. Lidia starała się zagadywać Kubę, ale ten za bardzo się wstydził, odpowiadał zdawkowo. U Damiana i Elżbiety było podobnie.
    Uroczystość powoli dobiegała końca.
    Izabela wyszła jeszcze raz na scenę, podziękowała udział i zaprosiła chłopców za scenę, ponieważ na noc będę musieli znów mieć założone zabezpieczenia.
    A wolontariuszki zostały poproszone do udania się do swoich sypialni.
  • Jutro rano się spotkamy, Kubuś – szepnęła chłopcu na ucho Elżbieta – Bądź gotów i czekaj grzecznie na ciocię Lidię.
    Odsunęła się i puściła mu oczko, uśmiechając się zawadiacko.
    Kuba momentalnie spłonął na twarzy, a członek drgnął mu kilka razy, ponownie się podnosząc.
    Elżbieta pogładziła dłonią Damiana po poliku i życzyła mu dobrej nocy, uśmiechając się ciepło. Ten dotyk również na niego podziałał tym, że penis mu się lekko podniósł.
    Udali się za scenę. Założono im zabezpieczenia. Kubie nareszcie większe.