❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts by

Wakacje na Mazurach

Z trudem doszłam do leżaka. Moja cipa, była mocno naruszona, przez jego dużego kutasa
Maz zasnął. Słyszałam jak chrapie. Musiałam zapanować nad sobą.
Darek z uśmiechem dołączył do nas. Jego kutas pięknie zwisal. Kilkanaście minut później, wróciła Ola z mężem.

  • wybaczcie musieliśmy się wyruchac. – rzekła Olka z duzym uśmiechem.
  • nie musiałaś iść do sypialni, mało tu miejsca – odparlam.
  • nie mówiłem – wtrącił Mario.
    Położyłam dłoń na mężu.
    Obróciłam się, do niego.
    Zaczęłam delikatnie, bawić się jego kutasem.
    Rozmawiali, o potrzebie rozpaleniu grilla. Nikt nie zwracał, uwagi na to co robię.
    Z kazda chwilą, jego czlonek, rósł mi w dłoni.
    Panowie postanowili zająć się obiadem, chyba już, każdy był głodny.
    Gdy Darek z Mariuszem byli zajęci. Ola zapytała, o te ostatnie godziny.
  • pomyśl – nie trzeba nosić bielizny i ciuchów – rzeklam śmiejąc się.
  • to prawda. Miałam taką ochotę, że musiałam iść na górę….
  • po co… Nago wszyscy chodzą. Więc nikogo, nie zdziwiłoby, gdybyś dosiadła, swojego na trawie ha ha. – odparlam.

Członek Roberta już prawie stał.
Ola wpatrzona, w moje zabawy odparła.

  • no wiesz, nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji.
  • rozumiem, pierwsze lody przełamane. Więc czas na nowe doświadczenia…
  • Oluś idę zobaczyć do chłopaków. – odparlam machając jej fiutem.
    Dając jednocześnie, do rozumienia, że jak ma ochotę, to może mnie zastapic.

W kuchni panowie przygotowywali mięso na grilla.

  • pomoc wam – zapytałam.
  • hm…. Tak….
    Postanowiłam pokroić sałatkę.
    Widząc wyciągnięte warzywa.
  • Mariusz możesz zabrać mięsa – rzekł Darek
    Gdy tylko Mario się oddalił Darek zbliżył się do mnie.
  • mam nadzieję, że nie wpłynie to, co się stało, na nasze relacje.
  • bez obaw. Miałam ochotę i już.
  • to dobrze bo zaskoczyłas mnie.
    A nie chciałbym, żeby były jakieś, nie porozumienia. Chodź nie powinienem, tego robić.
  • a co żałujesz..
  • nie… no co ty, masz cudowna cipke.
  • dzięki – odparlam z uśmiechem.

Darek stanął, za mną, jego dłonie wylądowały, na moich, twardych cyckach.

  • mogę…. – zapytał patrząc w stronę okien czy nikt się nie zbliża.

Złapałam go za członka, stał jak dyszel. Ciężko było, mi go objąć, moimi drobnymi rączkami.
Jego dłonie, ściskały, moje piersi. Sterczace sutki, prezyly się dumnie
Jego palce, dotykały mojej, nabrzmialej lechtaczki, chwilę później szczytowalam.

Moje uda, uwiezily jego dłoń, między moimi nogami.
Czułam jak jego palce, wdzierały się, do środka.
Z mojej cipki lało się jak z kranu.
Po chwili obrocilam się i kucnelam. Polizalam jego główkę. Z trudem wsadzilam ją do ust, czując jak je nadwyrężam . Wsadzilam ile mogłam, lekko się dlawiac.
Trzymając go oburącz i mając go sporo, w ustach, było jeszcze miejsca by go obiac. Ciężko było, lecz dałam rady ha ha.

  • wstań – rzekł Darek.
    Do kuchni, wracał Mario, mówiąc że grill rozpalony.
    Widok sterczacego kutasa kolegi, ociekajacego moja ślina, lekko go zaskoczył.
    Skończyłam sałatkę.
    Po drodze, poszłam się podmyć.

Gdy wróciłam, wszyscy w komplecie miło rozmawiali.
Usiadłam koło Oli, która podniecona, ucalowala mnie, w policzek, nie zdążyłam zapytać za co.
Gdy szeptając na ucho, powiedziała mi, że zrobiła loda mojemu mężowi.
I że się mu spodobalo.
I że omal, nie zobaczył ich jej mąż.

  • prawie się posikalam że starachu – dodała na koniec tym razem głośniej.

Po obiedzie poszłam z mężem, do zabudowanego jakuzi, koło basenu.

Reszta sprzatala po obiedzie.

  • dobrze ci obciagnela Ola – zapytałam, bawiąc się jego kutasem.
  • nie powiem, łaskę robi dobrze. Na początku myślałem że to ty. Jak się obudziłem byłem zaskoczony.
  • ja nie wytrzymałam i dałam się wyruchac Darkowi w basenie… I w kuchni, wzięłam tego draga, do buzi, jak Ola ci robiła loda..
    Uśmiech na jego twarzy, mi wystarczył..
  • zobaczymy, czy robi lepiej niż ja – dodałam.

Moje usta zaczęły, ssać jego kutaska, wraz z jajeczkami. Uwielbialam to robic. Kutas wypełniał moje usta, nadmiar śliny, zalewal moje dłonie.
Ciągłam jak szalona.

  • kochanie…. ktoś,. A dokładnie Mariusz, tu idzie,, ale nie przerywaj sobie…
  • sory nie przeszkadzam – zapytał
  • no co ty, wchodź woda jest super – odparł Robert.

Nie zwracając uwagi, na obecność kolegi robiłam swoje.
Robert siedział na brzegu jakuzi.
A ja, kucałam zanużona w wodzie.
Za mną usiadł Darek, jego nogi otarly się, o moje.
Delikatnie, wypiełam dupcie, w jego stronę.
Czekając aż mąż, zasugeruje mu, by zajął się, mną, od tyłu.
Nie musiałam długo czekać.

Maz mojej koleżanki, delikatnie wsadził mi, do cipki palce.
Aż drgnelam.
Gdy zacząl nimi ruszać, myślałam że oszaleje.
Zaczęłam się sama, na nie nabijac, a on wykładał kolejne. Chwilę później moje ciało eksplodowało.

  • chodź tu – poprosiłam.
    Nie…. wręcz rozkazalam mężowi.
    Ciągnac go do siebie.
    Moja cipa nabila się, na jego kutasa. Cudowne uczucie, mieć go w sobie.
    To nie on, mnie ruchal, a ja jego.
    Mariusz usiadł obok, bawiąc się swoim fiutem.
    Nachylilam się nad nim, by móc go poczuć w ustach.
    Nie było mi wygodnie, skakać po mężu i jednocześnie robić łaskę, więc ponownie rozkazałam, by wszedł we mnie, od tyłu, tylko delikatnie.
    Po chwili, miałam w sobie, dwa fiuty, które w tym samym rytmie, dymaly moje dziurki.

Potężny orgazm, sparaliżowal moje ciało. Głośne pojękiwania, działały na nich motywująco, nie przestawali..
Wręcz przeciwnie, rżneli mnie jeszcze mocniej.

  • kochanie znowu…. nie dokończyłam, kolejny orgazm.
  • błagam zaraz mnie rozerwie.

Odlecialam.
Nie miałam kontroli, nad tym co się działo.

  • złapcie mnie za cycki – blagalam. Oddając się im, jak dziwka w lesie -)

Armagedon nadszedł jednocześnie. Pierwszy strzelał, Mario zalewajac moja dupke. Sekundy po, mój mąż zalał, moja pizde.
Do tego, moja mała ha ha… tak się zacisneęa na kutasie męża, że kazałam się mu nie ruszać.
Musiałam dojść do siebie.
Leżałam na nim, dłuższą chwilę.
Nie czułam nawet kiedy Mario wyszedł, z mojego tyłka.
Do zeczywistosci, wróciłam słysząc głos Oli..

  • rewelacja Sylwuś, to lepsze, niż nie jeden film pornograficzny.

Nie miałam siły, jej odpowiedzieć
Uśmiech na mojej twarzy, musiał jej wystarczyć.

Impreza przeniosła się, do salonu.
Razem z przyjaciółka, zrobilyśmy panom, pokaz miłości les..
Leżąc w pozycji sześćdziesiąt dziewięć lizalyśmy sobie cipki.
Jej duże wargi, mogłam zmieścić w swoich ustach. A jej Cipka pachniala słońcem.
Splywajacy śluz, smakował obłędnie. Doszłam momentalnie, moja nadpobudliwość, mnie wykończy, pomyślałam przez chwilę.
Gdy usiadlyśmy, by móc, ocierac się cipkami.
Nasze soki, zalewaly skórzana sofę.
Gdy panowie, chcieli podejść, momentalnie im zabronilyśmy.
Pchnęłam ją, lekko na plecy.
By móc, się nachylic i zająć się jej szparka. Jej lechtaczka, była cudowna jak główka, kutaska ha ha..

Wiła się, jak wąż, z podniecenia.
Musiałam poprosić chłopaków, by chwycili jej nogi.
W sekundę, nasi mężowie, byli przy nas. Teraz mogłam, wsadzić jej paluszki, do cipki, ku mojemu zaskoczeniu, jej pojemna pochwa pochłonęła, całą dłoń.

Zacisnęlam ja i zaczęłam ruszać.
Jej krzyk, rozchodzil się, po całym domy. Nie przerywalam, chodź jej błagalne prośby, słyszeli nawet, sąsiedzi, jeżeli tacy byli ha ha.
Zlitowalam się i po chwili wyciąglam dłoń, z jej cipy.
Nachylilam się ponownie, gdy z jej środka, wypłynęła masa śluzu.

  • Sylwka błagam, muszę odpocząć. – krzyczała blagalnie.

Gdy miałam się podnieść i dać jej odsapnąć, w moją cipe wszedł Darek, jego dużą palę, nie trudno rozpoznać ha ha. Złapał mnie za pośladki i zaczął ruchać jego kutasa, czułam w żołądku.
Zaparlam się, by nie stracić równowagi, gdyż napieral, na moją cipe, co raz mocniej i mocniej.
Tym razem, to ja błagałam, na moje szczęście, tym razem, Darek doszedł szybciej.
Jego sperma zalała moje pupę.
Padłam, moje ciało było bezwładne.

Unioslam głowę by zobaczyć jak zmęczona Ola, jest brana na dwa baty. Jakby było mało, Darek dał jej swojego, fiuta do buzi, by zlizala jego resztę spermy.

Uwodzicielka uczennica

Szkoła mieściła się w samym centrum miasta. Nie dojeżdżał do niej samochodem, wiedząc, że nie znalazłby miejsca parkingowego. W jego czasach do liceum chodziło się na piechotę, a jak było dalej dojeżdżało komunikacją miejską. Dzisiejsze dzieciaki kończą osiemnaście lat i od razu przyjeżdżają autami. Nie ma miejsc na parkingu dla nauczycieli. W jego młodości to było nie do pomyślenia. Teraz czasy są zupełnie inne. Dzieciaki mają wszystko. Więc co to jest samochód na osiemnastkę? Zaśmiał się sam do siebie. Dla nich to coś zwykłego.
Choć była już późna jesień pogoda była nawet przyjazna. Słońce uśmiechało się do niego, oślepiając mu drogę. Czuł jak głowa poci się pod czapką. Wiedział jednak, że jak ją zdejmie zaraz będzie chory. Wystarczył byle jaki podmuch wiatru by doprowadzić go do stanu leżakowania z lekami. Zbliżając się na przystanek poczuł wibracje w lewej kieszeni kurtki. Gdy włożył rękę telefon już nie dzwonił. Wyjął go delikatnie by nie wypadł mu przez śliską, skórzaną rękawiczkę jaką miał na dłoni. Zobaczył, że to sms i schował go z powrotem do kieszeni. Nie lubił pisać wiadomości. Wolał rozmawiać twarzą w twarz, a jak już trzeba było użyć komórki to jedynie do kontaktu telefonicznego. Magda, jego była żona zawsze się z niego śmiała, że mógłby wrócić do dawnych czasów. Ona nie umiała rozstać się z telefonem, a tym bardziej z laptopem. Zawsze miała go w torebce. Czasami odczuwał brak jej gadania, uśmiechów, ale i słodkich fochów. Nie była doskonałą panią domu, nie była również doskonałą żoną ale spędzili ze sobą szesnaście lat. Przeleciało to bardzo szybko. Pamięta do dziś ich pierwsze spotkanie. On student wychowania fizycznego, ona ekonomii. Impreza u kolegi. Spóźnił się na nią. Gdy wszedł do mieszkania ona już tam była, tańczyła powoli do „Sen o Victorii” Dżemu ubrana w długą, jasną sukienkę. Wtedy je ruchy wydawały się takie błogie. Spokojne. Miała piękne blade ciało, które kolidowało całkowicie z ciemnymi włosami. Pamięta nawet czym wtedy pachniała. Kwiaty zmieszane z nutą owoców cytrusowych. Czasami ma wrażenie, że nadal ją kocha. Dzwonią do siebie przynajmniej raz w miesiącu na skype. Widzi, że jest szczęśliwa. Znalazła nawet jakiegoś faceta, podobno młodszego, ale to go nie dziwi, nadal ma figurę studentki.

  • Przepraszam, mógłby mi Pan powiedzieć która godzina? – Usłyszał zapytanie wytrącając się tym z myśli. Dostrzegł też, że już stoi na przystanku oczekując na autobus który zawiózłby go do domu.
  • Oczywiście, już…14:33. – Odpowiedział starszemu mężczyźnie.
  • Dziękuję Panu. – Kiwnął na odpowiedź z lekkim uśmiechem. Stwierdził, że zamiast jechać do pustego mieszkania woli iść na kawę do pobliskiej kawiarni.
    Wybrał miejsce tuż przy oknie by móc przyglądać się ludziom. Większość z nich miała ponure miny. Zastanawiał się czasami czy ludzie nie potrafią się cieszyć, czy jednak to życie jest tak ciężkie i męczące, że zabiera im optymizm ducha. On lubił się uśmiechać, nawet w sytuacjach kryzysowych. Zawsze podchodził do życia z pasją i przekonaniem, że wszystko się uda. Zapatrzony w okno nie zauważył kelnerki, która stała przy stoliku.
  • Witam, czy coś Panu podać? – Zapytała promiennie.
  • Tak, poproszę kawę z karmelem i figą. – Odparł, jednocześnie przyglądając się młodej kelnerce. Była łudząco podobna do jego niegrzecznej uczennicy. Gdy odchodziła zapatrzył się na jej pośladki. Kręciła nimi namiętnie. Czarna obcisła spódnica jedynie podkreślała jej bujne biodra. Po chwili powrócił myślami do Anki, dziewczyna od ich wspólnego baraszkowania w kantorku nie pojawiła się w szkole. Przynajmniej miał takie wrażenie. Może go unikała. Nie rozumiał czemu. Przecież to ona wszystko zorganizowała. On by nigdy nie zrobił pierwszego kroku w tym kierunku. Od całej sytuacji minęło już kilka dni i choć starał się odrzucić myśli od tej całej sytuacji wciąż przypominał mu się smak jej cipki. Mógłby ją lizać bez końca. Była dokładnie wydepilowana, jedynie paseczek na wzgórku łonowym ukazywał jej piękno i delikatność. Nawet tam miała jasne włoski. Chętnie by je pogłaskał. Delikatnie gilgocząc podmuchami jej podbrzusze. Była piękna, jak z obrazka. Delikatna, zmysłowa, a jednocześnie ostra. Może powinien ją jutro odszukać w szkole i zapytać się czy wszystko ok?…Tak zrobi. Nie wiadomo czy jej coś nie odbiło.
    Na stół trafiła jego kawa. Kelnerka podała ją z pięknym uśmiechem. Podziękował szarmancko odprowadzając ją wzrokiem za bar. Chętnie uniósłby tą spódniczkę tuż nad pośladki. Wyglądały bardzo apetycznie. Idealnie do tego by wgryźć się w nie. A później rozchylić, ścisnąć i wbić językiem w jej szparkę. Na pewno już bardziej rozluźnioną niż miały jego uczennice, ale nadal pyszną. Przez to, że jego ostatni stosunek z Anką był szybki i gwałtowny nie mógł pokosztować jej łechtaczki zbyt długo, a uwielbiał to robić. Kręcić, wirować, zatracać się tam językiem, jednocześnie wsuwając palec do jej ciepłego, wąskiego otworu. Wyobraził sobie leżącą uczennicę na plecach, rozsuwając jej nogi szeroko by mieć jak najdokładniejszy dostęp do jej kobiecości. Po tej myśli jego pała w spodniach zdrętwiała. Żałował, że nie był w domu bo chętnie by ją wysunął na światło dzienne i przypominając sobie seks z przed paru dni dogodził by sobie wyobrażając, że nie on to robi, a jej usta. Ich pierwszy raz miał być ostatni, ale dzień po dniu dręczyła go myśl, że może jednak to był początek ich ukrytego romansu. Przecież ona zaraz kończy szkołę, mogą się spotykać u niego w mieszkaniu raz na jakiś czas. Tu nie chodzi o żadną miłość, a o seks w czystej postaci. On by dogadzał jej jako dojrzały facet, a ona jako młoda laska by wspomogła jego biednego i smutnego przyjaciela. Jego członek przez to, co wtedy poczuł zaczął tęsknić jeszcze bardziej za cipkami i sprawiał mu coraz więcej problemów. Poranna podróż autobusem była wręcz krępująca. Jeżdżąc na zajęcia zaczynające się o ósmej zawsze był straszny tłok. A jego pała jak tylko wyczuła jakiś miły tyłek przed i jeszcze zmysłowo pachnący rosła w zastraszającym tempie. Starał się odsuwać, nie chcąc się ocierać, by kobieta przed nim nie uznała go za zboczeńca. Wiadomo jednak, że autobusy w porannych godzinach lubią się spieszyć po staniu w korku i wtedy pasażerami rzuca jak ziemniakami. Oznacza to tylko mocne zbliżenia z kobiecymi pośladkami. Czuł się jak gnojek, ale jego seksualność mocno zaczęła go przewyższać. Wiedział, że albo musi ją wyżyć albo zgłosić się na jakąś terapię, co już na początku było straconą drogą wyjścia bo nie jest typem człowieka żalącym się jakiemuś idiocie o swoim życiu psychicznym.
    Spojrzał na zegarek i stwierdził, że pora powrotu do domu. Czuł, że zrobił się głodny i myślał już tylko o zjedzeniu obiadu. Wracając autobusem trafił na wolne miejsca, co wykorzystał. Do przejechania miał spory kawałek drogi. Po usadzeniu swoich czterech liter przypomniał sobie o smsie, którego nadal nie odczytał. Wyjął telefon i wszedł w wiadomości. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Klara. Czego kurwa, pomyślał. Tuż po rozwodzie nawiązał z nią kontakt przez internet, a później spotkali się kilka razy u niego w mieszkaniu. Była nadal mężatką, co gorsze z zazdrosnym mężem. Jak raz go zobaczył szybko zerwał z nią kontakt. Facet ewidentnie był nieobliczalny. Miał problemy z głową. Nie chciał wchodzić w takie układy, choć trzeba przyznać, seks z Klarą był czymś znakomitym. Takich rzeczy jakie ona wyczyniała nie robił z żadną kobieta, a raczej jakich on nigdy nie doznał wcześniej na sobie. Treść wiadomości nie zszokował go zbytnio bo nie raz chciała się spotkać. Tym razem podobno rozstała się z mężem. Zastanowił się chwilę i odpisał jej, że zaprasza ją na wieczór do siebie. Niech kupi tylko wino, bo kolacje on zrobi. Przynajmniej pobzyka. Wysiadł na swoim przystanku i skierował się do sklepu po składniki do obiadu, a raczej kolacji. Wziął też coś na przekąszenie na teraz bo czuł coraz większy głód w żołądku. Otwierając drzwi do mieszkania zaczepiła go sąsiadka.
  • Dobry sąsiedzie, słyszał pan, że Maliniakowa zmarła? Podobno udar. – Powiedziała. Mieszkanie odziedziczył lata temu po babci, sąsiadka więc traktuje go czasem jak syna. Gdy wyjeżdżał przychodziła podlać kwiatki, gdy chorował gotowała mu rosół, robił remont to sprzątała. Jednak czasami była tak wścibska, że uciekał przed nią by nie musieć odpowiadać na niewygodne pytania typu: kiedy znajdzie tą jedyną, albo kiedy spłodzi syna, no bo jak tak bez dzieci, przecież to brak męskości.
  • Tak pani Reniu, czytałem nekrolog na dole. Ale i tak dożyła pięknego wieku. Muszę uciekać. – Starał szybko się wymigać od dalszej rozmowy, wiedząc że może nastąpić atak wścibskości z jej strony.
  • Leć, leć Mikusiu. – Uśmiechnęła się i schowała do mieszkania. Nienawidził tego zdrobnienia. Kojarzyło mu się z małym dzieckiem. Jego imię nie miało z tym nic wspólnego, jednak ona wraz z jego nieżyjącą babcią właśnie tak go nazywały.
    Po wejściu do mieszkania zdał sobie sprawę, że oprócz obiadu musi jeszcze posprzątać. Odkąd mieszka sam nie ma zbytnio kto zająć się domem. Zrzucił z siebie wierzchnie ubranie i zabrał się za przygotowania do przyjścia Klary, na samo zakończenie wskoczył pod szybki prysznic, spryskał się swoimi najlepszymi perfumami, ubrał czarną koszulę i pasujące do niej brązowe spodnie. Obejrzał się w lustrze, jego brązowe włosy ewidentnie wymagały już wizyty u fryzjera, ale jeszcze udało mu się je poskromić małą ilością żelu. Czuł się pobudzony na myśl, że dzisiejszy wieczór, a może i noc spędzi z gorącą kobietą. Gdy usłyszał pukanie do drzwi włączył jeszcze szybko muzykę z wieży.
  • Hej piękna. – Pocałował ją delikatnie w policzek na powitanie. – Jak się miewasz?
  • Powiem ci, że jestem dwa razy młodsza po rozwodzie z tym skurwysynem, choć musiałam zmienić miejsce zamieszkania i zacząć wszystko od nowa. – Zaśmiała się. – Ale ty przystojniaku schudłeś widzę, na siłownie chyba poszedłeś co? – Wyszczerzyła zęby, podając mu wino do ręki.
    Klara z natury była ciemną blondynką ale ufarbowaną na rudo. Kolor ten pasował do niej idealnie. Była gorąca i zawsze spragniona. Mogłaby się pieprzyć cały czas. Na spotkanie przyszła ubrana w długie kozaki, sięgające za uda co podkreślało jej długie zgrabne nogi, jesienny płaszcz, a pod nim kusą czerwoną sukienkę. Jej cycki uśmiechały się bardzo szczerze do każdego, kto patrzył na tą kobietę. W talii była tak zgrabna, że gdyby ułożył na niej dłonie z dwóch stron, to by je połączył. Była piękną trzydziestopięcioletnią kobietą. Gdy odwiesił jej płaszcz popchnęła go do ściany i wbiła się językiem w jego usta. Lizali się tak dobre parę minut, przez co jego przyrodzenie już było sztywne i czuł, że mocno lepiące. Złapała go za nie dłonią szepcząc mu prosto w twarz:
  • Kutasek naprężony to dobry kutasek, cipka też głodna, ale wiesz mój misiaczku, najpierw muszę coś zjeść by móc cię ruchać do woli. Co przygotowałeś do jedzenia? – Rzekła już podchodząc do krzesła przy stole. Lubił w niej tą zmienność. Potrafiła w paru sekundach przejść z seksu do spraw bardzo poważnych. Pociągało go to.
  • To co lubisz, lasagne. – Zaśmiał się widząc jej rozochoconą minę. – Siadaj, naleję jeszcze nam wina.
    Po zjedzeniu kolacji Klara umiejscowiła się tuż pod stołem rozpinając pasek i suwak jego spodni. Jej usta były cały czas w kolorze intensywnej czerwieni. Wiedział, że pozostawi ślady na członku, co bardzo go cieszyło. Widok ten niesamowicie go podniecał. Odsunął się od stołu by było jej łatwiej manewrować pod nim. Jej wnętrze ust było bardzo rozgrzane, czasami przepłukiwane zimnym winem co potęgowało efekt jej pracy. Dłoń opierał na jej głowie by móc czasami docisnąć ją głębiej. Wiedział, że może sobie na to pozwolić. Krztusiła się wtedy słodko, ale jednocześnie wiła tyłkiem pokazując, że jest jej dobrze. Kręciło ją to. Była piękną wyuzdaną suką. Zaczął poruszać biodrami w jej takt. Patrzyła wtedy głęboko mu w oczy, dziękując mu tak jakby za tę czynność. Jego penis już mocno się zaczerwienił od szminki. Usta nabierały naturalnych różowych barw, wydawały się jakby trochę większe ale to pewnie dzięki masażowi jaki odbywał się na jego przyjacielu. Odsunął się jeszcze bardziej i pomógł jej wstać z ziemi. Złapał za dłoń i zaprowadził do sypialni rzucając ją wręcz na łóżko. Nie chciał jej rozbierać. Wyglądała zbyt seksownie w tej swojej czerwonej kiecce. Rozpiął koszulę i zsunął z siebie spodnie, chcąc czuć większą wygodę. Klęknął na łóżku i uniósł jej nogi do góry. Była w przezroczystych rajstopach pod którymi zauważył brak majtek. Bardzo go to pobudziło. Ułożył się na łóżku między jej udami i rozerwał jej materiał na pochwie. Chciał ją posiąść. Marzyło mu się jednak lizanie jej cipci, tak nagrzanej i rozpustnej. Ułożył dłoń na jej sporej piersi i wyszukał sutka, który już się mocno naprężył przez koronkowy stanik. Gdy go ściskał językiem penetrował jej wilgotne, małe wargi. Smakowała mu doskonale. Była już bardzo mokra, a nadal czuł jak wypływają z niej soki. Jej dłonie dociskały jego głowę do kobiecości. Słyszał i czuł, że sprawia jej ogromną przyjemność. Sprawny język lizał ją w każdym zakamarku, zasysał łechtaczkę w swoich ustach. Była na tyle dojrzałą kobietą seksualnie, że nie pozwoliła mu pozwolić na dojście już teraz.
    Odsunęła się i kazała położyć na plecach. Zanim go dosiadła to wyjęła swoje piersi ze stanika i sukienki na zewnątrz. Na ich widok tylko głęboko westchnął i złapał za jej sterczące sutki. Chciał je lizać patrząc na jej twarz, która odpływałaby przy tym. Usadowiła się na nim pochylając piersiami do przodu. Z początku nabijała się na niego powoli co pozwoliło ssać mu sutki. Ugniatał je jednocześnie. Jej twarz była lekko zaróżowiona, oddech przyspieszony. Z każdą chwilą jej ruchy były coraz szybsze, co spowodowało ich głośniejsze jęki. Złapał za jej pośladki i uniósł lekko swoje nogi by móc samemu dobijać się do jej kobiecości. Nie była tak ciasna jak jego uczennica ale za to tak mocno rozgrzana, że czuł dokładnie jej ścianki. Piersi falowały mu nad twarzą, czasami zbliżyła się do jego ust by móc namiętnie go całować. Ich ruchy były jednością, gdy patrzyli sobie w oczy uśmiechając się przy tym. Cieszyli się z tego co robią. Poczuł, że jej ciało dosiada go coraz szybciej. Jej mięśnie zaczęły się kurczyć. Uwielbiał obserwować kobiety podczas orgazmu. Odpływały, tak jakby gdzieś poza wspólną na ten czas przestrzeń. Złapał za jej biodra i jeszcze mocniej wbijał się w jej czeluści by mogła już skończyć. Gdy zaczęła coraz mocniej jęczeć oparła się na nim swoim całym ciałem i wpiła mocno paznokcie w jego włosy. Jego fiut zagłębiał się w niej coraz szybciej, by poczuć na sobie coraz mocniejszy ucisk i po chwili zejście powietrza z jej ciała. Przekręcił się razem z nią i uklęknął dając swojego członka do jej ust. Z początku nie miała siły by go lizać, więc on przejął inicjatywę i sam wsuwał delikatnie w jej wargi, lecz po chwili poczuł, że zaczęła działać i oddał się w jej fantazję. Robiła to tak znakomicie, że skończył w jej wąskim gardle. Po wszystkim opadł obok niej. Obydwoje leżeli głęboko oddychając.
  • Dzięki, fajnie było. – Powiedziała cicho. Przekręciła się na bok i położyła na jego piersi, gładząc go po brzuchu. – Mogę zostać na noc?

Pijana nieznajoma

Gdy wracał późnym wieczorem do wynajmowanej przez siebie kawalerki w centrum miasta, nie spodziewał się tego, co miało się wydarzyć tej nocy. Nie prowadził zbyt bujnego życia towarzyskiego, dlatego mimo piątkowego wieczoru wracał do domu z czterema piwami i paczką chipsów, aby spędzić tę noc przed telewizorem. Bardzo dużo pracował, dlatego nie miał zbyt wielu okazji do spotkań ze znajomymi, z racji czego tego typu spędzanie weekendów stało się dla niego chlebem powszednim. Był wysokim, szczupłym brunetem. Miał 25 lat. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, choć przez niektóre kobiety uważany był za przystojnego. W stosunku do innych, a w szczególności do płci pięknej był bardzo nieśmiały, przez co jego życie erotyczne było raczej ubogie. Jego partnerki można by zliczyć na palcach jednej ręki.
Będąc już blisko klatki schodowej prowadzącej do jego lokalu zauważył pod drzwiami dziewczynę. Gdy podszedł bliżej dostrzegł, że dziewczyna, na oko dwudziestokilkuletnia , ubrana była w kremową opinającą bluzkę i jasne obcisłe jeansy. Była niewysoka, a sportowe buty o płaskiej podeszwie nie dodawały jej centymetrów. Była od niego o głowę niższa. Już z daleka spostrzegł, że dziewczyn szuka czegoś nerwowo w torebce. Jej ruchy były nieskoordynowane i gdy podniosła na niego wzrok, zorientował się, że po pierwsze jest zapłakana, a po drugie pijana. W pierwszej chwili zamierzał po prostu otworzyć drzwi i zostawić nieznajomą samą sobie, lecz widząc że niedawno płakała, zatrzymał się przy niej.

  • Przepraszam, czy coś się stało? – zapytał – Może mógłbym jakoś pomóc?
  • Nie, dziękuję. – odparła lekko bełkotliwie – Chyba, że ma pan chusteczki. Za cholerę nie mogę znaleźć swoich.
    Wyciągnął z kieszeni paczkę chusteczek higienicznych i podał dziewczynie. Ta wyjęła z opakowania jedną i oddała mu resztę.
  • Proszę zatrzymać całą paczkę – powiedział – w domu mam zapas. Czy na pewno nie potrzebuje Pani pomocy?
  • Nie dziękuję, poradzę sobie.
    Otworzył drzwi do klatki schodowej i zaczął zmierzać w stronę mieszkania, gdy usłyszał za sobą pukanie. Odwrócił się i zobaczył, że stojąca na zewnątrz dziewczyna przywołuje go z powrotem. Zawrócił i otworzył jej drzwi.
  • Był Pan bardzo miły, więc pomyślałam, że może będzie Pan na tyle uprzejmy i pozwoli mi skorzystać z toalety? – Wyraźnie teraz chwiała się na nogach. – Nie wytrzymam dłużej.
  • Nie ma sprawy zapraszam za mną.
    Ruszył korytarzem, dziewczyna za nim, podpierając się o ścianę. Otworzył drzwi, zaświecił światło i wskazał gościowi drzwi toalety. Sam poszedł do kuchni wypakować przyniesione zakupy.
    Gości przyjmował bardzo rzadko, a że był leniwy w jego mieszkaniu przeważnie panował lekki bałagan. Łóżka praktycznie nie składał, żeby po powrocie z pracy nie musieć męczyć się jeszcze z rozkładaniem. Zabawę z łóżkiem już sobie darował, ale jak nieznajoma była w łazience, co trwało dość długo zdążył pozbierać swoje rzeczy z podłogi oraz uprzątnąć wszystkie naczynia ze stołu. Długa nieobecność dziewczyny zaczynała go martwić. Obawiał się, że mogła zasnąć w trakcie załatwiania swoich potrzeb. Po kilku chwilach jednak drzwi łazienki się otworzyły. Nieznajoma wyglądała dużo lepiej po wizycie w toalecie. Przemyła twarz, poprawiła delikatny makijaż i przede wszystkim wydawała się mniej pijana. Mając okazję przyjrzeć się jej w pełnym świetle, zauważył, że jest bardzo ładna. Miała długie czarne włosy. Jej twarz była piękna, a gdy się do niego uśmiechnęła na policzkach wykwitły jej piękne dołeczki. Nie miała figury modelki, ale delikatne zaokrąglenie jej sylwetki tylko dodawały jej uroku i pięknie podkreślały jej walory.
  • Dziękuję bardzo. – powiedziała – To ja już sobie pójdę.
  • Może jednak usiądziesz? – zapytał nieśmiało – Kawa dobrze Ci zrobi. – Zgrabnie przeszedł z per Pani na Ty – Przepraszam za bałagan ale nie spodziewałem się gości.
    Dziewczyna bez słowa przyjęła jego propozycję. Usiadła na skraju łóżka, a on w tym czasie poszedł przygotować kawę dla gościa.
    Gdy kawa była gotowa usiadł obok urodziwej brunetki. Rozmowa się nie kleiła. Zamienili ze sobą raptem kilka nic nieznaczących zdań. Oboje byli skrępowani zaistniałą sytuacją. W przełamaniu lodów nie pomagała jego nadmierna nieśmiałość. Siedział tak i wpatrywał się w jej piękne ciemne oczy, gdy dziewczyna ośmielona wypitym tego wieczoru alkoholem, bez słowa go pocałowała. Był tym tak zaskoczony, że przez chwile nie wiedział jak się zachować, jednak szybko się opanował i odwzajemnił pocałunek. Trwali tak dłuższą chwilę w namiętnym pocałunku, po czym to ona przejęła całkowicie inicjatywę. Chwyciła go za ramiona i zmusiła do położenia się na łóżku, po czym usiadła na nim i zdjęła bluzkę, ukazując kształtne piersi opięte czarnym koronkowym stanikiem. Nachyliła się nad nim, przybliżając swoje usta do jego ust i ponownie złączyli się w gorącym pocałunku. Rozochocony i podniecony zaczął błądzić dłońmi po jej plecach w poszukiwaniu zapięcia biustonosza. Gdy je znalazł rozpiął go jednym ruchem, jednak nie ściągnął go od razu. Kontynuując pocałunek złapał ją wpół i obrócił na plecy. Teraz on był u góry. Oderwał usta od jej warg i począł zsuwać się niżej, pieszcząc przy tym każdy centymetr jej jedwabistej skóry. Najpierw całował szyję i konsekwentnie schodził coraz niżej. Dotarłszy do podnóża jej piersi, zrzucił z nich stanik, uwalniając dwie piękne krągłości. Były one idealne, cudownie proporcjonalne. Wprawdzie widział w życiu większe okazy, ale te które teraz miał przed sobą, fantastycznie jędrne i perfekcyjnie pasujące do jej sylwetki, były najcudowniejszym widokiem, jaki do tej pory widziały jego oczy. Zaczął je delikatnie ugniatać dłońmi. Językiem zataczał kola wokół jej sterczących sutków, od czasu do czasu delikatnie je podgryzając. Obserwował przy tym jak klatka piersiowa nieznajomej unosi się i opada w rytm przyspieszonego oddechu. Poświęcił tym pięknym krągłością sporo czasu, zanim ruszył w dalszą drogę wzdłuż jej cudownego brzucha. Dotarł do pępka, gdzie językiem połaskotał już mocno podniecone dziewczę.
    W końcu dotarł do miejsca, gdzie kończyła się powierzchnia jej nagiego ciała, a zaczynała się linia spodni. Wyprostował się, by ściągnąć koszulkę, wtedy dziewczyna się podniosła i rozpięła mu spodnie. Zrzucił je kilkoma sprawnymi ruchami, ukazując jej oczom, mocno już nabrzmiałe bokserki. Nie pozwolił dziewczynie jednak na ekspansywność. Położył ją ponownie na plecach i zaczął dobierać się do jej jeansów. Zsunął je z niej powoli, wydobywając na widok piękne, koronkowe majteczki, niewątpliwie stanowiące komplet z wcześniej już zdjętym biustonoszem.
    Nie zabrał się on jednak za dalsze rozbieranie swojej przypadkowej kochanki, lecz zabrał się za pieszczoty jej pięknych, zgrabnych nóżek. Zaczął od stóp, ssąc paluszek po paluszku i łaskocząc ją delikatnie. Następnie poruszał się w gorę przez kształtne łydki, do wewnętrznej części pełnych ud. Podrażnił się troszkę z dziewczyną, błądząc językiem w okolicach jej pachwin. W końcu począł błądzić wargami i językiem po majteczkach, drapiąc przy tym zębami po jej skarbie. Z zadowoleniem obserwował jak na czarnym materiale pojawia się powiększająca plamka wilgoci. W końcu złapał w zęby kawałek materiału i pomagając sobie rękoma, ściągnął bieliznę, odsłaniając cudowny wzgórek łonowy, ze starannie przystrzyżonym paseczkiem po jego środku. Natychmiast zaczął stymulować językiem łechtaczkę. Dziewczyna coraz głośniej pojękiwała i coraz szybciej poruszała biodrami. Zachęcony tym, raz po raz wkładał język, jak tylko mógł głęboko w jej bułeczkę. Po pewnym czasie zaczął pomagać sobie palcami. Najpierw jednym, potem dołożył drugi, w końcu trzeci, cały czas przy tym, mocno pracując językiem. Dziewczyna była już w pełnej ekstazie. Jęczała już naprawdę głośno, a jej ruchy stawały się spazmatyczne. Z rozkoszą spijał jej soki wydobywające się w imponujących ilościach. Raptownie przerwał i położył się na niej, całując ją łapczywie. Przekazując ustami smak jej płynów, ocierał się o jej waginę swoim przyrodzeniem, wciąż tkwiącym w bokserkach. Robił to coraz szybciej i szybciej, aż dziewczyna była blisko orgazmu. Wtedy szybkim ruchem zsunął szorty i uwolnił swego nabrzmiałego żołnierza. Bez chwili zwłoki wszedł w nią. Jęknęła z rozkoszy. Na początku zaczął powoli, jednak z każdą chwilą przyspieszał. Poruszał się coraz szybciej. Dziewczyna już nie jęczała, a krzyczała z rokoszy. Wiła się w spazmach. Przeżywała potężny orgazm. On jednak nie zwalniał. Wręcz przeciwnie. Zdwoił swoje wysiłki i teraz penetrował ją naprawdę mocno. Nieznajoma krzyczała już naprawdę głośno, a jej całym ciałem wstrząsały silne drgawki ekstazy. W tym momencie wyszedł z niej i natychmiastowo wytrysnął na jej łono, tak obficie, że zalał jej cały brzuch, a niektóre krople spadły również na piersi. Gdy położył się zmęczony obok swej kochanki, jej ciałem nadal targały potężne spazmy. Kurczowo ściskała w obu dłoniach prześcieradło, a między jej udami wykwitła imponująca plama wilgoci, rozlewająca się na sporą część pościeli. Gdy odzyskała panowanie nad sobą, leżeli obok siebie bez słowa. W końcu odezwała się zachrypniętym głosem
  • Co tu się właściwie stało?
    Po tych słowach oboje wybuchnęli śmiechem.

Impreza licealistki

Siedziałam na lekcji fizyki a myślami byłam już na sobotniej imprezie u Patryka. Obmyślałam w co by się ubrać gdy nagle zadzwonił dzwonek oznaczający koniec lekcji na dziś. Szybko spakowałam się do plecaka i ruszyłam w stronę szatni. Przed szkołą czekała na mnie już Patrycja, moja najlepsza przyjaciółka. Mieszkamy niedaleko siebie i staramy się trzymać razem w szkole. Całą powrotną drogę gadałyśmy o imprezie i o chłopakach jacy tam będą. Był piątek a my już nie mogłyśmy się doczekać tej imprezy. Po dotarciu do domu szybko zjadłam obiad, wzięłam prysznic i poszłam jak co piątek na trening siatkówki. Trening zleciał dość szybko, po powrocie do domu kolacja, prysznic i położyłam się do łóżka. Leżałam i myślałam o tej imprezie, będzie tam Rafał który mi się podoba, chciałabym żeby mnie dostrzegł. Muszę się ubrać w coś super seksownego, jutro coś wybiorę. Mimowolnie myśląc o tym i o nim skierowałam swoją dłoń dotykając majteczki. Chwile pomasowałam i wsunęłam dłoń pod materiał. Powolnymi ruchami pocierałam swoją cipkę, aż poczułam przyjemne mrowienie. Przyspieszyłam masowanie, skupiłam się na łechtaczce którą pocierałam dosyć szybko. Palce drugiej dłoni pośliniłam i wsunęłam w cipkę wsuwając i wysuwając tak jakbym była posuwana przez chłopaka. Robiłam to coraz szybciej, czułam że robię się wilgotna. Nie przestawałam się posuwać palcami, wyobrażałam sobie że to Rafał we mnie wchodzi. Było mi bardzo przyjemnie, robiłam to mocno i szybko. Czułam jak zaczynam pulsować a moje mięśnie się napinają. Już po chwili dopadł mnie orgazm aż podskoczyłam biodrami z rozkoszy. Po tym wszystkim oblizałam moje paluszki i poszłam spać.
Gdy się tylko obudziłam obmyślałam w co mam się ubrać, zaczęłam przymierzać swoje ciuszki i starałam się wybrać coś najbardziej seksownego. Byłam podniecona i podekscytowana na myśl o tej imprezie. Nie mogłam się zdecydować co założyć ale w końcu wybór padł na niezawodną małą czarną czyli krótką i obcisłą sukienkę. Wyglądałam w niej niezwykle seksownie jak taka ostra suczka, cudownie podkreślała moje kształty. Więc ubranie miałam z głowy, wiedziałam że nie mogę tak wyjść z domu bo rodzice by mnie nie puścili tak ubraną. Ale i to miałam zaplanowane, miałam przebrać się u Patrycji. Resztę dnia nie mogłam usiedzieć na miejscu i tylko odliczałam czas do wyjścia. Czas mijał a ja już mogłam się powoli zacząć szykować. Wiadomo że najpierw prysznic. Szybko udałam się do łazienki, zdjęłam swoje domowe ciuszki, bieliznę. Na majteczkach zauważyłam trochę zaschniętego śluzu, pewnie po wczorajszej masturbacji bo byłam dosyć mocno wilgotna. Szybko wskoczyłam pod prysznic nastawiłam strumień ciepłej wody i zaczęłam się myć. Gdy namydloną dłonią dotarłam do cipki poczułam przyjemny dreszcz. Pomyślałam że dam jej trochę przyjemności strumieniem wody. Ustawiłam mocny strumień ciepłej wody, rozsunęłam lekko nogi i skierowałam go na moją cipkę. Często się tak bawię prysznicem i jest to niezawodny sposób na szybki orgazm. Paluszkami rozsunęłam cipkę żeby łechtaczka była na wierzchu. Skierowałam strumień wody dokładnie na nią. Czułam lekkie uczucie bezbronności i łaskotanie mojej małej łechtaczki wobec bezlitosnego i nieustającego strumienia ciepłej wody. Woda uderzała o moją łechtaczkę, czułam coraz większe podniecenie, mój oddech stał się nierówny i głęboki. Zamknęłam oczy i czułam że nadchodzi orgazm. Nie musiałam długo czekać jak poczułam to pulsowanie i mocny skurcz orgazmu, aż jęknęłam. Chwile się uspokoiłam i dokończyłam mycie. Po wyjściu już zaczęłam szykowanie właściwe, włosy, makijaż. Przebrałam się w dżinsy i koszulkę a mój imprezowy strój schowałam do torby i poszłam do Patrycji. U niej przebrałam się już tak jak planowałam. Patrycja też bardzo ładnie wyglądała, czułam że impreza będzie udana. Na miejsce podjechałyśmy taksówką. Po wejściu do środka czułam wzrok chłopaków na mnie. Od razu zrobili nam po drinku i zaczęłyśmy się bawić. Impreza przebiegała fajnie, alkohol szumiał w głowach. Kilka osób zaliczyło zgon. Byłam trochę niepocieszona ponieważ nie było Rafała. Ale zamiast niego było kilku starszych chłopaków którzy już studiują, więc było na czym zawiesić oko a nie tylko na chłopakach od nas z liceum. Do mnie przykleił się pewien Artur, wysoki, dobrze zbudowany brunet. Nawet nie wiem co studiował bo alkohol mi szumiał w głowie. Bawiłam się z nim, tańczyłam i piłam drinki. Gdy leciała jakaś wolna piosenka przytulił mnie i zaczął całować, odwzajemniłam pocałunek. Czułam jego dłonie jak błądziły po moim ciele i moim zgrabnym tyłeczku. Podobało mi się to zaczęłam czuć podniecenie. Artur jakby czytał mi w myślach i zaproponował żeby pójść do pokoju porozmawiać. Domyślałam się o co chodzi i też tego chciałam. Jak na nieszczęście wszystkie pokoje były zajęte albo ktoś spał zezgonowany albo uprawiał sex. Zobaczyliśmy że w łazience nie ma nikogo i weszliśmy zamykając za sobą drzwi na kluczyk. Artur złapał mnie za biodra i posadził na pralce, rozsunęłam lekko nogi. Zaczęliśmy się całować. Czułam jego dłoń jak zaczyna mnie dotykać i masować przez czarne majteczki po cipce. Czułam ogromne podniecenie, które w połączeniu z działaniem alkoholu sprawiło że nie myślałam o niczym innym tylko o tym żeby poczuć go w sobie. On też widać nie miał ochoty na jakieś gry wstępne tylko chciał mnie przelecieć. Rozsunął mi szeroko nogi, rozpiął swój rozporek i wyjął naprężonego kutasa. Odchylił moje majteczki na bok i przystawił kutasa i powoli zaczął we mnie wchodzić. Nie założył prezerwatywy ale ja też o tym nie myślałam. Czułam jak zanurza się we mnie i mnie rozpycha. Jego twardy penis wypełniał moją młodą cipkę która opinała go mocno. Po kilku delikatnych pchnięciach przyzwyczaiła się i nie stawiała już takiego oporu. Artur to wyczuł i coraz szybciej we mnie wchodził. Całowaliśmy się namiętnie a jego biodra coraz szybciej poruszały się wbijając we mnie twardego kutasa. Czułam przyjemność jak tak we mnie wchodził i mnie wypełniał. Robił to coraz szybciej, coraz mocniej posuwał mnie na tej pralce. Moja cipka zaczynała pulsować, Artur przyspieszył i rżnął mnie w szybkim zawrotnym tempie. Moja cipka była dosłownie bombardowana, i nie musiałam długo czekać aż przeszył mnie mocny orgazm, cipka zaczęła się zaciskać mocno a on nie przestawał. Pojękiwałam z rozkoszy a orgazm jakby trwał i trwał. Cudowne uczucie, wbijał się we mnie mocno i ostro, brutalnie aż podskakiwałam na tej pralce. Czułam słabnące skurcze i jakby koniec orgazmu a tu nagle znowu mocny skurcz i następny mocny orgazm, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Artur dalej mnie posuwał ostro aż moja cipka zaczęła mnie trochę boleć. Ale po chwili i on dochodził, kazał mi zejść z tej pralki i uklęknąć. Wiedziałam co robić, szybko wpakowałam sobie w usta kutasa i zaczęłam ssać i robić loda jak najlepiej umiem. Trzymał mnie za głowę i dociskał aż się krztusiłam. Po chwili poczułam jak moje usta zalewa gorąca sperma którą od razu połknęłam. Jeszcze chwile mu obciągałam i wylizałam dokładnie. Zapiął spodnie otworzył drzwi i powiedział dzięki było miło. Poszedł pić z kolegami. Ja dołączyłam do dziewczyn które chyba się domyślały co robiliśmy. Wypiłam jeszcze kilka drinków aż zakręciło mi się w głowie i koleżanki ulokowały mnie w jakimś pokoju. Było dosyć ciemno i wiem że spało tam kilka osób które odpadły bo przesadziły z alkoholem, w tym i ja. Mimo ciemności zauważyłam że śpi tam też Rafał. Jak on się tam znalazł nie mam pojęcia. Byłam pijana i do głowy przyszła mi myśl żeby wykorzystać tą sytuacje. Położyłam się obok Rafała który był pijany i spał jak zabity. Nie wiem co we mnie wstąpiło ale zaczęłam go masować przez rozporek. Alkohol szumiał mi w głowie, wszystko wirowało a ja miałam myśl żeby dobrać mu się do rozporka. Tak też zrobiłam, rozpięłam go, sięgnęłam do majtek i wyjęłam penisa w stanie spoczynku. Bawiłam się nim poruszałam mu skórką. Mimo że spał to kutas mu zaczął powoli stawać. Nachyliłam się i wzięłam do ust. Zaczęłam mu ssać mocno na przemian z poruszaniem skórką. Obciągałam mu mocno, niestety nie chciał mu stanąć i był taki jakby lekko pobudzony ale nie mocno twardy. Ssałam i bawiłam się nim aż mnie usta bolały. Trwało to dobre kilkanaście minut i już miałam sobie dać spokój ale poczułam w ustach jakby trochę śluzu. Przyspieszyłam bo domyślałam się że to preejakulat. Ssałam zawzięcie, chciałam żeby spuścił się w moich ustach i tak też się stało za chwile. Nie był to mocny wytrysk tylko po prostu sperma wypłynęła z niego w moich ustach. Ssałam aż czułam że już nic nie wypływa i połknęłam spermę którą miałam w ustach. Wylizałam mu go, zapięłam spodnie i poszłam spać.

Sąsiad

Hej mam 17 lat i to moje pierwsze opowiadanie.
Była sobota po południu moi rodzice byli w pracy i mieli wrócić wieczorem, a brat o 3 lata ode mnie starszy był u wujka i miał wrócić za 2-3 godziny.
Ja musiałam pozmywać naczynia w kuchni bo wiedziałam że rodzice wracają późno i będą zbyt zmęczeni by robić porządki w kuchni. Kiedy myłam zlew przygotowując do zmywania usłyszałam dzwonek do drzwi, otworzyłam to był mój sąsiad z naprzeciwka, mieszkaliśmy w bloku.
Spytał o mojego brata powiedziałam że niedługo będzie i żeby poczekał.
Igor zawsze czuł się u nas jak w domu i nigdy nie krępował się z lodówki brał co chciał, co nasze było jego i odwrotnie.
Powiedziałam że muszę dokończyć zmywanie naczyń i żeby się czymś zajął ja niedługo skończ, ę powiedział, że włączy sobie komputer, zgodziłam się i poszłam do kuchni.
zmywanie nie zajęło mi dużo czasu, uzbierało się też dużo słoików z tamtego roku więc włożyłam je do pudełka i chciałam wynieść do piwnicy ale było zbyt ciężkie. Chciałam poprosić o pomoc Igora, poszłam do pokoju gdzie siedział otworzyłam drzwi i normalnie mnie zamurowało, Igor siedział i walił sobie konia przy cichutko włączonym pornosie. Otrzeźwiałam odwróciłam się i już chciałam wyjść ale uświadomiłam sobie że po coś tu przyszłam z powrotem weszłam do pokoju stanęłam na przeciwko mnie on był czerwony i zawstydzony co nieczęsto się zdarza. Patrzyłam w jego oczy starałam się nie patrzeć na wielkiego penisa czasami spuszczałam wzrok i znów niechętni wracałam patrząc w jego oczy.
-Dokończ to co zacząłeś ogarnij się i pomożesz mi wyniesiemy słoiki do piwnicy- powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Usiadłam na kanapie w salonie i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.
Po ok. minucie Igor cały czerwony wyszedł z pokoju ale uśmiechał się lekko, chyba zauważył jak nieśmiało zerkałam na jego członka.
Zniósł słoiki do piwnicy i wrócił do salonu, usiadł obok mnie na kanapie i oglądaliśmy film nie odezwał się ani słowem.
Miałam na sobie krótkie spodnie i koszulkę.
Nagle poczułam jak jego stopa ociera się o moją nogę, spojrzałam na niego on niewzruszony jakby nie wiedział że na niego patrzę, ale wiedział doskonale bo delikatnie się uśmiechał.
Robił tak około minute, a potem bez słowa wstał podał mi rękę ja położyłam moją rękę na jego, wstałam a on pociągnął mnie za sobą aż do sypialni rodziców, już wiedziałam co się święci, chciałam tego tak samo jak on ale teraz tylko zastanawiałam się na ile mu pozwolić.
Igor zawsze mi się podobał ale to był zawsze tylko kumpel i nigdy nie chciałam tego zmieniać.
Stanęliśmy obok łóżka jedną ręką przyciągnął mnie do siebie łapiąc w tali, a drugą wpiął we włosy i zbliżył moją twarz do jego twarzy, zaczął mnie namiętnie całować, wbijał swój język do mojej buzi mi zrobiło się przyjemnie ciepło w spodniach. Całował mnie tak namiętnie jak nikt nigdy odwdzięczyłam mu się i wbiłam u język równie głęboko jak on mi. Złapał mnie rękami za tyłek podniósł oplotłam mu się nogami woku jego bioder. Czułam jak jego penis twardnieje, zaczął całować mnie po szyj, gdy był już na ramieniu jego ręce zaczęły zdejmować moją koszulkę, potem ja zdjęłam jego t-shirt, położył mnie na łóżko i zdjął stanik, moje sutki były tak twarde z podniecenia zaczął je ugniatać całować czasami nawet lekko przygryzać, następnie zjeżdżał w dół całując mój brzuszek aż do mokrej już cipki. Lizał ją, zlizywał wypływające z niej soki aż nagle wbił mi język w dziurkę, wygięłam się w łuk i cicho jęknęłam. Palcami jednej ręki masował moją łechtaczkę, a palce drugiej wbijał głęboko w cipkę, doprowadzał mnie do obłędu jęczałam, krzyczałam, a mój oddech tak przyspieszył że myślałam że już dłużej nie wytrzymam, wreszcie doszłam. Igor wyjął palce z mojej cipki, rozpiął spodnie i wyjął swojego wielkiego, twardego kutasa
-ssij-powiedział rozkazująco z mojej natury robiłam wszystko wspak temu co mówią mi inni, położyłam go na łóżku, zdjęłam spodnie i dotykałam jego całego oprócz kutasa, jeździłam rękami po okolicach członka, bawiłam się jego jajami, masowałam umięśniony tors, całowałam namiętnie wbijając język ale nie dotykałam on wyginał się z rozkoszy od samego mojego dotyku, myślałam że dojdzie nawet jeśli nie dotknę jego penisa, widziałam obłęd w jego oczach, wreszcie dotknęłam jego członka, a on jęknął i wygiął się w łuk. Ssałam jego członka, masowałam i obciągałam, Igor jęczał a jego szybki oddech przeradzał się w sapanie, po pewnym czasie wystrzelił wprost do mojej buzi, ciepła sperma zalała moją buzię połknęłam ją miała dziwny smak ale była smaczna, wylizałam jego kutasa. Igor wstał i powiedział:
-Drażniłaś się ze mną tak długo teraz musisz za to odpokutować.
Nie wiedziałam co chce ze mną zrobić, kazał mi klęknąć i pochylić się do przodu. Zrobiłam tak i poparłam się łokciami spuszczając głowę na duł. On wbił mi kutasa w dupkę, poczułam ból
-Aaaałłłłł -zawyłam
Poruszał się w moim odbycie coraz szybciej w miarę czasu moje jęki bólu przerodziły się w słodkie ”aaaahhh”, ”ooooohh”
Wszedł z mojego odbytu i wszedł do cipki, było nam tak dobrze jęczeliśmy i krzyczeliśmy z rozkoszy, jego jaja obijały się o moje gładko wydepilowane luda, ugniatał moje piersi, wchodził i wychodził tak szybko że myślałam że nie wytrzymam.
Doszliśmy prawie w tym samym momencie on wystrzelił we mnie zalała mnie od środka jego ciepła sperma, po chwili wyszedł ze mnie opadliśmy na łóżko i leżeliśmy chwilę dochodząc do siebie, potem poszliśmy razem pod prysznic i obiecaliśmy sobie że jeszcze to kiedyś powtórzymy.

Siostrzenica Nina

Podczas letniego urlopu, postanowiłem odwiedzić dawno niewidzianą, starszą siostrę Annę, która mieszkała w Juracie, na Helu. Była wdową po kapitanie żeglugi wielkiej, mieszkała sama z dorastającą córką Niną. Nie widzieliśmy się przynajmniej 8 lat, ale wiele się nie zmieniła, natomiast nie mogłem poznać Niny, która z dziecięcia przeobraziła się w piękną, 20-letnią pannę, studentkę II roku medycyny.
Nie mogłem oderwać od niej oczu i musiałem uważać aby się nie zdradzić, jakie na mnie wywarła wrażenie. Chętnie korzystałem z plaży, która była prawie tuż za oknem małej willi. Towarzyszyła mi tylko Nina, bo Anna unikała słońca zgodnie z zaleceniem lekarzy.
Nina nosiła błękitne bikini, które więcej odkrywało niż odwrotnie i mimo wysiłków nie mogłem ukryć objawów mojego podniecenia, gdy tak leżała obok mnie, na gorącym piasku, prawie naga.
Dostawałem tak silnej erekcji jakbym był osiemnastolatkiem a moje kąpielówki przypominały rozbity namiot. Jak sztubak zawstydzony, kładłem się na brzuchu i usiłowałem myśleć o czymś innym ale nie na wiele to się zdawało. Nina oczywiście zauważyła szybko co się dzieje w moich spodenkach i wyraźnie zadowolona, nie przestawała mnie dalej prowokować.

  • Może skoczymy na plażę nudystów – wujku, tu niedaleko. Lubię tam się opalać, bo nie ma wtedy tych nieestetycznych, nieopalonych, białych plam.
  • Nie, nie – zaprotestowałem – już zupełnie przerażony.
  • Ale dlaczego, chyba nie masz powodów do wstydu, a raczej wręcz przeciwnie – tu zaśmiała się cicho i oczami wskazała na mój napięty do granic namiot.
  • Może innym razem – odparłem, speszony coraz bardziej.
  • Wujku, musisz uważać, takie niezaspokojone wzwody są bardzo niezdrowe – uczyli nas o tym na anatomii – szepnęła cicho i delikatnie musnęła palcami moje napięte krocze. Tego było już za wiele, zerwałem się jak opętany i pobiegłem do morza aby w Bałtyku szukać ochłody. Stanąłem w wodzie powyżej pasa tyłem do plaży i sięgnąłem dłonią do wnętrza kąpielówek, tylko kilka szybkich ruchów ręki wystarczyło abym się spuścił, tak byłem napalony.
  • Zupełnie jak piętnastolatek – pomyślałem i jeszcze przez chwilę popływałem, aby ochłonąć.
    Nina doskonale wiedziała co robiłem w wodzie i dalej mnie prowokowała.
  • Widzę, że sobie jakoś poradziłeś sam, ale trzeba było poprosić a zrobiłabym to chętnie i na pewno lepiej, tam za wydmami.
    Tak droczyła się ze mną przez trzy dni, sytuacja stawała się nie do zniesienia więc postanowiłem skrócić urlop, tym bardziej, że pogoda się popsuła i zapowiadała się deszczowa trzydniówka.
  • Pojutrze muszę wyjechać, czekają na mnie w pracy – oświadczyłem po kolacji.
  • Szkoda, że wuj wyjeżdża – tak się nam dobrze spędza razem czas – powiedziała Nina mrugając do mnie szelmowsko.
  • Ja też żałuję, że nas opuszczasz, miło było powspominać dzieciństwo – ale obowiązki nas gonią – dołączyła się Anna. Jutro rano jadę do Gdańska, na zakupy to przywiozę jakieś specjały na pożegnalną kolację.
    Rano po śniadaniu, zacząłem się pakować, bo za oknami zgodnie z prognozą lało jak z cebra.
    Nagle usłyszałem, że drzwi za mną powoli się otwierają.
    Odwróciłem się i oniemiałem. Stała tam przede mną, ubrana jedynie w koronkowe, czerwone majteczki. Jej wysokie, niewielkie piersi unosiły się w rytm oddechu. Na skórze między nimi perlił się pot.
  • Śliczna jesteś…Nino – zacząłem niepewnie. Kiwnęła głową, dziękując za ten komplement i podeszła, siadając mi na kolanach.
  • Co ty robisz, tak nie można, jesteśmy rodziną! – starałem się protestować ale bez większego przekonania.
  • Nie bądź taki spięty, wujku, przecież nie biorę z tobą ślubu – szepnęła, przysuwając swoją twarz do mojej tak, że poczułem ciepły powiew jej oddechu na skórze. Wpatrywałem się z bardzo bliska w jej ciemne oczy; brązowe źrenice upstrzone były ciemniejszymi plamkami. Jasne błyski światła sprawiały, że jej oczy wyglądały trochę upiornie z tej odległości, zupełnie, jakby źrenice kręciły się wokół własnej osi.
    Odsunąłem się trochę od jej twarzy i rzuciłem wzrokiem w dół, w kierunku jej obnażonego biustu. Piersi miała niewielkie, ale za to bardzo kształtne, okrągłe i jędrne, unosiły się w rytm jej oddechu. Jej drobne, dziewczęce sutki sterczały wzwiedzione, oczekujące w bladym świetle wczesnego dnia. Brodawki miała jasne, aureole niewielkie, zaledwie o kilka tonów ciemniejsze od skóry.
    Złapała mnie smukłymi palcami za koszulę na piersi i szarpnęła ku sobie.
  • Przestań gapić się na moje cycki, tylko wreszcie mnie pocałuj – szepnęła, siadając na moich udach i zaciskając nogi na moich bokach, jakby chciała się upewnić, że nie ucieknę.
  • No? Ile mam czekać – szepnęła, muskając moje wargi swoimi. Jej usta były ciepłe i miękkie, bardzo delikatne. Zaczęliśmy się całować, najpierw trochę nieśmiało, samymi wargami, jak przestraszone nastolatki, potem przywarła do moich ust i delikatnie wysunęła język, szukając nim drogi. Objąłem ją rękoma i przycisnąłem mocno do siebie, całując coraz namiętniej.
    Czułem jej gorący, ruchliwy język w ustach, wędrował na wszystkie strony, jakby czegoś szukając. Wyszedłem jej naprzeciw i przez chwilę toczyliśmy walkę, przepychając się niczym zapaśnicy. Wepchnąłem się do jej ust i teraz to ja byłem górą. To było niesamowite uczucie, trzymać w ramionach taką piękną i młodziutką dziewczynę. Położyła mi dłoń na piersi i odepchnęła lekko, odrywając się ode mnie.
  • Aleś ty zachłanny – uśmiechnęła się – Taki wygłodniały…
  • Niezbyt często zdarza mi się, żeby ktoś taki rzucił mi się w ramiona – wyszczerzyłem zęby w szelmowskim uśmiechu, zsuwając dłoń z jej pleców i przenosząc ją na front, na jej sterczące piersi. Delikatnie chwyciłem brodawkę między kciuk i palec wskazujący i zacząłem ją masować, podszczypując i ugniatając lekko. Chwyciła mnie za ramiona i odchyliła się do tyłu, zwieszając głowę. Miałem teraz obie jej piersi przed sobą. Zacząłem je głaskać i masować dłońmi, palcami delikatnie drażniłem brodawki, śledziłem obrys ich aureoli na skórze, zataczałem kręgi na tych jędrnych, twardych półkulach. Chłonąłem te doznania, miękkość i aksamitność jej skóry, delikatną chropowatość jej sutków, czułem, jak drży czasem pod tym dotykiem.
    Pochyliłem głowę i sięgnąłem jej piersi wysuniętym językiem, trącając ich ciemniejsze zwieńczenia. Zatoczyłem krąg wokół brodawki, zostawiając wilgotny, błyszczący ślad śliny na rozgrzanej skórze. Jej pierś zrobiła się bardziej napięta, stwardniała jeszcze od tej pieszczoty. Przeniosłem zainteresowanie na jej drugą bliźniaczkę, powtarzając mój manewr. Wędrowałem językiem po całej powierzchni tych wspaniałych cycków, omijając jednak dokładnie brodawki. Czułem, że zaczyna ją to niecierpliwić, jej palce zaciskały się coraz mocniej, wbijając w moje ramiona. Postanowiłem się podrażnić z nią jeszcze trochę, kreśląc na jej piersiach coraz mniejsze okręgi, zbliżając się stopniowo do jej wzwiedzionych, sterczących sutków.
    Kiedy wreszcie przejechałem językiem w poprzek jednego z nich, całym jej ciałem wstrząsnął dreszcz i westchnęła cicho. Przeniosłem się na jej drugą pierś i zrobiłem to samo. Potem ostrożnie ująłem twardą brodawkę w usta i zacząłem ją ssać. Tętniła i pulsowała między moimi wargami, czułem, jaka robi się gorąca. Delikatnie ją przygryzłem. Joanna zacisnęła mi jeszcze mocniej palce na ramionach, wbijając paznokcie przez flanelę koszuli. Puściłem jej pierś i uniosłem głowę.
  • Nie przerywaj teraz – spojrzała na mnie z wyrzutem w oczach. Podciągnąłem ją do góry. Oplotła mnie nogami w pasie i tak dała się zanieść na łóżko. Tam położyłem ją na kocu, a sam uklęknąłem nad nią.
    Wyciągnęła w górę ręce i zaczęła rozpinać mi koszulę, szybko, trochę nerwowo. Jej skóra zaróżowiła się delikatnie a jej oddech był szybszy niż zwykle. Prawie urwała ostatni guzik i wyszarpnęła mi koszulę ze spodni, ściągając ją z moich ramion. Koszula poszybowała przez pokój i wylądowała na podłodze, T-shirt pofrunął w ślad za nią. Nina wpatrywała się we mnie zachłannie, gładząc otwartą dłonią skórę na mojej piersi. Z dawnych, dobrych czasów zostało mi jeszcze trochę muskulatury i to najwyraźniej ją w jakiś sposób urzekło.
  • Ładna rzeźba – stwierdziła, przenosząc wzrok na moją twarz.
  • Dziękuję – stwierdziłem. Chciałem coś jeszcze dodać, ale zatopiła mi paznokcie w skórze, drapiąc mocno i zostawiając czerwony, podbiegły krwią szlak.
  • Wcale nie jesteś takim nieczułym twardzielem, jak udajesz – powiedziała, chwytając mnie za ramię i przewracając na łóżko. Uniosła się i usiadła okrakiem na moich biodrach, górując nade mną jak nad swoją zdobyczą. Jej piersi kołysały się lekko z każdym jej ruchem. Syciłem wzrok tym widokiem, czując, że stworzenie w moich spodniach wreszcie się budzi. Odetchnąłem z ulga, bo już bałem się, że po takiej przerwie będę miał z tym problem.
  • Co tam? Coś mi się rusza pod tyłkiem… To twoja sprawka? – uśmiechając się zakręciła biodrami, wciskając pośladki w moje krocze. Miała na sobie tylko koronkowe majtki, więc nawet przez drelich spodni wyczuwałem dokładnie jej miękkie, kobiece kształty i bijące od niej ciepło. Wierciła się niespokojnie, jeżdżąc po moim pęczniejącym członku, ocierając się o niego.
    Palcem przejechała po dopiero co wydrapanym na mojej skórze śladzie.
  • Przepraszam – ciągnęła opuszkiem palca wzdłuż czerwonej pręgi – Poniosło mnie. Zaraz to naprawię…

Samochodowa przygoda Karoliny

Dzięki temu że udało mi się złapać intratny kontrakt u pewnego biznesmena nasz domowy budżet jest jeszcze w lepszej kondycji niż parę miesięcy temu. Zadanie moje polega na tym żeby wozić go, jego przyjaciół i innych bogatych biznesmenów po mocno zakrapianych alkoholem imprezach. Byłem coś na kształt jego prywatnego kierowcy, a mój minivan idealnie nadawał się do tego żeby przewieźć większą grupę osób. Jednak kontrakt ten wiązał się niestety z obowiązkami. Mój pracodawca żądał aby samochód zawsze był w idealnym stanie jeśli chodzi o względy czystości. Czasem wysprzątane auto po 2 godzinach i tak zamieniało się w siedlisko rozpusty, no ale klient nasz Pan. Wczoraj dostałem telefon od mojego pracodawcy że dzisiaj ma ochotę się zabawić po dość długiej przerwie, wiec niestety ale odkurzacz oraz gąbka musiały iść w ruch. W trakcie odkurzania pod dołem fotela kierowcy odkurzacz natrafił na jakiś przedmiot który zatrzymał się na wlocie wąskiej końcówki. Ze zdziwieniem i lekkim ubawem stwierdziłem że są to kobiece majtki, nawet podobne do takich jakie nosi moja żona Karolina. Zaciekawiło mnie to ponieważ nigdy nie dostrzegłem aż tak ostrych zabaw wożąc kiedykolwiek któregoś z tych bogaczy. No no wiadomo jak ktoś ma kasę to nogi laskom same się rozkładają. Przypomniało mi się o tym że zamontowałem dwie szpiegowskie kamerki z widokiem na całą tylną kanapę, zresztą było to życzenie mojego mocodawcy, który jak stwierdził, czasem takie nagrania przydają się jeśli któryś z kolegów po fachu nie jest chętny do podpisania jakieś umowy. Jak to mówił -wystarczy taki filmik i przypomnienie o tym że jednak żona z takiego widoku nie będzie zadowolona i każdy z nich był bardziej skory do współpracy.
Zgrałem więc wszystkie filmiki z karty pamięci i poszedłem do domu. Jako że mojej żony aktualnie nie było mogłem w spokoju przejrzeć wszystkie nagrania. Trochę tego było ale mi się za specjalnie nie spieszyło więc powoli przeglądałem wszystkie pliki. Samochód był sprzątany 3 tygodnie temu. Od tego czasu miałem nagrane dwie imprezy oraz nasz wyjazd po towar. Na pierwszej kamerce nie znalazłem nic ciekawego. Libacje jak libacje trochę obmacywania nic więcej. Przy naszej podróży z Karolem była cała zasłonięta kartonami, zresztą filmiki z tego wyjazdu też mogłem od razu pominąć. Pozostał materiał z drugiej kamery. Przy obu imprezach kamera nie uchwyciła żadnych specjalnych ekscesów. To samo co przy wcześniejszych filmach tylko z innego ujęcia. Miniatura jednego z filmiku naszej podróży powrotnej z towarem jednak przykuła moją uwagę. Było to nagranie jak wsiadaliśmy po postoju w zajeździe. Jak na mój gust moja żona miała zbyt bardzo podwiniętą sukienkę. Zaciekawiony tym ujęciem włączyłem filmy z całą podróżą powrotną i zacząłem oglądać nagrania….

Wakacyjna przygoda

Stasiu, siedział w barze wraz ze swoimi przyjaciółmi. Właśnie zakończyli rok szkolny i postanowili to uczcić. Pili, śmiali się i rozmawiali. Ciągle przewijały się tematy planów na przyszłość, wakacyjnej pracy i przyszłorocznej matury. Czas mijał szybko, kolejne kieliszki pozostawały puste. Około 2 w nocy Staś postanowił wrócić do domu. W odróżnieniu od swoich kolegów nie był pijany. Nie stronił od alkoholu, ale nie był też pasjonatem picia do nieprzytomności. Podał wszystkim kolegom ręce, wszystkie przyjaciółki przytulił i obiecał, że spotkają się w najbliższym czasie. Szedł z centrum miasta w kierunku swojego domu. Mimo że właśnie rozpoczęło się lato, to było dość chłodno. Wkoło było słychać muzykę, głośne rozmowy. Zapiął bluzę i wyciągnął papierosa, po czym go zapalił. Szedł spokojnie, rozmyślając o wszystkim i o niczym. Kiedy przechodził przez park miejski, zauważył zataczająca się dziewczynę. Od razu ją rozpoznał, chociaż jej nie znał. Wiedział, że jest to o rok od niego młodsza dziewczyna. Nie wiedział jednak, jak ma na imię. Była to przeciętnego wzrostu brunetka, o zielonych oczach i perlistym uśmiechu. Staś często mijał ją na korytarzu w szkole, podobała mu się, ale nigdy nie miał czasu ani pretekstu, by z nią porozmawiać.
Tym razem miał jedno i drugie. Podszedł do ewidentnie pijanej nieletniej.

-Czy wszystko w porządku?-spytał najbardziej niewyrażającym emocji ani zainteresowania tonem, na jaki mógł się zdobyć.

Ona spojrzała na niego zdziwiona i się gorzko roześmiała.
-A co miałoby być nie tak? Życie jest piękne. To pierdolone życie – wykrzyknęła tak, że chyba każdy w promieniu kilometra mógłby to usłyszeć.
Zaraz potem po policzkach pociekły jej łzy. Gwałtownie odwróciła się, zasłaniając twarz rękoma.
-Bardzo przepraszam, ale spieszę się do domu- powiedziała, lekko bełkocząc.

-To świetnie się składa, też tam zmierzam, możemy iść tą samą drogą- odparł, uśmiechając się przyjaźnie.

Ona spojrzała na niego jak na potłuczonego.
-Wybacz, ale mama nie pozwala mi rozmawiać z nieznajomymi- odparła i ruszyła chwiejnym krokiem przed siebie.

Staś ją dogonił i odpowiedział.
-A mi tata zawsze powtarzał, że trzeba pomagać ludziom w potrzebie. Jeśli ty w niej nie jesteś, to ja już nie wiem jak może wyglądać osoba w potrzebie.

Ona chciała cos powiedzieć, ale potknęła się i wywróciła.
Staś szybko pomógł jej wstać. Nieznajoma otrzepała się z kurzu i spojrzała na niego.

-Bardzo dziękuję za chęć niesienia pomocy, ale dziś rzucił mnie chłopak i patrzenie na kogokolwiek z chromosomem Y jest dla mnie niesmaczne- powiedziała i ruszyła dalej.

-Ja wszystko rozumiem, ale możesz się jeszcze raz przewrócić, albo zgubić. Pozwól się odprowadzić, nic cię to nie kosztuje- starał się nie zaprzepaścić tej szansy nawiązania relacji ze swoim ideałem Staś.

Ona zatrzymała się i zmierzyła go wzrokiem.
Był to 180 cm chłopak. Miał ciemnobrązowe, kręcone włosy i lekki zarost. Jego oczy były prawie czarne, a uśmiech prawie nie schodził z jego twarzy.

-Jeśli dasz mi fajkę, to możesz iść- odparła z rezygnacją.

Staś szybko wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Ona lekko trzęsącą się dłonią wyciągnęła jednego i włożyła do swoich pełnych, różowych ust.
Staś także wyjął papierosa i zapalił swój i jej. Szli oboje w milczeniu, co jakiś czas wypuszczając dym. Kiedy przeszli już spory kawał drogi, Staś jako pierwszy od dłuższego czasu postanowił się odezwać.

-To gdzie mieszkasz?-odezwał się i wyrzucił peta do mijanego przez nich śmietnika.

-Przekątna 22, jeżeli ci to cos mówi- odparła obojętnie.

-To kawałek stąd. Zamierzałaś przejść tę trasę sama o 3 nad ranem? Nie boisz się, że ktoś by cię napadł albo zatrzymałaby cię policja? W końcu jesteś niepełnoletnia i pijana- powiedział z lekkim zdziwieniem w głosie.

Ona spojrzała na niego podejrzliwie.
-Skąd wiesz, że nie mam 18-lat?-spytała, a w jej głosie zabrzmiała nutka wrogości.

-Chodzimy do tego samego liceum. Wiem, że jesteś o rok młodsza-powiedział, nie wyrażając większego zaangażowania.

Ona chwilę milczała i trawiła tę informację.
-Możliwe, rzadko przypatruje się ludziom w szkole.-skwitowała.-A co do tego, że jestem pijana, to dziś. Mam powód jak nigdy wcześniej.

-Mogę spytać, co się stało?-powiedział Staś.

-Możesz-odparła obojętnie.

-Co się stało?-zapytał chłopak.

Ona patrzyła przed siebie, szła lekko chwiejnym krokiem.
-Jakiś rok temu zakochałam się w starszym braci mojej najlepszej przyjaciółki. Jest ode mnie o 3 lata starszy. Zaczęliśmy rozmawiać, potem spotykać. Zostaliśmy parą. Dla mojej przyjaciółki była to świetna informacja, bo byłyśmy jak siostry. Łukasz, bo tak ma na imię, studiował we Wrocławiu. Nie widywaliśmy się zbyt często, ale za to codziennie rozmawialiśmy przez Skype. Wszystko układało się świetnie, aż do czasu Sylwestra. Wtedy zachorowałam i nie mogłam iść na imprezę, powiedziałam, żeby się nie przejmował i szedł sam. Poszedł i poznał jakąś dziewczynę. Niby to nic nie znaczyło, ale od tego czasu nasza zażyłość stawała się, coraz mniej zażyła. Ostatni miesiąc to były ciągłe kłótnie. Więcej się kłóciliśmy niż rozmawialiśmy. Dzisiaj powiedział mi przez telefon, że wyjeżdża z Nią i znajomymi na wakacje i nie chce być zajęty w tym czasie. Że mam się nie przejmować, bo to nie chodzi o mnie…-powiedziała i zaczęła płakać.

Szła i płakała. Łzy spływały po jej pięknej i delikatnej twarzy. A jej zielone oczy pełne łez odbijały blask mijanych latarni.
Staś nic nie mówił, tylko słuchał i szedł.
Szli tak długo, aż ona przestała płakać i spytała o papierosa. Znów oboje zapalili.
Skończyli fajki, kiedy akurat stanęli przed jej domem.

-Bardzo dziękuję za odprowadzenie-powiedziała lekko zachrypniętym głosem.
Była już 4 rano. Słońce wstawało, a miasteczko budziło się do życia.
-Mi było bardzo miło cię odprowadzić-powiedział Staś bez udawanej szczerości.-Dobrej nocy.

-Raczej dnia. Nie pójdę spać. Dom jest pusty. Rodzice wyjechali rano na coroczny weekend, a mnie zostawili, bo musiałam odebrać świadectwo. Miał przyjechać… Miał przyjechać. Nie chcę iść spać w pustym domu-powiedziała, po czym spojrzała na Stasia łaskawszym okiem.-Masz jeszcze trochę czasu?

-Do najbliższego zaplanowanego spotkania mam jeszcze 15 godzin. Tak, mam czas-odpowiedział lekko się uśmiechając.

Ona także lekko się uśmiechnęła, chyba pierwszy raz tej nocy. Staś pomyślał o tym, jak ładnie wygląda, gdy się uśmiecha.

-Chyba należy ci się jakiś akt podziękowania za nie zostawianie ludzi w potrzebie. Co powiesz na wino, a potem śniadanie? Wszystko to mam w domu dla dwóch osób, tylko tej drugiej osoby nie ma.-odparła, lekko krzywiąc twarz. Wyglądało to trochę tak, jakby dotknęła niechcący skaleczenia i skrzywiła się z bólu.

W Stasiu kotłowały się tysiące myśli. Poznał w życiu już ogrom dziewczyn. Kilka nawet blisko. Jednak ta jedna wydawała mu się wyjątkowa. Bardzo by nie chciał niczego zepsuć. Ona była rozgoryczona i lekko pijana. To, co mogłaby zrobić po kilku kieliszkach wina, przyprawiało go zachwyt, jak i przerażenie. A co jeśli do czegoś dojdzie i Ona będzie tego żałować? Chyba nie warto być pocieszeniem. To chyba zły pomysł. Trzeba odmówić. Koniecznie trzeba odmówić.

-Z miłą chęcią-odpowiedział, uśmiechając się.
W myślach zrugał się od kretynów i debili.

Ona słodko odgarnęła włosy i uśmiechnęła się.
-W takim razie zapraszam.-powiedziała i otworzyła furtkę domu.

Dom był bardzo przeciętny i niczym się niewyróżniający. Ale Stasiowi nie chodziło o dom, a o właścicielkę.
Weszli do środka i oboje zdjęli buty. Ona zaprowadziła go do swojego pokoju. To, co zobaczył Stasiu, trochę go zaskoczyło.

W całym pokoju unosił się słodki zapach perfum, wszędzie stały przyszykowane świeczki. Na pościeli łózka leżały płatki kwiatów, a na stole stało wino i dwa kieliszki.
Dziewczyna zasłoniła roletą okno i zatamowała tym samym dopływ wschodzącego słońca do pokoju. Powoli zaczęła zapalać wszystkie świeczki.

-Nie pozwolę, żeby cała moja praca poszła na marne. Chcę chociaż przez chwilę poczuć ten stracony wieczór-wytłumaczyła.

Gdy wszystkie świeczki były już zapalone, kazała Stasiowi, usiąść na łóżku i nalała wina do kieliszków, jeden podała chłopakowi.
Siedzieli tak i rozmawiali. Głównie to o wszystkim i o niczym. Omijali temat byłego chłopaka dziewczyny. Głównie mówili o szkole i wakacjach. Kiedy Staś zaczął opowiadać żarty i anegdotki, ona nie mogła przestać się śmiać. Czas mijał im szybko i ani się obejrzeli a była już 6 rano. Oboje byli zmęczeni, w dodatku Ona wypiła większość butelki wina. Przysunęła się do niego i oparła na jego ramieniu. On niepewnie objął ją ramieniem.

-Mogę cię o coś spytać?-powiedział niemal szeptem Staś.

-Możesz-odparła spokojnie.

-Jak masz na imię?-spytał Staś.

Ona chwilę milczała, po czym odsunęła się od niego i spojrzała mu w oczy.

-Powiem ci, jeśli ty coś dla mnie zrobisz-powiedziała uśmiechając się zadziornie.

-Co takiego mam zrobić?-spytał zdezorientowany chłopak.

Ona szybko przysunęła się do niego i go pocałowała. Zatopili się w tym głębokim pocałunku. Jej usta były delikatne niczym jedwab i cudownie wilgotne. Całowała idealnie.
Nie przerywając pocałunku, położyła się na plecach, i przyciągnęła Stasia. Wplotła ręce w jego włosy i delikatnie przyciągnęła jego głowę do swojego podbrzusza. Spojrzała na niego znacząco.
On wiedział, czego od niego oczekuje. Podwinął jej spódniczkę i zaczął całować jej uda.
Składał te pocałunki delikatnie i z namaszczeniem, jakby całował posąg bogini.
Następnie przez cienki materiał majtek zaczął całować jej krocze. Powoli błądził ustami wkoło jej myszki. Oddech dziewczyny był coraz szybszy, a jej delikatne dłonie coraz mocniej przyciągały głowę Stasia do jej łona.
Chłopak objął dłońmi jej pośladki i zdjął majtki z jej nóg. Teraz miał przed sobą dokładnie wydepilowaną i już wilgotną pussy. Zaczął językiem drażnić jej łechtaczkę. Zaczęła oddychać coraz szybciej i po cichu wzdychać. On był coraz śmielszy. Jego język wnikał do jej szpark i drażnił górną ściankę. Wzdychała i powtarzała „Tak, tak”.
W pewnym momencie odsunął swoją twarz od jej łona i zaczął wsadzać w nią swoje palce. Najpierw powoli włożył w nią palec wskazujący. Ona lekko westchnęła. Leżała z zamkniętymi oczami a na jej prześlicznej twarzy malował się leciutki uśmiech. Mogłaby zostać ikoną kobiecego piękna na następne 100 lat, pomyślał Staś. Po chwili wsunął w jej wilgotną dziurkę drugi palec. Ona zareagowała już na to gwałtowanie. Jęknęła i spojrzała na niego. On zaczął posuwać ją palcami, starając się skupić na górnej części jej cipki. Dziewczyna głośno wzdychała i pojękiwała. Jej dłonie gniotły koc, na którym oboje leżeli, natomiast jej prześliczne nóżki coraz bardziej zaciskały się na Stasiu.
Kiedy jej pussy wydalała coraz więcej płynów, chłopak postanowił włożyć jeszcze palec serdeczny.
Dziewczyna zakrzyczała i wzięła gwałtowny oddech, jakby dopiero co wypłynęła spod tafli wody.
Staś coraz mocniej, ale nadal konsekwentnie posuwał ją dłonią. Kiedy kciukiem zaczął wykonywać kółka na jej łechtaczce, dziewczyna omal nie zaczęła krzyczeć.
Podniosła się i mocno go objęła ramionami. Jej nogi zatrzasnęły się na nim niczym imadła. Cała się wyprężyła i kilka razy westchnęła. Poczuł na swojej dłoni zaciskającą się pochwę. Potrwało to chwilę, po której ona opadła, pociągając Stasia za sobą. Przez chwilę jeszcze wzdychała. On także lekko się zmęczył przy zaspokajaniu jej. Dziewczyna położyła głowę na jego torsie i objęła go jedną dłonią.

-Daj papierosa-wymruczała swoim ślicznym głosikiem.

Staś sięgnął po bluzę, która leżała obok łózka i wyjął z niej paczkę papierosów. Oboje zapalili, a puste kieliszki służyły im za popielniczki.
Chwile lezeli tak, paląc bez słowa.

-Teraz dowiem się, jak masz na imię?-spyta Staś.

Ona uśmiechnęła się do niego. Jaka Ona jest piękna, kiedy się uśmiecha, pomyślał Staś.

-Wiktoria-powiedziała dziewczyna i mrugnęła do niego.

Pomoc sąsiadce

Mam na imię Michał jestem z wykształcenia prawnikiem, mam 29 lat. Nie uważam siebie za faceta mało atrakcyjnego. Wręcz przeciwnie, dbam o siebie, dwa razy w tygodniu chodzę na siłownię, od czasu do czasu lubię też solarium. Może nie siedzę przed lustrem 20 godzin ale w moim zawodzie aparycja jest bardzo ważna. Poszedłem do kuchni, zdjąłem marynarkę rzuciłem na krzesło, poluzowałem krawat i odpiąłem guzik przy kołnierzu. gdy nalałem wody do szklanki do drzwi zadzwonił dzwonek.

  • Ciekawe kto to?- Gdy otworzyłem, przed moimi oczami stanęła najlepsza koleżanka mojej żony, sąsiadka z naprzeciwka. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że stała w samym ręczniku. Wyglądała jak bogini, piękne, czarne, kręcone włosy kończące się na biuście, oczy niczym kawałki ciemnej gorzkiej czekolady oraz oliwkowa cera, która wyglądała apetycznie na tle białego ręcznika, przykrywającego jej drobne ciało.
    -Hej- uśmiechnęła się promiennie. – Przepraszam, że stoję w takim stroju przed tobą, ale właśnie brałam prysznic w trakcie wyłączyli mi wodę. Czy możesz sprawdzić u siebie czy masz?
    -Hej jasne, wejdź, bo zamarzniesz- Nie mogłem dać jej przecież marznąć.
    -Dzięki. – Poszedłem do kuchni odkręciłem kran.
    -Jest woda. – Krzyknąłem.
    -No to ja już nie wiem. U ciebie jest u mnie jej nie ma, szlak, chciałam wziąć prysznic pójść spać, bo przecież dzisiaj idę na nockę do pracy, jeszcze nawet nie zdążyłam maseczki z włosów spłukać.
    -Możesz to zrobić u nas, wiesz gdzie jest łazienka. – Powiedziałem podchodząc do niej.
    -Naprawdę? Mogłabym skorzystać?
    -Pewnie. – Miałem jej odmówić? Nie, nie ja nie jestem z tych. Poza tym była to koleżanka mojej żony. Musiałem jej pomóc.
    -Dziękuję. – Siedziałem przed komputerem w jadalni, kiedy to poczułem ręce na barkach, które zaczęły mnie masować.
    -Ale jesteś spięty, ciężki dzień w pracy?- Zapytała Marta
    -Tak, ciężki. Miałem dwie rozprawy. Właśnie przygotowuje się do kolejnej.
    -A gdzie jest Monika?
    -Pojechała do rodziców. Więc będę miał dużo czasu na pracę.
    Marta stojąc za mną odpięła mi drugi guzik i Wsadziła ręce pod koszulę,
    -Nie, nie, nie. – Podniosłem się z krzesła i oparłem o stół. Zamarłem, stała przede mną naga, mogłem ją podziwiać w całej okazałości. Była naprawdę piękną kobietą, mój ideał. Szczupła, piersi naturalne w rozmiarze C, biodra zaokrąglone, wzgórek ogolony na zero. Do mojego narzędzia napłynęło trochę krwi. Miałem tylko nadzieję, że nie zauważyła mojego narastającego podniecenia. – Co ty wyprawiasz?- Zapytałem, kiedy przestałem ją taksować wzrokiem.
    -Skoro twojej żony nie ma- zrobiła dwa kroki w moja stronę- będziemy mieli trochę czasu na wspólną zabawę- dokończyła dotykając mojej klatki piersiowej.
    -Chyba powinnaś już iść- Powiedziałem pewny siebie, jednak z każdą kolejną sekundą, gdy jej ręka schodziła coraz to niżej, pewność siebie odchodziła.
    -Mała zabawa nikomu jeszcze nie zaszkodziła- mówiąc to chwyciła za sztywniejącego penisa.
    -Nie, Monika to twoja przyjaciółka, nie możemy jej tego zrobić-Powiedziałem zabierając jej rękę z krocza.
    -Przecież nie musi się dowiedzieć, będziemy wiedzieć tylko my, ja jej nie powiem a ty?- zapytała przysuwając twarz do ucha. – W końcu widzę jak na ciebie działam, chyba nie chcesz zaprzepaścić takiej okazji?
    -Nie przyszłaś tutaj z powodu wody!- teraz do mnie dotarło, co najlepszego zrobiłem.
    -Zawsze cię lubiłam- Powiedziała odpinając guzik od spodni i rozsuwając rozporek. -Chcę ci pokazać jak bardzo. – uśmiechnęła się do mnie. Uklęknęła, wyciągnęła z moich spodni naprężonego już fiutka.
    -Jest dokładnie taki sam jak opisywała go twoja żona. – Zsunęła napletek i polizała.
    -ohhh tak- przeciągłe westchnienie wydobyło się z moich ust. Z jednej strony miałem wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony obciągała mojego penisa najbardziej seksowna sąsiadka mojego bloku.
    -Twoja żona chyba za dobrze tego nie robi. – stwierdziła biorąc penisa po same jądra. Fakt! miała rację, moja zona tylko pieściła mnie ręką, gdy proponowałem jej aby wzięła go do ust wzbraniała się mówiłam że nigdy tego nie zrobi, że jest to dla niej ohydne, że robią to tylko panienki łatwych obyczajów. Marta wiedziała dokładnie jak to robić. Jej malutkie rączki ledwo obejmowały moje narzędzie. Sprawiała, że odbierałem jej pieszczoty każdą komórką mojego ciała. Cały czas patrzyła na mnie, posuwając głową w przód i tył. Jej rytmiczne ruchy prawie doprowadziły mnie do orgazmu. Aby nie dać mi tej przyjemności Marta wstała przesunęła laptopa i usiadła na stole.
    -Czas na mały rewanż. – gdy to powiedziała rozłożyła nogi zachęcając mnie do zbliżenia.
    -Piękna!- Oczy błyszczały z zadowolenia. Włożyłem palce do ust, obśliniłem przeciąłem po różowej cipce Marty. Przysunąłem głowę do ud, zacząłem całować zbliżając się w kierunku jej skarbu. Gdy dotarłem do wzgórka już wiedziałem że naprawdę nie ma odwrotu. Językiem zacząłem trącać łechtaczkę, przesuwałem językiem w górę i w dół dając mojej partnerce jak najwięcej przyjemności. Po pewnym czasie, Marta dochodziła, niespodziewanie włożyłem jej palce do środka rozgrzanej cipki, właśnie wtedy dostała swój pierwszy orgazm. Skórcze jej cipki zaciskały się na moich pacach, wyciągnąłem z jej gorącego wnętrza i dałem jej do ust.
    -Monika ma fajnego męża. – Zbliżyłem usta do jej ust i pocałowałem łapczywie, nie mogąc nacieszyć się tą chwilą.
    -Jesteś wspaniała. – Powiedziałem w przerwie pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem.
    -Nie każ mi już czekać, wejdź we mnie. – Powiedziała rozmarzonym głosem. Uczyniłem to czego ode mnie oczekiwała, nakierowałem swojego fiutka na wejście do jej cipki lekko pchnąłem aby nie zrobić jej krzywdy, drugi raz był bardziej zdecydowany. Była ciasna, różniła się od cipki mojej żony, ciepła, zakazana. Im dłużej ją posuwałem tym bardziej dziękowałem jej, że przyszła do mnie. Wydawaliśmy z siebie przeróżne okrzyki zadowolenia. Jednym słowem czułem się jak w niebie.
    -Opleć rękoma moją szyję- Powiedziałem zdecydowanie. Uczyniła to bez problemu. Nie wychodząc z niej przeniosłem ją do sypialni żony i mojej, ułożyłem na łóżku, całowałem ją w usta namiętnie aż oboje mięliśmy je purpurowe z pożądania. Marta zaciągnęła zemnie koszule i spodnie rzuciła gdzieś na ziemię. Stałem przed nią nagi i dumny. Wszedłem ponownie w jej cipkę, tym razem pchnięcia były zdecydowane, poruszałem się w przód i tył. Nie mogłem już wytrzymać, orgazm przyszedł niespodziewanie szybko. Zalałem jej wnętrze ciepłą spermą. Położyłem się na niej i całowałem jej szyje przygryzałem uszka.
    -Uwielbiam cię, mam nadzieję, że twoja żona będzie częściej wyjeżdżać.
    -Też mam taką nadzieję. – Pocałowałem ją w rozgrzane do czerwoności usta.
    -Jesteś wspaniały, dziękuję ci, ale muszę lecieć, praca czeka. -Uśmiechnęła się. Wstając odprowadziłem ją wzrokiem do końca pokoju.
    -Piękna jesteś, gdy nie żona…- odwróciła się.
    -Żona w niczym mi nie przeszkadza.

Z piękną sąsiadką

Gdy wracałem popołudniem ze szkoły (Ja Maciek lat 17. ). Wchodziłem już do klatki schodowej. Gdy na korytarzu zaczepiła mnie sąsiadka. Która zaprowadziła mnie do swojego domu. Tam na podłodze leżały cztery duże i ciężkie worki. Zgodziłem się je wynieś na śmietnik, chodź wcale nie wiedziałem poco ja miałem to zrobić, a nie ona sama. Gdy poszedłem wywalić worki, gdy już to zrobiłem wróciłem do mieszkania sąsiadki. Zapytać się czy coś jeszcze zrobić.
Wszedłem do mieszkania -Zrobić coś jeszcze-Zapytałem stojąc w progu drzwi, gdy na moje oczy ukazała się piękna, szczupła 36 latka. Była całkiem naga. -Zerżnij mnie. -Powiedziała podchodząc do mnie. Zaniemówiłem. Ale czemu bym miał się nie zgodzić. Zobaczyłem kobietę nagą , która chce być zerżnięta. Od razu podszedłem do niej blisko. Ona położyła się na kanapie. Ja kleknąłem przed nią. gdy ona rozszerzyła nogi. Wziąłem się do pracy włożyłem jednego palca w jej już mokrą cipkę. Ona zajęczała. Zacząłem kręcić palcem w jej cipce, gdy potem dołączył drugi palec. Z jej Cipki wyleciały soczki, które zaraz wylizałem. Ona zajęczała. Lizałem jej cipkę jeszcze przez 6 minut. Gdy ustałem przed nią. -Teraz ty zrób mi dobrze, suko. -Powiedziałem. A sąsiadka wzięła mojego już sterczącego kutasa do buzi. Zaczęła go ssać. Gdy już był wystarczająco twardy. Zapragnęła mnie w środku -Wejdź we mnie-Krzyknęła. Wtedy to zrobiłem wsadziłem kutasa w jej mokrą cipkę. I zacząłem ją bezlitośnie rznąć. Ona jęczała. Wybuchłem spermą w jej środku. Przeszły przez nią dreszcze. Ja odwróciłem ją tyłem do siebie i włożyłem kutasa w jej dupsko. Jej Dupa stawiała opory. Więc się wycofałem. Ale potem z całej siły i prędkości wszedłem kutasem w jej dupę. Ona jęczała a ja ją rżnąłem. Wyszedłem z niej. Założyłem spodnie i wyszedłem z jej mieszkania. Poszedłem do siebie. Gdy potem zasnąłem. Jutro znowu pomogłem sąsiadce.

Cudowne chwile z nim

Razem z moim chłopakiem przyjechaliśmy do mnie do domu. Chata była pusta, więc poszliśmy do pokoju i zaczęliśmy oglądać TV. Nagle mój chłopak wziął mnie na siebie, kazał mi klęknąć nad sobą. Nie wiedziałam o co mu chodziło ale posłusznie zrobiłam to co kazał. Wtedy on zszedł głową niżej, ściągnął mi spodenki i zaczął lizać moją łechtaczkę. Na początku robił to spokojnie, ale później wraz z moimi coraz większymi jękami i podnieceniem robił to coraz szybciej. Włożył język do środka i poruszał moim tyłkiem w górę i w dół. Następnie znalazł mój guziczek i całował go ustami. Włożył w moją cipkę dwa palce i razem z językiem coraz szybciej walił moją cipkę, aż osiągnęłam orgazm.Schyliłam się i ściągnęłam mu spodnie. Jego penis był twardy i wielki. Był gotowy na przyjęcie mnie tak jak moja cipko jego.Ustawiłam się na nim, a on chwycił moje pośladki i zaczął poruszać swoim ciałem w górę i w dół.Robił to coraz szybciej a ja zaczęłam osiągać orgazm. Dołączyłam do niego, dopasowałam swoje ruchy i razem szybkimi ruchami dobiegaliśmy końca. Wtedy mój chłopak zmienił pozycję.. położył mnie a sam na siedząco walił moją cipkę. Jego penis wchodził tak głęboko, że po raz kolejny osiągnęłam orgazm. Zmieniliśmy pozycję – na świecę, moje nogi były na jego ramionach a on walił mnie najmocniej jak tylko mógł a ja tylko wiłam się z podniecenia, aż poczułam w mojej gorącej cipce jego gorącą spermę. Po chwili zaczął się ubierać a wtedy ja nie chciałam pozostać mu dłużna.. Spojrzałam na mojego półnagiego faceta, ściągnęłam mu bokserki, które na siebie właśnie włożył i przychyliłam się do jego członka. Usłyszałam słowa sprzeciwu, ale nie poddałam się i po chwili zaczęłam delikatnie lizać główkę penisa. Głosy sprzeciwu za chwilę zamieniły się w ciche jęki. Zaczęłam lizać coraz szybciej, byłam strasznie podniecona.. Włożyłam go lepiej do ust i zaczęłam wkładać i wykładać go do buzi. Chłopak bardziej podniecony chwycił mnie na głowę i zaczął walić moimi ustami swojego kutasa. Chwyciłam ręką członka i razem z ustami waliłam go jeszcze mocniej i szybciej. Zaczęłam całować jego jądra, a on tylko wzdychał z rozkoszy.. Znowu wsadziłam jego kutasa do ust i waliłam go a on nadal trzymając mnie za głowę nadawał temu ruchy.. Poczułam, że coś napełnia moje usta.. Mój chłopak doszedł. wtedy mogliśmy położyć się spokojnie do łóżka..

Afrykańska przygoda

  • O w mordę! – Marek zatrzymał się i odwrócił do idącej za nim Renaty. – Ty zobacz, ile ludzi.
  • No, trochę jest – zgodziła się.
    Wysiedli na lotnisku zaledwie dziesięć minut wcześniej. Taksówkarz starał się jechać szybciej, ale o tej porze korki w Warszawie były nieuniknione. Sporo czasu zajęło im też odszukanie przedstawiciela biura podróży. Kiedy więc stanęli w końcu w kolejce do odprawy, przed nimi zebrał się już niemały tłum oczekujących.
  • Mogłaś się jeszcze dłużej pakować. – Mężczyzna był naprawdę zły, nie lubił czekać, a stanie w kolejkach uważał za marnowanie czasu. – Wtedy na pewno byśmy zdążyli, ale na następny samolot.
  • Nie przesadzaj. – Renata starała się załagodzić sytuację. – Poza tym, co się dziwisz? Są ferie, wielu ludzi postanowiło spędzić ten czas za granicą. Tu mamy zimę, a niektórym marzą się palmy. Nam zresztą też.
  • Okej, tylko czy oni wszyscy muszą lecieć tam, gdzie my? Tym samym samolotem? Nie mogą inaczej? – Marek marudził jak mały chłopiec.
    Renata nie reagowała. Wiedziała, że jej mąż był typowym mężczyzną – wszystko musiało być po jego myśli i to zaraz, natychmiast. Nauczyła się już z tym żyć.

Widok, jaki zobaczyli przez maleńkie okienko samolotu po kilku godzinach lotu, wynagrodził im wszelkie trudy podróży. Żadne z nich nigdy wcześniej nie widziało pustyni, teraz mieli okazję ją zobaczyć i to z bliska. Ze słów pilota dowiedzieli się, że w Hurghadzie jest 11 stopni w skali Celsjusza.

  • Szału nie ma – odezwał się jakiś pasażer.
  • Zawsze to lepiej niż u nas – zauważył ktoś inny. Racja. Przypomnieli sobie śnieg i minusowe temperatury w Polsce. – Co będzie, to będzie.
  • No to jesteśmy w Egipcie – powiedziała Renata i przytuliła się do Marka. Objął ją z czułością i szepnął do ucha:
  • Tego chciałaś?
  • Jeszcze nie wiem – odpowiedziała. – Powiem Ci, jak zobaczę Sfinksa. I piramidy.

Pilot okazał się młodym mężczyzną, nieco powyżej trzydziestki. Komunikatywny i świetnie mówiący po polsku, bardzo szybko nawiązał kontakt z grupą, pomimo, że różniła się wiekowo. Jak się później okazało, atrakcyjnemu wyglądowi towarzyszyła wiedza i kompetencja.

  • Niezły jest – zauważyła Renata spoglądając na męża figlarnie jakby zastanawiała się, czy okaże zazdrość.
  • No, mnie też się podoba – odpowiedział jej w tym samym tonie. Zaśmiała się. – Miejmy nadzieję, że zna się na rzeczy, bo to jest najważniejsze – dodał. Kątem oka zauważył, że mężczyzna przygląda im się z niejaką ciekawością. „Czyżby słyszał ich rozmowę?”
    Pokój w hotelu również spełniał oczekiwane standardy. Zresztą wiedzieli, że spędzą tu tylko jeden dzień, zanim ruszą w trasę. Jedzenie też było na poziomie. Renata trochę się tego obawiała, jej żołądek nie tolerował ostrych potraw, toteż z przyjemnością zauważyła, że wszystko jest należycie przyprawione. Przed wyjazdem nasłuchali się od znajomych o czystości Egipcjan „przede wszystkim używajcie jednorazowych kubków i sztućców, bo oni niedokładnie myją te zwykłe”, uznali jednak, że jak na razie nie ma się czego bać.
  • To co, ochrzcimy łóżeczko? – zapytał Marek wychodząc spod prysznica. Jego żona siedziała na małym tarasie popijając drinka. – Noc zapowiada się ciepła.
  • Niby gdzie chcesz je ochrzcić? – zapytała udając, że nie wie, o co chodzi. – W Morzu Czerwonym?
  • Czerwonym? Nie, to chyba nie te dni. – Wyraźnie się z nią drażnił. Stanął za nią obejmując i całując w czubek głowy. – No chodź, wypróbujemy materac.
  • Nie jesteś zmęczony? – spytała, ale kiedy spojrzała mu w oczy, wiedział, że oczekuje przeczącej odpowiedzi. – Ani trochę?
  • Ani trochę – potwierdził. Wyjął jej z ręki drinka, którego piła i odstawił na stolik. Potem wziął kobietę za rękę sprawiając, że wstała i przyciągnął do siebie. Nie opierała się, wiedział, że chce tego tak samo, jak on.
    Wierzchem dłoni pogładził jej policzek. Renata przymknęła oczy rozchylając usta w geście przyzwolenia. Pochylił się nad nią, błądząc wargami po jej ustach. Nadal się z nią drażnił. W pewnej chwili wpił się w nią niemal pozbawiając tchu. Jego język bawił się z jej językiem tocząc bój lub taniec znany obojgu od lat. Zaczynali czuć coraz większe podniecenie. Ręka Renaty machinalnie przesunęła się w dół tułowia mężczyzny, zatrzymując na kroczu. Wyczuła widoczne zgrubienie. Wsunęła dłoń pod szlafrok i namacała to, czego szukała. Jęknęła.
  • Tak, jest gotowy – szepnął Marek, a potem poszukał dłonią jej czułego miejsca i dodał – Ty też.
    W odpowiedzi zarzuciła mu ramiona na szyję i pocałowała namiętnie. Nie ociągając się dłużej, wciągnął ją do wnętrza pokoju i pchnął lekko na łóżko. Materac był miękki, ale nie zwracali teraz na to uwagi, zobojętniali na wszystko wokół.
  • Zrobimy to po egipsku – Marek zdjął szlafrok i stanął przed żoną w pozycji udającej postacie z hieroglifów. Renata zaśmiała się spoglądając na jego męskość, która prężyła się psując wizerunek całości. – Na faraona.
  • Więc chodź, mój ty faraonie – kobieta wyciągnęła rękę i pociągnęła męża na siebie. – Zrób to wreszcie, a pokażę Ci, że mam w sobie coś z Kleopatry.
    Odwróciła go na plecy i usiadła na nim okrakiem. Zmysłowym ruchem pozbyła się szlafroka, który dotąd miała na sobie. Zaczęła pieścić swoje piersi, patrząc przy tym mężczyźnie prosto w oczy. Potem podrażniła jego sutki delikatnie wodząc po nich palcami, a następnie pochyliła się i pocałowała je kolejno. Jej usta schodziły coraz niżej i niżej. Uniosła głowę i spojrzała na męża. Potem polizała delikatnie czubek jego penisa. Wiedziała, że to uwielbiał, jego jęki i westchnienia podniecały ją jeszcze bardziej. Otworzyła usta i objęła członek męża. Zaczęła ssać.
  • O tak! – Marek nic więcej nie był w stanie wymówić. – Tak jest dobrze. Jeszcze. – Zanurzył dłonie we włosach kobiety i przytrzymał jej głowę. Zakrztusiła się. Lubił, kiedy ociekała śliną, wiedział też, że ona również nie ma nic przeciwko.
    Teraz jednak podniosła się i otarła usta. Znowu na nim usiadła, tym razem wkładając sobie jego penisa. Był twardy jak skała. Wzięła jego ręce i położyła na swoich piersiach, tym samym dając mu znać, że ma się nimi zająć. Zrozumiał. Jedna ręka Marka pieściła na przemian piersi Renaty, podczas gdy druga pobudzała łechtaczkę. Kobieta zaczęła poruszać się szybciej. Czuła zbliżający się orgazm. Kiedy spojrzała na męża zrozumiała, że on też jest już blisko. Jeszcze jeden ruch, jeszcze jeden okrzyk i … Doszli oboje.
    Seks może nie był najwyższych lotów, ale dał obojgu upragnioną satysfakcję.
  • W Afryce się jeszcze nie kochałam – powiedziała Renata leżąc w ramionach męża. – Właściwie to nigdzie poza Polską. Można by powiedzieć, że to był mój pierwszy raz.
  • Tak, moja droga. Z dumą mogę oświadczyć, ze zostałaś zdeflorowana. Na tej egipskiej, afrykańskiej ziemi. Niestety, na dzień dzisiejszy nie mogę Ci zaoferować nic ponadto. Mój mały przyjaciel czuje się zmęczony i musi nieco odpocząć. Ale obiecuję Ci, że uświetnimy każdy zabytek, jaki będziemy zwiedzać, każdą świątynię, grób, mumię. Może nawet każdy kamień w piramidzie Cheopsa. I, oczywiście, nos Sfinksa.
  • To na pewno, zwłaszcza, że Sfinks nie ma nosa. – Renata uderzyła delikatnie męża w pierś. – Nie obiecuj czegoś, czego nie będziesz w stanie dotrzymać.
  • Kto mówi, że nie będę w stanie? – Marek był oburzony, że żona zwątpiła w jego jurność. – Kobieto, miej więcej wiary w swojego męża. Tym bardziej, że jesteśmy w Egipcie. Tutaj kobiety są posłuszne.
  • Tak, tak – Renata w odpowiedzi odwróciła się na drugi bok i zgasiła lampkę. – A teraz śpijmy już. Jestem śpiąca, a poza tym jutro trzeba wcześnie wstać. Dobranoc.
  • Dobranoc – Marek przysunął się do żony, obejmując ją od tyłu i pocałował w policzek. – Masz rację, śpijmy już.
  • Chyba mogłoby mi się tu spodobać – powiedziała Renata opierając się o ramię męża. Siedzieli w kafejce popijając kawę z kardamonem i herbatę z hibiskusa. – Popatrz tylko. Wszędzie sami mężczyźni. Kobiety w tym kraju nie pracują, a jedynie zajmują się domem i dziećmi. No chyba, że są nauczycielkami, ale wtedy są szanowane i mają zapewnioną pozycję społeczną.
  • Kochanie, dwie sprawy. Po pierwsze: bardzo szybko zanudziłabyś się na śmierć bez jakiegokolwiek zajęcia dającego Ci satysfakcję i przede wszystkim zarobek – oboje wiemy, jak jesteś niezależna. Po drugie, pamiętaj, że tutaj kobieta jest warta mniej niż wielbłąd.
  • No co Ty powiesz! – Renata udała oburzoną. – A ja myślałam, że co najmniej cztery wielbłądy.
  • Ba! – Marek westchnął. – Za cztery wielbłądy to ja bym dostał hurysę albo tancerkę brzucha. – Spojrzał na żonę i uśmiechnął się. – Ale za Ciebie może daliby mi jakiegoś wychudzonego osiołka.
  • Osłem to Ty byś był, gdybyś się mnie pozbył. – Renata zaśmiała się. – Hurysa! Też mu się zachciewa! Musiałbyś jeszcze znaleźć taką, co będzie Ci prała, gotowała i sprzątała po Tobie.
  • Skarbie, właśnie dlatego oni mogą mieć cztery żony. Każda jest od czegoś innego. – Mocniej przytulił kobietę i dodał jakby odpowiadając na jej myśl. – Masz rację, życie tutaj nie jest takie złe.
  • To jak, decydują się Państwo zapalić fajkę? – kiedy pilot zadawał pytanie, kelner już stawiał na stolikach fajki wodne i rozdawał ustniki. Renata spojrzała na męża i skinęła głową. Oboje nie palili, ale postanowili, że nie odmówią sobie spróbowania. Inni zresztą też nie.
  • Wszystkiego trzeba spróbować – powiedział siedzący obok małżonków mężczyzna. – Za młodu trochę popalałem, przypomnę sobie, jak to jest.
  • Przypomnę Państwu, że tutaj to rytuał. My nie pijemy alkoholu, dlatego spotykając się ze znajomymi, palimy fajki.
  • Pytanie, co w tych fajkach jest – mężczyzna mrugnął do Renaty. – Może marycha.
  • Przydałaby się na humor – kobieta uśmiechnęła się. – Ale wątpię, żeby to było to.
    Oczywiście, narkotyku w fajce nie było, ale smak był nawet przyjemny, jak zauważył Marek. Wrócili do pokoju w dobrych nastrojach.

Bliźniaczki

W sobotni poranek zupełnie jak za dawnych czasów wstałem rano i poszedłem z matką na zakupy. Nie było daleko na pobliski targ, ale, po co ma dźwigać te torby, których zawartość w większości opróżnię ja z ojcem. Wszystko wokół wyglądało tak jak zawsze, no może kilka drzew wycięto i wstawiono stojaki rowerowe pod każdym blokiem. Mama kupowała warzywa, a ja wkładałem do torby. Ze starej gwardii handlarzy nie było nikogo, ale kilka twarzy było podobnych do wspomnianej gwardii.

  • Wszystko?- zapytałem.
  • Potrzebuję jeszcze makaron i kaszę, ale musimy iść do marketu.
    Miasteczko małe, więc wszędzie blisko. Pod samym sklepem przywiązanych było kilka psów, które swoim pieskim wzrokiem wyrażały swój stosunek do zakupów. Tym razem nie wpadłem na wczorajszą dziewczynę, bo akurat płaciła za swoje produkty.
  • Weź koszyk- usłyszałem od mamy. Zagapiony na dziewczynę odniosłem wrażenie, że faktycznie kogoś mi przypomina. Odlepiłem wzrok od niej, gdy skapnęła się, że na nią patrzę.
    Po jej wyjściu zaczekałem jeszcze chwilę przy wózkach. Odwiązywała psa. Taki mały, kudłaty z wyłupiastymi oczami. Miałem na końcu języka jego nazwę, ale patrzyłem gdzie indziej. Jej dżinsy opadły poniżej stringów, które wzbudziły moją erekcję. Wczorajsza zabawa to musiała być jej sprawka, a raczej podniecenia, które we mnie wywołała.
  • Idziesz?- mama szarpnęła mnie za ramię.
  • Już.
  • Zakochałeś się czy co?
  • Nie wiesz przypadkiem, co to za rasa?- próbowałem odwrócić jej uwagę.
  • Shih tzu.
  • Skąd wiesz?
  • Pani Stasiak z trzeciego ma takiego samego.
  • Agresywne to?
  • Jej potrafi skoczyć do nogawki, ale nie każdy taki jest. A co?
  • Nic.
  • Chcesz kupić?
  • Po co mi pies?
  • Ludzie różnie radzą sobie z samotnością.
  • Mamo.
    Kupno trzech produktów zajęło ponad pół godziny. Z trzech kas otwarta jedna i jeszcze kasjerka latająca po sklepie za kodami od cukierków. Po powrocie uruchomiłem laptop i udostępniłem Internet z komórki, bo niestety rodzicom nie był potrzebny inny niż ten z telefonu. Przeszukałem Facebook, ale nawet moi znajomi nie mieli jej w znajomych.
  • Zaraz wracam- wyszedłem na klatkę i powędrowałem na trzecie piętro. Zapukałem w siódemkę.
  • Dzień dobry.
  • Piotrek? Ale się zmieniłeś.
    Nie pamiętam ile lat jej nie widziałem, ale nadal była nie starą a już bardzo starą panną.
  • Wejdziesz? Chcesz się napić ze mną kawy?
    Ona proponowała to każdemu, kogo poznała. Była u mnie na osiemnastce, bo pomagała mamie na weselu mojej siostry. I właśnie wtedy próbowała namówić na kawę mojego chrzestnego, który miał już dość wypite, ale odmówił grzecznie. Kolejnym jej łupem miał być ojca znajomy, którego zaprosiłem, bo dorabiałem sobie u niego w weekendy. On też odparł jej zaloty. Teraz miałem dwadzieścia lat więcej i próbowała tego ze mną.
  • Mama powiedziała, że ma pani takiego rasowego pieska.
  • Tadek?
  • Kto?- parsknąłem.
  • Tadziulek.
  • Mógłbym go pożyczyć?
  • Co zrobić?
  • Wpadłem na kilka dni do rodziców i mam trochę wolnego czasu. Mogę zabrać go na spacer.
  • Boi się obcych.
    Po chwili przybiegł i obszczekał mnie. Nachyliłem się i dałem powąchać rękę. Wahał się, ale w końcu się przekonał i dał się pogłaskać.
  • Widzi pani? Polubił mnie. Mogę go zabrać?
  • Sama nie wiem. Lepiej byłoby jakbym poszła z tobą ten pierwszy raz.
    Oczywiście, że nie brałem tej propozycji poważnie. Pierwszy raz z psem razem może się okazać zachętą do pierwszego razu w jej łóżku.
  • To jak?- nie ustępowałem.
  • Pilnuj go- zaczepiła smycz- Pilnuj, żeby nic nie jadł na dworze.
  • Ok. Dziękuje. Przyprowadzę go zaraz po spacerze.
    Wróciłem do mieszkania rodziców.
  • Piotrek? Co ty kombinujesz?- mama aż wyszła z kuchni.
  • Nudzę się trochę. Tak sobie pomyślałem, że spacer dobrze mi zrobi.
  • Po co ci pies?
  • Nie będę wyglądał jak zbok krążąc między blokami z pieskiem przy nodze.
  • Co ty mówisz?
  • O której obiad?
  • Za godzinę.
  • W takim razie wracam za godzinę.
    Zrzuciłem laczki i wciągnąłem moje adidasy.
    Pierwszy etap mojego planu był za mną. Obserwacja pod przykrywką spaceru z psem była dobrym powodem do czasu. Krążenie wokół bloków i to po kilka razy mogło wzbudzić czujność niejednego rodzica, ale gorsza była wizja deszczu. Niebo się zachmurzyło, ale wytrwałem. Kilka chwil po piętnastej na osiedlu pojawiła się nieznajoma, ale jakoś nie potrafiłem pójść za nią. Nie miałem pojęcia, od czego zacząć rozmowę, bo na tych psach nie znałem się wcale. Wyjąłem komórkę i wybrałem numer kolegi przebywającego za granicą. Było, o czym pogadać, a ja mogłem pójść za nią do jej domu. Teraz już wiedziałem gdzie mieszka, ale poszedłem na około nie chcąc palić sytuacji.
    Po powrocie oddałem psa i musiałem znów odmówić kawy, ale wyraziłem chęć na kolejny spacer z Tadkiem. Mama natychmiast popędziła do kuchni, aby odgrzać obiad. Nie pytała gdzie byłem, nie robiła awantury, że nie jadłem z nimi. Była wyrozumiała i chyba coś sobie wykreowała w związku z tą dziewczyną. Zamknąłem się w pokoju i odpaliłem Roksę. Wczoraj wystarczyła ręka, ale dzisiaj nic nie osiągnąłem a w życiu trzeba jakoś sobie radzić. Oczywiście w moim mieście żadnych chętnych, ale Toruń miał wiele do zaoferowania. Trochę się zagalopowałem przy niektórych fotkach, ale całe szczęście drzwi się zacinały odkąd pamiętam. Poprawiłem spodnie i zdążyłem wyłączyć ekran, gdy mama weszła do pokoju.
  • Jedz, bo zaraz wystygnie.
    Zabrałem talerz i wyszła. Oglądanie cycków przy schabowym nie sprawiało mi problemów, ale z masturbacji nici. Wybrałem dwie kandydatki, które miały zapewnić mi dzisiaj mocne wrażenia. Chcąc odkupić winy zabrałem talerz do zlewu.
  • Było smaczne- rzuciłem do siedzącej w salonie mamy.
  • Zostaw w zlewie. Później pozmywam.
  • Umyję.
    Kiedy odkładałem talerz mignęła mi w oknie nieznajoma. Ubrana w jasną chyba dżinsową kurtkę z torebką zawieszoną przez ramię szła w kierunku dworca. Nie myliłem się. Po kilku minutach odjechał autobus w kierunku Torunia.
  • Tato? Pożyczysz mi samochód?
  • Trzeba zatankować.
    Obyło się bez zbędnych pytań, ale nie miałem zamiaru chwalić się, że jadę do panienki na telefon. Wróciłem do siebie i wybrałem numer czarnowłosego kociaka. Odebrała głosem tak namiętnym, że stanął mi natychmiast.
  • W czym mogę pomóc?
    W czym? A jak myślisz?- chciałem powiedzieć, ale ugryzłem się w język.
  • Pani Kamila?
  • Przy telefonie.
  • Ja w sprawie spotkania. O której godzinie mogę odwiedzić tak słodkiego kociaka?
  • Dziewiętnasta?
  • Będę- odpowiedziałem bez chwili zawahania.
  • Czekam- mruknęła do telefonu a ja niemal padłem z wrażenia.
    Wyjąłem z torby świeżą bieliznę i poszedłem do łazienki. Wziąłem dokładny prysznic. Ogoliłem się przed przyjazdem tutaj, a mój zarost nie odrastał tak szybko. Wciągnąłem czerwony t-shirt i dżinsowe spodnie.
  • Kluczyki?- zapytałem ojca.
  • Leżą w drugiej szufladzie komody w przedpokoju.
    Wyjąłem brelok z logo Audi. Czwórka miała już osiem lat, ale pożyczonym i to od taty nie gardzi się wcale. Szczególnie, że sam jeździłem dziesięcioletnim Volkswagenem.
  • A do garażu?
  • Samochód jest pod blokiem. Jutro odstawię. Zatankowany.
  • Dzięki tato- położyłem stówę przed nim.
  • Weź to- przesunął banknot w moją stronę- Rozumiem, że nie pijesz skoro bierzesz auto?
  • Oczywiście, że nie. Dzięki tato.
    Stówkę zostawiłem, bo mając kasę na usługi nie mógłbym jeszcze ciągnąć kasy na paliwo od ojca. Dotarcie na drugi koniec miasta nie było specjalnym wyczynem, gorzej z miejscem do parkowania pod wieżowcami Rubinkowa. Zadzwoniłem do niej jeszcze raz, aby zapytać o numer mieszkania. Auto zostawiłem dwa bloki dalej. Wjechałem windą na ósme, bo nie chciałem marnować sił, które mogłem spożytkować inaczej. Wcisnąłem dzwonek, ale nic. Dopiero jak zapukałem drzwi otworzyła kobieta ze zdjęcia.
  • Zapraszam.
    Nie zniosłem dymu, ale widocznie nie zdążyło się przewietrzyć.
  • Na co masz ochotę?
  • Na ciebie- uśmiechnąłem się.
  • Minetka, palcówka, lodzik i klasyczny w gumce za dwieście. W tyłek stówa dopłaty. Za pięć stów więcej może być bez kondoma.
    Znałem cennik przecież. Wyjąłem kasę na stolik przy łóżku. Dwie, sztywne jak mój kutas stówki dały jej do zrozumienia, że anal nie wchodzi w grę. Najbardziej bałem się AIDS, bo życia miałem jeszcze przed sobą sporo i nie chciałem zmarnować go w szpitalu. Seks bez gumki mógłbym tylko uprawiać z zaufaną mi kobietą, a takich było bardzo niewiele w moim życiu i przyznam, że to były również trudne decyzje. Ściągnąłem spodnie i dałem się rozgrzać krótkim obciąganiem, bo szło jej dość topornie. Jeżeli od rana miała już kilku klientów, to musiała już mieć dość przyjmowania fiuta do buzi. Już od dzieciaka jarały mnie kobiety MILF i dlatego wybrałem cycatą pięćdziesiątkę, bo opinie miała lepsze niż małolaty robiące wszystko na odpierdol. Gdy zdjęła bluzkę obnażyła całkiem fajne cycki. Nie za duże, nie za małe. Sterczące, ale można było wepchnąć miedzy oba swojego kutasa. Zrobiłem to bez wahania a ona współpracowała ściskając oba nie dając mi wytchnienia. Nie odliczałem minut w pamięci, ale godzina to godzina. Pchnąłem ją na łóżko i zabrałem się za oblizywanie cipki. Wygolona, zwisająca, ale nadająca się do przygryzania. Przyciskając moją głowę mocniej sprawiała wrażenie, że podoba się jej, ale to mnie miało się podobać. Po kilku nieudanych ostatnio przygodach ten wieczór był dość przyjemny. Sięgnąłem po gumkę i wciągnąłem. Odwróciłem ją i wszedłem na pieska. Zacząłem wolno wchodząc jak najgłębiej uderzając jądrami w krocze jak najmocniej, uwielbiałem ten dźwięk. Przyspieszałem i zwalniałem aż poczułem błogi stan. Wyjąłem pulsującego fiuta kładąc go na jej tyłku.
  • Chcesz tego?- szepnęła.
  • Jasne, że chcę.
    Wbiłem się wolno, ścianki odbytu natychmiast oplotły kutasa. Widocznie nie każdy był skory zapłacić zielonego za kilka chwil w tyłku. Ścisnąłem mocno pośladki i wchodziłem równym tempem. Jej dłonie zaciskały poduszki równie mocno jak odbyt fiuta. W końcu padła a ja na nią ciężko dysząc. Plasknięcia były coraz głośniejsze, aż wydarłem się jak oszalały, gdy zacisnęła go w środku tak mocno. Przycisnąłem jądra do rozgrzanej cipki leżąc na niej jeszcze przez kilka chwil. Tego mi było trzeba już poprzedniej nocy.
    Związałem kondoma i schowałem do pudełka, które było do zniszczenia. Skorzystałem z łazienki, aby umyć fiuta. Wyjąłem z portfela stówkę i pięćdziesiąt z kieszeni spodni.
  • Było wspaniale- powiedziałem kładąc banknoty na łóżku.
  • Zapraszam ponownie. Przedstaw się jak dzisiaj to znajdę czas od razu.
    Wiedziałem, że nie wrócę tutaj ponownie. Było tyle kobiet, do których mógłbym wrócić bez pieniędzy i pewnie wybłagałbym coś podobnego. Teraz byłem w pilnej potrzebie, a Kamila wpuściła mnie w tyłek bez pytania o pieniądze. Tacie nie zwróciłem za paliwo, ale należał się jej napiwek za przyjemność i rozkosz, której doznałem w potrzebie.
    Po wszystkim udałem się do centrum. Samochód zostawiłem w pobliżu hotelu przy bulwarach. Poszedłem na rynek. Festiwal światełek i pełno ludzi także miasto żyło. Rozglądałem się za jakąś fajną dziewczyną, ale większość była w towarzystwie chłopaka. Co starsze to zaobrączkowane. Wszedłem do jednego z klubów, ale nie wypić, chociaż jednego to grzech. Najpierw wyjąłem komórkę.
  • Tato wrócę jutro. Będę nocował u Tomka.
  • A samochód?
  • Jego dziewczyna nie pije.
  • Baw się dobrze- usłyszałem jego westchnięcie. Wybrałem numer Tomka, ale odpowiedziała mi poczta głosowa. Zamówiłem jedno piwo. Wypiłem szybko, zapłaciłem i wyszedłem na, zewnątrz, bo ciepło wnętrza mogłoby zadziałać na mnie natychmiastowo. Stałem kilka chwil przy Koperniku próbując dodzwonić się do Tomka, ale bezskutecznie. Wszedłem na Facebook i dowiedziałem się, że pracuje w UK. Miałem w planach zakończyć picie i wytrzeźwieć. Poszedłem nad Wisłę, bo chłód rzeki doprowadzał mnie do pionu znacznie szybciej niż spacery po mieście. Siedziałem na betonie i obserwowałem zazdrośnie szczęściarzy, którzy dziś zaliczą młode damy, z którymi tak się całowali.
    Gdy czułem się znacznie lepiej poszedłem w kierunku dworca autobusowego. Skoro przyjechała tutaj musiała jakoś wrócić chyba, że ktoś mógł ją zabrać. Nie miałem nic do stracenia. Wszedłem na dworzec rozglądając się dyskretnie. Kręciły się po nim małolaty trzymające się ledwo na nogach, ale żadnej w białej kurtce. Przyznam, że propozycja loda za pięć dych była kusząca, ale szukałem czegoś innego, a raczej kogoś innego. Ostatni autobus odjeżdżał przed dziesiątą. Komórka wskazywała w pół do dziesiątej i gdyby miała nim odjechać pewnie by tu była. Zawinąłem się z powrotem tą samą drogą. Przy placu Katarzyny wpadła na mnie dziewczyna w czarnej bluzce.
  • Znowu?- usłyszałem.
  • Co znowu?- próbowałem opanować szum w mojej głowie, bo tym razem dostałem w głowę. Potarłem nos raz, potem drugi.
  • Krew?- szepnąłem.
  • Nic ci się nie stało?
  • Dam sobie radę.
  • Ty krwawisz- spojrzała na moją rękę- Spóźnię się na autobus.
  • Leć. Nic mi nie jest.
  • Na pewno?
    Było mi niedobrze. Miałem oczywiście zamiar ją powstrzymać.
  • Ty masz shih tzu?
  • Mam.
  • Też chciałem kupić, ale nie wiem najważniejszej rzeczy.
  • Jakiej?
  • Jak znosi samotność.
  • To bardzo towarzyski pies. Skacze z radości, gdy wrócisz.
  • Jak wracam do mieszkania to nikt za mną nie skacze.
  • Musisz to zmienić.
  • I pies pomoże?
  • Na pewno będzie ci raźniej.
  • Dzięki za info. Biegnij, bo się spóźnisz.
    Wyjąłem drugą chusteczkę i wytarłem nos. Zerknąłem na komórkę. Była 21:42 i miała trzy minuty na pokonanie kilkuset metrów.
  • Nie zdąży- usiadłem na ławce czekając sam nie wiem, na co. Ocknąłem się, gdy ktoś złapał mnie za ramię.
  • Nie mam nic przy sobie- krzyknąłem.
  • Nic nie chcę od ciebie. Zadzwonić po karetkę?- wróciła nieznajoma.
  • Jestem po jednym piwie. To może nie być zbytnio przyjemne.
  • Czym przyjechałeś?
  • Samochodem.
  • Daleko stoisz?
  • Na bulwarach.
  • Mogę cię odprowadzić- zaproponowała.
  • A ty, czym wrócisz?
  • Miejskim na dworzec PKP.
  • O tej godzinie?
  • Zaczekam za nocnym.
  • Chodźmy- podniosłem się z ławki.
    Gdy był festiwal świateł było bezpieczniej w Toruniu. Przejście przez rynek nie było pełnym strachu wyzwaniem. Idąc wzdłuż Wisły w kierunku mostu miałem dużo czasu, aby wypytać ją o psa. Opowiadała z pasją, ale jej oczy nieźle się błyszczały. Chciałem zapytać, dlaczego tak krótko była w Toruniu, bo przecież wyjechała trochę wcześniej ode mnie, ale to nie była moja sprawa. Może bawiła się sama i walnęła sobie dwa drinki, ale nikt nie wpadł jej w oko?
  • O której ten nocny?- zapytałem, gdy dotarliśmy do samochodu.
  • Za jakieś pół godziny.
    Zerknąłem na zegarek. Spacer zajął nam ponad czterdzieści minut i praktycznie czas mojego dojścia do siebie pokrywał się z jej odjazdem.
  • Mogę cię odwieźć.
  • W takim stanie?
  • Czuję się lepiej, ale dopiero o jedenastej będę całkiem pewien.
  • Wrócę pociągiem.
  • Daleko mieszkasz od dworca?
  • Na domkach.
  • Musisz jeszcze przejść przez osiedle.
  • Zadzwonię po siostrę to przyjdzie po mnie z naszym pieskiem.
  • Masz siostrę?
  • Mam.
  • Odwiozę cię- złapałem ją za dłoń.
  • Ej…To, że wypiłam dwa drinki nie oznacza, że jestem nawalona.
  • Sorry. Nie chciałem. Nawet tak nie pomyślałem.
  • Okej. Przejdźmy się jeszcze.
    Zamknąłem samochód i przeszliśmy się bulwarem do mostu kolejowego i z powrotem. Było wpół do dwunastej gdy wróciliśmy do auta.
  • Teraz możesz jechać.
  • Moja propozycja jest nadal aktualna.
  • Pojadę, ale nie będziesz wykonywał żadnych dziwnych ruchów.
  • Przysięgam.
  • No to w drogę- wsiadła do środka i pojechaliśmy do naszego miasteczka.
    Pojechałem na osiedle domków.
  • Gdzie?
  • Jeszcze dwa domy.
    Przejechaliśmy jeszcze jakieś sto metrów i kazała mi się zatrzymać.
  • Lepiej żeby moja siostra cię nie widziała.
  • Okej. Świetnie się bawiłem w twoim towarzystwie.
  • Nie było źle, ale przez ciebie się spóźniłam na autobus.
  • Sorry.
  • No cóż- westchnęła ciężko- Zachowałeś się jak dżentelmen.
  • Jak kto?
  • Jak dżentelmen- położyła mi dłoń na rozporku i ścisnęła spodnie.
    Jej dotyk był tak błogi, że stanął mi natychmiast.
  • Ej! Co to było?
  • Nagroda.
  • Za co?
  • Zachowałeś się miło- uśmiechnęła się i wysiadła z auta, a ja za nią.
  • Dzięki za porady. Dasz się jeszcze gdzieś zaprosić?
  • Nie spotykam się z obcymi.
  • Piotrek- wyciągnąłem rękę, którą uścisnęła.
  • Wiem.
  • Skąd?
  • Kolegowałeś się kiedyś z moim bratem. On już tutaj nie mieszka.
  • Wyjechał?
  • Jakaś dzida zawróciła mu w głowie.
  • Ty mi też zawróciłaś w głowie.
  • Naprawdę?- parsknęła śmiechem- Nie chciałam.
  • Ale to zrobiłaś.
  • Jedź już, bo robisz hałas tym dieslem.
  • Mogę zgasić.
  • Nic z tego. Siostra jest w domu.
  • Możemy pojechać do mnie.
  • Nie mieszkasz tutaj.
  • Jestem u rodziców.
  • Nie byliby zadowoleni z tej wizyty o tej porze. Dobranoc.
    Zamknęła mi furtkę przed nosem. Zapakowałem się do Audi i pojechałem na osiedle. Zaparkowałem pod murkiem na widoku z okna. Sprawdziłem czy zamknąłem drzwi, były zamknięte. Zerknąłem w górę. Widziałem sylwetkę ojca a on znał klekot tego silnika.

Trzy siostry

Chciała mu powiedzieć, że rozmowa nie została jeszcze skończona, dała jedna za wygraną. Gdy poczuła na szyi jego usta, zrozumiała, że nie będzie miała siły zmagać się z własnym pożądaniem. Dopadło ją natychmiast i kazało wstrzymać oddech. Rozgrzało krew, zakołysało w głowie, wprawiło całe ciało w niecierpliwe drżenie. Wcześniej planowała, że w podobny momencie zapali świece, by stworzyć nastrój i doprowadzić do tego, żeby potulnie przyjął wszystkie jej warunki. Teraz jednak gwałtowne emocje zmusiły ją do rezygnacji z chytrego planu. Z uwodzeniem będzie musiała zaczekać, bo w tej chwili rozbudzone zmysły domagały się natychmiastowego zaspokojenia.

Zacisnęła palce na muskularnych plecach Patryka. Siła, giętkość, ciepło tego silnego ciała działały na nią niczym najsilniejszy afrodyzjak. Niecierpliwie siłowała się z opornym swetrem, aż wreszcie udało się jej ściągnąć go przez głowę Patryka i cisnąć niedbale w kąt. Gdy zaś ujrzała jego nagie ramiona i szeroki tors, nabrała ochoty na więcej.

  • Masz chyba najcudowniejsze ciało na świecie – szepnęła, ocierając się o niego jak kotka.
  • Znam, jedno znacznie lepsze.

Gorący oddech parzył jej skórę. Kiedy poczuła dłonie Patryka na swoich ramionach, zacisnęła powieki, ale zaraz potem otworzyła je znowu. „Nie zamykaj oczu” – powróciły jak echo jego słowa sprzed kilku tygodni. Pozwoliła mu oswobodzić się z górnej części kombinezonu. Kiedy jednym ruchem rozpiął srebrny pasek, sama odrzuciła pobrzękujące obręcze daleko w tył. Teraz silne dłonie zwinnie wśliznęły się pod miękki materiał i zaczęły podróżować po jej ciele. Usta zwarły się w gorączkowym pocałunku. Języki oplatały się wokół siebie, zachęcone swoją gładkością i ciepła wilgocią. Uwolniły się, dopiero kiedy obojgu zabrakło tchu.

Patryk wziął ją na ręce i przez moment tulił do siebie, jakby była jego dzieckiem, a nie kochanką. Widocznie ona też musiała się tak poczuć, bowiem oparła ufnie głowę o jego ramię, zaskoczona tym, że wydaje się sobie poddać bez walki. Patrzyła mu prosto w oczy, gdy kładł ją na puszystym dywanie i drżącymi rękami zsuwał z niej kombinezon, pod którym była zupełnie naga. Intensywna barwa jego oczu, a także ich wyraz wystarczył, żeby jej ciało przygotowało się na przyjęcie kochanka. Julia, wiedziała, że wieczór skończy się właśnie tak, czekała na tę chwilę, ale kiedy ta wreszcie nadeszła, zaskoczyła ją gotowość własnego ciała wystarczyło jedno długie, głębokie spojrzenie, żeby całkowicie utraciła nad sobą kontrolę i oplotła Patryka zaborczo zaciskając nogi wokół jego bioder tak mocno, jakby bała się, że może uciec.

A Patryk patrzył wciąż w jej rozpalone, nieprzytomne oczy i jak kiedyś, tak i teraz Julia kojarzyła mu się z pogańską boginią albo syreną, która dopadła swoją ofiarę i nie zamierza jej wypuścić z morderczego uścisku. Chciał być tą ofiarą, czuł, że mógłby umrzeć w tej chwili bez cienia żalu. Krew przelewała się w jego żyłach jak rozszalała fala. Zapach, ten sam, który poczuł już pierwszego dnia, musiał mieć rzeczywiście narkotyczny wpływ na jego organizm. Kleił się do skóry i włosów, rozpalał do białego, mącił myśli. Wyzwalał w nim jaką pierwotną, brutalną siłę, z którą gniótł i miażdżył jej chętne ciało.

Wilgoć jej skóry podniecała go tak, że z całych sił ocierał twarz o pokryte kropelkami potu ramiona. Dłonie i usta nie miały dość smakowania pełnych piersi. Każdy ruch sprawiał, że pragnienie stawało się nie do wytrzymania. Siłowali się ze sobą, chcąc jednocześnie dawać sobie najsilniejsze, najbardziej pobudzające pieszczoty. Julia zdzierała z niego dżinsy, a on czuł, że nie zdąży, że nie wytrzyma. Każda sekunda była torturą, każdy moment zwłoki rozdzierał bólem niezaspokojenia. Aż wreszcie wszedł w nią z okrzykiem bezmiernej radości i ulgi.

Jej ciało natychmiast zacisnęło się wokół niego niczym rozgrzana, plastyczna masa, która przylgnęła idealnie do każdego skrawka jego skóry. Był w niej i czuł, że jest gładka i śliska niczym wnętrze muszli. Jej krzyk przypłynął do niego z daleka, przedarł się przez mrok, który ogarnął jego umysł.

Smukłe, delikatne palce zaciskały się spazmatycznie i wplątywały w puch dywanu. Pierwsza gorąca fala, która unosiła Julię, była jak ogłuszający ryk wodospadu. Porwała ją, ale nie uwolniła do końca z bolesnego napięcia, które wciąż czuła każdym nerwem rozedrganego ciała. Chciała jeszcze więcej, jeszcze silniej, więc wygięła się i z nową siłą przywarła do ruchliwych bioder Patryka.

Szybko zespolili się w jednym rytmie, wpadli w obłędny taniec, który z każdą chwilą stawał się coraz dzikszy, coraz bardziej brutalny. W ostatnim momencie Patryk zebrał wszystkie siły, aby choć na chwilę odsunąć się i spojrzeć w jej twarz. To zaś, co zobaczył, nieuchronnie pchnęło go ku krawędzi, przed którą jeszcze się cofał. Splótł mocno dłonie z dłońmi Julii, a potem runął w raz z nią w otchłań, w przepaść, w kipiel rozkoszy.

Szumiało mu w głowie dokładnie tak samo, jak podczas wakacji nad morzem, kiedy porwała go i skołowała silna oceaniczna fala. Poczuł w ustach smak, który do złudzenia przypominał cierpką gorycz słonej, morskiej wody. Pierwszą myślą, która przyszła mu do głowy, było to, że nareszcie jest wolny. A pierwszym słowem, które wyszeptał ochryple, było imię kochanki.

Tylko kolega z pracy

Wiesz już kim jestem, ale tak naprawdę nic o mnie nie wiesz. Jeśli więc mamy się poznać, opowiem Ci o sobie coś, o czym prawie nikt nie wie.

Na studiach miałam kilka przelotnych romansów, ale do tej pory byłam tylko w jednym naprawdę poważnym związku. Bartek jest programistą, więc kimś z zupełnie innego świata, ale przez pierwsze lata dogadywaliśmy się świetnie. Wynajęliśmy wspólnie mieszkanie, przez jakiś czas mieliśmy kota, a choć do małżeństwa nigdy mu się nie spieszyło, zaczęliśmy nawet rozmawiać o dzieciach.

Z czasem w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna, co nie byłoby nawet takie złe, ale na dodatek coraz trudniej było mi dogadać się z Bartkiem. Miał do mnie coraz więcej pretensji, często robił awantury z błahych powodów, był zazdrosny o każdą chwilę, którą spędzałam bez niego. Patrząc z perspektywy czasu myślę, że Bartek, mimo dobrej pracy, ma po prostu niskie poczucie własnej wartości i dlatego przelewa swoje frustracje na mnie.

Ostatnie miesiące były dla nas bardzo ciężkie, wypełnione kłótniami i wzajemnymi zarzutami. Gdy jeszcze wyszło na jaw, że Bartek nie zawsze był wobec mnie uczciwy i miał całkiem spore grzeszki na sumieniu, sytuacja stała się nie do zniesienia. Ustaliliśmy, że odpoczniemy od siebie. On najpierw wziął urlop i spędził trochę czasu u rodziców w rodzinnej miejscowości, a po powrocie zatrzymał się u kolegi, z którym, jeśli wierzyć ich profilom społecznościowym, spędza szampańskie wieczory w towarzystwie zawsze innych koleżanek.

Właściwie sama już nie wiem, co mnie łączy z Bartkiem. Oficjalnie mamy tylko przerwę, ale im dłużej jestem sama, tym częściej myślę o tej relacji w czasie przeszłym.

A Marcin? Zajmuje się w naszej firmie pozyskiwaniem zleceń. Gdy Bartek o niego podpytywał, mówiłam mu, że Marcin to tylko kolega z pracy i właściwie nie mijałam się z prawdą. Lubiłam jego zapach gdy stawał blisko, podobały mi się ciemne blond włosy i to, że jest wysoki, ale nie widziałam w nim materiału na partnera. Tak naprawdę nawet za dużo nie rozmawialiśmy twarzą w twarz, za to całe dnie spędzaliśmy wisząc ze sobą na komunikatorze. To zbliżyło nas do siebie, ale jako przyjaciół. A może tylko tak chciałam o tym myśleć…?

Adam, były kolega z pracy, zaprosił w zeszły piątek ludzi z naszego zespołu do modnej knajpki, bardzo fajnej choć po drugiej stronie miasta. Ponieważ Marcin mieszka w tamtych okolicach, powiedział, że możemy podjechać do niego, bo stamtąd już blisko, a przy okazji się odświeżymy i wprowadzimy w odpowiedni nastrój drinkiem lub dwoma. Zgodziłam się, i tak nie miałam innych planów.

Jego mieszkanie było nieduże, ale ładne i schludne. Marcin zrobił nam po drinku. Trochę porozmawialiśmy, a potem on mnie przeprosił i poszedł wziąć prysznic, zostawiając swoją szklankę w połowie pełną. Ja piłam szybciej niż on. Chyba podświadomie denerwowałam się tą sytuacją i tym, co może z niej wyniknąć.

Gdy zniknął za drzwiami łazienki, ja przespacerowałam się po jego salonie. Trochę mnie zaskoczyło, jak poukładany okazał się Marcin. Miał też zainteresowania, których bym się nie spodziewała. Brałam go raczej za luzaka, który płynie beztrosko przez życie, ale jego mieszkanie wydawało się być domem faceta, który wie, czego chce i jak to zdobyć.

Usiadłam na kanapie zatopiona w myślach. Wzięłam jeszcze łyka i spojrzałam na zegarek.

  • Marcin, my w sumie jeszcze sporo czasu mamy, – zauważyłam.
  • To chcesz już jechać czy może jeszcze chwilę zostaniemy? – odezwał się niespodziewanie.

Stanął w drzwiach, świeżo po prysznicu, prawie nagi. Miał na sobie tylko ręcznik, którym owinął talię. Zaskoczyły mnie jego szerokie ramiona i umięśnione nogi – na co dzień chodził w bluzach i szerokich spodniach, przez co miałam inne wyobrażenie jego sylwetki.

  • A ty nie powinieneś się ubrać? – zapytałam, nie wiedząc, jak zareagować.

Zaczął iść w moją stronę. Musiał wycierać się niedbale, bo strużki wody wciąż spływały po jego ciele. Poczułam się nieswojo, wstałam. Unikałam patrzenia na niego. Rozejrzałam się za torebką i sięgnęłam po nią, ale on złapał mnie za rękę. Najpierw ścisnął mocno, ale natychmiast złagodził uścisk.

  • Jeśli tego nie chcesz – zaczął łagodnym tonem, patrząc mi w oczy – wystarczy, że powiesz. Ale muszę to wiedzieć, Natalia.

Już kiedyś mówił, że mu się podobam. Dla niego było to chyba poważne wyznanie, ale ja je zbagatelizowałam, udawałam, że traktuję to jak zwykłą uwagę bez głębszego dna. Nie chciałam komplikować tej relacji, a poza tym był Bartek.

Marcin przełożył delikatnie kosmyk moich włosów za ucho. Poczułam dreszcze na karku. Jego usta zbliżały się do moich. Nie wiedziałam, czy tego chcę, ale nie zrobiłam nic, żeby się odsunąć. Objął moje wargi swoimi. Położył dłoń na tyle mojej głowy.

Nie było już odwrotu. Gdy poczułam, jak jego język wślizguje się coraz głębiej w moje usta, zaczęłam odwzajemniać pocałunek. W podbrzuszu poczułam mrowienie, objęłam go, ale nieśmiało. On odczytał to jako sygnał. Wziął mnie w silne ramiona, objął mocno i stanowczo, a nasz pocałunek stał się jeszcze bardziej namiętny.

Nie przerywając, Marcin zaczął rozpinać mi koszulę. Od góry, guzik po guziku. Na biodrze poczułam jego rosnącą erekcję. Położyłam dłonie na dolnej części jego pleców, a potem zsunęłam je pod ręcznik, na pośladki. Były twarde i krągłe – nie wiem, czy Marcin ćwiczył, czy po prostu tak miał, ale zaskoczyło mnie, jak dobrze jest zbudowany.

Przerwał pocałunek i spojrzał mi w oczy. Zrzucił ze mnie rozpiętą już koszulę, po czym przejechał palcem po szyi i w dół, robiąc okrężne ruchy wokół odsłoniętej części piersi. Byłam tak przejęta, że słyszałam tylko nasze oddechy – jego opanowany, mój krótki i szybki. Nie mogłam znieść oczekiwania. Tym razem to ja zainicjowałam pocałunek, napierając na niego. Ręcznik zsunął mu się z bioder, a on zaczął rozpinać mi stanik.

Nie chciałam żeby zauważył, że patrzę na jego penisa, ale byłam go ciekawa, podekscytowana tym, co mnie czeka. Dotknęłam go więc delikatnie nie przerywając pocałunku, niby przypadkiem. Był rozgrzany od pulsującej w nim krwi. Kiedy Marcin zdjął mi stanik, objęłam jego sprzęt dłonią. Był grubszy, niż się spodziewałam, a przede wszystkim twardy.

Marcin odepchnął mnie lekko, tak, że znów usiadłam na kanapie. Miałam na sobie tylko spodnie i buty na szerokim obcasie, on stał przede mną całkiem nagi. Wykonał krok w moją stronę, a ja odważyłam się spojrzeć na jego przyrodzenie.

Było gładkie i proporcjonalne, z główką ciut szerszą od podstawy i lekkim zgrubieniem z jednej strony. Nie chciałam myśleć o Bartku, ale penis Marcina był przynajmniej o kilka centymetrów dłuższy. Trochę mnie to niepokoiło – miałam niewielu partnerów, więc bałam się, że okażemy się niedopasowani. Jednocześnie podniecało mnie oczekiwanie na to, co się wydarzy.

Schyliłam się i ściągnęłam buty. Gdy uniosłam wzrok, członek Marcina był tuż przy mojej twarzy. Chwyciłam go ponownie i zaczęłam powoli przesuwać po nim ręką. Marcin położył dłonie na swojej głowie, uniósł ją ku sufitowi i westchnął głęboko. Wtedy zrozumiałam, że dla niego to też wyjątkowa chwila, że też jest podniecony jak nigdy i pragnie mnie tak, jak Bartek nigdy nie pragnął.

Dało mi to poczucie władzy i zachęciło, by sprawić Marcinowi jeszcze większą rozkosz. Choć z innymi za tym nie przepadałam, wsunęłam penisa Marcina do ust, płytko, na wysokość główki. Najpierw lizałam jego żołądź, a potem, zachęcona cichymi jękami, zaczęłam go ssać, ruszając głową w tył i w przód. Nie za głęboko – na to nie byłam gotowa – ale głębiej, niż kiedykolwiek wcześniej.

Speszyłam się, gdy położył dłoń na mojej głowie – taki gest źle mi się kojarzył. Zaczął jednak delikatnie mnie głaskać. Gdy jego gorący sprzęt pulsował mi w ustach, nasze spojrzenia się spotkały – w jego oczach widziałam tylko ciepło i zaufanie.

Marcin odsunął się i klęknął przede mną. Rozpiął mi rozporek, a gdy uniosłam pupę, zręcznym ruchem zdjął mi spodnie, odsłaniając majtki. Przejechał po nich dłonią, zatrzymując ją tam, gdzie byłam wilgotna. Spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem. Zawstydziłam się, ale też podniecało mnie, że on widzi, jak bardzo go chcę.

Chwycił moje dłonie i uniósł je, po czym delikatnie przejechał koniuszkami palców najpierw po moich nadgarstkach, potem w dół, aż doszedł do ramion. Stamtąd przeszedł przez grzbiet, uwalniając kolejne porcje dreszczy. Kontynuował przez piersi, przejechał po brzuchu, aż w końcu chwycił mocno majtki u bioder i ściągnął zdecydowanie. Czekałam tylko, aż rozchyli mi nogi… a długo nie musiałam czekać. Jedną spuściłam na podłogę, drugą miałam podwiniętą na kanapie. A między nie wspiął się jego kutas.

Znów spojrzeliśmy na siebie. Jego wzrok zdawał się mówić, „wszystko będzie dobrze, nie robisz nic głupiego… a jeśli nawet, nie będziesz miała czego żałować.” Ustawił główkę w wejściu do mojej szparki. Czekał na zgodę. Wstrzymałam oddech i skinęłam.

Wszedł we mnie. Czekałam na to, ale i tak mnie zaskoczył. A kiedy wypełnił mnie najbardziej, jak myślałam, że można, wszedł głębiej.

Instynktownie dotknęłam podbrzusza, spodziewając się, że poczuję go przez skórę. Jednocześnie dotknęłam biodra Marcina, próbując dać mu sygnał, by się zatrzymał.

Przestał ruszać biodrami, pozostając głęboko we mnie, i dotknął mojej twarzy. Przejechał zewnętrzną stroną dłoni po policzku, i nie przestając patrzeć w oczy, nachylił się do pocałunku. Gdy nasze usta się zetknęły, jego członek wślizgnął się jeszcze ciut głębiej. Choć było to ledwie kilka milimetrów, poczułam jak prąd przeszywa całe moje ciało.

Wcisnęłam mu paznokcie w plecy – sama nie wiem, czy w przypływie bólu czy rozkoszy. Granica między tymi dwoma stała się płynna. Dla niego chyba też, bo wbiłam się dość głęboko, a on nie dał po sobie nic poznać. Na pewno zostawiłam mu ślady, ale wtedy nie zaprzątałam sobie tym głowy.

Wysunął się powoli, nie do końca, ale dostatecznie, bym mogła odetchnąć. Dał mi chwilę, a potem zaczął wykonywać okrężne ruchy biodrami, choć miał mało przestrzeni, bo moja cipka ciasno opinała jego krępy kij. Rozgrzewała się dla niego, a on z każdym ruchem powracał głębiej i głębiej.

Przez chwilę byłam gdzie indziej. Na wakacjach na wsi… a może w łóżku, w którym masturbowałam się po raz pierwszy? Nie, to było na olimpiadzie językowej, w której zajęłam pierwsze miejsce… chyba, że w domu u Kaśki, z resztą dziewczyn, kiedy po raz pierwszy oglądałam film pornograficzny z kasety.

Musiałam wrócić do rzeczywistości. Otworzyłam oczy.

„Marcin mnie pieprzy,” pomyślałam.

Zarzuciłam mu nogi na ramiona. Czułam już tylko żar, rozpływający się od ud na całe ciało. „Niech pieprzy.”

Uniosłam głowę ku jego twarzy i dotknęłam jej. Był skupiony, miał zamknięte oczy, przygryzał wargę. Pomyślałam, że nie chce skończyć przede mną.

  • Dość, – syknęłam.
  • Co? – wykrztusił, jakby wyszedł z transu.
  • Wyjdź, – powiedziałam, teraz już zdecydowanie, kierowana instynktem.

Wyszedł ze mnie powoli, chyba nieświadomie pozwalając docenić każdy skrawek wysuwającej się rozkoszy. Wydawał się zawiedziony; może trochę zmartwiony, że zrobił coś nie tak. Doskonale wiedziałam, jak wybić mu ten pomysł z głowy.

Teraz to ja pisałam scenariusz. Ułożyłam się wzdłuż kanapy. Położyłam łokcie na oparciu i wypięłam tyłek najbardziej jak umiałam. Nie musiałam długo czekać, aż pufy ugięły się pod ciężarem wdrapującego się na mnie Marcina.

  • Och! – nadział mnie ponownie, na pełną głębokość. Gdy wysunął się do połowy, czekałam na kolejne pchnięcie, ale on jakby zastygł. Byłam zbyt spragniona rozkoszy by czekać, aż weźmie się do pracy. Sama zaczęłam bujać biodrami, z każdym ruchem nabijając się głębiej na jego pulsującego drąga.

Liczyło się tylko moje ciało; szybko bijące serce, mięśnie zaciskające się w erotycznej harmonii, krew buzująca w żyłach. Zsunęłam tors z oparcia kanapy i położyłam się na płasko, z dłoniami po bokach, dzięki temu mogąc wyżej unieść pośladki. Moja szparka opięła się jeszcze mocniej na twardym penisie Marcina, co na chwilę odebrało mi resztki panowania nad sobą.

  • Tak, – wystękałam, zaskakując samą siebie. Z reguły nie byłam głośna w łóżku.

Marcina musiało to podniecić, bo na nowo włączył się do gry. Tym razem jego ruchy były bardziej mechaniczne, już nie tak czułe, ale właśnie na to miałam ochotę.

Marcin z wyczuciem zwiększał tempo wypełniających mnie pchnięć. Klepnął mnie w pośladek, dość mocno, ale spodobało mi się to. Zaczęłam mocniej kołysać dupką, żeby dać mu do zrozumienia, że mi to odpowiada, że chcę więcej. Położył mi dłonie na biodrach i dalej rytmicznie wpychał mnie na szczyt rozkoszy, co i rusz dając kolejnego klapsa, z których każdy doprowadzał mnie na skraj szaleństwa.

Zapach jego żelu pod prysznic i moich perfum połączył się z wonią naszych soków, tworząc odurzającą, grzeszną mieszankę. Pozbyłam się wszelkich zahamowań, nie słyszałam już własnych jęków… a może krzyków? Wsunęłam rękę pod brzuch i zaczęłam pieścić twardą, nabrzmiałą łechtaczkę. Nie wytrzymałam tego długo. Doszłam.

Zacisnęłam się tak mocno, że przez chwilę zwątpiłam, czy kiedykolwiek się rozluźnię. To był jeden z najdłuższych i najbardziej intensywnych orgazmów jakie przeżyłam – taki, którego koniec przyjmujesz z ulgą. Marcin stęknął i wysunął się ze mnie. Poczułam pustkę w podbrzuszu gdy go zabrakło, jakby mnie wydrążył. Jego ciepłe, gęste nasienie spłynęło po moich plecach i pośladkach.

To był udany wieczór dla nas obojga.

Niecałą godzinę później siedziałam już z naszymi znajomymi w ogródku. Właśnie przyszedł Marcin – umówiliśmy się, że dołączy do nas później, żeby nie budzić niczyich podejrzeń. Przywitał się ze wszystkimi i usiadł naprzeciwko, obok naszej wspólnej koleżanki, której chyba się podobał. Przez resztę wieczoru prawie nie rozmawialiśmy, ale nasze spojrzenia często się spotykały.

Pamiętna noc

Maciek nigdy wcześniej nie był na takim balu. Nie lubił imprezować i kiedy jego koledzy z klasy wybierali się czasem na jakąś dyskotekę, on zawsze wymyślał wymówkę. Na studniówkę jednak musiał pójść, nawet jego rodzice nalegali by się wybrał, mówili że bal maturalny pamięta się przez całe życie i jeśli go opuści, to potem może być mu żal, no więc poszedł. Okazało się, że zabawa była całkiem fajna. Już na początku przekonał się, że rodzice rzeczywiście mieli rację i z pewnością zapamięta tą imprezę do końca życia.

Pierwszym, co niesamowicie spodobało się tu Maćkowi, było robienie pamiątkowych zdjęć. Dziewczyny tradycyjnie zadzierały wtedy swoje sukienki aby pokazać czerwone podwiązki. Mógł przyglądać się do woli nogom koleżanek z klasy, u kilku z nich zobaczył nawet majtki, te widoki tak uderzyły mu do głowy, że jeszcze długo potem o nich rozmyślał.

Cieszył się, że nie musi tańczyć poloneza, bo zwyczajnie nie umiał ani nie lubił tańczyć. Większość klasy musiała. Kiedy potem przyszła pora swobodnego tańca i jedna z koleżanek próbowała namówić go do zabawy, także odmawiał, ale po jakiejś godzinie, kiedy razem z kolegami wypił trochę wniesionego po kryjomu alkoholu i nieco się rozluźnił, uległ ponownym namowom i zaczął nieporadnie poruszać się na parkiecie tanecznym krokiem. Z początku żałował, że się zgodził, ale podczas tańca kilka razy przypadkowo dotknął pupy koleżanki i uznał to za wystarczające wynagrodzenie swojego upokorzenia. Jakaś dziewczyna w tłoku nawet otarła się o jego ramię biustem, tak że poczuł przyjemną miękkość, co tak mu się spodobało, że przez długi czas nie schodził z parkietu, oczekując kolejnych miłych incydentów, aż w końcu nie wytrzymał i poszedł do toalety i się zaspokoił.

Później siedział długo z innymi chłopakami przy stole, skąd – popijając drinki – wszyscy przyglądali się koleżankom na parkiecie, czekając aż którejś w tanecznym obrocie uniesie się sukienka i będzie można dostrzec podwiązkę albo nawet majtki, co zdarzało się dość często. Większość obecnych była już nieźle wstawiona, dziewczyny stawały się coraz śmielsze, przy innych stolikach można było zobaczyć całujące i obmacujące się pary, Maciek z przyjemnością to wszystko obserwował. Nagle ktoś klepnął go z tyłu w ramię. Odwrócił się i zobaczył swoją siostrę, która także była na studniówce.

  • Ja już wracam, a ty? – spytała niezadowolona.
  • Już? – zdziwił się Maciek. – Ja jeszcze nie.
    Wcześniej myślał, że będzie odwrotnie i to on zechce czym prędzej się zawinąć do hotelu, tymczasem póki co nie chciał jeszcze wracać.
  • Ok, to idę sama, na razie. – Monika skierowała się do wyjścia.
    Maciek jeszcze chwilę siedział z kolegami. W międzyczasie spostrzegł, że Bartek, który przyszedł na studniówkę razem z jego siostrą jako para – teraz spoufala się na kanapie z jakąś inną dziewczyną. Pewnie to dlatego Monika była taka niezadowolona i sobie poszła, ale w sumie mogła to przewidzieć, bo było powszechnie wiadomo, że Bartek to kobieciarz i będzie podrywał wszystkie dziewczyny. Zrobiło się sennie, było już późno, niektórzy zaczęli się rozchodzić, Maciek także zaraz poczuł się zmęczony. Teraz do hotelu, tam zwali sobie jeszcze jedną gruchę, a potem spać. Mieszkał daleko, bez możliwości powrotu w nocy, dlatego rodzice wynajęli dla niego i Moniki pokój niedaleko miejsca zabawy, żeby po balu mieli gdzie przenocować. Z Moniką byli bliźniakami, chodzili do jednej klasy, dlatego też obydwoje uczestniczyli w tej studniówce.

Kiedy wszedł do pokoju, siostra już spała. Jej sukienka i buty leżały na podłodze koło łóżka, najwidoczniej tylko je z siebie zrzuciła i położyła się spać. Była rozkryta i leżała tak odwrócona tyłem, w samych majtkach, rajstopach i staniku. Na udzie miała ciągle czerwoną podwiązkę. Maćka na ten widok, ku jego własnemu zdziwieniu, przeszyło miłe uczucie podniecenia. Monika podniosła głowę.

  • O, już wróciłeś? – spytała.
  • No.
    Znowu odwróciła się tyłem, a Maciek mimo woli usiadł na swoim łóżku i przyglądał się jej pupie. Jakoś ciężko mu było oderwać wzrok. Zdał sobie sprawę, że znowu mu stanął. Monika miała białe, kuse majteczki, z brzegami zakończonymi powabną koronką. I te jej szczupłe, długie nogi pokryte delikatnym materiałem cienkich, cielistych rajstop. Ten widok bił na głowę wszystko, co Maciek do tej pory widział. Złapać ją za pośladek to by było coś wspaniałego. Wyciągnął rękę i zatrzymał ją w połowie drogi.
  • Monia, ale z ciebie to jest wieśniara – powiedział.
  • Czemu? – spytała obojętnie.
  • Przekrzywiły ci się rajstopy. Ty tak byłaś na studniówce? – Maciek udawał zniesmaczenie.
    Czuł, że oddech mu przyśpieszył na samą myśl o tym, co chciał zrobić. Zdecydował się i położył palec na pupie siostry. Przejechał nim wzdłuż szwa rajstop, który rzeczywiście był trochę przesunięty w lewą stronę.
  • Tutaj masz nierówno.
  • Oj dobra tam – burknęła sennie Monika.
  • Daj, poprawię ci.
    Złapał palcami materiał rajstop i pociągnął, niby to chcąc je naprostować.
  • Majty też masz krzywo – powiedział i zaczął masować siostrę po pupie.
  • Oj dobra, nieważne.
  • Nawet się nie rozebrałaś do spania. – Maciek wsunął palec pod podwiązkę na udzie.
    Zsunął się ze swojego łóżka i uklęknął przy Monice. Rozpiął sobie rozporek i wyciągnął na wierzch swoje sterczące przyrodzenie. Zaczął się onanizować, masując siostrę po pupie i po udach.

Monika czuła, że brat coraz mocniej ją obmacuje. Słyszała jego dyszenie za plecami, nagle poczuła się jakoś dziwnie i rozbudziła się zupełnie. Odwróciła głowę i ze zdziwieniem zobaczyła masturbującego się Maćka, klęczącego przy jej łóżku z wypiekami na twarzy. Wzdrygnęła się i zrobiła zniesmaczoną minę.

  • Co ty robisz ty zboczeńcu! – krzyknęła.
    Maciek opamiętał się i cofnął rękę.
  • Przepraszam – bąknął zmieszany, spuszczając głowę.
    Monika patrzyła na niego nie mając pojęcia jak się zachować.
  • Po prostu masz bardzo fajną dupcię – próbował się usprawiedliwić. – Naprawdę bardzo… Nie mogłem się powstrzymać…
    Maciek był cały rozdygotany z nerwów, Monice nawet zrobiło się go żal bo w sumie to nie jego wina, że nie mógł się powstrzymać. Wiedziała, że jej brat nigdy nie miał dziewczyny i zdawała sobie sprawę, że jest posiadaczką fajnego tyłka, więc skoro leżała przed nim taka pół naga to sama była sobie winna, po prostu nie przyszło jej do głowy, że może tak podziałać na własnego brata.
  • Ok, nic się nie stało – powiedziała już spokojniej.
  • Naprawdę?
  • Nie ma sprawy.
    Złapała go za rękę i położyła jego dłoń na wewnętrznej stronie swojego uda. W jakiś dziwny sposób nawet spodobała jej się myśl, że rozbudziła w kimś takie pożądanie. Była trochę pijana, do tego było jej smutno po tym jak wcześniej jej niedoszły chłopak Bartek podrywał inną dziewczynę na studniówce, hamulce trochę puściły i zechciała pozwolić bratu się wymacać.
  • To moja wina – powiedziała, układając się znowu tyłem do Maćka i czując, jak ten gładzi ją po udzie. – Sama cię sprowokowałam bo nie powinnam taka goła leżeć, więc już sobie ulżyj…
    Maciek pieścił coraz mocniej i coraz wyżej jej uda, a jej coraz bardziej się to podobało. Zamknęła oczy i próbowała odpędzić dziwne wyrzuty i myśli o tym, że jednak powinna to przerwać. Maciek złapał ją za krocze i zaczął pożądliwie ściskać, aż zaczęły przeszywać ją przyjemne dreszcze rozchodzące się po brzuchu, próbowała się nie ruszać i nie dać po sobie nic poznać. Czuła jednak, że robi jej się wilgotno w kroku. Brat sapał jej w szyję, po chwili wszedł na łóżko i położył się za nią. Namierzył jej szparkę i zaczął mocno ją naciskać, wsuwając w nią odrobinę palce wraz z materiałem majtek. Wiedziała, że zaraz poczuje jaka jest mokra. Zaczął całować ją po ramieniu, pozwalał sobie na coraz więcej, ale ona jakoś nie chciała mu przerywać. Przestał pieścić jej łono, czuła jak liże jej plecy, schodzi językiem niżej, na pupę i na nogi, całuje jej pośladki, trochę ją to dziwiło ale i podniecało. Powędrowała dłonią między swoje nogi i sama zaczęła się masować. Maciek klęczał nad jej nogami i lizał po łydkach, zszedł na stopę, zaczął ssać jej palce, pomyślała sobie, że niezły z niego zboczeniec. Po chwili Maciek ponownie się za nią położył i przylgnął do jej ciała. Poczuła na udzie coś twardego, domyśliła się, że to jego penis. Zaczął się o nią ocierać. Złapał ją przez stanik za piersi i zaczął ściskać.
  • Ale wiesz, że to kazirodztwo? – zapytała szeptem.
  • Co ty gadasz – wydyszał jej w szyję. – Przecież wcale się nie ruchamy… Nawet nie zdejmuję ci majtek ani rajstop…
  • Niby masz rację.
    Maciek wsunął penisa pod jej podwiązkę i poruszał nim w górę i w dół. Zaczął majstrować przy zapięciu stanika. To poszło już za daleko, spróbowała zaprotestować.
  • Nie, zostaw.
    Maciek rozpiął jej biustonosz i patrzył nad ramieniem siostry na cycki. Przytrzymała jednak stanik pod pachą, więc ciągle były zakryte.
  • Ależ bym chciał zobaczyć te twoje cycuszki – westchnął.
  • No dobra.
    Monika podniosła się i usiadła po turecku, wypuszczając stanik, który zsunął się jej na kolana. Maciek z zapartym tchem wpatrywał się w nieduże piersi swojej siostry, które sterczały bardzo zachęcająco. Usiadł naprzeciw niej i drżącymi dłońmi złapał za cycki. Popatrzyli sobie w oczy. Twarz Moniki też była rozpalona.
  • Daj, zrobię ci dobrze, chcesz? – spytała.
    Maciek nieśmiało kiwnął głową. Zaczęła zdejmować mu spodnie. Po chwili usiedli obok siebie na brzegu łóżka i Monika chwyciła rozpalone prącie brata. Kiedy je ścisnęła, wyciekła kropelka śluzu, którą rozsmarowała dłonią po żołędzi i zaczęła poruszać ręką. Maciek łapał siostrę za cycki i czuł nadchodzący wytrysk. Wzięła jego dłoń i położyła na swoim brzuchu.Przesunęła ją w dół, dając do zrozumienia, żeby włożył jej ją do majtek. Maciek wsunął się powoli palcami pod gumkę rajstop, następnie w majtki i poczuł mokre i rozpalone łono siostry.
  • Wyruchaj mnie palcem, dobra? – jęknęła.
    Maciek włożył palec do siostrzanej pochwy i zaczął nim poruszać. Monika dyszała coraz ciężej. Patrzył z góry na jej wyprężone piersi, na śliczne nogi, na własną rękę poruszającą się w jej majtkach, na przekrzywioną podwiązkę… Zacisnął powieki i wytrysnął nasieniem, które spłynęło Monice po dłoni.
  • Pobrudziłeś mi rękę – wydyszała po chwili, pokazując mu swą ospermioną dłoń.
  • Przepraszam – bąknął.
  • No nie przestawaj – jęczała.
    Maciek penetrował teraz dwoma palcami jej cipkę.
  • Dobrze, ruchaj mnie palcami… – sapała.
    Położyła się na plecach i rozchyliła nogi, żeby wszedł w nią głębiej. Przestała powstrzymywać jęki, zaczęła wydawać coraz głośniejsze, urywane odgłosy. Maciek czuł palcami jej orgazm, czuł skurcze pochwy, widział rozkosz malującą się na jej twarzy.
  • Dobra, ok – wydyszała po chwili. – Starczy…
    Maciek wyjął rękę z majtek siostry i poczuł się zakłopotany.
  • No, idziemy spać – szepnęła Monika nie patrząc mu w oczy.
  • Dzięki.
    Nie wiedząc za bardzo, jak powinien się zachować, spróbował cmoknąć siostrę w policzek, ale ta odsunęła się od niego. Wstała i bez słowa poszła do łazienki. Maciek położył się w swoim łóżku, nakrył się pod samą szyję i zamknął oczy. Kiedy Monika po dłuższym czasie wróciła, udawał, że śpi, ale tak naprawdę nie mógł zasnąć aż do rana.

Na wycieczce

Mam kilkanaście. Jestem szczupłą dziewczyną, o długich ciemnych blond włosach, o piwnych oczach. Razem z moją klasą wyjechaliśmy na 3 dniową wycieczkę w góry z 2 opiekunami. Na wycieczce było rewelacyjnie, dużo atrakcji i gdyby tylko pomyśleć że to był dopiero początek przyjemności jakich doznam na tym wyjeździe… Gdy nadchodził wieczór wszyscy poszliśmy do restauracji na kolację, a potem do motelu w którym wynajmowaliśmy pokoje. Ja wynajmowałam pokój z dwiema koleżankami.
Gadałyśmy chwilę, a potem poszłyśmy spać. Po godzinie snu obudziła mnie potrzeba skorzystania z toalety, więc wyszłam z pokoju i powędrowałam na sam koniec korytarza do łazienki, która była blisko pokoju mojego kolegi który mi się strasznie podobał. Gdy byłam w toalecie wszedł on, zawstydzony przeprosił mnie i wyszedł czekając na swoją kolej przed drzwiami. Gdy wyszłam powiedział mi żebym poszła do jego pokoju i poczekała tam na niego, bo ma mi coś ważnego do powiedzenia. Poszłam więc tam, było bardzo ciemno, a ja nie wiedziałam gdzie jest włącznik światła więc stałam na środku pokoju w ciemności. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi i pytanie : Maja jesteś tu ? odpowiedziałam : tak. A gdzie Michał ?, – Michała nie ma pokłóciłem się z nim ostro i poszedł spać do innych kolegów. Michał, był kolegą Maciusia który był z nim w pokoju. Przez moment zrobiło się podejrzanie cicho aż poczułam dłonie na swoich biodrach i jak Maciek przygryza mi ucho, po chwili wyszeptał mi : podniecasz mnie kochanie, jesteś taka piękna, zostaniesz dziś ze mną. Nie odpowiadając nic, oddawałam się rozkoszą, jakie on mi dawał. Całował mnie po szyji, po czym zdjął ze mnie bluzkę nocną i spodenki, byłam zupełnie naga. Zaczął całować mnie niżej po plecach, aż zaczął przygryzać mój tyłek. Po chwili odwrócił się do mnie przodem i całując mnie w usta wziął mnie na ręce wpijając swoje dłonie w moje jędrne pośladki. Podszedł ze mną do łóżka i rzucił mnie na nie. Po czym zaczął ssać moje sutki, wsadził palca w moją nabrzmiałą i mokrą już cipkę, szybko włożył drugi. Po jednym momencie do paluszków dołączył jego zwinny język. Wyprawiał nim cuda. Byłam taka podniecona, jęczałam z zachwytu. Po momencie zadowalania mnie, Maciek położył się na plecach i czekał aż mu się odwdzięczę. Nie czekał długo, zdjęłam z niego koszule nocną i całowałam po torsie. Jego bokserek też się pozbyłam. Na wierzchu był jego duży sterczący już żołnierz. Usiadłam mu na kolanach przerywając pocałunki, czym zaczęłam robić mu dobrze moimi zwinnymi stópkami. Robiłam to energicznie. Po krótkiej chwili zmieniłam pozycje i zajęłam się teraz zabawianiem go poprzez moje usta. Oblizałam trzon jego twardego penisa po czym włożyłam go sobie do buzi. Maciuś odchylał głowę z zamkniętymi oczami w tył i pojękiwał. widziałam że mu się to podobało. Oblizywałam jego kolegę od góry aż po same jądra. Gdy robiłam mu loda złapał mnie za głowę i przyciskał bardziej do siebie, a ja krztusiłam się lekko jego ogierem. Wyjęłam go z ust i zaczęłam całować się z Maćkiem. Wyszeptałam mu : wejdź we mnie. Dłużej nie wytrzymam. Maciuś więc położył mnie na łóżku i rozchylił moje nogi. nagle poczułam jak powoli wchodzi we mnie. Miał ułatwione zadanie poprzez moją mokrą cipkę od soczków podniecenia. Zaczął mnie ruchać szybciej i szybciej, aż pracował tak szybko jak maszyna. Wpadł w trans i nie mógł przestać. Na dodatek zacisnęłam na jego plecach moje nogi żeby nie wychodził tak szybko. Strasznie krzyczałam i wyjąkałam że dochodzę, więc on zatkał moje usta dłonią żeby przypadkiem nikt nas nie usłyszał. Gdy dotarła do mnie fala orgazmu krzyczałam jeszcze głośniej przez zamkniętą buzie. Z podniecenia ugryzłam mojego partnera w rękę, odruchowo zabrał ją pokazując mi palcem tak samo jak rodzice pokazują dziecku że nieładnie zrobiłam. Zatrzymał się ale nie wychodził ze mnie. Pochylił się do szafki nocnej i wyjął swoje majtki które włożył mi do ust. Zaczął znów mnie ruchać, pochylił się i szepnął mi ponętnym głosem : Oohhhh, tak suko krzycz jeszcze głośniej, lubię to i zerżnę cię równo dzisiejszej nocy. Po chwili mocnego ruchania mnie Maciek krzyknął i zwolnił wystrzelając we mnie swoją spermą, doszedł. wyjął szybko swojego kutasa i spuścił mi się jeszcze na brzuch i rozmasował nim swoją ciepłą spermę na moim brzuchu. wyjął mi swoje majtki z ust i nadstawił swojego penisa. Wylizałam go dokładnie z rozkoszą, na koniec Maciek pocałował mnie od serca. Maciuś wyjął go z moich ust i poszedł gdzieś. Na szczęście był tylko zapalić światło byśmy się mogli ubrać. Ubieraliśmy się uśmiechając do siebie. Gdy miałam już wychodzić zapytałam się go czy powtórzymy to może jeszcze. A on odpowiedział że pewnie nie raz…

Piątkowa tradycja

Od jakiegoś czasu ciotka często zostawiała nas same w domu. Jeździła do naszej babci pod Ostrołęką. Nie chciała nas ze sobą zabierać, by oszczędzić nam, jak to mówiła, niepotrzebnych obrazków. Wiedziałyśmy tylko tyle, że babcia jest obłożnie chora i wymaga ciągłej opieki. Ciotka jeździła więc w każdy piątek po pracy i wracała do Warszawy dopiero w poniedziałek rano, prosto do pracy. My przez ten czas miałyśmy jej mieszkanie całkowicie dla siebie. Zostawiała nam jedzenie przygotowane we czwartek. Było tak zrobione, byśmy sobie je tylko odgrzewały na kuchence. Na stole w kuchni leżała kartka z listą zakupów i pieniądze. Oprócz sprawunków miałyśmy posprzątać mieszkanie.
Nie udało się ciotce życie osobiste. W pewnym momencie sprawy potoczyły się nagle i musiała dokonać wyboru. Przygarnęła nas pod swój dach. Poświęciła się nam całkowicie rezygnując z ponownego układania sobie życia. Poza nami, bratem alkoholikiem i swoją matką nie miała już nikogo bliskiego.
Moja młodsza siostra miała specyficzny stosunek do ciotki. Z jednej strony była jej wdzięczna, że przygarnęła nas do siebie po śmierci naszej mamy, ale z drugiej, ciotka wzbudzała w niej ciągły śmiech. Nie umiała tego wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Po prostu. Śmieszna i już. Często naśladowała jej ruchy, zachowania. Co rusz mówiła jej słowami. Mnie z kolei bawiła radość siostry. Wiedziała o tym i jeszcze bardziej się nakręcała. Rozumiałam ją bez słów.
Nasz dom miał swoje ustalone rytmy. Życie z ciotką było poukładane i przewidywalne. Każda rzecz posiadała w mieszkaniu swoje miejsce. Rutyna dzienna była przestrzegana prawie z wojskową dyscypliną. Ciotka pielęgnowała swoje własne rytuały. Jeden z nich był dość osobliwy i w pewnym sensie intymny. Pewnie dla osób postronnych wydawać mógłby się dziwny, dla nas jednak był całkowicie naturalny. Od kiedy pamiętamy z siostrą, zawsze był, więc wrósł w krajobraz naszej codzienności.
W każdy piątek, po wieczornej toalecie ciotka wychodziła z łazienki, w częściowym negliżu. Miała na sobie jedynie krótką koszulkę i „kłapacze”. Tak na domowe pantofle ciotki zaczęła mówić moja siostra. Wydawały taki śmieszny dźwięk jak ciotka w nich chodziła. Kłap, kłap, kłap… „Kłapacze” były czerwone, na średniej wysokości koturnie, odkrywające pięty, obszyte złotą tasiemką wokół podeszwy i ze sztucznym futerkiem nad palcami. Ciotka zakładała je tylko w piątki wieczorami, gdy miała na sobie jedynie górę. Nigdy nie chciała nam powiedzieć dlaczego zakłada te buty. Na pewno były dla niej bardzo cenne, bo zawsze wyczyszczone chowała do tekturowego pudełka i umieszczała je na dnie szafy w przedpokoju. Jeśli chodzi o paradowanie z gołą pupą, to mówiła, że raz w tygodniu trzeba przewietrzyć kobiece strefy. Tak dla higieny i zdrowotności. Gdy raz zapytałam ją dlaczego, opowiedziała mi, że dawno temu zaraziła się trudną do wyleczenia chorobą bakteryjną — tak zwane sprawy kobiece — i jedną z form terapii leczniczej, jaką zaleciła jej wtedy znana warszawska lekarka, było właśnie eksponowanie krocza na powietrze. Ciotka miała po tej chorobie ogromny uraz i pomimo całkowitego wyleczenia i braku jej nawrotów, już dla samej tylko profilaktyki, kilka godzin w tygodniu była pół-naturystką.
Miałyśmy zatem co piątek gwarantowane „atrakcje” – oglądanie ciotki bez majtek. Nie czuła przed nami zupełnie wstydu. Jej kobiecą intymność, miałyśmy z siostrą, gruntownie przestudiowaną. Ona krzątała się po mieszkaniu, sprzątała, robiła coś w kuchni, my pomagałyśmy jej w tym, mimowolnie oglądając to co miała do pokazania.
Ciotka znowu pojechała do Ostrołęki a my miałyśmy być same w domu. Siostra nie chciała pierwsza wracać do pustego mieszkania. Przyjechała pod moją szkołę. Ucieszyłam się, gdy ją zobaczyłam, choć w pierwszej chwili pomyślałam, czy coś się nie stało. Praktycznie nie zdarzało się to wcześniej. Poprosiła mnie byśmy pojechały na chwilę do FACTORY, gdyż chciała uzupełnić braki w bieliźnie. Zgodziłam się, bo w mojej garderobie też przydałoby się co nieco podmienić.
Pojechałyśmy do Ursusa kolejką. Na miejscu w sklepie outletowym z bielizną trafiłyśmy na fajne okazje cenowe. Wzięłyśmy po kilka par rajstop. Ja wybrałam czarne gładkie a siostra też czarne, ale w różne wzorki.
— Bierzesz pończochy? — zapytałam zdziwiona, kiedy wrzuciła do koszyka dwie pary samonośnych: kabaretki i czarne z koronkowym pasem.
— A co szesnastolatka nie może ich nosić?
— No w sumie sama je zakładam, a jestem tylko o rok od ciebie starsza.
— O jedenaście miesięcy i 29 dni! — poprawiła mnie mała.
Obejrzałam opakowania rajstop jakie wybrała mała i byłam nieco zszokowana. Nie umiałam tego ukryć.
— Bierzesz piętnastki? Hej! To nawet ja mam tylko jedną parę dwudziestek — powiedziałam to z pretensją w głosie, bo wydawało mi się, że nastolatki nie powinny nosić tak cienkich rajstop. To chyba zbyt uwodzicielskie i raczej dla kobiet po dwudziestym roku życia.
— Dla mnie najlepsze były by piątki! Ale chyba takich jeszcze nie robią. — Siostra miała jednak zupełnie inne zdanie w kwestii doboru grubości rajstop w stosunku do wieku.
Podeszłyśmy do regałów z majtkami. Oglądałam szarą parę stringów, kiedy siostra wyrwała mi je z ręki.
— Piątek dziś przecież — zarechotała, pokazując mi język.
— No tak, niektórym nie są wtedy potrzebne…
Po kolacji, na którą zjadłyśmy parówki z bagietką, mała poszła kąpać się do łazienki a ja czytałam książkę w dużym pokoju. Myślałam o ciotce i o tym co robi przy babci. Trochę mnie zasmuciła ta sytuacja. To już nie pierwszy piątek bez naszej domowej pół-naturystki…
Mała wymknęła się z łazienki okręcona ręcznikiem. Zniknęła w swoim pokoju. Po chwili było słychać jak szuka czegoś w szafie w przedpokoju.
Nagle rozległo się znajome kłap, kłap, kłap. Patrzę i oczom nie wierzę. Moja siostra w czerwonych „kłapaczach” na nogach wchodzi do dużego pokoju. Mało tego. Nie ma na sobie majtek jedynie bardzo krótki i obcisły top. Patrzę na nią i wybucham śmiechem. Mała próbuje być poważna i nie śmieje się, ale to kwestia chwili jak sama zaczyna się śmiać.
— Postanowiłaś kontynuować piątkową tradycję? — spytałam patrząc się na jej gołe pośladki.
— Przynieś mi proszę odkurzacz, kochanie. — Zamiast odpowiedzi siostra wypowiedziała te słowa, naśladując wiernie ton głosu ciotki, zaś pokazując ręką w stronę przedpokoju, powtórzyła częsty gest ciotki. Ale ta mała to agentka. — Po kim ona to ma — pomyślałam.
Wróciłam do salonu z odkurzaczem w jednej ręce i z rurą do niego w drugiej. Mała stała na środku pokoju i mierzwiła sobie, ledwo dające się uchwycić w palce, włoski na łonie, tak jak to czasem zdarzało się ciotce.
— Kobieta powinna mieć tu włosy — mówiąc to roześmiała się w głos.
„Kobieta powinna mieć tu włosy. Zupełnie nie rozumiem tej mody na golenie się na gładko. Mam nadzieję, że tego nie robicie?” — Z troską w głosie zapytała nas kiedyś ciotka, ciągnąc sobie bardzo długie włosy.
„Na gładko to nie ciociu, ale przycinamy je by nie były za długie.” — Powiedziała wtedy siostra, choć nie do końca zgodnie z prawdą, bo raz na jakiś czas była tam kompletnie wygolona. Mi to też się zdarzało, ale bardzo rzadko. Najczęściej miałyśmy jednak paski, różniące się szerokością, długością i oczywiście krótkością samych włosków. Przeważnie bardzo krótko przystrzyżonych.
„No bo wiecie, tylko włosy mogą dać pełną i naturalną ochronę kobiecej pochwie.” – Dodała mentorskim tonem.
Jakoś tak głupio mi było, że siostra jest prawie naga a ja w ubraniu.
— Zaraz wracam — przeprosiłam siostrę i poszłam do swojej garderoby. Rozebrałam się ze wszystkiego. Na nogi założyłam czerwone pończochy i czarne szpilki. Nie miałam takiego bardzo krótkiego topu jak moja siostra ale znalazłam jakąś czarną bluzkę kończącą się nad pępkiem.
Moja siostra na mój widok zapiała z zachwytu: — Ale lufa!
—A ty to wcale nie jesteś laska, co? Masz taką figurę, że ci zazdroszczę.
Patrzyłyśmy się na siebie nawzajem. Łapałyśmy się co chwilę wzrokiem, że patrzymy sobie między nogi. W sumie to dziwne, bo przecież każda z nas ma to samo… ale jednakże tyci inne.
Wtem rozległ się dzwonek do drzwi…

Kuzyn

Tego dnia wszystko wskazywalo ze to bedzie najgorszy dzien w moim zyciu. Do pokoju z samego rana weszla mama i oznajmila ze wyjezdza z tata na weekend a do mnie przyjedzie starszy o 4 lata kuzyn. Nie przepadalam za Ernestem. Byl najpopularniejszym chlopakiem w jego miescie, gral w kosza, mial 197cm, byl opalonym blondynem o blekitnych oczach i snieznobialych zebach. Zawsze modnie się ubieral. Mial nieco dluzsze wlosy zaczesane do tylu niczym surfer. Tak, niewatpliwie byl przystojnym chlopakiem. A mimo to czulam do niego niechec.
W koncu rodzice odjechali. Lezalam przez chwile w lozku patrzac w sufit gdy nagle zadzwonil dzwonek. Zeszlam na dol. Mialam na sobie tylko koronkowe majteczki i luzna koszulke. Zawsze tak spalam. Otworzylam drzwi a moim oczom ukazal się Ernest.

  • Witaj kuzyneczko – szepnal i uniosl brew ku gorze.
  • Aaa, to ty palancie – przewrocilam oczyma i poszlam do salonu.
  • Czyzbys nie byla zadowolona z mojego przyjazdu? – spytal rozesmiany.
  • Sluchaj, rob se co chcesz. Nie musimy sobie wchodzic w droge. – warknelam i poszlam do lazienki wziac prysznic. Rozebralam sie, weszlam pod prysznic i zaczelam piescic swoje cialo. Piana splywala po jedrnych, duzych piersiach. Masowalam je mocno cicho pojekujac. Nagle do cipki wsunelam palce. Zaczelam nimi szybko poruszac i jeczec. Wtem moje uniesienie zostalo przerwane.
    -Uuaa, niezla jestes – krzyknal z zachwytem Ernest i oparl się o pralke. – no, no. Ostra kuzyneczka.
    Gdy zobaczylam go zawatydzilam się i zdenerwowalam. Chwycilam recznik i rzucilam nimw kuzyna. Bylam wsciekla. Co ten przerosniety miesniak sobie myslal!? Niedorzeczne!
    Reszta dnia mijala spokojnie. Ernest byl zajety gra w kosza, ja bylam u kolezanki. Dopiero w nocy mielismy porozmawiac. Bylo kolo trzeciec, wstalam do lazienki. Pewnie do niej weszlam i ku mojemu zdziwieniu Ernest bral prysznic. Bylam zdziwiona ze kapal się tak pozno. Ale w tej chwili mialam to gdzies. Zalatwilam swoja potrzebe nie zwazajac na kuzyna. Nawet mnie nie zauwazyl. Gdy wrocilam do pokoju zaczelam o nim myslec. Nieziemsko przystojny, opalony, umiesniony. W dodatku nagi. Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyly sie.
    -Daria! Moge z Toba spac? W moim pokoju chyba cos zdechlo bo tak smierdzi ze nie idzie wytrzymac – szepnal i nie czekajac na pozwolenie polozyl się obok. Posunelam się kawalek i już po chwili spalam jak zabita. Nagle poczulam fale podniecenia. Otworzylam pczy. Ernest jezdzil palcami po moich szczuplych nogach. Nie prtestowalam. Nagle wsunal mi dlon w majteczki.
  • Mmm, moja 16 letnia kuzyneczka już goli cipke. – Szepnal jakby zdumiony i sciagnal mi majtki. Bylam podniecona. Patrzylam na niego rozmarzonym wzrokiem
    Dotknal mojej cipki i zaczal ja masowac. Schylil się i wylizal ja namietnie.
  • Moze zamiana? – Szepnelam zadowolona po czym kleknelam przed kuzynem. Jego penis byl wielki. Oblizalam glowke. Zaczelam ja ssac, w koncu wsunelam go w usta, 23 centymetry weszly mi prosto do gardla. Spojrzalam mu w oczy dlawiac sie. Byl taki rozmarzony. Zaczelam go szybko obciagac. Slina kapala na moje cycuszki. W koncu Ernest spuscil się w moje usta.
  • Boska jestes wiesz? No ale koniec gadania, wypinaj się malenka. – Rozkazal mi dajac mocnego klapsa. Zrobilam co kazal. Nagle poczulam jak wszedl we mnie. Jeczalam glosno a on posuwal mnie w cipke. Ciagnal za sutki. Wyjal go z cipki i wsadzil w tylek. Krzyknelam glosno. Ernest ciagnal mnie za wlosy i posuwal w dupe jak oszalaly. W koncu oboje doszlismy. Wtulilam się w niego, gladzil mnie po wlosach.
  • oj moja suczko jutro dupka bedzie bolala – szepnal i usnal tulac mnie. Od tej pory robilismy to codziennie po kilka razy.

Wieczór panieński

Ten wieczór panieński koleżanki nie zapowiadał się jakoś nadzwyczaj ciekawie – ot babski wieczór na tydzień przed weselem. Umówione byłyśmy w ulubionej knajpce, tam zaczynając od piwek kompletowałyśmy skład. Iwona – przyszła panna młoda, Agata jej świadkowa, a kuzynka Doroty, Dorota – moja współlokatorka. Do tego jeszcze Kaśka i Sylwia. Założenie było zero własnych facetów – dziś zapominamy, że ich mamy.
Po fazie wstępnej ruszyłyśmy w miasto na wycieczkę po klubach. Jak się można było spodziewać Kaśka długo nie wytrzymała i już w pierwszym klubie niby przypadkiem pojawił się jej Marek – papużki nierozłączki. Zaczęło się ich zwyczajowe migdalenie na parkiecie i po kątach. Była już stracona, choć gdy zmieniłyśmy klub podążyli naszym śladem.
Pulsujące rytmy, kolorowe drinki, rozerotyzowane tańce, gorące flirty – nasza zabawa się rozkręcała. Do paczki dołączali znajomi i nieznajomi, dziewczyny znikały co chwilę w tłumie z jakimś przystojniakiem. Pojawiała się nawet Justyna – sąsiadka Kaśki ze swoim mężem Krzyśkiem. Nie znałam ich prawie ale słyszałam, że nie za dobrze wychodzi im „docieranie”. Na dowód tego po niedługim czasie się pokłócili i Justyna ostentacyjnie wyszła. Kaśka przy tym też definitywnie zrezygnowała z naszego towarzystwa zabierając z Markiem Justynę do domu. W międzyczasie Agata spotkała swojego kolegę ze studiów, z którym pod wpływem chwili postanowiła pogłębić znajomość zaczęła nas namawiać na powrót na stancję. Miałyśmy już nieźle w czubie, dość huku i finanse na wykończeniu. Sylwia postanowiła zostać jeszcze czekając na koniec zmiany swojego ulubionego barmana, a Krzysiek nagle zaoferował się, że będzie nas eskortował.
Tak więc ja, Iwona, Dorota i Agata z kolegą pod obstawą Krzyśka wylądowaliśmy w naszym mieszkaniu. Jak to dobrze, że sąsiedztwo mamy wyrozumiałe. W szampańskich nastrojach włączyliśmy muzykę i rozkręcaliśmy domowe afterparty (z którego błyskawicznie do mojego pokoju umknęli Agata z kolegą). Jęki zza ściany wywołały serię żartów, które jeszcze bardziej rozluźniły atmosferę i tak Krzysiek został zobligowany występu w roli chippendalesa. Rozluźniony alkoholem zbytnio nie protestował, ognista Dorotka wijąc się wokół niego troszkę pomogła mu wejść w rolę, a Iwona piszczała z radości popijając bąbelki szampana. Szybko wsparłam Dorotę i po chwili obydwie wijąc i ocierając się w naszych kusych spódniczkach obłapiałyśmy Krzyśka. Kiedy ja dłońmi przesuwałam po jego koszuli w dół, dłonie Doroty wędrowały po jego udach w kierunku pośladków. Próbował nas dotykać ale mu na to nie pozwalałyśmy zbytnio umykając kocim zwrotem. Wypukłość w jego spodniach zaczynała być co raz wyraźniejsza, gdy przyciągał biodra to jednej to drugiej. Wyraźnie czułam jego twardość ocierając się o nią tyłeczkiem. Iwona niestety odpadła, popędziła znienacka do kibelka przerywając nieco nasze harce, niestety alkohol w niej górował. Brak panny młodej nie przeszkadzał nam w świętowaniu panieńskiej wolności.
Nasza zabawa troszkę się przekształciła, teraz rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie, a Krzysiek kontynuował swój występ solo. Ściągnął porozpinaną już nieco koszulę. Dopingowany rozpiął spodnie, ale zdjąć je obiecał dopiero jak my zdejmiemy bluzeczki. Troszkę negocjacji było ale chichrając się szybko je zdjęłyśmy. Zostałyśmy w spódniczkach i seksownych stanikach. Nasze biusty falowały przyciągając głodny wzrok kolegi. Krzysiek tańczył dalej prezentując dumnie spory namiocik w bokserkach. Poczucia humoru mu nie brakowało więc zabawa była przednia. My wyciągałyśmy rączki by go to pogłaskać po całkiem umięśnionym brzuszku czy zaprezentowanym w zbliżeniu bicepsie albo szczypnąć w wypięta pupkę. Zostałyśmy troszkę skarcone za swoją zuchwałość, „nie będzie więcej chyba, że na nogach mamy pończoszki i to udowodnimy”. Pewnie już wcześniej zauważył fragmenty koronki „samonosiek” wysuwające się czasem. Podsunęłam spódniczkę wyżej by wyraźnie pokazać co ukrywałam pod nią. Dorota niestety miała rajstopy – co za niefart. Niezwłocznie zapunktowała seksownie się ich pozbywając. Krzysiek zamruczał rozkosznie uznając ze śmiechem, że ukazana koroneczka majteczek rekompensuje brak pończoch. Kontynuował swój taniec pozbywając się sprytnie bokserek. Aż nam się oczy zaświeciły i z piskiem przywitałyśmy jego stercząca pałę na wolności. Był piękny: duży, gruby, sztywny. Na ten widok ślinianki zaczęły mi intensywnie pracować, musiałam oblizać usta. Klimat niepostrzeżenie się zmienił, przestało być tak zabawnie i niewinnie w powietrzu rosło napięcie. Dorota nie czekała gdy tylko wystarczająco się przybliżył chwyciła męskość Krzyśka i zaczęła przesuwać po nim dłonią, aż wydobyła pierwszą radosną kropelkę. To nie mogło się zmarnować, przyciągnęła go bliżej i języczkiem oblizała główkę. Z błogą miną poszukała w tym czasie jego wzroku ciesząc się jak dziecko z cukierka. Obserwował ją bacznie, a ona jeszcze śmielej zaczęła wylizywać całą jego długość za każdym razem zaczynając od nasady. Gdy spojrzała na mnie wiedziałam, że przekazuje pałeczkę. Odsunęła się robiąc mi miejsce, a fujarka jakby sama wskoczyła mi w usta. Oplotłam instrument zwinnie języczkiem po czym wsunęłam go głębiej ściśle obejmując pulchnymi wargami. Krzysiek, aż jęknął, a ja zaczęłam swe czynności powtarzać z satysfakcją obserwując jaką władze ma mój dotyk. Przymykał oczy i chciał mnie chwycić za głowę ale nadeszła kolej na koleżankę. Ona miała nieco inny plan, bo w międzyczasie uwolniła biust z krępującego stanika i chwyciła penisa między jej wielkie okrąglutkie piersi. Otulony ściśniętymi cycuszkami wsuwał się rytmicznie w jej usta. Jego ręka przesuwała się pomiędzy moimi udami, aż paluszki doszły do ich zwieńczenia. Nie chciałam pozwolić na więcej ale gdy uparcie i zdecydowanie prąc naprzód dotarł do granicy majteczek i zaczął mnie po nich masować uda same zaczęły się rozsuwać. Byłam wilgotna czułam jak gorąco rozpływa się po podbrzuszu. Jeden z jego paluszków zwinnie wsunął się pod spód i odnalazł nieosłonięty guziczek. Przerwał zabierając rękę by pomóc Dorocie zsunąć bieliznę. Pocałował ją przy tym głęboko sięgając jej migdałków, a mnie przytrzymując w miejscu za udo. Choć nie chciałam się do tego przyznać czułam nieco rozczarowania, płonęłam i chciałam wypełnić czymś tą pustkę.To uczucie nienasycenia napędzało mnie do dalszej zabawy. Kiedy Dorota już bez spódnicy wskoczyła na kanapę, on zanurkował głową między jej nogi pod moja opiekę powierzając swą męskość. Jedną ręką przytrzymywał Dorotę za biodro, za cycka, a drugą za moją głowę zagłębiając się w moje usta. Był tak duży że musiałam wspomagać się ręką. Chłeptał soczki Dorotki głośno przy tym mlaskając, a każde jego liźnięcie ona odwzorowywała jękiem. Jej rozkosz słyszalnie potęgowała się, a jego ruchy stawały się co raz bardziej niecierpliwe. Czułam ze zaraz wystrzeli w moje gardło ale przerwał. W zmowie zabrali mi majtki i teraz ja poczułam jego gorący oddech na ogolonej cipce. Wypisywał na łechtaczce do skutku słowo orgazm w wwiercając się nim głęboko w międzyczasie. Dorota zajęła się moimi piersiami uwalniając je i przysysając się łapczywie do wyprężonych sutków. Nie pozostałam dłużna i chwyciłam jej jędrne cycuszki w swoje raczki. Ręka Krzyśka zabawiała się muszelką koleżanki, a ja zaczynałam tracić oddech czując jak zbliża się zbawienie. Dorota falowała rytmicznie podskakując na paluszkach kolegi. Zaczęłyśmy się całować jak nigdy dotąd i wtedy poczułam jak Krzysiek wbił we mnie swą pałę. Nie wiem czego się spodziewałam i dlaczego byłam tak zaskoczona obrotem spraw. Ten facet był żonaty, był sąsiadem koleżanki, którego dopiero co w gruncie rzeczy poznałam, a wwiercał się teraz w moją intymność głęboko. Widząc moje zaskoczenie uśmiechnął się tylko triumfalnie zadowolony posuwając mnie jeszcze mocniej, jeszcze szybciej. Wiedziałam jednak, że choć to zupełnie nie w moim stylu, chce więcej, chcę by mnie wyruchał jak nikt wcześniej. Moje soki niemal tryskały, a cipka pulsowała, aż wykrzyczałam spełnienie. Roskosz przeszła dreszczem przez każda komórkę mego ciała. Zadowolony ze swojej mocy przełożył swoje narzędzie miedzy wypięte pośladki koleżanki nadal paluszkami penetrując jej cipkę. Tego jej tylko brakowało. Rozpychana na dwie dziurki Dorota przeżywała głośno swoje własne trzęsienie ziemi. Czułam jak drży otwierając szeroko zamgławione oczy gwałtownie chwytając oddech – ona tez była w raju. Krzysiek widocznie tylko na to czekał wyciągnął swoja pałę by salwami wytrysku zadowolony ochlapać nas obie. Kazał nam zlizywać z siebie nawzajem jego spermę by niepostrzeżenie wyciągnąć telefon i pstryknąć nam tak fotki. Byłam wściekła za te zdjęcia. Próbowałam odebrać mu aparat ale był wyższy i silniejszy. Dorota była tak wyczerpana że nie bardzo ją to w tym momencie obeszło. Chciał żartami nas ułagodzić, a gdy to nie działało bez ceregieli odepchnął mnie zwinął szybko ubrania i wybiegł jeszcze nago z mieszkania. W moim łóżku spały wtulone w siebie Agata i Iwona, więc wróciłam do Doroty by próbować przespać kaca giganta, który z pewnością miał nadejść.