❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts in Sex Opowiadania

Przygoda z licealistką na imprezie

Byłem podekscytowany wizją szampańskiej zabawy do białego rana. Zresztą nie tylko szampańskiej, bo wiedziałem że u kolegi w którego skromnych progach spędzę tę noc alkoholu nie będzie brakować. Pomyślałem, że 4 pokojowe mieszkanie i 12 ludzi to znak szalonej, wesołej imprezy, którą będzie słychać z daleka. Nie pomyliłem się. W drodze do Pawła zauważyłem, że im bliżej do jego miejsca zamieszkania tym było coraz głośniej. Po wejściu do mieszkania zabawa trwała już w najlepsze. Kiedy wchodziłem do salonu, w którym znajdowali się wszyscy zgromadzeni doznałem małego szoku. Byłem przygotowany na 12 osobową męską ekipę, a poza nimi honorowe miejsca na kanapie zajmowały 4 piękne dziewczyny. Zbiłem pionę z chłopakami i podszedłem do damskiej części ekipy. Pierwszą z dziewczyn poznałem od razu. Była to Monika- młodsza siostra Pawła. Mieszkała ona z ojcem w innej miejscowości, więc byłem zaskoczony tym skąd się tu wzięła. Okazało się, że licealistka wraz z 3 koleżankami z klasy postanowiła złożyć bratu niezapowiedzianą wizytę i wkręcić się na melanż. Z każdą z nich przywitałem się całując je w dłoń. Pierwsza miała na imię Kasia. Była mocno zbudowaną (ale nie otyłą) blondynką. Wyglądała na nieco skrępowaną i widać było, że jeszcze się nie rozkręciła. Druga przedstawiła się jako Sandra. Była wysoka, jasnowłosa. Miała całkiem ładną kieckę, która odsłaniała jej długie nogi. Wyglądała na sympatyczną, ale największe wrażenie zrobiła na mnie trzecia. Martyna była śliczną bardzo szczuplutką brunetką. Miała na sobie czarne, poliamidowe legginsy, które rewelacyjnie podkreślały jej seksowne kształty. Uzupełniał to wszystko luźny t-shirt. W jej zielone oczy spoglądałem długo. Całując jej dłoń śledziłem rysy twarzy. Z tego letargu wyrwał mnie Paweł, który wraz z Darkiem i Patrykiem zaproponował mi papierosa na tarasie. Nie zastanawiałem się długo i wyszliśmy zaczerpnąć świeżego powietrza no i nikotyny. Organizator imprezy zdobył się wtedy na chwilę szczerości i nie ukrywał przed naszą trójką, że nie jest zachwycony nieproszoną wizytą siostry. Długo rozmawialiśmy i wraz z chłopakami pocieszaliśmy go. Zwróciliśmy uwagę na fakt, iż zabrała ze sobą całkiem niezłe panienki i niektórzy z nas mogą to wykorzystać. Przyznał nam w końcu rację i zaproponował drinki. Doskonale wiedział, że to pytanie retoryczne i wszyscy ruszyliśmy do salonu. Podeszliśmy do aneksu kuchennego po alkohol. Przez ten czas jak nas nie było niektóre osoby już sobie popiły nie czekając na nas. 8 chłopaków i 3 dziewczyny świrowały na prowizorycznym parkiecie, będącym w rzeczywistości dywanem. Wyglądało to dość komicznie, bo laski otoczone przez tylu facetów wyglądały na trochę osaczone. Spostrzegłem, że ktoś zdążył już rozlać wódkę na podłogę nieopodal blatu, więc żebym nie był o to posądzony zrobiłem szybko drinki i podszedłem do pozostałych na kanapie pań. Siedziały tam tylko Kasia i Martyna, które chyba wciąż nie mogły się rozluźnić, więc podawałem im procentowe napoje. Po chwili Kasia stwierdziła, że idzie ponagrywać trochę tych tańczących wariatów aby potem mieli co wspominać. Nie mogłem nie skorzystać z tej okazji i dosiadłem się do Martyny. Po kilku momentach milczenia w końcu rozpocząłem rozmowę. Na początku była bardzo spięta. Potem jednak coraz lepiej nam się rozmawiało, a kiedy przynosiłem kolejne drinki opowiedziała mi całe swoje życie i okazała się bardzo otwartą osobą. Ja też dużo mówiłem o sobie, często ją rozśmieszałem. W pewnym momencie chwyciłem ją za rękę. Zacząłem delikatnie gładzić, wpatrując się jej prosto w oczy. Nadal opowiadała, nie zwracając na to uwagi. Gdy tak rozprawiała nie odrywałem od niej wzroku i starannie obserwowałem każdy nawet najmniejszy ruch jej ciała. Zauważyłem jednak, że momentami zmysłowo przegryzała wargi i delikatnie się uśmiechała. Długie dyskusje przerwał nam pewien incydent, a mianowicie sytuacja w której lekko podpity Darek zaczął dobierać się do Moniki. W Pawle odezwała się bratnia zazdrość i prawie doszło do szarpaniny. Musiałem wstać i wraz z kilkoma chłopakami ich rozdzielać. W końcu doszli jednak do porozumienia i zaproponowałem ubooty. Wszyscy się zgodzili bo mieli ochotę na coś mocnego. Teraz nie było już podziałów. Wszyscy piliśmy wspólnie i śmialiśmy się razem debatując tak dużą ekipą. Było naprawdę pozytywnie i nie było żadnych spin. Czułem się świetnie. Po pewnym czasie odezwał się nałóg. Postanowiłem wyjść na taras, aby ponownie zapalić papierosa. Rozmyślałem na wiele tematów opierając się o balustradę. Niebo było wyjątkowo gwieździste tego dnia i robiło się coraz chłodniej. Wpatrując się w nie i tocząc refleksje czułem, że jutro będzie wysoki mróz. Nawet etanol płynący w moich żyłach nie był w stanie mnie rozgrzać. Po chwili poczułem dłoń na swoim ramieniu. Odwróciłem się. W ciągu kilku sekund temperatura się podniosła. Otaczający ziąb przestał mieć na mnie wpływ. Stała tam Martyna. Zbliżyłem się do niej. Ona rozchyliła wargi, a ja zaciągnąłem się papierosem i zmysłowo zacząłem wdmuchiwać jej dym w usta. Wciągnęła dym głęboko i spokojnie wypuściła, wpatrując się we mnie nieśmiało. Miałem wrażenie, że chce coś powiedzieć, ale nie pozwoliłem. Przyłożyłem wskazujący palec do jej ust. Pochyliłem się i zacząłem ja namiętnie całować. Rozpuściłem jej cudowne włosy. Zatopiłem w nich nozdrza. Pachniały idealnie. Całując jej szyję, chwyciłem ją za udo. Potem dłoń wędrowała coraz wyżej i w końcu wsunąłem rękę pod koszulkę. Wymawiała moje imię tak jakby chciała zaprotestować, ale nie dokańczała zdania. Nie była w stanie wydusić z siebie słowa. Wyglądała na odurzoną moim dotykiem. Chwyciłem ją za rękę i wróciliśmy do domu. Niemalże biegliśmy przez salon, w którym odbywała się impreza. Większość jej uczestników nawet nas nie spostrzegło, bo byli całkowicie pijani i oddani głośnym rozmowom. Tylko Patryk spojrzał na nas i puścił mi oko. Korzystając z okazji, że Paweł był w toalecie bez wahania przedarliśmy się na korytarz i wparowaliśmy do sypialni jego mamy, zamykając drzwi na klucz. Znów ją całowałem przyciskając delikatnie do ściany. Ściągałem jej koszulkę. Nie było już żadnych oporów. Czułem jak uginały jej się nogi. Były jak z waty. Oczy licealistki byly do połowy zamknięte jakby była w transie. Wyszeptała tylko, że jestem niesamowity. Nie mogłem dłużej czekać. Położyłem Martynę na dużym sypialnianym łóżku i zacząłem ściągać jej legginsy. Musiałem w końcu zobaczyć co kryje się pod nimi. Nie zawiodłem się. Piękne długie nogi. Jako fetyszysta stóp musiałem również ściągnąć skarpetki mojej partnerki. Dotykałem ją i całowałem po całym ciele bez żadnych schematów i ograniczeń. Duże problemy miałem ze ściągnięciem jej stanika. Gdy spytałem o co chodzi nie chciała nic mówić. W końcu się przyznała, że ma kompleks małych piersi. Powiedziałem, że nie jest to dla mnie ważne i w końcu mi uległa. Piersi rzeczywiście nie były jakieś ogromne, ale za to miały piękne duże sterczące sutki, które zacząłem ssać. Po kilku minutach schodziłem niżej i niżej. Całowałem najpierw okolice majteczek i tak o to się z nią droczyłem. Poruszała nogami na wszystkie strony. Nie mogła się opanować i widać było, że sprawia jej to ogromną przyjemność. W końcu zsunąłem jej majtki. Zrobiło się ciepło i wilgotno. Ssałem z rozkoszą całą cipkę i jej okolice. Potem zbliżałem się do łechtaczki i to na tych regionach się skupiałem. Obserwowałem jej reakcję. Rozszerzała nogi coraz śmielej i widziałem że niedługo dojdzie. Nie dokończyłem jednak dzieła. Niestety nie miałem przy sobie gumki, więc momentalnie zrzuciłem z siebie majtki i moja pała okazała się w pełnej gotowości. Najpierw wsunąłem żołędzia, a potem coraz głębiej i głębiej. Po chwili kochaliśmy się już na całego. Na szczęście nie była dziewicą i mimo tego że była trochę ciasna to nie było żadnych problemów. Jej ciało falowało rytmicznie i czułem że za moment dojdzie. Tak się też stało. Pojękiwała cicho a ja gładziłem jej włosy. Wyskoczyłem z niej. Dałem jej chwilę odpoczynku. Leżeliśmy tak koło siebie całując się i obejmując. Po upływie kilku minut stwierdziła, że musi mi to wynagrodzić. Poprosiła żebym wstał. Uklękła przed mną. Najpierw nieśmiało go polizała, a potem wzięła do buzi. Powoli rytmicznie ssała, a ja delikatnie przyciskałem jej głowę. Nie przeszkadzało nam nawet pukanie do drzwi, które niespodziewanie się rozległo. Robiła to coraz dokładniej. W końcu uprzedziłem, że dochodzę. Spuściłem się jej na twarz. To była cudowna chwila. Sperma spływała jej po nosie, policzkach. Trochę nawet zostało na wargach. Zanurzyła w niej palec i posmakowała, mierząc mnie wzrokiem. Nawet nie myjąc twarzy od nasienia położyła się, a ja przy niej. Korzystając z okazji przyłożyłem dłoń do jej twarzy zgarniając trochę spermy. Ugiąłem jej nogi w kolanach i delikatnie wmasowywałem nasienie w stopy. Oczywiście pieściłem je między palcami. Nie zapomniałem również o piętach. Poczułem się pijany i zmęczony. Pocałowałem ją czule w usta i przykryłem wchodząc również pod kołdrę. Spaliśmy tak nadzy koło siebie i dopiero nad ranem obudziło nas pukanie Pawła, który po imprezie chciał sprzątać mieszkanie.

Lato na wsi

Nie chciało mi się w taki upał wychodzić z domu. Zostać jednak też nie chciałem. Zaraz mieli przyjechać do nas goście, a nie za bardzo miałem ochotę z nimi siedzieć. Przyjeżdżali wujek z ciocią i kuzynką, których słabo znałem, bo rzadko u nas bywali. Byłem wstydliwy i niezbyt lubiłem takie spotkania. Postanowiłem w tym czasie pójść na swoją polankę i trochę się poopalać, a wrócić jak już sobie pojadą. Niech rodzice sami się z nimi goszczą.

Mieszkałem z mamą i tatą na wsi, mieliśmy rozległe gospodarstwo. Wziąłem koc i poszedłem polem przed siebie, aż dotarłem do odległej, otoczonej zaroślami polanki, na której lubiłem się opalać. Było to odludne miejsce, nikt tutaj nie chodził i nie przeszkadzał. Do tego od reszty świata odgradzały mnie zarośla. Rozebrałem się, rozłożyłem kocyk i położyłem się w słońcu. Mimo zbyt dużego upału, było całkiem przyjemnie. Cisza i spokój, rozbrzmiewał tylko śpiew ptaków. Zaraz usnąłem. Zbudziłem się chyba po dość długim czasie. Od słońca aż kręciło mi się w głowie. Uznałem, że wujek z ciotką prawdopodobnie już pojechali i mogę spokojnie wrócić do domu. Nie mieli u nas długo siedzieć, tylko wpaść przejazdem, bo jechali do Włoch na romantyczne wakacje we dwójkę i po drodze chcieli zajechać, żeby zostawić u nas swoją córkę Różę, której ponoć bali się zostawiać samej w domu, bo poprzednio jak gdzieś wyjechali, to pod ich nieobecność organizowała huczne imprezy i zrobiła z domu pobojowisko.

Jak wróciłem, to gości już nie było. W ogóle nikogo nie było w domu, nawet rodziców i Róży. Pewnie poszli gdzieś na dwór. I dobrze, bo nie chciało mi się z nikim gadać, czułem się zmęczony tym gorącem i poszedłem wziąć zimny prysznic. Zrobiłem sobie kanapki, bo byłem już głodny, a po posiłku położyłem się i czytałem książkę.

Wieczorem rodzice, którzy chyba czuli się zobowiązani organizować Róży czas, żeby nie czuła się u nas zbyt znudzona, urządzili sobie z nią wspólną grę w karty. Słyszałem ich ze swojego pokoju. Niedługo mama zawołała i mnie, bym do nich dołączył. Niezbyt miałem ochotę, no ale co zrobić. W końcu i tak musiałem zobaczyć się ze swoją kuzynką, której nie widziałem już od kilku lat. Udałem się do dużego pokoju, gdzie wszyscy siedzieli.

  • Cześć – przywitałem się, trochę speszony.
  • Hej – powitała mnie Róża.

Kiedyś Róża przyjeżdżała do nas co roku na wakacje. Byliśmy wtedy jeszcze dzieciakami. Pamiętam, że jako rok starsza ode mnie, zawsze się rządziła i to ona decydowała, kiedy i w co się bawimy. Teraz była szesnastoletnią pannicą i czułem się trochę, jakby to była jakaś obca osoba, zupełnie inna niż ta mała, zadziorna dziewczynka, którą pamiętałem. Umalowana i wystrojona wyglądała wręcz na dorosłą już kobietę. Podczas tej gry w karty czułem się skrępowany i tylko czekałem, aż skończymy i pójdę w końcu do siebie. Ojciec już prawie wygrał tysiąca, ale chyba specjalnie się podłożył i przegrał parę gier, żeby to nasz gość został zwycięzcą. W końcu Róża wygrała, choć chyba wcale jej na tym nie zależało. Wyglądała bardziej na znudzoną niż na żądną wygranej. Po rozegraniu tysiąca i zjedzeniu kolacji, rozeszliśmy się wszyscy do siebie.

Przez kilka kolejnych dni czułem się skrępowany we własnym domu. Róża chodziła ciągle nadąsana i niezadowolona, że musi spędzać u nas wakacje, zachowując się trochę tak, jakby obwiniała za to mnie i moich rodziców. Jednakże bez makijażu, jaki miała w dniu, kiedy przyjechała, oraz ubrana w zwykłą, domową sukieneczkę, a nie odstrojona jak wtedy, wyglądała mniej wyniośle. Ale i bez tego była całkiem ładną dziewczyną, brunetką o nieco wulgarnym spojrzeniu, zdradzającym jej pewność siebie. Z czasem okazała się normalną laską, z charakteru całkiem podobną do tej małej Róży, która kiedyś spędzała u nas wakacje. Teraz, tak jak i wtedy, bywała czasem trochę opryskliwa i władcza, ale kiedy już pogodziła się z faktem, że musi spędzić część swoich wakacji na „tym nudnym zadupiu”, jak określała naszą miejscowość, zazwyczaj bywała wesoła i przyjazna.

Jako, że byliśmy skazani na swoją obecność, szybko zakolegowaliśmy się z Różą. Po prostu spędzanie czasu we dwójkę było mniej nudne, niż samemu. Pewnego dnia, zanim jeszcze przyzwyczailiśmy się do siebie i przebywanie z kuzynką wciąż budziło u mnie skrępowanie, weszła bez pukania do mojego pokoju, co zresztą było typowe dla jej bezpośredniego charakteru. Rodzice pracowali wtedy na gospodarstwie i byliśmy w domu sami, a Róża najwyraźniej nie miała co robić.

  • Cho, zagramy w karty – zarządziła znudzonym głosem.
    Usiadła na łóżku i bez czekania na mają zgodę, zaczęła tasować talię. Graliśmy dość długo, rozmawiając trochę. Od wtedy wspólne gry, a potem też spacery, rozmowy i oglądanie razem telewizji, stały się naszym częstym sposobem zabijania czasu.

Pewnego poranka zbudziła mnie rozmowa mamy i Róży. Siedziały w kuchni i rozprawiały o czymś, nie dając mi już zasnąć. Było jeszcze wcześnie, a poprzedniego wieczora do późna czytałem książkę, więc czułem się niewyspany. Wstałem i poszedłem na śniadanie. Postanowiłem potem udać się na swoją polankę i tam w spokoju sobie jeszcze pospać. Mama podała mi śniadanie i niedługo wyszła z domu, żeby pomóc ojcu przy pracy. Zostałem przy stole z Różą, która zagadywała mnie i opowiadała o swoim życiu w mieście. Gadatliwa była z niej dziewczyna, i dobrze, bo ja za to byłem z natury małomówny.

  • Echh, nudy tu u was, jak cholera – westchnęła, kiedy skończyłem już śniadanie i wstałem od stołu. – Nie macie tu na wiosce jakiejś dyskoteki, czy coś? – spytała.
  • Nie wiem, ja nie chodzę…
  • A, zresztą… Ciotka i tak by mnie pewnie puścić nie chciała – stwierdziła i gdy zobaczyła, że szykuję się do wyjścia z domu, spytała: – Gdzie idziesz?
  • Poopalać się.
  • Poopalać się… – powtórzyła. – Dobry pomysł. To czekaj, idę z tobą – oznajmiła. – A gdzie?
  • Yyy… Na taką polankę, ale to dosyć daleko – spróbowałem ją zniechęcić, bo wolałem iść sam.
  • To dobrze, przejdziemy się. I tak nie ma co robić – zdecydowała ku mojemu niezadowoleniu.
    Na parapecie leżała otwarta paczka papierosów, chyba ojciec zapomniał zabrać z domu. Róża jak gdyby nigdy nic wyjęła z niej dwie fajki i poszła na chwilę do swojego pokoju. Wyszedłem przed dom i czekałem na nią. Niedługo była gotowa. Ruszyliśmy w drogę polem.

Na miejscu rozłożyłem koc i usiadłem. Pomyślałem sobie, że za bardzo się nie poopalam, bo trochę głupio mi było rozbierać się przy Róży do samych gaci. Ona nie miała z tym problemu – od razu ściągnęła przez głowę swoją zwiewną sukienkę, położyła ją na trawie i została w samej bieliźnie.

  • Ale tu fajnie – powiedziała rozmarzonym głosem, siadając koło mnie i wystawiając twarz do słońca.
  • Ja tu przychodzę prawie codziennie, jak jest ładna pogoda.
    Zdjęła buty i wyjęła ze swojej torebki butelkę wina. To było wino z naszej piwnicy. Ojciec pędził dużo wina, żeby owoce z naszego sadu się nie marnowały, więc w piwnicy mieliśmy wiele takich butelek i najwyraźniej Róża zwyczajnie sobie jedną podprowadziła. Odkręciła ją i napiła się z gwinta.
  • Masz – powiedziała i podała mi butelkę.
  • Nie, no co ty – przestraszyłem się.
    Jeszcze nigdy nie piłem alkoholu i sama myśl, że mógłbym to zrobić, napełniła mnie jakimś dziwnym lękiem. Przecież miałem dopiero piętnaście lat. Róża pociągnęła kolejny łyk i znowu mi podała.
  • No masz, nie bądź cipa.
    Wziąłem niepewnie butelkę i pociągnąłem malutkiego łyczka. Chyba wyglądało to, jakbym brzydził się pić po Róży, bo powiedziała:
  • No nie brzydź się, napij się porządnie.
  • Nie brzydzę… – bąknąłem, biorąc kolejny mały łyk.
  • A jak się na przykład całujesz z dziewczyną, to też się tak brzydzisz? – spytała pogardliwie.
  • Ja się nigdy nie całowałem…
    Speszyłem się i na pokaz wziąłem parę porządnych łyków. Aż mi się zrobiło gorąco w brzuchu.
  • Dlaczego? – szczerze się zdziwiła.
  • No Boże, nie wiem…
    Oddałem Róży butelkę, ta wyjęła podwędzone mojemu ojcu papierosy i jednego z nich podała mi.
  • Trzymaj, ten dla ciebie – powiedziała.
  • Dzięki, nie chce.
  • Czemu?
  • Nie chcę, nie palę…
  • Nie bój się, twoja mama nie zobaczy – zadrwiła, zapalając papierosa.
  • Jejku, nie chcę i już.
  • Trzęsidupa – powiedziała z pogardą.
  • No dobra – zdecydowałem się jednak zapalić, żeby się ze mnie nie śmiała, bo najwyraźniej nie mogła pojąć, że ktoś może po prostu nie chcieć papierosa.
    Przyglądała się, jak palę i kazała mi się mocno zaciągać, co było bardzo nieprzyjemne i powodowało, że się krztusiłem. To był mój pierwszy papieros w życiu.
  • Widać, że nigdy nie paliłeś – zaśmiała się i podała mi znowu wino. – Masz, zapij.

Jakoś udało mi się wypalić tego papierosa, chociaż łatwo nie było. Róża za to swojego spaliła z przyjemnością. Kręciło mi się w głowie.

  • Co ty tak w ciuchach siedzisz? Chciałeś się przecież opalać – przypomniała mi. – No nie wstydź się – dodała widząc, że trochę się krępuję zdjąć ubranie.
    Rozebrałem się do majtek i się położyłem. Zamknąłem oczy, ale ona zaczęła mi opowiadać jakąś historię o tym, jak to kiedyś się mocno upiła, i swoim gadaniem nie dała mi zasnąć. Przez tego papierosa czułem się kiepsko – serce mi kołatało, a w ustach ciągle miałem niesmak. Róża wypiła jeszcze trochę wina i położyła się koło mnie.
  • Posuń się – pchnęła mnie.
    Ile się dało, to się przesunąłem, ale koc był nieduży. Leżeliśmy koło siebie na wznak, stykając się nagimi ramionami. Róża przez chwilę nuciła coś pod nosem, ale niedługo ucichła i chyba usnęła. Na szczęście zaraz zacząłem czuć się lepiej. Zrobiło się nawet całkiem przyjemnie, czułem jak wino we mnie krąży, a słońce rozgrzewało dodatkowo. Chyba na chwilę także przysnąłem, aż poczułem coś na dłoni i się wybudziłem.

Moja ręka leżała wzdłuż ciała, a kuzynka we śnie przysunęła się do mnie jeszcze bliżej i jej pupa przycisnęła mój mały palec. Przez materiał majtek czułem miękkość jej pośladka. Zacząłem o tym myśleć i jakoś nie mogłem się od tej myśli opędzić. Prawie naga dziewczyna tak blisko mnie… Dotykam jej tyłka… Trochę we mnie zabuzowało. Leżałem tak chwilę i samemu przed sobą było mi głupio, że czerpię przyjemność z dotykania do własnej kuzynki. Delikatnie wysunąłem spod niej rękę i obróciłem się w stronę Róży. Uniosłem głowę i zajrzałem jej w stanik. Widząc dziewczęce piersi z tak bliska podnieciłem się jeszcze bardziej. Oparłem się na łokciu i wędrowałem spojrzeniem po całym jej ciele. Była szczupła i blada, skóra wydawała się taka gładka, że aż chciało się dotknąć. Długie nogi, a pomiędzy nimi zarysowana na materiale majteczek kreseczka jej kobiecości. Róża nagle drgnęła, jakby jej się coś przyśniło, chrząknęła i otworzyła oczy. Popatrzyła na mnie trochę zdziwiona, a ja dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że muszę wyglądać strasznie głupio tak się w nią wpatrując z rozdziawioną gębą. Zawstydziłem się, że mnie na tym przyłapała.

  • Co jest? – spytała nieco zaspanym głosem. – Co tak patrzysz? Już chcesz wracać, czy co?
  • Nie, nie… – wydukałem.
  • To dooobrze – ziewnęła, przeciągając się. – Bo mamy jeszcze wino.
    Po chwili usiadła, wzięła butelkę i popijając zaczęła znów coś opowiadać. Tym razem o jakiejś imprezie na której była kiedyś ze znajomymi. Ogólnie to temat imprez był jednym z jej ulubionych, najbardziej lubiła opowiadać właśnie o imprezowaniu. Po chwili obróciła się w moją stronę, żeby podać mi wino. Przyjrzała mi się i nagle zamilkła w pół zdania. Bez słowa dała mi butelkę. Napiłem się. Siedzieliśmy tak nic nie mówiąc, przekazując sobie co chwilę wino. Było trochę dziwnie, kiedy Róża się nie odzywała, zwłaszcza, że tak nieoczekiwanie przerwała tą swoją historię. Miałem ochotę jakoś ją zagadać, tylko nie wiedziałem o czym. Tym bardziej, że teraz moje myśli ciągle wędrowały wokół faktu, że moja kuzynka jest prawie naga, i jakoś ciężko było mi się skupić na czymkolwiek innym. W pewnym momencie zauważyłem, że na moich majtkach bardzo wyraźnie widać, jak się podnieciłem. Dotarło do mnie, że ona też musiała to zauważyć. Znów poczułem się strasznie zażenowany. To pewnie dlatego tak nagle zamilkła i dziwnie mi się przyglądała. Przechyliłem mocno butelkę, chcąc wziąć sporego łyka, ale niewiele wina wleciało mi do ust. Butelka była już pusta. Nawet nie zauważyłem, kiedy całą z Różą opróżniliśmy. Trunek był słodki i całkiem smaczny, dobrze wchodził, ale w głowie szumiało mi już porządnie. Pierwszy raz doświadczyłem, jak to jest być pijanym.
  • Koniec – powiedziałem, odrzucając butelkę w trawę. Własny głos zabrzmiał dla mnie jakoś obco.
    Róża w zamyśleniu pokiwała głową.
  • A twoi rodzice nie byli źli, że całą noc wtedy nie wróciłaś? – spytałem po chwili, żeby przerwać milczenie, nawiązując do historii tej imprezy, którą Róża wcześniej opowiadała. To pytanie zadane po takim czasie milczenia musiało jednak zabrzmieć dziwnie.
  • Kiedy? – spytała, nie wiedząc o co mi chodzi. – Aaa, wtedy… – przypomniała sobie, o czym wcześniej mówiła. – To nieee – ziewnęła i machnęła ręką. – Powiedziałam im, że spałam u koleżanki…
  • Aha.
  • Faaajnie wtedy było… – westchnęła. – Naprawdę to po tamtej imprezie spałam z kolegą z klasy w jednym łóżku, bo było mało miejsc do spania… – zaczęła opowiadać w zamyśleniu. – To była namiętna noc… Byliśmy pijani, zaczęło się od buzi-buzi, a skończyło się na… – przerwała.
    Już samo wyobrażanie sobie, co Róża robiła z tym swoim kolegą, strasznie mnie podniecało.
  • To ty mówisz, że nigdy się nawet nie całowałeś? – spytała nagle, odwracając się w moją stronę.
  • No nie…
  • I nie chciałeś nigdy spróbować? Zobaczyć chociaż, jak to jest?
  • No chciałbym – szepnąłem, spuszczając głowę.
    Róża usiadła przodem do mnie i przyglądała mi się.
  • Możesz spróbować ze mną – rzekła również szeptem, trochę jakby niepewnie.
    Podniosłem wzrok i przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Wcale nie byłem do końca przekonany, czy naprawdę to powiedziała, czy może tylko poniosła mnie moja pijana fantazja. Róża miała zamglone spojrzenie i rumianą twarz. Wino najwyraźniej jej także uderzyło do głowy, bo przecież wypiła więcej niż ja.
  • Tak… – zgodziłem się gorliwie.

Kto by pomyślał, że będę mógł tego spróbować z własną kuzynką. Jeszcze niedawno taka myśl wydałaby mi się niesmaczna, ale w tym momencie perspektywa pocałunku z Różą była dla mnie ekscytująca. Czułem, jak serce mi łomocze i kręci mi się w głowie. Nie za bardzo jednak wiedziałem, jak się do tego zabrać.

  • To chodź – zachęciła mnie kuzynka, zmysłowo rozchylając wargi i wyciągając do mnie ręce.
    Złapała mnie za ramiona, a ja położyłem dłonie na jej nagich biodrach i przysunąłem się do niej. Rozłożyła nogi, żebym mógł usiąść pomiędzy nimi. Siedzieliśmy naprzeciw siebie, oplatając się wzajemnie udami. Róża przechyliła głowę w bok. Nasze usta się zetknęły. Poczułem ciepło miękkich warg swojej kuzynki. Z nadmiaru wrażeń coraz mniej do mnie docierało. Pamiętam, że dziewczyna wpychała język do moich ust, że gładziła mnie lekko po ramionach, a ja trzęsącymi się dłońmi obmacywałem ją, chcąc nasycić się dotykiem dziewczęcej skóry. Jakby to miała być moja jedyna okazja w życiu, żeby dotykać dziewczyny. Pamiętam kosmyk jej włosów, który spoczął na moim nosie i miał słodkawy zapach. Docierało do mnie cichutkie pomrukiwanie kuzynki, która ssała mój język, czułem gładkość jej ud stykających się z moimi nogami. Wrzało we mnie jak jeszcze nigdy, wydawało mi się, że zaraz dostanę orgazmu. Zsunąłem dłoń po plecach Róży i włożyłem ją w jej majtki, by złapać za pośladek. Poczułem, że drugą moją rękę dziewczyna sama położyła na swojej piersi. Zacząłem miętosić ją przez stanik.

Być może to wszystko trwało krótko, ale ja zatraciłem poczucie czasu. Docierało do mnie tak wiele nieznanych mi dotąd bodźców, że trudno było zachować trzeźwość umysłu. W pewnym momencie Róża zamknęła usta i odepchnęła mnie lekko od siebie. Odsunąłem głowę i ciągle zamroczony tymi przeżyciami popatrzyłem na jej roześmianą twarz.

  • I jak ci się podobało? – spytała wesoło.
  • Fajnie – wydyszałem.
  • No widać – odparła, wskazując na moje krocze.
    Okazało się, że z tego podniecenia mój penis tak urósł, że nie mieścił się już w majtkach i jego nabiegła krwią główka wystawała spod gumki. Róża wysunęła palec wskazujący i jego opuszkiem musnęła moje wędzidełko, po czym chichocząc cofnęła rękę. Zadrżałem. Uśmiechnęła się do mnie. Patrzyłem się w jej cycki, rękę ciągle trzymałem w jej majtkach i macałem za pupę. Ciepło rozchodziło się od mojego penisa po brzuchu i udach. Gumka majtek uciskała mi przyrodzenie. Moje onanistyczne doświadczenie mówiło mi, że ten moment już się zbliża. Wstydziłem się wytrysnąć przy Róży. Zerwałem się z miejsca i podbiegłem do krzaków. W biegu złapałem się za fiuta i przesunąłem po nim ze dwa razy dłonią w tą i z powrotem. W ostatniej chwili znalazłem się przy zaroślach i trysnąłem na liście. Siła orgazmu powaliła mnie na kolana. Klęcząc tyłem do Róży i masując się po przyrodzeniu, dyszałem ciężko i obficie chlapałem na krzaki i trawę.

Podciągnąłem majtki, ale sterczącego wciąż członka nie dało się w całości nimi zakryć. Był oblepiony spermą, podobnie jak moja ręka. Wstałem, obróciłem się i ze spuszczoną głową wróciłem do Róży.

  • Aha, no spoko… – skomentowała mój wyczyn.
    Nie wiedziałem, co sobie myśli, ale wydawało mi się, że wyczuwam jej pogardę. Niezbyt się tym teraz przejmowałem, choć trochę głupio jednak mi było. Wytarłem dłoń w trawę, padłem na koc, obróciłem się na brzuch, żeby schować swojego penisa, i zamknąłem oczy. Byłem trochę pijany i ciągle odurzony niedawnymi wrażeniami. Czułem, jak moje ciało ogarnia błogie rozluźnienie. Po chwili usnąłem jak kamień.

Obudziłem się z nieprzyjemną suchością w ustach. Chciało mi się pić. Ciągle było bardzo gorąco. Obok mnie spała Róża. Potrząsnąłem nią.

  • Wstawaj, wracamy do domu – zarządziłem.
    Ziewnęła, przeciągnęła się i z ociąganiem zaczęła się podnosić. Ubraliśmy się i powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę domu. Całą drogę nic nie mówiliśmy. Byłem lekko skacowany, trochę bolała mnie głowa. Do tego czułem się zażenowany tym waleniem gruchy przy swojej kuzynce. Najbardziej szkoda mi było, że nie dowiedziałem się, co byłoby dalej, gdybym wytrzymał trochę dłużej. Bo wydawało mi się, że Róża wcale jeszcze nie chciała wtedy kończyć tej naszej zabawy. W domu bez słowa rozeszliśmy się do swoich pokoi.

Kiedy dwa dni później jadłem śniadanie, Róża weszła do kuchni. Do tej pory unikałem jej, czułem się przy niej jakoś niezręcznie. Tym niemniej przez ten czas już kilka razy onanizowałem się myśląc o swojej kuzynce. Tamto zajście ciągle siedziało mi w głowie i coraz bardziej się na nią napalałem. Raz nawet podkradłem jej majteczki, które wisiały na suszarce do bielizny, i trochę je zachlapałem podczas zabawy, ale na szczęście i tak były wilgotne więc po prostu wyprałem je wtedy znowu i odwiesiłem na suszarkę.

  • Hej – przywitała się, wchodząc do kuchni.
  • Cześć – burknąłem, pesząc się przy niej jak zwykle.
  • Smacznego.
  • Dzięki.
    Patrzyłem w talerz, żeby uniknąć spojrzenia Róży. Na szczęście kuzynka zaraz rozładowała napięcie, zagadując mnie beztrosko, jakby zupełnie już zapomniała, co zrobiliśmy na polance.
  • Ale się spiekłam wtedy na tym słońcu – westchnęła. – Wszystko mnie teraz swędzi… Ty też się tak zjarałeś?
  • Trochę tak.
  • Trzeba było nasmarować się filtrem do opalania. Następnym razem musimy pamiętać.
  • No – bąknąłem, choć wcale nie zakładałem, że jeszcze pójdziemy z Różą na polankę.
  • To co, kiedy znowu idziemy się poopalać? – spytała, uśmiechając się.
  • Nie wiem, jak chcesz…
  • Może zaraz pójdziemy? Weźmiemy winko, przynajmniej jakoś czas zleci, bo strasznie mi się nudzi tak w domu siedzieć…
  • Yyy, no nie wiem…
  • No cho, jedz i idziemy. Tylko weź jakiś krem, bo ja nie mam.
    Patrzyłem na nią niepewnie, bo trochę krępowałem się z nią iść.
  • Zapalimy sobie papieroska – mrugnęła okiem, uznając chyba, że ten argument ostatecznie mnie przekona.
  • No okej – zgodziłem się.
    Róża zeszła na chwilę do piwnicy. Domyślałem się, po co. Kiedy zjadłem, ruszyliśmy na polankę. Po drodze nuciła coś pod nosem i wymachiwała wesoło swoją torebeczką.
  • Zobacz, jak się spaliłam. – Róża wskazała na swój czerwony brzuch, kiedy rozebrała się po dotarciu na polankę.
  • No, rzeczywiście…
    Rozsiedliśmy się na kocu i popijając wino, gadaliśmy i śmialiśmy się. Opróżniwszy butelkę, postanowiliśmy trochę się przespać.
  • Dawaj krem – zażądała Róża. – Muszę się nasmarować.
  • Trzymaj – podałem jej tubkę.
  • Ty… – zwróciła się do mnie. – A nie obrazisz się, jak zdejmę stanik? Chcę sobie trochę opalić cycki, bo wszędzie jestem czerwona, a na cycach takie chujowe, białe plamy…
  • No… Nie… Nie obrażę… – wydukałem, pesząc się i zarazem czując przyjemne mrowienie w penisie wywołane tą myślą.
  • Dzięki. Tylko się znowu tak nie podniecaj, najlepiej odwróć się w drugą stronę i się nie gap – powiedziała wyginając ręce za plecy, żeby rozpiąć sobie stanik.
    Poczułem, że robię się ze wstydu czerwony jak burak. Położyłem się na brzuchu, odwracając głowę od kuzynki, ale i tak już wiedziałem, że kiedy tylko zaśnie, będę sobie do woli oglądał te jej cycki.
  • A ty co? – spytała. – Tak w ubraniu się chcesz opalać? Rozbieraj się też, bo mi głupio będzie samej tak na golasa.
    Nie zareagowałem. Nie chciałem się dzisiaj przy niej rozbierać.
  • No mówię coś! – zniecierpliwiła się.
    Usiadłem więc i żeby nie drażnić Róży, ściągnąłem koszulkę. Popatrzyłem na nią. Siedziała z piersiami na wierzchu i spoglądała na mnie ponaglająco.
  • Spodenki też – rozkazała.
  • Nie – sprzeciwiłem się nieśmiało, bo miałem już sztywno w majtkach i gdybym zdjął spodenki, znowu odsłoniłbym swoje podniecenie. A drętwiał mi w zastraszającym tempie, bo właśnie pierwszy raz w życiu widziałem dziewczęce piersi. I to jakie śliczne.
  • Oj weź mnie nie wkurzaj, zdejmuj te pory i nie gadaj, i tak już widziałam tego twojego ptaszka więc nie masz się co wstydzić.
  • Ale Róża…
  • Dzisiaj opalamy się na golasa, ty też. Koniec dyskusji.
    Widziałem, że znowu włączyła się u niej ta jej władcza osobowość. Jeszcze przed chwilą pytała mnie, czy sama może się rozebrać, a teraz już nakazywała to samo mi, i to bez możliwości sprzeciwu. Zsunąłem więc spodenki i z obawą spojrzałem na swoje krocze. Na tle majtek było widać sztywność, ale na szczęście główka penisa nie wystawała tak jak ostatnio spod gumki. Róża też patrzyła się w moje gacie, jakby oceniając stan mojego podniecenia.
  • Gacie też – powiedziała, podnosząc się, stając przede mną i podpierając się pod boki.
  • Chyba cię pogięło – spróbowałem powiedzieć to pewnym siebie tonem, ale niezbyt mi wyszło.
  • Ojejku, jaka wstydliwa panienka – rzuciła pogardliwie piskliwym głosem.
    Włożyła kciuki w gumkę swoich majtek, po obu stronach bioder, i szybkim ruchem zsunęła je sobie na kolana. Podniosła nogę, zdjęła przez nią majtki, następnie tak samo przez drugą nogę. Po chwili majteczki Róży wisiały na jej wysuniętym palcu wskazującym. Stojąc przede mną, zakręciła nimi w powietrzu, jakby była dumna ze swojej bezwstydności. Serce kołatało mi jak szalone i z trudem mogłem złapać oddech. Miałem przed samymi oczami nagą cipkę swojej kuzynki.
  • Jak tam sobie chcesz – powiedziała takim głosem, jakby się na mnie zawiodła. – Ale ja się będę opalać nago. A ty się tak nie gap, bo zaraz ci te gacie rozerwie…
    Wysunęła lekko nogę i postawiła bosą stopę na moim kroczu. Po przyrodzeniu rozeszło mi się przyjemne mrowienie i aż się wygiąłem z rozkoszy. Przesunęła stopą w górę i w dół po moich wypukłych majtkach i zaśmiała się pogardliwie. Nie miałem pojęcia, jak się zachować, i chcąc cokolwiek powiedzieć, palnąłem:
  • Rzeczywiście ci się pod majtkami nie opaliło…
    Skóra na biodrach i łonie Róży była trochę bledsza niż reszta jej ciała, która ostatnio trochę się zarumieniła w słońcu. W miejscu, gdzie powinny być majtki, tworzył się charakterystyczny, jaśniejszy kształt.
  • Ty mały zboczeńcu – powiedziała, siadając znowu koło mnie.
  • No dobra, zdejmę… – zdecydowałem się jednak posłuchać Róży, bo jej wrogość sprawiała, że sprzeciwianie się jej powodowało u mnie jakieś dziwne poczucie winy i jeszcze większe zawstydzenie, niż jakbym się przy niej rozebrał.
    Rozdygotanymi dłońmi ściągnąłem majtki i szybko położyłem się na brzuchu, żeby zasłonić fiuta.
  • No i dobrze – uśmiechnęła się Róża. – Przynajmniej sobie trochę dupsko opalisz, bo też widzę masz blade. A tego ptaszka nie musisz tak chować, mnie tam on nie interesuje. Ale stanął to ci nieźle, hehe.
    Zamknąłem oczy.
  • Nasmarować ci plecy? – spytała po chwili Róża.
  • Mhm.
  • Okej.
    Poczułem, jak zimny krem skapnął na mnie, a po chwili dłonie Róży, rozcierające go po mojej skórze. Nasmarowała mi szyję i całe plecy, schodząc powoli w dół. Robiła to dokładnie, wcierała mocno, czułem się jakby to był masaż. Następnie zeszła na pośladki i dość długo mi je pieściła. Było to trochę dziwne, ale nic nie mówiłem.
  • Dobra. Obracaj się – rozkazała, kiedy już cała tylna część mojego ciała była wysmarowana.
  • Nie, dzięki… Z przodu nie trzeba… – zaprotestowałem nieśmiało, nie chcąc manifestować przed Różą swego wzwodu.
    Nachyliła się do mojego ucha i wyszeptała:
  • No obróć się, proszę cię. Chcę cię nasmarować od przodu.
    Trochę zdziwił mnie jej przymilny ton.
  • Nie pożałujesz… – dodała jeszcze ciszej, przykładając usta do mojego ucha tak blisko, że jej wargi mnie dotknęły.
    Ciekawość kazała mi posłuchać Róży. Zresztą sytuacja i tak była już dla mnie krępująca, więc co mi szkodziło, żeby stała się jeszcze bardziej. Powoli obróciłem się na plecy, próbując ukryć swój przyśpieszony oddech. W głębi duszy domyślałem się, co zaraz może się wydarzyć, i choć jak najbardziej tego chciałem, odczuwałem też przed tym jakiś dziwny niepokój. Róża usiadła okrakiem na moich udach i wycisnęła obfitą ilość kremu na mój brzuch. Zaczęła go wolno rozcierać, przesuwając dłońmi od mojego pępka do klatki piersiowej, aż po samą szyję, w tą i z powrotem. Nachylała się nade mną, kiedy jej ręce wędrowały w górę po moim torsie. Nagie piersi kołysały się lekko, jak się poruszała. Patrzyłem w nie jak urzeczony, a kiedy przeniosłem wzrok na twarz kuzynki, puściła mi oko i uśmiechnęła się. Nie wiedziałem, czy może jest to znak, że mogę ich dotknąć. Ręce aż mnie do tego świerzbiły, ale powstrzymywałem się w obawie przed reakcją Róży. Przesunęła się w dół, siadając teraz na moich kolanach. Zsunęła ręce po moich biodrach na uda, omijając penisa. Aż zadrżałem, kiedy jej dłonie przesuwały się koło niego. Zaczęła smarować mi kremem nogi i okolice krocza, nie dotykając jąder i prącia. Co rusz jednak na nie spoglądała z zadowoloną miną. Przeczuwałem, że niedługo dotknie mojego rozbudzonego fiuta, i na samą myśl o tym dygotałem. Trzęsły mi się ręce, trochę chyba ze strachu przed nieznanym, ale najbardziej z podniecenia. Róża to zauważyła.
  • Spokojnie – szepnęła łagodnie, głaszcząc mnie po drżącej dłoni. – Nie bój się.
    Położyła moją rękę na swojej nodze. Zacząłem ją delikatnie gładzić. Sama masowała górną część moich ud w taki sposób, jakby chciała mnie tym masażem zrelaksować. Po chwili wzięła ponownie tubkę z kremem.
  • Nasmaruję ci go, chcesz? – spytała, patrząc na mojego członka.
  • Ehe – wydusiłem.
    Uniosła rękę nad mojego penisa i wycisnęła krem prosto na niego. Biała maść spłynęła po główce fiuta na trzon, wyglądało to trochę tak, jakbym się spuścił. Położyła dłoń na moim członku i przycisnęła mi go do brzucha. Przejechała po nim swoją rączką w górę i w dół. Cały aż się wygiąłem i zajęczałem. Róża roześmiała się srebrzyście. Zaczęła namiętnie masować obiema dłońmi mojego tłustego od kremu penisa, rozsyłając po nim rozkoszne mrowienie. Odważyłem się złapać kuzynkę za pośladek. Macałem ją po pupie, a drugą ręką głaskałem po udzie. Przyglądałem się jej poruszającemu się ciału, głównie cyckom, które były seksownie naprężone. Z sekundy na sekundę robiło mi się coraz cieplej w kroku i zdawałem sobie sprawę, że finał jest tuż tuż. Krępowałem się dojść w rękach Róży, nawet przemknęło mi przez myśl, żeby znów uciec i wytrzepać się w zarośla, ale było mi tak przyjemnie, że nie zdążyłem się na to w porę zdecydować. Po kilkunastu sekundach było już za późno. Z rozkoszy aż zawirowało mi w głowie i trysnąłem obficie. Stęknąłem i zacisnąłem dłonie na ciele kuzynki. Sperma chlapała na mój brzuch i klatkę piersiową. Róża patrzyła na to i z zadowolonym uśmiechem na ustach masowała mnie dalej, aż ostatnia kropelka nasienia wyciekła z mojego penisa, spływając mi do pępka. Dyszałem ciężko i próbowałem zebrać myśli. W powietrzu czułem woń swojego ejakulatu. Dziewczyna zsunęła dłonie z mojego przyrodzenia i przeniosła je na klatę. Tak jak wcześniej krem, teraz rozsmarowywała po mnie spermę.
  • Przepraszam – bąknąłem zażenowany.
  • Nie ma za co. – Róża poklepała mnie po tłustej od filtru i nasienia klacie. – Przynajmniej będziesz mocniej nasmarowany – zażartowała.
    Zeszła ze mnie, wytarła ręce w trawę i popatrzyła na mnie.
  • I co, lepiej? – spytała poważnie.
  • Tak… – uśmiechnąłem się, rzeczywiście czując ogarniającą mnie błogość i zrelaksowanie.
  • To dobrze – powiedziała, kładąc się na brzuchu. – Przynajmniej nie będziesz się tak podniecał smarując mi plecy.
    Przez chwilę leżeliśmy tak koło siebie, aż Róża się zniecierpliwiła.
  • No na co czekasz? – spytała. – Teraz ty mnie weź pokremuj.
  • Dobra, już.
    Podniosłem się i teraz to ja rozsiadłem się okrakiem na jej nogach. Mój oblepiony spermą i oklapły teraz fiut leżał luźno na jej złączonych udach, a tuż przed nim znajdowała się lekko odstająca do góry, naga pupa Róży. Wycisnąłem maść na plecy kuzynki i zacząłem ją dokładnie wcierać w skórę dziewczyny. Nasmarowałem jej ramiona i plecy, przerywając tuż nad pośladkami.
  • Yyy… Tyłek też? – spytałem niepewnie.
  • No a co? Sam się przecież nie nasmaruje, hehe.
    Kapnąłem kremem na każdy z pośladków i nieśmiało położyłem na nich ręce. Zacząłem je delikatnie masować. Były bardzo przyjemne w dotyku. Mój członek zaczął powoli nabrzmiewać. Po chwili przesunąłem się w dół i już bez pytania nasmarowałem równie gładkie uda Róży.
  • Dzięki – rzuciła, gdy skończyłem i z niej zszedłem. Przekręciła się na plecy.
  • Nie ma za co.
    Popatrzyła na mój połowiczny wzwód.
  • Ej, miałeś się już nie podniecać – skarciła mnie, ale bez złości, a po chwili roześmiała się jakby powiedziała jakiś żart. – Niezły z ciebie napaleniec – dodała.
    Uśmiechnąłem się przepraszająco.
  • A chcesz też mnie posmarować z przodu? – zaproponowała po chwili namysłu.
  • No chętnie – napaliłem się. – Jeśli ty chcesz… – dodałem.
  • Spoko – mrugnęła do mnie.
    Znowu wszedłem na jej uda. Przypadkowo mój penis dotknął do jej łona.
  • Oj, sory – bąknąłem, odsuwając się odrobinę.
    Uśmiechała się do mnie ciągle, dając do zrozumienia, że nic się nie stało. Nalałem sobie trochę kremu na rękę i zacząłem go wcierać w brzuch kuzynki.
  • Cycki też – szepnęła po chwili porozumiewawczym tonem, widząc, że wciąż spoglądam na nie z ochotą.
    Nieduże piersi Róży prężyły się, a ich brodawki sterczały ponętnie. Ręce znowu zaczęły mi się trochę trząść z podniecenia, kiedy położyłem je na cyckach swojej kuzynki. Dziewczyna podniosła się odrobinę, podparła się na łokciach i obserwowała, jak moje przyrodzenie rośnie w oczach. Trochę mnie to zawstydzało, ale i tak coraz zachłanniej masowałem jej piersi. Czułem dłońmi przyjemną twardość brodawek, kontrastującą z miękkością całych cycków. Ugniatałem je przez jakiś czas jak ciasto, nie mogłem się od tego oderwać, aż Róża w końcu powiedziała wesoło:
  • No dobra, starczy już. Jeszcze nogi.
    Rozłożyła uda, prezentując tym samym w pełni swoją cipkę. Serce zaczęło mi mocno kołatać z coraz większego podniecenia. Czułem, że aż dostałem wypieków na twarzy. Próbując jednak nie dać po sobie nic poznać, zacząłem smarować filtrem przednią część ud Róży. Kucałem teraz pomiędzy jej łydkami. Rozkładając jeszcze mocniej nogi, wystawiła do pokremowania także wewnętrzną część swoich ud. Moje dłonie co rusz wędrowały w pobliże jej łona. Wpatrując się w nie jak urzeczony, widziałem, jak dziurka mojej kuzynki robi się coraz wilgotniejsza, wydzielając jakiś dziwny śluz. W powietrzu unosił się coraz intensywniejszy zapach cipki. Róża oddychała głośno, aż w pewnym momencie zajęczała przeciągle. Popatrzyliśmy sobie w oczy.
  • Wymasuj mi ją… – wydyszała prosząco. – Cipę… – dodała dla pewności, bo patrzyłem na nią tępo, nie dowierzając, że naprawdę mogę ją tam dotknąć.
    Moje dłonie od razu powędrowały na podbrzusze Róży. Zacząłem pieścić jej szparkę i pachwiny. Byłem już tak podniecony, że prawie się nie kontrolowałem. Wsuwałem palec do cipki, a drugą rękę wepchnąłem pod tyłek kuzynki i zacząłem masować ją po tylnej dziurce. Pojękiwała seksownie i wystawiała się chętnie na moje macanki. Po chwili chwyciła mnie za ramiona i pociągnęła do siebie.
  • Chodź tu… – wydyszała.
    Bezzwłocznie, jakbym tylko na to czekał, położyłem się na swojej kuzynce, która jeszcze szerzej rozłożyła nogi. Mój penis ponownie zetknął się z jej łonem. Podparłem się na łokciach nad Różą, patrząc jej z pożądaniem w twarz. Wsunęła dłoń pomiędzy nasze ciała i złapała mnie za przyrodzenie. Oboje patrzyliśmy sobie w oczy, kiedy Róża wprowadzała do siebie mojego penisa. Nic nie mówiliśmy, obydwoje wiedzieliśmy, że tego chcemy. W powietrzu roznosiły się tylko nasze przyśpieszone oddechy i dobiegający z oddali śpiew ptaków. Przyciągnęła do siebie moją głowę i zaczęła mnie całować. Czubkiem penisa już w niej byłem i napierałem dalej. W ustach czułem wirujący język Róży. Byłem w niej już do końca… Całym przyrodzeniem odbierałem gorąco i wilgoć swojej kuzynki. Masowała mnie po plecach. Obydwoje poruszaliśmy powoli biodrami. Jej piersi rozgniatały się na mojej klacie. Uda oplatały moje biodra. Całe nasze tłuste od kremu ciała były w siebie mocno wtulone. Poruszaliśmy się z każdą chwilą coraz szybciej, niedługo przestaliśmy się całować, bo prędkość naszej kopulacji już na to nie pozwalała. Obmacywaliśmy się nawzajem z namiętnością. Róża jęczała głośno i wydawała z siebie urywane okrzyki. Silnie zacisnęła na mnie nogi i wykrzywiła się w grymasie rozkoszy. Ten orgazm malujący się na jej twarzy i te jeszcze głośniejsze jęki, które teraz wydawała, tak mnie podnieciły, że poczułem, iż też zaraz dojdę. Cipka Róży zaczęła rytmicznie zaciskać się na moim fiucie. Wycisnęła z niego kolejny orgazm. Czułem, jak moje nasienie w niej wypływa.
  • Różaaa… – wyjęczałem i wtuliłem głowę w szyję kuzynki.
    Choć był to już mój drugi orgazm, odczuwałem go z niesłychaną intensywnością, spotęgowaną chyba tym, że każdym punktem swego penisa odbierałem dotyk gorącego wnętrza Róży. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego. Przez chwilę trwaliśmy tak w bezruchu, mocno w siebie wtuleni…

Poczułem, jak Róża się rozluźnia. Uniosłem głowę i unikając jej wzroku, wysunąłem się z niej. Zadyszany padłem na koc obok swojej kuzynki.

  • Ufff – odetchnęła zmęczona Róża.
    Też byłem zmachany i cały spocony. W takim upale ten wysiłek dał się we znaki. „Boże, co my zrobiliśmy…” – poczułem lekką trwogę.
  • Niezłe z nas zboczuchy, co? – zagadnęła Róża, kiedy już trochę ochłonęliśmy.
  • No – przyznałem poważnym głosem.
  • Żałujesz tego, co żeś zrobił? – spytała oskarżycielsko. – Spuściłeś się we własną kuzynkę…
  • Tak – przytaknąłem z poczuciem winy, choć tak naprawdę, mimo że zdawałem sobie sprawę, jak zły był to czyn, to bez wahania zrobiłbym to drugi raz.
  • To szkoda – powiedziała z zawodem. – Ja nie żałuję. Myślałam, że było ci fajnie i że zrobimy to kiedyś znowu…
    Odwróciłem się w jej stronę.
  • Żartowałem, nie żałuję – z zapałem zmieniłem zdanie. – Też chętnie to jeszcze powtórzę.
  • Jejku, jak tobą łatwo można manipulować – zaśmiała się i pogłaskała mnie po klacie.
    Zrobiło mi się głupio. Nic już nie mówiłem. Róża ziewnęła i przez chwilę leżeliśmy w milczeniu, by zaraz głęboko usnąć.

Tak jak ustaliliśmy, powtórzyliśmy to. Bzykaliśmy się kolejny raz zaraz po przebudzeniu na polance. A potem jeszcze w nocy w domu. I tak przez następne dwa tygodnie, podczas których czułem się jak w jakiejś bajce. Ruchaliśmy się z kuzynką po kilka razy dziennie, seks stał się naszą główną rozrywką. Całe dnie spędzaliśmy na naszej polance lub zamykaliśmy się w moim pokoju i oddawaliśmy się rozkoszom cielesnym, często podkradając z piwnicy wino dla urozmaicenia naszych zabaw. Tylko wieczorami, kiedy w domu byli moi rodzice, zachowywaliśmy się jak normalne kuzynostwo, ale nocami Róża i tak odwiedzała mnie po kryjomu, żeby pobaraszkować ze mną w łóżku.

Było mi smutno, kiedy rodzice Róży zabrali ją od nas wracając ze swoich zagranicznych wakacji. Od tamtego czasu, onanizując się, zawsze myślałem o tylko niej. Dwa miesiące później dowiedziałem się, że moja kuzynka Róża jest w drugim miesiącu ciąży. Matka powiedziała mi o tym mimochodem przy śniadaniu, bo dowiedziała się tego od mamy Róży, kiedy rozmawiały przez telefon. Róża ponoć – pomimo usilnych próśb swoich rodziców – nie chciała wyjawić, z kim w tę ciążę zaszła. Mówiła, że nie chce mieć z tym osobnikiem nic wspólnego i że woli już zostać samotną matką, niż do tego wracać. Wiedziałem, że w ten sposób po prostu chroni tajemnicę tego, co się między nami działo. Bo nie miałem wątpliwości, że to ja ją zapłodniłem. Przecież przez dwa tygodnie bez żadnych zabezpieczeń pompowałem w jej cipkę tyle nasienia, że nie było się co dziwić. Na szczęście wiedzieliśmy o tym tylko ja i moja kuzynka.

Od tamtego czasu Róża u nas nie była. Nie widziałem jej już ładnych parę lat. Jest już dorosłą kobietą, zajętą wychowywaniem dziecka. Zaręczyła się ponoć z jakimś chłopakiem i niedługo ma wyjść za mąż. Przynajmniej nie będzie musiała samotnie wychowywać naszego syna. Ja zaś ciągle jestem samotnym onanistą, którego jedyną kobietą w życiu była własna kuzynka.

Asystentka

Mój szef jest 50 letnim facetem. Ma nadwagę, jest łysiejący, siwe włosy. Patrząc na niego pod wieloma kątami jest po prostu obleśnym starcem. Ale jest za to zamożnym facetem, którego życie nauczyło, że zawsze dostaje to co chce.

Gdy przekazałam już dokumenty, miałam wyjść lecz szef mnie zatrzymał chwilkę i powiedział bym poczekała on tylko sprawdzi czy wszystko jest. Gdy tak stałam przy jego biurku i czekałam jak skazaniec na finał swojej męki, łzy nabierały mi się do oczu samoistnie. Myślałam, że już nie wytrzymam i rozbeczę się w jego gabinecie. Nagle on, podnosząc wzrok z nad swoich okularów, powiedział do mnie:

-dobrze się czujesz?

Odparłam, że nie najlepiej gdyż mam problemy osobiste.

  • może mogę jakoś pomóc? – zapytał.

I wtedy pękłam. Zaczęłam ryczeć jak niemowlę. Przez szloch opowiedziałam co się stało. On wstał, podszedł do mnie. Złapał mnie za ramię i powiedział.

  • Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Idź do siebie do gabinetu. Zabierz swoje rzeczy i idź do domu. Dzisiaj masz wolne bo i tak w takim stanie mi się do niczego nie przydasz. A jutro przyjdź i może coś razem zaradzimy na Twoje problemy.

Pomyślałam sobie, że jednak jest coś w nim z ludzkości. Uśmiechnęła się lekko i wyszłam.

W domu bardzo długo rozmawiałam z mężem o zaistniałem sytuacji i co można zrobić by zapobiec kompletnemu bankructwu naszej rodziny.

Niestety, ale nie udało się nam nic szczególnego wymyślić i dalej tkwiliśmy w próżni.

Następnego dnia gdy byłam już w pracy, szef poprosił bym przyszła do jego gabinetu. Gdy tam już byłam, powiedział bym zamknęła za sobą drzwi oraz, żebym usiadła na fotelu na przeciwko niego.

Tak też uczyniłam i czekałam co ważnego ma mi do powiedzenia. On usiadł na swoim fotelu i zaczął mówić.

  • Wiesz, długo wczoraj myślałem o Twojej sytuacji materialnej. Lubię Cię więc mam dla Ciebie propozycję.

Zapytałam szybko jaką? Widząc światełko w tunelu ciemności.

  • chcę Cię awansować na moją osobistą asystentkę. Równa się to z dużą podwyżką, myślę, że satysfakcjonującą Ciebie jak i zaspokajającą Twoje potrzeby gotówkowe.

Zdziwiła mnie troszkę ta propozycja ale zapytałam się jak duża to będzie podwyżka i co by należało do moich obowiązków.

Szef zmarszczył czoło, chwilkę pomyślał i rzekł:

  • dostaniesz 6000zł miesięcznie na rękę.

Zamurowało mnie to gdyż nawet dyrektor handlowy naszej firmy tyle nie zarabia. Byłam w szoku!

Szef jednak wyrwał mnie szybko z hibernacji.

  • do Twoich obowiązków będzie należało towarzyszenie mi w spotkaniach biznesowych, konferencjach, kolacjach z partnerami biznesowymi, delegacjach itd.

Na chwilkę przestał mówić, nawilżył zaschnięte gardło łykiem kawy z filiżanki i dodał.

  • oraz seks ze mną.

Zamurowało mnie to co powiedział w ostatnim zdaniu. Otworzyłam buzię, zrobiłam wielkie oczy i nie mogłam z siebie wydusić słowa. Przez myśl przeszły mi tysiące różnych wariantów obelg dla tego zboczeńca. Chciałam mu to wyrzucić słowami w twarz a następnie wyjść z gabinetu trzaskając drzwiami i więcej tam nie wracać. Ale z moich myśli wybił mnie jego głos.

  • nie musisz teraz odpowiadać. Idź do domu, zastanów się, przemyśl moją ofertę i jutro dasz mi odpowiedź.

Gdy byłam już w domu targały mną tysiące myśli. Nie wiedziałam co zrobić, co począć. Nie chciałam być dziwką tego oblecha ale zarazem taka kwota pieniędzy dawała nam stabilność finansową i była szansą jaka nie nadarza się zbyt często a wręcz nigdy. Myślałam, że to jak wygranie w totka, ale szybko dopadała mnie myśl o dawaniu dupy temu staruchowi. Obrzydzało mnie to i odpychało.

Nie przyznałam się mężowi o tej propozycji. Całą noc nie mogłam spać, biłam się z myślami – co robić?

Następnego dnia w pracy jeszcze nie wiedziałam co począć. W końcu widmo biedy i utraty wszystkiego co mamy wzięło górę. Poszłam więc do gabinetu szefa i oznajmiłam, że się zgadzam, ale pod warunkiem, że to będzie seks tylko z nim i z nikim innym. Szef na to przystał. Uśmiechnął się tylko lubieżnie, spojrzał na mnie od stup do głowy, oblizał swoje obleśne usta i powiedział.

  • dobrze, od dzisiaj ubieraj się seksownie ale nie wyzywająco i pamiętaj, że jesteś na moje zawołanie.

Nie musiałam długo czekać na jego „zawołanie”, kiedy kończyłam pracę on zawołał mnie i powiedział, żebym została i poczekała aż wszyscy wyjdą. Wiedziałam o co chodzi i zaczęłam czuć strach i obrzydzenie. Zaczęłam pomału żałować swojej decyzji.

Kiedy wszyscy wyszli a biuro zostało puste kazał mi przyjść do siebie. Weszłam do gabinetu, on jak zwykle siedział w swoim fotelu i perfidnie się uśmiechał. W końcu wstał, podszedł do mnie, odwrócił mnie do siebie plecami i popchnął na biurko. Teraz leżałam na biurku z wypiętym tyłkiem w jego stronę. Podszedł do mnie i jednym ruchem podciągnął mi spódniczkę do góry. Opuścił moje rajstopy razem z majteczkami do połowy ud. Zamknęła oczy i próbowałam sobie wyobrazić, że to mój maż stoi za mną, ale na nie wiele to się zdało kiedy poczułam jak jego palce rozsmarowują jego ślinę po mojej cipce. Mój mąż nigdy tego nie robił bo i po co. Zawsze przecież byłam mokra i dostępna dla niego. A teraz moja cipka była sucha, mój szef chyba to zauważył i dlatego ta ślina na mojej cipce. Najpierw wepchną mi palec do środka i zaczął nim gmerać jak by czegoś szukał mówiąc przy tym z uśmiechem na twarzy.

  • ciaśniutką masz cipę, jakby nigdy nikt Cię porządnie nie wyruchał. Ale to dobrze, lepiej dla mnie.

I zaczął się śmiać.

Po chwili wyjął ze mnie tego palucha i bez żadnych ceregieli wepchnął mi po same jaja swojego kutasa. Aż zawyłam z bólu. Strasznie to bolało, może dlatego, że w środku cały czas pozostałam sucha, a może dlatego, że czułam iż jego kutas jest naprawdę duży. Czułam jak rozpycha mnie od środka na wszystkie możliwe strony. Czułam jak dobija nim do końca po same jaja które obijają się o moją łechtaczkę. Ściskał mnie za pośladki i tak posuwał. A ja cały czas tylko błagałam w myślach, żeby się to już skończyło, bo chciałam to już mieć za sobą.

Nie wiem ile czasu mnie tak rżnął na tym biurku, ale powiem wam, że byłam już obolała w środku. W końcu usłyszałam jak zaczął sapać jak stara lokomotywa, spodziewałam się, że dochodzi do finału.

Zaczął coraz mocniej i szybciej dobijać kutasa do moich pośladków, jego fiut spęczniał jeszcze bardziej w mojej cipce, aż w końcu poczułam skurcze w środku oraz rozlewające się w moim wnętrzu ciepło jego nasienia. Dopchnął jeszcze kilka razy głęboko, jakby chciał umieścić swoją spermę jak tylko najgłębiej się da w mojej szparce i upadł mi swoim ciężarem na plecy.

Słyszałam jak sapie mi do ucha i czułam odór z jego ust. Po chwili się podniósł, wyjął ze mnie swojego kutasa i kazał się ubrać. Wyprostowałam się i poczułam jak jego sperma wycieka z mojej cipki i cieknie mi po udach. Wytarłam troszkę ręką i nasunęłam majtki z rajstopami na pupę. Opuściłam spódniczkę i patrzyłam na niego jak odpala papierosa w swoim fotelu. Zapytałam się czy to już wszystko, a on odparł:

  • dzisiaj tak. Jesteś ciaśniutka ale postaram się to zmienić i zaczął się na głos śmiać.

Wróciłam do domu, czułam sama do siebie obrzydzenie z tego co się stało. Poszłam do łazienki zmyć z siebie jego spermę oraz zapach. Na samą myśl robiło mi się niedobrze.

Kiedy położyłam się wieczorem spać obok mojego męża on stwierdził, że ma ochotę się zabawić ze mną. Nie miałam na to ochoty po tym co się wydarzyło w biurze ale odmowa równała by się ze wzbudzeniem podejrzeń. Więc szybko podwinęłam sukienkę nocną do góry odsłaniając cipkę, rozłożyłam nogi na bok i powiedziałam

  • chodź

Nie musiałam długo czekać kiedy wpakował się na mnie i bez ceregieli wpakował mi swojego kutasa do środka. Ale nie poczułam bólu, gdyż kutas mojego męża nie jest tak okazały jak mojego szefa, a i po takiej jeździe jaką moja cipka miała w pracy była już troszkę rozluźniona i przygotowana na przyjęcie małego kutaska mojego męża. Zrobił to szybko, parę ruchów i strzelił do środka.

Jego spermy nie było zbyt wiele. Po wszystkim stoczył się na bok i zasnął. Ja długo leżałam w rozkroku i myślałam o dzisiejszym dniu. Rozmyślałam co będzie dalej?

Następnego dnia rano, przed wyjściem do pracy dostałam telefon od mojego szefa, że dzisiaj po pracy, wieczorem jest spotkanie przy kolacji i mam na nim być. Mam się ładnie ubrać i zbyt wiele się na tym spotkaniu nie odzywać. Zasady proste i do przyjęcia pomyślałam.

Po pracy wróciłam szybko do domu, przebrałam się i powiedziałam mężowi, że muszę wyjść na spotkanie biznesowe., że być może się uda, że dostanę awans w pracy a co za tym idzie będą lepsze zarobki.

Mój mąż się ucieszył z tego faktu gdyż też zdawał sobie sprawę z zaistniałej sytuacji materialnej w naszym domu. Sprzeciwu nie było z jego strony a wręcz przeciwnie. Były słowa otuchy

  • daj z siebie wszystko Skarbie, pokaż na co Cię stać i takie tam pierdoły.

Restauracja była naprawdę wyśmienita, była umieszczona w zajeździe na styl góralski. Spotkanie przebiegało spokojnie i bez większych emocji. Panowie pili alkohol a my Panie w swoim gronie plotkowałyśmy o sprawach codziennych. Kiedy kolacja dobiegała końca, mój szef podszedł do mnie, złapał mnie za pośladek i powiedział bym poszła do recepcji i wzięła pokój na noc.

Przestraszyłam się i odparłam, że ja nie mam aż tyle czasu i, że muszę wracać do domu bo mąż będzie się niecierpliwił. Na co mój prezes odparł.

  • Idź weź ten pokój suko i nie dyskutuj ze mną! I tak będziesz mi tylko potrzebna do czasu aż się spuszczę, a później możesz wypierdalać do tego swojego mężusia.

Po tych słowach poczułam się jak ostatnia kurwa, najgorsza szmata, jak zbiornik na spermę. Ale umowa była umową a, że ja nie miałam wyjścia więc zrobiłam to.

Weszliśmy na górę do pokoju. Pokoik był dość przytulny. Prysznic, łazienka, stoliczek dwa fotele a na środku duże małżeńskie łoże. Kiedy zamknęły się za mną drzwi, szef podszedł do mnie i na ucho powiedział mi.

  • Rozbierz się i bądź grzeczna. A jak zrobisz co zechcę to dostaniesz premię.

Oczywiście przy tych słowach był jego szyderczy śmiech. Obrzydlistwo. Na samą myśl o tym, że znowu mam mu dać dupy zbierało mnie na wymioty. Rozebrałam się do bielizny i usiadłam w fotelu.

Usłyszałam jak mój prezes spuszcza wodę w ubikacji i po chwili wychodzi z niej rozebrany. I wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jego kutasa na własne oczy. Był naprawdę duży, nie wiem ile miał, bo linijki w oczach nie mam ale naprawdę był duży i gruby. Podszedł do mnie stanął na przeciwko mnie i powiedział.

  • a teraz dziwko bierz go do buzi.

Z miejsca powiedziałem, że tego nie zrobię bo nigdy tego jeszcze nie robiłam i uważam to za obrzydliwe i upokarzające Kobiety. Ale zanim zdążyłam jeszcze coś powiedzieć to dostałam w twarz z otwartej dłoni. Powiedzcie mi, czy facet jak się rodzi to ma z miejsca w genach instrukcję – jak bić kobietę by nie było śladów?

Zrobiło mi się ciemno na chwilę przed oczami i usłyszałam głos oprawcy.

  • bierz go zdziro i ssij! No chyba, że mam Ci przypierdolić jeszcze raz i tym razem mocniej.

Nie wiedziałam co mam robić. Byłam w totalnym szoku. Nigdy tego nie chciałam. Ale on nie chciał popuścić, był już za bardzo nakręcony. Złapał mnie za włosy i przyciągnął do swojego kutasa.

Powiedział bym otworzyła usta. Bałam się więc zrobiłam to, otworzyłam usta a on wpakował mi tego giganta do środka aż się zakrztusiłam. Chciałam się odsunąć ale on mocno trzymał mnie za głowę i nie dałam rady. Złapał mnie za włosy i zaczął mnie po prostu pierdolić w usta. Cały czas miałam odruch wymiotny i myślałam, że za kolejnym razem się zrzygam. Czułam odór, odór faceta który się nie myje, czułam zapach moczu, czułam słony smak na nim, domyślałam się, że to mocz, bo przecież nie mył się po wyjściu z łazienki. Objęłam jego kutasa ustami i zaczęłam lizać go językiem, tak aby jak najszybciej zachciało się jemu ruchać. Ale jak się mogłam pomylić, on nie chciał wcale mnie przelecieć, on chciał mi się spuścić w usta. Po paru chwilach poczułam jak jego pała zaczyna pulsować tak samo jak pulsowała w mojej cipce, wiedziałam co chce już zrobić. Chciałam się odsunąć ale on mi nie pozwolił. Wepchną go jeszcze mocniej i zaczął puszczać salwa za salwą w moje usteczka. Było naprawdę tego sporo, starał się wypluwać to kącikami ust ale nie dawałam rady. On cały czas trzymał go w moich ustach i krzyczał

  • połykaj szmato, połykaj głupia suko!

Więc mimo swojej woli połknęłam ile się tylko dało a resztą po wyjęciu jego chuja z moich ust wyplułam na podłogę co nie spodobało się szefowi i dostałam znowu po twarzy.

  • następnym razem masz połknąć wszystko. Zrozumiano!

Usłyszałam jego słowa, ale nie chciałam wdawać się w dyskusję tylko przytaknęłam głową. Miałam nadzieję, że to już koniec, chciałam się ubrać i wyjść. Lecz prezes miał inne plany.

  • pozwoliłem Ci się ubierać? Teraz zdejmij tą bieliznę z siebie i usiądź na łóżku.

Bałam się tego co mnie czeka. Zdjęłam bieliznę i usiadłam na krawędzi łóżka. Podszedł do mnie ze sflaczałym kutasem który błyszczał od mojej śliny i jego spermy. I powiedział.

  • teraz już wiesz jak obciągać. Więc wyliż mi go dokładnie, tak dokładnie, żeby znowu mi stanął. Rozumiesz suko?!

Znowu zaczął podnosić głos, bałam się kolejnego uderzenia w twarz więc szybko umieściłam jego kutasa w moich usteczkach. Lizałam i obciągałam jak najgorsza kurwa. Nagle on mnie odsunął usiadł sam na łóżku i powiedział, że mam klęknąć przed nim i zrobić mu porządnego loda. Jakie to było upokarzające dla mnie. Klęknęłam i zabrałam się do roboty. Pomyślałam, że im szybciej to zrobię tym szybciej będę w domu. Więc zaczęłam jemu obciągać jak rasowa dziwka. Lizałam go od dołu do góry, brałam do ust, ssałam i obciągałam jak suka. Nagle poczułam jak mnie lekko odpycha od siebie, podnosi swoje nogi do góry i mówi bym mu wylizała dupę. No tego to już było za wiele. Wstałam i krzyknęłam, że w życiu tego nie zrobię. On się zerwał na proste nogi i… dostałam po raz kolejny po twarzy.

Bałam się, że będą siniaki po jego uderzeniach.

  • powiedziałem klęknij i wyliż mi dupę szmato!

Usłyszałam słowa najgorszego chama jakiego znałam. Uklękłam, ona przyjął pozycję jak wcześniej, rozchylił pośladki i powiedział

  • liż dupę!

Nachyliłam się i najpierw delikatnie przystawiłam język do odbytu, ale on złapał mnie jedną ręką za głowę i dosunął mocniej

  • liż dupsko suko, albo Cię wypierdolę z pracy!

To by było najgorsze co mogłoby się stać. Zostać kompletnie bez środków do życia. Zaczęłam lizać jak tylko umiałam najlepiej. Widmo gorszego scenariusza chyba mnie zmotywowało i zdałam sobie sprawę, że jestem jego prywatną dziwką do zabawy i, że w sumie czy mi się to podoba czy nie to on i tak ze mną zrobi co tylko ze chce.

Lizałam mu to śmierdzące dupsko a on tylko sapał i dyszał. W końcu znowu kazał mi bym zaczęła ssać jego sztywnego kutasa. Zabrałam się do roboty bo wolałam to niż lizanie staruchowi dupska.

Po pewny czasie obciągania jego kutas zrobił się jeszcze większy niż był. Aż byłam w szoku, jak to się zmieściło we mnie?

Nagle usłyszałam słowa szefa.

  • połóż się na łóżku, rozłóż dla swojego kochasia nogi i rozciągnij paluszkami swoje wargi tak, żebym widział cipę dokładnie. Zrobiłam to, położyłam się wygodnie, rozchyliłam nogi, paluszkami dotknęłam cipki by ją rozchylić i poczułam coś co mnie zszokowało totalnie. Byłam mokra, byłam mokra jak nigdy dotąd. Kompletny szok! Ale zanim doszłam do siebie to już poczułam grube cielsko na moim zgrabnym ciałku mojego szefa. Czułam jak wpycha we mnie tego swojego olbrzyma. Oczywiście jak to miało miejsce wcześniej wpakował go bez ceregieli po same jaja.
  • o widzę kurwo, że Ci się podoba jazda z szefuniem. Dziwka ma mokrą cipę.

I zaczął się perfidnie śmiać przy tym waląc mnie jak nikt. Ruchał mnie strasznie mocno, myślałem, że mnie przebije na wylot tym kutasem. Łóżko skrzypiało a ja powstrzymywałam się by nie krzyczeć z rozkoszy, nie chciałam dawać mu tej satysfakcji, nie chciałam okazać tego, że zaczęło mi się to podobać. On i tak to wiedział ale po co mam mu to okazać.

Po dłuższej chwili podniósł się ze mnie i kazał uklęknąć przy łóżku. Zrobiłam to posłusznie jak piesek, jak jego suczka.

On podszedł od tyłu, dostrzegłam kątem oka jak pluje sobie na palce. Zastanowiłam się po co skoro jestem taka mokra. I już po chwili moje wątpliwości się rozwiały.

Jego paluchy nasmarowały mi odbyt. Wiedziałam co chce zrobić. Krzyknęłam, że ja tam nie chcę, żeby przestał, ale on nie słuchał. Jedną ręką docisną mnie do łóżka a drugą nakierował swojego drąga na moją dziewiczą ciasną dziurkę. Powiedział tylko zanim zaczął mi go wpychać do środka.

  • rozluźnij się kurwo to nie będzie tak bolało.

I zaczął napierać na moją ciasną dziurkę. Czułam olbrzymi ból i rozwieranie mnie od środka. On pchał go dalej, dalej i dalej aż poczułam, że zaparł się o mnie swoimi biodrami.

Ja wtuliłam głowę między pościel, gryzłam poduszkę i nie chciałam by ktoś usłyszał moje krzyki.

Gdy wsadził mi go do końca to zaczął mnie miarowo ale powoli posuwać. Rżną mnie coraz szybciej i mocniej. Ból przeszedł i zamienił się w rozkosz. Taką rozkosz jakiej jeszcze nie miałam w życiu.

Zaczęłam się masować ręką po cipce, łechtaczce. Wkładałam sobie paluszki do środka i czułam jak przez ściankę pochwy jego wieli kutas rżnie moją dupę.

Jak to miało miejsce wcześniej, kiedy zaczął głośniej sapać wiedziałam, że zaraz skończy. Ale nie spodziewałam się, że go wyjmie i na siłę wsadzi mi go do ust. W sumie to było mi wszystko jedno już gdzie się spuści. Było mi dobrze, czułam się spełniona.

Wsadził mi go do ust a ja łapczywie mimo tego, że przed chwilą był jeszcze w mojej pupie, zaczęłam go dobrowolnie obciągać jak oszalała. Nie mogłam się doczekać kiedy jego nasienie zaleje moje usteczka i ja to połknę grzecznie.

Napaleni nastolatkowie

Było to wieczorem, zostałam u kolegi na noc. Byliśmy sami, nie miał rodzeństwa, a jego rodzice wyjechali na urlop. Wpadliśmy na pomysł zrobienia wieczoru filmowego, on miał przygotować film w salonie, a ja w tym czasie poszłam się umyć. Po kąpieli wyszłam z łazienki w za dużym podkoszulku i krótkich spodenkach, Zeszłam na dół, film ustawiony, na stoliku dużo przekąsek. Dawid powiedział, że idzie wziąć prysznic i zaraz wraca. postanowiłam się nie nudzić, wzięłam laptop na kolana, siadłam na kanapie i nie wiem co mnie podkusiło, ale zaczęłam przeglądać historię przeglądarki. W większości przeważały strony z pornolami. Włączyłam pierwszy lepszy i właśnie wtedy dostałam chcicy. Oglądając pornol zaczęłam się dotykać po cyckach, uciskać je przez koszulkę, Nie wytrzymałam i ściągałam podkoszulek, Moje cycki były już wolne, Ręka powędrowała ku dołowi. Zaczęłam przez spodenki dotykać muszelki, zrobiło mi się mokro. Zdjęłam je. Teraz byłam całkiem naga, dobrze nie dotknęłam cipki, a zobaczyłam pochylonego nade mną Dawida w samych obcisłych bokserkach, Dotykał się po penisie, Widziałam jak na mój nagi widok rośnie, Nie czekaliśmy. Ja położyłam się wygodnie na plecach, rozłożyłam nogi, a Dawid zaczął delikatnie robić mi palcówkę, aby rozepchać cipkę. Najpierw włożył jeden, ruszał nim bardzo powoli, potem zaczął szybko i bezlitośnie. Dołączył drugi, i zaczął coraz mocniej i mocniej, Nie wytrzymałam, wypłynęły ze mnie soczki i głośno krzyknęłam. Widziała, że nie chce na tym skończyć, przybliżył się do mnie, zaczął całować mnie w usta, z języczkiem. Potem policzek, szyja, lekkie lizanie ucha, obojczyki. W końcu dotarł do upragnionego celu. Zaczął lizać moje sutki, ssać, podgryzać, a potem całować piersi. Spojrzał mi w oczy i już wiedziałam o co mu chodzi. Lekkim ruchem dłoni, przejechał po mojej wewnętrznej stronie ud, rozłożyłam je. Czubkiem swojego sporego penisa zaczął dotykać łechtaczki, pocierał o nią, jeździł „góra, dół”. W końcu dotarło do mojej dziurki delikatnie włożył go, aż poczuł opór. Wsunął go mocniej. Poczułam ból, ale też małą rozkosz. Wtedy zaczął szybciej, ale nie ostro, Posuwał mnie ruchem jednostajnym. Ja tylko przyciągałam go do siebie rękoma dotykając pleców. Całował mnie po szyi. Trochę nade mną pracował, ale po nie długim czasie dostałam upragnionego orgazmu, Dawid był niezwykle delikatny i czuły. Chciałam się mu po tym wszystkim odwdzięczyć, ale byliśmy na tyle zmęczeni, że całkiem nadzy poszliśmy spać. Ale dalej czułam jego dłoń na mojej piersi i penisa, który (już „zwiędły”) dotykał moich pośladków.

Szpital

Andrzej mój mąż był w szpitalu ze złamaniem ręki, czuł się już lepiej i zadzwonił do mnie: -Kasiu o której przyjedziesz? -będę około 15, masz jakieś życzenia? -jasne że mam. -jakie? -ubierz te obcisłe dżinsy te do pół łydki, bluzeczkę bez pleców i czarne czółenka -to chyba się już lepiej czujesz? A jaką bieliznę sobie życzysz? -a mówiłem coś o bieliźnie? -właśnie nic nie mówiłeś -no to czekam około 15, ewentualnie możesz założyć jakąś kurteczkę Umyłam się i spakowałam sok, owoce i przygotowałam sobie rzeczy które mój mężuś sobie zażyczył około 13 ubrałam się i poszłam na autobus. W szpitalu u męża byli już moi teściowie, przyjechali do niego około 12. Mieszkają 200km od nas więc mąż zaproponował że da im swoje klucze by pojechali do naszego domu a ja bym jeszcze została. Teść zaproponował że zaczekają na mnie to mnie zabiorą samochodem. W końcu stanęło na tym że ja zostanę i teść przyjedzie po mnie około 20. -no myślałem że z moich planów nici. (powiedział Andrzej) -a co ty masz za plany(spytałam) zaczynam się bać -chciałem pobyć trochę sam z tobą kochanie Podeszłam do niego nachyliłam się nad nim i przywarłam ustami do jego ust. Męża ręka powędrowała na moje nagie plecy i po chwili ramiączko od bluzki zsunął mi na tyle że moja pierś wyjrzała z za materiału(dobrze że był sam na sali) Poprawiłam bluzkę i poszłam do automatu po kawy, po powrocie usiadłam obok jego łóżka na krześle zakładając nogę na nogę. Andrzej złapał moją stopę i zdjął mi but i zaczął pieścić moją bosą stopę. Rozmawialiśmy o pierdołach w pewnej chwili powiedział, że nie może się doczekać wyjścia ze szpitala byśmy mogli pobaraszkować. -kochanie a posłuchałaś mnie i przyszłaś bez majtek? -oczywiście -to pokarz -ale jak ktoś wejdzie? -to się zdziwi, po za tym zdejmij te spodnie tylko na chwile Rozpięłam rozporek i zdjęłam spodnie, stanęłam przed nim naga od pasa w dół. -i co zadowolony? -zuch dziewczyna a teraz je ubierz bo zaraz będzie obchód Zdążyłam naciągnąć spodnie gdy wszedł pan doktor. Ciekawa jestem czy zauważył że nie mam zapiętego rozporka bo że stoję boso to widział na pewno. Powiedział że jeszcze z dwa dni i Andrzej będzie mógł wrócić do domu. Wstałam by go odprowadzić do drzwi i wtedy na pewno zobaczył moje odpięte spodnie, bo z uśmiechem powiedział:-tu jest zamek w drzwiach, tylko proszę nie forsować pacjenta za długo -dobrze panie doktorze Pan doktor wyszedł a ja przekręciłam zamek i podeszłam boso do męża odkryłam jego kołdrę i ściągnęłam mu spodnie od piżamy i zaczęłam od całowania jego ptaszka. Muszę przyznać że Andrzej tą jedną zdrową ręką radził sobie dobrze po chwili byłam już bez bluzki. Zaczęłam brać już całego do ust gdy straciłam spodnie. Wystrzelił z dużą siłą i rozległa się melodyjka komórki połknęłam wszystko i odebrałam: -tak słucham? -Kasia?tu tata czekam przed szpitalem od pół godziny jesteś jeszcze u Andrzeja? -tak przepraszam zaraz schodzę trochę żeśmy się zagadali Szybko się ubrałam(dobrze że nie było tego dużo) i poszłam do teścia.

Pierwszy Raz z Nauczycielką

Chcę wam opowiedzieć o mojej historii z nauczycielką o wf-u, więc wszytko zaczęło się tak. Jak zawsze rano wstałem, wyszykowałem się i poszedłem do szkoły, po trzeciej godzinie lekcyjnej miałem wf. Nie ćwiczyłem na wf ponieważ zapomniałem stroju, gdy siedziałem na ławce, moja nauczycielka od wf-u pokazywała ćwiczenie i wypięła się w moją stronie, przed moją twarzą na odległość mniej więcej 15cm była jej cudowna pupa, od razu mi stanął, miałem wielką ochotę pomacać ale się powstrzymałem. Gdy lekcja się skończyła i poszedłem na inną lekcje i wróciłem do domu. Następnego dnia był turniej w szkole i poszedłem obejrzeć jak grają moi koledzy, spotkałem tam moją nauczycielkę od wf-u, piękną brunetkę o dużych okrągłych piersiach i jędrną pupą, po 10 minutach podeszłą do mnie i zapytała czy nie pomógł bym jest zanieść stół do pingponga do małej sali gimnastycznej, zgodziłem się, gdy wnieśliśmy stół to zapytała czy podoba mi się, nie wiedziałem co powiedzieć ale nieśmiało odpowiedziałem, że tak, podeszła do mnie i pocałowała mnie w usta, nie wiedziałem co zrobić i ale zacząłem się z nią całować, gdy się tak całowaliśmy jakieś 2 minuty, popchnęła mnie na stół i zaczęła ściągać mi spodnie, gdy ściągnęła mi spodnie, zaczęła ściągać bokserki i zaczęła robić mi loda, gdy skończyła zaczęła ściągać sobie bluzkę i spodnie, usiadła na moim penisie i wsadziła go sobie w cipkę i zaczęła podskakiwać, uprawialiśmy seks jakoś 30 minut, w tym czasie zmieniła kilka razy pozycje, nigdy tak dobrze się nie czułem, gdy skończyliśmy powiedziała, że następny raz będzie u niej w domu i że widzimy się jutro. Tak zakończył się mój pierwszy raz, w ciągu 1 miesiąca zrobiliśmy to 3 razy i ciągle to robimy.

Sanatorium. Marta u chrześniaka

Czaruś Bałamut, Jan Kogut, woźny Tercjan pseudo Wykidajło, kierowca Andrzej Woźnica
Lizus Proteusz,
Ślad patyny na meblach, Konsola drewniana, Lustro w złoconej ramie
osamotniona okolica, kilka willi, knajpka z pensjonatem, burdel i ruiny zamku

przy pensjonacie – pomylenie z prostytutką – ile za wzięcie do buzi a ile w cipkę
Wyobraziłam sobie, jak to bybyło być prostytutką – musiałabym mu najpierw zrobić dobrze ustai… potem pozwolić, żeby we mnie wszedł… żeby używał sobie mojej cipki jak gumowej pochwy…
W knajpce – twoja ciocia nosi ładne pończochy!
druga wizyta u koguta – ręka
z chrześniakiem w ruinach zamku – wiatr – wyznanie chrześniaka – podglądałem – potem wyznanie, że wie, że mnie zmacali – przepychanie się po ruinach upadek na plecy – pocałunek

Zaskakująco długo stroiłam się przed tym wyjazdem. Dwa razy zmieniałam pończochy. Najpierw założyłam cieliste, po

przypomnienie chrześniaka

  • podczas odkurzania kołuszą i dają wgląd, zmywania podłogi, na kolanach majtaja się
  • podczas czynności kuchennych omal nie wyskoczą z bluzeczki
  • kradzież bielizny
  • pozostawienie latopa ze zdjęciami
  • zapinanie sukieni – nauka tańca
    Wszystkie wakacje i sporo weekendów spędzał u mnie. Nie raz zabierałam go też na wycieczki. Gdy był mały, koniecznie chciał spać ze mną w jednym łóżku. A ja mu na to pozwalałam. Wręcz stwierdzałam sobie – wreszcie jest jakiś osobnik rodzaju męskiego, z którym regularnie sypiam. Zbyt długo mu na to pozwalałam… Ale uwielbiałam to, gdy przez sen dotykał mojego biustu… Dziwnie kręciło mnie, gdy zaobserwowałam u niego pierwsze wzwody… Zabroniłam mu spać ze mną, gdy pewnego razu rozmazałam rękę w mokrej, kleistej substancji. Soją drogą potem, tę substancję znajdowałam w łazience na różnych częściach mojej garderoby: w miseczce stanika… na mojej eleganckiej czarnej spódniczce… wreszcie w moich koronkowych majtkach… Były ułożone w taki sposób, że nie pozostawiały wątpliwości, że on się nimi po prostu onanizował! Pamiętam, jaką miałam wredy chorą, ale przemożną chęć – naciągnąć te pobrudzone majtki na pupę… poczuć jego wilgoś na mojej cipce…
    Niezdrowa niewątpliwie była moja nieustanna ochota prowokowania biednego chłopca. A to, gdy był u mnie, zapominałam założyć stanika, natomiast bluzkę wybierałam bardzo obcisłą… Uwielbiałam wręcz wówczas obserwować jego twarzyczkę… miny jakie robił, gdy nie mógł wprost oderwać wzroku od moich sutków przebijających się zuchwale przez materiał, jak pierwsze roślinki wiosną wyrastające z ziemi…
    Innym razem pamiętam, jak przez cały ranek rozdziawiał gębę… A to za sprawą mojego stroju. Byłam w szlafroczku, który był niezwykle prześwitujący. Doskonale widać było przezeń, to co miałam pod spodem, a miałam właśnie koronkowe body i pończochy. Cholernie seksowne body. Całości dopełniały wysokie szpile. Zatem doskonale widział kształt mojej figury, w tym moje krągłe półkule. Zdawałam sobie sprawę z niestosowności zachowania, karciłam się w duchu, ale i tak nie mogłam się przemóc i zaniechać tego.
    Nawet rozmowy z chrześniakiem prowadziłam w kierunku obszarów damsko-męskich.
  • cipka wilgotnieje
  • nazewnictwo – wagina-cipa, prącie-kutas-siusiak
  • Ciociu… wstydzę ci się o tym mówić, ale ja nie mam z kim rozmawiać o seksie… Z kolegami o tym nie gadam, a matka mnie sztorcuje, jak chcę się o coś takiego zapytać…
  • Ależ śmiało rozmawiaj ze mną. Po to jestem twoją chrzestną… Chętnie odpowiem na wszelkie twoje pytania.
  • Sam nie wiem o co pytać… Powiedz mi ciociu, co twoim zdaniem jest ważne? Co powieinenem wiedzieć.

wieszanie upranej bielizny na sznurze – sam wieszał moje stringi

zapnij sukienkę
przymierzałam wieczorową kieckę – sądzisz że twoja ciotka spodoba się na weselu
ależ był zazdrosny – Ciociu, a nie będą cię tam podrywać?

– przekraczali granice

– pchali łapy tam, gdzie nie powinni

  • Tak. Obmacywali mnie. Obmacywali w tańcu.
  • Ojej! I jak ciociu zareagoewałaś?
    Pomyślałam, że to wywoła zazdrość i podniecenie u gówniarza
  • No właśnie za mało stanowczo.
    Ależ ekscytowała mnie ta rozmowa, zwłaszcza, gdy wyobraziłam sobie, że szczyl wyobraża sobie swoją ciotkę w eleganckiej sukni, podczas, gdy ma obmacywane cycki przed podpitych „wujków”.

prace domowe – zagladanie pod spódnicę
Często wykorzystywałam chrześniaka do różnych prac w domu. Na przykład pomagał mi przy wieszaniu prania na sznurze. Zawsze dostawał tę miskę z praniem, w której znajdowała się moja bielizna. Wielką frajdę sprawiało mi obserwowanie, jak równo rozkłada na sznurku moje koronkowe stringi, tudzież haleczki, albo gorsety i staniki. Dzięki temu, doskonale wiedział, jak seksowne ciuszki nosi pod kiecką jego ciotka. Poznał moje upodobanie do koronek, falbanek i kokardek. Ze szczególnym namaszczeniem wieszał moje majtki, jakby dlatego, że to ten materiał, który opina moją cipkę…
Nierzadko prosiłam go o pomoc w czynnościach, które wymagały wspinania się, jak na przykład w rozwieszeniu bluszczu, który rozrósł się nadiernie pod sufitem. Zwykle jego udział polegał na asekurowaniu mnie. A jakoś tak się składało, że zazwyczaj mialam na sobie wtedy krótkie i rozkloszowane spódniczki… Zrazu przy takich czynnościach nie wykorzystywał sytuacji i nie próbował zajrzeć mi pod spódnicę. Ale, co kolejny raz, tym śmielej sobie poczynał… A mnie to niesamowicie podniecało, że gapi mi się pod kieckę… Że widzi moje zakończenia pończoch, a może i majtki… Że może nawet dostrzec materiał koronki opinającej moją cipkę… a może nawet jej zarys. Cholernie się wtedy podniecałam.

kąpiel

reserch
lokalny portal: podglądał uczenice pod prysznicem, zamontowana kamerka, podrywa studentki i ich mamy, rano zaprosił do gabinetu Andżelikę, po południu jej mamę, która przyjechała w odwiedziny do Andżeliki, uczennice wracały do domu bez cnotek, a jedna mamuśka z Puław, która zatrzymała się w Karpatach na całe wakacje, wróciła do domu z brzuszkiem…
mamuśka na biurku z zadartą spódnicą – od razu wyobraziłam siebie – z nogami bardzo wysoko w górze, w kabaretkach i lakierowanych szpileczkach opartymi o ramiona

droga

  • pokazanie manszety
  • pociąg – Odnoszę wrażenie, że mężczyźni, którzy siedzą w przedziale, wiedzą po co jadę. Czytam w ich myslach: „Co za wyzywająca mini! Na bank założyła ją w jakimś celu! Może chce kogoś poprowokować? A może jedze komuś dać!”. Rozpędzałam się w tym moim fantazjowaniu co do mysli mężczyzn. Zbyt wybujale wodziłam wodze wyobraźni. „Jedziesz pewnie nadstawić tyłka! Ciekawe komu się wypniesz? Czy jakiemuś młodemu gogusiowi? A może rozłożysz te swoje zgrabne nóżki przed jakimś oblechem?”

Chłopcy, zwłaszcza jeden, u którego dało się zauważyć widoczny wzwod, wygladali jak naladowani testosteronem, jakby myśleli tylko o jednym, byle móc zapakować w jakąś dziurę! Byle jaką dziurę!

  • młody kierowca flirtuje ze mną w autobusie
  • upskirt
    Celowo założyłam nogę na nogę tak, żeby spódnica nieco się podwinęła, coby było można już dostrzec koronkę mojej pończochy.
  • Nie mogę się skupić na drodze, bo ciągle zerkam na pani nóżki!
    Cieplutko mi się zrobiło pod wpływem tego komplementu, ale też delikatnie się speszyłam. Jakby chcąc ratować sytuację, zaczęłam poprawiać spódnicę, ale chyba jedynie po to by wykazać, że jet tak krótka, że niewiele mogę nią zakryć…
  • Ojej… przepraszam, czy mam iść na tył autobusu?
  • Nie ma mowy! Niech tu pani zostanie, bo tak miło mi się z panią gada… to na czym to skończyliśmy? Że pójdzie pani do dyrektora sanatorium? Tylko niech pani uważa… To podobno pies na baby! Jak to mówią u nas, żadnej spódniczce nie przepuści! A już jak zobaczy taką szprychę jak pani…
  • Ojej… niech pan nie przesadza… – jednak nie potrafiłam ukryć zadowolenia komplementem – ale, co ma pan na mysli mówiąc, że żadnej spódniczce nie przepuści?!
  • Ano… że każdą musi zbałamucić, podobno niejedna gąska straciła wianek… a niejedna dziewoja potem chodziła z brzuchem… Ale najbardziej lubi ślicznotki… takie eleganckie damulki… zwłaszcza takie, które mają czym oddychać… Czyli… wypisz-wymaluj takie, jak pani!
  • Och…
  • Także, niech pani uważa. Na pewno na taką żyletę jak pani, to będzie miał mocną chętkę! Jeszcze jak zobaczy panią w takiej miniówie! To ho ho!
  • Ale co – ho ho? – Celowo zadałam głupie pytanie, żeby powiedział coś pikantnego. Bardzo chciałam tego słuchać. Przypatrywałam się chloopcu – nieustannie zerkał na moje nogi. I nie tylko n

Byłam przerażona. Dowiedziałam się, że mój ukochany chrześniak Maksymilian znalazł się w niemałych kłopotach. Właśnie przebywał w sanatorium w Beskidach.
Jako chłopiec nieśmiały i niezaradny, często poniewierany przez kolegów, wreszcie został wrobiony kradzież-włamanie do sklepiku.

Pojechałam tam bezzwłocznie. Jego egzaltowana i wiecznie schorowana matka, mogłaby jedynie zaszkodzić.

W uzdrowiskowej miejscowości przywitała mnie typowa jesienna aura – mżył deszcz. Nieco zmarznięta i przemoczona dotarlam na miejsce.
Sanatorium mieściło się w dużej, podkarpackiej willi. Przedwojennej, nieco zaniedbanej, ale z duszą. Fasada przywodziła na mysl mroczne horrory, a ganek był porośnięty bluszczem. W parku – ogrodzie rosły stare, wielkie drzewa z olbrzymią sekwoją na czele.

W wyjątkowo duym ganku minęłam grupkę chłopców, którzy hardo omiatali mnie spojrzeniami. Dostrzegłam uśmieszki ironiczne i napastliwe. Fakt, wygladałam dość ponętnie. Wiedząc, że pan dyrektor bywa nieobojętny na kobiece wdzięki, przyjechałam ubrana odpowiednio. Założyłam krótką i obcisłą, jasną spódnicę, delikatne, bardzo zgrabne kozaczki na obcasie, do samych kolan, rozpinaną bluzkę z dekoltem, a na nogi porządne włoskie pończochy – żeby poczuć się jeszcze bardziej seksownie.

Czułam wzrok każdego z tych gówniarzy, Na nogach… na pupie… na piersiach.

Zrobiło mi się nieswojo, słysząc ciche gwizdy i szepty, które wyławiałam:

  • Szarpałbym jak Reksio szynkę…
  • Targałbym jak komornik szafę
    Kąsałby jak szczerbaty suchara.
  • Klepałbym jak babcia papierz
  • Brałbym, jak rolnik dopłaty…
  • Rąbałbym, jak górnik węgiel
  • Siedziałbym jak szpak na czereśni

Młóciłbym jak rolnik zboże
Dziobałbym jak wróbel ziarno
Pukałbym jak dzięcioł w korę

O dziwo, z jednej strony, te uwagi mnie skrajnie zawstydzały, z drugiej, czułam, że mnie to w jakiś dziwny sposób… podnieca…

Gdy weszłam do ogromnego holu – dopiero poczułam posępny klimat miejsca. W mrocznym pomieszczeniu przykuwał uwagę wiekowy piec z brązowych kafli.

  • Achhh!
    W tym momencie aż podskoczyłam, gdy tuż za plecami usłyszałam metaliczny, jakby grobowy gong. To antyczny, wielki, stojący zegar z olbrzymim wahadłem wybił godzinę.
    -Niech się paniusia tak nie lęka! – Uspokajał mnie tubalny głos.
    Wąsaty i gruby woźny, po pięćdziesiątce, wbijał we mnie wzrok. A raczej w mój biust.
    Tak, bluzka takoż jak spódnica, była bardzo obcisła, a przez to, że przylegała do ciała, zdradzała swą zawartość.
    Mimo, że jestem dumna z faktu bycia „cycatką”, często czułam się niezręcznie, przyciągając swymi „zderzakami” oczy rozochoconych mężczyzn. Nieco nieprzyzwoity uśmiech woźnego zdradzał, że należy on do tej części rodu męskiego, która ceni sobie wyjątkowo właśnie te niewieście walory.
    Odruchowo osłoniłam piersi połami żakietu.
  • Gdzie znajdę gabinet pana dyrektora Cezarego Bałamuta?
  • Korytarzyk w lewo. Oj, ucieszy się nasz Czaruś z takiego gościa… Nie pamietam, kiedy zaglądała tu tak elegancka i tak urodziwa lalunia! – zachichotał pracownik sanatorium.
  • Dziękuję… – odparłam cicho.

Musiałam spotkać się z dyrektorem placówki, by błagać go o pomoc w sprawie Maksa.

Gabinet Cezarego Bałamuta okazał się nie mniej mroczny. Klimatu, jaki tworzyły ciężkie, ciemne zasłony, meble pokryte patyną, pamiętające prawdopodobnie czasy cesarza Franciszka Józefa, nie ocieplała wysuszona palma stojąca przy oknie.
Woń tytoniu wskazywała, że szef sanatorium nie zabiega szczególnie o zdrowie. Podobnie jak jego sylwetka – z wyraźną nadwagą.
Pan dyrektor, mężczyzna dobrze po czterdziestce, zmierzywszy mnie od stóp do głów, uśmiechnął się i przywitał, całując w mnie rękę.

  • W czym mogę pomóc tak pięknej pani?
    Przyglądał mi się bacznie, wręcz czułam, jak rozbiera mnie wzrokiem. A ja przyjęłam rolę – którą lubię najbardziej – nieśmiałej, bezradnej kobietki, zdanej na niego. Oczywiście, podziwiającej zdolności organizacyjne i zarządcze pana dyrektora. Cały czas uśmiechając się, łopocząc rzęsami i co rusz sięgając ręką do włosów, by się nimi bawić, układać je.
    Gdy wyłuszczałam sprawę, mężczyzna nie tylko patrzył się mi prosto w oczy. Ewidentnie szukał fizycznego kontaktu. A to pochylał głowę w moją stronę, niemal dotykając twarzy, a to kładł rękę na plecach. A to na kolanie…
    Przedstawił swój punkt widzenia. Dawał do zrozumienia, że Maksymilian będzie miał „ciepło” ale… właściwie wszystko zależy od niego – szefa sanatorium.
    Zdobył się na to, żeby pocierać palcami mój policzek.
    A ja nadal wdzięczyłam się do niego, nadal uśmiechałam, co raz przekładałam nogę na nogę, przy okazji wygładzając skąpą spódniczkę, tm samym ściągając jego wzrok na moje uda.
    Pozwalałam mu na gładzenie oich pleców, na ściskanie za ramię. Chciałam stworzyć wrażenie, jak jestem mu bardzo przychylną.
    Chociaż gdy ręce dyrektora stawały się zbyt śmiałe i lądowały na moim kolanie – odwodziłam jego dłoń, jednak nadal uśmiechając się grzecznie, jakby sugerując – „Może jestem uległa… ale trzeba trochę czasu…”
    Na przemian, a to patrzyłam mu prosto w oczy, a to wstydliwie spuszczałam wzrok. To go ośmielało. Oczywiście nie dawał za wygraną. Ręce coraz częściej lądowały na moich kolanach. Zawsze działo się to podczas jego wywodów, co jakby miało dawać uzasadnienie dla bardziej emocjonalnych odruchów mężczyzny.
    Wreszcie nie odsunęłam jego dłoni. Pozwalałam by trzymał mnie za kolano.
    Niewątpliwie uznał to jako przełamanie pierwszej lini obrony, bo na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
  • Ileż to ja serca wkładam w prowadzenie tego sanatorium! Ale czy ktoś to doceni? Czy ktoś zrewanżuje się choć dobrym słowem?!
    Po każdym ze zdań, ręka uciskała moje kolano. Jakby badał moje reakcje.
    Lecz, gdy nadal pozwalałam dzierżyć się za nogę, a do tego wzmacniałam to pochwałami:
  • Ależ nie można nie docenić pańskiego wkładu w rozwój ośrodka… pańskiej ręki…
    W tym momencie ta ręka poczuła się pewniej i najpierw ściślej ścisnęła kolano, czym wywolała moje westchnięcie, po czym ruszyła, sunąc na udo.
    Teraz znów go powstrzymałam, bez słów, lecz nadal uśmiechając się.
    Odniosłam wrażenie, że moje opieranie się, przez to, że nadal pozostaję miła, trzepoczę rzęsami i nie przestając się uśmiechać, cholernie go kręci. Jakby chciał być zdobywcą, który małymi kroczkami dąży uparcie do objętego celu.
  • A wie pani, a ja tak pomagam ludziom! Nawet teraz, w tej sprawie pani chrześniaka.
    W tym momencie dłoń znów zladowała na moim udzie, chociaż dość delikatnie. A ja, słysząc o Maksiu, już nie próbowałam nawet udawać, że ją odpycham.
    Czułam się nieswojo, gdy czułam jak puszki jego palców przesuwają się na obszarze między moim kolanem, a brzegiem spódnicy. Ale podejmowałam gierkę.
  • Na prawdę?! Chce pan pomóc Maksiowi?! Nawet nie wie pan, jak będę panu wdzięczna!
  • A jak bardzo?! – zawiesił głos, jednocześnie już pełną dłonią chwytając moje udo.
    Zastanawiałam się przez chwilę, co odpowiedzieć na tak sugestywne pytanie, do którego przecież sama go sprowokowałam.
    Dyrektor wykorzystywałe tę chwilę do gładzenia mojej nogi.
  • Ależ bardzo… bardzo. Panie dyrektorze.
    Rzuciłam mu szczególnie ponętny usmieszek.
    „A myśl sobie stary capie, że mnie zdobędziesz. Ale… nie dla psa kiełbasa!”
    Pomyślałam, że warto zagrać damulkę, która nie wyklucza, że mu ulegnie, ale oczywiście planując, że gdy tylko sprawa Maksia zostanie załatwiona, zostawię dyrektora z niczym.
    Mój filuterny uśmiech dał mężczyźnie impuls do śmielszych poczynań. Palce jego dłoni wdarły się pod brzeg spódnicy. Oczywiście natychmiast go powstrzymałam.
  • Och… zdaje się, ze można tu rozpoznać żyłkę uwodziciela…
    Cezary, próbując uzasadnić swe poczynania, chwycił w palce rąbek kiecki.
  • Ależ ja tylko zachwycam się tą elegancką spódniczką. Tym wspaniałym materiałem…
    Trzymając za brzeg spódnicy, uniósł ją delikatnie, tym samym ukazując mój kobiecy sekret, czyli koronki pończoch. Bez dwóch zadań, działało to wielce na Bałamuta.
  • Co ja widzę! Pończoszki! Uwielbiam, gdy kobietki je noszą! A taka damulka jak pani… od razu domysliłem się, co kryje się pod tą piękną spódniczką!
    Udałam, że jestem bardziej skrępowana niż byłam.
  • Ach! Panie Bałamucie! Zdaje się, że ma pan adekwatne nazwisko do swego temperamentu…
    Trzymałam się za materiał kiecki, w obawie, by nie zadarł jej wyżej.
    Znów dostrzegłam ten sam banan na jego twarzy, świadczący moim zdaniem, że bardzo go to podnieca, gdy się trochę opieram. A czyż może być coś słodszego, od takiego delikatnego opierania się?
    Pan Czaruś znów przypomniał, jaki to on jest wyrozumiały i szlachetny. No i że zrobi co w jego mocy dla Maksymiliana.
    Jakże ja mogłbym w takiej sytuacji być stanowcza?
    Pozwalałam, żeby gładził moje plecy, ramiona, wreszcie talię. Niebezpiecznie zbliżał się do biustu. Gdy zaczął się o niego ocierać, znowu go powstrzymałam.
  • Panie Cezary… – wyrwało mi się, zwrócić się doń po imieniu – jestem bardzo zobowiazana, w związku z Maksem… ale… jest pan zbyt szybki…
    Celowo dobierałam słowa – i powiedziałam – „zbyt szybki”, a nie, że jego zachowanie jest niewłaściwe, po to, żeby zostawić mu „furtkę”, że jest szansa na uwiedzenie mnie…
    To oczywiście nie zniechęciło go. Trzymając mnie w talii, ustami cmoknął mnie w kark.
  • Ach… – westchnęłam – panie Czarku…
    Odebrał to jako przyzwolenie i przesunął swe wargi z karku na szyję. Szepcząc:
  • Pomyślimy… Pomyślimy o małym Maksie.
    Mówiąc to, powolutku, powolutku kierował się w stronę mojego dekoltu. Spóźniłam się z powstrzymaniem go i dyrektor zdolał rozpiąć guzik bluzki, przez co zyskał doskonały wgląd w rowek między moimi piersiami.
  • Panie dyrektorze… co pan robi…?
  • Podziwiam panią! Skoro trafiła mi się taka slicznotka… Pozwoli pani… – W tym momencie szybko podciągnął mi nieco spódniczkę. – Że znów zerknę ociupinkę na pani pończoszki…
    Nawet nie zdołałam zaprotestować, gdy wjechał z ustami w dekolt, w rowek między moimi półkulami…

W tym samym momencie rozwarły się drzwi. Stojący w niej dwaj chłopcy mogli wyraźnie zobaczyć że mam zadartą kieckę i twarz dyrektora Bałamuta w dekolcie.
Ależ się zawstydziłam! Co oni sobie mogli o mnie pomysleć? Że tak łatwo pozwalam szefowi sanatorium na dobieranie się do mnie.
Mimo, że Bałamut na nich nakrzyczał, że wchodzą bez pukania, nie tracili rezonu. Zachowywali ironiczny usmieszek na ustach, nawet rzucili półgębkiem drwiąco.

  • A my nie wiedzielismy, że tu chodzi o pukanie…
    Poczułam się jeszcze bardziej poniżona…

To chodźmy na osobność.
Zaprowadzili mnie do ciasnej szatni przy małej salce gimnastycznej. Czułam się bardzo nieswojo, zwłascza, że miałam poczucie, że jestem sama wobec kilku samczyków, którym buzują hormony… Widziałam jak łapczywie patrzą, to na moe nogi… to na dekolt. Wiedziałam, że kusa spódniczka, tylko wziększa ich apetyt na mnie. Byłświadoma także, że trudno byłoby mi uciec przed nimi z tego pomieszczenia.

  • Pewnie dyro coś czarował. Jaki to on pomocny i że dużo może…
  • Tak…
  • Ale to my byliśmy na miejscu, i to my wiemy jak dokładnie wszystko się działo!
  • Dlatego z wami rozmawiam…
  • No, a widzieliśmy paniusiu, że pozwalałaś sobie podciągać spódniczkę…
  • Nie…
  • Nie?! Przecież widzieliśmy jak za nią trzymał. Jak ją podciągnął! Ale widzieliśmy, że zaglądał w bluzeczkę… widzielismy jak ją wstydliwie rozpinałaś…
  • Nie proszę…
  • A to my wiemy kto rozwiercał zamek w drzwiach… Wiemy gdzie był ten oferma…
  • I nie możemy pozwolić, żeby nas pani traktowała gorzej niż dyrektora!
  • Ach… jak mam to rozumieć…?
    Ależ się krępowałam!

Chcą się spotkać wieczorem!
Dlaczego podnieca mnie myśl, że spotkam się z nimi w odludnym miejscu! Ja sama, bezbronna, a ich kilku… podnieconych mną, świadomych jaką noszę bieliznę…

Nie mogłam dopuścić, żeby mnie tam chwycił.

  • Panie dyrektorze… jest pan zbyt szybki… – jakby dając do zrozumienia, że niczego nie wykluczam, ale „zdobywanie twierdzy” wszak wymaga czasu…
    Najwyraźniej, mimo że robił wrażenie nadto niecierpliwego, podobało mu się to, że trochę się będzie musiał postarać. Podobnie jak podobała mu się moja rola bezradnej kobietki, zadanej na jego łaskę. Chociaż dyrektor w sumie nic nie wskórał, to i tak z jego gabinetu wychodziłam w potarganej bluzeczce z rozpiętym guziczkiem i pogniecionej spódniczce…

Gdy znalazłam się w ponurym, mrocznym korytarzu, za plecami usłyszałam komentarze chłopców siedzących na ławeczce. Mówili teatralnie ściszonym głosem, specjalnie, żebym dosłyszała. – Niezła dżaga. Pewnie dyro wziął ją porządnie na warsztat! – A jakie ma walory! Jak myślicie, dlaczego ma rozpiętą bluzkę…? – Boże, ależ mnie te teksty podniecały! Ciekawe co oni sobie o mnie myślą?! Czyżby wyobrażali sobie, że doszło do czegoś więcej?
Postanowiłam ich zagadać. Może coś wiedzą o Maksie? Wiedziałam, że takie ancymonki nie muszą być skorzy do udzielania informacji, dlatego postanowiłam ich kokietować. Kołysząc kusząco biodrami, podeszłam do młodzieńców. Zaczepnymi uśmieszkami dowodzili swej zawadiackości. – Dzień dobry chłopcy… czy możecie mi coś powiedzieć o sprawie Maksia… jestem jego chrzestną. – Zrazu milczeli, patrząc wyzywająco. Gdy jednak słodko uśmiechałam się, kusząco łopocząc rzęsami, jeden z łobuziaków, jakby wyczuł jakąś okazję. – A… to ten młody! – I zasugerował, że dużo wiedzą i dużo mogą. Jakby chcąc wzmóc moją ciekawość, zapowiedział, że teraz nic nie powie, ale wieczorem, jeśli przyjdę do „salonu” czyli opuszczonego pomieszczenia z tyłu sanatorium, wiele się dowiem. Trochę mnie przeraziła wizja spotykania się z takimi gagatkami w niezbyt bezpiecznym miejscu, ale o dziwo, z drugiej strony, podnieciła mnie ta perspektywa: oto ja sama i kilku takich huncwotów w odosobnionym pomieszczeniu… – No dobrze… – udawałam, że waham się, ale wyraziłam zgodę.

  • Choźmy zatem.

1 kamerka
1 wizyta u Maxia
dyrektor – klaps na wejściu do pokoju, chłopak – 2 palce w kółeczko, rozmowa o salonie – pohulamy z ciocią, park – punkt widokowy, dyrektor – za pupę, „mieć”, za -wsze – liczyć,

Od hojnego dyrektora dostałam klucze do pokoju gościnnego. Mogłam przenocować i to na koszt sanatorium. Poszłam się odświeżyć. Gdy przekroczyłam drzwi, ujrzałam dość przyjemnie, eklektycznie urządzone pomieszczenie, z przedwojennymi meblami, kominkiem i łożem. Jednak coś mnie zaniepokoiło. Maleńki przedmiot przytwierdzony w rogu, między ścianą a sufitem. Przeszły mnie dreszcze, bo przeraziłam się, że to jakaś minikamerka.
Pomyślałam – a to zboczeniec z tego dyrektorka! Pewnie chce sobie podglądać babki w tym pokoju, takie jak ja! Jak się przebieramy, jak zdejmujemy staniki i majtki! Chce sobie pooglądać nas nagie! Zobaczyć jakie mamy cycki! Ale, o dziwo, ta myśl tak samo jak mnie oburzyła – tak samo – mnie jednak podnieciła. Wyobraziłam sobie, że taki napaleniec – podglądając mnie, by rozpiął rozporek, wyciągnął swego fiuta… i patrząc na mnie – może nawet się onanizując? Pomyślałam wówczas, że przecież to działałoby absolutnie na moją korzyść! Szef sanatorium nakręcony na mnie, byłby o wiele bardziej skory do pomocy… A mi w to graj.
ajpierw prężyłam się przed lustrem. Wielkim, ze złoconymi ramami.
Pomyślałam, ze później się wykąpię. Najpierw musze odwiedzić Maks ia.
Postanowiłam poprawić makijaż, zaczęłam od szminki. Przesadnie wywijałam usta malując je. Wiem, jak są duże i wiem, jak działa na facetów widok kobiety w kuszący sposób używającej szminki. Może pan dyrektor Cezary chciałby posiąść moje usta? I wyobraża sobie, jak to robi? A może – świńtuch – jeszcze inaczej fantazjuje na ich temat? Może wyobraża sobie jak pakuje mi w nie swojego „freda”? Może wyobraża sobie jak moje wargi zaciskają się na nim, a on się w nich porusza?
Rozprowadzę teraz szminkę języczkiem. Niech sobie wyobraża mój język pracujący na jego „berle”…
Nie mogłam się powstrzymać. Zagadałam „do lustra”.

  • Panie dyrektorze… a czy teraz się panu bardziej podobam? Czy nie kuszą pana moje usta?
    Pokołysałam przed wielkim zwierciadłem biodrami.
  • Czyż nie spodobało się panu, to, jak się poruszam…? Jak kręcę tyłeczkiem?
    Jak na zawołanie, zamerdałam kuperkiem do lustra.
  • No

Rozpięłam bluzkę. Miałam świadomość, że w tym włoskim staniku muszę wyglądać seksownie, że doskonale widać jak obfite mam piersi… Coś mnie podkusiło. Półgłosem wypowiedziałam słowa: – Panie dyrektorze… jaka szkoda, że to nie przed tobą tak się rozbieram… ależ uroczo byłoby tak zrzucać me ciuszki przed tak szarmanckim dżentelmenem… prezentować swe wdzięki tak interesującemu mężczyźnie…

Pomyślałam, że jeśli to jest kamerka, to na pewno zbiera też taki dźwięk…
Powoli rozsunęłam zamek spódnicy i jeszcze wolniej zsuwałam ją wzdłuż nóg. Wkrótce leżała na podłodze, a ja nachyliłam się, żeby ją podnieść i odrzucić także na szafkę. Moja pupcia musiała prezentować się kusząco w skąpych stringach, zaś pończochy niewątpliwie uwypuklały zgrabność długich nóg w szpilkach.

  • Och… panie dyrektorze… czyż nie wspaniale byłoby zdejmować spódniczkę na twoich oczach… czy nie spodobałabym ci się w tych pończoszkach?
    Jakby na potwierdzenie tego, pokręciłam kuperkiem, stojąc przed lustrem. Po czym sama sobie przycięłam delikatnego klapsa.
  • Auuaa! – zakrzyknęłam – Panie dyrektorze… czyż nie miałby pan ochoty, przyrżnąć mi w mój zgrabny tyłeczek? Zwłaszcza gdybym, specjalnie dla pana kołysała biodrami lub wypinała się?

Wreszcie zaczęłam głośno się zastanawiać, specjalnie się przekomarzając.

  • Czy ja powinnam zdjąć biustonosz?
    Pomyślałam sobie, że jeśli dyrektor rzeczywiście śledzi widok z kamerki, pewnie nieźle się nakręca. Może nawet pokrzykuje w swym gabinecie: – No dalej damulko! Szybciutko ściągaj stanik!

Więc na głos odpowiedziałam wyimaginowanemu rozmówcy.

  • No cóż… skoro mam ściągnąć staniczek… niechaj tak będzie…
    Po czym chwyciłam paluszkami haftki i go rozpięłam. Pomyślałam sobie, że jeśli rzeczywiście stary pryk śledzi mnie w kamerce, to teraz nie może się doczekać widoku moich nagich piersi.
    A cóż może być przyjemniejszego w takiej chwili, niż droczenie się… nakręcanie napaleńca.
    Dlatego chodziłam po pokoju z rozpiętym stanikiem, nie zdejmując go z piersi. W uszach wręcz słyszałam nagabywanie dyrektora. – Suczko! Nie daj mi czekać! Ukaż mi swe słodziutkie bimbałki!
    Zatem nadal drocząc się, bawiłam się biustonoszem na piersiach, jakbym sprawdzała czy dobrze leży.
  • Panie dyrektorze… czyżby chciał pan ujrzeć moje piersi? Ocenić, czy są foremne? Zatem… proszę.
    Po czym zamaszystym ruchem odrzuciłam stanik, tak, że upadł na podłogę.
  • Szkoda, że tego nie widzisz panie dyrektorze… oglądałbyś sobie moje duże… jędrne… cyce…
    Ujęłam je w dłonie i „zamajtałam” nimi, najpierw w lewo, potem w prawo. Porządnie. Jakbym chciała zademonstrować ich możliwości. Jakby po to, żeby potencjalny obserwator mógł wyobrazić sobie, jak zachowują się podczas stosunku…

Moja zabawa podniecała mnie niemożebnie, czułam się jak w transie. Miałam olbrzymią ochotę kontynuować spektakl, nie mogłam się powstrzymać.

  • Panie dyrektorze… oczywiście nie muszę zdejmować moich skromnych majteczek? – udałam przy tym wielkie przerażenie, jakbym autentycznie obawiała się takiego polecenia.
  • Ojej! Doprawdy??? Muszę zdjąć te śliczne, koronowe stringi?
    Aż złapałam się za głowę z zakłopotania.
  • Ale czy przypadkiem nie będzie mnie wówczas można podejrzeć? Dostrzec moje intymne skarby???
    Jakoś strasznie podnieciła mnie wtedy myśl, że obcy facet oglądałby sobie moją szparkę. Pomyślałam, że obiekt na ścianie to jednak nie jest kamera. Ale… Co jeśli jest?! Wtedy dopiero ogarnęło mnie niesamowite podniecenie. Natychmiast schwyciłam paluszkami sznurek stringów. Zsuwałam je powoli, wzdłuż nóg w pończochach. Aż do kostek. Po czym ujęłam je w dłoń i rzuciłam w kierunku potencjalnego obiektywu kamerki.
  • Cóż… zatem proszę… jestem obnażona…

Z nagim biustem, z gołą cipką paradowałam po pokoju i rozpakowywałam bagaże. Nie omieszkałam wybierać bielizny – seksownej, koronkowej. Pomyślałam, że jeśli podejrzany obiekt jest kamerką, to przy monitorze dyrektor ani chybi, jak to mówi młodzież – „trzepie sobie kapucyna”…

  • Ach… panie dyrektorze… mam nadzieję, że nie chciałbyś mnie takiej zastać…ależ bym wówczas umarła ze wstydu…
    Wzdychałam przy tym teatralnie.
  • Achhh… panie dyrektorze, mam nadzieję, że nie nabrałbyś wówczas na mnie chrapki… a już nie daj Boże, nie poczyniłbyś żadnych kroków w kierunku dobierania się do mnie… Ach…
    Nabrałam wielkiej ochoty na rozłożenie się na łóżku i popieszczenie swej muszelki. Nie odważyłam się. Bo co, jeśli jednak to jest kamerka?
    Weszłam do łazienki aby zażyć kąpieli. Nad prysznicem, tuż pod sufitem znajdował się identyczny owalny przedmiot jak w pokoju. Czyżby to jednak miał być tajny monitoring?
    Chyba już się z tym oswoiłam… Bo bardziej mnie to podniecało, niż krępowało. Ochoczo wskoczyłam pod prysznic, podniecając się myślą, że stary pryk ogląda sobie mnie w kąpieli… Bardzo dokładnie ogląda…

Jedną ręką trzymałam prysznic, kierując strumień wody na swoje piersi. Drugą myłam je. Pocierałam je namiętnie, nie jak zazwyczaj pod prysznicem, lecz tak, jakby dotykał ich spragniony mężczyzna. Pocierałam brodawki i sutki, zgarniałam je całe palcami. Próbowałam też je ściskać do siebie.
Potem odwiesiłam rączkę prysznica i zaczęłam namydlać biust. Pomyślałam, że całkiem seksownie musi wyglądać w takiej napuszonej pianie, wydaje się zapewne większy niż jest, a zakrycie go, musi pobudzać potencjalnego podglądacza. Namydlałam też nogi, wypinając się dość prowokacyjnie… Zdawałam sobie jednak sprawę, że ta kamerka – niekamerka jest na górze, więc nie daję wglądu wówczas na moją cipkę…
Jednak i tu zawędrowała moja dłoń, która całą mnie namydlała. Bardzo delikatnie zajęła się szparką, o wiele dłużej niż standardowa pielęgnacja tego wymagała. Nie mogłam powstrzymać się od westchnień…
Jedną dłonią rozprowadzałam pianę po cycuniach, drugą po piczce… Jestem przekonana, że na każdym mężczyźnie taki widok robiłby wrażenie. Zwłaszcza pocieranie mojego ślimaczka…

Moje oddechy stały się bardziej namiętne. – Ach… panie dyrektorze… czy nie miałbyś przypadkiem chętki na podejrzenie mnie w kąpieli? A może… na ujrzenie jak myję jabłuszka… muszelkę…? Mam nadzieję, że nie dopuściłbyś się do ich dotykania…? W tym momencie silniej przejechałam paluszkami po szparce, aż jęknęłam. – Ojej… panie dyrektorze… czyżby miał pan ochotę mnie poobmacywać? – Chwyciłam się dłońmi za piersi i zaczęłam je ściskać, dokładnie tak, jak wyobrażałam sobie, że międliłby je nagrzany dyrektor. Gniotłam je i wzdychałam. – Ach… ach… pańskie dłonie są takie mocarne… – szeptałam ściszonym, namiętnym głosikiem – od początku myślałam o tym, że w nie wpadnę, a zwłaszcza moje cycuszki… Czy podobają się panu? Czy nie są za duże? – Trzymałam się lewą dłonią za lewą, prawą za prawą pierś. Potem przyciskałam je do siebie. Wreszcie, włożyłam między nie rączkę prysznica. Wyglądało to tak, jakbym przyjęła tam penisa… którego ścisnęłam obiema półkulami równocześnie. Wzdychałam i suwałam go między nimi. – Ach… ach… panie dyrektorze… nawet pan nie wie, jak ja się przy panu czuję… – Gdy czubek prysznica wysunął się mocniej z rowka między moimi piersiami, niespodziewanie dotarł do moich ust… Ujęłam go namiętnie wargami.

W tym uniesieniu działałam jak w transie. Skierowałam dłoń na moją myszkę. Zrazu pieściłam ją, jeżdżąc wzdłuż niej paluszkami. – Ach… ach… panie dyrektorze… tak nie można… proszę zabrać stamtąd rękę… – Drażniłam muszelkę nieprzerwanie. – Ach… chyba nie zamierza mnie pan posiąść?! – Po czym złączyłam palec środkowy i wskazujący i z lubością wsunęłam je sobie wgłąb. – Aaaa… aaaaachhh! – jęczałam w rytm penetracji – a jednak zdobył mnie pan!
Najpierw powoli palce drażniły moje najwrażliwsze miejsce, by z upływem czasu nabierać śmiałości. – Ach… panie dyrektorze… ależ jest pan ekspansywny… aaaa… ach… – Robiłam sobie już regularną palcówkę, pojękując równomiernie. – Ach… ach… panie dyrektorze… chyba od początku chciał mnie pan po prostu… zaliczyć! – Nogi miałam rozłożone szeroko, a moje palce grasowały jak szalone. Nigdy dotąd nie zaznałam takiej satysfakcji samodzielnie. Jęczałam jak wariatka. Bałam się, że słychać to na korytarzu. – Aaaa! Aaaa! Panie dyrektorze! Cóż za raptus z pana! Wykołatał mnie pan, jak jakiś dzikus! Albo zwierz! – Długo dochodziłam do siebie. Chyba nigdy w życiu nie wycierałam się tyle ręcznikiem. Byłam cała rozdygotana. Drżącymi rękami zakładałam majteczki, potem biustonosz i spódnicę.

2 spotkanie z chłopakami – salon – obciąganie

Teraz czekało mnie nie lada spotkanie. Z buńczucznymi młodzieńcami, być może sprawcami tej nieprzyjemnej rozróby z włamem do sklepiku.
Musiałam udać się w nad wyraz przygnębiające miejsce – do „salonu” – jak na to mówili, czyli do ruiny jakiegoś garażu czy magazynu. Pomieszczenie miało niewiele okien, ale te które były, miały powybijane szyby. Na podłodze walały się sterty cegieł i zakurzonych desek.
Poczułam tam gęsią skórkę. Zwłaszcza gdy ujrzałam ich twarze.
Wydali mi się bezczelni. Szybko wyjaśnili, jak dużo od nich zależy. Demonstrowali, że jeśli zależy mi na losie Maksia, to właściwie mają mnie w garści.

  • Damulko. Musisz się z nami dogadać!
    W dodatku bezczelnie sugerują, że w gabinecie szefa sanatorium pozwoliłam mu na dużo…
    Co za dranie! Co oni sobie wyobrażają! Że jestem jakąś cichodajką?! No tak… zauważyli, że miałam rozpiętą bluzkę, że spódnica była pognieciona. Dlatego teraz stać ich na taką impertynencję.
    Zażądali, żebym rozpięła bluzkę i pokazała im cycki!
    Co za arogancja! Ale jakże podniecająca arogancja… Zostałam przyparta do muru… a przecież musiałam chronić biednego Maksia…
    Upokorzona, powoli rozpinałam guziki. Patrzyłam na ich twarze – jakby młodych wilczków, wypuszczających ślinę z pyska. Droczyłam się z nimi. Pokazując biust, ale opięty nowiuśkim, koronkowym stanikiem, mówiąc, że to powinno im wystarczyć. Wtedy dali popis wulgarności i zacietrzewienia. Stanowczo zażądali zdjęcia biustonosza.
  • Pewnie dyro ostro ci damulko wymacał te bimbały! On takim nie przepuszcza.

Ich słowa przeszywały mnie na wskroś. I tak samo mocno podniecały…

Stanik rozpinałam bardzo powoli. Czując się, jakbym robiła striptiz. Bardzo mnie to podniecało.

Popędzali mnie ostro.
-Szybciej, szybciej… zdejmuj ten cyckonosz.
Zsuwałam stanik, wystawiając nagie piersi na ich pożądliwy wzrok. Czułam się taka zawstydzona, poniżona… I bardzo podniecona.

Ale na pewno nie tak, jak te szczyle. Szczęki opadły im do samej podłogi.

  • Ale zarąbiste zderzaki!
  • Jak to mówią… Cyce jak donice!

Przestraszyłam się, że za bardzo się podniecą, więc czym prędzej z powrotem założyłam biustonosz i zapięłam bluzkę. Ale to nie był koniec mego utrapienia.

Napaleńcy byli zawiedzeni zbyt krótkim pokazem. Domagali się dłuższego, lecz ja droczyłam się, twierdząc, że przecież spełniłam ich polecenie. Wtedy ujawnił się talent przywódczy ich prowodyra. Igor, tak miał na imię ich lider, tonem nie znoszącym sprzeciwu zażądał. – To teraz damulko, pokaż nam swoją cipkę. – Słowa uderzyły mnie jak smagnięcie bicza. A jednocześnie poczułam jak tam wilgotnieję… Długo się z nimi frymarczyłam, ale gdy zagrozili, że sami zadrą spódniczkę, skapitulowałam. Schwyciłam za brzegi kiecki i podciągałam do góry.
-Jeeee! -chłopcy zakrzyknęli widząc moje majtki. Ich czerń kontrastowała z moimi jasnymi udami. – Następnie w jednej ręce trzymając spódnicę, drugą ujęłam stringi.
-Dalej! Pokaż cipę! – Dlaczego ja tak bardzo chcę im ulegać? Na zawołanie zsuwam majtki… Boże, co to za wstyd, kiedy oni tak się gapią na moją piczkę…

  • Jaka wygolona!
  • Pewnie dobrze zadbana…
  • Ciekawe jaki ma przebieg, ha ha… Na pewno była bita…
  • I przechodziła z rąk do rąk… ha ha!

Speszona szybko z powrotem naciągnęłam majtki i opuściłam spódniczkę.
Ale im dalej było mało!
-A teraz paniusia nam obciągnie!
Nie wierzyłam własnym uszom. A więc ci gówniarze chcą, żebym wzięła ich penisy do buzi! Co za upokorzenie!

Ale czego się nie robi dla Maksia. Wkrótce posłusznie klęczałam na brudnej podłodze zrujnowanego magazynu. Czułam się taka osaczona, gdy podchodzili do mnie i rozpinali rozporki. Z przerażeniem patrzyłam się, jak wyłaniają się z nich, różnej wielkości, ptaszki…
Nigdy nie byłam wielką entuzjastką miłości francuskiej, zwłaszcza teraz, w tak obmierzłych okolicznościach. Cóż jednak miałam za wybór?
Igor patrzył mi w oczy, gdy podsuwał mi pod nos niezbyt dużego, ale dość grubego fiuta. Chwilę ociągałam się, lecz ponaglona ujęłam go ustami.

Wszyscy patrzyli się na ten akt, jak na jakąś ceremonię. Powoli pieściłam go ustami i językiem. Prowodyr był zachwycony. Stracił ze mną kontakt wzrokowy bo przymknął powieki. Jednak skończył zbyt szybko. Zdążył tylko wykrzyknąć.

  • O kurwa!
    Po czym zachlapał mi całą bluzkę. A nawet spódnicę… Poczułam się jak terytorium naznaczone przez samca …
    Drugi skończył jeszcze szybciej. Zostawiając spermę w moich ustach.
    Trzeci, najbardziej podekscytowany obserwowaniem poprzedników, okazał się być agresywny. Chwycił mnie za głowę i posuwał buzię jak cipkę. Na koniec spuścił się prosto na twarz! Zachlapując okulary… włosy…

Czułam się znieważona, pohańbiona… Ale to i tak nie było wszystko. Chcieli mnie przelecieć!

  • Paniusiu! Dyro cię wyobracał! To nam by się nie należało?!

Byłam potwornie oburzona. Zapewniałam ich, że do żadnego „wyobracania” nie doszło. Nie wiadomo czy uwierzyli, ale na odchodne rzucili mi, że jeśli jednak dyro sobie „zamoczył”, to mam przechlapane i dorwą mnie na bank.

Czułam się taka zbrukana, gdy wracałam stamtąd. Wydawało mi się, że wszyscy, widząc moją poplamioną bluzkę i spódnicę, wiedzieli doskonale, co mnie spotkało.

pokój – wibrator

droga do Maxia wieczorem – dozorca mniej agresywny
powrót z powrotem – dozorca bardziej agresywny

POCZĄTEK

Mój ukochany chrześniak Maksymilian znalazł się w sanatorium. Jako chłopiec nieśmiały i niezaradny, często poniewierany przez kolegów, wreszcie wrobiony kradzież-włamanie do sklepiku – wymagał natychmiastowej pomocy.

Pojechałam tam bezzwłocznie. Jego egzaltowana i wiecznie schorowana matka, mogłaby jedynie zaszkodzić.

Sanatorium mieściło się w dużej, podkarpackiej willi. Przedwojennej, nieco zaniedbanej, ale z duszą. Przywitała mnie typowa jesienna aura – mżył deszcz.

Musiałam spotkać się z dyrektorem placówki, błagając o właściwe traktowanie biednego, wrażliwego chłopca.

Cuckold przed ślubem

Czekaliśmy na niego w pokoju hotelowym już dobre pól godziny. Przyjechaliśmy wcześniej, by móc się odświeżyć oraz by Arletka mogła się przebrać. Kupiła na tę okazję nowy komplet bielizny, niezbyt wyzywający, jednak gdy go założyła, mój mały zesztywniał momentalnie. Piękne koronkowe body delikatnie opinało jej piękne, pełne piersi, schodziło niżej zwężając się na brzuchu, by skończyć się w tyłku cienkim paseczkiem. Czarne pończochy sprawiały, że jej nogi sięgały nieba. Szpilki sprawiały wrażenie, jakby robiła to od zawsze. Miałem wrażenie, ze doskonale wie, co i jak robić, jak się zachować, w przeciwieństwie do mnie. Wiedziałem o jej przygodach zanim związaliśmy się ze sobą, nie mieliśmy oporów przed poznawaniem swoich historii, ale w pewnym sensie imponowała mi swoim opanowaniem i spokojem. Podniecała mnie myśl, ze moją przyszłą żonę za kilka chwil przeleci obcy facet.
Znaliśmy się od dziesięciu lat, za trzy miesiące mieliśmy powiedzieć sobie sakramentalne „tak”. Kochaliśmy się, rozumieliśmy się, pragnęliśmy się nawzajem, jak jeszcze nigdy nikt. Uwielbialiśmy seks, ponad wszystko. Eksperymenty, fetysze… Idealnie się dobraliśmy, byliśmy dla siebie idealni.
Od pewnego czasu marzyliśmy o trójkącie z drugim facetem. I o dziwo inicjatywa wyszła ode mnie. Wiedziałem ze w przeszłości Arletka kilka razy spróbowała seksu w towarzystwie dwóch mężczyzn. Przyznała, że było niewyobrażalnie cudownie. Nigdy nie nalegała na to, jednak wiedziałem, ze chciałaby jeszcze spróbować takich zabaw.
Od jakiegoś czasu bardzo podniecała mnie fantazja o tym, ze obcy facet kocha się z nią. W głowie rodziły mi się obrazy, jak obciąga mu łapczywie, patrząc mi głęboko w oczy. Wiele razy, gdy się kochaliśmy mówiła mi ze chciałaby czuć w sobie dwa kutasy, patrzyła mi głęboko w oczy i z pełna świadomością mówiła, że chciałaby dławic się drugim fiutem, czuć spermę na sobie. Wiedziała, że na mnie to działa. Kochałem ja za to.
Dziś, kiedy mięliśmy spełnić swoja największą fantazje. Byłem nieco poddenerwowany ale też Nieziemsko podniecony, nabuzowany emocjami, tym bardziej, ze Arleta była spokojna. Denerwowało mnie to poniekąd, ten jej spokój i pewność siebie. „Jakby robiła to codziennie” – myślałem. Ale to jeszcze bardziej mnie nakręcało. Marzyłem o takiej kobiecie, jak ona. Była idealna. Piękna, inteligenta, z wielkim apetytem na seks, jak dziwka. Cale życie marzyłem o takiej kobiecie.
Z przemyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu. SMS. „Bede za 5 min.” To on, nasza dzisiejsza przygoda życia, wstęp do ostatniej komnaty seksualnego tabu.
Uklękła przede mną…

  • Jestem tylko twoja, na zawsze. Kocham cię. Ponad wszystko. Jeśli będzie nie tak, daj mi znać, a wszystko skończymy. Dobrze? – patrzyła na mnie poważnie swoimi pięknymi wielkimi oczyskami. Widziałem w nich ten płomień, który zawsze mnie do niej przyciągał.
  • Pragnę tego bardziej, niż Ty kochanie – odpowiedziałem.
    Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy, wiedziałem, ze jest tylko moja.
    Pukanie do drzwi oderwało nas od siebie. Arletka uciekła do łazienki, a ja podszedłem otworzyć i wpuścić do nas naszego gościa.
    Poznaliśmy go kilka tygodni temu, już po drugim spotkaniu doszliśmy do wniosku ze to będzie on. Wszedł uśmiechnięty, ale poważny. Robił dobre wrażenie. Po chwili grzecznościowej rozmowy zaproponował, ze pójdzie się odświeżyć. Wskazał drzwi łazienki, po czym zniknął za nimi. Po chwili zza drzwi usłyszałem śmiech Arlety – tak, specjalnie czekała tam na niego. Podnieciło mnie to, jak musiał zareagować na nią w tym stroju. Nie wychodzili przez dłuższa chwile, po czym drzwi się uchyliły i wyszła tylko ona.
    -Robert weźmie prysznic i do nas dołączy kochanie – powiedziała wchodząc do pokoju. Widziałem, ze jest wyraźnie podniecona, zaczęła mnie dziko całować. – Chce być dziś twoją dziwką, o jakiej zawsze marzyłeś – szepnęła gdy kładliśmy się na łóżku.
    Gdy tak sobie błogo leżeliśmy, a przez moja głowę przebiegało setki myśli, wszedł Robert. Całkiem nagi. Dobrze zbudowany, i co rzucało się od razu w oczy, z wielkim kutasem.
  • Az wam się oczy zaświeciły – uśmiechnął się.
    Fakt, bylem pod wrażeniem. Arleta spojrzała na mnie wyraźnie podniecona i zadowolona. Ten jej szelmowski uśmiech sprawił, ze nakręciła mnie jeszcze bardziej.
    Robert położył się obok nas i delikatnie zaczął gładzić piękne ciało mojej kobiety. Całowaliśmy się, a on coraz odważniej dotykał ją po piersiach, brzuchu i cipce. Odchylił cieniutki pasek materiału i rozsmarował jej soczki dookoła, po czym wszedł w nią delikatnie palcem. Oderwała się od moich ust i obróciła w jego stronę, rozchylając jeszcze bardziej nogi. Korzystając z chwili przerwy, wstałem i zacząłem się rozbierać. Arleta całowała się dziko z Robertem. Widziałem, jak coraz mocniej pracuje w niej palcami, a ona masuje mu penisa, którego główka zdążyła już zwilżyć się sokami. Miałem naprawdę wielki wzwód obserwując moja ukochana z innym. Nie chciałem im przeszkadzać, upajałem się tym widokiem. W pewnym momencie Arletka odwróciła się do mnie i spojrzała głęboko w oczy.
  • No dalej, obciągnij mu-powiedziałem z wyraźnym podnieceniem w glosie. Wróciła do niego i wypinając się tyłkiem w moja stronę schodziła ustami po jego brzuchu w stronę penisa… Klęczałem za nią, masując po plecach, w końcu schyliłem się i zacząłem lizać jej mokra cipkę. Palce Roberta zrobiły swoje bo aż ociekała od soków. Uwielbiałem ją taką lizać. Co chwile dochodziłem językiem do tyłeczka. Widziałem, że jeszcze nie ma Roberta w ustach. Ukląkłem znów za nią, wplotłem swoja rękę w jej włosy i delikatnie, lecz zdecydowanie nakierowałem jej głowę na jego fiuta. Wiedziałem, że ją zaskoczyłem, przy trzecim zagłębieniu się w jej usta dopchałem jej głowę silniej, by kutas wszedł głębiej. Słyszałem tylko jej ciche westchnięcia. Puściłem jej głowę i wszedłem w nią od tylu, mocno i zdecydowanie. Jęknęła, ale nawet na chwile nie wypuściła Roberta z ust. Ten wyraźnie zadowolony leżał z szeroko rozłożonymi nogami. Arleta lizała go po jadrach i wracała do głębokiego gardła, lży rozmyły jej delikatny makijaż, wyglądała cudownie. Po kilku chwilach podniecenie było zbyt wielkie i zęby nie wystrzelić za szybko musiałem z niej wyjść. Bylem dosłownie na skraju, jedno pociągniecie skorki i spuściłbym się, jak nastolatek. Usiadłem z boku i obserwowałem jak mu obciąga. Robiła to idealnie, jej usta były najlepszymi ustami w jakich kiedykolwiek bylem. Robiła nimi nieziemskie rzeczy. Moja kochana, przyszła żona robiła swojego najlepszego loda obcemu facetowi… Cud, który miałem na wyciagnięcie ręki. Wspaniale było to podziwiać.
    W końcu po dłuższej chwili takiego obciągania Robert podniósł się i sięgnął po prezerwatywy, które leżały na szafce obok lóżka. Otworzył i zwinnie naciągnął gumkę na swój sprzęt. Odwrócił Arletkę na brzuch, ta wypiela się tyłkiem w jego stronę a głowę położyła mi na udach.
    Zaczął bardzo delikatnie, widziałem dobrze jak mu się poddaje, jak jego wielki kutas coraz bardziej w niej znika, aż po kilku ruchach wszedł cały. Pokój wypełniały jęki mojej ukochanej. Było dość głośno, za głośno, dlatego wepchałem jej kutasa w usta. Robert pracował w niej już bardzo szybko, była jakby półprzytomna, zaczęła dziko obciągać mi, jak przed chwila jemu. Jęczała, a ja wpychałem jej fiuta w gardło, tak jak lubiła najbardziej. W pewnym momencie wyjęła go z ust, zastygła w bezruchu i z jękiem opadła na lóżko. Doszła. Robert na chwile przestał. Wyjął fiuta i masował nim jej obie dziurki.
    Arleta jakby wyczula na co ma ochotę, chwyciła jego fiuta i nakierowała go na odbyt.
  • Tylko powoli, proszę. – wysapała. Patrzyła mi głęboko w oczy, kiedy Robert próbował wejść w nią analnie. Trwało to naprawdę długo, był delikatny, ale gdy w końcu się w nią wbił znów odleciała. Poruszał się zdecydowanie wolniej, ale chyba nigdy nie miała większego sprzętu w sobie. Drżała, półprzytomna, jak w amoku. Bylem zachwycony tym co widzę. Całowaliśmy się, trzymając się za ręce. Było idealnie, Arleta dochodziła kolejny raz.
  • Nie przestawaj! Krzyknęła do Roberta, ten przyspieszył ruchy i po chwili szczytując wtulona we mnie powiedziała
  • Kocham Cię…
    Pocałowałem ja namiętnie.
  • Ja Ciebie tez Kochanie. – nachyliłem się do jej ucha i dodałem – Chce zęby w tobie skończył.
    Nie odpowiedziała nic. Poprosiła tylko Roberta, by się położył na plecach, po czym dosiadła go i zaczęła ujeżdżać. Stałem z boku i podziwiałem jej piękne ciało, które nadziewa się raz po raz na wielkiego sztywnego kutasa. Zastanowiłem się nawet, gdzie on się tam mieści, ponieważ Arleta byłaś dość drobna osobą.
    Podszedłem i stanąłem na lozku tak, by mój fiut był na wysokości jej głowy. Od razu wsadziła go sobie w gardło. Robert coraz bardziej sapał, zbliżał się do kresu, w końcu pracował w mojej narzeczonej ponad godzinę. Pierdoliłem jej usta, kiedy Robert złapał ją za biodra i docisnął do siebie, ale ona jakoś zwinnie się wywinęła, szybko podniosła, chwyciła go za fiuta i jednym ruchem ściągnęła prezerwatywę. Trysnął obficie na jej rękę i podbrzusze, a ona szybko nadziała się na niego i delikatnie kołysała biodrami. Był w niej głęboko, dochodził. Na jego twarzy pojawiła się jakaś niepewność, ale nikt nie miał zamiaru tego przerywać. Całowałem się z moja kobieta, gdy obcy facet spuszczał się w jej cipce. Przez te jedna chwile byliśmy dla siebie oddani całkowicie. Było cudownie. Arleta położyła się na jego torsie. Zaszedłem do niej od tylu, podniosłem by wypadł z niej jego półsztywny kutas. Jej cipka była czerwona, lekko spuchnięta a ze środka wypływała sperma. Nic nie podniecało mnie bardziej, niż ten widok, jak z mojej ukochanej wypływa sperma obcego faceta. Wszedłem w nią. Była rozciągnięta przez fiuta Roberta, poruszałem się w niej bardzo luźno, jednak bylem tak podniecony, ze po krótkiej chwili wystrzeliłem. To był chyba największy wytrysk w moim życiu. Opadłem do tylu, Arleta całowała się z Robertem a z jej cipki wypływała nasza sperma… Kapała na penisa i podbrzusze Roberta.
  • Jesteście zdrowo pierdolnięci – rzucił wyraźnie zadowolony Robert. – Najlepsi z jakimikolwiek się spotkałem.
    Arleta zeszła z niego i zaczęła zlizywać resztki spermy z jego brzucha i fiuta. Robert na te pieszczoty szybko zareagował i po chwili był gotowy. Jednak Arletka zlizując ostatnia pozostałość nasienia z jego podbrzusza usiadła na mnie.
  • Teraz jestem tylko jego. – powiedziała do Roberta i pocałowała mnie namiętnie.

Przygoda Natalii z księdzem

Skończyła się lekcja religii, wszyscy wyszli z klasy a ja zostałam. Podszedł do mnie ksiądz i załapał mnie za rękę po czym powiedział ” zostań jeszcze chwileczkę skarbie”. Zaczął jeździć swoją dłonią po moim udzie.
Posłuchałam go, ponieważ od dawna mi się podobał i zawsze do niego zarywałam. On zamknął drzwi na klucz, złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie a potem oparł mnie o ścianę i obok swoją
rękę. Wepchał mi do ust swój język i mnie pocałował. Bardzo dobrze całował, spodobało mi się to. Spojrzałam w dół i zobaczyłam tam, że sutanna się podnosi. Andrzej to zauważył. Podszedł do mnie jeszcze bliżej i
kazał mi złapać go za jego penisa, posłuchałam się go co miałam do stracenia. Gdy ścisnęłam go, on cichutko zajęczał. Był tak podniecony, że zdjął mi bluzeczkę i zaczął mnie całować w okolicach biustu. Miałam orgazm.
Złapałam go za tyłek i mocno ścisnęłam. On złapał mnie za nogi i zdarł ze mnie rajstopki. W końcu wzięłam się do roboty i delikatnie rozpinałam jego sutannę po czym szybko ją ściągnęłam. Wziął mnie na ręce i położył
na ławce szkolnej. Rozszerzył mi nogi, potem rozpiął swoją koszulę. Zaczął zbliżać się do mojej łachteczki. Przyciągnęłam go do ciebie, a on zaczął lizać mi moją cipeczkę, potem włożył swój język do środka i ostrożnie
nim kręcił. Spodobało mi się to nie chciałam aby przestawał. Zdjął mi spódniczkę i bluzeczkę, podszedł od tyłu i ząbkami odpiął mi staniczek delikatnie masując mi szyjkę. Andrzej zdjął spodnie i rzucił je za siebie.
Byłam bardzo podniecona. Usiadł koło mnie na ławce i zaczął bawić się moimi piersiami. Ssał moje sutki i ściskał je, czułam się jak w niebie. Usiadłam na wprost niego, on całował moje piersi a ja bawiłam
się jego włosami lekko jęcząc. Ale dopiero później się zaczęło. Położył się na ławce a jego penis stał sztywno, siedziałam koło niego. Delikatnie złapałam go w ręce i włożyłam do ust. Poczułam jak jego
cieplutka sperma leci do moich ust, zadziornie się uśmiechnęłam i połknęłam. Nadal trzymając go w rękach trzepałam nim a sperma na mnie pryskała. Ssałam mocno jego wielkiego i twardego kutasa.
Słyszałam jego cichutkie jęki i krzyki. Gdy skończyłam robić mu loda usiadłam delikatnie na jego fiucie, a on wepchnął go do środka. Czułam lekkie uciśnięcia ale on robił to bardzo ostrożnie i uważnie,
później coraz szybciej ruszał biodrami. Złapałam go za tyłeczek i ściskałam. Rzuciłam się na niego i zaczęłam gwałtownie go całować z języczkiem. On nie mógł się mną nacieszyć. Obmacywał mnie wszędzie.
Usiadłam na jego klacie a on lizał mi cipeczkę, to było na prawdę przyjemne. Ktoś zapukał do drzwi, przestraszyłam się z nim co mamy robić. Szybko się ubraliśmy, on otworzył drzwi i szybko usiadł do ławki
, że niby mnie uczy. Ten ktoś wyszedł, po kilku minutach wyszłam. To było najlepsze co mnie w życiu spotkało. Od teraz jesteśmy razem chociaż się ukrywamy a najgorsze będzie to, że jak on wyjdzie do innej
parafii to się więcej nie zobaczymy.

Moja macocha to brudna zdzira

Znudzona Shelby, nie wiedząc co ze sobą począć, od rana kręciła się po stołówce niczym przysłowiowa mucha w smole. Na widok Scotta jej serce zaczęło mocniej bić w piersi, jednak nie dała po sobie nic poznać.
„Niech się dupkowi nie wydaje, że z tą boską bużką księcia z bajki cały świat zwojuje…Albo wszystkie dupy zaliczy.” – pomyślała z lekką złością, wciąż urażona na blondyna za to że konsekwentnie odrzucał jej mało subtelne zaloty. Zdaniem otoczenia równie dobrze mogła dać sobie wytatuować na czole hasełko: „Przerżnij mnie, Scotty!”
Najlepiej na biurku dyrektora, gdy ten wychodził na papieroska po kolejnym ochrzanie.
„Gdybym go dorwała…zanurzyła palce w tych złotych kudełkach, jak u anioła, mrau.”

Swoim zwyczajem nie potrafiła się powstrzymać i zaczepiła go, nie dostrzegając wcale że chłopak ma lekko załzawione oczy i chmurny, dziki wzrok. Ten który zwiastował jego kiepski stan umysłu, jeszcze bardziej niestabilny niż zwykle.
„Może udało mu się wyżebrać trochę koki i się naćpał?” – przemknęło jej przez głowę. Na jawie zaś puściła do niego oczko, rzucając tekst by mu dopiec:
„O, chyba znowu nie złapałeś jakiegoś byczka za rogi, kowboju?”

Jakież było zdziwienie dziewczyny gdy Barringer Jr. niczym jej nie odszczeknął. Żadnego pogardliwego: „Odwal się, pusta główko!” ani „To nie mój problem, że nikt cię jeszcze nie przeleciał w tym tygodniu. Ale może zgłoś się do Ezry, szczeniak ewidentnie na Ciebie leci.”

Nie, nic z tych rzeczy.

Zamiast tego napotkała iście wygłodniałe spojrzenie, i poczuła jego dłoń, delikatnie acz stanowczo zaciskającą się wokół jej nadgarstka na podobieństwo kajdan. Kajdan, z których nie chciała za żadne skarby się uwolnić. Pociągnął ją za sobą, i w jednej chwili znalazła się pomiędzy jego napierającym ciałem, a cienką ścianką oddzielającą ich od reszty całego towarzystwa.

Z trudem wierzyła własnemu szczęściu. Czyżby dotąd niezdobyty szczyt miał dziś zostać zaliczony?
Jednocześnie czuła że w zachowaniu kolesia było coś naprawdę nie w porządku. To nie jego styl. Nie Scotta.
Wiedziała że powinna się przestraszyć, ( poza tym Barringer był na cenzurowanym, a dyrektor kazał grupie zgłaszać każdy jego postępek odbiegający od normy ) ale zamiast tego czuła ogromne podniecenie. I choć zdawało się to niemożliwe, ono wciąż narastało. Miała wrażenie że może zemdleć w każdej chwili…Co było dziwne, ponieważ nie zemdlała jeszcze nigdy w życiu. Teraz jednak było jej tak przyjemnie i słabo, że ledwo stała na nogach.
Dlatego nawet przez myśl jej nie przeszło by zaprotestować, gdy blondyn wpił się w jej usta, jakby były dla niego jakimś narkotykiem. Całował wspaniale, lepiej niż ktokolwiek inny, a próbowała wielu.

„Chce skraść mi całe powietrze” – pomyślała z zadowoleniem, na maksa już napalona. W końcu z żalem oderwała się od niego, położyła ręce na klacie i rzuciła ostatkiem sił:

  • Pragniesz czegoś, Scotty? Jeśli tak, to chodź i weź to sobie…ale nie tutaj. Nie przy wszystkich. Minimum zasad musimy zachować.

W tej chwili najbardziej na świecie pragnęła się z nim połączyć, tak bardzo jak to tylko możliwe. By stanowili jedność, psychiczną, emocjonalną i rzecz jasna, fizyczną.

Jednak w momencie, gdy już znaleźli się sam na sam, chłopak nagle stracił cały animusz. Zrobił się nieśmiały, i z tego powodu Shelby też poczuła się skrępowana.

  • O co chodzi, Scott?
  • Nic, ja tylko…- wyglądał jakby zaraz miał się rozpłakać. – Kurwa, to moja wina, jak zawsze wszystko muszę spieprzyć! – zaklął, ukrywając twarz w dłoniach.
    Dziewczyna była zupełnie skołowana.
    Miała wrażenie że właśnie wsiadła do rozpędzonego rollercoastera, nie mając pojęcia jak się nim zatrzymać.
  • Jaka twoja wina? – naciskała. – Kochanie, musisz mi powiedzieć, przecież nie jestem żadną cholerną jasnowidzką!
  • Jebana Elaine. Niech ją zerżnie cały tabun murzynów z półmetrowymi maczugami!
    Jego pełen agresji ton całkowicie wyczerpał słuchaczkę. Nie miała czasu nawet dobrze zastanowić się nad słowami które z taką pasją wykrzykiwał.
    „Elaine? To imię z czymś mi się kojarzy…”
  • Boże, kim jest ta dziewczyna? Co ona Ci zrobiła że tak bardzo ją nienawidzisz?
  • Zajebiście Ci zależy żeby się dowiedzieć, co? Więc powiem Ci co!! – niemal ryknął, kopiąc w stojący obok kosz na śmieci z całej siły.
  • Kurwa zgwałciła mnie, zgwałciła rozumiesz to? Ja pierdolę, i to nie raz. Wiele, wiele razy. Dałem się ujeżdżać własnej matce, KURWA! Jesteś zadowolona, pani detektyw?

Pomimo szoku i uderzających w nią emocji, Shelby zdołała wyrwać się z uścisku przytłaczającej rzeczywistości i cofnąć o kilka tygodni wstecz.

Przypomniała sobie pierwszy dzień Barringera w Ośrodku.
Zaglądała przez uchylone okno, gdy pan Peter witał w progu nowego ucznia. A raczej…próbował.
Usłyszała szorstkie słowa, skierowane do bardzo pięknej; opalonej na lekki brąz brunetki, wyłaniającej się z luksusowego auta. Tego które przywiozło chłopaka, a było prowadzone przez szpakowatego kierowcę:

  • I na co się gapisz, suko? Zajebiście że mnie tu zamkną na całe lato. Mogliby i na cały pierdolony rok. Nareszcie nie będę musiał oglądać twojego szpetnego ryja!
  • SCOTT! Jak Ty się zwracasz do matki?! Zobaczysz, gówniarzu…nie przyślę ci złamanego dolara, choćbyś mnie błagał na kolanach.
  • Ta dziwka nie jest moją matką!!! Ty tylko ją pieprzysz od śmierci mamy. No i jeszcze hajtnąłeś się z tą meksykańską karierowiczką. Jak ostatni frajer nie widzisz, że Elaine jest z Tobą tylko dla kasy! Założę się że gdy nie patrzysz w jej stronę to zrobi loda każdemu, za piątaka. SZMATA.

Na to ojciec, purpurowy na twarzy, nie wytrzymał i sam zaczął wrzeszczeć na całą okolicę:

  • Kocham Cię synu najbardziej na świecie. Nie boję się do tego przyznać publicznie. Jesteś kurwa mać moim jedynym dzieckiem.
    Ale mam cię już dość! Nie masz żadnego szacunku dla nikogo. NI-KO-GO. I NICZEGO. Ani dla mnie ani dla Elaine. Musisz ponieść karę, zrozumieć konsekwencje swoich czynów i się zmienić bo inaczej…przestanę mieć syna.

Obserwująca zajście nastolatka zauważyła, że „świeżak” przechodząc koło dyrektora nawet nie zaszczycił go spojrzeniem, nie mówiąc już o podaniu ręki. Jedyną reakcją było zadziorne:
„Suń się Wujek, chyba że chcesz mieć przetrącone kulasy.”

Nie. Takiego egzemplarza jeszcze mury „Szkoły Przetrwania” nigdy przedtem nie widziały…

Gdy wychowanka rzeczonego Ośrodka zdołała wrócić do terażniejszości, ta przedstawiała się równie ciekawie.
Jej towarzysz łapał się za głowę, jakby zaraz miała rozpaść się na tysiąc kawałeczków. Prawie przy tym wył z bólu:
WYŁAŻ Z MOJEJ GŁOWY BRUDNA ZDZIRO! ZNIKNIJ!! – krzyki i łzy nastolatka sprawiły że słone krople też zaczęły powoli toczyć się po twarzy Shelby. Zadrżała gdy złapał ją za ręce.

  • Wiiesz…co ta dziwka mi mówiła?! WIESZ?! Mówiła mi: – tym swoim lukrowanym głosem, którego używała zawsze wtedy gdy chciała bym jej uległ – „Mój słodki Scotty, tylko rasowe cioty nie lubią dotyku pięknej kobiety…Co powiedziałby twój ojciec, gdyby się dowiedział? Że jego jedyny, mężny synalek, kapitan drużyny futbolowej, istne oczko w głowie; jest taki…pedalski? Jak znam Rogera to on nie zniósłby takiego potwornego rozczarowania. Brzydziłby się Tobą, kto wie? Może nawet znienawidził.
    Pokaż że jesteś mężczyzną. Prawdziwym mężczyzną, który wie czego potrzeba kobiecie. Kochaj się ze mną, jak przystało na faceta. Nie bądź żałosną ciotą…”

Przerwał, i dopiero po jakiejś pół minucie łapania oddechu podjął dalszą opowieść:

  • Wciąż słyszę jej diabelskie szepty…Najgorsze…najgorsze w tym wszystkim jest to, że czasem… – drżał na całym ciele, gdy z jego ust wydobywało się te wyznanie -…czasem nawet mi się to podobało.

Jeśli Shelby sądziła że koniec rewelacji; to grubo się myliła.

  • Nic z tego nie rozumiem. Jak to…PODOBAŁO?
  • Trochę, kiedy miałem lepszy nastrój, po dobrej koce…Elaine, jak już przyszło co do czego przeważnie była miła, bardzo czuła; i szeptała mi na ucho różne przyjemne słówka gdy się kochaliśmy, nie tylko sprośne. I ja…ja czułem się wtedy naprawdę dobrze…i…po prostu pozwalałem jej robić ze mną co chciała.
  • CO?!
  • Tak, kurwa, czułem się wtedy dobrze i przestałem prosić żeby przestała. Kumasz jakie pojebane?? Ja pierdolę, nawet…nawet namówiła mnie żebym własnoręcznie pisał jej listy miłosne. A ja jak ten debil…zgodziłem się zrobić co kazała.
  • Wybacz, ale teraz to już zupełnie się pogubiłam.
  • No wiem! Wiem jak choro to brzmi. Suka Elaine ma na mnie haka, rozumiesz?! Powiedzą…powiedzą że spałem z nią z własnej woli. Że chciałem tego seksu z własną macochą. Nikt mi nigdy nie uwierzy że nie.

Chłopak ponownie wybuchnął płaczem.

  • Ojciec mnie zabije gdy się dowie że przyprawiałem mu rogi z jego żoną. Elaine ma 30 lat, gdy zaczęliśmy miałem 15…O BOŻE KURWA.

Ni stąd, ni zowąd, Shelby skojarzyła jeszcze jedną, podsłuchaną rozmowę starszego pana Barringera z Dyrektorem Screwbrewem. Właściwie trudno to było nazwać rozmową. Panna Merrick już wiedziała że zagadkowy blondyn swą skłonność do słowotoku odziedziczył po swoim staruszku.

  • Ja już nie mogę go słuchać. Nie mogę nawet na niego patrzeć. Ja wiem że cierpi, wciąż nie może się pogodzić ze śmiercią Isobel…W zasadzie chłopak jest jeszcze dzieckiem, wiele mu wybaczam. Jednak jakieś zasady muszą
    być. A sposób w jaki odnosi się i traktuje moją obecną żonę jest poniżej wszelkiej krytyki. To się musi skończyć. Brak mi już sił po prostu. Za bardzo rzuciłem się w wir pracy, pozwalała mi zapomnieć o bólu, nie poświęcałem synowi czasu prawie wcale. Czuję się winny bo niechcący zrobiłem mu krzywdę, nie miał we mnie żadnego oparcia. To był błąd, który wspólnie z Elaine staraliśmy się naprawić. Miałem nadzieję że może ona…ma takie dobre serce…może ona do niego dotrze. Ale było jeszcze gorzej. Scott zaczął ćpać na potęgę, aż w końcu się wydało i wyrzucili go z drużyny.

Mówię panu, wszystko zaczęło się walić…Jak Boga kocham. Kiedy proszę by okazał Elaine choć odrobinę, odrobinę szacunku…Odkrzykuje mi że „Kurwa prędzej zajebie ją i siebie!”
Ja po prostu nie mam już na niego siły. Zrób pan coś z tym szczeniakiem, bo w końcu dojdzie do tragedii…A ja już psychicznie nie zniosę więcej tej chorej sytuacji! Ożeniłem się zaraz po śmierci przedwcześnie zmarłej na raka żony, i syn wciąż ma mi to za złe. Obwinia biedną Elaine o wszystko. Nawet o śmierć Isabel. Ale to nieprawda..my się kochamy i chcemy być razem szczęśliwi. Scott bardzo nam to utrudnia
…Jak już panu wspominałem, dowiedziałem się że od paru miesięcy regularnie ćpa. Koka, hera, haszysz, nawet…podobno wąchał klej!

  • Shelby nie była stuprocentowo pewna czy dobrze kojarzy, ale pan Barringer chyba otarł wtedy twarz mokrą od łez…

Tymczasem dotarło do niej, że jego syn popadł w odrętwienie gdy zobaczył że ona go nie słucha.

  • Proszę Scott, mów dalej.

Łypnął na nią, jakby się gorąco nad czymś zastanawiał, ale już po chwili na powrót relacjonował przebieg zdarzeń zeszłego lata i tego, co działo się później…

  • Ona się cieszyła. Powtarzała w kółko jakie to było dla niej ogromnym szczęściem trafić na kogoś podobnego jak ja. Że ma pięknego synka, którego może rżnąć do nieprzytomności, aż jej spuchnie cipka…

Zeszłego lata, gdy ojca prawie wcale nie było w domu, bzykaliśmy się dosłownie wszędzie. W każdej pozycji. Zawsze wynajdywała pretekst by się do mnie dobrać. Na 16 urodziny dostałem od niej w prezencie jedno z pierwszych wydań Kamasutry! Dasz wiarę? I uparła się, żebyśmy przećwiczyli wszystkie pozycje. Po kilkadziesiąt razy.
Więc robiliśmy to. Na przykład na stole w kuchni. W sypialni rodziców. Na tarasie, w ogrodzie, w basenie. Z wodą i bez wody. Kurwa, nawet w garażu. Raz się zbuntowałem. Zaklinałem się, że więcej już nie będziemy się kochać. Wyzwała mnie od najgorszych. Nazwała podłym, małym sukinsynem bez jaj, któremu oddała wszystko.
„I tak mi się odwdzięczasz za całą moją miłość, gówniarzu!?” W końcu podstępem – udając że potrzebuje lekarza i chce smartfona by go wezwać – zwabiła mnie do Hammera taty, i zamknęła w środku. Domyśliła się że nie odważę się wybić szyby. Nie w ukochanym aucie ojca… Zagroziła że mu skłamie. Opowie przekonującą bajeczkę o zwyrodniałym przyszywanym synu. O tym jak dotkliwie ją pobiłem i zgwałciłem. Śmiała się, przekonując że łykną tę ściemę bez problemu, przez moje częste konflikty z prawem. Jakby tego było mało, sama podbiła sobie oko. Własną pięścią. Nie mogłem uwierzyć w to co widzę…Elaine to prawdziwa mistrzyni kłamstwa. Błagałem żeby tego nie robiła. Spytałem czego ode mnie chce. Odpowiedziała że to oczywiste, wskazując swym czerwonym tipsem na moje krocze. Strasznie kręcił tę zdzirę fakt że tak panicznie się boję. I że ma mnie w garści, dosłownie i w przenośni. Ujeżdżała mnie potem przez bitą godzinę, cały czas powtarzając jaki jestem nieznośny i niedobry dla niej, choć ona przecież pragnie dla mnie tego co najlepsze…
„Synek jest dziś baaardzo niegrzeczny. Nie słuchał swej kochanej mamusi nic a nic. Mamusia się przez niego zdenerwowała. Krzyczała, wyzywała. Po co to, hm? Syneczku, musisz zostać ukarany. Ale nie martw się, kara nie będzie sroga, kara będzie przyjemna. Małe ujeżdżanie jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiło, prawda? Przeciwnie, oboje dobrze na tym wyjdziemy. Dasz mamie possać swego słodkiego kutasika, na koniec zrobisz mi długąąą minietkę i będziemy kwita, umowa stoi?” – Wstyd się przyznać, ale mój drąg zawsze stawał na baczność na sam dżwięk jej szczebiotania.
Moja macocha była naprawdę niewyżyta. Wprost uwielbiała pochłaniać mojego fiuta gdy tylko miała na to ochotę. A miała ją bardzo często. Aż jaja mnie piekły od ciągłego szorowania ich, po to by zmyć przeklęte ślady szminki tej harpii…
Kiedyś zrobiła mi laskę tuż pod samym nosem niczego nie podejrzewającego męża, gdy obaj jedliśmy kolację przy jednym stole. Modliłem się, by przypadkiem coś Elaine nie strzeliło do łba, i nie zaczęła obciągać też staremu; bo chyba bym wybuchł.
Na całe szczęście, on w tym czasie nawijał przez komórkę, nie zwracając najmniejszej uwagi na moje podjarane miny.
Byłem diabelnie wściekły, na nią a także na siebie; a jednocześnie niemożliwie podniecony. Doprowadziła mnie na sam szczyt w rekordowym tempie. Trzeba przyznać że co jak co, ale kutasa obrabia zawodowo. Białą strugą spuściłem się jej prosto do ust. Gdy zobaczyłem jak szczelnie oblepiła mi swymi dużymi warami mojego pytona…Piła z druta jak z kranu! Żeby nie wydać z siebie jęków zatkałem sobie buzię ręką. Dobrze że staruszek akurat wyszedł z jadalni do kibla.
Zaś wywłoka łyknęła calutki ładunek spermy i z bezczelnym uśmiechem się oblizała. Na ten widok myślałem że wyjdę z siebie i stanę obok. Gdyby ON nas wtedy nakrył…nie wiem co by się stało, coś potwornego.

I chociaż macocha zrobiła mi pierwszorzędnego loda, chciałem ją za to zabić. Marzyłem by w zemście udusić babę gołymi rękami…Okazja nadarzyła się jeszcze tego samego dnia. Staruszek pilnie musiał wylecieć do L.A., załatwiać jakieś biznesy.

W środku nocy, gdy Elaine zakradła się do mojej sypialni; nie wytrzymałem i uderzyłem ją w twarz. Przestraszyłem się własnej wściekłości…i zacząłem ją w panice przepraszać. Obiecywać że to już się nigdy więcej nie powtórzy, że mnie poniosło.
A wiesz co ona na to powiedziała? Że mam przestać być dzieckiem i uderzyć ją jeszcze raz. Zrobiłem o co prosiła, tym razem mocniej. Nie potrafiłem się opanować, to było silniejsze ode mnie. Wtedy macocha roześmiała się jak wariatka i mi oddała. Zagroziła, że nie przestanie mnie bić, dopóki nie zerżnę ją jak sukę…
Więc zerżnąłem ją jak sukę. Najpierw umoczyłem pałę w jej ustach, starając się zetrzeć z nich całą jebaną szminkę. Smarowałem czubkiem fujary po jej twarzy, aż morda macoszki zmieniła kolor na różowo-czerwony. Zrobiłem ze zdziry Indiankę – ależ jej się obrudziła ta zakłamana gęba. Nawet mnie to rozśmieszyło. Póżniej znów trzymałem węża w jej buzi, długo, bardzo długo – aż nie zesztywniał. Nie pozwoliłem jej mnie ssać, złapałem ją za gardło i zagroziłem że uduszę jeśli coś zacznie majstrować…Zależało mi, by mój fiut stanął od samego zakotwiczenia w brudnej mordzie mojej mamuśki. Dopychałem jej głowę albo ciągłem za kudły tak mocno żeby wjechać moją parówą jak najgłębiej do gardła. Myślałem że się wkurzy, że będzie odpychać brutalnie atakującego ją pytona, ale nie. Było odwrotnie. Widziałem jej zachwycone spojrzenie, czułem jak z rozmysłem zawisła na moim kutasie; jak z premedytacją próbuje się nim udusić. To było strasznie popieprzone. Złapała mnie za tyłek i dociskała z całej siły; bez przerwy, aż zrobiła się na twarzy fioletowa. Trzymała mocno, nie chciała wypuścić mojego kutasa z gardła. Zupełnie jakby próbowała zajebać mnie tymi ustami, wyrwać zębami chuja z ciała. Przeraziłem się że zrobi sobie krzywdę. Tak naprawdę nie chciałem doprowadzić Elaine do takiego stanu. Nie pozwoliłem jej na te wygłupy. Złapałem ją za głowę i uwolniłem z niewoli mojego fiuta. Wtedy się rozpłakała; zaczęła lamentować czemu jej to robię. Że ona tak kocha swojego synka, a ja gardzę tą wielką miłością mamusi i jestem taki niewdzięczny. Jakoś mnie to ruszyło…Jak w transie rozłożyłem jej zgrabne przecież nóżki i zacząłem ją lizać jak szczeniak po cipce. Chciałem żeby się uspokoiła i przestała płakać. Dopiero po jakiejś pół godzinie ssania, lizania i całowania muszelki macocha doszła do siebie. Coś wstąpiło we mnie dziwnego; nie mogłem się opanować i na koniec podniosłem się, ująłem jej twarz w dłonie i szczerze pocałowałem ją w usta, szepcząc : Pyszna ta twoja pipeczka mamusiu, dziękuję że pozwoliłaś mi ją wylizać…To było pierwszy raz kiedy zrobiłem jej minietę z własnej, nieprzymuszonej woli. Była taka szczęśliwa, gdy wreszcie wjebałem chuja w wylizaną szparkę aż po nasadę. Miałem wrażenie że zanurzam twardziela w ciepłej bułeczce z roztopionym masełkiem, tak było mokro w pochwie Elaine. A jak głośno chlupotało! Wwiercałem się w mamę jakby jej pizda była kawałkiem asfaltu, a mój kutas jakimś młotem pneumatycznym, który wali ją bez przerwy. Ruchałem Elaine jak zwierzę, a ona przez te stukanie wyła w ekstazie jak wilczyca. Rypałem jak w transie, szepcząc jej do ucha czy podoba się dziwce że ją tak ostro rżnę, a ona w odpowiedzi mruczała jak kotka. Patrzyłem z zadowoleniem, jak moje jaja rozkosznie uderzały o tę seksowną pupcię. Była zaskoczona, gdy bez próśb zaatakowałem językiem jej kakaowe oczko. Powtarzała jak w maglinie:
No dalej synuś, rozepchaj mamusi i tę dziureczkę. Proooszę, zatkaj mi dupkę swoją cudowną dzidą!

Nie mogłem jej odmówić tej przyjemności. Mój pyton wślizgnął się gładziutko, jej odbyt prawie wessał bezbronnego kutasa w siebie. Zajebiste uczucie, tak przyjemnie ciasno. Mogę powiedzieć że znalazłem się w Raju. Po chwili sama z siebie nabijała się jak opętana na mojego bolca tkwiącego w jej dupie; wrzeszcząc że mam ją przepierdolić na wylot. Spełniłem jej życzenie i pukałem ją w kakałko chyba zawodowo; bo jej wrzaski zamieniły się w ciągłą litanię: KURWATAKTATAKTAKAAAAAA…Łapała moje ręce i kładła na swoich cyckach, jęcząc że jestem wspaniały i mam nie przestawać jebać ją w dupcię. Że jestem taki słodziutki że mnie pożre w całości… Potem opsikała mi jajeczka bitą śmietaną w spreju i zaczęła je wylizywać milimetr po milimetrze, z jakąś chirurgiczną precyzją. Każdy skrawek mojej skóry został wykąpany w jej ślince. To było cudowne przeżycie. Macocha pieszczotliwie lizała nie tylko moje orzeszki, wiadomo. Kutasa ssała jak lizaka, mogła to robić bez końca. Przyssała się do mojego fiuta jak pojebana, znowu nie chciała wypuścić mnie ze swoich ust.
Gdy wystrzeliłem jej w gardziel, płucząc gębę Elaine od środka, pochłonęła calutką zawartość mojej pałeczki co do kropelki, szepcząc kiedy nie miała już czego ssać.

  • Pyszne mleczko produkują twoje jedwabiste jajeczka, mój synu. Mama tak bardzo lubi spijać twoje mlecio wprost ze żródełka…Synek da jeszcze, nakarmi swoją mamusię, prawda? Mały Scotty przecież nie pozwoli by mamusia chodziła głodna. Daj, mamusia jeszcze chce possać twój słodziutki kranik, nawet jeśli pusty…Może jeszcze jakaś kropeleczka się znajdzie i mamie do ust skapnie?

Dalej nie pamiętam, bo wyczerpany zasnąłem.
Następnego ranka obudziłem się. Coś chyba ciągło mi druta. Jakież było moje zdziwienie, gdy poczułem że wargi żony mojego ojca nadal oblepiają mi twardego już pytonga, wssysając go głębiej do jej buzi. Mój drut znów bardzo mocno zakotwiczył głęboko w gardle 30-latki. Wciąż zaspany jak przez mgłę zarejestrowałem fakt, że nad twarzą mam jej pipkę. Szpara macochy przyzywała mnie syrenim śpiewem, mój język zwilgotniał natychmiast. Zwłaszcza że Elaine bardzo ściśle oplatała swoim języczkiem należący do mnie instrument. Rozkazała mi w tej chwili wychłeptać jej cieknącą pusię. Zapewniała że z rana muszelka mamuni smakuje jeszcze lepiej. Nie mogłem się oprzeć. Liznąłem jej miękkości jak kotek, raz i drugi. Rzeczywiście, pyszniutka była ta brzoskwinka. Już po chwili zagłębiałem się w szczelinkę bez opamiętania, ssąc jej drobniutkie wargi sromowe tak jak niemowlę ssie matczyne sutki. Złapałem ją za pupcię chcąc wypić więcej soczku z cipki macochy…a potem…

Nagle chłopak przerwał opowieść, kolejny raz ukrywając twarz w dłoniach. Shelby najbardziej na świecie pragnęła teraz jednego, pocieszyć Scotta, ukryć go w swoich ramionach, by choć na moment zapomniał o wyrodnej suce, która do tego stopnia zmanipulowała 15 – latka. Dziewczyna bała się jednak, że oparzy go swoim dotykiem. Dlatego najpierw wolała zapytać.

  • Scott, chcesz żebym Cię przytuliła? Nie musimy się kochać, jeśli nie masz ochoty.
    Jakoś to przeżyję.
  • Naprawdę? I nie uznasz mnie za żałosnego pedałka?
  • Nie.
  • A…a serio możesz mnie tylko przytulić?
  • Jasne. Chodź tu. – poprosiła,
    najdelikatniejszym tonem na jaki było ją stać.
  • Tak, chcę. Bardzo chcę żebyś mnie przytuliła..tylko proszę, nie rób nic więcej, zgoda?
  • Masz to jak w banku.

Słysząc jego przyzwolenie zbliżyła się do niego i objęła ramionami, a on wtulił się w nią, pozwalając by Shelby delikatnie głaskała go po włosach; powtarzając mu że kiedyś wszystko się ułoży, a macocha zapłaci za swoje czyny.

Miłosne rozerwanie

Witaj! Mam na imię Karolina i moim chłopakiem jest Michał. Mam też najlepszego przyjaciela. Ma na imię Jacob. Michała uważam za drugą połówkę, Jacoba za brata. Ile razy żałowałam, że nie jesteśmy rodzeństwem. Michał i Jacob bardzo się polubili. Nie chciałam ranić Jake’a, ale jakoś musiałam mu przekazać, że kocham go ale nie tak jak Michał, więc nie może liczyć na moją miłość. Na pewno kocham Michała o stokroć bardziej. Pewnego dnia zraniłam go strasznie. Bolało. I to nie jego tylko mnie! Po dwóch dniach zadzwoniłam do niego. Przysięgłam, że zrobię wszystko co zechce, bylebyśmy znowu byli przyjaciółmi. Z Michałem naprawdę bardzo się lubili, więc gdy następnego dnia wpadł do mnie, poprosił o rozmowę z Mikiem* w cztery oczy. Gdy wrócili, oboje mieli już ustalony plan. Marzyłam tylko o jednym, ale że byłam jeszcze dziewicą trochę się bałam. Jake** miał dopiero 15 lat! Mimowolnie jęknęłam. Obrzucili mnie pytającymi spojrzeniami. Zignorowałam ich. Usiadłam na dywanie. Michał dosiadł się i zaczął pieścić moje piersi. Kuba przyglądał nam się i był wielce podniecony. Michał delikatnie mnie pocałował. Zatraciłam się w tym pocałunku. Po chwili wpił się w moje wargi z ukrywaną dotąd gwałtownością. Ogarnęło mnie… Hmm… Poczucie winy? Tak, można tak to nazwać. Gdy tak mnie całował, cały czas trzymał w dłoni moją pierś. Zaczęłam rozpinać guziki jego koszuli. Przez chwilę oderwał się ode mnie i zdjął moją bluzkę. Został jeszcze stanik. Jake tak się tym podniecił, że jego penis stanął sztywno. Gdy zauważył, że mu się przyglądał przeprosił i poszedł „do WC”. Michał szybko uwinął się z moim stanikiem. Całował delikatnie moje piersi. Zauważyłam, że jego członek też stoi. W tej samej chwili wrócił Kuba. Był cały nago. Miał tylko majtki. Jego penis już nie stał. Michał zdjął moją spódnicę i zaczął całować moje nogi. Jacob podszedł do nas i masował moje piersi. Przy tym całował mnie namiętnie. Nie zaprzeczę, podobało mi się. Nie wiedziałam kiedy, zaczął lewą dłonią ugniatać delikatnie moją cipkę. Zamknęłam oczy oddając się przyjemności. Nagle zamienili się z Michałem i to jeko dłonie pieściły moją pierś i cipkę. Całował mnie z większym wyczuciem. Nie wiedzieć kiedy zrobiło mi się mokro.

Jake zdjął swoje majtki i moim oczom ukazał się wielki penis. Zawiodłam się na Michale, że nie pokazał mi nigdy swojego. Zdjęłam moje majtki.
Było mi już bardzo mokro. Michał, pewnie dlatego wsadził mi palec w odbyt.

  • Ohhh – jęknęłam podniecona.
  • Dobrze ci tak? – Spytał Mike
    Nie odpowiedziałam ponieważ Michał wyjął go i zabrał się do zdejmowania majtek. Czekałam aż zobaczę jego penisa. Gdy go zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach. Miał chyba 30cm! Był jeszcze większy niż Jacoba. Gdy podszedł do mnie usiadłam i chwyciłam go w rękę. Zaczęłam mu go masować. Michał położył mnie na brzuchu a Jake przyglądał się. Michał kazał mi trochę unieść dupę. Jacob podszedł i wsadził mi palec do tyłka i zaczął wsadzać, wyjmować, wsadzać, wyjmować… Michał schylił się by wylizać moją cipkę z soków. Niekontrolowanie jęknęłam gdy wsadził mi język do pochwy. Co to było za odczucie! Nagle chwyciłam ich oboje za penisy i przyciągnęłam do siebie. Masowałam penisa Jake’a a penisa Michała lizałam. Wsadził mi go głęboko do ust. Wyjęłam go i zaczęłam lizać mu jądra. Jacob był strasznie podniecony i szybko zajął miejsce Michała. Mój ukochany stanął na mną i chwycił mnie w talii a Jacob wkładał mi penisa do ust. Micał delikatnie wcelował penisem w mój odbys i pchnął go lekko. Jęknęłam z rozkoszy. Michał wyjął go, by potem wsadzić go mocniej i głębiej. Westchnęłam. Jego jądra uderzały mocno o moją mokrą cipkę. Jake wyjął penisa i zajął miejsce Michała. Mike wczołgał się pode mnie i wsadził delikatnie penisa do pochwy. Jacob wpychając mi swojego w odbyt zepchnął mnie mocno na członka mojego ukochanego. Weszli we mnie obaj. Michał pieścił moje piersi i namiętnie mnie całował, a Jake wbijał penisa z całej siły…

Moment przed ślubem

Magda długo czekała na ten dzień. To dziś miała wyjść za mąż. Popatrzyła na 26 letnią kobietę w lustrze ubraną na biało. Jak na Pannę Młodą suknia była dość prosta, prawie bez falbanek, gdy stała w (również białych) na długiej i wąskiej szpilce sięgała akurat do ziemi. To czym się wyróżniała, to dość długie rozcięcie po boku, którym gdy chciała mogła ukazać swoją nóżkę w białej pończoszce. Ceremonia miała niedługo się zacząć, jednak przed tym miała jedną sprawę do załatwienia. Wymyśliła to jakiś czas temu, przez wszystkimi gośćmi miał ją odwiedzić fotograf. Chciała w prezencie dla męża zrobić sobie kilka niegrzecznych zdjęć z tego dnia.
Rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyła je i zaprosiła fotografa do środka.
-Zabierajmy się do pracy, bo nie mamy wiele czasu na tą prywatną sesję – powiedział na powitanie fotograf Adrian, który jeszcze nie wiedział co go czeka.
-To zabierajmy się do pracy – przytaknęła Magda.
Dziewczyna miała oczywiście swój plan na każde zdjęcie. Zaczęło się dość niewinnie, opierała się o ściany, uginając nóżkę i wystawiając to pończoszkę to szpileczkę. Następnie zaczęła robić sexowne miny, przygryzając i oblizując wargi.
-Pora teraz na coś konkretnego – powiedziała powoli rozpinając suknie. Rozpinała się ona na plecach, co też zostało uwiecznione na zdjęciach. W końcu pozbyła się jej. Została w pończoszkach, szpilkach i białej, lekko prześwitującej bieliźnie. Fotograf głośno przełknął ślinę, jednak pozostał profesjonalistą i dalej robił fotki jędrnej, wypiętej dupki Panny Młodej.
-Czy to już koniec? – spytał, patrząc na rozłożone szeroko nogi swojej klientki.
-Jeszcze nie, potrzebuje czegoś wow! – zakomenderowała dziewczyna.
Znów odwróciła się do niego tyłem, wypięła tyłeczek i zaczęła bawić się swoimi majteczkami. Zsuwała je i podciągała po zgrabnej opalonej dupce.
-Powiedz mi, jako mężczyzna, czy już szalejesz myśląc o daniu mi klapsa? – spytała niewinnym tonem, nie przerywając wykonywanej czynności.
-Nie wiem czy to wypada…
Dziewczyna zdjęła stanik (nadal odwrócona) i wróciła do zabawy majteczkami.
-No powiedz mi, to zostanie między nami.
-No, eeeee, ciężko jest mi się powstrzymać.
-Nie kłamiesz mnie? – to mówiąc Magda odwróciła się ukazując do obiektywu pełnie swoich dużych piersi D.
Adrianowi aż zaparło dech w piersiach, jednak nie przestał cykać fotek. Dziewczyna podeszła do niego i natychmiastowo złapała za wpół-twarde krocze.
-Nooo, jeszcze muszę podkręcić akcję, nie jestem zadowolona z rezultatu – powiedziała mu.
Położyła się na łóżku na plecach, po czym powoli i zmysłowo zaczęła zsuwać majteczki. Tym razem odsłoniła ogoloną, różowiutką cipkę. Po czym rozłożyła nogi i zaczęła się po niej masować.
-No podejdź bliżej i uwiecznij to – wymruczała.
Fotograf prawie natychmiast stał w nogach łóżka, chłonąc widok i robiąc zdjęcia. Magda już dość mocno rozgrzana podniosła nóżkę i szpileczką zaczęła pocierać o wyraźny wzgórek w kroku Adriana.
-O tak, teraz wygląda na to że osiągnęłam co chciałam – powiedziała masując się coraz mocniej w mokrą cipkę.
Mężczyzna zdjęcia robił już tylko jedną ręką, drugą przyciskając sobie śnieżnobiałą szpileczkę mocniej do krocza, wyraźnie sprawiało mu to przyjemność. W końcu jednak Magda zabrała nogę, jednak
-Wyjmij go, podnieci mnie to jeszcze bardziej, no i zdjęcia będą lepsze.
Chwilę później wielki, twardy penis wystawał przez rozporek nad dziewczyną, która dogadzała sobie coraz intensywniej, jęcząc przeciągle.
Fotograf również masował się coraz intensywniej, dalej jednak robiąc zdjęcia, nie myśląc jednak o tym, że zaraz skończy się miejsce na karcie pamięci. Jednak nie okazało się to problemem, po chwili Magda zaczęła wydawać z siebie kolejne mocne jęki i wić się po pościeli zaciskając nogi i machając ręką jak szalona. Adrian z lubością oglądał jej orgazm, szybko waląc sobie konia. W końcu gdy spazmy rozkoszy opuściły ciało Panny Młodej, popatrzyła na mężczyznę nad sobą. Podetknęła mu pomiędzy nogi swoją nóżkę.
-Masz, spuść się na nią, chce mieć na sobie Twoją spermę jako symbol mojej niegrzeczności – powiedziała i zaczęła pocierać mu jajka od dołu nóżką, a rękami ściskała swoje spore piersi.
Ten zaczął walić oczywiście jak szalony i już po chwili…. Sperma zaczęła tryskać na wystawioną nóżkę Magdy. Było jej sporo, jednak część skapywała już na pościel. Na białych pończoszkach, biały płyn był ledwo widoczny. Dziewczyna wyraźnie była z siebie zadowolona, zebrała trochę na paluszek i polizała.
-Mmmm, tego mi było trzeba. Te zdjęcia wyślij tylko do mnie – powiedziała uśmiechając się – a teraz czas na ceremonię…

Kwarantanna

Samolot z Rzymu przyleciał punktualnie. O ile lot nie dłużył mi się za bardzo, to miałam wrażenie, że na lotnisku spędziłam całą wieczność. Wszystko przez epidemię korona wirusa i ogólnoświatową panikę z tym związaną. Poza tym, że zmierzono mi temperaturę, musiałam jeszcze wypełnić stos dokumentów z informacjami na swój temat. Wymagali wszystkiego: gdzie byłam, z kim się kontaktowałam, gdzie mieszkam i tak dalej.

Kolejnym etapem była odprawa celna, ale tutaj było już szybko i bezproblemowo. Udałam się do mieszkania swojej siostry, gdzie miałam przenocować, a rano pojechać pociągiem do Krakowa.
Beaty i Bartka nie było, pojechali na jakiś wyjazd służbowy. W mieszkaniu był tylko ich osiemnastoletni syn Daniel. Chłopak był moim siostrzeńcem, ale dzieliło nas tylko kilka lat i nigdy nie panowały między nami jakieś oficjalne relacje, tylko zawsze bardzo luźne. Zjedliśmy lekką kolację i położyliśmy się spać.

Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Warszawski nieznany numer. Początkowo myślałam, że to jakiś natrętny telemarketer i nie miałam zamiaru odbierać. Po chwili zadzwonił ponownie i tym razem ze złością przesunęłam zieloną słuchawkę po ekranie mojego smart-fona.

  • Dzień dobry. Z tej strony Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna. Czy Pani Anna Kołodko?
  • Tak. – odpowiedziałam ze zdziwieniem i zainteresowaniem.
  • Kontaktuję się, ponieważ jeden z pasażerów samolotu, jakim leciała Pani wczoraj, ma pozytywny wynik testu na korona wirusa. W związku z tym musi Pani zostać objęta kwarantanną. Gdzie się Pani teraz znajduje?
  • Jestem jeszcze w Warszawie, zatrzymałam się u mojej siostry -odpowiedziałam z lekkim drżeniem w głosie.
  • Z iloma osobami kontaktowała się Pani od wyjścia z lotniska? – zapytał mężczyzna.
  • Właściwie to tylko z jedna, z moim siostrzeńcem — odpowiedziałam, w myślach analizując cały czas czy Daniel na pewno był jedyną osobą, z która miałam kontakt.
  • Dobrze. W takim razie zarówno Pani, jak i ten mężczyzna musicie poddać się dwutygodniowej kwarantannie. Nie możecie opuszczać mieszkania, w którym się znajdujecie. Nikt inny nie może wejść do tego mieszkania i nikt też nie może z niego wyjść. Czy rozumie Pani powagę sytuacji?
  • Tak oczywiście — odpowiedziałam.
  • To dobrze. W takim razie życzę, aby te działania były na wyrost, i dużo zdrowia. Będziemy się codziennie kontaktować z Panią. Do widzenia.
  • Do widzenia- odpowiedziałam, a telefon dosłownie zjechał mi po policzku.

Przez chwile nie mogłam zebrać myśli. Zadzwoniłam do siostry, by ją przeprosić za to, że nie mogą wrócić do swojego mieszkania, i za to, że naraziłam jej syna na niebezpieczeństwo. Siostra była na szczęście bardzo wyrozumiała i powiedziała, że poradzą sobie przez najbliższe kilka dni. Kazała mi się nie przejmować i zapewniła, że to na pewno tylko działania prewencyjne. Nie miałam w sobie tyle optymizmu co ona.

Daniel na początku chyba myślał, że żartuje, ale kiedy w końcu udało mi się go przekonać, że jest w błędzie, nawet się ucieszył. Nie chodziło mu o to, że nie musi chodzić do szkoły, ale o to, że jak powiedział, spędzi dwa tygodnie zamknięty w mieszkaniu z bardzo atrakcyjną ciocią. Słowa te były bardzo miłe i dodały trochę uśmiechu i rozluźnienia do całej tej sytuacji. Nie miałam czasu jednak na ich głębszą analizę, bo musiałam zorganizować sobie życie na najbliższe dwa tygodnie.

Szefowa nie była zachwycona sytuacją, ale chyba nie miała innego wyjścia jak ja zaakceptować, podobnie zresztą jak ja i tysiące osób w podobnym do mojego położeniu. Dostałam na maila szereg zadań do wykonania w domu i powoli zaczęłam układać sobie w głowie plan na najbliższe dni. Po chwili jednak przypomniałam sobie to, co powiedział Daniel. Kiedy to mówił, wyglądał na bardzo szczerego i nie miałam powodów, by przypuszczać, że kłamie, bo po co miałby to niby robić. Miałam dwadzieścia cztery lata i faktycznie muszę bez przesadnej skromności przyznać, że podobałam się facetom. Wiedziałam, że Daniel jest w wieku, gdzie zaczyna się na poważnie interesować płcią przeciwną, ale nigdy nie odnosiłam tego do samej siebie. Kiedyś czytałam w internecie fantazje jakiegoś małolata o seksie z własną ciocią, ale nigdy nie przypuszczałabym, że Daniel może mieć podobne o mnie. Już sama myśl o tym sprawiła, że poczułam się trochę przyjemnie. Mój siostrzeniec był przystojny, dobrze zbudowany i w zasadzie nie łączyło nas bezpośrednie pokrewieństwo, więc teoretycznie na drodze stała tylko moja moralność.

Wieczorem z nudów włączyłam telewizor i usiadłam na kanapie. W mieszkaniu siostry było dosyć ciepło, więc rozpięłam sobie trochę moją bluzkę. Lubiłam oglądać telewizje nawet w samej bieliźnie, ale uznałam, że nie jestem u siebie i byłoby to spore przegięcie. Z drugiej strony jednak byłby to wyraźny znak dla Daniela. Moje podejście do spraw związanych z nagością i seksem jest bardziej liberalne niż na przykład moich rodziców. Moja mama uważa, że przy młodych chłopakach kobieta nie powinna absolutnie nic nie pokazywać, a gdyby się dowiedziała, że mieszkam sama z osiemnastoletnim chłopakiem, to uznałaby to za skandal. Ich pokolenie było wychowane tak, a nie inaczej. Seks był czymś złym, co kończyło się ciążą i kobieta za wszelką cenę powinna unikać prowokujących sytuacji.

Podczas oglądania dołączył do mnie mój siostrzeniec. Usiadł blisko mnie i podobnie jak ja całą swoją uwagę skupił na telewizorze, przynajmniej przez kilka chwil. Po jakimś czasie zauważyłam, że ukradkiem zerka na mój biust. Lekko się uśmiechnęłam, ale nie zamierzałam zwracać mu na to uwagi. Byłam ciekawa, jak zareaguje, gdy przełożę nogę za nogę. Efekt był taki, jak podejrzewałam, zwrócił wzrok w kierunku mojej spódniczki, która niebezpiecznie przesunęła się w górę po udzie. Zrobił się ciut czerwony, ale chyba nie dostrzegł, że wiem o tym, bo znów zaczął zerkać w stronę mojego stanika.

Temat korona wirusa był przodującym w tym dniu i w końcu do głosu doszedł jakiś ekspert od chorób zakaźnych, który doradził co robić, by nie zachorować. Mówił, jak kluczowe znaczenie ma odporność, i co robić, by ją zwiększyć. Stwierdził, że o ile starsze osoby mają do dyspozycji tylko farmaceutyki i suplementy diety, to młodzi ludzie mogą, a nawet powinni robić to w naturalny sposób, uprawiając seks. Podobno podczas stosunku wytwarzają się przeciwciała, które znacznie wzmacniają nasz układ odpornościowy, a w przypadku zarażenia zwalczają wirusa. Daniel zachichotał lekko. Spojrzałam na niego i uznałam, że jest to doskonały moment, by wybadać sytuacje.

  • A jak tam u Ciebie z tymi sprawami — zapytałam lekko zażenowana, ale miałam wrażenie, że nie słychać tego w moim głosie.
  • Czuje się dobrze — odpowiedział, kładąc sobie rękę na czole i sprawdzając, czy nie ma temperatury, która jeśli wierzyć specjalistom jest pierwszym symptomem korona-wirusa.

Nie wiedziałam, czy faktycznie nie złapał aluzji, czy tylko bawi się mną.

  • Pytałam o coś innego Danielku. Uprawiałeś już seks?

Daniel o mało nie zakrztusił się paluszkiem, którego chwile wcześniej włożył sobie do ust. Spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy, czym od razu zarobił plusa. Gdyby teraz udawał zbitego z tropu, grzecznego chłopczyka sytuacja byłaby niezręczna, ale patrząc na niego, odniosłam wrażenie, że podchodzi do całej tej rozmowy z dużym dystansem.

  • A jaką mam gwarancje, że ta rozmowa zostanie między nami? – zapytał z już bardziej poważną miną.
  • Daniel, proszę cię, ile my się znamy? – odparłam z jak najbardziej szczerym wyrzutem. Przecież wiesz, że zawsze byłam po Twojej stronie i możesz mi powiedzieć o wszystkim.

Chłopak spojrzał na mnie z zastanowieniem, a potem lekko speszony tym, że okazał mi brak zaufania, powiedział, że faktycznie chyba przesadził. Na tym jednak skończył swój wywód i ku mojemu niezadowoleniu zapanowała cisza. Skupiliśmy się na oglądaniu programu, ale po chwili nie chcąc tracić atmosfery, jaką zbudowałam, na nowo podjęłam wątek.

  • No to jak? Opowiesz mi coś o swoim życiu erotycznym? – zapytałam.
  • W sumie to nie ma o czym opowiadać, nie mam żadnej dziewczyny i nie zanosi się na to bym miał w najbliższej przyszłości.
  • Skąd takie podejście, chłopaku — zdziwiłam się tym, był przecież inteligentny i przystojny. Tacy zawsze się podobają dziewczętom w jego wieku.
  • Trochę się wstydzę, że nie poradzę sobie, że się ośmieszę….no wiesz, o co mi chodzi — powiedział, lekko zniżając głos.

Zaskoczył mnie. Zawsze sprawiał wrażenie wygadanego i obeznanego we wszelkich tematach. Najwyraźniej jednak temat seksu nie był dla niego wygodny. Nie chodziło zapewne o brak wiedzy, bo przecież internet był pełen informacji, ale raczej o odwagę, by to, co teoretyczne zamienić na praktyczne.

Pomyślałam nad tym chwilę i postanowiłam zmienić jego podejście do tych spraw.

  • Wydaje mi się, że przesadzasz. To jest jak z jazdą na rowerze, na początku nie każdemu wychodzi, ale z czasem stajesz się mistrzem.

Oboje parsknęliśmy śmiechem. To był dobry sygnał, bo taka rozmowa mogła się toczyć tylko w luźnej atmosferze.

  • Jako kobieta powiem Ci, że na początek powinieneś nauczyć się dobrze całować i dotykać dziewczynę. Jeśli to opanujesz i rozbudzisz w niej pożądanie i chęć na seks, to reszta pójdzie już jak z płatka.
  • Dzięki za dobre rady Aniu, ale raczej ciężko nauczyć się takich rzeczy z książek, filmików na YouTube, czy nawet forów internetowych — wycedził niczym pociski z karabinu. W jego głosie była lekka frustracja, co trochę mnie zaniepokoiło. Jeśli teraz się nie pozbędzie tego cholerstwa, to zostanie mu na całe życie i może zaważyć potem na jego dalszym życiu.
  • Dlatego powinieneś sobie znaleźć kogoś, na kim możesz ćwiczyć.
  • Mam znaleźć sobie dziewczynę tylko po to, by trenować na niej całowanie i macanie? No przyznam, że jak na kobietę to dosyć ciekawe zaprezentowałaś podejście.

Faktycznie miał racje. Złapał mnie. Uczenie młodego chłopaka wykorzystywania kobiet to chyba nie był najlepszy pomysł.

-Ok. Masz racje. Z jednej strony powinieneś poczekać aż ciebie i ją połączy jakieś uczucie, ale z drugiej życie jest takie krótkie…- westchnęłam, nabierając, i wypuszczając sporą ilość powietrza. Mój biust wykonał spory ruch, który nie uszedł uwadze chłopaka.

Spojrzał ponownie w telewizor.

  • Sam widzisz, że nawet w telewizji zalecają, by ludzie się całowali i uprawiali seks — powiedziałam na poparcie swoich słów.
  • Będąc na domowej kwarantannie, raczej trudno będzie mi poderwać jakąś dziewczynę — powiedział z pewną dozą racjonalności w głosie.

Rozmowa zmierzała w jednym kierunku. To był optymalny moment. Jeśli teraz nie wykonałabym żadnego ruchu, szansa na uwiedzenie Daniela przepadłaby bezpowrotnie. Postanowiłam działać. Pocałowałam go w policzek. Chciałam, by poczuł moją bliskość, moje perfumy.

Spojrzał na mnie. Byłam na to gotowa. Na mojej twarzy był już miły uśmiech przygotowany specjalnie dla niego.

  • Jeśli chcesz, to dla Twojego zdrowia, i mojego także, mogę Cię podszkolić w pewnych sprawach — to było odważne posunięcie, ale kluczowe. Właściwie niczym nie ryzykowałam, bo zawsze mogłam obrócić to w żart. Prowadziłam tę rozmowę w taki sposób, by dać sobie margines na ewentualne wycofanie się w przypadku, gdyby coś poszło nie po mojej myśli.
  • Podszkolić z czego? – zapytał z uśmiechem na twarzy, które wydaje mi się, że kryło w sobie trochę przerażenia.
  • Z tego, o czym rozmawialiśmy. Całowanie, dotykanie….
  • Zrobiłabyś to dla mnie? – zapytał z niepewnością, a ja poczułam, że właśnie osiągnęłam swój cel.
  • Oczywiście, dla ciebie wszystko mój siostrzeńcu — powiedziałam z przesadnie szczerym uśmiechem na twarzy.

Sytuacja stała się poważna i aby jeszcze bardziej to podkreślić, wyłączyłam telewizor. Obróciłam się w jego kierunku i z głębokim uśmiechem spojrzałam mu prosto w oczy. Widziałam podniecenie w jego oczach. Chyba chciał coś powiedzieć, ale nie mógł wydusić z siebie choćby słowa.

  • Czytasz czasopisma dla dorosłych, oglądasz filmy w internecie? – spytałam, by wybadać, czy faktycznie jest, tak jak mówi i jego wiedza na temat kobiecego ciała jest tylko podręcznikowa.
  • Czasami — odpowiedział z niepewnością, jakby miał wątpliwości co do moich intencji.
  • Jednak na żywo to co innego. Powiem Ci, że największym kłamstwem ludzkości są filmy porno. Tak naprawdę nic nie wygląda i nie dzieje się tak jak tam jest przedstawione.

Chłopak wytrzeszczył oczy. Ja tymczasem położyłam swoje dłonie na guziku mojej bluzki, już miałam go rozpiąć, kiedy pomyślałam, że chyba mam lepszy pomysł. Chwyciłam jego dłoń i położyłam na zapięciu.

  • Ty to zrób — poprosiłam.

Przez chwile zamarł.

  • Śmiało, – powtórzyłam. Rozepnij mi bluzkę, przecież to nic złego — zapewniłam go.

Czułam, jak jego trzęsące się ręce walczą z pierwszym, potem drugim i trzecim guzikiem. Z każdym odsłaniał mu się coraz bardziej widok mojego czarnego stanika. Żałowałam, że to zwykły push up, a nie jedwabna koronka, ale nie planowałam przecież tej sytuacji wcześniej. W końcu doszedł na sam dół, a moja bluzka była całkiem rozpięta.

  • Teraz powoli rozepnij te guziki przy rękawach i zdejmij ją ze mnie tylko bardzo subtelnie i powoli.

Zrobił to, o co go poprosiłam. Siedziałam teraz obok niego w samym staniku. Widziałam, jak poprawia się na kanapie, nie mogąc sobie poradzić z erekcją, jakiej doświadczył.

  • No to pierwszy krok mamy już za sobą. Zbudowaliśmy potrzebne nam obu napięcie. Teraz możemy przejść do właściwej lekcji….

Moja Pupa

Nie bardzo wiem, kiedy wczoraj usnęłam. Obudziłam się, była sobota rano, ale to co ?sklepane” mocno bolało. Nie było wyjścia, wolniutko zrobiłam toaletę, śniadanko i ponownie położyłam się odpoczywając, czekając na Manfreda. Umawiając się, napisałam mu, że w sobotę do południu jestem jego, ale wieczorem chcę się spotkać z odpowiednimi partnerami, którzy mają mnie dobrze ?zerżnąć”, a ja mam jęczeć ?z bólu i namiętności”.

Odpoczywając, zastanawiałam się, jak będzie wyglądał mój wieczór, na który przecież już się umówiłam. Jestem zaprzyjaźniona z Manfredem, który kiedyś wyczuł moje zainteresowania różnymi zabawami w seks i miał umówić szczegóły.
Ale to dopiero wieczorem. Teraz czekałam na Niego. Przyszedł, jak zwykle punktualny,
a ponieważ oboje byliśmy za sobą stęsknieni, bez zbędnych ceregieli po chwili wylądowaliśmy
w łóżku. Ale tutaj można powiedzieć, zaczęły się schody. Wsunął rękę między moje uda, a ja syknęłam. Wówczas zorientował się, że mnie wszystko boli. Tym nie mniej moje nastawienie na niego były tak duże, że Cipka była już mocno wilgotna. Dlatego w tej sytuacji zdecydowałam, że odwrócę się na kolana.
Okazało się, że w tej sytuacji było to bardzo dobre wyjście z sytuacji, bo Manfred swobodnie ustawił się za mną, delikatnie przystawił się do gniazdka, ale już zupełnie nie delikatnie w nie wszedł. Mnie oczywiście wszystko zabolało, więc krzyknęłam, próbując wysunąć się do przodu, ale on błyskawicznie jedną ręką chwycił mnie za ramię, drugą przytrzymał na splocie lędźwiowym i zaczął systematycznie się we mnie wbijać. Ja nie mogąc wysunąć się w przód, wygięłam się w dół, dając mu możliwość jeszcze lepszego dostępu do Cipki.
I on to wykorzystał, wchodził we mnie systematycznie, a ja oswojona już z bólem zaczęłam mocno się podniecać. To podniecenie, wbrew bólowi, systematycznie narastało, ja zamiast pokrzykiwać zaczęłam pojękiwać, aż przyszedł ten moment szczęścia, kiedy on zaczął szczytować, a ja odjechałam osiągając pełny orgazm.
Opadliśmy wspólnie na łóżko, łapiąc chwile oddechu. Ale nie trwało to długo i poszliśmy się umyć. Mamy w tym już wprawę, więc ja myłam jego, przede wszystkim jego pałkę, on delikatnie moje krocze. Po kąpieli spokojnie położyliśmy się do łóżka, rozmawialiśmy o naszych różnych sprawach, wolniutko popijając ze szklaneczek drinka.
Ale nie było takiej możliwości, abyśmy zbyt długo obok siebie spokojnie leżeli, po pewnym czasie moja ręka wylądowała na jego pałce, starając się ją pieścić. Ponieważ była jeszcze ?senna” postanowiłam ja ?obudzić”, przesuwając się w dół jego klatki piersiowej. Mając już możliwość swobodnego wzięcia go w usta spokojnie zaczęłam dalsze pieszczoty.
Kiedy zaczęły one dawać określony efekt i pałka zaczęła nabierać swojej sztywności Manfred chwycił mnie za ramiona, podciągnął do góry, mówiąc ? połóż się, teraz ja. Za nim zdążyłam wziąć oddech zsunął się w dół, układając twarz na moim Wzgórku Łonowym. On też był trochę obolały, więc delikatnie zaczął go pieścić wargami i językiem. Ja w tym czasie już mocno rozsunęłam nogi, aby mógł wślizgnąć się dalej.
No i wsunął się, język jego zaczął buszować w Cipce, aż dopiął się do Łechtaczki. Najpierw ją drażnił językiem, po czym zaczął ją szczypać wargami i chwytać ząbkami. Widząc, że już nie mogę wytrzymać, znowu wsunął język do Dziurki, próbując mieszając nim jak najgłębiej. Te jego wszystkie zabiegi spowodowały, że Cipka zrobiła się bardzo mokra.
Przyszedł moment, kiedy uniósł głowę, popatrzył na mnie, po czym zaczął podnosić się, ułożył się na łóżku mówiąc ? uciąć. Łatwiej było to powiedzieć, trudniej zrobić.
Wolniutko przesunęłam się na jego biodra, wysoko unosząc swoje. Gdy już byłam we właściwej pozycji zaczęłam się opuszczać. W pierwszej chwili nie był to żaden problem, bo jego pałka była na tyle duża, że zaczęłam dotykać jego żołędzi. Delikatnie wsunęłam ja między moimi listkami i zaczęła się wsuwać do środka. Ale przyszedł moment, że weszła już na tyle głęboko, że zaczynała dotykać warg. Ja starałam się amortyzować to wejście, opierając się o jego klatkę piersiową, ale przyszedł moment, że jęcząc z bólu oparłam się zupełnie na jego biodrach.
No i dopiero teraz zaczęła się jazda. Manfred chwycił mnie za biodra i dociskając do dołu, samemu wyrzucił swoje do góry. Ja wyłam z bólu, ale jednocześnie starałam się usiąść na nim jak najgłębiej, bo czułam go w sobie bardzo dobrze. Po kilku takich ruchach dał mi znać, abym przełożyła nogi do przodu, tym sposobem siedziałam już bardzo głęboko na nim, on wsunął swoje ręce pod moje pośladki i samemu podnosząc się do pozycji siedzącej, mocno przyciskając je do siebie zaczął wbijać się we mnie jeszcze mocniej. Można powiedzieć, że na zewnątrz czułam ból urażanej Cipki, wewnątrz narastało niesamowite podniecenie. Nie mogąc już dłużej wytrzymać, odchyliłam się, wyrzucając ręce do góry, a on kilkoma bardzo mocnymi pchnięciami doprowadził mnie do orgazmu, samemu spuszczając się we mnie.
Opadłam na niego i długą chwilę siedzieliśmy, całując się namiętnie. Ale przyszedł czas
i trzeba było pójść się umyć. Ponownie wyładowaliśmy pod prysznicem i myjąc się znowu zaczęły się nasze pieszczoty. Okazało się, że spływający strumień ciepłej wody lekko łagodzi mój ból i tym sposobem mógł mnie Manfred popieścić po Cipce. Ja nie byłam mu dłużna, w pewnym momencie przykucnęłam, biorąc jego pałkę w usta. W tym stanie mogłam wręcz ją ssać. Ale nie trwało to długo i zaczął ponownie pęcznieć.
Wówczas wstał i wycierając się, poszliśmy w kierunku łóżka. Pokazał mi, że mam usiąść na jego brzegu, po czym zbliżając się do mnie powiedział ? masz, ale do końca. Ja chwyciłam już pęczniejącą jego pałkę w swoje ręce, on lekko przytrzymywał mi głowę i zaczęliśmy pieszczoty. To wsuwałam ja sobie głęboko w usta, to ja wysuwałam, oblizując i wciskając język w dziurkę.
Aż przyszedł moment, kiedy był bardzo mocny, zaczęliśmy wykonywać systematyczne ruchy w głąb moich ust, a kiedy już czułam, że dochodzi popatrzyłam błagalnym wzrokiem na niego. Zrozumiał, puścił ręce i strzelił raz prosto mi w twarz, drugi raz pochylając się na Piesi. Było to dla mnie wyjątkowo miłe, jedna ręka rozcierałam twarz, drugą rozprowadzałam to, co było na piersiach. Po chwili wstałam i zwarliśmy się w wyjątkowo namiętnym pocałunku.
Ponowna kąpiel, ale tym razem już szybka, bo Manfred kończył swoja wizytę u mnie. Ja wytarłam się i położyłam na łóżku, odpoczywając przed swoim wieczornym wyjściem.
Przyszedł wieczór miałam jechać na umówione spotkanie do ?Lustrzanej Sali”, tej klubowej. Kiedyś, siedząc w hotelowym pokoju przejrzałam kilka Hamburskich stron internetowych i na jednej, w tym dziale, który mnie interesował, znalazłam hasło ?Trzepanie Pupy”. Pokazałam mu tę stronę prosząc o uzgodnienie szczegółów. Dlaczego ?Trzepania Pupy?. Mając pewne przerwy w kontaktach z mężczyznami, przychodzi moment, kiedy, jak ja to mówię, zaczyna mnie ?Swędzieć Cipka”. Ale nie dotyczy to tylko Cipki, Pupy również, bo seks analny sprawia mi równie dużo zadowolenia i satysfakcji.
Kiedyś, na jednej z ?dziewiątek” przyszło do mnie do pokoju pięciu partnerów, z którymi odbyłam szybkie zbliżenie analne. Wówczas ja tego nie planowałam, tak wyszło z ich scenariusza. Nie kryję, było mi dobrze, ale też dobrze czułam Pupę.
W tym miejscu wyjaśnienie, co to jest ?dziewiątka”. Już kilka razy brałam się do tego, aby ją opisać szerzej i jakoś nie mogę się zebrać. Chodzi o spotkanie w bardzo eleganckim pomieszczeniu, bardzo dobrze wyposażonym przez dziewięć godzin, podczas których do tego pomieszczenia ma prawo przyjść maksymalnie dziewięciu partnerów, ale nie wiadomo ilu na raz
i kiedy, bo to pomieszczenie nie ma okien i nie ma w nim zegarka. Więc nie wiadomo ile upływa czasu w ogóle i ile upłynęło czasu pomiędzy wizytami poszczególnych partnerów.
Tym razem to ja chciałam odbyć takie spotkanie, umawiając się na kontakt z 7 partnerami, bo pięciu już miałam, przy czym mieli to być partnerzy, których pałki, mówiąc delikatnie, miały odbiegać od standardów.
Był jeszcze jeden aspekt tego spotkania. W pomieszczeniu, w którym mieliśmy się pieścić miał być również kamerzysta, przekazujący obraz do klubu. Początkowo nie chciałam się zgodzić na jego obecność, ale Manfred wytłumaczył mi, że to nie chodzi o nagrywanie filmu porno, bo gdyby taki chcieli nagrać, to by mnie już dawno nagrali. Przecież już wielokrotnie występowałam
w Lustrzanej Sali i gdyby chcieli, to by mnie dawno sfilmowali. Natomiast tym razem miało chodzić o przedstawienie ?miejsca akcji”, a nie pełnego pleneru.
Więc odpowiednio przygotowana psychicznie wsiadłam w taksówkę i pojechałam pod znany mi adres. Weszłam do znanego mi już pokoju, ucieszyłam się, bo ponownie spotkałam Wierę, rozebrałam się i weszłam do znanego mi ?Lustrzanego pokoju”. Nie będę opisywała jego zalet, to już jest opisane. W odpowiedni sposób przeszłam się po nim wzdłuż i w szerz, prezentując swoje ?walory”, mając świadomość, że jestem już obserwowana.
Zastanawiałam się tylko, z kim się spotkam. Długo nie musiałam czekać. Po chwilo weszli, ale tylko pięciu, dwóch przyszło później. Pięciu bardzo dobrze zbudowanych mężczyzn, chyba po to, aby mnie nie straszyć, mających w różny sposób narzucone na siebie ręczniki. Podeszli do mnie, trzech z nich było ciemnych, miałam wrażenie, że przynajmniej z dwoma miałam już kontakt, ale nie było to w tym momencie ważne. Stanęli obok mnie i zaczęli mnie pieścić. Poczułam ich ręce posuwające się po mnie od góry do dołu i z powrotem. Gdy tak stali przy mnie, ja zajęłam się ich ?instrumentami”, które, rzeczywiście, jak na moje możliwości były pokaźnych rozmiarów.
Gdy tak przez nich byłam pieszczona, wszedł do Sali kamerzysta. Trochę mnie to usztywniło. Młody chłopak, mówiący po francusku. Spojrzałam na niego, on w tym momencie pokazał mi 4 monitory, dwa na ścianie, gdzie były usytuowane drzwi i dwa na ścianie przeciwległej. Zbliżył się do mnie, obniżając kamerę również w dół i tłumacząc mi, o co chodzi zbliżył się do mojego uda, a ponieważ stałam w lekkim rozkroku, zobaczyłam swoją Cipkę. Pokazał mi, że właśnie będzie ?przyglądał się” temu miejscu, a ja mam się zachowywać tak, jakby go tu w ogóle nie było.
Uśmiechnęłam się, mówiąc dobrze, moi partnerzy widząc mnie już uśmiechniętą, wrócili do przerwanych pieszczot. Ponownie ich ręce chodziły po moim ciele, dotykając Pupy i Cipki, aż zaczęłam puszczać soki namiętności. Wyczuwając mój stopień podniecenia poprowadzili mnie do miejsca, które można było nazwać stołem, po czym zaczęłam się na nim układać. Gdy już prawie na nim leżałam dwóch z nich podeszło i unieśli mi nogi do góry, odchylając je jednocześnie na boki. Jeden z nich stanął za mną, dając mi znać, abym wyprostowała ręce do tyłu.
Za nim zbliżył się do mnie jeden z moich partnerów zobaczyłam, że blisko jest kamerzysta, który już swoim obiektywem patrzył w moje krocze. Spojrzałam na niego, on wzrokiem wskazał mi monitor i rzeczywiście, ujrzałam na monitorze całe swoje krocze, a przede wszystkim obie dziurki. Ale nie miałam czasu się tym delektować, bo zbliżył się do mnie średniego wzrostu mężczyzna, pochylił się i zaczął pieścić mnie ustami. Syknęłam z bólu, ale on po chwili już swoim językiem siedział w dziurce. Jednocześnie w tym samym momencie dwóch dalszych stanęło po bokach
i nachyliwszy się nade mną, jedną ręka podtrzymywali moją Pierś od dołu, w drugiej trzymali swoje pałki, które po chwili zaczęły uderzać swoimi końcami w Brodawki.
Nie kryję, było to niesamowite. Na dole buszujące na wszystkie strony usta jednego partnera, powodujące, pomimo ustawicznego bólu, stały wzrost podniecenia, na górze ?trzepanie” Piersi pałkami. Ale nie trwało to zbyt długo. Kiedy mój partner poczuł, że Cipka już jest mokra usunął się a w jego miejsce ze swoją pałką zaczął zbliżać się drugi z partnerów.
No i tu przekonałam się co to, można powiedzieć, kontakt czuciowo ? wzrokowy. Patrząc na wprost w monitorze zobaczyłam, jak zbliża się do mojego gniazdka wcale nie małych rozmiarów pałka, jak się w nim sadowi i jak w nią wchodzi. Wchodzi to jest powiedziane delikatnie, bo z racji rozmiaru widać było, że będą z nią kłopoty. Napletek był zsunięty i cała żołądź, rozsuwając na boki obolałe wargi, już po chwili wpychała się w Dziurkę. Dziurka podniecona wcześniejszymi pieszczotami wpuściła ją ośrodka, ale ja czułam, jak wchodząc coraz głębiej, coraz bardziej rozpycha się we mnie.
Aż przyszedł ten moment, który przewidywałam Pałka dopchnęła się już do mojej szyjki, ale jeszcze cała nie weszła. I znowu było to bardzo ładnie widać na ekranie. No i zaczęła się jazda.
Mój partner, czując, że już wszedł cały, a jeszcze nie oparł swoich bioder moje, lekko wysunął się i wszedł ponownie. I tak już było do końca. Ja zaczęłam się wiercić jak piskorz na trawie, a on wysuwał się i wsuwał ponownie, za każdym razem chcąc wejść do końca. Cipka zrobiła się mu tak przychylna, że po kilku takich razach wszedł cały, co ja skwitowałam głośnym jęczeniem, bo zaczął urażać mnie mocniej. I tak już było do końca. Ja coraz bardziej jęczałam, on coraz mocniej i co raz szybciej wbijał się we mnie, ja zaczęłam coraz głośniej potwierdzać jego obecność sobie, aż osiągając pełny orgazm, poczułam, jak pęcznieje i strzela we mnie dużym strumieniem spermy.
Skończył, wysunął się, moi partnerzy opuścili mi nogi, mogłam usiąść, wytrzeć się
i otrzymałam szklankę w napojem. Ale zastanawiałam się przez chwilę, co będzie dalej, bo umawiałam się na zupełnie co innego. Nie musiałam jednak na to długo czekać. Kiedy tylko odsunęłam szklankę od ust moi panowie dali mi znać, abym się ułożyła, tak, jak leżałam, moje nóżki powędrowały ponownie w górę. Gdy się już tak ułożyłam dwaj panowie wrócili do swojej czynności ?trzepania” mi Piersi, natomiast za mną pojawili się inni, którzy przystąpili do właściwego działania. Panowie stojący po bokach rozciągnęli mi pośladki na boki do granic możliwości, po czym do mojej Brązowej Dziurki zaczęła zbliżać się odpowiednich rozmiarów pałka.
Ponownie zadziałał efekt kontaktu wzrokowo ? czuciowego, bo widziałam jak się do niej zbliża, jak w niej się sadowi i jak zaczyna na nią napierać. Dziurka przez chwile się broniła, bo widać było, jak napinają się jej mięśnie, ale po chwili ustąpiła i pałka zaczęła wjeżdżać do środka. Panowie trzymający pośladki w tym momencie puścili swoje ręce, a mój partner, chwytając mnie od dołu za biodra rozpoczął prace silnika parowego wsuwając się i wysuwając do pewnego momentu. Nie było to takie proste, bo przede wszystkim czułam go bardzo mocno w sobie, ale oprócz tego, za każdym razem opierał się o obolałe krocze, co powodowało dodatkowy skurcz mięśni brzucha.
Więc każde takie jego pchnięcie kwitowałam głośnym pojękiwaniem. To jęczenie narastało i robiło się coraz głośniejsze, bo panowie rozpoczęli to, na co się zgodziłam. A więc po pierwszym pojawił się drugi mój partner. Dziurka na moment się zamknęła, ale nie na długo, bo po chwili już wpychała się w nią następna pałka, według mojej oceny dłuższa. Czułam ją zdecydowanie głębiej. Po tej przyszła trzecia, może nie dłuższa, ale chyba grubsza, bo znowu czułam ją inaczej.
I tak już było przez kilka minut, ja jęczałam coraz głośniej, bo bolały mnie sklepane pośladki i zaczynała pobolewać już mocno nadwerężona Pupa. Aż nagle po szóstej pałce moi partnerzy zrobili przerwę, pozwolili mi usiąść, napiłam się soku, po czym pokazali mi, abym się obróciła i położyła na tym stole na brzuchu.
Kiedy się tak już ułożyłam ewidentnym było, że moja Pupa jest bardziej dostępna. Panowie chwycili mnie, przytrzymując, abym dobrze leżała, po czym ponownie poczułam, jak rozciągają mi nogi i pośladki. Uniosłam głowę i kierując ją lekko w prawą stronę zobaczyłam monitor, a w nim
to co się za chwilę miało dziać. Do mojej Pupy zbliżała się niesamowitej wielkości pałka. I nie było w tym żadnej przesady. Widząc ją zaczęłam krzyczeć i próbowałam się ruszyć, ale gdzie tam, ich żelazne ręce mi to uniemożliwiły.
Ponownie zadziałał efekt czuciowo ?wzrokowy i patrząc poczułam, jak ta pałka zaczyna napierać na moją Brązową Dziurkę. Była ona już mocno sfatygowania wcześniejszymi odwiedzinami a pomimo to, ta która się do niej zbliżyła, nie bardzo mogła w nią wejść. Była wyjątkowo sztywna i widać było jak mocno napiera na wejście, jak naprężają się mięśnie zwieracza, aż puściły i głowa weszła. Teraz można powiedzieć, zaczęło się pogłębianie chodnika, bo widziałam, jak on kurczy swój brzuch i jak napiera na mnie, aby się głębiej wsunąć. I wsuwał się, ale bardzo powoli, widać było, jak fałduje się jego napletek po każdym pchnięciu. Im był głębiej, tym te pchnięcia były większe. Ale czym on głębiej, tym ja głośniej krzyczę, bo coraz mocniej go w sobie czuje.
Na niewiele się zdało to moje pokrzykiwanie, bo przyszedł moment, kiedy wbił się cały. Ja już byłam wygięta w pałąk do góry, a on wtedy zrobił sobie jazdę. Widziałam, jak mocno wysuwa się, po czym z całej siły wjeżdża we mnie. Był we mnie wyjątkowo głęboko, czułam, jakby za chwile chciał wyjść mi przez gardło.
Normalna pompa ssąco ? tłocząca. I bolało, kiedy się wysuwał i bolało, kiedy się dobijał do końca. Aż poczułam, że napręża się już bardzo mocno, widziałam, jak wysunął się prawie cały, po czym z całej siły pchnął się we mnie i strzelił bardzo mocnym strumieniem spermy.
Poczułam tak przejmujący ból, miałam wrażenie, jak bym w tym momencie na chwilę straciła świadomość. Ale po chwili już było po wszystkim. On wysunął się całkiem, panowie popuścili swoje ręce i chciałam stanąć na nogach. Ale gdzie tam, nogi były takie jak z waty. Więc trzymając mnie pod ręce doprowadzili mnie do naszego pokoju i pomogli położyć się na kanapie. Leżałam tak dłuższą chwilę, Wiera podała mi szklankę z sokiem, wypiłam ją łapczywie. Po kilku minutach wróciło czucie do nóg i mogłam iść się umyć. Do łazienki szłam rozstawiając szeroko nogi jak małe dziecko. Puściłam ciepłą wodę i dotykając bardzo delikatnie całe krocze opłukiwałam wodą. Trochę ulżyło, ale nie do końca. Wytarłam się, ubrałam i wróciłam do domu. Była już prawie północ. Naszykowałam sobie jeszcze jedną szklankę soku, wypiłam i położyłam do łóżka. Ale tutaj znowu problemy, bo jedyna pozycja, w której mogłam leżeć, to na wznak, z szeroko rozsuniętymi nogami.
Jak i kiedy usnęłam, nie wiem. Świtało już za oknem. Obudziłam się i problemy zaczęły się od nowa, bo całe podbrzusze bardzo mocno mnie bolało. No, ale cóż ? cierp ciało ? jak ci się zachciało. Fizycznie czułam się fatalnie, ale za to psychicznie byłam z siebie bardzo zadowolona. Przecież chciałam, aby mnie ?zerżnęli” do bólu, to mam, przecież chciałam, aby mi ?przetrzepali” Pupę, no to mam. A teraz trzeba wracać do domu i starać się z tego wszystkiego wolniutko wyjść.
I tak też było. Spakowałam się, o odpowiedniej porze wsiadłam w taksówkę, pojechałam na lotnisko i wróciłam do domu. Następny pobyt w Hamburgu najprawdopodobniej w trzeciej dekadzie września. Jako on będzie ? zobaczymy.

A teraz sakramentalne już stwierdzenie. Opowiadanie moje jest prawdziwą relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

Samochodowa przygoda Moniki

Od kilku lat prowadzimy z mężem Adamem małą firmę zajmującą się głównie
handlem. Ostatnio udało mi się trafić okazję do wykupienia towaru z
likwidującego się sklepu, co prawda znajdował się on 100 km od nas ale za
taką cenę był to bardzo korzystny interes. Po ustaleniu wszystkich
szczegółów co do ilości i daty odbioru mój maż stwierdził że wystarczy nam
nasz minivan. Ja byłam innego zdania ale jak się uprze to mu nie
przegadasz. Do pomocy zabraliśmy jeszcze ze sobą dobrego kumpla mojego męża
-Karola. Zawsze go lubiłam, nie dość że bardzo przystojny i wysportowany to
jego charakter też mi odpowiadał. Podróż na miejsce opłynęła nam w dobrych
humorach. Był piękny lipcowy dzień dlatego założyłam przewiewną sukienkę a
chłopaki byli w koszulkach i spodenkach. Po dojechaniu na miejsce
spotkaliśmy się z właścicielką sklepu, zapłaciliśmy jej ustaloną kwotę, po
czym zostawiła nas żebyśmy mogli wszystko na spokojnie załadować. I w tym
miejscu zaczęły się nasze problemy, ponieważ Adam przeliczył pojemność
naszego minivana i po załadowaniu całości okazało się że nie ma już miejsca
dla pasażerów.
-rozumiem że my zostajemy, a ty jedziesz sam z całym tym towarem?-
zapytałam go z lekką nutka złośliwości.
-bardzo śmieszne. Trzeba to tylko jakoś bardziej poukładać i znajdą się
dodatkowe miejsca.
-to ty układaj, a ja z Karolem idziemy się czegoś napić.
Widziałam zdenerwowanie męża, ale sam sobie narobił problemu to niech go
sam rozwiąże. Poszliśmy z Karolem do Pubu niedaleko, ja wzięłam małe piwo,
a on z racji że było bardzo ciepło wypił dwa duże. Bardzo miło nam się
rozmawiało, nie umknęło też mojej uwadze to że cały czas zerka w mój dekolt.

  • Chodź, idziemy zobaczyć jak sobie mężulek radzi.
    -wątpię żeby udało mu się znaleźć dwa wolne miejsca
    Zapłaciliśmy i poszliśmy z powrotem do niego.
  • i jak Ci idzie?-zapytałam.
    -mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra to taka że udało mi się upchać to
    tak że zrobiło się jedno wolne miejsce z tyłu.
    -a ta zła?
  • nie ma szans żeby zrobić jeszcze jedno miejsce.
  • no więc co dalej?- zapytałam – jak chcesz z tego wybrnąć?
    -nie wiem, nie mam pomysłu… Może wy macie jakieś propozycje?
    Wszyscy chwile kombinowaliśmy jak wyjść z tego patosu. Niestety żadnemu z
    nas nie przychodził żaden pomysł do głowy.
    -ja mam pomysł- powiedziałam- jedynym wyjściem z tej sytuacji wydaje mi się
    to żebym usiadła na Twoich kolanach z tyłu, a Karol poprowadzi samochód.
    -Jest tylko jeden mały szkopuł w tym misternym planie- odezwał sie Karol –
    przed chwilą w tamtym o to barze piliśmy razem piwo, ja nawet dwa piwa,
    więc nie uśmiecha mi się teraz wsiadać za kierownicą…
    -kurwa – zaklął Adam. Widać było jego mocne już podenerwowanie.
  • trudno-stwierdziłam – czyli ty mężu prowadzisz, a my z Karolem siadamy z
    tyłu.
    -że jak? – oburzył się Adam.
    -Że srak- powiedziałam lekko też już wkurzona- może masz jakiś inny pomysł
    to chętnie go wysłucham?
    -eeee
    -tak myślałam, więc siadaj do samochodu i mnie nie wkurzaj. Przypominam Ci
    że to ty nie chciałeś brać większego samochodu bo stwierdziłeś że w tym się
    zmieścimy. Poza tym to ty będziesz miał najwygodniej. To my we dwoje
    będziemy musieli się zmieścić z tyłu i jechać tak przez 100 km. –
    odwróciłam się w stronę Karola- myślisz że dasz radę jechać ze mną na
    kolanach przez tyle kilometrów?
    -jasne dla mnie to nie problem.
    -najwyżej jak będziesz mnie miał dość to zrobimy przerwę. To co wszystko
    ustalone? Możemy w końcu jechać?
    Widać że mąż nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy, ale wiedział też
    że nie ma innego wyjścia z tej sytuacji.
    Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę. Na początku było ciężko ale potem
    znaleźliśmy w miarę wygodna pozycje i jako tako dało się jechać.
    -niestety będziemy musieli jechać bocznymi drogami bo na głównej krąży
    policja. Droga może być trochę bardziej wyboista.
    Gdy zjechaliśmy w boczna drogę po kilku kilometrach natrafiliśmy na drogę
    która chyba pamiętała jeszcze czasy d**giej wojny światowej. Były w niej
    takie dziury że zastanawiałam się czy nasze auto to wytrzyma. Mi też się
    oberwało, a właściwie mojemu tyłkowi, mimo tego że jest jędrny i dość
    okrągły to podskakiwałam na kolanach Karola i zaczynał mnie już boleć.
    Myślałam że Karol zacznie narzekać że go nogi bolą, ale jego reakcja była
    trochę inna niż się tego spodziewałam. Poczułam że moje pośladki nie tylko
    odbijają się o jego uda ale także o coś twardego. Z początku myślałam że
    może to jego telefon lub portfel, ale przy jednej z większych dziur ten
    „przedmiot” wszedł głęboko między moje pośladki i już dokładnie wiedziałam
    co to jest. Nie mogłam uwierzyć że podnieciła go ta sytuacja, a co gorsze
    czułam jak robi się coraz większy i większy. Już nawet nie musiało być
    dziur żebym czuła go dokładnie między swoimi pośladkami. Mimo tego że
    dzieliły nas jego spodenki i moja sukienka jego kutas mocno parł do przodu
    do tego stopnia że zaczął pocierać o wejście do mojej norki. Głupio było
    przyznać ale cała ta sytuacja mnie nakręciła i w majtkach zrobiło mi się
    wilgotno.
    -i jak tam z tyłu? Wszystko ok? – zapytał mój mąż.
  • jest trochę ciasno ale ja deje radę- odrzekł że spokojem Karol.
    -a ty kochanie? Jak się czujesz?
    -tak tak, super warunki to nie są ale na razie jest dobrze. Może puścisz jakąś muzykę, nie będzie się nam tak dłużyć.
    -jasne już włączam radio.-w tle zaczęła lecieć przyjemna dla ucha muzyka.
    Nagle poczułam ręce Karola na swoich pośladkach. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Czułam się jak sparaliżowana. Z jednej strony bardzo podniecała mnie cała ta sytuacja, z d**giej jednak kolega mojego męża robił sobie dobrze wykorzystując do tego mój tyłek w naszym samochodzie notabene siedząc zaraz za nim bez jakiejkolwiek mojej zgody. I chyba właśnie dlatego z mojej cipki aż ciekło. Ona lepiej wiedziała czego potrzebuje, twardego nabrzmiałego kutasa, który mógłby w nią wejść dając przez to ogromna rozkosz. Niestety spodenki i sukienka stwarzały barierę nie do przebicia.
    -Karolciu możesz na chwilę wstać bo noga mi stwardniała i chyba mam skurcz- rzekł Karol.
    -jak chcesz to mogę się zatrzymać i zrobimy przerwę- wtrącił mój mąż.
    -nie no spoko wytrzymam tylko muszę trochę zmienić pozycje.
    Podniosłam się trochę a Karol to sprytnie wykorzystał odpinając guziki w rozporku swoich spodenek. Jego kutas wyskoczył szczęśliwy na wolność. W między czasie podwinął też moja sukienkę, tak żeby mój mąż niczego nie widział, złapał mnie za biodra i tak posadził na sobie. Teraz wyraźnie czułam jego chuja między moimi okrągłym, jednymi pośladkami.
    -o tak… od razu lepiej-stwierdził–a tobie Karolciu wygodnie?- zapytał ściskając moje pośladki i napierając kutasem między nimi.
  • yyy… Co? Tak jest dobrze. Możemy tak jechać… – powiedziałam, ale jedyne o czym teraz byłam w stanie myśleć to o tym co dzieje się w moich majtkach.
    -musicie jeszcze trochę wytrzymać, te dziury powinny się niedługo skończyć.
    -mam nadzieję bo nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam taka jazdę-powiedział Karol szczypiąc mnie po tyłku. Jego ręce nagle puściły mój tyłek. Ulżyło mi bo myślałam że trochę odpuścił. On jednak miał inne plany co do mnie. Jedna jego ręka podniosła sukienkę z przodu a d**ga zawędrowała między uda, pod majtki wprost do mojej rozgrzanej cipki. Gdy włożył tam palec nie wytrzymałam i Cicho jęknęłam.
    -kotku coś się stało?- zapytał maż ale ni jak nie mógł się obrócić w naszą stronę. Jedyne co, to widział nasze twarze w tylnym lusterku.
  • wszystko w porządku tylko przez tą dziurę na drodze Karol wbił się we mnie kolanem.
    -za pól godziny zrobimy sobie przerwę na kawę to trochę rozprostujecie kości.
    Karol jak gdyby nigdy nic, ze stoickim spokojem zaczął rozmowę z moim mężem na temat pracy jednocześnie wpychając palec w moją mokrą już od nadmiaru wrażeń cipkę. Ja zaś myślałam że zaraz odpłynę i zacznę jęczeć na całe gardło. Przez następne pół godziny, nie spiesząc się powoli palcował moją dziurę, a kutas tkwiąc miedzy pośladkami pocierał się o nie co chwilę dobijając mocniej z każdą napotkaną dziurą.
  • No to co? Przerwa na kawę? Tu jest jakiś zajazd- stwierdził mój mąż pokazując w oddali jakiś budynek
    -o tak bardzo chętnie zrobię mała przerwę- uśmiechnęłam się do niego.
    Wstałam żeby poprawić sukienkę, Karol w tym czasie, z pewnym trudem schował kutasa z powrotem do spodenek, ale zamiast wyciągnąć rękę z majtek to złapał je i ściągnął na sam dół. Po czym popchnął pod siedzenie. Nie mogłam zaprotestować żeby sie nie wydało. Miałam tylko nadzieję że mój maż się nie zorientuje że jego żona ma tylko sukienkę i lata tak po zajeździe z gołą cipką.
    Po wyjściu z samochodu powiedziałam że idę do łazienki, chłopaki zaś poszli zamówić kawę i coś do jedzenia.

Układ idealny

Telefon od właściciela mieszkania, szczególnie w godzinach wieczornych, nigdy nie zwiastował nic dobrego. Tym razem jednak facet przeszedł samego siebie. Oznajmił bowiem, że w ciągu trzech dni cała trójka ma się na tydzień „gdzieś podziać”, bo on musi koniecznie teraz przeprowadzić prace remontowe. Z jednej strony fajnie, bo przynajmniej skończą się ciągłe wizyty sąsiadów z dołu i krzyki o zalany sufit, a z drugiej znalezienie czegoś tak szybko nie należało do łatwych zadań. Para zajmująca lwią część mieszkania miała z tym najwięcej problemu, musieli bowiem kombinować i kluczyć między hostelami, a akademikami, w dodatku tuż przed wypłatą. Kinga miała ten luksus, że jej brat Adam mieszkał w tym samym mieście, w dodatku sam. Szybko więc odnowiła ten kontakt, choć i tak dość często się spotykali jak na intensywny tryb życia, jaki obydwoje prowadzili. Adam nie miał najmniejszych problemów z przygarnięciem jej pod swój dach, chociaż niekoniecznie było mu to na rękę. Uznał jednak, że skoro Kinga kiedyś pomogła jemu, to może on się jej teraz zrewanżować. Z resztą i tak w tygodniu niemal by się nie widywali.
Adam pracował jako administrator IT w prywatnej, dobrze prosperującej firmie. Był człowiekiem od wszystkiego, od helpdesku po komunikację z klientem. Często zaczynał pracę o 8:00 i kończył późnym wieczorem. Kinga, młodsza od niego o 3 lata, dopiero co skończyła studia i zaczęła pracę w agencji reklamowej. Pensja porównywalna z gażą stażystki nie wystarczała na całkowite usamodzielnienie się, tak jak w wypadku jej brata, ale po opłaceniu wszystkich rachunków i cotygodniowych zakupów i tak wychodziła na swoje. Ta tygodniowa podmianka mieszkań w zasadzie sprawiła, że będzie o parę stów do przodu, bo właściciel przynajmniej na tyle wykazał się rozsądkiem, że za czas nieobecności najmujących nie policzył im czynszu. W ten oto sposób w niedzielny wieczór, będący preludium letnich upałów nadchodzących w środku lipca, u progu mieszkania na ostatnim, 12 piętrze typowego prlowskiego bloku z wielkiej płyty, stanęła filigranowa blondyneczka, z uśmiechem od ucha do ucha witająca brata-dobroczyńcę.

  • Mogłaś powiedzieć, to bym przyjechał i Ci pomógł z tymi tobołami – zasugerował Adam witając ją i przejmując dwie walizki z jej rąk
  • Przestań, taksiarz też ma od czegoś łapy – odparła mu odgarniając włosy z ramion, ukazując przy tym nienaganną opaleniznę na odsłoniętej przez lekką bluzeczkę górnej partii ciała
    Mieszkanie jej brata było dość przytulne, 45 metrów nie powalało co prawda wymiarem, ale pozwalało mu stworzyć dwupokojowe lokum, w którym większą część stanowił salon z aneksem kuchennym, a pozostałą część stanowiły łazienka, mała sypialnia i wnęka, która służyła za składowisko gratów i sterty ubrań do prania. Na czas pobytu Kingi Adam przeprowadził się do salonu, jej zostawiając dużo wygodniejsze od starej kanapy łóżko, jeden z pierwszych kupionych przez niego za własne pieniądze mebli. Ogólnie zaś pierwszy kwadrans po jej przyjściu upłynął pod znakiem oprowadzania jej: tu ma lodówkę, tu suszarkę, tu to, tu tamto. Zbliżała się godzina 22, więc mając na względzie bliskość poniedziałku, obydwoje długo nie chcieli się emocjonować nową sytuacją. Tym niemniej wykorzystali jeszcze godzinę czasu na plotki rodzinne i osobiste.
  • Palisz jeszcze? – zapytała go siadając przy drzwiach balkonowych
  • Tak, częstuj się, leżą na parapecie fajki
    Gdy Kinga sięgnęła po papierosy, wychylając się przy tym w stronę rzeczonego parapetu, Adam stwierdził z uznaniem, że skryte pod obcisłymi dżinsami pośladki prezentują się całkiem nieźle, jak na ich właścicielkę. W końcu siostra nie siostra, ale była bardzo wysportowaną dziewczyną i podobała się wielu facetom. Typowo słowiańska uroda okraszona włosami do ramion, naturalny blond nigdy nie farbowany, piersi może i małe, ale za to urokliwe. Wielu dałoby się pokroić za to, by spędzić z nią noc. Adam nigdy tak o niej co prawda nie myślał, z racji łączącego ich pokrewieństwa, jednak walory fizyczne jego siostry musiały i na nim robić choć minimalne wrażenie. Dziewczyna szybko wyciągnęła zapalniczkę z tylnej kieszeni spodni i zapaliła papierosa. Zaraz po tym rozwiązał jej się język i zaczęła brata wypytywać dosłownie o wszystko, co mieściło się w kanonach ich kontaktów. Szybko okazało się, że w chwili obecnej obydwoje są singlami, chociaż Kinga spotyka się z kimś na zasadach „fuck friends”. Praca pochłania ich większą część życia, chociaż nie stronią obydwoje od imprez i swych pasji, czyli kolarstwa w wypadku Adama i książek u jego siostry. Obydwoje też stwierdzili, że muszą się wybrać w końcu do rodziców, pozostawionych 300km na południe w rodzinnej mieścinie. Tak mijał papieros za papierosem, przez co zadymili salon do tego stopnia, że otwarty na oścież balkon niewiele pomagał. Doszli też do porozumienia w sprawach przyziemnych, czyli porannej kolejki do łazienki, czasie pobudki i tego, jak mają przez tydzień nie dać sobie w kość. Po takim „wieczorku zapoznawczym” przed północą, zachowując ustaloną kolejność ogarnęli wieczorną toaletę i szykowali się do snu. Przed zaśnięciem ujrzeli się jeszcze raz, gdy Kinga przechodziła z kuchni do sypialni z kubkiem wody, a Adam właśnie zalegał na kanapie. Rzucili sobie zdawkowe uśmiechy.
    Kingi nie brzydził widok Adama w samych bokserkach, tak samo jak on nie brzydził się, ani w drugą stronę – nie podniecał na widok siostry w prześwitującej beżowej haleczce. W domu rodzinnym tyle razy mijali się odziani w bieliznę, że nie robiło to na nich wrażenia. Poza tym sfera intymna czy seksualna nie była dla nich tematem tabu, zdarzało im się na te tematy rozmawiać, choćby tego wieczora. Szczególnie przez jedną sytuację z przeszłości Kinga zupełnie nie wstydziła się brata. Kiedyś biorąc prysznic poślizgnęła się i skręciła nogę w kostce, więc siłą rzeczy zawołała brata po pomoc sama nie była w stanie wyjść z wanny. Wówczas to pierwszy i jedyny raz widział ją nago jako dorosłą osobę, co nigdy nie wpłynęło na jego postrzeganie siostry w fizycznym aspekcie. Chociaż przynajmniej od tego momentu wiedział, że Kinga goli się między nogami. Jej nie dane było nigdy widzieć brata całkowicie nagiego, ale złapała się na tym, że zamykając za sobą drzwi do sypialni stwierdziła, że przez ostatnie lata Adam wyraźnie zmężniał, nabrał trochę mięśni, szczególnie w nogach – zapewne dzięki pasji, jaką była u niego jazda na rowerze. Żadne tam siłownie, to był sport, który go relaksował. Z tą myślą, niepodszytą innymi skojarzeniami, ułożyła się wygodnie i szybko zasnęła.

Zgodnie z przewidywaniami w ciągu tygodnia nie mieli zbyt dużo okazji, by wchodzić sobie w drogę i w ogóle, by się widzieć. Głównie przez to, że Adam z pracy wracał koło 22 w progi mieszkania, więc Kinga niemal na dobre mogła przywłaszczyć sobie klucze, pilota od telewizora, powidła śliwkowe i kubek urodzinowy. Ryzyko, że wróci po nim i przez to zmusi go do stania pod drzwiami było zerowe. Niewiele przez ten czas rozmawiali, prawdę mówiąc Adam mimo, że zadowolony z życia, po ciężkim dniu nie nadawał się do jakichkolwiek pogawędek. Tym bardziej Kinga miała opory przed tym, by poprosić go o jeszcze jedną przysługę we wtorkowy wieczór.

  • Adam… – rzekła niemal skradając się do salonu
  • No ? – odparł chłopak nie odrywając głowy od poduszki
  • Pomożesz mi w babskiej rzeczy?
  • W babskiej?! – odwrócił głowę – czy ja Ci wyglądam na eksperta w tych dziedzinach? Nie, nie wyglądasz grubo w tej bluzce, masz dogolone nogi, ładnie Ci w tej fryzurze. Coś jeszcze?
    Wypowiedziane pół żartem słowa nie nosiły ze soba znamion pretensji, raczej były przejawem czysto braterskiego droczenia się.
  • Taaak… – odparła mu wyjmując zza pleców aparat – zrobiłbyś mi kilka zdjęć?
  • Kurwa, słit focie na instagrama chcesz wrzucać a ja mam Ci te zdjęcia robić?
  • Nie kutasi łbie, chcę sprzedać parę kiecek i potrzebne mi są zdjęcia w sylwetce.
  • A po chuj, nie wystarczy, że je na wieszaku sfotografujesz?
  • Nie, bo i tak każda chce w sylwetce, bo nie wiedzą jak wygląda na żywo. A nie chcę wstawiać zdjęć sprzed lustra jak jakaś nastka strzelająca sobie selfie. No prooooszę, to tylko kilka fotek…
    Po długich namowach udało jej się w końcu namówić brata na to, by podniósł zmęczone cielsko z łóżka i ruszył w jej kierunku. Na zdjęcia Kinga wybrała łysą ścianę w pokoju sypialnym. Kiecki czekały już ułożone na posłaniu.
  • Dobra, to ubierz się i powiedz kiedy mogę wejść – rzekł Adam stając w drzwiach
  • Oj przestań, nie będę Cię za każdym razem wołać. Odwróć się jak chcesz, nie udawaj, że tak Cię peszy widok mnie w majtach i staniku
    Co by nie mówić, miała w tym sporo racji. Tym bardziej, że specjalnie na tę okazję ubrała się raczej po sportowemu, więc gdy zmieniała swoje odzenie na obcisłą białą sukienkę przez ledwie kilka sekund stała przed nim w typowo sportowych szortach i wybitnie sportowym staniku. Kiecka zamaskowała je idealnie.
  • Dwa zdjęcia, jedno z przodu, drugie z tyłu – rzekła stając pod ścianą – tylko tak, by mi twarzy nie było widać ok ?
    Adam usłuchał tej prośby. Już po chwili Kinga miała dwa swoje zdjęcia w aparacie. Zadowolona z efektu przebrała się ponownie, tym razem w równie obcisłą, ale jasnoniebieską kreację. Gdy stanęła tyłem do niego mógł stwierdzić, że ta sukienka wybitnie podkreśla zarówno figurę siostry, jak i jej bieliznę. Kinga nie robiła żadnych teatralnych poz, to trzeba było jej oddać. Zwykłe, proste zdjęcie bez twarzy, choć przy ujęciach tylnych głowę Adam już ujął w całoci. Blondynka przebrała się po raz trzeci i ostatni, w niemniej kuszącą koronkową „małą czarną”. Po zakończonej sesji rozpromieniała i roześmiała się jak dziecko, po czym w geście wdzięczności zarzuciła Adamowi ręce na szyję i krzyknęła mu do ucha: DZIĘĘĘĘĘĘKI! Bębenki w uszach brata nie były jej za to wdzięczne, on tym bardziej.

Paradoksalnie był to wieczór, w który mieli ze sobą najwięcej kontaktu w ciągu tygodnia. Kolejne dni, aż do piątku mijały im na pracy i chwilach tylko dla siebie. A piątek, jak to piątek, oznaczał nieco bardziej aktywny plan na późne godziny. I tak Kinga wybrała się na domówkę do znajomych, a Adam wobec braków w kondycji fizycznej wziął rower i postanowił zrobić sobie maraton przez miasto. Jak wyszedł o 19 z domu, tak wrócił przed 1:00. Ku jego zaskoczeniu, w chwili gdy zsiadał z roweru pod blok podjechała taksówka. Wysiadła z niej Kinga, wręczając taksiarzowi 50złotowy banknot i życząc mu miłej nocy odwróciła się w jego kierunku i wzdrygnęła zaskoczona.

  • O… co Ty tak wcześnie wracasz ? – zapytał Adam rozpinając rękawice
  • O, a Ty widzę nocny jeździec – odparła mu radośnie, czym raczej zdradzała dobry humor – a tak jakoś, impreza się nie kleiła, więc zamiast zamulać przyszłam.
    Wyciągnęła klucze z torebki i otworzyła grzecznościowo drzwi bratu puszczając go przodem.
  • Ile żeś dzisiaj przejeździł? – zapytała gdy wsiedli do windy
  • Coś koło 50tki, czysto rekreacyjnie, jakbym chciał to bym i setkę pojechał – odparł opierając się potwornie zmęczony o ścianę dźwigu
    Taki wyczyn mimo wszystko robił na Kindze wrażenie, czemu dała wyraz formując usta w podkówkę i kiwając z uznaniem głową. Nie zdawała się przy tym być ani trochę wstawiona, tym bardziej, że otwierając drzwi do mieszkania zadała mu kolejne pytanie:
  • Masz jakieś whisky w domu?
  • Whisky? Coś tam się znajdzie, a co? Mało Ci na imprezie, to jeszcze mnie chcesz spić?
  • Właśnie mało, bo tam piłam by nie zasnąć, a teraz mam ochotę się napić dla relaksu. Chyba z siostrą się napijesz stara dupo co?
  • Nooo… pomyślę, czy mam wystarczająco Coli..
    Po wejściu do mieszkania i zdjęciu butów obydwoje udali się w swoich kierunkach. Adam do łazienki zdjąć przepocone ubranie, a Kinga do sypialni przebrać się w domowe ciuchy. Ale już po kilku sekundach padło soczyste:
  • Nosz kurwa…. Aaaadam, pomóż…
  • Co jest ? – zapytał otwierając drzwi
    Kinga siłowała się z zapinanym na plecach zamkiem od swojej beżowej sukienki, niemniej obcisłej niż te, które kilka dni temu fotografował na niej na portal aukcyjny.
  • Pomóż mi z tym zamkiem bo kurwicy zaraz dostanę – rzekła odwracając się do niego tyłem
    Nie protestował. Sukienka wybitnie podkreślała kształty, jakimi natura i praca nad sobą obdarzyły Kingę, a czujne męskie oko dostrzegło, że na pośladkach rysują się doskonale widoczne linie bielizny. Może i nic niezwykłego, ale po chwili siłowania się z suwakiem oporny zamek w końcu puścił i odsłonił dziewczynie całe plecy i trochę poniżej nich. Tym samym Adam ujrzał idealnie dobrane pod siebie koronkowe elementy czarnej bielizny: stanik i wspomniane stringi.
  • Dzięki – odparła Kinga, po czym jak gdyby nigdy nic zdjęła z siebie kieckę i podeszła do szafki, gdzie miała komplet, jaki zamierzała przywdziać.
    Przez kilka sekund wzrok Adama utkwił na jej pośladkach i po chwili na całej sylwetce. A Kinga miała co pokazać, jej kształty w pełni uzasadniały noszenie tak seksownej bielizny. Po chwili jednak zrezygnował z zamiaru dalszego oglądania siostry w takim stroju i wrócił do łazienki. Prawie zapomniał, wchodząc pod prysznic, że nie mieszka tymczasowo sam i nie domknął drzwi. Te zatrzasnęły się zaraz z hukiem popchnięte przez dziewczynę, a komentarz po chwili był wybitnie jednoznaczny:
  • Nie świeć tak tym zadem, bo Ci fujarę przewieje. Nalać Ci też?
  • Tak, tylko pół na pół – odparł odkręcając wodę
    Po krótkiej kąpieli, która dzięki obecności wanny i tak się przedłużyła jak na męskie standardy, Adam wyszedł z łazienki odziany wyłącznie w czarne krótkie spodenki. Nie miał zamiaru przejmować się obecnością Kingi w 30stopniowy upał i zakładać koszulki, którą i tak zaraz przepoci. Dziewczyna z resztą też nie czuła się zakłopotana jego bliskim sąsiedztwem i zastał ją siedzącą na kanapie w szortach i tym samym sportowym staniku, w którym widział ją we wtorek. Pokazała mu dłonią szklankę stojącą na stoliku naprzeciw kanapy. Sama zajęła miejsce przy balkonie i po odpaleniu papierosa rzuciła mu paczkę.
  • Masz, odkupiłam Ci. Męskie, nie bój się – rzekła puszczając dym z ust
    Adam ochoczo dołączył do jej palącego rytuału. Faktycznie, do tej pory opalał ją z cienkich papierosów, a tym razem dostał od niej”normalnego” Marlboro. Od słowa do słowa zaczęli rozmawiać dosłownie o wszystkim. Pierwsza porcja whisky przeżyła tematy pracowe, plany zawodowe i ogólne. Druga, polana niemal automatycznie po skończeniu pierwszej, rozwiązała im języki bardziej i pojawiły się tematy czysto prywatne. Dzięki temu streścili sobie przede wszystkim swoje życie uczuciowe. Adam wyżalił się na brak normalnych dziewczyn w swoim towarzystwie, niechęć do kolejnych typowo imprezowo-karierowo nastawionych osób płci pięknej i przy okazji uswiadomił ją, że od roku nie miał stałej partnerki. Nie narzekał przy tym, bo tryb życia i tak nie pozwalał mu znaleźć nikogo na stałe, chyba, że tak samo zapracowanego jak on. Kinga zaskoczyła go jeszcze bardziej, bowiem ona stały związek zakończyła tuż po studiach. Uzasadnienie miała krótkie:
  • Jemu śpieszno było do ożenku i dzieci. Ja kocham dzieciaki i sama chce mieć gromadkę, ale nie jak mam 26 lat! Od tamtej pory jedyne co miałam, to fuck frienda.
  • Zaraz…miałam? – zdziwił się Adam – przecież jeszcze w niedzielę z nim się umawiałaś
  • No…to zgaduj Sherlocku, dlaczego wróciłam z tej imprezy o 1 w nocy?
  • Coś odjebał?
  • Nie. Nie odjebał, fajny facet jest, tylko no… widzisz, ja mu powiedziałam od razu: seks i tylko seks, nie chcę się wiązać, a poza tym on mnie zwyczajnie kręci tylko w łóżku. Tak tak, fajnie rozumiem, zrób mi gałę i wystarczy, wiesz taki typ nie?
    Odpaliła kolejnego papierosa. Po wypuszczeniu dymu ciągnęła dalej swój wywód:
  • No i przyszedł teraz, myślałam, że skończymy tak jak się zapowiadało. Wiesz, wyrwiemy się o drugiej, pojedziemy do hotelu, będzie fajnie i spotkamy się za miesiąc, jak dotąd. A ten się wstawił to mu para z gęby wyszła, nie? No i zaczął mówić, że on wie, że mieliśmy tylko seks, ale on chyba mnie kocha, zazdrosny się robi jak mu nie odpisuję, w ogóle to on nie wierzy w taki układ, że tylko seks, bo to każdy w końcu, że jedna strona czegoś więcej chce, zawsze…blablabla. No i wiesz, myślałam, że mu po prostu po alko odbija. Tańczyliśmy w pewnym momencie, to zaczął mnie całować. Powiedziałam mu, nie przeginaj bo nigdzie z Tobą nie jadę. A ten mi do ucha: Kinia, ja Cię naprawdę kocham chyba… kuuuuurwa, proszę Cię. Po pierwsze nienawidzę, jak ktoś do mnie mówi „Kinia”, a po drugie no to sam rozumiesz?
  • No nie no, rozumiem, facet myślał chyba, że z „tylko seks” zrobi się coś więcej no i sądził, że to już.
  • Ale Adam, ja rozumiem jakbym mu dawała jakieś znaki, czy coś. Ale reguły były jasne od początku. Ja mu nawet nie dałam swojego prawdziwego numeru, tylko taki na kartę, zawsze taki daję nowo poznanym osobom. Było jasne: jak chcesz seksu to napisz, jak ja będę chciała to napiszę, spotkamy się w hotelu albo u mnie, albo u niego, sztos sztos, ale jak sperma poleci, to koniec, a potem żadnych przytulanek, nic…
    Ten temat okazał się być bardzo dużym polem do zwierzeń i poznawania tej mniej oczywistej strony każdego z nich. Kinga nakręcała się coraz bardziej, wygadała się Adamowi, jakby był jej starym przyjacielem. W końcu nawet sama to zauważyła i stwierdziła:
  • Ej sory że Ci tak ględzę bez sensu…
  • Przestań pierdolić, że sory, po to mnie masz no. Zdrówko Twoje w gardło moje – rzekł stukając się z nią czwartą już szklanką whisky
    Jak się okazało Kinga piła identyczne porcje co on – połowa trunku, połowa Coli. Szybko dało to o sobie znać, bo na twarzy zaczęły jej wychodzić wypieki i głowę miała coraz cięższą. Jednak obydwoje reagowali na alkohol identycznie – tym niemniej trzeźwość ruchu i umysłu zachowywali całkowitą. Po tym toaście na dłuższą chwilę zapanowała cisza.
    Dziewczyna przerwała ją stwierdzeniem, będącym kontynuacją całej tej dyskusji:
  • Ja nie wiem, tak cholernie trudno jest znaleźć faceta, który zgodzi się na czysty układ. Fuck friends, bez partnerstwa, tylko seks i przyjemność.
  • Wiesz co… – rzekł na to Adam zaciągając się nieco głębiej papierosem i biorąc głęboki wdech – śmieszne jest to, że sam takich dziewczyn nie znam. I też miałbym ochotę na taki układ.
  • No… więc sam widzisz, jak to jest.
  • No… tak naprawdę to chyba znając nasze podejście, to żeby mieć stuprocentową pewność powinniśmy sami w taki układ wejść.
  • No ja chcę, tylko…
  • Nie, nie zrozumiałaś mnie. Żeby wiedzieć, że druga strona nie zechce czegoś więcej, to musielibyśmy sami wejśc w taki układ. Między sobą, ja i Ty.
    Kinga utkwiła w nim wzrok na dłuższy moment. Potrząsnęła głową z niedowierzaniem.
  • Dobra, bo nie rozumiem: do czego zmierzasz? – zapytała podejrzliwie
  • Mamy te same potrzeby, te same oczekiwania. Po prostu gdyby iść tym torem, to powinniśmy sami być takimi fuck friends.
  • Adam…czy Ty mi właśnie proponujesz seks?
  • Można to tak nazwać.
  • E… – Kinga rzuciła mu zdezorientowany uśmiech – ale… Ty znasz w ogóle takie słowo jak kazirodztwo?
  • No znam i według mnie jest wtedy, kiedy się przymusza i, jak sama nazwa wskazuje, jak się rodzą z tego dzieci. A my przecież nie dość, że byśmy się nie zmuszali, to dzieci z tego też nie będzie nie?
  • O kurwa… – złapała głęboki wdech i pociągnęła łyk ze szklanicy – no nie, wiedziałam że jesteś pojebem, ale teraz to mnie zagiąłeś… serio i co Ci mam na to odpowiedzieć?
  • Kinga, ale pomyśl chwilę – rzekł siadając wygodniej i odstawiając szklankę na stół – to układ po prostu idealny. Jesteśmy rodzeństwem, więc nie ma ryzyka, że będziemy chcieli być parą prawda?
  • Nooo…
  • W dodatku nikt nie będzie podejrzewał, że jak powiesz „nocuję u brata”, to że idziesz do niego na seks nie?
  • O maj gad, co Ty w ogóle mówisz?
  • Przyznaj, że to ma sens. Bez zobowiązań, bez wykrętów, czysty układ.
  • Ja pierdolę… nie wierzę, że to słyszę… własny brat oferuje mi seks.
  • Kinga no, co ryzykujesz? Tyle tylko, że Ci się nie spodobam w łóżku, jak cokolwiek będzie nie halo, to kończymy sprawę i tyle.
  • Muszę do łazienki. Sory, zaraz wrócę…
    Oczywistym było, że Kinga chciała przynajmniej na chwilę uciąć tę rozmowę i przetrawić to, co właśnie usłyszała. Zamknęła się w pomieszczeniu i spojrzała w lustro. Skropiła twarz wodą z kranu i spojrzała ponownie. Sakramentalne „o kurwa” wyrwało jej się kilka razy. Nie wiedziała, czy to się dzieje naprawdę, czy jest już tak pijana, że źle rozumie słowa własnego brata. Nie, nie była pijana, to wiedziała na pewno. Rozwiązły język to nie pijaństwo. Spojrzała na zegar w telefonie. Dochodziła 3:00. Gdyby nie kłótnia z kochankiem, to właśnie spędzałaby upojną noc w hotelu. A tu ma okazję nadrobić, tylko że z bratem… Nie wychodziła z łazienki przez pół godziny myśląc nad całą tą sytuacją. W końcu zebrała się i opuściła pomieszczenie. Adam siedział nad szklanką whisky jakby unikając jej wzroku. Czyżby przestraszył się tego, co właśnie zrobił?
  • Wiesz co… – rzekła zajmując poprzednie miejsce na krześle przy balkonie – co bym Ci nie odpowiedziała na to, będzie odpowiedzią po pijaku. Możemy iść spać i nie kontynuować tej rozmowy teraz?
  • Jak chcesz – odparł niby od niechcenia
  • Pomyśl najpierw, czy byłbyś w stanie mi to samo zaproponować na trzeźwo.
  • Byłbym.
  • Nie wierzę.
  • To uwierz.
  • Nie. Ja idę spać, nie chcę Ci na ten temat nic mówić jak jestem wstawiona. Zaraz powiem o jedno słowo za dużo i tyle tego będzie. Dobranoc
  • Spoko. Śpij dobrze.
  • Ty też.
    Jak powiedziała, tak zrobiła. Jej drzwi zatrzasnęły się szybko, a ona nawet nie przebierała się do snu. Zaległa pod kołdrę i zaczęła rozmyślać o niemoralnej propozycji brata. Jak na ironię sen przychodził bardzo szybko i wszelkie próby sklecenia spójnych, trzeźwych myśli kończyły się mieszaniem ich z obrazami nadchodzącego snu, które nigdy nie należą do logicznych i zwartych.

Leśna przygoda z dwiema małolatami

Gdy nadszedł upragniony koniec pracy szybko zebrałem się z firmy, wsiadłem w auto i pojechałem do domu. Było wrześniowe słoneczne i ciepłe popołudnie, chciałem wykorzystać te pewnie ostatnie dni takiej fajnej pogody i pojeżdzic na rowerze. Jak zaplanowałem tak zrobiłem, i już po kilkunastu minutach siedziałem na rowerze pedałując przed siebie. Wjechałem na fajną leśną scieżke i tak jechałem przed siebie podziwiając przyrode. Po jakimś czasie postanowiłem odpocząć troche. Zjechałem ze ściezki, oparłem rower o drzewo a sam usiadłem na pniaku. Ledwo co usiadłem usłyszałem jakieś głosy dobiegające zza gęstych choinek. Szybko wstałem i podszedłem w kierunku tych drzewek, chciałem sprawdzic kto to. Zbliżyłem się po cichu, delikatnie rozsunąłem gałezie. Zobaczyłem dwie nastolatki. Przyjrzałem się mocniej i w jednej z nich rozpoznałem moją sąsiadke. Znałem ją tylko z widzenia, miała z 17, 18 lat. Patrzyłem tak na nie i to co zobaczyłem po chwili zaskoczyło mnie mocno ponieważ dziewczyny zaczęly się całować. Widać było że są podniecone i napewno pijane bo dostrzegłem też prawie pustą butelke wódki i jakiś sok do przepicia. Podniecił mnie ten widok nieziemsko. Zawsze miałem ją za taką grzeczna małolate a tu prosze. Widziałem jak zachłannie się całuja, jak ich dłonie bładzą po swoich ciałach. Ta którą znałem z widzenia była ubrana w dzinsowe spodnie opinające jej zgrabne ciałko, do tego jakaś jasna koszula na którą opadały jej długie ciemne włosy. Druga z nastolatek miała na sobie leginsy i kolorową koszulke w jakies napisy. Blond włoski miała związane w kucyk. Dziewczyny się już mocno rozkręcily gdy nagle chcąc przysunąć się bliżej by mieć lepszy widok, nadepnąłem na jakąś gałązke. Natychmiast przerwały i zawstydzonym wzrokiem spojrzały w moim kierunku. Nie chciałem wyjść na podglądacza więc pewnym ruchem odgarnąłem gałezie i wyszedłem z ukrycia w strone dziewczyn. Patrzyły na mnie wystraszone i zawstydzone, na ich buziach widać było rumieńce, pewnie z podniecenia i wypitego alkoholu, no i wstydu. Odezwałem się pierwszy mówiąc co wy tu robicie? Dobrze wiedziałem co ale tylko to mi przyszło do głowy. Zaczęły się tłumaczyć że przyszłu tu odpocząć po szkole. Ta moja sasiadka była wystraszona, chyba bała się że powiem jej rodzicom co wyprawia ich córeczka. Ta druga była odważniejsza, miała na imie Aneta. Chyba zauważyła lekką wypukłość na moich spodenkach. Uśmiechneła się lekko i powiedziała że chyba się panu podobało. Udawałem obojętnego, ale gdy powiedziała do koleżanki zobacz Pan sąsiad chyba też by chciał się pobawić. Udawałem że nie usłyszałem. Jednak małolata ośmielona alkoholem coraz bardziej się nakrecała na tą sytuacje. Moja sąsiadka – Marta widać była zawstydzona. Nagle Aneta powiedziała Marcie żeby się wyluzowała bo miły pan nic nie powie jej rodzicom jak bedzie dla mnie miła. Jednocześnie wskazała na wypukłość w moich spodniach. Pokiwałem głową dając do zrozumienia że jestem chętny, coś jeszcze powiedziałem że musze to przemyśleć czy nie poinformować rodziców, bo pewnie się martwią. Widać było że Marta się boi tego, chyba ma srogich rodzicow. Powiedziałem że jak bedzie dla mnie miła to oboje na tym skorzystamy. Aneta zaczęła ją dopingować no dalej, nie każ panu czekac, zajmij się nim. Zawsztydzona Marta spojrzała na mnie swoimi ciemnymi oczkami i podeszła blizej. Nie mówiąc nic sama uklękła przedemna a ja jedna dłona lekko zsunąłem spodenki i wyjąłem penisa. Nieśmiało chywyciła go w dłon i poruszała napletkiem zsuwając i nasuwając skórke. Wysunęła języczek i chwile pieściła czubeczek poczym wzięła do buzi. Poruszała głową, penis wsuwał się i wysuwał. Stał mi już mocno, podniecała mnie ta sytuacja. Złapałem ją za głowe i nadawałem tempo. Cudowne uczucie jak mój twardy kutas penetruje te młode usta. Marta widać nie była w tym doświadczona, być może to był jej pierwszy lodzik. Ale starała się jak mogła i była podatna na moje sugestie, widać szybko się uczy. Aneta obserwowała nas bez słowa, widziałem tylko jak zaciska nogi, pewnie robiła sobie dobrze w ten sposób. Złapałęm młodą za głowe i poruszałem biodrami, kutas wchodził głęboko aż się ksztusiła. Po chwili kazałem jej wstać, powiedziałem że teraz chce spróbować jej cipki. Odskoczyła lekko wystraszona i niesmiałym głosem powiedziała że jest jeszcze dziewicą. W tym momencie odezwałą się Aneta, widac bardzo podniecona. Powiedziała że ona z chęcia poczuje mnie w sobie. Podeszła do mnie złapała za penisa i chwile poruszała skórka na nim. Kazałem jej wstać i wypiąć się ładnie. Uczyniła to grzecznie, zsunęłą leginsy i majteczki, wypięła dupcie i oparła się o drzewo. Miała cudowną wydepilowaną mlodą cipeczke. Chwile potarłem ją dłonia, czułem że jest mocno wilgotna. Przystawiłem twardego kutasa i pchnąłem lekko zanurzając się w niej. Była ciasna więc zrobiłem to delikatnie aż się przyzwyczai. Poruszałem delikatnie biodrami, za każdym razem wchodząc głębiej. Po chwili wchodził cały. Złapałem ją za biodra i przyspieszyłem. Aneta położyła dłoń n swojej łechaczce i zaczęła ja masować. Przyspieszyłem jeszcze, słychać było odgłos klaskania. Aneta pojękiwała cichutko. Obok nas stała Marta i patrzyła jak rżne jej koleżanke i jaką jej to sprawia rozkosz. Wbijałem kutasa mocno i szybko. Aneta przyspieszyła masowanie i pocieranie łachtaczki. Jej oddech przyspieszył jeszcze mocniej, jej jęki były coraz głośniejsze. Na kutasie poczułem pulsowanie i jak jej mięśnie zaciskają się na kutasie który ją ostro bombarduje. Przeżywała mocny orgazm. Ja też czułem że jestem blisko, a wiedziałem że posuwam ją bez prezerwatywy. Kazałem Marcie szybko uklęknąć obok, chyba wiedziała po co. Zrobiła to szybko i patrzyła niecierpliwie co zrobie. Wyjąłem kutasa z cipki Anety a ta wyczerpana orgazmem aż przykucnęła. Złapałem go w dłoń wsunąłem go w usta Marty. Była mocno podniecona bo obciągała łapczywie. Czułem że dochodze, złapałem ją za włosy i docisnąłem. W tym momencie wystrzeliłem poteżnym ładunkiem gorącej spermy głeboko w usta małolaty. Zaskoczona tym jak dużo tej spermy aż się zadławiła. Część połknęła a część wypłynęła jej kącikami ust. Jeszcze chwile trzymałem ją za głowe i poruszałem biodrami, aż po chwili wyjąłem go. Szybko poprawiłem spodenki. Na koniec kazałam Anecie pocałowac Marte co uczyniła bardzo chetnie, nawet języczkiem zebrała resztki spermy pozostające na brodzie Marty. Powiedziałem że musze już isć i że może się jeszcze kiedyś spotkamy. Wsiadłem na rower i pojechałem zadowolony do domu.

Przygoda w saunie i sex telefon stacjonarny

Mając trochę wolnego czasu w pracy, zająłem się małymi porządkami przy moim biurku. Gdy tak przeglądałem co się tam znajduje, co mogę wyrzucić a co musi zostać natrafiłem na karnet sportowy. Kiedyś nam to dawali pewnie po to żeby zwiększyć wydajność pracowników, ale ja jakoś byłem zbyt zajęty i niechętny żeby skorzystać. Teraz mam trochę wolnego czasu więc może pójdę i zobacze jak to wygląda. Nie chciałem odkładać tego w czasie więc postanowiłem że pójdę dziś wieczorem. Z szerokiej oferty fitness clubu zamierzałem skorzystać z basenu i sauny.
Po powrocie do domu wziąłem szybki prysznic, spakowałem kąpielówki i duży ręcznik. Już po kilkudziesięciu minutach byłem przed wejściem. Pani przy recepcji pokazała mi gdzie są szatnie, gdzie basen i sauna. W ofercie jest jeszcze siłownia ale z niej postanowiłem skorzystać innym razem. W szatni było pusto, nie ukrywam że wolałem żeby było mniej ludzi. Po przebraniu udałem się na basen w którym było może kilka osób, nawet nie zwracałem uwagi kto tylko zająłem się sobą. Przepłynąłem kilka długości basenu i udałem się do sauny. W saunie nie było nikogo, usiadłem wygodnie i delektowałem się gorącem. Minęło kilka minut jak drzwi się otworzyły i weszła para. Tak na oko mieli ok 30 lat, kobieta szczupła wysoka brunetka z włosami do ramion. Owinięta była ręcznikiem. Oboje usiedli naprzeciwko mnie, tak że mogłem im się przyglądać. Po chwili kobieta zrzuciła z siebie ręcznik, odsłaniając swoje piękne ciało. Trochę mnie speszyło widok nagiej kobiety obok, nie chciałem się gapić bo była z mężczyzną. On też zdjął ręcznik i oboje byli nago. Nie krepowali się nic, zachowywali się jakby mnie nie było. Ciągle dyskretnie spoglądałem na jej spore piersi, płaski brzuch. Kobieta chyba dojrzała że jej się przyglądam, myślałem że zasłoni się ręcznikiem lub zwróci mi uwagę, ale ona zrobiła coś zupełnie innego. Spoglądając zalotnie w moją stronę rozsunęła nogi. Dojrzałem dokładnie wydepilowaną cipkę. Ten widok spowodował że mój penis się obudził i było widać wybrzuszenie na moich kąpielówkach. Starałem się zachować spokój i nakryłem się powoli ręcznikiem, na co kobieta uśmiechnęła się zalotnie. Widziałem jak jedną dłoń położyła sobie na brzuchu i zaczęła powoli głaskać i schodzić niżej i niżej. Gdy dłoń zbliżała się do uda rozsunęła nogi jeszcze bardziej. Drugą dłoń położyła mężczyźnie na penisie, który mimo spoczynku był słusznych rozmiarów. Złapała u nasady i powoli zaczęła poruszać skórą. Druga dłoń znalazła się po chwili na jej cipce i zaczęła masaż. Powoli pocierała po wargach sromowych i łechtaczce. Penis mężczyzny napływał krwią i już po chwili stał na baczność. Chciałem wstać i wyjść bo wyglądało na to że zaraz zaczną uprawiać seks. Pewnie kręciło ich to że ktoś patrzy, a ja byłem ciekawy do czego są w stanie się posunąć. Postanowiłem zostać i obejrzeć tego pornosa na żywo. Kobieta podniosła się i nachyliła tuż przed swoim facetem. Trzymając twardego kutasa, odsunęła napletek i wzięła do ust. Poruszała miarowo głową, mężczyzna zamknął oczy i delektował się rozkoszą. Patrzyłem i czułem jak mój kutas domaga się uwolnienia. Obciągała mu pochłaniając całego kutasa, wyobrażałem sobie jak musi być mu przyjemnie. Już chciałem wyciągnąć swój sprzęt i sobie ulżyć, gdy kobieta przestała obciągać. Pomyślałem że może się ocknęli że nie są tu sami. Ale nie, nic z tych rzeczy. Kobieta uśmiechając się zalotnie do swojego faceta powiedziała głośno – biedny pan, tylko patrzy, może zajmę się i nim. Te słowa mnie zszokowały, kobieta podeszła w moją stronę, patrząc mi w oczy zapytała – mogę? Nieśmiało wycedziłem – tak. Przejechała mi dłonią po brzuchu i klacie i pchnęła lekko, dając do zrozumienia żebym się oparł o ścianę. Złapała za brzegi kąpielówek i zsunęła mi je lekko. Wzięła kutasa w dłoń i chwile się nim bawiła poruszając napletkiem. Widziała jaki jestem podniecony, patrzyła co chwile na mnie i uśmiechała się zalotnie. Nie musiałem długo czekać bo już po chwili poczułem jak jej gorące i wilgotne usta obejmują szczelnie mojego kutasa. Poruszała głową w zmiennym rytmie, raz płytko a raz głęboko aż się krztusiła. Obciągała mi jak rasowa suka. W tym momencie mężczyzna wstał i stanął za nią. Poślinił palce i wsunął je w jej rozgrzaną cipkę. Nie trwało to długo bo po chwili jego palce zastąpił jego twardy kutas. Od razu jego pchnięcia były mocne i szybkie. Kobieta obciągała ostro, przerywając tylko na chwile gdzie łapczywie łapała powietrze. Mężczyzna rżnął ją mocno, słychać było głośne zderzanie się ich spoconych ciał i pojękiwania kobiety tłumione moim kutasem w jej ustach. Z podniecenia nabrałem odwagi i złapałem ją za włosy i nadawałem tempo obciągania. Co chwile dociskałem czując jak głęboko wchodzi, jak się nim dławi. Przestała na chwile i szepnęła mi że chce mnie poczuć w środku. W tym czasie mężczyzna wyszedł z niej robiąc miejsce dla mnie. Chwile się wahałem bo nie miałem przecież prezerwatywy ale podniecenie było silniejsze. Zamieniłem się miejscem, chwile patrzyłem na jej zgrabną dupę trzymając kutasa w ręku. Drugą dłonią zacząłem pocierać jej mokrą cipkę. Wsunąłem w nią dwa palce, była gorąca. Szybko zastąpiłem palce moim kutasem wchodząc w nią mocno szybkim pchnięciem. Złapałem ją za biodra i ładowałem szybko i mocno. Mężczyzna trzymając ją za włosy posuwał brutalnie w usta. Krztusiła się i dławiła tym wielkim kutasem, ale sprawiało to suce rozkosz. Ładowałem mocno i szybko, wchodziłem w nią aż po same jaja. Bombardowałem tą pizdę z całych sił. Czułem że w takim tempie nie wytrzymam długo. Ale nie zwalniałem, mój orgazm był blisko. Szepnąłem że zaraz dojdę i wyjąłem kutasa żeby nie spuścić się do środka. Kobieta w tym momencie szybko uklękła przede mną i zaczęła obciągać patrząc mi w oczy. Nie musiała długo czekać jak poczułem pulsowanie i doszedłem zalewając jej usta gorącą spermą. Suczka nie zmarnowała nawet kropli, połknęła wszystko. Wylizała mi go i wyssała ostatnie krople spermy. Usiadłem zaspokojony i zmęczony i patrzyłem jak nieznajoma para uprawia ostry sex. Nie trzeba było czekać długo jak i mężczyzna eksplodował jej w ustach swoim nasieniem które też połknęła. Emocje opadły i nastąpiła niezręczna sytuacja którą przerwał mężczyzna podając mi rękę – Robert jestem, a to moja żona Ewelina. Dowiedziałem się że lubią urozmaicenia w sexie i sex w większym gronie. Chwile jeszcze pogadaliśmy i pożegnaliśmy się uściskiem dłoni i całusem w policzek od Eweliny. Wychodząc puściła mi oczko i szepnęła – byłeś niezły. Po wszystkim doszło do mnie co zrobiliśmy, że mógł ktoś wejść, że ich nie znałem. Mimo wszystko nie żałowałem, i na pewno będę tam częściej przychodził.

Wycieczka do Hiszpanii i sex telefon

Mam dość!!! Nie będzie już uczuć, okazywania miłości i sentymentów. Nie zostało to docenione. Chcieli bym została wyrachowaną suką? Nie ma sprawy. Teraz tak będzie. Będzie zabawa, seks i korzystanie z pełni życia. Smutek, łzy i złość odchodzą w przeszłość. Byli kochankowie pozostają w tyle, a przede mną kolejny rozdział mojego życia.
Z tej okazji wybrałam się na wycieczkę do Hiszpanii. Była to zorganizowana wycieczka, na dwa autokary, w większości pary. Nie brakowało i singli. Dla mnie jednak nie miało znaczenia, czy będzie żonaty czy wolny. Zamierzałam się świetnie bawić i wykorzystać te dwa tygodnie w pełni. Jeśli tylko się uda, to co noc inny kochanek. Wyruszyliśmy. Już po pierwszej godzinie, większość autokaru się znało. Każdy opowiadał czego oczekuje po takiej podróży, co chce zwiedzić i jak wykorzystać te chwile. Ja niewiele o tym mówiłam. Spodobało mi się paru mężczyzn, nie koniecznie samotnych. Zauważyłam jak jeden żonaty zerka co chwilę na mnie. Podróż miała trwać cały dzień. Na pierwszym postoju Maciek podszedł do mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Jego żona akurat była w towarzystwie znajomych i nie zwracała na nas uwagi. Staliśmy w miejscu, gdzie nikt nas nie widział. Przeszedł od razu do rzeczy i stwierdził, że chce mnie przelecieć od momentu jak tylko mnie zobaczył. Moja odpowiedź była jednoznaczna. Umówiliśmy się, że nie będziemy marnować czasu i na następnym postoju po prostu to zrobimy. Zanim wróciliśmy do autobusu przywarł do mnie, nachalnie wpakował ręce pod bluzkę i ściskając mi cycki, namiętnie całował. Ten to potrafi całować, aż nogi mi się ugięły z podniecenia, samym tylko faktem wspólnego przeżycia. Wróciliśmy osobno, by nie było podejrzeń. Przez resztę drogi do następnego przystanku myślałam tylko o tym. Byłam strasznie podniecona, co za tym idzie i bardzo wilgotna. Siedziałam na końcu autokaru, zakryta kocem udawałam że śpię, a tymczasem moja ręka wsunęła się w majtki. Moja cipka była tak chętna i nabrzmiała, że nie mogłam jej takiej zostawić. Gdy nikt nie patrzył zadowoliłam ją własnymi palcami. Była tak rozpalona i mokra, że palce bez problemu wsuwały się w jej otchłań. Moje podniecenie wzrastało, a palcami posuwałam się coraz szybciej, aż doszłam. Nie mogąc krzyczeć, zagryzłam wargi, ciesząc się doznaniami. Obudziło mnie hamowanie autokaru. Otworzyłam oczy a nad sobą ujrzałam uśmiechniętą twarz Maćka, czekał już na mnie. Mieliśmy teraz pół godziny do dyspozycji – posiłek, toaleta. Nam jednak nie to było w głowie. Uciekliśmy przed wzrokiem wszystkich osób i schowaliśmy się za budynkami. Maciek pchnął mnie od razu na ścianę, przywarł do mnie i zaczął całować. Jego ręce już sięgały pod spódnicę. Było tak ciepło, że miałam tylko bieliznę, spódnicę i lekką bluzkę. Ściągnął ze mnie majtki, uniósł delikatnie nogi do góry i wbił się już mocno sztywnym kutasem.

  • O widzę, że już byłaś gotowa na mnie – uśmiechnął się.
  • Gotowa już byłam od ostatniego postoju.
  • Uwielbiam jak kobieta jest tak wilgotna.
  • Moja cipka nie mogła się już doczekać na twojego kutasa – śmiałam się, a on wbijał się coraz mocniej.
    Uniósł mi bluzkę, uwolnił cycki i zaczął ssać. Przy tym tempie szybko dojdę na jego fiucie. Jęczałam, wyginałam się i trzymałam go mocno za włosy.
  • Chcę się wbić w twoją dupę – powiedział.
    Nic nie mówiąc, wyswobodziłam się z jego objęć i stanęłam do niego tyłem. Gdy odwróciłam się i oparłam rękami o ścianę, szybko uniósł mi spódnicę w górę, nawilżył otwór i powoli zaczął się wsuwać.
  • Aj – jęknęłam.
  • Przerwać?
  • Nie, nie przerywaj, później przejdzie.
  • Oj śliczną masz tą dupcię, aż chce się ją pieprzyć.
  • Więc nie gadaj tyle, tylko to zrób.
    Gdy tylko usłyszał te słowa, złapał mnie mocno za tyłek i wbił się do końca.
  • Ajjjj – zabolało.
  • Teraz ci porządnie zerżnę tą piękną dupcię -powiedział.
    Wygięłam się mocno w tył, a on tylko wsuwał i wysuwał się ze mnie. Dostałam parę klapsów w pośladki, co jeszcze bardziej spotęgowało moje podniecenie. Czułam, jak i jemu jest dobrze. Jego pała pulsowała już w mojej dupie, wiedziałam, że zaraz się w nią spuści.
  • Wsuń w moją cipę jeszcze swoje palce.
  • Już się robi – uśmiechnął się i wbił dwa palce.
    W tym momencie moje ciało zadrżało. Posuwał mnie na dwie dziury, a ja szalałam. Jęczałam, wyginałam się, a on nie przerywał. Moja cipka była już gotowa. Zaczęłam zaciskać się na jego palcach, gdy w tym czasie poczułam jak zalewa mi tyłek. Nie przerywał, wsuwał się i dopychał jak najgłębiej. To była ta chwila. Krzyknęłam i zaczęłam drżeć z podniecenia. Orgazm wstrząsnął moim ciałem. Zastygłam na chwilę, a Maciek oparł się o mnie i głośno oddychał.
  • To było coś – szepnął mi do ucha.
  • Oj tak, też jestem zadowolona.
  • Mamy jeszcze chwilkę, trzeba się ogarnąć przed powrotem.
  • Haha, no trzeba. Idę do łazienki doprowadzić się do porządku.
  • Powtórzymy to jeszcze?
  • Mamy dwa tygodnie, myślę, że jeszcze to zrobimy – pocałowałam go i poszłam w stronę toalet.
    Reszta podróży upłynęła spokojnie. Dojechaliśmy na miejsce. Pokój dostałam z jedną ze starszych pań. Nawet mi to odpowiadało. Wiedziałam, że będę mieć spokój i szybko będzie chodziła spać. Ja na pewno nie zamierzam przespać tych wakacji. Noce należały do mnie. Tego dnia był wieczorek zapoznawczy. Spotkaliśmy się z osobami jeszcze z drugiego autokaru. Mmmmm…. Oj nie brakowało i tam przystojniaków. Jeden szczególnie wpadł mi w oko. Po krótkiej obserwacji zauważyłam, że to podrywacz. Szukał tylko okazji na bzykanko. Pasuje do moich planów na ten czas. Trzeba i jego zaliczyć. Skoro z niego taki ogier, może być ciekawie. Jednak omijał mnie, chwilę rozmawialiśmy, wyczułam delikatne zainteresowanie, ale później unikał moich spojrzeń i mojej osoby. Nie zamierzam się jednak poddawać. Wieczór upłynął dość miło – tańce, alkohol, miłe towarzystwo, a na koniec szybki numerek z jednym z panów. Nie było takiego uniesienia jak na postoju, ale było miło. Miał co potrzeba, by zadowolić kobietę i to zrobił. Rano wstałam gotowa na kolejne podboje. Po śniadaniu poszliśmy zwiedzać. Było bardzo gorąco. Założyłam tylko zwiewną sukienkę i kapelusz na głowę. Krystian, bo tak miał na imię ten ogierek, nadal mnie unikał. Co jakiś czas jednak próbowałam z nim porozmawiać. Widziałam, że działam na niego, a jednak się oddalał. Nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Kobiety lgnęły do niego, a on je chętnie adorował, tylko nie mnie. Nie wiem jak, ale dowiem się o co tu chodzi. Z Maćkiem mieliśmy co jakiś czas kontakt wzrokowy, przypadkowe dotknięcia i uśmiechy. Z nim jeszcze nie skończyłam, coś z tego musi jeszcze być, a i on miał na to ochotę. Umówiliśmy się na sobotnią noc. Miała być zorganizowana dyskoteka – hałas, muzyka, alkohol. Na pewno uda nam się wymknąć niepostrzeżenie na małe co nieco. W sumie nawet już się nie mogłam doczekać tej soboty. Tak mijały dni. W trakcie tylko przygodny sex z poznanymi panami z wycieczki. W piątek nawet umówiłam się na randkę z Hiszpanem, poznanym w czasie zwiedzania. Poszliśmy na kolację, drinka a później wylądowaliśmy u niego w domu. Był gorącym kochankiem. Przy nim byłam wyluzowana, robił ze mną co chciał, a ja się tym tylko delektowałam. Był ostry sex pod prysznicem. Byłam zniewolona, a on wbijał się swoim dużym kutasem we mnie od tyłu. Nie mogłam nic zrobić, ruszyć się, gdy tylko drgnęłam, dostawałam klapsa, więc byłam posłuszna. Później ujeżdżałam go na łóżku… dosłownie. Tak unosił biodra, że podskakiwałam, jakbym była na jakimś rodeo. Na koniec spuścił mi się na cycki, a mnie doprowadził językiem i palcami. Do hotelu wróciłam nad ranem, bardzo rozluźniona. W sobotę mieliśmy czas dla siebie, więc nie musiałam się zrywać od razu z łóżka, w końcu zapowiadał się ciekawy wieczór. Porządnie się wyspałam, zjadłam śniadanko (w porze obiadu) i poszłam na małe zakupy. Kupiłam nową bieliznę i sukienkę specjalnie na tą dyskotekę. Wieczorem wyszykowałam się i ruszyłam na zabawę. Współlokatorka, tak jak podejrzewałam poszła spać, więc nie musiałam się o nic martwić. Na początku było troszkę drętwo, jednak jak wszyscy troszkę wypili zrobiło się głośniej i weselej. Zaczęły się tańce, śpiewy i dobra zabawa. Czekałam tylko na sygnał od Maćka, by tylko się stąd ulotnić. Jego żona była już w świetnym nastroju i bawiła się z grupą znajomych osób. Nagle poczułam szarpnięcie za rękę i zostałam wyprowadzona z sali. Maciek szybko nas stamtąd ewakuował. Byliśmy sami. Już na korytarzu nie mógł utrzymać rąk przy sobie. Przycisnął mnie do ściany i zaczął gwałtownie całować. Poczułam tylko jak rozchyla mi uda i wsuwa palce w moją już mokrą cipę.
  • Gdzie idziemy? – zapytał.
  • Na górę, jest tam ciekawy taras. Powinniśmy być sami.
  • To chodźmy.
    Wziął mnie za rękę i szybkim krokiem ruszyliśmy na górę. Tak jak się spodziewałam, nie było żywej duszy. Noc była przepiękna i wiał lekki ciepły wiatr. Na tarasie były dwa fotele. Maciek od razu zasiadł na jednym z nich. Rozpiął spodnie i wyjął na wierz kutasa.
  • Zajmij się teraz nim – powiedział władczym tonem.
    Zrobiłam tylko groźną minę, lecz jak się uśmiechnął, emocje opadły. Klęknęłam przed nim i delektowałam się smakiem jego członka. Lizałam i ssałam go, by po chwili pochłonąć ustami. Zaczęłam mu ostro obciągać, a słysząc jego jęki wiedziałam, że robię to dobrze. Po chwili poczułam jak pulsuje mi w ustach, biodrami sam zaczął regulować tempo wsuwania się w nie, by po chwili spuścić mi się do gardła. Przełknęłam jego spermę, a on opadł na fotelu. Wylizałam go do czysta i uniosłam.
  • Teraz ja ciebie kochanie zadowolę – powiedział.
    Zszedł z fotela i posadził mnie na nim. Jednym ruchem zdarł ze mnie majtki, rozsunął uda i wbił językiem w moją cipkę. Zsunęłam się jeszcze niżej, łapiąc go za głowę i przyciskając jeszcze mocniej do moich warg. Czułam, że odpływam. Wbijał się raz za razem, by po chwili przestać i wsunąć tam swoje palce, a językiem lizać moje wargi i łechtaczkę. Te doznania były nie do okiełznania. Moje ręce zamykały się na jego włosach. Szalałam z rozkoszy, nie mogłam spokojnie usiedzieć w miejscu. Ciało wiło się i unosiło. Wyginałam się i jęczałam coraz głośniej. Nie zwracałam uwagi, że jestem na zewnątrz i ktoś może mnie usłyszeć. Byłam teraz w takim amoku, że delektowałam się każdą chwilą. Gdy już prawie miałam szczytować, wyszedł ze mnie, chwycił mocno za biodra i wbił się swoim kutasem. Lizał moje cycki, a jego fiut wsuwał się raz za razem we mnie. Tego już było za dużo. Cipka cała pulsowała. Zamykała się na nim, a on ciągle jej się wymykał, by znów wbić się w nią po same jaja. Ssąc moje sutki i wbijając się we mnie doprowadził mnie do takiej ekstazy, że zaczęłam krzyczeć. Nie przerywając, zamknął mi dłonią usta, by nie zwrócić czyjejś uwagi na nas. Gdy skończyłam, wysunął się i bardzo namiętnie pocałował w usta.
  • Nie mogłem się doczekać tej nocy.
  • Ja też, i nie zawiodłam się.
  • Wiesz, że jesteś niegrzeczną dziewczynką?
  • Wiem – uśmiechnęłam się.
  • Widzę jak zdobywasz jednego za drugim.
  • Taki był mój cel wycieczki – zaczęłam się śmiać. Skorzystałeś na tym.
  • Owszem i jest cudownie. Nie spodziewałem się takiej niespodzianki na tym wyjeździe.
  • Nie ma za co. A teraz chodźmy, bo zaczną coś podejrzewać.
    Ubraliśmy się, doprowadziliśmy do ładu i zeszliśmy na dół do reszty gości, by się bawić. Drugi tydzień upłynął spokojniej. Moją misją był Krystian, który ciągle zachowywał się bardzo tajemniczo i zagadkowo. W kolejną sobotę miała być impreza pożegnalna. Nie szykowałam nic specjalnego, a wiedziałam też, że z Maćkiem w ten dzień się nie zabawimy. Jego żona zaczęła coś podejrzewać i nie odstępowała go na krok. W tygodniu udało nam się jeszcze wymknąć na szybki sex. Było ostro i gorąco, lecz to był ostatni raz, jak byliśmy razem. Myślę jednak, że jak wrócimy do domu, to tak szybko ten romans się nie skończy.
    No i nadszedł ostatni wieczór tej wycieczki. Jutro mieliśmy się wszyscy spakować i wrócić do domu. Chciałam tą dyskotekę spędzić po prostu na dobrej zabawie, rozmowach i tańcach. Pożegnać się z większością osób, które lepiej poznałam. Nagle poczułam rękę na ramieniu i gdy się obróciłam, oniemiałam. Za mną stał Krystian i szczerzył żeby.
  • Zatańczmy?
  • Yhm… kiwnęłam tylko głową, bo ciągle nie wierzyłam, że to on.
  • Odezwiesz się do mnie?
  • Taak…. przepraszam, ale jestem w szoku.
  • Dlaczego?
  • Całą wycieczkę mnie unikałeś, a teraz nagle chcesz ze mną się bawić?
  • Zostawiłem sobie ciebie na deser?
  • Że co, proszę?
  • Oj już nie bądź taka zaskoczona. Widziałam, jak podrywasz innych, w wiadomym celu…
  • Nooooo tak, ale…..
  • Nie ma żadnego ale. Ja przyjechałem w tym samym celu. I jak tylko cię zobaczyłem, od razu chciałem zaliczyć. Jednak zauważyłem, że robisz dokładnie to co ja, więc dałem ci tą możliwość, a sam zostawiłem cię na koniec.
  • I dlatego byłeś taki opryskliwy i niedostępny?
  • Tak, inaczej już dawno bym cię gdzieś przeleciał. Nie dałbym rady tyle przy tobie wytrzymać.
  • Hahahaha, a planowałam dziś spokojny wieczór.
  • Na pewno taki nie będzie. Będziesz jednak zadowolona.
  • To gdzie idziemy?
  • Do mnie. Jestem sam w pokoju. Będziemy mieć spokój i nikt nie będzie podsłuchiwał twoich krzyków w czasie uniesienia.
  • To chodźmy.
    Przyszykował się na nasze spotkanie. W pokoju było przytłumione światło a na stoliku stało wino i dwa kieliszki.
  • Skąd wiedziałeś, że się zgodzę?
  • Nie wiedziałem, ale przypuszczałem, że tak będzie. I jesteś.
    Usiedliśmy na łóżku. Nalał nam po lampce wina. Nie spieszyło się nam. Mieliśmy całą noc przed sobą. Chcieliśmy chwilę porozmawiać. Dowiedzieliśmy się paru rzeczy o sobie. Krystian też był singlem, dlatego nie miał skrupułów. Bawił się życiem, tak jak i ja. Tak rozmawiając poczułam jak jego ręka wędruje po moim udzie, unosząc sukienkę ku górze. Spojrzał na mnie i bardzo namiętnie pocałował. Jego usta były tak miękkie i delikatne, a zarazem nachalne i natarczywe. Czułam, że powoli robię się już mokra i napalona na niego. Odstawiliśmy kieliszki na bok i jak dzikie koty rzuciliśmy się na siebie. Rzeczy po prostu fruwały po pokoju, ściągane jedno za drugim. Klęczeliśmy przed sobą już całkiem nadzy, nie mogąc od siebie oderwać wzroku. Krystian nie czekając na nic po prostu rzucił mnie na łóżko, rozchylił nogi i brutalnie wsunął się. Wbijał się szybko i gwałtownie. Odgłosy obijanych o siebie ciał było słychać w każdym zakamarku pokoju. Oplotłam go nogami, a on posuwał mnie, gryząc i ssąc moje piersi. Moja cipka była wypełniona w całości. Miał miedzy nogami przyrząd, który niejedną zadowolił. W chwili łapania oddechu, wyszedł ze mnie i klęcząc przesunął się ze sterczącym kutasem do przodu. Miałam go tuż przed moimi oczami i ustami. Spojrzał łobuzersko, a ja już wiedziałam co robić. Rozchyliłam usta, by mógł wsunąć go we mnie. Zaczęłam go ssać. Jednak to on nadawał tempo i posuwał mnie. Czasami się dławiłam, jednak nie przerywał. Trzymałam go za pośladki, a on wsuwał i wysuwał się z moich ust. Czułam, że za chwilę tryśnie, jednak sam przerwał i wyswobodził się.
  • Chcę cię rznąć i widzieć przed sobą.
  • Więc usiądź i oprzyj się.
    Oparł się o ścianę, a ja od razu wskoczyłam na niego. Szybkim ruchem nabiłam się na jego sterczącego fiuta i zaczęłam się poruszać. Cycki skakały jak oszalałe, a ja razem z nimi. Mocno złapał mnie za biodra i dociskał. Wbijał się po same jaja, a ja krzyczałam z zachwytu. Pobudzał każdy nerw mojego ciała. Wiedziałam, że zaraz wybuchnę, a on razem ze mną. Cipka pulsowała. Gdy tylko zaczął mnie zalewać, moje ciało wygięło się do tyłu i otrzymało nieziemską rozkosz. Taaaak…. to było to, czego teraz potrzebowałam. Gdy oboje się uspokoiliśmy stwierdziliśmy, że na tym nie koniec. Kochaliśmy się do biegłego rana. Próbowaliśmy wszystkiego, co nam wpadło do głowy. Dawno mnie nikt tak nie zadowolił.
    Rano pożegnaliśmy się i poszliśmy spakować do wyjazdu. Drogę powrotną w większości przespałam, jednak moje ciało było w pełni rozluźnione i zadowolone. Chyba częściej muszę sobie fundować takie wczasy….

Jak zostałam modelką i sexmasterką!

Hej, mam na imię Karina. Mam 20 lat i studiuję budownictwo na Politechnice pewnego dużego miasta. Opowiem wam dzisiaj,
jak dostałam się do branży modelek. Ogólnie jestem dość wysoką 165cm szatynką z włosami do biustu, hojnie obdarzoną
przez naturę biustem 85E, dość szerokimi biodrami, średnim dość krąglutkim tyłeczkiem i długimi smukłymi nogami.
Jestem bardzo szczupłą osobą, mam chude rączki i płaski brzuszek ale duży biust emanuje na kilometr i przyciąga uwagę.
Pewnego piątku znalazłam ogłoszenie w internecie o tym że poszukują fotomodelek do sesji katalogowych, pomyślałam
że warto spróbować zwłaszcza że wygląd mam, koleżanka opowiadała mi że praca lekka i przyjemna a pieniążki na studia
się przydadzą. Zadzwoniłam tam i umówiłam się w poniedziałek
na casting. Minął cały dzień a ja jak zwykle w piątki udałam się z koleżankami do klubu odpocząć po kolejnym ciężkim tygodniu
nauki. Na imprezę poszłam w czarnej obcisłej sukience z koronkową wstawką na ramiączkach i dekolcie, pod spodem miałam
czarną koronkową bieliznę a na nogach rajstopy ala pończochy i czerwone szpileczki. Już od wejścia w klubie przyciągałam
wzrok wszystkich facetów, począwszy od ochroniarzy, barmana i klubocziów. Przywykłam do tego, a raczej mój biust że jest
zawsze w centrum uwagi. Zabawa była przednia, wypiłam kilka drinków i świetnie mi się tańczyło, oczywiście jak to w klubie
nie obyło się bez paru przypadkowych niby klapsów od pijanych napaleńców. Zabawa była w porządku aż do momentu gdy podszedł do mnie
pewien czarnoskóry facet, na okolo po 30.
-Cześć Mała, może postawie ci drinka?- Powiedział do mnie.
-Spadaj na drzewo małpo. – Nerwowo mu odpowiedziałam.
Facet się na chwile uspokoił ale po chwili znowu próbował do mnie podbić.
-Czemu jesteś taka agresywna, może pójdziemy do mojej loży porozmawiać?
-Spadaj na drzewo po banany małpo – dobitnie mu powiedziałam.
I to na jakąś godzinę wystarczyło gdy kolejny raz próbował się do mnie zbliżyć.
-Może pojedziemy do mojego apartamentu za miastem, napijemy się winka?
-Ale śmieszny jesteś, z murzynami się nie rucham. – I tym tekstem zapewniłam sobie wolny wieczór od niego, chociaż widziałam
że ciągle się na mnie gapi.
Po jakimś czasie dorwałam na parkiecie fajnego przystojniaka bodajże z Francji i pojechałam z nim do jego mieszkania,
nawet nie pamiętam jak było w nocy bo byłam tak pijana że obudziłam się u niego w łóżku z kacem o 7 rano.
Weekend minął mi szybko na leceniu kaca. W poniedziałek wstałam późno i zaczęłam się szykować na casting który miał być
o godzinie 12 na drugim końcu miasta. Zrobiłam bardzo porządny i mocny makijaż, spędziłam nad nim ponad godzinę, rozpuściłam
i uczesałam włosy, wydepilowałam całe nogi i miejsca intymne, popsikałam się moimi ulubionymi perfumami i zaczęłam ubierać.
Założyłam na sobie krótką czarną sukienkę z koronkową wstawką na dekoclie i ramiączkach. Pod tym miałam białą koronkową bieliznę
stanik i figi. Na nogi założyłam cieliste rajstopy i czarne szpileczki. Wyszłam z domu i udałam się taxówką pod wskazany adres.
Gdy wysiadłam ujrzałam jakąś starą kamienicę na której nie było żadnej reklamy o agencji modelek. Zadzwoniłam domofonem pod
numer który dostałam przez telefon. Pani przez domofon poprosiła żebym weszła na 2 piętro do mieszkania po prawej stronie.
Gdy weszłam do mieszkania które okazało się biurem zobaczyłam miłą brunetkę w okularach za biurkiem, obok były dwie sofy,
ich poczekalnia. Pani poprosiła mnie o nazwisko i żebym usiadła i poczekała. Oprócz mnie nie było żadnej innej dziewczyny
co mnie trochę martwiło bo liczyłam że dowiem się co nieco od doświadczonych osób, zapytałam pani „recepcjonistki” dlaczego
tutaj nikogo nie ma? Dostałam odpowiedź że szef umawia każdą dziewczynę na całą godzinę bo chce mieć 100% pewność czy
sprawdzi się czy nie, a nie potrafi tego ocenić w 5minut. Okej, uspokoiłam się trochę i czekałam na swoją kolej.
Po 5 minutach pani sekretarka powiedziała że szef czeka i zaprosiła mnie do gabinetu na końcu korytarza.
Weszłam do gabinetu bardzo pewna siebie, lecz całkowicie zbladłam gdy ujrzałam tego murzyna który podrywał mnie w klubie.
Modliłam się z całych sił oby tylko mnie nie rozpoznał i czasem nie wygonił, ale chyba już zdążył zapomnieć. Na wejściu
powiedziałam dzień dobry, usłyszałam od niego również dzień dobry i proszę usiąść na sofie.
-Jak się pani nazywa?
-Karina Nowak
-Dobrze pani Karino, nazywam się Samuel Pistorio a to jest moja agencja modelek, moja agencja jest całkiem nowa ale mamy już
kilka bardzo lukratywnych kontraktów i poszukujemy teraz profesjonalnych modelek, czy ma pani jakieś doświadczenie?
-Właściwie to nie..
-No szkoda, ale to nic. Jest pani bardzo atrakcyjna i za to ma pani na starcie u mnie dużego plusa. Czy wie pani jakich modelek
poszukujemy aktualnie?
_Do reklamy bielizny? – odpowiedziałam.

  • Tak, zgadza się, a jest to dokładnie bielizna erotyczna – współpracujemy z jedną największych marek na świecie a nasze modelki
    będą w światowych katalogach marki.
  • Wow… westchnęłam, chyba mnie nie pąmieta.
    -Tak więc aby ocenić pani umiejętności będę też musiał ocenić pani sylwetkę, rozumie Pani?
  • Tak rozumiem, uśmiechnęłam się.
    -Dobrze, proszę wstać i rozebrać się do bielizny.
    -Ale że tak teraz i tutaj? – zapytałam niesmiale.
  • Tak a czy jest to jakiś problem?
    -Nie absolutnie panie Samuelu. Wstałam i ściągnełam z siebie sukienke, stałam przed nim w bieliźnie, popatrzył na mnie lubieżnie.
    -Mhm, proszę się odwrócić.
    Odwróciłam się tyłem i czułam jego wulgarny wzrok na moich pośladkach.
  • Wie pani co, pani sylwetka jest idealna do tej reklamy tylko tyle że pani bielizna jest raczej mało erotyczna, może ubierzesz Karino, jeżeli
    mogę ci mówić po imieniu. Może ubierzesz coś seksownego z kolekcji która możliwie będziesz reprezentować i cyknę ci parę fotek?
    -Dobrze a gdzie jest ta kolekcja?
    -A właściwie to może ja ci coś wybiorę, poczekaj…Samuel wstał i podszedł do stolika w rogu pokoju, sięgnał po parę opakowań bielizny
    i podał mi je do rąk. – Proszę przymierz to, myślę że wybrałem wlaściwy rozmiar, uśmiechnął się szeroko.
  • Przepraszam, a gdzie jest przymierzalnia? zapytałam nieśmiale.
  • Przymierzalnia słońce? Tutaj to przymierz, powiedział to z bananem na ustach.
  • Tutaj się mam rozbierać przy panu? Ale ja śie wstydze..
  • Zlotko drogie, jestem profesjonalistą… Widziałem setki kobiet nago i nie musisz się niczego obawiać, myślisz że na każdej sesji
    będzie przymierzalnia? Powinnaś się cieszyć że tu nie ma całej ekipy dookoła tylko ja jestem, a wiec jak przymierzasz?
  • Dobrze dobrze, już przymierzam. Usiadłam na sofie i ściągnełam z siebie szpileczki, potem rajstopy aż w koncu majteczki i stanik. Widziałam
    jak wpatrywał się w moją ogoloną piczkę i mój okaźny biust. – Czy to naturalny biust? – zapytał. – Tak, naturalny odpowiedzialam.
    Rozpakowałam bieliznę którą mi dał i zaczęłam po kolei na siebie nakładać. Najpierw czarne pończochy z panterkowym wykończeniem.
    Następnie czerwony pas do pończoch razem z majteczkami który wyglądał jak stringi z wysokim stanem. A na koniec czerwony stanik koronkowy
    który był troszkę przyciasny na mnie i ledwo mi zakrywał sutki. Założyłam do tego jeszcze moje szpilki i wstałam się zaprezentować.
  • No i jak? zapytałam troszkę zawstydzona.
  • Mmm…zamarzył się Samuel.. -Świetna figura i świetna bielizna, bardzo kusi.. widziałam ten uśmiech na jego twarzy. – Może zrobimy ci teraz
    pare zdjęć dla właścicieli marki? Umiesz pozować? – zapytał Samuel.
  • Myślę że dam sobię radę.
  • Dobrze, a więc zaprezentuj tą bieliznę jak najlepiej potrafisz.
    Stanęłam ze skrzyżowanymi nóżkami łapiąc się jedną ręką za talię a drugą za ramiączko od stanika – usłyszałam kilka cyknięć aparatu.
    Wystawiłam lewą nożkę trochę bardziej do przodu i oparłam ręcę o biodra – seria zdjęć wystrzeliła.
    Odwróciłam się tyłem i wypięłam trochę moją pupę patrząc w aparat – kolejne zdjęcia zapisywały się na pamięci aparatu.
    Wzięłam obie ramiączka od stanika naprężyłam i uśmiechałam się do aparatu – Samuel znów cykał fotki.
    Znowu odwróciłam się pupą do niego i oparłam stopkę o sofę niby poprawiając pończochę – Samuel zrobił zdjęcia.
  • Może teraz coś na sofie? – Zapytał zadowolony Samuel.
    Usiadłam więc bokiem wystawiając prawą nożke z przodu a ręką zaparłam się na sofie. – Samuel bardzo chętnie cykał kolejne zdjęcia.
    Usiadłam z nóżkami szeroko na sofie, jedną ręką trzymając zmysłowo włosy a drugą zasłaniając majteczki. – Znowu słyszałam pstryk aparatu.
    Wypięłam się mocno na sofie wyginając się jaks struna. – Samuel cieszył się że zdjęcia są coraz ostrzejsze.
    Zrobiłam jeszcze kilka wyzywających póz co bardzo cieszyło Samuela. – Może zrobisz coś ze swoimi paluszkami? – zapytał mnie zdecydowanie.
    -Z paluszkami? a co takiego?- Pytałam zdziwiona.
    -No wiesz mała, możesz je polizać, a potem się popieścić… uśmiechał się do mnie.
    -Słucham?! Byłam zdziwiona.. – A to jest casting modelek czy porno?
    -No dobrze Karinka już się nie denerwuj, chyba wystarczy nam tych zdjęć.. Usiądź wygodnie a ja poprzeglądam je jeszcze.
    Samuel przeglądał się co chwila w aparacie i zerkał też na mnie, nagle zaczął coś kręcić nosem…
  • Wiesz co Karina, jesteś bardzo ładna, aparat cię lubi, masz świetny biust i na pewno spodobasz się właścicielom tej firmy, ale jedno
    mnie zastanawia…
    -Co takiego? zapytałam zdenerwowana, ręcę mi całe drżały.
    -Bo wiesz, my poszukujemy mdoelki na dłużej, pewnej siebie i takiej której my będziemy pewni że nas nagle nie zostawi. Zdeterminowanej do pracy,
    bo przejdziesz u mnie przez etap wstępny a potem stwierdzisz że to nie dla ciebie i co? Zależy ci na byciu modelką?
  • Oczywiście że tak, marzyłam żeby być modelką i mi bardzo na tym zależy, możesz być mnie pewny Samuel.
  • A czy potrafisz to udowodnić?- zapytał zaciekawiony Samuel.
  • Oczywiścię że potrafię, udowodnię ci to że zasługuje na bycie modelką – odpowiedziałam pewna siebie.
  • Tak? No dobrze, w takim razie podejdź tu do mnie. Samuel odwrócił się krzesłem od biurka w moją stronę. Stałam przed nim w tej bieliźnie.
    Nagle Samuel zaczął rozpinać spodnie i rozporek i wyciągnał z nich wielkiego jeszcze czarniejszego od niego penisa który tylko żółędzia
    miał jasnego. Jeszcze nigdy nie widziałam tak wielkiego penisa, aż się wystraszyłam. – Chcesz zostać modelką? – zapytał Samuel.
  • Tak chcę, odpowiedziałam przestraszona wpatrując w jego penisa. Samuel ściągnął mnie wzrokiem na kolana, uklęknełam przed nim.
  • Jak bardzo chcesz zostać modelką? -zapytał. -Bardzo, strasznie mi na tym zależy.
  • Tak bardzo że chcesz mi teraz ssać mojego fiuta? – zapytał chamsko z wywyższeniem.
  • Tak, chce ci obciągnąć – odpowiedziałam dumna z siebie.
    Wzięłam jego penisa do rąk, był tak duży że nie mogłam go objąć. Zaczęłam od lizania jego żołedzia, kręciłam na nim kółeczka językiem
    aż w końcu wzięłam go do ust, był tak wielki że nie mogłam go objąć wargami, zaczęłam go ssać i ślinić. Jego zapach mnie obrzydzał,
    śmierdział rybą albo jakąś spoconą cipką. Ale zawzięłam się i zaczęłam mu robić dobrze, słyszałam jak jęczy i zapomniałam o tym przykrym
    zapachu. Zaczęłam oblizywać go od góry do dołu i zbliżyłam się do jego jąder. Były równie duże co penis, wzięłam je w usta i ssałam
    jednocześnie pieściłam ręką jego pałe. Myślałam że był w wzwodzie ale on urósł jeszcze bardziej, był strasznie twardy. Podnieciło
    mnie to strasznie i zamyśliłam się obciągając mu kutasa że w sumie jeszcze tak duży mnie nie rżnął.
    Popatrzyłam na niego a on miał zamknięte oczy, jęczął i odpływał więc się cieszyłam że dobrze robię mu laskę.
    Przez chwilę na mnie spojrzal i wycedził przez usta -świetnie ssiesz suczko. Ciągłam mu tak już dłuższy czas gdy w końcu pozwolił mi wstać,
    byłam zadowolona ze swojej pracy i chętnie bym kontynuowala ale bolały mnie kolana od twardej podłogi.
    -Widzę że będziesz umiała zadowalać klientów a teraz ja cię zadowolę – uśmiechnał się Samuel, wstań i wypnij się na biurku.
    Posłusznie wypięłam mu swoją dupkę i zaczełam nią kręcić, jemu się to spodobało bo zaczął mi dawać klapsy.
  • Boli? – Nie, mocniejszy klaps.. -Boli? – Nie, jeszcze mocniejszy klaps – Lubisz to suko? – Mhm, jęczałam…
    W końcu wziął moje stringi i odsunął pasek na bok, naśłinił palca i zaczął kręćic nim wokoło odbytu.. Trochę się przeraziłam gdy nagle
    wsunął mi całego palca w tyłek, czułam się dziwnie jak bym zaraz miała iść do toalety.
    -Nic nie mówisz czyli ci się podoba suczko co? – powiedział do mnie Samuel.
    Nic nie mówiłam bo zaciskałam zęby z bólu gdy wsuwał już drugiego i trzeciego palca.. – Mmm ale pojemna dupa.
    W końcu poczułam ulgę gdy je wyjął ale nagle zaczął wśłizgiwać się swoim kutasem w mój tyłek. Z początku moja dupa protestowała ale nie mogła
    się nię ugiąć przed takim twardym kutasem. Poczułam się rozdziewiczona analnie choć to nie był moj 1 raz. Jeszcze nigdy nie penetrował
    mnie tak gruby kutas, czułam się upokorzona.
    -Patrz suko, a mówiłaś że nie ruchasz się z murzynami – roześmiał się Samuel.
    zamilkłam, on jednak mnie pamiętał, nie wiedziałam co powiedzieć…
    -No to cię teraz ukarzę że tak mnie potraktowałaś… I zaczął mnie ostro penetrować w tyłek, dawał mi ciągłe klapsy i krzyczał lubisz to suko.
    Po chwili takiego rznięcia gdy myślałam że zemdleję on nie wytrzymał i się spuścił. Myślałam że żaleje mi tylek ale on założył wcześniej
    kondoma. Kazał mi klęknąć i zobaczyłam całego wypełnionego kondoma jego spermą, ściągnął gumkę z fiuta i kazał mi otworzyć usta. Kiedy je otworzyłam
    on wylał całą zawartość wprost do moich ust.
    -Nie połykaj ani nie wypluwaj, masz ją przeżuwać w ustach. – Samuel odszedł i sięgnął po aparat, cykał mi fotki kiedy ja bawiłam się jego spermą
    na moim języku. – No popatrz jaka z ciebie suka, jednak marzyłaś o seksie z murzynem co suczko?
    Uśmiechałam się tylko do niego czując się zerżnięta i upokorzona.
  • A teraz połknij wszystko i pokaż pysk. -Samuel mi rozkazał więc to zrobiłam, a on robił mi zdjęcia z pustą buzią.
  • Smakowała ci moja sperma suko? – Zapytał wulgarnie Samuel. – Była bardzo pyszna – powiedziałam z wymuszonym uśmiechem, bo smakowała
    tak jak śmierdział jego penis.
  • Mam nadzieję że tak bo od moich modelek oczekuję częstego udowadniania mi swojej wierności. A teraz możesz się ubrać.
    Wstałam i ściągnęlam bieliznę od Samuela, ubrałam swoją i założyłam sukienkę.
    Samuel podszedł i złapał mojego biustu – faktycznie prawdziwy. – Dobrze suczko, powiem ci tak. Na początku w klubie skreśliłem cię z miejsca
    ale postanowiłem dać ci szansę i udało ci się mnie przekonać. Przeszłaś przez etap wstępny a więc o następnym spotkaniu poinformuję cię
    telefonicznie. Być może zostaniesz moją ulubioną maskotką? A teraz zmykaj do domu. Dostałam klapsa na pożegnanie i wybiegłam z kamienicy.
    Mój tyłek pokutował trzy dni, ale mimo wszystko czułam pragnienie na większą dawkę Samuela..
    Po paru dniach zadzwonił sex telefon…