❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts by

Najlepsza impreza dziewczyn

Godzina pierwsza w nocy. Na końcu parkingu należącego do klubu „Coloseum” muzyka przycicha, a pojękiwania i wtórujące im brzęki łańcuchów stają się coraz wyraźniejsze. Na masce BMW rocznik ’98, opiera się menadżerka pobliskiego banku – Sylwia – kołysząc się w rytm nadawany przez biodra młodego mieszkańca okolicznej wioski. W pobliżu stoją Dorota z Magdą, przyglądając się z lekkim znudzeniem poczynaniom przypadkowo dobranych kochanków. Siostry Kinga i Agnieszka siedzą już w samochodzie, czekając na koleżankę. Skoro tylko chłopak wystrzelił, naciągnął spodenki i szybko udał się w stronę lokalu. Sylwia jeszcze powoli przeciągając się z zadowolenia jak kotka, podniosła się z maski.

  • Ej, moje majtki – krzyknęła w kierunku nieznajomego.
    Ten tylko pomachał nimi w górze i oddalił się w swoim kierunku.
  • Złodziej! – krzyknęła w kierunku koleżanek.
  • Daj spokój, wracamy już – odpowiedziała Magda
  • 80 zł kosztowały, kurwa! Wieśniak spuścił się we mnie bez gumki! Teraz będzie ze mnie spływać – zasmuciła się bankierka.
  • No to wracasz na nogach – oburzyła się Kinga, właścicielka samochodu.
  • Przydałby ci się teraz jakieś uległy do wylizania cipki – zażartowała Magda
  • Każdej by się przydał – sprostowała ją Dorota.
  • Ok, siądziesz z przodu – oznajmiła Aga wysiadając z auta – położysz chusteczki na siedzeniu i może dojedziesz jakoś. W obawie przed pobrudzeniem miniówki Sylwia zdjęła ją i bottomless usiadła na chusteczkach – Oby tylko żadnego patrolu nie spotkać.
  • Dlatego na takie imprezy nie ma sensu zabierać majtek – pouczyła Dorota.
  • Ja tam wręcz przeciwnie – skontrowała weterynarz Magda – Na co dzień bez majtek, a do klubu wolę ubrać. Nie będą mi wkładać brudnych paluchów znienacka.
  • Sylwia, a wiesz że dwóch gości na jednej imprezie to już szmacenie się? – zagadnęła Doroti
  • Przecież temu pierwszemu nie mógł stanąć, to się nie liczy. Wypalcował mnie tylko, co jeszcze bardziej rozochociło. Nie miałam tyle szczęścia co ty.
  • Mój się schlapał zakładając gumkę – nic nie skorzystałam zasmuciła się Dorota. – A mnie dziwi, że Aga teraz taka wierna się zrobiła – przerzuciła rozmowę na koleżankę.
  • Nie jestem aż taką suką, żeby Grześkowi to zrobić – odparła dziewczyna.
  • A skąd wiesz co on tam sam robi?
  • Zamknęłam go w klatce wczoraj po seksie, więc jutro liczę na godzinną minetkę, po czym uwolnię bestię i będzie minuta ostrego rżnięcia – dodała. Inaczej by walił konia przez pół weekendu i raz że nic by w domu nie zrobił, dwa jutro by już nie chciał bzykać.
  • Mój brat w okresie dojrzewania to prostu w każdej wolnej chwili męczył ptaka – wspomniała Dorota.
  • Jak chodziłam z Kamilem to nawet po seksie potrafił walić do jakiś porno – wyznała Sylwia – zamiast uraczyć mnie drugą rundą.
  • Danielowi chyba ściągnęłaś klatkę jak masz okres? – Magda oderwała Kingę od kierowania.
  • Do tej pory nie ściągałam. Ale w tamten weekend jak dryfowaliśmy w łódce nago po jeziorze, bardzo mu ten metalowy pas cnoty przeszkadzał. Wtedy ustaliliśmy, że przechodzimy na wyższy poziom naszych relacji. Więc do tego czasu niech korzysta.
  • Dzisiaj jest świetny czas na przejście kolejnego poziomu – ucieszyła się Aga – mamy ze sobą panią „doktor”, jest publika, no i jesteśmy pijane i wesołe.
  • Chyba wiem co macie na myśli. – odpowiedziała wywołana do tablicy Magda. Ale ja nic nie obcinam. To przywilej żony
  • Ja akurat nic nie piłam i kiepsko się czuję – odparła Kinga – Jak chcesz Aga to możesz ty to zrobić.
  • No to pewnie, że chcę!
  • Ale jak Grzesiek machnie ci dwójkę dzieci, to ja wkraczam do akcji i odbieram „nagrodę”.
  • Czekajcie – przetrwała Dorota – to może pozwolisz nam dzisiaj skorzystać z fiutka męża zanim mu tam coś obetniecie?
  • W sumie raz w życiu wstawię się za szwagrem, Kinia – zszokowała wszystkich Aga. Było powszechnie wiadomym, że nie przepada za Danielem.
  • Dobra, niech was siarczyście wszystkie wyrucha – zaśmiała się Kinga. A tak na poważnie to pewnie cały dzień walił konia, więc raczej marne szanse żebyście coś skorzystały.
  • Mam pomysł na fajną zabawę – oznajmiła Agnieszka. Oczywiście zakończy się ona naszym tryumfem – czyli wykastrowaniem Daniela.
  • Spoko, przedstawię pomysł mojemu. Ale dzisiaj to tak, nie jesteśmy przygotowani do tego.
  • Dobra, to niech los zadecyduje co robić, ok? – Aga nie dawała za wygraną. – Potrzebujemy czegoś szczególnego do kastracji?
  • Dobrze byłoby mieć elastrator lub burdizzo ewentualnie skalpel. Znieczulenie i dezynfekcja też by się przydało oraz igła i nić chirurgiczna – wyjaśniła Magda
  • A sekator, paracetamol i plasterek nie wystarczą? – spytała zawiedziona szwagierka?
  • Przeciwbóle mamy, spirytus, octenisept, gazy są, sekator jest już tępy i tnie nierówno. Ale mamy nowiuśki zestaw noży – odpowiedziała Kinga
  • Jeśli masz nowy ostry tasak, to lepiej nie widzę – ucieszyła się Magda.
  • Chyba za dobrze się bawimy, żebyś nas Kinia powstrzymała – zaśmiała się Sylwia – A jakieś soki i wódkę to Kinia masz?

Dziewczyny dojechały do domu Kingi. Światła nie były pogaszone, co napełniło laski optymizmem, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

  • Cześć, kochanie! – krzyknęły równo z Kingą.
  • Hejka! – ucieszył się Daniel – coś wcześniej dzisiaj skończyłyście balangę.
  • Wiesz, że nie mogłam długo bawić, a dziewczyny były ode mnie uzależnione. A ty co tak długo siedzisz? Czekałeś na mnie? – spytała zalotnie
  • Aaa oglądałem MMA, dopiero co się skończyło.
  • No tak, nie miałeś widzę czasu ogarnąć lepiej chałupy. Przyniosłeś całą paczkę chusteczek na biurko, masz katar kochanie?
  • Opowiadajcie lepiej co tam ciekawego? Potańczyłyście sobie porządnie? Magda poderwałaś tam kogoś?
  • Wytańczyłam się jak za starych czasów! W sumie dałam jednemu prawdziwy numer telefonu, zobaczymy czy się odezwie. Generalnie oblechy, nic wartego ściągnięcia majtek. Piłeś alkohol? – dopytała – widzę butelki po piwie.
  • Tak. A wam coś przynieść czy idziecie grzecznie spać?
  • Szwagier! Imprezujemy dalej. Przynieś nam po drinku. I weź karty do gry? – wesoło zawołała Agnieszka.
  • To brzmi jak rozbierany poker – ożywił się Daniel i wyszedł z pokoju.

Gdy wrócił z napojami dziewczyny czekały przy ławie z kartami.

  • Zasady są takie – oznajmiła Aga. Losujesz jedną kartę. Karty z liczbami będą odpowiadać ilości kopnięć w twoje krocze. Walet to lodzik dla ciebie, dama to minetka dla jednej z nas, król to…mmm… jako król będziesz miał orgie do rana. No i teraz jeszcze kolor: Kier to ja, karo Sylwia, pik Magda, a trefl Dorota.
  • A powiedz co z asami? – dopytała zalotnie Kinga.
  • Uwaga. As to obcięcie twoich jąderek.
    Słuchając tego Daniel mocno się podniecił. Spojrzał zaskoczony na żonę. Ale Kinga bez słowa uśmiechnęła się na potwierdzenie.
  • Popiłyście i jaja sobie robicie? – próbował wykryć ewentualny podstęp. – Jakoś nie wyobrażam sobie, żebyś ty albo Magda mi tego… I Kinia nie miała nic przeciwko.
  • Misiaczku, dzisiaj ci pozwalam. Więc sam zdecyduj czy chcesz.
  • Będzie fajnie! – motywowała Dorota,. Uniosła na chwilę sukienkę, pokazując że nie ma na dole bielizny.
  • Raz się żyje – Magda wstała i ściągnęła szybko majtki spod spódniczki, na tyle sprawnie żeby niczego nie pokazać, po czym usiadła grzecznie na swoje miejsce – Będzie kiedyś sporo śmiechu wspominając tą imprezę.
    Wszyscy spojrzeli wyczekująco na Agnieszkę. Ta odsunęła się na bok i ściągnęła majtki równie dyskretnie. Rzuciła je w kierunku szwagra mówiąc:
  • Nie ma ryzyka, nie ma zabawy.

Kinga rozłożyła karty na stole.

  • No to powodzenia mężu – ciepło zachęciła.
    W pełnym oczekiwania napięciu Daniel wybierał kartę. Gdy już się zdecydował, popatrzył na dziewczyny po czym szybko obrócił kartę i parsknął śmiechem:
  • Król karo! Aga szykuj dupę!
  • Oszustwo! Krzyknęły prawie jednocześnie.
  • To się nie liczy, pokaż kartę – zdenerwowała się Aga
    Daniel tylko pomachał jej przed nosem, ciągle głupio się śmiejąc. Wykonał taniec zwycięstwa i poszedł do Kingi.
  • Widziałaś to, żono? Normalnie zaraz zagram w lotka – Nie przestawał się śmiać.
  • No chyba już wiem, czemu mnie zawsze ogrywasz. Daj z siebie wszystko, żebym chociaż raz nie musiała się za ciebie wstydzić. – dodała – O widzę, że dziewczyny też już wylosowały swoje karty. – ucieszyła się Kinga
  • Co wylosowały? – oburzył się pan domu. Szybko obrócił się w stronę pokoju. – To jest oszustwo!
  • Kochanie, losowały jak tutaj błaznowałeś.
  • Co tam macie laski? – dopytała
  • Damę, damę, damę – pokazały dziewczyny siedzące na kanapie, równocześnie rozchylając nogi i ukazując nagie krocza.
  • Asior! Czerwo! – krzyknęła z dziką radością Agnieszka.
  • Nie liczy się – Daniel stracił całą pewność siebie. Musicie losować przy mnie.
  • Myślę, wszystkie losowania dzisiaj są wiążące. – stwierdziła Kinga – Ale zagrajcie w papier, nożyce, żeby ustalić czy pierwszeństwo ma As czy Król. Przy czym ja rezerwuję sobie pierwsze bzykanko, po „zabiegu” – zarządziła Pani domu. Przyznając przy okazji, że pierwszy raz w życiu ma taką chcice podczas miesiączki.
    Agnieszka z Danielem spojrzeli sobie głęboko w oczy.
  • Kamień!
  • Papier! – krzyknęła Aga. I cały dom zapewnił się głośnym śmiechem pań.

Gdy się wreszcie uspokoiły, Kinga przyniosła sprzęty. A Magda dała ostatnie wskazówki:

  • Weź wypij jeszcze drinka, dla znieczulenia. Usiądziesz sobie w okrakiem na ławie, sznurkiem zrobimy pętelkę zaciskową na mosznie i ją naciągniemy. Tak żeby jądra były maksymalnie oddalone od ciała. Pod to pójdzie deska do krojenia, co by nie uszkodzić blatu. Siurka przykleimy taśmą do ciała, Aga tasakiem przetnie worek jednym szybkim uderzeniem. Opatrzymy na noc. A jutro wieczorem przyjadę i zszyję ranę na cycuś glancuś.
  • Ale chyba będzie lepiej jak go sobie przytrzyma ręką – zauważyła Kinga.
  • Tak będzie najpewniej – dodał Daniel.
  • Spoko. Tasak unieś tylko na kilka centymetrów nad workiem, i żeby był najbliżej ciała. Pamiętaj! – Magda udzieliła ostatnich wskazówek.
    Kiedy już wszystko było wiadome, Daniel zaczął zdejmować spodnie. Dziewczyny czekały pełne entuzjazmu, na najbliższe wydarzenia. W końcu Kinga sama ściągnęła bokserki mężowi. Dziewczyny westchnęły.
  • Tobą to nigdy nie można się pochwalić – rzuciła rozżalona Kinga.
    Bowiem genitalia Daniela mocno się obkurczyły, w dodatku pokryte były płynem preejakulacyjnym, przez co nie prezentowały się za ciekawie.
  • To przez stres – usprawiedliwiał się właściciel przyrodzenia.
    Dziewczyny na ten widok znowu wybuchły śmiechem.
  • Spuścił się czy zsikał – zapytała głupkowato Dorota.
  • To chyba tylko preejakulat – ucięła Magda.
  • Biedna ptaszyna, przestraszyła się gołych cipek? – Aga zmieniła głos jakby mówiła do niemowlaka – Jak się nie naprawisz, to obetniemy cię razem z jajkami. – mówiła rozbawiona, szturchając tasakiem szwagrowego siusiaka.
  • Okej, odsuń się, to zawiążę sznurek – niecierpliwiła się żona, bardzo przejęta swoim zadaniem. – Już go naprawiam, chyba nadmiar gołych piczek mu szkodzi – dodała masując skarby swojego męża.
  • A co ona takie pełne? Nie zrobiłeś sobie dobrze?!
  • No to wymieniałem prysznic dzisiaj. Myślałem, że w nocy będę miał chwile relaksu.
  • Uuu, czyli od środy się nazbierało. Ale dzisiaj w nocy nadrobisz. Użyjemy wiagry, żebyś dziewczyny też obskoczył. – fantazjowała podniecona Kinia.
    Udało jej się rozluźnić jądra tak, że spokojnie owijała je palcami. Wtedy obwiązała worek nad nimi i pociągnęła lekko w dół, sprawdzając czy dobrze się trzyma.
  • Voila! Wskakuj na warsztat, misiaczku.
    Daniel usiadł w rozkroku, a swojego wacka złapał w garść zupełnie go zasłaniając.
  • No co go tak zasłaniasz, szwagier? Przecież to twoja duma! Weź go jakoś lepiej zademonstruj przez samiczkami. No i trochę mi tutaj będziesz przeszkadzał tą ręką. Daniel posłusznie zmienił uchwyt. Dwoma palcami naciągnął od góry napletek. W tym momencie Kinga naciągnęła sznurek z jajami do maksimum. Aga przystawiła ostrze tasaka między sznurkiem a naciągniętą skórą ciała.
  • Ale złap małego lepiej, bo zaraz ci wypadnie – strofowała żona. On jednak chciał jak najlepiej wyeksponować fiutka. Nadal naciągał co sił w górę ośluzowany napletek. Tak. Najważniejszą rzecz w życiu mężczyzny trzymał w bardzo ryzykownym uchwycie.

Wystarczyło, że Aga zupełnie niechcący przeszarżowała o kilka milimetrów z zamachem, trafiając grzbietem tasaka pod paznokieć Daniela. Palec bezwolnie uciekł w górę, puszczając naprężony napletek. Dziesiąta część sekundy, na którą tasak zawisł w szczytowej pozycji wystarczyło by fiutek Daniela opadł poniżej ostrza, oddzielając mosznę od tasaka. Na moment. Bo narzędzie już mknęło w dół. Z pełną mocą ostrze spotkało się z deską. Szwagierka jednym ruchem pozbawiła nieszczęśnika całego przyrodzenia.

  • Sorry! Nie chciałam – zdążyła powiedzieć Kindze, ciągle będąc jeszcze przestraszona takim obrotem sprawy.
    Pozostałe dziewczyny wybuchły głośnym śmiechem, głośniejszym niż krzyk bólu Daniela.
  • No coś Ty sieroto zrobił?! – złościła się Kinga. Nawet swojego siusiaka nie potrafisz ochronić?
    Podniosła penisa i rzuciła nim z całych sił w stronę męża. Odcięty fiutek wylądował na ścianie.
  • Nie! – krzyknęła zbyt późno Magda. Dawaj go w lód, na pogotowiu mu go przyszyją! – rozkazała koleżance.
  • A czemu prawie nie ma krwi? – wymamrotał zszokowany chłopak.
  • Gładkie cięcie sprawiło, że ciała jamiste mogły się zamknąć i zablokować. Natura przewidziała to, że siusiaczki będą obcinane – ciepło wyjaśniła pani weterynarz.

Macocha

Przebudzilam się nad ranem gdy Magda wróciła do domu. Słyszałam jak wchodzi do swojego pokoju rzuca ubranie wraz z torebka na podłogę a następnie kładzie się do łóżka. Przytulilam się do nagiej Karoli i dalej poszłam spać. Obudziam się gdy moja przyjaciółka miała głowę między moimi nogami i lizala mi cipke. Delikatnie westchnęłam i z uśmiechem zapytałam co robi. Karola odpowiedziała, że obudziła się strasznie nakręcona wczorajszym widokiem i nie mogła się powstrzymać od czucia w ustach smaku mojej szparki o poranku. Nie miałam nic przeciwko dość często się masturbowalam na dzień dobry po otworzeniu oczu. Jej język był tak zwinny, że doszłam bardzo szybko. Całowała mnie po brzuchu kierując się ku górze, następnie piersi aż wkoncu zaczelysmy się namiętnie całować. Przekrecilam się na Karola i zaczęłam schodzić w dół. Kazałam się jej wypiac na pieska co pospiesznie uczyniła. Lizalam jej rowek i mokrą cipkę dając jej delikatnie klapsy w pośladki. Obie to uwielbialysmy. Włożyłam w nią dwa palce i szybko penetrowalam jej wnętrze lizac jednocześnie słodki tyleczek. Aż nagle moja dłoń obficie bolały soki Karoli. Przez chwilę mocno dyszala. Mocno się w nią wtulilam i co jakoś czas dawałysmy sobie delikatne buziaki. Na zegarku dochodziła 11 a my dalej w łóżku. Zresztą były wakacje. W pokoju obok był słychać krzatajaca się Magdę. Karola szybko założyła na siebie ręcznik i powiedziała ze idzie pod prysznic. Po czym wyszła z pokoju. Słyszałam jak przez chwile rozmawiają z Magdą. Ja w tym czasie się ubrałam i czekając na wolną łazienkę poszłam porozmawiać z Magda. Widać było po niej, że jest wmeczona na maksa i dobrze zerznięta. Uśmiechnęłam się do niej mówiąc, że chyba słabo spała. Odpowiedziała mi tylko że późno wróciła bo zagadały się z Aga. Zrobiłam naszej trójce kawę i usiadłyśmy z Magda na sofie w salonie oglądając telewizję. Po jakiejś chwili z łazienki wyszła Karola. Miała zawiniete na ciele i na głowie ręczniki. Idąc w naszą stronę powiedziała cześć do Madzi i zdjęła z głowy ręcznik i zaczęła bym wycierać włosy jednak przypadkowo rozwiązał się jej drugi ręcznik który spadł szybko na podłogę. Obie z Magda patrzyłyśmy na jej nagie piękne ciało. Macocha z wrażenia aż zakrztusiła się kawą. Karola nie spieszac się podniosła ręcznik i powoli się nim zakryła. Po Magdzie było wyraźnie widać, że Karola jej się podoba i ma na nią ochotę. Przyjaciółka usiadła do nas i zaczęła pić kawę. W między czasie ja poszłam wziąć prysznic a po mnie Magda. Później poszłyśmy się opalać z Karola a Magda zrobiła obiad. Wieczorem zaplanowaliśmy oglądanie horroru w salonie przed wielkim telewizorem. Natomiast Magda powiedziała, że ma dziś jakieś spotkanie i wróci późno ale nie o tej porze co dziś. Oczywiście się przygotowałyśmy chipsy, paluszki, cola i oczywiście najważniejsze koc. Podczas seansu spod koca wystawały nam tylko czubki głów bo film bym naprawdę straszny. Gdy film już się skończył było już dość późno jednak Karoli nie chciało się spać i miała ochotę na kolejny film. Na innej stacji znalazła życie Adeli. Film obyczajowy o miłości dwóch kobiet. Ja byłam bardzo zmęczona, Przekreciłam się na bok i nie wiem kiedy zamknęły mi się oczy. Przebudzilam się po jakim czasie i kątem oka widziałam jak Karola się masturbuje. Jedną ręką robi sobie dobrze a drugą ugniata swoje piersi na zmianę. Na ekranie leciał jakiś erotyk. Nie chciałam jej przeszkadzać w zabawie. Po krótkiej chwili widziałam jakaś rękę zakrywającą usta Karoli. Wystraszona zamarła w bezruchu. Zza rogu sofy wyłoniła się Magda z piersiami na wierzchu. Spojrzała na mnie upewniając się ze śpię powiedziała Karoli szeptem żeby była cicho i poszła za nią. Magda chwyciła jej dłoń i kazała wstać. Karola odruchowo spojrzała na mnie ale udawała, że smacznie śpię. Gdy wyszły z salonu Powoli wstałam z fosy i poszłam w kierunku kuchni gdzie było włączone światło. Słyszałam jak Magda mówiła, że Karola bardzo jej się podoba i ma na nią ogromną ochotę. Po chwili było słychać jak się całują. Ostrożnie wychyliłam głowę żeby zobaczyć co robią i miałam świetny widok. Dziewczyny lizala się w najlepsze i zdejmowany z siebie ciuszki. Dotykały swoich piersi, ramion, pośladków, ud i oczywiście pieściły swoje muszelki. Magda zaczęła całować Karole po szyi i piersiach. Po chwili kazała jej położyć się na stole i zaczęła Lizać jej cipkę. Kucnęła przed nią i sama zaczęła się masturbować. Ja w tym czasie włożyłam rękę do spodenek i również pieściłam swoją mokra muszelkę. Byłam strasznie podniecona tym widokiem. Karola pieściła swoje cycuszki i delikatnie jęczała z rozkoszy. Po chwili Magda wstała i położyła się na Karoli w pozycji 69 wypinając swój piękny tyleczek. Dłonie Karoli wędrowały po plecach i pośladkach Magdy. Ich nagie ciała połączyły się w jedno. Po jakimś czasie Karola szczytowa unosząc wysoko biodra. Magda z niej zeszła i położyła się na stole obok niej całując namiętnie. Karola zaczęła pieścić jej dwa melony po czym zaczęła ponownie lizac cipke. Wkladala w nią palce i szybko poruszała ręką a Magda wygina się z rozkoszy na boki. Ja nie wytrzymałam tego widoku i moje majtki zalała powódź soków. Jednak nie przestawałam patrzeć na zabawiajace się razem dziewczyny. Po jakimś czasie ciało Magdy zaczęło się wycinać na wszystkie strony a na twarz Karoli wystrzeliły soki. Jeszcze nie widziałam na żywo damskiego wtrysku coś pięknego. Karola wstała ręką twarz i zaczęla wylizywac do czysta cipke Magdy. Macocha wstała ze stołu i zaczęła namiętnie całować kochankę i podziękowała za rozkosz. Powiedziała, że jest cudowna i żeby wróciła do mnie zanim się obudze. Magda tylko chwyciła w dłoń swoje ubranie i zaczęła iść w stronę swojego pokoju a ja w tym czasie szybko uciekam do salonu udając ze dalej śpię. Po chwili przyszła do mnie Karola. Spojrzała na mnie z uśmiechem i mnie pocałowała w usta mówiąc ze pora juz do łóżka kochana. Otworzyłam oczy. Przyjaciółka uśmiechnięta powiedziała ze musi mi coś opowiedzieć ale w pokoju. Chwyciła mnie za rękę i pomogła mi wstać z łóżka. Zbliżałam się do niej i szepnęłam na ucho, że widziałam ich zabawę. Zdziwiona Karola włożyła mi dwa palce do ust mówiąc, że w takim razie posmakuj cipki swojej macochy. Mniam! Coś pysznego. W pokoju rzuciłam się na Karole. Dalej byłam bardzo podniecona i nasza zabawa skończyła się bardzo szybko.

Babski wieczór

Wściekłość, wzburzenie, niedowierzanie… wreszcie podniecenie. Silne podniecenie. To co czuł Marek stojąc w tej chwili u progu swojego salonu było pewnie mieszanką wszystkich tych nastrojów. Była czwarta nad ranem, obudziły go jakieś stłumione odgłosy. Beata, którą poślubił 24 lata temu spędzała miniony wieczór u swojej najlepszej przyjaciółki. „Mamy babski wieczór, Magda obiecała, że jej syn mnie odwiezie”. Nie protestował, nie miał problemu z tym, że żona od czasu do czasu wyskakuje gdzieś z koleżankami. Miała 45 lat, była dużą i odpowiedzialną dziewczynką. Tak mu się przynajmniej wydawało. Kiedy się obudził był jednak trochę zły, że wraca aż tak późno. Postanowił nie czekać na nią w sypialni. Kiedy otwarł drzwi ich małżeńskiej enklawy… zbyt dobrze znał swoją ukochaną żonę, żeby nie zorientować się po zasłyszanych wyraźniej odgłosach, że w salonie nie może być sama. Szybko, lecz możliwie jak najciszej zbiegł po schodach…

Koleżanka z pracy

Tego dnia przyjechałem do domu z kilkudniowej delegacji. Usiadłem na fotelu, włączyłem telewizor oraz komputer i zacząłem przeglądać facebooka. Moja żona pracuję w salonie odzieżowym w jednym z Centrów Handlowych, więc z pracy przyjeżdża późnym wieczorem. Ja często wyjeżdżałem, więc razem z żona byliśmy przyzwyczajeni do tego, że nie każdy wieczór spędzaliśmy razem, ale nie powiem, nie mogłem się doczekać jak wyściskam jej śliczne pośladki. Zadzwonił telefon, poderwałem się i podszedłem do marynarki, skąd dochodził dźwięk dzwonka. Na wyświetlaczu pojawiło się połączenie od Niuni, bo tak mam zapisane w kontaktach od ponad 10 lat moja Ewę. Rozmowę zaczęła od tego, że się stęskniła i, że jak przyjedzie do domu to się poprzytulamy, ale ja oczywiście wiedziałem, co ma na myśli. Dodała tylko, żebym, nie rozkładał łóżka, bo przyjedzie do domu z Karoliną. Zezłościłem się trochę, bo miałem ochotę spędzić ten wieczór tylko z nią, w końcu nie widziałem jej kilka dni. Była z Karoliną cały dzień w pracy i jeszcze im mało swojego towarzystwa?
Odkurzyłem mieszkanie i czekałem, aż przyjadą. Drzwi balkonowe były otwarte, mimo zbliżającego się wieczoru na podwórku było bardzo ciepło, a promienie słońca intensywnie oświetlały cały salon. Wyszedłem na zewnątrz, oparłem się o barierkę i podziwiałem widok, za chwile do domu weszły dziewczyny. Ewa dała mi buziaka i dala butelkę wina, przywitałem się z Karoliną i zaprosiłem ją do salonu. Dziewczyny usiadły przy stoliku kawowym, a ja podałem im lampki z winem. Nie obejrzałem się, a już poprosiły o ponowne napełnienie kieliszków.
-Zapalimy?- Zaproponowała Karolina.
-Czemu nie. – Odrzekliśmy jednocześnie z Żoną. Wyszliśmy na balkon, gdzie Karolina poczęstowała nas papierosem. Słońce jeszcze nie zaszło, a dzięki temu, że było już nisko na horyzoncie dawało bardzo przyjemny efekt ciepłych kolorów. Długie blond włosy, młoda buzia i biała bluzeczka Karoliny w połączeniu z umiejętnie dobranym makijażem zrobiły na mnie wrażenie przy tym świetle. Karolina na 20 lat i od kilku miesięcy pracuję razem z moja Żoną. Jest dość wysoka i szczupła, z pełniejszą pupą, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bez wątpliwości bardzo atrakcyjna. Właściwie to wszystko, co mógłbym powiedzieć o koleżance Ewy, bo w zasadzie nie znałem jej zbyt dobrze. Rozmawiałem z nią kilka razy, kiedy byłem u nich w pracy i sprawiała wrażenie spokojnej, a wręcz nieśmiałej. Było jednak coś, co siedziało mi w głowie a mianowicie to, że usłyszałem od osoby, która ją znała krótki jej opis.
„Ona się wali jak domy w Afganistanie”. Nie pasowało mi to do jej wręcz dziecinnej buzi i kiedy zapytałem któregoś razu żonę, czy to może być prawdą, to oburzyła się i powiedziała, że ludzie gadają pierdoły, a ja im wierze. Zaręczyła, że spędziła z nią trochę czasu w pracy i nie powie o niej takich rzeczy – Uwierzyłem jej.
Ewa była bardzo zadowolona, cały czas się uśmiechała i widziałem, że jest jakaś podekscytowana, chyba stęskniła się za mną, tylko po co ciągnęła ze sobą koleżankę zamiast spędzić romantyczny wieczór z mężem?
-Idę do łazienki a wy tu sobie pogadajcie. – Powiedziała moja żona i zostawiła mnie i Karolinę samych na balkonie.
-Ślicznie wyglądasz – powiedziałem do blond koleżanki mierząc ja od paluszków u jej nóg po przez długie szczupłe nogi schowane za jasnymi jeansami, białą bluzeczkę wypełnioną kształtnymi i młodymi piersiami, kończąc na jej dużych oczach. Trochę mi się zrobiło głupio, bo nie chciałem, żeby odebrała to negatywnie.
-Dziękuję, to miłe – powiedziała, – Ale tak szczerze i bez ściemniania, Podobam ci się? Tylko mów prawdę, Ewy tu nie ma. – Kontynuowała.
Cholera, nie bardzo wiedziałem, co miałem odpowiedzieć, była zajebista – taka była prawda. Gdybym mógł najpierw sprawdzić jak zareaguję na to, co powiem bez żadnych konsekwencji, to moje słowa brzmiałyby mniej więcej tak: Jesteś zajebistą suką i gdyby nie moja żona to moją misją na dzisiaj byłoby Cię przelecieć na ostro! Musiałem jednak użyć innych słów, więc nie chcąc się zbyt długo zastanawiać walnąłem:
-Jesteś bardzo atrakcyjna Karolina, i bardzo sexy. – Poczułem podekscytowanie po tych słowach.
-Tak??? – Dopytywała. Poczułem jak dotknęła ręką moich pleców gładząc je.
-A w skali od 1 do 10 ile mi dajesz? – Ciągnęła temat.
-Mocne 9 Karolino, bo 10 ma tylko Ewa, ale, po co te pytania? – Lekko się zaniepokoiłem tym, że Żona usłyszy naszą rozmowę.

  • Pójdę po nią – odwróciłem się, ale Karolina złapała mnie za rękę, pociągnęła mnie lekko do siebie o usłyszałem od niej:
  • Poczekaj! Ewa się dzisiaj w pracy trochę otworzyła i wymyśliłyśmy coś na dzisiaj. – Szeroko się uśmiechnęła i powolutku zabrała swoją rękę gładząc mnie przy tym końcówkami palców.
    Kurde, co z tą dziewczyną, przychodzi do swojej koleżanki i zachowuję się jakby chciała uwieść jej męża. Przeprosiłem ją na chwilę i poszedłem do łazienki, wszedłem a na wejściu żona do mnie: I co?
    – Jak to, co? Karolina chyba powinna iść, chciałem zostać z Tobą sam. Stęskniłem się i jestem trochę spragniony, chcę się kochać! – Próbowałem ją przekonać, żeby pożegnała koleżankę.
    -A jakbym Ci powiedziała, że dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień? – Zapytała zalotnie.
  • Możesz jaśniej, o co tu chodzi? – Zacząłem się irytować. Wtedy Ewa podeszła do mnie i zaczęła opowiadać, że pracowały dzisiaj z Karolina cały dzień, było mało klientów i miały dużo czasu na rozmowy, które zeszły na temat seksu i dziewczyny zaczęły po kawałeczku odkrywać swoje tajemnicę. Karolina opowiedziała o tym, że miała już wielu kochanków i, że kochała się w trójkącie z dwoma facetami, ale chciałaby spróbować z kobietą, Ewa zaś opowiedziała jej o tym, że kilka tygodni wcześniej w naszym mieszkaniu po jednej z imprez na starym mieście, znalazła się nasza koleżanka i kochaliśmy się we trójkę, choć tak naprawdę to tylko Ewa kochała się z obojgiem, a Ja i ta przyjaciółka nawet się nie dotknęliśmy. W czasie tych wyznań przymierzały nowe ciuchy, które przyszły tego dnia na sklep i sypały sobie komplementy i kiedy Karolina mierzyła obcisłe jasne spodnie, a później krótką spódniczkę to Ewa poczuła na jej widok lekkie podniecenie. Te rozmowy, komplementy i sexy ciuchy sprawiły, że obie zaciekawiły się sobą i postanowiły spędzić ten wieczór wspólnie ze mną.
    -Kochanie wiem, że Karolina Ci się podoba, bo nie raz widziałam jak gapiłeś się na jej tyłek! Więc stwierdziłam, że to będzie dobra okazja dla nas wszystkich! Karolina i ja pobawimy się trochę, Ty przelecisz nas dwie na raz, nie będziesz mi już dziury w brzuchu wiercił o trójkąta z inna laską a przyznam ci się, że trochę mnie podnieca myśl, że będę patrzała jak ją będziesz dotykał. – Wyjaśniła mi wszystko dokładnie. Poczułem podniecenie na całym ciele, aż zacisnąłem nogi. To zmieniło całkowicie moje podejście to zachowania Karoliny.
  • Chcesz tego? –Chciałem się upewnić czy wie, co mówi.
    – Chcę, żebyś dzisiaj jęczał z rozkoszy, wydymał mnie i pomógł mi wydymać ją! – Odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. – Aha zapomniałam ci powiedzieć, że specjalnie zostawiłam was samych, żeby mogła Cię uwieść! –Zakończyła.
  • Nie dałbym się uwieść nikomu poza tobą, ale fajnie, że to uknułaś. W takim razie chodźmy do niej! – Złapałem żonę za biodro i poszliśmy do salonu, gdzie siedziała Karolina z założoną jedną nogą na drugą. Dziewczyny spojrzały się na siebie i uśmiechnęły się tak jakby dostały pozwolenie na dobrą zabawę. Nie wiedziały, że to ja cieszyłem się 5 razy bardziej od nich z tego, co właśnie usłyszałem od Ewy.
  • Czuję, że dzisiaj czeka nas miły wieczór. – Powiedziałem zerkając na jedną i zaraz na drugą ślicznotkę.
    Zacząłem całować żonę, łapiąc ją za pośladki mocno do siebie przyciskając. Karolina wstała i podeszła do nas ustawiając się z boku. Dotknęła nas oboje rękoma. Ewa przerwała pocałunek i zwróciła głowę w stronę Karoliny, z którą zaczęła się lizać. Teraz już miałem pełne pozwolenie na zajmowanie się obiema Paniami. W pierwszej kolejności złapałem koleżankę za dupkę i zacząłem ściskać. Dotknąłem buzią obie dziewczyny i przejąłem pocałunek z Karolcią od żony, lizaliśmy się jak szaleni, wyciągając języki jak tylko umieliśmy. Żona rozpięła guzik przy spodniach Koleżanki i rozsunęła krótki rozporek. Spodnie się trochę poluzowały, więc włożyłem rękę pod spodnie i poczułem tylko skąpy sznurek od majtek na dupci zgrabnej blondynki. Teraz żona zajęła się moimi spodniami rozpinając pasek i guziczki przy rozporku. Moje spodnie zsunęły się na podłogę, a majtki uniosły się z przodu pod siłą błyskawicznej erekcji. Próbowałem drugą ręką pozbawić spodni Ewy, ale nie bardzo mi to wychodziło, bo dziewczyny miały bardzo obcisłe spodnie. Na szczęście Karolina mnie wyręczyła i zdjęła jej spodnie rzucając je na fotel. Po kilku sekundach w tym samym miejscu znalazły się spodnie Karoliny za sprawą rewanżu Ewy. Złapałem za pośladki obie laski i całowałem raz jedną raz drugą w usta, po szyi i dekoltach. Poczułem dotyk ręki na moim penisie, za chwile już dwie ręce dotykały miejsce, które dopominało się pieszczot. Pozbawiły mnie majtek i całując się zaczęły zniżać głowy do mojego pasa. Patrzałem na to z góry i oddychałem głęboko. Karolina złapała mojego penisa ręką u nasady i obie zaczęły go lekko lizać każda ze swojej strony. Blondynka odgarnęła drugą ręką włosy i pierwsza zanurzyła go w swojej buzi. Odpłynąłem na kilka sekund. Ruszała głową powoli, a ja trzymałem ją za włosy, czułem narastające podniecenie i chciałem wepchnąć go głębiej zapragnąłem złapać ją obiema rękami za tył głowy i wcisnąć, aż cały zniknie. A co mi tam?- Pomyślałem i spróbowałem. Wcisnąłem głęboko, wszedł prawie cały, aż zabrała głowę i kaszlnęła. Czekałem na jej reakcję i była właśnie taka, jaka miała być. Zrobiła zboczoną minę i powiedziała: – Nie tak głęboko, jest duży, do końca to w inną dziurkę! – Wyszła z tej sytuacji bardzo sprytnie, zachęcając żebym ją przeleciał, troszeczkę naciągając teorię o moim dużym członku, bo na pewno wielkością się nie wyróżniał. Teraz moja Żona wsadziła go do buzi i próbowała wpychać głęboko jakby chciała pokazać, że ona zrobi to lepiej. Była świetna, w końcu ona wie, co lubię. W tym czasie Karolina usiadła na łóżku, rozłożyła nogi, włożyła rękę w majtki i zaczęła pieścić się palcami tak jakby zachęcała nas żebyśmy się do niej przyłączyli. Widok był boski i zdecydowanie mnie zachęcił, więc poprosiłem Żonę, żeby usiadła koło niej. Umiejscowiła się bardzo blisko niej tak, że założyła swoje udo na nogę rozkraczonej koleżanki. Zdjąłem najpierw majtki Ewie dając jej soczystego całusa w cipkę i przeniosłem się obok, gdzie zadarłem nogi Karoliny do góry i powoli podnosiłem różowe stringi całując jej pośladki, uda, kolana, potem śliczne łydki i stopy. Trzymałem jej wyprostowaną nogę wyciągniętą ku mojej twarzy, teraz złapałem śliczną stópkę Żony i obie zacząłem namiętnie całować i oblizywać końcówki palców. Drugie nogi dziewczyn, znalazły się na moim penisie i brzuchu, a ich ręce zajmowały się pieszczeniem swoich ciał. Patrzały się teraz na siebie z nieziemsko kurewskim spojrzeniem. Miały otwarte usta wydając z siebie odgłosy podniecenia.
    Nie mogłem na to dłużej patrzeć bezczynnie, klęknąłem przy łóżku i zacząłem lizać cipkę Żony, za chwilę dołączyłem palca, którego wkładałem głęboko, kręcąc nim na boki i wyginając ku górze. Zmieniłem rękę, teraz lewą pieściłem żonę, a prawą przełożyłem między nogi Karoliny i tam zacząłem odkrywać nowe miejsce. Czułem, że jest wilgotna, wsadziłem jej palca do środka a drugim masowałem łechtaczkę. Po chwili przerwałem pieszczenie żony, musiałem ręką obciągnąć sobie kilka razy napletek, byłem bardzo podniecony. Zbliżyłem usta żeby posmakować nowej cipki i mniaaamm… Była cudna, lizałem ją ruszając językiem we wszystkie strony, zataczając kółka, robiąc zygzaki a ustami obciągałem jej wargi. Przerwałem całą akcję i poszedłem szybko do drugiego pokoju.
  • A ty gdzie polazłeś?!!? – Zdziwiła się moja żona, ale nie musiała czekać na odpowiedź, bo błyskawicznie wróciłem trzymając w ręku fioletowego przyjaciela mojej żony.
    Wróciłem do robienia minety Karolinie, wkładając jej jednocześnie włączony wibrator. Dziewczyna zaczęła głośno stękać z podniecenia ruszając przy tym całymi biodrami. Wiedziałem, że jej się podoba, ale musiałem uważać, bo nie chciałem żeby skończyła, musiałem ja jeszcze zaliczyć tego wieczoru.
  • Chodź do mnie, chcę żebyś mi wsadził!- Usłyszałem. To mówiła Ewa, która wciskała sobie palce jednej ręki do pochwy, a drugą pieściła łechtaczkę. Patrząc na to, co robię Karolinie, weszła na kolejny poziom podniecenia i potrzebowała już dymania.
  • Nie! – Krzyknęła Karolina
    – Nie przestawaj, teraz. – Dodała po kilku cichych jęknięciach.
    Spojrzałem na żonę i nie mogłem jej odmówić była dla mnie zawsze na pierwszym miejscu, wyglądała bardzo seksownie i miałem ochotę się w niej zanurzyć. Kiwnąłem jej tylko głową żeby przejęła wibrator i zajęła się koleżanką. Zrobiła to z chęcią, zaczynając pieścić ją po swojemu tak, że Karolina zaczęła stękać głośniej, ale wolniej. Ja tym czasem złapałem Ewę za uda, ona mnie za kutasa i wsadziła go w tą śliczną muszelkę, za która się stęskniłem. Pełen odlot i dla mnie i dla niej! Przyjemność ogromna, widok, jakiego nigdy nie zapomnę, posuwałem Żonę, a stękały dwie kobiety. Za chwile poczułem, że muszę odpocząć, bo robiło się niebezpiecznie podniecająco. Wyciągnąłem sztywnego pindola i zacząłem lizać ogoloną szparkę mojej kobiety.
    Poczułem, że to jest ten moment, w którym powinienem zaliczyć w końcu Karolinę. Ona na to czekała, widziałem to w jej pięknych dużych oczach. Podszedłem do niej, a ona uniosła biodra wystawiając swój skarb zapraszając mnie do środka. Moja Żona wyciągnęła powoli wibrator z napalonej ślicznotki udostępniając drogę do mokrej cipki swojej koleżanki.
    -Przeleć ją, ulżyj sobie, chcę to zobaczyć! – Zachęciła mnie Ewa jakby chciała rozwiać moje wątpliwości.
  • No już, przeleć mnie! – Powiedziała do mnie, leżąca z rozchylonymi nogami seksowna blondynka.
    -Takim suką nie odmówię! – Zdecydowanie potwierdziłem i wsunąłem swojego penisa do końca. Była bardzo wilgotna, więc wszedł bardzo gładko. Wyciągnąłem go i powtórzyłem ruchy kilkadziesiąt razy. Nie czułem żeby była wielka różnica między tymi dwoma dziurkami. Może wyobrażałem sobie, że jeśli jest młodsza to będzie ciaśniejsza, milsza w pieszczeniu bardziej jędrna. Większą przyjemność sprawiała mi świadomość, że to inna atrakcyjna kobieta. Moja żona na początku patrzyła na nas jak się pieprzyliśmy, ale Karolina zdając sobie sprawę z tego, że właśnie rucha męża koleżanki, próbowała się do niej dobrać, na szczęście Ewa jej pomogła i ustawiła się tak, że Karolina mogła swobodnie operować wibrującym przyjacielem kobiet i lizać ją między nogami. Ewa zwrócona była twarzą do mnie i całowała mnie, co chwile dodając zboczone teksty typu:, „Ale Ci dobrze”, „wyruchaj ja porządnie”, „zaraz przelecisz nas od tylu”. Uwielbiam, kiedy taka jest w łóżku, kiedy mówi takie rzeczy, kiedy się całkowicie otwiera, robi się całkowicie zboczona niesiona falą podniecenia. Wyciągnąłem nabrzmiałego kutasa a ona szybko wzięła go do buzi i ręką zaczęła robić laskę. Znowu przez chwile posuwałem Karolcie i ponownie lizanie. Po kilku razach czułem, że to końcówka. Musiałem przestać.
    Teraz dziewczyny miały minutę dla siebie. Dopiero teraz zdjęły bluzki i staniki. Położyły się obok siebie i pieściły się nawzajem. Obie były zaangażowane i było widać, że czerpią z tego wielką przyjemność. Patrzałem jak moją żonę całuje przepiękna kobieta, jak razem bawią się swoimi piersiami, jak je całują. To, co widziałem bardzo mi się podobało i podniecała mnie myśl o tym, że Ewa oddaje się innej kobiecie w całości. Kręciły się namiętnie na łóżku ocierając się o siebie, aż zatrzymały się w takiej pozycji, w której Ewa wypięła tyłeczek. Na ten widok zrobiłem się cały miękki, no prawie cały poza jedną częścią, która znowu była mega twarda. Podszedłem do nich i powiedziałem:
    -Dawaj dupę, chcę od tyłu!
  • Tak, weź mnie od Tyłu! – Powiedziała moja żona kręcąc biodrami.
    Zacząłem jebać żonę na pieska i było mi cudownie. Karolina wypięła się obok i zaczęła prosić:
  • Wyruchaj mnie! Od tyłu! Tak porządnie!
    Jej wypięty tyłek był nieziemsko seksowny. Cipka ładnie sterczała, a ona trzymała palca w buzi oblizując go i patrzyła na mnie jak gwiazda porno. Przez chwilę patrzyłem na nią posuwając żonę, ale musiałem ją zaliczyć od tyłu. Złapałem Ją za biodra i wsadziłem jej pindola. Poczułem ekstazę, wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Coraz szybciej ją posuwałem, w pokoju rozlegały się głośne odgłosy uderzania jej pośladków o mnie. Odwróciła głowę i znów spojrzała na mnie jęcząc z rozkoszy. Nie mogłem się powstrzymać i krzyknąłem:
  • O ty suko!
  • Jestem… jestem suką i nie przestawaj! – Jęczała.
    Nie przestawałem, już nie miałem zamiaru zmieniać pozycji tego wieczoru. Zabrałem Wibrator Ewie, którym się zabawiała i przyłożyłem Karolinie do łechtaczki. Po kilku sekundach Karolina podniosła głos i zaczęła kończyć. Zacząłem ją mocno jebać i całe moje ciało ogarnął potężny orgazm. Wyciągnąłem penisa, położyłem go między pośladkami i zacząłem na nią tryskać. Ewa przerwała pieszczenie siebie i przybliżyła się do mojego kutasa oblizując go. Rozmazała moja spermę na jasnej skórze pleców i powiedziała zawiedziona:
  • Szkoda, że skończyłeś!
    -Wypinaj się, Ciebie wyrucham mocniej – powiedziałem do żony, chcąc wykorzystać jeszcze sztywne przyrodzenie.
    Złapałem ją za biodra i posuwałem tak mocno jak tylko mi na to pozwalała, a koleżanka przyłożyła wibrator tak żeby moja żonka jak najszybciej była spełniona. Na efekt nie trzeba było czekać, bo po chwili usłyszałem, że się już zbliża i moje ulubione słowa:
    -Rób tak!!!!
    Po tym już wszystkim emocję opadły. Każdy był uszczęśliwiony i z uśmiechem na twarzy.
  • A ten jeszcze stoi! – Jeszcze jedną dałbym radę bzyknąć jakby była – zaśmiałem się pokazując swojego jeszcze sztywnego penisa.
    Leżeliśmy jeszcze przez chwilę na łóżku i dotykaliśmy się palcami. Za oknem zrobiło już się szaro. Zerknąłem na balkon i dostrzegłem drzwi balkonowe, które były otwarte. Trochę zrobiło mi się głupio, bo sąsiedzi chyba mieli niezłą zabawę słuchając dziewczyn i odgłosów klepania tyłeczków.
    To był mój pierwszy raz z inną kobietą od wielu lat. Zaliczyłem ekstra młodą laseczkę wspólnie z moją żoną. Dla niej był to drugi trójkąt z kobietą i mimo, że widziałem jak się dobrze bawi i czerpie z tego przyjemność to wydaje mi się, że gdybym nie opowiadałbym jej o tym, że to moje marzenie to pewnie by tego nie spróbowała. Teraz chciałem skupić się wyłącznie na mojej żonie. Udowodniła mi po raz kolejny, że jest wyjątkowa. Musiałem się jej w końcu odwdzięczyć, może zorganizuję jej seks z jakimś facetem. Tylko problem polegał na tym, że była wybredna i nie oddałaby się byle komu. Po za tym nie zgłaszała mi takiej fantazji, więc miałem na siłę namawiać ją do tego, żeby pieprzyła się z innym? Musze nad tym pomyśleć, ale na razie żadnych trójkątów z innymi laskami chyba, że ona będzie o to prosiła.

Grzeczny chłopiec

Zawsze byłem spokojnym i cichym chłopcem. Miałem wtedy 16 lat, chodziłem do pierwszej klasy szkoły średniej. Byłem dość dobrym uczniem. Pani od angielskiego bardzo mnie lubiła. Namówiła mnie na konkurs, i zaproponowała że będzie mnie uczyć. Przychodziłem do niej po szkole aby mi pomagała z nauką. Przyszedłem pewnego wieczoru ubrany dość luźno. Zapukałem do drzwi i oczekiwałem aż stanie w nich pani Agnieszka. Otworzyła mi drzwi blondynka, włosy sięgały jej za ramiona, średniego wzrostu, szczupła ale z krągłymi piersiami. Jej pupa była lekko wypięta. Ubrana była w krótką spódniczkę dość luźną i top. Włosy miała spięte z tyłu żeby jej nie przeszkadzały.
Uśmiechnęła się do mnie przyjemnie i powiedziała:
-No chodź… musisz się uczyć..-popatrzyła mi w oczy i uśmiechnięta poszła do pokoju w którym mnie uczyła.
Poszedłem za nią, zamknąłem za sobą drzwi i po chwili byłem w pokoju. Usiadłem na swoim miejscu. W pokoju było biurko przy którym mnie uczyła. Siedzieliśmy na przeciwko siebie, podsunęła mi kartkę i rzuciła:
-No to zaczniemy małą kartkóweczką…-uśmiechnęła się do mnie i dodała-Ale teraz zaostrzymy zasady, jeden błąd równa się jeden kwadrans dłużej.
-Dobrze-powiedziałem posłusznie wiedząc że ona i tak postawi na swoim, w szkole wszyscy się jej bali. Trzeba było jej przyznać że nikt inny nie potrafił tak trzymać klasy w ryzach. Radziła sobie lepiej niż nie jeden facet.
Podała mi długopis- Masz 15 minut na napisanie.
Chwyciłem go w dłoń i zacząłem pisać. Denerwowałem się bardzo bo nie szło mi to za dobrze, Pani Agnieszka wstała i podeszła do mnie z tyłu. Czułem jej dłoń na karku. Gładziła mnie delikatnie i drapała.
-Spokojnie… nie zjem Cię jak Ci nie pójdzie-powiedziała chcąc mnie uspokoić. Krępowało mnie to że mnie dotyka inaczej niż ucznia. Skończyłem kartkówkę i odsunąłem ją prostując się. Pani Agnieszka przestała mnie dotykać i usiadła na przeciwko mnie. Sprawdzała w milczeniu patrząc co chwilę na mnie.
-Noo to posiedzisz tu jeszcze godzinkę gratis…-powiedziała spokojnie i zaczęła wyciągać potrzebne nam podręczniki. Widziałem że jest zawiedziona, zawsze wymagała ode mnie najwięcej, czasem aż za dużo.
Zaczęła mnie uczyć i tłumaczyła mi wszystko dokładnie. Po prawie dwóch godzinach czułem że mi mózg paruje. A jeszcze miałem karną godzinę, czułem że zwariuję. Kiedy nastąpiła godzina końca, Pani Agnieszka spakowała książki. Spytałem cicho:
-To znaczy że mogę już iść? Bez odrabiania tej karnej godziny…?-spytałem łagodnie spoglądając na nią.
-Wiesz Pawełku może zjesz ze mną kolację?-spytała mnie spoglądając mi w oczy po czym dodała jakby chcąc się wytłumaczyć- Znaczy bo..długo nie miałam okazji z kimś po prostu zjeść i…-poczułem że jest jej głupio.
Spojrzałem na nią bez słowa a ona zarumieniona opuściła wzrok, pierwszy raz widziałem ją kiedy się czegoś na prawdę wstydzi. W szkole nigdy nie okazywała emocji a speszyła się przy uczniu. Nie chciałem żeby pozostał jakiś niesmak między mną a moją nauczycielką więc postanowiłem się zgodzić.
-Dobrze, zjem z Panią- powiedziałem spoglądając na nią i próbując się uśmiechnąć ale wyszło to sztucznie.
-No to idę do kuchni…a Ty się rozgość-uśmiechnięta poszła do kuchni i zaczęła robić kolację.
Ja usiałem na kanapie w salonie i rozglądałem się po nim, było bardzo przytulne i bardzo było widać kobiecą rękę. Było dużo kwiatów i pamiątek rodzinnych. Po jakimś czasie przyszła Pani Agnieszka z dwiema porcjami spagetti, Usiadła obok mnie i postawiła je na ławie.
-Czego się napijesz? Soku, herbaty może kawy?-spytała patrząc na mnie i lekko się uśmiechając.
-Soku…-odpowiedziałem krótko krępując się lekko. Nie umiałem się zbytnio zachować w takiej sytuacji. Krępowało mnie to bardzo i czułem się nieswojo. Moja korepetytorka i nauczycielka w jednym wstała i poszła do kuchni, nie musiałem długo czekać. Przyniosła mi szklankę soku i usiadła obok.
-Smacznego- uśmiechnęła się do mnie i wzięła swój talerz po czym zabrała się za jedzenie. Czułem jej wzrok na sobie przez cały czas.
-Wzajemnie-odpowiedziałem tylko i sam wziąłem się za jedzenie. Przysunęła się do mnie i poczułem jak gładzi mnie po karku lekko.
-Smakuje Ci?-spytała i cały czas pieściła mój kark. Patrzyła na mnie cały czas.
-Tak..bardzo-odpowiedziałem grzecznie, nie chciałem jej się narażać.
Odsunęła się, chyba poczuła że jest mi głupio. Upadł jej widelec ja odruchowo odstawiłem talerz i schyliłem się. Chwyciłem widelec i podnosiłem wzrok w jej stronę, spojrzałem niechcący pod jej spódniczkę. Widziałem że ma dość skąpe majtki. Kiedy się wyprostowałem popatrzyłem w jej oczy. Uśmiechnęła się i lekko stuknęła mi palcem w nos.
-A oczka gdzie Ci uciekły?-spytała wesoło i popatrzyła mi w oczy.-Coo? Gdzie to się patrzy?
-Przepraszam…-powiedziałem cicho speszony, siedziałem zawstydzony.
-Nic się nie stało. Wiem że w Twoim wieku chłopcom trudno nie patrzeć.-powiedziała wyrozumiale, odstawiła talerz u poczułem jak głaszcze mnie po głowie. Wplotła swoje sprawne palce w moje włosy i lekko drapała mnie po niej. Wiedziała że to bardzo lubię, odruchowo przysunąłem głowę do jej dłoni. Rozbawiło ją to.-Ty jesteś takim kotem co?-spytała chichocząc.
-A czy Ty już byłeś z jakąś dziewczyną?-spytała mnie nagle, czułem jej spokojny oddech na moim karku.-Wybacz ale ciekawa jestem… widziałam jak koleżanki patrzą na Ciebie.
-Nie ja nigdy…-powiedziałem cicho zawstydzony. Spojrzałem na nią, zobaczyłem iskierki w jej oczach. Wzięła swoją dłoń ze mnie i zobaczyłem jak podwija swoją spódniczkę. Widziałem jej skąpe majtki a po chwili wsunęła rączkę w nie. Widziałem jak rusza w środku ręką. Wyciągnęła po chwili mokrą dłoń od swoich soczków. Nie wiedziałem co zrobić, patrzyłem tylko. A ona uśmiechając się położyła mokre palce na moich ustach i przejechała po nich. Zaczęła lekko wciskać paluszek do nich. Rozwarłem je ulegle pozwalając jej wsunąć palec w moje usta. Lekko zlizałem z niego jej soczki. Smakowały mi bardzo, nie myślałem że to takie dobre. Spojrzałem w jej oczy.

  • Smakuje?-spytała patrząc na mnie z uśmiechem. Wyciągnęła paluszek i zsunęła swoją dłoń na moją klatkę.
    -Tak..-powiedziałem nieśmiało, nie wiedziałem kompletnie jak mam reagować i co robić.
    -Pawełku… wiesz marzę o tym abyś teraz się rozebrał i ukląkł tu przede mną-powiedziała spokojnie patrząc na mnie.- Zrobisz to dla mnie? Proszę nie odmawiaj.
    Bez słowa wstałem i pozbyłem się swojej garderoby. Stałem przed nią skrępowany, mój penis lekko wisiał w stanie spoczynku. Klęknąłem przed nią i spojrzałem w oczy.
    Pani Agnieszka powoli wstała i ściągnęła swój top po czym odrzuciła go na bok. Rozpięła stanik i zsunęła go przy okazji pozbyła się majtek. Usiadła wygodnie rozszerzając uda. Miałem idealny widok na jej ociekającą od soczków podniecenia dziurkę. Chwyciła mnie za kark i pogładziła czule. Przysunęła lekko moją głowę do niej tak że poczułem jej wilgoć na ustach.
    -Błagam…wyliż ją…zrobię wszystko tylko to zrób! Zrobię co chcesz dobrze? Tylko zaspokój mnie.-wyjęczała podniecona i patrzyła na mnie błagalnie.
    Powoli przeciągnąłem języczkiem od dołu do góry jej szparki. Prawie od samej pupy do końca łechtaczki. Nigdy nie robiłem kobiecie minety więc nie za bardzo wiedziałem jak się do tego zabrać. Powoli lizałem jej szparkę od dołu do góry, mój miękki, chropowaty języczek przemykał po jej sromach. Jęczała cichutko i patrzyła na mnie z góry gładząc mnie po karczku. Powoli przyspieszyłem ruchy, pociągałem gwałtowniej moim niewprawnym jeszcze językiem.Wsunąłem języczek a ona wplotła paluszki w moje włosy. Ruszałem szybko języczkiem na boki ruszając głową góra dół tak że jeździłem po całej powierzchni jej dziurki. Pani Agnieszka jęczała coraz głośniej, wiedziałem że jest jej dobrze. Lekko mnie dociskała do niej, czułem jej wilgoć. Powoli chwyciłem jej łechtaczkę w usta i ssałem. Czułem się jak bym miał smoczek w ustach. Dłońmi gładziłem jej uda aż w końcu wjechałem dwoma palcami jednej ręki do jej szparki. Ruszałem nimi powoli w różne strony ocierając jej ścianki. Cały czas ssałem mocno jej łechtaczkę. Jej jęki stawały się głośniejsze. Oddech miała płytki i bardzo szybki. Mój przyssany języczek szalał na jej łechtaczce która byłą bardzo podatna na pieszczoty. Po chwili Pani Agnieszka wpadła w ekstazę, jęczała a jej szparka mocno zaczęła wylewać z siebie nektar. Pulsowała jak szalona. Pierwszy raz spowodowałem orgazm kobiety. Byłem z siebie zadowolony. Zlizałem to co należało do mnie, nagrodę za mój trud czyli jej słodki nektar.

Marzenia o kuzynce

Pewnego razu, w samym środku wakacji, a było to koło 20 lipca, dowiedziałem się, że na dwa tygodnie przyjedzie do nas Paulina – moja mlodsza o dwa lata kuzynka. Ja wtedy miałem już skończone osiemnaście lat. Musicie wiedzieć, że moim natchnieniem przy masturbacji była zazwyczaj właśnie ona, moja śliczna kuzynka. Miała długie ciemne włosy do ramion, zielone oczy i śliczną twarz. ah tak bardzo podobają mi się niskie i piękne dziewczyny. Oczywiście jak każda bohaterka fantazji nocnych musiała być rzecz jasna szczupłą dziewczyną.
A więc mama poprosiła mnie bym odebrał Paulinę z dworca PKP, który znajdował się jakieś 500 m od mojego bloku, w którym mieszkałem. Pospiesznie się ubrałem i wyszedłem, po kwadransie już byłem na miejscu, widziałem nadjeżdżający żółto-niebieski pociąg, a w nim machajacą i z uśmiechem na twarzy kochaną kuzynkę. Od razu też jej pomachałem i czekałem aż wyjdzie z pociągu, ponieważ był straszny tłok, a ona siedziała przy oknie, to musiałem z pięć minut czekać zanim wyszła i rzuciła mi się na szyję, pocałowała w policzek i przytuliła się. Miałem jej tyle do powiedzenia, ale jednak się nie odezwałem, w ciszy dotarliśmy na czwarte piętro mojego bloku na ul. Dworcowej 15. Ledwo weszliśmy do mieszkania już tata i mama rzucili się powitać Paulę. Potem ubrali się i pospiesznie wyszli w domu i powiedzieli, że obiad jest do odgrzania w mikrofalówce i że mamy być grzeczni, bo wrócą dopiero jutro rano, gdyż idą na zabawę do swojego ulubionego klubu, kilkanaście kilometrów od nas…
Zjedliśmy z kuzynką pyszny obiad, (mama naprawdę potrafi gotować) i zapytałem się jej co chciałaby robić, ona odparła:

  • chodźmy pooglądać telewizję, leci ciekawy film na polsacie „podryw w wielkim mieście”.
    Zgodziłem się na jej propozycję i usiedliśmy na wygodnej, skórzanej sofie, włączyliśmy piękny 42 calowy telewizor firmy PANASONIC. Przez godzinę siedzieliśmy w milczeniu, aż tu nagle ona wyszła na chwilę do łazienki, po kwadransie wróciła ubrana w całkiem inne rzeczy: krótkie spodenki do połowy ud w różowo-białym akcencie i t-shirt’em różowym z krótkim rękawkiem i głębokim dekoltem odsłaniającym jej duże piersi, za którego wystawał koronkowo zakończony czarny staniczek. Usiadła bardzo blisko mnie, czego skutkiem była reakcja mojego małego przyjaciela w bokserkach. Pod wpływem jej delikatnego wygięcia się w moją stronę, dzięki któremu mogłem ujrzeć z góry jej śliczne piersi, drgnął mój mały, a po chwili zaczęła się zbierać krew z tego co z lekcji biologii wiem, w ciałach jamistych mojego członka. Najgorsze było to, że było to bardzo widoczne przez moje jeansowe spodenki do kolan. Nagle zauważyłem, że kuzynka ze zdziwieniem spojrzała na moje spodenki, a potem prosto mi w oczy i powiedziała :
  • Co ty kuzyn odwalasz? Czym się tak podnieciłeś ?
    Ja na te pytania spłonąłem rumieńcem i opuściłem głowę, lecz jak na złość mój członek nadal stał jak na baczność i twardniał w szybkim, zastraszającym tempie, aż z tego powodu czułem straszny ból w bokserkach. Efektem tego bólu był mój cichy syk, aczkolwiek słyszalny dla mojej kuzynki. Zareagowała na to tak, że aż mnie zaskoczyła. Jej lewa ręka powędrowała na miejsce gdzie o swojej obecności dawał znać mój mały przyjaciel. Delikatnie ruchami kołowymi pieściła mnie przez spodenki, robiła to bez słów. W końcu powiedziała:
  • Wiesz, kuzyn długo już tego nie robiłam, może zrobilibyśmy to razem co ?
    Jej słowa brzmiały dla mnie jak bełkot, gdyz myślami byłem można powiedzieć na innej planecie, już czułem jej nagie ciało jakie wyobrażałem sobie co noc przed spaniem…
  • To jak, chcesz?
    Wtedy wróciłem na ziemię i przytaknąłem, przy tym powiedziałem jej, że była w moich myślach erotycznych boginią, na którą mam szaloną ochotę. Gdy usłyszała to neigrzeczne wyznanie, zaczęła się uśmiechać, spłonęła rumieńcem i postanowiła szybko pozbawić mnie moich spodenek. Potem zbliżyła swoje piękne usta do moich bokserek i przez nie zaczęła pieścić mojego penisa. Ja wtedy zamykalem oczy i czułem się jak w jakimś cudownym raju. Potem ustami jeździła po moim torsie i całowała namiętnie, zdjęła mi koszulkę, przyległa do mnie i namiętnie i gwałtownie przyssała się do moich ust. Całowaliśmy się przez kilka minut, aż zapragnęła bym ją rozebrał…. Zdjąłem jej spodenki, a nawet wręcz zerwałem, stringi spadły razem ze spodenkami. Wtedy poczułem falę gorąca i poczułem jak członek się rusza i napiera na bokserki, wypięty jak struna. Zobaczyłem jej piękną myszkę, brzoskwinkę czy jak tam wolicie cipeczkę, była różowiutka, ciasna i oblana soczkami, (które świeciły w blasku światła z żarówki energooszczędnej). Od razu postanowiłem polizać jej myszkę, najpierw całowałem całą jej powierzchnię a potem lizałem języczkiem od łechtaczki w dół, starałem się też wkładać jak najgłębiej języczek do środka by zlizać jak najwięcej jej słodkich soczków, które były troszkę kwaskowate ale piłem je jak nektar. Pod wpływem lizania okolic łechtaczki Paulina, zaczęła głośno jęczęć i kazała mi nei przestawać, zablokowała mi głowę swoimi udami bym nie oderwał się od jej brzoskwinki. A ja nawet wcale nie zamierzałem się oderwać…

Sylwester

Jak co roku, miałam pojechać z rodziną na sylwestra do małej miejscowości pod Piłą. Moja młodsza o rok siostra i ja, bardzo lubimy takie rodzinne wyjazdy. A zwłaszcza że jechało z nami 3 kuzynów i 2 kuzynki. Kamila, była w moim wieku i bardzo się lubiłyśmy(utrzymujemy stały kontakt), jest wysoką rudą dziewczyną. Ma długie, kręcone włosy. duży biust i pupę co nie oznacza wcale że jest gruba. Jest dość podobna do mnie choć ja jestem brunetką nieco niższą. O Paulinie wiedziałam tylko tyle że była w wieku mojej siostry Oli. Kuzyni… yyym Paweł to prawdziwe ciacho, wysoki, przystojny brunet wcale nie napakowany. Był niepozorny, tajemniczy. Piotr niepodobny do Pawła, był muskularnym blondynem. I Łukasz, On był dalszą rodziną więc nie wiele o Nim wiedziałam. No i cała reszta rodzinki czyli ciocie i wujkowie.
Byliśmy umówieni na 20. 00 na miejscu. Przyjechaliśmy jako pierwsi. Miałyśmy(siostra i ja) mieszkać razem z dziewczynami. A chłopcy w pokoju obok. Szybko się rozpakowałyśmy i czekałyśmy na resztę. Po chwili usłyszałam nadjeżdżający samochody. Była zima, a dziewczyny wyszły z samochodów w szpikach i krótkich spódniczkach. Chłopaki… . jak to oni od razu podbiegli do nic i zaczęli pomagać z bagażami nie spuszczając oczu z ich nóg. Przywitałyśmy się z dorosłymi a potem z poszłyśmy do dziewczyn. Obściskałyśmy się i już w ciepłym pokoju zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim.
Po chwili do pokoju wparowali chłopcy. Kamila była w szlafroku więc pisnęła w skoczyła pod kołdrę. Chłopacy Chyba to zobaczyli bo zrobili takie dziwne miny ze aż parsknęłam śmiechem.
-to co robimy?-spytał Paweł.
-poker?-z uśmiechem spytał Łukasz spoglądając na Kame.
Zgodziłyśmy się wiedząc co chłopakom chodzi po głowach. Po paru rozdaniach Paweł zamknął drzwi na klucz i powiedział że teraz zagramy na wyzwania. Oczywiście odmówiłyśmy. Nagle Ola powiedziała że ona che zagrać. Ostrzegłam cicho siostrę o co im chodzi. Powiedziała że nie jest głupia i wie co robi…

Nieznajomy pan z wodociągów

Nie miałam żadnych planów, moje koleżanki pojechały na narty, a ja cały czas się nudziłam. Rodzice byli w pracy od 8 do 17, więc miałam cały dzień dla siebie. Wciąż myślami wracałam do faceta, który nie tak dawno rozdziewiczył mnie i zostawił bez słowa. Od tamtego czasu sama starałam się zaspokajać, mając nadzieję, że może któregoś dnia znów zapuka do mych drzwi. I tak też się stało pewnego czwartkowego popołudnia. Jak zwykle siedziałam rano przed telewizorem i jadłam jakieś tam śniadanie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Pomyślałam „kurczę! kogo tu niesie o 9 rano. Przecież są ferie.” Jednak zebrałam się w sobie i zeszłam na dół zobaczyć kto przyszedł. Miałam na sobie majtki i trochę za małą bluzę, spod której wystawał mi kawałek brzucha. Figury nie mam idealnej, ale wyglądałam całkiem seksownie, gdy bluzka opinała mój jędrny i duży biust. Gdy otworzyłam drzwi ujrzałam go. W pierwszej chwili chciałam trzasnąć drzwiami, uciec, ale podniecenie, które uderzyło mi od razu do głowy było silniejsze.

  • Co tam maleńka? Stęskniłaś się?- Zapytał w progu.
  • Ja… Ja… Co pan tu w ogóle robi?
  • Przyszedłem zobaczyć jak tam twoja cipeczka po ostatnim razie. Stęskniłem się za tą ciasną szparką. – odpowiedział wchodząc do środka. Przesunęłam się. Nie chciałam się szarpać z dużym silnym facetem. I tak zrobiłby to co chciał. Był bardzo pewny siebie. Nie czekałam aż zdejmie kurtkę, tylko pobiegłam do góry. Nie wiedziałam jak mam się zachowywać. Czy zapytać, czy chce się czegoś napić, czy usiąść i czekać na rozwój wydarzeń. Wybrałam tą drugą opcję, ale byłam pełna obaw. Nie chciałam oddawać się tak o, jakiemuś staremu, obcemu fagasowi, który przychodzi jak chce i robi co tylko sobie wymyśli. Za chwilę stał już w pokoju. Przyglądał mi się.
  • No kochanie, rozbierz się. Seksowna jesteś w takich ciuszkach, ale bardziej przydatna bez nich. – powiedział wręcz prostacko. Szlag mnie trafił.
  • Co pan sobie wyobraża?!- krzyknęłam oburzona.
  • No kochanie, wyskakuj z tych majteczek, bo chce Ci cipkę wylizać. Przecież ostatnio nie narzekałaś, co?
    Nic nie powiedziałam, byłam wściekła, ale facet nie odpuściłby za żadne skarby. Powoli zsunełam majtki aż do kostek, po czym zupełnie zdjęłam je z nóg.
  • Podaj mi tej majteczki, chcę je powąchac. – powiedział. Kurwa, co za zboczeniec!
    Rzuciłam majtki w jego stronę, a on złapał je w locie i podsunął pod swój nos.
  • Mmmmm, młoda cipeczka. Takie są najlepsze skarbie. No ale już, usiądź szeroko, pokaż ten skarb.
    Stwierdziłam, że jakikolwiek protest na nic się nie zda, a poza tym ostatnio było całkiem przyjemnie, więc już bez wstydu usiadłam z szeroko rozkraczonymi nóżkami.
  • Twoja muszelka doproawdza mnie do szału! Muszę ją wylizać! – mówił już mocno podniecony. Podszedł do kanapy i uklęknął dosłownie wbijając swój język w szparkę. Jękłam z rozkoszy, bo uczucie gorącego języka jest niezwykle miłe. Soczki puściły od razu, a on posłusznie je zlizywał, wciąż mówiąc jakie są pyszne i jak bardzo chciał je poczuć. Lizał mnie dokładnie, łechtaczka, warki, dziurka, aż nagle jego języczek znalazł się na kakaowym oczku. Nie wiedziałam, że lizanie drugiej dziurki jest tak niesamowite! Pieścił mnie tak, że wiłam się po łóżku i jęczałam na cały dom. Do pieszczoty dołożył dwa paluszki w cipkę i byłam bliska obłędu! Nagle przestał i zaczął rozpinać spodnie.
  • No kochanie! To teraz weźmiesz ładnie do buźki i possiesz mi kutaska.
  • Ale ja nie umiem… Nigdy…- próbowałam się tłumaczyć.
  • Spokojnie cipeczko, zaraz Cię nauczę.- Mówiąc to podsunął mi kutasa pod usta.
  • Otwórz buzie szeroko i baw się na nim języczkiem.- Tak jak mnie poinstruował, tak zrobiłam. Za chwilę poczułam się pewniej, więc zacisnęłam na nim wargi i zaczęłam ssać. Po chwili poczułam, jak kładzie mi na głowie ręce i zaczyna poruszać moją głową to w przód, to w tył. Chyba całkiem sprawnie mi szło, bo facet pojękiwał i mocno trzymał mnie za włosy. Jeszcze moment ssałam mu kutasa, kiedy powiedział, że mam się wypiąć. Posłusznie oparłam się na łokciach, wypinając najmocniej pupę w jego stronę.
  • Kochanie, a może spróbujemy w drugą dziureczkę?
  • No nie wiem… może lepiej w cipkę najpierw.- powiedziałam niepewnie, chociaż byłam już bardzo podniecona. On przystał na propozycję i załadwał kutasa z całej siły w ciasną szparkę. Ruchał mnie szybko, ale krótką chwilę. Nagle zebrał soki z pisi i zaczął wcierać je w dupkę. Później naślinił palce i zrobił to samo.
  • No to rozluźnij się i próbujemy!
    Powoli wsuwał kutasa w dupkę. Bolało mnie bardzo, ale wraz z przechodzącym bólem pojawiała się rozkosz. Gdy włożył całego, zaczął powoli ruszać i jednocześnie zaczął wsuwać paluszki do pisi. Byłam mokra, więc nie było z tym problemu. Każdy ruch, zarówno w cipuni jak i w pupce był coraz szybszy. On stękał glośno i posuwał mnie naprawdę ostro. Wiłam się, gdy nagle zamarłam i dostałam wspaniałego orgazu, który przeszywał całe moje ciało. Nie miałam siły, żeby utzymać się na kolanach, więc położyłam się. W tym samym momencie poczułam salwe goracej spermy na plecach. Kolejne, mniejsze porcje wylądowały już na pupie. Ocknełam się po chwili.
  • No kochanie, super seksik, chyba będe częściej wpadał na takie ruchanko. – przyznał, po czym znów bez słowa wyszedł.

Damska toaleta

Zaczynam dzień niespodziewanym smsem od szefa z samego rana: „Proponuję ostry seks i niezapomniane chwile ze mną, piszesz się na to?”. Gnój i dupek – powiedziałam pod nosem. Czy on naprawdę wierzy, że któraś by się zgodziła? W ogóle, co to za brak profesjonalizmu, aby własny szef pisał tak do swojej pracownicy, nawet do jakiejkolwiek kobiety? A mimo to przyjemne ciepło rozeszło się po moich lędźwiach, gdy wypalało się to pytanie w mojej głowie. Postanowiłam, że nie będę odpowiadać na takie grubiańskie smsy. Tyle, że nie mogłam o nim zapomnieć. Nie mogłam się skupić na żadnym biurowym zadaniu. Fakt, że mój szef – cholernie przystojny i ambitny facet, za którym wodzi oczami większość kobiet, proponuje mi tak bezceremonialnie, nietaktownie, grubiańsko, bezpardonowo – seks, podziałał na mnie, jak płachta na byka. Szukałam kolejnych oskarżających epitetów, aby w możliwie jak najlepszy sposób obrzydzić sobie tę propozycję, ale bezskutecznie. W mojej głowie ciągle rozbrzmiewały słowa: ostry seks. Ciekawe skąd wie, że taki lubię? Zgaduje, a może to widać? Jaki on jest naprawdę w łóżku? Wydaje się taki idealny do seksu. Kurcze, brzmi to mechanicznie, ale taka jest prawda. Tylko do seksu. Przecież życie z takim szowinistą to piekło na ziemi, a on jest diabłem wcielonym. Ale łóżko? Hm… znowu się zamyśliłam.

Widzę go cały czas, siedzi w mojej głowie i nie mogę go stamtąd wygonić. Słowa, napisane w tej krótkiej wiadomości tekstowej, przesuwają mi się przed moimi oczami jak natrętny film. Przyśle następną? Czemu do cholery fascynuje mnie taki człowiek? Traktuje kobiety jak szmaty. Służą mu tylko do jednego. Jest arogancki, apodyktyczny i niekulturalny. Za to zawsze w najlepiej skrojonym garniturze. Idealnie dopasowanym krawacie i nieskazitelnie czystych, skórzanych butach. Oczywiście – wiązanych. Przechadzał się po biurze rozsiewając zapach Fahrenheita. Takie chamstwo w białych rękawiczkach. Żałosne, że w ogóle o nim myślę. Ale jest w nim tyle energii. Zawsze dopina swego. Wszystko robi z ogromnym zaangażowaniem i pasją. Konkretny i stanowczy. W każdym calu profesjonalny. Nienawidzi sprzeciwu. Zdaje się, że chyba nie ma nawet wielu przyjaciół. W sumie trudno się temu dziwić.

Pracuję w tym biurze już od trzech lat i właściwie to nawet go nie lubię, chociaż niemożliwie pożądam. Dla mnie wydaje się jednak wyjątkowo miły – jak na swoje „normalne zachowanie”. A może tylko ja tak to widzę?

Pisk opon. Hm… tylko on parkuje w taki sposób. Wszystkie moje koleżanki jakby nagle się wyprostowały i trochę sztucznie i przesadnie zajęły pracą. Wymaga od nas przestrzegania ścisłych zasad. Obcisły uniform z krótką spódniczką, która w trakcie siadania, podjeżdża stanowczo za wysoko. Cieliste, błyszczące rajstopy – przez cały rok. Pełne buty na wysokim obcasie. Wszystko dokładnie zapisane w kontrakcie. Zdaje mi się, że tylko ja wyłamuję się od tych zasad i zamiast rajstop noszę samonośne pończochy. Nie może ich nie zauważyć, kiedy siedzę naprzeciwko niego.

Przeszedł przez nasz pokój, kierując się w stronę swojego gabinetu. Nowoczesny, minimalistyczny wystrój. Szklane biurka i ściany. Lubi wszystko kontrolować. Trzy eleganckie kobiety w jednym pokoju – obok gabinetu szefa. Wymarzone miejsce dla każdego menagera.

Mrugnął do mnie okiem, wyrywając mnie ze świata rojeń. Spuściłam tylko oczy i odwróciłam głowę w stronę okna, udając że w ogóle tego nie zauważyłam. Niestety na moich ustach pojawił się ten skurcz mięśnia, który nazywamy uśmiechem. Niekontrolowany skurcz, który często pojawia się w niewłaściwym momencie. No tak, na pokerzystę to ja się nie nadaję. Zauważył to na pewno. Odczytał jako nieme przyzwolenie na dalszą grę. Ciekawe, kiedy się podda? Jak długo będzie gonił króliczka? Jak bardzo jest uparty? Zobaczymy.

Zatrzymał się. Chociaż na niego nie patrzyłam, czułam jednak ten wzrok, spływający z lepkim dreszczem po moich ramionach, ślizgający się po udach, kolanach i łydkach. Podszedł do mojego biurka, oparł się o nie i zapytał:

– Więc jak? – przeszły mnie ciarki. Czy on musi tyle pytać? Od dawna widzi, jak na niego patrzę, jak odpowiadam na każde spojrzenie. Jak całym swoim ciałem daje mu do zrozumienia, że strasznie mnie kręci. Niech zaaranżuje jakąś sytuację i po prostu to zrobi. Chyba nie myśli, że się zgodzę? Mam męża. Jestem szczęśliwą mężatką, dumną z faktu posiadania stabilnego związku, a wręcz obnoszącą się z tym. A on tak prosto z mostu? AMATOR. Nigdy nie złamałam przysięgi małżeńskiej. Zresztą wszyscy w biurze o tym wiedzą, chociaż on akurat zawsze dziwnie się uśmiecha, kiedy o tym słyszy…

– To są dokumenty o które pan prosił – czułam łomot w sercu, ale z przyklejonym uśmiechem wręczyłam mu stos uporządkowanych papierów – o to pan pytał, prawda? – wziął je, prostując się przy tym i mrużąc oczy.

– Nie o to, ale dziękuję – i wyszedł, spoglądając na mnie spod opuszczonej głowy. Pokiwał nią tylko i pogłaskał się znacząco po brodzie. Chyba nie zrezygnował? – przemknęło mi przez głowę. O czym ja właściwie myślę? Weź się za robotę, głupia – skarciłam się sama. Czas leciał, a ja nie mogłam robić wiele więcej, prócz analizy jego spojrzenia i przesłanego smsa.

„Pięknie pachniesz, moja droga. Zmysłowo i kobieco.” – kolejny sms. Dreszcz przeleciał mi po plecach. Kurde, jeszcze chwila, a podam go o molestowanie. Tylko, że to mi się podobało. Podniecał mnie. Ta codzienna walka na spojrzenia, gesty i słowa, powodowała że praca w biurze stawała się znośniejsza. Poza tym szkoda byłoby stracić tak intratną posadkę. Mimo wszystko nie powinnam odpisywać. Nie mogę dać się wciągnąć w tę misternie tkaną przez niego pajęczynę. Żarty, flirt – to jest jeszcze do przyjęcia. Cienka granica, ale może być. Natomiast ta bezpośrednia propozycja? Przegina.

„Czujesz mój wzrok na sobie? Oddech na Twoim uchu? Kłujący dotyk zarostu na szyi? Czujesz jak mój śliski język znaczy ścieżkę na Twojej delikatnej, jedwabistej i miękkiej skórze?” – dureń. I znowu usta rozjechały mi się w lekko lubieżnym uśmieszku. Ukradkiem spojrzałam w stronę jego gabinetu. Trzymał w dłoni komórkę i obserwował każdy mój ruch, jak myśliwy polujący na zwierzynę. Założyłam nogę na nogę, mimowolnie zaciskając uda. Docisnęłam coraz bardziej moją wisienkę tortu do siedzenia, która jak mało co mrowiła mnie, nie chcąc zostać tak bezceremonialnie zjedzoną. Inaczej nie mogłam tego zrobić jak, wypinając przy tym piersi do przodu. Przyjemny dreszczyk znowu przeszył moje biodra. Słodycz zaczęła powoli sączyć się z moich lędźwi. Musiał zauważyć, że zaczynam się wiercić. Ta gra stawała się coraz bardziej realna i niebezpieczna. Spojrzałam na koleżanki – zapracowane. Wyciszyłam telefon, bo niektóre zaczęły już spoglądać, poirytowane ciągłym sygnałem smsa. Muszę to zakończyć póki czas. Czas, czas… która to godzina? A ja nic jeszcze nie zrobiłam.

„Czujesz moją dłoń, przesuwającą się po Twoich ramionach i szyi? Czujesz, jak lekko wsuwa się za dekolt? Jak zatacza koła na Twoich piersiach? Jak ściska brodawki?” – niestety czuję – pomyślałam. Ale co on sobie w ogóle myśli? Że jestem jakąś dziwką? Że wystarczy aby on napisał smsa, a ja pójdę za nim w ogień? Czułam też, że mój oddech przyspieszył i że zaczynam drżeć. Nie bardzo mogłam utrzymać długopis i wykonywać jakiekolwiek polecone mi zadanie. Skurczybyk, wie gdzie uderzyć. Wie dokładnie jak mnie podejść, ale przecież kocham tę grę. Kolejne sekundy mijają, a ja łapię się na tym, że zamiast pracować czekam na kolejnego smsa.

„Podnieś wyżej spódniczkę, chcę zobaczyć Twoje kształtne uda w całości. Jesteś wilgotna? Uwielbiam, kiedy kobieta jest wilgotna.” – skąd wie? Byłam już bardzo mokra i śliska. Czułam, że gdyby nie majtki, miałabym problem ze spódniczką. Błogosławione majtki – dobrze że ktoś je wymyślił i że dziś je ubrałam. Przecież lubię czasem, tak dla draki ich nie założyć.

„Odpowiedz!!!”. W jakimś dziwnym, niekontrolowanym odruchu odpowiedziałam wreszcie na tego smsa. „TAK”. O nie, co ja właściwie robię? Za późno. Wiadomość popędziła już w niezrozumiały dla mnie do końca sposób – do jakiegoś operatora i na pewno rozbrzmiewała już na jego komórce. Dłużej nie mogłam usiedzieć. Wierciłam się strasznie. Czułam, że cała płynę. Zasłoniłam stół jakimiś papierami i włożyłam niepostrzeżenie ręką za pasek spódniczki. Odnalazłam i odchyliłam gumkę małych, czarnych majteczek. Wślizgnęłam się do środka. Nie mogłam uwierzyć, że można być tak wilgotnym. Spojrzałam niepewnie na koleżanki z nadzieją, że nic nie zauważyły. A on? Cholera! Wciąż na mnie patrzył. Wyciągnęłam dłoń i spojrzałam pod stołem na lepiące się palce. Nitka między nimi osiągnęła horrendalną odległość. Przyłożyłam je do nosa – taki odruch. Zawsze to robię – lubię swój zapach. Muszę wyjść do toalety i przynajmniej się wytrzeć. A może coś jeszcze?

Wstałam na lekko chwiejnych nogach i starałam się jak najpewniejszym krokiem dotrzeć do łazienki. „Chcę mieć te majtki za 5 min na swoim biurku. Jeśli nie, to przerżnę cię tak, że długo nie będziesz mogła wstać!!! Straciłem cierpliwość!! Nie byłem dość miły?!” – ha, pomyślałam w drodze do WC – ta groźba nie była potrzebna, ale dodatkowo mnie podkręciła. Jestem już w takim stanie, że gdybyś jeszcze trochę napierał, przyniosłabym ci je w zębach, ale tego się nigdy nie dowiesz. Niedoczekanie Twoje! Jeśli mi grozisz, to na pewno już nic z tego nie będzie. Im dłużej myślałam nad tym smsem, stojąc na środku korytarza, tym bardziej byłam wściekła. Spojrzałam mu prosto w oczy. Siedział na stole z zadowoloną miną, pewny, że już mu nie ucieknę. Uśmiechnęłam się i pokazałam mu środkowy palec. Ale jego uśmiech natychmiast zniknął. Wstał i szybkim krokiem ruszył do drzwi. Kurde. Odwróciłam się w te pędy i niczym spłoszona sarenka, prawie biegiem, dotarłam do drzwi łazienki. Przesadziłam? Hm… sama nie wiem.

Otworzyłam drzwi. W powietrzu unosił się delikatny zapach mydła. Duże lustro, eleganckie kafelki w stonowanych kolorach. Jednym słowem, można by tu zamieszkać.

Już chciałam zamknąć za sobą drzwi, kiedy poczułam energiczne szarpnięcie za klamkę. Kątem oka zauważyłam, że to on. Wyrósł przede mną jak spod ziemi. Bez słowa pchnął mnie do środka. Nogi się pode mną ugięły jeszcze bardziej i zupełnie nieruchomo wrosłam w ziemię. Doigrałam się! Strach i podniecenie splotły się we mnie w jedno uczucie. Poczułam zimno i gorąco równocześnie. Chęć ucieczki i paraliż wszystkich mięśni – w tym samym momencie. Ciarki na całym ciele.

– Tęskniłaś? – zapytał z ironią w głosie.

– Zdaje się, że to damska toaleta – powiedziałam z największym spokojem w głosie na jaki było mnie stać w tej chwili.

– Naprawdę? Jakoś mi to umknęło – odparł z szyderczym wyrazem twarzy. Jakiś głos wewnątrz mnie podpowiadał, abym natychmiast zaczęła krzyczeć, kopać, cokolwiek aby zapobiec nieuniknionemu… Ale moja druga połowa – ta tajemnicza osoba, która siedzi we mnie w środku i wyrywa się czasem poza granice zdrowego rozsądku – cholernie chciała, aby to się wreszcie stało. Jeśli zrobi to na siłę, może wyrzuty sumienia nie będą mnie tak dręczyć? Może zdołam wtedy zachować resztki szacunku do samej siebie? Kurde, kogo ja chcę oszukać?

Nie zostawił mi jednak dużo czasu do namysłu. W jednej sekundzie zamknął drzwi na klucz i przycisnął mnie do dużego, zimnego lustra. Ale mimo wszystko było mi gorąco i duszno. Jak ja marzyłam o tej chwili. Cała drżałam. Krew pulsowała w moich żyłach z ogromną mocą. Trochę mnie przerażał, ale tak samo mocno podniecał. Ta ogromna energia, skumulowana w każdej komórce jego ciała, w każdym kroku, ruchu – doprowadzała mnie na skraj w kilka sekund. Nigdy wcześniej nie wiedziałam, że mężczyzna może tak działać na kobietę.

– Co ty wyprawiasz? Wyjdź stąd natychmiast! – protestowałam z rozpaczą w głosie, mając pewność, że nie posłucha.

– Traktowałem cię jak damę, byłem miły. Nie chciałaś po dobroci, to teraz potraktuje cię jak głupie dziewczę – w jednej chwili moje ręce znalazły się wykręcone za plecami. Trzymał je mocno za nadgarstki. Zdążyłam syknąć z bólu, gdy zaczął cedzić do mojego ucha:

– Zerżnę cię tak, że długo będziesz to pamiętać – jego nogi wdarły się między moje i bezceremonialnie je rozszerzyły – będziesz o mnie śnić, marzyć i przychodzić po jeszcze – syczał cicho – będziesz błagać, abym rżnął cię systematycznie. Ostro i konsekwentnie – ciepłe powietrze z jego ust, irracjonalnie przyjemnie w tej sytuacji, pieściło moje ucho. Był cudowny. Chciałam, aby tak do mnie mówił. Byłam zupełnie niezdolna do jakiegokolwiek ruchu, zakleszczona między jego ciałem, a lustrem. Nie mogłam nic zrobić. Poczułam się całkowicie bezwolna i bezsilna. Pragnęłam, aby robił ze mną – co chciał. Siła i pewność, z jaką mnie trzymał, rozpalała wszystkie moje zmysły. Bezbłędnie odczytał moje najskrytsze pragnienia. Jakby dokładnie wiedział, czego potrzebuję. Czułam, jak fala pożądania przelewa się przez moje ciało, jak z każdą chwilą zaczyna mocniej płynąć. Jak okrutnie pragnę tego mężczyzny.

– Puszczaj, oszalałeś, pójdziesz za to siedzieć – próbowałam zachować przynajmniej pozory nierównej, z góry skazanej na niepowodzenie walki o wolność.

– Przestań świrować, wiemy oboje, że tego chcesz – jeszcze mocniej wykręcił moje ręce.

– Aauuu, to boli kretynie – wypięłam się w jego kierunku jak struna. Poczułam, jak dociska moje piersi do siebie i jak z każdą sekundą wilgoć zaczyna znowu sączyć się strumieniami z mojej cipeczki.

– Więc się uspokój. Kiedy wreszcie zrozumiesz, że zawsze jest tak, jak ja chcę? Co? – mówił szybko i konkretnie, wprost do mojego ucha. Patrzyłam mu prosto w oczy. Bezczelnie i odważnie, zachowując resztki godności. Mogłam krzyczeć, kopać, gryźć, ale przecież tego nie chciałam. Marzyłam o tej chwili. Pragnęłam, aby nie przerywał. A im bardziej był bezkompromisowy, tym szybciej rosło moje podniecenie.

– Niedoczekanie twoje – powiedziałam i splunęłam mu w twarz. Przytrzymał mnie jedną ręką, a drugą spokojnie się wytarł. Trzask. Wymierzył mi jeden policzek.

– Sass… – skóra zapiekła, a ja poczułam, że on naprawdę nie żartuje.

– Ja się ciebie nie pytam – przejechał powoli językiem po moim policzku. „Jaki obleśny” – pomyślałam i kolejna belka mojego oporu pokruszyła się w drobny mak. Ten opór wyraźnie go jednak podniecał. Widziałam jak iskrzą mu się oczy, jak patrzy na mnie spod przymrożonych lekko powiek. Lubił mieć koło siebie takie wijące się zwierzątko, zdane na jego łaskę. Nie miał żadnych problemów z trzymaniem mnie przy tej ścianie jedną ręką. Miałam wrażenie, że nie wymaga to od niego zupełnie wysiłku. Druga zaczęła powoli wędrować pod moją sukienkę. Napawał się moją bezsilnością, obserwując cały czas moje coraz bardziej zamglone oczy. Duża, ciepła dłoń dotknęła mojego uda. Pomimo żelaznego uścisku, drgnęłam. Ciepły dotyk przemieszczał się nieustępliwie do góry. Stanęłam na palcach. Uśmiechnął się tylko. Było w tym trwaniu jakieś wyczekiwanie, pokusa, bezwład. Sekundy wydawały się wiecznością.

– W niczym ci to skarbie nie pomoże – dotarł do majtek i mocno przywarł do nich ręką. Docisnął ją z całej siły, odchylił rąbek materiału i bezpardonowo wcisnął dwa palce do środka.

– Uhm… – jęknęłam tylko. Zagiął je w środku i zaczął nimi poruszać. Mój oddech przyspieszył i wyraźnie już czułam jego twardego jak skała członka, dociśniętego do mojej nogi. Lepkie powietrze kleiło się do mojej skóry, trzymało w garści natrętnie i bezlitośnie. Jakbym patrzyła zza tafli szkła na inny, nierzeczywisty świat. Jakbym przestała być sobą. Co ja robię? Szarpnęłam się mocno i prawie udało mi się wyrwać, ale jego stalowy uścisk natychmiast powrócił, a szyderczy uśmiech pojawił się z powrotem.

– Nie tak prędko laleczko, skończymy, kiedy JA powiem – stwierdził wolno i z naciskiem – żarty na bok. Cała płyniesz dziewczyno – już wiedział, że lubię taki seks.

Sprawnym i szybkim szarpnięciem opuścił moje majtki, które zatrzymały się w połowie uda. Podciągnął maksymalnie i tak już krotką spódniczkę. Całą dłoń przycisnął do mojej gorącej szparki, ocierając się o nią powoli.

– Lubisz to, suko? – warknął, poklepując mnie po moim skarbie.

– Odpowiadaj, jak do ciebie mówię – syczał przez zęby, na przemian zanurzając we mnie palce i poklepując moją gorącą już szparkę. Moje wargi zaczęły nabrzmiewać. Były coraz bardziej purpurowe, wilgotne i pobudzone. Sutki próbowały przebić się przez bieliznę. Jeden z jego palców zapędził się do mojej ciaśniejszej dziurki. Naśliniony wdarł się tam, penetrującą jej wejście, poruszał się zgrabnie w te i nazad. Oddychałam coraz głośniej i coraz szybciej, coraz intensywniej. Cipka zaczęła zaciskać się wraz z palcami w środku. Przymknęłam oczy. Błogość zaczęła rozchodzić się po moim ciele.

– Tak, lubię – nie było sensu dłużej stawiać oporu. Nogi zrobiły mi się jak z waty i byłam wprost wdzięczna, że mnie podtrzymuje. Straciłam kontrolę nad swoim ciałem. Otwarłam się na niego i dałam się prowadzić dotykowi. Jego stanowczy głos obudził we mnie szaleństwo. Zgasił mój opór i wstyd już do końca. Byłam teraz gotowa na wszystko z nim. Wiedziałam, że poprowadzi mnie tam, gdzie zawsze chciałam dojść. Pragnęłam, aby mnie posuwał na wszystkie sposoby, jakie przyjdą mu do głowy, ale on nagle mnie puścił i odsunął się. Oparł się o ścianę obok.

– Zrobisz co każę i nie będziesz protestować. Pochyl się. Ośliń swoją cipką lustro. Rozmaż swoje soki po jego tafli. Chcę to zobaczyć – pochyliłam się i spojrzałam na niego. Wbił we mnie swoje czarne i mroczne jak ziemia – oczy. Płonęły niezwykłym blaskiem. Zatracałam się w tym spojrzeniu. Ciarki przechodziły mnie całą. Byłam głodna jego arogancji.

– No już, czekam – strasznie podniecał mnie jego władczy ton. Maksymalnie wyuzdany. Nie zmuszał mnie już. Miałam to zrobić z własnej woli i zrobiłam. Powoli docisnęłam pupę do lustra. Rozłożyłam szeroko nogi i maksymalnie wypięłam pupę. Druga para długich, smukłych nóg, odzianych w cieliste, połyskujące pończochy zrobiła dokładnie to samo. Majtki opuszczone do połowy ud, wbijały się lekko w skórę. Dekolt żakietu opadł nisko, odsłaniając odziane w delikatny materiał krągłe piersi, kołyszące się teraz lekko w rytm moich ruchów. Poczułam zimno, które zaczęło wdzierać się między moje płatki. Czułam, jak dokładnie przylegają do gładkiej powierzchni i jak rozsmarowując moją wilgoć, rozpłaszczają się, tworząc symetryczne odbicie po drugiej stronie. Na lustrze powoli zaczęły się pojawiać ślady mojej lubieżności. Sytuacja zaczynała doprowadzać mnie do obłędu. Byłam już na każdy jego rozkaz.

– Bardzo dobrze. Pojętna uczennica. Odwróć się teraz przodem do lustra. Chce patrzeć na twoje soczyste pośladki. Pochyl się i zliż to, co tam nabrudziłaś – wypięłam i wyprężyłam pupę w jego stronę. Zaczęłam powoli lizać lustro. Dwa języki spotkały się na błyszczącej powierzchni, a on patrzył na to z wyraźnym zadowoleniem. Nagle poczułam inny język błądzący między moimi pośladkami. Wwiercający się we mnie i zlizujący całą wilgoć. Chciałabym czuć go wszędzie. Cudowne mrowienie rozprowadzało dreszczem przyjemność po całym moim ciele. Zdjął marynarkę i poluzował krawat. Wyraźnie było mu gorąco.

– Dobrze, widzę że się rozumiemy. – klepnął mnie siarczyście po tyłku. I kolejne uderzenia spadły na mój pulsujący tyłeczek, trafiając czasami w wychylający się z pomiędzy pośladków pączek mojej róży. Dręczące klapsy spadały na moją szparkę, jeden za drugim.

– A teraz oprzyj się o lustro, ręce wysoko nad głową. Wypnij się suczko, stój tak i czekaj, aż zechcę cię zerżnąć – tym razem kciuk powędrował do mojego wnętrza, a pozostałe palce do mojego skarbu. Zaczęłam pojękiwać. Byłam już na skraju.

– Poproś szmato, żebym ci wsadził – syknął, chwytając mnie równocześnie za włosy, mocnym i pewnym pociągnięciem. Nie sprawiającym bólu, a świadczącym jedynie o jego przewadze. Odgiął moją głowę i poczułam jak wpija się szyję. Nachalne, pospieszne pocałunki, zasysające moją skórę i zlizujące słonawy pot, oszałamiały mnie swoją intensywnością.

– Błagam, wsadź mi – jęczałam – rżnij mnie… pieprz… do utraty tchu – mówiłam omdlałym już głosem. Szybkim ruchem rozerwał guziki mojej garsonki i podniósł do góry delikatny stanik, uwalniając tym samym nabrzmiałe piersi. Rozpiął rozporek i poczułam, jak jego drąg toruje sobie drogę do mojego wnętrza. Nagle i bardzo szybko zastąpił kciuk, ciężkim i twardym do granic poskramiaczem kobiecych pragnień. Cudowny, odpowiednio długi penis zanurzyła się we mnie. Rabował i wchłaniał nim moje ciepło, łamiąc podstawy fizyki i powodując jeszcze większy gorąc. Mój jęk rozdarł powietrze w toalecie. Powracający od głuchych kafelkowych ścian, mieszające się ciche krzyki w umyśle, tylko potęgowały atmosferę satysfakcji. Śliskie i miękkie wnętrze z wdzięcznością przyjmowały kolejne pchnięcia.

– Jak ja lubię jebać takie ciasne i gorące szparki – wycharczał do mojego ucha. Jego ręka powędrowała tym razem na mój kark i mocnym uściskiem blokowała mi wszelki ruch. Druga pewnym uchwytem trzymała moje biodra. Poruszał się teraz we mnie w zawrotnym tempie, pracując biodrami jak tłok parowy. Wypięłam się do niego jeszcze bardziej, chcąc poczuć go jak najmocniej. Jego jądra obijały się o mój skarb, potęgując doznania. Moje piersi zroszone potem pulsowały w rytm gorącego tętna, a druga para towarzyszyła im w lustrze – lubisz to moja dziewczynko, wiem. Lubisz ostre rżnięcie – syczał cały czas do mojego ucha, a ja pojękiwałam w rytm jego uderzeń.

– Tak, błagam… nie przerywaj… szybciej – mamrotałam resztką sił, tracąc świadomość istnienia i tonąc w coraz większej rozkoszy.

– Dobrze ci, sunio? Hm? Tak? Chcesz więcej? Będziesz moją pieprzoną dziwką, kiedy tylko o tym pomyślę. Zawsze tak, jak ja chcę i tak ja lubię, rozumiesz suko? – cedził ciągle gardłowym głosem – będziesz moją zabawką. Zawsze zrobisz, co ci rozkażę i spełnisz każdą moją zachciankę. Będziesz mi się całkowicie oddawać. Będziesz bezgranicznie uległa i posłuszna – jego ręka z karku powędrowała do mojej szparki, dociskając ją i miętosząc. Byłam bliska szaleństwa. Rzeczywistość mieszała się z mgłą iluzji i pożądania. Nabrzmiała łechtaczka pulsowała jak tętniące źródło, czekające aby wytrysnąć – będziesz klęczeć u moich stóp i czołgać się jak zwierze, jeśli ja tak powiem.

– Tak… proszę… będę… – ledwie szeptem zdołałam wypowiedzieć – uuu… jęknęłam głośno, nie zwracając uwagi na współpracowników w biurze. Pociemniało mi w oczach. Fala rozkoszy jak wybuch wulkanu, przetoczyła się po moim ciele. Każdy jego naprężony mięsień potwierdzał moje spełnienie. Odpływałam w zapomnienie. Strużka parzącej spermy spływała po mojej nodze.

Zakończenie roku szkolnego

Jadę! Jadę! – mówiła do siebie kilka razy. Zadecydowała, iż pojedzie na kolonie jako opiekunka. Może to będzie jakimś momentem przełomowym w moim dotychczasowym życiu – myślała. Zachowywała się dziwnie. Czuła się jak poruszony wulkan, który w każdej chwili może eksplodować. Rzeczywiście była pobudzona. Wpływ ostatnich wydarzeń spowodował, iż teraz często myślała kategoriami seksu, podobali się jej młodzi chłopcy. Poza tym była wolna. Rozbudziła w sobie pragnienie i żądze seksu, zwłaszcza z młodszymi o od siebie chłopcami. W jej głowie trwały ciągłe walki między myślami, postawami i zachowaniem. Pojawiały się różne obrazy, pragnienia. Wiedziała, że będzie opiekować się nastolatkami podczas kolonii. Podniecało ją to, mimo iż kolega odradzał jej wyjazd.

Termin wyjazdu zbliżał się nieuchronnie. Postanowiła przygotować się do tej wyprawy, tym bardziej, iż był to kolonie letnie organizowane częściowo w Polsce, jak i zagranicą. Czas wreszcie na odpoczynek – myślała. Okres wakacji sprzyja zawsze różnorodnym romansom, stąd może i ja się na coś załapię – rozmyślała. Odwiedziła solarium, zakład fryzjerski, wiele sklepów. W efekcie, podczas wieczoru poprzedzającego wyjazd, stojąc przed lustrem patrzyła dumnie w swoje odbicie. Wyglądała ślicznie. Dodatkowo emanowała z niej olbrzymia pewność siebie i śmiałość. Wyjazd zaplanowany był na godzinę 9.00 rano. Letni poranek nastrajał optymistycznie do życia. Jadąc windą patrzyła jeszcze na siebie w lusterko. Chyba, wszystko wzięłam – myślała. Winda zatrzymała się. Wyciągając bagaż próbowała się szybko z niej wydostać, bowiem taksówka już czekała. Wtem do windy wtargnął jakiś młody człowiek. Popchnął ją na ścianę, wcisnął przycisk i zjechał do podziemi wieżowca. Wyjął członka i zaczął krzyczeć głośno:

  • Lubisz się dymać dziwko! Podnieca Cię to, tak! Córko szatana – krzyczał – masz grzeszny umysł. Sprawiał wrażenie opętanego.
  • To! To! Ty, gówniarzu! – wykrzyknęła! Tak. Rozpoznała go. Był to jeden z gimnazjalistów uczestniczących w orgii na niej. Myślała – to ten z tych bardziej aktywnych, co pchał mi ciągle swojego grubego członka między piersi, a potem w usta. Mimo swojego młodego wieku był chłopcem o zwalistej posturze. Teraz ją szturchał, chciał, żeby znowu mu uległa.
  • Odejdź!!! Zostaw mnie zboczeńcu!!!! – krzyki rozległy się z podziemi bloku.
  • Przecież to lubisz, bierz go…!! – nalegał cały czas się masturbując. Nie miała ochoty! Wśród mieszkańców bloku miała dobra opinię, była osobą szanowaną i cenioną. Czekała taksówka – myślała o wyjeździe. Trwały utarczki słowne w windzie.

Wtem dobrze jej znany gimnazjalista wytrysnął lawą spermy w jej kierunku. Część opadła na jej białą sukienkę i brzuch, zaś druga fala na odsłonięte, piękne i długie nogi.
Dziwka! Dziwka! – mruczał jeszcze przez chwilę, po czym wybiegł w kierunku klatki schodowej.

No, ładnie!!! – warknęła nauczycielka. Teraz tylko brakuje, by ktoś jeszcze wezwał windę, albo trafił się kolejny zboczeniec – myślała głośno. Podobał się jej wygląd białej spermy na jej opalonym ciele. Zaczęła ręką zbierać spermę z brzucha, część chciała rozsmarować. Rozcierała przez dłuższą chwilę śnieżnobiałą spermę. Uniosła mokrą od niej dłoń i zbliżyła do ust. Zaczęła delikatnie smarować wargi, a potem lizać językiem dłoń. Czynności te przerwał jakiś sąsiad, który, , wezwał, , właśnie windę. Starała się ukryć konsternację. Pozdrowiła sąsiada i wybiegła z windy w kierunku oczekującej taksówki.
Na parkingu stały już autokary. Okazało się, iż większość uczestników to chłopcy: sportowcy – pływacy, piłkarze i lekkoatleci. Dziewczyn było niewiele, zaś pozostałymi opiekunkami były starsze panie. Autokar ruszył. W Niemczech, a była to połowa drogi, przewidziany był nocny pobyt w hotelu. Zajechali późno na godzinę 22.00. Po sprawnie zorganizowanej kolacji rozeszli się wszyscy spać, bowiem dalszy wyjazd planowany był na wczesne godziny poranne. Nauczycielka nie mogąc zasnąć postanowiła, że wybierze się do baru, zlokalizowanego na reprezentacyjnym balkonie w hotelu, , Stern”. Hotel był ruchliwy, za stolikami siedziało wielu gości. Miała olbrzymią ochotę na drinka, stąd usiadła na skraju balkonu i czekała na kelnera. Zauważyła, że spogląda na nią wielu mężczyzn. Rzeczywiście, wyglądała pięknie i ponętnie. Czarna sukienka, szpilki współgrały z opalenizną brunetki. Zauważyła, iż żywo przyglądają się jej dwaj murzyni. Ekscytowało ją to. Poruszała z gracją nogami, zakładając jedną na drugą i odwrotnie. Odebrała drinka i zamieniła kilka słów z kelnerem. Znała język niemiecki, bowiem odbywała w tym kraju liczne praktyki. Piła powoli. Nagle przysiadł się do niej niepostrzeżenie jeden z czarnych (murzynów). Szepnął jej do ucha:

  • Mamy do Pani pytanie. Jak pewnie Pani zauważyła przyglądamy się Pani od dłuższego czasu… – zaczął rozmowę. Nagle oświadczył – Zrobi nam Pani laskę za 1000 $. Proszę nie krzyczeć, tylko przemyśleć…kontynuował dalej
  • Podejdę do Pani za 5 minut, by dowiedzieć się jak jest decyzja – wyszeptał odchodząc.

Nie wierzyła w to co usłyszała. Potraktowali mnie jak dziwkę – to była pierwsza myśl jaka nią wstrząsnęła. Jednak jej oburzenie zostało szybko stłumione przez nadchodzące podniecenie i fantazje, które pojawiły się w jej głowie ze zdwojoną siłą. Nie są może zbyt urodziwi – zaczęła kalkulację. Pewnie są majętni – myślała. Zauważyła na dłoniach złote sygnety. Ponadto unosił się zapach drogich perfum. Niemniej, nie chodziło jej o pieniądze. Silne sztywnienie ogarnęło jej krocze i piersi. Ręce zaczęły drżeć z podniecenia. Nie otrzymała nigdy propozycji płatnego seksu. Nigdy, też nie uprawiała seksu z czarnym mężczyzną. Na taką myśl jeszcze bardziej zaczęła drżeć. Fascynujące byłoby kochać się z czarnym – myślała – mieć czarnego i dużego penisa na swoim białym ciele i twarzy, ściskać go i pieścić…Fantazje były silne, przecież nikt mnie tu nie zna, jestem w obcym kraju, młodzież śpi już – starała sama dla siebie się usprawiedliwić. Rozmyślania przerwał ten sam czarny, który właśnie znowu się przysiadł.

  • Czy podjęła Pani decyzję? – zapytał taktownie.
  • Wie Pan…ja nie jestem…dziwką – zaczęła.
  • Pytam! Tak czy nie! Proszę o odpowiedź – powiedział stanowczo.
    Rozejrzała się dookoła. Nie widziała żadnych, znajomych twarzy. Nie chciała by ujrzał ją ktoś ze podróżujących, bowiem konotacja byłaby jasna.
  • Dobrze! Gdzie…-odparła. Żądza, podniecenie i fantazje przeważyły rozsądek nauczycielki geografii.
  • Proszę za nami – rzekł, wstając z uśmiechem skierowanym do drugiego.
    Ruszyli. Niemcy patrzyli się na całą trójkę. Pewnie przypuszczali jaki będzie dalszy bieg wydarzeń. Zeszli z balkonu. Szli w milczeniu. Drżała. Szła w nieznane z obcymi mężczyznami w obcym państwie, ale podniecenie sięgało zenitu. Zaprosili ją do czarnego, luksusowego BMW stojącego przed hotelem. Ruszyli szybko. Siedziała z tyłu, panowała cisza.
    Czym się zajmujesz? – zapytał olbrzymi, łysy murzyn.
  • Jestem nauczycielką…geografii i przyrody. Zapanowało znowu milczenie.
  • Nie bój się tak – odparł drugi, obserwując ją w lusterku wstecznym BMW. Nie będziesz żałować. Gwarantujemy Ci to.
    Było już po północy. Wjechali pod most. Rozglądała się dookoła.
  • Wysiadaj! Wysiadaj! Zdziro! – krzyknął ten duży. Po czym złapał ją za włosy i wyciągnął gwałtownym ruchem. Zdejmuj majtki! Zdejmuj! – krzyknął! Klękaj! Klękaj! Suko!!!!

U góry było słychać szum samochodów sunących po autostradzie. Światło z latarni na moście padało bladą łuną na całą trójkę. Nauczycielka klęcząc, przed dużym murzynem, który siedział bokiem na przednim siedzeniu samochodu, lizała jego krocze.

Liż! Liż ! Weź jądra do ust! – Rozkazywał murzyn. Świetnie to robisz…jęczał. Słuchać było jęki dookoła. Strach ustępował. Czuła się podniecona. Przed jej oczami ukazał się czarny członek, który rósł i rósł w miarę jego pobudzania. Stał przed jej głową. Liżąc mosznę widziała go od samego dołu. Wyglądał imponująco.

  • Podoba Ci się! Lubisz takie! Lubisz! Chwycił ją za włosy i oderwał głowę od jąder.
  • Tak! Tak! Uwielbiam czarnego, dużego penisa! – Krzyknęła. Podnieciło ją to. Uwielbiam go ssać. Lizać…uwielbiam! – Krzyczała. Daj mi go! Daj…prosiła. Drugi murzyn leżąc pod nią sprawnie zajmował się jej tyłkiem i łechtaczką.
  • Masz! Masz! – puścił jej głowę. Złapała go prawą dłonią. I zaczęła poruszać czarnym mięsistym prąciem w dół i górę. Zaczęła go wąchać i całować. Murzyn jęczał z rozkoszy. Uwielbiała to. Ręka kobiety chodziła rytmicznie. Napletek, odsłaniał, i zakrywał czarnego żołędzia. Sprawiało jej to przyjemność. Nagle zaczęła go lizać od moszny, kończąc na żołędziu. Ruchy były szybkie. Drugi murzyn podniósł się i zaczął mocno przystawiać swojego penisa do jej twarzy. Zaczęła ssać drugiego. Rósł w jej ustach. Zastosowała na nim tę sztuczkę, którą wypróbowała na nastolatkach na poddaszu. Zacisnęła go od góry ustami.

Czuła jak krew pulsuje, a prącie rośnie. Nie zmieścił się jej w pięknych ustach…wypluła go. Głowa nauczycielki chodziła rytmicznie miedzy dwoma stojącymi murzynami. Nie pozwalali jej dłużej skoncentrować się na obciąganiu, bowiem podsuwali jej penisy do ust co chwilę. Duży murzyn sięgnął po leżące na siedzeniu majtki kobiety. Nałożył jej na twarz przez usta i posuwał przez nie członka w usta…krztusiła się. Ale sprawiało jej to przyjemność. Podnieśli ją. Stała nago tylko w szpilkach. Złapali swoje kutasy i zaczęli nimi bić i dotykać ją po pośladkach. Cudowne uczucie – myślała. Rozgrzane kutasy dotykały jej ciała, wiedziała, że zaraz będzie miała je w sobie. Popchnęli ją na tylne siedzenie. Zaczęli bawić się jej łechtaczką. Jeden z nich wsuwał zwinięte majtki raz w odbyt, raz w pochwę i szybko je wyciągał. Czynność powtarzał. Leżała, wijąc się z rozkoszy. Nagle, łysy murzyn podniósł się gwałtownie. Przyciągnął ja za nogi do siebie i podniósł do góry, tak że miał ją na wysokości klatki piersiowej. Zaczęła ją unosić rytmicznie i szybko. Widziała swoje szpilki za jego plecami, czuła jak gorący czarny penis penetruje jej cipkę. Rozkosz nią owładnęła. Opadła jej głowa, zaś mokre włosy lepiły się do ciała murzyna. Jęcząc, ruszała głową. Wirowały jej ponad głową światła uliczne, które widziała jako jednolity obraz. Nagle ją opuścił. Podszedł drugi powtórzył czynność zwiększając jej ruchy na swoim penisie. Objęła teraz go rękami za szyję i przycisnęła do siebie. Powtarzali tę czynność kilka razy na zmianę…nauczycielką wstrząsały kolejne fale napięcia i podniecenia rozrywając jakby jej brzuch. Gdy ją opuścili, zataczała się. Nie żałowała! Fantastycznie!

Fantastycznie! –Szeptała. Duży murzyn podszedł do niej. Uklęknęła! Czekała na nasienie z czarnego członka. Jęczała. Otworzyła szeroko usta i wystawiła język, poruszała nim całując żołędzia. Sprawiała wrażenie jakby nie mogła się doczekać. Jęk rozszedł się dookoła. Łapała spermę łapczywie ustami. Część wytrysku poszła na jej piersi. Rozcierała ją dłońmi po twarzy. Posklejane włosy nadawały jej dodatkowego uroku. Drugi podszedł do niej i wepchnął jej swojego penisa do ust. Następnie złapał za głowę i zaczął rytmicznie poruszać, nie pozwalając jej wypluć członka. Krztusiła się. Co jakiś czas wyjmował go z jej ust i szybko wkładał. Jego sperma także pokryła jej twarz. Cienka strużka spermy ściekała po piersiach w kierunku łechtaczki. Kazali jej rozsmarować całość po łechtaczce. Biała wydzielina nawilżyła krótki paseczek włosów łonowych i łechtaczkę, która wchłaniała całą spermę. Przez chwilę, powoli obciągała jeszcze dwa czarne penisy. Teraz były miękkie. Lubiła to. Długo nie podnosiła się z pozycji klęczącej. Murzyni zaczęli się ubierać. Założyła wilgotne majtki i pomiętą sukienkę. Była radosna i zrelaksowana, przy czym trochę jakby chwiała się na nogach. Usiadła z tyłu. W milczeniu jechali. Poprawiała posklejane włosy. Dojeżdżali do hotelu. Kręciło się tam jeszcze kilka osób. Wtem samochód zatrzymał się.

  • Co robisz? – zapytał duży murzyn.
  • O tam idzie nasz czarny brat, ten co pracuje w hotelu. Weźmiemy go…chyba w tym samym kierunku zmierzamy – uśmiechnął się. Otworzyli mu tylne drzwi. Usiadł koło rozpromienionej nauczycielki geografii.
  • A kogo Wy tak wieziecie z rana – śmiejąc się zbliżał się do kobiety.
  • Ale suczka!!!! A jaka gorąca – patrzył na nią.
  • Zrobisz teraz dziwko laskę naszemu czarnemu bratu!- słyszysz wołała.
    Kobieta zdezorientowana i jeszcze pod wpływem emocji złapała go za krocze, rozsunęła rozporek. Oczom jej ukazał się czarny, długi członek. Bez chwili namysłu zaczęła go ssać. Murzyn podskoczył! Jęk rozległ się w jadącym aucie. Ssała szybko. Odepchnął jej głowę. Poczekaj! Poczekaj! – nałożę sobie kondoma…skąd ją wytrzasnęliście…pytał kolegów.
  • To nauczycielka! – odpowiedzieli śmiejąc się.
  • Zaczął nakładać na żołądź prezerwatywę. Wtem schyliła się i pomogła mu nałożyć kondoma ustami. Po czym płynnie i szybko zaczęła poruszać głową. Prezerwatywa sprawiła iż kobieta ssąc nie odczuwała już takiej rozkoszy. Murzyn po chwili wystrzelił cały ładunek w prezerwatywę, poczuła tylko ciepło w ustach, liczyła że jeszcze wyliże członka bez prezerwatywy, ale przyjazd pod hotel spowodował, iż murzyn zaczął w pośpiechu zdejmować prezerwatywę. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że już świta. Przypomniała sobie, że mają wyjechać bardzo wcześnie. Na szczęście światła były pogaszone – cieszyła się w myślach. Zaczęła poprawiać nerwowo sukienkę i włosy.
  • Wysadźcie mnie tutaj! – krzyknęła. Samochód stanął z piskiem. Murzyn siedzący z tyłu wykorzystał zamieszanie i włożył prezerwatywę z zawartością do jej torebki, która leżała w samochodzie. Wstała i skierował się do wyjścia. Chłopiec hotelowy otwierał jej już drzwi.
  • A pieniądze! Pieniądze! Zapomniałaś! Dziwko! – krzyknął murzyn za kierownicą. Stanęła w połowie drogi między drzwiami hotelu a BMW. Było jej to obojętne. Odwróciła się do nich. Podeszła szybko zabrała plik pieniędzy.
  • Dziękuję! Dziękuję! – Powiedziała z uśmiechem.
  • Poczekaj! Masz tu naszą wizytówkę…rozległ się śmiech.
  • Dziękuję!

W recepcji odebrała przybory toaletowe i od razu skierowała się pod prysznic. Zbliżała się godzina wyjazdu…już nie zasnę – myślała. Odczuwała jednak radość, była zadowolona. Myśli ciągle powracały do wydarzeń sprzed kilku godzin. Podobało się jej to.

WF w szkole.. Spóźnienie

Nie wiem dlaczego to wszystko mnie podnieciło.. nogi się pode mną ugięły, uklękłam jak tego chciał.. od razu złapał mnie za włosy zsuwając z siebie spodnie i wyciągnął z bokserek swojego lekko sztywnego kutasa, widziałam po jego twarzy jaki był napalony.., po za tym trzęsły mu się dłonie i szybko oddychał. Kiedy się na mnie popatrzał natychmiast zniżyłam głowę, zresztą nic to nie dało, bo znów ciągnąc mnie ręką za włosy skierował ją na wprost nabrzmiałego fiuta.. drugą ręką nakierował go na moje usta i.. wepchął. Chciałam się odsunąć i go wypluć, ale wiedziałam, że to nic nie da, wciąż mnie trzymał. Pomyślałam, że ulegnę, w końcu i tak miałam jego przyrodzenie w ustach, a cała akcja sprawiła, że w majtkach czułam wilgoć.. złapałam go za pośladki, a on zaczął mnie posuwać.. miał całkiem sporego, wchodził tylko do połowy. A może to mój brak jakiegokolwiek doświadczenia sprawił, że gdy wpychał go dalej zaczynałam się krztusić? Nieważne. Miałam już mokrą bieliznę, chciałam się tam podotykać, ale wstydziłam się. Pozwoliłam mu by wsadził go troszkę głębiej, nie byłam już tak spięta. Wyczuł, że mnie podnieca, wziął moją głowę i nabił ją całkiem na kutasa, wszedł po jajeczka, dławiłam się mocno ściskając jego jędrny tyłek, posunął mnie parę razy waląc jajkami o brodę i wyciągnął go, zaczął trzepać nad moją twarzą ciągnąc mnie w dół za włosy. Nieśmiało otworzyłam usta i wysunęłam język.. spodobało mu się to, zaczął głośno stękać i walił sobie jeszcze szybciej, zaraz po tym gęsta sperma zalała moje policzki, włosy, nos, czoło.. większość ładunku strzeliła do buzi i na język. On wyczerpany oparł się rękoma o ścianę, byłam wolna. Mogłam iść, ale.. wylizałam mu penisa z spermy całując jego główkę na pożegnanie. Wfista ubrał się i wyszedł, a ja po minucie za nim..
Umyłam buzię patrząc na swe odbicie w lustrze, nie mogłam się opanować. Zagubiona w myślach po tym co się stało rozebrałam się i usiadłam na ławce w szatni.. byłam na maksa podniecona.. do tego stopnia, że lizałam swoje własne przed chwilą ściągnięte majtki i masturbowałam się przy tym, nie musiałam długo czekać na orgazm, po chwili doszłam, zakręciło mi się w głowie.. odetchnęłam, założyłam nowe majtki (zawsze noszę czyste w plecaku) i i po ubraniu się wyszłam do koleżanek.

Dom dla wyjątkowych chłopców

Wielka aula w pałacu ośrodka była ogromna. Na ścianach, pokrytych piękną boazerią, wisiało kilka wielkoformatowych płócien. Sufit także zapierał dech w piersiach. Był przyozdobiony kwietnymi ornamentami, ze złotymi detalami. Z jego środka zwisał ogromny żyrandol, zdobiony szlachetnymi kamieniami, dającymi refleksy odbitego światła.
Wejścia były dwa, na przeciwległych ścianach. W następnej ścianę wkomponowany był duży, marmurowy kominek, a pod ostatnią stała scena, zajmująca jedną trzecią pomieszczenia.
Pozostała część sali była wypełniona teraz w całości gośćmi i nowymi członkami ośrodka. Przygotowane były dla nich stoliki, przy których siedziały średnio cztery osoby. Były to z reguły rodziny wraz z pociechami, które wstępowały w progi państwowej placówki.
Na stolikach ustawiono świece. Stworzony był przez to tajemniczy, intymny klimat. Wystrój auli przypominał lokale z lat 30 – mgliste światło, opary dymu, a ze sceny płynęła relaksująca muzyka z głośników.
Wszyscy głośno rozmawiali i śmiali się, oczekując rozpoczęcia.
Przy scenie stało już kilku członków kadry zarządzającej ośrodkiem. Wszyscy oczekiwali jednak na główną postać, czyli panią dyrektor, która miała, jak co roku, wygłosić przemówienie.
Damian i Kuba siedzieli ze swoimi matkami przy stoliku przy końcu sali, obok kominka.
Chłopcy obserwowali otoczenie, oniemiali. Podziwiali przepych sali i z zainteresowaniem przyglądali się innym uczestnikom dzisiejszej uroczystości. Elżbieta i Lidia żywo dyskutowały na jakieś tematy, nie zwracając uwagi na otaczający zgiełk.
Kuba znudzony oczekiwaniem na godzinę rozpoczęcia, zagadnął Damiana.
Miał kilka nurtujących go pytań. Nachylił się ku koledze.

  • Wyjaśnisz mi teraz, co miałeś na myśli wcześniej, mówiąc, że – tu się lekko zawstydził – ehm, najlepiej obdarzeni uczestnicy programu mają z tego faktu dodatkowe profity?
  • Hehe, widzę, że wzbudziłem w tobie spore zainteresowanie. Wiesz, nie wiem, czy to do końca prawda, czy tylko plotki, ale słyszałem, że zarządczyni ośrodka w pewnym sensie bierze osobistą pieczę nad takim chłopakiem. Jeśli jeszcze okaże się po jakimś czasie pobytu tutaj, że produkuje ponadprzeciętna ilość nasienia, to będziesz jej częstym gościem.
    Kuba patrzył zdumionym wzrokiem, bo wciąż niewiele z tego rozumiał.
  • Wiem też, że zaprasza pewne kobiety z elit, które są zainteresowane tylko najlepszym jakościowo materiałem. Niektóre z nich nie tylko chcą samodzielnie ocenić młodzieńca, czy jego fizyczne cechy im odpowiadają, by ich potomek je przejął, ale również brać czynny udział w pozyskiwaniu spermy. – kontynuował Damian – Niektóre z nich już wtedy rezerwują sobie prawo, by za dwa lata, gdy skończymy ten program, uczestniczyć w następnym, czyli w bezpośrednim zapładnianiu kobiet i w taki sposób doczekać się dzieci. Ty masz największe szanse już teraz być wziętym pod skrzydła jakiejś wpływowej damy, będąc oznaczonym w jej notesie jako przyszły dawca. Ośrodek ma z tego tytułu pewne datki pieniężne. Ale program oczywiście, według prawa, rozpoczął by się za dwa lata.
  • A ta pani dyrektor, to kiedy może się tym…ekhm, zainteresować? –spytał Kuba.
  • Nie martw się. Zapewne już od dawna o tobie wie – odpowiedział Damian. – i podejrzewam, że już dziś może ci powiedzieć, osobiście, lub przez swoje współpracownice, jakie ma zamiary względem ciebie.
    Kuba nie wiedział, czy cieszyć z się ze swojej wyjątkowości, że nawet głowa ośrodka się nim zainteresowała, czy obawiać się nieznanych konsekwencji płynących z takiego wyróżnienia? Oczywiście będziesz miał swoją osobistą opiekunkę, jak wszyscy – ciągnął dalej Damian –, ale gdy zgłoszą się do niej zainteresowane panie, będziesz wzywany. Już ci zazdroszczę. Tyle kobiet będzie się zajmowało tobą, a w szczególności twoimi genitaliami. A pani dyrektor jest, jak się niedługo przekonasz, zniewalająco piękna i pociągająca. Plus inne bogate, najczęściej między trzydziestką a czterdziestką, bardzo zadbane vipy.
  • Ale tobą chyba tez mogą się wcześniej zainteresować – zapytał Kuba, czując jak jego członek lekko stwardniał, opatulony ciasnym spodniami. Uczucie na nagiej skórze penisa delikatnego materiału potęgowało wzwód. Starał się z tym walczyć, skupiając się tylko na merytorycznej części rozmowy z Damianem, nie dorabiając w myślach przeróżnych wizji i scenariuszy, jakie mogą go tu wkrótce czekać.
  • Może za jakiś czas tak, ale podejrzewam, że poczekam na to dłużej niż ty. Na pierwszy ogień, jako najdorodniejszy z nas, idziesz ty. Ale cieszy mnie, że jestem zaraz za tobą. Zobaczymy jeszcze, jak przebadają nasze pierwsze dawki nasienia. Wtedy wszystko okaże się w pełni jasne. Może się okazać, że ktoś z mniejszym przyrodzeniem, ale z dobrą jakościowo spermą będzie stał wyżej ode mnie, bo nie oszukujmy się, raczej w tym aspekcie również będziesz najlepszy. Widząc, jak wiele śluzu wydzieliło się z twojej główki w czasie badania, nie mam wątpliwości.
  • Aha, no zobaczymy – mruknął Kuba.
  • Ważne jest też jak dużo wzwodów masz i jak wiele razy możesz być dziennie opróżniany. Sądząc po twej potężnej erekcji w gabinecie lekarskim, myślę że twoja protektorka nie będzie narzekała na brak pracy. Większość chłopców była raczej wystraszona. Ja też nie wiedziałem, czego się spodziewać. Na pewno nie byłem podniecony, jak ty.
  • Ja też się bałem, ale… wiesz… jakoś tak samo. Gdy widziałem pielęgniarki, które dotykają te wszystkie penisy, a później pod ich dotykiem jak twardniały i stawały przed ich twarzami, to bardzo mnie podnieciło, chociaż walczyłem z tym z całych sił – Kuba zwiesił głowę.
  • No widzisz, jesteś stworzony do tego miejsca, jak mało kto. W każdej sytuacji potrafisz mieć wzwód, a o to tu chodzi. Nie patrz się tak, jakbyś miał się popłakać. Panie tu pracujące i cały zarząd na pewno będą zachwycone z takiego stanu rzeczy.
    Ich rozmowę przerwało jakieś poruszenie przy jednych z drzwi. Otworzy się w pewnej chwili na oścież. Stojące za drzwiami na korytarzu dwie strażniczki trzymały otwarte skrzydła, stojąc na baczność. Weszła przez nie postawna kobieta i jej otoczenie.
    Damian i Kuba wiele nie widzieli, bowiem wszyscy wstali. Oni też, ale dostrzegli tylko jak ludzie rozsuwają się na boki, dając przejść zarządczyni domu.
    Weszła wreszcie na scenę a jej świta ustawiła się po bokach wraz z resztą kierownictwa.
    Była wysoka, ubrana cała na czarno. Posiadała zgrabną figurę. Czarne, wysokie kozaki za kolano ze skóry na wysokim obcasie na szpilce około dziesięcio centymetrowej. Ciemne, obcisłe, skórzane spodnie, biała koszula. Między spodniami i koszulą brązowy pas. Czarne włosy mocno ściągnięte na głowie do tyłu i upięte w koński ogon. Na głowie czarna czapka, jak u wojskowych, a dłonie okrywały rękawiczki. Szyja przyozdobiona była pięknym naszyjnikiem z pereł. Ten strój podobny był do tego, jaki nosiły strażniczki. Z tą różnicą, że tamte nosiły głównie białe elementy ubioru.
    Jeden element wyróżniał ją od nich, a mianowicie skórzany, długi, czarny płaszcz, sięgający kostek. Miał podniesiony kołnierz.
    Detale twarzy były słabo dostrzegalne przez cień rzucany przez daszek nakrycia głowy. Wyraźna była jej dolna cześć. Pełne usta, niewyrażające w tej chwili żadnych emocji pomalowane na intensywny odcień czerwieni.
    Jednak wykrzywiły się teraz w uśmiechu, ukazując zaraz również szereg nieskazitelnie białych zębów.
    Jednak gdy odwróciła głowę bardziej w swoje lewo i ją podniosła, światło oświetliło lepiej jej twarz. Na swoim lewym oku miała czarną opaskę.
    Kubę przeszły ciarki na widok demonicznie wyglądającej kobiety. Opis Damiana zgadzał się co do joty, poza tym, że nie miała jednego oka. Była bardzo piękna i dostojna, ale wzbudzała pewien niepokój, a może nawet strach. A już na pewno ogromny respekt.
  • Damian, nie wspominałeś, że Pani dyrektor nie ma jednego oka – powiedział Kuba, starając się przekrzyczeć wrzawę.
  • Bo nic o tym nie wiedziałem – odparł, również podnosząc głos – widocznie to świeża sprawa. Albo to tylko ozdoba, nie wiem. Może później ktoś nam powie, jak się zapytamy.
    Uśmiech zniknął z jej oblicza i uciszyła salę gestem dłoni. Wszyscy zasiedli na swych miejscach i nastała cisza.
  • Witam serdecznie. Nazywam się Izabela Karal. Jestem kierowniczką ministerialnego ośrodka. – zaczęła mówić niskim i zdecydowanym głosem – Witam szczególnie mocno pierwszy rocznik, jak i drugi. Nasi starsi podopieczni wiedzą, a wy dowiadujecie się o tym teraz i radzę to zapamiętać, aby zwracać się do mnie Pani, jak i do pozostałych członków kadry. Cenimy sobie dobre maniery, które powinny już wam być dawno wpojone. Jeśli tak nie jest, tu się tego szybko nauczycie dzięki naszym skutecznym metodom wychowawczym. Niesubordynacja będzie zdecydowanie piętnowana. Macie zawsze odpowiadać krótkimi zdaniami – Tak, pani, dziękuje pani, zrozumiałem, moja pani.
    Wielu chłopców już przełykało głośno ślinę, w tym Damian i Kuba, bowiem nie spodziewali się tu zasad, jak w wojsku. Ale większość z nich zostało wychowanych bardzo dobrze, w duchu szacunku i oddania kobietom.
  • Zanim zaczniemy właściwą ceremonię, pragnę poinformować was o kilku sprawach organizacyjnych i pewnej niespodziance dla naszych podopiecznych.– kontynuowała pani Izabela – Wpierw pragnę oświadczyć, że sale komputerowe zostały wyposażone w nowszy sprzęt, aby wasze kształcenie przebiegało w jeszcze lepszych warunkach. Poza tym biblioteka została powiększona o dodatkowe pomieszczenie i już jest zapełnione nowymi zbiorami książek. Ale dokładnie, jakie pozycje się tam znalazły, wyjaśni wam pani Antonia, gdy tam zawitacie. Poza tym wszystko jest po staremu.
  • Damian, o co tu chodzi? Będziemy mieli tu jakieś zajęcia?
  • O rany! – żachnął się Damian – Ty naprawdę nic nie wiesz! Tak, będziemy tu mieli normalne lekcje, jak w szkole. A co ty myślałeś? Że będziesz się tylko obijał, pozwalając paniom się wypompowywać ze spermy? Tak dobrze, to nie ma.
  • Ale ja nie mam żadnych przyborów. Książek, zeszytów…, nic nie wiedziałem.
  • Nie martw się. Ja też nie, bo wszystko zapewnia nam ośrodek. Poza tym, mimo że mamy już w społeczeństwie określoną rolę, to jednak musimy wszystko zaliczać, jak wcześniej. Potencjalne, zamożniejsze kobiety, o których rozmawialiśmy, mogą wybierać, kto będzie dawcą. I zwracają także uwagę na rezultaty naukowe przyszłego kandydata ojca ich dziecka.
  • Aha, rozumiem – odparł Kuba.
    Nie martwił się tym poważnie mocno, ponieważ w szkole nie miał problemów, ale coraz więcej rzeczy go zastanawiało. Faktycznie, nie wiedział o zasadach panujących w ośrodku i na świecie.
  • A teraz powiem o pewnej niespodziance, o której mówiłam wcześniej. Jest z nami pani Florentyna z międzynarodowej firmy „Almox”, projektantka nowego ekstraktora. Proszę o oklaski.
    Rozległy się brawa. Na scenę wkroczyła kobieta, a za nią wprowadzono przedmiot na kółkach, kształtem przypominającym szafkę, przykryty białą plandeką.
    Pani Florentyna była kobietą w średnim wieku, ubraną w elegancką spódnicę i garsonkę od kompletu w kremowym kolorze.
    Odkryła cienką plandekę. Zgromadzonym ukazał się przedmiot wielkości szafki, sięgający przeciętnemu człowiekowi niewiele powyżej pasa. Był koloru białego z niektórymi elementami niebieskimi. Na części górnej, pochylonej lekko do przodu, był pulpit z ekranem i różnymi przyciskami.
    Ale najważniejszą rzeczą był otwór kilkanaście centymetrów pod blatem. Był średnicy ośmiu centymetrów. W tej chwili zamknięty przezroczystą błoną, wyglądającą jak silikon. Kształtem tworzył przymkniętą rozetę, z niewielkim otworem.
    Pani konstruktor owego urządzenia mówiła chwilę o danych technicznych i innych parametrach. W końcu kazano zasłonić zasłony i przygasić światło, na sali. Paliło się tylko na scenie, a na stolikach świeczki. Nastrój zrobił się bardziej tajemniczy i nastrojowy.
    Pani Kazimiera dała jakiś znak Pani Izabeli, a ta skinęła do strażniczek stojących przy drzwiach. Otworzyły je i chwyciły człowieka stojącego za nimi i zaczęły go powoli prowadzić na scenę.
    Dziwna to była postać. Aparycję miał, jak każdy młody człowiek w ośrodku. Ale pewne atrybuty przy jego ciele nie były typowe.
    Przede wszystkim miał skute kajdankami ręce za plecami. Również nogi w okowach, połączone krótkim łańcuchem, tak że chłopak musiał drobić, idąc. Na oczach miał opaskę. Był nagi, a na wydatne prącie nałożone przezroczyste zabezpieczenie. Jego pośladki znaczyło wiele zaczerwienionych, podłużnych śladów.
    Strażniczki pomogły mu wejść na scenę. Ustawiły go obok pani Florentyny i nowego ekstraktora i pozostały po jego dwóch stronach.
  • Drodzy państwo – oznajmiła donośnie Izabela do mikrofonu – To jest Filip, uczeń drugiego roku w naszym ośrodku. Niestety pod koniec ubiegłego semestru zachowywał się bardzo źle, dlatego musiał zostać poddany karze. Nie miał żadnych wakacji. Osobiście starałam się w tym okresie wpoić mu zasady dyscypliny i zasad panujących w świecie.
    Pani Izabela przerwała. Spojrzała na Filipa. Pojawił się na jej twarzy delikatny uśmiech, a oczy się zaświeciły.
  • Teraz – mówiła dalej, patrząc na niego – okazałam mu miłosierdzie, bowiem zaczął zachowywać się trochę lepiej. Dlatego wybrałam jego, aby przy jego pomocy zademonstrować, jak to urządzenie działa. Proszę zaczynać, pani Florentyno.
    Kuba pomyślał, że za nic w świecie nie chciałby doświadczyć takiej łaski. Czułby się upokarzająco, stojąc nagi przed tyloma ludźmi. Był zaintrygowany, co też ten chłopak takiego zrobił, że doświadcza tak długiej kary od pani Izabeli.
    Pani Izabela odeszła na bok, a do mikrofonu podeszła pomysłodawczyni nowego urządzenia. Za nią, powyżej jej głowy na kotarze pojawił się obraz z projektora umieszczonego w przeciwległej ścianie. Obraz pokazywał zbliżenie z kamery na dojarkę.
  • Z wielką przyjemnością chciałabym państwu zaprezentować, jak nasz nowy ekstraktor działa – rzekła Florentyna i wyjęła ze stelaża małą kamerkę, rozmiarami przypominającą długopis.
    Podeszła do maszyny, która stała pod kątem do sali, aby umożliwić jak najlepszą widoczność. Uruchomiła ją, wciskając przyciski. Pracowała na razie bezgłośnie. Wszystko pojawiało się na obrazie za nią, ponieważ to rejestrowała.
  • Na ekraniku możemy obserwować informacje, – ciągnęła dalej swój wywód – takie jak aktualny tryb pracy, siłę ssącą i nacisk.
    Wszystko widoczne było w powiększeniu dla całej sali na rzuconym obrazie na ścianie.
  • Długość otworu ma prawie 30 centymetrów – teraz skierowała dłoń z kamerą w to miejsce – więc powinien być odpowiedni dla wszystkich. Średnica wynosi 8 centymetrów, ale błona z nowoczesnej cyber skóry, imitująca pochwę kobiety, dopasowuje się do każdego rozmiaru. Na małym monitorze użytkownik może również oglądać pobudzające, erotyczne materiały, by jeszcze bardziej ta czynność była zbliżona prawdziwością do seksu z kobietą. W tym czasie, jak przy tradycyjnych dojarkach, możemy wyjść, zostawiając podopiecznego samego. Dodatkowo możemy sterować maszyną za pomocą pilota z odległości stu metrów. A tu wkładamy nasz pojemnik.
    Otworzyła małą klapkę z boku urządzenia.
    Wskazała na strażniczki, by przyprowadziły Filipa przed ekstraktor.
    Kucnęła przed nim i kluczykiem otworzyła jego klatkę. Zdjęła ją. Duży, zgięty w dół członek wysunął się z niej i dyndał się swobodnie, będąc lekko napęczniałym.
    Cała widownia obserwowała to z zapartym tchem.
    Dalej kucając, Florentyna położyła swoją dłoń na naznaczonymi czerwonymi pręgami pośladkach chłopca i dała mu tym znak by lekko zbliżył się do przodu.
  • Dalej, Filipie. Nie bój się – powiedziała cicho, ale dotarło to do mikrofonu i ludzi w auli.
    Zrobił mały krok do przodu. Gdy jego prącie prawie dotykało otworu, nacisnęła coś w pilocie. Otwór lekko się wysunął do przodu, tak że żołądź Filipa dotykała wejścia.
  • Wypchnij teraz biodra do przodu – nakazała.
    Rozetka lekko się rozsunęła pod naporem główki. Na wyświetlanym obrazie na ścianie było to dokładnie widoczne.
    Filip poruszył nerwowo głową, doświadczając tego uczucia. Penis zaczął gwałtownie wypełniać się krwią.
    Florentyna naparła mocniej dłonią na jego pośladki, by wszedł głębiej. Rozetka rozsunęła się jeszcze bardziej, przyjmując gruby trzon, po czym zacisnęła się lekko, dopasowując do jego kształtu.
    Wstała, dalej kamerując to jedną dłonią, a drugą znów coś wcisnęła na pilocie sterującym.
    Ekstraktor zaczął się poruszać po fallusie w powolnym tempie w przód i tył.
  • Tą gałką na ekstraktorze lub tym przyciskiem na pilocie – zaczęła pokazywać – możemy sterować szybkością ruchów posuwistych maszyny. Tak przyspieszamy, a tak zwalniamy.
    Dojarka wykonywała teraz szybszą pracę, wprowadzając ciało chłopca w lekki, kołyszący ruch w przód i tył.
    Filip westchnął. Jego biodra i całe ciało wykonywały czasem nieskoordynowane szarpnięcia, gdy odczuwał te sensacje na swoim przyrodzeniu.
  • Tym pokrętłem i przyciskiem decydujemy o sile nacisku – kontynuowała.

Demonstrowała różne opcje, jak dodatkowe wibracje, siłę ssącą stopień nawilżenia. Także wywołanie ruchu obrotowego masturbatora.
Filip wyraźnie był już na krańcu swych możliwości, po pokazaniu na nim tych wszystkich opcji. Dyszał ciężko i z trudem powstrzymywał się, by samemu nie zacząć wykonywać ruchów posuwistych, choć zdawał sobie sprawę, że jest to tutaj zakazane.
Pani Florentyna wczuła się w panujące tutaj zasady i klimat i zapytała się widowni.

  • Chcecie bym użyła wszystkich opcji na raz i pozwoliła wreszcie Filipowi dojść. Był przez cały pokaz taki grzeczny i posłuszny, prawda?
    Wiele damskich głosów ryknęło – Tak, ulżyj temu biedaczkowi! Był bardzo dzielny i uczynny! Opróżnij go do ostatniej kropelki!
  • No dobrze. Widzisz Filipku, doczekałeś się spełnienia. Ja bym na tobie jeszcze raz wypróbowała wszystkie możliwości ekstraktora po kolei. Ale skoro lud sobie życzy, bym już dała ci ukojenie, to tak będzie.
    Podeszła do niego bliżej. Pilotem ustawiła program.
    Ciałem Filipa rzuciło. Czuł teraz wszystkie opcje na raz. Jęknął głośno i odrzucił głowę do tyłu, co widocznie spodobało się publice, bo zawrzało głośniej. To, że nic nie widział, dodatkowo wzmagało jego zmysły. Strażniczki musiały go przytrzymać za skute z tyłu ręce, by się nie przewrócił.
    Florentyna stała obok. Obserwowała to z niekłamaną ekscytacją i wszystko wciąż kręciła, by sala dokładnie wszystko widziała. Gdy zauważyła, że chłopak zaraz będzie szczytował, bo sapał głośno i starał się wbić biodrami głębiej, pogładziła go po jądrach. Chwyciła za nie mocniej i coś szepnęła mu do ucha.
    To przyniosło momentalny efekt, bowiem widać było, że Filip dostał orgazmu, jęknął głośno i wlewa teraz swoją obfitą porcję nasienia do wnętrza ekstraktora.
    Gdy się uspokoił i zaprzestał ostatnich ruchów kopulacyjnych, strażniczki odsunęły go, wytarły i założyły z powrotem zabezpieczenie na jego zwiotczałego penisa. Wyprowadziły go z pomieszczenia bardzo powoli, bowiem stracił bardzo wiele sił.
  • Dziękuję bardzo, że zechcieli państwo poświęcić chwilę na obejrzenie tego pokazu. Liczę, że nowy ekstraktor spełni tutaj swoje zadanie. I również brawa dla mojego pomocnika, Filipa, który spisał się fenomenalnie.
    Rozległy się brawa, nawet kilka gwizdów. Elżbieta i Lidia wstały, jak wiele innych osób, bijąc brawo i uśmiechając się. Rozmawiały ze sobą żywo, będąc pod wrażeniem urządzenia i całego pokazu.
    Kuba i Damian siedzieli zmieszani, bowiem doznali pełnych erekcji. Damianowi bardzo się to podobało i mówił, że nie może już się doczekać, jak wypróbuje to cudo.
    Kuba w głębi czuł to samo, ale wstydził się swych reakcji. _
    Stojąca z boku Izabela uśmiechała się szyderczo. Nie spodziewała się, że Florentyna, zawsze taka opanowana, nie przejawiająca żadnych emocji względem mężczyzn, okaże się teraz drażniąca tego chłopca drapieżną kobietą. Wyraźnie świetnie się bawiła.
  • Dziękujemy bardzo za tą niezwykle interesującą prezentację – rzekła Izabela, wychodząc ponownie na środek sceny – Ten oto ekstraktor będzie stał w gabinecie lekarskim, więc każdy z was będzie miał okazję go przetestować. Poproszeni będziecie także o odpowiedź na kilka pytań odnośnie waszych wrażeń po teście sprzętu. Wasze opinie będą bardzo cenne na przyszłość. Wasze opiekunki przekażą każdemu z was, kiedy nastąpi jego kolej.
    Pani dyrektor odwróciła się do pani Florentyny. Wymieniły kilka słów między sobą i uściskały się serdecznie.
  • A teraz przejdźmy do najważniejszej części wieczoru, – powiedział, znów stojąc przy mikrofonie – czyli ceremonii przydzielenia pierwszym rocznikom wolontariuszek, które będą wam służyły przez cały okres waszego pobytu. Zaczynajmy więc.
    Pani Izabeli podano skoroszyt z lista uczniów.
  • Po wyczytaniu, dany chłopiec ma wyjść na scenę i podejść do mnie. Potem będziecie stawać po bokach sceny. Opiekunki będą ustawiać się za swoim podopiecznym. Chyba wszystko jasne?
    Zaczęła wyczytywać nazwiska i imiona. Chłopcy podchodzili nieśmiało do pani Izabeli. Mało który dłużej odważył się spoglądać na jej oblicze. Witała ich uściskiem dłoni i serdecznym uśmiechem. Za młodzieńcami stawały wyczytywane kobiety. U wielu nastolatków widać było niepewność na twarzach, u innych wyraźne podekscytowanie, rysujące się pod materiałem spodni, gdy widzieli już która z pań będzie się nimi troszczyć.
    -Damian Lechoń! – wyczytała pani Izabela.
  • O, to ja! – zawołał podekscytowany – Zaraz będzie Twoja kolei, stary.
    Klepnął go w ramię po przyjacielsku i pewnym krokiem udał się na scenę. Wszedł na nią i przyjął gratulację od pani dyrektor.
    Stanął obok innych wyczytanych kolegów.
  • Elżbieta Mazur! – ponownie rozbrzmiał donośny głos zarządczyni ośrodka.
    Kuba patrzył zaskoczony, jak jego mama coś szepcze do Lidii i razem chichoczą. Mina jej zaraz spoważniała, wstała i skierowała się w stronę sceny.
    Głowił się, o co tu chodzi. Widział, jak jego mama podeszła do Damiana, stanęła za nim, coś mu powiedziała, że Damian się uśmiechnął szeroko i skinął głową.
    Spojrzał na panią Lidię. Patrzyła na niego z tajemniczym uśmieszkiem. Zawstydził się i spuścił wzrok.
  • Jakub Mazur!
    Kuba wstał, gdy usłyszał swoje personalia. Rzucił ponownie okiem na Lidię. Uśmiechała się szeroko i skinęła głową, by dodać mu otuchy. Poszedł na scenę z opuszczoną głową.
    Czuł na sobie wzrok wszystkich obecnych na sali. Zdawał sobie sprawę, że kształt jego dużego przyrodzenia, swobodnie się ocierającego się w przyciasnych spodniach, jest dobrze widoczny.
    Podniósł w końcu wzrok, gdy pokonał stopnie. Spojrzał nieśmiało na panią Izabelę, gdy stanął przed jej postacią. Jej jedno oko szkliło się w cieniu daszka okrycia głowy, taksując go uważnie. Była jeszcze wyższa, niż mu się wcześniej wydawało. Musiał lekko zadzierać głowę.
    Podeszła do niej jedna ze współpracownic. Coś jej szepnęła na ucho. Izabela odwróciła wzrok, kiwnęła głową, po czym znów spojrzała na Kubę. Jej surowe usta wygięły się lekko w uśmiechu, ukazując mu przez chwilę szereg nieskazitelnie białych zębów, kontrastujących z mocną czerwienią szminki na ustach.
    Podała mu rękę i nachyliła się do jego ucha, aby przez panujący szum w pomieszczeniu coś usłyszał.
  • Witaj, kochanie. Myślę, że miło spędzisz tu czas. Jestem pewna, że niebawem jeszcze się spotkamy – powiedziała tajemniczo przyjemnym, delikatnym głosem.
    Odsunęła się. Przez ciało Kuby przeszedł dreszcz. Pomyślał, że to zniewalająco piękna, miła kobieta, ale jednocześnie niebezpieczna i przerażająca, posiadająca ogromną władzę. Spojrzał na jej twarz, ale ona już zerkała na swą listę. Stanął obok Damiana i swojej mamy i czekał, czy jego przepuszczenia i obawy, kogo mu przydzielą, okażą się trafne.
    Mimowolnie czuł coraz większą ekscytację, co odznaczało się coraz większym wybrzuszeniem na jego spodniach.
  • Lidia Lechoń – rozniósł się głos pani Izabeli.
    Kuba sądził, że się może przesłyszał. Począł rozglądać się po sali wypatrując, czy w jego stronę nie zmierza jakaś obca mu kobieta o takim samym imieniu, co ciocia Lidia i podobnie brzmiącym nazwisku.
    Jednak to właśnie Lidia wstała od swojego stolika i z szerokim uśmiechem zbliżała się do sceny. Wkroczyła na nią i podała rękę Izabeli. Minęła Kubę, który nawet na nią nie spojrzał, tylko stał ze zwieszoną głową i stanęła za nim.
    Chłopak zbladł mocno i wzdrygnął się, gdy poczuł jej dłonie na swoich ramionach.
    Szepnęła mu do ucha.
  • Postaram się Tobą zająć przez ten niezwykły i ważny okres dla każdego wyjątkowego chłopca, najlepiej jak potrafię.
    Pocałowała go po tym w policzek.
    Kuba poczuł, jak jego spodnie wypełniły się jeszcze bardziej. Starał się zasłonić krocze dłońmi, ale wiedział, że nie można tutaj ukrywać swojego stanu pobudzenia przed kobietami.
  • Och, Kubuś. Już Ci tak śpieszno do zaspokojenia – znów cicho powiedziała – Niestety musisz poczekać do jutra rana. Wtedy ciocia Lidia pomoże Kubusiowi z jego sporym problemem.
    Jej ton głosu i to co mówiła były dla Kuby nie do zniesienia. Czuł, jak począł się wydobywać z końca jego penisa przezroczysty śluz i tworzy mokrą plamę na spodniach.
    Dobrze, że miał czarne spodnie, to tak tego nie widać, pomyślał.
    Pani Izabela konsultowała coś ze swoimi pracownicami, po czym podeszła znów do mikrofonu.
  • Niestety mam przykrą wiadomość dla Jacka Walczaka. Niestety dokładne badania wykazały, że masz w sobie zły gen, który dopiero się uaktywnił. Nie możemy Cię przyjąć.
    Powiedziała to bez żadnych emocji, przewróciła kilka kartek i zaczęła znów mówić.
  • Na to miejsce mamy jednak chłopca z programu wymiany. Przyjechał do nas Thomas Caine z Wielkiej Brytanii. Zapraszamy na scenę i proszę o brawa.
    Z tłumu wyłonił się czarnoskóry, wysoki młodzieniec. Był już dobrze zbudowany, mimo siedemnastu lat.
    Podszedł do Izabeli i z szerokim, ładnym uśmiechem uścisnął wyciągniętą dłoń. Ona również się uśmiechnęła i wskazał mu ręką miejsce, gdzie ma stanąć.
    Kierowniczka ośrodka wyczytała nazwisko jakiejś kobiety. Pojawiła się zaraz uradowana blondynka w średnim wieku z lekko puszystą budową i imponującym biustem, który falował przy każdym jej energicznym kroku. Po grzecznościowych uprzejmościach uścisnęła dłoń Thomasowi.
    Kuba usłyszał, że rozmawiają po angielsku, jakieś niewyraźne strzępy. Kobieta mówiła coś, że bardzo się cieszy, że będzie mogła pomagać takiemu chłopcu jak on. Thomas też odpowiedział coś w stylu, że jest bardzo miła, piękna i mu się tu podoba.
    Spojrzał po innych chłopcach. Zauważył, że większość była mocno podekscytowana, jak on. Część z nich rozmawiało ze swoimi nowo wybranymi opiekunkami.
  • Zanim będą państwo mogli zacząć ucztę i zabawę, chciałabym wygłosić jeszcze krótkie przemówienie – odezwała się ponownie Izabela. – Nasz ośrodek jest inny od pozostałych. Cieszymy się renomą w świecie. Jakość pozyskiwanego u nas nasienia jest najwyższej jakości. Osiągamy takie wspaniałe rezultaty dzięki domowej atmosferze w naszym ośrodku. Sperma nie jest pobierana od naszych podopiecznych w laboratoryjnych warunkach, jak to ma miejsca w innych tego typu placówkach. My stawiamy na to, by młodzieńcy czuli się tu, jak w domu. Nie byli poddawani stresowi ciągłych badań i obecności w gabinetach lekarskich. Tylko mogli się uczyć, przebywać z rówieśnikami, bawić się i śmiać, w podobnym otoczeniu, jak dotychczas żyli.
    Zrobiła krótką przerwę, ogarnęła swoim okiem salę i kontynuowała.
  • Również to zasługa naszych pań, które zgłaszają się masowo jako ochotniczki do tego niezwykle honorowego i zaszczytnego programu. Ich obecność, podejście do obowiązków, zapał, troskliwość powodują, że chłopcy czują się tu tak dobrze. I odwdzięczają nam się, ofiarowując nam obfity, pełen potencjału ejakulat. Obyśmy osiągali takie, a może nawet jeszcze lepsze wyniki w przyszłości. Co do kwestii, jak często należy chłopców zaspokajać. Podstawowe terminy to rano, przed śniadaniem, potem przed obiadem i kolacją. Ale oczywiście może to być częściej, gdy już poznacie możliwości swych podopiecznych i taka będzie konieczność. Dziękuję bardzo za uwagę i życzę dobrej zabawy.
    Izabela rozmawiała chwilę z kadrą ośrodka, po czym z kilkoma osobami zasiadła przy dużym stole obok sceny, w rogu Sali.
    Wszystkie pary udały się do swoich stolików. Siedziały teraz razem.
    Lidia usiadła obok Kuby, a Elżbieta przy Damianie.
    Kuba wciąż nie mógł w to uwierzyć. Ciocia Lidia zawsze mu się skrycie podobała. Często przed snem, gdy o niej pomyślał, lub przebywał blisko niej, dostawał ogromnego wzwodu.
    Właśnie zaserwowano im jakieś ciepłe posiłki, więc nie rozmawiali za dużo.
    Potem przyszedł czas na tańce.
    Lidia od razu wzięła Kubę za rękę i pognali na parkiet. Elżbieta chwilę się wahała, ale widząc, jak wiele chłopców i ich opiekunek już tańczy, zaproponowała taniec Damianowi. Ten oczywiście od razu się zgodził.
    Lidia przytuliła mocno Kubę do swojego ciała. Czuła jego miękkiego członka na podbrzuszu. Ale im dłużej się o niego ocierała, tym bardziej wiedziała, jak chłopiec jest podekscytowany. Nie chciała przesadzić i doprowadzić go do ejakulacji, więc potem tylko sporadycznie się otarła o jego męskość lub mocniej przywarła do jego ciała.
    Kuba czuł ogromne zażenowanie. To, że nie potrafił za dobrze tańczyć, to było nic, przy tym, jak głupio mu było z powodu erekcji, na którą co chwila nadziewała się Lidia. Przyjemnie mu jednak było, gdy wtulał się w jej pierś albo ramię. Czuł jej miękką, ciepłą skórę na policzku i piękny, oszałamiający zapach perfum.
    Elżbieta i Damian również dobrze się bawili. Jednak to Damian pierwszy odważył się bliżej do niej przytulić, by go poczuła. Elżbietę to peszyło i starała się odsuwać. Zdawała sobie sprawę, że nie może dopuścić do tego, by Damian już teraz, a nie zgodnie z planem dopiero rano doznał swego pierwszego wytrysku wywołanego przez kobietę.
    Usiedli w końcu przy stolikach, zjedli coś. Lidia starała się zagadywać Kubę, ale ten za bardzo się wstydził, odpowiadał zdawkowo. U Damiana i Elżbiety było podobnie.
    Uroczystość powoli dobiegała końca.
    Izabela wyszła jeszcze raz na scenę, podziękowała udział i zaprosiła chłopców za scenę, ponieważ na noc będę musieli znów mieć założone zabezpieczenia.
    A wolontariuszki zostały poproszone do udania się do swoich sypialni.
  • Jutro rano się spotkamy, Kubuś – szepnęła chłopcu na ucho Elżbieta – Bądź gotów i czekaj grzecznie na ciocię Lidię.
    Odsunęła się i puściła mu oczko, uśmiechając się zawadiacko.
    Kuba momentalnie spłonął na twarzy, a członek drgnął mu kilka razy, ponownie się podnosząc.
    Elżbieta pogładziła dłonią Damiana po poliku i życzyła mu dobrej nocy, uśmiechając się ciepło. Ten dotyk również na niego podziałał tym, że penis mu się lekko podniósł.
    Udali się za scenę. Założono im zabezpieczenia. Kubie nareszcie większe.

Niewolnica i ja

To już kolejny dzień bezowocnych poszukiwań. Ta za gruba, ta za stara, ta zbyt niska… Przechodząc się po targu niewolników naszemu bohaterowi naprawdę ciężko było znaleźć jakikolwiek dorodny okaz dziewczyny, która byłaby jego osobistą zabawką. Dlaczego jej poszukiwał? Dostał pieniądze w ramach prezentu na osiemnaste urodziny, mógł je wydać na co tylko chciał. Postanowił, więc nabyć niewolnicę, która dawałaby mu uciechy, aż do znudzenia.

Miał już wychodzić z targu i wracać do domu kiedy przy bramie zobaczył handlarza, który przywiązywał pewne dziewczę do słupa, mającego krępować jej możliwość ucieczki. Tak! To chyba jej szukał. Okaz o średnim wzroście. Nie gruba, ale mimo to taka, którą jest za co klepnąć i poszczypać. Brunetka o dość długich włosach opadających jej na ramię. Ubrana była w podarte dżinsy i białą koszulkę z długimi rękawami. Na nogach miała trampki. Gdy ją ujrzał, od razu stwierdził, że musi być jego. Przeszkodą mogło być teraz tylko jedno – zbyt wygórowana cena. Nie bał się, że zapłaci za nią za dużo, bo był gotów oddać za nią wszystko, lecz tego, że wszystko co ma to za mało na ten przepiękny okaz.

Nie zwlekając ani jednej chwili podszedł do handlarza.
-Ile za tą dziewczynę? – spytał z pewnością siebie
-10 000 zł – odpowiedział kupiec, po czym nerwowo spojrzał się na towar
„Rozumiem, to musi być jego córka” – pomyślał – „To znaczy, że może uda mi się nieco potargować, poprzez wykorzystanie jego nerwów.”
-Nie tato! Błagam – jego przemyślenia potwierdziły się, bowiem usłyszał rozpaczliwy szloch dziewczyny. Handlarz jednak nie odwrócił się nawet w kierunku córki.
-Mogę przyjrzeć się jej? – zapytał
-Ależ oczywiście, tylko bez niepotrzebnych odruchów proszę pana

Podszedł do niej i ukazując jej dłoń nakazującą powstanie w celu przeglądu patrzył jak ten cud kobiecej natury powstaje. Nie było to dla niej łatwe, bowiem ręce miała przywiązane do słupa za plecami przez co stało się to wyjątkowo trudnym zadaniem. Po paru sekundach jednak jej się to udało. Zbliżył się do niej tak, że ich twarze były od siebie odseparowane zaledwie kilkucentymetrową odległością. Spojrzał jej prosto w oczy. Co zobaczył? Przerażenie połączone z nienawiścią. Cóż innego mogła czuć do człowieka, który być może ją zaraz kupi od własnego ojca. Nie zważając na to wziął do ręki jej włosy i zbliżył do nosa. „Jest zadbana, jeszcze pachnie po kąpieli” Po czym puścił je i zaczął dotykać jej ciało. „Piersi doskonałe, choć mogłyby być nieco większe… Szczuplutka, mimo że ma trochę ciałka, co widać szczególnie na tyłeczku i udach.” Wiedział już coś, czego ona mogła się póki co jedynie domyślać – dzisiejszą noc spędzą razem, czy jej się to podoba czy nie.
Zbliżył usta do jej uszka i powiedział szeptem: „Skarbie, dziś będziesz moją własnością” – po czym spojrzał jej w oczy lecz nie spotkał żadnego odzewu poza zwyczajnym przerażeniem i poczuciem beznadziejności swojej sytuacji. Zrozumiał, że to ojca nienawidzi ona najbardziej i być może całkiem szybko się przyzwyczai do nowych warunków życia.
-Jak masz na imię? – spytał spokojnie
Na odpowiedź musiał jednak czekać długo.
-Odpowiedz suko grzecznie, jak pan pyta! – usłyszał z dala krzyk jej ojca, na co dziewczyna zareagowała zapłakaną reakcją
-Ania proszę pana
-Jesteś bardzo ładna Aniu, nie płacz
Zauważył pewne uspokojenie na twarzy niewolnicy. Zrozumiał, że łatwo będzie mu nad nią zapanować

-Wziąłbym ją, gdyby cena nie była tak wygórowana – powiedział do handlarza, gdy do niego z powrotem poszedł
-Możemy się potargować. Jestem gotów zejść z ceny o jakieś 1000 zł, żeby miał pan na dodatki związane z tak sporym zakupem
-To nadal dużo, niestety
-8 500 zł to moje ostatnie słowo
-Stoi

Po podpisaniu odpowiedniej umowy, obserwował jak handlarz rozwiązuje Anię i nakazuje jej się położyć. Skrępował jej dłonie i nogi i wziął na ręce przekazując ją nowemu właścicielowi. Nasz bohater, zadowolony po udanym zakupie, poszedł do samochodu niosąc przez ramię swój cały najnowszy nabytek. Usadowił ją na przednim siedzeniu zapinając jej pasy, po czym pojechali do jego domu. Droga była dość daleka, ale w trakcie niej nie zamówili ze sobą ani jednego słowa. Nie chciał męczyć dziewczyny uznając, że i tak sporo przeszła.

Gdy dotarli do jego posiadłości, zaniósł ją do jego sypialni, gdzie rzucił ją na łóżko i wziąwszy nóż rozerwał sznury.
-Dziękuję panie, ręce mi już ścierpły
„Jeszcze Cię pobolą dzięki mnie” – nie powiedział tego jednak, bo nie chciał płoszyć dziewczyny, lecz być dla niej, przynajmniej dzisiaj, jak najbardziej czułym.
-Nie zrobię Ci nic złego, będziesz sobie żyła w takich samych warunkach jak ja, mimo że będziesz mi służyć
-To miło z pana strony, ale to niepotrzebny luksus. Mimo to będę grzeczna.
-Idź się umyć do łazienki, zaraz pójdziemy spać, dobrze?
-Oczywiście

Zobaczył tylko zatrzaskiwane drzwi od łazienki. Nie miał zamiaru jej podglądać, mimo ewidentnej pokusy. „Jeszcze będę miał nie jedną okazję ku różnym takim ekscesom.
Minęło wiele czasu nim wyszła z łazienki okryta ręcznikiem.
-Panie, w co mam się ubrać do snu?
-Będziesz spała nago, wytrzyj się i kładź do łóżka
Zobaczył jak dziewczyna poszła odwiesić ręcznik do łazienki, po czym wróciła by nieśmiało odkryć kołdrę i położyć się na łóżku. Nasz bohater zbliżył się do niej i nakrył po ramiona kołdrą.
-Śpij spokojnie Aniu
Poszedł się umyć rozmyślając o tym jaki będzie ich pierwszy wspólny seks, łagodny czy brutalny. On już to wie, my dowiemy się w następnej części. Wyszedł z łazienki po kąpieli w samych bokserkach i zanurzył się pod kołdrę tuż obok Ani.
-Przytul się do mnie maleńka
Poczuł jak dziewczyna posłusznie kładzie głowę na jego ramieniu, zaś udo zadziera na jego nogi. Poczuł jej ciepło, zapach i delikatną skórę jej dłoni, która wylądowała tuż koło jego szyi i piersi, która dotykała jego klatkę.
-Tak dobrze panie?
-Idealnie Aniu, dobrej nocy-odrzekł, po czym położył dłoń na jej udzie i wtopił nos w jej piękne, gęste włosy

Sebastian i mama

Sebastian zbiegając po schodach zacierał ręce z uciechy na czekający go wieczór. Wyszedł z klatki i szybkim krokiem ruszył w stronę najbliższego sklepu monopolowego. Zakupił cztery piwa i wrócił pod swoją klatkę. Wszedł do niej, lecz nie udał się na górę, tylko otworzył drzwi do piwnicy i zszedł po schodach. Na dole skręcił w lewo i stanął pod ciężkimi, drewnianymi drzwiami prowadzącymi do jego pomieszczenia piwnicznego. Otworzył kłódkę, wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Uśmiechnął się sam do siebie i znów zatarł ręce. Zdjął plecak i wyjął z niego laptopa, którego postawił na niewielkim, starym stoliku. Włączył komputer i usiadł na skrzypiącym krześle. Owo krzesło oraz stół były jedynymi meblami w piwnicy, których nie pokrywała gruba warstwa kurzu. Sebastian bowiem codziennie ich używał. Matce mówił, że wychodzi z kolegami na piwo, a tak naprawdę szedł do piwnicy, gdzie oczywiście także pił piwo – i to duże jego ilości – lecz nie z kolegami, a w samotności. Nie mógł się jednak przyznać matce, że pije sam ze sobą, bo co by sobie wtedy o nim pomyślała? Jedynymi jego towarzyszami podczas tych samotnych, pijackich posiedzeń, był laptop, piwa, oraz fiut, którego chłopak niemal przez cały spędzany w piwnicy czas zawzięcie męczył. Odpalał na laptopie pornosa, chwytał pałę w dłoń i popijając piwo onanizował się z namaszczeniem. Tak od ponad miesiąca wyglądał każdy wieczór Sebastiana. Zaliczył ciężki semestr na studiach, a teraz – jako, że były wakacje – w taki właśnie sposób wypoczywał.

Penis Sebastiana nie miał ze swoim panem lekkiego życia. Chłopak cały czas go dusił i tarmosił. Sebastian był bowiem prawdziwym mistrzem w trzepaniu konia. Wrodzony talent w tej dziedzinie oraz duże doświadczenie, zdobyte przy pomocy wieloletnich praktyk, czyniły z niego profesjonalistę. Kiedy sytuacja do tego zmuszała, umiał zwalić sobie w niecałe pół minuty – przy pomocy bujnej wyobraźni w mniej niż dziesięć sekund doprowadzał swego fiuta do wzwodu, a następnie chwytał go w dłoń i szarpiąc go z dziką zamaszystością w niecałe dwadzieścia sekund doprowadzał się do orgazmu. Kiedy jednak był odpowiedni czas oraz nastrój, Sebastian mógł tarmosić sobie frędzla przez kilka ładnych godzin. Włączał dobrego pornosa, podniecał się, a potem powoli, z namaszczeniem, pieścił swą pałę. Kiedy przy takich okazjach wyczuwał, że zbliża się orgazm, wypuszczał członka i robił sobie kilku – lub kilkunastu – sekundową przerwę, by fajfus mu trochę ochłonął. Zmieniał pornosa, żeby wczuć się w inny klimat, po czym ponownie zaczynał delikatne pieszczoty kutasa.

Teraz pora była nastrojowa i odpowiednia do wielogodzinnego trzepania. Na ekranie laptopa leciał pornuch, na którym młody napaleniec grzmocił ładną dziewczynę między seksowne uda, okryte zmysłowym materiałem cielistych rajstop. Był to ulubiony filmik Sebastiana. Faja więc mu stała, a on powoli przesuwał po niej dłonią, w drugiej ręce trzymając piwo i pijąc je dość szybko – by alkohol wprowadził go w odpowiedni, masturbacyjny nastrój. Po niecałych piętnastu minutach – kiedy otworzył kolejny browar – niemal osiągnął szczytowanie. Sperma już prawie wytrysła z jego czerwonej pały i chłopak niemalże siłą woli musiał powstrzymać orgazm, gdyż było jeszcze za wcześnie, by kończyć zabawę. Włączył gorszego pornucha i po chwili znów zaczął pieścić swoją parówę. W taki sposób minęło kolejne półtorej godziny. W tym czasie Sebastian wytrąbił wszystkie cztery browce, a że trzepanie bez popijania było mniej przyjemne, chłopak wstał i wyszedł z piwnicy, by znów udać się do monopolowego. Tuż po opuszczeniu klatki schodowej minął śmiesznego mężczyznę – wątłego i niskiego – mniej więcej takiej postury, jak Sebastian. Facet miał na sobie czarny, obcisły strój, a w dłoni dzierżył zabawną torbę. Sebastian – rozweselony alkoholem – uśmiechnął się pod nosem. Śmieszny facet o dziwo wszedł do tej samej klatki, którą opuścił właśnie Sebastian. Chłopaka zaciekawiło, kim może być ten mężczyzna – przecież nigdy wcześniej go tu nie widział. Niebawem Sebastian wszedł do monopola i poprosił znajomą już panią sprzedawczynię o dwa kolejne piwa. Na więcej nie miał pieniędzy.

Sebastian przy kolejnym pornosie wyżłopał następne piwo, męcząc wciąż swego ptaka. Poczuł się głodny. „Co to za przyjemność trzepać na głodniaka?” – pomyślał sobie i postanowił skoczyć do domu, by zrobić sobie kanapkę. Miał tylko nadzieję, że mama go nie zauważy. Dotarł na górę. Wszedł i cicho zamknął za sobą drzwi od mieszkania. Na palcach ruszył w stronę kuchni. Usłyszał dziwne odgłosy dochodzące z sypialni matki. Uzmysłowił sobie, że są to odgłosy takie, jakie wydają z siebie rżnięte suczki na pornosach. Czy mamusia właśnie się z kimś pierdoliła? Sebastian z mocno bijącym sercem podszedł do uchylonych drzwi od pokoju mamy i przez szczelinę zajrzał do środka. Serce mu niemal stanęło, kiedy zobaczył swoją mamę półnagą. Miała jedynie pończochy na nogach i – ku zdumieniu Sebastiana – dziwną maskę na twarzy. Nie wiedział, że jego mamusia lubi klimaty seksu w maskach. Podobnie zasłoniętą twarz miał partner kobiety, lecz mimo tego Sebastian rozpoznał w nim śmiesznego faceta, którego wcześniej mijał pod klatką. Mężczyzna rżnął w cipkę rozkraczoną mamę Sebastiana, dłońmi pieszcząc jej obfity biust. Leżeli na łóżku, bokiem do drzwi, przez które zaglądał Sebastian. Wciąż sterczący fiut chłopaka teraz niemal rozerwał mu spodnie. Ręka młodzieńca bezwiednie powędrowała na krocze i zaczęła masować nabrzmiałą faję. Sebastian oddychał ciężko, czuł, że na twarzy dostał wypieków, a serce waliło mu jak oszalałe. I mama, i jej partner, wydawali z siebie odgłosy nieziemskiej rozkoszy. Dłoń Sebastiana znalazła się w majtkach i ściskała prącie. Nie bał się, że może zostać zauważony, gdyż maski rżnących się zapalczywie kochanków na pewno bardzo ograniczały im widoczność, a poza tym na korytarzu było ciemno. Mama Sebastiana podniosła nogę i przystawiła stopę do twarzy swego gacha. Ten podciągnął maskę w górę – tak, by odsłonić sobie usta. Delikatnie chwycił za łydkę kobiety i polizał okrytą nylonem stópkę. Następnie rozchylił wargi i pochłonął ustami palce kochanki. Lizał je delikatnie i namiętnie, co rusz przygryzając materiał rajstop i odciągając go od stopy. Dłońmi ściskał mocno uda kobiety, łapał ją też za pośladki i pieścił biust. Mama wiła się pod nim z rozkoszy, podnosiła i opuszczała miednicę, dostosowując się do ruchów walącego ją mężczyzny. Ten w końcu wydał z siebie zabawny jęk, stęknął, ścisnął udo kobiety i odchylił głowę do tyłu. Wykrzywił usta w grymasie rozkoszy i szczytował w najlepsze. Sebastiana po chwili także dopadł orgazm i jego pała – którą teraz trzymał bez ceregieli na wierzchu – zaczęła wyrzucać z siebie obfite pokłady nagromadzonej od poprzedniego dnia spermy. Chłopak dyszał głośno, lecz jęki kochanków wszystko zagłuszały. Po wszystkim Sebastian przez chwilę dochodził do siebie, obserwując, jak zadyszany mężczyzna wyjmuje kutasa (który był zauważalnie większy od fajki Sebastiana – mimo podobnych postur obydwu mężczyzn), z cipki jego mamusi i kładzie się koło niej, gładząc jej biust. Po chwili Sebastian odszedł z „miejsca zbrodni”, zapominając nawet o zatarciu śladów przestępstwa w postaci spływającej po drzwiach spermy. To, co widział, tak zamąciło mu w głowie, że nie wiedział, co ze sobą zrobić. Poszedł do swego pokoju, by spokojnie wypić ostatnie piwo. Po chwili usłyszał, że mama oraz jej kochanek wychodzą z sypialni kobiety.

  • Kazik, musisz już iść, bo niedługo może wrócić mój syn – mówiła matka.
  • Ok, to pa – odparł mężczyzna. – To jutro wpaść?
  • Jasne. Tak koło dwudziestej, jak dzisiaj. Wtedy mój syn jak zwykle będzie pił gdzieś z kolegami.
  • Dobra, to do jutra. Do ósmej – powiedział facet, po czym słychać było cmoknięcie.
    Kiedy Sebastian usłyszał, że ten cały Kazik sobie poszedł, a matka wróciła do sypialni, to cichcem wymknął się z mieszkania, żeby niedługo móc do niego „wrócić ze spotkania z kolegami”, nie dając po sobie poznać, że widział mamę w akcji.

Rano Sebastian zbudził się dość wcześnie. Fujara mu stała. Pamiętał, co wydarzyło się poprzedniego wieczora. Nawet śpiąc nie mógł o tym zapomnieć, gdyż wszystkie jego sny dotyczyły wiadomego tematu. Próbował jeszcze zasnąć, lecz jego myśli o seksie i o mamie były zbyt intensywne. Poza tym uwierało go w gaciach. Po jakiejś godzinie wiercenia się w łóżku chłopak więc wstał. Poszedł na śniadanie. Po kuchni krzątała się już mama. Sebastian był cholernie podekscytowany, lecz sprawiał wrażenie jakiegoś niezdecydowanego, jakby jakaś myśl nie dawała mu spokoju. Cały dzień był w takim stanie. Kiedy mama wyszła z kuchni, chłopak podpierdolił jej z portfela stówę. Zwykle brał tylko dziesięć czy dwadzieścia złotych, ale dziś potrzebował zrobić większe zakupy. Wyjął także z paczki jednego papierosa. Mama na co dzień nie paliła, ale raz na jakiś czas lubiła sobie przykurzyć, często więc w jej torebce można było znaleźć paczkę fajek.

Wesele z teściową

Pod koniec maja wybraliśmy się na ślub do dalekiej rodziny mojej partnerki. Wesele odbywało się w górach w południowej części Polski, dlatego pojechaliśmy wspólnie z teściami. Słoneczny i upalny weekend stwarzał doskonałe warunki, aby Panie założyły krótkie i przewiewne sukienki. Było na co popatrzeć – dekolty, szpilki i zgrabne nogi, na których zatrzymywał się niemal każdy męski wzrok. Po nabożeństwie kościelnym odbyło się huczne wesele. Impreza miała miejsce w sali balowej połączonej z hotelem, w którym goście mieli zapewniony nocleg. Zakrapiana alkoholem zabawa przy dobrej muzyce trwała do samego rana. Wiele tańców z moją partnerką oraz teściową nie zwiastowało tego co miało się wkrótce wydarzyć. Kapela przestała grać i wszyscy opuścili parkiet udając się do swoich apartamentów na wypoczynek. Nasz składał się z łazienki i dwóch sypialni, które dzieliliśmy z teściami. Partnerka wzięła szybki prysznic i zmęczona szybko odpłynęła do krainy snów. Mocno upojony alkoholem teściu zasnął jak skała. W kolejce do łazienki pozostałem tylko ja i teściowa, która była już w środku i przygotowywała się do kąpieli.

W oczekiwaniu na swoją kolej przez szczelinę lekko uchylonych drzwi dostrzegłem jak teściowa zdejmuje obcisłą, kremową sukienkę. Została tylko w cielistych pończochach, koronkowym staniku i majtkach w białym kolorze. Muszę przyznać, że taki widok zrobił na mnie duże wrażenie. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że matka mojej partnerki może wyglądać tak seksownie. Jest to 45-letnia blondynka, niska i szczupła. Po raz pierwszy w życiu miałem okazje zobaczyć ją w pełnej okazałości. Obraz ukazujący się przez szparę drzwi zaciekawił mnie jeszcze bardziej. Pomimo dużej dawki wypitego alkoholu mój penis zaczął twardnieć. Takie widoki zrobiłby wrażenie na każdym mężczyźnie, który ceni piękno dojrzałych kobiet. Skupiona na zmazywaniu makijażu i innych babskich sprawach nie zauważyła, że przyglądam się jej od dłuższego czasu. Nieświadoma mojej obecności odpięła stanik i opuściła go na podłogę. Moim oczom ukazały się dwie średniej wielkości piersi. Jak na swoje lata były bardzo jędrne i zachęcały do pieszczot. Widok robił się coraz przyjemniejszy. Po głowie krążyła mi tylko jedna myśl, że kolejne będą koronkowe majtki. Wraz z narastającym podnieceniem zacząłem masować penisa. Alkohol naprawdę poszedł mi w głowę i bez zastanowienia wyjąłem go ze spodni kontynuując masaż. W momencie, gdy teściowa zabrała się za ściąganie majtek emocje sięgnęły zenitu. Żądny lepszego widoku przez przypadek oparłem się o drzwi, które delikatnie zaskrzypiały. To zwróciło jej uwagę. Podeszła szybko i otworzyła je na oścież. Moje serce zaczęło szybko bić. Schowałem sterczącego penisa, który w wyniku stresu zaczął opadać. Przez głowę przechodziło mi tysiące negatywnych myśli. Tymczasem mocno wprawiona alkoholem teściowa nie zauważyła w pierwszej chwili, że stoję z rozpiętym rozporkiem i penisem w dłoniach. Początkowo myślała, że po prostu czekam w kolejce do łazienki. Z tego wszystkiego zapomniała zakryć piersi. Mój wzrok powędrował na jej sterczące cycki a ona dostrzegła niezbyt dobrze schowanego fiuta. Zacząłem się tłumaczyć. Jednak ona zachowała zimną krew. Kazała mi być cicho i wejść do łazienki. Zamknęła drzwi. Zapytała co mi przyszło do głowy, aby ją podglądać. W jej głosie nie było słychać złości. Alkohol to serum prawdy, więc tłumacząc moje sprośne zachowanie wyjaśniłem, że bardzo zachwycił mnie widok jej nagiego ciała. Dodatkowo ogromnie podnieciły mnie cieliste pończochy, które zdobiły jej zgrabne nogi. Uwielbiałem ten element garderoby u kobiet. Moje tłumaczenia były dla niej jak komplementy, które z uśmiechem na ustach przyjmowała do wiadomości. Przerwała mi w połowie zdania i zapytała czy czekałem aż zdejmie majteczki. Było widać, że jej również alkohol szumi w głowie i nie odbiera tej sytuacji na poważnie. Po chwili dodała, że jeśli pokaże jej swoje przyrodzenie to ona zrzuci z siebie koronkowe majtki. Uczyniłem to bez chwili zastanowienia i krzty wstydu. Pomimo odczuwalnego stresu i zawstydzenia on nadal był w pełnym wzwodzie. Zauważyłem, że jego wielkość zrobiła wrażenie na teściowej. W mgnieniu oka pozbyła się majtek a mój wzrok powędrował pomiędzy jej uda. Wygolona na zero cipeczka z różowymi lekko odstającymi wargami zaparła mi dech w piersiach. Na sam jej widok odebrało mi mowę. Nabrałem ogromnej ochoty na skosztowanie tej malutkiej brzoskwinki. Teściowa zapytała mnie czy się jej podobam i czy skusiłbym się na kobietę w jej wieku. Powiedziała to w formie żartu, ale czułem że ona chce słuchać jak mówię o jej ciele. Podobało jej się to i sprawiało lekkie podniecenie. Co jakiś czas zerkała na mojego fiuta, który prężył się coraz mocniej. Zapytała czy może go dotknąć bo dawno nie miała kontaktu z młodym kutasem. Przytakując kiwnąłem głową i po chwili poczułem jej delikatny dotyk. Gładziła go po czubku a następnie po całej długości zjeżdżając aż do jąder. Niespodziewanie złapała mnie za dłoń i pociągnęła w kierunku prysznica. Nie wypowiadając ani słowa zmysłowo ściągnęła pończochy i odkręciła wodę. Zwróciłem uwagę na jej zgrabne stopy z paznokciami w czerwonym kolorze. W tym samym odcieniu pomalowane miała także paznokcie u dłoni. Te małe detale jeszcze bardziej podkreślały jej piękno i potęgowały moje podniecenie. Kazała mi się rozebrać i dołączyć do niej.

Spłynęła po nas gorąca woda. Niespodziewanie teściowa uklękła i wzięła mojego penisa do buzi. To było fantastyczne uczucie. Przez chwilę myślałem, że to sen. Delikatnie całowała czubek a po chwili jej usta pochłonęły resztę fiuta. Robiła to z ogromną precyzją i wdziękiem. Czułem każdy milimetr pieszczot w wykonaniu jej ust i języka. Nie trzeba było długo czekać i coraz bardziej intensywna zabawa sprawiła, że podniecenie ogarnęło całe moje ciało. Finał był blisko. Zauważyła to i przerwała oralne igraszki. Wstała i oddała się kąpieli. Nie mogłem pozostać dłużny i objąłem ją od tyłu. Moje dłonie spoczęły na jej piersiach. W dotyku były jeszcze wspanialsze niż sobie wyobrażałem. Sutki delikatnie sterczały, lecz mój dotyk sprawił że stały się naprawdę twarde. Bardzo szybko dłonie zjechały w dół jej ciała przejeżdżając po ogolonej skórze łona. Koniuszki palców dotarły do warg sromowych. Wystarczyło kilka ruchów i palec wślizgnął się pomiędzy wilgotne płatki. Reakcja teściowej była natychmiastowa. Zamknęła oczy, zagryzła wargi i oddała się tym samym bodźcom co ja chwilę wcześniej. Pieszcząc jej piersi i perełkę sprawiłem, że ona również szybko zbliżała się do finału. Co jakiś czas chwytała mojego penisa i masowała go. W krótkim czasie oboje osiągnęliśmy stan, w którym należało zrobić następny krok. Prysznic był idealnym miejscem do oddania się seksualnym uniesieniom. Odgłos lejącej się wody skutecznie zagłuszał namiętne pojękiwanie. Złapałem jej mokre ciało i zgiąłem w pół. Dobrze wiedziała co mam na myśli i wypięła się do mnie opierając swoje dłonie o ścianę. Jeszcze przez chwilę pieściłem jej gorące wnętrze wkładając do środka dwa palce. To sprawiało jej jeszcze większą przyjemność. Ciało zaczęło sztywnieć a spod pluskającej wody słyszałem coraz głośniejsze wzdychanie i jęki. Dojrzała kobieta potrzebowała czegoś więcej. Po chwili w miejsce palców wszedł mój naprężony penis. Wygięła się jeszcze mocniej dając mi zielona światło na prawdziwą zabawę. Chwyciłem ją w tali i zacząłem delikatnie penetrować cipkę. Złapałem dyndające piersi, które agresywnie pieściłem. Nadal było jej mało doznań i jako doświadczona kobieta znająca swoje ciało skierowała palce na łechtaczkę, którą samodzielnie muskała. Na jej twarzy pojawił się obłęd rozkoszy. Podniecenie wzięło kontrole. Oddychała coraz głębiej i szybciej. Głośniejsze jęki, które wydobywały się z jej ust musiałem tłumić dłonią. Przyśpieszyłem tempo i starałem się docierać jeszcze głębiej do wnętrza pochwy. Właśnie tego potrzebowała. Dominowała ogromną pewnością siebie i swoich potrzeb. Z każdą mijającą chwilą czułem nadchodzący finał. Chwyciłem mocniej jej piersi. Przyśpieszyłem. Przestałem zwracać uwagę na coraz głośniejsze jęki. Parę głębokich wejść w jej cipkę i było po wszystkim. Z mojego penisa wystrzeliła ogromna porcja spermy, która zalała jej wnętrze. Doszła w tym samym czasie co ja. Chwyciła się mocno ściany, jej ciało wygięło się w pół i zamarło w bezruchu. Wystrzał gorącego nasienia spotęgował jej doznania. Dawno nie miała już takiego orgazmu. Nastała cisza. Słuchać było tylko plusk lejącej się wody. Spermy było tak dużo, że kapało z jej cipki. Teściowa wyszła spod prysznica. Owinęła się w ręcznik i zabrała swoje rzeczy. Wyszła z łazienki nie zamieniając ani słowa. Spotkaliśmy się ponownie parę godzin później na obiedzie. Przy stole w towarzystwie rodziny wymieniliśmy parę spojrzeń. Myślałem, że to tylko jednorazowy wybryk, który wydarzył się ponieważ oboje byliśmy pod wpływem alkoholu. Myliłem się. Już niedługo miałem się przekonać, że ponownie skosztuje seksownego ciała mojej teściowej.

Brutalny seks z duchownym

Był piękny zimowy dzień, więc postanowiłam, że przejdę się na spacer do parku. Ubrałam się dosyć ciepło, ponieważ na dworze było strasznie mroźno. Wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Wolnym krokiem szłam po parku rozglądając się co nieco, nagle ujrzałam mały kościół, w którym właśnie miała zacząć się msza.Postanowiłam, iż dobrze by mi zrobiła modlitwa. Weszłam do małego kościoła i usiadłam w pierwszej ławce. Klęknęłam i zaczęłam się modlić, po czym usiadłam i czekałam aż wszystko się zacznie. Obok mnie nikogo nie było, czułam się trochę dziwnie, lecz nie przeszkadzało mi to. Po kilku minutach rozpoczęła się msza. Wstałam i zaczęłam śpiewać religijne pieśnie. Ksiądz wyszedł, gdy odwrócił się przodem do nas, zaczęłam się na niego patrzeć. Był bardzo przystojny, miał pewnie trochę po 40, wysoki z wspaniałym uśmiechem. Zaczął mówić kazanie, głos także miał taki męski. Nie mogłam przestać się na niego patrzeć i go słuchać. Po 45 minutach msza zakończyła się.Wyszłam z kościoła i szłam do domu przez drogę na plebanię. Idąc tą drogą zwolniłam na tyle, abyśmy mogli się spotkać. Na szczęście udało mi się to. Przywitałam się z nowym księdzem, porozmawialiśmy chwilę. Po kilku miesiącach naszej znajomości spytał się czy nie mogłabym umyć mu okien w pokoju. Bez zastanowienia się zgodziłam, umówiliśmy się na pojutrze. Na następny dzień myślałam tylko o tym, że pójdę do niego ubrana bardzo seksownie.Wymyśliłam także małe kłamstwo.Więc nadszedł ten wyczekiwany dzień. Zadzwoniłam do niego mówiąc, że się spóźnię, ponieważ muszę zostać trochę dłużej w pracy.Nie miał żadnych wątpliwości. Miałam trochę więcej czasu na przyszykowanie się. Ubrałam czarną koronkową bieliznę, czarne rurki i białą prześwitującą koszulkę na krótki rękawek do tego wysokie czarne buty.Umalowałam się dosyć wulgarnie, popryskałam ulubionymi perfumami i wyszłam z domu. Wsiadłam w taksówkę, która natychmiastowo zostawiła mnie pod sklepem. Wysiadłam i poszłam kawałek pieszo. W końcu dotarłam na miejsce, zapukałam do drzwi. Otworzył mi je i zaprosił do środka. Było już dosyć ciemno, więc z mycia okien nici. To była dalsza część mojego planu. Powiedział mi, że już za późno na mycie okien ale możemy porozmawiać. Usiadłam na kanapie, nalał mi lampkę czerwonego wina, a sobie whiskey z lodem. Rozmawialiśmy tak z dobre dwie godziny, w końcu byliśmy tak upici, że nie powstrzymywaliśmy się od niczego. Przybliżył się do mnie i położył swoją męską rękę na moim udzie, zrobiło mi się od razu ciepło. Zauważył, że mi się to podobało, więc brnął dalej.Nie chciałam psuć tej przyjemnej atmosfery, lecz musiałam wyjść do łazienki. Wstałam z kanapy i szybko pobiegłam do toalety, która była na górze. Spojrzałam się na siebie w lustrze, poprawiłam makijaż i pochlebiałam sobie przed nim. Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi po schodach na górę i stoi obok toalety. Czułam jego piękne perfumy. Nie zamknęłam drzwi, więc wszedł mi do toalety. Ja stałam przed drzwiami udając, że wychodzę. Wtedy złapał mnie za biodra i przyciągnął męskim ruchem do siebie. Zaczął mnie nachalnie całować, a ja odwzajemniałam jego pocałunki. Włożył mi dłonie pod bluzeczkę, a potem pod stanik i zaczął masować moje średniej wielkości cycki. Położyłam dłonie na jego szyi. Wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko do sypialni. Popchnął mnie na nie ściągając w tym czasie swoją sutannę. Spojrzałam się na niego, a on brutalnie na mnie skoczył. Zdjął ze mnie bluzeczkę i rzucił w kąt, później zabrał się za stanik. Masował mój jędrny biust i pieścił językiem sutki. Wzięłam się w garść, położyłam dłoń na jego kroczu i masowałam przez spodnie mu jego męskość, czułam jak twardniał i pulsował pod wpływem podniecenia. Rozpięłam rozporek i wyciągnęłam z bokserek 20 centymetrowego penisa, który stał na baczność. On wstał, ja kucnęłam na kolana i zaczęłam mu obciągać, pieściłam go całego, włożyłam do buzi i torturowałam. Podobało mu się to, pojękiwał cicho z zachwytu.Dociskał mi głowę, czułam jak jego jądra obijają mi się o brodę. Rżnął mnie w gardło, doszedł. Fala spermy rozlała mi się w ustach, połknęłam wszystko ze smakiem. Położył mnie i zdjął spodnie, dotykał przez stringi moją myszkę. Była wilgotna. W końcu rozerwał je, położył się na przeciw niej i zaczął wkładać język do dziureczki, robił okrągłe ruchy, ssał. Zaczął molestować mój przyjemny punkt. Gdy moja myszka była dość wilgotna, włożył w nią swojego nabrzmiałego i żylastego chuja. Najpierw powoli, a później coraz bardziej brutalnie. Położył się lekko na mnie i w tym samym czasie całował mnie nachalnie, jęczałam z zachwytu i rozkoszy. On całował mnie coraz bardziej brutalnie. Czułam jak jego jądra obijają się o mój tyłek.Dał mi mocnego klapsa w udo, aż jego dłoń odbiła się na czerwono.Po chwili był już we mnie cały, robił inne ruchy, wolniejsze ale i głębsze.Teraz ja postanowiłam przejść inicjatywę i teraz to ja byłam na nim. Nabiłam się na jego męskość i zaczęłam go ostro ujeżdżać. Moje biodra ciągle były w ruchu.Krzyczeliśmy obojga. Położyłam dłonie na jego klacie i przytrzymywałam się, on trzymał moje długie blond włosy i uśmiechał się tym swoim wspaniałym uśmiechem. Kochałam ten uśmiech. Położył dłonie na moich biodrach i bardzo mocno przycisnął mnie do siebie, wciąż uśmiechając się seksownie. Przegryzłam dolną wargę, on nie mógł się powstrzymać i przewrócił mnie na plecy. Całował tak brutalnie jak jeszcze nigdy, robił mocne i głębokie ruchy, trzymając mnie przy tym mocno za cycki, które błagały o wyjście z jego dłoni. Ja trzymałam dłonie na jego plecach, mocno wbiłam pazurki w jego plecy i przejechałam nimi mocno robiąc duża ranę. W końcu przestaliśmy, ja poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się w swoje rzeczy i wyszłam z łazienki, pożegnaliśmy się na koniec i powiedział mi, że był tylko na kilka dni i, że dzisiaj wyjeżdża. Zmartwiłam się, pożegnaliśmy się gorącym pocałunkiem.Nigdy go nie zapomniałam. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.

Współlokatorka

W pokoju jedyną rzeczą która oświetlała pomieszczenie był telewizor. Leżał wygodnie rozłożony na kanapie i grał na konsoli. Odmóżdżał się jak zawsze po pracy. Co jakiś czas przeklinał gdy mu coś nie wychodziło. Skupiony patrzył w ekran dużej plazmy. Od mógł grać sobie do późna. Był sam w mieszkaniu, jego współlokatorka wyjechała na jakieś szkolenia. Cieszył się z tego odpoczynku od niej, zawsze traktowała go jak śmiecia. Nie mógł się wyprowadzić bo obiecał jej matce że będzie mieszkać z jej ukochaną Nadią. Czuł się wdzięczny jej matce że okazała mu tyle serca. Często zastanawiał się jak może się jej odwdzięczyć za wszystko. Jego współlokatorka była dla niego okropna mimo tego że starał się być jak najprzyjemniejszym człowiekiem do współżycia. Za każdym razem znajdowała powód aby się do czegoś przyczepić, żeby zrobić mu coś na złość.  
Paweł często spoglądał na nią, była bardzo atrakcyjna ale wiedział że go nie znosi więc nawet nie próbował się do nie zbliżać. Właśnie kończył kolejnego przeciwnika kiedy usłyszał szczęk zamka. Odruchowo zaczął w pośpiechu wyłączać wszystko. Do salonu, gdzie właśnie znajdował się Paweł wpadła Nadia. Popatrzyła na niego gniewnie, miała czerwone, przepite oczy. Spojrzał na nią i uciekł wzrokiem wręcz przerażony.  
-Cześć…-rzucił nieśmiało i powoli idąc w jej stronę dodał-Ja właśnie szedłem spać….przepraszam…-dodał zatrzymując się przed nią.
-Znów grałeś w te debilne gry?-zaczęła z pogardą i dodała-Zajął byś się lepiej czymś pożytecznym…-stała dalej w futrynie nie dając mu przejść.-Jesteś żałosny….
-Tak wiem…-rzucił aby dała mu spokój i dodał.-Mogę…iść spać?-spojrzał w jej oczy błagalnie.
-Dlaczego moja matka lubi takie gówno jak Ty…-rzuciła nienawistnie i dodała.-Zamiast Ciebie wolałabym mieć tu psa…byłby bardziej rozumny….-widział w jej oczach satysfakcję.
-Tak wiem jestem do niczego…mogę iść?-spytał błagalnie chcąc to zakończyć już.-Ja muszę rano wstać….
-Wiesz co? Jak jutro pójdziesz do pracy to nie musisz wracać…-rzuciła sucho i dodała.-Przynajmniej pozbędę się jednego beznadziejnego problemu….-odwróciła się po czym poszła do swojego pokoju czując satysfakcję.
Paweł bez słowa już udał się do swojej sypialni, rozebrał się i położył cichutko. Patrzył w sufit przez długi czas zastanawiając się czemu wróciła pijana. Padł nawet nie wiedząc właściwie kiedy.
Rano obudził go jego telefon, wstał od razu i go wyłączył. Nie chciał aby Nadia się obudziła i wściekła niepotrzebnie na niego. Ubrał się w pośpiechu po czym poszedł do kuchni zrobić śniadanie. Gdy zrobił sobie kanapki, spakował się do pracy i wymknął z mieszkania.  
Nadia gdy tylko wstała, zaczęła sprzątać swój pokój. Zastanawiała się cały czas jak pozbyć się Pawła. Wiedziała że to musiałaby być jego decyzja lub jej matka musiałaby go znienawidzić. To pierwsze uznała że byłoby łatwiejsze do wykonania. Wystarczyłoby zrobić coś czego by nie zniósł. Postanowiła zrobić mu na złość. Weszła do jego pokoju i rozejrzała się po nim. Panował w nim porządek, zaczęła wyrzucać wszystkie ubrania z szafek. Gdy już były puste, zaczęła zrzucać wszystko z półek. Na koniec, rozrzuciła wszystkie jego pościele i wyszła z pokoju jak gdyby nigdy nic.  
Po kilku godzinach wrócił Paweł, był wykończony po pracy. Kiedy otworzył drzwi do swojego pokoju, stanął jak wryty. Nie miał siły nawet się rozgniewać, bez silnie zaczął tylko sprzątać. Powoli składał wszystko na nowo, zajęło mu to ponad dwie godziny. Zamknął drzwi na klucz i położył się na łóżku po czym od razu przysnął.  
Obudziło go walenie do drzwi jego pokoju, wściekła Nadia dobijała się do niego. Zmęczony otworzył jej i spojrzał w oczy zaspany. Patrzyła w jego oczy wściekła.
-Czemu zamknąłeś te pieprzone drzwi?!-wrzasnęła gniewnie i popchnęła go.-Nienawidzę Cię! Szczerze chciałabym abyś zdechł!-popychała go co chwilę wściekła-Mogłeś zamarznąć pod tymi pierdolonymi drzwiami! Ale nie musiałeś przeżyć i zatruć mi życie!-spoliczkowała go rozgniewana.
Opuścił głowę i stał w milczeniu. Nie mówił nic, było mu bardzo przykro po jej słowach. Spojrzał w jej oczy po chwili jakby poszukiwał czegoś. Być może szukał choć odrobiny uczuć. Miał nadzieję że Nadia za chwilę się opanuje i go przeprosi, że może jednak będzie żałować swoich słów.
-Przepraszam….-rzekł cicho i opuścił wzrok.-Ja…nie wiedziałem że…aż tak…-westchnął cichutko i opuścił wzrok.-Spakuję się…-dodał i spojrzał w jej oczy.
Odwrócił się i sięgnął pod łóżko po swoje torby i walizki. Powoli zaczął się pakować na jej oczach. Patrzyła na niego bez słowa i stała tylko. Wkładał po kolei rzeczy, nie rozumiała czemu ją to rozwścieczyło jeszcze bardziej.
-Przestań!-wrzasnęła i chwyciła go za rękę mocno, spojrzała na niego gniewnie.  
Wyrwał bez słowa rękę i spojrzał na nią obojętnie. Pakował się dalej dokładnie układając rzeczy.
-Nie skończyłam jeszcze z Tobą!-wykrzyczała rozgniewana i kopnęła z całej siły walizkę.-Ty beznadziejny fiucie…-dodała sucho i chwyciła mocno walizkę po czym nią uderzyła go.
Paweł upadł na podłogę i patrzył na nią przerażony, nie wiedział jak się zachować. Patrzyła mu w oczy wściekła, miała właśnie uderzyć ponownie kiedy ktoś zapukał do drzwi. Odsunął się lekko i wstał na równe nogi.

Spełnienie marzenia

Mój narzeczony wiedział od zawsze że chciała bym sprawdzić jak to jest w trójkącie…
no i za pół roku latem jakoś tak wyszło że jego brat wpadł na piwko więc oni sobie
siedzieli i pili a ja im donosiłam browar zimny z lodówki siedziałam z nimi w pokoju
ale przy kompie i w ogóle mnie nie interesowało o czym rozmawiają w pewnym momencie Marcin
mój facet chciał żebym się pochwaliła zestawem jaki mi kupił wibrator z różnymi końcówkami
więc była kupa śmiechu i chłopaki próbowali nałożyć końcówki na wibrator a ja powiedziałam
że nie tak i odwróciłam się plecami do nich i wzięłam wibrator do ust by go naślinić i
wsadzić końcówkę, no i ruszyło to wyobraźnią chłopaków co sprawiło że ich to pod jarało ale
nikt nic nie mówił.Potem mama mnie zawołała więc znikłam na 10min. i jak wróciłam zamykając
drzwi od pokoju jakoś tak dziwnie się na mnie spojrzeli ze aż mi w pięty poszło jestem
średniego wzrostu blondynką o długich włosach jestem dość zgrabna ubrana w białe spodenki i
koszulkę z dużym dekoltem a mam co pokazywać! ale GDY PODCHODZIŁAM oni ostatecznie coś uzgadniali
czy na pewno? ja usiadłam i się zapytałam co na pewno….. a Marcin z Tomciem zaczęli się do mnie
dobierać ja spanikowałam bo byłam trzeźwa a oni pijani Marcin mnie pocałował i zaczął uspokajać
całując i pieścić mnie czule a w tym samym momencie ręka jego brata zaczęła dotykać mojej cipki
i zaczęłam im ulegać ale nie chciałam tego robić w domu bo matka więc wyszliśmy na zewnątrz było
już ciemno ale dosyć widno to jest wieś z dala od sąsiadów poszliśmy w miłe ustronne miejsce schyliłam i zaczęłam
dobierać się do ich rozporków wyjęłam już dwie napęczniałe penisy i zaczęłam je obrabiać na przemian
ale skupiłam się przede wszystkim na naszym gościu bardzo mu się podobało bo aż dociskał moją głowę
i mu lizałam aż po same jajka! potem nałożyłam ustami kondony na ich sztywne kutasy i zaczęłam Tomkowi
trzepać a Marcin wszedł we mnie i zaczął mnie mocno rżnąć chciałam krzyczeć z podniecenia ale usta
wypełniał mi kutas Tomcia a potem była zmiana miał nieco mniejszego i często mu wychodził ale było
cudownie potem Marcin położył się na nasze ubrania leżące na trawie i zaczęłam go ujeżdżać a tomek
wszedł powoli rozluźniając moją drugą dziurkę jebali mnie tak dłuższy czas aż potem zeszli ze mnie n
ja się położyłam oni schylili nad moją twarzom zwalili kondony i zaczęłam im znów obciągać.
Spuścili mi się jeden po drugim na twarz i cycuszki było super
jeszcze to powtórzyliśmy ale to już inna historia…

Pierwsza grupowa zabawa

To było dobrych kilka lat temu.Byłem w związku z Magdą.Dziewczyną z innego miasta.Miałem wtedy 28 lat a Magda była młodsza ode mnie o 4.Niewysoka, szczuplutka blondynka z włosami do połowy pleców, sportowym biustem i niewinną buzią.Ta buzia to była przykrywka bo tak na prawdę to Magda była niesamowicie otwartą i temperamentną dziewczyną.Tak na prawdę to ona nauczyła mnie w sexie takich rzeczy które dotychczas widziałem jedynie w pornosach 🙂

  • Piotrek, co robimy jutro? – spytała przez telefon.
  • Jutro tzn o której godzinie? – odparłem
  • Oj przecież jutro piątek więc możemy wieczorkiem gdzieś skoczyć-spytała i dodała zaraz- moja znajoma z pracy zaprasza nas do siebie.Kupiła nowe mieszkanie i wiesz…trzeba oblać.
    Spoko pomyślałem, pewnie jakaś samotna koleżanka.Pójdziemy panny się spiją i będę się nudzić przed telewizorem albo odprowadzać co chwilę którąś do łazienki.
  • a do której koleżanki – spytałem
  • Karina, wiesz ta co siedzie ze mną w biurze, widziałeś ją kiedyś u nas.
    No tak, Karina.Panna na oko ok 30 lat.Rasowa brunetka, długie włosy, długie nogi i mocny dekolt.Tak ją zapamiętałem.
  • Dobrze-odparłem-alko po mojej stronie bo wy nie wiecie co dobre
  • Spoko ale i tak pewnie ten jej Mareczek coś tam przygotuje bo to barman-zachichotała Magda.
    No spoko, będzie jakiś koleś to przynajmniej się porządnie spije.Tyle mojego.
    Na drugi dzień po 19 podjechałem po Magdę i udaliśmy się do Kariny i Marka.20 kilometrów i jesteśmy na miejscu.Magda jak to Magda spódniczka tak krótka że ledwo uda zakrywała, jakaś skąpa bluzeczka no i obowiązkowe szpile.Jej ubrania zawsze sprawiały że czułem lekka zazdrość ale i satysfakcję że facetom głowy mało się nie ukręcą.
    Znaleźliśmy osiedle, bardzo ładne, nowoczesne ale jeszcze nie do końca zamieszkałe.Wchodzimy na trzecie ostatnie zarazem piętro, dzwonimy do drzwi i otwiera nam Karina…szczęka mi opadła.Jeśli Magda miała krótką spódniczkę to Karina miała ultra krótką.Mocno wyeksponowany biust, samonośne kabaretki i szpile rodem z filmów dla dorosłych.Totalny nokaut dla moich zmysłów.Pisk dziewczyn, wpadły sobie w ramiona, Magda wręcza Karinie kwiaty i oboje gratulujemy mieszkania.
    Już w przedpokoju słyszę że oprócz faceta Kariny jest ktoś jeszcze.Karina wprowadza nas do środka i woła
  • jest nasza Madzia z Piotrkiem, Marek patrz co dostaliśmy – i pokazuje jakiś wazon który wybrała Magda oraz moją wódeczkę
  • aaaa przyda się przyda – zaśmiał się Marek wstając od stołu.Wyściskał Magdę, podał mi rękę, przedstawiliśmy się sobie.Marek to tak na oko facet jakies 35-37 lat.Dobrze zbudowany barczysty brunet z włosami na żelu i ciemną karnacją.
  • poznajcie się, Sonia i Adam – powiedziała Karina przedstawiając nam swoich gości.
    Rytułał powitalny się powtórzył, dokładnie zlustrowałem wygolonego na łyso, wysokiego Adama mniej więcej równolatka Marka i średniego wzrostu czerwono włosą (farbowaną) szczuplutką Sonię też około 30 jak Karina.Sonia tak samo jak Magda i Karina w stroju który powoduje że facet myśli już tylko o jednym.Standardowo krótka spódniczka, bluzeczka, szpile…i tutaj też zauważyłem piękne pończochy.
    Marek powiedział że pokaże nam mieszkanie i od razu poszliśmy za nim.Łazienka, kuchnia, pokój, drugi pokój i…
  • Sypialnia- tu Karina dostaje po dupie – rzucił śmiejąc się Marek
  • Chyba w dupe – zaśmiała się Magda.No tak tej w to graj.Mnie Marek zaskoczył taką otwartością ale spoko.Nie jestem z epoki kamienia łupanego 
    Wróciliśmy do salonu, Karina podała jakieś gorące danie, Marek podał drinki dziewczynom a nam nalał czystej.I tak sobie mijał czas, szybko łatwo i bardzo przyjemnie.Atmosfera była coraz luźniejsza i na pewno wpływ na to miał nie tylko wypity alkohol ale ogólnie nasze zachowanie.Panny w tych strojach raczej nie próbowały ukryć swojej bielizny a zakładanie nogi na nogę powodowało że widok był niesamowicie kuszący.Śmiejąc się i żartując zeszliśmy na temat zbliżających się wakacji.Zaczęliśmy wymieniać doświadczenia gdzie jak jest i wtedy też Karina zaczęła przekomarzać się z Markiem o to gdzie widzieli tą zajebistą żaglówkę
  • mówie Ci to była Turcja – mówi Marek
  • nie Turcja tylko Grecja – rzuciła Karina i po kilku minutach bezowocnych sporów Marek zaproponował że pokaże na płycie bo ma zdjęcia.Wstał, podszedł do szafki, wyciągnął płytę i wrzucił do odtwarzacza.
    -zaraz zobaczysz bo widzę że już ci się miesza – powiedział Marek i zaczął pstrykać pilotem zmieniając co chwilkę zdjęcie.Widzieliśmy Marka na skałach, Karinę w basenie, ich oboje przy kolacji i masę innych fotek gdy nagle na ekranie pojawiła się fotka mega wypiętej Kariny w samych stringach.Wszyscy parsknęliśmy śmiechem, a Adam rzucił :
  • dawaj jeszcze.
  • Co fajna nie?To macie – powiedział Marek i nacisnął kolejny przycisk.Każde kolejne zdjęcie było coraz bardziej ociekające sexem.
  • dobra przestań Marek bo się Piotrek zgorszy – rzuciła Karina a ja zaraz zacząłem protestować i Marek pokazywał dalej.
    Wszyscy z patrzyliśmy w ekran telewizora zachwalając walory pani domu.Później od słowa do słowa wyszło że Karina z Markiem i Sonia z Adamem już nie raz bawili się razem
  • a pamiętasz w saunie w Krakowie – zachichotała Sonia
  • ja pierdole tam była akcja – rzuciła Karina i zaczęła opowiadać jak podczas ich wspólnych zabaw do sauny wszedł jakiś starszy pan
  • a wy tak nigdy nic z inna parką- spytał śmiało Adam
  • nie, ja tylko doświadczona z innymi pannami – roześmiała się Magda – tak ogólnie grzeczni jesteśmy dodała z uśmiechem
    Marek włączył jakąś muzyczkę i tak od słowa do słowa zachęcana przez wszystkich Karina wstała z sofy i zaczęła tańczyć, wyginając się przy tym niesamowicie.
  • zajebista co? – spytała spoglądając na mnie Magda
  • bez dwóch zdań- odparłem przechylając szklankę
  • Chodź Madzia – krzyknęła Karina i wyciągnęła ręce.Nie trzeba było jej długo prosić.Magda zaczęła wić się przy Karinie a za chwilkę o dołączenie do nich poprosiły Sonię która ochoczo spełniła prośbę dziewczyn.Tańczyły tak przez parę minut śmiejąc się i mówiąc coś do siebie raz po raz wybuchając śmiechem.My w tym czasie delektowaliśmy się tym widokiem.Wstałem i udałem się do ubikacji bo wypite hektolitry uwierały już w pęcherz…
    Wychodząc z łazienki zauważyłem że nie słychać już dziewczyn tylko samą muzykę.Wchodzę do pokoju i widzę że po prawej lewej stronie rogówki na Adamie okrakiem siedzi Sonia i namiętnie się całują.Za to po prawej stronie Karina klęczy przed Markiem który założył ręce na oparcie i ssie jego penisa.Moja Magda siedzi obok i się temu przygląda.Siadam na rogówce i wtedy Magda zorientowała się że przyszedłem.Odwróciła się do mnie przodem i zaczęła gorąco całować rozpinają c guziki mojej koszuli.Rozsiadlem się wygodnie i spoglądałem obok jak Karina sprawnymi ruchami połykała instrument swojego faceta.Nieco dalej Sonia z Adamem zaczęli coraz intensywniej się pieścić a moja Magda spojrzała mi z uśmiechem głęboko w oczy i zaczęla rozpinać guziki spodni.Uniosłem lekko tyłek do góry aby mogła ściągnąć mi spodnie, Magda od razu na czworakach wskoczyła na rogówkę i bokiem do mnie a tyłem do Kariny i Marka zaczęła mnie lizać i masturbować.Spostrzegłem jak Marek kładzie rękę na pośladku Magdy i zaczyna go gładzić.Magda na chwilke przestała mi obciągać, odwróciła się zobaczyć kto ją dotyka i spojrzała na mnie porozumiewawczo.Zerknąłem na Karinę która także to dostrzegła i puściła do mnie oczko.Ciekawa sytuacja.Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem.Ja taki zazdrosny o swoją Magdę pozwalam by obcy facet masował jej tyłeczek i to w mojej obecności.Marek zadarł ta króciutką spódniczkę na plecy Magdy odsunął cieńki paseczek stringów, poślinił palce i zaczął jej robić palcóweczkę.Magda wyciągła penisa z ust i głośno jęknęła zamykając oczy.Jęki dotarły też ze strony Soni i Adama który ostro posuwał nabitą na siebie swoją panią.Poprzez butelki, szklanki i miseczki nie widziałem dokładnie jak się w nią wbija ale i tak widok był niesamowity.W tym samym czasie spojrzałem jak Karina przestała ssać Markowi wstała i zrobiwszy ze dwa kroki uklękła przede mną.Magda trzymała mojego kutasa w ustach więc Karina zaczęła masować jądra.Po chwili Magda wyciągła go z ust i podała Karinie.Mmmmm myślałem że oszaleję.Cóz za widok i uczucie.Madzia cofnęła się nieco do tyłu i spytała :
  • Mogę – wskazując oczami na Marka
  • śmiało – odparłem odarty z jakiegokolwiek uczucia zazdrości.Wypełniało mnie już jedynie pożądanie i podniecenie.Magda zeszła z rogówki i uklękła przed Markiem.Moja dziewczyna robi przy mnie loda obcemu facetowi…jeszcze niedawno coś takiego w ogóle nie przyszło by mi na myśl a teraz…widok cudowny.Za chwilę Magdę od tyłu zaszedł Adam i zaczął lizać jej wypiętą cipkę a po chwili złapał mocno za pośladki i rozszerzając je dokładnie wylizywał drugą dziurkę.Złapałem Karinę za włosy i mocno docisnąłem do kutasa.
  • tak, traktuj ją jak dziwkę – rzucił Marek a ja po chwili wstałem i kazałem wypiąć się porządnie do mnie Karinie.Uklękła na rogówce opierając się o oparcie.Podeszłem od tyłu i wjechałem w jej mokrą i gorącą cipkę.Zacząłem ją pieprzyć a zaraz przy mnie stanęła Sonia i kładąc rękę na moim ramieniu zaczęła ssać moje ucho.Pomimo tego że wszyscy wzdychaliśmy dość głośno a Karina jęczała usłyszałem głośny jęk i krzyk Magdy.
    Spojrzałem na nią a ta nabiła się na Marka a w jej drugą dziurkę pakował Adam.Magda złapała za oparcie rogówki i oddała się całkowicie uniesieniu.Zamknęła oczy i głośno jęczała.
  • ale ci rżną tą twoją suczkę – szepła mi do ucha Sonia.Posówałem nadal Karinę rozkoszując się tymi widokami.Pieprzona przez dwóch facetów Magda i mocno wypięta Karina w której znikał mój kutas.
  • porywam go – krzyknęła Sonia i złapała mnie za rękę.Podeszliśmy do miejsca gdzie zaczęła swoje igraszki z Adamem.Karina zaczęła namiętnie całować się z Magdą i od czasu do czasu przerywała te pocałunki słowami ” rżnijcie ją” albo „dobrze ci suko?”
    Sonie położyła się na plecach opierając o mniejsze podparcie rogówki.Rozchyliła nogi jedną opuszczając na podłogę a drugą zadzierając na oparcie.Wbiłem się w jej cipke pieprząc aż zaczęło klaskać.Moje jaja uderzały o Sonię rytmicznie a ta wbiła się w moje usta w głębokim pocałunku.Słyszę że z tyłu zabawa także trwa w najlepsze ale z słów jakie padły wnioskuję że teraz Karina jest brana na dwa baty a Magda ich dopinguje.Wyciągłem kutasa z cipki Soni i kazałem jej się wypiąć.Uczyniła to posłusznie i w tym momencie podeszła do nas Magda.
  • zerżnij ją w tyłeczek- powiedziała i rozchylając pośladki Soni splunęła na kakaowe oczko.Rozsmarowałem śline kutasem i przytknąłem go do tyłeczka Soni.Był ciasny jak cholera, ale udało mi się w niego powolutku wbić.Sonia krzyczała i jęczała a Magda dawała jej klapsy po pośladku.Po chwili do Magdy podszedł Marek kazał jej uklęknąć i zaczał walić konia.Dochodził.Jęczał coraz głośniej i po chwili wystrzelił na twarz mojej panienki.Załał ją bardzo obficie.Wyskoczyłem z tyłeczka Soni i dopadłem Karinę która podeszła do naszej czwórki wraz z Adamem.Do leżącej na rogówce Soni podeszła Magda i zaczęły się całować.Sonia zlizywała spermę Marka z brody i policzków Magdy która klęczała wypięta przy rogówce.Na ten moment czekał Adam który wbił się w Magdę i ostro posuwał taką uspermioną.Spełniony Marek usiadł na swoim miejscu i przechylił szklaneczkę a ja położyłem Karinę na miękkim dywanie i zarzuciłem jej nogi na swoje ramiona.W tej pozycji mój kutas wchodził calusieńki w cipkę naszej gospodyni.Karina spojrzała mi w oczy i głośno jęknęła.Po chwili poczułem że i ja dobijam do końca.

Remont. Marta i robole

Postanowiłam wreszcie wyremontować mój mały, drewniany domek. Stał na uboczu wsi, otoczony rozłożystymi jabłoniami i krzewami porzeczek. Wiekowy, pachniał starym drewnem i kurzem.

Lata świetności miał już dawno za sobą – tu coś odpadało, tam przeciekał dach, tworząc ciemne zacieki, okna trzeszczały przy każdym podmuchu wiatru, podłogi skrzypiały pod stopami. Ale mimo tych wszystkich defektów, miał w sobie duszę.

Zamówiłam trzyosobową ekipę budowlaną – poleconą przez sołtysa: „Pani Marto, lepszych tu nie znajdziecie. Słowo daję, oni są jak wojsko. Tylko niech pani pilnuje…” – urwał, rzucając nieco rubaszny uśmieszek, którego nie zrozumiałam ale wyczuwałam, że kryje się za tym jakiś niewypowiedziany, męski sekret.

Dowodził nimi Stanisław. Majster z prawdziwego zdarzenia, emanujący jakąś, nie zidentyfikowaną przeze mnie, siłą. Dobrze po czterdziestce, wysoki i barczysty. Jego oczy, choć zazwyczaj spokojne, potrafiły wbijać człowieka w ziemię, bez jednego słowa. Nie był rozmowny, wydawał polecenia krótkimi zdaniami, ale miał w sobie magnetyzm, który przyciągał spojrzenia.

Pomocnikami byli dwaj młokosi tuż po zawodówce. Jeden z nich to Bandziorek – krępy, o śniadej cerze, dlatego czasem, za plecami, mówili na niego Cygan. Miał przenikliwe, czarne oczy, wpatrujące się w świat z dziką ciekawością. Zwinny jak kot, poruszał się niemal bezszelestnie. Uśmiechał się rzadko, ale gdy to robił, jego uśmiech zdradzał jego jakby szelmowski charakter.

Drugim był Janusz. Inny od reszty, jakby z innego świata. Chudy – wręcz drobny jak na mężczyznę, o wąskich, niemal dziewczęcych ramionach i zapadniętych policzkach, które nadawały mu nieco ascetyczny wygląd. Miał wiecznie spuszczony wzrok, jakby bał się podnieść go na kogoś. Jego włosy były nieustannie potargane, jakby dopiero co zerwał się z łóżka, a dłońmi nieustannie coś skubał. Gdy mówiłam do niego, rumienił się, a jego bladą cerę natychmiast pokrywał szkarłatny rumieniec. Nie patrzył w oczy dłużej niż trzeba, ale kiedy myślał, że nie widzę – zerkał. Długo, uważnie, z czymś między zachwytem a niedowierzaniem. W jego spojrzeniu było coś czystego, niemal niewinnego.

Do remontu kwalifikowało się praktycznie wszystko. Kuchnia, ponury ganek, a nawet dach i komin. Pracy było po uszy.

Już pierwszego dnia, od samego rana, zauważyłam, że obserwują mnie – ale każdy inaczej, na swój własny, unikalny sposób. Bandziorek patrzył jak drapieżnik tymi swoimi błyszczącymi, czarnymi oczami, jakby mnie oceniał… Stanisław. Czułam na sobie jego magnetyczny, nieuchwytny wzrok, który jakby… przenikał przez ubranie. A Janusz… patrzył jak chłopiec, który właśnie zobaczył coś niezwykłego. W jego spojrzeniu było coś czystego, niemal dziecięcego, jakiś rodzaj naiwnego zachwytu. Czego nie było u pozostałych. I to właśnie to spojrzenie intrygowało mnie najbardziej.

Te spojrzenia, pełne łapczywej ciekawości, dyskretne (a czasem i zupełnie jawne), dłuższe niż wypadało spojrzenia, gdy przechodziłam obok, odzywając się do nich, prosząc o coś, ku mojemu zaskoczeniu – bardzo polubiłam.