❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts by

Pomoc sąsiadce

Mam na imię Michał jestem z wykształcenia prawnikiem, mam 29 lat. Nie uważam siebie za faceta mało atrakcyjnego. Wręcz przeciwnie, dbam o siebie, dwa razy w tygodniu chodzę na siłownię, od czasu do czasu lubię też solarium. Może nie siedzę przed lustrem 20 godzin ale w moim zawodzie aparycja jest bardzo ważna. Poszedłem do kuchni, zdjąłem marynarkę rzuciłem na krzesło, poluzowałem krawat i odpiąłem guzik przy kołnierzu. gdy nalałem wody do szklanki do drzwi zadzwonił dzwonek.

  • Ciekawe kto to?- Gdy otworzyłem, przed moimi oczami stanęła najlepsza koleżanka mojej żony, sąsiadka z naprzeciwka. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że stała w samym ręczniku. Wyglądała jak bogini, piękne, czarne, kręcone włosy kończące się na biuście, oczy niczym kawałki ciemnej gorzkiej czekolady oraz oliwkowa cera, która wyglądała apetycznie na tle białego ręcznika, przykrywającego jej drobne ciało.
    -Hej- uśmiechnęła się promiennie. – Przepraszam, że stoję w takim stroju przed tobą, ale właśnie brałam prysznic w trakcie wyłączyli mi wodę. Czy możesz sprawdzić u siebie czy masz?
    -Hej jasne, wejdź, bo zamarzniesz- Nie mogłem dać jej przecież marznąć.
    -Dzięki. – Poszedłem do kuchni odkręciłem kran.
    -Jest woda. – Krzyknąłem.
    -No to ja już nie wiem. U ciebie jest u mnie jej nie ma, szlak, chciałam wziąć prysznic pójść spać, bo przecież dzisiaj idę na nockę do pracy, jeszcze nawet nie zdążyłam maseczki z włosów spłukać.
    -Możesz to zrobić u nas, wiesz gdzie jest łazienka. – Powiedziałem podchodząc do niej.
    -Naprawdę? Mogłabym skorzystać?
    -Pewnie. – Miałem jej odmówić? Nie, nie ja nie jestem z tych. Poza tym była to koleżanka mojej żony. Musiałem jej pomóc.
    -Dziękuję. – Siedziałem przed komputerem w jadalni, kiedy to poczułem ręce na barkach, które zaczęły mnie masować.
    -Ale jesteś spięty, ciężki dzień w pracy?- Zapytała Marta
    -Tak, ciężki. Miałem dwie rozprawy. Właśnie przygotowuje się do kolejnej.
    -A gdzie jest Monika?
    -Pojechała do rodziców. Więc będę miał dużo czasu na pracę.
    Marta stojąc za mną odpięła mi drugi guzik i Wsadziła ręce pod koszulę,
    -Nie, nie, nie. – Podniosłem się z krzesła i oparłem o stół. Zamarłem, stała przede mną naga, mogłem ją podziwiać w całej okazałości. Była naprawdę piękną kobietą, mój ideał. Szczupła, piersi naturalne w rozmiarze C, biodra zaokrąglone, wzgórek ogolony na zero. Do mojego narzędzia napłynęło trochę krwi. Miałem tylko nadzieję, że nie zauważyła mojego narastającego podniecenia. – Co ty wyprawiasz?- Zapytałem, kiedy przestałem ją taksować wzrokiem.
    -Skoro twojej żony nie ma- zrobiła dwa kroki w moja stronę- będziemy mieli trochę czasu na wspólną zabawę- dokończyła dotykając mojej klatki piersiowej.
    -Chyba powinnaś już iść- Powiedziałem pewny siebie, jednak z każdą kolejną sekundą, gdy jej ręka schodziła coraz to niżej, pewność siebie odchodziła.
    -Mała zabawa nikomu jeszcze nie zaszkodziła- mówiąc to chwyciła za sztywniejącego penisa.
    -Nie, Monika to twoja przyjaciółka, nie możemy jej tego zrobić-Powiedziałem zabierając jej rękę z krocza.
    -Przecież nie musi się dowiedzieć, będziemy wiedzieć tylko my, ja jej nie powiem a ty?- zapytała przysuwając twarz do ucha. – W końcu widzę jak na ciebie działam, chyba nie chcesz zaprzepaścić takiej okazji?
    -Nie przyszłaś tutaj z powodu wody!- teraz do mnie dotarło, co najlepszego zrobiłem.
    -Zawsze cię lubiłam- Powiedziała odpinając guzik od spodni i rozsuwając rozporek. -Chcę ci pokazać jak bardzo. – uśmiechnęła się do mnie. Uklęknęła, wyciągnęła z moich spodni naprężonego już fiutka.
    -Jest dokładnie taki sam jak opisywała go twoja żona. – Zsunęła napletek i polizała.
    -ohhh tak- przeciągłe westchnienie wydobyło się z moich ust. Z jednej strony miałem wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony obciągała mojego penisa najbardziej seksowna sąsiadka mojego bloku.
    -Twoja żona chyba za dobrze tego nie robi. – stwierdziła biorąc penisa po same jądra. Fakt! miała rację, moja zona tylko pieściła mnie ręką, gdy proponowałem jej aby wzięła go do ust wzbraniała się mówiłam że nigdy tego nie zrobi, że jest to dla niej ohydne, że robią to tylko panienki łatwych obyczajów. Marta wiedziała dokładnie jak to robić. Jej malutkie rączki ledwo obejmowały moje narzędzie. Sprawiała, że odbierałem jej pieszczoty każdą komórką mojego ciała. Cały czas patrzyła na mnie, posuwając głową w przód i tył. Jej rytmiczne ruchy prawie doprowadziły mnie do orgazmu. Aby nie dać mi tej przyjemności Marta wstała przesunęła laptopa i usiadła na stole.
    -Czas na mały rewanż. – gdy to powiedziała rozłożyła nogi zachęcając mnie do zbliżenia.
    -Piękna!- Oczy błyszczały z zadowolenia. Włożyłem palce do ust, obśliniłem przeciąłem po różowej cipce Marty. Przysunąłem głowę do ud, zacząłem całować zbliżając się w kierunku jej skarbu. Gdy dotarłem do wzgórka już wiedziałem że naprawdę nie ma odwrotu. Językiem zacząłem trącać łechtaczkę, przesuwałem językiem w górę i w dół dając mojej partnerce jak najwięcej przyjemności. Po pewnym czasie, Marta dochodziła, niespodziewanie włożyłem jej palce do środka rozgrzanej cipki, właśnie wtedy dostała swój pierwszy orgazm. Skórcze jej cipki zaciskały się na moich pacach, wyciągnąłem z jej gorącego wnętrza i dałem jej do ust.
    -Monika ma fajnego męża. – Zbliżyłem usta do jej ust i pocałowałem łapczywie, nie mogąc nacieszyć się tą chwilą.
    -Jesteś wspaniała. – Powiedziałem w przerwie pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem.
    -Nie każ mi już czekać, wejdź we mnie. – Powiedziała rozmarzonym głosem. Uczyniłem to czego ode mnie oczekiwała, nakierowałem swojego fiutka na wejście do jej cipki lekko pchnąłem aby nie zrobić jej krzywdy, drugi raz był bardziej zdecydowany. Była ciasna, różniła się od cipki mojej żony, ciepła, zakazana. Im dłużej ją posuwałem tym bardziej dziękowałem jej, że przyszła do mnie. Wydawaliśmy z siebie przeróżne okrzyki zadowolenia. Jednym słowem czułem się jak w niebie.
    -Opleć rękoma moją szyję- Powiedziałem zdecydowanie. Uczyniła to bez problemu. Nie wychodząc z niej przeniosłem ją do sypialni żony i mojej, ułożyłem na łóżku, całowałem ją w usta namiętnie aż oboje mięliśmy je purpurowe z pożądania. Marta zaciągnęła zemnie koszule i spodnie rzuciła gdzieś na ziemię. Stałem przed nią nagi i dumny. Wszedłem ponownie w jej cipkę, tym razem pchnięcia były zdecydowane, poruszałem się w przód i tył. Nie mogłem już wytrzymać, orgazm przyszedł niespodziewanie szybko. Zalałem jej wnętrze ciepłą spermą. Położyłem się na niej i całowałem jej szyje przygryzałem uszka.
    -Uwielbiam cię, mam nadzieję, że twoja żona będzie częściej wyjeżdżać.
    -Też mam taką nadzieję. – Pocałowałem ją w rozgrzane do czerwoności usta.
    -Jesteś wspaniały, dziękuję ci, ale muszę lecieć, praca czeka. -Uśmiechnęła się. Wstając odprowadziłem ją wzrokiem do końca pokoju.
    -Piękna jesteś, gdy nie żona…- odwróciła się.
    -Żona w niczym mi nie przeszkadza.

Z piękną sąsiadką

Gdy wracałem popołudniem ze szkoły (Ja Maciek lat 17. ). Wchodziłem już do klatki schodowej. Gdy na korytarzu zaczepiła mnie sąsiadka. Która zaprowadziła mnie do swojego domu. Tam na podłodze leżały cztery duże i ciężkie worki. Zgodziłem się je wynieś na śmietnik, chodź wcale nie wiedziałem poco ja miałem to zrobić, a nie ona sama. Gdy poszedłem wywalić worki, gdy już to zrobiłem wróciłem do mieszkania sąsiadki. Zapytać się czy coś jeszcze zrobić.
Wszedłem do mieszkania -Zrobić coś jeszcze-Zapytałem stojąc w progu drzwi, gdy na moje oczy ukazała się piękna, szczupła 36 latka. Była całkiem naga. -Zerżnij mnie. -Powiedziała podchodząc do mnie. Zaniemówiłem. Ale czemu bym miał się nie zgodzić. Zobaczyłem kobietę nagą , która chce być zerżnięta. Od razu podszedłem do niej blisko. Ona położyła się na kanapie. Ja kleknąłem przed nią. gdy ona rozszerzyła nogi. Wziąłem się do pracy włożyłem jednego palca w jej już mokrą cipkę. Ona zajęczała. Zacząłem kręcić palcem w jej cipce, gdy potem dołączył drugi palec. Z jej Cipki wyleciały soczki, które zaraz wylizałem. Ona zajęczała. Lizałem jej cipkę jeszcze przez 6 minut. Gdy ustałem przed nią. -Teraz ty zrób mi dobrze, suko. -Powiedziałem. A sąsiadka wzięła mojego już sterczącego kutasa do buzi. Zaczęła go ssać. Gdy już był wystarczająco twardy. Zapragnęła mnie w środku -Wejdź we mnie-Krzyknęła. Wtedy to zrobiłem wsadziłem kutasa w jej mokrą cipkę. I zacząłem ją bezlitośnie rznąć. Ona jęczała. Wybuchłem spermą w jej środku. Przeszły przez nią dreszcze. Ja odwróciłem ją tyłem do siebie i włożyłem kutasa w jej dupsko. Jej Dupa stawiała opory. Więc się wycofałem. Ale potem z całej siły i prędkości wszedłem kutasem w jej dupę. Ona jęczała a ja ją rżnąłem. Wyszedłem z niej. Założyłem spodnie i wyszedłem z jej mieszkania. Poszedłem do siebie. Gdy potem zasnąłem. Jutro znowu pomogłem sąsiadce.

Cudowne chwile z nim

Razem z moim chłopakiem przyjechaliśmy do mnie do domu. Chata była pusta, więc poszliśmy do pokoju i zaczęliśmy oglądać TV. Nagle mój chłopak wziął mnie na siebie, kazał mi klęknąć nad sobą. Nie wiedziałam o co mu chodziło ale posłusznie zrobiłam to co kazał. Wtedy on zszedł głową niżej, ściągnął mi spodenki i zaczął lizać moją łechtaczkę. Na początku robił to spokojnie, ale później wraz z moimi coraz większymi jękami i podnieceniem robił to coraz szybciej. Włożył język do środka i poruszał moim tyłkiem w górę i w dół. Następnie znalazł mój guziczek i całował go ustami. Włożył w moją cipkę dwa palce i razem z językiem coraz szybciej walił moją cipkę, aż osiągnęłam orgazm.Schyliłam się i ściągnęłam mu spodnie. Jego penis był twardy i wielki. Był gotowy na przyjęcie mnie tak jak moja cipko jego.Ustawiłam się na nim, a on chwycił moje pośladki i zaczął poruszać swoim ciałem w górę i w dół.Robił to coraz szybciej a ja zaczęłam osiągać orgazm. Dołączyłam do niego, dopasowałam swoje ruchy i razem szybkimi ruchami dobiegaliśmy końca. Wtedy mój chłopak zmienił pozycję.. położył mnie a sam na siedząco walił moją cipkę. Jego penis wchodził tak głęboko, że po raz kolejny osiągnęłam orgazm. Zmieniliśmy pozycję – na świecę, moje nogi były na jego ramionach a on walił mnie najmocniej jak tylko mógł a ja tylko wiłam się z podniecenia, aż poczułam w mojej gorącej cipce jego gorącą spermę. Po chwili zaczął się ubierać a wtedy ja nie chciałam pozostać mu dłużna.. Spojrzałam na mojego półnagiego faceta, ściągnęłam mu bokserki, które na siebie właśnie włożył i przychyliłam się do jego członka. Usłyszałam słowa sprzeciwu, ale nie poddałam się i po chwili zaczęłam delikatnie lizać główkę penisa. Głosy sprzeciwu za chwilę zamieniły się w ciche jęki. Zaczęłam lizać coraz szybciej, byłam strasznie podniecona.. Włożyłam go lepiej do ust i zaczęłam wkładać i wykładać go do buzi. Chłopak bardziej podniecony chwycił mnie na głowę i zaczął walić moimi ustami swojego kutasa. Chwyciłam ręką członka i razem z ustami waliłam go jeszcze mocniej i szybciej. Zaczęłam całować jego jądra, a on tylko wzdychał z rozkoszy.. Znowu wsadziłam jego kutasa do ust i waliłam go a on nadal trzymając mnie za głowę nadawał temu ruchy.. Poczułam, że coś napełnia moje usta.. Mój chłopak doszedł. wtedy mogliśmy położyć się spokojnie do łóżka..

Afrykańska przygoda

  • O w mordę! – Marek zatrzymał się i odwrócił do idącej za nim Renaty. – Ty zobacz, ile ludzi.
  • No, trochę jest – zgodziła się.
    Wysiedli na lotnisku zaledwie dziesięć minut wcześniej. Taksówkarz starał się jechać szybciej, ale o tej porze korki w Warszawie były nieuniknione. Sporo czasu zajęło im też odszukanie przedstawiciela biura podróży. Kiedy więc stanęli w końcu w kolejce do odprawy, przed nimi zebrał się już niemały tłum oczekujących.
  • Mogłaś się jeszcze dłużej pakować. – Mężczyzna był naprawdę zły, nie lubił czekać, a stanie w kolejkach uważał za marnowanie czasu. – Wtedy na pewno byśmy zdążyli, ale na następny samolot.
  • Nie przesadzaj. – Renata starała się załagodzić sytuację. – Poza tym, co się dziwisz? Są ferie, wielu ludzi postanowiło spędzić ten czas za granicą. Tu mamy zimę, a niektórym marzą się palmy. Nam zresztą też.
  • Okej, tylko czy oni wszyscy muszą lecieć tam, gdzie my? Tym samym samolotem? Nie mogą inaczej? – Marek marudził jak mały chłopiec.
    Renata nie reagowała. Wiedziała, że jej mąż był typowym mężczyzną – wszystko musiało być po jego myśli i to zaraz, natychmiast. Nauczyła się już z tym żyć.

Widok, jaki zobaczyli przez maleńkie okienko samolotu po kilku godzinach lotu, wynagrodził im wszelkie trudy podróży. Żadne z nich nigdy wcześniej nie widziało pustyni, teraz mieli okazję ją zobaczyć i to z bliska. Ze słów pilota dowiedzieli się, że w Hurghadzie jest 11 stopni w skali Celsjusza.

  • Szału nie ma – odezwał się jakiś pasażer.
  • Zawsze to lepiej niż u nas – zauważył ktoś inny. Racja. Przypomnieli sobie śnieg i minusowe temperatury w Polsce. – Co będzie, to będzie.
  • No to jesteśmy w Egipcie – powiedziała Renata i przytuliła się do Marka. Objął ją z czułością i szepnął do ucha:
  • Tego chciałaś?
  • Jeszcze nie wiem – odpowiedziała. – Powiem Ci, jak zobaczę Sfinksa. I piramidy.

Pilot okazał się młodym mężczyzną, nieco powyżej trzydziestki. Komunikatywny i świetnie mówiący po polsku, bardzo szybko nawiązał kontakt z grupą, pomimo, że różniła się wiekowo. Jak się później okazało, atrakcyjnemu wyglądowi towarzyszyła wiedza i kompetencja.

  • Niezły jest – zauważyła Renata spoglądając na męża figlarnie jakby zastanawiała się, czy okaże zazdrość.
  • No, mnie też się podoba – odpowiedział jej w tym samym tonie. Zaśmiała się. – Miejmy nadzieję, że zna się na rzeczy, bo to jest najważniejsze – dodał. Kątem oka zauważył, że mężczyzna przygląda im się z niejaką ciekawością. „Czyżby słyszał ich rozmowę?”
    Pokój w hotelu również spełniał oczekiwane standardy. Zresztą wiedzieli, że spędzą tu tylko jeden dzień, zanim ruszą w trasę. Jedzenie też było na poziomie. Renata trochę się tego obawiała, jej żołądek nie tolerował ostrych potraw, toteż z przyjemnością zauważyła, że wszystko jest należycie przyprawione. Przed wyjazdem nasłuchali się od znajomych o czystości Egipcjan „przede wszystkim używajcie jednorazowych kubków i sztućców, bo oni niedokładnie myją te zwykłe”, uznali jednak, że jak na razie nie ma się czego bać.
  • To co, ochrzcimy łóżeczko? – zapytał Marek wychodząc spod prysznica. Jego żona siedziała na małym tarasie popijając drinka. – Noc zapowiada się ciepła.
  • Niby gdzie chcesz je ochrzcić? – zapytała udając, że nie wie, o co chodzi. – W Morzu Czerwonym?
  • Czerwonym? Nie, to chyba nie te dni. – Wyraźnie się z nią drażnił. Stanął za nią obejmując i całując w czubek głowy. – No chodź, wypróbujemy materac.
  • Nie jesteś zmęczony? – spytała, ale kiedy spojrzała mu w oczy, wiedział, że oczekuje przeczącej odpowiedzi. – Ani trochę?
  • Ani trochę – potwierdził. Wyjął jej z ręki drinka, którego piła i odstawił na stolik. Potem wziął kobietę za rękę sprawiając, że wstała i przyciągnął do siebie. Nie opierała się, wiedział, że chce tego tak samo, jak on.
    Wierzchem dłoni pogładził jej policzek. Renata przymknęła oczy rozchylając usta w geście przyzwolenia. Pochylił się nad nią, błądząc wargami po jej ustach. Nadal się z nią drażnił. W pewnej chwili wpił się w nią niemal pozbawiając tchu. Jego język bawił się z jej językiem tocząc bój lub taniec znany obojgu od lat. Zaczynali czuć coraz większe podniecenie. Ręka Renaty machinalnie przesunęła się w dół tułowia mężczyzny, zatrzymując na kroczu. Wyczuła widoczne zgrubienie. Wsunęła dłoń pod szlafrok i namacała to, czego szukała. Jęknęła.
  • Tak, jest gotowy – szepnął Marek, a potem poszukał dłonią jej czułego miejsca i dodał – Ty też.
    W odpowiedzi zarzuciła mu ramiona na szyję i pocałowała namiętnie. Nie ociągając się dłużej, wciągnął ją do wnętrza pokoju i pchnął lekko na łóżko. Materac był miękki, ale nie zwracali teraz na to uwagi, zobojętniali na wszystko wokół.
  • Zrobimy to po egipsku – Marek zdjął szlafrok i stanął przed żoną w pozycji udającej postacie z hieroglifów. Renata zaśmiała się spoglądając na jego męskość, która prężyła się psując wizerunek całości. – Na faraona.
  • Więc chodź, mój ty faraonie – kobieta wyciągnęła rękę i pociągnęła męża na siebie. – Zrób to wreszcie, a pokażę Ci, że mam w sobie coś z Kleopatry.
    Odwróciła go na plecy i usiadła na nim okrakiem. Zmysłowym ruchem pozbyła się szlafroka, który dotąd miała na sobie. Zaczęła pieścić swoje piersi, patrząc przy tym mężczyźnie prosto w oczy. Potem podrażniła jego sutki delikatnie wodząc po nich palcami, a następnie pochyliła się i pocałowała je kolejno. Jej usta schodziły coraz niżej i niżej. Uniosła głowę i spojrzała na męża. Potem polizała delikatnie czubek jego penisa. Wiedziała, że to uwielbiał, jego jęki i westchnienia podniecały ją jeszcze bardziej. Otworzyła usta i objęła członek męża. Zaczęła ssać.
  • O tak! – Marek nic więcej nie był w stanie wymówić. – Tak jest dobrze. Jeszcze. – Zanurzył dłonie we włosach kobiety i przytrzymał jej głowę. Zakrztusiła się. Lubił, kiedy ociekała śliną, wiedział też, że ona również nie ma nic przeciwko.
    Teraz jednak podniosła się i otarła usta. Znowu na nim usiadła, tym razem wkładając sobie jego penisa. Był twardy jak skała. Wzięła jego ręce i położyła na swoich piersiach, tym samym dając mu znać, że ma się nimi zająć. Zrozumiał. Jedna ręka Marka pieściła na przemian piersi Renaty, podczas gdy druga pobudzała łechtaczkę. Kobieta zaczęła poruszać się szybciej. Czuła zbliżający się orgazm. Kiedy spojrzała na męża zrozumiała, że on też jest już blisko. Jeszcze jeden ruch, jeszcze jeden okrzyk i … Doszli oboje.
    Seks może nie był najwyższych lotów, ale dał obojgu upragnioną satysfakcję.
  • W Afryce się jeszcze nie kochałam – powiedziała Renata leżąc w ramionach męża. – Właściwie to nigdzie poza Polską. Można by powiedzieć, że to był mój pierwszy raz.
  • Tak, moja droga. Z dumą mogę oświadczyć, ze zostałaś zdeflorowana. Na tej egipskiej, afrykańskiej ziemi. Niestety, na dzień dzisiejszy nie mogę Ci zaoferować nic ponadto. Mój mały przyjaciel czuje się zmęczony i musi nieco odpocząć. Ale obiecuję Ci, że uświetnimy każdy zabytek, jaki będziemy zwiedzać, każdą świątynię, grób, mumię. Może nawet każdy kamień w piramidzie Cheopsa. I, oczywiście, nos Sfinksa.
  • To na pewno, zwłaszcza, że Sfinks nie ma nosa. – Renata uderzyła delikatnie męża w pierś. – Nie obiecuj czegoś, czego nie będziesz w stanie dotrzymać.
  • Kto mówi, że nie będę w stanie? – Marek był oburzony, że żona zwątpiła w jego jurność. – Kobieto, miej więcej wiary w swojego męża. Tym bardziej, że jesteśmy w Egipcie. Tutaj kobiety są posłuszne.
  • Tak, tak – Renata w odpowiedzi odwróciła się na drugi bok i zgasiła lampkę. – A teraz śpijmy już. Jestem śpiąca, a poza tym jutro trzeba wcześnie wstać. Dobranoc.
  • Dobranoc – Marek przysunął się do żony, obejmując ją od tyłu i pocałował w policzek. – Masz rację, śpijmy już.
  • Chyba mogłoby mi się tu spodobać – powiedziała Renata opierając się o ramię męża. Siedzieli w kafejce popijając kawę z kardamonem i herbatę z hibiskusa. – Popatrz tylko. Wszędzie sami mężczyźni. Kobiety w tym kraju nie pracują, a jedynie zajmują się domem i dziećmi. No chyba, że są nauczycielkami, ale wtedy są szanowane i mają zapewnioną pozycję społeczną.
  • Kochanie, dwie sprawy. Po pierwsze: bardzo szybko zanudziłabyś się na śmierć bez jakiegokolwiek zajęcia dającego Ci satysfakcję i przede wszystkim zarobek – oboje wiemy, jak jesteś niezależna. Po drugie, pamiętaj, że tutaj kobieta jest warta mniej niż wielbłąd.
  • No co Ty powiesz! – Renata udała oburzoną. – A ja myślałam, że co najmniej cztery wielbłądy.
  • Ba! – Marek westchnął. – Za cztery wielbłądy to ja bym dostał hurysę albo tancerkę brzucha. – Spojrzał na żonę i uśmiechnął się. – Ale za Ciebie może daliby mi jakiegoś wychudzonego osiołka.
  • Osłem to Ty byś był, gdybyś się mnie pozbył. – Renata zaśmiała się. – Hurysa! Też mu się zachciewa! Musiałbyś jeszcze znaleźć taką, co będzie Ci prała, gotowała i sprzątała po Tobie.
  • Skarbie, właśnie dlatego oni mogą mieć cztery żony. Każda jest od czegoś innego. – Mocniej przytulił kobietę i dodał jakby odpowiadając na jej myśl. – Masz rację, życie tutaj nie jest takie złe.
  • To jak, decydują się Państwo zapalić fajkę? – kiedy pilot zadawał pytanie, kelner już stawiał na stolikach fajki wodne i rozdawał ustniki. Renata spojrzała na męża i skinęła głową. Oboje nie palili, ale postanowili, że nie odmówią sobie spróbowania. Inni zresztą też nie.
  • Wszystkiego trzeba spróbować – powiedział siedzący obok małżonków mężczyzna. – Za młodu trochę popalałem, przypomnę sobie, jak to jest.
  • Przypomnę Państwu, że tutaj to rytuał. My nie pijemy alkoholu, dlatego spotykając się ze znajomymi, palimy fajki.
  • Pytanie, co w tych fajkach jest – mężczyzna mrugnął do Renaty. – Może marycha.
  • Przydałaby się na humor – kobieta uśmiechnęła się. – Ale wątpię, żeby to było to.
    Oczywiście, narkotyku w fajce nie było, ale smak był nawet przyjemny, jak zauważył Marek. Wrócili do pokoju w dobrych nastrojach.

Bliźniaczki

W sobotni poranek zupełnie jak za dawnych czasów wstałem rano i poszedłem z matką na zakupy. Nie było daleko na pobliski targ, ale, po co ma dźwigać te torby, których zawartość w większości opróżnię ja z ojcem. Wszystko wokół wyglądało tak jak zawsze, no może kilka drzew wycięto i wstawiono stojaki rowerowe pod każdym blokiem. Mama kupowała warzywa, a ja wkładałem do torby. Ze starej gwardii handlarzy nie było nikogo, ale kilka twarzy było podobnych do wspomnianej gwardii.

  • Wszystko?- zapytałem.
  • Potrzebuję jeszcze makaron i kaszę, ale musimy iść do marketu.
    Miasteczko małe, więc wszędzie blisko. Pod samym sklepem przywiązanych było kilka psów, które swoim pieskim wzrokiem wyrażały swój stosunek do zakupów. Tym razem nie wpadłem na wczorajszą dziewczynę, bo akurat płaciła za swoje produkty.
  • Weź koszyk- usłyszałem od mamy. Zagapiony na dziewczynę odniosłem wrażenie, że faktycznie kogoś mi przypomina. Odlepiłem wzrok od niej, gdy skapnęła się, że na nią patrzę.
    Po jej wyjściu zaczekałem jeszcze chwilę przy wózkach. Odwiązywała psa. Taki mały, kudłaty z wyłupiastymi oczami. Miałem na końcu języka jego nazwę, ale patrzyłem gdzie indziej. Jej dżinsy opadły poniżej stringów, które wzbudziły moją erekcję. Wczorajsza zabawa to musiała być jej sprawka, a raczej podniecenia, które we mnie wywołała.
  • Idziesz?- mama szarpnęła mnie za ramię.
  • Już.
  • Zakochałeś się czy co?
  • Nie wiesz przypadkiem, co to za rasa?- próbowałem odwrócić jej uwagę.
  • Shih tzu.
  • Skąd wiesz?
  • Pani Stasiak z trzeciego ma takiego samego.
  • Agresywne to?
  • Jej potrafi skoczyć do nogawki, ale nie każdy taki jest. A co?
  • Nic.
  • Chcesz kupić?
  • Po co mi pies?
  • Ludzie różnie radzą sobie z samotnością.
  • Mamo.
    Kupno trzech produktów zajęło ponad pół godziny. Z trzech kas otwarta jedna i jeszcze kasjerka latająca po sklepie za kodami od cukierków. Po powrocie uruchomiłem laptop i udostępniłem Internet z komórki, bo niestety rodzicom nie był potrzebny inny niż ten z telefonu. Przeszukałem Facebook, ale nawet moi znajomi nie mieli jej w znajomych.
  • Zaraz wracam- wyszedłem na klatkę i powędrowałem na trzecie piętro. Zapukałem w siódemkę.
  • Dzień dobry.
  • Piotrek? Ale się zmieniłeś.
    Nie pamiętam ile lat jej nie widziałem, ale nadal była nie starą a już bardzo starą panną.
  • Wejdziesz? Chcesz się napić ze mną kawy?
    Ona proponowała to każdemu, kogo poznała. Była u mnie na osiemnastce, bo pomagała mamie na weselu mojej siostry. I właśnie wtedy próbowała namówić na kawę mojego chrzestnego, który miał już dość wypite, ale odmówił grzecznie. Kolejnym jej łupem miał być ojca znajomy, którego zaprosiłem, bo dorabiałem sobie u niego w weekendy. On też odparł jej zaloty. Teraz miałem dwadzieścia lat więcej i próbowała tego ze mną.
  • Mama powiedziała, że ma pani takiego rasowego pieska.
  • Tadek?
  • Kto?- parsknąłem.
  • Tadziulek.
  • Mógłbym go pożyczyć?
  • Co zrobić?
  • Wpadłem na kilka dni do rodziców i mam trochę wolnego czasu. Mogę zabrać go na spacer.
  • Boi się obcych.
    Po chwili przybiegł i obszczekał mnie. Nachyliłem się i dałem powąchać rękę. Wahał się, ale w końcu się przekonał i dał się pogłaskać.
  • Widzi pani? Polubił mnie. Mogę go zabrać?
  • Sama nie wiem. Lepiej byłoby jakbym poszła z tobą ten pierwszy raz.
    Oczywiście, że nie brałem tej propozycji poważnie. Pierwszy raz z psem razem może się okazać zachętą do pierwszego razu w jej łóżku.
  • To jak?- nie ustępowałem.
  • Pilnuj go- zaczepiła smycz- Pilnuj, żeby nic nie jadł na dworze.
  • Ok. Dziękuje. Przyprowadzę go zaraz po spacerze.
    Wróciłem do mieszkania rodziców.
  • Piotrek? Co ty kombinujesz?- mama aż wyszła z kuchni.
  • Nudzę się trochę. Tak sobie pomyślałem, że spacer dobrze mi zrobi.
  • Po co ci pies?
  • Nie będę wyglądał jak zbok krążąc między blokami z pieskiem przy nodze.
  • Co ty mówisz?
  • O której obiad?
  • Za godzinę.
  • W takim razie wracam za godzinę.
    Zrzuciłem laczki i wciągnąłem moje adidasy.
    Pierwszy etap mojego planu był za mną. Obserwacja pod przykrywką spaceru z psem była dobrym powodem do czasu. Krążenie wokół bloków i to po kilka razy mogło wzbudzić czujność niejednego rodzica, ale gorsza była wizja deszczu. Niebo się zachmurzyło, ale wytrwałem. Kilka chwil po piętnastej na osiedlu pojawiła się nieznajoma, ale jakoś nie potrafiłem pójść za nią. Nie miałem pojęcia, od czego zacząć rozmowę, bo na tych psach nie znałem się wcale. Wyjąłem komórkę i wybrałem numer kolegi przebywającego za granicą. Było, o czym pogadać, a ja mogłem pójść za nią do jej domu. Teraz już wiedziałem gdzie mieszka, ale poszedłem na około nie chcąc palić sytuacji.
    Po powrocie oddałem psa i musiałem znów odmówić kawy, ale wyraziłem chęć na kolejny spacer z Tadkiem. Mama natychmiast popędziła do kuchni, aby odgrzać obiad. Nie pytała gdzie byłem, nie robiła awantury, że nie jadłem z nimi. Była wyrozumiała i chyba coś sobie wykreowała w związku z tą dziewczyną. Zamknąłem się w pokoju i odpaliłem Roksę. Wczoraj wystarczyła ręka, ale dzisiaj nic nie osiągnąłem a w życiu trzeba jakoś sobie radzić. Oczywiście w moim mieście żadnych chętnych, ale Toruń miał wiele do zaoferowania. Trochę się zagalopowałem przy niektórych fotkach, ale całe szczęście drzwi się zacinały odkąd pamiętam. Poprawiłem spodnie i zdążyłem wyłączyć ekran, gdy mama weszła do pokoju.
  • Jedz, bo zaraz wystygnie.
    Zabrałem talerz i wyszła. Oglądanie cycków przy schabowym nie sprawiało mi problemów, ale z masturbacji nici. Wybrałem dwie kandydatki, które miały zapewnić mi dzisiaj mocne wrażenia. Chcąc odkupić winy zabrałem talerz do zlewu.
  • Było smaczne- rzuciłem do siedzącej w salonie mamy.
  • Zostaw w zlewie. Później pozmywam.
  • Umyję.
    Kiedy odkładałem talerz mignęła mi w oknie nieznajoma. Ubrana w jasną chyba dżinsową kurtkę z torebką zawieszoną przez ramię szła w kierunku dworca. Nie myliłem się. Po kilku minutach odjechał autobus w kierunku Torunia.
  • Tato? Pożyczysz mi samochód?
  • Trzeba zatankować.
    Obyło się bez zbędnych pytań, ale nie miałem zamiaru chwalić się, że jadę do panienki na telefon. Wróciłem do siebie i wybrałem numer czarnowłosego kociaka. Odebrała głosem tak namiętnym, że stanął mi natychmiast.
  • W czym mogę pomóc?
    W czym? A jak myślisz?- chciałem powiedzieć, ale ugryzłem się w język.
  • Pani Kamila?
  • Przy telefonie.
  • Ja w sprawie spotkania. O której godzinie mogę odwiedzić tak słodkiego kociaka?
  • Dziewiętnasta?
  • Będę- odpowiedziałem bez chwili zawahania.
  • Czekam- mruknęła do telefonu a ja niemal padłem z wrażenia.
    Wyjąłem z torby świeżą bieliznę i poszedłem do łazienki. Wziąłem dokładny prysznic. Ogoliłem się przed przyjazdem tutaj, a mój zarost nie odrastał tak szybko. Wciągnąłem czerwony t-shirt i dżinsowe spodnie.
  • Kluczyki?- zapytałem ojca.
  • Leżą w drugiej szufladzie komody w przedpokoju.
    Wyjąłem brelok z logo Audi. Czwórka miała już osiem lat, ale pożyczonym i to od taty nie gardzi się wcale. Szczególnie, że sam jeździłem dziesięcioletnim Volkswagenem.
  • A do garażu?
  • Samochód jest pod blokiem. Jutro odstawię. Zatankowany.
  • Dzięki tato- położyłem stówę przed nim.
  • Weź to- przesunął banknot w moją stronę- Rozumiem, że nie pijesz skoro bierzesz auto?
  • Oczywiście, że nie. Dzięki tato.
    Stówkę zostawiłem, bo mając kasę na usługi nie mógłbym jeszcze ciągnąć kasy na paliwo od ojca. Dotarcie na drugi koniec miasta nie było specjalnym wyczynem, gorzej z miejscem do parkowania pod wieżowcami Rubinkowa. Zadzwoniłem do niej jeszcze raz, aby zapytać o numer mieszkania. Auto zostawiłem dwa bloki dalej. Wjechałem windą na ósme, bo nie chciałem marnować sił, które mogłem spożytkować inaczej. Wcisnąłem dzwonek, ale nic. Dopiero jak zapukałem drzwi otworzyła kobieta ze zdjęcia.
  • Zapraszam.
    Nie zniosłem dymu, ale widocznie nie zdążyło się przewietrzyć.
  • Na co masz ochotę?
  • Na ciebie- uśmiechnąłem się.
  • Minetka, palcówka, lodzik i klasyczny w gumce za dwieście. W tyłek stówa dopłaty. Za pięć stów więcej może być bez kondoma.
    Znałem cennik przecież. Wyjąłem kasę na stolik przy łóżku. Dwie, sztywne jak mój kutas stówki dały jej do zrozumienia, że anal nie wchodzi w grę. Najbardziej bałem się AIDS, bo życia miałem jeszcze przed sobą sporo i nie chciałem zmarnować go w szpitalu. Seks bez gumki mógłbym tylko uprawiać z zaufaną mi kobietą, a takich było bardzo niewiele w moim życiu i przyznam, że to były również trudne decyzje. Ściągnąłem spodnie i dałem się rozgrzać krótkim obciąganiem, bo szło jej dość topornie. Jeżeli od rana miała już kilku klientów, to musiała już mieć dość przyjmowania fiuta do buzi. Już od dzieciaka jarały mnie kobiety MILF i dlatego wybrałem cycatą pięćdziesiątkę, bo opinie miała lepsze niż małolaty robiące wszystko na odpierdol. Gdy zdjęła bluzkę obnażyła całkiem fajne cycki. Nie za duże, nie za małe. Sterczące, ale można było wepchnąć miedzy oba swojego kutasa. Zrobiłem to bez wahania a ona współpracowała ściskając oba nie dając mi wytchnienia. Nie odliczałem minut w pamięci, ale godzina to godzina. Pchnąłem ją na łóżko i zabrałem się za oblizywanie cipki. Wygolona, zwisająca, ale nadająca się do przygryzania. Przyciskając moją głowę mocniej sprawiała wrażenie, że podoba się jej, ale to mnie miało się podobać. Po kilku nieudanych ostatnio przygodach ten wieczór był dość przyjemny. Sięgnąłem po gumkę i wciągnąłem. Odwróciłem ją i wszedłem na pieska. Zacząłem wolno wchodząc jak najgłębiej uderzając jądrami w krocze jak najmocniej, uwielbiałem ten dźwięk. Przyspieszałem i zwalniałem aż poczułem błogi stan. Wyjąłem pulsującego fiuta kładąc go na jej tyłku.
  • Chcesz tego?- szepnęła.
  • Jasne, że chcę.
    Wbiłem się wolno, ścianki odbytu natychmiast oplotły kutasa. Widocznie nie każdy był skory zapłacić zielonego za kilka chwil w tyłku. Ścisnąłem mocno pośladki i wchodziłem równym tempem. Jej dłonie zaciskały poduszki równie mocno jak odbyt fiuta. W końcu padła a ja na nią ciężko dysząc. Plasknięcia były coraz głośniejsze, aż wydarłem się jak oszalały, gdy zacisnęła go w środku tak mocno. Przycisnąłem jądra do rozgrzanej cipki leżąc na niej jeszcze przez kilka chwil. Tego mi było trzeba już poprzedniej nocy.
    Związałem kondoma i schowałem do pudełka, które było do zniszczenia. Skorzystałem z łazienki, aby umyć fiuta. Wyjąłem z portfela stówkę i pięćdziesiąt z kieszeni spodni.
  • Było wspaniale- powiedziałem kładąc banknoty na łóżku.
  • Zapraszam ponownie. Przedstaw się jak dzisiaj to znajdę czas od razu.
    Wiedziałem, że nie wrócę tutaj ponownie. Było tyle kobiet, do których mógłbym wrócić bez pieniędzy i pewnie wybłagałbym coś podobnego. Teraz byłem w pilnej potrzebie, a Kamila wpuściła mnie w tyłek bez pytania o pieniądze. Tacie nie zwróciłem za paliwo, ale należał się jej napiwek za przyjemność i rozkosz, której doznałem w potrzebie.
    Po wszystkim udałem się do centrum. Samochód zostawiłem w pobliżu hotelu przy bulwarach. Poszedłem na rynek. Festiwal światełek i pełno ludzi także miasto żyło. Rozglądałem się za jakąś fajną dziewczyną, ale większość była w towarzystwie chłopaka. Co starsze to zaobrączkowane. Wszedłem do jednego z klubów, ale nie wypić, chociaż jednego to grzech. Najpierw wyjąłem komórkę.
  • Tato wrócę jutro. Będę nocował u Tomka.
  • A samochód?
  • Jego dziewczyna nie pije.
  • Baw się dobrze- usłyszałem jego westchnięcie. Wybrałem numer Tomka, ale odpowiedziała mi poczta głosowa. Zamówiłem jedno piwo. Wypiłem szybko, zapłaciłem i wyszedłem na, zewnątrz, bo ciepło wnętrza mogłoby zadziałać na mnie natychmiastowo. Stałem kilka chwil przy Koperniku próbując dodzwonić się do Tomka, ale bezskutecznie. Wszedłem na Facebook i dowiedziałem się, że pracuje w UK. Miałem w planach zakończyć picie i wytrzeźwieć. Poszedłem nad Wisłę, bo chłód rzeki doprowadzał mnie do pionu znacznie szybciej niż spacery po mieście. Siedziałem na betonie i obserwowałem zazdrośnie szczęściarzy, którzy dziś zaliczą młode damy, z którymi tak się całowali.
    Gdy czułem się znacznie lepiej poszedłem w kierunku dworca autobusowego. Skoro przyjechała tutaj musiała jakoś wrócić chyba, że ktoś mógł ją zabrać. Nie miałem nic do stracenia. Wszedłem na dworzec rozglądając się dyskretnie. Kręciły się po nim małolaty trzymające się ledwo na nogach, ale żadnej w białej kurtce. Przyznam, że propozycja loda za pięć dych była kusząca, ale szukałem czegoś innego, a raczej kogoś innego. Ostatni autobus odjeżdżał przed dziesiątą. Komórka wskazywała w pół do dziesiątej i gdyby miała nim odjechać pewnie by tu była. Zawinąłem się z powrotem tą samą drogą. Przy placu Katarzyny wpadła na mnie dziewczyna w czarnej bluzce.
  • Znowu?- usłyszałem.
  • Co znowu?- próbowałem opanować szum w mojej głowie, bo tym razem dostałem w głowę. Potarłem nos raz, potem drugi.
  • Krew?- szepnąłem.
  • Nic ci się nie stało?
  • Dam sobie radę.
  • Ty krwawisz- spojrzała na moją rękę- Spóźnię się na autobus.
  • Leć. Nic mi nie jest.
  • Na pewno?
    Było mi niedobrze. Miałem oczywiście zamiar ją powstrzymać.
  • Ty masz shih tzu?
  • Mam.
  • Też chciałem kupić, ale nie wiem najważniejszej rzeczy.
  • Jakiej?
  • Jak znosi samotność.
  • To bardzo towarzyski pies. Skacze z radości, gdy wrócisz.
  • Jak wracam do mieszkania to nikt za mną nie skacze.
  • Musisz to zmienić.
  • I pies pomoże?
  • Na pewno będzie ci raźniej.
  • Dzięki za info. Biegnij, bo się spóźnisz.
    Wyjąłem drugą chusteczkę i wytarłem nos. Zerknąłem na komórkę. Była 21:42 i miała trzy minuty na pokonanie kilkuset metrów.
  • Nie zdąży- usiadłem na ławce czekając sam nie wiem, na co. Ocknąłem się, gdy ktoś złapał mnie za ramię.
  • Nie mam nic przy sobie- krzyknąłem.
  • Nic nie chcę od ciebie. Zadzwonić po karetkę?- wróciła nieznajoma.
  • Jestem po jednym piwie. To może nie być zbytnio przyjemne.
  • Czym przyjechałeś?
  • Samochodem.
  • Daleko stoisz?
  • Na bulwarach.
  • Mogę cię odprowadzić- zaproponowała.
  • A ty, czym wrócisz?
  • Miejskim na dworzec PKP.
  • O tej godzinie?
  • Zaczekam za nocnym.
  • Chodźmy- podniosłem się z ławki.
    Gdy był festiwal świateł było bezpieczniej w Toruniu. Przejście przez rynek nie było pełnym strachu wyzwaniem. Idąc wzdłuż Wisły w kierunku mostu miałem dużo czasu, aby wypytać ją o psa. Opowiadała z pasją, ale jej oczy nieźle się błyszczały. Chciałem zapytać, dlaczego tak krótko była w Toruniu, bo przecież wyjechała trochę wcześniej ode mnie, ale to nie była moja sprawa. Może bawiła się sama i walnęła sobie dwa drinki, ale nikt nie wpadł jej w oko?
  • O której ten nocny?- zapytałem, gdy dotarliśmy do samochodu.
  • Za jakieś pół godziny.
    Zerknąłem na zegarek. Spacer zajął nam ponad czterdzieści minut i praktycznie czas mojego dojścia do siebie pokrywał się z jej odjazdem.
  • Mogę cię odwieźć.
  • W takim stanie?
  • Czuję się lepiej, ale dopiero o jedenastej będę całkiem pewien.
  • Wrócę pociągiem.
  • Daleko mieszkasz od dworca?
  • Na domkach.
  • Musisz jeszcze przejść przez osiedle.
  • Zadzwonię po siostrę to przyjdzie po mnie z naszym pieskiem.
  • Masz siostrę?
  • Mam.
  • Odwiozę cię- złapałem ją za dłoń.
  • Ej…To, że wypiłam dwa drinki nie oznacza, że jestem nawalona.
  • Sorry. Nie chciałem. Nawet tak nie pomyślałem.
  • Okej. Przejdźmy się jeszcze.
    Zamknąłem samochód i przeszliśmy się bulwarem do mostu kolejowego i z powrotem. Było wpół do dwunastej gdy wróciliśmy do auta.
  • Teraz możesz jechać.
  • Moja propozycja jest nadal aktualna.
  • Pojadę, ale nie będziesz wykonywał żadnych dziwnych ruchów.
  • Przysięgam.
  • No to w drogę- wsiadła do środka i pojechaliśmy do naszego miasteczka.
    Pojechałem na osiedle domków.
  • Gdzie?
  • Jeszcze dwa domy.
    Przejechaliśmy jeszcze jakieś sto metrów i kazała mi się zatrzymać.
  • Lepiej żeby moja siostra cię nie widziała.
  • Okej. Świetnie się bawiłem w twoim towarzystwie.
  • Nie było źle, ale przez ciebie się spóźniłam na autobus.
  • Sorry.
  • No cóż- westchnęła ciężko- Zachowałeś się jak dżentelmen.
  • Jak kto?
  • Jak dżentelmen- położyła mi dłoń na rozporku i ścisnęła spodnie.
    Jej dotyk był tak błogi, że stanął mi natychmiast.
  • Ej! Co to było?
  • Nagroda.
  • Za co?
  • Zachowałeś się miło- uśmiechnęła się i wysiadła z auta, a ja za nią.
  • Dzięki za porady. Dasz się jeszcze gdzieś zaprosić?
  • Nie spotykam się z obcymi.
  • Piotrek- wyciągnąłem rękę, którą uścisnęła.
  • Wiem.
  • Skąd?
  • Kolegowałeś się kiedyś z moim bratem. On już tutaj nie mieszka.
  • Wyjechał?
  • Jakaś dzida zawróciła mu w głowie.
  • Ty mi też zawróciłaś w głowie.
  • Naprawdę?- parsknęła śmiechem- Nie chciałam.
  • Ale to zrobiłaś.
  • Jedź już, bo robisz hałas tym dieslem.
  • Mogę zgasić.
  • Nic z tego. Siostra jest w domu.
  • Możemy pojechać do mnie.
  • Nie mieszkasz tutaj.
  • Jestem u rodziców.
  • Nie byliby zadowoleni z tej wizyty o tej porze. Dobranoc.
    Zamknęła mi furtkę przed nosem. Zapakowałem się do Audi i pojechałem na osiedle. Zaparkowałem pod murkiem na widoku z okna. Sprawdziłem czy zamknąłem drzwi, były zamknięte. Zerknąłem w górę. Widziałem sylwetkę ojca a on znał klekot tego silnika.

Trzy siostry

Chciała mu powiedzieć, że rozmowa nie została jeszcze skończona, dała jedna za wygraną. Gdy poczuła na szyi jego usta, zrozumiała, że nie będzie miała siły zmagać się z własnym pożądaniem. Dopadło ją natychmiast i kazało wstrzymać oddech. Rozgrzało krew, zakołysało w głowie, wprawiło całe ciało w niecierpliwe drżenie. Wcześniej planowała, że w podobny momencie zapali świece, by stworzyć nastrój i doprowadzić do tego, żeby potulnie przyjął wszystkie jej warunki. Teraz jednak gwałtowne emocje zmusiły ją do rezygnacji z chytrego planu. Z uwodzeniem będzie musiała zaczekać, bo w tej chwili rozbudzone zmysły domagały się natychmiastowego zaspokojenia.

Zacisnęła palce na muskularnych plecach Patryka. Siła, giętkość, ciepło tego silnego ciała działały na nią niczym najsilniejszy afrodyzjak. Niecierpliwie siłowała się z opornym swetrem, aż wreszcie udało się jej ściągnąć go przez głowę Patryka i cisnąć niedbale w kąt. Gdy zaś ujrzała jego nagie ramiona i szeroki tors, nabrała ochoty na więcej.

  • Masz chyba najcudowniejsze ciało na świecie – szepnęła, ocierając się o niego jak kotka.
  • Znam, jedno znacznie lepsze.

Gorący oddech parzył jej skórę. Kiedy poczuła dłonie Patryka na swoich ramionach, zacisnęła powieki, ale zaraz potem otworzyła je znowu. „Nie zamykaj oczu” – powróciły jak echo jego słowa sprzed kilku tygodni. Pozwoliła mu oswobodzić się z górnej części kombinezonu. Kiedy jednym ruchem rozpiął srebrny pasek, sama odrzuciła pobrzękujące obręcze daleko w tył. Teraz silne dłonie zwinnie wśliznęły się pod miękki materiał i zaczęły podróżować po jej ciele. Usta zwarły się w gorączkowym pocałunku. Języki oplatały się wokół siebie, zachęcone swoją gładkością i ciepła wilgocią. Uwolniły się, dopiero kiedy obojgu zabrakło tchu.

Patryk wziął ją na ręce i przez moment tulił do siebie, jakby była jego dzieckiem, a nie kochanką. Widocznie ona też musiała się tak poczuć, bowiem oparła ufnie głowę o jego ramię, zaskoczona tym, że wydaje się sobie poddać bez walki. Patrzyła mu prosto w oczy, gdy kładł ją na puszystym dywanie i drżącymi rękami zsuwał z niej kombinezon, pod którym była zupełnie naga. Intensywna barwa jego oczu, a także ich wyraz wystarczył, żeby jej ciało przygotowało się na przyjęcie kochanka. Julia, wiedziała, że wieczór skończy się właśnie tak, czekała na tę chwilę, ale kiedy ta wreszcie nadeszła, zaskoczyła ją gotowość własnego ciała wystarczyło jedno długie, głębokie spojrzenie, żeby całkowicie utraciła nad sobą kontrolę i oplotła Patryka zaborczo zaciskając nogi wokół jego bioder tak mocno, jakby bała się, że może uciec.

A Patryk patrzył wciąż w jej rozpalone, nieprzytomne oczy i jak kiedyś, tak i teraz Julia kojarzyła mu się z pogańską boginią albo syreną, która dopadła swoją ofiarę i nie zamierza jej wypuścić z morderczego uścisku. Chciał być tą ofiarą, czuł, że mógłby umrzeć w tej chwili bez cienia żalu. Krew przelewała się w jego żyłach jak rozszalała fala. Zapach, ten sam, który poczuł już pierwszego dnia, musiał mieć rzeczywiście narkotyczny wpływ na jego organizm. Kleił się do skóry i włosów, rozpalał do białego, mącił myśli. Wyzwalał w nim jaką pierwotną, brutalną siłę, z którą gniótł i miażdżył jej chętne ciało.

Wilgoć jej skóry podniecała go tak, że z całych sił ocierał twarz o pokryte kropelkami potu ramiona. Dłonie i usta nie miały dość smakowania pełnych piersi. Każdy ruch sprawiał, że pragnienie stawało się nie do wytrzymania. Siłowali się ze sobą, chcąc jednocześnie dawać sobie najsilniejsze, najbardziej pobudzające pieszczoty. Julia zdzierała z niego dżinsy, a on czuł, że nie zdąży, że nie wytrzyma. Każda sekunda była torturą, każdy moment zwłoki rozdzierał bólem niezaspokojenia. Aż wreszcie wszedł w nią z okrzykiem bezmiernej radości i ulgi.

Jej ciało natychmiast zacisnęło się wokół niego niczym rozgrzana, plastyczna masa, która przylgnęła idealnie do każdego skrawka jego skóry. Był w niej i czuł, że jest gładka i śliska niczym wnętrze muszli. Jej krzyk przypłynął do niego z daleka, przedarł się przez mrok, który ogarnął jego umysł.

Smukłe, delikatne palce zaciskały się spazmatycznie i wplątywały w puch dywanu. Pierwsza gorąca fala, która unosiła Julię, była jak ogłuszający ryk wodospadu. Porwała ją, ale nie uwolniła do końca z bolesnego napięcia, które wciąż czuła każdym nerwem rozedrganego ciała. Chciała jeszcze więcej, jeszcze silniej, więc wygięła się i z nową siłą przywarła do ruchliwych bioder Patryka.

Szybko zespolili się w jednym rytmie, wpadli w obłędny taniec, który z każdą chwilą stawał się coraz dzikszy, coraz bardziej brutalny. W ostatnim momencie Patryk zebrał wszystkie siły, aby choć na chwilę odsunąć się i spojrzeć w jej twarz. To zaś, co zobaczył, nieuchronnie pchnęło go ku krawędzi, przed którą jeszcze się cofał. Splótł mocno dłonie z dłońmi Julii, a potem runął w raz z nią w otchłań, w przepaść, w kipiel rozkoszy.

Szumiało mu w głowie dokładnie tak samo, jak podczas wakacji nad morzem, kiedy porwała go i skołowała silna oceaniczna fala. Poczuł w ustach smak, który do złudzenia przypominał cierpką gorycz słonej, morskiej wody. Pierwszą myślą, która przyszła mu do głowy, było to, że nareszcie jest wolny. A pierwszym słowem, które wyszeptał ochryple, było imię kochanki.

Tylko kolega z pracy

Wiesz już kim jestem, ale tak naprawdę nic o mnie nie wiesz. Jeśli więc mamy się poznać, opowiem Ci o sobie coś, o czym prawie nikt nie wie.

Na studiach miałam kilka przelotnych romansów, ale do tej pory byłam tylko w jednym naprawdę poważnym związku. Bartek jest programistą, więc kimś z zupełnie innego świata, ale przez pierwsze lata dogadywaliśmy się świetnie. Wynajęliśmy wspólnie mieszkanie, przez jakiś czas mieliśmy kota, a choć do małżeństwa nigdy mu się nie spieszyło, zaczęliśmy nawet rozmawiać o dzieciach.

Z czasem w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna, co nie byłoby nawet takie złe, ale na dodatek coraz trudniej było mi dogadać się z Bartkiem. Miał do mnie coraz więcej pretensji, często robił awantury z błahych powodów, był zazdrosny o każdą chwilę, którą spędzałam bez niego. Patrząc z perspektywy czasu myślę, że Bartek, mimo dobrej pracy, ma po prostu niskie poczucie własnej wartości i dlatego przelewa swoje frustracje na mnie.

Ostatnie miesiące były dla nas bardzo ciężkie, wypełnione kłótniami i wzajemnymi zarzutami. Gdy jeszcze wyszło na jaw, że Bartek nie zawsze był wobec mnie uczciwy i miał całkiem spore grzeszki na sumieniu, sytuacja stała się nie do zniesienia. Ustaliliśmy, że odpoczniemy od siebie. On najpierw wziął urlop i spędził trochę czasu u rodziców w rodzinnej miejscowości, a po powrocie zatrzymał się u kolegi, z którym, jeśli wierzyć ich profilom społecznościowym, spędza szampańskie wieczory w towarzystwie zawsze innych koleżanek.

Właściwie sama już nie wiem, co mnie łączy z Bartkiem. Oficjalnie mamy tylko przerwę, ale im dłużej jestem sama, tym częściej myślę o tej relacji w czasie przeszłym.

A Marcin? Zajmuje się w naszej firmie pozyskiwaniem zleceń. Gdy Bartek o niego podpytywał, mówiłam mu, że Marcin to tylko kolega z pracy i właściwie nie mijałam się z prawdą. Lubiłam jego zapach gdy stawał blisko, podobały mi się ciemne blond włosy i to, że jest wysoki, ale nie widziałam w nim materiału na partnera. Tak naprawdę nawet za dużo nie rozmawialiśmy twarzą w twarz, za to całe dnie spędzaliśmy wisząc ze sobą na komunikatorze. To zbliżyło nas do siebie, ale jako przyjaciół. A może tylko tak chciałam o tym myśleć…?

Adam, były kolega z pracy, zaprosił w zeszły piątek ludzi z naszego zespołu do modnej knajpki, bardzo fajnej choć po drugiej stronie miasta. Ponieważ Marcin mieszka w tamtych okolicach, powiedział, że możemy podjechać do niego, bo stamtąd już blisko, a przy okazji się odświeżymy i wprowadzimy w odpowiedni nastrój drinkiem lub dwoma. Zgodziłam się, i tak nie miałam innych planów.

Jego mieszkanie było nieduże, ale ładne i schludne. Marcin zrobił nam po drinku. Trochę porozmawialiśmy, a potem on mnie przeprosił i poszedł wziąć prysznic, zostawiając swoją szklankę w połowie pełną. Ja piłam szybciej niż on. Chyba podświadomie denerwowałam się tą sytuacją i tym, co może z niej wyniknąć.

Gdy zniknął za drzwiami łazienki, ja przespacerowałam się po jego salonie. Trochę mnie zaskoczyło, jak poukładany okazał się Marcin. Miał też zainteresowania, których bym się nie spodziewała. Brałam go raczej za luzaka, który płynie beztrosko przez życie, ale jego mieszkanie wydawało się być domem faceta, który wie, czego chce i jak to zdobyć.

Usiadłam na kanapie zatopiona w myślach. Wzięłam jeszcze łyka i spojrzałam na zegarek.

  • Marcin, my w sumie jeszcze sporo czasu mamy, – zauważyłam.
  • To chcesz już jechać czy może jeszcze chwilę zostaniemy? – odezwał się niespodziewanie.

Stanął w drzwiach, świeżo po prysznicu, prawie nagi. Miał na sobie tylko ręcznik, którym owinął talię. Zaskoczyły mnie jego szerokie ramiona i umięśnione nogi – na co dzień chodził w bluzach i szerokich spodniach, przez co miałam inne wyobrażenie jego sylwetki.

  • A ty nie powinieneś się ubrać? – zapytałam, nie wiedząc, jak zareagować.

Zaczął iść w moją stronę. Musiał wycierać się niedbale, bo strużki wody wciąż spływały po jego ciele. Poczułam się nieswojo, wstałam. Unikałam patrzenia na niego. Rozejrzałam się za torebką i sięgnęłam po nią, ale on złapał mnie za rękę. Najpierw ścisnął mocno, ale natychmiast złagodził uścisk.

  • Jeśli tego nie chcesz – zaczął łagodnym tonem, patrząc mi w oczy – wystarczy, że powiesz. Ale muszę to wiedzieć, Natalia.

Już kiedyś mówił, że mu się podobam. Dla niego było to chyba poważne wyznanie, ale ja je zbagatelizowałam, udawałam, że traktuję to jak zwykłą uwagę bez głębszego dna. Nie chciałam komplikować tej relacji, a poza tym był Bartek.

Marcin przełożył delikatnie kosmyk moich włosów za ucho. Poczułam dreszcze na karku. Jego usta zbliżały się do moich. Nie wiedziałam, czy tego chcę, ale nie zrobiłam nic, żeby się odsunąć. Objął moje wargi swoimi. Położył dłoń na tyle mojej głowy.

Nie było już odwrotu. Gdy poczułam, jak jego język wślizguje się coraz głębiej w moje usta, zaczęłam odwzajemniać pocałunek. W podbrzuszu poczułam mrowienie, objęłam go, ale nieśmiało. On odczytał to jako sygnał. Wziął mnie w silne ramiona, objął mocno i stanowczo, a nasz pocałunek stał się jeszcze bardziej namiętny.

Nie przerywając, Marcin zaczął rozpinać mi koszulę. Od góry, guzik po guziku. Na biodrze poczułam jego rosnącą erekcję. Położyłam dłonie na dolnej części jego pleców, a potem zsunęłam je pod ręcznik, na pośladki. Były twarde i krągłe – nie wiem, czy Marcin ćwiczył, czy po prostu tak miał, ale zaskoczyło mnie, jak dobrze jest zbudowany.

Przerwał pocałunek i spojrzał mi w oczy. Zrzucił ze mnie rozpiętą już koszulę, po czym przejechał palcem po szyi i w dół, robiąc okrężne ruchy wokół odsłoniętej części piersi. Byłam tak przejęta, że słyszałam tylko nasze oddechy – jego opanowany, mój krótki i szybki. Nie mogłam znieść oczekiwania. Tym razem to ja zainicjowałam pocałunek, napierając na niego. Ręcznik zsunął mu się z bioder, a on zaczął rozpinać mi stanik.

Nie chciałam żeby zauważył, że patrzę na jego penisa, ale byłam go ciekawa, podekscytowana tym, co mnie czeka. Dotknęłam go więc delikatnie nie przerywając pocałunku, niby przypadkiem. Był rozgrzany od pulsującej w nim krwi. Kiedy Marcin zdjął mi stanik, objęłam jego sprzęt dłonią. Był grubszy, niż się spodziewałam, a przede wszystkim twardy.

Marcin odepchnął mnie lekko, tak, że znów usiadłam na kanapie. Miałam na sobie tylko spodnie i buty na szerokim obcasie, on stał przede mną całkiem nagi. Wykonał krok w moją stronę, a ja odważyłam się spojrzeć na jego przyrodzenie.

Było gładkie i proporcjonalne, z główką ciut szerszą od podstawy i lekkim zgrubieniem z jednej strony. Nie chciałam myśleć o Bartku, ale penis Marcina był przynajmniej o kilka centymetrów dłuższy. Trochę mnie to niepokoiło – miałam niewielu partnerów, więc bałam się, że okażemy się niedopasowani. Jednocześnie podniecało mnie oczekiwanie na to, co się wydarzy.

Schyliłam się i ściągnęłam buty. Gdy uniosłam wzrok, członek Marcina był tuż przy mojej twarzy. Chwyciłam go ponownie i zaczęłam powoli przesuwać po nim ręką. Marcin położył dłonie na swojej głowie, uniósł ją ku sufitowi i westchnął głęboko. Wtedy zrozumiałam, że dla niego to też wyjątkowa chwila, że też jest podniecony jak nigdy i pragnie mnie tak, jak Bartek nigdy nie pragnął.

Dało mi to poczucie władzy i zachęciło, by sprawić Marcinowi jeszcze większą rozkosz. Choć z innymi za tym nie przepadałam, wsunęłam penisa Marcina do ust, płytko, na wysokość główki. Najpierw lizałam jego żołądź, a potem, zachęcona cichymi jękami, zaczęłam go ssać, ruszając głową w tył i w przód. Nie za głęboko – na to nie byłam gotowa – ale głębiej, niż kiedykolwiek wcześniej.

Speszyłam się, gdy położył dłoń na mojej głowie – taki gest źle mi się kojarzył. Zaczął jednak delikatnie mnie głaskać. Gdy jego gorący sprzęt pulsował mi w ustach, nasze spojrzenia się spotkały – w jego oczach widziałam tylko ciepło i zaufanie.

Marcin odsunął się i klęknął przede mną. Rozpiął mi rozporek, a gdy uniosłam pupę, zręcznym ruchem zdjął mi spodnie, odsłaniając majtki. Przejechał po nich dłonią, zatrzymując ją tam, gdzie byłam wilgotna. Spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem. Zawstydziłam się, ale też podniecało mnie, że on widzi, jak bardzo go chcę.

Chwycił moje dłonie i uniósł je, po czym delikatnie przejechał koniuszkami palców najpierw po moich nadgarstkach, potem w dół, aż doszedł do ramion. Stamtąd przeszedł przez grzbiet, uwalniając kolejne porcje dreszczy. Kontynuował przez piersi, przejechał po brzuchu, aż w końcu chwycił mocno majtki u bioder i ściągnął zdecydowanie. Czekałam tylko, aż rozchyli mi nogi… a długo nie musiałam czekać. Jedną spuściłam na podłogę, drugą miałam podwiniętą na kanapie. A między nie wspiął się jego kutas.

Znów spojrzeliśmy na siebie. Jego wzrok zdawał się mówić, „wszystko będzie dobrze, nie robisz nic głupiego… a jeśli nawet, nie będziesz miała czego żałować.” Ustawił główkę w wejściu do mojej szparki. Czekał na zgodę. Wstrzymałam oddech i skinęłam.

Wszedł we mnie. Czekałam na to, ale i tak mnie zaskoczył. A kiedy wypełnił mnie najbardziej, jak myślałam, że można, wszedł głębiej.

Instynktownie dotknęłam podbrzusza, spodziewając się, że poczuję go przez skórę. Jednocześnie dotknęłam biodra Marcina, próbując dać mu sygnał, by się zatrzymał.

Przestał ruszać biodrami, pozostając głęboko we mnie, i dotknął mojej twarzy. Przejechał zewnętrzną stroną dłoni po policzku, i nie przestając patrzeć w oczy, nachylił się do pocałunku. Gdy nasze usta się zetknęły, jego członek wślizgnął się jeszcze ciut głębiej. Choć było to ledwie kilka milimetrów, poczułam jak prąd przeszywa całe moje ciało.

Wcisnęłam mu paznokcie w plecy – sama nie wiem, czy w przypływie bólu czy rozkoszy. Granica między tymi dwoma stała się płynna. Dla niego chyba też, bo wbiłam się dość głęboko, a on nie dał po sobie nic poznać. Na pewno zostawiłam mu ślady, ale wtedy nie zaprzątałam sobie tym głowy.

Wysunął się powoli, nie do końca, ale dostatecznie, bym mogła odetchnąć. Dał mi chwilę, a potem zaczął wykonywać okrężne ruchy biodrami, choć miał mało przestrzeni, bo moja cipka ciasno opinała jego krępy kij. Rozgrzewała się dla niego, a on z każdym ruchem powracał głębiej i głębiej.

Przez chwilę byłam gdzie indziej. Na wakacjach na wsi… a może w łóżku, w którym masturbowałam się po raz pierwszy? Nie, to było na olimpiadzie językowej, w której zajęłam pierwsze miejsce… chyba, że w domu u Kaśki, z resztą dziewczyn, kiedy po raz pierwszy oglądałam film pornograficzny z kasety.

Musiałam wrócić do rzeczywistości. Otworzyłam oczy.

„Marcin mnie pieprzy,” pomyślałam.

Zarzuciłam mu nogi na ramiona. Czułam już tylko żar, rozpływający się od ud na całe ciało. „Niech pieprzy.”

Uniosłam głowę ku jego twarzy i dotknęłam jej. Był skupiony, miał zamknięte oczy, przygryzał wargę. Pomyślałam, że nie chce skończyć przede mną.

  • Dość, – syknęłam.
  • Co? – wykrztusił, jakby wyszedł z transu.
  • Wyjdź, – powiedziałam, teraz już zdecydowanie, kierowana instynktem.

Wyszedł ze mnie powoli, chyba nieświadomie pozwalając docenić każdy skrawek wysuwającej się rozkoszy. Wydawał się zawiedziony; może trochę zmartwiony, że zrobił coś nie tak. Doskonale wiedziałam, jak wybić mu ten pomysł z głowy.

Teraz to ja pisałam scenariusz. Ułożyłam się wzdłuż kanapy. Położyłam łokcie na oparciu i wypięłam tyłek najbardziej jak umiałam. Nie musiałam długo czekać, aż pufy ugięły się pod ciężarem wdrapującego się na mnie Marcina.

  • Och! – nadział mnie ponownie, na pełną głębokość. Gdy wysunął się do połowy, czekałam na kolejne pchnięcie, ale on jakby zastygł. Byłam zbyt spragniona rozkoszy by czekać, aż weźmie się do pracy. Sama zaczęłam bujać biodrami, z każdym ruchem nabijając się głębiej na jego pulsującego drąga.

Liczyło się tylko moje ciało; szybko bijące serce, mięśnie zaciskające się w erotycznej harmonii, krew buzująca w żyłach. Zsunęłam tors z oparcia kanapy i położyłam się na płasko, z dłoniami po bokach, dzięki temu mogąc wyżej unieść pośladki. Moja szparka opięła się jeszcze mocniej na twardym penisie Marcina, co na chwilę odebrało mi resztki panowania nad sobą.

  • Tak, – wystękałam, zaskakując samą siebie. Z reguły nie byłam głośna w łóżku.

Marcina musiało to podniecić, bo na nowo włączył się do gry. Tym razem jego ruchy były bardziej mechaniczne, już nie tak czułe, ale właśnie na to miałam ochotę.

Marcin z wyczuciem zwiększał tempo wypełniających mnie pchnięć. Klepnął mnie w pośladek, dość mocno, ale spodobało mi się to. Zaczęłam mocniej kołysać dupką, żeby dać mu do zrozumienia, że mi to odpowiada, że chcę więcej. Położył mi dłonie na biodrach i dalej rytmicznie wpychał mnie na szczyt rozkoszy, co i rusz dając kolejnego klapsa, z których każdy doprowadzał mnie na skraj szaleństwa.

Zapach jego żelu pod prysznic i moich perfum połączył się z wonią naszych soków, tworząc odurzającą, grzeszną mieszankę. Pozbyłam się wszelkich zahamowań, nie słyszałam już własnych jęków… a może krzyków? Wsunęłam rękę pod brzuch i zaczęłam pieścić twardą, nabrzmiałą łechtaczkę. Nie wytrzymałam tego długo. Doszłam.

Zacisnęłam się tak mocno, że przez chwilę zwątpiłam, czy kiedykolwiek się rozluźnię. To był jeden z najdłuższych i najbardziej intensywnych orgazmów jakie przeżyłam – taki, którego koniec przyjmujesz z ulgą. Marcin stęknął i wysunął się ze mnie. Poczułam pustkę w podbrzuszu gdy go zabrakło, jakby mnie wydrążył. Jego ciepłe, gęste nasienie spłynęło po moich plecach i pośladkach.

To był udany wieczór dla nas obojga.

Niecałą godzinę później siedziałam już z naszymi znajomymi w ogródku. Właśnie przyszedł Marcin – umówiliśmy się, że dołączy do nas później, żeby nie budzić niczyich podejrzeń. Przywitał się ze wszystkimi i usiadł naprzeciwko, obok naszej wspólnej koleżanki, której chyba się podobał. Przez resztę wieczoru prawie nie rozmawialiśmy, ale nasze spojrzenia często się spotykały.

Pamiętna noc

Maciek nigdy wcześniej nie był na takim balu. Nie lubił imprezować i kiedy jego koledzy z klasy wybierali się czasem na jakąś dyskotekę, on zawsze wymyślał wymówkę. Na studniówkę jednak musiał pójść, nawet jego rodzice nalegali by się wybrał, mówili że bal maturalny pamięta się przez całe życie i jeśli go opuści, to potem może być mu żal, no więc poszedł. Okazało się, że zabawa była całkiem fajna. Już na początku przekonał się, że rodzice rzeczywiście mieli rację i z pewnością zapamięta tą imprezę do końca życia.

Pierwszym, co niesamowicie spodobało się tu Maćkowi, było robienie pamiątkowych zdjęć. Dziewczyny tradycyjnie zadzierały wtedy swoje sukienki aby pokazać czerwone podwiązki. Mógł przyglądać się do woli nogom koleżanek z klasy, u kilku z nich zobaczył nawet majtki, te widoki tak uderzyły mu do głowy, że jeszcze długo potem o nich rozmyślał.

Cieszył się, że nie musi tańczyć poloneza, bo zwyczajnie nie umiał ani nie lubił tańczyć. Większość klasy musiała. Kiedy potem przyszła pora swobodnego tańca i jedna z koleżanek próbowała namówić go do zabawy, także odmawiał, ale po jakiejś godzinie, kiedy razem z kolegami wypił trochę wniesionego po kryjomu alkoholu i nieco się rozluźnił, uległ ponownym namowom i zaczął nieporadnie poruszać się na parkiecie tanecznym krokiem. Z początku żałował, że się zgodził, ale podczas tańca kilka razy przypadkowo dotknął pupy koleżanki i uznał to za wystarczające wynagrodzenie swojego upokorzenia. Jakaś dziewczyna w tłoku nawet otarła się o jego ramię biustem, tak że poczuł przyjemną miękkość, co tak mu się spodobało, że przez długi czas nie schodził z parkietu, oczekując kolejnych miłych incydentów, aż w końcu nie wytrzymał i poszedł do toalety i się zaspokoił.

Później siedział długo z innymi chłopakami przy stole, skąd – popijając drinki – wszyscy przyglądali się koleżankom na parkiecie, czekając aż którejś w tanecznym obrocie uniesie się sukienka i będzie można dostrzec podwiązkę albo nawet majtki, co zdarzało się dość często. Większość obecnych była już nieźle wstawiona, dziewczyny stawały się coraz śmielsze, przy innych stolikach można było zobaczyć całujące i obmacujące się pary, Maciek z przyjemnością to wszystko obserwował. Nagle ktoś klepnął go z tyłu w ramię. Odwrócił się i zobaczył swoją siostrę, która także była na studniówce.

  • Ja już wracam, a ty? – spytała niezadowolona.
  • Już? – zdziwił się Maciek. – Ja jeszcze nie.
    Wcześniej myślał, że będzie odwrotnie i to on zechce czym prędzej się zawinąć do hotelu, tymczasem póki co nie chciał jeszcze wracać.
  • Ok, to idę sama, na razie. – Monika skierowała się do wyjścia.
    Maciek jeszcze chwilę siedział z kolegami. W międzyczasie spostrzegł, że Bartek, który przyszedł na studniówkę razem z jego siostrą jako para – teraz spoufala się na kanapie z jakąś inną dziewczyną. Pewnie to dlatego Monika była taka niezadowolona i sobie poszła, ale w sumie mogła to przewidzieć, bo było powszechnie wiadomo, że Bartek to kobieciarz i będzie podrywał wszystkie dziewczyny. Zrobiło się sennie, było już późno, niektórzy zaczęli się rozchodzić, Maciek także zaraz poczuł się zmęczony. Teraz do hotelu, tam zwali sobie jeszcze jedną gruchę, a potem spać. Mieszkał daleko, bez możliwości powrotu w nocy, dlatego rodzice wynajęli dla niego i Moniki pokój niedaleko miejsca zabawy, żeby po balu mieli gdzie przenocować. Z Moniką byli bliźniakami, chodzili do jednej klasy, dlatego też obydwoje uczestniczyli w tej studniówce.

Kiedy wszedł do pokoju, siostra już spała. Jej sukienka i buty leżały na podłodze koło łóżka, najwidoczniej tylko je z siebie zrzuciła i położyła się spać. Była rozkryta i leżała tak odwrócona tyłem, w samych majtkach, rajstopach i staniku. Na udzie miała ciągle czerwoną podwiązkę. Maćka na ten widok, ku jego własnemu zdziwieniu, przeszyło miłe uczucie podniecenia. Monika podniosła głowę.

  • O, już wróciłeś? – spytała.
  • No.
    Znowu odwróciła się tyłem, a Maciek mimo woli usiadł na swoim łóżku i przyglądał się jej pupie. Jakoś ciężko mu było oderwać wzrok. Zdał sobie sprawę, że znowu mu stanął. Monika miała białe, kuse majteczki, z brzegami zakończonymi powabną koronką. I te jej szczupłe, długie nogi pokryte delikatnym materiałem cienkich, cielistych rajstop. Ten widok bił na głowę wszystko, co Maciek do tej pory widział. Złapać ją za pośladek to by było coś wspaniałego. Wyciągnął rękę i zatrzymał ją w połowie drogi.
  • Monia, ale z ciebie to jest wieśniara – powiedział.
  • Czemu? – spytała obojętnie.
  • Przekrzywiły ci się rajstopy. Ty tak byłaś na studniówce? – Maciek udawał zniesmaczenie.
    Czuł, że oddech mu przyśpieszył na samą myśl o tym, co chciał zrobić. Zdecydował się i położył palec na pupie siostry. Przejechał nim wzdłuż szwa rajstop, który rzeczywiście był trochę przesunięty w lewą stronę.
  • Tutaj masz nierówno.
  • Oj dobra tam – burknęła sennie Monika.
  • Daj, poprawię ci.
    Złapał palcami materiał rajstop i pociągnął, niby to chcąc je naprostować.
  • Majty też masz krzywo – powiedział i zaczął masować siostrę po pupie.
  • Oj dobra, nieważne.
  • Nawet się nie rozebrałaś do spania. – Maciek wsunął palec pod podwiązkę na udzie.
    Zsunął się ze swojego łóżka i uklęknął przy Monice. Rozpiął sobie rozporek i wyciągnął na wierzch swoje sterczące przyrodzenie. Zaczął się onanizować, masując siostrę po pupie i po udach.

Monika czuła, że brat coraz mocniej ją obmacuje. Słyszała jego dyszenie za plecami, nagle poczuła się jakoś dziwnie i rozbudziła się zupełnie. Odwróciła głowę i ze zdziwieniem zobaczyła masturbującego się Maćka, klęczącego przy jej łóżku z wypiekami na twarzy. Wzdrygnęła się i zrobiła zniesmaczoną minę.

  • Co ty robisz ty zboczeńcu! – krzyknęła.
    Maciek opamiętał się i cofnął rękę.
  • Przepraszam – bąknął zmieszany, spuszczając głowę.
    Monika patrzyła na niego nie mając pojęcia jak się zachować.
  • Po prostu masz bardzo fajną dupcię – próbował się usprawiedliwić. – Naprawdę bardzo… Nie mogłem się powstrzymać…
    Maciek był cały rozdygotany z nerwów, Monice nawet zrobiło się go żal bo w sumie to nie jego wina, że nie mógł się powstrzymać. Wiedziała, że jej brat nigdy nie miał dziewczyny i zdawała sobie sprawę, że jest posiadaczką fajnego tyłka, więc skoro leżała przed nim taka pół naga to sama była sobie winna, po prostu nie przyszło jej do głowy, że może tak podziałać na własnego brata.
  • Ok, nic się nie stało – powiedziała już spokojniej.
  • Naprawdę?
  • Nie ma sprawy.
    Złapała go za rękę i położyła jego dłoń na wewnętrznej stronie swojego uda. W jakiś dziwny sposób nawet spodobała jej się myśl, że rozbudziła w kimś takie pożądanie. Była trochę pijana, do tego było jej smutno po tym jak wcześniej jej niedoszły chłopak Bartek podrywał inną dziewczynę na studniówce, hamulce trochę puściły i zechciała pozwolić bratu się wymacać.
  • To moja wina – powiedziała, układając się znowu tyłem do Maćka i czując, jak ten gładzi ją po udzie. – Sama cię sprowokowałam bo nie powinnam taka goła leżeć, więc już sobie ulżyj…
    Maciek pieścił coraz mocniej i coraz wyżej jej uda, a jej coraz bardziej się to podobało. Zamknęła oczy i próbowała odpędzić dziwne wyrzuty i myśli o tym, że jednak powinna to przerwać. Maciek złapał ją za krocze i zaczął pożądliwie ściskać, aż zaczęły przeszywać ją przyjemne dreszcze rozchodzące się po brzuchu, próbowała się nie ruszać i nie dać po sobie nic poznać. Czuła jednak, że robi jej się wilgotno w kroku. Brat sapał jej w szyję, po chwili wszedł na łóżko i położył się za nią. Namierzył jej szparkę i zaczął mocno ją naciskać, wsuwając w nią odrobinę palce wraz z materiałem majtek. Wiedziała, że zaraz poczuje jaka jest mokra. Zaczął całować ją po ramieniu, pozwalał sobie na coraz więcej, ale ona jakoś nie chciała mu przerywać. Przestał pieścić jej łono, czuła jak liże jej plecy, schodzi językiem niżej, na pupę i na nogi, całuje jej pośladki, trochę ją to dziwiło ale i podniecało. Powędrowała dłonią między swoje nogi i sama zaczęła się masować. Maciek klęczał nad jej nogami i lizał po łydkach, zszedł na stopę, zaczął ssać jej palce, pomyślała sobie, że niezły z niego zboczeniec. Po chwili Maciek ponownie się za nią położył i przylgnął do jej ciała. Poczuła na udzie coś twardego, domyśliła się, że to jego penis. Zaczął się o nią ocierać. Złapał ją przez stanik za piersi i zaczął ściskać.
  • Ale wiesz, że to kazirodztwo? – zapytała szeptem.
  • Co ty gadasz – wydyszał jej w szyję. – Przecież wcale się nie ruchamy… Nawet nie zdejmuję ci majtek ani rajstop…
  • Niby masz rację.
    Maciek wsunął penisa pod jej podwiązkę i poruszał nim w górę i w dół. Zaczął majstrować przy zapięciu stanika. To poszło już za daleko, spróbowała zaprotestować.
  • Nie, zostaw.
    Maciek rozpiął jej biustonosz i patrzył nad ramieniem siostry na cycki. Przytrzymała jednak stanik pod pachą, więc ciągle były zakryte.
  • Ależ bym chciał zobaczyć te twoje cycuszki – westchnął.
  • No dobra.
    Monika podniosła się i usiadła po turecku, wypuszczając stanik, który zsunął się jej na kolana. Maciek z zapartym tchem wpatrywał się w nieduże piersi swojej siostry, które sterczały bardzo zachęcająco. Usiadł naprzeciw niej i drżącymi dłońmi złapał za cycki. Popatrzyli sobie w oczy. Twarz Moniki też była rozpalona.
  • Daj, zrobię ci dobrze, chcesz? – spytała.
    Maciek nieśmiało kiwnął głową. Zaczęła zdejmować mu spodnie. Po chwili usiedli obok siebie na brzegu łóżka i Monika chwyciła rozpalone prącie brata. Kiedy je ścisnęła, wyciekła kropelka śluzu, którą rozsmarowała dłonią po żołędzi i zaczęła poruszać ręką. Maciek łapał siostrę za cycki i czuł nadchodzący wytrysk. Wzięła jego dłoń i położyła na swoim brzuchu.Przesunęła ją w dół, dając do zrozumienia, żeby włożył jej ją do majtek. Maciek wsunął się powoli palcami pod gumkę rajstop, następnie w majtki i poczuł mokre i rozpalone łono siostry.
  • Wyruchaj mnie palcem, dobra? – jęknęła.
    Maciek włożył palec do siostrzanej pochwy i zaczął nim poruszać. Monika dyszała coraz ciężej. Patrzył z góry na jej wyprężone piersi, na śliczne nogi, na własną rękę poruszającą się w jej majtkach, na przekrzywioną podwiązkę… Zacisnął powieki i wytrysnął nasieniem, które spłynęło Monice po dłoni.
  • Pobrudziłeś mi rękę – wydyszała po chwili, pokazując mu swą ospermioną dłoń.
  • Przepraszam – bąknął.
  • No nie przestawaj – jęczała.
    Maciek penetrował teraz dwoma palcami jej cipkę.
  • Dobrze, ruchaj mnie palcami… – sapała.
    Położyła się na plecach i rozchyliła nogi, żeby wszedł w nią głębiej. Przestała powstrzymywać jęki, zaczęła wydawać coraz głośniejsze, urywane odgłosy. Maciek czuł palcami jej orgazm, czuł skurcze pochwy, widział rozkosz malującą się na jej twarzy.
  • Dobra, ok – wydyszała po chwili. – Starczy…
    Maciek wyjął rękę z majtek siostry i poczuł się zakłopotany.
  • No, idziemy spać – szepnęła Monika nie patrząc mu w oczy.
  • Dzięki.
    Nie wiedząc za bardzo, jak powinien się zachować, spróbował cmoknąć siostrę w policzek, ale ta odsunęła się od niego. Wstała i bez słowa poszła do łazienki. Maciek położył się w swoim łóżku, nakrył się pod samą szyję i zamknął oczy. Kiedy Monika po dłuższym czasie wróciła, udawał, że śpi, ale tak naprawdę nie mógł zasnąć aż do rana.

Na wycieczce

Mam kilkanaście. Jestem szczupłą dziewczyną, o długich ciemnych blond włosach, o piwnych oczach. Razem z moją klasą wyjechaliśmy na 3 dniową wycieczkę w góry z 2 opiekunami. Na wycieczce było rewelacyjnie, dużo atrakcji i gdyby tylko pomyśleć że to był dopiero początek przyjemności jakich doznam na tym wyjeździe… Gdy nadchodził wieczór wszyscy poszliśmy do restauracji na kolację, a potem do motelu w którym wynajmowaliśmy pokoje. Ja wynajmowałam pokój z dwiema koleżankami.
Gadałyśmy chwilę, a potem poszłyśmy spać. Po godzinie snu obudziła mnie potrzeba skorzystania z toalety, więc wyszłam z pokoju i powędrowałam na sam koniec korytarza do łazienki, która była blisko pokoju mojego kolegi który mi się strasznie podobał. Gdy byłam w toalecie wszedł on, zawstydzony przeprosił mnie i wyszedł czekając na swoją kolej przed drzwiami. Gdy wyszłam powiedział mi żebym poszła do jego pokoju i poczekała tam na niego, bo ma mi coś ważnego do powiedzenia. Poszłam więc tam, było bardzo ciemno, a ja nie wiedziałam gdzie jest włącznik światła więc stałam na środku pokoju w ciemności. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi i pytanie : Maja jesteś tu ? odpowiedziałam : tak. A gdzie Michał ?, – Michała nie ma pokłóciłem się z nim ostro i poszedł spać do innych kolegów. Michał, był kolegą Maciusia który był z nim w pokoju. Przez moment zrobiło się podejrzanie cicho aż poczułam dłonie na swoich biodrach i jak Maciek przygryza mi ucho, po chwili wyszeptał mi : podniecasz mnie kochanie, jesteś taka piękna, zostaniesz dziś ze mną. Nie odpowiadając nic, oddawałam się rozkoszą, jakie on mi dawał. Całował mnie po szyji, po czym zdjął ze mnie bluzkę nocną i spodenki, byłam zupełnie naga. Zaczął całować mnie niżej po plecach, aż zaczął przygryzać mój tyłek. Po chwili odwrócił się do mnie przodem i całując mnie w usta wziął mnie na ręce wpijając swoje dłonie w moje jędrne pośladki. Podszedł ze mną do łóżka i rzucił mnie na nie. Po czym zaczął ssać moje sutki, wsadził palca w moją nabrzmiałą i mokrą już cipkę, szybko włożył drugi. Po jednym momencie do paluszków dołączył jego zwinny język. Wyprawiał nim cuda. Byłam taka podniecona, jęczałam z zachwytu. Po momencie zadowalania mnie, Maciek położył się na plecach i czekał aż mu się odwdzięczę. Nie czekał długo, zdjęłam z niego koszule nocną i całowałam po torsie. Jego bokserek też się pozbyłam. Na wierzchu był jego duży sterczący już żołnierz. Usiadłam mu na kolanach przerywając pocałunki, czym zaczęłam robić mu dobrze moimi zwinnymi stópkami. Robiłam to energicznie. Po krótkiej chwili zmieniłam pozycje i zajęłam się teraz zabawianiem go poprzez moje usta. Oblizałam trzon jego twardego penisa po czym włożyłam go sobie do buzi. Maciuś odchylał głowę z zamkniętymi oczami w tył i pojękiwał. widziałam że mu się to podobało. Oblizywałam jego kolegę od góry aż po same jądra. Gdy robiłam mu loda złapał mnie za głowę i przyciskał bardziej do siebie, a ja krztusiłam się lekko jego ogierem. Wyjęłam go z ust i zaczęłam całować się z Maćkiem. Wyszeptałam mu : wejdź we mnie. Dłużej nie wytrzymam. Maciuś więc położył mnie na łóżku i rozchylił moje nogi. nagle poczułam jak powoli wchodzi we mnie. Miał ułatwione zadanie poprzez moją mokrą cipkę od soczków podniecenia. Zaczął mnie ruchać szybciej i szybciej, aż pracował tak szybko jak maszyna. Wpadł w trans i nie mógł przestać. Na dodatek zacisnęłam na jego plecach moje nogi żeby nie wychodził tak szybko. Strasznie krzyczałam i wyjąkałam że dochodzę, więc on zatkał moje usta dłonią żeby przypadkiem nikt nas nie usłyszał. Gdy dotarła do mnie fala orgazmu krzyczałam jeszcze głośniej przez zamkniętą buzie. Z podniecenia ugryzłam mojego partnera w rękę, odruchowo zabrał ją pokazując mi palcem tak samo jak rodzice pokazują dziecku że nieładnie zrobiłam. Zatrzymał się ale nie wychodził ze mnie. Pochylił się do szafki nocnej i wyjął swoje majtki które włożył mi do ust. Zaczął znów mnie ruchać, pochylił się i szepnął mi ponętnym głosem : Oohhhh, tak suko krzycz jeszcze głośniej, lubię to i zerżnę cię równo dzisiejszej nocy. Po chwili mocnego ruchania mnie Maciek krzyknął i zwolnił wystrzelając we mnie swoją spermą, doszedł. wyjął szybko swojego kutasa i spuścił mi się jeszcze na brzuch i rozmasował nim swoją ciepłą spermę na moim brzuchu. wyjął mi swoje majtki z ust i nadstawił swojego penisa. Wylizałam go dokładnie z rozkoszą, na koniec Maciek pocałował mnie od serca. Maciuś wyjął go z moich ust i poszedł gdzieś. Na szczęście był tylko zapalić światło byśmy się mogli ubrać. Ubieraliśmy się uśmiechając do siebie. Gdy miałam już wychodzić zapytałam się go czy powtórzymy to może jeszcze. A on odpowiedział że pewnie nie raz…

Piątkowa tradycja

Od jakiegoś czasu ciotka często zostawiała nas same w domu. Jeździła do naszej babci pod Ostrołęką. Nie chciała nas ze sobą zabierać, by oszczędzić nam, jak to mówiła, niepotrzebnych obrazków. Wiedziałyśmy tylko tyle, że babcia jest obłożnie chora i wymaga ciągłej opieki. Ciotka jeździła więc w każdy piątek po pracy i wracała do Warszawy dopiero w poniedziałek rano, prosto do pracy. My przez ten czas miałyśmy jej mieszkanie całkowicie dla siebie. Zostawiała nam jedzenie przygotowane we czwartek. Było tak zrobione, byśmy sobie je tylko odgrzewały na kuchence. Na stole w kuchni leżała kartka z listą zakupów i pieniądze. Oprócz sprawunków miałyśmy posprzątać mieszkanie.
Nie udało się ciotce życie osobiste. W pewnym momencie sprawy potoczyły się nagle i musiała dokonać wyboru. Przygarnęła nas pod swój dach. Poświęciła się nam całkowicie rezygnując z ponownego układania sobie życia. Poza nami, bratem alkoholikiem i swoją matką nie miała już nikogo bliskiego.
Moja młodsza siostra miała specyficzny stosunek do ciotki. Z jednej strony była jej wdzięczna, że przygarnęła nas do siebie po śmierci naszej mamy, ale z drugiej, ciotka wzbudzała w niej ciągły śmiech. Nie umiała tego wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Po prostu. Śmieszna i już. Często naśladowała jej ruchy, zachowania. Co rusz mówiła jej słowami. Mnie z kolei bawiła radość siostry. Wiedziała o tym i jeszcze bardziej się nakręcała. Rozumiałam ją bez słów.
Nasz dom miał swoje ustalone rytmy. Życie z ciotką było poukładane i przewidywalne. Każda rzecz posiadała w mieszkaniu swoje miejsce. Rutyna dzienna była przestrzegana prawie z wojskową dyscypliną. Ciotka pielęgnowała swoje własne rytuały. Jeden z nich był dość osobliwy i w pewnym sensie intymny. Pewnie dla osób postronnych wydawać mógłby się dziwny, dla nas jednak był całkowicie naturalny. Od kiedy pamiętamy z siostrą, zawsze był, więc wrósł w krajobraz naszej codzienności.
W każdy piątek, po wieczornej toalecie ciotka wychodziła z łazienki, w częściowym negliżu. Miała na sobie jedynie krótką koszulkę i „kłapacze”. Tak na domowe pantofle ciotki zaczęła mówić moja siostra. Wydawały taki śmieszny dźwięk jak ciotka w nich chodziła. Kłap, kłap, kłap… „Kłapacze” były czerwone, na średniej wysokości koturnie, odkrywające pięty, obszyte złotą tasiemką wokół podeszwy i ze sztucznym futerkiem nad palcami. Ciotka zakładała je tylko w piątki wieczorami, gdy miała na sobie jedynie górę. Nigdy nie chciała nam powiedzieć dlaczego zakłada te buty. Na pewno były dla niej bardzo cenne, bo zawsze wyczyszczone chowała do tekturowego pudełka i umieszczała je na dnie szafy w przedpokoju. Jeśli chodzi o paradowanie z gołą pupą, to mówiła, że raz w tygodniu trzeba przewietrzyć kobiece strefy. Tak dla higieny i zdrowotności. Gdy raz zapytałam ją dlaczego, opowiedziała mi, że dawno temu zaraziła się trudną do wyleczenia chorobą bakteryjną — tak zwane sprawy kobiece — i jedną z form terapii leczniczej, jaką zaleciła jej wtedy znana warszawska lekarka, było właśnie eksponowanie krocza na powietrze. Ciotka miała po tej chorobie ogromny uraz i pomimo całkowitego wyleczenia i braku jej nawrotów, już dla samej tylko profilaktyki, kilka godzin w tygodniu była pół-naturystką.
Miałyśmy zatem co piątek gwarantowane „atrakcje” – oglądanie ciotki bez majtek. Nie czuła przed nami zupełnie wstydu. Jej kobiecą intymność, miałyśmy z siostrą, gruntownie przestudiowaną. Ona krzątała się po mieszkaniu, sprzątała, robiła coś w kuchni, my pomagałyśmy jej w tym, mimowolnie oglądając to co miała do pokazania.
Ciotka znowu pojechała do Ostrołęki a my miałyśmy być same w domu. Siostra nie chciała pierwsza wracać do pustego mieszkania. Przyjechała pod moją szkołę. Ucieszyłam się, gdy ją zobaczyłam, choć w pierwszej chwili pomyślałam, czy coś się nie stało. Praktycznie nie zdarzało się to wcześniej. Poprosiła mnie byśmy pojechały na chwilę do FACTORY, gdyż chciała uzupełnić braki w bieliźnie. Zgodziłam się, bo w mojej garderobie też przydałoby się co nieco podmienić.
Pojechałyśmy do Ursusa kolejką. Na miejscu w sklepie outletowym z bielizną trafiłyśmy na fajne okazje cenowe. Wzięłyśmy po kilka par rajstop. Ja wybrałam czarne gładkie a siostra też czarne, ale w różne wzorki.
— Bierzesz pończochy? — zapytałam zdziwiona, kiedy wrzuciła do koszyka dwie pary samonośnych: kabaretki i czarne z koronkowym pasem.
— A co szesnastolatka nie może ich nosić?
— No w sumie sama je zakładam, a jestem tylko o rok od ciebie starsza.
— O jedenaście miesięcy i 29 dni! — poprawiła mnie mała.
Obejrzałam opakowania rajstop jakie wybrała mała i byłam nieco zszokowana. Nie umiałam tego ukryć.
— Bierzesz piętnastki? Hej! To nawet ja mam tylko jedną parę dwudziestek — powiedziałam to z pretensją w głosie, bo wydawało mi się, że nastolatki nie powinny nosić tak cienkich rajstop. To chyba zbyt uwodzicielskie i raczej dla kobiet po dwudziestym roku życia.
— Dla mnie najlepsze były by piątki! Ale chyba takich jeszcze nie robią. — Siostra miała jednak zupełnie inne zdanie w kwestii doboru grubości rajstop w stosunku do wieku.
Podeszłyśmy do regałów z majtkami. Oglądałam szarą parę stringów, kiedy siostra wyrwała mi je z ręki.
— Piątek dziś przecież — zarechotała, pokazując mi język.
— No tak, niektórym nie są wtedy potrzebne…
Po kolacji, na którą zjadłyśmy parówki z bagietką, mała poszła kąpać się do łazienki a ja czytałam książkę w dużym pokoju. Myślałam o ciotce i o tym co robi przy babci. Trochę mnie zasmuciła ta sytuacja. To już nie pierwszy piątek bez naszej domowej pół-naturystki…
Mała wymknęła się z łazienki okręcona ręcznikiem. Zniknęła w swoim pokoju. Po chwili było słychać jak szuka czegoś w szafie w przedpokoju.
Nagle rozległo się znajome kłap, kłap, kłap. Patrzę i oczom nie wierzę. Moja siostra w czerwonych „kłapaczach” na nogach wchodzi do dużego pokoju. Mało tego. Nie ma na sobie majtek jedynie bardzo krótki i obcisły top. Patrzę na nią i wybucham śmiechem. Mała próbuje być poważna i nie śmieje się, ale to kwestia chwili jak sama zaczyna się śmiać.
— Postanowiłaś kontynuować piątkową tradycję? — spytałam patrząc się na jej gołe pośladki.
— Przynieś mi proszę odkurzacz, kochanie. — Zamiast odpowiedzi siostra wypowiedziała te słowa, naśladując wiernie ton głosu ciotki, zaś pokazując ręką w stronę przedpokoju, powtórzyła częsty gest ciotki. Ale ta mała to agentka. — Po kim ona to ma — pomyślałam.
Wróciłam do salonu z odkurzaczem w jednej ręce i z rurą do niego w drugiej. Mała stała na środku pokoju i mierzwiła sobie, ledwo dające się uchwycić w palce, włoski na łonie, tak jak to czasem zdarzało się ciotce.
— Kobieta powinna mieć tu włosy — mówiąc to roześmiała się w głos.
„Kobieta powinna mieć tu włosy. Zupełnie nie rozumiem tej mody na golenie się na gładko. Mam nadzieję, że tego nie robicie?” — Z troską w głosie zapytała nas kiedyś ciotka, ciągnąc sobie bardzo długie włosy.
„Na gładko to nie ciociu, ale przycinamy je by nie były za długie.” — Powiedziała wtedy siostra, choć nie do końca zgodnie z prawdą, bo raz na jakiś czas była tam kompletnie wygolona. Mi to też się zdarzało, ale bardzo rzadko. Najczęściej miałyśmy jednak paski, różniące się szerokością, długością i oczywiście krótkością samych włosków. Przeważnie bardzo krótko przystrzyżonych.
„No bo wiecie, tylko włosy mogą dać pełną i naturalną ochronę kobiecej pochwie.” – Dodała mentorskim tonem.
Jakoś tak głupio mi było, że siostra jest prawie naga a ja w ubraniu.
— Zaraz wracam — przeprosiłam siostrę i poszłam do swojej garderoby. Rozebrałam się ze wszystkiego. Na nogi założyłam czerwone pończochy i czarne szpilki. Nie miałam takiego bardzo krótkiego topu jak moja siostra ale znalazłam jakąś czarną bluzkę kończącą się nad pępkiem.
Moja siostra na mój widok zapiała z zachwytu: — Ale lufa!
—A ty to wcale nie jesteś laska, co? Masz taką figurę, że ci zazdroszczę.
Patrzyłyśmy się na siebie nawzajem. Łapałyśmy się co chwilę wzrokiem, że patrzymy sobie między nogi. W sumie to dziwne, bo przecież każda z nas ma to samo… ale jednakże tyci inne.
Wtem rozległ się dzwonek do drzwi…

Kuzyn

Tego dnia wszystko wskazywalo ze to bedzie najgorszy dzien w moim zyciu. Do pokoju z samego rana weszla mama i oznajmila ze wyjezdza z tata na weekend a do mnie przyjedzie starszy o 4 lata kuzyn. Nie przepadalam za Ernestem. Byl najpopularniejszym chlopakiem w jego miescie, gral w kosza, mial 197cm, byl opalonym blondynem o blekitnych oczach i snieznobialych zebach. Zawsze modnie się ubieral. Mial nieco dluzsze wlosy zaczesane do tylu niczym surfer. Tak, niewatpliwie byl przystojnym chlopakiem. A mimo to czulam do niego niechec.
W koncu rodzice odjechali. Lezalam przez chwile w lozku patrzac w sufit gdy nagle zadzwonil dzwonek. Zeszlam na dol. Mialam na sobie tylko koronkowe majteczki i luzna koszulke. Zawsze tak spalam. Otworzylam drzwi a moim oczom ukazal się Ernest.

  • Witaj kuzyneczko – szepnal i uniosl brew ku gorze.
  • Aaa, to ty palancie – przewrocilam oczyma i poszlam do salonu.
  • Czyzbys nie byla zadowolona z mojego przyjazdu? – spytal rozesmiany.
  • Sluchaj, rob se co chcesz. Nie musimy sobie wchodzic w droge. – warknelam i poszlam do lazienki wziac prysznic. Rozebralam sie, weszlam pod prysznic i zaczelam piescic swoje cialo. Piana splywala po jedrnych, duzych piersiach. Masowalam je mocno cicho pojekujac. Nagle do cipki wsunelam palce. Zaczelam nimi szybko poruszac i jeczec. Wtem moje uniesienie zostalo przerwane.
    -Uuaa, niezla jestes – krzyknal z zachwytem Ernest i oparl się o pralke. – no, no. Ostra kuzyneczka.
    Gdy zobaczylam go zawatydzilam się i zdenerwowalam. Chwycilam recznik i rzucilam nimw kuzyna. Bylam wsciekla. Co ten przerosniety miesniak sobie myslal!? Niedorzeczne!
    Reszta dnia mijala spokojnie. Ernest byl zajety gra w kosza, ja bylam u kolezanki. Dopiero w nocy mielismy porozmawiac. Bylo kolo trzeciec, wstalam do lazienki. Pewnie do niej weszlam i ku mojemu zdziwieniu Ernest bral prysznic. Bylam zdziwiona ze kapal się tak pozno. Ale w tej chwili mialam to gdzies. Zalatwilam swoja potrzebe nie zwazajac na kuzyna. Nawet mnie nie zauwazyl. Gdy wrocilam do pokoju zaczelam o nim myslec. Nieziemsko przystojny, opalony, umiesniony. W dodatku nagi. Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyly sie.
    -Daria! Moge z Toba spac? W moim pokoju chyba cos zdechlo bo tak smierdzi ze nie idzie wytrzymac – szepnal i nie czekajac na pozwolenie polozyl się obok. Posunelam się kawalek i już po chwili spalam jak zabita. Nagle poczulam fale podniecenia. Otworzylam pczy. Ernest jezdzil palcami po moich szczuplych nogach. Nie prtestowalam. Nagle wsunal mi dlon w majteczki.
  • Mmm, moja 16 letnia kuzyneczka już goli cipke. – Szepnal jakby zdumiony i sciagnal mi majtki. Bylam podniecona. Patrzylam na niego rozmarzonym wzrokiem
    Dotknal mojej cipki i zaczal ja masowac. Schylil się i wylizal ja namietnie.
  • Moze zamiana? – Szepnelam zadowolona po czym kleknelam przed kuzynem. Jego penis byl wielki. Oblizalam glowke. Zaczelam ja ssac, w koncu wsunelam go w usta, 23 centymetry weszly mi prosto do gardla. Spojrzalam mu w oczy dlawiac sie. Byl taki rozmarzony. Zaczelam go szybko obciagac. Slina kapala na moje cycuszki. W koncu Ernest spuscil się w moje usta.
  • Boska jestes wiesz? No ale koniec gadania, wypinaj się malenka. – Rozkazal mi dajac mocnego klapsa. Zrobilam co kazal. Nagle poczulam jak wszedl we mnie. Jeczalam glosno a on posuwal mnie w cipke. Ciagnal za sutki. Wyjal go z cipki i wsadzil w tylek. Krzyknelam glosno. Ernest ciagnal mnie za wlosy i posuwal w dupe jak oszalaly. W koncu oboje doszlismy. Wtulilam się w niego, gladzil mnie po wlosach.
  • oj moja suczko jutro dupka bedzie bolala – szepnal i usnal tulac mnie. Od tej pory robilismy to codziennie po kilka razy.

Wieczór panieński

Ten wieczór panieński koleżanki nie zapowiadał się jakoś nadzwyczaj ciekawie – ot babski wieczór na tydzień przed weselem. Umówione byłyśmy w ulubionej knajpce, tam zaczynając od piwek kompletowałyśmy skład. Iwona – przyszła panna młoda, Agata jej świadkowa, a kuzynka Doroty, Dorota – moja współlokatorka. Do tego jeszcze Kaśka i Sylwia. Założenie było zero własnych facetów – dziś zapominamy, że ich mamy.
Po fazie wstępnej ruszyłyśmy w miasto na wycieczkę po klubach. Jak się można było spodziewać Kaśka długo nie wytrzymała i już w pierwszym klubie niby przypadkiem pojawił się jej Marek – papużki nierozłączki. Zaczęło się ich zwyczajowe migdalenie na parkiecie i po kątach. Była już stracona, choć gdy zmieniłyśmy klub podążyli naszym śladem.
Pulsujące rytmy, kolorowe drinki, rozerotyzowane tańce, gorące flirty – nasza zabawa się rozkręcała. Do paczki dołączali znajomi i nieznajomi, dziewczyny znikały co chwilę w tłumie z jakimś przystojniakiem. Pojawiała się nawet Justyna – sąsiadka Kaśki ze swoim mężem Krzyśkiem. Nie znałam ich prawie ale słyszałam, że nie za dobrze wychodzi im „docieranie”. Na dowód tego po niedługim czasie się pokłócili i Justyna ostentacyjnie wyszła. Kaśka przy tym też definitywnie zrezygnowała z naszego towarzystwa zabierając z Markiem Justynę do domu. W międzyczasie Agata spotkała swojego kolegę ze studiów, z którym pod wpływem chwili postanowiła pogłębić znajomość zaczęła nas namawiać na powrót na stancję. Miałyśmy już nieźle w czubie, dość huku i finanse na wykończeniu. Sylwia postanowiła zostać jeszcze czekając na koniec zmiany swojego ulubionego barmana, a Krzysiek nagle zaoferował się, że będzie nas eskortował.
Tak więc ja, Iwona, Dorota i Agata z kolegą pod obstawą Krzyśka wylądowaliśmy w naszym mieszkaniu. Jak to dobrze, że sąsiedztwo mamy wyrozumiałe. W szampańskich nastrojach włączyliśmy muzykę i rozkręcaliśmy domowe afterparty (z którego błyskawicznie do mojego pokoju umknęli Agata z kolegą). Jęki zza ściany wywołały serię żartów, które jeszcze bardziej rozluźniły atmosferę i tak Krzysiek został zobligowany występu w roli chippendalesa. Rozluźniony alkoholem zbytnio nie protestował, ognista Dorotka wijąc się wokół niego troszkę pomogła mu wejść w rolę, a Iwona piszczała z radości popijając bąbelki szampana. Szybko wsparłam Dorotę i po chwili obydwie wijąc i ocierając się w naszych kusych spódniczkach obłapiałyśmy Krzyśka. Kiedy ja dłońmi przesuwałam po jego koszuli w dół, dłonie Doroty wędrowały po jego udach w kierunku pośladków. Próbował nas dotykać ale mu na to nie pozwalałyśmy zbytnio umykając kocim zwrotem. Wypukłość w jego spodniach zaczynała być co raz wyraźniejsza, gdy przyciągał biodra to jednej to drugiej. Wyraźnie czułam jego twardość ocierając się o nią tyłeczkiem. Iwona niestety odpadła, popędziła znienacka do kibelka przerywając nieco nasze harce, niestety alkohol w niej górował. Brak panny młodej nie przeszkadzał nam w świętowaniu panieńskiej wolności.
Nasza zabawa troszkę się przekształciła, teraz rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie, a Krzysiek kontynuował swój występ solo. Ściągnął porozpinaną już nieco koszulę. Dopingowany rozpiął spodnie, ale zdjąć je obiecał dopiero jak my zdejmiemy bluzeczki. Troszkę negocjacji było ale chichrając się szybko je zdjęłyśmy. Zostałyśmy w spódniczkach i seksownych stanikach. Nasze biusty falowały przyciągając głodny wzrok kolegi. Krzysiek tańczył dalej prezentując dumnie spory namiocik w bokserkach. Poczucia humoru mu nie brakowało więc zabawa była przednia. My wyciągałyśmy rączki by go to pogłaskać po całkiem umięśnionym brzuszku czy zaprezentowanym w zbliżeniu bicepsie albo szczypnąć w wypięta pupkę. Zostałyśmy troszkę skarcone za swoją zuchwałość, „nie będzie więcej chyba, że na nogach mamy pończoszki i to udowodnimy”. Pewnie już wcześniej zauważył fragmenty koronki „samonosiek” wysuwające się czasem. Podsunęłam spódniczkę wyżej by wyraźnie pokazać co ukrywałam pod nią. Dorota niestety miała rajstopy – co za niefart. Niezwłocznie zapunktowała seksownie się ich pozbywając. Krzysiek zamruczał rozkosznie uznając ze śmiechem, że ukazana koroneczka majteczek rekompensuje brak pończoch. Kontynuował swój taniec pozbywając się sprytnie bokserek. Aż nam się oczy zaświeciły i z piskiem przywitałyśmy jego stercząca pałę na wolności. Był piękny: duży, gruby, sztywny. Na ten widok ślinianki zaczęły mi intensywnie pracować, musiałam oblizać usta. Klimat niepostrzeżenie się zmienił, przestało być tak zabawnie i niewinnie w powietrzu rosło napięcie. Dorota nie czekała gdy tylko wystarczająco się przybliżył chwyciła męskość Krzyśka i zaczęła przesuwać po nim dłonią, aż wydobyła pierwszą radosną kropelkę. To nie mogło się zmarnować, przyciągnęła go bliżej i języczkiem oblizała główkę. Z błogą miną poszukała w tym czasie jego wzroku ciesząc się jak dziecko z cukierka. Obserwował ją bacznie, a ona jeszcze śmielej zaczęła wylizywać całą jego długość za każdym razem zaczynając od nasady. Gdy spojrzała na mnie wiedziałam, że przekazuje pałeczkę. Odsunęła się robiąc mi miejsce, a fujarka jakby sama wskoczyła mi w usta. Oplotłam instrument zwinnie języczkiem po czym wsunęłam go głębiej ściśle obejmując pulchnymi wargami. Krzysiek, aż jęknął, a ja zaczęłam swe czynności powtarzać z satysfakcją obserwując jaką władze ma mój dotyk. Przymykał oczy i chciał mnie chwycić za głowę ale nadeszła kolej na koleżankę. Ona miała nieco inny plan, bo w międzyczasie uwolniła biust z krępującego stanika i chwyciła penisa między jej wielkie okrąglutkie piersi. Otulony ściśniętymi cycuszkami wsuwał się rytmicznie w jej usta. Jego ręka przesuwała się pomiędzy moimi udami, aż paluszki doszły do ich zwieńczenia. Nie chciałam pozwolić na więcej ale gdy uparcie i zdecydowanie prąc naprzód dotarł do granicy majteczek i zaczął mnie po nich masować uda same zaczęły się rozsuwać. Byłam wilgotna czułam jak gorąco rozpływa się po podbrzuszu. Jeden z jego paluszków zwinnie wsunął się pod spód i odnalazł nieosłonięty guziczek. Przerwał zabierając rękę by pomóc Dorocie zsunąć bieliznę. Pocałował ją przy tym głęboko sięgając jej migdałków, a mnie przytrzymując w miejscu za udo. Choć nie chciałam się do tego przyznać czułam nieco rozczarowania, płonęłam i chciałam wypełnić czymś tą pustkę.To uczucie nienasycenia napędzało mnie do dalszej zabawy. Kiedy Dorota już bez spódnicy wskoczyła na kanapę, on zanurkował głową między jej nogi pod moja opiekę powierzając swą męskość. Jedną ręką przytrzymywał Dorotę za biodro, za cycka, a drugą za moją głowę zagłębiając się w moje usta. Był tak duży że musiałam wspomagać się ręką. Chłeptał soczki Dorotki głośno przy tym mlaskając, a każde jego liźnięcie ona odwzorowywała jękiem. Jej rozkosz słyszalnie potęgowała się, a jego ruchy stawały się co raz bardziej niecierpliwe. Czułam ze zaraz wystrzeli w moje gardło ale przerwał. W zmowie zabrali mi majtki i teraz ja poczułam jego gorący oddech na ogolonej cipce. Wypisywał na łechtaczce do skutku słowo orgazm w wwiercając się nim głęboko w międzyczasie. Dorota zajęła się moimi piersiami uwalniając je i przysysając się łapczywie do wyprężonych sutków. Nie pozostałam dłużna i chwyciłam jej jędrne cycuszki w swoje raczki. Ręka Krzyśka zabawiała się muszelką koleżanki, a ja zaczynałam tracić oddech czując jak zbliża się zbawienie. Dorota falowała rytmicznie podskakując na paluszkach kolegi. Zaczęłyśmy się całować jak nigdy dotąd i wtedy poczułam jak Krzysiek wbił we mnie swą pałę. Nie wiem czego się spodziewałam i dlaczego byłam tak zaskoczona obrotem spraw. Ten facet był żonaty, był sąsiadem koleżanki, którego dopiero co w gruncie rzeczy poznałam, a wwiercał się teraz w moją intymność głęboko. Widząc moje zaskoczenie uśmiechnął się tylko triumfalnie zadowolony posuwając mnie jeszcze mocniej, jeszcze szybciej. Wiedziałam jednak, że choć to zupełnie nie w moim stylu, chce więcej, chcę by mnie wyruchał jak nikt wcześniej. Moje soki niemal tryskały, a cipka pulsowała, aż wykrzyczałam spełnienie. Roskosz przeszła dreszczem przez każda komórkę mego ciała. Zadowolony ze swojej mocy przełożył swoje narzędzie miedzy wypięte pośladki koleżanki nadal paluszkami penetrując jej cipkę. Tego jej tylko brakowało. Rozpychana na dwie dziurki Dorota przeżywała głośno swoje własne trzęsienie ziemi. Czułam jak drży otwierając szeroko zamgławione oczy gwałtownie chwytając oddech – ona tez była w raju. Krzysiek widocznie tylko na to czekał wyciągnął swoja pałę by salwami wytrysku zadowolony ochlapać nas obie. Kazał nam zlizywać z siebie nawzajem jego spermę by niepostrzeżenie wyciągnąć telefon i pstryknąć nam tak fotki. Byłam wściekła za te zdjęcia. Próbowałam odebrać mu aparat ale był wyższy i silniejszy. Dorota była tak wyczerpana że nie bardzo ją to w tym momencie obeszło. Chciał żartami nas ułagodzić, a gdy to nie działało bez ceregieli odepchnął mnie zwinął szybko ubrania i wybiegł jeszcze nago z mieszkania. W moim łóżku spały wtulone w siebie Agata i Iwona, więc wróciłam do Doroty by próbować przespać kaca giganta, który z pewnością miał nadejść.

Najlepsza impreza dziewczyn

Godzina pierwsza w nocy. Na końcu parkingu należącego do klubu „Coloseum” muzyka przycicha, a pojękiwania i wtórujące im brzęki łańcuchów stają się coraz wyraźniejsze. Na masce BMW rocznik ’98, opiera się menadżerka pobliskiego banku – Sylwia – kołysząc się w rytm nadawany przez biodra młodego mieszkańca okolicznej wioski. W pobliżu stoją Dorota z Magdą, przyglądając się z lekkim znudzeniem poczynaniom przypadkowo dobranych kochanków. Siostry Kinga i Agnieszka siedzą już w samochodzie, czekając na koleżankę. Skoro tylko chłopak wystrzelił, naciągnął spodenki i szybko udał się w stronę lokalu. Sylwia jeszcze powoli przeciągając się z zadowolenia jak kotka, podniosła się z maski.

  • Ej, moje majtki – krzyknęła w kierunku nieznajomego.
    Ten tylko pomachał nimi w górze i oddalił się w swoim kierunku.
  • Złodziej! – krzyknęła w kierunku koleżanek.
  • Daj spokój, wracamy już – odpowiedziała Magda
  • 80 zł kosztowały, kurwa! Wieśniak spuścił się we mnie bez gumki! Teraz będzie ze mnie spływać – zasmuciła się bankierka.
  • No to wracasz na nogach – oburzyła się Kinga, właścicielka samochodu.
  • Przydałby ci się teraz jakieś uległy do wylizania cipki – zażartowała Magda
  • Każdej by się przydał – sprostowała ją Dorota.
  • Ok, siądziesz z przodu – oznajmiła Aga wysiadając z auta – położysz chusteczki na siedzeniu i może dojedziesz jakoś. W obawie przed pobrudzeniem miniówki Sylwia zdjęła ją i bottomless usiadła na chusteczkach – Oby tylko żadnego patrolu nie spotkać.
  • Dlatego na takie imprezy nie ma sensu zabierać majtek – pouczyła Dorota.
  • Ja tam wręcz przeciwnie – skontrowała weterynarz Magda – Na co dzień bez majtek, a do klubu wolę ubrać. Nie będą mi wkładać brudnych paluchów znienacka.
  • Sylwia, a wiesz że dwóch gości na jednej imprezie to już szmacenie się? – zagadnęła Doroti
  • Przecież temu pierwszemu nie mógł stanąć, to się nie liczy. Wypalcował mnie tylko, co jeszcze bardziej rozochociło. Nie miałam tyle szczęścia co ty.
  • Mój się schlapał zakładając gumkę – nic nie skorzystałam zasmuciła się Dorota. – A mnie dziwi, że Aga teraz taka wierna się zrobiła – przerzuciła rozmowę na koleżankę.
  • Nie jestem aż taką suką, żeby Grześkowi to zrobić – odparła dziewczyna.
  • A skąd wiesz co on tam sam robi?
  • Zamknęłam go w klatce wczoraj po seksie, więc jutro liczę na godzinną minetkę, po czym uwolnię bestię i będzie minuta ostrego rżnięcia – dodała. Inaczej by walił konia przez pół weekendu i raz że nic by w domu nie zrobił, dwa jutro by już nie chciał bzykać.
  • Mój brat w okresie dojrzewania to prostu w każdej wolnej chwili męczył ptaka – wspomniała Dorota.
  • Jak chodziłam z Kamilem to nawet po seksie potrafił walić do jakiś porno – wyznała Sylwia – zamiast uraczyć mnie drugą rundą.
  • Danielowi chyba ściągnęłaś klatkę jak masz okres? – Magda oderwała Kingę od kierowania.
  • Do tej pory nie ściągałam. Ale w tamten weekend jak dryfowaliśmy w łódce nago po jeziorze, bardzo mu ten metalowy pas cnoty przeszkadzał. Wtedy ustaliliśmy, że przechodzimy na wyższy poziom naszych relacji. Więc do tego czasu niech korzysta.
  • Dzisiaj jest świetny czas na przejście kolejnego poziomu – ucieszyła się Aga – mamy ze sobą panią „doktor”, jest publika, no i jesteśmy pijane i wesołe.
  • Chyba wiem co macie na myśli. – odpowiedziała wywołana do tablicy Magda. Ale ja nic nie obcinam. To przywilej żony
  • Ja akurat nic nie piłam i kiepsko się czuję – odparła Kinga – Jak chcesz Aga to możesz ty to zrobić.
  • No to pewnie, że chcę!
  • Ale jak Grzesiek machnie ci dwójkę dzieci, to ja wkraczam do akcji i odbieram „nagrodę”.
  • Czekajcie – przetrwała Dorota – to może pozwolisz nam dzisiaj skorzystać z fiutka męża zanim mu tam coś obetniecie?
  • W sumie raz w życiu wstawię się za szwagrem, Kinia – zszokowała wszystkich Aga. Było powszechnie wiadomym, że nie przepada za Danielem.
  • Dobra, niech was siarczyście wszystkie wyrucha – zaśmiała się Kinga. A tak na poważnie to pewnie cały dzień walił konia, więc raczej marne szanse żebyście coś skorzystały.
  • Mam pomysł na fajną zabawę – oznajmiła Agnieszka. Oczywiście zakończy się ona naszym tryumfem – czyli wykastrowaniem Daniela.
  • Spoko, przedstawię pomysł mojemu. Ale dzisiaj to tak, nie jesteśmy przygotowani do tego.
  • Dobra, to niech los zadecyduje co robić, ok? – Aga nie dawała za wygraną. – Potrzebujemy czegoś szczególnego do kastracji?
  • Dobrze byłoby mieć elastrator lub burdizzo ewentualnie skalpel. Znieczulenie i dezynfekcja też by się przydało oraz igła i nić chirurgiczna – wyjaśniła Magda
  • A sekator, paracetamol i plasterek nie wystarczą? – spytała zawiedziona szwagierka?
  • Przeciwbóle mamy, spirytus, octenisept, gazy są, sekator jest już tępy i tnie nierówno. Ale mamy nowiuśki zestaw noży – odpowiedziała Kinga
  • Jeśli masz nowy ostry tasak, to lepiej nie widzę – ucieszyła się Magda.
  • Chyba za dobrze się bawimy, żebyś nas Kinia powstrzymała – zaśmiała się Sylwia – A jakieś soki i wódkę to Kinia masz?

Dziewczyny dojechały do domu Kingi. Światła nie były pogaszone, co napełniło laski optymizmem, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

  • Cześć, kochanie! – krzyknęły równo z Kingą.
  • Hejka! – ucieszył się Daniel – coś wcześniej dzisiaj skończyłyście balangę.
  • Wiesz, że nie mogłam długo bawić, a dziewczyny były ode mnie uzależnione. A ty co tak długo siedzisz? Czekałeś na mnie? – spytała zalotnie
  • Aaa oglądałem MMA, dopiero co się skończyło.
  • No tak, nie miałeś widzę czasu ogarnąć lepiej chałupy. Przyniosłeś całą paczkę chusteczek na biurko, masz katar kochanie?
  • Opowiadajcie lepiej co tam ciekawego? Potańczyłyście sobie porządnie? Magda poderwałaś tam kogoś?
  • Wytańczyłam się jak za starych czasów! W sumie dałam jednemu prawdziwy numer telefonu, zobaczymy czy się odezwie. Generalnie oblechy, nic wartego ściągnięcia majtek. Piłeś alkohol? – dopytała – widzę butelki po piwie.
  • Tak. A wam coś przynieść czy idziecie grzecznie spać?
  • Szwagier! Imprezujemy dalej. Przynieś nam po drinku. I weź karty do gry? – wesoło zawołała Agnieszka.
  • To brzmi jak rozbierany poker – ożywił się Daniel i wyszedł z pokoju.

Gdy wrócił z napojami dziewczyny czekały przy ławie z kartami.

  • Zasady są takie – oznajmiła Aga. Losujesz jedną kartę. Karty z liczbami będą odpowiadać ilości kopnięć w twoje krocze. Walet to lodzik dla ciebie, dama to minetka dla jednej z nas, król to…mmm… jako król będziesz miał orgie do rana. No i teraz jeszcze kolor: Kier to ja, karo Sylwia, pik Magda, a trefl Dorota.
  • A powiedz co z asami? – dopytała zalotnie Kinga.
  • Uwaga. As to obcięcie twoich jąderek.
    Słuchając tego Daniel mocno się podniecił. Spojrzał zaskoczony na żonę. Ale Kinga bez słowa uśmiechnęła się na potwierdzenie.
  • Popiłyście i jaja sobie robicie? – próbował wykryć ewentualny podstęp. – Jakoś nie wyobrażam sobie, żebyś ty albo Magda mi tego… I Kinia nie miała nic przeciwko.
  • Misiaczku, dzisiaj ci pozwalam. Więc sam zdecyduj czy chcesz.
  • Będzie fajnie! – motywowała Dorota,. Uniosła na chwilę sukienkę, pokazując że nie ma na dole bielizny.
  • Raz się żyje – Magda wstała i ściągnęła szybko majtki spod spódniczki, na tyle sprawnie żeby niczego nie pokazać, po czym usiadła grzecznie na swoje miejsce – Będzie kiedyś sporo śmiechu wspominając tą imprezę.
    Wszyscy spojrzeli wyczekująco na Agnieszkę. Ta odsunęła się na bok i ściągnęła majtki równie dyskretnie. Rzuciła je w kierunku szwagra mówiąc:
  • Nie ma ryzyka, nie ma zabawy.

Kinga rozłożyła karty na stole.

  • No to powodzenia mężu – ciepło zachęciła.
    W pełnym oczekiwania napięciu Daniel wybierał kartę. Gdy już się zdecydował, popatrzył na dziewczyny po czym szybko obrócił kartę i parsknął śmiechem:
  • Król karo! Aga szykuj dupę!
  • Oszustwo! Krzyknęły prawie jednocześnie.
  • To się nie liczy, pokaż kartę – zdenerwowała się Aga
    Daniel tylko pomachał jej przed nosem, ciągle głupio się śmiejąc. Wykonał taniec zwycięstwa i poszedł do Kingi.
  • Widziałaś to, żono? Normalnie zaraz zagram w lotka – Nie przestawał się śmiać.
  • No chyba już wiem, czemu mnie zawsze ogrywasz. Daj z siebie wszystko, żebym chociaż raz nie musiała się za ciebie wstydzić. – dodała – O widzę, że dziewczyny też już wylosowały swoje karty. – ucieszyła się Kinga
  • Co wylosowały? – oburzył się pan domu. Szybko obrócił się w stronę pokoju. – To jest oszustwo!
  • Kochanie, losowały jak tutaj błaznowałeś.
  • Co tam macie laski? – dopytała
  • Damę, damę, damę – pokazały dziewczyny siedzące na kanapie, równocześnie rozchylając nogi i ukazując nagie krocza.
  • Asior! Czerwo! – krzyknęła z dziką radością Agnieszka.
  • Nie liczy się – Daniel stracił całą pewność siebie. Musicie losować przy mnie.
  • Myślę, wszystkie losowania dzisiaj są wiążące. – stwierdziła Kinga – Ale zagrajcie w papier, nożyce, żeby ustalić czy pierwszeństwo ma As czy Król. Przy czym ja rezerwuję sobie pierwsze bzykanko, po „zabiegu” – zarządziła Pani domu. Przyznając przy okazji, że pierwszy raz w życiu ma taką chcice podczas miesiączki.
    Agnieszka z Danielem spojrzeli sobie głęboko w oczy.
  • Kamień!
  • Papier! – krzyknęła Aga. I cały dom zapewnił się głośnym śmiechem pań.

Gdy się wreszcie uspokoiły, Kinga przyniosła sprzęty. A Magda dała ostatnie wskazówki:

  • Weź wypij jeszcze drinka, dla znieczulenia. Usiądziesz sobie w okrakiem na ławie, sznurkiem zrobimy pętelkę zaciskową na mosznie i ją naciągniemy. Tak żeby jądra były maksymalnie oddalone od ciała. Pod to pójdzie deska do krojenia, co by nie uszkodzić blatu. Siurka przykleimy taśmą do ciała, Aga tasakiem przetnie worek jednym szybkim uderzeniem. Opatrzymy na noc. A jutro wieczorem przyjadę i zszyję ranę na cycuś glancuś.
  • Ale chyba będzie lepiej jak go sobie przytrzyma ręką – zauważyła Kinga.
  • Tak będzie najpewniej – dodał Daniel.
  • Spoko. Tasak unieś tylko na kilka centymetrów nad workiem, i żeby był najbliżej ciała. Pamiętaj! – Magda udzieliła ostatnich wskazówek.
    Kiedy już wszystko było wiadome, Daniel zaczął zdejmować spodnie. Dziewczyny czekały pełne entuzjazmu, na najbliższe wydarzenia. W końcu Kinga sama ściągnęła bokserki mężowi. Dziewczyny westchnęły.
  • Tobą to nigdy nie można się pochwalić – rzuciła rozżalona Kinga.
    Bowiem genitalia Daniela mocno się obkurczyły, w dodatku pokryte były płynem preejakulacyjnym, przez co nie prezentowały się za ciekawie.
  • To przez stres – usprawiedliwiał się właściciel przyrodzenia.
    Dziewczyny na ten widok znowu wybuchły śmiechem.
  • Spuścił się czy zsikał – zapytała głupkowato Dorota.
  • To chyba tylko preejakulat – ucięła Magda.
  • Biedna ptaszyna, przestraszyła się gołych cipek? – Aga zmieniła głos jakby mówiła do niemowlaka – Jak się nie naprawisz, to obetniemy cię razem z jajkami. – mówiła rozbawiona, szturchając tasakiem szwagrowego siusiaka.
  • Okej, odsuń się, to zawiążę sznurek – niecierpliwiła się żona, bardzo przejęta swoim zadaniem. – Już go naprawiam, chyba nadmiar gołych piczek mu szkodzi – dodała masując skarby swojego męża.
  • A co ona takie pełne? Nie zrobiłeś sobie dobrze?!
  • No to wymieniałem prysznic dzisiaj. Myślałem, że w nocy będę miał chwile relaksu.
  • Uuu, czyli od środy się nazbierało. Ale dzisiaj w nocy nadrobisz. Użyjemy wiagry, żebyś dziewczyny też obskoczył. – fantazjowała podniecona Kinia.
    Udało jej się rozluźnić jądra tak, że spokojnie owijała je palcami. Wtedy obwiązała worek nad nimi i pociągnęła lekko w dół, sprawdzając czy dobrze się trzyma.
  • Voila! Wskakuj na warsztat, misiaczku.
    Daniel usiadł w rozkroku, a swojego wacka złapał w garść zupełnie go zasłaniając.
  • No co go tak zasłaniasz, szwagier? Przecież to twoja duma! Weź go jakoś lepiej zademonstruj przez samiczkami. No i trochę mi tutaj będziesz przeszkadzał tą ręką. Daniel posłusznie zmienił uchwyt. Dwoma palcami naciągnął od góry napletek. W tym momencie Kinga naciągnęła sznurek z jajami do maksimum. Aga przystawiła ostrze tasaka między sznurkiem a naciągniętą skórą ciała.
  • Ale złap małego lepiej, bo zaraz ci wypadnie – strofowała żona. On jednak chciał jak najlepiej wyeksponować fiutka. Nadal naciągał co sił w górę ośluzowany napletek. Tak. Najważniejszą rzecz w życiu mężczyzny trzymał w bardzo ryzykownym uchwycie.

Wystarczyło, że Aga zupełnie niechcący przeszarżowała o kilka milimetrów z zamachem, trafiając grzbietem tasaka pod paznokieć Daniela. Palec bezwolnie uciekł w górę, puszczając naprężony napletek. Dziesiąta część sekundy, na którą tasak zawisł w szczytowej pozycji wystarczyło by fiutek Daniela opadł poniżej ostrza, oddzielając mosznę od tasaka. Na moment. Bo narzędzie już mknęło w dół. Z pełną mocą ostrze spotkało się z deską. Szwagierka jednym ruchem pozbawiła nieszczęśnika całego przyrodzenia.

  • Sorry! Nie chciałam – zdążyła powiedzieć Kindze, ciągle będąc jeszcze przestraszona takim obrotem sprawy.
    Pozostałe dziewczyny wybuchły głośnym śmiechem, głośniejszym niż krzyk bólu Daniela.
  • No coś Ty sieroto zrobił?! – złościła się Kinga. Nawet swojego siusiaka nie potrafisz ochronić?
    Podniosła penisa i rzuciła nim z całych sił w stronę męża. Odcięty fiutek wylądował na ścianie.
  • Nie! – krzyknęła zbyt późno Magda. Dawaj go w lód, na pogotowiu mu go przyszyją! – rozkazała koleżance.
  • A czemu prawie nie ma krwi? – wymamrotał zszokowany chłopak.
  • Gładkie cięcie sprawiło, że ciała jamiste mogły się zamknąć i zablokować. Natura przewidziała to, że siusiaczki będą obcinane – ciepło wyjaśniła pani weterynarz.

Macocha

Przebudzilam się nad ranem gdy Magda wróciła do domu. Słyszałam jak wchodzi do swojego pokoju rzuca ubranie wraz z torebka na podłogę a następnie kładzie się do łóżka. Przytulilam się do nagiej Karoli i dalej poszłam spać. Obudziam się gdy moja przyjaciółka miała głowę między moimi nogami i lizala mi cipke. Delikatnie westchnęłam i z uśmiechem zapytałam co robi. Karola odpowiedziała, że obudziła się strasznie nakręcona wczorajszym widokiem i nie mogła się powstrzymać od czucia w ustach smaku mojej szparki o poranku. Nie miałam nic przeciwko dość często się masturbowalam na dzień dobry po otworzeniu oczu. Jej język był tak zwinny, że doszłam bardzo szybko. Całowała mnie po brzuchu kierując się ku górze, następnie piersi aż wkoncu zaczelysmy się namiętnie całować. Przekrecilam się na Karola i zaczęłam schodzić w dół. Kazałam się jej wypiac na pieska co pospiesznie uczyniła. Lizalam jej rowek i mokrą cipkę dając jej delikatnie klapsy w pośladki. Obie to uwielbialysmy. Włożyłam w nią dwa palce i szybko penetrowalam jej wnętrze lizac jednocześnie słodki tyleczek. Aż nagle moja dłoń obficie bolały soki Karoli. Przez chwilę mocno dyszala. Mocno się w nią wtulilam i co jakoś czas dawałysmy sobie delikatne buziaki. Na zegarku dochodziła 11 a my dalej w łóżku. Zresztą były wakacje. W pokoju obok był słychać krzatajaca się Magdę. Karola szybko założyła na siebie ręcznik i powiedziała ze idzie pod prysznic. Po czym wyszła z pokoju. Słyszałam jak przez chwile rozmawiają z Magdą. Ja w tym czasie się ubrałam i czekając na wolną łazienkę poszłam porozmawiać z Magda. Widać było po niej, że jest wmeczona na maksa i dobrze zerznięta. Uśmiechnęłam się do niej mówiąc, że chyba słabo spała. Odpowiedziała mi tylko że późno wróciła bo zagadały się z Aga. Zrobiłam naszej trójce kawę i usiadłyśmy z Magda na sofie w salonie oglądając telewizję. Po jakiejś chwili z łazienki wyszła Karola. Miała zawiniete na ciele i na głowie ręczniki. Idąc w naszą stronę powiedziała cześć do Madzi i zdjęła z głowy ręcznik i zaczęła bym wycierać włosy jednak przypadkowo rozwiązał się jej drugi ręcznik który spadł szybko na podłogę. Obie z Magda patrzyłyśmy na jej nagie piękne ciało. Macocha z wrażenia aż zakrztusiła się kawą. Karola nie spieszac się podniosła ręcznik i powoli się nim zakryła. Po Magdzie było wyraźnie widać, że Karola jej się podoba i ma na nią ochotę. Przyjaciółka usiadła do nas i zaczęła pić kawę. W między czasie ja poszłam wziąć prysznic a po mnie Magda. Później poszłyśmy się opalać z Karola a Magda zrobiła obiad. Wieczorem zaplanowaliśmy oglądanie horroru w salonie przed wielkim telewizorem. Natomiast Magda powiedziała, że ma dziś jakieś spotkanie i wróci późno ale nie o tej porze co dziś. Oczywiście się przygotowałyśmy chipsy, paluszki, cola i oczywiście najważniejsze koc. Podczas seansu spod koca wystawały nam tylko czubki głów bo film bym naprawdę straszny. Gdy film już się skończył było już dość późno jednak Karoli nie chciało się spać i miała ochotę na kolejny film. Na innej stacji znalazła życie Adeli. Film obyczajowy o miłości dwóch kobiet. Ja byłam bardzo zmęczona, Przekreciłam się na bok i nie wiem kiedy zamknęły mi się oczy. Przebudzilam się po jakim czasie i kątem oka widziałam jak Karola się masturbuje. Jedną ręką robi sobie dobrze a drugą ugniata swoje piersi na zmianę. Na ekranie leciał jakiś erotyk. Nie chciałam jej przeszkadzać w zabawie. Po krótkiej chwili widziałam jakaś rękę zakrywającą usta Karoli. Wystraszona zamarła w bezruchu. Zza rogu sofy wyłoniła się Magda z piersiami na wierzchu. Spojrzała na mnie upewniając się ze śpię powiedziała Karoli szeptem żeby była cicho i poszła za nią. Magda chwyciła jej dłoń i kazała wstać. Karola odruchowo spojrzała na mnie ale udawała, że smacznie śpię. Gdy wyszły z salonu Powoli wstałam z fosy i poszłam w kierunku kuchni gdzie było włączone światło. Słyszałam jak Magda mówiła, że Karola bardzo jej się podoba i ma na nią ogromną ochotę. Po chwili było słychać jak się całują. Ostrożnie wychyliłam głowę żeby zobaczyć co robią i miałam świetny widok. Dziewczyny lizala się w najlepsze i zdejmowany z siebie ciuszki. Dotykały swoich piersi, ramion, pośladków, ud i oczywiście pieściły swoje muszelki. Magda zaczęła całować Karole po szyi i piersiach. Po chwili kazała jej położyć się na stole i zaczęła Lizać jej cipkę. Kucnęła przed nią i sama zaczęła się masturbować. Ja w tym czasie włożyłam rękę do spodenek i również pieściłam swoją mokra muszelkę. Byłam strasznie podniecona tym widokiem. Karola pieściła swoje cycuszki i delikatnie jęczała z rozkoszy. Po chwili Magda wstała i położyła się na Karoli w pozycji 69 wypinając swój piękny tyleczek. Dłonie Karoli wędrowały po plecach i pośladkach Magdy. Ich nagie ciała połączyły się w jedno. Po jakimś czasie Karola szczytowa unosząc wysoko biodra. Magda z niej zeszła i położyła się na stole obok niej całując namiętnie. Karola zaczęła pieścić jej dwa melony po czym zaczęła ponownie lizac cipke. Wkladala w nią palce i szybko poruszała ręką a Magda wygina się z rozkoszy na boki. Ja nie wytrzymałam tego widoku i moje majtki zalała powódź soków. Jednak nie przestawałam patrzeć na zabawiajace się razem dziewczyny. Po jakimś czasie ciało Magdy zaczęło się wycinać na wszystkie strony a na twarz Karoli wystrzeliły soki. Jeszcze nie widziałam na żywo damskiego wtrysku coś pięknego. Karola wstała ręką twarz i zaczęla wylizywac do czysta cipke Magdy. Macocha wstała ze stołu i zaczęła namiętnie całować kochankę i podziękowała za rozkosz. Powiedziała, że jest cudowna i żeby wróciła do mnie zanim się obudze. Magda tylko chwyciła w dłoń swoje ubranie i zaczęła iść w stronę swojego pokoju a ja w tym czasie szybko uciekam do salonu udając ze dalej śpię. Po chwili przyszła do mnie Karola. Spojrzała na mnie z uśmiechem i mnie pocałowała w usta mówiąc ze pora juz do łóżka kochana. Otworzyłam oczy. Przyjaciółka uśmiechnięta powiedziała ze musi mi coś opowiedzieć ale w pokoju. Chwyciła mnie za rękę i pomogła mi wstać z łóżka. Zbliżałam się do niej i szepnęłam na ucho, że widziałam ich zabawę. Zdziwiona Karola włożyła mi dwa palce do ust mówiąc, że w takim razie posmakuj cipki swojej macochy. Mniam! Coś pysznego. W pokoju rzuciłam się na Karole. Dalej byłam bardzo podniecona i nasza zabawa skończyła się bardzo szybko.

Babski wieczór

Wściekłość, wzburzenie, niedowierzanie… wreszcie podniecenie. Silne podniecenie. To co czuł Marek stojąc w tej chwili u progu swojego salonu było pewnie mieszanką wszystkich tych nastrojów. Była czwarta nad ranem, obudziły go jakieś stłumione odgłosy. Beata, którą poślubił 24 lata temu spędzała miniony wieczór u swojej najlepszej przyjaciółki. „Mamy babski wieczór, Magda obiecała, że jej syn mnie odwiezie”. Nie protestował, nie miał problemu z tym, że żona od czasu do czasu wyskakuje gdzieś z koleżankami. Miała 45 lat, była dużą i odpowiedzialną dziewczynką. Tak mu się przynajmniej wydawało. Kiedy się obudził był jednak trochę zły, że wraca aż tak późno. Postanowił nie czekać na nią w sypialni. Kiedy otwarł drzwi ich małżeńskiej enklawy… zbyt dobrze znał swoją ukochaną żonę, żeby nie zorientować się po zasłyszanych wyraźniej odgłosach, że w salonie nie może być sama. Szybko, lecz możliwie jak najciszej zbiegł po schodach…

Koleżanka z pracy

Tego dnia przyjechałem do domu z kilkudniowej delegacji. Usiadłem na fotelu, włączyłem telewizor oraz komputer i zacząłem przeglądać facebooka. Moja żona pracuję w salonie odzieżowym w jednym z Centrów Handlowych, więc z pracy przyjeżdża późnym wieczorem. Ja często wyjeżdżałem, więc razem z żona byliśmy przyzwyczajeni do tego, że nie każdy wieczór spędzaliśmy razem, ale nie powiem, nie mogłem się doczekać jak wyściskam jej śliczne pośladki. Zadzwonił telefon, poderwałem się i podszedłem do marynarki, skąd dochodził dźwięk dzwonka. Na wyświetlaczu pojawiło się połączenie od Niuni, bo tak mam zapisane w kontaktach od ponad 10 lat moja Ewę. Rozmowę zaczęła od tego, że się stęskniła i, że jak przyjedzie do domu to się poprzytulamy, ale ja oczywiście wiedziałem, co ma na myśli. Dodała tylko, żebym, nie rozkładał łóżka, bo przyjedzie do domu z Karoliną. Zezłościłem się trochę, bo miałem ochotę spędzić ten wieczór tylko z nią, w końcu nie widziałem jej kilka dni. Była z Karoliną cały dzień w pracy i jeszcze im mało swojego towarzystwa?
Odkurzyłem mieszkanie i czekałem, aż przyjadą. Drzwi balkonowe były otwarte, mimo zbliżającego się wieczoru na podwórku było bardzo ciepło, a promienie słońca intensywnie oświetlały cały salon. Wyszedłem na zewnątrz, oparłem się o barierkę i podziwiałem widok, za chwile do domu weszły dziewczyny. Ewa dała mi buziaka i dala butelkę wina, przywitałem się z Karoliną i zaprosiłem ją do salonu. Dziewczyny usiadły przy stoliku kawowym, a ja podałem im lampki z winem. Nie obejrzałem się, a już poprosiły o ponowne napełnienie kieliszków.
-Zapalimy?- Zaproponowała Karolina.
-Czemu nie. – Odrzekliśmy jednocześnie z Żoną. Wyszliśmy na balkon, gdzie Karolina poczęstowała nas papierosem. Słońce jeszcze nie zaszło, a dzięki temu, że było już nisko na horyzoncie dawało bardzo przyjemny efekt ciepłych kolorów. Długie blond włosy, młoda buzia i biała bluzeczka Karoliny w połączeniu z umiejętnie dobranym makijażem zrobiły na mnie wrażenie przy tym świetle. Karolina na 20 lat i od kilku miesięcy pracuję razem z moja Żoną. Jest dość wysoka i szczupła, z pełniejszą pupą, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bez wątpliwości bardzo atrakcyjna. Właściwie to wszystko, co mógłbym powiedzieć o koleżance Ewy, bo w zasadzie nie znałem jej zbyt dobrze. Rozmawiałem z nią kilka razy, kiedy byłem u nich w pracy i sprawiała wrażenie spokojnej, a wręcz nieśmiałej. Było jednak coś, co siedziało mi w głowie a mianowicie to, że usłyszałem od osoby, która ją znała krótki jej opis.
„Ona się wali jak domy w Afganistanie”. Nie pasowało mi to do jej wręcz dziecinnej buzi i kiedy zapytałem któregoś razu żonę, czy to może być prawdą, to oburzyła się i powiedziała, że ludzie gadają pierdoły, a ja im wierze. Zaręczyła, że spędziła z nią trochę czasu w pracy i nie powie o niej takich rzeczy – Uwierzyłem jej.
Ewa była bardzo zadowolona, cały czas się uśmiechała i widziałem, że jest jakaś podekscytowana, chyba stęskniła się za mną, tylko po co ciągnęła ze sobą koleżankę zamiast spędzić romantyczny wieczór z mężem?
-Idę do łazienki a wy tu sobie pogadajcie. – Powiedziała moja żona i zostawiła mnie i Karolinę samych na balkonie.
-Ślicznie wyglądasz – powiedziałem do blond koleżanki mierząc ja od paluszków u jej nóg po przez długie szczupłe nogi schowane za jasnymi jeansami, białą bluzeczkę wypełnioną kształtnymi i młodymi piersiami, kończąc na jej dużych oczach. Trochę mi się zrobiło głupio, bo nie chciałem, żeby odebrała to negatywnie.
-Dziękuję, to miłe – powiedziała, – Ale tak szczerze i bez ściemniania, Podobam ci się? Tylko mów prawdę, Ewy tu nie ma. – Kontynuowała.
Cholera, nie bardzo wiedziałem, co miałem odpowiedzieć, była zajebista – taka była prawda. Gdybym mógł najpierw sprawdzić jak zareaguję na to, co powiem bez żadnych konsekwencji, to moje słowa brzmiałyby mniej więcej tak: Jesteś zajebistą suką i gdyby nie moja żona to moją misją na dzisiaj byłoby Cię przelecieć na ostro! Musiałem jednak użyć innych słów, więc nie chcąc się zbyt długo zastanawiać walnąłem:
-Jesteś bardzo atrakcyjna Karolina, i bardzo sexy. – Poczułem podekscytowanie po tych słowach.
-Tak??? – Dopytywała. Poczułem jak dotknęła ręką moich pleców gładząc je.
-A w skali od 1 do 10 ile mi dajesz? – Ciągnęła temat.
-Mocne 9 Karolino, bo 10 ma tylko Ewa, ale, po co te pytania? – Lekko się zaniepokoiłem tym, że Żona usłyszy naszą rozmowę.

  • Pójdę po nią – odwróciłem się, ale Karolina złapała mnie za rękę, pociągnęła mnie lekko do siebie o usłyszałem od niej:
  • Poczekaj! Ewa się dzisiaj w pracy trochę otworzyła i wymyśliłyśmy coś na dzisiaj. – Szeroko się uśmiechnęła i powolutku zabrała swoją rękę gładząc mnie przy tym końcówkami palców.
    Kurde, co z tą dziewczyną, przychodzi do swojej koleżanki i zachowuję się jakby chciała uwieść jej męża. Przeprosiłem ją na chwilę i poszedłem do łazienki, wszedłem a na wejściu żona do mnie: I co?
    – Jak to, co? Karolina chyba powinna iść, chciałem zostać z Tobą sam. Stęskniłem się i jestem trochę spragniony, chcę się kochać! – Próbowałem ją przekonać, żeby pożegnała koleżankę.
    -A jakbym Ci powiedziała, że dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień? – Zapytała zalotnie.
  • Możesz jaśniej, o co tu chodzi? – Zacząłem się irytować. Wtedy Ewa podeszła do mnie i zaczęła opowiadać, że pracowały dzisiaj z Karolina cały dzień, było mało klientów i miały dużo czasu na rozmowy, które zeszły na temat seksu i dziewczyny zaczęły po kawałeczku odkrywać swoje tajemnicę. Karolina opowiedziała o tym, że miała już wielu kochanków i, że kochała się w trójkącie z dwoma facetami, ale chciałaby spróbować z kobietą, Ewa zaś opowiedziała jej o tym, że kilka tygodni wcześniej w naszym mieszkaniu po jednej z imprez na starym mieście, znalazła się nasza koleżanka i kochaliśmy się we trójkę, choć tak naprawdę to tylko Ewa kochała się z obojgiem, a Ja i ta przyjaciółka nawet się nie dotknęliśmy. W czasie tych wyznań przymierzały nowe ciuchy, które przyszły tego dnia na sklep i sypały sobie komplementy i kiedy Karolina mierzyła obcisłe jasne spodnie, a później krótką spódniczkę to Ewa poczuła na jej widok lekkie podniecenie. Te rozmowy, komplementy i sexy ciuchy sprawiły, że obie zaciekawiły się sobą i postanowiły spędzić ten wieczór wspólnie ze mną.
    -Kochanie wiem, że Karolina Ci się podoba, bo nie raz widziałam jak gapiłeś się na jej tyłek! Więc stwierdziłam, że to będzie dobra okazja dla nas wszystkich! Karolina i ja pobawimy się trochę, Ty przelecisz nas dwie na raz, nie będziesz mi już dziury w brzuchu wiercił o trójkąta z inna laską a przyznam ci się, że trochę mnie podnieca myśl, że będę patrzała jak ją będziesz dotykał. – Wyjaśniła mi wszystko dokładnie. Poczułem podniecenie na całym ciele, aż zacisnąłem nogi. To zmieniło całkowicie moje podejście to zachowania Karoliny.
  • Chcesz tego? –Chciałem się upewnić czy wie, co mówi.
    – Chcę, żebyś dzisiaj jęczał z rozkoszy, wydymał mnie i pomógł mi wydymać ją! – Odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. – Aha zapomniałam ci powiedzieć, że specjalnie zostawiłam was samych, żeby mogła Cię uwieść! –Zakończyła.
  • Nie dałbym się uwieść nikomu poza tobą, ale fajnie, że to uknułaś. W takim razie chodźmy do niej! – Złapałem żonę za biodro i poszliśmy do salonu, gdzie siedziała Karolina z założoną jedną nogą na drugą. Dziewczyny spojrzały się na siebie i uśmiechnęły się tak jakby dostały pozwolenie na dobrą zabawę. Nie wiedziały, że to ja cieszyłem się 5 razy bardziej od nich z tego, co właśnie usłyszałem od Ewy.
  • Czuję, że dzisiaj czeka nas miły wieczór. – Powiedziałem zerkając na jedną i zaraz na drugą ślicznotkę.
    Zacząłem całować żonę, łapiąc ją za pośladki mocno do siebie przyciskając. Karolina wstała i podeszła do nas ustawiając się z boku. Dotknęła nas oboje rękoma. Ewa przerwała pocałunek i zwróciła głowę w stronę Karoliny, z którą zaczęła się lizać. Teraz już miałem pełne pozwolenie na zajmowanie się obiema Paniami. W pierwszej kolejności złapałem koleżankę za dupkę i zacząłem ściskać. Dotknąłem buzią obie dziewczyny i przejąłem pocałunek z Karolcią od żony, lizaliśmy się jak szaleni, wyciągając języki jak tylko umieliśmy. Żona rozpięła guzik przy spodniach Koleżanki i rozsunęła krótki rozporek. Spodnie się trochę poluzowały, więc włożyłem rękę pod spodnie i poczułem tylko skąpy sznurek od majtek na dupci zgrabnej blondynki. Teraz żona zajęła się moimi spodniami rozpinając pasek i guziczki przy rozporku. Moje spodnie zsunęły się na podłogę, a majtki uniosły się z przodu pod siłą błyskawicznej erekcji. Próbowałem drugą ręką pozbawić spodni Ewy, ale nie bardzo mi to wychodziło, bo dziewczyny miały bardzo obcisłe spodnie. Na szczęście Karolina mnie wyręczyła i zdjęła jej spodnie rzucając je na fotel. Po kilku sekundach w tym samym miejscu znalazły się spodnie Karoliny za sprawą rewanżu Ewy. Złapałem za pośladki obie laski i całowałem raz jedną raz drugą w usta, po szyi i dekoltach. Poczułem dotyk ręki na moim penisie, za chwile już dwie ręce dotykały miejsce, które dopominało się pieszczot. Pozbawiły mnie majtek i całując się zaczęły zniżać głowy do mojego pasa. Patrzałem na to z góry i oddychałem głęboko. Karolina złapała mojego penisa ręką u nasady i obie zaczęły go lekko lizać każda ze swojej strony. Blondynka odgarnęła drugą ręką włosy i pierwsza zanurzyła go w swojej buzi. Odpłynąłem na kilka sekund. Ruszała głową powoli, a ja trzymałem ją za włosy, czułem narastające podniecenie i chciałem wepchnąć go głębiej zapragnąłem złapać ją obiema rękami za tył głowy i wcisnąć, aż cały zniknie. A co mi tam?- Pomyślałem i spróbowałem. Wcisnąłem głęboko, wszedł prawie cały, aż zabrała głowę i kaszlnęła. Czekałem na jej reakcję i była właśnie taka, jaka miała być. Zrobiła zboczoną minę i powiedziała: – Nie tak głęboko, jest duży, do końca to w inną dziurkę! – Wyszła z tej sytuacji bardzo sprytnie, zachęcając żebym ją przeleciał, troszeczkę naciągając teorię o moim dużym członku, bo na pewno wielkością się nie wyróżniał. Teraz moja Żona wsadziła go do buzi i próbowała wpychać głęboko jakby chciała pokazać, że ona zrobi to lepiej. Była świetna, w końcu ona wie, co lubię. W tym czasie Karolina usiadła na łóżku, rozłożyła nogi, włożyła rękę w majtki i zaczęła pieścić się palcami tak jakby zachęcała nas żebyśmy się do niej przyłączyli. Widok był boski i zdecydowanie mnie zachęcił, więc poprosiłem Żonę, żeby usiadła koło niej. Umiejscowiła się bardzo blisko niej tak, że założyła swoje udo na nogę rozkraczonej koleżanki. Zdjąłem najpierw majtki Ewie dając jej soczystego całusa w cipkę i przeniosłem się obok, gdzie zadarłem nogi Karoliny do góry i powoli podnosiłem różowe stringi całując jej pośladki, uda, kolana, potem śliczne łydki i stopy. Trzymałem jej wyprostowaną nogę wyciągniętą ku mojej twarzy, teraz złapałem śliczną stópkę Żony i obie zacząłem namiętnie całować i oblizywać końcówki palców. Drugie nogi dziewczyn, znalazły się na moim penisie i brzuchu, a ich ręce zajmowały się pieszczeniem swoich ciał. Patrzały się teraz na siebie z nieziemsko kurewskim spojrzeniem. Miały otwarte usta wydając z siebie odgłosy podniecenia.
    Nie mogłem na to dłużej patrzeć bezczynnie, klęknąłem przy łóżku i zacząłem lizać cipkę Żony, za chwilę dołączyłem palca, którego wkładałem głęboko, kręcąc nim na boki i wyginając ku górze. Zmieniłem rękę, teraz lewą pieściłem żonę, a prawą przełożyłem między nogi Karoliny i tam zacząłem odkrywać nowe miejsce. Czułem, że jest wilgotna, wsadziłem jej palca do środka a drugim masowałem łechtaczkę. Po chwili przerwałem pieszczenie żony, musiałem ręką obciągnąć sobie kilka razy napletek, byłem bardzo podniecony. Zbliżyłem usta żeby posmakować nowej cipki i mniaaamm… Była cudna, lizałem ją ruszając językiem we wszystkie strony, zataczając kółka, robiąc zygzaki a ustami obciągałem jej wargi. Przerwałem całą akcję i poszedłem szybko do drugiego pokoju.
  • A ty gdzie polazłeś?!!? – Zdziwiła się moja żona, ale nie musiała czekać na odpowiedź, bo błyskawicznie wróciłem trzymając w ręku fioletowego przyjaciela mojej żony.
    Wróciłem do robienia minety Karolinie, wkładając jej jednocześnie włączony wibrator. Dziewczyna zaczęła głośno stękać z podniecenia ruszając przy tym całymi biodrami. Wiedziałem, że jej się podoba, ale musiałem uważać, bo nie chciałem żeby skończyła, musiałem ja jeszcze zaliczyć tego wieczoru.
  • Chodź do mnie, chcę żebyś mi wsadził!- Usłyszałem. To mówiła Ewa, która wciskała sobie palce jednej ręki do pochwy, a drugą pieściła łechtaczkę. Patrząc na to, co robię Karolinie, weszła na kolejny poziom podniecenia i potrzebowała już dymania.
  • Nie! – Krzyknęła Karolina
    – Nie przestawaj, teraz. – Dodała po kilku cichych jęknięciach.
    Spojrzałem na żonę i nie mogłem jej odmówić była dla mnie zawsze na pierwszym miejscu, wyglądała bardzo seksownie i miałem ochotę się w niej zanurzyć. Kiwnąłem jej tylko głową żeby przejęła wibrator i zajęła się koleżanką. Zrobiła to z chęcią, zaczynając pieścić ją po swojemu tak, że Karolina zaczęła stękać głośniej, ale wolniej. Ja tym czasem złapałem Ewę za uda, ona mnie za kutasa i wsadziła go w tą śliczną muszelkę, za która się stęskniłem. Pełen odlot i dla mnie i dla niej! Przyjemność ogromna, widok, jakiego nigdy nie zapomnę, posuwałem Żonę, a stękały dwie kobiety. Za chwile poczułem, że muszę odpocząć, bo robiło się niebezpiecznie podniecająco. Wyciągnąłem sztywnego pindola i zacząłem lizać ogoloną szparkę mojej kobiety.
    Poczułem, że to jest ten moment, w którym powinienem zaliczyć w końcu Karolinę. Ona na to czekała, widziałem to w jej pięknych dużych oczach. Podszedłem do niej, a ona uniosła biodra wystawiając swój skarb zapraszając mnie do środka. Moja Żona wyciągnęła powoli wibrator z napalonej ślicznotki udostępniając drogę do mokrej cipki swojej koleżanki.
    -Przeleć ją, ulżyj sobie, chcę to zobaczyć! – Zachęciła mnie Ewa jakby chciała rozwiać moje wątpliwości.
  • No już, przeleć mnie! – Powiedziała do mnie, leżąca z rozchylonymi nogami seksowna blondynka.
    -Takim suką nie odmówię! – Zdecydowanie potwierdziłem i wsunąłem swojego penisa do końca. Była bardzo wilgotna, więc wszedł bardzo gładko. Wyciągnąłem go i powtórzyłem ruchy kilkadziesiąt razy. Nie czułem żeby była wielka różnica między tymi dwoma dziurkami. Może wyobrażałem sobie, że jeśli jest młodsza to będzie ciaśniejsza, milsza w pieszczeniu bardziej jędrna. Większą przyjemność sprawiała mi świadomość, że to inna atrakcyjna kobieta. Moja żona na początku patrzyła na nas jak się pieprzyliśmy, ale Karolina zdając sobie sprawę z tego, że właśnie rucha męża koleżanki, próbowała się do niej dobrać, na szczęście Ewa jej pomogła i ustawiła się tak, że Karolina mogła swobodnie operować wibrującym przyjacielem kobiet i lizać ją między nogami. Ewa zwrócona była twarzą do mnie i całowała mnie, co chwile dodając zboczone teksty typu:, „Ale Ci dobrze”, „wyruchaj ja porządnie”, „zaraz przelecisz nas od tylu”. Uwielbiam, kiedy taka jest w łóżku, kiedy mówi takie rzeczy, kiedy się całkowicie otwiera, robi się całkowicie zboczona niesiona falą podniecenia. Wyciągnąłem nabrzmiałego kutasa a ona szybko wzięła go do buzi i ręką zaczęła robić laskę. Znowu przez chwile posuwałem Karolcie i ponownie lizanie. Po kilku razach czułem, że to końcówka. Musiałem przestać.
    Teraz dziewczyny miały minutę dla siebie. Dopiero teraz zdjęły bluzki i staniki. Położyły się obok siebie i pieściły się nawzajem. Obie były zaangażowane i było widać, że czerpią z tego wielką przyjemność. Patrzałem jak moją żonę całuje przepiękna kobieta, jak razem bawią się swoimi piersiami, jak je całują. To, co widziałem bardzo mi się podobało i podniecała mnie myśl o tym, że Ewa oddaje się innej kobiecie w całości. Kręciły się namiętnie na łóżku ocierając się o siebie, aż zatrzymały się w takiej pozycji, w której Ewa wypięła tyłeczek. Na ten widok zrobiłem się cały miękki, no prawie cały poza jedną częścią, która znowu była mega twarda. Podszedłem do nich i powiedziałem:
    -Dawaj dupę, chcę od tyłu!
  • Tak, weź mnie od Tyłu! – Powiedziała moja żona kręcąc biodrami.
    Zacząłem jebać żonę na pieska i było mi cudownie. Karolina wypięła się obok i zaczęła prosić:
  • Wyruchaj mnie! Od tyłu! Tak porządnie!
    Jej wypięty tyłek był nieziemsko seksowny. Cipka ładnie sterczała, a ona trzymała palca w buzi oblizując go i patrzyła na mnie jak gwiazda porno. Przez chwilę patrzyłem na nią posuwając żonę, ale musiałem ją zaliczyć od tyłu. Złapałem Ją za biodra i wsadziłem jej pindola. Poczułem ekstazę, wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Coraz szybciej ją posuwałem, w pokoju rozlegały się głośne odgłosy uderzania jej pośladków o mnie. Odwróciła głowę i znów spojrzała na mnie jęcząc z rozkoszy. Nie mogłem się powstrzymać i krzyknąłem:
  • O ty suko!
  • Jestem… jestem suką i nie przestawaj! – Jęczała.
    Nie przestawałem, już nie miałem zamiaru zmieniać pozycji tego wieczoru. Zabrałem Wibrator Ewie, którym się zabawiała i przyłożyłem Karolinie do łechtaczki. Po kilku sekundach Karolina podniosła głos i zaczęła kończyć. Zacząłem ją mocno jebać i całe moje ciało ogarnął potężny orgazm. Wyciągnąłem penisa, położyłem go między pośladkami i zacząłem na nią tryskać. Ewa przerwała pieszczenie siebie i przybliżyła się do mojego kutasa oblizując go. Rozmazała moja spermę na jasnej skórze pleców i powiedziała zawiedziona:
  • Szkoda, że skończyłeś!
    -Wypinaj się, Ciebie wyrucham mocniej – powiedziałem do żony, chcąc wykorzystać jeszcze sztywne przyrodzenie.
    Złapałem ją za biodra i posuwałem tak mocno jak tylko mi na to pozwalała, a koleżanka przyłożyła wibrator tak żeby moja żonka jak najszybciej była spełniona. Na efekt nie trzeba było czekać, bo po chwili usłyszałem, że się już zbliża i moje ulubione słowa:
    -Rób tak!!!!
    Po tym już wszystkim emocję opadły. Każdy był uszczęśliwiony i z uśmiechem na twarzy.
  • A ten jeszcze stoi! – Jeszcze jedną dałbym radę bzyknąć jakby była – zaśmiałem się pokazując swojego jeszcze sztywnego penisa.
    Leżeliśmy jeszcze przez chwilę na łóżku i dotykaliśmy się palcami. Za oknem zrobiło już się szaro. Zerknąłem na balkon i dostrzegłem drzwi balkonowe, które były otwarte. Trochę zrobiło mi się głupio, bo sąsiedzi chyba mieli niezłą zabawę słuchając dziewczyn i odgłosów klepania tyłeczków.
    To był mój pierwszy raz z inną kobietą od wielu lat. Zaliczyłem ekstra młodą laseczkę wspólnie z moją żoną. Dla niej był to drugi trójkąt z kobietą i mimo, że widziałem jak się dobrze bawi i czerpie z tego przyjemność to wydaje mi się, że gdybym nie opowiadałbym jej o tym, że to moje marzenie to pewnie by tego nie spróbowała. Teraz chciałem skupić się wyłącznie na mojej żonie. Udowodniła mi po raz kolejny, że jest wyjątkowa. Musiałem się jej w końcu odwdzięczyć, może zorganizuję jej seks z jakimś facetem. Tylko problem polegał na tym, że była wybredna i nie oddałaby się byle komu. Po za tym nie zgłaszała mi takiej fantazji, więc miałem na siłę namawiać ją do tego, żeby pieprzyła się z innym? Musze nad tym pomyśleć, ale na razie żadnych trójkątów z innymi laskami chyba, że ona będzie o to prosiła.

Grzeczny chłopiec

Zawsze byłem spokojnym i cichym chłopcem. Miałem wtedy 16 lat, chodziłem do pierwszej klasy szkoły średniej. Byłem dość dobrym uczniem. Pani od angielskiego bardzo mnie lubiła. Namówiła mnie na konkurs, i zaproponowała że będzie mnie uczyć. Przychodziłem do niej po szkole aby mi pomagała z nauką. Przyszedłem pewnego wieczoru ubrany dość luźno. Zapukałem do drzwi i oczekiwałem aż stanie w nich pani Agnieszka. Otworzyła mi drzwi blondynka, włosy sięgały jej za ramiona, średniego wzrostu, szczupła ale z krągłymi piersiami. Jej pupa była lekko wypięta. Ubrana była w krótką spódniczkę dość luźną i top. Włosy miała spięte z tyłu żeby jej nie przeszkadzały.
Uśmiechnęła się do mnie przyjemnie i powiedziała:
-No chodź… musisz się uczyć..-popatrzyła mi w oczy i uśmiechnięta poszła do pokoju w którym mnie uczyła.
Poszedłem za nią, zamknąłem za sobą drzwi i po chwili byłem w pokoju. Usiadłem na swoim miejscu. W pokoju było biurko przy którym mnie uczyła. Siedzieliśmy na przeciwko siebie, podsunęła mi kartkę i rzuciła:
-No to zaczniemy małą kartkóweczką…-uśmiechnęła się do mnie i dodała-Ale teraz zaostrzymy zasady, jeden błąd równa się jeden kwadrans dłużej.
-Dobrze-powiedziałem posłusznie wiedząc że ona i tak postawi na swoim, w szkole wszyscy się jej bali. Trzeba było jej przyznać że nikt inny nie potrafił tak trzymać klasy w ryzach. Radziła sobie lepiej niż nie jeden facet.
Podała mi długopis- Masz 15 minut na napisanie.
Chwyciłem go w dłoń i zacząłem pisać. Denerwowałem się bardzo bo nie szło mi to za dobrze, Pani Agnieszka wstała i podeszła do mnie z tyłu. Czułem jej dłoń na karku. Gładziła mnie delikatnie i drapała.
-Spokojnie… nie zjem Cię jak Ci nie pójdzie-powiedziała chcąc mnie uspokoić. Krępowało mnie to że mnie dotyka inaczej niż ucznia. Skończyłem kartkówkę i odsunąłem ją prostując się. Pani Agnieszka przestała mnie dotykać i usiadła na przeciwko mnie. Sprawdzała w milczeniu patrząc co chwilę na mnie.
-Noo to posiedzisz tu jeszcze godzinkę gratis…-powiedziała spokojnie i zaczęła wyciągać potrzebne nam podręczniki. Widziałem że jest zawiedziona, zawsze wymagała ode mnie najwięcej, czasem aż za dużo.
Zaczęła mnie uczyć i tłumaczyła mi wszystko dokładnie. Po prawie dwóch godzinach czułem że mi mózg paruje. A jeszcze miałem karną godzinę, czułem że zwariuję. Kiedy nastąpiła godzina końca, Pani Agnieszka spakowała książki. Spytałem cicho:
-To znaczy że mogę już iść? Bez odrabiania tej karnej godziny…?-spytałem łagodnie spoglądając na nią.
-Wiesz Pawełku może zjesz ze mną kolację?-spytała mnie spoglądając mi w oczy po czym dodała jakby chcąc się wytłumaczyć- Znaczy bo..długo nie miałam okazji z kimś po prostu zjeść i…-poczułem że jest jej głupio.
Spojrzałem na nią bez słowa a ona zarumieniona opuściła wzrok, pierwszy raz widziałem ją kiedy się czegoś na prawdę wstydzi. W szkole nigdy nie okazywała emocji a speszyła się przy uczniu. Nie chciałem żeby pozostał jakiś niesmak między mną a moją nauczycielką więc postanowiłem się zgodzić.
-Dobrze, zjem z Panią- powiedziałem spoglądając na nią i próbując się uśmiechnąć ale wyszło to sztucznie.
-No to idę do kuchni…a Ty się rozgość-uśmiechnięta poszła do kuchni i zaczęła robić kolację.
Ja usiałem na kanapie w salonie i rozglądałem się po nim, było bardzo przytulne i bardzo było widać kobiecą rękę. Było dużo kwiatów i pamiątek rodzinnych. Po jakimś czasie przyszła Pani Agnieszka z dwiema porcjami spagetti, Usiadła obok mnie i postawiła je na ławie.
-Czego się napijesz? Soku, herbaty może kawy?-spytała patrząc na mnie i lekko się uśmiechając.
-Soku…-odpowiedziałem krótko krępując się lekko. Nie umiałem się zbytnio zachować w takiej sytuacji. Krępowało mnie to bardzo i czułem się nieswojo. Moja korepetytorka i nauczycielka w jednym wstała i poszła do kuchni, nie musiałem długo czekać. Przyniosła mi szklankę soku i usiadła obok.
-Smacznego- uśmiechnęła się do mnie i wzięła swój talerz po czym zabrała się za jedzenie. Czułem jej wzrok na sobie przez cały czas.
-Wzajemnie-odpowiedziałem tylko i sam wziąłem się za jedzenie. Przysunęła się do mnie i poczułem jak gładzi mnie po karku lekko.
-Smakuje Ci?-spytała i cały czas pieściła mój kark. Patrzyła na mnie cały czas.
-Tak..bardzo-odpowiedziałem grzecznie, nie chciałem jej się narażać.
Odsunęła się, chyba poczuła że jest mi głupio. Upadł jej widelec ja odruchowo odstawiłem talerz i schyliłem się. Chwyciłem widelec i podnosiłem wzrok w jej stronę, spojrzałem niechcący pod jej spódniczkę. Widziałem że ma dość skąpe majtki. Kiedy się wyprostowałem popatrzyłem w jej oczy. Uśmiechnęła się i lekko stuknęła mi palcem w nos.
-A oczka gdzie Ci uciekły?-spytała wesoło i popatrzyła mi w oczy.-Coo? Gdzie to się patrzy?
-Przepraszam…-powiedziałem cicho speszony, siedziałem zawstydzony.
-Nic się nie stało. Wiem że w Twoim wieku chłopcom trudno nie patrzeć.-powiedziała wyrozumiale, odstawiła talerz u poczułem jak głaszcze mnie po głowie. Wplotła swoje sprawne palce w moje włosy i lekko drapała mnie po niej. Wiedziała że to bardzo lubię, odruchowo przysunąłem głowę do jej dłoni. Rozbawiło ją to.-Ty jesteś takim kotem co?-spytała chichocząc.
-A czy Ty już byłeś z jakąś dziewczyną?-spytała mnie nagle, czułem jej spokojny oddech na moim karku.-Wybacz ale ciekawa jestem… widziałam jak koleżanki patrzą na Ciebie.
-Nie ja nigdy…-powiedziałem cicho zawstydzony. Spojrzałem na nią, zobaczyłem iskierki w jej oczach. Wzięła swoją dłoń ze mnie i zobaczyłem jak podwija swoją spódniczkę. Widziałem jej skąpe majtki a po chwili wsunęła rączkę w nie. Widziałem jak rusza w środku ręką. Wyciągnęła po chwili mokrą dłoń od swoich soczków. Nie wiedziałem co zrobić, patrzyłem tylko. A ona uśmiechając się położyła mokre palce na moich ustach i przejechała po nich. Zaczęła lekko wciskać paluszek do nich. Rozwarłem je ulegle pozwalając jej wsunąć palec w moje usta. Lekko zlizałem z niego jej soczki. Smakowały mi bardzo, nie myślałem że to takie dobre. Spojrzałem w jej oczy.

  • Smakuje?-spytała patrząc na mnie z uśmiechem. Wyciągnęła paluszek i zsunęła swoją dłoń na moją klatkę.
    -Tak..-powiedziałem nieśmiało, nie wiedziałem kompletnie jak mam reagować i co robić.
    -Pawełku… wiesz marzę o tym abyś teraz się rozebrał i ukląkł tu przede mną-powiedziała spokojnie patrząc na mnie.- Zrobisz to dla mnie? Proszę nie odmawiaj.
    Bez słowa wstałem i pozbyłem się swojej garderoby. Stałem przed nią skrępowany, mój penis lekko wisiał w stanie spoczynku. Klęknąłem przed nią i spojrzałem w oczy.
    Pani Agnieszka powoli wstała i ściągnęła swój top po czym odrzuciła go na bok. Rozpięła stanik i zsunęła go przy okazji pozbyła się majtek. Usiadła wygodnie rozszerzając uda. Miałem idealny widok na jej ociekającą od soczków podniecenia dziurkę. Chwyciła mnie za kark i pogładziła czule. Przysunęła lekko moją głowę do niej tak że poczułem jej wilgoć na ustach.
    -Błagam…wyliż ją…zrobię wszystko tylko to zrób! Zrobię co chcesz dobrze? Tylko zaspokój mnie.-wyjęczała podniecona i patrzyła na mnie błagalnie.
    Powoli przeciągnąłem języczkiem od dołu do góry jej szparki. Prawie od samej pupy do końca łechtaczki. Nigdy nie robiłem kobiecie minety więc nie za bardzo wiedziałem jak się do tego zabrać. Powoli lizałem jej szparkę od dołu do góry, mój miękki, chropowaty języczek przemykał po jej sromach. Jęczała cichutko i patrzyła na mnie z góry gładząc mnie po karczku. Powoli przyspieszyłem ruchy, pociągałem gwałtowniej moim niewprawnym jeszcze językiem.Wsunąłem języczek a ona wplotła paluszki w moje włosy. Ruszałem szybko języczkiem na boki ruszając głową góra dół tak że jeździłem po całej powierzchni jej dziurki. Pani Agnieszka jęczała coraz głośniej, wiedziałem że jest jej dobrze. Lekko mnie dociskała do niej, czułem jej wilgoć. Powoli chwyciłem jej łechtaczkę w usta i ssałem. Czułem się jak bym miał smoczek w ustach. Dłońmi gładziłem jej uda aż w końcu wjechałem dwoma palcami jednej ręki do jej szparki. Ruszałem nimi powoli w różne strony ocierając jej ścianki. Cały czas ssałem mocno jej łechtaczkę. Jej jęki stawały się głośniejsze. Oddech miała płytki i bardzo szybki. Mój przyssany języczek szalał na jej łechtaczce która byłą bardzo podatna na pieszczoty. Po chwili Pani Agnieszka wpadła w ekstazę, jęczała a jej szparka mocno zaczęła wylewać z siebie nektar. Pulsowała jak szalona. Pierwszy raz spowodowałem orgazm kobiety. Byłem z siebie zadowolony. Zlizałem to co należało do mnie, nagrodę za mój trud czyli jej słodki nektar.

Marzenia o kuzynce

Pewnego razu, w samym środku wakacji, a było to koło 20 lipca, dowiedziałem się, że na dwa tygodnie przyjedzie do nas Paulina – moja mlodsza o dwa lata kuzynka. Ja wtedy miałem już skończone osiemnaście lat. Musicie wiedzieć, że moim natchnieniem przy masturbacji była zazwyczaj właśnie ona, moja śliczna kuzynka. Miała długie ciemne włosy do ramion, zielone oczy i śliczną twarz. ah tak bardzo podobają mi się niskie i piękne dziewczyny. Oczywiście jak każda bohaterka fantazji nocnych musiała być rzecz jasna szczupłą dziewczyną.
A więc mama poprosiła mnie bym odebrał Paulinę z dworca PKP, który znajdował się jakieś 500 m od mojego bloku, w którym mieszkałem. Pospiesznie się ubrałem i wyszedłem, po kwadransie już byłem na miejscu, widziałem nadjeżdżający żółto-niebieski pociąg, a w nim machajacą i z uśmiechem na twarzy kochaną kuzynkę. Od razu też jej pomachałem i czekałem aż wyjdzie z pociągu, ponieważ był straszny tłok, a ona siedziała przy oknie, to musiałem z pięć minut czekać zanim wyszła i rzuciła mi się na szyję, pocałowała w policzek i przytuliła się. Miałem jej tyle do powiedzenia, ale jednak się nie odezwałem, w ciszy dotarliśmy na czwarte piętro mojego bloku na ul. Dworcowej 15. Ledwo weszliśmy do mieszkania już tata i mama rzucili się powitać Paulę. Potem ubrali się i pospiesznie wyszli w domu i powiedzieli, że obiad jest do odgrzania w mikrofalówce i że mamy być grzeczni, bo wrócą dopiero jutro rano, gdyż idą na zabawę do swojego ulubionego klubu, kilkanaście kilometrów od nas…
Zjedliśmy z kuzynką pyszny obiad, (mama naprawdę potrafi gotować) i zapytałem się jej co chciałaby robić, ona odparła:

  • chodźmy pooglądać telewizję, leci ciekawy film na polsacie „podryw w wielkim mieście”.
    Zgodziłem się na jej propozycję i usiedliśmy na wygodnej, skórzanej sofie, włączyliśmy piękny 42 calowy telewizor firmy PANASONIC. Przez godzinę siedzieliśmy w milczeniu, aż tu nagle ona wyszła na chwilę do łazienki, po kwadransie wróciła ubrana w całkiem inne rzeczy: krótkie spodenki do połowy ud w różowo-białym akcencie i t-shirt’em różowym z krótkim rękawkiem i głębokim dekoltem odsłaniającym jej duże piersi, za którego wystawał koronkowo zakończony czarny staniczek. Usiadła bardzo blisko mnie, czego skutkiem była reakcja mojego małego przyjaciela w bokserkach. Pod wpływem jej delikatnego wygięcia się w moją stronę, dzięki któremu mogłem ujrzeć z góry jej śliczne piersi, drgnął mój mały, a po chwili zaczęła się zbierać krew z tego co z lekcji biologii wiem, w ciałach jamistych mojego członka. Najgorsze było to, że było to bardzo widoczne przez moje jeansowe spodenki do kolan. Nagle zauważyłem, że kuzynka ze zdziwieniem spojrzała na moje spodenki, a potem prosto mi w oczy i powiedziała :
  • Co ty kuzyn odwalasz? Czym się tak podnieciłeś ?
    Ja na te pytania spłonąłem rumieńcem i opuściłem głowę, lecz jak na złość mój członek nadal stał jak na baczność i twardniał w szybkim, zastraszającym tempie, aż z tego powodu czułem straszny ból w bokserkach. Efektem tego bólu był mój cichy syk, aczkolwiek słyszalny dla mojej kuzynki. Zareagowała na to tak, że aż mnie zaskoczyła. Jej lewa ręka powędrowała na miejsce gdzie o swojej obecności dawał znać mój mały przyjaciel. Delikatnie ruchami kołowymi pieściła mnie przez spodenki, robiła to bez słów. W końcu powiedziała:
  • Wiesz, kuzyn długo już tego nie robiłam, może zrobilibyśmy to razem co ?
    Jej słowa brzmiały dla mnie jak bełkot, gdyz myślami byłem można powiedzieć na innej planecie, już czułem jej nagie ciało jakie wyobrażałem sobie co noc przed spaniem…
  • To jak, chcesz?
    Wtedy wróciłem na ziemię i przytaknąłem, przy tym powiedziałem jej, że była w moich myślach erotycznych boginią, na którą mam szaloną ochotę. Gdy usłyszała to neigrzeczne wyznanie, zaczęła się uśmiechać, spłonęła rumieńcem i postanowiła szybko pozbawić mnie moich spodenek. Potem zbliżyła swoje piękne usta do moich bokserek i przez nie zaczęła pieścić mojego penisa. Ja wtedy zamykalem oczy i czułem się jak w jakimś cudownym raju. Potem ustami jeździła po moim torsie i całowała namiętnie, zdjęła mi koszulkę, przyległa do mnie i namiętnie i gwałtownie przyssała się do moich ust. Całowaliśmy się przez kilka minut, aż zapragnęła bym ją rozebrał…. Zdjąłem jej spodenki, a nawet wręcz zerwałem, stringi spadły razem ze spodenkami. Wtedy poczułem falę gorąca i poczułem jak członek się rusza i napiera na bokserki, wypięty jak struna. Zobaczyłem jej piękną myszkę, brzoskwinkę czy jak tam wolicie cipeczkę, była różowiutka, ciasna i oblana soczkami, (które świeciły w blasku światła z żarówki energooszczędnej). Od razu postanowiłem polizać jej myszkę, najpierw całowałem całą jej powierzchnię a potem lizałem języczkiem od łechtaczki w dół, starałem się też wkładać jak najgłębiej języczek do środka by zlizać jak najwięcej jej słodkich soczków, które były troszkę kwaskowate ale piłem je jak nektar. Pod wpływem lizania okolic łechtaczki Paulina, zaczęła głośno jęczęć i kazała mi nei przestawać, zablokowała mi głowę swoimi udami bym nie oderwał się od jej brzoskwinki. A ja nawet wcale nie zamierzałem się oderwać…

Sylwester

Jak co roku, miałam pojechać z rodziną na sylwestra do małej miejscowości pod Piłą. Moja młodsza o rok siostra i ja, bardzo lubimy takie rodzinne wyjazdy. A zwłaszcza że jechało z nami 3 kuzynów i 2 kuzynki. Kamila, była w moim wieku i bardzo się lubiłyśmy(utrzymujemy stały kontakt), jest wysoką rudą dziewczyną. Ma długie, kręcone włosy. duży biust i pupę co nie oznacza wcale że jest gruba. Jest dość podobna do mnie choć ja jestem brunetką nieco niższą. O Paulinie wiedziałam tylko tyle że była w wieku mojej siostry Oli. Kuzyni… yyym Paweł to prawdziwe ciacho, wysoki, przystojny brunet wcale nie napakowany. Był niepozorny, tajemniczy. Piotr niepodobny do Pawła, był muskularnym blondynem. I Łukasz, On był dalszą rodziną więc nie wiele o Nim wiedziałam. No i cała reszta rodzinki czyli ciocie i wujkowie.
Byliśmy umówieni na 20. 00 na miejscu. Przyjechaliśmy jako pierwsi. Miałyśmy(siostra i ja) mieszkać razem z dziewczynami. A chłopcy w pokoju obok. Szybko się rozpakowałyśmy i czekałyśmy na resztę. Po chwili usłyszałam nadjeżdżający samochody. Była zima, a dziewczyny wyszły z samochodów w szpikach i krótkich spódniczkach. Chłopaki… . jak to oni od razu podbiegli do nic i zaczęli pomagać z bagażami nie spuszczając oczu z ich nóg. Przywitałyśmy się z dorosłymi a potem z poszłyśmy do dziewczyn. Obściskałyśmy się i już w ciepłym pokoju zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim.
Po chwili do pokoju wparowali chłopcy. Kamila była w szlafroku więc pisnęła w skoczyła pod kołdrę. Chłopacy Chyba to zobaczyli bo zrobili takie dziwne miny ze aż parsknęłam śmiechem.
-to co robimy?-spytał Paweł.
-poker?-z uśmiechem spytał Łukasz spoglądając na Kame.
Zgodziłyśmy się wiedząc co chłopakom chodzi po głowach. Po paru rozdaniach Paweł zamknął drzwi na klucz i powiedział że teraz zagramy na wyzwania. Oczywiście odmówiłyśmy. Nagle Ola powiedziała że ona che zagrać. Ostrzegłam cicho siostrę o co im chodzi. Powiedziała że nie jest głupia i wie co robi…

Nieznajomy pan z wodociągów

Nie miałam żadnych planów, moje koleżanki pojechały na narty, a ja cały czas się nudziłam. Rodzice byli w pracy od 8 do 17, więc miałam cały dzień dla siebie. Wciąż myślami wracałam do faceta, który nie tak dawno rozdziewiczył mnie i zostawił bez słowa. Od tamtego czasu sama starałam się zaspokajać, mając nadzieję, że może któregoś dnia znów zapuka do mych drzwi. I tak też się stało pewnego czwartkowego popołudnia. Jak zwykle siedziałam rano przed telewizorem i jadłam jakieś tam śniadanie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Pomyślałam „kurczę! kogo tu niesie o 9 rano. Przecież są ferie.” Jednak zebrałam się w sobie i zeszłam na dół zobaczyć kto przyszedł. Miałam na sobie majtki i trochę za małą bluzę, spod której wystawał mi kawałek brzucha. Figury nie mam idealnej, ale wyglądałam całkiem seksownie, gdy bluzka opinała mój jędrny i duży biust. Gdy otworzyłam drzwi ujrzałam go. W pierwszej chwili chciałam trzasnąć drzwiami, uciec, ale podniecenie, które uderzyło mi od razu do głowy było silniejsze.

  • Co tam maleńka? Stęskniłaś się?- Zapytał w progu.
  • Ja… Ja… Co pan tu w ogóle robi?
  • Przyszedłem zobaczyć jak tam twoja cipeczka po ostatnim razie. Stęskniłem się za tą ciasną szparką. – odpowiedział wchodząc do środka. Przesunęłam się. Nie chciałam się szarpać z dużym silnym facetem. I tak zrobiłby to co chciał. Był bardzo pewny siebie. Nie czekałam aż zdejmie kurtkę, tylko pobiegłam do góry. Nie wiedziałam jak mam się zachowywać. Czy zapytać, czy chce się czegoś napić, czy usiąść i czekać na rozwój wydarzeń. Wybrałam tą drugą opcję, ale byłam pełna obaw. Nie chciałam oddawać się tak o, jakiemuś staremu, obcemu fagasowi, który przychodzi jak chce i robi co tylko sobie wymyśli. Za chwilę stał już w pokoju. Przyglądał mi się.
  • No kochanie, rozbierz się. Seksowna jesteś w takich ciuszkach, ale bardziej przydatna bez nich. – powiedział wręcz prostacko. Szlag mnie trafił.
  • Co pan sobie wyobraża?!- krzyknęłam oburzona.
  • No kochanie, wyskakuj z tych majteczek, bo chce Ci cipkę wylizać. Przecież ostatnio nie narzekałaś, co?
    Nic nie powiedziałam, byłam wściekła, ale facet nie odpuściłby za żadne skarby. Powoli zsunełam majtki aż do kostek, po czym zupełnie zdjęłam je z nóg.
  • Podaj mi tej majteczki, chcę je powąchac. – powiedział. Kurwa, co za zboczeniec!
    Rzuciłam majtki w jego stronę, a on złapał je w locie i podsunął pod swój nos.
  • Mmmmm, młoda cipeczka. Takie są najlepsze skarbie. No ale już, usiądź szeroko, pokaż ten skarb.
    Stwierdziłam, że jakikolwiek protest na nic się nie zda, a poza tym ostatnio było całkiem przyjemnie, więc już bez wstydu usiadłam z szeroko rozkraczonymi nóżkami.
  • Twoja muszelka doproawdza mnie do szału! Muszę ją wylizać! – mówił już mocno podniecony. Podszedł do kanapy i uklęknął dosłownie wbijając swój język w szparkę. Jękłam z rozkoszy, bo uczucie gorącego języka jest niezwykle miłe. Soczki puściły od razu, a on posłusznie je zlizywał, wciąż mówiąc jakie są pyszne i jak bardzo chciał je poczuć. Lizał mnie dokładnie, łechtaczka, warki, dziurka, aż nagle jego języczek znalazł się na kakaowym oczku. Nie wiedziałam, że lizanie drugiej dziurki jest tak niesamowite! Pieścił mnie tak, że wiłam się po łóżku i jęczałam na cały dom. Do pieszczoty dołożył dwa paluszki w cipkę i byłam bliska obłędu! Nagle przestał i zaczął rozpinać spodnie.
  • No kochanie! To teraz weźmiesz ładnie do buźki i possiesz mi kutaska.
  • Ale ja nie umiem… Nigdy…- próbowałam się tłumaczyć.
  • Spokojnie cipeczko, zaraz Cię nauczę.- Mówiąc to podsunął mi kutasa pod usta.
  • Otwórz buzie szeroko i baw się na nim języczkiem.- Tak jak mnie poinstruował, tak zrobiłam. Za chwilę poczułam się pewniej, więc zacisnęłam na nim wargi i zaczęłam ssać. Po chwili poczułam, jak kładzie mi na głowie ręce i zaczyna poruszać moją głową to w przód, to w tył. Chyba całkiem sprawnie mi szło, bo facet pojękiwał i mocno trzymał mnie za włosy. Jeszcze moment ssałam mu kutasa, kiedy powiedział, że mam się wypiąć. Posłusznie oparłam się na łokciach, wypinając najmocniej pupę w jego stronę.
  • Kochanie, a może spróbujemy w drugą dziureczkę?
  • No nie wiem… może lepiej w cipkę najpierw.- powiedziałam niepewnie, chociaż byłam już bardzo podniecona. On przystał na propozycję i załadwał kutasa z całej siły w ciasną szparkę. Ruchał mnie szybko, ale krótką chwilę. Nagle zebrał soki z pisi i zaczął wcierać je w dupkę. Później naślinił palce i zrobił to samo.
  • No to rozluźnij się i próbujemy!
    Powoli wsuwał kutasa w dupkę. Bolało mnie bardzo, ale wraz z przechodzącym bólem pojawiała się rozkosz. Gdy włożył całego, zaczął powoli ruszać i jednocześnie zaczął wsuwać paluszki do pisi. Byłam mokra, więc nie było z tym problemu. Każdy ruch, zarówno w cipuni jak i w pupce był coraz szybszy. On stękał glośno i posuwał mnie naprawdę ostro. Wiłam się, gdy nagle zamarłam i dostałam wspaniałego orgazu, który przeszywał całe moje ciało. Nie miałam siły, żeby utzymać się na kolanach, więc położyłam się. W tym samym momencie poczułam salwe goracej spermy na plecach. Kolejne, mniejsze porcje wylądowały już na pupie. Ocknełam się po chwili.
  • No kochanie, super seksik, chyba będe częściej wpadał na takie ruchanko. – przyznał, po czym znów bez słowa wyszedł.