❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts in Sex Opowiadania

Uwodzicielka uczennica

Szkoła mieściła się w samym centrum miasta. Nie dojeżdżał do niej samochodem, wiedząc, że nie znalazłby miejsca parkingowego. W jego czasach do liceum chodziło się na piechotę, a jak było dalej dojeżdżało komunikacją miejską. Dzisiejsze dzieciaki kończą osiemnaście lat i od razu przyjeżdżają autami. Nie ma miejsc na parkingu dla nauczycieli. W jego młodości to było nie do pomyślenia. Teraz czasy są zupełnie inne. Dzieciaki mają wszystko. Więc co to jest samochód na osiemnastkę? Zaśmiał się sam do siebie. Dla nich to coś zwykłego.
Choć była już późna jesień pogoda była nawet przyjazna. Słońce uśmiechało się do niego, oślepiając mu drogę. Czuł jak głowa poci się pod czapką. Wiedział jednak, że jak ją zdejmie zaraz będzie chory. Wystarczył byle jaki podmuch wiatru by doprowadzić go do stanu leżakowania z lekami. Zbliżając się na przystanek poczuł wibracje w lewej kieszeni kurtki. Gdy włożył rękę telefon już nie dzwonił. Wyjął go delikatnie by nie wypadł mu przez śliską, skórzaną rękawiczkę jaką miał na dłoni. Zobaczył, że to sms i schował go z powrotem do kieszeni. Nie lubił pisać wiadomości. Wolał rozmawiać twarzą w twarz, a jak już trzeba było użyć komórki to jedynie do kontaktu telefonicznego. Magda, jego była żona zawsze się z niego śmiała, że mógłby wrócić do dawnych czasów. Ona nie umiała rozstać się z telefonem, a tym bardziej z laptopem. Zawsze miała go w torebce. Czasami odczuwał brak jej gadania, uśmiechów, ale i słodkich fochów. Nie była doskonałą panią domu, nie była również doskonałą żoną ale spędzili ze sobą szesnaście lat. Przeleciało to bardzo szybko. Pamięta do dziś ich pierwsze spotkanie. On student wychowania fizycznego, ona ekonomii. Impreza u kolegi. Spóźnił się na nią. Gdy wszedł do mieszkania ona już tam była, tańczyła powoli do „Sen o Victorii” Dżemu ubrana w długą, jasną sukienkę. Wtedy je ruchy wydawały się takie błogie. Spokojne. Miała piękne blade ciało, które kolidowało całkowicie z ciemnymi włosami. Pamięta nawet czym wtedy pachniała. Kwiaty zmieszane z nutą owoców cytrusowych. Czasami ma wrażenie, że nadal ją kocha. Dzwonią do siebie przynajmniej raz w miesiącu na skype. Widzi, że jest szczęśliwa. Znalazła nawet jakiegoś faceta, podobno młodszego, ale to go nie dziwi, nadal ma figurę studentki.

  • Przepraszam, mógłby mi Pan powiedzieć która godzina? – Usłyszał zapytanie wytrącając się tym z myśli. Dostrzegł też, że już stoi na przystanku oczekując na autobus który zawiózłby go do domu.
  • Oczywiście, już…14:33. – Odpowiedział starszemu mężczyźnie.
  • Dziękuję Panu. – Kiwnął na odpowiedź z lekkim uśmiechem. Stwierdził, że zamiast jechać do pustego mieszkania woli iść na kawę do pobliskiej kawiarni.
    Wybrał miejsce tuż przy oknie by móc przyglądać się ludziom. Większość z nich miała ponure miny. Zastanawiał się czasami czy ludzie nie potrafią się cieszyć, czy jednak to życie jest tak ciężkie i męczące, że zabiera im optymizm ducha. On lubił się uśmiechać, nawet w sytuacjach kryzysowych. Zawsze podchodził do życia z pasją i przekonaniem, że wszystko się uda. Zapatrzony w okno nie zauważył kelnerki, która stała przy stoliku.
  • Witam, czy coś Panu podać? – Zapytała promiennie.
  • Tak, poproszę kawę z karmelem i figą. – Odparł, jednocześnie przyglądając się młodej kelnerce. Była łudząco podobna do jego niegrzecznej uczennicy. Gdy odchodziła zapatrzył się na jej pośladki. Kręciła nimi namiętnie. Czarna obcisła spódnica jedynie podkreślała jej bujne biodra. Po chwili powrócił myślami do Anki, dziewczyna od ich wspólnego baraszkowania w kantorku nie pojawiła się w szkole. Przynajmniej miał takie wrażenie. Może go unikała. Nie rozumiał czemu. Przecież to ona wszystko zorganizowała. On by nigdy nie zrobił pierwszego kroku w tym kierunku. Od całej sytuacji minęło już kilka dni i choć starał się odrzucić myśli od tej całej sytuacji wciąż przypominał mu się smak jej cipki. Mógłby ją lizać bez końca. Była dokładnie wydepilowana, jedynie paseczek na wzgórku łonowym ukazywał jej piękno i delikatność. Nawet tam miała jasne włoski. Chętnie by je pogłaskał. Delikatnie gilgocząc podmuchami jej podbrzusze. Była piękna, jak z obrazka. Delikatna, zmysłowa, a jednocześnie ostra. Może powinien ją jutro odszukać w szkole i zapytać się czy wszystko ok?…Tak zrobi. Nie wiadomo czy jej coś nie odbiło.
    Na stół trafiła jego kawa. Kelnerka podała ją z pięknym uśmiechem. Podziękował szarmancko odprowadzając ją wzrokiem za bar. Chętnie uniósłby tą spódniczkę tuż nad pośladki. Wyglądały bardzo apetycznie. Idealnie do tego by wgryźć się w nie. A później rozchylić, ścisnąć i wbić językiem w jej szparkę. Na pewno już bardziej rozluźnioną niż miały jego uczennice, ale nadal pyszną. Przez to, że jego ostatni stosunek z Anką był szybki i gwałtowny nie mógł pokosztować jej łechtaczki zbyt długo, a uwielbiał to robić. Kręcić, wirować, zatracać się tam językiem, jednocześnie wsuwając palec do jej ciepłego, wąskiego otworu. Wyobraził sobie leżącą uczennicę na plecach, rozsuwając jej nogi szeroko by mieć jak najdokładniejszy dostęp do jej kobiecości. Po tej myśli jego pała w spodniach zdrętwiała. Żałował, że nie był w domu bo chętnie by ją wysunął na światło dzienne i przypominając sobie seks z przed paru dni dogodził by sobie wyobrażając, że nie on to robi, a jej usta. Ich pierwszy raz miał być ostatni, ale dzień po dniu dręczyła go myśl, że może jednak to był początek ich ukrytego romansu. Przecież ona zaraz kończy szkołę, mogą się spotykać u niego w mieszkaniu raz na jakiś czas. Tu nie chodzi o żadną miłość, a o seks w czystej postaci. On by dogadzał jej jako dojrzały facet, a ona jako młoda laska by wspomogła jego biednego i smutnego przyjaciela. Jego członek przez to, co wtedy poczuł zaczął tęsknić jeszcze bardziej za cipkami i sprawiał mu coraz więcej problemów. Poranna podróż autobusem była wręcz krępująca. Jeżdżąc na zajęcia zaczynające się o ósmej zawsze był straszny tłok. A jego pała jak tylko wyczuła jakiś miły tyłek przed i jeszcze zmysłowo pachnący rosła w zastraszającym tempie. Starał się odsuwać, nie chcąc się ocierać, by kobieta przed nim nie uznała go za zboczeńca. Wiadomo jednak, że autobusy w porannych godzinach lubią się spieszyć po staniu w korku i wtedy pasażerami rzuca jak ziemniakami. Oznacza to tylko mocne zbliżenia z kobiecymi pośladkami. Czuł się jak gnojek, ale jego seksualność mocno zaczęła go przewyższać. Wiedział, że albo musi ją wyżyć albo zgłosić się na jakąś terapię, co już na początku było straconą drogą wyjścia bo nie jest typem człowieka żalącym się jakiemuś idiocie o swoim życiu psychicznym.
    Spojrzał na zegarek i stwierdził, że pora powrotu do domu. Czuł, że zrobił się głodny i myślał już tylko o zjedzeniu obiadu. Wracając autobusem trafił na wolne miejsca, co wykorzystał. Do przejechania miał spory kawałek drogi. Po usadzeniu swoich czterech liter przypomniał sobie o smsie, którego nadal nie odczytał. Wyjął telefon i wszedł w wiadomości. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Klara. Czego kurwa, pomyślał. Tuż po rozwodzie nawiązał z nią kontakt przez internet, a później spotkali się kilka razy u niego w mieszkaniu. Była nadal mężatką, co gorsze z zazdrosnym mężem. Jak raz go zobaczył szybko zerwał z nią kontakt. Facet ewidentnie był nieobliczalny. Miał problemy z głową. Nie chciał wchodzić w takie układy, choć trzeba przyznać, seks z Klarą był czymś znakomitym. Takich rzeczy jakie ona wyczyniała nie robił z żadną kobieta, a raczej jakich on nigdy nie doznał wcześniej na sobie. Treść wiadomości nie zszokował go zbytnio bo nie raz chciała się spotkać. Tym razem podobno rozstała się z mężem. Zastanowił się chwilę i odpisał jej, że zaprasza ją na wieczór do siebie. Niech kupi tylko wino, bo kolacje on zrobi. Przynajmniej pobzyka. Wysiadł na swoim przystanku i skierował się do sklepu po składniki do obiadu, a raczej kolacji. Wziął też coś na przekąszenie na teraz bo czuł coraz większy głód w żołądku. Otwierając drzwi do mieszkania zaczepiła go sąsiadka.
  • Dobry sąsiedzie, słyszał pan, że Maliniakowa zmarła? Podobno udar. – Powiedziała. Mieszkanie odziedziczył lata temu po babci, sąsiadka więc traktuje go czasem jak syna. Gdy wyjeżdżał przychodziła podlać kwiatki, gdy chorował gotowała mu rosół, robił remont to sprzątała. Jednak czasami była tak wścibska, że uciekał przed nią by nie musieć odpowiadać na niewygodne pytania typu: kiedy znajdzie tą jedyną, albo kiedy spłodzi syna, no bo jak tak bez dzieci, przecież to brak męskości.
  • Tak pani Reniu, czytałem nekrolog na dole. Ale i tak dożyła pięknego wieku. Muszę uciekać. – Starał szybko się wymigać od dalszej rozmowy, wiedząc że może nastąpić atak wścibskości z jej strony.
  • Leć, leć Mikusiu. – Uśmiechnęła się i schowała do mieszkania. Nienawidził tego zdrobnienia. Kojarzyło mu się z małym dzieckiem. Jego imię nie miało z tym nic wspólnego, jednak ona wraz z jego nieżyjącą babcią właśnie tak go nazywały.
    Po wejściu do mieszkania zdał sobie sprawę, że oprócz obiadu musi jeszcze posprzątać. Odkąd mieszka sam nie ma zbytnio kto zająć się domem. Zrzucił z siebie wierzchnie ubranie i zabrał się za przygotowania do przyjścia Klary, na samo zakończenie wskoczył pod szybki prysznic, spryskał się swoimi najlepszymi perfumami, ubrał czarną koszulę i pasujące do niej brązowe spodnie. Obejrzał się w lustrze, jego brązowe włosy ewidentnie wymagały już wizyty u fryzjera, ale jeszcze udało mu się je poskromić małą ilością żelu. Czuł się pobudzony na myśl, że dzisiejszy wieczór, a może i noc spędzi z gorącą kobietą. Gdy usłyszał pukanie do drzwi włączył jeszcze szybko muzykę z wieży.
  • Hej piękna. – Pocałował ją delikatnie w policzek na powitanie. – Jak się miewasz?
  • Powiem ci, że jestem dwa razy młodsza po rozwodzie z tym skurwysynem, choć musiałam zmienić miejsce zamieszkania i zacząć wszystko od nowa. – Zaśmiała się. – Ale ty przystojniaku schudłeś widzę, na siłownie chyba poszedłeś co? – Wyszczerzyła zęby, podając mu wino do ręki.
    Klara z natury była ciemną blondynką ale ufarbowaną na rudo. Kolor ten pasował do niej idealnie. Była gorąca i zawsze spragniona. Mogłaby się pieprzyć cały czas. Na spotkanie przyszła ubrana w długie kozaki, sięgające za uda co podkreślało jej długie zgrabne nogi, jesienny płaszcz, a pod nim kusą czerwoną sukienkę. Jej cycki uśmiechały się bardzo szczerze do każdego, kto patrzył na tą kobietę. W talii była tak zgrabna, że gdyby ułożył na niej dłonie z dwóch stron, to by je połączył. Była piękną trzydziestopięcioletnią kobietą. Gdy odwiesił jej płaszcz popchnęła go do ściany i wbiła się językiem w jego usta. Lizali się tak dobre parę minut, przez co jego przyrodzenie już było sztywne i czuł, że mocno lepiące. Złapała go za nie dłonią szepcząc mu prosto w twarz:
  • Kutasek naprężony to dobry kutasek, cipka też głodna, ale wiesz mój misiaczku, najpierw muszę coś zjeść by móc cię ruchać do woli. Co przygotowałeś do jedzenia? – Rzekła już podchodząc do krzesła przy stole. Lubił w niej tą zmienność. Potrafiła w paru sekundach przejść z seksu do spraw bardzo poważnych. Pociągało go to.
  • To co lubisz, lasagne. – Zaśmiał się widząc jej rozochoconą minę. – Siadaj, naleję jeszcze nam wina.
    Po zjedzeniu kolacji Klara umiejscowiła się tuż pod stołem rozpinając pasek i suwak jego spodni. Jej usta były cały czas w kolorze intensywnej czerwieni. Wiedział, że pozostawi ślady na członku, co bardzo go cieszyło. Widok ten niesamowicie go podniecał. Odsunął się od stołu by było jej łatwiej manewrować pod nim. Jej wnętrze ust było bardzo rozgrzane, czasami przepłukiwane zimnym winem co potęgowało efekt jej pracy. Dłoń opierał na jej głowie by móc czasami docisnąć ją głębiej. Wiedział, że może sobie na to pozwolić. Krztusiła się wtedy słodko, ale jednocześnie wiła tyłkiem pokazując, że jest jej dobrze. Kręciło ją to. Była piękną wyuzdaną suką. Zaczął poruszać biodrami w jej takt. Patrzyła wtedy głęboko mu w oczy, dziękując mu tak jakby za tę czynność. Jego penis już mocno się zaczerwienił od szminki. Usta nabierały naturalnych różowych barw, wydawały się jakby trochę większe ale to pewnie dzięki masażowi jaki odbywał się na jego przyjacielu. Odsunął się jeszcze bardziej i pomógł jej wstać z ziemi. Złapał za dłoń i zaprowadził do sypialni rzucając ją wręcz na łóżko. Nie chciał jej rozbierać. Wyglądała zbyt seksownie w tej swojej czerwonej kiecce. Rozpiął koszulę i zsunął z siebie spodnie, chcąc czuć większą wygodę. Klęknął na łóżku i uniósł jej nogi do góry. Była w przezroczystych rajstopach pod którymi zauważył brak majtek. Bardzo go to pobudziło. Ułożył się na łóżku między jej udami i rozerwał jej materiał na pochwie. Chciał ją posiąść. Marzyło mu się jednak lizanie jej cipci, tak nagrzanej i rozpustnej. Ułożył dłoń na jej sporej piersi i wyszukał sutka, który już się mocno naprężył przez koronkowy stanik. Gdy go ściskał językiem penetrował jej wilgotne, małe wargi. Smakowała mu doskonale. Była już bardzo mokra, a nadal czuł jak wypływają z niej soki. Jej dłonie dociskały jego głowę do kobiecości. Słyszał i czuł, że sprawia jej ogromną przyjemność. Sprawny język lizał ją w każdym zakamarku, zasysał łechtaczkę w swoich ustach. Była na tyle dojrzałą kobietą seksualnie, że nie pozwoliła mu pozwolić na dojście już teraz.
    Odsunęła się i kazała położyć na plecach. Zanim go dosiadła to wyjęła swoje piersi ze stanika i sukienki na zewnątrz. Na ich widok tylko głęboko westchnął i złapał za jej sterczące sutki. Chciał je lizać patrząc na jej twarz, która odpływałaby przy tym. Usadowiła się na nim pochylając piersiami do przodu. Z początku nabijała się na niego powoli co pozwoliło ssać mu sutki. Ugniatał je jednocześnie. Jej twarz była lekko zaróżowiona, oddech przyspieszony. Z każdą chwilą jej ruchy były coraz szybsze, co spowodowało ich głośniejsze jęki. Złapał za jej pośladki i uniósł lekko swoje nogi by móc samemu dobijać się do jej kobiecości. Nie była tak ciasna jak jego uczennica ale za to tak mocno rozgrzana, że czuł dokładnie jej ścianki. Piersi falowały mu nad twarzą, czasami zbliżyła się do jego ust by móc namiętnie go całować. Ich ruchy były jednością, gdy patrzyli sobie w oczy uśmiechając się przy tym. Cieszyli się z tego co robią. Poczuł, że jej ciało dosiada go coraz szybciej. Jej mięśnie zaczęły się kurczyć. Uwielbiał obserwować kobiety podczas orgazmu. Odpływały, tak jakby gdzieś poza wspólną na ten czas przestrzeń. Złapał za jej biodra i jeszcze mocniej wbijał się w jej czeluści by mogła już skończyć. Gdy zaczęła coraz mocniej jęczeć oparła się na nim swoim całym ciałem i wpiła mocno paznokcie w jego włosy. Jego fiut zagłębiał się w niej coraz szybciej, by poczuć na sobie coraz mocniejszy ucisk i po chwili zejście powietrza z jej ciała. Przekręcił się razem z nią i uklęknął dając swojego członka do jej ust. Z początku nie miała siły by go lizać, więc on przejął inicjatywę i sam wsuwał delikatnie w jej wargi, lecz po chwili poczuł, że zaczęła działać i oddał się w jej fantazję. Robiła to tak znakomicie, że skończył w jej wąskim gardle. Po wszystkim opadł obok niej. Obydwoje leżeli głęboko oddychając.
  • Dzięki, fajnie było. – Powiedziała cicho. Przekręciła się na bok i położyła na jego piersi, gładząc go po brzuchu. – Mogę zostać na noc?

Pijana nieznajoma

Gdy wracał późnym wieczorem do wynajmowanej przez siebie kawalerki w centrum miasta, nie spodziewał się tego, co miało się wydarzyć tej nocy. Nie prowadził zbyt bujnego życia towarzyskiego, dlatego mimo piątkowego wieczoru wracał do domu z czterema piwami i paczką chipsów, aby spędzić tę noc przed telewizorem. Bardzo dużo pracował, dlatego nie miał zbyt wielu okazji do spotkań ze znajomymi, z racji czego tego typu spędzanie weekendów stało się dla niego chlebem powszednim. Był wysokim, szczupłym brunetem. Miał 25 lat. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, choć przez niektóre kobiety uważany był za przystojnego. W stosunku do innych, a w szczególności do płci pięknej był bardzo nieśmiały, przez co jego życie erotyczne było raczej ubogie. Jego partnerki można by zliczyć na palcach jednej ręki.
Będąc już blisko klatki schodowej prowadzącej do jego lokalu zauważył pod drzwiami dziewczynę. Gdy podszedł bliżej dostrzegł, że dziewczyna, na oko dwudziestokilkuletnia , ubrana była w kremową opinającą bluzkę i jasne obcisłe jeansy. Była niewysoka, a sportowe buty o płaskiej podeszwie nie dodawały jej centymetrów. Była od niego o głowę niższa. Już z daleka spostrzegł, że dziewczyn szuka czegoś nerwowo w torebce. Jej ruchy były nieskoordynowane i gdy podniosła na niego wzrok, zorientował się, że po pierwsze jest zapłakana, a po drugie pijana. W pierwszej chwili zamierzał po prostu otworzyć drzwi i zostawić nieznajomą samą sobie, lecz widząc że niedawno płakała, zatrzymał się przy niej.

  • Przepraszam, czy coś się stało? – zapytał – Może mógłbym jakoś pomóc?
  • Nie, dziękuję. – odparła lekko bełkotliwie – Chyba, że ma pan chusteczki. Za cholerę nie mogę znaleźć swoich.
    Wyciągnął z kieszeni paczkę chusteczek higienicznych i podał dziewczynie. Ta wyjęła z opakowania jedną i oddała mu resztę.
  • Proszę zatrzymać całą paczkę – powiedział – w domu mam zapas. Czy na pewno nie potrzebuje Pani pomocy?
  • Nie dziękuję, poradzę sobie.
    Otworzył drzwi do klatki schodowej i zaczął zmierzać w stronę mieszkania, gdy usłyszał za sobą pukanie. Odwrócił się i zobaczył, że stojąca na zewnątrz dziewczyna przywołuje go z powrotem. Zawrócił i otworzył jej drzwi.
  • Był Pan bardzo miły, więc pomyślałam, że może będzie Pan na tyle uprzejmy i pozwoli mi skorzystać z toalety? – Wyraźnie teraz chwiała się na nogach. – Nie wytrzymam dłużej.
  • Nie ma sprawy zapraszam za mną.
    Ruszył korytarzem, dziewczyna za nim, podpierając się o ścianę. Otworzył drzwi, zaświecił światło i wskazał gościowi drzwi toalety. Sam poszedł do kuchni wypakować przyniesione zakupy.
    Gości przyjmował bardzo rzadko, a że był leniwy w jego mieszkaniu przeważnie panował lekki bałagan. Łóżka praktycznie nie składał, żeby po powrocie z pracy nie musieć męczyć się jeszcze z rozkładaniem. Zabawę z łóżkiem już sobie darował, ale jak nieznajoma była w łazience, co trwało dość długo zdążył pozbierać swoje rzeczy z podłogi oraz uprzątnąć wszystkie naczynia ze stołu. Długa nieobecność dziewczyny zaczynała go martwić. Obawiał się, że mogła zasnąć w trakcie załatwiania swoich potrzeb. Po kilku chwilach jednak drzwi łazienki się otworzyły. Nieznajoma wyglądała dużo lepiej po wizycie w toalecie. Przemyła twarz, poprawiła delikatny makijaż i przede wszystkim wydawała się mniej pijana. Mając okazję przyjrzeć się jej w pełnym świetle, zauważył, że jest bardzo ładna. Miała długie czarne włosy. Jej twarz była piękna, a gdy się do niego uśmiechnęła na policzkach wykwitły jej piękne dołeczki. Nie miała figury modelki, ale delikatne zaokrąglenie jej sylwetki tylko dodawały jej uroku i pięknie podkreślały jej walory.
  • Dziękuję bardzo. – powiedziała – To ja już sobie pójdę.
  • Może jednak usiądziesz? – zapytał nieśmiało – Kawa dobrze Ci zrobi. – Zgrabnie przeszedł z per Pani na Ty – Przepraszam za bałagan ale nie spodziewałem się gości.
    Dziewczyna bez słowa przyjęła jego propozycję. Usiadła na skraju łóżka, a on w tym czasie poszedł przygotować kawę dla gościa.
    Gdy kawa była gotowa usiadł obok urodziwej brunetki. Rozmowa się nie kleiła. Zamienili ze sobą raptem kilka nic nieznaczących zdań. Oboje byli skrępowani zaistniałą sytuacją. W przełamaniu lodów nie pomagała jego nadmierna nieśmiałość. Siedział tak i wpatrywał się w jej piękne ciemne oczy, gdy dziewczyna ośmielona wypitym tego wieczoru alkoholem, bez słowa go pocałowała. Był tym tak zaskoczony, że przez chwile nie wiedział jak się zachować, jednak szybko się opanował i odwzajemnił pocałunek. Trwali tak dłuższą chwilę w namiętnym pocałunku, po czym to ona przejęła całkowicie inicjatywę. Chwyciła go za ramiona i zmusiła do położenia się na łóżku, po czym usiadła na nim i zdjęła bluzkę, ukazując kształtne piersi opięte czarnym koronkowym stanikiem. Nachyliła się nad nim, przybliżając swoje usta do jego ust i ponownie złączyli się w gorącym pocałunku. Rozochocony i podniecony zaczął błądzić dłońmi po jej plecach w poszukiwaniu zapięcia biustonosza. Gdy je znalazł rozpiął go jednym ruchem, jednak nie ściągnął go od razu. Kontynuując pocałunek złapał ją wpół i obrócił na plecy. Teraz on był u góry. Oderwał usta od jej warg i począł zsuwać się niżej, pieszcząc przy tym każdy centymetr jej jedwabistej skóry. Najpierw całował szyję i konsekwentnie schodził coraz niżej. Dotarłszy do podnóża jej piersi, zrzucił z nich stanik, uwalniając dwie piękne krągłości. Były one idealne, cudownie proporcjonalne. Wprawdzie widział w życiu większe okazy, ale te które teraz miał przed sobą, fantastycznie jędrne i perfekcyjnie pasujące do jej sylwetki, były najcudowniejszym widokiem, jaki do tej pory widziały jego oczy. Zaczął je delikatnie ugniatać dłońmi. Językiem zataczał kola wokół jej sterczących sutków, od czasu do czasu delikatnie je podgryzając. Obserwował przy tym jak klatka piersiowa nieznajomej unosi się i opada w rytm przyspieszonego oddechu. Poświęcił tym pięknym krągłością sporo czasu, zanim ruszył w dalszą drogę wzdłuż jej cudownego brzucha. Dotarł do pępka, gdzie językiem połaskotał już mocno podniecone dziewczę.
    W końcu dotarł do miejsca, gdzie kończyła się powierzchnia jej nagiego ciała, a zaczynała się linia spodni. Wyprostował się, by ściągnąć koszulkę, wtedy dziewczyna się podniosła i rozpięła mu spodnie. Zrzucił je kilkoma sprawnymi ruchami, ukazując jej oczom, mocno już nabrzmiałe bokserki. Nie pozwolił dziewczynie jednak na ekspansywność. Położył ją ponownie na plecach i zaczął dobierać się do jej jeansów. Zsunął je z niej powoli, wydobywając na widok piękne, koronkowe majteczki, niewątpliwie stanowiące komplet z wcześniej już zdjętym biustonoszem.
    Nie zabrał się on jednak za dalsze rozbieranie swojej przypadkowej kochanki, lecz zabrał się za pieszczoty jej pięknych, zgrabnych nóżek. Zaczął od stóp, ssąc paluszek po paluszku i łaskocząc ją delikatnie. Następnie poruszał się w gorę przez kształtne łydki, do wewnętrznej części pełnych ud. Podrażnił się troszkę z dziewczyną, błądząc językiem w okolicach jej pachwin. W końcu począł błądzić wargami i językiem po majteczkach, drapiąc przy tym zębami po jej skarbie. Z zadowoleniem obserwował jak na czarnym materiale pojawia się powiększająca plamka wilgoci. W końcu złapał w zęby kawałek materiału i pomagając sobie rękoma, ściągnął bieliznę, odsłaniając cudowny wzgórek łonowy, ze starannie przystrzyżonym paseczkiem po jego środku. Natychmiast zaczął stymulować językiem łechtaczkę. Dziewczyna coraz głośniej pojękiwała i coraz szybciej poruszała biodrami. Zachęcony tym, raz po raz wkładał język, jak tylko mógł głęboko w jej bułeczkę. Po pewnym czasie zaczął pomagać sobie palcami. Najpierw jednym, potem dołożył drugi, w końcu trzeci, cały czas przy tym, mocno pracując językiem. Dziewczyna była już w pełnej ekstazie. Jęczała już naprawdę głośno, a jej ruchy stawały się spazmatyczne. Z rozkoszą spijał jej soki wydobywające się w imponujących ilościach. Raptownie przerwał i położył się na niej, całując ją łapczywie. Przekazując ustami smak jej płynów, ocierał się o jej waginę swoim przyrodzeniem, wciąż tkwiącym w bokserkach. Robił to coraz szybciej i szybciej, aż dziewczyna była blisko orgazmu. Wtedy szybkim ruchem zsunął szorty i uwolnił swego nabrzmiałego żołnierza. Bez chwili zwłoki wszedł w nią. Jęknęła z rozkoszy. Na początku zaczął powoli, jednak z każdą chwilą przyspieszał. Poruszał się coraz szybciej. Dziewczyna już nie jęczała, a krzyczała z rokoszy. Wiła się w spazmach. Przeżywała potężny orgazm. On jednak nie zwalniał. Wręcz przeciwnie. Zdwoił swoje wysiłki i teraz penetrował ją naprawdę mocno. Nieznajoma krzyczała już naprawdę głośno, a jej całym ciałem wstrząsały silne drgawki ekstazy. W tym momencie wyszedł z niej i natychmiastowo wytrysnął na jej łono, tak obficie, że zalał jej cały brzuch, a niektóre krople spadły również na piersi. Gdy położył się zmęczony obok swej kochanki, jej ciałem nadal targały potężne spazmy. Kurczowo ściskała w obu dłoniach prześcieradło, a między jej udami wykwitła imponująca plama wilgoci, rozlewająca się na sporą część pościeli. Gdy odzyskała panowanie nad sobą, leżeli obok siebie bez słowa. W końcu odezwała się zachrypniętym głosem
  • Co tu się właściwie stało?
    Po tych słowach oboje wybuchnęli śmiechem.

Wakacyjna przygoda

Stasiu, siedział w barze wraz ze swoimi przyjaciółmi. Właśnie zakończyli rok szkolny i postanowili to uczcić. Pili, śmiali się i rozmawiali. Ciągle przewijały się tematy planów na przyszłość, wakacyjnej pracy i przyszłorocznej matury. Czas mijał szybko, kolejne kieliszki pozostawały puste. Około 2 w nocy Staś postanowił wrócić do domu. W odróżnieniu od swoich kolegów nie był pijany. Nie stronił od alkoholu, ale nie był też pasjonatem picia do nieprzytomności. Podał wszystkim kolegom ręce, wszystkie przyjaciółki przytulił i obiecał, że spotkają się w najbliższym czasie. Szedł z centrum miasta w kierunku swojego domu. Mimo że właśnie rozpoczęło się lato, to było dość chłodno. Wkoło było słychać muzykę, głośne rozmowy. Zapiął bluzę i wyciągnął papierosa, po czym go zapalił. Szedł spokojnie, rozmyślając o wszystkim i o niczym. Kiedy przechodził przez park miejski, zauważył zataczająca się dziewczynę. Od razu ją rozpoznał, chociaż jej nie znał. Wiedział, że jest to o rok od niego młodsza dziewczyna. Nie wiedział jednak, jak ma na imię. Była to przeciętnego wzrostu brunetka, o zielonych oczach i perlistym uśmiechu. Staś często mijał ją na korytarzu w szkole, podobała mu się, ale nigdy nie miał czasu ani pretekstu, by z nią porozmawiać.
Tym razem miał jedno i drugie. Podszedł do ewidentnie pijanej nieletniej.

-Czy wszystko w porządku?-spytał najbardziej niewyrażającym emocji ani zainteresowania tonem, na jaki mógł się zdobyć.

Ona spojrzała na niego zdziwiona i się gorzko roześmiała.
-A co miałoby być nie tak? Życie jest piękne. To pierdolone życie – wykrzyknęła tak, że chyba każdy w promieniu kilometra mógłby to usłyszeć.
Zaraz potem po policzkach pociekły jej łzy. Gwałtownie odwróciła się, zasłaniając twarz rękoma.
-Bardzo przepraszam, ale spieszę się do domu- powiedziała, lekko bełkocząc.

-To świetnie się składa, też tam zmierzam, możemy iść tą samą drogą- odparł, uśmiechając się przyjaźnie.

Ona spojrzała na niego jak na potłuczonego.
-Wybacz, ale mama nie pozwala mi rozmawiać z nieznajomymi- odparła i ruszyła chwiejnym krokiem przed siebie.

Staś ją dogonił i odpowiedział.
-A mi tata zawsze powtarzał, że trzeba pomagać ludziom w potrzebie. Jeśli ty w niej nie jesteś, to ja już nie wiem jak może wyglądać osoba w potrzebie.

Ona chciała cos powiedzieć, ale potknęła się i wywróciła.
Staś szybko pomógł jej wstać. Nieznajoma otrzepała się z kurzu i spojrzała na niego.

-Bardzo dziękuję za chęć niesienia pomocy, ale dziś rzucił mnie chłopak i patrzenie na kogokolwiek z chromosomem Y jest dla mnie niesmaczne- powiedziała i ruszyła dalej.

-Ja wszystko rozumiem, ale możesz się jeszcze raz przewrócić, albo zgubić. Pozwól się odprowadzić, nic cię to nie kosztuje- starał się nie zaprzepaścić tej szansy nawiązania relacji ze swoim ideałem Staś.

Ona zatrzymała się i zmierzyła go wzrokiem.
Był to 180 cm chłopak. Miał ciemnobrązowe, kręcone włosy i lekki zarost. Jego oczy były prawie czarne, a uśmiech prawie nie schodził z jego twarzy.

-Jeśli dasz mi fajkę, to możesz iść- odparła z rezygnacją.

Staś szybko wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Ona lekko trzęsącą się dłonią wyciągnęła jednego i włożyła do swoich pełnych, różowych ust.
Staś także wyjął papierosa i zapalił swój i jej. Szli oboje w milczeniu, co jakiś czas wypuszczając dym. Kiedy przeszli już spory kawał drogi, Staś jako pierwszy od dłuższego czasu postanowił się odezwać.

-To gdzie mieszkasz?-odezwał się i wyrzucił peta do mijanego przez nich śmietnika.

-Przekątna 22, jeżeli ci to cos mówi- odparła obojętnie.

-To kawałek stąd. Zamierzałaś przejść tę trasę sama o 3 nad ranem? Nie boisz się, że ktoś by cię napadł albo zatrzymałaby cię policja? W końcu jesteś niepełnoletnia i pijana- powiedział z lekkim zdziwieniem w głosie.

Ona spojrzała na niego podejrzliwie.
-Skąd wiesz, że nie mam 18-lat?-spytała, a w jej głosie zabrzmiała nutka wrogości.

-Chodzimy do tego samego liceum. Wiem, że jesteś o rok młodsza-powiedział, nie wyrażając większego zaangażowania.

Ona chwilę milczała i trawiła tę informację.
-Możliwe, rzadko przypatruje się ludziom w szkole.-skwitowała.-A co do tego, że jestem pijana, to dziś. Mam powód jak nigdy wcześniej.

-Mogę spytać, co się stało?-powiedział Staś.

-Możesz-odparła obojętnie.

-Co się stało?-zapytał chłopak.

Ona patrzyła przed siebie, szła lekko chwiejnym krokiem.
-Jakiś rok temu zakochałam się w starszym braci mojej najlepszej przyjaciółki. Jest ode mnie o 3 lata starszy. Zaczęliśmy rozmawiać, potem spotykać. Zostaliśmy parą. Dla mojej przyjaciółki była to świetna informacja, bo byłyśmy jak siostry. Łukasz, bo tak ma na imię, studiował we Wrocławiu. Nie widywaliśmy się zbyt często, ale za to codziennie rozmawialiśmy przez Skype. Wszystko układało się świetnie, aż do czasu Sylwestra. Wtedy zachorowałam i nie mogłam iść na imprezę, powiedziałam, żeby się nie przejmował i szedł sam. Poszedł i poznał jakąś dziewczynę. Niby to nic nie znaczyło, ale od tego czasu nasza zażyłość stawała się, coraz mniej zażyła. Ostatni miesiąc to były ciągłe kłótnie. Więcej się kłóciliśmy niż rozmawialiśmy. Dzisiaj powiedział mi przez telefon, że wyjeżdża z Nią i znajomymi na wakacje i nie chce być zajęty w tym czasie. Że mam się nie przejmować, bo to nie chodzi o mnie…-powiedziała i zaczęła płakać.

Szła i płakała. Łzy spływały po jej pięknej i delikatnej twarzy. A jej zielone oczy pełne łez odbijały blask mijanych latarni.
Staś nic nie mówił, tylko słuchał i szedł.
Szli tak długo, aż ona przestała płakać i spytała o papierosa. Znów oboje zapalili.
Skończyli fajki, kiedy akurat stanęli przed jej domem.

-Bardzo dziękuję za odprowadzenie-powiedziała lekko zachrypniętym głosem.
Była już 4 rano. Słońce wstawało, a miasteczko budziło się do życia.
-Mi było bardzo miło cię odprowadzić-powiedział Staś bez udawanej szczerości.-Dobrej nocy.

-Raczej dnia. Nie pójdę spać. Dom jest pusty. Rodzice wyjechali rano na coroczny weekend, a mnie zostawili, bo musiałam odebrać świadectwo. Miał przyjechać… Miał przyjechać. Nie chcę iść spać w pustym domu-powiedziała, po czym spojrzała na Stasia łaskawszym okiem.-Masz jeszcze trochę czasu?

-Do najbliższego zaplanowanego spotkania mam jeszcze 15 godzin. Tak, mam czas-odpowiedział lekko się uśmiechając.

Ona także lekko się uśmiechnęła, chyba pierwszy raz tej nocy. Staś pomyślał o tym, jak ładnie wygląda, gdy się uśmiecha.

-Chyba należy ci się jakiś akt podziękowania za nie zostawianie ludzi w potrzebie. Co powiesz na wino, a potem śniadanie? Wszystko to mam w domu dla dwóch osób, tylko tej drugiej osoby nie ma.-odparła, lekko krzywiąc twarz. Wyglądało to trochę tak, jakby dotknęła niechcący skaleczenia i skrzywiła się z bólu.

W Stasiu kotłowały się tysiące myśli. Poznał w życiu już ogrom dziewczyn. Kilka nawet blisko. Jednak ta jedna wydawała mu się wyjątkowa. Bardzo by nie chciał niczego zepsuć. Ona była rozgoryczona i lekko pijana. To, co mogłaby zrobić po kilku kieliszkach wina, przyprawiało go zachwyt, jak i przerażenie. A co jeśli do czegoś dojdzie i Ona będzie tego żałować? Chyba nie warto być pocieszeniem. To chyba zły pomysł. Trzeba odmówić. Koniecznie trzeba odmówić.

-Z miłą chęcią-odpowiedział, uśmiechając się.
W myślach zrugał się od kretynów i debili.

Ona słodko odgarnęła włosy i uśmiechnęła się.
-W takim razie zapraszam.-powiedziała i otworzyła furtkę domu.

Dom był bardzo przeciętny i niczym się niewyróżniający. Ale Stasiowi nie chodziło o dom, a o właścicielkę.
Weszli do środka i oboje zdjęli buty. Ona zaprowadziła go do swojego pokoju. To, co zobaczył Stasiu, trochę go zaskoczyło.

W całym pokoju unosił się słodki zapach perfum, wszędzie stały przyszykowane świeczki. Na pościeli łózka leżały płatki kwiatów, a na stole stało wino i dwa kieliszki.
Dziewczyna zasłoniła roletą okno i zatamowała tym samym dopływ wschodzącego słońca do pokoju. Powoli zaczęła zapalać wszystkie świeczki.

-Nie pozwolę, żeby cała moja praca poszła na marne. Chcę chociaż przez chwilę poczuć ten stracony wieczór-wytłumaczyła.

Gdy wszystkie świeczki były już zapalone, kazała Stasiowi, usiąść na łóżku i nalała wina do kieliszków, jeden podała chłopakowi.
Siedzieli tak i rozmawiali. Głównie to o wszystkim i o niczym. Omijali temat byłego chłopaka dziewczyny. Głównie mówili o szkole i wakacjach. Kiedy Staś zaczął opowiadać żarty i anegdotki, ona nie mogła przestać się śmiać. Czas mijał im szybko i ani się obejrzeli a była już 6 rano. Oboje byli zmęczeni, w dodatku Ona wypiła większość butelki wina. Przysunęła się do niego i oparła na jego ramieniu. On niepewnie objął ją ramieniem.

-Mogę cię o coś spytać?-powiedział niemal szeptem Staś.

-Możesz-odparła spokojnie.

-Jak masz na imię?-spytał Staś.

Ona chwilę milczała, po czym odsunęła się od niego i spojrzała mu w oczy.

-Powiem ci, jeśli ty coś dla mnie zrobisz-powiedziała uśmiechając się zadziornie.

-Co takiego mam zrobić?-spytał zdezorientowany chłopak.

Ona szybko przysunęła się do niego i go pocałowała. Zatopili się w tym głębokim pocałunku. Jej usta były delikatne niczym jedwab i cudownie wilgotne. Całowała idealnie.
Nie przerywając pocałunku, położyła się na plecach, i przyciągnęła Stasia. Wplotła ręce w jego włosy i delikatnie przyciągnęła jego głowę do swojego podbrzusza. Spojrzała na niego znacząco.
On wiedział, czego od niego oczekuje. Podwinął jej spódniczkę i zaczął całować jej uda.
Składał te pocałunki delikatnie i z namaszczeniem, jakby całował posąg bogini.
Następnie przez cienki materiał majtek zaczął całować jej krocze. Powoli błądził ustami wkoło jej myszki. Oddech dziewczyny był coraz szybszy, a jej delikatne dłonie coraz mocniej przyciągały głowę Stasia do jej łona.
Chłopak objął dłońmi jej pośladki i zdjął majtki z jej nóg. Teraz miał przed sobą dokładnie wydepilowaną i już wilgotną pussy. Zaczął językiem drażnić jej łechtaczkę. Zaczęła oddychać coraz szybciej i po cichu wzdychać. On był coraz śmielszy. Jego język wnikał do jej szpark i drażnił górną ściankę. Wzdychała i powtarzała „Tak, tak”.
W pewnym momencie odsunął swoją twarz od jej łona i zaczął wsadzać w nią swoje palce. Najpierw powoli włożył w nią palec wskazujący. Ona lekko westchnęła. Leżała z zamkniętymi oczami a na jej prześlicznej twarzy malował się leciutki uśmiech. Mogłaby zostać ikoną kobiecego piękna na następne 100 lat, pomyślał Staś. Po chwili wsunął w jej wilgotną dziurkę drugi palec. Ona zareagowała już na to gwałtowanie. Jęknęła i spojrzała na niego. On zaczął posuwać ją palcami, starając się skupić na górnej części jej cipki. Dziewczyna głośno wzdychała i pojękiwała. Jej dłonie gniotły koc, na którym oboje leżeli, natomiast jej prześliczne nóżki coraz bardziej zaciskały się na Stasiu.
Kiedy jej pussy wydalała coraz więcej płynów, chłopak postanowił włożyć jeszcze palec serdeczny.
Dziewczyna zakrzyczała i wzięła gwałtowny oddech, jakby dopiero co wypłynęła spod tafli wody.
Staś coraz mocniej, ale nadal konsekwentnie posuwał ją dłonią. Kiedy kciukiem zaczął wykonywać kółka na jej łechtaczce, dziewczyna omal nie zaczęła krzyczeć.
Podniosła się i mocno go objęła ramionami. Jej nogi zatrzasnęły się na nim niczym imadła. Cała się wyprężyła i kilka razy westchnęła. Poczuł na swojej dłoni zaciskającą się pochwę. Potrwało to chwilę, po której ona opadła, pociągając Stasia za sobą. Przez chwilę jeszcze wzdychała. On także lekko się zmęczył przy zaspokajaniu jej. Dziewczyna położyła głowę na jego torsie i objęła go jedną dłonią.

-Daj papierosa-wymruczała swoim ślicznym głosikiem.

Staś sięgnął po bluzę, która leżała obok łózka i wyjął z niej paczkę papierosów. Oboje zapalili, a puste kieliszki służyły im za popielniczki.
Chwile lezeli tak, paląc bez słowa.

-Teraz dowiem się, jak masz na imię?-spyta Staś.

Ona uśmiechnęła się do niego. Jaka Ona jest piękna, kiedy się uśmiecha, pomyślał Staś.

-Wiktoria-powiedziała dziewczyna i mrugnęła do niego.

Pomoc sąsiadce

Mam na imię Michał jestem z wykształcenia prawnikiem, mam 29 lat. Nie uważam siebie za faceta mało atrakcyjnego. Wręcz przeciwnie, dbam o siebie, dwa razy w tygodniu chodzę na siłownię, od czasu do czasu lubię też solarium. Może nie siedzę przed lustrem 20 godzin ale w moim zawodzie aparycja jest bardzo ważna. Poszedłem do kuchni, zdjąłem marynarkę rzuciłem na krzesło, poluzowałem krawat i odpiąłem guzik przy kołnierzu. gdy nalałem wody do szklanki do drzwi zadzwonił dzwonek.

  • Ciekawe kto to?- Gdy otworzyłem, przed moimi oczami stanęła najlepsza koleżanka mojej żony, sąsiadka z naprzeciwka. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że stała w samym ręczniku. Wyglądała jak bogini, piękne, czarne, kręcone włosy kończące się na biuście, oczy niczym kawałki ciemnej gorzkiej czekolady oraz oliwkowa cera, która wyglądała apetycznie na tle białego ręcznika, przykrywającego jej drobne ciało.
    -Hej- uśmiechnęła się promiennie. – Przepraszam, że stoję w takim stroju przed tobą, ale właśnie brałam prysznic w trakcie wyłączyli mi wodę. Czy możesz sprawdzić u siebie czy masz?
    -Hej jasne, wejdź, bo zamarzniesz- Nie mogłem dać jej przecież marznąć.
    -Dzięki. – Poszedłem do kuchni odkręciłem kran.
    -Jest woda. – Krzyknąłem.
    -No to ja już nie wiem. U ciebie jest u mnie jej nie ma, szlak, chciałam wziąć prysznic pójść spać, bo przecież dzisiaj idę na nockę do pracy, jeszcze nawet nie zdążyłam maseczki z włosów spłukać.
    -Możesz to zrobić u nas, wiesz gdzie jest łazienka. – Powiedziałem podchodząc do niej.
    -Naprawdę? Mogłabym skorzystać?
    -Pewnie. – Miałem jej odmówić? Nie, nie ja nie jestem z tych. Poza tym była to koleżanka mojej żony. Musiałem jej pomóc.
    -Dziękuję. – Siedziałem przed komputerem w jadalni, kiedy to poczułem ręce na barkach, które zaczęły mnie masować.
    -Ale jesteś spięty, ciężki dzień w pracy?- Zapytała Marta
    -Tak, ciężki. Miałem dwie rozprawy. Właśnie przygotowuje się do kolejnej.
    -A gdzie jest Monika?
    -Pojechała do rodziców. Więc będę miał dużo czasu na pracę.
    Marta stojąc za mną odpięła mi drugi guzik i Wsadziła ręce pod koszulę,
    -Nie, nie, nie. – Podniosłem się z krzesła i oparłem o stół. Zamarłem, stała przede mną naga, mogłem ją podziwiać w całej okazałości. Była naprawdę piękną kobietą, mój ideał. Szczupła, piersi naturalne w rozmiarze C, biodra zaokrąglone, wzgórek ogolony na zero. Do mojego narzędzia napłynęło trochę krwi. Miałem tylko nadzieję, że nie zauważyła mojego narastającego podniecenia. – Co ty wyprawiasz?- Zapytałem, kiedy przestałem ją taksować wzrokiem.
    -Skoro twojej żony nie ma- zrobiła dwa kroki w moja stronę- będziemy mieli trochę czasu na wspólną zabawę- dokończyła dotykając mojej klatki piersiowej.
    -Chyba powinnaś już iść- Powiedziałem pewny siebie, jednak z każdą kolejną sekundą, gdy jej ręka schodziła coraz to niżej, pewność siebie odchodziła.
    -Mała zabawa nikomu jeszcze nie zaszkodziła- mówiąc to chwyciła za sztywniejącego penisa.
    -Nie, Monika to twoja przyjaciółka, nie możemy jej tego zrobić-Powiedziałem zabierając jej rękę z krocza.
    -Przecież nie musi się dowiedzieć, będziemy wiedzieć tylko my, ja jej nie powiem a ty?- zapytała przysuwając twarz do ucha. – W końcu widzę jak na ciebie działam, chyba nie chcesz zaprzepaścić takiej okazji?
    -Nie przyszłaś tutaj z powodu wody!- teraz do mnie dotarło, co najlepszego zrobiłem.
    -Zawsze cię lubiłam- Powiedziała odpinając guzik od spodni i rozsuwając rozporek. -Chcę ci pokazać jak bardzo. – uśmiechnęła się do mnie. Uklęknęła, wyciągnęła z moich spodni naprężonego już fiutka.
    -Jest dokładnie taki sam jak opisywała go twoja żona. – Zsunęła napletek i polizała.
    -ohhh tak- przeciągłe westchnienie wydobyło się z moich ust. Z jednej strony miałem wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony obciągała mojego penisa najbardziej seksowna sąsiadka mojego bloku.
    -Twoja żona chyba za dobrze tego nie robi. – stwierdziła biorąc penisa po same jądra. Fakt! miała rację, moja zona tylko pieściła mnie ręką, gdy proponowałem jej aby wzięła go do ust wzbraniała się mówiłam że nigdy tego nie zrobi, że jest to dla niej ohydne, że robią to tylko panienki łatwych obyczajów. Marta wiedziała dokładnie jak to robić. Jej malutkie rączki ledwo obejmowały moje narzędzie. Sprawiała, że odbierałem jej pieszczoty każdą komórką mojego ciała. Cały czas patrzyła na mnie, posuwając głową w przód i tył. Jej rytmiczne ruchy prawie doprowadziły mnie do orgazmu. Aby nie dać mi tej przyjemności Marta wstała przesunęła laptopa i usiadła na stole.
    -Czas na mały rewanż. – gdy to powiedziała rozłożyła nogi zachęcając mnie do zbliżenia.
    -Piękna!- Oczy błyszczały z zadowolenia. Włożyłem palce do ust, obśliniłem przeciąłem po różowej cipce Marty. Przysunąłem głowę do ud, zacząłem całować zbliżając się w kierunku jej skarbu. Gdy dotarłem do wzgórka już wiedziałem że naprawdę nie ma odwrotu. Językiem zacząłem trącać łechtaczkę, przesuwałem językiem w górę i w dół dając mojej partnerce jak najwięcej przyjemności. Po pewnym czasie, Marta dochodziła, niespodziewanie włożyłem jej palce do środka rozgrzanej cipki, właśnie wtedy dostała swój pierwszy orgazm. Skórcze jej cipki zaciskały się na moich pacach, wyciągnąłem z jej gorącego wnętrza i dałem jej do ust.
    -Monika ma fajnego męża. – Zbliżyłem usta do jej ust i pocałowałem łapczywie, nie mogąc nacieszyć się tą chwilą.
    -Jesteś wspaniała. – Powiedziałem w przerwie pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem.
    -Nie każ mi już czekać, wejdź we mnie. – Powiedziała rozmarzonym głosem. Uczyniłem to czego ode mnie oczekiwała, nakierowałem swojego fiutka na wejście do jej cipki lekko pchnąłem aby nie zrobić jej krzywdy, drugi raz był bardziej zdecydowany. Była ciasna, różniła się od cipki mojej żony, ciepła, zakazana. Im dłużej ją posuwałem tym bardziej dziękowałem jej, że przyszła do mnie. Wydawaliśmy z siebie przeróżne okrzyki zadowolenia. Jednym słowem czułem się jak w niebie.
    -Opleć rękoma moją szyję- Powiedziałem zdecydowanie. Uczyniła to bez problemu. Nie wychodząc z niej przeniosłem ją do sypialni żony i mojej, ułożyłem na łóżku, całowałem ją w usta namiętnie aż oboje mięliśmy je purpurowe z pożądania. Marta zaciągnęła zemnie koszule i spodnie rzuciła gdzieś na ziemię. Stałem przed nią nagi i dumny. Wszedłem ponownie w jej cipkę, tym razem pchnięcia były zdecydowane, poruszałem się w przód i tył. Nie mogłem już wytrzymać, orgazm przyszedł niespodziewanie szybko. Zalałem jej wnętrze ciepłą spermą. Położyłem się na niej i całowałem jej szyje przygryzałem uszka.
    -Uwielbiam cię, mam nadzieję, że twoja żona będzie częściej wyjeżdżać.
    -Też mam taką nadzieję. – Pocałowałem ją w rozgrzane do czerwoności usta.
    -Jesteś wspaniały, dziękuję ci, ale muszę lecieć, praca czeka. -Uśmiechnęła się. Wstając odprowadziłem ją wzrokiem do końca pokoju.
    -Piękna jesteś, gdy nie żona…- odwróciła się.
    -Żona w niczym mi nie przeszkadza.

Z piękną sąsiadką

Gdy wracałem popołudniem ze szkoły (Ja Maciek lat 17. ). Wchodziłem już do klatki schodowej. Gdy na korytarzu zaczepiła mnie sąsiadka. Która zaprowadziła mnie do swojego domu. Tam na podłodze leżały cztery duże i ciężkie worki. Zgodziłem się je wynieś na śmietnik, chodź wcale nie wiedziałem poco ja miałem to zrobić, a nie ona sama. Gdy poszedłem wywalić worki, gdy już to zrobiłem wróciłem do mieszkania sąsiadki. Zapytać się czy coś jeszcze zrobić.
Wszedłem do mieszkania -Zrobić coś jeszcze-Zapytałem stojąc w progu drzwi, gdy na moje oczy ukazała się piękna, szczupła 36 latka. Była całkiem naga. -Zerżnij mnie. -Powiedziała podchodząc do mnie. Zaniemówiłem. Ale czemu bym miał się nie zgodzić. Zobaczyłem kobietę nagą , która chce być zerżnięta. Od razu podszedłem do niej blisko. Ona położyła się na kanapie. Ja kleknąłem przed nią. gdy ona rozszerzyła nogi. Wziąłem się do pracy włożyłem jednego palca w jej już mokrą cipkę. Ona zajęczała. Zacząłem kręcić palcem w jej cipce, gdy potem dołączył drugi palec. Z jej Cipki wyleciały soczki, które zaraz wylizałem. Ona zajęczała. Lizałem jej cipkę jeszcze przez 6 minut. Gdy ustałem przed nią. -Teraz ty zrób mi dobrze, suko. -Powiedziałem. A sąsiadka wzięła mojego już sterczącego kutasa do buzi. Zaczęła go ssać. Gdy już był wystarczająco twardy. Zapragnęła mnie w środku -Wejdź we mnie-Krzyknęła. Wtedy to zrobiłem wsadziłem kutasa w jej mokrą cipkę. I zacząłem ją bezlitośnie rznąć. Ona jęczała. Wybuchłem spermą w jej środku. Przeszły przez nią dreszcze. Ja odwróciłem ją tyłem do siebie i włożyłem kutasa w jej dupsko. Jej Dupa stawiała opory. Więc się wycofałem. Ale potem z całej siły i prędkości wszedłem kutasem w jej dupę. Ona jęczała a ja ją rżnąłem. Wyszedłem z niej. Założyłem spodnie i wyszedłem z jej mieszkania. Poszedłem do siebie. Gdy potem zasnąłem. Jutro znowu pomogłem sąsiadce.

Pamiętna noc

Maciek nigdy wcześniej nie był na takim balu. Nie lubił imprezować i kiedy jego koledzy z klasy wybierali się czasem na jakąś dyskotekę, on zawsze wymyślał wymówkę. Na studniówkę jednak musiał pójść, nawet jego rodzice nalegali by się wybrał, mówili że bal maturalny pamięta się przez całe życie i jeśli go opuści, to potem może być mu żal, no więc poszedł. Okazało się, że zabawa była całkiem fajna. Już na początku przekonał się, że rodzice rzeczywiście mieli rację i z pewnością zapamięta tą imprezę do końca życia.

Pierwszym, co niesamowicie spodobało się tu Maćkowi, było robienie pamiątkowych zdjęć. Dziewczyny tradycyjnie zadzierały wtedy swoje sukienki aby pokazać czerwone podwiązki. Mógł przyglądać się do woli nogom koleżanek z klasy, u kilku z nich zobaczył nawet majtki, te widoki tak uderzyły mu do głowy, że jeszcze długo potem o nich rozmyślał.

Cieszył się, że nie musi tańczyć poloneza, bo zwyczajnie nie umiał ani nie lubił tańczyć. Większość klasy musiała. Kiedy potem przyszła pora swobodnego tańca i jedna z koleżanek próbowała namówić go do zabawy, także odmawiał, ale po jakiejś godzinie, kiedy razem z kolegami wypił trochę wniesionego po kryjomu alkoholu i nieco się rozluźnił, uległ ponownym namowom i zaczął nieporadnie poruszać się na parkiecie tanecznym krokiem. Z początku żałował, że się zgodził, ale podczas tańca kilka razy przypadkowo dotknął pupy koleżanki i uznał to za wystarczające wynagrodzenie swojego upokorzenia. Jakaś dziewczyna w tłoku nawet otarła się o jego ramię biustem, tak że poczuł przyjemną miękkość, co tak mu się spodobało, że przez długi czas nie schodził z parkietu, oczekując kolejnych miłych incydentów, aż w końcu nie wytrzymał i poszedł do toalety i się zaspokoił.

Później siedział długo z innymi chłopakami przy stole, skąd – popijając drinki – wszyscy przyglądali się koleżankom na parkiecie, czekając aż którejś w tanecznym obrocie uniesie się sukienka i będzie można dostrzec podwiązkę albo nawet majtki, co zdarzało się dość często. Większość obecnych była już nieźle wstawiona, dziewczyny stawały się coraz śmielsze, przy innych stolikach można było zobaczyć całujące i obmacujące się pary, Maciek z przyjemnością to wszystko obserwował. Nagle ktoś klepnął go z tyłu w ramię. Odwrócił się i zobaczył swoją siostrę, która także była na studniówce.

  • Ja już wracam, a ty? – spytała niezadowolona.
  • Już? – zdziwił się Maciek. – Ja jeszcze nie.
    Wcześniej myślał, że będzie odwrotnie i to on zechce czym prędzej się zawinąć do hotelu, tymczasem póki co nie chciał jeszcze wracać.
  • Ok, to idę sama, na razie. – Monika skierowała się do wyjścia.
    Maciek jeszcze chwilę siedział z kolegami. W międzyczasie spostrzegł, że Bartek, który przyszedł na studniówkę razem z jego siostrą jako para – teraz spoufala się na kanapie z jakąś inną dziewczyną. Pewnie to dlatego Monika była taka niezadowolona i sobie poszła, ale w sumie mogła to przewidzieć, bo było powszechnie wiadomo, że Bartek to kobieciarz i będzie podrywał wszystkie dziewczyny. Zrobiło się sennie, było już późno, niektórzy zaczęli się rozchodzić, Maciek także zaraz poczuł się zmęczony. Teraz do hotelu, tam zwali sobie jeszcze jedną gruchę, a potem spać. Mieszkał daleko, bez możliwości powrotu w nocy, dlatego rodzice wynajęli dla niego i Moniki pokój niedaleko miejsca zabawy, żeby po balu mieli gdzie przenocować. Z Moniką byli bliźniakami, chodzili do jednej klasy, dlatego też obydwoje uczestniczyli w tej studniówce.

Kiedy wszedł do pokoju, siostra już spała. Jej sukienka i buty leżały na podłodze koło łóżka, najwidoczniej tylko je z siebie zrzuciła i położyła się spać. Była rozkryta i leżała tak odwrócona tyłem, w samych majtkach, rajstopach i staniku. Na udzie miała ciągle czerwoną podwiązkę. Maćka na ten widok, ku jego własnemu zdziwieniu, przeszyło miłe uczucie podniecenia. Monika podniosła głowę.

  • O, już wróciłeś? – spytała.
  • No.
    Znowu odwróciła się tyłem, a Maciek mimo woli usiadł na swoim łóżku i przyglądał się jej pupie. Jakoś ciężko mu było oderwać wzrok. Zdał sobie sprawę, że znowu mu stanął. Monika miała białe, kuse majteczki, z brzegami zakończonymi powabną koronką. I te jej szczupłe, długie nogi pokryte delikatnym materiałem cienkich, cielistych rajstop. Ten widok bił na głowę wszystko, co Maciek do tej pory widział. Złapać ją za pośladek to by było coś wspaniałego. Wyciągnął rękę i zatrzymał ją w połowie drogi.
  • Monia, ale z ciebie to jest wieśniara – powiedział.
  • Czemu? – spytała obojętnie.
  • Przekrzywiły ci się rajstopy. Ty tak byłaś na studniówce? – Maciek udawał zniesmaczenie.
    Czuł, że oddech mu przyśpieszył na samą myśl o tym, co chciał zrobić. Zdecydował się i położył palec na pupie siostry. Przejechał nim wzdłuż szwa rajstop, który rzeczywiście był trochę przesunięty w lewą stronę.
  • Tutaj masz nierówno.
  • Oj dobra tam – burknęła sennie Monika.
  • Daj, poprawię ci.
    Złapał palcami materiał rajstop i pociągnął, niby to chcąc je naprostować.
  • Majty też masz krzywo – powiedział i zaczął masować siostrę po pupie.
  • Oj dobra, nieważne.
  • Nawet się nie rozebrałaś do spania. – Maciek wsunął palec pod podwiązkę na udzie.
    Zsunął się ze swojego łóżka i uklęknął przy Monice. Rozpiął sobie rozporek i wyciągnął na wierzch swoje sterczące przyrodzenie. Zaczął się onanizować, masując siostrę po pupie i po udach.

Monika czuła, że brat coraz mocniej ją obmacuje. Słyszała jego dyszenie za plecami, nagle poczuła się jakoś dziwnie i rozbudziła się zupełnie. Odwróciła głowę i ze zdziwieniem zobaczyła masturbującego się Maćka, klęczącego przy jej łóżku z wypiekami na twarzy. Wzdrygnęła się i zrobiła zniesmaczoną minę.

  • Co ty robisz ty zboczeńcu! – krzyknęła.
    Maciek opamiętał się i cofnął rękę.
  • Przepraszam – bąknął zmieszany, spuszczając głowę.
    Monika patrzyła na niego nie mając pojęcia jak się zachować.
  • Po prostu masz bardzo fajną dupcię – próbował się usprawiedliwić. – Naprawdę bardzo… Nie mogłem się powstrzymać…
    Maciek był cały rozdygotany z nerwów, Monice nawet zrobiło się go żal bo w sumie to nie jego wina, że nie mógł się powstrzymać. Wiedziała, że jej brat nigdy nie miał dziewczyny i zdawała sobie sprawę, że jest posiadaczką fajnego tyłka, więc skoro leżała przed nim taka pół naga to sama była sobie winna, po prostu nie przyszło jej do głowy, że może tak podziałać na własnego brata.
  • Ok, nic się nie stało – powiedziała już spokojniej.
  • Naprawdę?
  • Nie ma sprawy.
    Złapała go za rękę i położyła jego dłoń na wewnętrznej stronie swojego uda. W jakiś dziwny sposób nawet spodobała jej się myśl, że rozbudziła w kimś takie pożądanie. Była trochę pijana, do tego było jej smutno po tym jak wcześniej jej niedoszły chłopak Bartek podrywał inną dziewczynę na studniówce, hamulce trochę puściły i zechciała pozwolić bratu się wymacać.
  • To moja wina – powiedziała, układając się znowu tyłem do Maćka i czując, jak ten gładzi ją po udzie. – Sama cię sprowokowałam bo nie powinnam taka goła leżeć, więc już sobie ulżyj…
    Maciek pieścił coraz mocniej i coraz wyżej jej uda, a jej coraz bardziej się to podobało. Zamknęła oczy i próbowała odpędzić dziwne wyrzuty i myśli o tym, że jednak powinna to przerwać. Maciek złapał ją za krocze i zaczął pożądliwie ściskać, aż zaczęły przeszywać ją przyjemne dreszcze rozchodzące się po brzuchu, próbowała się nie ruszać i nie dać po sobie nic poznać. Czuła jednak, że robi jej się wilgotno w kroku. Brat sapał jej w szyję, po chwili wszedł na łóżko i położył się za nią. Namierzył jej szparkę i zaczął mocno ją naciskać, wsuwając w nią odrobinę palce wraz z materiałem majtek. Wiedziała, że zaraz poczuje jaka jest mokra. Zaczął całować ją po ramieniu, pozwalał sobie na coraz więcej, ale ona jakoś nie chciała mu przerywać. Przestał pieścić jej łono, czuła jak liże jej plecy, schodzi językiem niżej, na pupę i na nogi, całuje jej pośladki, trochę ją to dziwiło ale i podniecało. Powędrowała dłonią między swoje nogi i sama zaczęła się masować. Maciek klęczał nad jej nogami i lizał po łydkach, zszedł na stopę, zaczął ssać jej palce, pomyślała sobie, że niezły z niego zboczeniec. Po chwili Maciek ponownie się za nią położył i przylgnął do jej ciała. Poczuła na udzie coś twardego, domyśliła się, że to jego penis. Zaczął się o nią ocierać. Złapał ją przez stanik za piersi i zaczął ściskać.
  • Ale wiesz, że to kazirodztwo? – zapytała szeptem.
  • Co ty gadasz – wydyszał jej w szyję. – Przecież wcale się nie ruchamy… Nawet nie zdejmuję ci majtek ani rajstop…
  • Niby masz rację.
    Maciek wsunął penisa pod jej podwiązkę i poruszał nim w górę i w dół. Zaczął majstrować przy zapięciu stanika. To poszło już za daleko, spróbowała zaprotestować.
  • Nie, zostaw.
    Maciek rozpiął jej biustonosz i patrzył nad ramieniem siostry na cycki. Przytrzymała jednak stanik pod pachą, więc ciągle były zakryte.
  • Ależ bym chciał zobaczyć te twoje cycuszki – westchnął.
  • No dobra.
    Monika podniosła się i usiadła po turecku, wypuszczając stanik, który zsunął się jej na kolana. Maciek z zapartym tchem wpatrywał się w nieduże piersi swojej siostry, które sterczały bardzo zachęcająco. Usiadł naprzeciw niej i drżącymi dłońmi złapał za cycki. Popatrzyli sobie w oczy. Twarz Moniki też była rozpalona.
  • Daj, zrobię ci dobrze, chcesz? – spytała.
    Maciek nieśmiało kiwnął głową. Zaczęła zdejmować mu spodnie. Po chwili usiedli obok siebie na brzegu łóżka i Monika chwyciła rozpalone prącie brata. Kiedy je ścisnęła, wyciekła kropelka śluzu, którą rozsmarowała dłonią po żołędzi i zaczęła poruszać ręką. Maciek łapał siostrę za cycki i czuł nadchodzący wytrysk. Wzięła jego dłoń i położyła na swoim brzuchu.Przesunęła ją w dół, dając do zrozumienia, żeby włożył jej ją do majtek. Maciek wsunął się powoli palcami pod gumkę rajstop, następnie w majtki i poczuł mokre i rozpalone łono siostry.
  • Wyruchaj mnie palcem, dobra? – jęknęła.
    Maciek włożył palec do siostrzanej pochwy i zaczął nim poruszać. Monika dyszała coraz ciężej. Patrzył z góry na jej wyprężone piersi, na śliczne nogi, na własną rękę poruszającą się w jej majtkach, na przekrzywioną podwiązkę… Zacisnął powieki i wytrysnął nasieniem, które spłynęło Monice po dłoni.
  • Pobrudziłeś mi rękę – wydyszała po chwili, pokazując mu swą ospermioną dłoń.
  • Przepraszam – bąknął.
  • No nie przestawaj – jęczała.
    Maciek penetrował teraz dwoma palcami jej cipkę.
  • Dobrze, ruchaj mnie palcami… – sapała.
    Położyła się na plecach i rozchyliła nogi, żeby wszedł w nią głębiej. Przestała powstrzymywać jęki, zaczęła wydawać coraz głośniejsze, urywane odgłosy. Maciek czuł palcami jej orgazm, czuł skurcze pochwy, widział rozkosz malującą się na jej twarzy.
  • Dobra, ok – wydyszała po chwili. – Starczy…
    Maciek wyjął rękę z majtek siostry i poczuł się zakłopotany.
  • No, idziemy spać – szepnęła Monika nie patrząc mu w oczy.
  • Dzięki.
    Nie wiedząc za bardzo, jak powinien się zachować, spróbował cmoknąć siostrę w policzek, ale ta odsunęła się od niego. Wstała i bez słowa poszła do łazienki. Maciek położył się w swoim łóżku, nakrył się pod samą szyję i zamknął oczy. Kiedy Monika po dłuższym czasie wróciła, udawał, że śpi, ale tak naprawdę nie mógł zasnąć aż do rana.

Marzenia o kuzynce

Pewnego razu, w samym środku wakacji, a było to koło 20 lipca, dowiedziałem się, że na dwa tygodnie przyjedzie do nas Paulina – moja mlodsza o dwa lata kuzynka. Ja wtedy miałem już skończone osiemnaście lat. Musicie wiedzieć, że moim natchnieniem przy masturbacji była zazwyczaj właśnie ona, moja śliczna kuzynka. Miała długie ciemne włosy do ramion, zielone oczy i śliczną twarz. ah tak bardzo podobają mi się niskie i piękne dziewczyny. Oczywiście jak każda bohaterka fantazji nocnych musiała być rzecz jasna szczupłą dziewczyną.
A więc mama poprosiła mnie bym odebrał Paulinę z dworca PKP, który znajdował się jakieś 500 m od mojego bloku, w którym mieszkałem. Pospiesznie się ubrałem i wyszedłem, po kwadransie już byłem na miejscu, widziałem nadjeżdżający żółto-niebieski pociąg, a w nim machajacą i z uśmiechem na twarzy kochaną kuzynkę. Od razu też jej pomachałem i czekałem aż wyjdzie z pociągu, ponieważ był straszny tłok, a ona siedziała przy oknie, to musiałem z pięć minut czekać zanim wyszła i rzuciła mi się na szyję, pocałowała w policzek i przytuliła się. Miałem jej tyle do powiedzenia, ale jednak się nie odezwałem, w ciszy dotarliśmy na czwarte piętro mojego bloku na ul. Dworcowej 15. Ledwo weszliśmy do mieszkania już tata i mama rzucili się powitać Paulę. Potem ubrali się i pospiesznie wyszli w domu i powiedzieli, że obiad jest do odgrzania w mikrofalówce i że mamy być grzeczni, bo wrócą dopiero jutro rano, gdyż idą na zabawę do swojego ulubionego klubu, kilkanaście kilometrów od nas…
Zjedliśmy z kuzynką pyszny obiad, (mama naprawdę potrafi gotować) i zapytałem się jej co chciałaby robić, ona odparła:

  • chodźmy pooglądać telewizję, leci ciekawy film na polsacie „podryw w wielkim mieście”.
    Zgodziłem się na jej propozycję i usiedliśmy na wygodnej, skórzanej sofie, włączyliśmy piękny 42 calowy telewizor firmy PANASONIC. Przez godzinę siedzieliśmy w milczeniu, aż tu nagle ona wyszła na chwilę do łazienki, po kwadransie wróciła ubrana w całkiem inne rzeczy: krótkie spodenki do połowy ud w różowo-białym akcencie i t-shirt’em różowym z krótkim rękawkiem i głębokim dekoltem odsłaniającym jej duże piersi, za którego wystawał koronkowo zakończony czarny staniczek. Usiadła bardzo blisko mnie, czego skutkiem była reakcja mojego małego przyjaciela w bokserkach. Pod wpływem jej delikatnego wygięcia się w moją stronę, dzięki któremu mogłem ujrzeć z góry jej śliczne piersi, drgnął mój mały, a po chwili zaczęła się zbierać krew z tego co z lekcji biologii wiem, w ciałach jamistych mojego członka. Najgorsze było to, że było to bardzo widoczne przez moje jeansowe spodenki do kolan. Nagle zauważyłem, że kuzynka ze zdziwieniem spojrzała na moje spodenki, a potem prosto mi w oczy i powiedziała :
  • Co ty kuzyn odwalasz? Czym się tak podnieciłeś ?
    Ja na te pytania spłonąłem rumieńcem i opuściłem głowę, lecz jak na złość mój członek nadal stał jak na baczność i twardniał w szybkim, zastraszającym tempie, aż z tego powodu czułem straszny ból w bokserkach. Efektem tego bólu był mój cichy syk, aczkolwiek słyszalny dla mojej kuzynki. Zareagowała na to tak, że aż mnie zaskoczyła. Jej lewa ręka powędrowała na miejsce gdzie o swojej obecności dawał znać mój mały przyjaciel. Delikatnie ruchami kołowymi pieściła mnie przez spodenki, robiła to bez słów. W końcu powiedziała:
  • Wiesz, kuzyn długo już tego nie robiłam, może zrobilibyśmy to razem co ?
    Jej słowa brzmiały dla mnie jak bełkot, gdyz myślami byłem można powiedzieć na innej planecie, już czułem jej nagie ciało jakie wyobrażałem sobie co noc przed spaniem…
  • To jak, chcesz?
    Wtedy wróciłem na ziemię i przytaknąłem, przy tym powiedziałem jej, że była w moich myślach erotycznych boginią, na którą mam szaloną ochotę. Gdy usłyszała to neigrzeczne wyznanie, zaczęła się uśmiechać, spłonęła rumieńcem i postanowiła szybko pozbawić mnie moich spodenek. Potem zbliżyła swoje piękne usta do moich bokserek i przez nie zaczęła pieścić mojego penisa. Ja wtedy zamykalem oczy i czułem się jak w jakimś cudownym raju. Potem ustami jeździła po moim torsie i całowała namiętnie, zdjęła mi koszulkę, przyległa do mnie i namiętnie i gwałtownie przyssała się do moich ust. Całowaliśmy się przez kilka minut, aż zapragnęła bym ją rozebrał…. Zdjąłem jej spodenki, a nawet wręcz zerwałem, stringi spadły razem ze spodenkami. Wtedy poczułem falę gorąca i poczułem jak członek się rusza i napiera na bokserki, wypięty jak struna. Zobaczyłem jej piękną myszkę, brzoskwinkę czy jak tam wolicie cipeczkę, była różowiutka, ciasna i oblana soczkami, (które świeciły w blasku światła z żarówki energooszczędnej). Od razu postanowiłem polizać jej myszkę, najpierw całowałem całą jej powierzchnię a potem lizałem języczkiem od łechtaczki w dół, starałem się też wkładać jak najgłębiej języczek do środka by zlizać jak najwięcej jej słodkich soczków, które były troszkę kwaskowate ale piłem je jak nektar. Pod wpływem lizania okolic łechtaczki Paulina, zaczęła głośno jęczęć i kazała mi nei przestawać, zablokowała mi głowę swoimi udami bym nie oderwał się od jej brzoskwinki. A ja nawet wcale nie zamierzałem się oderwać…

Sylwester

Jak co roku, miałam pojechać z rodziną na sylwestra do małej miejscowości pod Piłą. Moja młodsza o rok siostra i ja, bardzo lubimy takie rodzinne wyjazdy. A zwłaszcza że jechało z nami 3 kuzynów i 2 kuzynki. Kamila, była w moim wieku i bardzo się lubiłyśmy(utrzymujemy stały kontakt), jest wysoką rudą dziewczyną. Ma długie, kręcone włosy. duży biust i pupę co nie oznacza wcale że jest gruba. Jest dość podobna do mnie choć ja jestem brunetką nieco niższą. O Paulinie wiedziałam tylko tyle że była w wieku mojej siostry Oli. Kuzyni… yyym Paweł to prawdziwe ciacho, wysoki, przystojny brunet wcale nie napakowany. Był niepozorny, tajemniczy. Piotr niepodobny do Pawła, był muskularnym blondynem. I Łukasz, On był dalszą rodziną więc nie wiele o Nim wiedziałam. No i cała reszta rodzinki czyli ciocie i wujkowie.
Byliśmy umówieni na 20. 00 na miejscu. Przyjechaliśmy jako pierwsi. Miałyśmy(siostra i ja) mieszkać razem z dziewczynami. A chłopcy w pokoju obok. Szybko się rozpakowałyśmy i czekałyśmy na resztę. Po chwili usłyszałam nadjeżdżający samochody. Była zima, a dziewczyny wyszły z samochodów w szpikach i krótkich spódniczkach. Chłopaki… . jak to oni od razu podbiegli do nic i zaczęli pomagać z bagażami nie spuszczając oczu z ich nóg. Przywitałyśmy się z dorosłymi a potem z poszłyśmy do dziewczyn. Obściskałyśmy się i już w ciepłym pokoju zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim.
Po chwili do pokoju wparowali chłopcy. Kamila była w szlafroku więc pisnęła w skoczyła pod kołdrę. Chłopacy Chyba to zobaczyli bo zrobili takie dziwne miny ze aż parsknęłam śmiechem.
-to co robimy?-spytał Paweł.
-poker?-z uśmiechem spytał Łukasz spoglądając na Kame.
Zgodziłyśmy się wiedząc co chłopakom chodzi po głowach. Po paru rozdaniach Paweł zamknął drzwi na klucz i powiedział że teraz zagramy na wyzwania. Oczywiście odmówiłyśmy. Nagle Ola powiedziała że ona che zagrać. Ostrzegłam cicho siostrę o co im chodzi. Powiedziała że nie jest głupia i wie co robi…

Sebastian i mama

Sebastian zbiegając po schodach zacierał ręce z uciechy na czekający go wieczór. Wyszedł z klatki i szybkim krokiem ruszył w stronę najbliższego sklepu monopolowego. Zakupił cztery piwa i wrócił pod swoją klatkę. Wszedł do niej, lecz nie udał się na górę, tylko otworzył drzwi do piwnicy i zszedł po schodach. Na dole skręcił w lewo i stanął pod ciężkimi, drewnianymi drzwiami prowadzącymi do jego pomieszczenia piwnicznego. Otworzył kłódkę, wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Uśmiechnął się sam do siebie i znów zatarł ręce. Zdjął plecak i wyjął z niego laptopa, którego postawił na niewielkim, starym stoliku. Włączył komputer i usiadł na skrzypiącym krześle. Owo krzesło oraz stół były jedynymi meblami w piwnicy, których nie pokrywała gruba warstwa kurzu. Sebastian bowiem codziennie ich używał. Matce mówił, że wychodzi z kolegami na piwo, a tak naprawdę szedł do piwnicy, gdzie oczywiście także pił piwo – i to duże jego ilości – lecz nie z kolegami, a w samotności. Nie mógł się jednak przyznać matce, że pije sam ze sobą, bo co by sobie wtedy o nim pomyślała? Jedynymi jego towarzyszami podczas tych samotnych, pijackich posiedzeń, był laptop, piwa, oraz fiut, którego chłopak niemal przez cały spędzany w piwnicy czas zawzięcie męczył. Odpalał na laptopie pornosa, chwytał pałę w dłoń i popijając piwo onanizował się z namaszczeniem. Tak od ponad miesiąca wyglądał każdy wieczór Sebastiana. Zaliczył ciężki semestr na studiach, a teraz – jako, że były wakacje – w taki właśnie sposób wypoczywał.

Penis Sebastiana nie miał ze swoim panem lekkiego życia. Chłopak cały czas go dusił i tarmosił. Sebastian był bowiem prawdziwym mistrzem w trzepaniu konia. Wrodzony talent w tej dziedzinie oraz duże doświadczenie, zdobyte przy pomocy wieloletnich praktyk, czyniły z niego profesjonalistę. Kiedy sytuacja do tego zmuszała, umiał zwalić sobie w niecałe pół minuty – przy pomocy bujnej wyobraźni w mniej niż dziesięć sekund doprowadzał swego fiuta do wzwodu, a następnie chwytał go w dłoń i szarpiąc go z dziką zamaszystością w niecałe dwadzieścia sekund doprowadzał się do orgazmu. Kiedy jednak był odpowiedni czas oraz nastrój, Sebastian mógł tarmosić sobie frędzla przez kilka ładnych godzin. Włączał dobrego pornosa, podniecał się, a potem powoli, z namaszczeniem, pieścił swą pałę. Kiedy przy takich okazjach wyczuwał, że zbliża się orgazm, wypuszczał członka i robił sobie kilku – lub kilkunastu – sekundową przerwę, by fajfus mu trochę ochłonął. Zmieniał pornosa, żeby wczuć się w inny klimat, po czym ponownie zaczynał delikatne pieszczoty kutasa.

Teraz pora była nastrojowa i odpowiednia do wielogodzinnego trzepania. Na ekranie laptopa leciał pornuch, na którym młody napaleniec grzmocił ładną dziewczynę między seksowne uda, okryte zmysłowym materiałem cielistych rajstop. Był to ulubiony filmik Sebastiana. Faja więc mu stała, a on powoli przesuwał po niej dłonią, w drugiej ręce trzymając piwo i pijąc je dość szybko – by alkohol wprowadził go w odpowiedni, masturbacyjny nastrój. Po niecałych piętnastu minutach – kiedy otworzył kolejny browar – niemal osiągnął szczytowanie. Sperma już prawie wytrysła z jego czerwonej pały i chłopak niemalże siłą woli musiał powstrzymać orgazm, gdyż było jeszcze za wcześnie, by kończyć zabawę. Włączył gorszego pornucha i po chwili znów zaczął pieścić swoją parówę. W taki sposób minęło kolejne półtorej godziny. W tym czasie Sebastian wytrąbił wszystkie cztery browce, a że trzepanie bez popijania było mniej przyjemne, chłopak wstał i wyszedł z piwnicy, by znów udać się do monopolowego. Tuż po opuszczeniu klatki schodowej minął śmiesznego mężczyznę – wątłego i niskiego – mniej więcej takiej postury, jak Sebastian. Facet miał na sobie czarny, obcisły strój, a w dłoni dzierżył zabawną torbę. Sebastian – rozweselony alkoholem – uśmiechnął się pod nosem. Śmieszny facet o dziwo wszedł do tej samej klatki, którą opuścił właśnie Sebastian. Chłopaka zaciekawiło, kim może być ten mężczyzna – przecież nigdy wcześniej go tu nie widział. Niebawem Sebastian wszedł do monopola i poprosił znajomą już panią sprzedawczynię o dwa kolejne piwa. Na więcej nie miał pieniędzy.

Sebastian przy kolejnym pornosie wyżłopał następne piwo, męcząc wciąż swego ptaka. Poczuł się głodny. „Co to za przyjemność trzepać na głodniaka?” – pomyślał sobie i postanowił skoczyć do domu, by zrobić sobie kanapkę. Miał tylko nadzieję, że mama go nie zauważy. Dotarł na górę. Wszedł i cicho zamknął za sobą drzwi od mieszkania. Na palcach ruszył w stronę kuchni. Usłyszał dziwne odgłosy dochodzące z sypialni matki. Uzmysłowił sobie, że są to odgłosy takie, jakie wydają z siebie rżnięte suczki na pornosach. Czy mamusia właśnie się z kimś pierdoliła? Sebastian z mocno bijącym sercem podszedł do uchylonych drzwi od pokoju mamy i przez szczelinę zajrzał do środka. Serce mu niemal stanęło, kiedy zobaczył swoją mamę półnagą. Miała jedynie pończochy na nogach i – ku zdumieniu Sebastiana – dziwną maskę na twarzy. Nie wiedział, że jego mamusia lubi klimaty seksu w maskach. Podobnie zasłoniętą twarz miał partner kobiety, lecz mimo tego Sebastian rozpoznał w nim śmiesznego faceta, którego wcześniej mijał pod klatką. Mężczyzna rżnął w cipkę rozkraczoną mamę Sebastiana, dłońmi pieszcząc jej obfity biust. Leżeli na łóżku, bokiem do drzwi, przez które zaglądał Sebastian. Wciąż sterczący fiut chłopaka teraz niemal rozerwał mu spodnie. Ręka młodzieńca bezwiednie powędrowała na krocze i zaczęła masować nabrzmiałą faję. Sebastian oddychał ciężko, czuł, że na twarzy dostał wypieków, a serce waliło mu jak oszalałe. I mama, i jej partner, wydawali z siebie odgłosy nieziemskiej rozkoszy. Dłoń Sebastiana znalazła się w majtkach i ściskała prącie. Nie bał się, że może zostać zauważony, gdyż maski rżnących się zapalczywie kochanków na pewno bardzo ograniczały im widoczność, a poza tym na korytarzu było ciemno. Mama Sebastiana podniosła nogę i przystawiła stopę do twarzy swego gacha. Ten podciągnął maskę w górę – tak, by odsłonić sobie usta. Delikatnie chwycił za łydkę kobiety i polizał okrytą nylonem stópkę. Następnie rozchylił wargi i pochłonął ustami palce kochanki. Lizał je delikatnie i namiętnie, co rusz przygryzając materiał rajstop i odciągając go od stopy. Dłońmi ściskał mocno uda kobiety, łapał ją też za pośladki i pieścił biust. Mama wiła się pod nim z rozkoszy, podnosiła i opuszczała miednicę, dostosowując się do ruchów walącego ją mężczyzny. Ten w końcu wydał z siebie zabawny jęk, stęknął, ścisnął udo kobiety i odchylił głowę do tyłu. Wykrzywił usta w grymasie rozkoszy i szczytował w najlepsze. Sebastiana po chwili także dopadł orgazm i jego pała – którą teraz trzymał bez ceregieli na wierzchu – zaczęła wyrzucać z siebie obfite pokłady nagromadzonej od poprzedniego dnia spermy. Chłopak dyszał głośno, lecz jęki kochanków wszystko zagłuszały. Po wszystkim Sebastian przez chwilę dochodził do siebie, obserwując, jak zadyszany mężczyzna wyjmuje kutasa (który był zauważalnie większy od fajki Sebastiana – mimo podobnych postur obydwu mężczyzn), z cipki jego mamusi i kładzie się koło niej, gładząc jej biust. Po chwili Sebastian odszedł z „miejsca zbrodni”, zapominając nawet o zatarciu śladów przestępstwa w postaci spływającej po drzwiach spermy. To, co widział, tak zamąciło mu w głowie, że nie wiedział, co ze sobą zrobić. Poszedł do swego pokoju, by spokojnie wypić ostatnie piwo. Po chwili usłyszał, że mama oraz jej kochanek wychodzą z sypialni kobiety.

  • Kazik, musisz już iść, bo niedługo może wrócić mój syn – mówiła matka.
  • Ok, to pa – odparł mężczyzna. – To jutro wpaść?
  • Jasne. Tak koło dwudziestej, jak dzisiaj. Wtedy mój syn jak zwykle będzie pił gdzieś z kolegami.
  • Dobra, to do jutra. Do ósmej – powiedział facet, po czym słychać było cmoknięcie.
    Kiedy Sebastian usłyszał, że ten cały Kazik sobie poszedł, a matka wróciła do sypialni, to cichcem wymknął się z mieszkania, żeby niedługo móc do niego „wrócić ze spotkania z kolegami”, nie dając po sobie poznać, że widział mamę w akcji.

Rano Sebastian zbudził się dość wcześnie. Fujara mu stała. Pamiętał, co wydarzyło się poprzedniego wieczora. Nawet śpiąc nie mógł o tym zapomnieć, gdyż wszystkie jego sny dotyczyły wiadomego tematu. Próbował jeszcze zasnąć, lecz jego myśli o seksie i o mamie były zbyt intensywne. Poza tym uwierało go w gaciach. Po jakiejś godzinie wiercenia się w łóżku chłopak więc wstał. Poszedł na śniadanie. Po kuchni krzątała się już mama. Sebastian był cholernie podekscytowany, lecz sprawiał wrażenie jakiegoś niezdecydowanego, jakby jakaś myśl nie dawała mu spokoju. Cały dzień był w takim stanie. Kiedy mama wyszła z kuchni, chłopak podpierdolił jej z portfela stówę. Zwykle brał tylko dziesięć czy dwadzieścia złotych, ale dziś potrzebował zrobić większe zakupy. Wyjął także z paczki jednego papierosa. Mama na co dzień nie paliła, ale raz na jakiś czas lubiła sobie przykurzyć, często więc w jej torebce można było znaleźć paczkę fajek.

Brutalny seks z duchownym

Był piękny zimowy dzień, więc postanowiłam, że przejdę się na spacer do parku. Ubrałam się dosyć ciepło, ponieważ na dworze było strasznie mroźno. Wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Wolnym krokiem szłam po parku rozglądając się co nieco, nagle ujrzałam mały kościół, w którym właśnie miała zacząć się msza.Postanowiłam, iż dobrze by mi zrobiła modlitwa. Weszłam do małego kościoła i usiadłam w pierwszej ławce. Klęknęłam i zaczęłam się modlić, po czym usiadłam i czekałam aż wszystko się zacznie. Obok mnie nikogo nie było, czułam się trochę dziwnie, lecz nie przeszkadzało mi to. Po kilku minutach rozpoczęła się msza. Wstałam i zaczęłam śpiewać religijne pieśnie. Ksiądz wyszedł, gdy odwrócił się przodem do nas, zaczęłam się na niego patrzeć. Był bardzo przystojny, miał pewnie trochę po 40, wysoki z wspaniałym uśmiechem. Zaczął mówić kazanie, głos także miał taki męski. Nie mogłam przestać się na niego patrzeć i go słuchać. Po 45 minutach msza zakończyła się.Wyszłam z kościoła i szłam do domu przez drogę na plebanię. Idąc tą drogą zwolniłam na tyle, abyśmy mogli się spotkać. Na szczęście udało mi się to. Przywitałam się z nowym księdzem, porozmawialiśmy chwilę. Po kilku miesiącach naszej znajomości spytał się czy nie mogłabym umyć mu okien w pokoju. Bez zastanowienia się zgodziłam, umówiliśmy się na pojutrze. Na następny dzień myślałam tylko o tym, że pójdę do niego ubrana bardzo seksownie.Wymyśliłam także małe kłamstwo.Więc nadszedł ten wyczekiwany dzień. Zadzwoniłam do niego mówiąc, że się spóźnię, ponieważ muszę zostać trochę dłużej w pracy.Nie miał żadnych wątpliwości. Miałam trochę więcej czasu na przyszykowanie się. Ubrałam czarną koronkową bieliznę, czarne rurki i białą prześwitującą koszulkę na krótki rękawek do tego wysokie czarne buty.Umalowałam się dosyć wulgarnie, popryskałam ulubionymi perfumami i wyszłam z domu. Wsiadłam w taksówkę, która natychmiastowo zostawiła mnie pod sklepem. Wysiadłam i poszłam kawałek pieszo. W końcu dotarłam na miejsce, zapukałam do drzwi. Otworzył mi je i zaprosił do środka. Było już dosyć ciemno, więc z mycia okien nici. To była dalsza część mojego planu. Powiedział mi, że już za późno na mycie okien ale możemy porozmawiać. Usiadłam na kanapie, nalał mi lampkę czerwonego wina, a sobie whiskey z lodem. Rozmawialiśmy tak z dobre dwie godziny, w końcu byliśmy tak upici, że nie powstrzymywaliśmy się od niczego. Przybliżył się do mnie i położył swoją męską rękę na moim udzie, zrobiło mi się od razu ciepło. Zauważył, że mi się to podobało, więc brnął dalej.Nie chciałam psuć tej przyjemnej atmosfery, lecz musiałam wyjść do łazienki. Wstałam z kanapy i szybko pobiegłam do toalety, która była na górze. Spojrzałam się na siebie w lustrze, poprawiłam makijaż i pochlebiałam sobie przed nim. Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi po schodach na górę i stoi obok toalety. Czułam jego piękne perfumy. Nie zamknęłam drzwi, więc wszedł mi do toalety. Ja stałam przed drzwiami udając, że wychodzę. Wtedy złapał mnie za biodra i przyciągnął męskim ruchem do siebie. Zaczął mnie nachalnie całować, a ja odwzajemniałam jego pocałunki. Włożył mi dłonie pod bluzeczkę, a potem pod stanik i zaczął masować moje średniej wielkości cycki. Położyłam dłonie na jego szyi. Wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko do sypialni. Popchnął mnie na nie ściągając w tym czasie swoją sutannę. Spojrzałam się na niego, a on brutalnie na mnie skoczył. Zdjął ze mnie bluzeczkę i rzucił w kąt, później zabrał się za stanik. Masował mój jędrny biust i pieścił językiem sutki. Wzięłam się w garść, położyłam dłoń na jego kroczu i masowałam przez spodnie mu jego męskość, czułam jak twardniał i pulsował pod wpływem podniecenia. Rozpięłam rozporek i wyciągnęłam z bokserek 20 centymetrowego penisa, który stał na baczność. On wstał, ja kucnęłam na kolana i zaczęłam mu obciągać, pieściłam go całego, włożyłam do buzi i torturowałam. Podobało mu się to, pojękiwał cicho z zachwytu.Dociskał mi głowę, czułam jak jego jądra obijają mi się o brodę. Rżnął mnie w gardło, doszedł. Fala spermy rozlała mi się w ustach, połknęłam wszystko ze smakiem. Położył mnie i zdjął spodnie, dotykał przez stringi moją myszkę. Była wilgotna. W końcu rozerwał je, położył się na przeciw niej i zaczął wkładać język do dziureczki, robił okrągłe ruchy, ssał. Zaczął molestować mój przyjemny punkt. Gdy moja myszka była dość wilgotna, włożył w nią swojego nabrzmiałego i żylastego chuja. Najpierw powoli, a później coraz bardziej brutalnie. Położył się lekko na mnie i w tym samym czasie całował mnie nachalnie, jęczałam z zachwytu i rozkoszy. On całował mnie coraz bardziej brutalnie. Czułam jak jego jądra obijają się o mój tyłek.Dał mi mocnego klapsa w udo, aż jego dłoń odbiła się na czerwono.Po chwili był już we mnie cały, robił inne ruchy, wolniejsze ale i głębsze.Teraz ja postanowiłam przejść inicjatywę i teraz to ja byłam na nim. Nabiłam się na jego męskość i zaczęłam go ostro ujeżdżać. Moje biodra ciągle były w ruchu.Krzyczeliśmy obojga. Położyłam dłonie na jego klacie i przytrzymywałam się, on trzymał moje długie blond włosy i uśmiechał się tym swoim wspaniałym uśmiechem. Kochałam ten uśmiech. Położył dłonie na moich biodrach i bardzo mocno przycisnął mnie do siebie, wciąż uśmiechając się seksownie. Przegryzłam dolną wargę, on nie mógł się powstrzymać i przewrócił mnie na plecy. Całował tak brutalnie jak jeszcze nigdy, robił mocne i głębokie ruchy, trzymając mnie przy tym mocno za cycki, które błagały o wyjście z jego dłoni. Ja trzymałam dłonie na jego plecach, mocno wbiłam pazurki w jego plecy i przejechałam nimi mocno robiąc duża ranę. W końcu przestaliśmy, ja poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się w swoje rzeczy i wyszłam z łazienki, pożegnaliśmy się na koniec i powiedział mi, że był tylko na kilka dni i, że dzisiaj wyjeżdża. Zmartwiłam się, pożegnaliśmy się gorącym pocałunkiem.Nigdy go nie zapomniałam. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.

Pierwsza grupowa zabawa

To było dobrych kilka lat temu.Byłem w związku z Magdą.Dziewczyną z innego miasta.Miałem wtedy 28 lat a Magda była młodsza ode mnie o 4.Niewysoka, szczuplutka blondynka z włosami do połowy pleców, sportowym biustem i niewinną buzią.Ta buzia to była przykrywka bo tak na prawdę to Magda była niesamowicie otwartą i temperamentną dziewczyną.Tak na prawdę to ona nauczyła mnie w sexie takich rzeczy które dotychczas widziałem jedynie w pornosach 🙂

  • Piotrek, co robimy jutro? – spytała przez telefon.
  • Jutro tzn o której godzinie? – odparłem
  • Oj przecież jutro piątek więc możemy wieczorkiem gdzieś skoczyć-spytała i dodała zaraz- moja znajoma z pracy zaprasza nas do siebie.Kupiła nowe mieszkanie i wiesz…trzeba oblać.
    Spoko pomyślałem, pewnie jakaś samotna koleżanka.Pójdziemy panny się spiją i będę się nudzić przed telewizorem albo odprowadzać co chwilę którąś do łazienki.
  • a do której koleżanki – spytałem
  • Karina, wiesz ta co siedzie ze mną w biurze, widziałeś ją kiedyś u nas.
    No tak, Karina.Panna na oko ok 30 lat.Rasowa brunetka, długie włosy, długie nogi i mocny dekolt.Tak ją zapamiętałem.
  • Dobrze-odparłem-alko po mojej stronie bo wy nie wiecie co dobre
  • Spoko ale i tak pewnie ten jej Mareczek coś tam przygotuje bo to barman-zachichotała Magda.
    No spoko, będzie jakiś koleś to przynajmniej się porządnie spije.Tyle mojego.
    Na drugi dzień po 19 podjechałem po Magdę i udaliśmy się do Kariny i Marka.20 kilometrów i jesteśmy na miejscu.Magda jak to Magda spódniczka tak krótka że ledwo uda zakrywała, jakaś skąpa bluzeczka no i obowiązkowe szpile.Jej ubrania zawsze sprawiały że czułem lekka zazdrość ale i satysfakcję że facetom głowy mało się nie ukręcą.
    Znaleźliśmy osiedle, bardzo ładne, nowoczesne ale jeszcze nie do końca zamieszkałe.Wchodzimy na trzecie ostatnie zarazem piętro, dzwonimy do drzwi i otwiera nam Karina…szczęka mi opadła.Jeśli Magda miała krótką spódniczkę to Karina miała ultra krótką.Mocno wyeksponowany biust, samonośne kabaretki i szpile rodem z filmów dla dorosłych.Totalny nokaut dla moich zmysłów.Pisk dziewczyn, wpadły sobie w ramiona, Magda wręcza Karinie kwiaty i oboje gratulujemy mieszkania.
    Już w przedpokoju słyszę że oprócz faceta Kariny jest ktoś jeszcze.Karina wprowadza nas do środka i woła
  • jest nasza Madzia z Piotrkiem, Marek patrz co dostaliśmy – i pokazuje jakiś wazon który wybrała Magda oraz moją wódeczkę
  • aaaa przyda się przyda – zaśmiał się Marek wstając od stołu.Wyściskał Magdę, podał mi rękę, przedstawiliśmy się sobie.Marek to tak na oko facet jakies 35-37 lat.Dobrze zbudowany barczysty brunet z włosami na żelu i ciemną karnacją.
  • poznajcie się, Sonia i Adam – powiedziała Karina przedstawiając nam swoich gości.
    Rytułał powitalny się powtórzył, dokładnie zlustrowałem wygolonego na łyso, wysokiego Adama mniej więcej równolatka Marka i średniego wzrostu czerwono włosą (farbowaną) szczuplutką Sonię też około 30 jak Karina.Sonia tak samo jak Magda i Karina w stroju który powoduje że facet myśli już tylko o jednym.Standardowo krótka spódniczka, bluzeczka, szpile…i tutaj też zauważyłem piękne pończochy.
    Marek powiedział że pokaże nam mieszkanie i od razu poszliśmy za nim.Łazienka, kuchnia, pokój, drugi pokój i…
  • Sypialnia- tu Karina dostaje po dupie – rzucił śmiejąc się Marek
  • Chyba w dupe – zaśmiała się Magda.No tak tej w to graj.Mnie Marek zaskoczył taką otwartością ale spoko.Nie jestem z epoki kamienia łupanego 
    Wróciliśmy do salonu, Karina podała jakieś gorące danie, Marek podał drinki dziewczynom a nam nalał czystej.I tak sobie mijał czas, szybko łatwo i bardzo przyjemnie.Atmosfera była coraz luźniejsza i na pewno wpływ na to miał nie tylko wypity alkohol ale ogólnie nasze zachowanie.Panny w tych strojach raczej nie próbowały ukryć swojej bielizny a zakładanie nogi na nogę powodowało że widok był niesamowicie kuszący.Śmiejąc się i żartując zeszliśmy na temat zbliżających się wakacji.Zaczęliśmy wymieniać doświadczenia gdzie jak jest i wtedy też Karina zaczęła przekomarzać się z Markiem o to gdzie widzieli tą zajebistą żaglówkę
  • mówie Ci to była Turcja – mówi Marek
  • nie Turcja tylko Grecja – rzuciła Karina i po kilku minutach bezowocnych sporów Marek zaproponował że pokaże na płycie bo ma zdjęcia.Wstał, podszedł do szafki, wyciągnął płytę i wrzucił do odtwarzacza.
    -zaraz zobaczysz bo widzę że już ci się miesza – powiedział Marek i zaczął pstrykać pilotem zmieniając co chwilkę zdjęcie.Widzieliśmy Marka na skałach, Karinę w basenie, ich oboje przy kolacji i masę innych fotek gdy nagle na ekranie pojawiła się fotka mega wypiętej Kariny w samych stringach.Wszyscy parsknęliśmy śmiechem, a Adam rzucił :
  • dawaj jeszcze.
  • Co fajna nie?To macie – powiedział Marek i nacisnął kolejny przycisk.Każde kolejne zdjęcie było coraz bardziej ociekające sexem.
  • dobra przestań Marek bo się Piotrek zgorszy – rzuciła Karina a ja zaraz zacząłem protestować i Marek pokazywał dalej.
    Wszyscy z patrzyliśmy w ekran telewizora zachwalając walory pani domu.Później od słowa do słowa wyszło że Karina z Markiem i Sonia z Adamem już nie raz bawili się razem
  • a pamiętasz w saunie w Krakowie – zachichotała Sonia
  • ja pierdole tam była akcja – rzuciła Karina i zaczęła opowiadać jak podczas ich wspólnych zabaw do sauny wszedł jakiś starszy pan
  • a wy tak nigdy nic z inna parką- spytał śmiało Adam
  • nie, ja tylko doświadczona z innymi pannami – roześmiała się Magda – tak ogólnie grzeczni jesteśmy dodała z uśmiechem
    Marek włączył jakąś muzyczkę i tak od słowa do słowa zachęcana przez wszystkich Karina wstała z sofy i zaczęła tańczyć, wyginając się przy tym niesamowicie.
  • zajebista co? – spytała spoglądając na mnie Magda
  • bez dwóch zdań- odparłem przechylając szklankę
  • Chodź Madzia – krzyknęła Karina i wyciągnęła ręce.Nie trzeba było jej długo prosić.Magda zaczęła wić się przy Karinie a za chwilkę o dołączenie do nich poprosiły Sonię która ochoczo spełniła prośbę dziewczyn.Tańczyły tak przez parę minut śmiejąc się i mówiąc coś do siebie raz po raz wybuchając śmiechem.My w tym czasie delektowaliśmy się tym widokiem.Wstałem i udałem się do ubikacji bo wypite hektolitry uwierały już w pęcherz…
    Wychodząc z łazienki zauważyłem że nie słychać już dziewczyn tylko samą muzykę.Wchodzę do pokoju i widzę że po prawej lewej stronie rogówki na Adamie okrakiem siedzi Sonia i namiętnie się całują.Za to po prawej stronie Karina klęczy przed Markiem który założył ręce na oparcie i ssie jego penisa.Moja Magda siedzi obok i się temu przygląda.Siadam na rogówce i wtedy Magda zorientowała się że przyszedłem.Odwróciła się do mnie przodem i zaczęła gorąco całować rozpinają c guziki mojej koszuli.Rozsiadlem się wygodnie i spoglądałem obok jak Karina sprawnymi ruchami połykała instrument swojego faceta.Nieco dalej Sonia z Adamem zaczęli coraz intensywniej się pieścić a moja Magda spojrzała mi z uśmiechem głęboko w oczy i zaczęla rozpinać guziki spodni.Uniosłem lekko tyłek do góry aby mogła ściągnąć mi spodnie, Magda od razu na czworakach wskoczyła na rogówkę i bokiem do mnie a tyłem do Kariny i Marka zaczęła mnie lizać i masturbować.Spostrzegłem jak Marek kładzie rękę na pośladku Magdy i zaczyna go gładzić.Magda na chwilke przestała mi obciągać, odwróciła się zobaczyć kto ją dotyka i spojrzała na mnie porozumiewawczo.Zerknąłem na Karinę która także to dostrzegła i puściła do mnie oczko.Ciekawa sytuacja.Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem.Ja taki zazdrosny o swoją Magdę pozwalam by obcy facet masował jej tyłeczek i to w mojej obecności.Marek zadarł ta króciutką spódniczkę na plecy Magdy odsunął cieńki paseczek stringów, poślinił palce i zaczął jej robić palcóweczkę.Magda wyciągła penisa z ust i głośno jęknęła zamykając oczy.Jęki dotarły też ze strony Soni i Adama który ostro posuwał nabitą na siebie swoją panią.Poprzez butelki, szklanki i miseczki nie widziałem dokładnie jak się w nią wbija ale i tak widok był niesamowity.W tym samym czasie spojrzałem jak Karina przestała ssać Markowi wstała i zrobiwszy ze dwa kroki uklękła przede mną.Magda trzymała mojego kutasa w ustach więc Karina zaczęła masować jądra.Po chwili Magda wyciągła go z ust i podała Karinie.Mmmmm myślałem że oszaleję.Cóz za widok i uczucie.Madzia cofnęła się nieco do tyłu i spytała :
  • Mogę – wskazując oczami na Marka
  • śmiało – odparłem odarty z jakiegokolwiek uczucia zazdrości.Wypełniało mnie już jedynie pożądanie i podniecenie.Magda zeszła z rogówki i uklękła przed Markiem.Moja dziewczyna robi przy mnie loda obcemu facetowi…jeszcze niedawno coś takiego w ogóle nie przyszło by mi na myśl a teraz…widok cudowny.Za chwilę Magdę od tyłu zaszedł Adam i zaczął lizać jej wypiętą cipkę a po chwili złapał mocno za pośladki i rozszerzając je dokładnie wylizywał drugą dziurkę.Złapałem Karinę za włosy i mocno docisnąłem do kutasa.
  • tak, traktuj ją jak dziwkę – rzucił Marek a ja po chwili wstałem i kazałem wypiąć się porządnie do mnie Karinie.Uklękła na rogówce opierając się o oparcie.Podeszłem od tyłu i wjechałem w jej mokrą i gorącą cipkę.Zacząłem ją pieprzyć a zaraz przy mnie stanęła Sonia i kładąc rękę na moim ramieniu zaczęła ssać moje ucho.Pomimo tego że wszyscy wzdychaliśmy dość głośno a Karina jęczała usłyszałem głośny jęk i krzyk Magdy.
    Spojrzałem na nią a ta nabiła się na Marka a w jej drugą dziurkę pakował Adam.Magda złapała za oparcie rogówki i oddała się całkowicie uniesieniu.Zamknęła oczy i głośno jęczała.
  • ale ci rżną tą twoją suczkę – szepła mi do ucha Sonia.Posówałem nadal Karinę rozkoszując się tymi widokami.Pieprzona przez dwóch facetów Magda i mocno wypięta Karina w której znikał mój kutas.
  • porywam go – krzyknęła Sonia i złapała mnie za rękę.Podeszliśmy do miejsca gdzie zaczęła swoje igraszki z Adamem.Karina zaczęła namiętnie całować się z Magdą i od czasu do czasu przerywała te pocałunki słowami ” rżnijcie ją” albo „dobrze ci suko?”
    Sonie położyła się na plecach opierając o mniejsze podparcie rogówki.Rozchyliła nogi jedną opuszczając na podłogę a drugą zadzierając na oparcie.Wbiłem się w jej cipke pieprząc aż zaczęło klaskać.Moje jaja uderzały o Sonię rytmicznie a ta wbiła się w moje usta w głębokim pocałunku.Słyszę że z tyłu zabawa także trwa w najlepsze ale z słów jakie padły wnioskuję że teraz Karina jest brana na dwa baty a Magda ich dopinguje.Wyciągłem kutasa z cipki Soni i kazałem jej się wypiąć.Uczyniła to posłusznie i w tym momencie podeszła do nas Magda.
  • zerżnij ją w tyłeczek- powiedziała i rozchylając pośladki Soni splunęła na kakaowe oczko.Rozsmarowałem śline kutasem i przytknąłem go do tyłeczka Soni.Był ciasny jak cholera, ale udało mi się w niego powolutku wbić.Sonia krzyczała i jęczała a Magda dawała jej klapsy po pośladku.Po chwili do Magdy podszedł Marek kazał jej uklęknąć i zaczał walić konia.Dochodził.Jęczał coraz głośniej i po chwili wystrzelił na twarz mojej panienki.Załał ją bardzo obficie.Wyskoczyłem z tyłeczka Soni i dopadłem Karinę która podeszła do naszej czwórki wraz z Adamem.Do leżącej na rogówce Soni podeszła Magda i zaczęły się całować.Sonia zlizywała spermę Marka z brody i policzków Magdy która klęczała wypięta przy rogówce.Na ten moment czekał Adam który wbił się w Magdę i ostro posuwał taką uspermioną.Spełniony Marek usiadł na swoim miejscu i przechylił szklaneczkę a ja położyłem Karinę na miękkim dywanie i zarzuciłem jej nogi na swoje ramiona.W tej pozycji mój kutas wchodził calusieńki w cipkę naszej gospodyni.Karina spojrzała mi w oczy i głośno jęknęła.Po chwili poczułem że i ja dobijam do końca.

Nauczycielka historii: Nocna przygoda

Reszta dnia oraz noc minęła magdzie niespokojnie. Ciągle myślała o tym co się stało w szkole i o tym co ma stać się jutro. Była do tego stopnia przejęta, że w nocy nie mogła spać. Czuła, że musi coś z tym zrobić. Nie mogła przecież leżeć niezaspokojona obok swojego skarbu (który najchętniej zakopała by teraz kilka metrów pod ziemią). W swojej króciutkiej koszuli nocnej wyślizgnęła się szybko z łóżka. Cichutko aby nie obudzić męża zeszła po schodach do kuchni. Cel jej wycieczki był jasny -lodówka. Wiedziała, że leżą tam jeszcze dwa ogórki. Wzieła mniejszego z nich i podreptała do salonu. Odpaliła laptopa i drżącymi rękami wyszukała filmik, na którym trzech murzynów zabiera się za seksowną mamuśke. Magda założyła na uszy słuchawki i zaczeła oglądać. Film zaczął się spokojnie. Mamuśka zadzwoniła po nich a oni weszli do jej domu ubrani w bardzo skąpe stroje. Magda tymczasem chwyciła ogórek oburącz aby trochę go ogrzać zanim zacznie się właściwa akcja. Gdy był już trochę cieplejszy Magda zaczęła go sobie wkładać w usta śliniąc z pietyzmem. Na ekranie akcja powoli nabierała tempa. Aktorzy już pozbyli się spodni a mamuśka łapczywie zaczeła połykać ich wielkie czarne członki. Magda jako, że do tej pory nie miała zbyt wielu okazii do robienia loda, postanowiła w ramach treningu naśladować wszystkie ruchy aktorki. Dotykała ogórkiem swoich policzków i starała się wkładać go sobie możliwie najgłębiej. W filmie natomisat akcja weszła na kolejny poziom. Jeden z aktorów położył mamuśke na plecach i zapakował jej swojego wielkiego penisa w cipke. Podczas gdy pozostali dwaj zadowalali się jej ustami. Magda jako wierna naśladowczyni wyjeła z ust ogórka. Podwineła koronkowy dół swojej koszuli nocnej i zbliżyła warzywo do cipki. Przywarła nim i zaczeła masować wargi po wierzchu. Zataczała okręgi coraz mocniej napierając na swoją cipke i na guziczek. W tym czasie kobieta na ekranie już głośno jęczała penetrowana przez dwóch mężczyzn na raz. Magda nie myślała już o niczym chciała tylko spełnienia. Szybkim ruchem pchneła ogórka, który wniknął w jej wnętrze do połowy. Magda pisnęła przeciągle strofując się szybko w myślach. Przecież jej mąż mógł ją usłyszeć i zobaczyć co robi. Postanowiła ucichnąć po czym przyspieszyła ruchy ręką. Dopasowała ich tempo do tempa pchnięć aktorów z filmu. Napierała raz mocniej na jedną ściankę pochwy a raz na drugą. Poruszała nadgarstkiem tak aby obracać warzywo wokoło. Jej oddech przyspieszył a druga ręka powędrowała na pierś. Magda zaczeła ją masować jak ciasto. Ugniatała ją powoli ale zdecydowanie. Zgrała tempo ugniatania w taki sposób, że gdy ogórek wychodził z jej cipki ręka zaciskała się na piersi dając jej ciągły strumień stymulacii i rozkoszy. Akcja na filmiku już dobiegała końca. Aktorzy kolejno zaczeli się spuszczać do cipki, na jej piersi oraz na twarz. Magda była już u kresu wytrzymałości. To co zobaczyła na ekranie oraz dodatkowo to o czym myślała cały dzień teraz się skumulowało. Po ostatniej salwie na ekranie zdążyła pary razy poruszyć warzywem i z jękiem doszła. Po wszystkim szybko usuneła historie przeglądania, wyrzuciła ogórka do kosza i poszła wziąć przed snem szybki prysznic. Kilka godzin snu oraz to co przeżyła w nocy dało magdzie dużego kopa energii. Gdy wstała miała świetny humor, wszytko ją cieszyło. Wiedziała przecież, że za jakiś czas będzie jeszcze lepiej. Jej mąż już godzine temu wyszedł do pracy a Magda miała jeszcze prawie godzine do 8:00. Postanowiła ubrać się dzisiaj specjalnie. Założyła czarne wysokie szpilki. Długo zastanawiała się natomiast nad wyborem bielizny. Postanowiła jednak nie brać ani góry ani dołu argumentując tym, że i tak niebawem je zdejmie. Wyciągnęła z szafy jednie białą zwiewną letnią sukienkę. Sukienka miała, duży dekolt oraz była karbowana lekko w okolicy biustu. Całości miały dopełniać szczegóły jak czerwona szminka i lekko dziwkarski makijaż w okolicy oczu. Gdy spojrzała w lustro wiedziała, że właśnie tak powinna dziś wyglądać. Skropiła się jeszcze perfumami dostanymi na rocznice od męża. Spakowała do torebki kupioną wczoraj wazelinę oraz oliwkę i mogła wyruszać. Wsziadła do swojego mitsubishi, włączyła na cały regulator piosenkę „I’m so excited” i ruszyła w kierunku dworca. Dojechała na miejsce o 8:05. Chłopcy stali na uboczu i palili papierosy. Gdy zobaczyła ich zestresowanych lekko się uśmiechnęła. Byli ubrani jak zwykle w dresy z tą różnicą że dzisiaj biło od nich mniej pewności siebie niż zwykle. Magda zajechała pod nich i wymownym ruchem kazała im wsiadać. Jechali nie długo około 10 minut dojechali do domu na przedmieściach otoczonego lasem. Był to dom koleżanki magdy, której to zostawiła klucze w opieke podczas gdy sama wyjechała na wakacje do egiptu…

Sex w szkolnej ubikacji

  • Przestań! – nie mogłem pozwolić, aby tak na mnie działała.
  • To wyjdź. Czy ktoś Cię trzyma ?
    Cholera jasna…odwróciłem się z taka szybkością o jaką sam siebie nie podejrzewałem.Wystraszyła się, uciekła do kibelka, usiadła na sedes, spojrzała,
  • Taki cwany jesteś? To chodź – ten jej zaczepny ton, wzrok pozbawiony strachu – A widzisz. haha. Nawet teraz nic nie zrobisz – nabijała mi się prosto w twarz.
    Z reguły byłem spokojny, ale to podziałało na mnie jak płachta na byka. Stałem na krawędzi wytrzymałości, ciało mnie paliło, on rozrywał spodnie…ile można?. Zacząłem do niej podchodzić wolnym krokiem lustrując wnętrze. Siedziała patrząc mi hardo prosto w oczy z ironicznym uśmiechem na ustach. Dolewała tylko oliwy do ognia. Zamknąłem drzwi.
  • Weżniesz go teraz – powiedziałem.
  • Ze co? Oszalałeś chyba, haha, Jak Ty mi go gdzieś zapakujesz, to wyrośnie mi kaktus na ręce, haha – Wstała z zamiarem wyjścia. Jednym zdecydowanym ruchem posadziłem ja z powrotem na kibel. Klapnęła głośno.
  • Oooo, potrafisz się złościć- naprawdę nie wiedziała kiedy wyhamować. Była tak nieujarzmiona i słodka jednocześnie w swoim idiotyzmie, że az się prosiła, aby zamknąć jej usta.
  • Chyba nie myślisz, ze się boje. Nie mam najmniejszego zamiaru sprawiać ci przyjemności. Mowy nie ma – mówiąc to wpatrywała się w moje krocze jak zahipnotyzowana. Rece zacisnęła na klapie, .Chyba nie była taka spokojna jaką grała – Nie dotkniesz mnie – dorzuciła po chwili.
  • Co jest? Strach cię obleciał? – powiedziałem, żeby jej dokopać. Widziałem jej podniecone spojrzenie, jej oczy szkliły się z pożądania, pierś szybko falowała. Bezmyślnie przesunęła dłońmi po własnych udach, rozszerzając nogi na boki. Złapała mój wzrok i wróciła do dawnej pozycji obejmując się ramionami.
  • Spadaj stąd -powiedziała wstając. Teraz już nie była bojowa, teraz była speszona i podniecona. Własne ciało ja zaskoczyło. Głowę dałbym sobie ściąć, że miała mokro. Nadal oddychała szybko, obezwładniona swoimi pragnieniami – Wyjdź- powiedziała stojąc wis a wis. Milczałem. Moje emocje kumulowały się w spodniach, dawno mi tak nie stał. Nockę będę miał z głowy, jeżeli jej teraz nie zerżnę.
    Tylko tyle zdążyłem pomyśleć, bo więcej nie było mi dane. Poczułem jej usta na swoich, zachłanne i spragnione. Dossała się do mnie jak pijawka. Uffff…Nieźle musiało się w niej buzować. Całowała jak szalona .Chwyciłem ją za włosy i spenetrowałem wnętrze jej ust bez opamiętania. Nawet nie wiem kiedy i jak, ale teraz to ja siedziałem na sedesie, a ona klęczała miedzy moimi nogami i brała go do buzi, tak samo energicznie jak całowała mnie przed chwilą. Reką masowała jądra, ustami zaś pracowała na trzonie. Czułem taką rozkosz jakiej dawno nie było. Wyjmowała go, by już za chwile wsunąć go z powrotem. Oparłem się i brałem co dawała. Chyba, tak mi się zdawało, nie bardzo pamiętam, bo zmysły były w moim kroczu a umysł nie działał. Zamknąłem oczy, i poczułem jak się nadziewa na mnie, jak siada okrakiem i wsuwa go w siebie.Nooo, ale jak…Od razu poczułem ze jestem w środku i zapycham jej rozgrzaną dziurkę, wypełniłem ją całą…Oplotła mnie nogami i zaczęła skakać trzymając się mocno za szyje. Unosiła się i opadała, mocno uderzając pośladkami w moje nogi. Byla ciasna, wilgotna, otwarta dla mnie i bardzo, ale to bardzo niewyżyta. Ujeżdżała mnie jak szalona. Nie wiem kto miał z tego więcej przyjemności, ja czy ona.
    Nie myślałem. Moj zanurzał się w niej i wychodził, chował się i pojawiał, skórka naciągała się i puszczała.Drapała mnie przy tym po plecach, diablica jedna, widać było, ze korzysta z sytuacji na całego. Brała coś dla siebie dając mi cholernie duży odlot.Była szybka jak błyskawica i dobra w tym swoim zatraceniu. Szalała jak opętana. Żadnych hamulców, nic, nieźle musiała ja ta sytuacja nakręcić. Dociskała mocno biodra do moich, wręcz wgniatając się we mnie, by po chwili wstrzymać ruchy na moment i dorwać się do moich ust. Jednocześnie ruszała się tak wyuzdanie, wolno, i koliście, ze myślałem ze spuszczę się do środka. Drażniła tym chyba swoja łechtaczkę, a pocałunek potęgował jej doznania. Nie wiem czy to było zamierzone, ale na mnie wywierało taki efekt, ze byłem zdolny ją zrzucić i doprowadzić sprawę do końca. I już miałem to zrobić, gdy odrzuciła głowę do tyłu, tułów wygięła i z podwójna zawziętością zaczęła mnie ujeżdżać. Czułem jak moj drążek jest wykorzystywany, jak mu jest ciepło i błogo…Nagle jej ciało dostało drgawek, ścianki pochwy zaczęły pulsować. Poczułem to na swoim rumaku, poczułem tez jak sperma sunęła wzdłuż niego, jak trysła do środka i jak zalałem jej wnętrze z rozmachem. Ruszyła jeszcze raz biodrami, docisnęła, poczekała i opadła na mnie. Zastygła w bezruchu, by po chwili zejść i usiąść na podłodze z podkurczonymi nogami i głowa schowaną w ramionach. Nawet na mnie nie spojrzała. Nic. Po prostu zeszła i milczała.
    -Wyjdź – jej głos był spokojny, pozbawiony zawziętości i niech to cholera, ale błagalny – Idz już – smutek wyzierał z tych słów i rozrywał mi wnętrze. Kucnąłem obok, położyłem dłoń na jej kolanie. Nie miałem najmniejszego zamiaru wychodzić – Proszę Cię wyjdź – Odrzuciła moja dłoń, przy czym podniosła głowę na chwile pokazując szklisty wzrok. Widać było, ze próbuje to ukryć – Chce zostać sama Przepraszam, to moja wina, a teraz spadaj. Nie roztrząsaj tego, idz już sobie – Marna próba pokazania wcześniejszej obojętności spełzła na niczym. Prawdę powiedziawszy nie wiedziałem, co zrobić. Z jednej strony chciałem ja przytulic z drugiej nie chciałem dawać nadziei. Ale wychodząc teraz, zostawiając ja na tej podłodze byłbym chamem. Wiedziałem o co chodzi. Dobiło ja własne zachowanie, zwierzęcy pociąg, cholernie dobry sex, zdrada i chyba coś jeszcze, ale o tym myśleć nie chciałem.
  • Wiesz…już Cię dawno nie kocham – padło z jej ust, jakby na zaprzeczenie moich myśli – Teraz Cię nienawidzę .
    Zabolało, mimo wszystko.A może w końcu nauczyła się kłamać ? Ale w sumie co mnie to obchodzi, powinienem się cieszyć, ale kurwa jakoś uśmiechu na ustach nie miałem.
  • Nooo idz – Podniosła głowę, ukazując rozmazana twarz.
  • To powiedz, dlaczego płaczesz ?
  • Bo mam taki kaprys, kurwa ! Co Cię to obchodzi !- Zbiła mnie tym z tropu, najpierw uległość teraz złość. Wstała, ominęła mnie bokiem i wyszła zostawiając samego. Samego ze sprzecznymi uczuciami.

Górska pułapka

Postanowiłam wybrać się wraz z moją najlepszą przyjaciółką Krystyną i jej synem w czasie ferii do domku w górach, który zostawił mi w spadku mój ojciec. Z reguły jeździliśmy tam w lecie, ale teraz wymyśliłam sobie, że pojeździmy sobie tam na nartach, pospacerujemy po górach i ogólnie odpoczniemy od miejskiego zgiełku.

Mam na imię Dorota, 44 lata na karku, mam brązowe włosy do ramion, piwne oczy i nadwagę(100 kg). Przez lata zebrało mi się trochę więcej ciałka, szczególnie na biodrach, pośladkach i nogach. Miseczka biustonosza, który noszę też się zwiększyła do rozmiaru 80J. Na szczęście mój wzrost to wszystko przysłania. Krystyna jest ode mnie sporo niższa, ma tyle samo lat co ja i wygląda tak samo jak w czasach licealnych. Jest moim całkowitym przeciwieństwem. Blondynka, błękitne oczy. Trzyma świetną figurę, jest wręcz przeraźliwie chuda. Trochę jej tego zazdroszczę.

Rozwiodłam się z mężem jakieś 7 lat temu. Był alkoholikiem i robił burdy w domu, czasem się nade mną znęcał. Krystynę poznałam jeszcze w liceum. Też jest rozwódką od 5 lat. Jej syn, Janek, szczególnie to przeżył. Zamknął się w sobie. Miał mało przyjaciół. Moczył się w łóżko, choć miał już 11 lat. A teraz ma już 16 i na szczęście wszystko wróciło do normy. Właśnie zaczął naukę w liceum i chciałam go trochę rozerwać w ferie i jego mamę aby naładowali akumulatory. Mnie też się to przyda. Jako że pracowałam głównie w domu- jestem krawcową i mam swój zakład pod swoim mieszkaniem-często wyręczałam Krystynę w odbieraniu jej syna ze szkoły, robieniu mu jakiś posiłków lub w odrabianiu lekcji. Mieszkam blisko jej domu. Trzymamy się razem i pomagamy nawzajem.

Krystyna tuż przed wyjazdem niespodziewanie dowiedziała się, że musi coś jeszcze pozałatwiać w swojej pracy.
Postanowiłyśmy wspólnie, żebym pojechała razem z Jankiem, a sama za jakieś 4-5 dni do nas dojedzie. Nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Z Jankiem miałam bardzo dobry kontakt już od jego dzieciństwa. Był dla mnie prawie jak syn, a ponieważ sama nie miałam potomstwa przelewałam na niego swój instynkt macierzyński i chęć posiadania dziecka. Szczególnie, że w moim wieku to już raczej niemożliwe abym się go doczekała, to raz, a dwa to brak odpowiedniego kandydata do roli ojca. A w gwoli ścisłości to żadnego faceta od rozwodu z mężem nie miałam. To głownie, jak sądzę z powodu moich rozmiarów.

A więc ruszyliśmy sami w podróż. Dojechaliśmy, rozpakowaliśmy się i postanowiliśmy iść na spacer po okolicy. Mieliśmy zamiar zostać tu tydzień. Domek był na odludziu, i dobrze, bo w miasteczku, gdy w końcu tam doszliśmy był spory chaos. Przyjechało mnóstwo turystów. Pokręciliśmy się trochę, zrobiliśmy niezbędne zakupy i wróciliśmy do domku.
-To co, jutro zaczynamy narciarskie szaleństwo-zapytałam Janka sącząc wino w fotelu przed kominkiem.
-No jasne, już nie mogę się doczekać-odpowiedział i wrócił dalej do swojego laptopa.
-Mógłbyś posiedzieć chwilę z ciotką, a nie tylko przed tym komputerem-powiedziałam żartobliwie brzmiącym oburzonym tonem głosem. Byłam dla niego ciocią ze względu na to, że byliśmy prawie jak rodzina. W głębi duszy, cieszyłam się, że ma tylu przyjaciół i rozmawia z nimi dużo na tych swoich forach społecznościowych.
-Ok, ok, już idę, jak sobie życzysz ciociu- w jego głosie słyszałam ironię.
Porozmawialiśmy do późna, pośmialiśmy się i dałam mu nawet spróbować kilka lampek wina. To był udany wieczór.
Powiedziałam, że idę spać i dałam Jankowi całusa na dobranoc. Przytulił się mocno do mojej piersi. Jestem od niego sporo wyższa. Mam 185 cm wzrostu, więc jak na kobietę to sporo. Janek około165 cm. Jego wyraz miłości trwał trochę zbyt długo i trochę byłam zmieszana, ponieważ Janek wtulał się w moją mocno wydekoltowaną bluzkę w sposób, który nie przystoi ciotce i młodemu chłopcu. Aby przerwać tą sytuację odezwałam się, starając się aby brzmiało to jak żart.
-Janek, ja też cię bardzo kocham, ale nie ściskam cię tak, że nie możesz oddychać.
Oderwał się od mojego biust i spojrzał na mnie swoimi oczyma lekko zdziwiony, ale i jakby wystraszony. Poczerwieniał i ze spuszczoną twarzą odrzekł.
-Och…przepraszam, to chyba przez to winno i w ogóle.
Zaśmiałam się.
-Daj spokój, nie gniewam się. Dobranoc.
-Ja jeszcze chwilę posiedzę na necie. Wieczorem jest lepszy zasięg, szkoda że nie ma tu stałego złącza.
-Dobrze, tylko nie siedź za długo, jutro czeka nas wyczerpujący dzień-mrugnęłam do niego okiem porozumiewawczo.
-Super-uśmiechnął się- Sprawdzę w necie po ile tu mogą mieć narty do wypożyczenia.
Odwróciłam się i poszłam wpierw do łazienki a potem do sypialni.
Leżąc w łóżku chwilę myślałam o dziwnym zachowaniu Janka, gdy się żegnaliśmy. Jakby sprawiało mu przyjemność przytulanie się do mojego biustu. Wprost nie mógł się oderwać. A później to jego spojrzenie. Nie tyle należało do zaskoczonego, przestraszonego chłopczyka, co do rozpalonego samca, który zapomniał się na chwilę i zaczął dobierać się do tej samicy, która nie jest jego. Już wcześniej łapałam go na ukradkowych spojrzeniach na moje piersi, gdy tylko trochę je odkryłam odważniejszą kreacją. Tacy są mężczyźni, to na nich działa, a na nastolatków, jakim jest Janek, to już w szczególności.
Z tą myślą, że nic przecież złego się nie stało i że to całkowicie normalne w jego wieku zasnęłam.

Przebudziłam się wcześnie rano. Było jeszcze ciemno. Założyłam szlafrok na nocną koszulę i wyszłam z pokoju na korytarz. Spojrzałam w lewo na długi korytarz, zawsze ciemny i mroczny, ponieważ nie było tam żadnych okien. Była tam łazienka, a następne drzwi to pokój Janka. Panowała grobowa cisza. Udałam się w prawo, gdzie znajdował się niewielki aneks kuchenny, połączony z salonem barkiem. Nalałam sobie soku i usiadłam przy barze na wysokim krześle. Ogarnęłam wzrokiem cały pokój w zamyśleniu, popijając sok, gdy nagle na stoliku zwróciła moją uwagę jakaś łuna. Wstałam i udałam się do salonu. Podeszłam do stoliczka.
-To po prostu Janek, nie wiedzieć czemu, zostawił włączonego laptopa- powiedziałam na głos – Jest tylko na wpół przymknięty.
Nie mamy tu komputera, a Janek chyba nie obrazi się, jeśli sprawdzę sobie pocztę, może poprzeglądam również portale informacyjne. Usiadłam, postawiłam sok na stoliczku i założyłam okulary, które tu zostawiłam wieczorem i używam ich do czytania. Weszłam do internetu. Chwilę poczekałam i otworzyła się strona.
Z początku nie widziałam, chyba z niewyspania, co to jest. Gdy się przyjrzałam i zaczęłam czytać tytuł i te inne elementy tej strony internetowej od razu się zorientowałam. Janek ogląda filmy pornograficzne. Dlaczego ta strona otworzyła się jako strona startowa? Tego nie wiem. Zapomniał go wyłączyć, albo był tak pewny, że nikt tego nie zobaczy. W końcu nigdy bez jego zgody nie dotykam się do jego notebooka.
Ale jak już dowiedziałam się co z Janka za świntuszek, zobaczę w takim razie co go podnieca. Mam nadzieję, że nie jakieś perwersyjne rzeczy z gatunku sadomasochistycznych. Chociaż między takimi fantazjami a prawdziwą chęcią ich realizacji jest spora różnica. Włączyłam film. Chwilę musiał się naładować, po czym akcja się zaczęła.
Na ekranie zobaczyłam młodego śpiącego mężczyznę. Po chwili do jego łóżka podeszła kobieta w nocnej koszuli i zaczęła go dotykać. Ściągnęła z niego kołdrę. Młody chłopiec obudził się i również zaczął pieścić swoją partnerkę. Ta rozebrała się powoli i pokazała się mu w całej okazałości. Miała słusznych rozmiarów piersi, trochę brzuszka i tłuszczyku na talii oraz bardzo szerokie biodra z wydatnymi pośladkami. Kobieta była zdecydowanie starsza od swego kochanka. Mogła być po pięćdziesiątce.

  • Jaki tytuł ma ten film? – zastanawiałam się.
    Podjechałam myszką komputera wyżej i natrafiłam na samej górze na duży pogrubiony tekst: „Mature woman and young boy”.
    Dojrzała kobieta i młody chłopiec? I Janek to oglądał? Marzy o seksie ze starszą kobietą? Może natrafił na tego rodzaju film przypadkiem? Próbowałam to sobie wszystko racjonalnie wyjaśnić. To nie znaczy, że on interesuje się tylko dojrzałym kobietami. Młody chłopiec jest ciekawy wszystkiego. Nic to nie znaczy, to tylko taka fantastyka.
    Wróciłam do filmu. Kobieta rozebrała swojego kochanka i pieściła go ustami.
    Byłam ciekawa, co będzie dalej, więc pominęłam grę wstępną. W następnej scenie kobieta ujeżdżała chłopca, a ten trzymał ją za jej dorodne piersi. Przewinęłam film dalej. Teraz pozycja na misjonarza. Tempo było raczej mizerne. Widać, że chłopak jest mało doświadczony. Ale następna scena zmieniła moje zdanie. Młody mężczyzna klęczał teraz za dojrzałą panią i mocno, z dużą częstotliwością pchnięć wchodził w nią od tyłu. Słychać było obijanie się ich ciał o siebie. Chłopak łapał swą partnerkę, pochylając się nad jej plecami, za jej obfity biust. Widać, że zaraz nie wytrzyma. Jego ruchy były coraz mniej skoordynowane i zarazem szybsze. Wyprostował się z nad pleców kochanki i wyjął z niej swojego członka, opryskując pierwszą porcją spermy plecy a następnie puszyste pośladki. Rozmazał nasienie penisem i dłońmi i na tym film się skończył.
    Przyznam, że ten film mnie trochę podniecił. Czułam jak płonął moje policzki. Nigdy nie ekscytowała mnie myśl o seksie z dużo młodszym mężczyzną, ale teraz może dałabym się uwieść takiemu młodemu ogierowi.
    Ale co z Jankiem? Czy z nim porozmawiać, czy uznać to za naturalny element dojrzewania chłopca, który w pewnym momencie nie ogląda się za młodymi dziewczynami, tylko za dojrzałymi, które mogłyby być jego matkami. Lepsze to, niż filmy typu sikanie czy załatwianie się na partnera. Wtedy byłabym zaniepokojona. Szczególnie, że ma dopiero 16 lat.
    Zjechałam suwakiem w dół strony. Mój wzrok przystanął na komentarzach. Czytałam je od końca. Większość była po angielsku typu: „great sex” albo „This big mom have sexy ass”. Jednak na samej górze był wpis po polsku: „Moja ciocia ma też tak ogromne piersi. Chciałbym je kiedyś potrzymać w dłoniach. Marzę o tym, by brać ją na pieska jak ten chłopak”. Widniała obok wczorajsza data, godzina 23:54 i nick autora: „Janek16”.
    Zamurowało mnie. Zawsze miałam Janka za niewinnego dzieciaka, a tu okazuję się, że to już prawie dorosły chłop. I takie myśli przychodzą mu do głowy na mój temat. Fantazjuje o własnej ciotce. Może tylko przybranej, ale jesteśmy ze sobą tak długo, zżyliśmy się jak rodzina. To przecież jakieś chore. Co innego, gdyby tylko zachwycał się moim ciałem i był ciekaw co mam pod bluzką. On po prostu marzy o współżyciu ze mną jak kochankowie. Słyszałam, że takie westchnienia młodych, napalonych chłopców do starszych kobiet to nic nadzwyczajnego i mijają wraz z poznaniem pierwszej dziewczyny.
    Odeszłam od laptopa. Odłożyłam okulary i zostawiłam wszystko tak jak było. Nie chcę na razie, żeby wiedział, że ja wiem o czym fantazjuje.

Mama Mojej Przyjaciółki

Gorące lato, czas po egzaminach, pierwszy rok studiów zakończony bez poprawek. Miałam przed sobą okres trzech miesięcy wakacji, nie licząc stało-dorywczej pracy jako kelnerka. Letni okres miałam rozplanowany, rozpoczynając od spędzenia czasu z moją przyjaciółką, zamieszkując w jej domu na prawie trzy tygodnie. Z Kasią, moja przyjaciółką znałyśmy się od kiedy chodziłyśmy do przedszkola. Wspólnie wychowałyśmy się, mieszkając aż dotychczas na tym samym osiedlu. Uczęszczałyśmy do tej samej podstawówki i gimnazjum. Była jedną z najbliższych mi osób, jak siostra z którą przeżywałam wiele radosnych, szalonych i przykrych chwil. Mogłam dzielić się swoimi problemami i tajemnicami z wzajemnością. To ona jako jedyna spośród znajomych znała mój największy sekret, mianowicie że byłam lesbijką. W okresie dojrzewania dotarło to do mnie i zrozumiałam swoją seksualność. W moim środowisku znajomych, szkolnym nie było z tym problemu, niektórzy chłopacy mieli nawet pod jarkę, jak trafiały się, całujące dziewczyny w szkole czy na osiedlu dla fanu. Dla mnie to był osobisty wymiar intymności i` ceniłam swoją prywatność. więc wolałam jednak to trzymać dla siebie i wąskiego grona. Kasia do niego należała i wspierała mnie bardzo. Kiedy oznajmiłam Kasi swoje preferencje seksualne, na początku nie wiedziała jak postąpić i obawiała się, że będę ją próbować z czasem uwodzić. Nie miała się czego obawiać, bo choć z niej ładna i zgrabna dziewczyna, to jednak traktowałam ją wyłącznie jako przyjaciółkę. Nie było mi z tym trudno, że wolałam dziewczyny. W swoim nastoletnim etapie życia, udało mi się przeżyć dwa dłuższe młodzieńcze związki, a w zasadzie trzy, co zapewne umocniło moje zapatrywanie na dziewczyny i dodało mi większej pewności siebie w tej materii. Pierwszą moją dziewczyną była koleżanka z gimnazjum, z którą przeżyłam swój pierwszy pocałunek na wycieczce szkolnej w drugiej klasie. Dzieliłyśmy obie pokój i podczas wieczornych rozmów leżąc w jednym łóżku, w przysłowiowym od słowa do słowa zaczęłyśmy się całować. Obie usatysfakcjonowane tym wydarzeniem, zaczęłyśmy się razem spotykać na małe pieszczoty, aż przerodziło się to w coś więcej. Kontynuowałyśmy to jako nastoletni związek w tajemnicy. Oczywiście o nas wiedziała Kasia, która nieraz spędzała z nami czas. Dotrwałyśmy tak do końca gimnazjum. Po jego ukończeniu, moja dziewczyna przeniosła się z rodzicami do innego miasta. Było mi przykro z tego powodu, ale wiedziałam, że nie miała na to większego wpływu. Tęsknota za nią się jednak zacierała. Rok później, byłam krótko z dziewczyną poznaną na koloniach. W pierwszych dniach spędzonych na nich nabrałyśmy do siebie pewnej, wzajemnej sympatii. Bardzo mi się podobała i podczas wolnego czasu dla kolonistów zdecydowałam się poprosić ją na stronę i w dużym skrócie bezpośrednio po zagajeniu o jej urodę zapytałam, czy by nie chciała przeżyć wakacyjnej przygody z dziewczyną. Początkowo dość wyczuwalnie odrzuciła moją propozycję, ale jeszcze tego samego dnia po kolacji zaciągnęła mnie w ustronne miejsce i zaczęła agresywnie całować. Wykorzystawszy później sytuację, jaką była kolonijna dyskoteka, na którą udali się prawie wszyscy, my poszłyśmy i zamknęłyśmy się w moim pokoju i dałyśmy upust swoim pragnieniom. Po powrocie z kolonii, spotykałyśmy się jeszcze do końca wakacji. Pomimo, iż był to krótki okres, to bardzo udany, ubrany w namiętne, czasem dzikie doznania.

O mojej orientacji po pewnym czasie wiedzieli również moi rodzice. Wyznałam im to dopiero po drugim związku a w zasadzie po trzecim kiedy spróbowałam umawiać się przez prawie pół roku z chłopakiem. Wykorzystałam go i jego zauroczenie trochę perfidnie. Chciałam sprawdzić swoją seksualność. Utwierdzałam swój pociąg że zdecydowanie wolę dziewczyny. Gdy powiedziałam rodzicom o swojej orientacji, oraz że miałam już dwie partnerki, nie obyło się bez awantur ze strony ojca. Szantaż mamy rozwodem uspokoiły emocje. Mama obdarzyła mnie pełnym poparciem, a ojciec po tym wyznaniu długo się do mnie nie odzywał i chodził jak struty. Powoli jednak nabierał do mojego wyboru prostego, zwykłego szacunku. Cieszyło mnie to bardzo, bo ojciec był naprawdę dla mnie ważny i to on wiele mnie nauczył i z nim spędzałam często czas za młodu. Nigdy nie był wylewny w słowach, ale dawał mi dużo ciepła. Był mechanikiem i to dzięki niemu znałam podstawy mechaniki samochodowej i rowerowej. Wyremontował dla mnie na osiemnastkę malucha. Na innych płaszczyznach też mieliśmy wspólny język, jedynym punktem, w którym się mocno różniliśmy to kwestie światopoglądowe. Po tym jak się dowiedział i zaakceptował, że wolę dziewczyny to trochę złagodniał ze swoimi radykalizmami, lecz nie ze wszystkimi. Mama jako nauczycielka była zawsze moim domowym oparciem. Jednakże życie nie składa się tylko z domu. Poza nim należałam do osób lubiące spędzać czas aktywnie lub w aktywności biernej. Lubiłam sport, zwłaszcza piłkę nożną, którą się pasjonowałam i uprawiałam w szkole i poza nią. Kolejna rzecz odziedziczona po ojcu. Nie byłam jedyną dziewczyną na osiedlu, która lubiła piłkę, m.in. Kasia. Byłam i pozostaję dziewczyną drobnej postury o smukłych kształtach i sportową sylwetką, z lekko pyzatą buzią i gładką cerą. Naturalnie falowane długie blond włosy, zielone oczy i małe piersi to moja uroda. Nie byłam idealna, ale podobałam się sobie. To wystarczyło by nie tylko sobie się podobać. Czas wolny, najczęściej spędzałam w obecności Kaśki, z którą łączyło mnie wiele przygód.

Kasia mieszkała na tej samej ulicy, wraz ze swoją mamą, która od początku wychowywała swoją córkę samotnie. Na pierwszym roku studiów zaliczyła wpadkę z kolegą z akademika. Zamierzała urodzić, ale nie chciała ślubu czy innych związków z kimś, z kim łączyło ją parę czysto fizycznych stosunków. Ojciec Kasi pomagał jej mamie przynajmniej na początku. Gdy Kasia miała pięć lat wyjechał za granicę gdzie założył drugą rodzinę z dwojgiem dzieci. Pomimo tego wciąż utrzymywał z Kasią kontakt, odwiedzali się dosyć często jak na różnicę kilometrów, wysyłał prezenty i pieniądze. Jej mama potrafiła organizować wychowanie dziecka z karierą, lecz gorzej radziła sobie ze związkami. Próbowała z dwoma facetami w ciągu dziesięciu lat, jednak to się rozmywało.

Często bywałam u Kasi w domu, do którego byłam przyjmowana ciepło. Od dziecka mama Kasi nawiązała ze mną bardzo dobry kontakt. Była dla mnie jak druga, dojrzała przyjaciółka, która potrafiła mi pomagać, posłużyć radą w różnych sprawach od lekcji po nastoletnie problemy. Miała również dla mnie zawsze pełnie życzliwości i sympatii. Traktowała mnie trochę jak własną córkę. Kiedy przychodziłam odwiedzać Kaśkę w jej domu, byłam goszczona i przyjmowana, tak że czułam się swobodnie jak u siebie. Wiedziałam od Kaśki, że nie każdy miał taki przywilej. Lubiłam te chwile gdy mogłam doznać możliwość obcowania z nią. Nie przewidziałam jednak jakiego to mogło nabrać później skutku.
Osobą, w której byłam tak naprawdę skrycie zakochana, od kiedy budziły się we mnie młodzieńcze hormony, była mama Kasi, Weronika. Imponowała mi jej siła i umiejętność organizacji, zdecydowane to jak pomimo wczesnego macierzyństwa i generalnie samotnego wychowywania Kaśki, potrafiła skończyć studia i pracować jako neurolog zapewniającej godny byt swojej córki. Ujmowały mnie jej ciepły uśmiech, to jak potrafiła patrzeć swymi szarymi oczyma przyciągającymi jak magnes. Fascynowała mnie jej uroda, której nie ubywało, tylko raczej przybywało w kwiecistym dojrzewaniu. Wysoki wzrost i zgrabna figura, piękna twarz, szare oczy, ciemne wręcz czarne długie włosy to były walory jakimi przyroda ją obdarzyła. Widać też było, że o nie pielęgnowała. Nieraz w głowie rozważałam różne scenariusze, w których marzyłam o bliskości, o wzajemnych pieszczotach, o możliwości jej skosztowania i jak ona mnie całowała. Moje wyobrażenia nie trzymały się tylko cielesnych sfer, ale to były wydumane pragnienia, dla których oddałabym wiele, by mieć odwagę się do nich zbliżyć.

Kiedy poczułam jak zaczęło się we mnie rodzić uczucie do mamy Kasi, starałam się odrzucić je, wmawiając sobie że to zwykła fascynacja dojrzałą kobietą. Tak się nie działo i moja sympatia wracała i stopniowo narastała. Rozważałam różne opcje, ograniczyć kontakty z Kasią a zarazem z jej mamą albo próbować ignorować to co czułam. Wybrałam drugą możliwość nie chcąc tracić przyjaciółki, ale także z podświadomej chęci aby coraz częściej mimowolnie szukać bliskiego kontaktu z jej matką. Wynajdowałam kolejne preteksty do bycia tuż obok. Przypadkowe dotknięcia, muśnięcia które zawsze wprawiały mnie w dreszcze, i że byłam podniecona. Te chwile były dla mnie jak tlen, karmiłam się nimi… W pewnym momencie ważniejsze stawały się te chwile od mojej najlepszej przyjaciółki. Jednak na zewnątrz starałam się skrzętnie ukrywać swoje uczucia i dlatego nikt nie miał pojęcia co się ze mnie działo wewnątrz. Wizja emocjonalno-intymnego zbliżenia była dla mnie marzeniem, która wywoływała u mnie sprzeczne emocje i postawy, od podjęcia wyzwania i próby zdobycia jej, po wewnętrzny głos „nie łudź się dziewczyno!”. Utknęłam i dreptałam w miejscu…


Nadeszły wakacje, które postanowiłam spędzić w domu Kasi. Do nas przyjeżdżała rodzina na dłużej aby się nie gnieść w niedużym domu, wprowadziłam się do przyjaciółki i jej mamy. W pierwszy weekendowy dzień mojego pobytu u niej, wracałyśmy z boiska. Weszłyśmy do jej domu, a w przedpokoju przywitała nas pani Weronika w dżinsowych szortach i koszuli w kratkę zawiązaną nad pępkiem. Wyglądała bombowo. Nie potrafiłam oderwać od niej wzroku, ale żeby nie zostać przyłapaną na wgapianiu i nie wydało się przed Kasią, dyskretnie uciekałam wzrokiem to na Kasię, to na otoczenie, to z powrotem na panią Weronikę.

  • Cześć dziewczyny!
  • Cześć mamo
  • Dzień dobry!
  • Macie ochotę na Lemoniadę, właśnie robię?
  • Tak – obie odparłyśmy
  • To idźcie do pokoju, a ja Wam przyniosę
    Poszłyśmy na górę, usiadłam na złożonym łóżku, Kasia przy biurku. Było już to takie nasze stałe przyzwyczajenie, gdy przychodziłam do niej. Byłam mocno zamyślona, głową bujałam w obłokach, mając przed oczyma Panią Weronikę. Wyobrażałam sobie wiele scenariuszy, które kończyły się w jeden sposób… Kasia jednak sprowadziła mnie na ziemię
    -Justyś, Justyś! Co jest?
  • Nic…
  • Przecież widzę, już od jakiegoś czasu jesteś markotna, dzisiaj to już w ogóle
    -Wydaję Ci się…
  • Przecież Cię znam, ale nic nie mówiłam do tej pory…
  • Nic mi nie jest
  • Aha akurat… – baczniej mi się przyglądała oceniając mój stan – Poczekaj, znam ten maślany wzrok, Ty jesteś zakochana…. No! Kto to jest? Znam ją?
  • Aż za bardzo…
  • Nie no! Nie mów, że ja…
  • Nie, nie…
  • No wiesz… Czegoś mi brakuje?
    Udawała żartobliwie oburzenie, chciałam się zaśmiać, ale nie miałam siły. Jjedynie wykrzywiłam usta w uśmiechu. Nagle usłyszałam pukanie jej mamy do drzwi od pokoju, zareagowałam dziwnie nerwowo gdy weszła. Kasia to zauważyła i zrobiła wielkie oczy, rozwarła usta w szoku i niedowierzaniu. Domyśliła się kim była owa kobieta, na której widok serce mocniej biło.
  • Macie lemoniadę, bawcie się dobrze, później zapraszam na kolację
  • Dzięki mamo – odpowiedziała jej Kasia nawet nie patrząc na nią
    Słyszałam już tylko trzask zamykanych drzwi i ciche i wyraźnie zaakcentowane pytanie Kasi
  • Co?
  • Tak… – nie musiałam więcej nic mówić, wiedziała
  • Od kiedy?
  • Od bardzo dawna…
  • Ale co to jest? Fizyczne pożądanie czy coś więcej?
  • Szaleje za nią, po prostu… Jest wspaniała, uwielbiam patrzeć na nią, obserwować jej gesty, być blisko…Od zawsze czułam do Twojej mamy coś więcej, ale to ostatnio rośnie w szybkim tempie…
    Kasia pokręciła tylko głową, następnie mówiąc:
  • Ale Cię wzięło. Nie wiedziałam…
  • Starałam się to ukrywać, z resztą było mi głupio ze względu na naszą przyjaźń
  • No wiesz, przestań. To mnie powinno być głupio, że po tylu latach znajomości dopiero dzisiaj się zorientowałam. I co zamierzasz?
  • Nic, licząc na to, że kiedyś mi przejdzie. Może poznam kogoś, kto będzie w stanie mi to zastąpić…
  • A jak nie?
  • To trudno, najwyżej będę kochać niespełnienie…
    Kasia chwilę myślała i powiedziała coś, co mnie zaskoczyło, pozytywnie.
  • Nie chcę żebyś była nieszczęśliwa bez odpowiedzi, jesteś moją najlepszą przyjaciółka jak siostra. Moja mama jest od dłuższego czasu samotna i widzę jak doskwiera jej to….więc jeżeli moja mama będzie chciała, to masz moje błogosławieństwo. Trudno mi jednak wyobrazić sobie Waszą przyszłość. Nie wiem też czy lubi dziewczyny i czy by chciała z którąś być na stałe…
    Byłam pod lekkim zdumieniem do jej podejścia w związku z moim wyznaniem i spodziewałam się bardziej kazań, że to niedorzeczne i gadek w stylu „Odbiło Ci?”. Radowało mnie, że zareagowała z poparciem i byłam jej wdzięczna za szczerość, zwłaszcza tę mniej przyjemną. Rzadko gryzła się w język i za to ją m.in. ceniłam
  • Wiem, dlatego też obawiam się cokolwiek poczynić w tej sprawie, i że do tego mogę popsuć nasze dobre relacje
    Podeszła do mnie i przytuliła z przyjacielską otuchą.
  • Powinnaś zebrać się na odwagę i wyznać mojej mamie co czujesz. Jak odrzuci Twoje uczucia, przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz, a jak tak… to zostaniesz moją drugą matką
    Ta ostatnia fraza sprawiła, że tym razem się zaśmiałam wraz z nią i poprawił mi się humor. Dłużej nie kontynuując tego tematu, usiadłyśmy do grania przed xboxem.
    Dwa dni później, Kasia oznajmiła mi, że wieczorem zamierza wyjść i spotkać się z chłopakiem, „wolna chata” i te sprawy…Nie raz zdarzało się, że tak robiła gdy u niej nocowałam, i zostawałam sama z jej mamą. Miałam wtedy okazje by spróbować pójść o kolejny krok w stosunkach z nią, lecz zawsze coś „stawało na przeszkodzie”. Generalnie moje onieśmielenie jakie wywowywala mnie mama Kaski. Ostatnia rozmowa z Kaśką dała mi jednak odwagi i zamierzałam to wykorzystać tym razem, czułam że byłam gotowa…Tym razem jednak plan spalił na panewce, bo mama Kasi wychodziła na piątkową randkę, tego samego dnia co Kasia. Moja nadzieja została podłamana, zostałam sama w ich domu. Gdy Kasia wyszła, nałożyłam słuchawki włączając muzykę i otworzyłam książkę. Po skończeniu lektury, odczułam potrzebę snu. Przebrałam się w piżamę. Przed snem poszłam jeszcze się napić do kuchni, w której siedziała mama Kasi przy wyspie kuchennej na wysokim stołku. Siedziała w niebieskiej obcisłej sukience, uwydatniającej jej wdzięki i odsłaniającej jej zgrabne uda, z założoną nogą na nogę. Najwyraźniej randka nie wypaliła, była zamyślona i popijała whisky, co wnioskowałam po kolorze, szklance i lodzie, z resztą wiedziałam że to jej ulubiony alkohol doprawiony colą. Doznałam lekkiego paraliżu jak prawidłowo postąpić, ale instynkt dopatrywał się pewnej szansy. Podeszłam bliżej i wyrwałam ją z głębokiej zadumy chrząkając
  • O czym Pani myśli, rozumiem że randka nieudana?
  • O, cześć Justynko, Ty nie z Kasią?
  • Nie, poleciała do chłopaka, a ja trochę nie mam co robić i przyszłam po coś do picia.
  • Aha… Pytasz o czym myślę? Ogólnie o życiu, przyszłości i przemijającej młodości. A randka? Trochę tak…
  • Ależ jakiej przemijającej? Nie ma Pani nawet czterdziestki i wciąż znakomicie wygląda oraz tryska młodzieńczą energią
  • Oh dziękuję Ci, jesteś kochana – dosiadłam się obok na narożniku
  • Stwierdzam tylko fakt
  • Ale wciąż jestem sama jak widzisz, doskwiera mi samotność, choć staram się to maskować – nie tylko ja coś starałam się ukrywać, z resztą obie chyba robiłyśmy to nieudolnie skoro Kasia nas rozszyfrowała. Otwierała się dla mnie szansa, ale w pierwszym odruchu nie chciałam jej zbytnio wykorzystywać widząc jej melancholię.
  • Ma Pani przecież Kasię, a nawet mnie, więc nie jest Pani do końca sama
  • Prawda, mam wspaniałą córkę, która wyrosła na piękną i udaną dziewczynę, jest przy mnie. Ty też jesteś w naszym życiu od lat. Jednakże potrzebuje również bliskości intymnej, z kimś kto chciałby być ze mną i zbudować coś więcej, lecz nie wiem czy sama potrafię… – przecież jest ktoś taki, kto chce Ci to dać, ja…ja, myślałam – Wybacz, że Ci to mówię, nie powinnam, ale chyba potrzebowałam zrzucić…albo alkohol zaczyna działać
    Odruchowo położyłam rękę na jej dłoniach trzymającą szklankę, lecz nie potraktowała tego jak próba zbliżenia się , najwyraźniej uznała to za zwykły gest troski.
  • Nie ma sprawy, wie Pani że zawsze jestem obok
  • Wiem, dziękuję Ci
  • Za co?
  • Za to że jesteś i w ogóle… – Wiesz, nie mówiłam tego Kasi, chociaż w tych kwestiach rozmawiamy bez pruderii. Od czasów dwóch poprzednich stałych związków minęło prawie dziesięć lat i próbowałam coś tworzyć od tego czasu, ale kończyło się to z reguły na jednorazowych przygodach w łóżku. Lubię seks, wręcz uwielbiam, ale sama fizyczna przyjemność przestaje mi wystarczać…
    Podbudowana atmosferą rozmowy, nagle palnęłam nieprzemyślanie
  • Jest Pani jak ten piękny kwiat, który potrzebuję pielęgnacji i o który chce się dbać, nie z obowiązku czy fizycznej żądzy tylko z czystej potrzeby i uczucia. Któż nie mógłby się Pani oprzeć?
    Czułam, że mnie poniosło i byłam lekko zażenowana swoją „poezją” typową dla nastolatka, zupełnie nie w moim stylu, mama Kasi też popatrzyła na mnie z sympatycznym zdziwieniem na moje słowa, cieszyłam się że nie z politowaniem
  • Dziękuję Ci, że tak myślisz…
  • Myślała może Pani o wprowadzeniu w swoim życiu delikatnych zmian?
  • Znaczy jakich?
    Nie chciałam reagować zbyt pochopnie, ale moje emocje pchnęły mnie ku zdecydowanemu krokowi naprzód. To był impuls i pocałowałam ją, krótko choć wtedy poczułam jakby czas na moment spowolnił. Zmysły stały się bardziej wyczulone, lecz odezwał się rozum i zreflektowałam się uzmysławiając sobie, że się zagalopowałam i przerwałam to.
  • Przepraszam, nie powinnam…
    W pomieszczeniu zaległa niezręczna cisza, patrzyłam jej w oczy, w których był stoicki spokój z kamienną powagą i analizą sytuacji. Nie uniosła się, nie krzyczała, nie kontynuowała tego co zaczęłam. Byłam pełna sprzecznej złości na siebie. Straciłam impet i każda kolejna sekunda bezczynności z mojej strony działała na moją niekorzyść. Wycofałam się jednak, stwierdzając, że powinnam wrócić do siebie i nie robić większego kwasu
  • Lepiej już wrócę do pokoju… – rzekłam z lekko drżącym głosem
    Udałam się w kierunku schodów ze spuszczoną głową zdając sobie sprawę co zrobiłam. Obejrzałam się za siebie z nadzieją na jakąkolwiek reakcje ze strony pani Weroniki, lecz ta wciąż milczała. Poszłam do pokoju Kasi, usiadłam skulona na rozłożonym łóżku. Przez głowę przewijało mi się setki myśli, zwłaszcza o popełnionym błędzie i te przeciwstawne z łudzącą się nadzieją, że może jednak wejdzie zaraz do pokoju i wpadniemy sobie w ramiona jak w filmach, jednakże ta wizja przegrywała z tą pierwszą opcją. Chciało mi się płakać. Obawiałam się, że popsuje sobie dobre relacje jakie mnie łączyły z mamą Kasi, które pozwalały mi być blisko niej. Myślałam „po co Ci to było?”. Nagle drzwi od pokoju otworzyła pani Weronika, weszła do środka i usiadła na brzegu łóżka obok mnie z założonymi rękami. Patrzyła na mnie z chłodnym spojrzeniem, nie wiedziałam czego się spodziewać. Jedyne co przychodziło mi do głowy, że oczekiwała wyjaśnień. Zaczęłam dość niepewnie, z chwiejącym głosem
  • Przepraszam Panią…za to co zaszło… w kuchni
  • Dlaczego to zrobiłaś?
  • Nie wiem jak to powiedzieć….
  • Najlepiej prosto i spokojnie, ja nie gryzę, wiesz o tym
    Zauważyłam delikatny uśmiech na ustach mamy Kasi przy tym stwierdzeniu, który wiedziałam, że miał raczej służyć zachęcie do rozmowy i daniu trochę otuchy, uspokajającej mój rozdygocony wewnątrz organizm, aniżeli oznaczać poprawę jej nastroju. Było to aż nadto wyczuwalne. Wzięłam głęboki wydech
  • Nie wiem, to był impuls…
  • Impuls?
  • Tak…
  • Czym spowodowany?
    Chwilę zastanawiałam ze spuszczonymi oczyma, ale postanowiłam być szczera idąc także za radą Kaśki, podniosłam wzrok i prosto w oczy zaczęłam mówić
  • Skrywanym uczuciem do Pani… – znowu nastała niezręczna cisza, którą przerwałam szybko słowami – Kocham Cię…
    Wstała i odwróciła się do mnie plecami, myślała zapewne co z tym fantem zrobić. Uniosła głowę i obróciła się z powrotem by powiedzieć
  • Wybacz, ale muszę się położyć…
    Wyszła, nie zamykając nawet za sobą drzwi. Nie wiedząc co dalej robić, zgasiłam światło i położyłam się próbując zasnąć. Kłębiące się w głowie myśli nie pozwalały mi jednak na to, przewracałam się z boku na bok. Czułam wyrzuty sumienia i niepewność jak to wpłynie na moje stosunki z matką Kaśki, lecz zarazem był we mnie przepleciony ogrom szczęścia z tych 10-15 sekund, gdy moje usta dotknęły jej ust. Po ciężkich bojach z własnym umysłem, w końcu usnęłam.
    Obudziłam się rankiem z poczuciem porażki, wstydu, nie chciałam schodzić nawet na dół. Wiedziałam jednak, że muszę stawić czoło temu wszystkiemu, ubrałam się i poszłam do kuchni, w której siedziała mama Kasi a także Kasia, która wróciła z nocnej schadzki.
  • Dzień dobry – przywitałam się bez entuzjazmu
  • Cześć – opowiedziała zadowolona Kasia
  • Dzień dobry – odparła chłodno pani Weronika
    Śniadanie jadłyśmy w dość niewesołej atmosferze. Kasia widząc, że było coś nie w porządku między mną a jej mamą, dociekała po śniadaniu co się stało. Pomimo iż mnie męczyła abym wyjawiła jej szczegóły z tego co zaszło, lecz udało mi się odłożyć tę rozmowę na później.
  • Co się wczoraj wydarzyło?
  • No przecież widzę, rozmawiałaś z moja mamą o tym?
  • O czym?
  • Możesz nie udawać?
  • Tak, ale nie najlepiej mi poszło i muszę to sama przetrawić zanim pogadamy o tym…
  • Ale zostajesz?
  • No właśnie nie wiem…
  • Zostań proszę, nie musimy o tym rozmawiać, ale powinnaś zostać.
  • Dobrze…zostanę… – odpowiedziałam na odczepnego bez przekonania.

Przez kolejne dni próbowałam i starałam wyjaśnić, ułagodzić tą całą sprawę z Panią Weroniką próbując ją złapać sam na sam, lecz bez większego efektu. Nasze relacje zdecydowanie uległy oziębieniu, mama Kaśki wyraźnie mnie zbywała. Unikała mnie, w dniach roboczych wychodziła wcześnie i wracała późno z domu by się nie spotkać. Zatraciłam w tym wszystkim jasny ogląd sytuacji. Snułam się jak cień, było mi źle i czułam się bezradna w sytuacji którą sama wykreowałam. Myślałam czy nie wrócić wcześniej do domu, by nie robić bardziej gorzkiej atmosfery. Starałam się moje przygnębienie ukrywać przed Kasią bardziej niż było widoczne. Trwało to niecałe dwa tygodnie, aż w ostatni weekend pobytu, miałam wrażenie że powoli sytuacja zaczęła się naprawiać, co wnioskowałam po cieplejszym spojrzeniu jej mamy w stosunku do mnie i nawiązywaniu dialogu. Nie chcąc tego burzyć, ostrożnie podchodziłam do rozmów, nie poruszając tego niezręcznego tematu.


Nastała sobota, będąca przedostatnim dniem pomieszkiwania u Kasi i jej mamy. Spędzałyśmy go wspólnie przed telewizorem oraz na grach karcianych i planszowych. Było miło i przyjemnie. W czasie kolacji Kasia dostała smsa od chłopaka i poinformowała nas, że wychodzi. Zostałam znów całkowicie sama z panią Weroniką, po wyjściu Kasi zapanowało milczenie, ale nie zapowiadało ono jakiegoś gorzkiego smaku owego wieczora. Dokończyłyśmy kolację, po której pozmywałam i poszłam kolejno do pokoju. Usiadłam na łóżku skulona i wzięłam książkę do poczytania. Ledwo zaczęłam, przeczytawszy parę stron, do pokoju weszła mama Kasi

  • Hej, korzystając że jesteśmy same, chcę z Tobą porozmawiać
  • Oczywiście, słucham…
  • Chciałabym dokończyć naszą ostatnią pogawędkę tutaj, której nie dokończyłam…
    Wspomnienie o tym, wywołało u mnie natychmiastowy stres, przy którym czułam się w środku jak galareta. Przysiadła ponownie obok mnie, tym razem trochę bliżej, Miałam lekkie de javu, sytuacja była podobna, tyle że parę rzeczy było inne jak pora dnia i nasze stroje. Było wcześniej, a ja miałam na sobie morelowy top na ramiączkach zapinany na guziki i białe szorty. Pani Weronika w liliowej kusej sukience z delikatnym dekoltem i szarym sweterku, w których wyglądała bardzo seksownie, ale to nie było istotne w tej konkretnej chwili. Milczała dłuższą chwilę, ale widziałam w jej oku coś pozytywnego, co trochę łagodziło mój niepokój. Nie wiedząc czemu, wyciągnęła rękę i delikatnie przejechała po moich włosach od czoła kończąc na piersi, na które opadały. Potem wzięła moją dłoń, przykładając swoją, łączyła palce to przeciągając, to plotąc. Czułam jak elektryzujące dreszcze przechodziły prze ze mnie. Nie potrafiłam zrozumieć jej intencji. Serce łomotało mi jak dzwon i naście analiz przewalających się w głowie, lecz uważnie przyglądałam się rozwojowi tej sytuacji i poczynaniom mamy Kasi. Nagle zaczęła mówić ze spokojną intonacją swoim delikatnym głosem
  • Myślałam o tym co zaszło jakiś czas temu i próbuję sobie to wszystko w głowie poukładać. Wybacz, że traktowałam cię ostatnio zimno i z dystansem. Teraz chcę dokładnie wiedzieć czy mówiłaś szczerze? Co tak naprawdę do mnie czujesz?
  • Absolutnie szczerze. Zakochana jestem w pani…
  • Co jest takiego we mnie?
  • Wiele rzeczy… osobowość, nieskończona uroda, piękny uśmiech, wspaniałe oczy w które chce się tylko patrzeć i patrzeć, a nade wszystko, to że pani jest…i chce się przy niej być…
    Po raz pierwszy widziałam u mamy Kasi tak wyraźne zakłopotanie, które próbowała ukrywać, ale przede mną trudno było, znałam ją szmat czasu. Chwilę się zastanawiała obracając głowę w kierunku okna, po czym ponownie na mnie patrzyła tym razem bardziej enigmatycznym spojrzeniem. Sytuacja stawała się dla mnie coraz mniej bardziej do przewidzenia, chociaż wyczuwałam piętrzące się napięcie, które rosło. Chciałam rzucić ratunkowe stwierdzenie
  • Rozumiem jeśli… – nie dała mi dokończyć myśli
  • Pocałuj mnie
    Otworzyłam usta w szoku i nim zdążyłam zapytać czy się nie przesłyszałam, jej usta zamknęły moje w pocałunku. Świat się zatrząsnął i nie wiedziałam co myśleć, czy to się działo naprawdę czy zasnęłam nad książką czy w ogóle coś jeszcze innego. Może trafiłam do świata baśni. Mocno do mnie przywarła jakby w obawie, że mogę uciec co już w ogóle mnie szokowało. Objęłam ją w szyi dając znak, że donikąd się nie wybieram. Nie zamierzałam popełnić drugi raz tego błędu odpuszczając, tylko zdecydowanie pójść za ciosem. Nasze usta się ze sobą połączyły. Całowałyśmy się powoli, delikatnie, językiem taktownie przedzierała przez otwarte wargi, poszukiwała mojego zapraszając do tańca. Jakże mogłabym odmówić, kobiecie której tak od zawsze pragnęłam. Obie kosztowałyśmy i smakowałyśmy się nawzajem. Nasze języki się spotkały i splotły w namiętnym, ognistym tangu. Dłonie nie odstępowały od ust, pieściły równomiernie poliki, włosy. Czułam motyle w brzuchu, w sercu rozrastające się szczęście i euforię, które dawały siłę wznoszącego uczucia. W głowie jednak nachodziły mnie pytania, które zaczęłam zadawać między pocałunkami.
  • Mogę zadać pytanie?
  • Pytaj… – odpowiedziała rozkosznie intonując
  • Czy to sen?
  • Raczej nie…
  • Co się zmieniło od ostatniego razu?
  • To już jest drugie pytanie…
  • Wiem…
  • Przemyślałam pewne kwestie…
  • I?
  • Rozważyłam za i przeciw…
  • I co przeważyło? – przerwałam na chwilę pocałunki łapiąc ją za ramiona
  • Ty…
    Popatrzyła na mnie żarliwie, a ja uniesiona tymi stwierdzeniem, rzuciłam się na nią, powalając na łóżko. Leżałam na niej i kontynuowałam wyraziste pocałunki. Ogarniało mnie wiele emocji , ale dominowała ta jedyna, ta która pragnęła bliskości i kochania się z Weroniką. Całowałyśmy się długo, z każdym momentem coraz głębiej i namiętniej, obejmując się przy tym mocno. Ta chwila stawała się coraz bardziej magiczna. Tak bardzo jej pragnęłam. Była moją Wenus, chciałam ją całować nieustannie, długo czekałam na nią. Błądziła dłońmi po plecach, wsuwając je pod materiał bluzki i szortów. Chciałam żeby mnie dotykała i pieściła. Rozgrzewałam się, łaknęłam jej. Zwolniła pocałunki i zepchnęła mnie z siebie. Ułożyła mnie, opierając plecami o ścianę z wyprostowanymi nogami przed sobą. Weronika usiadła obok, prowadziła powoli zmysłowo swoją dłoń wzdłuż moich nóg, czasem zawracając, sprawiała tym większe dreszcze. Jej dotyk i przenikające mnie spojrzenie wystarczały aby mnie mocniej rozpalać. Dłoń wędrowała wyżej, odgarniając moje włosy z dekoltu. Chwyciła moje rękę, zamykając ją w swoich. Całowała ją niewinnie i ocierała się o nią polikiem. Była w tym doza romantyczności, czym dodatkowo na mnie działała. Ujęłam jej podbródek i pocałowałam. Weronika szła dalej, zbliżyła swoje usta do mojej szyi. Błądziła po niej języczkiem, byłam bardziej podniecona. Powoli i ponętnie rozpinała guziki od topu, otwierając i tworząc nagi pasek na tułowiu. Po nim, obiema dłońmi, opuszkami palców pieściła moją skórę. Jej rajski dotyk był delikatny jak piórko, idealnie rozpalał i wyczulał komórki mego ciała. Rozsuwała rozpięty materiał na boki, odsłaniając całkowicie moje piersi i brzuch. Przerwała obcałowywanie mnie, skupiała się na wykonywaniu okrężnych ruchów palcami wokół moich malutkich piersi uwrażliwiając je. Spoglądała na mnie płomiennie. Moje sutki od jej dotyku robiły się twarde. Uśmiechałam się nieustannie ze szczęścia, jakie do mnie płynęło oraz zza zadowolenia jakiego nabrała nastawienia do mnie z pasją. Zaczęła całować moją pierś, drugą masowała. Delektowała się nią, dając mi tym niezmierzoną przyjemność i rozkosz. Moje ciało stawało się bardziej wilgotne i gorące. W pieszczocie wykonała inwersję wyboru piersi. Po chwili zaprzestała, odsuwając się, zaczęła zdejmować z siebie sweterek i sukienkę pozostawiając siebie w samej malinowej bieliźnie. Szeroko usiadła przede mną prezentując swoje cudowne ciało. Miałam już okazję niejednokrotnie je widzieć podczas opalania w ogrodzie czy jednorazowej wspólnej kąpieli w basenie ze mną i z Kasią. Idealnie wyrzeźbiona figura, pokaźny biust wciąż młodo wyglądająca gładka skóra były ideałem. Teraz chciałam je pieścić dotykiem. Weronika zachęcała mnie wzrokiem bym się nie wahała. Uniosłam się na kolanach i pocałowałam ją, dłońmi wędrowałam po jej jędrnym ciele od kolan po ramiona. Błądząc dotykiem, sięgnęłam zapięcia stanika, chcąc wyswobodzić jej piersi. Miałam problem z odpięciem, nadmiar pozytywnych emocji zmieszany z lekkim stresem dawał o sobie znać. Weronika pomogła z uśmiechem, rozpinając stanik. Przesuwałam powoli ręce po obwodzie, zdejmując stanik. Odkryłam całkowicie jej ogromny biust, który był powiększany. Wiedziałam to od Kaśki i było to widać, lecz nigdy mnie to nie zraziło. Wpatrywałam się w jej piersi objeżdżając je delikatne dłońmi. Moje małe rączki nie były w stanie ich uchwycić. Były naprawdę piękne i jędrne, nachyliłam się by móc skosztować jej lewej. Ustami i językiem rozpoczęłam sytą zabawę z jej sutkiem. Wplątywała swoją rękę w moje włosy, na których czułam muskające jej usta i gorący oddech stawający się bardziej spłycony. Napawałam się smakiem jej piersi i przyjemnością jakiej dostarczałam Weronice tym działaniem, w reakcji na które przechylała się, opadając plecami na łóżko. Ujęłam jej twarz znów całując, Weronika pozbawiała mnie szortów i po chwili mnie przewróciła na plecy, co wywołało u mnie śmiech, którym ją zaraziłam. Po kilkunastu sekundach jednak spoważniała i obdarowywała mnie gorącymi pocałunkami po ciele patrząc mi w oczy, wypowiadając.
  • Jesteś taka śliczna…taka zgrabna…taka delikatna i zmysłowa – słowa te wzbudzały u mnie wypieki na polikach i motyle w brzuchu
  • Naprawdę?
    Na te pytanie nic odpowiedziała tylko z ognistą zalotnością przeszła z pocałunkami na usta głęboko się w nich zatapiając. Zrozumiałam, że tak i nie zadawałam więcej głupich pytań. Przyssała się do moje lewej piersi. Równocześnie przyłożyła dłoń do krocza, które masowała, pieszcząc moją wilgotną kobiecość. Wciąż się chichotałam w reakcji na tę rozkosz, lecz sytuacja była dla mnie jak najbardziej poważna. Tuliłam jej twarz do piersi, na co ssała intensywniej. Przechodziła ustami niżej, palcami zaciskała pieszczotliwie moje sutki,. Po chwili za ustami poszły w ruch paluszki niczym ręce pianistki wystukujące muzykę na mnie. Twarz Weroniki znalazła się nad moim kroczem, nad którym odprawiała ze skupieniem rytuał muskając ustami materiał majtek. Krew we mnie była na granicy buzowania a namiętnej ekscytacji. Kciukiem masowała mnie po kobiecości patrząc na mnie płomiennie. Chwyciła za gumkę i w zmysłowy sposób pozbawiła mnie majtek. Przyłożyła kolejno całą rękę do krocza. Gładziła i głaskała delikatnie moją kobiecość, całując mnie rozgrzewająco po ciele. Następnie zbliżyła swoją twarz i poczułam jej oddech na swojej cipce. Krążyła noskiem nad nią, implikując że byłam bardziej spragniona. Czekałam aż dotknie mnie i zabierze do raju. Odkładała to w czasie, jakby się drocząc. Zniecierpliwienie we mnie dawało się odczuć. W końcu to nastąpiło, pocałowała mój rozpalony skarb, co podziałało jak dotyk anioła. Najpierw powoli, bacznie obserwując mowę mojego ciała i wsłuchując się w mój oddech. Zbadawszy moje reakcje, rozpędzała swoje tempo naprzemiennie z lekkimi wyhamowaniami, sprawiając, że drżałam z rozkoszy. W jej pieszczocie była niezwykła dojrzałość i prawdziwa czułość. Pobudzała moje wrażliwe punkty w namiętny sposób. Miałam wrażenie, że nie był jej to pierwszy z dziewczyną. Wprowadzała mnie w totalny stan uniesienia, moje ciało dawało temu zauważalny odzew. Biodra falowały, oddech był zdecydowanie głośniejszy, ręce wplątywały się we włosy Weroniki zaciskając je. Ta chwyciła moje rozwarte nogi i zdecydowanym ruchem uniosła je wysoko do góry, nie przerywając sobie wylizywała dalej moją szparkę. Czułam cały ten czas błogość, która wciąż rosła rozprzestrzeniając się po moim wnętrzu. Nie przestawała, tylko w rytm mojego pulsu działała. Traciłam kontrolę, wiedziałam że byłam blisko osiągnięcia określonego stanu. Weronika przerwała na chwilę marsz ku mojej ekstazie opóźniając ją. Palcem powiodła po mojej cieknącej od soczków dolinie i włożyła środkowy palec w moje rozżarzone i mokre wnętrze. Wspomogła się językiem krążąc nim po łechtaczce, a następnie pocierając ją. Wyciągała ze mnie najwyższą esencjalność uniesienia, doprowadzając do obłędu. Nie potrafiłam dłużej wytrzymać. Nastąpił wybuch, a po moim ciele promieniowały konwulsje. Czułam się, jakbym straciła całkowitą władzę nad moim ciałem, które przejęła siła wyższa i które oddałam we władanie jej, mojej ukochanej która zabrała mnie do raju. Nie wiedziałam wtedy czy to moje uczucia do niej, czy była aż tak dobra. Zbierając jednak myśli, wiedziałam już, że obie możliwości były prawdziwe. Moje nogi opadły na jej barki. Wsunęła się sobą, czułam jej ocierający się o mnie biust. Patrzyła na mnie swymi pięknymi oczami, w których widziałam szczerą radość i czułość, przyłożyła dłoń do mojego polika, delikatnie go głaszcząc po czym pocałowała trącając włosami mojej twarzy. Oddałyśmy się dłuższej chwili temu błogiemu pocałunkowi, ocierając się o siebie naszymi nagimi ciałami. Weronika podniosła się podając mi ręce, chwyciłam je podnosząc się razem z nią. Wymieniając się pocałunkami, Weronika położyła się na plecach, padłam na nią zajmując dokładnym jej obcałowywaniem, szyi i piersi. Zatrzymując się przy jej biuście przygryzałam jej sutki. Nurkowałam jednak niżej docierając na sam dół. Weronika rozłożyła nogi, a ja zbliżyłam usta do jej krocza i języczkiem przez materiał majtek polizałam jej kobiecość na co Weronika się uroczo wzdrygnęła i opętał ją radosny śmiech. Zdejmowałam powoli majtki całując lewą nogę. Wzięłam je później do ust majtki i przekazałam Weronice w pocałunku. Zniżyłam się aby zając się jej gładką i piękną kobiecością. Rozszerzyła swoje płatki a ja zanurzyłam swój języczek delektując się wspaniałym smakiem jej kobiecości. Pijałam z niej wilgoć, która płynęła niczym wodospad.
  • Mój boże, nie wierzę że to się dzieje naprawdę – wtrąciłam
  • To uwierz, kochanie
    Po tych słowach poczułam jej gorące usta całujące moje. Powróciłam jednak do lizania dalej jej słodkiej i mokrej doliny rozkoszy. Weronika rozszerzała dalej ją paluszkami. Zlizywałam wszystkie soki i lizałam jak wypływały nowe. Mój języczek operował szybko na jej cipeczce. Cudownie mruczała przy tym i wierciła się. Wsuwałam język jak najgłębiej potrafię, czułam jaka jest rozpalona i mokra w środku, chciałam dać jej rozkosz czując jej smak. Skupiłam się po chwili na łechtaczce i od razu wsunęłam w nią dwa paluszki, zaczęłam nimi poruszać szybko. Naciskałam i poruszałam nimi posuwisto zwrotnie. Językiem operowałam na jej nabrzmiałej łechtaczce. Weronika zaczęła pojękiwać co było dla mnie najwspanialszym dźwiękiem tego wieczora. Czułam pulsowanie jej cipki, i wypływjące soczki. Przyspieszyłam palcowanie. Weronika poruszała biodrami chwytając za piersi. Jęczała głośniej, jej ręka złapała moją przyśpieszając moje ruchy w jej wnętrzu. W tym czasie przyspieszyłam posuwanie jej cipki, a językiem pieściłam łechtaczkę jak najszybciej potrafię. Słyszałam jak dopadł ją mocny orgazm dostając spazmów. Moje palce wciąż były niej. Jej kobiecość pulsowała mocno, zaciskała i wypuszczała soki. Resztkami sił poruszałam się w niej, posuwając ją palcami. Czułam jak jej wszystkie mięśnie jak były mocno napięte i jak drżała. Złożyła na jej ustach kojący i namiętny pocałunek. Weronika dochodziła do siebie. Wyjęłam z niej moje palce i oblizałam je. Nie byłyśmy jeszcze zmęczone. Ułożyłyśmy się frontalnie do siebie, nożycując nogi. Nasze kobiece skarby się ze sobą zetknęły. Cudownie było czuć jej kobiecość i wilgoć stykająca z moją. Obie zaparłyśmy się rękami z tylu pleców. Nasze spojrzenia były skupione tylko na sobie. Ocierałyśmy się cipkami, najpierw powoli potęgując ładunek namiętności. Donikąd się nie śpieszyłyśmy, kierowałyśmy się tym co nasze ciała dyktowały. Ruchy naszych bioder były coraz żwawsze, uczucie ścierających się mokrych i rozpalonych cipek doprowadzało nas do ekstazy. Stękałyśmy, mocniej i szybciej się ocierałyśmy. Weronika przyjęła dogodniejszą pozycję kładąc się na plecach, ja byłam wyżej podpierając się ręką. Ruchy osiągały największą moc, biodra falowały. Weronika się uniosła tułowiem, zbliżyłyśmy się przyciągając do siebie, jeszcze mocniej ocierając się. Zarzuciłam ręce na szyi Weroniki, ona trzymała mnie w talii. Doszła i jej ruchy nieco zwolniły, lecz starała się dotrzymywać mojemu tempu do momentu, gdy sama nie doszłam. Tuliłyśmy się do siebie, do naszych spoconych ciał będąc złączone naprzeciw w pozycji siedzącej. Weronika całowała moją szyję, przymykałam oczy, pozwalając na pasjonujące rozpieszczanie. Otworzyłam na chwilę ślepia i zobaczyłam w drzwiach Kaśkę. Wytrzebiłam gały w lekkim przerażeniu, że zostałyśmy nakryte. Weronika odwrócona plecami do niej i wciąż zajmująca się pieszczotliwym obcałowywaniem mnie, nie zauważyła swojej córki. Kasia z uśmiechem na buzi pokazała gest, abyśmy sobie nie przeszkadzały, oraz kciuk na znak gratulacji i poparcia. Uchwyciłam twarz Weroniki, całując i pociągając ją na siebie, jeszcze zerknęłam kątem oka na wejście od pokoju, przy którym już nie było Kasi. Powróciłam z całkowitym skupieniem do Weroniki, z którą się całowałam dalej wywracając się z nią po łóżku.
    Ułożyłyśmy się bokiem naprzeciw siebie splatając się ciałami, Weronika poprawiła poduszkę nad moją głowa abym miała wygodniej, na której mieściły się nasze obie głowy.
  • Oh dziękuję – podziękowałam
  • Oh proszę – wodziła opuszkami palców po moich patrząc mi oczy chwilę zamyślona, po czym spytała – I co teraz?
  • Nie wiem…
    Kontynuowałyśmy tę dysputę przy wzajemnym pieszczeniu dłońmi swoich ciał.
  • Ale ja wiem… że nie raz wodziłaś za mną dość jednoznacznie wzrokiem i domyślałam się co czujesz.
  • Naprawdę ?
  • Tak, lecz pewność zyskałam gdy Kaśka powiedziała mi jakiś czas temu, że jesteś lesbijką –„fajnie” pomyślałam, ale w tej chwili nie czułam żalu do Kaśki, a Weronika dalej mówiła – Ignorowałam Twoje uczucia sądząc, że się ulotnią, bo po tylu latach traktowałam Cię jak córkę i nie chciałam też abyś marnowała sobie życia ze starszą…Masz całe przed sobą. Dwa komplikacje, jak nie wyjdzie… itd.
  • To znaczy co konkretnie do mnie czujesz?
  • Ogromną sympatię, bliżej nieokreślone uczucie. Cieszy mnie fakt gdy jesteś blisko, dodajesz do mojego życia kolorytu i naprawdę dobrze się czuję gdy spędzasz z nami czas, ze mną…I chyba upragnionej przeze mnie bliskości emocjonalnej jesteś Ty.
    Słysząc to znów niedowierzałem, zamyśliłam się delikatnie robiąc maślane oczy gv
  • A to, że jestem dziewczyną, to Ci nie przeszkadza…?
  • Szczerze?
  • Tak
  • Kiedy Kasia powiedziała mi o Twoich preferencjach, to z parę razy fantazjowałam o Tobie, a nawet i wcześniej…
    Trochę mnie to zdumiało i miałam lekkie poczucie, że sobie pokpiwała, chociaż była całkowicie poważna jak to mówiła
  • Żartujesz sobie teraz?
  • Nie
  • Mówisz serio?
  • Tak, i w zaufaniu, lubię kobiety i w szkole średniej eksperymentowałam przez parę miesięcy… z dziewczyną z wyższej klasy, i to były najbardziej fascynujące chwile mojego życia, a przynajmniej jedne z najprzyjemniejszych. Miałam później okazje parę razy się całować z innymi… Polubiłam intymne relacje z dziewczynami, ale jak urodziłam Kasię to zakończyłam eksperymenty. Przez ten czas trochę mi tego brakowało…
  • Interesujące, przyznaję. Nie spodziewałam się, ale pokazałaś, że masz w tej materii doświadczenie
  • Jeszcze nieraz Cię zaskoczę…
    Byłam zaciekawiona tym co miała konkretnie na myśli, ale uznałam że nie wszystko od razu
  • A ja? Jak Ci się podobam?
  • A Ty i Twoja słodka, delikatna i ładna uroda jest warta każdego grzechu. Dałam chyba dzisiaj temu wyraz, prawda? Mówiłaś o uroku moich oczu, ale to Twoje są urzekające i do tego Twój słodki uśmiech są przyciągające, a od kiedy mnie pocałowałaś nie umiem już przejść obojętnie obok Ciebie…
  • Czyli naprawdę myślałaś o mnie?
  • Powtarzasz się. Zdarzało się…Dobrze, ale dość kluczenia. Naprawdę chcesz być ze mną, z babką prawie dwa razy starszą? Kiedy Ty będziesz miała czterdziestkę, ja sześćdziesiątkę
  • A Ty nie słyszałaś o parach których dzieli spora różnica wieku i są razem szczęśliwi? Sama pewnie znasz takie
  • No tak, ale to raczej tyczy się par hetero
  • A co my gorsze? Chyba jest równouprawnienie
  • Bardzo teoretycznie…ale nie w tym wypadku. Nie wiem, może dlatego że nie znam zbyt wiele tego typu przypadków. Moje znajome, które wikłały się w takie układy, miały stałe związki z facetami i były to z reguły przelotne romanse i to mogę je policzyć na palcach jednej ręki… A jak nie wyjdzie?
  • Biorę to pod uwagę i dlatego też tak długo nie potrafiłam się odważyć, by wykonać ruch, by zbliżyć się do Ciebie… Kocham Cię i liczysz się Ty! Ty jesteś dla mnie najważniejsza i zawsze będziesz dla mnie najpiękniejszą istotą chodzącą po tej ziemi. Chcę być z Tobą i zaspokajać każdą Twoją potrzebę i być po prostu przy Tobie… Nie liczę, że od razu w pełni odwzajemnisz moje uczucia i nie oczekuję od Ciebie żadnych deklaracji, ale jeżeli mi pozwolisz, będę starała się przychylić Ci nieba…
    Chwilę myślała…a ja spokojnie wyczekiwałam
  • Prawdą jest, że to szalony pomysł… ale tego o dziwo chcę i może czas na zmiany, a Ty jesteś nią. Powiedziałam dzisiaj „A”, więc powiem „B”… Zatem, spróbujmy… Tylko hmm… moja córka i Twoi rodzice, inni co z nimi?
  • Kasia dała nam swoje błogosławieństwo, a rodzice i reszta…Po pierwsze jestem dorosła, a przynajmniej pełnoletnia i to moje życie, po drugie może spróbujmy coś zbudować, żeby oznajmiać cokolwiek światu, a potem zobaczymy czy to coś przelotnego czy stałego
    Pocałowała mnie gorąco, co odczytałam jako akceptacje. Pochłonęłyśmy się jeszcze na moment w tym słodkim pocałunku. Po czym usnęłyśmy w objęciach zapominając, że byłyśmy nadal w pokoju Kasi.

Otwierając oczy o poranku, widząc śpiącą spokojnie Weronikę i uświadamiając, że poprzednia noc nie była snem ani wyobrażeniem, byłam szczęśliwa móc obudzić się u jej boku, czułam jak napawała mnie radosna energia i nadzieja na nowy początek z kobietą, do której zawsze żywiłam głębsze uczucia…
Weronika wreszcie obudziła się, uśmiechnęła się do mnie i pocałowała. Jednakże te poranne szczęście, na chwilę przerwało wparowanie Kaśki do pokoju. Zareagowałyśmy gwałtownie, podnosząc się do pozycji siedzącej zakrywając kołdrą, trochę jak w filmach.

  • Witam, drogie turkaweczki… Nie chcę nic mówić, ale przez Was musiałam spać na kanapie. Cieszę, się Waszym szczęściem, ale nie mogłybyście go okazywać gdzie indziej?!
    Spojrzałyśmy po sobie, nie wiedząc jak się zachować, temat próbowała podjąć Weronika.
  • Yy… córeczko…
  • Oj, daj spokój mamo, zgrywam się – mimika Kasi przybrała rzeczywiście ten zgryźliwy wyraz – Naprawdę się cieszę Waszym szczęściem. No, ale ubierajcie się, zrobiłam Wam śniadanie, chyba się Wam przyda… – oczywiście jej podtekst był aż nadto wyczuwalny
    Kasia wyszła z pokoju, a my jeszcze na chwilę objęłyśmy się stykając czołami. Na twarzy swojej czułam wypieki a na Weroniki widniał radosny uśmiech, określające nasze ukontentowanie. Wygrzebałyśmy się z łóżka narzucając coś na siebie, to co wpadło pod rękę i zeszłyśmy na dół, na śniadanie trzymając się za ręce. Przedyskutowałyśmy razem z Kasią naszą sytuację i byłam dobrej myśli. Resztę dnia jak i całego weekendu spędziłyśmy bardzo udanie we dwoje lub troje w zależności od chwili. Od tego momentu spotykałam się z Weroniką tak często, jak tylko mogłyśmy albo w ich domu, albo na długich spacerach w ustronnych miejscach. Rozpoczęłyśmy coś, co trwa…

Pierwsza grupowa zabawa

To było dobrych kilka lat temu.Byłem w związku z Magdą.Dziewczyną z innego miasta.Miałem wtedy 28 lat a Magda była młodsza ode mnie o 4.Niewysoka, szczuplutka blondynka z włosami do połowy pleców, sportowym biustem i niewinną buzią.Ta buzia to była przykrywka bo tak na prawdę to Magda była niesamowicie otwartą i temperamentną dziewczyną.Tak na prawdę to ona nauczyła mnie w sexie takich rzeczy które dotychczas widziałem jedynie w pornosach 🙂

  • Piotrek, co robimy jutro? – spytała przez telefon.
  • Jutro tzn o której godzinie? – odparłem
  • Oj przecież jutro piątek więc możemy wieczorkiem gdzieś skoczyć-spytała i dodała zaraz- moja znajoma z pracy zaprasza nas do siebie.Kupiła nowe mieszkanie i wiesz…trzeba oblać.
    Spoko pomyślałem, pewnie jakaś samotna koleżanka.Pójdziemy panny się spiją i będę się nudzić przed telewizorem albo odprowadzać co chwilę którąś do łazienki.
  • a do której koleżanki – spytałem
  • Karina, wiesz ta co siedzie ze mną w biurze, widziałeś ją kiedyś u nas.
    No tak, Karina.Panna na oko ok 30 lat.Rasowa brunetka, długie włosy, długie nogi i mocny dekolt.Tak ją zapamiętałem.
  • Dobrze-odparłem-alko po mojej stronie bo wy nie wiecie co dobre
  • Spoko ale i tak pewnie ten jej Mareczek coś tam przygotuje bo to barman-zachichotała Magda.
    No spoko, będzie jakiś koleś to przynajmniej się porządnie spije.Tyle mojego.
    Na drugi dzień po 19 podjechałem po Magdę i udaliśmy się do Kariny i Marka.20 kilometrów i jesteśmy na miejscu.Magda jak to Magda spódniczka tak krótka że ledwo uda zakrywała, jakaś skąpa bluzeczka no i obowiązkowe szpile.Jej ubrania zawsze sprawiały że czułem lekka zazdrość ale i satysfakcję że facetom głowy mało się nie ukręcą.
    Znaleźliśmy osiedle, bardzo ładne, nowoczesne ale jeszcze nie do końca zamieszkałe.Wchodzimy na trzecie ostatnie zarazem piętro, dzwonimy do drzwi i otwiera nam Karina…szczęka mi opadła.Jeśli Magda miała krótką spódniczkę to Karina miała ultra krótką.Mocno wyeksponowany biust, samonośne kabaretki i szpile rodem z filmów dla dorosłych.Totalny nokaut dla moich zmysłów.Pisk dziewczyn, wpadły sobie w ramiona, Magda wręcza Karinie kwiaty i oboje gratulujemy mieszkania.
    Już w przedpokoju słyszę że oprócz faceta Kariny jest ktoś jeszcze.Karina wprowadza nas do środka i woła
  • jest nasza Madzia z Piotrkiem, Marek patrz co dostaliśmy – i pokazuje jakiś wazon który wybrała Magda oraz moją wódeczkę
  • aaaa przyda się przyda – zaśmiał się Marek wstając od stołu.Wyściskał Magdę, podał mi rękę, przedstawiliśmy się sobie.Marek to tak na oko facet jakies 35-37 lat.Dobrze zbudowany barczysty brunet z włosami na żelu i ciemną karnacją.
  • poznajcie się, Sonia i Adam – powiedziała Karina przedstawiając nam swoich gości.
    Rytułał powitalny się powtórzył, dokładnie zlustrowałem wygolonego na łyso, wysokiego Adama mniej więcej równolatka Marka i średniego wzrostu czerwono włosą (farbowaną) szczuplutką Sonię też około 30 jak Karina.Sonia tak samo jak Magda i Karina w stroju który powoduje że facet myśli już tylko o jednym.Standardowo krótka spódniczka, bluzeczka, szpile…i tutaj też zauważyłem piękne pończochy.
    Marek powiedział że pokaże nam mieszkanie i od razu poszliśmy za nim.Łazienka, kuchnia, pokój, drugi pokój i…
  • Sypialnia- tu Karina dostaje po dupie – rzucił śmiejąc się Marek
  • Chyba w dupe – zaśmiała się Magda.No tak tej w to graj.Mnie Marek zaskoczył taką otwartością ale spoko.Nie jestem z epoki kamienia łupanego 
    Wróciliśmy do salonu, Karina podała jakieś gorące danie, Marek podał drinki dziewczynom a nam nalał czystej.I tak sobie mijał czas, szybko łatwo i bardzo przyjemnie.Atmosfera była coraz luźniejsza i na pewno wpływ na to miał nie tylko wypity alkohol ale ogólnie nasze zachowanie.Panny w tych strojach raczej nie próbowały ukryć swojej bielizny a zakładanie nogi na nogę powodowało że widok był niesamowicie kuszący.Śmiejąc się i żartując zeszliśmy na temat zbliżających się wakacji.Zaczęliśmy wymieniać doświadczenia gdzie jak jest i wtedy też Karina zaczęła przekomarzać się z Markiem o to gdzie widzieli tą zajebistą żaglówkę
  • mówie Ci to była Turcja – mówi Marek
  • nie Turcja tylko Grecja – rzuciła Karina i po kilku minutach bezowocnych sporów Marek zaproponował że pokaże na płycie bo ma zdjęcia.Wstał, podszedł do szafki, wyciągnął płytę i wrzucił do odtwarzacza.
    -zaraz zobaczysz bo widzę że już ci się miesza – powiedział Marek i zaczął pstrykać pilotem zmieniając co chwilkę zdjęcie.Widzieliśmy Marka na skałach, Karinę w basenie, ich oboje przy kolacji i masę innych fotek gdy nagle na ekranie pojawiła się fotka mega wypiętej Kariny w samych stringach.Wszyscy parsknęliśmy śmiechem, a Adam rzucił :
  • dawaj jeszcze.
  • Co fajna nie?To macie – powiedział Marek i nacisnął kolejny przycisk.Każde kolejne zdjęcie było coraz bardziej ociekające sexem.
  • dobra przestań Marek bo się Piotrek zgorszy – rzuciła Karina a ja zaraz zacząłem protestować i Marek pokazywał dalej.
    Wszyscy z patrzyliśmy w ekran telewizora zachwalając walory pani domu.Później od słowa do słowa wyszło że Karina z Markiem i Sonia z Adamem już nie raz bawili się razem
  • a pamiętasz w saunie w Krakowie – zachichotała Sonia
  • ja pierdole tam była akcja – rzuciła Karina i zaczęła opowiadać jak podczas ich wspólnych zabaw do sauny wszedł jakiś starszy pan
  • a wy tak nigdy nic z inna parką- spytał śmiało Adam
  • nie, ja tylko doświadczona z innymi pannami – roześmiała się Magda – tak ogólnie grzeczni jesteśmy dodała z uśmiechem
    Marek włączył jakąś muzyczkę i tak od słowa do słowa zachęcana przez wszystkich Karina wstała z sofy i zaczęła tańczyć, wyginając się przy tym niesamowicie.
  • zajebista co? – spytała spoglądając na mnie Magda
  • bez dwóch zdań- odparłem przechylając szklankę
  • Chodź Madzia – krzyknęła Karina i wyciągnęła ręce.Nie trzeba było jej długo prosić.Magda zaczęła wić się przy Karinie a za chwilkę o dołączenie do nich poprosiły Sonię która ochoczo spełniła prośbę dziewczyn.Tańczyły tak przez parę minut śmiejąc się i mówiąc coś do siebie raz po raz wybuchając śmiechem.My w tym czasie delektowaliśmy się tym widokiem.Wstałem i udałem się do ubikacji bo wypite hektolitry uwierały już w pęcherz…
    Wychodząc z łazienki zauważyłem że nie słychać już dziewczyn tylko samą muzykę.Wchodzę do pokoju i widzę że po prawej lewej stronie rogówki na Adamie okrakiem siedzi Sonia i namiętnie się całują.Za to po prawej stronie Karina klęczy przed Markiem który założył ręce na oparcie i ssie jego penisa.Moja Magda siedzi obok i się temu przygląda.Siadam na rogówce i wtedy Magda zorientowała się że przyszedłem.Odwróciła się do mnie przodem i zaczęła gorąco całować rozpinają c guziki mojej koszuli.Rozsiadlem się wygodnie i spoglądałem obok jak Karina sprawnymi ruchami połykała instrument swojego faceta.Nieco dalej Sonia z Adamem zaczęli coraz intensywniej się pieścić a moja Magda spojrzała mi z uśmiechem głęboko w oczy i zaczęla rozpinać guziki spodni.Uniosłem lekko tyłek do góry aby mogła ściągnąć mi spodnie, Magda od razu na czworakach wskoczyła na rogówkę i bokiem do mnie a tyłem do Kariny i Marka zaczęła mnie lizać i masturbować.Spostrzegłem jak Marek kładzie rękę na pośladku Magdy i zaczyna go gładzić.Magda na chwilke przestała mi obciągać, odwróciła się zobaczyć kto ją dotyka i spojrzała na mnie porozumiewawczo.Zerknąłem na Karinę która także to dostrzegła i puściła do mnie oczko.Ciekawa sytuacja.Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem.Ja taki zazdrosny o swoją Magdę pozwalam by obcy facet masował jej tyłeczek i to w mojej obecności.Marek zadarł ta króciutką spódniczkę na plecy Magdy odsunął cieńki paseczek stringów, poślinił palce i zaczął jej robić palcóweczkę.Magda wyciągła penisa z ust i głośno jęknęła zamykając oczy.Jęki dotarły też ze strony Soni i Adama który ostro posuwał nabitą na siebie swoją panią.Poprzez butelki, szklanki i miseczki nie widziałem dokładnie jak się w nią wbija ale i tak widok był niesamowity.W tym samym czasie spojrzałem jak Karina przestała ssać Markowi wstała i zrobiwszy ze dwa kroki uklękła przede mną.Magda trzymała mojego kutasa w ustach więc Karina zaczęła masować jądra.Po chwili Magda wyciągła go z ust i podała Karinie.Mmmmm myślałem że oszaleję.Cóz za widok i uczucie.Madzia cofnęła się nieco do tyłu i spytała :
  • Mogę – wskazując oczami na Marka
  • śmiało – odparłem odarty z jakiegokolwiek uczucia zazdrości.Wypełniało mnie już jedynie pożądanie i podniecenie.Magda zeszła z rogówki i uklękła przed Markiem.Moja dziewczyna robi przy mnie loda obcemu facetowi…jeszcze niedawno coś takiego w ogóle nie przyszło by mi na myśl a teraz…widok cudowny.Za chwilę Magdę od tyłu zaszedł Adam i zaczął lizać jej wypiętą cipkę a po chwili złapał mocno za pośladki i rozszerzając je dokładnie wylizywał drugą dziurkę.Złapałem Karinę za włosy i mocno docisnąłem do kutasa.
  • tak, traktuj ją jak dziwkę – rzucił Marek a ja po chwili wstałem i kazałem wypiąć się porządnie do mnie Karinie.Uklękła na rogówce opierając się o oparcie.Podeszłem od tyłu i wjechałem w jej mokrą i gorącą cipkę.Zacząłem ją pieprzyć a zaraz przy mnie stanęła Sonia i kładąc rękę na moim ramieniu zaczęła ssać moje ucho.Pomimo tego że wszyscy wzdychaliśmy dość głośno a Karina jęczała usłyszałem głośny jęk i krzyk Magdy.
    Spojrzałem na nią a ta nabiła się na Marka a w jej drugą dziurkę pakował Adam.Magda złapała za oparcie rogówki i oddała się całkowicie uniesieniu.Zamknęła oczy i głośno jęczała.
  • ale ci rżną tą twoją suczkę – szepła mi do ucha Sonia.Posówałem nadal Karinę rozkoszując się tymi widokami.Pieprzona przez dwóch facetów Magda i mocno wypięta Karina w której znikał mój kutas.
  • porywam go – krzyknęła Sonia i złapała mnie za rękę.Podeszliśmy do miejsca gdzie zaczęła swoje igraszki z Adamem.Karina zaczęła namiętnie całować się z Magdą i od czasu do czasu przerywała te pocałunki słowami ” rżnijcie ją” albo „dobrze ci suko?”
    Sonie położyła się na plecach opierając o mniejsze podparcie rogówki.Rozchyliła nogi jedną opuszczając na podłogę a drugą zadzierając na oparcie.Wbiłem się w jej cipke pieprząc aż zaczęło klaskać.Moje jaja uderzały o Sonię rytmicznie a ta wbiła się w moje usta w głębokim pocałunku.Słyszę że z tyłu zabawa także trwa w najlepsze ale z słów jakie padły wnioskuję że teraz Karina jest brana na dwa baty a Magda ich dopinguje.Wyciągłem kutasa z cipki Soni i kazałem jej się wypiąć.Uczyniła to posłusznie i w tym momencie podeszła do nas Magda.
  • zerżnij ją w tyłeczek- powiedziała i rozchylając pośladki Soni splunęła na kakaowe oczko.Rozsmarowałem śline kutasem i przytknąłem go do tyłeczka Soni.Był ciasny jak cholera, ale udało mi się w niego powolutku wbić.Sonia krzyczała i jęczała a Magda dawała jej klapsy po pośladku.Po chwili do Magdy podszedł Marek kazał jej uklęknąć i zaczał walić konia.Dochodził.Jęczał coraz głośniej i po chwili wystrzelił na twarz mojej panienki.Załał ją bardzo obficie.Wyskoczyłem z tyłeczka Soni i dopadłem Karinę która podeszła do naszej czwórki wraz z Adamem.Do leżącej na rogówce Soni podeszła Magda i zaczęły się całować.Sonia zlizywała spermę Marka z brody i policzków Magdy która klęczała wypięta przy rogówce.Na ten moment czekał Adam który wbił się w Magdę i ostro posuwał taką uspermioną.Spełniony Marek usiadł na swoim miejscu i przechylił szklaneczkę a ja położyłem Karinę na miękkim dywanie i zarzuciłem jej nogi na swoje ramiona.W tej pozycji mój kutas wchodził calusieńki w cipkę naszej gospodyni.Karina spojrzała mi w oczy i głośno jęknęła.Po chwili poczułem że i ja dobijam do końca.Widząc to Karina powiedziała:
  • lej do środka.
    Tego było już za wiele.Wytrysnąłem w Karinę z całym impetem wlewając w nią litry mojej spermy.Czułem że spuszczam się i spuszczam.Niemalże zaraz po mnie kończył Adam który doszedł w tyłeczku Magdy.
  • ja pierdole ale jazda – rzuciła głośno Sonia
  • gorąco strasznie – powiedziałem podchodząc do stoliczka.
  • i jak wam było ? – spytała Karina
  • Mi zajebiście – odparłem a Magda rzuciła – ja chcę jeszcze.Na co wszyscy buchnęliśmy śmiechem
  • jeszcze nie raz Cię pogonimy – odpowiedział Adam z uśmiechem.
    Zabawa skończyła się około 4 rano więc wyczerpani po szybkim prysznicu wszyscy padliśmy jak muchy  To był naprawdę zajebisty ostry i mocny sex.

Młodziutka

Właśnie tańczyłam seksownie wokół rury, gdy do klubu weszło czterech nowych gości. Byli to mężczyźni mniej więcej w wieku 30 -35 lat. Dobrze ubrani, wyglądali jak prezesowie bądź przedstawiciele jakiejś firmy. Oprócz mnie na scenie tańczyło kilka innych striptizerek. Panowie usiedli tuż przy scenie i zamówili drinki. Rozmawiali o czymś, ale nie byłam w stanie usłyszeć o czym. Podczas rozmowy śledzili wzrokiem tancerki i wskazywali to na jedną to na drugą. Podeszłam do rury która była najbliżej nich. Odwróciłam się tyłem do mężczyzn ukazując swój jędrny, kształtny tyłeczek odziany jedynie w skąpe majteczki. Kręciłam pupą pochylając się w dół, a oni gwizdali z uznaniem. Jestem wysoką brunetką, bardzo szczupłą, lecz biust mam nie taki mały – 70D. Nie musimy tańczyć z odkrytymi piersiami, ale ja bardzo lubię się nimi chwalić. Zresztą mam czym, są młode, okrągłe i bardo kuszące. Tak więc oprócz majteczek miałam na sobie jedynie pończochy samonośne i wysokie szpilki. Wywijałam długimi nogami kręcąc się wokół rury. Po chwili erotycznego tańca stanęłam przed panami, a wzrok wszystkich skierował się na moje cycki, które dumnie sterczały. Wiedziałam jak na nich działam, można to było zauważyć choćby po wybrzuszeniu na ich spodniach. Podeszłam bliżej jednego z facetów, moim zdaniem najbardziej atrakcyjnego.
-Życzy Pan sobie towarzystwa? – zapytałam niewinnie przygryzając wargę i uśmiechając się uroczo a zarazem prowokacyjnie.
-Jasne Skarbie – odpowiedział szelmowsko.
Usiadłam na nim okrakiem zaczęłam całować z języczkiem. Dupcią cały czas ocierałam się o jego kutasa, który coraz bardziej twardniał, a cyckami o jego klatę. Następnie zabrałam się za jego szyję. Kątem oka, zauważyłam, że jeden z pozostałych mężczyzn także otrzymał towarzystwo od jednej z moich, , koleżanek”. Odwróciłam się do mojego towarzysza tyłem nadal na nim siedząc rozchyliłam nóżki, a on pieścił ręką moje cycuszki. Pojękiwałam z podniecenia czując jaka się robię mokra. Pozostali panowie patrzyli się na mnie z pożądaniem, jeden wyciągnął kutasa i zaczął robić sobie dobrze. Puściłam do niego oczko. Tańczyłam siedząc na mężczyźnie, energicznie ocierając się muszelką o jego krocze. Zapytał się mnie ile mam lat, ponieważ wyglądam bardzo młodo.
-Obiecujecie, że zatrzymacie to dla siebie? – Zapytałam, a oni kiwnęli głowami. Odpowiedziałam, że szesnaście, a jestem tu dzięki lewemu dowodowi.
-Och – wyrwało się obmacującemu mnie mężczyźnie – Tak jak moja córka
Uśmiechnęłam się najlepiej jak potrafię, a on wdarł dwa palce w moją spragnioną cipkę. Jęczałam z rozkoszy podczas gdy on posuwał mnie w szparkę i ściskał cycki. Rozchyliłam nogi szerzej pragnąc jak najszybciej zostać zerżniętą. Gość, który robił sobie dobrze był na skraju wytrzymania, wstał i wepchnął penisa do moich ust. Ssałam go jak zawodowa dziwka, a trysnął nasieniem w moje usta. Część połknęłam, a część spłynęła mi po brodzie i biuście. Mężczyzna robiący mi palcówkę kazał mi się oblizać, posłusznie to zrobiłam. Klepnął mnie w tyłek, tak bym niego zeszła, po czym wstał i pociągnął mnie a sobą. Wykupił pokój dla nas i zaciągnął mnie do niego.
-Na kolana suczko, teraz mi obciągniesz.
Ochoczo rozpięłam mu spodnie, uklękłam i wzięłam w usta. Otoczyłam go wargami, najpierw ssąc główkę, potem wsuwając głębiej. Lizałam go na całej długości, jednocześnie patrząc na niego w górę. Wiedziałam jak bardzo to jara facetów. Mnie zresztą też. Ssałam go od napletka aż po sam trzon. W pewnym momencie chwycił moją głowę i pchał biodrami ruchając mnie w usta. Jęczałam, co go jeszcze bardziej napędzało. Doszedł tryskając w moje usta salwami spermy. Mhm…o tak lubię to. Nakazał mi oprzeć się o kanapę i wypiąć tyłek. Sam zdjął ubrania, a potem ściągnął moje majtki. Nie minęła jego chwila, a poczułam ogromnego kutasa w swojej cipce. Otworzyłam szeroko oczy, przed chwilą doszedł w moich ustach, a jego pała nadal była okropnie twarda i wielka. Ruchał mnie posuwając od tyłu. Och taaak jęczałam. Raz po raz wymierzał mi siarczyste klapsy w moją wypiętą dupcie. Nakręcało mnie to jeszcze bardziej.
-Powiedz czego chcesz mała dziweczko!
-Chce być wyruchana…ochh – jęczałam.
Wyszedł ze mnie na co jęknęłam z rozczarowania. Jednak on położył mnie na plecach na kanapie, uniósł moją zgrabną nogę i zatopił się ponownie w spragnionej szparce. Byłam taka podniecona. Och, ten mężczyzna mógł by być moim ojcem, ale ja i tak chętnie rozkładałam przed nim nóżki, był zadbany, przystojny i cholernie mnie jarało dawanie mu dupy. Pchał we mnie jak szalony, a ja wyginałam się w łuk czując nadchodzący orgazm.
-Och, ciekawe cy moja córcia też ma tak słodką cipkę jak ty. Spotęgował pchanie, obijając się o mnie jądrami. Wyciągnął kutasa prawie całego, z mojej cipki wylewały się soczki. Po chwili wepchnął go we mnie gwałtownie a ja krzyknęłam. Taak! Dostałam kosmiczny orgazm, a on doszedł chwilę po mnie tryskając nasieniem w moją zaspokojona już cipkę.
-Taak, własnie tak mała! – Opadł na mnie. Po chwili wyszedł ze mnie, a jego sperma zaczęła wylewać się spomiędzy moich ud. Ubrał się, ja też wstałam. Na koniec klepnął mnie w tyłek mówiąc „Do zobaczenia Młoda” i odszedł.

Kochanek Mojej Mamusi

O dziesiątej piętnaście miałam otrzymać świadectwo ukończenia gimnazjum. Tamtego poranka powinnam cieszyć się zaczynającymi się już następnego dnia wakacjami, gdy tymczasem w panice szukałam ciemnych rajstop. Za nieco ponad półtorej godziny miałam rozdanie świadectw, a tymczasem odkryłam, że nie mam żadnej zdatnej pary, w jedynie słusznym na taką okazję kolorze. Nie mogłam założyć ulubionych dżinsów, czy legginsów, a do białej bluzki i ciemnej spódniczki nie pasowały żadne inne niż grafitowe lub czarne. Zdesperowana postanowiłam ‚pożyczyć’ parę od mamy.

Drzwi do jej sypialni były zamknięte. Zapukała, a gdy nie usłyszałam odpowiedzi, weszłam do środka. Łóżko było puste, a z łazienki dochodziły odgłosy krzątaniny. Skoncentrowana na poszukiwaniu rajstop, dopiero znalazłszy wymarzoną parę, uświadomiłam sobie, że mama nie jest sama. Pod oknem, na krześle przy stoliku do czytania, leżało męskie ubrania, a na nocnej szafce stały dwa kieliszki i butelka wina. Robert, z którym mama związała się cztery miesiące temu, musiał wpaść późno w nocy, gdy już położyłam się spać. Nie było w tym nic niezwykłego, jednak zazwyczaj bywałam uprzedzana przez mamę o jego wizytach. Właśnie zamierzałam po cichu wyjść z sypialni, gdy usłyszałam, zza niedomkniętych do końca drzwi łazienki, jęk mamy. Wiedziona ciekawością podeszłam do nich. Szpara była niewielka, jednak bez większego wysiłku mogłam obserwować to, co się dzieje w środku. Byli odwróceni do mnie tyłem, zupełnie nadzy. Mama stała pochylona, opierając dłonie o blat szafki z umywalką. Robert stał tuż za nią. Lewą dłonią odejmował, pełną pierś mamy, a prawą palcował pochwę. Wyraźnie podniecona jego zabiegami mama jęczała cicho, a on opanowanym głosem mówił:

– Powiedz, że chcesz go poczuć w sobie!

– Jeszcze raz!

– Głośniej!

Powtarzał tak długo, aż mama ciężko dyszą niemalże wykrzyczała:

– Rżnij mnie! Chce poczuć twojego kutasa!

Byłam zaskoczona i podniecona tą sceną. Zaskoczona, gdyż mama nigdy nie używała wulgaryzmów a podniecona, bo jeszcze nigdy nie widziałam ich razem w tak intymnej sytuacji. Stanowili ładną parę. Mimo czterdziestki mama prezentowała się znakomicie. Szczupła, wysoka, o zgrabnym, wysportowanym ciele i obfitym biuście, którego kształt budził zazdrość nawet u wielu znacznie młodszych kobiet. Robert miał nieco ponad trzydzieści lat. Był wysokim blondynem o zgrabnej, choć dość przeciętnej budowie ciała. Nic specjalnego, jak go oceniałam. O jego ukrytych walorach przekonałam się, dopiero gdy odwrócił się do mnie bokiem. Miał gigantycznego członka! Może nie było to dwadzieścia kilka centymetrów, jak u aktora porno z filmu, jaki oglądałam wspólnie z dwoma najlepszymi przyjaciółkami, jednak i tak był potężny. Gdy mama sięgnęła po niego dłonią, by pomóc mu trafić w siebie, zdałam sobie sprawę, że jest równie gruby, jak jej dłoń w nadgarstku. Zauroczona patrzyłam, jak w nią wchodzi. Jęczała cicho przez cały czas, gdy powoli wsunął się w nią płynnym ruchem do połowy swojej długości. Przez chwilę pieścił je piersi, po czym ujął mamę za biodra i jednym mocnym pchnięciem wbił się w nią aż po jądra! Krzyknęła głośno, a Robert przyciągnął ją do siebie. Kochali się na stojąco. Ona wspięta na palcach, z dłońmi na lustrze, on przyciskając ją do siebie, trzymając za piersi. Patrzyłam na to z wypiekami, czując przyjemny żar wędrujący z twarzy do podbrzusza. Mama miała zamknięte oczy, a jej twarz wyrażała bezgraniczną rozkosz, gdy Robert szepnął jej coś do ucha. Uśmiechnęła się szeroko, zgadzając się na jego propozycję. Wyszedł z niej, a ja nie rozumiałam, dlaczego przestali się kochać prawie że przed samym finałem. Zafascynowana obserwowałam, jak mama ponownie pochyla się w głębokim skłonie, staje w rozkroku i mocno wypina pośladki. Robert sięgnął po opakowanie kremu na noc i jak gdyby nigdy nic nabrał palcami pół opakowania naraz. Zaskoczona nie rozumiałam z początku co się dzieje. Dopiero gdy Robert zaczął rozsmarowywać kremem, między pośladkami mamy, skojarzyłam, do czego się szykują. Podniecona pieściłam twarde jak kamyczki brodawki, a zaciskając mocno uda, czułam, jak bardzo jestem wilgotna. Nie mogłam uwierzyć, że zmieścił się cały, w pupie mamy. Kiedy się kochali, modliłam się, by nie usłyszeli mojego przyspieszonego oddechu. Masturbowałam się, obserwując, jak Robert drapieżnie suwa się, w pupie mamy, a ona z furią pieści palcami łechtaczkę. Jej orgazm był prawie bezgłośny, gdy gryząc w zębach ręczniczek do twarzy, drżała przebijana potężnymi pchnięciami kochanka. On wydał tylko krótki, gardłowy jęk, po którym pchnął jeszcze dwa razy i znieruchomiał. Dłonią zasłaniałam usta, by nie zdradzić swojej obecności ciężkim oddechem. Chwilę wcześniej miałam potężny orgazm i ledwo trzymając się na nogach, wciąż widziałam przed oczami mroczki. Kiedy ponownie spojrzałam przez szparę w drzwiach, zobaczyłam Roberta. Stał odwrócony twarzą do mnie, a z jego na wpół miękkiego kutasa ściekało nasienie. Poczułam, jak świat umyka mi spod stóp. Patrzył się wprost na drzwi i byłam pewna, że wie o mojej obecności. Nie wytrzymałam i w popłochu uciekłam z sypialni.

Zwlekałam z przyjściem na śniadanie, jednak nie mogłam odwlekać spotkania z Robertem w nieskończoność. Przed dziesiątą musiałam być w szkole. Zastałam oboje na dole, przy śniadaniu. Mama miała promienny humor, a Robert z uśmiechem jadł jajecznice na szynce, która właśnie przygotowała dla nas mama. Po chwili niepewności wmówiłam sobie, że na pewno nie mógł mnie widzieć tam, na górze, gdy podglądałam ich przez szparę w drzwiach łazienki. Pewna siebie zjadłam śniadanie i już w bardzo dobrym humorze pobiegłam na górę, do swojej łazienki, umyć zęby. Czesałam właśnie włosy, gdy stanął za mną. Zamarłam, a on doskonale zdając sobie sprawę z mojego przerażenia, przyparł mnie swoim ciałem do blatu umywalki. Pochylił się do mojego ucha i wyszeptał:

– Wiem, że nas podglądałaś. Przyznaj się, widziałaś wszystko?

Milczałam zażenowana, jednak on nalegał, bym odpowiedziała.

– Zadałem ci pytanie Kasiu! Widziałaś nas? Odpowiedz!

– Tak.

Wydusiłam z siebie niepewnym głosem.

– Jak długo nas podglądałaś?

– Od początku.

Jęknęłam.

– To znaczy? Konkretnie!

– Na chwilę, zanim zaczęliście się kochać.

Poczułam jego dłonie na udach, jak powoli suną ku górze, podnosząc sukienkę. Drżałam, a ona kontynuował przesłuchanie.

– Analnie?

– Nie, wcześniej… To znaczy, jak się zaczęliście kochać, tak normalnie.

– Dotykałaś się?

Nie odpowiedziałam od razu. Dłońmi starałam się powstrzymać jego palce, które właśnie wsunęły się głęboko pod spódniczkę.

– Zadałem ci pytanie! Dotykałaś się?

Przyznałam się, choć ledwo przeszło mi to przez gardło. Mimo że tego wcale nie pragnęłam, czułam silne podniecenie. Równie intensywne, a może nawet intensywniejsze niż rano. Broniłam się już tylko pozorne, a moje dłonie nie potrafiły powstrzymać jego palców. Unieruchomiona nie stawiałam oporu. Jedna dłoń wślizgnęła się w rajstopy, a druga wzdłuż linii brzucha dotarła do piersi. Czułam na pośladkach twardy członek, gdy wsunął palce w majteczki. Cała drżałam, a on niespiesznie wodził opuszkami palców po moim aksamitnym zaroście. Nie zważając, że może pomiąć świeżo wyprasowaną bluzeczkę, podciągnął ją do góry razem z biustonoszem. Szeptał mi do ucha, jak bardzo podobają mu się moje krągłe, jędrne piersi i jak aksamitną mam cipkę. Poczułam jak jego palec zagłębia się na kilka milimetrów w moim ciele. Jęknęłam i odruchowo zacisnęłam uda. Odparł:

– Nie obawiaj się! Wiem, że jesteś jeszcze dziewicą, nie zamierzam tego zmieniać.

– Skąd to wiesz!

Zapytałam zdziwiona tak szczerze, że zdobyłam się na to pytanie mimo strachu i podniecenia, jakie czułam.

– Jesteś jeszcze bardzo naiwna. Przecież chodzisz razem z mamą do ginekologa, to jej znajomy, zawsze jej mówi czy wciąż jesteś dziewicą. Sama mi o tym opowiadała. Nie bój się nie zerwę tego kwiatka. Chyba nie chcemy, by coś się wydało. Prawda?

Nie odpowiedziałam. Sama nie wiem, jak to zrobił, ale nagle poczułam, że mnie dotyka dokładne w taki sposób, w jaki lubię to robić najbardziej. Rozkosz rozlała się jak ocean, a mi starczyło rozsądku tylko na to, by mocno przycisnąć dłonie do ust, tłumiąc jęki towarzyszące orgazmowi. Byłam absolutnie bezwładna, gdy rzucił mnie na kontuar z umywalką. Błyskawicznie podwinął mi spódnicę, jednym ruchem obnażył pośladki i przyciskając do nich główkę kutasa, spuścił się z cichym, gardłowym jękiem. Leżałam obezwładniona własną rozkoszą na blacie, gdy nasunął na moje mokre od nasienia pośladki majteczki i rajstopy. Pomógł mi stanąć na nogi, poprawił biustonosz i bluzkę, obejrzał i wypchnął z łazienki, krzycząc:

– Już idzie. Musicie jechać, jeśli nie chcecie się spóźnić na rozdanie świadectw.

Zeszłam oszołomiona do samochodu. Mama spojrzała w lusterko, zapytała, czy dobrze się czuję, rzuciła coś o niezdrowych rumieńcach i o tym, że chyba zapomniałam się uczesać. Dała mi grzebień i ponagliła, bym zapięła pasy.

Czesząc się, nie mogłam uwierzyć w to, co się wydarzyło. O tym, że nie śniłam na jawie, przypominały mi mokre, lepiące się do pośladków majteczki. Czułam podniecenie i niepewność. W weekend mama wyjeżdżała na cały tydzień do Hiszpanii, do centrali banku, dla którego pracowała. Robert, pod jej nieobecność, obiecał się mną zaopiekować. Po głowie krążyła mi jedna, uparcie powracająca, wizja mamy biorącej Roberta w pupę i towarzysząca jej myśl, czy byłabym w stanie zmieścić go w ten sam sposób w sobie. Był znacznie większy niż rączka szczotki do włosów, z którą eksperymentowałam analnie podczas masturbacji.

Analna księgowość

W roku 2016 powstał pierwszy projekt firmy zatrudniającej wysokiej klasy specjalistki w dziedzinie księgowości, które jednocześnie pełniły rolę epizodycznych pań do towarzystwa. Każdy klient przypisany do swojej księgowej mógł skorzystać z „dodatkowych usług” podczas wizyt służbowych w biurze. Gdy tylko pierwsza filia została otwarta, lokalna gazeta, dla której pisałam drobne artykuły, wysłała mnie do niej na pierwszą poważną misję dziennikarską. Nie sądziłam, że uda mi się dotrzeć do samego centrum wydarzeń, ale myliłam się. Główny prezes… a dokładniej, główna Pani prezes, piękna, dojrzała kobieta, zaproponowała mi obserwację jednej z jej najnowszych pracownic. Nie mogłam niestety fizycznie znajdować się w jej boksie, ale pozwolono mi zainstalować dyskretną kamerkę w jednym z rogów. Karolina – tak miała na imię kobieta, którą mogłam obserwować w pracy – 28-letnia blondynka, z włosami gładko zaczesanymi na sam czubek głowy i uformowanymi w zgrabny, pulchny koczek. Miała wielkie, sarnie oczy, mieniące się wszystkimi kolorami zieleni. Malutki nosek zdobiło kilka piegów, podkreślonych karmelową opalenizną. Wpatrzona w komputer słodko wydymała pełne usta, oblizując je co jakiś czas, marszcząc przy tym w skupieniu brwi. Dokładnie skupiłam się na jej szyi, nigdy wcześniej nie widziałam tak długiej, smukłej szyi, prowadzącej do lekko kościstego mostku i sporych rozmiarów biustu, uwydatnionego przez biały, obcisły top. Wymarzone wcięcie w talii każdej kobiety podkreślała ołówkową spódnicą w kolorze butelkowej zieleni. Nawet gdy siedziała, z łatwością dostrzegłam jej długie, zgrabne nogi – biega, na pewno cholera, biega 20 kilometrów dziennie. Od czubka głowy do paluszków u stóp mogłam zazdrościć jej wszystkiego. Na ekranie komputera przewijały się kolejne arkusze, poprawiała je skrzętnie, dopisywała kolejne cyfry. Pomimo, że w boksie nie było żadnych drzwi, były to tylko zbite ze sobą trzy ścianki, nie było tam zbyt wielkiego przewiewu, sądząc po tym, że co chwilę wachlowała się jedną z teczek, a kropelka potu powoli spłynęła po obojczyku, dekolcie, aż schowała się między jędrnymi piersiami dziewczyny. W sąsiednich przedziałkach pracowały dziewczyny równie atrakcyjne, co Karolina, ale każda w innym guście. Brunetki, rudzielce, pulchniejsze, chudsze, starsze, młodsze. Każda z nich zadbana, ubrana w obcisłe kostiumy.

  • Dzień dobry, Pani Karolino – dźwięcznie rozbrzmiało, gdy w wejściu boksu stanął starszy mężczyzna. Włosy, pomimo wielu zabiegów fryzjerskich, miał już mocno naznaczone siwizną. Ostre, niecierpiące sprzeciwu rysy twarzy, podkreślały niezbyt głębokie zmarszczki. Choć mężczyzna mógł być około pięćdziesiątki, ciągle był onieśmielająco przystojny. Ciemno szary garnitur opinał jego wysportowane ciało. Z rękami włożonymi do kieszeni zbliżył się do dziewczyny, a ona jak struna spięła się i stanęła niemal na baczność, witając go z rumieńcem na twarzy. Dopiero wtedy zauważyłam jak bardzo jest zestresowana, jej wysportowane, schowane pod miękkim materiałem spódnicy uda drżały. Usiadł na jedynym w pomieszczeniu fotelu i znacząco poklepał swoje udo. Gdy dziewczyna zajęła miejsce na jego kolanach, wbił wzrok w jej piękny dekolt ani na chwilę nie podnosząc wzroku i znudzonym, urzędowym tonem mówił.
  • Dobrze Pani Karolino, zaczniemy od tego, że pokaże mi Pani miesięczny raport i omówi dokładnie każdą pozycję. Co Pani rozliczyła, dlaczego i jaki przyniesie mi to zysk. Zrozumiała Pani? – dziewczyna przytaknęła i od razu otworzyła plik zapisany na pulpicie, liczący, bagatela, 37 stron. Mężczyzna pomimo opanowanego tonu i spokojnej, niewzruszonej miny, nie potrafił dłużej opanować rąk. Gdy tylko wbiła wzrok w monitor i zaczęła czytać, drżącym, lekko piskliwym głosem, powiódł dłońmi po jej talii. Badał dokładnie jej biodra, płaski brzuch, a jej głos drżał coraz bardziej. Unosząc kącik ust, przesunął dłońmi po jej ramionach, masując je delikatnie. Uciskał kark i barki, aż w końcu przesunął silne, poprzeplatane niebieskimi żyłkami dłonie na jej biust. Ścisnął mocno i sapnął z zadowolenia. Zrobił to tak mocno, że musiała spiąć wszystkie mięśnie pleców, żeby nie przechylić się do tyłu. Zająknęła się, gdy złapał ciekawskimi palcami za krawędź koszulki i osunął ją w dół, odsłaniając dwa, intensywnie różowe sutki.
  • Pani Karolino, proszę kontynuować. Ma Pani piękne piersi, pełne i wyposażone w kuszące sutki, ale nie uratują Pani jeżeli raport jest źle sporządzony. – powiedział to tak chłodno i wyniośle, że w niemal sekundę na skórze dziewczyny pojawiła się gęsia skórka, a malutkie, dziewczęce sutki pomarszczyły się leciutko i stwardniały. Czytała dalej, zacinając się i jąkając, gdy on ze spokojną miną przyłożył wąskie usta do jej piersi i zaczął ssać, z zamkniętymi oczami, drugą pierś uciskając mocno. Oblała się rumieńcem, ale nie przerywała. Gubiła się co chwilę w linijkach, oddychając coraz szybciej i stękając gdy przygryzał jej spuchnięty, nabrzmiały sutek.
  • Dobrze, zmieńmy może Pani motywację, bo widzę, że przyjemne, delikatne traktowanie nie sprawdza się w Pani przypadku. – Zrzucił ją ze swoich kolan i wstał, łapiąc za wymuskany koczek, pociągnął ją na fotel, tak, aby klęczała na siedzeniu wypięta. – Proszę kontynuować. – Zrzucił swoją marynarkę i podwinął rękawy koszuli. Zadzierając powoli jej spódniczkę, przytakiwał – Mhm, mhm… a punkt trzeci? Nie pominęła tam Pani nic? – Silny, szybki klaps spadł na jej pośladek zanim obsunął jej skąpe majteczki. Zerknął na jej cipkę, rozchylił ją delikatnie palcami i cmoknął z zadowoleniem. Przesunął palcami między wargami sromowymi, docierając do malutkiej łechtaczki. Gdy tylko potarł ją delikatnie dziewczyna zaskomlała z rozkoszy, mieszając słowa i dysząc. Momentalnie cofnął palec wyżej, karcąc ją.
  • Pani Karolino, ale proszę się uspokoić – powiódł palcami wyżej i rozchylił jej pośladki. Jego oczom ukazał się ciasny, różowy odbyt dziewczyny. Soczyście splunął na niego i bez namysłu zaczął masować kolistymi ruchami jego otoczkę. Pracował nad zewnętrznymi mięśniami, jednocześnie poprawiając pomyłki Karoliny. Jedną dłonią odchylając jej zgrabny pośladek, palcem drugiej dłoni powoli pracował nad zwieraczem. Wsunął koniuszek palca w ciasną dziurkę i poczuł wyraźny opór. Pchał jednak dalej, nieco pewniej, sapiąc przy tym, nie mogąc się doczekać aż pupcia dziewczyny wpuści go do środka. Wsuwał i wysuwał coraz większą część palca wskazującego, a Karolina czytała, drżąc i przeciągając słowa w jęki. Wyciągnął palec i pochylił się, wsuwając czubek języka w leciutko rozwarty odbyt. Czuła jak jego język wije się i wciska coraz głębiej w jej ciepłą, malutką dziurkę. Odsunąwszy usta, uśmiechnął się usatysfakcjonowany widokiem jej pupci, rozwartej, pulsującej, gotowej na dwa bezczelne palce. Wsunął je do samego końca, a ona zawyła, próbując skupić się maksymalnie na swoim zadaniu, kiedy jej dziewiczy tyłeczek był właśnie posuwany i skutecznie rozciągany. Kąsając i całując czule jej pośladek, rozciągał ścianki jej obolałego odbytu, ciągnąc je palcami w górę, w dół, na boki, przy tym wolną dłonią pieszcząc jej nabrzmiałą łechtaczkę. Soki z jej cipki spływały po jego palcach, lśniły delikatnie między wargami sromowymi.
  • I tu… tu właśnie… udało się zrobić małe cięcie… – wyjęczała, gdy on oderwał się od jej dziurek. Wstał energicznie i rozsunął rozporek. Czerwoną, brudną od preejakulatu główkę penisa przyłożył do jej mokrej cipki. Rozwarł wargi sromowe i pocierał, przesuwając członkiem od łechtaczki aż ku samemu wejściu, zanurzając w środku sam czubek. Nie był to największy penis jaki w życiu widziałam, mógł mieć na oko jakieś 17 cm, ale jego grubość… sam właściciel ledwo obejmował go dłonią. Dobrze nawilżonego, przesunął do jej drugiej dziurki i zaczął przeć. W powietrzu zawisnęła gęsta atmosfera oczekiwania. Przestała mówić, zaciskając zęby, a do jej oczu napłynęły łzy. Nie skarcił jej tym razem, był zbyt skupiony na jej zwieraczu. W końcu wsunął się w nią i obydwoje głośno westchnęli, ona z bólu, on z rozkoszy. Jego żylasty kutas pulsował widocznie.
  • Pani Karolino, czy możemy kontynuować? – zapytał, a w jego głosie słychać było już nie ostry, ale pełen troski ton.
  • T-tak… trzecia pozycja to… to… – jąkała się i pociągała nosem. Złapał ją za biodra i zaczął napierać powoli, centymetr po centymetrze, wsuwając go i wysuwając w jej spuchnięty odbyt. Widział jak ścianki jej pupci rozwierają się, jak jeszcze nigdy wcześniej. Czuł kurczowo zaciskający się zwieracz, ale nie zamierzał przestać. Doszedł do połowy długości członka i zaczął posuwać ją szybciej. Miarowo wsuwając go głębiej i głębiej, nie spiesząc się, nie chcąc zrobić jej krzywdy. Stękała i wiła się, wiedziała, że musi się rozluźnić, ale im bardziej próbowała, tym mocniej spinał się jej anus. Złapał za jej koczek, trzymając jej twarz skierowaną na monitor gdy pierwszy raz jego sporych rozmiarów jądra uderzyły mokrą, lekko rozwartą cipkę. Stękał i obsypywał jej pośladki siarczystymi klapsami, ujeżdżając jej coraz bardziej uległy i luźny odbyt. Nie mogła dłużej się skupić, próbowała, ale ból zastąpiła dziwna, nieznana jej do tej pory przyjemność. Nagle zesztywniał, trzymając ją za biodra wykonał cztery, bardzo silne pchnięcia do samego końca, a ona rozszerzyła oczy i zacisnęła wargi, tłumiąc krzyk, gdy poczuła jak jego penis nabrzmiewa jeszcze mocniej i pulsując zalewa jej pupcię ciepłymi, lepkimi strumieniami spermy. Trzymał go w środku jeszcze przez dłuższą chwilę, ocierając spocone czoło. Wysuwając go powoli pozostawił jej tyłeczek szeroko rozwarty, intensywnie różowy. Strużka spermy wyciekła ze środka i popłynęła wprost między wargi sromowe, kapiąc na mięciutki fotel obrotowy. Trzymał jej pośladki obiema dłońmi nie pozwalając, żeby dziurka wróciła do normalnych rozmiarów.
  • Przyszła Pani w samą porę – powiedział gdy w wejściu do boksu stanęła szefowa. Jej płomienno rude włosy opadały kaskadami loków na ramiona i ogromny biust. – A martwiła się Pani, że nie da rady, a tu o… proszę. Raport może średnio dopracowany, ale za to ten tyłeczek… – stukot szpilek rozległ się w boksie, gdy rudowłosa podeszła do Karoliny i bezceremonialnie wsunęła dwa palce w jej pupcię.
  • Cudownie. – masowała obolałe wnętrze dziewczyny – Proszę włożyć plug, najlepiej jeden z tych większych. Za 20 minut będzie tu kolejny klient, też bardzo dobrze wyposażony, ale nie ma niestety czasu na rozgrzewanie jej. – Z głośnym mlaśnięciem wysunęła palce i bujając szerokimi biodrami poszła. Otworzył jedną z szuflad, wyciągając z niej lubrykant i plug wielkości dojrzałej cytryny. Upuścił kilka kropel nawilżacza do lekko ściągniętej już dziurki i nie czekając ani chwili zaczął wciskać korek między ścianki. Pochyliła głowę i dysząc, próbowała nie rozpłakać się znowu. Gdy najszersza część pluga rozpychała jej odbyt, zawyła tak głośno, że dziewczyny z sąsiednich boksów zaglądnęły do środka i chichocząc obserwowały jak on karci ją i posuwa korkiem. Dotykały się nawzajem, dłońmi błądziły po swoich piersiach, dwie z nich odsłoniły cycuszki i nawzajem ssały swoje olbrzymie, napuchnięte sutki. Wrzasnęła gdy cały plug wypełnił jej wnętrze, ale poczuła niesamowitą ulgę. Najgorsza była zdecydowanie najszersza część, teraz odczuwała tylko przyjemne ciepło. Podziękował jej grzecznie i zasuwając rozporek wyszedł, omijając z trudem obmacujące się koleżanki Karoliny. Ona natomiast obolała, ale dumna ze swojej wytrzymałości, powoli, okrakiem zeszła z fotela i usiadła na nim, a właściwie niemal położyła się, żeby tylko nie dociskać korka głębiej. Oddychając głęboko, odpoczywała z zamkniętymi oczami. Większość z koleżanek wróciła do swoich boksów, albo cudzych… ale dwie z nich, przyglądały się Karolinie z zaciekawieniem mierząc jej odsłonięte, gładkie piersi i rozwartą przed napierający od dołu plug cipkę. Szeptały do siebie, chichocząc i nawzajem wypychając się do przodu, do dziewczyny.
  • Słuchaj… – w końcu jedna z nich odezwała się niepewnie, Karolina otworzyła spłoszone, sarnie oczy i zawstydziła się, ostrożnie złączając uda -… ten Twój następny klient… straszny burak. Mocno rżnie i lubi znęcać się nad cipką. My to uwielbiamy, ale dzisiaj Twój pierwszy dzień… pomyślałyśmy, że pomożemy Ci się rozluźnić. Ja jestem Marika, a to moja… przyjaciółka Sabina. – Sabina już stała za plecami Karoliny i masowała delikatnie jej ramiona. Były do siebie bardzo podobne, klienci zazwyczaj biorą je w „zestawie”. Obydwie pulchniutkie, ale z perfekcyjnymi wcięciami w talii. Miały urocze dołeczki w policzkach i włosy przystrzyżone do ramion, kruczoczarne, lśniące – idealne do szarpania podczas głębokiego gardła. Marika miała przeszywające niebieskie oczy, wpatrując się nimi w oczy Karoliny, przesunęła dłońmi po jej udach, rozchylając je powolutku, a ta nie opierała się ani przez chwilę. – Biedny, malutki tyłeczek – mówiła z czułością, naciskając na wystającą część pluga, Karolina syknęła, ale Sabina pilnowała, żeby to uczucie kojarzyło jej się z przyjemnością. Dłońmi masowała jej piersi, pocierając sutki między palcami i ciągnąc je leciutko, mruczała do ucha dziewczyny. Marika rozszerzyła palcami wargi sromowe Karoliny i przyłożyła usta do mokrej, rozwartej cipki. Przyssała się momentalnie do malutkiego guziczka, liżąc go z największym oddaniem, a Karolina jęknęła głośno z rozkoszy. Nikt nigdy nie ssał tak i nie pieścił jej łechtaczki jak Marika. Soki tryskały na twarz koleżanki z pracy, a ona wiła się na fotelu, zapominając o bolesnym dodatku zainstalowanym w jej pupciu. Marika ostrożnie wsunęła palec do wnętrza jej cipki i zaklnęła soczyście.
  • Kurwa Sabina… chodź tutaj. Przez ścianki jej pochwy czuć calutki plug. – świdrowała palcami we wnętrzu dziewczyny macając korek, wypychający jej ścianki. Sabina uklękła między nogami Karoliny i dołożyła swój palec, sapiąc i dotykając swojej cipki przez cieniutki materiał spodni, który i tak już cały był przemoczony. Wierciły palcami pochwę Karoliny, a ta wręcz wyła z rozkoszy, wypluwając coraz więcej soków na fotel i podłogę. Marika i Sabina zaczęły całować się między jej nogami, masując swoje języki i śliniąc się przy tym, nigdy nie widziałam tak dzikiego pocałunku, miałam wrażenie, że zaraz rzucą się na siebie.
  • Za-zaraz… zaraz… DOJDĘ – wrzasnęła Karolina, a one zachichotały. Gdy jedna wysuwała swój pulchniutki palec z jej cipy, druga wciskała go z całą siłą. Dopingowały ją, na zmianę słodkimi i ostrymi słowami.
  • Dojdź suko, spuść się Ty mała, brudna kurwo – cedziła przez żeby Marika, rżnąc różową dziurkę.
  • Tak, malutka, dobrze Ci, prawda? Jesteś taka słodka, taka śliczna – mruczała Sabina, drażniąc punkt G Karoliny, która wywracając gałki oczne, spięła całe ciało i trysnęła przezroczystymi sokami na twarze Mariki i Sabiny. Cała drżała i stękała, przestała panować nad swoim ciałem i przez chwilę miałam wrażenie, że zaraz zemdleje. Jej odbyt pod wpływem silnego orgazmu spiął się i wyparł korek, który z głośnym, mokrym mlaśnięciem upadł na podłogę. Zanim zdążyła się „ocknąć” ani Sabiny ani Mariki nie było już w boksie i gdyby nie czarny włos na podłodze, pomyślałaby, że to tylko realistyczna fantazja. Nie miała nawet chwili, aby się ogarnąć, bo w drzwiach stał już jej kolejny klient. Wiedziała z akt, że był zaledwie dwa lata starszy od poprzedniego, ale dałaby mu co najmniej 10 lat więcej. Jego siwe włosy, przeorana głębokimi zmarszczkami twarz i ciemno popielata broda, nadawały mu wygląd staruszka i jedynie żywe spojrzenie i energiczne ruchy, zdradzały prawdziwy wiek.
  • Dobrze, że jest Pani gotowa, mam dzisiaj dosłownie 10 minut. Nie, nie, proszę nawet nie dotykać komputera, przyjechałem się tylko spuścić. – Rozpiął skórzany, potężny pasek i rozsunął rozporek, podszedł do Karoliny i złapał ją za szyję, podnosząc z fotela i rzucając na podłogę. Owinął pasek wokół jej smukłej szyi, a ona ostatni zachłysnęła się powietrzem i upadając na brzuch, próbowała podnieść. Położył się na niej i już w następnej sekundzie, poczuła ciepłego kutasa bezczelnie wciskającego się w jej odbyt. Ciagnąc za pasek utrzymywał ją w jednej pozycji. Wrzasnęła, dławiąc się śliną i powietrzem, a on śmiejąc się cicho, westchnął z ulgą i od razu przystąpił do posuwania jej dziurki. Leżąc na niej, dociskał jej piersi, brzuch i uda do szorstkiej wykładziny. Ślina i łzy spływały po jej twarzy na podłogę, rozmazując makijaż.
  • Tak… tak, błagam, tak – krzyczała gdy rozluźnił pasek i ruchał ją z całej siły, dysząc do jej ucha i powtarzając jaką grzeczną jest kurwą. Miałam wrażenie, że Karolina zaraz dojdzie, jej wywrócone oczy i drżące ciało wskazywały, że nastąpi to za kilka sekund, ale on zesztywniał pierwszy, krzyknął głośno i wepchnął kutasa głęboko w jej dupę. Fala spermy, nieco bardziej płynnej niż poprzednia dawka trysnęła do jej wnętrza. Upadł na nią i sapiąc ani nie pomyślał, żeby wyciągnąć z niej członek. Ona leżała bezsilnie, łapiąc wdzięcznie każdy oddech. On szeptał jej do ucha, jaką jest brudną suką i jak dobrze było użyć jej tyłka, żeby sobie ulżyć. Zasnęła. Gdy się obudziła, jego już nie było. Piekielnie bolała ją pupcia, cała cipka lepiła się od śluzu i spermy. Uda i piersi miała nieprzyjemnie poobcierane od wykładziny, ale pomimo tego wszystkiego… nigdy nie czuła się tak spełniona. Skończyła swoją zmianę i zebrawszy wszystkie rzeczy, poprawiła ubranie, chwiejnym krokiem, niemal okrakiem wyszła z boksu.

Śpiąca Sylwia

Miałem wtedy 17 lat i starałem się poderwać panienkę z mojego osiedla, która szczęśliwie też pojechała na ten sam obóz. Sylwii-moja rówieśniczka nie miała może figury modelki-anorektyczki ale oczywiście również nie była gruba, raczej niewysoka, miała dość długie lekko pofalowane jasnobrązowe włosy i niebieskie oczy a jej zmysłowe kształty i rewelacyjne cycki jarały mnie już od jakiegoś czasu.
Niestety jedyne co udało mi się z nią osiągnąć to jakieś marne pocałunki…a miałem ochotę na wiele więcej.

Dni mijały raczej nudno – jakieś zwiedzanie itd., na szczęście „nadzór” raczej nie był zbyt dociekliwy i luz był dość spory, jedyną niedogodnością był brak kluczy do pokoi co w znacznym stopniu utrudniało konsumpcję wina i browarku w pokojach, bo zawsze istniała szansa, że ktoś z opiekunów zajrzy do pokoju….

Jeśli chodzi o Sylwię to po jednej z imprezek próbowałem się za nią zabrać, ale szybko wybiła mi z głowy takie pomysły – pieprzona cnotka pomyślałem!

Pewnego dnia wstałem około 5 rano – szedłem do ubikacji, na końcu korytarza – zobaczyłem Artura – kolesia, którego uważałem za strasznego dzieciucha – miał 16 lat, wiec tak naprawdę nie był wiele młodszy ode mnie, ale zachowywał się jak totalny gówniarz, wiec jakoś nie skumplował się z paczką, która wytworzyła się w ciągu tych paru dni a do której ja należałem, Sylwii też za nim nie przepadała mówiąc ze jest po***any i że to dzieciak.

Zastanowiło mnie co ten gówniarz robi w korytarzu „na lewo” w którym znajdowały się pokoje dziewczyn, przecież do kibla mógł iść również w naszej części budynku.

Artur rozejrzał się ale nie zauważył mnie, patrzyłem, jak cicho otwiera drzwi i wchodzi do ostatniego pokoju, gdzie spała Sylwii – jako jedyna spała sama w pokoju dwuosobowym, z powodu braku żeńskiej pary dla niej.

Wkurwiłem się jak diabli, ale postanowiłem sprawdzić co on tam robi.
Pokoje mieściły się na parterze, więc szybko wyszedłem na zewnątrz otwartego już budynku, okrążyłem go biegiem mając nadzieję, że zasłony w oknie pokoju Sylwii nie będą zbyt dokładnie zasłonięte. Nie myliłem się, cichutko podszedłem i przez uchylone okratowane okno zajrzałem do środka.
Zobaczyłem Sylwię śpiącą bez przykrycia (było dość gorąco pomimo wczesnej pory) Sylwii leżała na plecach w samym biustonoszu i majteczkach. Artur stał obok jej łóżka i gapił się na nią, jego szorty sterczały w kroku. Wkurwiłem się jeszcze bardziej, ale dalej patrzyłem nie zdradzając swojej obecności. Sylwii spała głęboko, jedno z ramiączek miała zsunięte i miseczka lekko odsłaniała obwódkę jej sutka.
Artur uklęknął obok jej łóżka i bardzo delikatnie do końca zsunął miseczkę koronkowego biustonosza z jej piersi. Sylwii nie reagowała – wiedziałem, że sen ma naprawdę twardy, bo parę razy zdarzyło się, że Matka nie mogła jej dobudzić gdy przyszedłem do niej około 10 czy 11, a po drugie sama mi to powiedziała – śmiała się, że nawet strzały z armaty nie są w stanie jej obudzić.

Patrzyłem na to wszystko co działo się za oknem i poczułem jak moje spodenki stają się za ciasne.

Artur delikatnie zsunął drugie ramiączko i odkrył drugą pierś dziewczyny. Sylwii nadal spała a jej cycki poruszane oddechem działały na mnie jak wahadełko u hipnotyzera, a mój kutas domagał się uwolnienia ze zbyt ciasnych szortów. Podobnie było z Arturem klęcząc obok łóżka zsunął swoje spodenki i majtki i wypuścił swojego stojącego jak drut zaganiacza wziął go w rękę i powoli zaczął trzepać kapucyna, drugą ręką delikatnie dotknął jej piersi, muskał jej sutka aż stwardniał, Sylwii jęknęła rozkosznie, Chłopak przestraszył się i cofnął rękę, klęczał jak wykuty z kamienia wstrzymując oddech. Sylwii jednak nie obudziła się, Artur ponownie dotknął jej piersi delikatnie pieszcząc jej sutek. Dziewczyna ponownie jęknęła, ale tym razem Artur nie przestraszył się jak poprzednio, co więcej dotknął ustami jej sutka ssając go delikatnie, przestał na chwilę trzepać kapucyna i sięgnął do jej krocza, palcem bardzo delikatnie pieścił jej cipkę poprzez cieniutkie koronkowe majteczki. Piersi Sylwii zaczęły poruszać się nieco szybciej, jest słodkie usta otwarły się szerzej, pojękiwała za każdym razem, gdy jego palec pieścił jej muszelkę.

Artur nieco odważniej ssał teraz jej sutek, dziewczyna przez sen reagowała na jego pieszczoty, szerzej rozchyliła nogi nieświadomie dając mu łatwiejszy dostęp do swojej cipki.
Sylwii nie lubiła tego kolesia i normalnie nie miałby u niej żadnych szans, ale ten gnojek korzystał teraz z jej nieświadomości, spała zupełnie bezradna, a on się bawił jej ciałem.

Od paru chwil waliłem konia patrząc na cała scenę, byłem już blisko, ale powstrzymałem się przed dokończeniem.

Piersi Sylwii poruszały się dość szybko, raz po raz z jej otwartych ust wydobywały się słodkie jęknięcia. Artur również pojękiwał, coraz szybciej waląc kapucyna wystrzelił w końcu obficie spuszczając się na podłogę. Gdy skończył wytarł parkiet i kutasa chusteczkami, wcześniej jednak nabrał na palec odrobinę swojej spermy i włożył do ust śpiącej dziewczyny. Następnie wstał i nie zadając sobie trudu z ponownym ubieraniem Sylwii wyszedł cichutko z pokoju.

Wróciłem do ośrodka, oczywiście skierowałem się prosto do pokoju Sylwii, wszedłem cicho, mój kutas ciągle sterczał nie mieszcząc się w spodenkach. Również uklęknąłem obok łóżka w miejscu, gdzie pare chwil wcześniej klęczał Artur. Sylwii chyba nadal była lekko podniecona, ten gówniarz nie przejmował się nią i gdy tylko spuścił się wyszedł mając daleko w du*** nieświadomą laseczkę.

Wziąłem w usta jej sutka, stwardniał prawie natychmiast, zająłem się również jej cipką, tyle, że ja lekko przesunąłem pasek materiału i dzięki temu mogłem głębiej pieścić jej tunel rozkoszy,
nie trzepałem kapucyna wiedząc, że zaraz wystrzeliłbym. Sylwii jęknęła głośniej a jej ciało przeszedł lekki dreszcz, mimo to spała nadal. Zacząłem trzepać konia, nie trwało to długo w ostatniej chwili wstałem i spuściłem się na jej duże piersi.

Wyszedłem z pokoju zostawiając ją z „prezentem” w postaci mojego nasienia na jej piersiach..