❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts in Aktualności

Bliźniaczki

W sobotni poranek zupełnie jak za dawnych czasów wstałem rano i poszedłem z matką na zakupy. Nie było daleko na pobliski targ, ale, po co ma dźwigać te torby, których zawartość w większości opróżnię ja z ojcem. Wszystko wokół wyglądało tak jak zawsze, no może kilka drzew wycięto i wstawiono stojaki rowerowe pod każdym blokiem. Mama kupowała warzywa, a ja wkładałem do torby. Ze starej gwardii handlarzy nie było nikogo, ale kilka twarzy było podobnych do wspomnianej gwardii.

  • Wszystko?- zapytałem.
  • Potrzebuję jeszcze makaron i kaszę, ale musimy iść do marketu.
    Miasteczko małe, więc wszędzie blisko. Pod samym sklepem przywiązanych było kilka psów, które swoim pieskim wzrokiem wyrażały swój stosunek do zakupów. Tym razem nie wpadłem na wczorajszą dziewczynę, bo akurat płaciła za swoje produkty.
  • Weź koszyk- usłyszałem od mamy. Zagapiony na dziewczynę odniosłem wrażenie, że faktycznie kogoś mi przypomina. Odlepiłem wzrok od niej, gdy skapnęła się, że na nią patrzę.
    Po jej wyjściu zaczekałem jeszcze chwilę przy wózkach. Odwiązywała psa. Taki mały, kudłaty z wyłupiastymi oczami. Miałem na końcu języka jego nazwę, ale patrzyłem gdzie indziej. Jej dżinsy opadły poniżej stringów, które wzbudziły moją erekcję. Wczorajsza zabawa to musiała być jej sprawka, a raczej podniecenia, które we mnie wywołała.
  • Idziesz?- mama szarpnęła mnie za ramię.
  • Już.
  • Zakochałeś się czy co?
  • Nie wiesz przypadkiem, co to za rasa?- próbowałem odwrócić jej uwagę.
  • Shih tzu.
  • Skąd wiesz?
  • Pani Stasiak z trzeciego ma takiego samego.
  • Agresywne to?
  • Jej potrafi skoczyć do nogawki, ale nie każdy taki jest. A co?
  • Nic.
  • Chcesz kupić?
  • Po co mi pies?
  • Ludzie różnie radzą sobie z samotnością.
  • Mamo.
    Kupno trzech produktów zajęło ponad pół godziny. Z trzech kas otwarta jedna i jeszcze kasjerka latająca po sklepie za kodami od cukierków. Po powrocie uruchomiłem laptop i udostępniłem Internet z komórki, bo niestety rodzicom nie był potrzebny inny niż ten z telefonu. Przeszukałem Facebook, ale nawet moi znajomi nie mieli jej w znajomych.
  • Zaraz wracam- wyszedłem na klatkę i powędrowałem na trzecie piętro. Zapukałem w siódemkę.
  • Dzień dobry.
  • Piotrek? Ale się zmieniłeś.
    Nie pamiętam ile lat jej nie widziałem, ale nadal była nie starą a już bardzo starą panną.
  • Wejdziesz? Chcesz się napić ze mną kawy?
    Ona proponowała to każdemu, kogo poznała. Była u mnie na osiemnastce, bo pomagała mamie na weselu mojej siostry. I właśnie wtedy próbowała namówić na kawę mojego chrzestnego, który miał już dość wypite, ale odmówił grzecznie. Kolejnym jej łupem miał być ojca znajomy, którego zaprosiłem, bo dorabiałem sobie u niego w weekendy. On też odparł jej zaloty. Teraz miałem dwadzieścia lat więcej i próbowała tego ze mną.
  • Mama powiedziała, że ma pani takiego rasowego pieska.
  • Tadek?
  • Kto?- parsknąłem.
  • Tadziulek.
  • Mógłbym go pożyczyć?
  • Co zrobić?
  • Wpadłem na kilka dni do rodziców i mam trochę wolnego czasu. Mogę zabrać go na spacer.
  • Boi się obcych.
    Po chwili przybiegł i obszczekał mnie. Nachyliłem się i dałem powąchać rękę. Wahał się, ale w końcu się przekonał i dał się pogłaskać.
  • Widzi pani? Polubił mnie. Mogę go zabrać?
  • Sama nie wiem. Lepiej byłoby jakbym poszła z tobą ten pierwszy raz.
    Oczywiście, że nie brałem tej propozycji poważnie. Pierwszy raz z psem razem może się okazać zachętą do pierwszego razu w jej łóżku.
  • To jak?- nie ustępowałem.
  • Pilnuj go- zaczepiła smycz- Pilnuj, żeby nic nie jadł na dworze.
  • Ok. Dziękuje. Przyprowadzę go zaraz po spacerze.
    Wróciłem do mieszkania rodziców.
  • Piotrek? Co ty kombinujesz?- mama aż wyszła z kuchni.
  • Nudzę się trochę. Tak sobie pomyślałem, że spacer dobrze mi zrobi.
  • Po co ci pies?
  • Nie będę wyglądał jak zbok krążąc między blokami z pieskiem przy nodze.
  • Co ty mówisz?
  • O której obiad?
  • Za godzinę.
  • W takim razie wracam za godzinę.
    Zrzuciłem laczki i wciągnąłem moje adidasy.
    Pierwszy etap mojego planu był za mną. Obserwacja pod przykrywką spaceru z psem była dobrym powodem do czasu. Krążenie wokół bloków i to po kilka razy mogło wzbudzić czujność niejednego rodzica, ale gorsza była wizja deszczu. Niebo się zachmurzyło, ale wytrwałem. Kilka chwil po piętnastej na osiedlu pojawiła się nieznajoma, ale jakoś nie potrafiłem pójść za nią. Nie miałem pojęcia, od czego zacząć rozmowę, bo na tych psach nie znałem się wcale. Wyjąłem komórkę i wybrałem numer kolegi przebywającego za granicą. Było, o czym pogadać, a ja mogłem pójść za nią do jej domu. Teraz już wiedziałem gdzie mieszka, ale poszedłem na około nie chcąc palić sytuacji.
    Po powrocie oddałem psa i musiałem znów odmówić kawy, ale wyraziłem chęć na kolejny spacer z Tadkiem. Mama natychmiast popędziła do kuchni, aby odgrzać obiad. Nie pytała gdzie byłem, nie robiła awantury, że nie jadłem z nimi. Była wyrozumiała i chyba coś sobie wykreowała w związku z tą dziewczyną. Zamknąłem się w pokoju i odpaliłem Roksę. Wczoraj wystarczyła ręka, ale dzisiaj nic nie osiągnąłem a w życiu trzeba jakoś sobie radzić. Oczywiście w moim mieście żadnych chętnych, ale Toruń miał wiele do zaoferowania. Trochę się zagalopowałem przy niektórych fotkach, ale całe szczęście drzwi się zacinały odkąd pamiętam. Poprawiłem spodnie i zdążyłem wyłączyć ekran, gdy mama weszła do pokoju.
  • Jedz, bo zaraz wystygnie.
    Zabrałem talerz i wyszła. Oglądanie cycków przy schabowym nie sprawiało mi problemów, ale z masturbacji nici. Wybrałem dwie kandydatki, które miały zapewnić mi dzisiaj mocne wrażenia. Chcąc odkupić winy zabrałem talerz do zlewu.
  • Było smaczne- rzuciłem do siedzącej w salonie mamy.
  • Zostaw w zlewie. Później pozmywam.
  • Umyję.
    Kiedy odkładałem talerz mignęła mi w oknie nieznajoma. Ubrana w jasną chyba dżinsową kurtkę z torebką zawieszoną przez ramię szła w kierunku dworca. Nie myliłem się. Po kilku minutach odjechał autobus w kierunku Torunia.
  • Tato? Pożyczysz mi samochód?
  • Trzeba zatankować.
    Obyło się bez zbędnych pytań, ale nie miałem zamiaru chwalić się, że jadę do panienki na telefon. Wróciłem do siebie i wybrałem numer czarnowłosego kociaka. Odebrała głosem tak namiętnym, że stanął mi natychmiast.
  • W czym mogę pomóc?
    W czym? A jak myślisz?- chciałem powiedzieć, ale ugryzłem się w język.
  • Pani Kamila?
  • Przy telefonie.
  • Ja w sprawie spotkania. O której godzinie mogę odwiedzić tak słodkiego kociaka?
  • Dziewiętnasta?
  • Będę- odpowiedziałem bez chwili zawahania.
  • Czekam- mruknęła do telefonu a ja niemal padłem z wrażenia.
    Wyjąłem z torby świeżą bieliznę i poszedłem do łazienki. Wziąłem dokładny prysznic. Ogoliłem się przed przyjazdem tutaj, a mój zarost nie odrastał tak szybko. Wciągnąłem czerwony t-shirt i dżinsowe spodnie.
  • Kluczyki?- zapytałem ojca.
  • Leżą w drugiej szufladzie komody w przedpokoju.
    Wyjąłem brelok z logo Audi. Czwórka miała już osiem lat, ale pożyczonym i to od taty nie gardzi się wcale. Szczególnie, że sam jeździłem dziesięcioletnim Volkswagenem.
  • A do garażu?
  • Samochód jest pod blokiem. Jutro odstawię. Zatankowany.
  • Dzięki tato- położyłem stówę przed nim.
  • Weź to- przesunął banknot w moją stronę- Rozumiem, że nie pijesz skoro bierzesz auto?
  • Oczywiście, że nie. Dzięki tato.
    Stówkę zostawiłem, bo mając kasę na usługi nie mógłbym jeszcze ciągnąć kasy na paliwo od ojca. Dotarcie na drugi koniec miasta nie było specjalnym wyczynem, gorzej z miejscem do parkowania pod wieżowcami Rubinkowa. Zadzwoniłem do niej jeszcze raz, aby zapytać o numer mieszkania. Auto zostawiłem dwa bloki dalej. Wjechałem windą na ósme, bo nie chciałem marnować sił, które mogłem spożytkować inaczej. Wcisnąłem dzwonek, ale nic. Dopiero jak zapukałem drzwi otworzyła kobieta ze zdjęcia.
  • Zapraszam.
    Nie zniosłem dymu, ale widocznie nie zdążyło się przewietrzyć.
  • Na co masz ochotę?
  • Na ciebie- uśmiechnąłem się.
  • Minetka, palcówka, lodzik i klasyczny w gumce za dwieście. W tyłek stówa dopłaty. Za pięć stów więcej może być bez kondoma.
    Znałem cennik przecież. Wyjąłem kasę na stolik przy łóżku. Dwie, sztywne jak mój kutas stówki dały jej do zrozumienia, że anal nie wchodzi w grę. Najbardziej bałem się AIDS, bo życia miałem jeszcze przed sobą sporo i nie chciałem zmarnować go w szpitalu. Seks bez gumki mógłbym tylko uprawiać z zaufaną mi kobietą, a takich było bardzo niewiele w moim życiu i przyznam, że to były również trudne decyzje. Ściągnąłem spodnie i dałem się rozgrzać krótkim obciąganiem, bo szło jej dość topornie. Jeżeli od rana miała już kilku klientów, to musiała już mieć dość przyjmowania fiuta do buzi. Już od dzieciaka jarały mnie kobiety MILF i dlatego wybrałem cycatą pięćdziesiątkę, bo opinie miała lepsze niż małolaty robiące wszystko na odpierdol. Gdy zdjęła bluzkę obnażyła całkiem fajne cycki. Nie za duże, nie za małe. Sterczące, ale można było wepchnąć miedzy oba swojego kutasa. Zrobiłem to bez wahania a ona współpracowała ściskając oba nie dając mi wytchnienia. Nie odliczałem minut w pamięci, ale godzina to godzina. Pchnąłem ją na łóżko i zabrałem się za oblizywanie cipki. Wygolona, zwisająca, ale nadająca się do przygryzania. Przyciskając moją głowę mocniej sprawiała wrażenie, że podoba się jej, ale to mnie miało się podobać. Po kilku nieudanych ostatnio przygodach ten wieczór był dość przyjemny. Sięgnąłem po gumkę i wciągnąłem. Odwróciłem ją i wszedłem na pieska. Zacząłem wolno wchodząc jak najgłębiej uderzając jądrami w krocze jak najmocniej, uwielbiałem ten dźwięk. Przyspieszałem i zwalniałem aż poczułem błogi stan. Wyjąłem pulsującego fiuta kładąc go na jej tyłku.
  • Chcesz tego?- szepnęła.
  • Jasne, że chcę.
    Wbiłem się wolno, ścianki odbytu natychmiast oplotły kutasa. Widocznie nie każdy był skory zapłacić zielonego za kilka chwil w tyłku. Ścisnąłem mocno pośladki i wchodziłem równym tempem. Jej dłonie zaciskały poduszki równie mocno jak odbyt fiuta. W końcu padła a ja na nią ciężko dysząc. Plasknięcia były coraz głośniejsze, aż wydarłem się jak oszalały, gdy zacisnęła go w środku tak mocno. Przycisnąłem jądra do rozgrzanej cipki leżąc na niej jeszcze przez kilka chwil. Tego mi było trzeba już poprzedniej nocy.
    Związałem kondoma i schowałem do pudełka, które było do zniszczenia. Skorzystałem z łazienki, aby umyć fiuta. Wyjąłem z portfela stówkę i pięćdziesiąt z kieszeni spodni.
  • Było wspaniale- powiedziałem kładąc banknoty na łóżku.
  • Zapraszam ponownie. Przedstaw się jak dzisiaj to znajdę czas od razu.
    Wiedziałem, że nie wrócę tutaj ponownie. Było tyle kobiet, do których mógłbym wrócić bez pieniędzy i pewnie wybłagałbym coś podobnego. Teraz byłem w pilnej potrzebie, a Kamila wpuściła mnie w tyłek bez pytania o pieniądze. Tacie nie zwróciłem za paliwo, ale należał się jej napiwek za przyjemność i rozkosz, której doznałem w potrzebie.
    Po wszystkim udałem się do centrum. Samochód zostawiłem w pobliżu hotelu przy bulwarach. Poszedłem na rynek. Festiwal światełek i pełno ludzi także miasto żyło. Rozglądałem się za jakąś fajną dziewczyną, ale większość była w towarzystwie chłopaka. Co starsze to zaobrączkowane. Wszedłem do jednego z klubów, ale nie wypić, chociaż jednego to grzech. Najpierw wyjąłem komórkę.
  • Tato wrócę jutro. Będę nocował u Tomka.
  • A samochód?
  • Jego dziewczyna nie pije.
  • Baw się dobrze- usłyszałem jego westchnięcie. Wybrałem numer Tomka, ale odpowiedziała mi poczta głosowa. Zamówiłem jedno piwo. Wypiłem szybko, zapłaciłem i wyszedłem na, zewnątrz, bo ciepło wnętrza mogłoby zadziałać na mnie natychmiastowo. Stałem kilka chwil przy Koperniku próbując dodzwonić się do Tomka, ale bezskutecznie. Wszedłem na Facebook i dowiedziałem się, że pracuje w UK. Miałem w planach zakończyć picie i wytrzeźwieć. Poszedłem nad Wisłę, bo chłód rzeki doprowadzał mnie do pionu znacznie szybciej niż spacery po mieście. Siedziałem na betonie i obserwowałem zazdrośnie szczęściarzy, którzy dziś zaliczą młode damy, z którymi tak się całowali.
    Gdy czułem się znacznie lepiej poszedłem w kierunku dworca autobusowego. Skoro przyjechała tutaj musiała jakoś wrócić chyba, że ktoś mógł ją zabrać. Nie miałem nic do stracenia. Wszedłem na dworzec rozglądając się dyskretnie. Kręciły się po nim małolaty trzymające się ledwo na nogach, ale żadnej w białej kurtce. Przyznam, że propozycja loda za pięć dych była kusząca, ale szukałem czegoś innego, a raczej kogoś innego. Ostatni autobus odjeżdżał przed dziesiątą. Komórka wskazywała w pół do dziesiątej i gdyby miała nim odjechać pewnie by tu była. Zawinąłem się z powrotem tą samą drogą. Przy placu Katarzyny wpadła na mnie dziewczyna w czarnej bluzce.
  • Znowu?- usłyszałem.
  • Co znowu?- próbowałem opanować szum w mojej głowie, bo tym razem dostałem w głowę. Potarłem nos raz, potem drugi.
  • Krew?- szepnąłem.
  • Nic ci się nie stało?
  • Dam sobie radę.
  • Ty krwawisz- spojrzała na moją rękę- Spóźnię się na autobus.
  • Leć. Nic mi nie jest.
  • Na pewno?
    Było mi niedobrze. Miałem oczywiście zamiar ją powstrzymać.
  • Ty masz shih tzu?
  • Mam.
  • Też chciałem kupić, ale nie wiem najważniejszej rzeczy.
  • Jakiej?
  • Jak znosi samotność.
  • To bardzo towarzyski pies. Skacze z radości, gdy wrócisz.
  • Jak wracam do mieszkania to nikt za mną nie skacze.
  • Musisz to zmienić.
  • I pies pomoże?
  • Na pewno będzie ci raźniej.
  • Dzięki za info. Biegnij, bo się spóźnisz.
    Wyjąłem drugą chusteczkę i wytarłem nos. Zerknąłem na komórkę. Była 21:42 i miała trzy minuty na pokonanie kilkuset metrów.
  • Nie zdąży- usiadłem na ławce czekając sam nie wiem, na co. Ocknąłem się, gdy ktoś złapał mnie za ramię.
  • Nie mam nic przy sobie- krzyknąłem.
  • Nic nie chcę od ciebie. Zadzwonić po karetkę?- wróciła nieznajoma.
  • Jestem po jednym piwie. To może nie być zbytnio przyjemne.
  • Czym przyjechałeś?
  • Samochodem.
  • Daleko stoisz?
  • Na bulwarach.
  • Mogę cię odprowadzić- zaproponowała.
  • A ty, czym wrócisz?
  • Miejskim na dworzec PKP.
  • O tej godzinie?
  • Zaczekam za nocnym.
  • Chodźmy- podniosłem się z ławki.
    Gdy był festiwal świateł było bezpieczniej w Toruniu. Przejście przez rynek nie było pełnym strachu wyzwaniem. Idąc wzdłuż Wisły w kierunku mostu miałem dużo czasu, aby wypytać ją o psa. Opowiadała z pasją, ale jej oczy nieźle się błyszczały. Chciałem zapytać, dlaczego tak krótko była w Toruniu, bo przecież wyjechała trochę wcześniej ode mnie, ale to nie była moja sprawa. Może bawiła się sama i walnęła sobie dwa drinki, ale nikt nie wpadł jej w oko?
  • O której ten nocny?- zapytałem, gdy dotarliśmy do samochodu.
  • Za jakieś pół godziny.
    Zerknąłem na zegarek. Spacer zajął nam ponad czterdzieści minut i praktycznie czas mojego dojścia do siebie pokrywał się z jej odjazdem.
  • Mogę cię odwieźć.
  • W takim stanie?
  • Czuję się lepiej, ale dopiero o jedenastej będę całkiem pewien.
  • Wrócę pociągiem.
  • Daleko mieszkasz od dworca?
  • Na domkach.
  • Musisz jeszcze przejść przez osiedle.
  • Zadzwonię po siostrę to przyjdzie po mnie z naszym pieskiem.
  • Masz siostrę?
  • Mam.
  • Odwiozę cię- złapałem ją za dłoń.
  • Ej…To, że wypiłam dwa drinki nie oznacza, że jestem nawalona.
  • Sorry. Nie chciałem. Nawet tak nie pomyślałem.
  • Okej. Przejdźmy się jeszcze.
    Zamknąłem samochód i przeszliśmy się bulwarem do mostu kolejowego i z powrotem. Było wpół do dwunastej gdy wróciliśmy do auta.
  • Teraz możesz jechać.
  • Moja propozycja jest nadal aktualna.
  • Pojadę, ale nie będziesz wykonywał żadnych dziwnych ruchów.
  • Przysięgam.
  • No to w drogę- wsiadła do środka i pojechaliśmy do naszego miasteczka.
    Pojechałem na osiedle domków.
  • Gdzie?
  • Jeszcze dwa domy.
    Przejechaliśmy jeszcze jakieś sto metrów i kazała mi się zatrzymać.
  • Lepiej żeby moja siostra cię nie widziała.
  • Okej. Świetnie się bawiłem w twoim towarzystwie.
  • Nie było źle, ale przez ciebie się spóźniłam na autobus.
  • Sorry.
  • No cóż- westchnęła ciężko- Zachowałeś się jak dżentelmen.
  • Jak kto?
  • Jak dżentelmen- położyła mi dłoń na rozporku i ścisnęła spodnie.
    Jej dotyk był tak błogi, że stanął mi natychmiast.
  • Ej! Co to było?
  • Nagroda.
  • Za co?
  • Zachowałeś się miło- uśmiechnęła się i wysiadła z auta, a ja za nią.
  • Dzięki za porady. Dasz się jeszcze gdzieś zaprosić?
  • Nie spotykam się z obcymi.
  • Piotrek- wyciągnąłem rękę, którą uścisnęła.
  • Wiem.
  • Skąd?
  • Kolegowałeś się kiedyś z moim bratem. On już tutaj nie mieszka.
  • Wyjechał?
  • Jakaś dzida zawróciła mu w głowie.
  • Ty mi też zawróciłaś w głowie.
  • Naprawdę?- parsknęła śmiechem- Nie chciałam.
  • Ale to zrobiłaś.
  • Jedź już, bo robisz hałas tym dieslem.
  • Mogę zgasić.
  • Nic z tego. Siostra jest w domu.
  • Możemy pojechać do mnie.
  • Nie mieszkasz tutaj.
  • Jestem u rodziców.
  • Nie byliby zadowoleni z tej wizyty o tej porze. Dobranoc.
    Zamknęła mi furtkę przed nosem. Zapakowałem się do Audi i pojechałem na osiedle. Zaparkowałem pod murkiem na widoku z okna. Sprawdziłem czy zamknąłem drzwi, były zamknięte. Zerknąłem w górę. Widziałem sylwetkę ojca a on znał klekot tego silnika.

Najlepsza impreza dziewczyn

Godzina pierwsza w nocy. Na końcu parkingu należącego do klubu „Coloseum” muzyka przycicha, a pojękiwania i wtórujące im brzęki łańcuchów stają się coraz wyraźniejsze. Na masce BMW rocznik ’98, opiera się menadżerka pobliskiego banku – Sylwia – kołysząc się w rytm nadawany przez biodra młodego mieszkańca okolicznej wioski. W pobliżu stoją Dorota z Magdą, przyglądając się z lekkim znudzeniem poczynaniom przypadkowo dobranych kochanków. Siostry Kinga i Agnieszka siedzą już w samochodzie, czekając na koleżankę. Skoro tylko chłopak wystrzelił, naciągnął spodenki i szybko udał się w stronę lokalu. Sylwia jeszcze powoli przeciągając się z zadowolenia jak kotka, podniosła się z maski.

  • Ej, moje majtki – krzyknęła w kierunku nieznajomego.
    Ten tylko pomachał nimi w górze i oddalił się w swoim kierunku.
  • Złodziej! – krzyknęła w kierunku koleżanek.
  • Daj spokój, wracamy już – odpowiedziała Magda
  • 80 zł kosztowały, kurwa! Wieśniak spuścił się we mnie bez gumki! Teraz będzie ze mnie spływać – zasmuciła się bankierka.
  • No to wracasz na nogach – oburzyła się Kinga, właścicielka samochodu.
  • Przydałby ci się teraz jakieś uległy do wylizania cipki – zażartowała Magda
  • Każdej by się przydał – sprostowała ją Dorota.
  • Ok, siądziesz z przodu – oznajmiła Aga wysiadając z auta – położysz chusteczki na siedzeniu i może dojedziesz jakoś. W obawie przed pobrudzeniem miniówki Sylwia zdjęła ją i bottomless usiadła na chusteczkach – Oby tylko żadnego patrolu nie spotkać.
  • Dlatego na takie imprezy nie ma sensu zabierać majtek – pouczyła Dorota.
  • Ja tam wręcz przeciwnie – skontrowała weterynarz Magda – Na co dzień bez majtek, a do klubu wolę ubrać. Nie będą mi wkładać brudnych paluchów znienacka.
  • Sylwia, a wiesz że dwóch gości na jednej imprezie to już szmacenie się? – zagadnęła Doroti
  • Przecież temu pierwszemu nie mógł stanąć, to się nie liczy. Wypalcował mnie tylko, co jeszcze bardziej rozochociło. Nie miałam tyle szczęścia co ty.
  • Mój się schlapał zakładając gumkę – nic nie skorzystałam zasmuciła się Dorota. – A mnie dziwi, że Aga teraz taka wierna się zrobiła – przerzuciła rozmowę na koleżankę.
  • Nie jestem aż taką suką, żeby Grześkowi to zrobić – odparła dziewczyna.
  • A skąd wiesz co on tam sam robi?
  • Zamknęłam go w klatce wczoraj po seksie, więc jutro liczę na godzinną minetkę, po czym uwolnię bestię i będzie minuta ostrego rżnięcia – dodała. Inaczej by walił konia przez pół weekendu i raz że nic by w domu nie zrobił, dwa jutro by już nie chciał bzykać.
  • Mój brat w okresie dojrzewania to prostu w każdej wolnej chwili męczył ptaka – wspomniała Dorota.
  • Jak chodziłam z Kamilem to nawet po seksie potrafił walić do jakiś porno – wyznała Sylwia – zamiast uraczyć mnie drugą rundą.
  • Danielowi chyba ściągnęłaś klatkę jak masz okres? – Magda oderwała Kingę od kierowania.
  • Do tej pory nie ściągałam. Ale w tamten weekend jak dryfowaliśmy w łódce nago po jeziorze, bardzo mu ten metalowy pas cnoty przeszkadzał. Wtedy ustaliliśmy, że przechodzimy na wyższy poziom naszych relacji. Więc do tego czasu niech korzysta.
  • Dzisiaj jest świetny czas na przejście kolejnego poziomu – ucieszyła się Aga – mamy ze sobą panią „doktor”, jest publika, no i jesteśmy pijane i wesołe.
  • Chyba wiem co macie na myśli. – odpowiedziała wywołana do tablicy Magda. Ale ja nic nie obcinam. To przywilej żony
  • Ja akurat nic nie piłam i kiepsko się czuję – odparła Kinga – Jak chcesz Aga to możesz ty to zrobić.
  • No to pewnie, że chcę!
  • Ale jak Grzesiek machnie ci dwójkę dzieci, to ja wkraczam do akcji i odbieram „nagrodę”.
  • Czekajcie – przetrwała Dorota – to może pozwolisz nam dzisiaj skorzystać z fiutka męża zanim mu tam coś obetniecie?
  • W sumie raz w życiu wstawię się za szwagrem, Kinia – zszokowała wszystkich Aga. Było powszechnie wiadomym, że nie przepada za Danielem.
  • Dobra, niech was siarczyście wszystkie wyrucha – zaśmiała się Kinga. A tak na poważnie to pewnie cały dzień walił konia, więc raczej marne szanse żebyście coś skorzystały.
  • Mam pomysł na fajną zabawę – oznajmiła Agnieszka. Oczywiście zakończy się ona naszym tryumfem – czyli wykastrowaniem Daniela.
  • Spoko, przedstawię pomysł mojemu. Ale dzisiaj to tak, nie jesteśmy przygotowani do tego.
  • Dobra, to niech los zadecyduje co robić, ok? – Aga nie dawała za wygraną. – Potrzebujemy czegoś szczególnego do kastracji?
  • Dobrze byłoby mieć elastrator lub burdizzo ewentualnie skalpel. Znieczulenie i dezynfekcja też by się przydało oraz igła i nić chirurgiczna – wyjaśniła Magda
  • A sekator, paracetamol i plasterek nie wystarczą? – spytała zawiedziona szwagierka?
  • Przeciwbóle mamy, spirytus, octenisept, gazy są, sekator jest już tępy i tnie nierówno. Ale mamy nowiuśki zestaw noży – odpowiedziała Kinga
  • Jeśli masz nowy ostry tasak, to lepiej nie widzę – ucieszyła się Magda.
  • Chyba za dobrze się bawimy, żebyś nas Kinia powstrzymała – zaśmiała się Sylwia – A jakieś soki i wódkę to Kinia masz?

Dziewczyny dojechały do domu Kingi. Światła nie były pogaszone, co napełniło laski optymizmem, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

  • Cześć, kochanie! – krzyknęły równo z Kingą.
  • Hejka! – ucieszył się Daniel – coś wcześniej dzisiaj skończyłyście balangę.
  • Wiesz, że nie mogłam długo bawić, a dziewczyny były ode mnie uzależnione. A ty co tak długo siedzisz? Czekałeś na mnie? – spytała zalotnie
  • Aaa oglądałem MMA, dopiero co się skończyło.
  • No tak, nie miałeś widzę czasu ogarnąć lepiej chałupy. Przyniosłeś całą paczkę chusteczek na biurko, masz katar kochanie?
  • Opowiadajcie lepiej co tam ciekawego? Potańczyłyście sobie porządnie? Magda poderwałaś tam kogoś?
  • Wytańczyłam się jak za starych czasów! W sumie dałam jednemu prawdziwy numer telefonu, zobaczymy czy się odezwie. Generalnie oblechy, nic wartego ściągnięcia majtek. Piłeś alkohol? – dopytała – widzę butelki po piwie.
  • Tak. A wam coś przynieść czy idziecie grzecznie spać?
  • Szwagier! Imprezujemy dalej. Przynieś nam po drinku. I weź karty do gry? – wesoło zawołała Agnieszka.
  • To brzmi jak rozbierany poker – ożywił się Daniel i wyszedł z pokoju.

Gdy wrócił z napojami dziewczyny czekały przy ławie z kartami.

  • Zasady są takie – oznajmiła Aga. Losujesz jedną kartę. Karty z liczbami będą odpowiadać ilości kopnięć w twoje krocze. Walet to lodzik dla ciebie, dama to minetka dla jednej z nas, król to…mmm… jako król będziesz miał orgie do rana. No i teraz jeszcze kolor: Kier to ja, karo Sylwia, pik Magda, a trefl Dorota.
  • A powiedz co z asami? – dopytała zalotnie Kinga.
  • Uwaga. As to obcięcie twoich jąderek.
    Słuchając tego Daniel mocno się podniecił. Spojrzał zaskoczony na żonę. Ale Kinga bez słowa uśmiechnęła się na potwierdzenie.
  • Popiłyście i jaja sobie robicie? – próbował wykryć ewentualny podstęp. – Jakoś nie wyobrażam sobie, żebyś ty albo Magda mi tego… I Kinia nie miała nic przeciwko.
  • Misiaczku, dzisiaj ci pozwalam. Więc sam zdecyduj czy chcesz.
  • Będzie fajnie! – motywowała Dorota,. Uniosła na chwilę sukienkę, pokazując że nie ma na dole bielizny.
  • Raz się żyje – Magda wstała i ściągnęła szybko majtki spod spódniczki, na tyle sprawnie żeby niczego nie pokazać, po czym usiadła grzecznie na swoje miejsce – Będzie kiedyś sporo śmiechu wspominając tą imprezę.
    Wszyscy spojrzeli wyczekująco na Agnieszkę. Ta odsunęła się na bok i ściągnęła majtki równie dyskretnie. Rzuciła je w kierunku szwagra mówiąc:
  • Nie ma ryzyka, nie ma zabawy.

Kinga rozłożyła karty na stole.

  • No to powodzenia mężu – ciepło zachęciła.
    W pełnym oczekiwania napięciu Daniel wybierał kartę. Gdy już się zdecydował, popatrzył na dziewczyny po czym szybko obrócił kartę i parsknął śmiechem:
  • Król karo! Aga szykuj dupę!
  • Oszustwo! Krzyknęły prawie jednocześnie.
  • To się nie liczy, pokaż kartę – zdenerwowała się Aga
    Daniel tylko pomachał jej przed nosem, ciągle głupio się śmiejąc. Wykonał taniec zwycięstwa i poszedł do Kingi.
  • Widziałaś to, żono? Normalnie zaraz zagram w lotka – Nie przestawał się śmiać.
  • No chyba już wiem, czemu mnie zawsze ogrywasz. Daj z siebie wszystko, żebym chociaż raz nie musiała się za ciebie wstydzić. – dodała – O widzę, że dziewczyny też już wylosowały swoje karty. – ucieszyła się Kinga
  • Co wylosowały? – oburzył się pan domu. Szybko obrócił się w stronę pokoju. – To jest oszustwo!
  • Kochanie, losowały jak tutaj błaznowałeś.
  • Co tam macie laski? – dopytała
  • Damę, damę, damę – pokazały dziewczyny siedzące na kanapie, równocześnie rozchylając nogi i ukazując nagie krocza.
  • Asior! Czerwo! – krzyknęła z dziką radością Agnieszka.
  • Nie liczy się – Daniel stracił całą pewność siebie. Musicie losować przy mnie.
  • Myślę, wszystkie losowania dzisiaj są wiążące. – stwierdziła Kinga – Ale zagrajcie w papier, nożyce, żeby ustalić czy pierwszeństwo ma As czy Król. Przy czym ja rezerwuję sobie pierwsze bzykanko, po „zabiegu” – zarządziła Pani domu. Przyznając przy okazji, że pierwszy raz w życiu ma taką chcice podczas miesiączki.
    Agnieszka z Danielem spojrzeli sobie głęboko w oczy.
  • Kamień!
  • Papier! – krzyknęła Aga. I cały dom zapewnił się głośnym śmiechem pań.

Gdy się wreszcie uspokoiły, Kinga przyniosła sprzęty. A Magda dała ostatnie wskazówki:

  • Weź wypij jeszcze drinka, dla znieczulenia. Usiądziesz sobie w okrakiem na ławie, sznurkiem zrobimy pętelkę zaciskową na mosznie i ją naciągniemy. Tak żeby jądra były maksymalnie oddalone od ciała. Pod to pójdzie deska do krojenia, co by nie uszkodzić blatu. Siurka przykleimy taśmą do ciała, Aga tasakiem przetnie worek jednym szybkim uderzeniem. Opatrzymy na noc. A jutro wieczorem przyjadę i zszyję ranę na cycuś glancuś.
  • Ale chyba będzie lepiej jak go sobie przytrzyma ręką – zauważyła Kinga.
  • Tak będzie najpewniej – dodał Daniel.
  • Spoko. Tasak unieś tylko na kilka centymetrów nad workiem, i żeby był najbliżej ciała. Pamiętaj! – Magda udzieliła ostatnich wskazówek.
    Kiedy już wszystko było wiadome, Daniel zaczął zdejmować spodnie. Dziewczyny czekały pełne entuzjazmu, na najbliższe wydarzenia. W końcu Kinga sama ściągnęła bokserki mężowi. Dziewczyny westchnęły.
  • Tobą to nigdy nie można się pochwalić – rzuciła rozżalona Kinga.
    Bowiem genitalia Daniela mocno się obkurczyły, w dodatku pokryte były płynem preejakulacyjnym, przez co nie prezentowały się za ciekawie.
  • To przez stres – usprawiedliwiał się właściciel przyrodzenia.
    Dziewczyny na ten widok znowu wybuchły śmiechem.
  • Spuścił się czy zsikał – zapytała głupkowato Dorota.
  • To chyba tylko preejakulat – ucięła Magda.
  • Biedna ptaszyna, przestraszyła się gołych cipek? – Aga zmieniła głos jakby mówiła do niemowlaka – Jak się nie naprawisz, to obetniemy cię razem z jajkami. – mówiła rozbawiona, szturchając tasakiem szwagrowego siusiaka.
  • Okej, odsuń się, to zawiążę sznurek – niecierpliwiła się żona, bardzo przejęta swoim zadaniem. – Już go naprawiam, chyba nadmiar gołych piczek mu szkodzi – dodała masując skarby swojego męża.
  • A co ona takie pełne? Nie zrobiłeś sobie dobrze?!
  • No to wymieniałem prysznic dzisiaj. Myślałem, że w nocy będę miał chwile relaksu.
  • Uuu, czyli od środy się nazbierało. Ale dzisiaj w nocy nadrobisz. Użyjemy wiagry, żebyś dziewczyny też obskoczył. – fantazjowała podniecona Kinia.
    Udało jej się rozluźnić jądra tak, że spokojnie owijała je palcami. Wtedy obwiązała worek nad nimi i pociągnęła lekko w dół, sprawdzając czy dobrze się trzyma.
  • Voila! Wskakuj na warsztat, misiaczku.
    Daniel usiadł w rozkroku, a swojego wacka złapał w garść zupełnie go zasłaniając.
  • No co go tak zasłaniasz, szwagier? Przecież to twoja duma! Weź go jakoś lepiej zademonstruj przez samiczkami. No i trochę mi tutaj będziesz przeszkadzał tą ręką. Daniel posłusznie zmienił uchwyt. Dwoma palcami naciągnął od góry napletek. W tym momencie Kinga naciągnęła sznurek z jajami do maksimum. Aga przystawiła ostrze tasaka między sznurkiem a naciągniętą skórą ciała.
  • Ale złap małego lepiej, bo zaraz ci wypadnie – strofowała żona. On jednak chciał jak najlepiej wyeksponować fiutka. Nadal naciągał co sił w górę ośluzowany napletek. Tak. Najważniejszą rzecz w życiu mężczyzny trzymał w bardzo ryzykownym uchwycie.

Wystarczyło, że Aga zupełnie niechcący przeszarżowała o kilka milimetrów z zamachem, trafiając grzbietem tasaka pod paznokieć Daniela. Palec bezwolnie uciekł w górę, puszczając naprężony napletek. Dziesiąta część sekundy, na którą tasak zawisł w szczytowej pozycji wystarczyło by fiutek Daniela opadł poniżej ostrza, oddzielając mosznę od tasaka. Na moment. Bo narzędzie już mknęło w dół. Z pełną mocą ostrze spotkało się z deską. Szwagierka jednym ruchem pozbawiła nieszczęśnika całego przyrodzenia.

  • Sorry! Nie chciałam – zdążyła powiedzieć Kindze, ciągle będąc jeszcze przestraszona takim obrotem sprawy.
    Pozostałe dziewczyny wybuchły głośnym śmiechem, głośniejszym niż krzyk bólu Daniela.
  • No coś Ty sieroto zrobił?! – złościła się Kinga. Nawet swojego siusiaka nie potrafisz ochronić?
    Podniosła penisa i rzuciła nim z całych sił w stronę męża. Odcięty fiutek wylądował na ścianie.
  • Nie! – krzyknęła zbyt późno Magda. Dawaj go w lód, na pogotowiu mu go przyszyją! – rozkazała koleżance.
  • A czemu prawie nie ma krwi? – wymamrotał zszokowany chłopak.
  • Gładkie cięcie sprawiło, że ciała jamiste mogły się zamknąć i zablokować. Natura przewidziała to, że siusiaczki będą obcinane – ciepło wyjaśniła pani weterynarz.

Godzinę później w szpitalu, pielęgniarka poprosiła Kingę na blok.

  • Niestety nie udało nam się przyszyć amputowanego członka. – oświadczył zasmucony chirurg – Cięcie było idealne, gdyby penis nie był uszkodzony, przyszycie go byłoby formalnością. A pani małżonek odzyskałby pełną sprawność w tym narządzie. Tak samo z jądrami. Wygląda, że pacjent pod wpływem dużej ilości alkoholu stracił poczytalność, skoro się tak okaleczył a potem uszkodził penisa i wyrzucił jądra. Jedyne co możemy zrobić to przyszyć do kikuta samą żołądź. Erekcji już nie będzie, ale będzie troszkę lepiej wyglądać.
  • Czyli mąż już całkiem stracił szansę na orgazm?
  • Będzie mógł normalnie uzyskać orgazm poprzez analny masaż prostaty. Oraz przez masaż samego kikuta.
  • Rozumiem. – Kindze poprawił się humor – To proszę w takim razie amputować całkiem tego kikuta. Tak żeby tylko mógł siusiać jak kobieta. A masaż prostaty w zupełności mu wystarczy. I jeszcze prośba: proszę mu nie wspominać, że ten odcięty członek był do odratowania.
  • Oczywiście. Lepiej, żeby tego nie wiedział w tym stanie. – rzekł wyrozumiale lekarz – Co do kikuta, wolałbym go na razie nie amputować. Gdyby pacjent w przyszłości postanowił zmienić płeć, to nerwy które pozostały, umożliwiłyby uzyskanie orgazmu.
  • Niech tak będzie. Dziękuję panie doktorze. – pożegnała się ucieszona Kinga.

Wieczór panieński

Ten wieczór panieński koleżanki nie zapowiadał się jakoś nadzwyczaj ciekawie – ot babski wieczór na tydzień przed weselem. Umówione byłyśmy w ulubionej knajpce, tam zaczynając od piwek kompletowałyśmy skład. Iwona – przyszła panna młoda, Agata jej świadkowa, a kuzynka Doroty, Dorota – moja współlokatorka. Do tego jeszcze Kaśka i Sylwia. Założenie było zero własnych facetów – dziś zapominamy, że ich mamy.
Po fazie wstępnej ruszyłyśmy w miasto na wycieczkę po klubach. Jak się można było spodziewać Kaśka długo nie wytrzymała i już w pierwszym klubie niby przypadkiem pojawił się jej Marek – papużki nierozłączki. Zaczęło się ich zwyczajowe migdalenie na parkiecie i po kątach. Była już stracona, choć gdy zmieniłyśmy klub podążyli naszym śladem.
Pulsujące rytmy, kolorowe drinki, rozerotyzowane tańce, gorące flirty – nasza zabawa się rozkręcała. Do paczki dołączali znajomi i nieznajomi, dziewczyny znikały co chwilę w tłumie z jakimś przystojniakiem. Pojawiała się nawet Justyna – sąsiadka Kaśki ze swoim mężem Krzyśkiem. Nie znałam ich prawie ale słyszałam, że nie za dobrze wychodzi im „docieranie”. Na dowód tego po niedługim czasie się pokłócili i Justyna ostentacyjnie wyszła. Kaśka przy tym też definitywnie zrezygnowała z naszego towarzystwa zabierając z Markiem Justynę do domu. W międzyczasie Agata spotkała swojego kolegę ze studiów, z którym pod wpływem chwili postanowiła pogłębić znajomość zaczęła nas namawiać na powrót na stancję. Miałyśmy już nieźle w czubie, dość huku i finanse na wykończeniu. Sylwia postanowiła zostać jeszcze czekając na koniec zmiany swojego ulubionego barmana, a Krzysiek nagle zaoferował się, że będzie nas eskortował.
Tak więc ja, Iwona, Dorota i Agata z kolegą pod obstawą Krzyśka wylądowaliśmy w naszym mieszkaniu. Jak to dobrze, że sąsiedztwo mamy wyrozumiałe. W szampańskich nastrojach włączyliśmy muzykę i rozkręcaliśmy domowe afterparty (z którego błyskawicznie do mojego pokoju umknęli Agata z kolegą). Jęki zza ściany wywołały serię żartów, które jeszcze bardziej rozluźniły atmosferę i tak Krzysiek został zobligowany występu w roli chippendalesa. Rozluźniony alkoholem zbytnio nie protestował, ognista Dorotka wijąc się wokół niego troszkę pomogła mu wejść w rolę, a Iwona piszczała z radości popijając bąbelki szampana. Szybko wsparłam Dorotę i po chwili obydwie wijąc i ocierając się w naszych kusych spódniczkach obłapiałyśmy Krzyśka. Kiedy ja dłońmi przesuwałam po jego koszuli w dół, dłonie Doroty wędrowały po jego udach w kierunku pośladków. Próbował nas dotykać ale mu na to nie pozwalałyśmy zbytnio umykając kocim zwrotem. Wypukłość w jego spodniach zaczynała być co raz wyraźniejsza, gdy przyciągał biodra to jednej to drugiej. Wyraźnie czułam jego twardość ocierając się o nią tyłeczkiem. Iwona niestety odpadła, popędziła znienacka do kibelka przerywając nieco nasze harce, niestety alkohol w niej górował. Brak panny młodej nie przeszkadzał nam w świętowaniu panieńskiej wolności.
Nasza zabawa troszkę się przekształciła, teraz rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie, a Krzysiek kontynuował swój występ solo. Ściągnął porozpinaną już nieco koszulę. Dopingowany rozpiął spodnie, ale zdjąć je obiecał dopiero jak my zdejmiemy bluzeczki. Troszkę negocjacji było ale chichrając się szybko je zdjęłyśmy. Zostałyśmy w spódniczkach i seksownych stanikach. Nasze biusty falowały przyciągając głodny wzrok kolegi. Krzysiek tańczył dalej prezentując dumnie spory namiocik w bokserkach. Poczucia humoru mu nie brakowało więc zabawa była przednia. My wyciągałyśmy rączki by go to pogłaskać po całkiem umięśnionym brzuszku czy zaprezentowanym w zbliżeniu bicepsie albo szczypnąć w wypięta pupkę. Zostałyśmy troszkę skarcone za swoją zuchwałość, „nie będzie więcej chyba, że na nogach mamy pończoszki i to udowodnimy”. Pewnie już wcześniej zauważył fragmenty koronki „samonosiek” wysuwające się czasem. Podsunęłam spódniczkę wyżej by wyraźnie pokazać co ukrywałam pod nią. Dorota niestety miała rajstopy – co za niefart. Niezwłocznie zapunktowała seksownie się ich pozbywając. Krzysiek zamruczał rozkosznie uznając ze śmiechem, że ukazana koroneczka majteczek rekompensuje brak pończoch. Kontynuował swój taniec pozbywając się sprytnie bokserek. Aż nam się oczy zaświeciły i z piskiem przywitałyśmy jego stercząca pałę na wolności. Był piękny: duży, gruby, sztywny. Na ten widok ślinianki zaczęły mi intensywnie pracować, musiałam oblizać usta. Klimat niepostrzeżenie się zmienił, przestało być tak zabawnie i niewinnie w powietrzu rosło napięcie. Dorota nie czekała gdy tylko wystarczająco się przybliżył chwyciła męskość Krzyśka i zaczęła przesuwać po nim dłonią, aż wydobyła pierwszą radosną kropelkę. To nie mogło się zmarnować, przyciągnęła go bliżej i języczkiem oblizała główkę. Z błogą miną poszukała w tym czasie jego wzroku ciesząc się jak dziecko z cukierka. Obserwował ją bacznie, a ona jeszcze śmielej zaczęła wylizywać całą jego długość za każdym razem zaczynając od nasady. Gdy spojrzała na mnie wiedziałam, że przekazuje pałeczkę. Odsunęła się robiąc mi miejsce, a fujarka jakby sama wskoczyła mi w usta. Oplotłam instrument zwinnie języczkiem po czym wsunęłam go głębiej ściśle obejmując pulchnymi wargami. Krzysiek, aż jęknął, a ja zaczęłam swe czynności powtarzać z satysfakcją obserwując jaką władze ma mój dotyk. Przymykał oczy i chciał mnie chwycić za głowę ale nadeszła kolej na koleżankę. Ona miała nieco inny plan, bo w międzyczasie uwolniła biust z krępującego stanika i chwyciła penisa między jej wielkie okrąglutkie piersi. Otulony ściśniętymi cycuszkami wsuwał się rytmicznie w jej usta. Jego ręka przesuwała się pomiędzy moimi udami, aż paluszki doszły do ich zwieńczenia. Nie chciałam pozwolić na więcej ale gdy uparcie i zdecydowanie prąc naprzód dotarł do granicy majteczek i zaczął mnie po nich masować uda same zaczęły się rozsuwać. Byłam wilgotna czułam jak gorąco rozpływa się po podbrzuszu. Jeden z jego paluszków zwinnie wsunął się pod spód i odnalazł nieosłonięty guziczek. Przerwał zabierając rękę by pomóc Dorocie zsunąć bieliznę. Pocałował ją przy tym głęboko sięgając jej migdałków, a mnie przytrzymując w miejscu za udo. Choć nie chciałam się do tego przyznać czułam nieco rozczarowania, płonęłam i chciałam wypełnić czymś tą pustkę.To uczucie nienasycenia napędzało mnie do dalszej zabawy. Kiedy Dorota już bez spódnicy wskoczyła na kanapę, on zanurkował głową między jej nogi pod moja opiekę powierzając swą męskość. Jedną ręką przytrzymywał Dorotę za biodro, za cycka, a drugą za moją głowę zagłębiając się w moje usta. Był tak duży że musiałam wspomagać się ręką. Chłeptał soczki Dorotki głośno przy tym mlaskając, a każde jego liźnięcie ona odwzorowywała jękiem. Jej rozkosz słyszalnie potęgowała się, a jego ruchy stawały się co raz bardziej niecierpliwe. Czułam ze zaraz wystrzeli w moje gardło ale przerwał. W zmowie zabrali mi majtki i teraz ja poczułam jego gorący oddech na ogolonej cipce. Wypisywał na łechtaczce do skutku słowo orgazm w wwiercając się nim głęboko w międzyczasie. Dorota zajęła się moimi piersiami uwalniając je i przysysając się łapczywie do wyprężonych sutków. Nie pozostałam dłużna i chwyciłam jej jędrne cycuszki w swoje raczki. Ręka Krzyśka zabawiała się muszelką koleżanki, a ja zaczynałam tracić oddech czując jak zbliża się zbawienie. Dorota falowała rytmicznie podskakując na paluszkach kolegi. Zaczęłyśmy się całować jak nigdy dotąd i wtedy poczułam jak Krzysiek wbił we mnie swą pałę. Nie wiem czego się spodziewałam i dlaczego byłam tak zaskoczona obrotem spraw. Ten facet był żonaty, był sąsiadem koleżanki, którego dopiero co w gruncie rzeczy poznałam, a wwiercał się teraz w moją intymność głęboko. Widząc moje zaskoczenie uśmiechnął się tylko triumfalnie zadowolony posuwając mnie jeszcze mocniej, jeszcze szybciej. Wiedziałam jednak, że choć to zupełnie nie w moim stylu, chce więcej, chcę by mnie wyruchał jak nikt wcześniej. Moje soki niemal tryskały, a cipka pulsowała, aż wykrzyczałam spełnienie. Roskosz przeszła dreszczem przez każda komórkę mego ciała. Zadowolony ze swojej mocy przełożył swoje narzędzie miedzy wypięte pośladki koleżanki nadal paluszkami penetrując jej cipkę. Tego jej tylko brakowało. Rozpychana na dwie dziurki Dorota przeżywała głośno swoje własne trzęsienie ziemi. Czułam jak drży otwierając szeroko zamgławione oczy gwałtownie chwytając oddech – ona tez była w raju. Krzysiek widocznie tylko na to czekał wyciągnął swoja pałę by salwami wytrysku zadowolony ochlapać nas obie. Kazał nam zlizywać z siebie nawzajem jego spermę by niepostrzeżenie wyciągnąć telefon i pstryknąć nam tak fotki. Byłam wściekła za te zdjęcia. Próbowałam odebrać mu aparat ale był wyższy i silniejszy. Dorota była tak wyczerpana że nie bardzo ją to w tym momencie obeszło. Chciał żartami nas ułagodzić, a gdy to nie działało bez ceregieli odepchnął mnie zwinął szybko ubrania i wybiegł jeszcze nago z mieszkania. W moim łóżku spały wtulone w siebie Agata i Iwona, więc wróciłam do Doroty by próbować przespać kaca giganta, który z pewnością miał nadejść.

MATKA CHRZESTNA

Zuzanna wychowała się w domu dziecka. Miała tam wielu znajomych, z którymi była razem od małego, niektórzy byli dla niej bliscy niczym bracia lub siostry. Jej najlepszą przyjaciółką była Marta, z którą później, w dorosłym życiu, cały czas utrzymywała dobry kontakt i serdecznie się przyjaźniła. Poznała tam też chłopaka, w którym się zakochała i w wieku 19 lat zaszła z nim ciążę. Po tym fakcie pobrali się, decyzja była dość pochopna, mimo to cały czas byli ze sobą w miarę szczęśliwi. Urodził im się synek, którego nazwali Wojtuś. Kiedy skończył roczek, rodzice postanowili go ochrzcić. Jego matką chrzestną została oczywiście najlepsza przyjaciółka Zuzanny – Marta. Była o 4 lata młodsza od swojej koleżanki, miała wtedy 16 lat. Często ich odwiedzała, czasami przynosiła prezenty dla małego Wojtusia. Tak żyli dopóki nie wydarzył się straszliwy wypadek – Zuzanna wraz z mężem pędzili samochodem, on prowadził. Zbliżali się właśnie do wzniesienia, zza którego nagle wyłoniły się dwa inne auta, jedno wyprzedzało drugie, mimo iż jezdnię dzieliła podwójna ciągła linia. Wyprzedzający nie miał gdzie zjechać, nie było nawet czasu, by pomyśleć, mąż Zuzanny wykonał szybki manewr i skręcił w prawo zjeżdżając z jezdni. Niestety pech chciał, że w tym miejscu rosło drzewo, o które rozbił się ich samochód. Kierowca, który nieprzepisowo wyprzedzał pojechał dalej, widział, co spowodował i nie chciał się zatrzymywać. Ojciec Wojtka zginął na miejscu. Jego żona przeżyła, w śpiączce została przewieziona do szpitala, lecz jej stan był krytyczny. Udało się ją wybudzić, lecz lekarze nie dawali nadziei na jej przeżycie. Marta, jej przyjaciółka, odwiedziła ją w szpitalu ze łzami w oczach. Pochyliła się nad jej łóżkiem i ją objęła, wiedziała, że przytula ją ostatni raz. Zuzanna, ledwo zrozumiałym, słabym głosem wyszeptała jej do ucha:

  • Żegnaj, przyjaciółko. Umieram. Proszę cię tylko o jedno – zajmij się moim dzieckiem. Jesteś jego matką chrzestną. Nie mam nikogo oprócz ciebie, wiem, że to nie byle jaka prośba, ale zrób to dla mnie. Nie chcę, by tak jak my trafił do domu dziecka. Tylko parę lat, aż wydorośleje i będzie mógł sam o siebie zadbać.
  • Oczywiście, że zajmę się Wojtkiem. Bądź spokojna – spojrzała jej w oczy i rozpłakała się nad nią. Marta była wtedy 25-letnią, niezależną dziewczyną. Wynajmowała małe mieszkanie, kawalerkę, którą zamieszkiwała sama. Przygarnęła pod swój dach 10-letniego Wojtusia. Początkowo mieszkało im się dobrze. Marta nie mogła pokochać Wojtka tak, jak gdyby był jej rodzonym synem, lecz darzyła go i tak dużym uczuciem. Opiekowała się nim troskliwie, tak jak ją prosiła jego matka. Całą miłość, którą darzyła za życia swoją przyjaciółkę, przełożyła teraz na jej syna. Niestety, gdy Wojtek zaczął dorastać, zaczęły się z nim problemy. Nie robił nic strasznego, po prostu był zwykłym, dojrzewającym chłopakiem, lecz Marcie przysparzało to kłopotów. Nie wiedziała na przykład, co ma robić, gdy słyszy, jak jej wychowanek masturbuje się po nocach. Mieszkali w jednopokojowym mieszkaniu, więc ciężko było mu to ukryć. Zaczęło się, gdy Wojtek miał 14 lat. Kiedy był 15-letnim chłopakiem, doszły jeszcze różne sprośne gazetki, które Marta znajdowała co jakiś czas w mieszkaniu, lecz zawsze je wtedy odkładała na miejsce, nie chciała, by Wojtek wiedział, że ona o nich wie. Po co miałaby zawstydzać chłopaka, w gruncie rzeczy to nic takiego, pamiętała przecież, jak sama przechodziła przez okres dojrzewania. Gdy robiła pranie, na majtkach chłopaka często zauważała ślady spermy. „Masturbuje się, to nic, ja przecież też to robiłam. Zresztą nadal czasem to robię” – myślała sobie, uśmiechając się do siebie pod nosem. Bardziej ją zmartwiło, gdy pewnego razu zauważyła ślady spermy na swoim staniku. Nie mogła uwierzyć, że chłopak używa do tego jej bielizny. Może jeszcze sobie ją przy tym wyobraża? Była oburzona, lecz nie dała tego po sobie poznać. Po jakimś czasie przekonała się o tym, że Wojtek na pewno wyobraża ją sobie podczas swoich masturbacyjnych praktyk, mało tego, czasami ogląda ją nago na żywo. Pewnego razu, gdy się kąpała, usłyszała pod drzwiami łazienki jakiś szmer. Gdy wyszła z wanny i podeszła szybko do drzwi, rozległ się pod nimi szelest. Była już pewna, że chrześniak ją podglądał, lecz gdy wyszła z łazienki, jego już nie było pod drzwiami, zdążył spod nich uciec. Wojtkowi wydawało się, że Marta niczego się nie domyśla. Były z nim też inne problemy – odkąd poszedł do liceum, gdzie poznał nowych kolegów, zaczął palić papierosy. Myślał, że jego „ciocia”, jak ją nazywał, o tym również nie wie, lecz ona wyczuwała od niego zapach fajek. Nie robiła mu jednak awantur, miała nadzieję, że za jakiś czas mu się znudzi i przestanie to robić. Pamiętała, jak w jego wieku robiła gorsze rzeczy, a przecież wyrosła na porządną kobietę. Pewnego dnia 16-letni Wojtek leżał na swoim łóżku i udawał, że patrzy się w telewizor. Tak naprawdę patrzył się na ciocię Martę, która krzątała się po pokoju, miała na sobie krótką spódniczkę, rajstopki i obcisłą koszulkę, która uwydatniała jej dorodne piersi. Miała 31 lat i była atrakcyjną kobietą, jej widok bardzo go podniecał. Gdy stała tyłem odwrócona do chłopaka, masował się po kutasie wyobrażając sobie, co ma pod spódniczką. „Może ma na sobie koronkowe majteczki? Może stringi? A może w ogóle nie ma majtek?” – myślał – „ciekawe, czy ma na nogach rajstopy czy pończochy?”. Miał ochotę zadrzeć jej tą spódniczkę, albo chociaż zajrzeć pod nią, ale nie było na to szans. Jego członek zesztywniał. Gdy Marta przykucnęła, by wyjąć coś z dolnej półki w szafce, spódnica odsłoniła jej uda na tyle, by ukazać część majtkową jej rajstop. Wojtek podniecił się wtedy jeszcze bardziej. Postanowił poczekać, aż Marta pójdzie się wykąpać, by zwalić sobie podglądając ją przez wywietrzniki w drzwiach i dać upust swojemu podnieceniu. Gdy wreszcie się tego doczekał i ciotka weszła do łazienki, ten od razu poleciał i przykucnął przy drzwiach. Pochylił głowę i przybliżył oczy do wywietrzników, by przyglądać się Marcie. Zdejmowała właśnie swoją koszulkę, odsłaniając powoli swój ponętny brzuszek. Jej pępek był bardzo zmysłowy. Spod koszulki wyłaniało się coraz więcej nagiego ciała, wreszcie wyskoczyły spod niej piersi. Miała na nich czarny, koronkowy staniczek, spod którego prześwitywały brązowe brodawki. Wojtek wyjął na wierzch swoją pałę i zaczął się masturbować, wyobrażając sobie, że to on rozbiera swoją chrzestną. Zaczęła zdejmować spódnicę, rozpięła zameczek i powoli zsuwała ją w dół po swoich udach. „A więc ma na sobie rajstopy” – pomyślał chłopak, gdy jego oczom ukazało się krocze kobiety, na którym były czarne majtki przysłonięte materiałem rajstop. Spódniczka upadła na ziemię, Marta zrobiła krok w tył, wychodząc z niej. Wojtek cały czas się onanizował oglądając ten strip-tease. Marta usłyszała, że coś się porusza pod drzwiami. Czyżby chrześniak znów ją podglądał? Przysłuchała się uważniej i usłyszała jego przyśpieszony oddech. Teraz była już pewna, że tam jest. Tego było za wiele. Żeby nie można było mieć odrobiny prywatności nawet w łazience?! Chciała mu zrobić awanturę, ale wpadła na lepszy pomysł. Postanowiła zawstydzić go, i to mocno, tak, by raz na zawsze odechciało mu się to robić. Skoczyła i w jednej chwili znalazła się przy drzwiach łazienki, po czym szybko je otworzyła. Biedny Wojtek nie zdążył uciec, nie zdążył nawet schować fujary do spodni. Został przyłapany na gorącym uczynku. Ze wstydu aż zakręciło mu się w głowie, zrobił się cały czerwony. Nie wiedział, co ma teraz zrobić.
  • No pięknie – rzekła Marta – więc mnie podglądasz?
  • Przepraszam – wybełkotał niezrozumiale Wojtek.
    Był tak speszony, że chciałby się teraz zapaść pod ziemię. Schował ptaszka do majtek i wstał powoli. Wstyd spowodował, że jego przyjaciel zaczął powoli wiotczeć, mimo iż Marta stała teraz przed nim w samej bieliźnie.
  • Często to robisz? – spytała.
  • Czasami. Naprawdę przepraszam, nie mogłem się powstrzymać, ciocia ma takie ponętne ciało…
  • Nie życzę sobie, byś to robił – Marta, ku zdumieniu chłopaka, wygięła ręce do tyłu i zaczęła rozpinać stanik – Zawrzyjmy umowę.
  • Jaką? – spytał Wojtek i speszony odwrócił głowę od cioci, która ewidentnie zamierzała pokazać mu swoje piersi.
  • Taką, że teraz się rozbiorę i popatrzysz sobie do woli na moje ciało, ale za to nie będziesz mnie więcej podglądać w kąpieli. Potrzebuję trochę prywatności.
    Wojtek nie wiedział, co powiedzieć.
  • No, proszę, teraz możesz się napatrzeć – zachęcała go Marta, gdy już zrzuciła stanik – co, teraz to się wstydzisz?
    Chłopak nieśmiało podniósł wzrok i spojrzał na biust cioci. Jej cycusie były bardzo seksowne, bardzo jędrne, ich skóra była napięta i gładka. Marta wpadła na pomysł.
  • Jak chcesz, to możesz nawet dotknąć – powiedziała.
    Wojtek był zachwycony tą propozycją, zapominając o wstydzie podniósł dłoń i położył ją na piersi. Masował ją leciutko, bojąc się ścisnąć mocniej. Marta wzięła drugą dłoń chłopaka, położyła ją na swojej drugiej piersi i przycisnęła je do nich mocno.
  • Możesz sobie pougniatać – uśmiechnęła się.
    Wojtek zabrał się za to ochoczo.
  • Posłuchaj, pozwolę ci teraz pobawić się moim ciałem. W „celach edukacyjnych”. Podotykaj sobie, ile chcesz. Wiem, jak to jest być w twoim wieku. Ale obiecaj mi w zamian, że przestaniesz onanizować się po nocach, nie chcę tego więcej słuchać. I że przestaniesz kopcić fajki. Chcę cię wychować na porządnego faceta, jestem to winna twojej matce. Obiecujesz?
    Chłopak zdziwił się, że ciotka o tym wie, ale teraz nie miało to dla niego dużego znaczenia.
  • Obiecuję – rzekł tylko i zaczął dalej bawić się cycuszkami swojej matki chrzestnej.
    Marta podeszła do fotela i usiadła w nim, żeby jej było wygodniej. Wojtek uklęknął przed nią i jeździł rękami po jej biodrach, brzuchu i piersiach, co jakiś czas ściskając sutki. Kobieta siedziała obojętnie i czekała, aż chłopak się namaca.
  • Daj znać, jak zaspokoisz swoją ciekawość co do mojego ciała – powiedziała.
  • Dobrze.
    Wziął sutka ciotki do ust i zaczął go ssać, palcem jeżdżąc po jej udzie. Dźwięk, jaki wydawał jego paznokieć przesuwający się po materiale jej rajstop, był muzyką dla jego uszu. Penis chłopaka znów zesztywniał i był gotowy do boju. Marta wzięła jakąś gazetę ze stolika i zaczęła ją czytać.
  • Mogę zdjąć ci majteczki, ciociu? – spytał po jakimś czasie Wojtek.
  • No dobrze – odpowiedziała mu. Skoro obiecała całe swoje ciało do jego dyspozycji, to teraz musi się wywiązać z obietnicy.
    Wojtek wsadził ręce pod gumkę jej rajstop i zaczął je zsuwać. Marta, dalej czytając gazetę, lekko uniosła miednicę do góry, by umożliwić mu ich zdjęcie. Po drodze chłopak zahaczył o jej majtki, wsadził kciuki pod ich gumkę i zaczął zsuwać je razem z rajstopami. Jego dłonie, obnażając ją, jechały po udach. Zsuwane rajstopy zaczęły marszczyć się na kolanach kobiety, Wojtka bardzo podniecał ten widok. Gdy wreszcie ją rozebrał do końca, zaczął przyglądać się jej cipce. Była różowiutka, gładka i wygolona. Przybliżył do niej twarz, pachniała pięknie. Położył na niej swoją głowę, delektując się jej zapachem. Następnie zaczął ją delikatnie lizać. Marta w tym momencie poczuła lekkie podniecenie, z jej cipki zaczął wydzielać się sok, który Wojtek zlizywał ze smakiem. Odłożyła gazetę i przycisnęła głowę chrześniaka do swojej myszki. Westchnęła cicho. Jego pieszczoty zaczęły na nią działać. Poczęła lekko poruszać miednicą w górę i w dół, przyciskając głowę chłopaka do swojej cipeczki. Od dawna nie była z mężczyzną, była wyposzczona, więc podniecenie zaczęło dawać się jej we znaki. Chciała się zaspokoić, ale nie wypadało jej się masturbować przy swoim chrześniaku, więc postanowiła zrobić to potem w wannie. Zobaczyła, że penis chłopaka ledwo mieści się w jego spodniach, więc kazała mu wstać i zaczęła zsuwać portki w dół. Jego ptaszek, który właśnie został „wypuszczony na wolność”, znalazł się teraz naprzeciwko jej twarzy i pulsował podniecająco. Wzięła go do ręki i ścisnęła, po czym przystawiła go do swoich ust i ucałowała delikatnie. Wojtek westchnął. Następnie Marta wypuściła go z uścisku i jeździła po nim palcem, w górę i w dół, zahaczając raz po raz o jego czuły punkt. Doprowadzało to chłopaka do szaleństwa. Marta także czuła się już strasznie podniecona, więc chciała szybko zaspokoić Wojtka, by potem udać się do łazienki i tam zrobić sobie dobrze. Przyciągnęła jego penisa i dotknęła nim do swojej piersi. Sutkiem ocierała się o jego żołądź. Wojtek patrzył na to z góry i był coraz bardziej podniecony tą sytuacją. Po paru minutach ocierania się kutasem o cycki cioci, Wojtek osiągnął orgazm. Jego sperma zalała biust Marty. Dyszał przy tym głośno z rozkoszy, a gdy skończył, Marta wstała i powiedziała:
  • Widzisz, pobrudziłeś mnie. Muszę iść się teraz wykąpać. Na dzisiaj dość zabawy.
  • Dziękuję, ciociu. Przepraszam, że się na ciebie spuściłem, ale sama mnie do tego doprowadziłaś…
  • I co, fajnie było? Tak jak to sobie wyobrażałeś?
  • Lepiej – uśmiechnął się.
    Marta, idąc w stronę łazienki, rzuciła jeszcze do niego na odchodne:
  • Pamiętaj, co mi w zamian obiecałeś.
  • Pamiętam, pamiętam.
    Gdy zniknęła w łazience, Wojtek położył się na łóżku i myślał o tym, co zaszło. Gdy tak to sobie przypominał, to po paru minutach poczuł, że jego mały koleżka znów zesztywniał i że ma ochotę na cipkę Marty. Podniósł z podłogi jej rajstopy, które były zwinięte w kulkę razem z majtkami, i zaczął się nimi pocierać po kutasie. Po jakimś czasie poczuł, że nie wytrzyma. Miał marzenie i teraz postanowił je spełnić. Powie ciotce wprost, że chce ją przelecieć. Skoro pozwoliła mu na te macanki, to czemu nie miałaby dać mu włożyć kutasa do cipki? Bał się, co będzie jeśli ciotka nie zechce, ale postanowił zaryzykować. Wstał z łóżka, rozebrał się do naga i ruszył w stronę łazienki. Marta napuściła wody do wanny i weszła do niej. Zanurzając się w gorącej wodzie czuła się błogo. Na cyckach wciąż miała spermę swojego chrześniaka, zaczęła ją więc po nich rozcierać. Drugą rękę położyła na swojej muszelce i bawiła się nią. Było jej dobrze, robiło się coraz lepiej, gdy nagle drzwi otworzyły się z impetem i do środka wszedł pewnym krokiem Wojtek. Już nic nie zostało z jego uprzedniego zawstydzenia, teraz wiedział, czego chce. Podszedł do wanny i stanął przed Martą ze sterczącą pałą na wierzchu. Ostentacyjnie patrząc się na biust swojej chrzestnej, zapytał:
  • Ciociu, a może pozwoliłabyś mi wsadzić mojego małego do twojej… no wiesz… – Wojtek nie wiedział, jak nazwać myszkę cioci, użył więc najprostszego określenia – …do twojej cipki? Oczywiście w „celach edukacyjnych” – uśmiechnął się po łobuzersku.
    Marta nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Naprawdę się o to spytał, czy może jej się przesłyszało? Była oburzona, zamierzała spoliczkować Wojtka, jednak jej złość była mniejsza od jej podniecenia. Wojtek, który długo nie usłyszał odpowiedzi, znów się speszył i już chciał wyjść z łazienki, Marta jednak rzekła do niego:
  • Obiecałeś, że nie będziesz mnie więcej nachodził w łazience – w jej głosie słychać było złość.
  • Obiecałem, że nie będę cioci podglądał z ukrycia, a ja tu jawnie wszedłem – odpowiedział, uśmiechając się lekko.
    Marta pogładziła go palcem po kutasie.
  • Och, Wojtek, Wojtek, co z ciebie będzie? Jesteś nienasycony. Przed chwilą spuściłeś mi się na cycki i jeszcze nie masz dość? No dobrze, właź do wanny.
  • Naprawdę, pozwoli mi ciocia? – chłopak nie mógł uwierzyć.
  • Naprawdę, no już, właź, bo się rozmyślę.
    Wskoczył do wanny i usiadł naprzeciwko ciotki. Główka jego sterczącego prącia wystawała ponad powierzchnię wody. Marta pochyliła się nad nią i zaczęła ją lekko całować. Ciało Wojtka przeszywały dreszcze rozkoszy. Położył dłonie na ramionach swojej matki chrzestnej i gładził ich gorącą skórę. Po jakimś czasie Marta przysunęła się do niego, jej nabrzmiała z podniecenia cipka dotknęła kutasa chłopaka. Ocierali się chwilę o siebie swoimi narządami, po czym doświadczona Marta zaczęła wprowadzać pałę Wojciecha do środka. Nadziewała się na niego coraz mocniej, aż doszła do samego końca. Jego penis wypełnił ją całą, jęknęła cicho z rozkoszy. Wojtek złapał ją za pośladki i przyciskał do siebie. Obydwoje zaczęli poruszać miednicami i wydawać z siebie pomruki przyjemności. Marta oplotła go nogami. Patrzyli sobie w oczy spod przymrużonych z rozkoszy powiek. Kobieta podskakiwała coraz mocniej i mocniej, aż woda wylewała się z wanny, jej biust falował, piersi co chwilę odbijały się od brody chłopaka, by potem opadając w dół otrzeć się sutkami o jego klatkę i znów powędrować do góry. Wojtek chciałby pomacać te skaczące cycuszki, ale dłonie miał zajęte ugniataniem pośladków, więc zostało mu tylko pochylić głowę i w locie złapać pierś Marty do buzi. Przygryzł ją tak, że aż ją zabolało, jednak ból się dla niej teraz nie liczył, skupiała się na przyjemności. Już dochodziła. Wojtuś masował ją po tyłku z młodzieńczą namiętnością, podniecało ją to. Jej wargi wygięły się, twarz przeszedł skurcz, zamknęła oczy i odchyliła się do tyłu, podpierając się dłońmi o dno wanny. Głośno krzyczała, Wojtek nigdy nie widział cioci w takim stanie, podniecało go to. Jej cipka zacisnęła mu się na kutasie, jego również to doprowadziło do szczytowania. Razem przeżywali tą cudowną chwilę. Sperma Wojtka rozlewała się w cipce Marty, potęgowało to jej rozkosz. Po wszystkim zeszła z niego, z jej pochwy wylatywało to, co chrześniak jej przed chwilą podarował, jego nasienie śmiesznie wirowało w wodzie. Marta oddaliła się od Wojtka i oparła się zrelaksowana o poręcz wanny, Wojtek chciał zrobić to samo, naprzeciwko niej, ale powiedziała do niego, oddychając ciężko:
  • No, już, dosyć tego dobrego. Wychodź, wycieraj się i marsz do łóżka. Ja tu sobie jeszcze posiedzę.
    Wojtek niechętnie się jej posłuchał i wyszedł z łazienki. Marta czuła się teraz błogo, jej myśli rozpływały się. Zasnęła w wannie, lecz przed zaśnięciem zdążyła sobie pomyśleć, że czasami może przestawać być dla Wojtka matką chrzestną i zamieniać się wtedy w jego kochankę, by dać ujście zarówno jego, jak i swojemu pożądaniu.

Grzeczny chłopiec

Zawsze byłem spokojnym i cichym chłopcem. Miałem wtedy 16 lat, chodziłem do pierwszej klasy szkoły średniej. Byłem dość dobrym uczniem. Pani od angielskiego bardzo mnie lubiła. Namówiła mnie na konkurs, i zaproponowała że będzie mnie uczyć. Przychodziłem do niej po szkole aby mi pomagała z nauką. Przyszedłem pewnego wieczoru ubrany dość luźno. Zapukałem do drzwi i oczekiwałem aż stanie w nich pani Agnieszka. Otworzyła mi drzwi blondynka, włosy sięgały jej za ramiona, średniego wzrostu, szczupła ale z krągłymi piersiami. Jej pupa była lekko wypięta. Ubrana była w krótką spódniczkę dość luźną i top. Włosy miała spięte z tyłu żeby jej nie przeszkadzały.
Uśmiechnęła się do mnie przyjemnie i powiedziała:
-No chodź… musisz się uczyć..-popatrzyła mi w oczy i uśmiechnięta poszła do pokoju w którym mnie uczyła.
Poszedłem za nią, zamknąłem za sobą drzwi i po chwili byłem w pokoju. Usiadłem na swoim miejscu. W pokoju było biurko przy którym mnie uczyła. Siedzieliśmy na przeciwko siebie, podsunęła mi kartkę i rzuciła:
-No to zaczniemy małą kartkóweczką…-uśmiechnęła się do mnie i dodała-Ale teraz zaostrzymy zasady, jeden błąd równa się jeden kwadrans dłużej.
-Dobrze-powiedziałem posłusznie wiedząc że ona i tak postawi na swoim, w szkole wszyscy się jej bali. Trzeba było jej przyznać że nikt inny nie potrafił tak trzymać klasy w ryzach. Radziła sobie lepiej niż nie jeden facet.
Podała mi długopis- Masz 15 minut na napisanie.
Chwyciłem go w dłoń i zacząłem pisać. Denerwowałem się bardzo bo nie szło mi to za dobrze, Pani Agnieszka wstała i podeszła do mnie z tyłu. Czułem jej dłoń na karku. Gładziła mnie delikatnie i drapała.
-Spokojnie… nie zjem Cię jak Ci nie pójdzie-powiedziała chcąc mnie uspokoić. Krępowało mnie to że mnie dotyka inaczej niż ucznia. Skończyłem kartkówkę i odsunąłem ją prostując się. Pani Agnieszka przestała mnie dotykać i usiadła na przeciwko mnie. Sprawdzała w milczeniu patrząc co chwilę na mnie.
-Noo to posiedzisz tu jeszcze godzinkę gratis…-powiedziała spokojnie i zaczęła wyciągać potrzebne nam podręczniki. Widziałem że jest zawiedziona, zawsze wymagała ode mnie najwięcej, czasem aż za dużo.
Zaczęła mnie uczyć i tłumaczyła mi wszystko dokładnie. Po prawie dwóch godzinach czułem że mi mózg paruje. A jeszcze miałem karną godzinę, czułem że zwariuję. Kiedy nastąpiła godzina końca, Pani Agnieszka spakowała książki. Spytałem cicho:
-To znaczy że mogę już iść? Bez odrabiania tej karnej godziny…?-spytałem łagodnie spoglądając na nią.
-Wiesz Pawełku może zjesz ze mną kolację?-spytała mnie spoglądając mi w oczy po czym dodała jakby chcąc się wytłumaczyć- Znaczy bo..długo nie miałam okazji z kimś po prostu zjeść i…-poczułem że jest jej głupio.
Spojrzałem na nią bez słowa a ona zarumieniona opuściła wzrok, pierwszy raz widziałem ją kiedy się czegoś na prawdę wstydzi. W szkole nigdy nie okazywała emocji a speszyła się przy uczniu. Nie chciałem żeby pozostał jakiś niesmak między mną a moją nauczycielką więc postanowiłem się zgodzić.
-Dobrze, zjem z Panią- powiedziałem spoglądając na nią i próbując się uśmiechnąć ale wyszło to sztucznie.
-No to idę do kuchni…a Ty się rozgość-uśmiechnięta poszła do kuchni i zaczęła robić kolację.
Ja usiałem na kanapie w salonie i rozglądałem się po nim, było bardzo przytulne i bardzo było widać kobiecą rękę. Było dużo kwiatów i pamiątek rodzinnych. Po jakimś czasie przyszła Pani Agnieszka z dwiema porcjami spagetti, Usiadła obok mnie i postawiła je na ławie.
-Czego się napijesz? Soku, herbaty może kawy?-spytała patrząc na mnie i lekko się uśmiechając.
-Soku…-odpowiedziałem krótko krępując się lekko. Nie umiałem się zbytnio zachować w takiej sytuacji. Krępowało mnie to bardzo i czułem się nieswojo. Moja korepetytorka i nauczycielka w jednym wstała i poszła do kuchni, nie musiałem długo czekać. Przyniosła mi szklankę soku i usiadła obok.
-Smacznego- uśmiechnęła się do mnie i wzięła swój talerz po czym zabrała się za jedzenie. Czułem jej wzrok na sobie przez cały czas.
-Wzajemnie-odpowiedziałem tylko i sam wziąłem się za jedzenie. Przysunęła się do mnie i poczułem jak gładzi mnie po karku lekko.
-Smakuje Ci?-spytała i cały czas pieściła mój kark. Patrzyła na mnie cały czas.
-Tak..bardzo-odpowiedziałem grzecznie, nie chciałem jej się narażać.
Odsunęła się, chyba poczuła że jest mi głupio. Upadł jej widelec ja odruchowo odstawiłem talerz i schyliłem się. Chwyciłem widelec i podnosiłem wzrok w jej stronę, spojrzałem niechcący pod jej spódniczkę. Widziałem że ma dość skąpe majtki. Kiedy się wyprostowałem popatrzyłem w jej oczy. Uśmiechnęła się i lekko stuknęła mi palcem w nos.
-A oczka gdzie Ci uciekły?-spytała wesoło i popatrzyła mi w oczy.-Coo? Gdzie to się patrzy?
-Przepraszam…-powiedziałem cicho speszony, siedziałem zawstydzony.
-Nic się nie stało. Wiem że w Twoim wieku chłopcom trudno nie patrzeć.-powiedziała wyrozumiale, odstawiła talerz u poczułem jak głaszcze mnie po głowie. Wplotła swoje sprawne palce w moje włosy i lekko drapała mnie po niej. Wiedziała że to bardzo lubię, odruchowo przysunąłem głowę do jej dłoni. Rozbawiło ją to.-Ty jesteś takim kotem co?-spytała chichocząc.
-A czy Ty już byłeś z jakąś dziewczyną?-spytała mnie nagle, czułem jej spokojny oddech na moim karku.-Wybacz ale ciekawa jestem… widziałam jak koleżanki patrzą na Ciebie.
-Nie ja nigdy…-powiedziałem cicho zawstydzony. Spojrzałem na nią, zobaczyłem iskierki w jej oczach. Wzięła swoją dłoń ze mnie i zobaczyłem jak podwija swoją spódniczkę. Widziałem jej skąpe majtki a po chwili wsunęła rączkę w nie. Widziałem jak rusza w środku ręką. Wyciągnęła po chwili mokrą dłoń od swoich soczków. Nie wiedziałem co zrobić, patrzyłem tylko. A ona uśmiechając się położyła mokre palce na moich ustach i przejechała po nich. Zaczęła lekko wciskać paluszek do nich. Rozwarłem je ulegle pozwalając jej wsunąć palec w moje usta. Lekko zlizałem z niego jej soczki. Smakowały mi bardzo, nie myślałem że to takie dobre. Spojrzałem w jej oczy.

  • Smakuje?-spytała patrząc na mnie z uśmiechem. Wyciągnęła paluszek i zsunęła swoją dłoń na moją klatkę.
    -Tak..-powiedziałem nieśmiało, nie wiedziałem kompletnie jak mam reagować i co robić.
    -Pawełku… wiesz marzę o tym abyś teraz się rozebrał i ukląkł tu przede mną-powiedziała spokojnie patrząc na mnie.- Zrobisz to dla mnie? Proszę nie odmawiaj.
    Bez słowa wstałem i pozbyłem się swojej garderoby. Stałem przed nią skrępowany, mój penis lekko wisiał w stanie spoczynku. Klęknąłem przed nią i spojrzałem w oczy.
    Pani Agnieszka powoli wstała i ściągnęła swój top po czym odrzuciła go na bok. Rozpięła stanik i zsunęła go przy okazji pozbyła się majtek. Usiadła wygodnie rozszerzając uda. Miałem idealny widok na jej ociekającą od soczków podniecenia dziurkę. Chwyciła mnie za kark i pogładziła czule. Przysunęła lekko moją głowę do niej tak że poczułem jej wilgoć na ustach.
    -Błagam…wyliż ją…zrobię wszystko tylko to zrób! Zrobię co chcesz dobrze? Tylko zaspokój mnie.-wyjęczała podniecona i patrzyła na mnie błagalnie.
    Powoli przeciągnąłem języczkiem od dołu do góry jej szparki. Prawie od samej pupy do końca łechtaczki. Nigdy nie robiłem kobiecie minety więc nie za bardzo wiedziałem jak się do tego zabrać. Powoli lizałem jej szparkę od dołu do góry, mój miękki, chropowaty języczek przemykał po jej sromach. Jęczała cichutko i patrzyła na mnie z góry gładząc mnie po karczku. Powoli przyspieszyłem ruchy, pociągałem gwałtowniej moim niewprawnym jeszcze językiem.Wsunąłem języczek a ona wplotła paluszki w moje włosy. Ruszałem szybko języczkiem na boki ruszając głową góra dół tak że jeździłem po całej powierzchni jej dziurki. Pani Agnieszka jęczała coraz głośniej, wiedziałem że jest jej dobrze. Lekko mnie dociskała do niej, czułem jej wilgoć. Powoli chwyciłem jej łechtaczkę w usta i ssałem. Czułem się jak bym miał smoczek w ustach. Dłońmi gładziłem jej uda aż w końcu wjechałem dwoma palcami jednej ręki do jej szparki. Ruszałem nimi powoli w różne strony ocierając jej ścianki. Cały czas ssałem mocno jej łechtaczkę. Jej jęki stawały się głośniejsze. Oddech miała płytki i bardzo szybki. Mój przyssany języczek szalał na jej łechtaczce która byłą bardzo podatna na pieszczoty. Po chwili Pani Agnieszka wpadła w ekstazę, jęczała a jej szparka mocno zaczęła wylewać z siebie nektar. Pulsowała jak szalona. Pierwszy raz spowodowałem orgazm kobiety. Byłem z siebie zadowolony. Zlizałem to co należało do mnie, nagrodę za mój trud czyli jej słodki nektar.

Sesja zdjęciowa

Obudziłam się około 5 mąż spał na plecach i jego kutasek stał na baczność miał pewnie jakiś dobry sen. Postanowiłam to wykorzystać i wzięłam go w usta już po chwili wystrzelił z taką siłą że większość od razu połknęłam. Przebudził się ale powiedział tylko dzięki i obrócił się na bok i spał dalej. Wstałam i nago poszłam do łazienki wzięłam prysznic i owinięta ręczniczkiem zeszłam na dół domu do kuchni gdzie teściowa szykowała śniadanie. Spytałam w czym mogę pomóc, odpowiedziała pokrój pomidory i czy chcę kawy. Zaczęłam kroić pomidory i gdy chciałam wyjąć talerz z szafki spadł mi ręcznik. Teściowa spojrzała na mnie i powiedziała że mam ładne ciało i Monia na pewno zrobi mi śliczne zdjęcia których na pewno nie będę musiała się wstydzić. Osłoniłam się ręcznikiem i piłyśmy kawę wesoło rozmawiając. Około 6:30 na śniadanie zrzedł Andrzej i zaraz za nim Monika, okazało się że teść pojechał już przed 5 do lasu na jakąś wycinkę. Monika jak mnie zobaczyła powiedziała: -widzę że Kaśka już gotowa do zdjęć, Andrzej mam nadzieję że trochę pomożesz -oczywiście tylko nie wiem co mam robić poza patrzeniem -możesz zabrać koc i parę Kaśki ubrań i będziesz trzymał ekran do światła Po śniadaniu ubrałam koszulę flanelową dżinsy i klapki i poszliśmy na łąkę koło stawu teściów, gdzie pasła się ich krowa. -no bierzemy się do roboty Monika zaczęła instruować Andrzeja jak ma odbijać światło tym ekranem a ja zdjęłam ciuchy i nago podeszłam pogłaskać krowę. -przytul się do niej będzie super zdjęcie -no dwie lesbijki na łące zażartował mąż -a co jesteś zazdrosny spytałam Monika zrobiła jeszcze kilka zdjęć i powiedziała że jutro pojedziemy zrobić zdjęcia w jakiś starych ruinach bo jej koleżanki tata jest tam stróżem i umówiła się że będziemy mogli wejść bo w niedziele ekipy remontowe nie pracują. Stwierdziłam że może byśmy się trochę poopalali na kocu bo słoneczko fajnie zaczęło grzać a ja przynajmniej już byłam rozebrana. Monika z Andrzejem powiedzieli że nie mają strojów. -to ja pół dnia chodzę przy was nago a wy nie możecie chociaż godzinkę Mąż szybciutko się rozebrał i położył się przy mnie na brzuchu(chyba trochę się podniecił)Monika dopiero jak on leżał zdjęła sukienkę i położyła się w majtkach z mojej drugiej strony. -ściągaj te gatki bo ja ci je zdejmę -no dobrze ale Andrzej nie patrz Po półgodzinie Monika powiedziała że idzie do domu obrobić zdjęcia na komputerze. Dopiero jak odeszła Andrzej się ożywił: -wiesz jak zaczęłaś pozowanie to patrzyłem na twoje ciałko tak jakbym cię widział nagą pierwszy raz. Obrócił się na plecy a ja się przytuliłam do niego. -jestem ci coś winien za poranne przebudzenie twoje usta były naprawdę niesamowite Po tych słowach zaczął pieścić moją łechtaczkę (krowa pewnie widząc nasze harce żałowała że nie ma z nią byka) Zaczęliśmy zbierać zbierać się na obiad ubrałam dżinsy -i tyle ubrań ci na razie wystarczy powiedział Andrzej. Więc podwinęłam nogawki spodni i szłam polną drogą boso z gołymi piersiami. Dochodziliśmy już do furtki i mąż zobaczył że mama stoi przed domem podał mi koszulę. Ubrałam ją ale nie zapinałam guzików tylko związałam ją nad pępkiem. Po obiedzie Monika poprosiła bym przyszła do jej pokoju wybrać zdjęcia które możemy pokazać. Wybrałyśmy z 20 zdjęć i potem Monika zaskoczyła mnie -ty diablico wczoraj przy grillu nie miałaś majtek -a skąd wiesz przecież było ciemno -ale na kilku zdjęciach z fleszem widać Dziwne jeszcze chwile temu pozowałam jej nago do zdjęć które zgodziłam się pokazać teściowej ale trochę było mi wstyd żeby widziała te przy grillu. Monika wybrała takie gdzie nie było widać mojej myszki, to że na trzech zdjęciach było widać dokładnie moje piersi łącznie z sutkami. Teściowa zawołała: -Kasia przyjdź do mnie mam coś dla ciebie -już idę mamo -wiesz uszyłam dla ciebie sukienkę i musisz ją przymierzyć -dobrze tylko pójdę ubrać bieliznę -gdzie będziesz łazić co to wstydzisz się mnie? -no nie Sukienka była letnia do kolan i z odkrytymi plecami. -pasuje to po kawie i cieście pozszywam ją na maszynie i jutro będzie gotowa. Poszłam na piętro gdzie mój Andrzejek siedział na balkonie i palił papierosa. -no myślałem że moja posłuszna żona o mnie zapomniała -co pan sobie życzy zanim pójdziemy na kawę -ściągaj te ciuchy i choć na papierosa Po raz kolejny tego dnia rozebrałam się i nago wyszłam na balkon, po papierosie na kanapie leżały już ubrania dla mnie w które się ubrałam(nie było tego wiele)cienkie leginsy i sweterek do połowy pupy ale z dziurkami że było widać brodawki. Podczas picia kawy Monia włączyła płytę ze zdjęciami i trochę się dziwnie czułam widząc siebie nagą na zdjęciach. Mąż po kawie powiedział że idziemy na spacer do lasu więc mogę ubrać adidasy więc już nie protestowałam że bez skarpet nie lubię bo bym jak poprzedni wieczór została boso a po lesie to raczej źle by się chodziło. Jak wróciliśmy do domu to siadaliśmy do stołu na kolację gdyż teść wrócił z wyrębu bardzo zmęczony. Po kolacji poszłam z mężem na łąkę po krowę wracając z nią do obory Andrzej pieścił moje piersi. Usiedliśmy przed domem i patrzyliśmy na gwiazdy, gdy już wszyscy zasnęli mój pan się odezwał: -rozbieraj się -co znowu? -nie dyskutuj Więc zdjęłam buty, leginsy i sweter i tak siedząc nago obok męża przerwał nam to lenistwo dzwonek telefonu. Okazało się że Andrzej musi jutro rano wracać bo coś tam ważnego jest w firmie. Umówiliśmy się że on pojedzie i jak tylko będzie mógł to przyjedzie z powrotem.

Brunetka

Po kilku tygodniach wspólnych spotkań, uległa Edyta została naszą seksualną niewolnicą. Zamieszkaliśmy razem. W łóżku sypiała w naszych nogach. Jednym z jej obowiązków było trzymanie w ustach mojego kutasa, przez całą noc. Teraz też leżała zwinięta w kłębek z głową spoczywającą na moim podbrzuszu. Ssała przez sen główkę penisa, który pęczniał tradycyjnie w sobotni poranek.

Położyłem rękę na blond włosach i wczepiłem się w nie palcami. Pchnąłem głowę w dół, czując jak sztywny penis dotyka jej podniebienia. Pchnąłem mocniej, przeciskając się przez gardło. Zacisnęła usta na jego trzonie i rozluźniła mięśnie szyi. Bez oporów onanizowałem się jej namiętnymi, gorącymi ustami. Obok leżała Barbara, którą przytulałem lewym ramieniem. Długie, czarne włosy rozrzucone były na moim torsie. Spała głęboko, spokojnie oddychając.

Trzymałem mocno włosy Edyty i coraz szybciej posuwałem penisa jej usteczkami. Dziewczyna masowała przy tym moje dorodne, pełne spermy jądra. Nadeszło przyjemne uczucie szczytowania. Spuszczałem się głęboko do jej gardła, szybko oddychając. Dziewczyna ściskała mnie za jaja i łapczywie połykała wszystkie porcje wytrysku. Na koniec wyssała mnie do ostatniej kropli, nie wypuszczając fiuta z buzi. Pogłaskałem ją po głowie, zamknąłem oczy i ponownie usnąłem.

Obudziły mnie jęki Barbary, która nadal przytulała się do mnie. Między jej udami znajdowała się twarz Edyty, ruchliwym języki pieścił sztywną łechtaczkę. Ścisnąłem mocno piersi Brunetki, ssałem i przygryzałem sterczące sutki. Edyta na zmianę wchodziła językiem do jej cipki albo ssała łechtaczkę. Po kilku minutach doprowadziliśmy ją do bardzo głośnego orgazmu. Podejrzewam, że te krzyki obudziły naszych sąsiadów. Edyta wstała z łóżka i wyszła z sypialni, kręcąc prowokująco gołymi pośladkami.

  • Cudowna jest ta suczka. Chyba nie żałujesz, że zamieszkaliśmy razem? – spytała Barbara i pocałowała mnie w usta.
    Odwzajemniłem pocałunek, wpychając język głęboko do jej buzi. W trakcie namiętnego całowania masowała mi kutasa, doprowadzając go do pełnego wzwodu. Klęknąłem między jej udami, podniosłem za biodra i wszedłem w gorącą, mokrą cipkę. Pieprzyłem ją, patrząc jak ściska i masuje swoje nabrzmiałe piersi. W tracie naszego stosunku wróciła Edyta, niosąc śniadanie na tacy.

Postawiła ją na szafce i przyłączyła się, siadając Barbarze na twarzy. Ta rozchyliła dłońmi jej pośladki i lizała cipkę, Edyta ssała i całowała moje sutki. Ciężko dyszałem, wbijając kutasa w kurczącą się dziurkę Dziewczyny głośno jęczały z rozkoszy. W momencie wytrysku wyszedłem z Barbary. Edyta pochyliła się bardziej i przyjęła kolejne porcje spermy w zmysłowe usta. Wyssała mnie i wylizała do czysta. Przez kolejne minuty panie pieściły się wzajemnie w pozycji 69, doprowadzając do wspólnego szczytowania.

Po chwili odpoczynku zjedliśmy śniadanie w łóżku. Następnie udaliśmy się do łazienki. Puściłem wodę do dużej, narożnej wanny. Napalone dziewczyny weszły pod prysznic i znowu zaczęły się całować w strumieniach natrysku. Barbara uniosła dłońmi swoje pełne, duże piersi i lizała sterczące, wrażliwe sutki. Edyta kucnęła i pieściła językiem jej gładko wygoloną cipkę. Noga Brunetki spoczęła na ramieniu niewolnicy, otwierając drogę między rozchylone uda. Edyta chwyciła ją za pośladek, palcami drugiej ręki zaczęła penetrować wilgotną cipkę Barbary. Następnie cała dłoń zniknęła pomiędzy opalonymi udami. Posuwała ją szybko i głęboko, doprowadzając do kolejnego głośnego orgazmu.

Zanurzyłem się w wannie, wypełnionej gorącą wodą i zaprosiłem je do siebie. Edyta umyła mnie przy pomocy miękkiej gąbki, najwięcej czasu poświęcając jądrom i penisowi. Doprowadziła go tym do kolejnego wzwodu. Następnie zajęła się Barbarą, która w trakcie mycia posuwała dłonią kutasa, utrzymując go w pełnej gotowości do działania.

  • Siadaj na wannie i rozłóż nogi! – rozkazałem Edycie, kiedy skończyła mycie Brunetki.
    Namydliłem jej cipkę i przy użyciu maszynki, powoli i dokładnie wygoliłem z jasnych włosków. Przejechałem językiem po aksamitnej, gładkiej skórze. Przez chwilę drażniłem koniuszkiem języka twardą łechtaczkę.
  • Teraz obróć się i wypnij dupę, niewolnico!

Podniecona Edyta stanęła tyłem do mnie, pochyliła do przodu i oparła o brzeg wanny. Położyłem dłonie na wypiętych pośladkach. Barbara nakierowała sztywnego penisa na różową dziurkę. Wepchnąłem go do końca, przyciskając jądra do kobiecych ud. Pieprzyłem ją od tylu mocno i gwałtownie. Brunetka całowała mnie i masowała moje jaja. Otwartą dłonią okładałem wypięte pośladki silnymi klapsami, pozostawiając czerwone odbitki na napiętej skórze.

Odgłosy uderzeń i krzyki Edyty odbijały się echem o kafelki w łazience. Tym razem kopulacja trwała długo. Wypięta dupa nabrała purpurowego koloru. Wreszcie nadszedł wytrysk. Wypełniłem spermą ciasną cipkę niewolnicy, nie przerywając pocałunku z Barbarą. Po wszystkim dziewczyny klęknęły i wylizały kutasa i jądra do czysta. Zostawiłem i wyszedłem, żeby przygotować coś mocniejszego do picia. Po kilku minutach dołączyły do mnie, owinięte białymi ręcznikami. Podałem im drinki z lodem i wypiliśmy za miły poranek. Zlustrowałem wzrokiem Edytę.

  • Znam faceta, który zajmuje się piercingiem w domu klienta – powiedziałem między jednym a drugim łykiem drinka – Niewolnica powinna być zakolczykowana.
    Dziewczyna popatrzyła z niedowierzaniem na Barbarę.
  • Dobry pomysł – odpowiedziała Brunetka – spróbuj go tutaj ściągnąć, najlepiej dzisiaj.
    Wyszukałem numer telefonu i zadzwoniłem do fachowca od kolczykowania. Zgodził się przyjechać w ciągu godziny. Nalałem Edycie kolejnego drinka.
  • Znieczul się porządnie, to będzie mniej bolało.
    Kiedy rozległ się dzwonek do drzwi, poszedłem otworzyć i wprowadziłem fachowca do salonu. Był łysy, barczysty i bardzo umięśniony. Odkryte przedramiona i bicepsy pokrywały tatuaże. W nosie i uszach błyszczały kolczyki. W ręce trzymał skórzany kuferek. Ślicznotki siedziały w fotelach i sączyły drinki z lodem. Mężczyzna przyglądał się im z zainteresowaniem.
  • Która z was ma być przyozdobiona… a może obie?
  • Dzisiaj ta z jasnymi włosami – odpowiedziała na pytanie Barbara.
  • To proszę rozebrać się i położyć na stole – zwrócił się do Edyty.
  • Ale ja się boję – odparła drżącym głosem.
  • Milcz, niewolnico. Leżeć! – krzyknęła Barbara i zerwała z niej ręcznik.

Naga Edyta położyła się na blacie. Przyniosłem sznur i przywiązałem rozłożone nogi i ręce do nóg mebla. Fachowiec patrzył z pożądaniem na młode, seksowne ciało dziewczyny. Pokaźne wybrzuszenie spodni wskazywało, że zrobiła na nim pozytywne wrażenie. Stanął nad nią i położył kuferek na stole.

  • Co kolczykujemy dzisiaj?
  • Proponuję cipkę i sutki – odpowiedziała Brunetka.

Otworzył kuferek i wyjął tacki pełne kolczyków. Wybrała złotego banana i dwa kółka. Wyciągnął z kuferka narzędzia i klęknął między udami Edyty. Naciągnął szczypcami skórę nad łechtaczką i przebił grubą igłą. Niewolnica zawyła. Barbara wstała z fotela, pochyliła się nad głową Edyty i wepchnęła język w jej usta. Fachowiec wprowadził bananka i zakręcił gwintowaną kulkę. Następnie wstał i pochylił się nad nagim ciałem. Szczypce zacisnęły się na lewym sutku. Naciągnął go i przebił u podstawy. Barbara skutecznie kneblowała językiem i pocałunkami jęczącą Edytę. Złote kółko wypełniło otwór w sutku. Analogicznie postąpił z drugim i wyprostował się. Barbara przerwała pocałunek i popatrzyła na dzieło, następnie na jego twórcę.

  • Śliczne. Pan też ma takie ozdoby w intymnym miejscu?
  • Owszem, mam.
  • Mogłabym zobaczyć?

Mężczyzna rozpiął rozporek, z którego wyskoczył wielki penis we wzwodzie. Oplatał go wytatuowany wąż. Od spodu zwisało w szeregu dziesięć okrągłych, metalowych kolczyków. Barbara jęknęła z wrażenia, podeszła do niego i klęknęła. Szeroko otworzyła usta i wzięła go do buzi. Wielka, sztywna pała ledwie mieściła się ustach. Obciągała, śliniąc się przy tym obficie. Nie była w stanie wziąć go w całości, do końca. Wypuściła ociekającego śliną kutasa i nakierowała na zakolczykowaną cipkę Edyty.

  • Jej też się coś należy… w nagrodę, że była taka dzielna.
    Monstrualny penis powoli zagłębił się w różowej dziurce. Kolczyki jeden po drugim znikały w rozciągniętej do granic możliwości cipce. Edyta wyła jak potępiona i szarpała sznurem, krępującym jej ręce.
  • Nie! Nie zmieści się! Rozerwiesz mnie, potworze!
  • Wszystko się zmieści – odparł spokojnie i kontynuował penetrację.

Barbara klęczała za fachowcem i przyglądała się wchodzącemu w Edytę kutasowi. Jedną dłonią masował podbrzusze brutala, drugą wielkie jądra. Ten ściskał łapami uda związanej dziewczyny i rytmicznie w nią wchodził. Po kilku minutach wycie przeszło w rozkoszne jęki i krzyki. Fachowiec przyspieszył tempo penetracji, wbijając swoją maczugę w całości.

  • Tak kurwa.. tak!!! Pierdol mnie tak i nie przestawaj! Pierdol mocno i głęboko!!!

Spocony i ciężko dyszący, długo spuszczał się rozciągniętą cipkę. Sperma tryskała bokami na uda i pośladki Edyty. Jej krzyki wypełniały salon, Barbara z lubieżnym uśmieszkiem mocno ściskała jądra fachowca. Kiedy kutas wysunął się na zewnątrz, ponownie wzięła go do buzi i wyssała wszystko, do ostatniej kropli. Ciało Edyty drżało na stole w orgazmie. Specjalista od kolczykowania schował swój wielki organ i zapiął spodnie. Jeszcze raz popatrzył na cipkę z kolczykiem, z której wypływała sperma.

  • Dość wrażeń na dzisiaj. Jeżeli chcesz posiadać tatuaże lub kolczyki w innych miejscach, zawsze jestem do usług – złożył propozycję i spakował skórzany kuferek.
    Zapłaciłem mu za usługę, odprowadziłem do drzwi i wróciłem do salonu. Edyta nadal leżała przywiązana do stołu i cicho jęczała. Barbara klęczała między jej nogami i wylizywała biały nektar z cipki, ud i pośladków. Podszedłem bliżej i pociągnąłem za złote kółko w sutku. Blondyna głośno krzyknęła.
  • Jak Ci się podobał ogier od kolczyków, niewolnico?
  • Pan ma rację, że ogier. Takiego kutasa widziałam raz w życiu, na wsi… u konia mojego wuja.
  • W takim razie, zaprosimy go jeszcze raz, kiedyś.
    Dziewczyny zapiszczały z radości…

Moja dziewczyna i drużyna piłkarska dzwonią na sex telefon

Niedawno pisałem o tym jakto wepchnąłem swoją dziewczyne i kolege do łóżka by sprawić sobie przyjemność w „moja dziewczyna i kolega”. Dzisiaj napiszę o czymś podobnym, jednak sytuacja miała miejsce kilka tygodni później, bo już w październiku. Obie te historie są autentyczne, choć wydają się być mało prawdopodobne. Poprostu mam taki fetysz, a moja dziewczyna niestety jest jaka jest. Od dawna chodze z Aśką. Jest wysoką, niebieskooką blondynką, ma długie nogi i duże piersi. Zawsze nakłada na siebie dużo tapety, ale wygląda idealnie. Kocha szpilki, miniówki i wszystkie wyzywające ubrania. Gdy tylko ma okazje stara się chodzić bez bielizny czym jara wszystkich chlopaków wokoło. Jest w moim wieku, chodzi do LO na profil biologiczno chemiczny. Sam nie wiem jak udało mi się ją zdobyć bo mogłaby mieć każdego. Nie przejmuje się tym jak chłopaki na nią reagują, bo nie mam nic przeciwko by uprawiała seks z każdym z nich. Wręcz przeciwnie. Chętnie bym ją zobaczył w ramionach któregoś z nich. Po tym jak podstępem zorganizowałem jej seks z moim kolegą w naszym związku nic się nie popsuło, było idealnie. Wiem, że Aśka zdradza mnie praktycznie co sobote gdy chodzi na imprezy, ale przymykam na to oko. Ona sama chyba się nie domyśla, że ja wiem. Od jej spotkania z Tomkiem mijało coraz więcej czasu, a ja powoli zapominałem o tych wrażeniach. Tak z innej beczki. Jestem zawodnikiem pewnej drużyny piłkarskiej, której nazwy nie chce ujawniać. Ta historia jest prawdziwa. Pewnego dnia po ciężkim treningu wszyscy zebraliśmy się w szatni. Mieliśmy tam kilka kabin prysznicowych a było wyjątkowo gorąco jak na ten miesiąc. Wszyscy wszystkich znali i nikt się nie wstydził. Wszyscy zawodnicy byli nadzy a ich penisy swobodnie zwisały. Niby nikt się nie patrzył a każdy zerkał kto jakiego ma. Musze przyznać że z 25 zawodników wypadałem chyba najsłabiej. Jednak potwierdzam stwierdzenie, że piłkarze mają duże penisy. Tam było wielu prawdziwych facetów, umięśnionych, wydepilowanych, z wielkimi pałami. Wchodzili pod prysznice pokolei a ja mogłem się dokładnie przyglądać. Bramkarz Maciek wyszedł jako pierwszy. Zwrócił uwage dosłownie wszystkich gdyż jego penis był mocno naprężony. Musze przyznać że zazdroszcze mu sprzetu. Wszyscy wpadli w śmiech. Maciek nie przejmował się tym. Uśmiechnął się lekko i odparł, że szkoda że tu nie ma jakieś suczki i że „zrobiłby jej tutaj bank spermy” razem z kolegami na oczach całej reszty. I tu nagle zacząłem coś kminić. Chętnie zobaczyłbym tutaj Aśke z nimi wszystkimi. Ach. Ona i 24 sterczące pały, gotowe ją spenetrować. Odrazu mój penis poszedł w góre ale szybko ukryłem to przed kolegami. Ubrałem się i powiedziałem, że jeśli wygramy następny, bardzo ciężki mecz załatwie im laske którą będą mogli bzyknąć. Nie zdradziłem że chodzi tu o moją dziewczyne. Patryk, nasz kapitan uśmiechnął się i zaakceptował moją propozycje. Mineło kilka dni, dzień meczu, sobota i tylko 30 min do meczu o bardzo cenne 3 punkty. Po zaciętym boju udało się pokonać rywali zaledwie jedną bramką. Był to gol Patryka w 87 minucie spotkania. Wszyscy zadowoleni, wydając z siebie okrzyki zwycięstwa udali się do szatni. Oczy wszystkich były skierowane tylko na mnie. Któryś z naszych skrzydłowych zapytał czy dzisiaj poruchają. Zaczeli się myć, rozmawiać. Po 10 minutach do budynku weszła Aśka. Nie chciała wchodzić do męskiej szatni ale zdołałem ją namówić. Powiedziałem że musi mi popilnować rzeczy a ja ide do trenera. Wyszedłem z budynku i przez okno wpatrywałem się do wnętrza szatni. Gdy Aśka weszła odrazu została okrążona przez czterech chłopaków. To było takie słodlie gdy chamsmo wpatrywali się w jej wielkie piersi. Aśka pomimo że nie wiedziała o co chodzi zaczela z nimi flirtować. Rozmawiali jak gdyby nigdy nic. Cała reszta normalnie zdjęła bielizne w oczeliwaniu na mycie. Oczom Aśki ukazało się 20 sterczących penisów różnej długości. Widziałem w jej oczach że czuje się tu jak w raju. Zawsze chciała spróbować gangbangu. Powoli nie wytrzymywała. Podniecała swoim wyglądem moich kolegów, a oni podniecali ją, wiem że już wtedy miała mokro w tych swoich czerwonych majteczkach. Wszystkie penisy były naprężone i gotowe do wystrzały, nie to co na treningu. Momentalnie Maciek położył dłoń na udzie Aśki a ona wzieła ją i położyła na swojej piersi. To był znak, pękła, wiedziałem co się stanie. Uklekneła na środku szatni. Okrążyli ją z wszystkich stron, jednak nie wszyscy. Ci najsłabsi zostali wypchnieci przez tych lepiej zbudowanych. Aśka otworzyła usta. Maciek wiedział co robić i odrazu wepchnął jej swoją dziewiętnasto centymetrową pałe głęboko do gardła. Na ten widok spłynela na mnie jakas fala podniecenia. Uroczo wyglądała robiąc „loda” Maćkowi. Aśka powtórzyła tą czynnośc ze wszystkimi chłopakami. Obrobiła 15 penisów w bardzo krótkim czasie. Byłem z niej dumny. Zawsze chciałem chodzić z taką suką. Zachowywała się jak dziwka ale jarało mnie to. Gdy Patryk wziął ją na kolana pomyślałem że będą się pieprzyć we dwójke. Po chwili podniósł ją za biodra i nadział na swojego sztywnego i wielkiego penisa. Rozległ się jej krzyk. Gdy to zobaczyłem odrazu poczułem przypływ podniecienia. Moja pałka już z lekka ociekała spermą. To był piękny widok. Po kilku minutach wpatrywania się na przyjemność patryka podeszło kilku chłopaków. Jeden z nich wsadził jej prącie do odbytu pomimo że w cipce miała jeszcze sztywną pałe Patryka. Podszedł również Michał i wepchnął jej swojego do gardła. To był widok którego nie zapomne nigdy. Moja dziewczyna rozrywana przez 3 wielkie penisy jednocześnie. Boże, jak mi wtedy było dobrze. Piękny widok. Aśka wyła z rozkoszy, właśnie tego chciałem. Po paru minutach zauważyłem grymas na twarzy Patryka. Powili wychodził z jej ciała. Zauważyłem mały potok bielutkiej spermy spływającej po jej udzie. Wszystko było jasne. Wstał powoli i skierował się do łazienki. Na jego miejscu już był kolejny, jeszcze bardziej napalony, z jeszcze większym penisem ładujący się do jej luźnej cipki. Nie wiem komu było lepiej, czy im czy mi. Wszyscy chłopacy wbijali w Aśke swoje pały. Chyba dostawała orgazmu co chwile. Nikt nie wytrzymywał w niej dłużej niż 10 minut. Każdy tryskał przed czasem. Po godzinie wszystko ucichło. Aśka leżała już kompletnie sama umorusana w spermie od stóp do głów. Cała podłoga była do mycia. Nie przypuszczałem że jądra 24 chłopaków wytworzą taką ilość spermy… Wszysco kolejno wychodzili z szatni. Patryk wyszedł jako ostatni. Raz jeszcze objął Aśke i szeptał coś do ucha. Modliłem się by zrobili tu to raz jeszcze. Niestety poszedł. Została sama. To był już czas na powrót.Gdy podszedłem i zapytałem czemu jest naga odparła, że właśnie szła pod prysznic. Cały czas byłem uśmiechmiety. Udało sie. Moi koledzy zerżneli Aśke na moich oczach, to mi się podoba. Nigdy nie zapomne tego widoku i przyjemności jakiej wtedy doznałem. Mógłbym patrzeć jak Aśka uprawia z nimi seks godzinami. Między nami nadal wszystko jest ok, przymykam oko na niektóre rzeczy.