❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts by

Nauczycielka historii: Nocna przygoda

Reszta dnia oraz noc minęła magdzie niespokojnie. Ciągle myślała o tym co się stało w szkole i o tym co ma stać się jutro. Była do tego stopnia przejęta, że w nocy nie mogła spać. Czuła, że musi coś z tym zrobić. Nie mogła przecież leżeć niezaspokojona obok swojego skarbu (który najchętniej zakopała by teraz kilka metrów pod ziemią). W swojej króciutkiej koszuli nocnej wyślizgnęła się szybko z łóżka. Cichutko aby nie obudzić męża zeszła po schodach do kuchni. Cel jej wycieczki był jasny -lodówka. Wiedziała, że leżą tam jeszcze dwa ogórki. Wzieła mniejszego z nich i podreptała do salonu. Odpaliła laptopa i drżącymi rękami wyszukała filmik, na którym trzech murzynów zabiera się za seksowną mamuśke. Magda założyła na uszy słuchawki i zaczeła oglądać. Film zaczął się spokojnie. Mamuśka zadzwoniła po nich a oni weszli do jej domu ubrani w bardzo skąpe stroje. Magda tymczasem chwyciła ogórek oburącz aby trochę go ogrzać zanim zacznie się właściwa akcja. Gdy był już trochę cieplejszy Magda zaczęła go sobie wkładać w usta śliniąc z pietyzmem. Na ekranie akcja powoli nabierała tempa. Aktorzy już pozbyli się spodni a mamuśka łapczywie zaczeła połykać ich wielkie czarne członki. Magda jako, że do tej pory nie miała zbyt wielu okazii do robienia loda, postanowiła w ramach treningu naśladować wszystkie ruchy aktorki. Dotykała ogórkiem swoich policzków i starała się wkładać go sobie możliwie najgłębiej. W filmie natomisat akcja weszła na kolejny poziom. Jeden z aktorów położył mamuśke na plecach i zapakował jej swojego wielkiego penisa w cipke. Podczas gdy pozostali dwaj zadowalali się jej ustami. Magda jako wierna naśladowczyni wyjeła z ust ogórka. Podwineła koronkowy dół swojej koszuli nocnej i zbliżyła warzywo do cipki. Przywarła nim i zaczeła masować wargi po wierzchu. Zataczała okręgi coraz mocniej napierając na swoją cipke i na guziczek. W tym czasie kobieta na ekranie już głośno jęczała penetrowana przez dwóch mężczyzn na raz. Magda nie myślała już o niczym chciała tylko spełnienia. Szybkim ruchem pchneła ogórka, który wniknął w jej wnętrze do połowy. Magda pisnęła przeciągle strofując się szybko w myślach. Przecież jej mąż mógł ją usłyszeć i zobaczyć co robi. Postanowiła ucichnąć po czym przyspieszyła ruchy ręką. Dopasowała ich tempo do tempa pchnięć aktorów z filmu. Napierała raz mocniej na jedną ściankę pochwy a raz na drugą. Poruszała nadgarstkiem tak aby obracać warzywo wokoło. Jej oddech przyspieszył a druga ręka powędrowała na pierś. Magda zaczeła ją masować jak ciasto. Ugniatała ją powoli ale zdecydowanie. Zgrała tempo ugniatania w taki sposób, że gdy ogórek wychodził z jej cipki ręka zaciskała się na piersi dając jej ciągły strumień stymulacii i rozkoszy. Akcja na filmiku już dobiegała końca. Aktorzy kolejno zaczeli się spuszczać do cipki, na jej piersi oraz na twarz. Magda była już u kresu wytrzymałości. To co zobaczyła na ekranie oraz dodatkowo to o czym myślała cały dzień teraz się skumulowało. Po ostatniej salwie na ekranie zdążyła pary razy poruszyć warzywem i z jękiem doszła. Po wszystkim szybko usuneła historie przeglądania, wyrzuciła ogórka do kosza i poszła wziąć przed snem szybki prysznic. Kilka godzin snu oraz to co przeżyła w nocy dało magdzie dużego kopa energii. Gdy wstała miała świetny humor, wszytko ją cieszyło. Wiedziała przecież, że za jakiś czas będzie jeszcze lepiej. Jej mąż już godzine temu wyszedł do pracy a Magda miała jeszcze prawie godzine do 8:00. Postanowiła ubrać się dzisiaj specjalnie. Założyła czarne wysokie szpilki. Długo zastanawiała się natomiast nad wyborem bielizny. Postanowiła jednak nie brać ani góry ani dołu argumentując tym, że i tak niebawem je zdejmie. Wyciągnęła z szafy jednie białą zwiewną letnią sukienkę. Sukienka miała, duży dekolt oraz była karbowana lekko w okolicy biustu. Całości miały dopełniać szczegóły jak czerwona szminka i lekko dziwkarski makijaż w okolicy oczu. Gdy spojrzała w lustro wiedziała, że właśnie tak powinna dziś wyglądać. Skropiła się jeszcze perfumami dostanymi na rocznice od męża. Spakowała do torebki kupioną wczoraj wazelinę oraz oliwkę i mogła wyruszać. Wsziadła do swojego mitsubishi, włączyła na cały regulator piosenkę „I’m so excited” i ruszyła w kierunku dworca. Dojechała na miejsce o 8:05. Chłopcy stali na uboczu i palili papierosy. Gdy zobaczyła ich zestresowanych lekko się uśmiechnęła. Byli ubrani jak zwykle w dresy z tą różnicą że dzisiaj biło od nich mniej pewności siebie niż zwykle. Magda zajechała pod nich i wymownym ruchem kazała im wsiadać. Jechali nie długo około 10 minut dojechali do domu na przedmieściach otoczonego lasem. Był to dom koleżanki magdy, której to zostawiła klucze w opieke podczas gdy sama wyjechała na wakacje do egiptu…

Najlepsza impreza dziewczyn

Godzina pierwsza w nocy. Na końcu parkingu należącego do klubu „Coloseum” muzyka przycicha, a pojękiwania i wtórujące im brzęki łańcuchów stają się coraz wyraźniejsze. Na masce BMW rocznik ’98, opiera się menadżerka pobliskiego banku – Sylwia – kołysząc się w rytm nadawany przez biodra młodego mieszkańca okolicznej wioski. W pobliżu stoją Dorota z Magdą, przyglądając się z lekkim znudzeniem poczynaniom przypadkowo dobranych kochanków. Siostry Kinga i Agnieszka siedzą już w samochodzie, czekając na koleżankę. Skoro tylko chłopak wystrzelił, naciągnął spodenki i szybko udał się w stronę lokalu. Sylwia jeszcze powoli przeciągając się z zadowolenia jak kotka, podniosła się z maski.

  • Ej, moje majtki – krzyknęła w kierunku nieznajomego.
    Ten tylko pomachał nimi w górze i oddalił się w swoim kierunku.
  • Złodziej! – krzyknęła w kierunku koleżanek.
  • Daj spokój, wracamy już – odpowiedziała Magda
  • 80 zł kosztowały, kurwa! Wieśniak spuścił się we mnie bez gumki! Teraz będzie ze mnie spływać – zasmuciła się bankierka.
  • No to wracasz na nogach – oburzyła się Kinga, właścicielka samochodu.
  • Przydałby ci się teraz jakieś uległy do wylizania cipki – zażartowała Magda
  • Każdej by się przydał – sprostowała ją Dorota.
  • Ok, siądziesz z przodu – oznajmiła Aga wysiadając z auta – położysz chusteczki na siedzeniu i może dojedziesz jakoś. W obawie przed pobrudzeniem miniówki Sylwia zdjęła ją i bottomless usiadła na chusteczkach – Oby tylko żadnego patrolu nie spotkać.
  • Dlatego na takie imprezy nie ma sensu zabierać majtek – pouczyła Dorota.
  • Ja tam wręcz przeciwnie – skontrowała weterynarz Magda – Na co dzień bez majtek, a do klubu wolę ubrać. Nie będą mi wkładać brudnych paluchów znienacka.
  • Sylwia, a wiesz że dwóch gości na jednej imprezie to już szmacenie się? – zagadnęła Doroti
  • Przecież temu pierwszemu nie mógł stanąć, to się nie liczy. Wypalcował mnie tylko, co jeszcze bardziej rozochociło. Nie miałam tyle szczęścia co ty.
  • Mój się schlapał zakładając gumkę – nic nie skorzystałam zasmuciła się Dorota. – A mnie dziwi, że Aga teraz taka wierna się zrobiła – przerzuciła rozmowę na koleżankę.
  • Nie jestem aż taką suką, żeby Grześkowi to zrobić – odparła dziewczyna.
  • A skąd wiesz co on tam sam robi?
  • Zamknęłam go w klatce wczoraj po seksie, więc jutro liczę na godzinną minetkę, po czym uwolnię bestię i będzie minuta ostrego rżnięcia – dodała. Inaczej by walił konia przez pół weekendu i raz że nic by w domu nie zrobił, dwa jutro by już nie chciał bzykać.
  • Mój brat w okresie dojrzewania to prostu w każdej wolnej chwili męczył ptaka – wspomniała Dorota.
  • Jak chodziłam z Kamilem to nawet po seksie potrafił walić do jakiś porno – wyznała Sylwia – zamiast uraczyć mnie drugą rundą.
  • Danielowi chyba ściągnęłaś klatkę jak masz okres? – Magda oderwała Kingę od kierowania.
  • Do tej pory nie ściągałam. Ale w tamten weekend jak dryfowaliśmy w łódce nago po jeziorze, bardzo mu ten metalowy pas cnoty przeszkadzał. Wtedy ustaliliśmy, że przechodzimy na wyższy poziom naszych relacji. Więc do tego czasu niech korzysta.
  • Dzisiaj jest świetny czas na przejście kolejnego poziomu – ucieszyła się Aga – mamy ze sobą panią „doktor”, jest publika, no i jesteśmy pijane i wesołe.
  • Chyba wiem co macie na myśli. – odpowiedziała wywołana do tablicy Magda. Ale ja nic nie obcinam. To przywilej żony
  • Ja akurat nic nie piłam i kiepsko się czuję – odparła Kinga – Jak chcesz Aga to możesz ty to zrobić.
  • No to pewnie, że chcę!
  • Ale jak Grzesiek machnie ci dwójkę dzieci, to ja wkraczam do akcji i odbieram „nagrodę”.
  • Czekajcie – przetrwała Dorota – to może pozwolisz nam dzisiaj skorzystać z fiutka męża zanim mu tam coś obetniecie?
  • W sumie raz w życiu wstawię się za szwagrem, Kinia – zszokowała wszystkich Aga. Było powszechnie wiadomym, że nie przepada za Danielem.
  • Dobra, niech was siarczyście wszystkie wyrucha – zaśmiała się Kinga. A tak na poważnie to pewnie cały dzień walił konia, więc raczej marne szanse żebyście coś skorzystały.
  • Mam pomysł na fajną zabawę – oznajmiła Agnieszka. Oczywiście zakończy się ona naszym tryumfem – czyli wykastrowaniem Daniela.
  • Spoko, przedstawię pomysł mojemu. Ale dzisiaj to tak, nie jesteśmy przygotowani do tego.
  • Dobra, to niech los zadecyduje co robić, ok? – Aga nie dawała za wygraną. – Potrzebujemy czegoś szczególnego do kastracji?
  • Dobrze byłoby mieć elastrator lub burdizzo ewentualnie skalpel. Znieczulenie i dezynfekcja też by się przydało oraz igła i nić chirurgiczna – wyjaśniła Magda
  • A sekator, paracetamol i plasterek nie wystarczą? – spytała zawiedziona szwagierka?
  • Przeciwbóle mamy, spirytus, octenisept, gazy są, sekator jest już tępy i tnie nierówno. Ale mamy nowiuśki zestaw noży – odpowiedziała Kinga
  • Jeśli masz nowy ostry tasak, to lepiej nie widzę – ucieszyła się Magda.
  • Chyba za dobrze się bawimy, żebyś nas Kinia powstrzymała – zaśmiała się Sylwia – A jakieś soki i wódkę to Kinia masz?

Dziewczyny dojechały do domu Kingi. Światła nie były pogaszone, co napełniło laski optymizmem, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

  • Cześć, kochanie! – krzyknęły równo z Kingą.
  • Hejka! – ucieszył się Daniel – coś wcześniej dzisiaj skończyłyście balangę.
  • Wiesz, że nie mogłam długo bawić, a dziewczyny były ode mnie uzależnione. A ty co tak długo siedzisz? Czekałeś na mnie? – spytała zalotnie
  • Aaa oglądałem MMA, dopiero co się skończyło.
  • No tak, nie miałeś widzę czasu ogarnąć lepiej chałupy. Przyniosłeś całą paczkę chusteczek na biurko, masz katar kochanie?
  • Opowiadajcie lepiej co tam ciekawego? Potańczyłyście sobie porządnie? Magda poderwałaś tam kogoś?
  • Wytańczyłam się jak za starych czasów! W sumie dałam jednemu prawdziwy numer telefonu, zobaczymy czy się odezwie. Generalnie oblechy, nic wartego ściągnięcia majtek. Piłeś alkohol? – dopytała – widzę butelki po piwie.
  • Tak. A wam coś przynieść czy idziecie grzecznie spać?
  • Szwagier! Imprezujemy dalej. Przynieś nam po drinku. I weź karty do gry? – wesoło zawołała Agnieszka.
  • To brzmi jak rozbierany poker – ożywił się Daniel i wyszedł z pokoju.

Gdy wrócił z napojami dziewczyny czekały przy ławie z kartami.

  • Zasady są takie – oznajmiła Aga. Losujesz jedną kartę. Karty z liczbami będą odpowiadać ilości kopnięć w twoje krocze. Walet to lodzik dla ciebie, dama to minetka dla jednej z nas, król to…mmm… jako król będziesz miał orgie do rana. No i teraz jeszcze kolor: Kier to ja, karo Sylwia, pik Magda, a trefl Dorota.
  • A powiedz co z asami? – dopytała zalotnie Kinga.
  • Uwaga. As to obcięcie twoich jąderek.
    Słuchając tego Daniel mocno się podniecił. Spojrzał zaskoczony na żonę. Ale Kinga bez słowa uśmiechnęła się na potwierdzenie.
  • Popiłyście i jaja sobie robicie? – próbował wykryć ewentualny podstęp. – Jakoś nie wyobrażam sobie, żebyś ty albo Magda mi tego… I Kinia nie miała nic przeciwko.
  • Misiaczku, dzisiaj ci pozwalam. Więc sam zdecyduj czy chcesz.
  • Będzie fajnie! – motywowała Dorota,. Uniosła na chwilę sukienkę, pokazując że nie ma na dole bielizny.
  • Raz się żyje – Magda wstała i ściągnęła szybko majtki spod spódniczki, na tyle sprawnie żeby niczego nie pokazać, po czym usiadła grzecznie na swoje miejsce – Będzie kiedyś sporo śmiechu wspominając tą imprezę.
    Wszyscy spojrzeli wyczekująco na Agnieszkę. Ta odsunęła się na bok i ściągnęła majtki równie dyskretnie. Rzuciła je w kierunku szwagra mówiąc:
  • Nie ma ryzyka, nie ma zabawy.

Kinga rozłożyła karty na stole.

  • No to powodzenia mężu – ciepło zachęciła.
    W pełnym oczekiwania napięciu Daniel wybierał kartę. Gdy już się zdecydował, popatrzył na dziewczyny po czym szybko obrócił kartę i parsknął śmiechem:
  • Król karo! Aga szykuj dupę!
  • Oszustwo! Krzyknęły prawie jednocześnie.
  • To się nie liczy, pokaż kartę – zdenerwowała się Aga
    Daniel tylko pomachał jej przed nosem, ciągle głupio się śmiejąc. Wykonał taniec zwycięstwa i poszedł do Kingi.
  • Widziałaś to, żono? Normalnie zaraz zagram w lotka – Nie przestawał się śmiać.
  • No chyba już wiem, czemu mnie zawsze ogrywasz. Daj z siebie wszystko, żebym chociaż raz nie musiała się za ciebie wstydzić. – dodała – O widzę, że dziewczyny też już wylosowały swoje karty. – ucieszyła się Kinga
  • Co wylosowały? – oburzył się pan domu. Szybko obrócił się w stronę pokoju. – To jest oszustwo!
  • Kochanie, losowały jak tutaj błaznowałeś.
  • Co tam macie laski? – dopytała
  • Damę, damę, damę – pokazały dziewczyny siedzące na kanapie, równocześnie rozchylając nogi i ukazując nagie krocza.
  • Asior! Czerwo! – krzyknęła z dziką radością Agnieszka.
  • Nie liczy się – Daniel stracił całą pewność siebie. Musicie losować przy mnie.
  • Myślę, wszystkie losowania dzisiaj są wiążące. – stwierdziła Kinga – Ale zagrajcie w papier, nożyce, żeby ustalić czy pierwszeństwo ma As czy Król. Przy czym ja rezerwuję sobie pierwsze bzykanko, po „zabiegu” – zarządziła Pani domu. Przyznając przy okazji, że pierwszy raz w życiu ma taką chcice podczas miesiączki.
    Agnieszka z Danielem spojrzeli sobie głęboko w oczy.
  • Kamień!
  • Papier! – krzyknęła Aga. I cały dom zapewnił się głośnym śmiechem pań.

Gdy się wreszcie uspokoiły, Kinga przyniosła sprzęty. A Magda dała ostatnie wskazówki:

  • Weź wypij jeszcze drinka, dla znieczulenia. Usiądziesz sobie w okrakiem na ławie, sznurkiem zrobimy pętelkę zaciskową na mosznie i ją naciągniemy. Tak żeby jądra były maksymalnie oddalone od ciała. Pod to pójdzie deska do krojenia, co by nie uszkodzić blatu. Siurka przykleimy taśmą do ciała, Aga tasakiem przetnie worek jednym szybkim uderzeniem. Opatrzymy na noc. A jutro wieczorem przyjadę i zszyję ranę na cycuś glancuś.
  • Ale chyba będzie lepiej jak go sobie przytrzyma ręką – zauważyła Kinga.
  • Tak będzie najpewniej – dodał Daniel.
  • Spoko. Tasak unieś tylko na kilka centymetrów nad workiem, i żeby był najbliżej ciała. Pamiętaj! – Magda udzieliła ostatnich wskazówek.
    Kiedy już wszystko było wiadome, Daniel zaczął zdejmować spodnie. Dziewczyny czekały pełne entuzjazmu, na najbliższe wydarzenia. W końcu Kinga sama ściągnęła bokserki mężowi. Dziewczyny westchnęły.
  • Tobą to nigdy nie można się pochwalić – rzuciła rozżalona Kinga.
    Bowiem genitalia Daniela mocno się obkurczyły, w dodatku pokryte były płynem preejakulacyjnym, przez co nie prezentowały się za ciekawie.
  • To przez stres – usprawiedliwiał się właściciel przyrodzenia.
    Dziewczyny na ten widok znowu wybuchły śmiechem.
  • Spuścił się czy zsikał – zapytała głupkowato Dorota.
  • To chyba tylko preejakulat – ucięła Magda.
  • Biedna ptaszyna, przestraszyła się gołych cipek? – Aga zmieniła głos jakby mówiła do niemowlaka – Jak się nie naprawisz, to obetniemy cię razem z jajkami. – mówiła rozbawiona, szturchając tasakiem szwagrowego siusiaka.
  • Okej, odsuń się, to zawiążę sznurek – niecierpliwiła się żona, bardzo przejęta swoim zadaniem. – Już go naprawiam, chyba nadmiar gołych piczek mu szkodzi – dodała masując skarby swojego męża.
  • A co ona takie pełne? Nie zrobiłeś sobie dobrze?!
  • No to wymieniałem prysznic dzisiaj. Myślałem, że w nocy będę miał chwile relaksu.
  • Uuu, czyli od środy się nazbierało. Ale dzisiaj w nocy nadrobisz. Użyjemy wiagry, żebyś dziewczyny też obskoczył. – fantazjowała podniecona Kinia.
    Udało jej się rozluźnić jądra tak, że spokojnie owijała je palcami. Wtedy obwiązała worek nad nimi i pociągnęła lekko w dół, sprawdzając czy dobrze się trzyma.
  • Voila! Wskakuj na warsztat, misiaczku.
    Daniel usiadł w rozkroku, a swojego wacka złapał w garść zupełnie go zasłaniając.
  • No co go tak zasłaniasz, szwagier? Przecież to twoja duma! Weź go jakoś lepiej zademonstruj przez samiczkami. No i trochę mi tutaj będziesz przeszkadzał tą ręką. Daniel posłusznie zmienił uchwyt. Dwoma palcami naciągnął od góry napletek. W tym momencie Kinga naciągnęła sznurek z jajami do maksimum. Aga przystawiła ostrze tasaka między sznurkiem a naciągniętą skórą ciała.
  • Ale złap małego lepiej, bo zaraz ci wypadnie – strofowała żona. On jednak chciał jak najlepiej wyeksponować fiutka. Nadal naciągał co sił w górę ośluzowany napletek. Tak. Najważniejszą rzecz w życiu mężczyzny trzymał w bardzo ryzykownym uchwycie.

Wystarczyło, że Aga zupełnie niechcący przeszarżowała o kilka milimetrów z zamachem, trafiając grzbietem tasaka pod paznokieć Daniela. Palec bezwolnie uciekł w górę, puszczając naprężony napletek. Dziesiąta część sekundy, na którą tasak zawisł w szczytowej pozycji wystarczyło by fiutek Daniela opadł poniżej ostrza, oddzielając mosznę od tasaka. Na moment. Bo narzędzie już mknęło w dół. Z pełną mocą ostrze spotkało się z deską. Szwagierka jednym ruchem pozbawiła nieszczęśnika całego przyrodzenia.

  • Sorry! Nie chciałam – zdążyła powiedzieć Kindze, ciągle będąc jeszcze przestraszona takim obrotem sprawy.
    Pozostałe dziewczyny wybuchły głośnym śmiechem, głośniejszym niż krzyk bólu Daniela.
  • No coś Ty sieroto zrobił?! – złościła się Kinga. Nawet swojego siusiaka nie potrafisz ochronić?
    Podniosła penisa i rzuciła nim z całych sił w stronę męża. Odcięty fiutek wylądował na ścianie.
  • Nie! – krzyknęła zbyt późno Magda. Dawaj go w lód, na pogotowiu mu go przyszyją! – rozkazała koleżance.
  • A czemu prawie nie ma krwi? – wymamrotał zszokowany chłopak.
  • Gładkie cięcie sprawiło, że ciała jamiste mogły się zamknąć i zablokować. Natura przewidziała to, że siusiaczki będą obcinane – ciepło wyjaśniła pani weterynarz.

Godzinę później w szpitalu, pielęgniarka poprosiła Kingę na blok.

  • Niestety nie udało nam się przyszyć amputowanego członka. – oświadczył zasmucony chirurg – Cięcie było idealne, gdyby penis nie był uszkodzony, przyszycie go byłoby formalnością. A pani małżonek odzyskałby pełną sprawność w tym narządzie. Tak samo z jądrami. Wygląda, że pacjent pod wpływem dużej ilości alkoholu stracił poczytalność, skoro się tak okaleczył a potem uszkodził penisa i wyrzucił jądra. Jedyne co możemy zrobić to przyszyć do kikuta samą żołądź. Erekcji już nie będzie, ale będzie troszkę lepiej wyglądać.
  • Czyli mąż już całkiem stracił szansę na orgazm?
  • Będzie mógł normalnie uzyskać orgazm poprzez analny masaż prostaty. Oraz przez masaż samego kikuta.
  • Rozumiem. – Kindze poprawił się humor – To proszę w takim razie amputować całkiem tego kikuta. Tak żeby tylko mógł siusiać jak kobieta. A masaż prostaty w zupełności mu wystarczy. I jeszcze prośba: proszę mu nie wspominać, że ten odcięty członek był do odratowania.
  • Oczywiście. Lepiej, żeby tego nie wiedział w tym stanie. – rzekł wyrozumiale lekarz – Co do kikuta, wolałbym go na razie nie amputować. Gdyby pacjent w przyszłości postanowił zmienić płeć, to nerwy które pozostały, umożliwiłyby uzyskanie orgazmu.
  • Niech tak będzie. Dziękuję panie doktorze. – pożegnała się ucieszona Kinga.

Napalony mąż

Zacznijmy op przedstawienia postaci. Ja mam na imię Roksana i pracuję jako modelka, mój mąż to Łukasz i jest prezesem firmy. Ożeniłam się z nim i 1 rok po ślubie zaszłam ciąże. Byłam w trzecim miesiącu zagrożonej ciąży. Mój ukochany, bo tak o nim mówiłam pewnego wieczoru wrócił z pracy bardzo zdenerwowany. Ja byłam w kuchni i przygotowywałam kolację. Łukasz podszedł do mnie powiedział żebym się rozebrała, odpowiedziałam że ginekolog wyraźnie zakazał ostrego seksu. On poszedł do łazienki. Wyszedł z niej nagi i bardzo zły.
Trzymał w ręce swego sterczącego penisa. Delikatnym tonem powiedziałam żeby się uspokoił i poszedł się położyć bo nie mam zamiaru ryzykować dla przyjemności życia mojego dziecka. Nie zważając na moje prośby złapał mnie za tyłek i przewrócił na stół. Zaczął brutalnie zdzierać moje ubranie. Gdy byłam całkiem naga powiedział, że jeśli nie będę posłuszna to będzie bardzo nie przyjemnie. Ja zaczęła, krzyczeć i prosić o pomoc. Łukasz uderzył mnie i oznajmił że nie obchodzi go jakiś bachor, choć jest jego. Płakałam.
Zaczął lizać moją cipeczkę, ale ja się wyrywałam. Nagle powiedział, że się doigrałam bardzo się przestraszyłam. Po paru minutach do naszego domu przyszedł jego kolega. Podszedł i zaczął mnie trzymać. Mąż lizał i wsadzał mi całą rękę do mojej małej dziurki. Zwijałam się z bólu. Potem kazał mi lizać swojego kutasa odmówiłam. Na siłę wepchną mi go do swojej buzi prawię się udławiłam bo mierzył z dobre 30 cm. Jego kolega wyjął z kuchni wałek wsadził mi do pupy strasznie bolało. Łukasz zaczął mi wsadzać kutasa do cipy, jego kolega cały czas wpychał wałek do mojej dupki. Mąż strasznie mnie rżną wsadzał mi całego.
Krzyczałam z bólu jaki czułam nie przestawał poruszał nim strasznie szybko. Kazał wyjąć wałek wziął mnie na ręce prawie nie przytomną nadział na penisa i rżną coraz mocniej i szybciej. Potem spuścił mi się gorącą spermą na piersi. Kolega Łukasza Sebastian oderwał mojego męża od mojej myszki i ina zaczął mnie rżnąć swym gigantem. Po wszystkim spuścił mi się w gardło kazał połknąć, ale ja tylko go oplułam jego spermą. Wtedy wziął pasek i powiedział że pożałuję tego zaczął mnie bić po tyłku, cipce i brzuchu. Obaj zostawili mnie samą. Nie miałam siły zadzwoniłam do siostry natychmiast przyjechała pomogła mi się ubrać i zawiozła mnie wraz ze swoim kolegą – Przemkiem do lekarza. Niestety okazało się że poroniłam. Zgłosiłam wszystko na policję. Teraz obecnie jestem z Przemkiem kochamy się jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i oczekujemy na naszego synka – Adasia

Wieczór panieński

Ten wieczór panieński koleżanki nie zapowiadał się jakoś nadzwyczaj ciekawie – ot babski wieczór na tydzień przed weselem. Umówione byłyśmy w ulubionej knajpce, tam zaczynając od piwek kompletowałyśmy skład. Iwona – przyszła panna młoda, Agata jej świadkowa, a kuzynka Doroty, Dorota – moja współlokatorka. Do tego jeszcze Kaśka i Sylwia. Założenie było zero własnych facetów – dziś zapominamy, że ich mamy.
Po fazie wstępnej ruszyłyśmy w miasto na wycieczkę po klubach. Jak się można było spodziewać Kaśka długo nie wytrzymała i już w pierwszym klubie niby przypadkiem pojawił się jej Marek – papużki nierozłączki. Zaczęło się ich zwyczajowe migdalenie na parkiecie i po kątach. Była już stracona, choć gdy zmieniłyśmy klub podążyli naszym śladem.
Pulsujące rytmy, kolorowe drinki, rozerotyzowane tańce, gorące flirty – nasza zabawa się rozkręcała. Do paczki dołączali znajomi i nieznajomi, dziewczyny znikały co chwilę w tłumie z jakimś przystojniakiem. Pojawiała się nawet Justyna – sąsiadka Kaśki ze swoim mężem Krzyśkiem. Nie znałam ich prawie ale słyszałam, że nie za dobrze wychodzi im „docieranie”. Na dowód tego po niedługim czasie się pokłócili i Justyna ostentacyjnie wyszła. Kaśka przy tym też definitywnie zrezygnowała z naszego towarzystwa zabierając z Markiem Justynę do domu. W międzyczasie Agata spotkała swojego kolegę ze studiów, z którym pod wpływem chwili postanowiła pogłębić znajomość zaczęła nas namawiać na powrót na stancję. Miałyśmy już nieźle w czubie, dość huku i finanse na wykończeniu. Sylwia postanowiła zostać jeszcze czekając na koniec zmiany swojego ulubionego barmana, a Krzysiek nagle zaoferował się, że będzie nas eskortował.
Tak więc ja, Iwona, Dorota i Agata z kolegą pod obstawą Krzyśka wylądowaliśmy w naszym mieszkaniu. Jak to dobrze, że sąsiedztwo mamy wyrozumiałe. W szampańskich nastrojach włączyliśmy muzykę i rozkręcaliśmy domowe afterparty (z którego błyskawicznie do mojego pokoju umknęli Agata z kolegą). Jęki zza ściany wywołały serię żartów, które jeszcze bardziej rozluźniły atmosferę i tak Krzysiek został zobligowany występu w roli chippendalesa. Rozluźniony alkoholem zbytnio nie protestował, ognista Dorotka wijąc się wokół niego troszkę pomogła mu wejść w rolę, a Iwona piszczała z radości popijając bąbelki szampana. Szybko wsparłam Dorotę i po chwili obydwie wijąc i ocierając się w naszych kusych spódniczkach obłapiałyśmy Krzyśka. Kiedy ja dłońmi przesuwałam po jego koszuli w dół, dłonie Doroty wędrowały po jego udach w kierunku pośladków. Próbował nas dotykać ale mu na to nie pozwalałyśmy zbytnio umykając kocim zwrotem. Wypukłość w jego spodniach zaczynała być co raz wyraźniejsza, gdy przyciągał biodra to jednej to drugiej. Wyraźnie czułam jego twardość ocierając się o nią tyłeczkiem. Iwona niestety odpadła, popędziła znienacka do kibelka przerywając nieco nasze harce, niestety alkohol w niej górował. Brak panny młodej nie przeszkadzał nam w świętowaniu panieńskiej wolności.
Nasza zabawa troszkę się przekształciła, teraz rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie, a Krzysiek kontynuował swój występ solo. Ściągnął porozpinaną już nieco koszulę. Dopingowany rozpiął spodnie, ale zdjąć je obiecał dopiero jak my zdejmiemy bluzeczki. Troszkę negocjacji było ale chichrając się szybko je zdjęłyśmy. Zostałyśmy w spódniczkach i seksownych stanikach. Nasze biusty falowały przyciągając głodny wzrok kolegi. Krzysiek tańczył dalej prezentując dumnie spory namiocik w bokserkach. Poczucia humoru mu nie brakowało więc zabawa była przednia. My wyciągałyśmy rączki by go to pogłaskać po całkiem umięśnionym brzuszku czy zaprezentowanym w zbliżeniu bicepsie albo szczypnąć w wypięta pupkę. Zostałyśmy troszkę skarcone za swoją zuchwałość, „nie będzie więcej chyba, że na nogach mamy pończoszki i to udowodnimy”. Pewnie już wcześniej zauważył fragmenty koronki „samonosiek” wysuwające się czasem. Podsunęłam spódniczkę wyżej by wyraźnie pokazać co ukrywałam pod nią. Dorota niestety miała rajstopy – co za niefart. Niezwłocznie zapunktowała seksownie się ich pozbywając. Krzysiek zamruczał rozkosznie uznając ze śmiechem, że ukazana koroneczka majteczek rekompensuje brak pończoch. Kontynuował swój taniec pozbywając się sprytnie bokserek. Aż nam się oczy zaświeciły i z piskiem przywitałyśmy jego stercząca pałę na wolności. Był piękny: duży, gruby, sztywny. Na ten widok ślinianki zaczęły mi intensywnie pracować, musiałam oblizać usta. Klimat niepostrzeżenie się zmienił, przestało być tak zabawnie i niewinnie w powietrzu rosło napięcie. Dorota nie czekała gdy tylko wystarczająco się przybliżył chwyciła męskość Krzyśka i zaczęła przesuwać po nim dłonią, aż wydobyła pierwszą radosną kropelkę. To nie mogło się zmarnować, przyciągnęła go bliżej i języczkiem oblizała główkę. Z błogą miną poszukała w tym czasie jego wzroku ciesząc się jak dziecko z cukierka. Obserwował ją bacznie, a ona jeszcze śmielej zaczęła wylizywać całą jego długość za każdym razem zaczynając od nasady. Gdy spojrzała na mnie wiedziałam, że przekazuje pałeczkę. Odsunęła się robiąc mi miejsce, a fujarka jakby sama wskoczyła mi w usta. Oplotłam instrument zwinnie języczkiem po czym wsunęłam go głębiej ściśle obejmując pulchnymi wargami. Krzysiek, aż jęknął, a ja zaczęłam swe czynności powtarzać z satysfakcją obserwując jaką władze ma mój dotyk. Przymykał oczy i chciał mnie chwycić za głowę ale nadeszła kolej na koleżankę. Ona miała nieco inny plan, bo w międzyczasie uwolniła biust z krępującego stanika i chwyciła penisa między jej wielkie okrąglutkie piersi. Otulony ściśniętymi cycuszkami wsuwał się rytmicznie w jej usta. Jego ręka przesuwała się pomiędzy moimi udami, aż paluszki doszły do ich zwieńczenia. Nie chciałam pozwolić na więcej ale gdy uparcie i zdecydowanie prąc naprzód dotarł do granicy majteczek i zaczął mnie po nich masować uda same zaczęły się rozsuwać. Byłam wilgotna czułam jak gorąco rozpływa się po podbrzuszu. Jeden z jego paluszków zwinnie wsunął się pod spód i odnalazł nieosłonięty guziczek. Przerwał zabierając rękę by pomóc Dorocie zsunąć bieliznę. Pocałował ją przy tym głęboko sięgając jej migdałków, a mnie przytrzymując w miejscu za udo. Choć nie chciałam się do tego przyznać czułam nieco rozczarowania, płonęłam i chciałam wypełnić czymś tą pustkę.To uczucie nienasycenia napędzało mnie do dalszej zabawy. Kiedy Dorota już bez spódnicy wskoczyła na kanapę, on zanurkował głową między jej nogi pod moja opiekę powierzając swą męskość. Jedną ręką przytrzymywał Dorotę za biodro, za cycka, a drugą za moją głowę zagłębiając się w moje usta. Był tak duży że musiałam wspomagać się ręką. Chłeptał soczki Dorotki głośno przy tym mlaskając, a każde jego liźnięcie ona odwzorowywała jękiem. Jej rozkosz słyszalnie potęgowała się, a jego ruchy stawały się co raz bardziej niecierpliwe. Czułam ze zaraz wystrzeli w moje gardło ale przerwał. W zmowie zabrali mi majtki i teraz ja poczułam jego gorący oddech na ogolonej cipce. Wypisywał na łechtaczce do skutku słowo orgazm w wwiercając się nim głęboko w międzyczasie. Dorota zajęła się moimi piersiami uwalniając je i przysysając się łapczywie do wyprężonych sutków. Nie pozostałam dłużna i chwyciłam jej jędrne cycuszki w swoje raczki. Ręka Krzyśka zabawiała się muszelką koleżanki, a ja zaczynałam tracić oddech czując jak zbliża się zbawienie. Dorota falowała rytmicznie podskakując na paluszkach kolegi. Zaczęłyśmy się całować jak nigdy dotąd i wtedy poczułam jak Krzysiek wbił we mnie swą pałę. Nie wiem czego się spodziewałam i dlaczego byłam tak zaskoczona obrotem spraw. Ten facet był żonaty, był sąsiadem koleżanki, którego dopiero co w gruncie rzeczy poznałam, a wwiercał się teraz w moją intymność głęboko. Widząc moje zaskoczenie uśmiechnął się tylko triumfalnie zadowolony posuwając mnie jeszcze mocniej, jeszcze szybciej. Wiedziałam jednak, że choć to zupełnie nie w moim stylu, chce więcej, chcę by mnie wyruchał jak nikt wcześniej. Moje soki niemal tryskały, a cipka pulsowała, aż wykrzyczałam spełnienie. Roskosz przeszła dreszczem przez każda komórkę mego ciała. Zadowolony ze swojej mocy przełożył swoje narzędzie miedzy wypięte pośladki koleżanki nadal paluszkami penetrując jej cipkę. Tego jej tylko brakowało. Rozpychana na dwie dziurki Dorota przeżywała głośno swoje własne trzęsienie ziemi. Czułam jak drży otwierając szeroko zamgławione oczy gwałtownie chwytając oddech – ona tez była w raju. Krzysiek widocznie tylko na to czekał wyciągnął swoja pałę by salwami wytrysku zadowolony ochlapać nas obie. Kazał nam zlizywać z siebie nawzajem jego spermę by niepostrzeżenie wyciągnąć telefon i pstryknąć nam tak fotki. Byłam wściekła za te zdjęcia. Próbowałam odebrać mu aparat ale był wyższy i silniejszy. Dorota była tak wyczerpana że nie bardzo ją to w tym momencie obeszło. Chciał żartami nas ułagodzić, a gdy to nie działało bez ceregieli odepchnął mnie zwinął szybko ubrania i wybiegł jeszcze nago z mieszkania. W moim łóżku spały wtulone w siebie Agata i Iwona, więc wróciłam do Doroty by próbować przespać kaca giganta, który z pewnością miał nadejść.

MATKA CHRZESTNA

Zuzanna wychowała się w domu dziecka. Miała tam wielu znajomych, z którymi była razem od małego, niektórzy byli dla niej bliscy niczym bracia lub siostry. Jej najlepszą przyjaciółką była Marta, z którą później, w dorosłym życiu, cały czas utrzymywała dobry kontakt i serdecznie się przyjaźniła. Poznała tam też chłopaka, w którym się zakochała i w wieku 19 lat zaszła z nim ciążę. Po tym fakcie pobrali się, decyzja była dość pochopna, mimo to cały czas byli ze sobą w miarę szczęśliwi. Urodził im się synek, którego nazwali Wojtuś. Kiedy skończył roczek, rodzice postanowili go ochrzcić. Jego matką chrzestną została oczywiście najlepsza przyjaciółka Zuzanny – Marta. Była o 4 lata młodsza od swojej koleżanki, miała wtedy 16 lat. Często ich odwiedzała, czasami przynosiła prezenty dla małego Wojtusia. Tak żyli dopóki nie wydarzył się straszliwy wypadek – Zuzanna wraz z mężem pędzili samochodem, on prowadził. Zbliżali się właśnie do wzniesienia, zza którego nagle wyłoniły się dwa inne auta, jedno wyprzedzało drugie, mimo iż jezdnię dzieliła podwójna ciągła linia. Wyprzedzający nie miał gdzie zjechać, nie było nawet czasu, by pomyśleć, mąż Zuzanny wykonał szybki manewr i skręcił w prawo zjeżdżając z jezdni. Niestety pech chciał, że w tym miejscu rosło drzewo, o które rozbił się ich samochód. Kierowca, który nieprzepisowo wyprzedzał pojechał dalej, widział, co spowodował i nie chciał się zatrzymywać. Ojciec Wojtka zginął na miejscu. Jego żona przeżyła, w śpiączce została przewieziona do szpitala, lecz jej stan był krytyczny. Udało się ją wybudzić, lecz lekarze nie dawali nadziei na jej przeżycie. Marta, jej przyjaciółka, odwiedziła ją w szpitalu ze łzami w oczach. Pochyliła się nad jej łóżkiem i ją objęła, wiedziała, że przytula ją ostatni raz. Zuzanna, ledwo zrozumiałym, słabym głosem wyszeptała jej do ucha:

  • Żegnaj, przyjaciółko. Umieram. Proszę cię tylko o jedno – zajmij się moim dzieckiem. Jesteś jego matką chrzestną. Nie mam nikogo oprócz ciebie, wiem, że to nie byle jaka prośba, ale zrób to dla mnie. Nie chcę, by tak jak my trafił do domu dziecka. Tylko parę lat, aż wydorośleje i będzie mógł sam o siebie zadbać.
  • Oczywiście, że zajmę się Wojtkiem. Bądź spokojna – spojrzała jej w oczy i rozpłakała się nad nią. Marta była wtedy 25-letnią, niezależną dziewczyną. Wynajmowała małe mieszkanie, kawalerkę, którą zamieszkiwała sama. Przygarnęła pod swój dach 10-letniego Wojtusia. Początkowo mieszkało im się dobrze. Marta nie mogła pokochać Wojtka tak, jak gdyby był jej rodzonym synem, lecz darzyła go i tak dużym uczuciem. Opiekowała się nim troskliwie, tak jak ją prosiła jego matka. Całą miłość, którą darzyła za życia swoją przyjaciółkę, przełożyła teraz na jej syna. Niestety, gdy Wojtek zaczął dorastać, zaczęły się z nim problemy. Nie robił nic strasznego, po prostu był zwykłym, dojrzewającym chłopakiem, lecz Marcie przysparzało to kłopotów. Nie wiedziała na przykład, co ma robić, gdy słyszy, jak jej wychowanek masturbuje się po nocach. Mieszkali w jednopokojowym mieszkaniu, więc ciężko było mu to ukryć. Zaczęło się, gdy Wojtek miał 14 lat. Kiedy był 15-letnim chłopakiem, doszły jeszcze różne sprośne gazetki, które Marta znajdowała co jakiś czas w mieszkaniu, lecz zawsze je wtedy odkładała na miejsce, nie chciała, by Wojtek wiedział, że ona o nich wie. Po co miałaby zawstydzać chłopaka, w gruncie rzeczy to nic takiego, pamiętała przecież, jak sama przechodziła przez okres dojrzewania. Gdy robiła pranie, na majtkach chłopaka często zauważała ślady spermy. „Masturbuje się, to nic, ja przecież też to robiłam. Zresztą nadal czasem to robię” – myślała sobie, uśmiechając się do siebie pod nosem. Bardziej ją zmartwiło, gdy pewnego razu zauważyła ślady spermy na swoim staniku. Nie mogła uwierzyć, że chłopak używa do tego jej bielizny. Może jeszcze sobie ją przy tym wyobraża? Była oburzona, lecz nie dała tego po sobie poznać. Po jakimś czasie przekonała się o tym, że Wojtek na pewno wyobraża ją sobie podczas swoich masturbacyjnych praktyk, mało tego, czasami ogląda ją nago na żywo. Pewnego razu, gdy się kąpała, usłyszała pod drzwiami łazienki jakiś szmer. Gdy wyszła z wanny i podeszła szybko do drzwi, rozległ się pod nimi szelest. Była już pewna, że chrześniak ją podglądał, lecz gdy wyszła z łazienki, jego już nie było pod drzwiami, zdążył spod nich uciec. Wojtkowi wydawało się, że Marta niczego się nie domyśla. Były z nim też inne problemy – odkąd poszedł do liceum, gdzie poznał nowych kolegów, zaczął palić papierosy. Myślał, że jego „ciocia”, jak ją nazywał, o tym również nie wie, lecz ona wyczuwała od niego zapach fajek. Nie robiła mu jednak awantur, miała nadzieję, że za jakiś czas mu się znudzi i przestanie to robić. Pamiętała, jak w jego wieku robiła gorsze rzeczy, a przecież wyrosła na porządną kobietę. Pewnego dnia 16-letni Wojtek leżał na swoim łóżku i udawał, że patrzy się w telewizor. Tak naprawdę patrzył się na ciocię Martę, która krzątała się po pokoju, miała na sobie krótką spódniczkę, rajstopki i obcisłą koszulkę, która uwydatniała jej dorodne piersi. Miała 31 lat i była atrakcyjną kobietą, jej widok bardzo go podniecał. Gdy stała tyłem odwrócona do chłopaka, masował się po kutasie wyobrażając sobie, co ma pod spódniczką. „Może ma na sobie koronkowe majteczki? Może stringi? A może w ogóle nie ma majtek?” – myślał – „ciekawe, czy ma na nogach rajstopy czy pończochy?”. Miał ochotę zadrzeć jej tą spódniczkę, albo chociaż zajrzeć pod nią, ale nie było na to szans. Jego członek zesztywniał. Gdy Marta przykucnęła, by wyjąć coś z dolnej półki w szafce, spódnica odsłoniła jej uda na tyle, by ukazać część majtkową jej rajstop. Wojtek podniecił się wtedy jeszcze bardziej. Postanowił poczekać, aż Marta pójdzie się wykąpać, by zwalić sobie podglądając ją przez wywietrzniki w drzwiach i dać upust swojemu podnieceniu. Gdy wreszcie się tego doczekał i ciotka weszła do łazienki, ten od razu poleciał i przykucnął przy drzwiach. Pochylił głowę i przybliżył oczy do wywietrzników, by przyglądać się Marcie. Zdejmowała właśnie swoją koszulkę, odsłaniając powoli swój ponętny brzuszek. Jej pępek był bardzo zmysłowy. Spod koszulki wyłaniało się coraz więcej nagiego ciała, wreszcie wyskoczyły spod niej piersi. Miała na nich czarny, koronkowy staniczek, spod którego prześwitywały brązowe brodawki. Wojtek wyjął na wierzch swoją pałę i zaczął się masturbować, wyobrażając sobie, że to on rozbiera swoją chrzestną. Zaczęła zdejmować spódnicę, rozpięła zameczek i powoli zsuwała ją w dół po swoich udach. „A więc ma na sobie rajstopy” – pomyślał chłopak, gdy jego oczom ukazało się krocze kobiety, na którym były czarne majtki przysłonięte materiałem rajstop. Spódniczka upadła na ziemię, Marta zrobiła krok w tył, wychodząc z niej. Wojtek cały czas się onanizował oglądając ten strip-tease. Marta usłyszała, że coś się porusza pod drzwiami. Czyżby chrześniak znów ją podglądał? Przysłuchała się uważniej i usłyszała jego przyśpieszony oddech. Teraz była już pewna, że tam jest. Tego było za wiele. Żeby nie można było mieć odrobiny prywatności nawet w łazience?! Chciała mu zrobić awanturę, ale wpadła na lepszy pomysł. Postanowiła zawstydzić go, i to mocno, tak, by raz na zawsze odechciało mu się to robić. Skoczyła i w jednej chwili znalazła się przy drzwiach łazienki, po czym szybko je otworzyła. Biedny Wojtek nie zdążył uciec, nie zdążył nawet schować fujary do spodni. Został przyłapany na gorącym uczynku. Ze wstydu aż zakręciło mu się w głowie, zrobił się cały czerwony. Nie wiedział, co ma teraz zrobić.
  • No pięknie – rzekła Marta – więc mnie podglądasz?
  • Przepraszam – wybełkotał niezrozumiale Wojtek.
    Był tak speszony, że chciałby się teraz zapaść pod ziemię. Schował ptaszka do majtek i wstał powoli. Wstyd spowodował, że jego przyjaciel zaczął powoli wiotczeć, mimo iż Marta stała teraz przed nim w samej bieliźnie.
  • Często to robisz? – spytała.
  • Czasami. Naprawdę przepraszam, nie mogłem się powstrzymać, ciocia ma takie ponętne ciało…
  • Nie życzę sobie, byś to robił – Marta, ku zdumieniu chłopaka, wygięła ręce do tyłu i zaczęła rozpinać stanik – Zawrzyjmy umowę.
  • Jaką? – spytał Wojtek i speszony odwrócił głowę od cioci, która ewidentnie zamierzała pokazać mu swoje piersi.
  • Taką, że teraz się rozbiorę i popatrzysz sobie do woli na moje ciało, ale za to nie będziesz mnie więcej podglądać w kąpieli. Potrzebuję trochę prywatności.
    Wojtek nie wiedział, co powiedzieć.
  • No, proszę, teraz możesz się napatrzeć – zachęcała go Marta, gdy już zrzuciła stanik – co, teraz to się wstydzisz?
    Chłopak nieśmiało podniósł wzrok i spojrzał na biust cioci. Jej cycusie były bardzo seksowne, bardzo jędrne, ich skóra była napięta i gładka. Marta wpadła na pomysł.
  • Jak chcesz, to możesz nawet dotknąć – powiedziała.
    Wojtek był zachwycony tą propozycją, zapominając o wstydzie podniósł dłoń i położył ją na piersi. Masował ją leciutko, bojąc się ścisnąć mocniej. Marta wzięła drugą dłoń chłopaka, położyła ją na swojej drugiej piersi i przycisnęła je do nich mocno.
  • Możesz sobie pougniatać – uśmiechnęła się.
    Wojtek zabrał się za to ochoczo.
  • Posłuchaj, pozwolę ci teraz pobawić się moim ciałem. W „celach edukacyjnych”. Podotykaj sobie, ile chcesz. Wiem, jak to jest być w twoim wieku. Ale obiecaj mi w zamian, że przestaniesz onanizować się po nocach, nie chcę tego więcej słuchać. I że przestaniesz kopcić fajki. Chcę cię wychować na porządnego faceta, jestem to winna twojej matce. Obiecujesz?
    Chłopak zdziwił się, że ciotka o tym wie, ale teraz nie miało to dla niego dużego znaczenia.
  • Obiecuję – rzekł tylko i zaczął dalej bawić się cycuszkami swojej matki chrzestnej.
    Marta podeszła do fotela i usiadła w nim, żeby jej było wygodniej. Wojtek uklęknął przed nią i jeździł rękami po jej biodrach, brzuchu i piersiach, co jakiś czas ściskając sutki. Kobieta siedziała obojętnie i czekała, aż chłopak się namaca.
  • Daj znać, jak zaspokoisz swoją ciekawość co do mojego ciała – powiedziała.
  • Dobrze.
    Wziął sutka ciotki do ust i zaczął go ssać, palcem jeżdżąc po jej udzie. Dźwięk, jaki wydawał jego paznokieć przesuwający się po materiale jej rajstop, był muzyką dla jego uszu. Penis chłopaka znów zesztywniał i był gotowy do boju. Marta wzięła jakąś gazetę ze stolika i zaczęła ją czytać.
  • Mogę zdjąć ci majteczki, ciociu? – spytał po jakimś czasie Wojtek.
  • No dobrze – odpowiedziała mu. Skoro obiecała całe swoje ciało do jego dyspozycji, to teraz musi się wywiązać z obietnicy.
    Wojtek wsadził ręce pod gumkę jej rajstop i zaczął je zsuwać. Marta, dalej czytając gazetę, lekko uniosła miednicę do góry, by umożliwić mu ich zdjęcie. Po drodze chłopak zahaczył o jej majtki, wsadził kciuki pod ich gumkę i zaczął zsuwać je razem z rajstopami. Jego dłonie, obnażając ją, jechały po udach. Zsuwane rajstopy zaczęły marszczyć się na kolanach kobiety, Wojtka bardzo podniecał ten widok. Gdy wreszcie ją rozebrał do końca, zaczął przyglądać się jej cipce. Była różowiutka, gładka i wygolona. Przybliżył do niej twarz, pachniała pięknie. Położył na niej swoją głowę, delektując się jej zapachem. Następnie zaczął ją delikatnie lizać. Marta w tym momencie poczuła lekkie podniecenie, z jej cipki zaczął wydzielać się sok, który Wojtek zlizywał ze smakiem. Odłożyła gazetę i przycisnęła głowę chrześniaka do swojej myszki. Westchnęła cicho. Jego pieszczoty zaczęły na nią działać. Poczęła lekko poruszać miednicą w górę i w dół, przyciskając głowę chłopaka do swojej cipeczki. Od dawna nie była z mężczyzną, była wyposzczona, więc podniecenie zaczęło dawać się jej we znaki. Chciała się zaspokoić, ale nie wypadało jej się masturbować przy swoim chrześniaku, więc postanowiła zrobić to potem w wannie. Zobaczyła, że penis chłopaka ledwo mieści się w jego spodniach, więc kazała mu wstać i zaczęła zsuwać portki w dół. Jego ptaszek, który właśnie został „wypuszczony na wolność”, znalazł się teraz naprzeciwko jej twarzy i pulsował podniecająco. Wzięła go do ręki i ścisnęła, po czym przystawiła go do swoich ust i ucałowała delikatnie. Wojtek westchnął. Następnie Marta wypuściła go z uścisku i jeździła po nim palcem, w górę i w dół, zahaczając raz po raz o jego czuły punkt. Doprowadzało to chłopaka do szaleństwa. Marta także czuła się już strasznie podniecona, więc chciała szybko zaspokoić Wojtka, by potem udać się do łazienki i tam zrobić sobie dobrze. Przyciągnęła jego penisa i dotknęła nim do swojej piersi. Sutkiem ocierała się o jego żołądź. Wojtek patrzył na to z góry i był coraz bardziej podniecony tą sytuacją. Po paru minutach ocierania się kutasem o cycki cioci, Wojtek osiągnął orgazm. Jego sperma zalała biust Marty. Dyszał przy tym głośno z rozkoszy, a gdy skończył, Marta wstała i powiedziała:
  • Widzisz, pobrudziłeś mnie. Muszę iść się teraz wykąpać. Na dzisiaj dość zabawy.
  • Dziękuję, ciociu. Przepraszam, że się na ciebie spuściłem, ale sama mnie do tego doprowadziłaś…
  • I co, fajnie było? Tak jak to sobie wyobrażałeś?
  • Lepiej – uśmiechnął się.
    Marta, idąc w stronę łazienki, rzuciła jeszcze do niego na odchodne:
  • Pamiętaj, co mi w zamian obiecałeś.
  • Pamiętam, pamiętam.
    Gdy zniknęła w łazience, Wojtek położył się na łóżku i myślał o tym, co zaszło. Gdy tak to sobie przypominał, to po paru minutach poczuł, że jego mały koleżka znów zesztywniał i że ma ochotę na cipkę Marty. Podniósł z podłogi jej rajstopy, które były zwinięte w kulkę razem z majtkami, i zaczął się nimi pocierać po kutasie. Po jakimś czasie poczuł, że nie wytrzyma. Miał marzenie i teraz postanowił je spełnić. Powie ciotce wprost, że chce ją przelecieć. Skoro pozwoliła mu na te macanki, to czemu nie miałaby dać mu włożyć kutasa do cipki? Bał się, co będzie jeśli ciotka nie zechce, ale postanowił zaryzykować. Wstał z łóżka, rozebrał się do naga i ruszył w stronę łazienki. Marta napuściła wody do wanny i weszła do niej. Zanurzając się w gorącej wodzie czuła się błogo. Na cyckach wciąż miała spermę swojego chrześniaka, zaczęła ją więc po nich rozcierać. Drugą rękę położyła na swojej muszelce i bawiła się nią. Było jej dobrze, robiło się coraz lepiej, gdy nagle drzwi otworzyły się z impetem i do środka wszedł pewnym krokiem Wojtek. Już nic nie zostało z jego uprzedniego zawstydzenia, teraz wiedział, czego chce. Podszedł do wanny i stanął przed Martą ze sterczącą pałą na wierzchu. Ostentacyjnie patrząc się na biust swojej chrzestnej, zapytał:
  • Ciociu, a może pozwoliłabyś mi wsadzić mojego małego do twojej… no wiesz… – Wojtek nie wiedział, jak nazwać myszkę cioci, użył więc najprostszego określenia – …do twojej cipki? Oczywiście w „celach edukacyjnych” – uśmiechnął się po łobuzersku.
    Marta nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Naprawdę się o to spytał, czy może jej się przesłyszało? Była oburzona, zamierzała spoliczkować Wojtka, jednak jej złość była mniejsza od jej podniecenia. Wojtek, który długo nie usłyszał odpowiedzi, znów się speszył i już chciał wyjść z łazienki, Marta jednak rzekła do niego:
  • Obiecałeś, że nie będziesz mnie więcej nachodził w łazience – w jej głosie słychać było złość.
  • Obiecałem, że nie będę cioci podglądał z ukrycia, a ja tu jawnie wszedłem – odpowiedział, uśmiechając się lekko.
    Marta pogładziła go palcem po kutasie.
  • Och, Wojtek, Wojtek, co z ciebie będzie? Jesteś nienasycony. Przed chwilą spuściłeś mi się na cycki i jeszcze nie masz dość? No dobrze, właź do wanny.
  • Naprawdę, pozwoli mi ciocia? – chłopak nie mógł uwierzyć.
  • Naprawdę, no już, właź, bo się rozmyślę.
    Wskoczył do wanny i usiadł naprzeciwko ciotki. Główka jego sterczącego prącia wystawała ponad powierzchnię wody. Marta pochyliła się nad nią i zaczęła ją lekko całować. Ciało Wojtka przeszywały dreszcze rozkoszy. Położył dłonie na ramionach swojej matki chrzestnej i gładził ich gorącą skórę. Po jakimś czasie Marta przysunęła się do niego, jej nabrzmiała z podniecenia cipka dotknęła kutasa chłopaka. Ocierali się chwilę o siebie swoimi narządami, po czym doświadczona Marta zaczęła wprowadzać pałę Wojciecha do środka. Nadziewała się na niego coraz mocniej, aż doszła do samego końca. Jego penis wypełnił ją całą, jęknęła cicho z rozkoszy. Wojtek złapał ją za pośladki i przyciskał do siebie. Obydwoje zaczęli poruszać miednicami i wydawać z siebie pomruki przyjemności. Marta oplotła go nogami. Patrzyli sobie w oczy spod przymrużonych z rozkoszy powiek. Kobieta podskakiwała coraz mocniej i mocniej, aż woda wylewała się z wanny, jej biust falował, piersi co chwilę odbijały się od brody chłopaka, by potem opadając w dół otrzeć się sutkami o jego klatkę i znów powędrować do góry. Wojtek chciałby pomacać te skaczące cycuszki, ale dłonie miał zajęte ugniataniem pośladków, więc zostało mu tylko pochylić głowę i w locie złapać pierś Marty do buzi. Przygryzł ją tak, że aż ją zabolało, jednak ból się dla niej teraz nie liczył, skupiała się na przyjemności. Już dochodziła. Wojtuś masował ją po tyłku z młodzieńczą namiętnością, podniecało ją to. Jej wargi wygięły się, twarz przeszedł skurcz, zamknęła oczy i odchyliła się do tyłu, podpierając się dłońmi o dno wanny. Głośno krzyczała, Wojtek nigdy nie widział cioci w takim stanie, podniecało go to. Jej cipka zacisnęła mu się na kutasie, jego również to doprowadziło do szczytowania. Razem przeżywali tą cudowną chwilę. Sperma Wojtka rozlewała się w cipce Marty, potęgowało to jej rozkosz. Po wszystkim zeszła z niego, z jej pochwy wylatywało to, co chrześniak jej przed chwilą podarował, jego nasienie śmiesznie wirowało w wodzie. Marta oddaliła się od Wojtka i oparła się zrelaksowana o poręcz wanny, Wojtek chciał zrobić to samo, naprzeciwko niej, ale powiedziała do niego, oddychając ciężko:
  • No, już, dosyć tego dobrego. Wychodź, wycieraj się i marsz do łóżka. Ja tu sobie jeszcze posiedzę.
    Wojtek niechętnie się jej posłuchał i wyszedł z łazienki. Marta czuła się teraz błogo, jej myśli rozpływały się. Zasnęła w wannie, lecz przed zaśnięciem zdążyła sobie pomyśleć, że czasami może przestawać być dla Wojtka matką chrzestną i zamieniać się wtedy w jego kochankę, by dać ujście zarówno jego, jak i swojemu pożądaniu.

SPONSORING

Co ona tu robi? W tym towarzystwie bez żadnych hamulców? Przecież to nie są jej klimaty! Dlaczego dała się namówić Jolce na tę imprezę? No fakt, fajna muzyka można się przy niej wybawić. Ale co to za towarzystwo? Prawie każda dziewczyna na tej dyskotece była z dużo starszym partnerem. Skąd one ich brały? Jej przyjaciółka także tonęła w ramionach jakiegoś 50-latka. Przecież w swoim mieście ma podobno chłopaka. Ona tak by nie mogła. Fakt, była teraz wolna, ale w tym miejscu nie znalazła nikogo godnego uwagi. Teraz żałowała, że tu przyszła. Jeszcze musiała wykosztować się na tę kieckę! Przez nią popadła w kolejny dług. Masakra. Upiła kolejny łyk drinka.

  • Zatańczysz? – Usłyszała tuż obok ucha.
    Podniosła głowę na stojącego obok mężczyznę. Już chciała odburknąć, że nie, ale zmieniła zdanie. Skoro tu przyszła to chociaż się pobawi. Wstała i poszła z nim na parkiet. Po dłuższej chwili usłyszała.
     Mała, załapałaś jakiegoś doła czy co? – Zagadnął jej partner.
     Wiesz, nie zawsze można mieć super humor. Przynajmniej ja tak nie potrafię. Szczerzyć zęby z byle powodu, aby tylko komuś się podobało. – Nawet nie próbowała być uprzejma.
    Mężczyzna roześmiał się.
     Mam na imię Wiktor. A ty?
     Weronika – odpowiedziała, chociaż facet działał jej na nerwy i najchętniej wyszłaby z lokalu.
     Nie widziałem cię tu wcześniej – ciągnął dalej, nie zwracając uwagi na opryskliwy ton.
     Bo nie mogłeś jestem pierwszy raz.
     Sama? – Prawie szepnął jej koło ucha.
     Z przyjaciółką. Tylko że ona zniknęła. Na mnie chyba też pora. – Chciała wywinąć się z otulających ją ramion w coraz wolniejszym tańcu.
     Nie jest jeszcze tak późno, zostań. – Nie ustępował partner.
     Myślę, że towarzystwo kogoś, kto ma doła nie jest czymś wymarzonym. – Starała się być opryskliwa. – Poza tym przed zajęciami mam jeszcze pracę. Nikt za mnie nie zapłaci rachunków. Proza życia.
     Intrygujesz mnie i chciałbym cię bliżej poznać.
     Po co?
     A chociażby dlatego, że jesteś piękną kobietą – powiedział otwarcie – tylko zamkniętą w sobie. Chciałbym cię rozgryźć.
     Mógłbyś połamać zęby. Jestem niestrawna. – Rzuciła zgryźliwie.
    Ponownie rozległ się perlisty śmiech Wiktora. Pochylił się i pocałował dziewczynę w usta. Stanęła zaskoczona, lecz po chwili wyrwała się z jego ramion. Wiktor jednak był szybki, momentalnie złapał ją za rękę.
     Co jest, skarbie?
     Nic, muszę już iść. – Nie umiała nic innego wymyślić. – I nie całuję się z każdym nowo poznanym facetem – dodała.
     Ale podobało ci się, prawda? – To było raczej stwierdzenie faktu.
    Zarumieniła się. Rozpracował ją. Wystarczyła zaledwie chwila, aby pobudzić jej uśpione zmysły. Zawirowało w podbrzuszu. Kilka miesięcy minęło od rozstania z Wojtkiem. Ale na razie nie chciała być z nikim. A seksu przypadkowego nie uznawała. Opanowała się, podniosła głowę i powiedziała;
     Nic szczególnego. – Chciała, aby jej głos zabrzmiał pewnie, ale tak nie było.
     Ooooo, ostra jesteś. W łóżku także? – Bezpośredni do bólu.
    Stanęła z otwarta buzią. Kolejny raz ją zaskoczył. Jeszcze nikt tak do niej bezpośrednio nie mówił. I to kto? Dopiero co poznany facet z dyskoteki. Kiedy pierwsze zaskoczenie minęło, powiedziała:
     Wiesz, pomyliłeś mnie z kimś. Nie szukam faceta do łóżka. A na pewno nie podstarzałego ogiera.
     A więc nie jest tak źle, skoro nazywasz mnie ogierem. – I znowu ten perlisty, elektryzujący śmiech. – Zostań, a przekonasz się.
     Nie mam ochoty. Do nie zobaczenia.
    Wyrwała dłoń i wybiegła z lokalu. Słyszała za sobą jego śmiech. Była wściekła. Nie pozwoli nikomu tak się traktować. Nikomu! Jak on śmiał? Ogier się znalazł! Nie, to towarzystwo nie dla niej, teraz wiedziała to już na pewno.
    W zajmowanym razem z Gośką pokoju nie zastała przyjaciółki. Umyła się i położyła spać, ale w tym momencie pojawiła się uśmiechnięta twarz Wiktora. I pocałunek. Na samo jego wspomnienie przeszedł ją dreszcz. Musiała teraz przyznać, że był przystojnym facetem. Przesadziła mówiąc o nim „podstarzały”. Jak na jej oko miał nie więcej niż 35 lat. Ale nie miała ochoty na takie przygody. Poza tym nie miała na to czasu: studia i praca. Gośka wróciła rano, kiedy Weronika szykowała się do pracy.
     A ty gdzie? –zagadnęła.
     No wiesz, ja nie mam bogatych rodziców. Muszę zarobić na utrzymanie.
     Jak się bawiłaś? Poderwałaś kogoś? – Zapytała powodowana ciekawością.
     Głucha jesteś? Nie mam na to czasu. – Nie była to grzeczna odpowiedź. – Poza tym myślę, że tam wszyscy myśleli tylko o jednym: jak się bzykać.
     I co w tym złego? Może to byłoby rozwiązanie twoich problemów finansowych.
     Co masz na myśli? – Zapytała zaskoczona.
     Dobrze, powiem ci, bo albo udajesz, albo jesteś faktycznie głupia. Znajdź sobie bogatego faceta, który za chwile spędzone w twoim towarzystwie będzie cię utrzymywał.
     Gośka! – krzyknęła oburzona.
     No co Gośka? – odpowiedziała zniecierpliwiona koleżanka. – A myślisz, że skąd ja mam kasę? Starzy dają mi tylko dwa tysiące. Jak dla mnie to za mało. Jestem młoda i chcę się wyszumieć, a do tego potrzebna jest kasa.
     Nie, to nie dla mnie. – Stwierdziła.
     Wolisz szorować kible w hotelu? Dziewczyno, pomyśl tylko!
     I ty byłaś tej nocy z tym starym… – Dopiero teraz Weronika powiązała fakty.
     Byłam, ale nie jest taki stary. Ma 52 lata i w łóżku jest wspaniały. – Wyraz zadowolenia pojawił się na twarzy Gośki.
     A twój chłopak?
     No jest. Nie musi o wszystkim wiedzieć. – Tego tematu raczej nie chciała podejmować. – Wera, pomyśl o tym. Popadasz w coraz większe długi…
     Nie bój się, oddam ci wszystko. – Przerwała koleżance.
     Nie o to chodzi. – Nie miała na celu ściągnięcie długu. – Tylko szkoda mi ciebie. Jesteś ładna i masz ogromny potencjał. Takie jak ty podobają się facetom. Znajdź sobie jednego bogatego i kłopot z głowy. – Próbowała przekonać współlokatorkę.
     To nie dla mnie. Nie potrafiłabym kurwić się za pieniądze – powiedziała zdecydowanie Weronika.
     I dlatego znajdź sobie sponsora. – Naprawdę dziwiła się, że jest to takim problemem. – Co w tym złego, że jeden facet, bo oni często chcą wyłączności, da ci kasę na wszystko. A do łóżka też nie za każdym razem. Ten mój to chce, abym była jego kwiatkiem w butonierce.
     Jest żonaty?
     Tak, żona ma swoją firmę i swoje życie. Dla niej jest w weekendy. Dlatego prawie wszystkie mam wolne. Znalazłabym sobie drugiego, ale Paweł mi nie pozwala. Jakby się dowiedział, a w tym świecie o to łatwo, zerwałby ze mną.
     Porąbane to wszystko, ale ja już muszę lecieć. Zajęcia mamy o 13, 30. Pa!
    Weronika wybiegła z mieszkania. Gośka zaskoczyła ją. Nie spodziewała się, że koleżanka znalazła sobie sponsora, bo innego określenia nie mogła znaleźć. Nie, ona nigdy nie pójdzie na taki układ. Ma dwie ręce i potrafi zapracować.

Gośka tak długo ją namawiała współlokatorkę, że dała się skusić ponownie pójść na te dyskotekę. Skoro poznała tajemnicę przyjaciółki, ta postanowiła poznać ją ze swoim partnerem. Musiała tylko obiecać jej, że nie będzie próbować żadnych sztuczek z szukaniem sponsora dla niej. Wera musiała przyznać przyjaciółce racje, że ten jej Paweł był niczego sobie. Jak dla niej, miał jedną wadę: żądał od partnerki całkowitej uległości. Przy nim Gośka nie była sobą. Uległa szara myszka.
Kiedy wracały do stolika z toalety, stanęła wryta. Na jej miejscu siedział Wiktor. Widocznie był znajomym Pawła. Już chciała się wycofać, ale została zauważona. Bezczelny uśmiech zagościł na twarzy nowoprzybyłego. Gośka musiała go znać, bo przywitała się jak ze znajomym. Paweł wstał i przedstawił ich sobie.
 Wiktor, poznaj przyjaciółkę Gośki, Weronikę. Weronika, poznaj Wiktora, mojego wspólnika w biznesie, poza tym mamy inną wspólną pasję -uwielbiamy towarzystwo ładnych kobiet.
 Miło mi cię poznać, Weroniko. – Mężczyzna wstał i pocałował dziewczynę w policzek.
 Mnie też. Jest już późno…. – Czuła się jak w pułapce, z której chciała uciec.
 I dlatego teraz zatańczymy. Chodź.
Nie czekając na odpowiedź wziął dziewczynę za rękę i poszli na parkiet. Jak na złość z głośników sączyła się wolna melodia, dlatego też Wiktor szybko objął dziewczynę. Tak blisko, jakby byli parą od dawna. Weronice zakręciło się w głowie. Zrzucała to na burzę zapachów – mocna woda kolońska pomieszana z zapachem… tak, z zapachem samca. Wygłodniałego i czyhającego na ofiarę. Weronika nie wiedziała co się z nią dzieje. Gdyby nie była w jego ramionach, to osunęłaby się zemdlona. Nie mając wyboru poddała się i przytuliła do partnera. Usłyszała jego szept:
 Nareszcie. Czekałem na to. Lubię grzeczne dziewczynki.
I poczuła jego usta na szyi, delikatne pocałunki parzyły jej skórę. Powinna uciec stąd, ale nie miała siły. Jakby ktoś spuścił całe powietrze z niej. Była wściekła, przede wszystkim na siebie. Nagle wolna melodia skończyła się, a następna zabrzmiała szybkim rytmem. Wyraz niezadowolenia pojawił się na twarzy Wiktora, ale Weronika odetchnęła. Wrócili do zajmowanej loży i tu ponownie dziewczyna znalazła się w klatce. Siedząc pomiędzy Gośką a Wiktorem nie miała gdzie uciec. Przy stole panowała ożywiona rozmowa. Podano kolację. Weronika pomału dochodziła do siebie, w czym jednak nie pomagała bliskość mężczyzny.
 Hej, dziewczyno, mówi się! –Z zamyślenia wyrwał ją głos Wiktora.
 Tak? Mówiłeś do mnie?
 Zapraszam cię jutro na „Diabły”. – I zaraz dodał uprzedzając jej wymówki. – Nie wymawiaj się, bo koleżanka cię zdradziła i powiedziała, że lubisz teatr.
 Ale nie mam jutro czasu. – Próbowała znaleźć jakiś sposób na uniknięcie wspólnego wyjścia. – Pojutrze mam kolokwium z psychologii i muszę się uczyć. –
 Naprawdę nie znajdziesz tych trzech godzinek? – Nie ustępował.
Kiedy to mówił położył swoją dłoń na udzie dziewczyny i delikatnie pieścił. Ponownie zmieszała się. Jednocześnie była wściekła. Wściekła na siebie, na swoje ciało tak mocno reagujące na obecność mężczyzny. To wszystko chyba przez te miesiące postu. A myślała, że jest odporna na takie chwyty.
 Jutro po zajęciach mam pracę… – nie kłamała, ale nie skończyła, bo wtrąciła się Gośka.
 Wiktor, daj nam chwilkę, przekonam Werę. Chodź ze mną do toalety.
Weronika czekała na to. Wreszcie będzie mogła się uwolnić od tego aroganckiego typa! Na razie jednak Gośka naskoczyła na nią.
 Wera, co ty wyprawiasz? Facet – marzenie a ty o jakiejś pracy! – Nie rozumiała postępowania współlokatorki. – Już nigdy nie będziesz musiała iść do pracy. I w dodatku pożera cię wzrokiem. Jakby mógł, to pieprzył by cię na stole, nie zważając na nic ani na nikogo. Bądź mądra a ustawisz się!
 Gośka, ja tak nie mogę! – Nie chciała ustąpić.
 Nie chcę tego słuchać. – Także uparcie powtarzała przyjaciółka. – Wracamy na salę i jutro idziesz z nim na te „Diabły”, wiesz co to jest?
 No jakaś sztuka… – nie słyszała nigdy tego tytułu.
 Czysty erotyk w każdym calu. Ale pięknie zrobiony. Też chciałabym na niego pójść, ale Paweł nie lubi teatru. Jak będę grzeczna, to może go namówię…. – rozmarzyła się. – No nie patrz tak. Trochę uległości za to wszystko, co od niego otrzymuję, to nie duża cena.
 Wracam do domu. Mam na dzisiaj dość. – Weronika chciała uciec.
 Nie zrobisz tego. Miałabym krechę u Pawła na całego, że pozwoliłam ci się wymknąć, ale….
Nie dokończyła, bo kiedy wchodziły na salę Weronika została porwana przez Wiktora ponownie na parkiet.
 Ej, co to znaczy? – Powiedziała oburzona.
 Szkoda tak fajnej muzyczki, poza tym lubię cię mieć w swoich ramionach. Tak ładnie pachniesz… – musnął ustami po jej włosach.
 A moje zdanie? Liczy się? – zapytała, ale wiedziała dobrze, że nie liczy się.
 Przecież chcesz tego, prawda? – powiedział pewnym głosem – I pójdziemy jutro na tę sztukę, zgoda?
 Ok, zgoda, ale dzisiaj idę już do domu. – Wbrew sobie dziewczyna zgodziła się.
 Za zgodę dziękuję, ale na dzisiaj jeszcze nie koniec. – Ucieszył się. – O której rano masz zajęcia? – Dopytywał dalej.
 O 12, ale rano idę do pracy. – Niczym odpytywana na lekcji udzielała kolejnych odpowiedzi.
 To znaczy gdzie? – I kolejne pytanie.
 Do hotelu SFINKS.
 Masz umowę o pracę?
 Marzenie! Tam robię na czarno, ale po południu mam zlecenie….
 A więc nie musisz iść. – Decyzja i kolejne polecenie. – Nie powinnaś tak ciężko pracować i uczyć się. Z tej drugiej pracy też zrezygnujesz…
 Hola, to jest moje życie i nie pozwolę…. Próbowała się bronić.
 Pozwolisz sobie pomóc, bo inaczej zamęczysz się i nie będziesz miała siły na przyjemności. – Nie pytał, on już zdecydował. – Ok, widzę, że musimy porozmawiać. Wychodzimy stąd. I tym razem nie słyszę słowa NIE, zrozumiałaś?
 Ale… – Nie dokończyła.
Nie słuchał jej tylko za rękę pociągnął ją do wyjścia. Zdążyła tylko chwycić rzuconą przez Gośkę torebkę i po chwili jechali taryfą. Wiktor podał jakiś adres. Przez całą drogę nie odezwał się. Zaczęła się bać. Nie wiedziała, co ją czeka, a jednocześnie zdawała sobie sprawę, jaki wpływ ma na jej ciało bliskość tego faceta. Pociągał ją, ale nie chciała być od niego zależna. Wiedziała, że powinna walczyć, ale kiedy był tuż obok, głupiała. Wkrótce znaleźli się w okazałej willi, w jednej z bogatszych dzielnic. Rozglądała się niepewnie. Znajdowali się w ładnie urządzonym salonie. Wiktor podszedł do barku i nalał whisky z lodem. Podał dziewczynie, usiadł na sofie i przyglądał się jej. Stała przy wejściu nie wiedząc co ma zrobić. Czuła na sobie wzrok Wiktora. Nerwowo obracała szklankę. W końcu usłyszała:
 Usiądź koło mnie, Weroniko. Ja nie gryzę. Chociaż, jak już ci powiedziałem ostatnio, miałbym ochotę cię schrupać.
 A ja ci powiedziałam, że mógłbyś stracić na tym zęby. – Nic innego nie przyszło jej do głowy.
 Widzę, że wraca dawna Weronika. – Zaśmiał się – To dzisiejsze twoje zachowanie to z powodu mojej męskości, prawda? Najpierw ustalimy pewne szczegóły, a dopiero później będę się z tobą kochał. Bo pragniesz tego, mam rację?
 Nie!!! I pozwól mi odejść. Nie jestem dziwką! – Jednocześnie chciało jej się płakać i jakiś żar zalewał jej ciało.
 Nie, nie jesteś. – Przyznał rację. – Nie muszę korzystać z usług dziwek. Ty jesteś spragnionym pieszczot i czułości kaczątkiem. Pączkiem, który w moich dłoniach rozwinie się w piękna różę. A teraz posłuchaj. Podobasz mi się i myślę, że wzajemnie.
 Twoja skromność nie ma granic… – Rzuciła.
 Żmijka. – I ponownie ten hipnotyczny śmiech, który topił jej opór. – Jesteś studentką i masz się zająć tylko studiami. Zrezygnujesz z wszelkich prac. Opłacę wszystkie twoje wydatki. Jeden warunek…
 Mam się z Tobą pieprzyć? – Wpadła mu w słowo.
 Pieprzyć i tak się będziemy. – Nie zaprzeczył. – Moim warunkiem jest bezkolizyjne zaliczenie wszystkiego.
 Słucham? Jesteś moim ojcem? – Nie wierzyła własnym uszom.
 Też tego chcą? Mądrzy z ich ludzie. Mieszkasz z Gośką, prawda? Jutro opłacę ci czynsz. Myślę, że pięć stówek na tydzień, na drobne wydatki ci wystarczy. Jak by co, to mów. Chce tylko wiedzieć, na co potrzebujesz większą gotówkę.
 I nie robisz ze mnie dziwki?
 Nie, bo tęsknisz za seksem za mną od pierwszej chwili poznania i robilibyśmy to bez względu na wszystko. Masz jakieś długi?
 Nie Twoja sprawa, poradzę sobie. – Nie zamierzała odpowiadać, ale jej chęci nie miały nic do powiedzenia.
 Oj, dziecko z ciebie. Ile tego długu nazbierałaś? – Nalegał.
 Dwa tysiące pięćset pięćdziesiąt– Kolejny raz grzecznie odpowiedziała.
Uuuu, ładna kwota. Ale to nic. Jutro wszystko spłacisz. Umowa stoi? – Stoicki spokój bił od niego.
 Wiktor, ja nie mogę.
 Czego nie możesz? Przyjąć pomocy od przyjaciela? To przecież naturalne, że pomagamy sobie. – Wyjaśniał spokojnie, jak małemu dziecku. – Za moją pomoc nie żądam seksu, żeby było wszystko jasne.
 Słucham? – Obawiała się, czy czasem czegoś nie wypiła, co mieszało jej w głowie.
 Ty myślałaś, że będę chciał za tych marnych parę stówek kupić u ciebie usługi seksualne? – Odpowiedział pytaniem – Nie, nic z tego. Powtórzę jeszcze raz: dobre wyniki w indeksie. A sprawa seksu to druga rzecz, o której także chciałem porozmawiać. Pragnę cię, o czym dobrze wiesz. I tu także tylko jeden warunek: żadnych skoków w bok. Dopóki będziesz ze mną nie ma innych kutasów koło ciebie. Ilu miałaś facetów?
 Nie muszę odpowiadać – odburknęła.
 Nie, nie musisz, ale odpowiesz, prawda? – Zaśmiał się. – Zresztą nie, powiem ci sam po pierwszym naszym razie. I skoro wszystko już uzgodniliśmy, to skończymy te pogawędkę, dobrze?
 Na nic się nie zgadzam i chcę do domu… – Tak, chciała uciec, i to jak najdalej.
 Boisz się, że mnie nie zadowolisz?
 Nie za dużo sobie przypisujesz? Jesteś arogantem i despotą! Jesteś… jesteś…. nikim…
I ponownie Wiktor roześmiał się głośno, wyjął z jej ręki niedopity drink, odstawił go na stolik, a dziewczynę pociągnął za sobą. Weszli na górę do pięknej sypialni, w której królowało wielkie łoże. Sama myśl o niej samej, kochającej się w tym miejscu wywołała dreszcz emocji, co nie uszło oczywiście uwadze Wiktora. Uśmiechnął się. Odszedł kilka kroków dalej, włączył pilotem nastrojową muzykę i zaczął się rozbierać. Cały czas bacznie obserwował Weronikę. Kiedy był już tylko w slipach podszedł do niej, podniósł jej spuszczoną głowę do góry i pocałował. Dziewczyna zapłonęła. Jeszcze starała się ukryć swoją reakcje, ale przy Wiktorze to było niemożliwe. Chciała uciec z tej sypialni, ale chciała też aby jak najszybciej znaleźć się w ramionach mężczyzny. On tymczasem zaszedł ją z tyłu i pomału rozpinał zamek sukienki, która po chwili znalazła się na ziemi. Za jej przykładem poszedł koronkowy czarny stanik, a po chwili też i figi. Z powrotem stanął przed nią i zlustrował ją od góry na dół. Stała nago przed obcym facetem i … i podobało się jej to. Wyciągnął do niej rękę. Podała swoją. Wiedziała, że zrobi wszystko, o co Wiktor ją poprosi. Nie tylko poprosi. Czegokolwiek zażąda. Była stracona. Podeszli do łóżka. Usłyszała cichy głos:
 Połóż się i daj mi spróbować twych soczków. Bo już są, prawda? Twoja kobiecość już pracuje…
Bez słowa wykonała polecenie. Położyła się, rozszerzając nogi, aby mógł bez problemu skosztować jej soczków, które wyciekały już po wargach. Ujrzała zachwyt w oczach Wiktora. Pochylił się i językiem dotknął nabrzmiałej łechtaczki. Wystarczyło kilka ruchów, aby Weronika eksplodowała. Nie mogła, nie potrafiła dłużej zataić reakcji swego ciała. I chociaż zapewne Wiktor miał inny plan, też nie wytrzymał. Szybko zdjął slipy uwalniając sztywnego, jak marmur, członka i naparł nim na różową szparkę. Dziewczyna wyszła mu naprzeciw i po chwili rozległ się jej krzyk rozkoszy. Z każdą chwilą coraz głośniejszy, coraz mocniejszy. Kiedy Wiktor eksplodował w niej, ona podążyła za nim i wstrząsnął jej ciałem potężny orgazm. Opadli bez sił, nadal połączeni. Wraz z powrotem miarowego oddechu Wiktor wyszedł z wciąż gorącej pochwy i pochylił się nad dziewczyną. Palcem wodził po obrysie jej ust. Wargami przyszczypywał naprężone brodawki.
 I jak było? Jestem ogierem? – Szepnął.
 Tak mi wstyd…
 O nie, Weroniko, nie ma mowy o wstydzie. To było piękne, chociaż musisz się jeszcze wiele nauczyć. Spróbuję zgadnąć: miałaś przede mną jednego, góra dwóch facetów, prawda?
 Jednego. – Odpowiedziała. – Nie wytrzymał mojego wyjazdu.
 Dawno cię zostawił?
 W listopadzie. Potrzebował dziewczyny na co dzień, a mnie nie było stać na cotygodniowe powroty… – odpowiadała jak na spowiedzi.
 I dobrze się stało. Teraz jesteś tylko moja. Odpowiedz szczerze: jak się czujesz?
 Wspaniale… nie powinnam, ale… – Nigdy nie umiała kłamać.
 Oczywiście, że powinnaś tak się czuć. – Przerwał – A będzie jeszcze lepiej. Odpoczęłaś już?
 Tak, już…
I kochali się następną godzinę. Do utraty sił. Do ostatniego tchu. Po czym Weronika zasnęła w ramionach kochanka. Obudziło ją następnego dnia narastające podniecenie. To Wiktor zagłębiał się swoim językiem w gniazdko rozkoszy. Pomału wznosiła się na wyżyny. I kiedy trysnęła fontanną soków, on spił je do ostatniej kropli. Teraz ona uklękła przed mężczyzną i zajęła się jego członkiem. Robiła kiedyś loda, ale doświadczenia w tym nie mała zbyt dużego. Jednak przy pomocy kochanka wkrótce także i on zalał ją spermą, którą połknęła do ostatniej kropli. Kiedy ochłonęli, wzięła prysznic, zjedli śniadanie i Wiktor odwiózł ją do wynajmowanego mieszkania. Na pożegnanie dostała dwie koperty.
 Weroniko, to nie jest zapłata za seks, żebyśmy się dobrze zrozumieli? – Powtarzał do znudzenia.
 Możesz nazywać jak chcesz… – Obstawała przy swoim.
 To jest moja inwestycja. Proszę uregulować długi, druga jest na drobne wydatki. Czynsz przeleję bezpośrednio, podaj mi tylko numer konta. Będę o 18. I jeszcze jedno: żadnego rozmyślania w stylu: to nie powinno się stać. Stało się i tylko od ciebie zależy, jak będą układały się nasze stosunki. A potrafi nam być bardzo miło, prawda?
 Masz rację, ale…ale ja też mam uczucia – powtarzała uparcie – nie jestem przedmiotem….
 O tak, na pewno nie jesteś przedmiotem, jesteś ogniście reagującą kobietą. Po prostu stało się i tak zostanie. Ja chciałabym ci nieba przychylić. Aha, nie ubieraj się, przywiozę ci coś. A teraz muszę już jechać, praca czeka.
Weronika wróciła do mieszkania i zaszyła się pod kołdrę. Po godzinie wróciła Gośka, ale Wera udawała że śpi, nie miała ochoty na rozmowę. Bo co miała powiedzieć? Że sprzedała się za parę groszy? To prawda, musiała przyznać, że Wiktor pociągał ja jak nikt inny. W porównaniu z nim Wojtek był nikim. I nie chodzi o pieniądze i majątek. Nie potrafiła nie reagować na jego obecność. Zostałaby jego kochanką nawet bez żadnej umowy, dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Był jak narkotyk, który odurzał ją już nawet swoja obecnością. Przy nim nie była sobą.

Sex w szkolnej ubikacji

  • Przestań! – nie mogłem pozwolić, aby tak na mnie działała.
  • To wyjdź. Czy ktoś Cię trzyma ?
    Cholera jasna…odwróciłem się z taka szybkością o jaką sam siebie nie podejrzewałem.Wystraszyła się, uciekła do kibelka, usiadła na sedes, spojrzała,
  • Taki cwany jesteś? To chodź – ten jej zaczepny ton, wzrok pozbawiony strachu – A widzisz. haha. Nawet teraz nic nie zrobisz – nabijała mi się prosto w twarz.
    Z reguły byłem spokojny, ale to podziałało na mnie jak płachta na byka. Stałem na krawędzi wytrzymałości, ciało mnie paliło, on rozrywał spodnie…ile można?. Zacząłem do niej podchodzić wolnym krokiem lustrując wnętrze. Siedziała patrząc mi hardo prosto w oczy z ironicznym uśmiechem na ustach. Dolewała tylko oliwy do ognia. Zamknąłem drzwi.
  • Weżniesz go teraz – powiedziałem.
  • Ze co? Oszalałeś chyba, haha, Jak Ty mi go gdzieś zapakujesz, to wyrośnie mi kaktus na ręce, haha – Wstała z zamiarem wyjścia. Jednym zdecydowanym ruchem posadziłem ja z powrotem na kibel. Klapnęła głośno.
  • Oooo, potrafisz się złościć- naprawdę nie wiedziała kiedy wyhamować. Była tak nieujarzmiona i słodka jednocześnie w swoim idiotyzmie, że az się prosiła, aby zamknąć jej usta.
  • Chyba nie myślisz, ze się boje. Nie mam najmniejszego zamiaru sprawiać ci przyjemności. Mowy nie ma – mówiąc to wpatrywała się w moje krocze jak zahipnotyzowana. Rece zacisnęła na klapie, .Chyba nie była taka spokojna jaką grała – Nie dotkniesz mnie – dorzuciła po chwili.
  • Co jest? Strach cię obleciał? – powiedziałem, żeby jej dokopać. Widziałem jej podniecone spojrzenie, jej oczy szkliły się z pożądania, pierś szybko falowała. Bezmyślnie przesunęła dłońmi po własnych udach, rozszerzając nogi na boki. Złapała mój wzrok i wróciła do dawnej pozycji obejmując się ramionami.
  • Spadaj stąd -powiedziała wstając. Teraz już nie była bojowa, teraz była speszona i podniecona. Własne ciało ja zaskoczyło. Głowę dałbym sobie ściąć, że miała mokro. Nadal oddychała szybko, obezwładniona swoimi pragnieniami – Wyjdź- powiedziała stojąc wis a wis. Milczałem. Moje emocje kumulowały się w spodniach, dawno mi tak nie stał. Nockę będę miał z głowy, jeżeli jej teraz nie zerżnę.
    Tylko tyle zdążyłem pomyśleć, bo więcej nie było mi dane. Poczułem jej usta na swoich, zachłanne i spragnione. Dossała się do mnie jak pijawka. Uffff…Nieźle musiało się w niej buzować. Całowała jak szalona .Chwyciłem ją za włosy i spenetrowałem wnętrze jej ust bez opamiętania. Nawet nie wiem kiedy i jak, ale teraz to ja siedziałem na sedesie, a ona klęczała miedzy moimi nogami i brała go do buzi, tak samo energicznie jak całowała mnie przed chwilą. Reką masowała jądra, ustami zaś pracowała na trzonie. Czułem taką rozkosz jakiej dawno nie było. Wyjmowała go, by już za chwile wsunąć go z powrotem. Oparłem się i brałem co dawała. Chyba, tak mi się zdawało, nie bardzo pamiętam, bo zmysły były w moim kroczu a umysł nie działał. Zamknąłem oczy, i poczułem jak się nadziewa na mnie, jak siada okrakiem i wsuwa go w siebie.Nooo, ale jak…Od razu poczułem ze jestem w środku i zapycham jej rozgrzaną dziurkę, wypełniłem ją całą…Oplotła mnie nogami i zaczęła skakać trzymając się mocno za szyje. Unosiła się i opadała, mocno uderzając pośladkami w moje nogi. Byla ciasna, wilgotna, otwarta dla mnie i bardzo, ale to bardzo niewyżyta. Ujeżdżała mnie jak szalona. Nie wiem kto miał z tego więcej przyjemności, ja czy ona.
    Nie myślałem. Moj zanurzał się w niej i wychodził, chował się i pojawiał, skórka naciągała się i puszczała.Drapała mnie przy tym po plecach, diablica jedna, widać było, ze korzysta z sytuacji na całego. Brała coś dla siebie dając mi cholernie duży odlot.Była szybka jak błyskawica i dobra w tym swoim zatraceniu. Szalała jak opętana. Żadnych hamulców, nic, nieźle musiała ja ta sytuacja nakręcić. Dociskała mocno biodra do moich, wręcz wgniatając się we mnie, by po chwili wstrzymać ruchy na moment i dorwać się do moich ust. Jednocześnie ruszała się tak wyuzdanie, wolno, i koliście, ze myślałem ze spuszczę się do środka. Drażniła tym chyba swoja łechtaczkę, a pocałunek potęgował jej doznania. Nie wiem czy to było zamierzone, ale na mnie wywierało taki efekt, ze byłem zdolny ją zrzucić i doprowadzić sprawę do końca. I już miałem to zrobić, gdy odrzuciła głowę do tyłu, tułów wygięła i z podwójna zawziętością zaczęła mnie ujeżdżać. Czułem jak moj drążek jest wykorzystywany, jak mu jest ciepło i błogo…Nagle jej ciało dostało drgawek, ścianki pochwy zaczęły pulsować. Poczułem to na swoim rumaku, poczułem tez jak sperma sunęła wzdłuż niego, jak trysła do środka i jak zalałem jej wnętrze z rozmachem. Ruszyła jeszcze raz biodrami, docisnęła, poczekała i opadła na mnie. Zastygła w bezruchu, by po chwili zejść i usiąść na podłodze z podkurczonymi nogami i głowa schowaną w ramionach. Nawet na mnie nie spojrzała. Nic. Po prostu zeszła i milczała.
    -Wyjdź – jej głos był spokojny, pozbawiony zawziętości i niech to cholera, ale błagalny – Idz już – smutek wyzierał z tych słów i rozrywał mi wnętrze. Kucnąłem obok, położyłem dłoń na jej kolanie. Nie miałem najmniejszego zamiaru wychodzić – Proszę Cię wyjdź – Odrzuciła moja dłoń, przy czym podniosła głowę na chwile pokazując szklisty wzrok. Widać było, ze próbuje to ukryć – Chce zostać sama Przepraszam, to moja wina, a teraz spadaj. Nie roztrząsaj tego, idz już sobie – Marna próba pokazania wcześniejszej obojętności spełzła na niczym. Prawdę powiedziawszy nie wiedziałem, co zrobić. Z jednej strony chciałem ja przytulic z drugiej nie chciałem dawać nadziei. Ale wychodząc teraz, zostawiając ja na tej podłodze byłbym chamem. Wiedziałem o co chodzi. Dobiło ja własne zachowanie, zwierzęcy pociąg, cholernie dobry sex, zdrada i chyba coś jeszcze, ale o tym myśleć nie chciałem.
  • Wiesz…już Cię dawno nie kocham – padło z jej ust, jakby na zaprzeczenie moich myśli – Teraz Cię nienawidzę .
    Zabolało, mimo wszystko.A może w końcu nauczyła się kłamać ? Ale w sumie co mnie to obchodzi, powinienem się cieszyć, ale kurwa jakoś uśmiechu na ustach nie miałem.
  • Nooo idz – Podniosła głowę, ukazując rozmazana twarz.
  • To powiedz, dlaczego płaczesz ?
  • Bo mam taki kaprys, kurwa ! Co Cię to obchodzi !- Zbiła mnie tym z tropu, najpierw uległość teraz złość. Wstała, ominęła mnie bokiem i wyszła zostawiając samego. Samego ze sprzecznymi uczuciami.

Koleżanka z pracy

Tego dnia przyjechałem do domu z kilkudniowej delegacji. Usiadłem na fotelu, włączyłem telewizor oraz komputer i zacząłem przeglądać facebooka. Moja żona pracuję w salonie odzieżowym w jednym z Centrów Handlowych, więc z pracy przyjeżdża późnym wieczorem. Ja często wyjeżdżałem, więc razem z żona byliśmy przyzwyczajeni do tego, że nie każdy wieczór spędzaliśmy razem, ale nie powiem, nie mogłem się doczekać jak wyściskam jej śliczne pośladki. Zadzwonił telefon, poderwałem się i podszedłem do marynarki, skąd dochodził dźwięk dzwonka. Na wyświetlaczu pojawiło się połączenie od Niuni, bo tak mam zapisane w kontaktach od ponad 10 lat moja Ewę. Rozmowę zaczęła od tego, że się stęskniła i, że jak przyjedzie do domu to się poprzytulamy, ale ja oczywiście wiedziałem, co ma na myśli. Dodała tylko, żebym, nie rozkładał łóżka, bo przyjedzie do domu z Karoliną. Zezłościłem się trochę, bo miałem ochotę spędzić ten wieczór tylko z nią, w końcu nie widziałem jej kilka dni. Była z Karoliną cały dzień w pracy i jeszcze im mało swojego towarzystwa?
Odkurzyłem mieszkanie i czekałem, aż przyjadą. Drzwi balkonowe były otwarte, mimo zbliżającego się wieczoru na podwórku było bardzo ciepło, a promienie słońca intensywnie oświetlały cały salon. Wyszedłem na zewnątrz, oparłem się o barierkę i podziwiałem widok, za chwile do domu weszły dziewczyny. Ewa dała mi buziaka i dala butelkę wina, przywitałem się z Karoliną i zaprosiłem ją do salonu. Dziewczyny usiadły przy stoliku kawowym, a ja podałem im lampki z winem. Nie obejrzałem się, a już poprosiły o ponowne napełnienie kieliszków.
-Zapalimy?- Zaproponowała Karolina.
-Czemu nie. – Odrzekliśmy jednocześnie z Żoną. Wyszliśmy na balkon, gdzie Karolina poczęstowała nas papierosem. Słońce jeszcze nie zaszło, a dzięki temu, że było już nisko na horyzoncie dawało bardzo przyjemny efekt ciepłych kolorów. Długie blond włosy, młoda buzia i biała bluzeczka Karoliny w połączeniu z umiejętnie dobranym makijażem zrobiły na mnie wrażenie przy tym świetle. Karolina na 20 lat i od kilku miesięcy pracuję razem z moja Żoną. Jest dość wysoka i szczupła, z pełniejszą pupą, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bez wątpliwości bardzo atrakcyjna. Właściwie to wszystko, co mógłbym powiedzieć o koleżance Ewy, bo w zasadzie nie znałem jej zbyt dobrze. Rozmawiałem z nią kilka razy, kiedy byłem u nich w pracy i sprawiała wrażenie spokojnej, a wręcz nieśmiałej. Było jednak coś, co siedziało mi w głowie a mianowicie to, że usłyszałem od osoby, która ją znała krótki jej opis.
„Ona się wali jak domy w Afganistanie”. Nie pasowało mi to do jej wręcz dziecinnej buzi i kiedy zapytałem któregoś razu żonę, czy to może być prawdą, to oburzyła się i powiedziała, że ludzie gadają pierdoły, a ja im wierze. Zaręczyła, że spędziła z nią trochę czasu w pracy i nie powie o niej takich rzeczy – Uwierzyłem jej.
Ewa była bardzo zadowolona, cały czas się uśmiechała i widziałem, że jest jakaś podekscytowana, chyba stęskniła się za mną, tylko po co ciągnęła ze sobą koleżankę zamiast spędzić romantyczny wieczór z mężem?
-Idę do łazienki a wy tu sobie pogadajcie. – Powiedziała moja żona i zostawiła mnie i Karolinę samych na balkonie.
-Ślicznie wyglądasz – powiedziałem do blond koleżanki mierząc ja od paluszków u jej nóg po przez długie szczupłe nogi schowane za jasnymi jeansami, białą bluzeczkę wypełnioną kształtnymi i młodymi piersiami, kończąc na jej dużych oczach. Trochę mi się zrobiło głupio, bo nie chciałem, żeby odebrała to negatywnie.
-Dziękuję, to miłe – powiedziała, – Ale tak szczerze i bez ściemniania, Podobam ci się? Tylko mów prawdę, Ewy tu nie ma. – Kontynuowała.
Cholera, nie bardzo wiedziałem, co miałem odpowiedzieć, była zajebista – taka była prawda. Gdybym mógł najpierw sprawdzić jak zareaguję na to, co powiem bez żadnych konsekwencji, to moje słowa brzmiałyby mniej więcej tak: Jesteś zajebistą suką i gdyby nie moja żona to moją misją na dzisiaj byłoby Cię przelecieć na ostro! Musiałem jednak użyć innych słów, więc nie chcąc się zbyt długo zastanawiać walnąłem:
-Jesteś bardzo atrakcyjna Karolina, i bardzo sexy. – Poczułem podekscytowanie po tych słowach.
-Tak??? – Dopytywała. Poczułem jak dotknęła ręką moich pleców gładząc je.
-A w skali od 1 do 10 ile mi dajesz? – Ciągnęła temat.
-Mocne 9 Karolino, bo 10 ma tylko Ewa, ale, po co te pytania? – Lekko się zaniepokoiłem tym, że Żona usłyszy naszą rozmowę.

  • Pójdę po nią – odwróciłem się, ale Karolina złapała mnie za rękę, pociągnęła mnie lekko do siebie o usłyszałem od niej:
  • Poczekaj! Ewa się dzisiaj w pracy trochę otworzyła i wymyśliłyśmy coś na dzisiaj. – Szeroko się uśmiechnęła i powolutku zabrała swoją rękę gładząc mnie przy tym końcówkami palców.
    Kurde, co z tą dziewczyną, przychodzi do swojej koleżanki i zachowuję się jakby chciała uwieść jej męża. Przeprosiłem ją na chwilę i poszedłem do łazienki, wszedłem a na wejściu żona do mnie: I co?
    – Jak to, co? Karolina chyba powinna iść, chciałem zostać z Tobą sam. Stęskniłem się i jestem trochę spragniony, chcę się kochać! – Próbowałem ją przekonać, żeby pożegnała koleżankę.
    -A jakbym Ci powiedziała, że dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień? – Zapytała zalotnie.
  • Możesz jaśniej, o co tu chodzi? – Zacząłem się irytować. Wtedy Ewa podeszła do mnie i zaczęła opowiadać, że pracowały dzisiaj z Karolina cały dzień, było mało klientów i miały dużo czasu na rozmowy, które zeszły na temat seksu i dziewczyny zaczęły po kawałeczku odkrywać swoje tajemnicę. Karolina opowiedziała o tym, że miała już wielu kochanków i, że kochała się w trójkącie z dwoma facetami, ale chciałaby spróbować z kobietą, Ewa zaś opowiedziała jej o tym, że kilka tygodni wcześniej w naszym mieszkaniu po jednej z imprez na starym mieście, znalazła się nasza koleżanka i kochaliśmy się we trójkę, choć tak naprawdę to tylko Ewa kochała się z obojgiem, a Ja i ta przyjaciółka nawet się nie dotknęliśmy. W czasie tych wyznań przymierzały nowe ciuchy, które przyszły tego dnia na sklep i sypały sobie komplementy i kiedy Karolina mierzyła obcisłe jasne spodnie, a później krótką spódniczkę to Ewa poczuła na jej widok lekkie podniecenie. Te rozmowy, komplementy i sexy ciuchy sprawiły, że obie zaciekawiły się sobą i postanowiły spędzić ten wieczór wspólnie ze mną.
    -Kochanie wiem, że Karolina Ci się podoba, bo nie raz widziałam jak gapiłeś się na jej tyłek! Więc stwierdziłam, że to będzie dobra okazja dla nas wszystkich! Karolina i ja pobawimy się trochę, Ty przelecisz nas dwie na raz, nie będziesz mi już dziury w brzuchu wiercił o trójkąta z inna laską a przyznam ci się, że trochę mnie podnieca myśl, że będę patrzała jak ją będziesz dotykał. – Wyjaśniła mi wszystko dokładnie. Poczułem podniecenie na całym ciele, aż zacisnąłem nogi. To zmieniło całkowicie moje podejście to zachowania Karoliny.
  • Chcesz tego? –Chciałem się upewnić czy wie, co mówi.
    – Chcę, żebyś dzisiaj jęczał z rozkoszy, wydymał mnie i pomógł mi wydymać ją! – Odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. – Aha zapomniałam ci powiedzieć, że specjalnie zostawiłam was samych, żeby mogła Cię uwieść! –Zakończyła.
  • Nie dałbym się uwieść nikomu poza tobą, ale fajnie, że to uknułaś. W takim razie chodźmy do niej! – Złapałem żonę za biodro i poszliśmy do salonu, gdzie siedziała Karolina z założoną jedną nogą na drugą. Dziewczyny spojrzały się na siebie i uśmiechnęły się tak jakby dostały pozwolenie na dobrą zabawę. Nie wiedziały, że to ja cieszyłem się 5 razy bardziej od nich z tego, co właśnie usłyszałem od Ewy.
  • Czuję, że dzisiaj czeka nas miły wieczór. – Powiedziałem zerkając na jedną i zaraz na drugą ślicznotkę.
    Zacząłem całować żonę, łapiąc ją za pośladki mocno do siebie przyciskając. Karolina wstała i podeszła do nas ustawiając się z boku. Dotknęła nas oboje rękoma. Ewa przerwała pocałunek i zwróciła głowę w stronę Karoliny, z którą zaczęła się lizać. Teraz już miałem pełne pozwolenie na zajmowanie się obiema Paniami. W pierwszej kolejności złapałem koleżankę za dupkę i zacząłem ściskać. Dotknąłem buzią obie dziewczyny i przejąłem pocałunek z Karolcią od żony, lizaliśmy się jak szaleni, wyciągając języki jak tylko umieliśmy. Żona rozpięła guzik przy spodniach Koleżanki i rozsunęła krótki rozporek. Spodnie się trochę poluzowały, więc włożyłem rękę pod spodnie i poczułem tylko skąpy sznurek od majtek na dupci zgrabnej blondynki. Teraz żona zajęła się moimi spodniami rozpinając pasek i guziczki przy rozporku. Moje spodnie zsunęły się na podłogę, a majtki uniosły się z przodu pod siłą błyskawicznej erekcji. Próbowałem drugą ręką pozbawić spodni Ewy, ale nie bardzo mi to wychodziło, bo dziewczyny miały bardzo obcisłe spodnie. Na szczęście Karolina mnie wyręczyła i zdjęła jej spodnie rzucając je na fotel. Po kilku sekundach w tym samym miejscu znalazły się spodnie Karoliny za sprawą rewanżu Ewy. Złapałem za pośladki obie laski i całowałem raz jedną raz drugą w usta, po szyi i dekoltach. Poczułem dotyk ręki na moim penisie, za chwile już dwie ręce dotykały miejsce, które dopominało się pieszczot. Pozbawiły mnie majtek i całując się zaczęły zniżać głowy do mojego pasa. Patrzałem na to z góry i oddychałem głęboko. Karolina złapała mojego penisa ręką u nasady i obie zaczęły go lekko lizać każda ze swojej strony. Blondynka odgarnęła drugą ręką włosy i pierwsza zanurzyła go w swojej buzi. Odpłynąłem na kilka sekund. Ruszała głową powoli, a ja trzymałem ją za włosy, czułem narastające podniecenie i chciałem wepchnąć go głębiej zapragnąłem złapać ją obiema rękami za tył głowy i wcisnąć, aż cały zniknie. A co mi tam?- Pomyślałem i spróbowałem. Wcisnąłem głęboko, wszedł prawie cały, aż zabrała głowę i kaszlnęła. Czekałem na jej reakcję i była właśnie taka, jaka miała być. Zrobiła zboczoną minę i powiedziała: – Nie tak głęboko, jest duży, do końca to w inną dziurkę! – Wyszła z tej sytuacji bardzo sprytnie, zachęcając żebym ją przeleciał, troszeczkę naciągając teorię o moim dużym członku, bo na pewno wielkością się nie wyróżniał. Teraz moja Żona wsadziła go do buzi i próbowała wpychać głęboko jakby chciała pokazać, że ona zrobi to lepiej. Była świetna, w końcu ona wie, co lubię. W tym czasie Karolina usiadła na łóżku, rozłożyła nogi, włożyła rękę w majtki i zaczęła pieścić się palcami tak jakby zachęcała nas żebyśmy się do niej przyłączyli. Widok był boski i zdecydowanie mnie zachęcił, więc poprosiłem Żonę, żeby usiadła koło niej. Umiejscowiła się bardzo blisko niej tak, że założyła swoje udo na nogę rozkraczonej koleżanki. Zdjąłem najpierw majtki Ewie dając jej soczystego całusa w cipkę i przeniosłem się obok, gdzie zadarłem nogi Karoliny do góry i powoli podnosiłem różowe stringi całując jej pośladki, uda, kolana, potem śliczne łydki i stopy. Trzymałem jej wyprostowaną nogę wyciągniętą ku mojej twarzy, teraz złapałem śliczną stópkę Żony i obie zacząłem namiętnie całować i oblizywać końcówki palców. Drugie nogi dziewczyn, znalazły się na moim penisie i brzuchu, a ich ręce zajmowały się pieszczeniem swoich ciał. Patrzały się teraz na siebie z nieziemsko kurewskim spojrzeniem. Miały otwarte usta wydając z siebie odgłosy podniecenia.
    Nie mogłem na to dłużej patrzeć bezczynnie, klęknąłem przy łóżku i zacząłem lizać cipkę Żony, za chwilę dołączyłem palca, którego wkładałem głęboko, kręcąc nim na boki i wyginając ku górze. Zmieniłem rękę, teraz lewą pieściłem żonę, a prawą przełożyłem między nogi Karoliny i tam zacząłem odkrywać nowe miejsce. Czułem, że jest wilgotna, wsadziłem jej palca do środka a drugim masowałem łechtaczkę. Po chwili przerwałem pieszczenie żony, musiałem ręką obciągnąć sobie kilka razy napletek, byłem bardzo podniecony. Zbliżyłem usta żeby posmakować nowej cipki i mniaaamm… Była cudna, lizałem ją ruszając językiem we wszystkie strony, zataczając kółka, robiąc zygzaki a ustami obciągałem jej wargi. Przerwałem całą akcję i poszedłem szybko do drugiego pokoju.
  • A ty gdzie polazłeś?!!? – Zdziwiła się moja żona, ale nie musiała czekać na odpowiedź, bo błyskawicznie wróciłem trzymając w ręku fioletowego przyjaciela mojej żony.
    Wróciłem do robienia minety Karolinie, wkładając jej jednocześnie włączony wibrator. Dziewczyna zaczęła głośno stękać z podniecenia ruszając przy tym całymi biodrami. Wiedziałem, że jej się podoba, ale musiałem uważać, bo nie chciałem żeby skończyła, musiałem ja jeszcze zaliczyć tego wieczoru.
  • Chodź do mnie, chcę żebyś mi wsadził!- Usłyszałem. To mówiła Ewa, która wciskała sobie palce jednej ręki do pochwy, a drugą pieściła łechtaczkę. Patrząc na to, co robię Karolinie, weszła na kolejny poziom podniecenia i potrzebowała już dymania.
  • Nie! – Krzyknęła Karolina
    – Nie przestawaj, teraz. – Dodała po kilku cichych jęknięciach.
    Spojrzałem na żonę i nie mogłem jej odmówić była dla mnie zawsze na pierwszym miejscu, wyglądała bardzo seksownie i miałem ochotę się w niej zanurzyć. Kiwnąłem jej tylko głową żeby przejęła wibrator i zajęła się koleżanką. Zrobiła to z chęcią, zaczynając pieścić ją po swojemu tak, że Karolina zaczęła stękać głośniej, ale wolniej. Ja tym czasem złapałem Ewę za uda, ona mnie za kutasa i wsadziła go w tą śliczną muszelkę, za która się stęskniłem. Pełen odlot i dla mnie i dla niej! Przyjemność ogromna, widok, jakiego nigdy nie zapomnę, posuwałem Żonę, a stękały dwie kobiety. Za chwile poczułem, że muszę odpocząć, bo robiło się niebezpiecznie podniecająco. Wyciągnąłem sztywnego pindola i zacząłem lizać ogoloną szparkę mojej kobiety.
    Poczułem, że to jest ten moment, w którym powinienem zaliczyć w końcu Karolinę. Ona na to czekała, widziałem to w jej pięknych dużych oczach. Podszedłem do niej, a ona uniosła biodra wystawiając swój skarb zapraszając mnie do środka. Moja Żona wyciągnęła powoli wibrator z napalonej ślicznotki udostępniając drogę do mokrej cipki swojej koleżanki.
    -Przeleć ją, ulżyj sobie, chcę to zobaczyć! – Zachęciła mnie Ewa jakby chciała rozwiać moje wątpliwości.
  • No już, przeleć mnie! – Powiedziała do mnie, leżąca z rozchylonymi nogami seksowna blondynka.
    -Takim suką nie odmówię! – Zdecydowanie potwierdziłem i wsunąłem swojego penisa do końca. Była bardzo wilgotna, więc wszedł bardzo gładko. Wyciągnąłem go i powtórzyłem ruchy kilkadziesiąt razy. Nie czułem żeby była wielka różnica między tymi dwoma dziurkami. Może wyobrażałem sobie, że jeśli jest młodsza to będzie ciaśniejsza, milsza w pieszczeniu bardziej jędrna. Większą przyjemność sprawiała mi świadomość, że to inna atrakcyjna kobieta. Moja żona na początku patrzyła na nas jak się pieprzyliśmy, ale Karolina zdając sobie sprawę z tego, że właśnie rucha męża koleżanki, próbowała się do niej dobrać, na szczęście Ewa jej pomogła i ustawiła się tak, że Karolina mogła swobodnie operować wibrującym przyjacielem kobiet i lizać ją między nogami. Ewa zwrócona była twarzą do mnie i całowała mnie, co chwile dodając zboczone teksty typu:, „Ale Ci dobrze”, „wyruchaj ja porządnie”, „zaraz przelecisz nas od tylu”. Uwielbiam, kiedy taka jest w łóżku, kiedy mówi takie rzeczy, kiedy się całkowicie otwiera, robi się całkowicie zboczona niesiona falą podniecenia. Wyciągnąłem nabrzmiałego kutasa a ona szybko wzięła go do buzi i ręką zaczęła robić laskę. Znowu przez chwile posuwałem Karolcie i ponownie lizanie. Po kilku razach czułem, że to końcówka. Musiałem przestać.
    Teraz dziewczyny miały minutę dla siebie. Dopiero teraz zdjęły bluzki i staniki. Położyły się obok siebie i pieściły się nawzajem. Obie były zaangażowane i było widać, że czerpią z tego wielką przyjemność. Patrzałem jak moją żonę całuje przepiękna kobieta, jak razem bawią się swoimi piersiami, jak je całują. To, co widziałem bardzo mi się podobało i podniecała mnie myśl o tym, że Ewa oddaje się innej kobiecie w całości. Kręciły się namiętnie na łóżku ocierając się o siebie, aż zatrzymały się w takiej pozycji, w której Ewa wypięła tyłeczek. Na ten widok zrobiłem się cały miękki, no prawie cały poza jedną częścią, która znowu była mega twarda. Podszedłem do nich i powiedziałem:
    -Dawaj dupę, chcę od tyłu!
  • Tak, weź mnie od Tyłu! – Powiedziała moja żona kręcąc biodrami.
    Zacząłem jebać żonę na pieska i było mi cudownie. Karolina wypięła się obok i zaczęła prosić:
  • Wyruchaj mnie! Od tyłu! Tak porządnie!
    Jej wypięty tyłek był nieziemsko seksowny. Cipka ładnie sterczała, a ona trzymała palca w buzi oblizując go i patrzyła na mnie jak gwiazda porno. Przez chwilę patrzyłem na nią posuwając żonę, ale musiałem ją zaliczyć od tyłu. Złapałem Ją za biodra i wsadziłem jej pindola. Poczułem ekstazę, wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Coraz szybciej ją posuwałem, w pokoju rozlegały się głośne odgłosy uderzania jej pośladków o mnie. Odwróciła głowę i znów spojrzała na mnie jęcząc z rozkoszy. Nie mogłem się powstrzymać i krzyknąłem:
  • O ty suko!
  • Jestem… jestem suką i nie przestawaj! – Jęczała.
    Nie przestawałem, już nie miałem zamiaru zmieniać pozycji tego wieczoru. Zabrałem Wibrator Ewie, którym się zabawiała i przyłożyłem Karolinie do łechtaczki. Po kilku sekundach Karolina podniosła głos i zaczęła kończyć. Zacząłem ją mocno jebać i całe moje ciało ogarnął potężny orgazm. Wyciągnąłem penisa, położyłem go między pośladkami i zacząłem na nią tryskać. Ewa przerwała pieszczenie siebie i przybliżyła się do mojego kutasa oblizując go. Rozmazała moja spermę na jasnej skórze pleców i powiedziała zawiedziona:
  • Szkoda, że skończyłeś!
    -Wypinaj się, Ciebie wyrucham mocniej – powiedziałem do żony, chcąc wykorzystać jeszcze sztywne przyrodzenie.
    Złapałem ją za biodra i posuwałem tak mocno jak tylko mi na to pozwalała, a koleżanka przyłożyła wibrator tak żeby moja żonka jak najszybciej była spełniona. Na efekt nie trzeba było czekać, bo po chwili usłyszałem, że się już zbliża i moje ulubione słowa:
    -Rób tak!!!!
    Po tym już wszystkim emocję opadły. Każdy był uszczęśliwiony i z uśmiechem na twarzy.
  • A ten jeszcze stoi! – Jeszcze jedną dałbym radę bzyknąć jakby była – zaśmiałem się pokazując swojego jeszcze sztywnego penisa.
    Leżeliśmy jeszcze przez chwilę na łóżku i dotykaliśmy się palcami. Za oknem zrobiło już się szaro. Zerknąłem na balkon i dostrzegłem drzwi balkonowe, które były otwarte. Trochę zrobiło mi się głupio, bo sąsiedzi chyba mieli niezłą zabawę słuchając dziewczyn i odgłosów klepania tyłeczków.
    To był mój pierwszy raz z inną kobietą od wielu lat. Zaliczyłem ekstra młodą laseczkę wspólnie z moją żoną. Dla niej był to drugi trójkąt z kobietą i mimo, że widziałem jak się dobrze bawi i czerpie z tego przyjemność to wydaje mi się, że gdybym nie opowiadałbym jej o tym, że to moje marzenie to pewnie by tego nie spróbowała. Teraz chciałem skupić się wyłącznie na mojej żonie. Udowodniła mi po raz kolejny, że jest wyjątkowa. Musiałem się jej w końcu odwdzięczyć, może zorganizuję jej seks z jakimś facetem. Tylko problem polegał na tym, że była wybredna i nie oddałaby się byle komu. Po za tym nie zgłaszała mi takiej fantazji, więc miałem na siłę namawiać ją do tego, żeby pieprzyła się z innym? Musze nad tym pomyśleć, ale na razie żadnych trójkątów z innymi laskami chyba, że ona będzie o to prosiła.

Grzeczny chłopiec

Zawsze byłem spokojnym i cichym chłopcem. Miałem wtedy 16 lat, chodziłem do pierwszej klasy szkoły średniej. Byłem dość dobrym uczniem. Pani od angielskiego bardzo mnie lubiła. Namówiła mnie na konkurs, i zaproponowała że będzie mnie uczyć. Przychodziłem do niej po szkole aby mi pomagała z nauką. Przyszedłem pewnego wieczoru ubrany dość luźno. Zapukałem do drzwi i oczekiwałem aż stanie w nich pani Agnieszka. Otworzyła mi drzwi blondynka, włosy sięgały jej za ramiona, średniego wzrostu, szczupła ale z krągłymi piersiami. Jej pupa była lekko wypięta. Ubrana była w krótką spódniczkę dość luźną i top. Włosy miała spięte z tyłu żeby jej nie przeszkadzały.
Uśmiechnęła się do mnie przyjemnie i powiedziała:
-No chodź… musisz się uczyć..-popatrzyła mi w oczy i uśmiechnięta poszła do pokoju w którym mnie uczyła.
Poszedłem za nią, zamknąłem za sobą drzwi i po chwili byłem w pokoju. Usiadłem na swoim miejscu. W pokoju było biurko przy którym mnie uczyła. Siedzieliśmy na przeciwko siebie, podsunęła mi kartkę i rzuciła:
-No to zaczniemy małą kartkóweczką…-uśmiechnęła się do mnie i dodała-Ale teraz zaostrzymy zasady, jeden błąd równa się jeden kwadrans dłużej.
-Dobrze-powiedziałem posłusznie wiedząc że ona i tak postawi na swoim, w szkole wszyscy się jej bali. Trzeba było jej przyznać że nikt inny nie potrafił tak trzymać klasy w ryzach. Radziła sobie lepiej niż nie jeden facet.
Podała mi długopis- Masz 15 minut na napisanie.
Chwyciłem go w dłoń i zacząłem pisać. Denerwowałem się bardzo bo nie szło mi to za dobrze, Pani Agnieszka wstała i podeszła do mnie z tyłu. Czułem jej dłoń na karku. Gładziła mnie delikatnie i drapała.
-Spokojnie… nie zjem Cię jak Ci nie pójdzie-powiedziała chcąc mnie uspokoić. Krępowało mnie to że mnie dotyka inaczej niż ucznia. Skończyłem kartkówkę i odsunąłem ją prostując się. Pani Agnieszka przestała mnie dotykać i usiadła na przeciwko mnie. Sprawdzała w milczeniu patrząc co chwilę na mnie.
-Noo to posiedzisz tu jeszcze godzinkę gratis…-powiedziała spokojnie i zaczęła wyciągać potrzebne nam podręczniki. Widziałem że jest zawiedziona, zawsze wymagała ode mnie najwięcej, czasem aż za dużo.
Zaczęła mnie uczyć i tłumaczyła mi wszystko dokładnie. Po prawie dwóch godzinach czułem że mi mózg paruje. A jeszcze miałem karną godzinę, czułem że zwariuję. Kiedy nastąpiła godzina końca, Pani Agnieszka spakowała książki. Spytałem cicho:
-To znaczy że mogę już iść? Bez odrabiania tej karnej godziny…?-spytałem łagodnie spoglądając na nią.
-Wiesz Pawełku może zjesz ze mną kolację?-spytała mnie spoglądając mi w oczy po czym dodała jakby chcąc się wytłumaczyć- Znaczy bo..długo nie miałam okazji z kimś po prostu zjeść i…-poczułem że jest jej głupio.
Spojrzałem na nią bez słowa a ona zarumieniona opuściła wzrok, pierwszy raz widziałem ją kiedy się czegoś na prawdę wstydzi. W szkole nigdy nie okazywała emocji a speszyła się przy uczniu. Nie chciałem żeby pozostał jakiś niesmak między mną a moją nauczycielką więc postanowiłem się zgodzić.
-Dobrze, zjem z Panią- powiedziałem spoglądając na nią i próbując się uśmiechnąć ale wyszło to sztucznie.
-No to idę do kuchni…a Ty się rozgość-uśmiechnięta poszła do kuchni i zaczęła robić kolację.
Ja usiałem na kanapie w salonie i rozglądałem się po nim, było bardzo przytulne i bardzo było widać kobiecą rękę. Było dużo kwiatów i pamiątek rodzinnych. Po jakimś czasie przyszła Pani Agnieszka z dwiema porcjami spagetti, Usiadła obok mnie i postawiła je na ławie.
-Czego się napijesz? Soku, herbaty może kawy?-spytała patrząc na mnie i lekko się uśmiechając.
-Soku…-odpowiedziałem krótko krępując się lekko. Nie umiałem się zbytnio zachować w takiej sytuacji. Krępowało mnie to bardzo i czułem się nieswojo. Moja korepetytorka i nauczycielka w jednym wstała i poszła do kuchni, nie musiałem długo czekać. Przyniosła mi szklankę soku i usiadła obok.
-Smacznego- uśmiechnęła się do mnie i wzięła swój talerz po czym zabrała się za jedzenie. Czułem jej wzrok na sobie przez cały czas.
-Wzajemnie-odpowiedziałem tylko i sam wziąłem się za jedzenie. Przysunęła się do mnie i poczułem jak gładzi mnie po karku lekko.
-Smakuje Ci?-spytała i cały czas pieściła mój kark. Patrzyła na mnie cały czas.
-Tak..bardzo-odpowiedziałem grzecznie, nie chciałem jej się narażać.
Odsunęła się, chyba poczuła że jest mi głupio. Upadł jej widelec ja odruchowo odstawiłem talerz i schyliłem się. Chwyciłem widelec i podnosiłem wzrok w jej stronę, spojrzałem niechcący pod jej spódniczkę. Widziałem że ma dość skąpe majtki. Kiedy się wyprostowałem popatrzyłem w jej oczy. Uśmiechnęła się i lekko stuknęła mi palcem w nos.
-A oczka gdzie Ci uciekły?-spytała wesoło i popatrzyła mi w oczy.-Coo? Gdzie to się patrzy?
-Przepraszam…-powiedziałem cicho speszony, siedziałem zawstydzony.
-Nic się nie stało. Wiem że w Twoim wieku chłopcom trudno nie patrzeć.-powiedziała wyrozumiale, odstawiła talerz u poczułem jak głaszcze mnie po głowie. Wplotła swoje sprawne palce w moje włosy i lekko drapała mnie po niej. Wiedziała że to bardzo lubię, odruchowo przysunąłem głowę do jej dłoni. Rozbawiło ją to.-Ty jesteś takim kotem co?-spytała chichocząc.
-A czy Ty już byłeś z jakąś dziewczyną?-spytała mnie nagle, czułem jej spokojny oddech na moim karku.-Wybacz ale ciekawa jestem… widziałam jak koleżanki patrzą na Ciebie.
-Nie ja nigdy…-powiedziałem cicho zawstydzony. Spojrzałem na nią, zobaczyłem iskierki w jej oczach. Wzięła swoją dłoń ze mnie i zobaczyłem jak podwija swoją spódniczkę. Widziałem jej skąpe majtki a po chwili wsunęła rączkę w nie. Widziałem jak rusza w środku ręką. Wyciągnęła po chwili mokrą dłoń od swoich soczków. Nie wiedziałem co zrobić, patrzyłem tylko. A ona uśmiechając się położyła mokre palce na moich ustach i przejechała po nich. Zaczęła lekko wciskać paluszek do nich. Rozwarłem je ulegle pozwalając jej wsunąć palec w moje usta. Lekko zlizałem z niego jej soczki. Smakowały mi bardzo, nie myślałem że to takie dobre. Spojrzałem w jej oczy.

  • Smakuje?-spytała patrząc na mnie z uśmiechem. Wyciągnęła paluszek i zsunęła swoją dłoń na moją klatkę.
    -Tak..-powiedziałem nieśmiało, nie wiedziałem kompletnie jak mam reagować i co robić.
    -Pawełku… wiesz marzę o tym abyś teraz się rozebrał i ukląkł tu przede mną-powiedziała spokojnie patrząc na mnie.- Zrobisz to dla mnie? Proszę nie odmawiaj.
    Bez słowa wstałem i pozbyłem się swojej garderoby. Stałem przed nią skrępowany, mój penis lekko wisiał w stanie spoczynku. Klęknąłem przed nią i spojrzałem w oczy.
    Pani Agnieszka powoli wstała i ściągnęła swój top po czym odrzuciła go na bok. Rozpięła stanik i zsunęła go przy okazji pozbyła się majtek. Usiadła wygodnie rozszerzając uda. Miałem idealny widok na jej ociekającą od soczków podniecenia dziurkę. Chwyciła mnie za kark i pogładziła czule. Przysunęła lekko moją głowę do niej tak że poczułem jej wilgoć na ustach.
    -Błagam…wyliż ją…zrobię wszystko tylko to zrób! Zrobię co chcesz dobrze? Tylko zaspokój mnie.-wyjęczała podniecona i patrzyła na mnie błagalnie.
    Powoli przeciągnąłem języczkiem od dołu do góry jej szparki. Prawie od samej pupy do końca łechtaczki. Nigdy nie robiłem kobiecie minety więc nie za bardzo wiedziałem jak się do tego zabrać. Powoli lizałem jej szparkę od dołu do góry, mój miękki, chropowaty języczek przemykał po jej sromach. Jęczała cichutko i patrzyła na mnie z góry gładząc mnie po karczku. Powoli przyspieszyłem ruchy, pociągałem gwałtowniej moim niewprawnym jeszcze językiem.Wsunąłem języczek a ona wplotła paluszki w moje włosy. Ruszałem szybko języczkiem na boki ruszając głową góra dół tak że jeździłem po całej powierzchni jej dziurki. Pani Agnieszka jęczała coraz głośniej, wiedziałem że jest jej dobrze. Lekko mnie dociskała do niej, czułem jej wilgoć. Powoli chwyciłem jej łechtaczkę w usta i ssałem. Czułem się jak bym miał smoczek w ustach. Dłońmi gładziłem jej uda aż w końcu wjechałem dwoma palcami jednej ręki do jej szparki. Ruszałem nimi powoli w różne strony ocierając jej ścianki. Cały czas ssałem mocno jej łechtaczkę. Jej jęki stawały się głośniejsze. Oddech miała płytki i bardzo szybki. Mój przyssany języczek szalał na jej łechtaczce która byłą bardzo podatna na pieszczoty. Po chwili Pani Agnieszka wpadła w ekstazę, jęczała a jej szparka mocno zaczęła wylewać z siebie nektar. Pulsowała jak szalona. Pierwszy raz spowodowałem orgazm kobiety. Byłem z siebie zadowolony. Zlizałem to co należało do mnie, nagrodę za mój trud czyli jej słodki nektar.

Wakacje na Mazurach

Postanowiłam opisać wam, jedna z naszych histori erotycznych. Sytuacja miała miejsce, kilka lat temu. Obecnie mam czterdzieści latek, szczupła seksowna blondynka, z biustem B Maz wysoki, kilka lat starszy, podobajcy się kobietą.
Dodam, że lubimy sobie urozmaicać, życie intymne, rzadko coś planujemy. Z biegiem czasu stwierdziliśmy że najlepsze imprezy, są nie planowane tzw. spontan. I o takiej wam opowiem.
Mamy 2018r zdarzenie miało miejsce, latem pięć lat temu. Nie mając planów, na wakacje, ze względu, sporych problemów, z firmą męża. Który od kilku miesięcy, zamknął się w sobie. Nie miał ochoty na seks, na wspólne wyjścia. Unikał imprez, z przyjaciółmi. Wiedziałam że muszę coś zrobić, oderwać go od spraw firmowych. Gdzieś wyjechać, cokolwiek by wrócił mój stary mąż. Okazja goni okazję, a taka, wyklarowala się sama, w kilka dni.
Moja przyjaciółka, widząc co się dzieje, zapytala czy początkiem sierpnia, nie pojechalibyśmy z nią i jej mężem na Mazury.
Pomyślałam że byłby to, świetny moment, tylko jak przekonać męża. Podniecona okazją zgodziłam się, nim Ola skończyła mówić, o wyjeździe. Nagle balonik pękł.

  • nie żartuj…. – rzeklam zaskoczona.
    Jak się okazało, wyjazd organizował nasz wspólny znajomy, za którym, nie przepadał mój mąż.
    Darek fajne ciacho, wysoki brunet z włoskimi rysami twarzy, wynajął dom na dwa tygodnie, od swojego szefa, z którym żył lepiej, niż ze swoją, matka czy ojcem. Wtedy miał czterdzieści trzy wiosny.
    Jego życie, kręciło się wokół kasy, wydawanej, na kobiety które po kilku miesiącach uciekaly, przed jego popędem seksualnym.
    Był niewyżytym erotomanem.
    Słyszałam co nie co, o jego aktywności i wielkości. Ale mniejsza z tym, na tą chwilę.
    Problem pozostał.

Tego samego dnia, wspomniałam mężowi o propozycji Oli.
Usłyszałam.

  • Sylwia nie teraz, pogadamy później.
    To później trwało trzy dni.
    I warto było czekać. Jak się okazało, wcześniejszy inwestor, zwrócił mężowi zaległy przelew, czekał na niego kilka m-cy. Dzięki temu, zeszło z niego ciśnienie, w koncu widziałam, uśmiech na jego twarzy. Krótko mówiąc odżył on i firma.
  • kochanie dziękuję, że wytrzymałaś ten trudny okres i moje zachowanie ale….
  • misiek wszystko w porządku , cieszę się, że wszystko jest już dobrze – przerwałam mu, mocno go calując.
  • to kiedy jedziemy – zapytał.
  • ale wiesz ze to Darek organizuje, a ty za nim nie przepadasz.
  • a co mi tam. Raz ze już mnie tak, nie w kurwia jak wcześniej. A nawet kilka tygodni temu, proponował pomoc, lecz odrzuciłem. A dwa nic nam nie popsuje urlopu. Należy Ci się kochanie.
  • super – odparlam uradowana.

Dwa tygodnie później, byliśmy na Mazurach.
Darek był bez osoby towarzyszącej, lecz mu to nie przeszkadzało. Rozgościliśmy się, w pięknym domu Ola z Mariuszem mieli pokój na górze, my na dole, a Darek jak stwierdził, będzie spał tam, gdzie się wywroci…

Pierwszy dzień, zleciał nam, na zaopatrzeniu się w jedzenie i alkohole.
Po rozpakowaniu rzeczy Byliśmy tak zmeczeni, że nikt nie miał siły, skorzystać z basenu, lub jakuzzi.
Wstałam pierwsza.
Wyszłam przez drzwi balkonowe, na zewnątrz, bezchmurne niebo zwiastowalo piękny dzień. Podeszlam do basenu, woda była chłodna.

  • już nie śpisz – usłyszałam głos męża.
    Obrocilam się. Pocałunek był namiętny, aż mi skutki stwardniały…
  • idę założyć kostium..
  • dla mnie, możesz być w tych samych majteczkach – rzekł mąż.
  • kochanie dla ciebie zawsze i wszędzie lecz jak wiesz, to nie to towarzystwo.
  • ale założę ten kostium, co mi kupiłeś przed wyjazdem – dodałam z uśmiechem.
  • wzięłaś go. – zapytał zaskoczony
  • tak – odparlam śmiejąc się..
    Wracając do pokoju, w oknie obok, mignela mi jakas postać. Nie zdążyłam się przyglądnąć, a byłam w samych stringach.. -)

Po trzydziestu minutach, wszyscy byli na nogach. Do tego czasu, przygotowałam śniadanie.

  • wooow Sylwia, co za kreacja – rzekł Darek, a Mariusz (Mario) mu wturowal..
  • dziękuję… -)
    Biały strój, który ubralam, wiele nie zaslanial.
    Dwa paseczki, szerokości trzech, czterech centymetrów, zaslanialy moje sutki i część piersi.
    Jak wspomniałam wcześniej, nie są wielkie, ale jędrne, jak dwa duże pomarańcze. Do tego stringi z mniejszym paskiem, dokładnie zasłaniającym, moją ogoloną cipke.
    Musiałam pilnować, by czasami, nie wyszło, nic po bokach – ha ha…
    Panowie jakby się umówili, w luźnych bokserkach.
    Ola w czerwonym bikini, jej duże piersi wyglądały imponująco, jak jej figura, no i te nogi..

Humorki dopisywaly.
Koło południa, woda była znacznie cieplejsza, niż rano. Lecz jeszcze, się nie zamoczyłam, w porównaniu do innych.
Ich wyglupy i naleganie bym wyskoczyła, do wody, poskutkowaly.
Chwilę później tulilam się do męża.
Gdyż nie jestem plywaczka.
Woda była cudowna, lecz wolałam być, w tej części basenu, gdzie czułam grunt, pod stopami -)

Wyszłam ostatnia. Idąc w stronę leżaka, oczy wszystkich, były wpatrzone we mnie. Uśmiech nie schodził im z twarzy.

  • misiek wszystko mi widać…
    Biały strój, mokry stał się przeźroczysty, moje sterczące sutki, wyglądały imponująco ha ha..
    Podobnie było na dole.
  • logiczne kochanie.. Zaraz wyschnie.
  • dokładnie – odparlam ściągając stanik.
  • i tak chciałam je opalić. A przed wami, nie mam się czego wstydzić..

Panowie zareagowali, jak prawdzi, gentlemeni. Twierdząc że słusznie zrobiłam.
Ola poszła, w moje ślady..
Jej duże piersi, wyglądały rewelacyjnie.
Darek musiał wyjść.
Wrócił po chwili, z zimnymi drinkami.

  • a nie mówiłem, że to będą udane wakacje – rzekł podając je, z uśmiechem na twarzy.
    Widok lasek w toplesie. Podziałal na panów..
    Mój mąż miał zawsze luz, w sobie. Nawet gdy jego, kutas, wypychal spodenki. Celowo wstał, po duża poduszkę pod plecy..
    Nasz gospodarz i mąż Oli, w mgnieniu oka położyli się na brzuchu.
    Oparlam się wygodnie, o męża. Szeroko rozstawiając nogi.
    W między czasie, Darek żałował na głos, że nie wziął sobie ruchania.
    Czym nas rozbawil.
    Nasze uszczypliwe komentarze, bawiły i jego. Oczy panów, leżących przed nami, krążyły jak orbity, między cyckami.
    Dłoń męża, gladzila mnie po brzuchu.
    Gdy zbliżał się do piersi, zjeżdżał w dół. Jego sprytne paluszki, delikatnie unosiły moje, majteczki do góry.. -)

Czułam jak wrzynają, mi się w cipke. Towarzystwo pochloniete rozmowa, nie zauwazylo, jak je poprawiłam.
Z mojej pozycji, nie mogłam zobaczyć swojego krocza.

  • twoje płatki, rozdziela pasek majteczek który przechodzi przez środek.. -) usłyszałam, na ucho od męża.
  • taaak – jęknęłam cichutko.
    Po minie gospodarza, stwierdziłam, że dostrzegł to, czego ja nie mogłam.
    Kutas męża, napieral na mnie z tylu. Czułam jak pulsuje.
    Oboje byliśmy podnieceni. Sory, nie tylko my -)
  • mogłabym prosić o drinka Dareczku.
  • jasne, ktoś jeszcze – zapytał wstając.

Naszym oczom, przez chwilę, ukazał się, jego kutas.
Który zwisal, po prawej stronie jego luźnych spodenek..

  • o matko, Sylwia widziałas to – rzekła cicho Olka.
    -, kurwa, teraz wiemy, czumu łaski, uciekaly od niego – odparlam rozsmieszajac wszystkich.
  • ja pier… ten to ma dzidę. Jak mu to stanie, to dopiero, będzie woooow.
  • jak on tym rucha – dodał Mario.
  • rucha rucha i to dobrze – rzeklam
  • skąd wiesz – spytał Mario
  • kilka naszych koleżanek, miało z nim przyjemność, no nie Olu.
    Potwierdziła głową, gdyż zbliżał się Darek z drinkami.
    Już bez oporów, dumnie prezentował swojego ptaka, obijajacego się, między nogami.

Rozbudzone zmysły i towarzystwo bawiło się w najlepsze.
My postanowiliśmy iść do basenu. Zmoczylam swoje ciało i położyłam się na materacu.
Będąc koło siebie, mogliśmy się całować. Byłam podniecona, potrzebowałam trochę czułości.
Dłoń męża znalazła się między moimi nogami, które rozchyliłam.
Wystarczyło kilka jego dotknięć i doszłam. Nadmienię, że jestem nadpobudliwa i często (to mało powiedziane)
Dochodzę do orgazmu. Tak było i tym razem.
Przygryzlam wargi, by nie krzyknąć.

  • ruchac mi się chce..
  • kochanie jeszcze ci to bokiem wyjdzie – rzekł śmiejąc się.
    Leżałam na plecach, tyłem do towarzystwa.
    Promienie słońca, padały na moją, odsłoniętą cipkę.
    Zamyślilam się chwilę.
    I nie usłyszałam, jak Robert poprosił o podanie drinków do basenu.
    Ocknęlam się widząc Mariusza, siadającego na brzegu, z drinkami.
    Widok mojej lysej cipki, spodobał mu się.
  • no no ale widoki – rzekł z uśmiechem.
  • opalam ja – odparlam śmiejąc się.
    Dotknęłam jej.
    Była nabrzmiala, mokra i napalona…

Mario wskoczył do wody, chyba chciał ukryć swoją erekcje.
Dokonczylismy drinki i postanowiliśmy dołączyć do Oli i Darka.
Celowo nie poprawiłam, majteczek, widok naprzmialej wargi sromowej wychodzącej bokiem, podniecał mnie…

  • panie idą siku – rzekla Ola..
    Chwilę później dowiedziałam się, że Ola jest tak nakrecona że hejjj….
    To było nas dwie..

Mijając chłopaków, usłyszeliśmy, jak rozmawiają o naszych wdziekach.

Będąc w basenie, musiałam czuć grunt pod stopami, więc usiadłam na schodach. Woda podchodziła mi do piersi.
Ola zanurzyla się kilka razy.
Gdy dołączyli do nas panowie. Chwycilam się męża, za szyję, w tulona i bezpieczna mogłam iść z nim na głębsza wodę. Czując jego fiuta, ocierającego się, o moje krocze..
Postanowiłam to wykorzystać.

  • wsadz mi go – poprosiłam przygryzając jego ucho.
  • o taaak. – o matko.. – potrzebowałam go w sobie.
    Czułam jak rośnie w mojej pochwie. Wypełniał mnie całą, jego osiemnaście centymetrów, wiedziało jak mnie zadowolić..
    Staralam się, nie dać poznać po sobie, ze mam kutasa w sobie.
    Na szczęście, znajomi wydurniali się, nie zwracając na nas uwagi.
    Nasze usta zaczęły się całować, Robert unosił moją pupę, nasuwając cipkę na swoją pałke..
    Było bosko. Sekundy dzielily mnie od orgazmu.
    Wbilam zęby, w jego ramię, tłumiąc jęki szczęści.. -) -)
    Moja pochwa pulsowała, zaciskając się, mocno na jego fiucie.
    Opanowalam oddech. Mogąc normalnie coś powiedzieć.
  • postaw mnie, proszę na schodach.
    Usiadłam, nogi lekko mi drżały, z podniecenia, fale wody, uderzaly o moją cipkę, której nie zaslonilam.
    Miałam to gdzieś, i już..
    Wróciłam sama na leżak.
    Ściąglam majteczki i się położyłam. Zakrywajac twarz ręcznikiem.

Nie wiem kto, przyszedł pierwszy, na leżak Ale ciche, , SUPER, , usłyszałam. Rozchylilam nieznacznie nóżki.
Gdy nagle poczułam dotyk, dłoni na nogach..
Drgnęłam.
Lekkie muskanie, nabrzmialej lechtaczki, nie zmusiło mnie, bym zdjeła ręcznik. Leżałam tak, jeszcze dłuższą chwilę..
Dopiero głośne jęknięcie Oli, zmusiło mnie, do zobaczenia, co się dzieje.

Ujrzalam wszystkich nago.
To kutas Darka, wywołał to poruszenie.
Na pierwszy rzut oka, miał dobre, dwadzieścia trzy, może więcej centymetrów.
Do tego był gruby.
Mariusza pałka, była też imponująca.
Oli cipa, miała duże wargi sromowe, które odstawały znacząco.
Pięknie ogolona, błyszczala w promieniach słońca.

  • misiu jak dotykasz mojej małej, to nie przerywaj następnym razem – rzeklam do męża.
  • ok, tylko to nie ja – odparł..
  • acha… – rzekłam zaskoczona..

Śmiejąc się i dobrze bawiąc, czas płynął nie błagalnie.
Świadomość że te dwa tygodnie, spędzimy chodząc nago, działała na mnie.
Chialam się ochłodzić, więc poprosiłam męża.
Któremu nagle, się nie chciało hm…. -)
Zrobiłam smutna minę i dodałam, łapiąc go, za fiuta..

  • żałuj…
  • kochanie zaraz, muszę do toalety.. Zjadłem arbuza, jakby było malo alkoholu, to jeszcze ktoś, zrobił z arbuza cysterne z wódką.
  • Darek pójdziesz z Sylwią.
    Darek na to, jak na wygraną w totka.
  • jasne, do usług, czego pani sobie tylko życzy – rzekł śmiejąc się..

Złapała go za ramię. Jednocześnie prosząc by mnie trzymał i nie puszczał. Zlapalam się materaca.

  • dziękuję, tylko nie oddalaj się.
  • tak wiem..
    Stał obok. Chyba celowo, dotknął, mnie swoją pałką. Była sztywna, do granic.
    Obszedł mnie. I położył obok.
    Zaczęliśmy rozmawiać

Opowiadał o ustatkowaniu się, i takie tam pierdóły..
Zauważyliśmy, że na lezakach, był tylko mój mąż, który się opalał, z telefonem w rękach..
. A Ola z mężem, prawdopodobnie poszła się bzyknac. Ruszyłam się gwałtownie, wypuszczając materac.
Darek szybko mnie złapał. Chwyciłam się, jego ramienia.
Będąc na wprost siebie, czułam jego fiuta, jak mnie dotyka.
Poprosiłam, byśmy przeszli, na plytrzą wodę.

  • trzymaj się…
  • ok – odparlam.
    Wody miałam pod szyję, trzymałam się mocno. Dociskając swoje cycki do jego ciała..
    Najzabawniejsze było to, że siedziałam, na jego kutasie..
    Dosłownie.
    Wszedł między moje uda.
    Ocieralam się o niego, co bylo zajebiste.-) Chyba celowo szedł tak wolno – pomyślałam..
    Zerklam na brzeg. Tam było bez zmian. Unioslam się lekko, oddalajac swe ciało od jego..
    Gdy poczułam, jego fiuta, centralnie na cipce
    Zgielam ręce.
    Darek milczał. Jego główka weszła do środka.
    Jęklam z rozkoszy. Jego delikatny ruch, bioder w moją stronę wystarczył. .
    Nie wiem, ile, go w sobie miałam.
    Ale sporo..
    Jego dłonie zlapaly mnie, za pośladki.
    I zaczęły mnie unosić…
  • o ku*wa… ruchaj mnie. – wybelkotalam
    Rżnął, mnie mocno, jego kutas wchodził we mnie, rozrywając wręcz moja cipę.. Nawet nie wsadzal całego, a ja szalalam.
    Moja cipa, zaciskala się na nim, jak lina na wisielcu.
    Potężny orgazm targnął moim ciałem.l. Jego ruchy przyspieszył, chciałam krzyczeć.
    Lecz ciche pojękiwania , przez zaciśnięte zęby wydobywaly się, ze mnie.
    W jego ciało wbilam paznokcie.
    Kolejny spazm rozkoszy ,mnie dopadł.
  • nie przestawaj – prosiłam dygocząc.
  • zaraz dojdę – wyszeptał, starając się nie krzyczeć.
  • ja też… znowu…
    Nie dokończyłam, jak dopadł mnie kolejny orgazm.
  • lej we mnie, zabezpieczam się – rzeklam jąkając się.
    Moje ciało dygotalo.
  • rany boskie – aż krzyknęłam.
    Jego sperma, omal nie przebila mnie na wylot.
    Trwało to kilka, kilkanaście sekund, tryskal jak ława w wulkanie.
    Czegoś takiego, dawno nie przeżyłam.
    Pomógł mi siąść, na schodach basenu. Moje ciało przeszywał, jeszcze spazm rozkoszy . Siedzieliśmy tak chwilę, w milczeniu. Gdy poczułam, że dojdę, o własnych siłach, do leżaka, wstałam. Szepczac mu na ucho.
  • dzięki..

Damska Toaleta

Zaczynam dzień niespodziewanym smsem od szefa z samego rana: „Proponuję ostry seks i niezapomniane chwile ze mną, piszesz się na to?”. Gnój i dupek – powiedziałam pod nosem. Czy on naprawdę wierzy, że któraś by się zgodziła? W ogóle, co to za brak profesjonalizmu, aby własny szef pisał tak do swojej pracownicy, nawet do jakiejkolwiek kobiety? A mimo to przyjemne ciepło rozeszło się po moich lędźwiach, gdy wypalało się to pytanie w mojej głowie. Postanowiłam, że nie będę odpowiadać na takie grubiańskie smsy. Tyle, że nie mogłam o nim zapomnieć. Nie mogłam się skupić na żadnym biurowym zadaniu. Fakt, że mój szef – cholernie przystojny i ambitny facet, za którym wodzi oczami większość kobiet, proponuje mi tak bezceremonialnie, nietaktownie, grubiańsko, bezpardonowo – seks, podziałał na mnie, jak płachta na byka. Szukałam kolejnych oskarżających epitetów, aby w możliwie jak najlepszy sposób obrzydzić sobie tę propozycję, ale bezskutecznie. W mojej głowie ciągle rozbrzmiewały słowa: ostry seks. Ciekawe skąd wie, że taki lubię? Zgaduje, a może to widać? Jaki on jest naprawdę w łóżku? Wydaje się taki idealny do seksu. Kurcze, brzmi to mechanicznie, ale taka jest prawda. Tylko do seksu. Przecież życie z takim szowinistą to piekło na ziemi, a on jest diabłem wcielonym. Ale łóżko? Hm… znowu się zamyśliłam.

Widzę go cały czas, siedzi w mojej głowie i nie mogę go stamtąd wygonić. Słowa, napisane w tej krótkiej wiadomości tekstowej, przesuwają mi się przed moimi oczami jak natrętny film. Przyśle następną? Czemu do cholery fascynuje mnie taki człowiek? Traktuje kobiety jak szmaty. Służą mu tylko do jednego. Jest arogancki, apodyktyczny i niekulturalny. Za to zawsze w najlepiej skrojonym garniturze. Idealnie dopasowanym krawacie i nieskazitelnie czystych, skórzanych butach. Oczywiście – wiązanych. Przechadzał się po biurze rozsiewając zapach Fahrenheita. Takie chamstwo w białych rękawiczkach. Żałosne, że w ogóle o nim myślę. Ale jest w nim tyle energii. Zawsze dopina swego. Wszystko robi z ogromnym zaangażowaniem i pasją. Konkretny i stanowczy. W każdym calu profesjonalny. Nienawidzi sprzeciwu. Zdaje się, że chyba nie ma nawet wielu przyjaciół. W sumie trudno się temu dziwić.

Pracuję w tym biurze już od trzech lat i właściwie to nawet go nie lubię, chociaż niemożliwie pożądam. Dla mnie wydaje się jednak wyjątkowo miły – jak na swoje „normalne zachowanie”. A może tylko ja tak to widzę?

Pisk opon. Hm… tylko on parkuje w taki sposób. Wszystkie moje koleżanki jakby nagle się wyprostowały i trochę sztucznie i przesadnie zajęły pracą. Wymaga od nas przestrzegania ścisłych zasad. Obcisły uniform z krótką spódniczką, która w trakcie siadania, podjeżdża stanowczo za wysoko. Cieliste, błyszczące rajstopy – przez cały rok. Pełne buty na wysokim obcasie. Wszystko dokładnie zapisane w kontrakcie. Zdaje mi się, że tylko ja wyłamuję się od tych zasad i zamiast rajstop noszę samonośne pończochy. Nie może ich nie zauważyć, kiedy siedzę naprzeciwko niego.

Przeszedł przez nasz pokój, kierując się w stronę swojego gabinetu. Nowoczesny, minimalistyczny wystrój. Szklane biurka i ściany. Lubi wszystko kontrolować. Trzy eleganckie kobiety w jednym pokoju – obok gabinetu szefa. Wymarzone miejsce dla każdego menagera.

Mrugnął do mnie okiem, wyrywając mnie ze świata rojeń. Spuściłam tylko oczy i odwróciłam głowę w stronę okna, udając że w ogóle tego nie zauważyłam. Niestety na moich ustach pojawił się ten skurcz mięśnia, który nazywamy uśmiechem. Niekontrolowany skurcz, który często pojawia się w niewłaściwym momencie. No tak, na pokerzystę to ja się nie nadaję. Zauważył to na pewno. Odczytał jako nieme przyzwolenie na dalszą grę. Ciekawe, kiedy się podda? Jak długo będzie gonił króliczka? Jak bardzo jest uparty? Zobaczymy.

Zatrzymał się. Chociaż na niego nie patrzyłam, czułam jednak ten wzrok, spływający z lepkim dreszczem po moich ramionach, ślizgający się po udach, kolanach i łydkach. Podszedł do mojego biurka, oparł się o nie i zapytał:

– Więc jak? – przeszły mnie ciarki. Czy on musi tyle pytać? Od dawna widzi, jak na niego patrzę, jak odpowiadam na każde spojrzenie. Jak całym swoim ciałem daje mu do zrozumienia, że strasznie mnie kręci. Niech zaaranżuje jakąś sytuację i po prostu to zrobi. Chyba nie myśli, że się zgodzę? Mam męża. Jestem szczęśliwą mężatką, dumną z faktu posiadania stabilnego związku, a wręcz obnoszącą się z tym. A on tak prosto z mostu? AMATOR. Nigdy nie złamałam przysięgi małżeńskiej. Zresztą wszyscy w biurze o tym wiedzą, chociaż on akurat zawsze dziwnie się uśmiecha, kiedy o tym słyszy…

– To są dokumenty o które pan prosił – czułam łomot w sercu, ale z przyklejonym uśmiechem wręczyłam mu stos uporządkowanych papierów – o to pan pytał, prawda? – wziął je, prostując się przy tym i mrużąc oczy.

– Nie o to, ale dziękuję – i wyszedł, spoglądając na mnie spod opuszczonej głowy. Pokiwał nią tylko i pogłaskał się znacząco po brodzie. Chyba nie zrezygnował? – przemknęło mi przez głowę. O czym ja właściwie myślę? Weź się za robotę, głupia – skarciłam się sama. Czas leciał, a ja nie mogłam robić wiele więcej, prócz analizy jego spojrzenia i przesłanego smsa.

„Pięknie pachniesz, moja droga. Zmysłowo i kobieco.” – kolejny sms. Dreszcz przeleciał mi po plecach. Kurde, jeszcze chwila, a podam go o molestowanie. Tylko, że to mi się podobało. Podniecał mnie. Ta codzienna walka na spojrzenia, gesty i słowa, powodowała że praca w biurze stawała się znośniejsza. Poza tym szkoda byłoby stracić tak intratną posadkę. Mimo wszystko nie powinnam odpisywać. Nie mogę dać się wciągnąć w tę misternie tkaną przez niego pajęczynę. Żarty, flirt – to jest jeszcze do przyjęcia. Cienka granica, ale może być. Natomiast ta bezpośrednia propozycja? Przegina.

„Czujesz mój wzrok na sobie? Oddech na Twoim uchu? Kłujący dotyk zarostu na szyi? Czujesz jak mój śliski język znaczy ścieżkę na Twojej delikatnej, jedwabistej i miękkiej skórze?” – dureń. I znowu usta rozjechały mi się w lekko lubieżnym uśmieszku. Ukradkiem spojrzałam w stronę jego gabinetu. Trzymał w dłoni komórkę i obserwował każdy mój ruch, jak myśliwy polujący na zwierzynę. Założyłam nogę na nogę, mimowolnie zaciskając uda. Docisnęłam coraz bardziej moją wisienkę tortu do siedzenia, która jak mało co mrowiła mnie, nie chcąc zostać tak bezceremonialnie zjedzoną. Inaczej nie mogłam tego zrobić jak, wypinając przy tym piersi do przodu. Przyjemny dreszczyk znowu przeszył moje biodra. Słodycz zaczęła powoli sączyć się z moich lędźwi. Musiał zauważyć, że zaczynam się wiercić. Ta gra stawała się coraz bardziej realna i niebezpieczna. Spojrzałam na koleżanki – zapracowane. Wyciszyłam telefon, bo niektóre zaczęły już spoglądać, poirytowane ciągłym sygnałem smsa. Muszę to zakończyć póki czas. Czas, czas… która to godzina? A ja nic jeszcze nie zrobiłam.

„Czujesz moją dłoń, przesuwającą się po Twoich ramionach i szyi? Czujesz, jak lekko wsuwa się za dekolt? Jak zatacza koła na Twoich piersiach? Jak ściska brodawki?” – niestety czuję – pomyślałam. Ale co on sobie w ogóle myśli? Że jestem jakąś dziwką? Że wystarczy aby on napisał smsa, a ja pójdę za nim w ogień? Czułam też, że mój oddech przyspieszył i że zaczynam drżeć. Nie bardzo mogłam utrzymać długopis i wykonywać jakiekolwiek polecone mi zadanie. Skurczybyk, wie gdzie uderzyć. Wie dokładnie jak mnie podejść, ale przecież kocham tę grę. Kolejne sekundy mijają, a ja łapię się na tym, że zamiast pracować czekam na kolejnego smsa.

„Podnieś wyżej spódniczkę, chcę zobaczyć Twoje kształtne uda w całości. Jesteś wilgotna? Uwielbiam, kiedy kobieta jest wilgotna.” – skąd wie? Byłam już bardzo mokra i śliska. Czułam, że gdyby nie majtki, miałabym problem ze spódniczką. Błogosławione majtki – dobrze że ktoś je wymyślił i że dziś je ubrałam. Przecież lubię czasem, tak dla draki ich nie założyć.

„Odpowiedz!!!”. W jakimś dziwnym, niekontrolowanym odruchu odpowiedziałam wreszcie na tego smsa. „TAK”. O nie, co ja właściwie robię? Za późno. Wiadomość popędziła już w niezrozumiały dla mnie do końca sposób – do jakiegoś operatora i na pewno rozbrzmiewała już na jego komórce. Dłużej nie mogłam usiedzieć. Wierciłam się strasznie. Czułam, że cała płynę. Zasłoniłam stół jakimiś papierami i włożyłam niepostrzeżenie ręką za pasek spódniczki. Odnalazłam i odchyliłam gumkę małych, czarnych majteczek. Wślizgnęłam się do środka. Nie mogłam uwierzyć, że można być tak wilgotnym. Spojrzałam niepewnie na koleżanki z nadzieją, że nic nie zauważyły. A on? Cholera! Wciąż na mnie patrzył. Wyciągnęłam dłoń i spojrzałam pod stołem na lepiące się palce. Nitka między nimi osiągnęła horrendalną odległość. Przyłożyłam je do nosa – taki odruch. Zawsze to robię – lubię swój zapach. Muszę wyjść do toalety i przynajmniej się wytrzeć. A może coś jeszcze?

Wstałam na lekko chwiejnych nogach i starałam się jak najpewniejszym krokiem dotrzeć do łazienki. „Chcę mieć te majtki za 5 min na swoim biurku. Jeśli nie, to przerżnę cię tak, że długo nie będziesz mogła wstać!!! Straciłem cierpliwość!! Nie byłem dość miły?!” – ha, pomyślałam w drodze do WC – ta groźba nie była potrzebna, ale dodatkowo mnie podkręciła. Jestem już w takim stanie, że gdybyś jeszcze trochę napierał, przyniosłabym ci je w zębach, ale tego się nigdy nie dowiesz. Niedoczekanie Twoje! Jeśli mi grozisz, to na pewno już nic z tego nie będzie. Im dłużej myślałam nad tym smsem, stojąc na środku korytarza, tym bardziej byłam wściekła. Spojrzałam mu prosto w oczy. Siedział na stole z zadowoloną miną, pewny, że już mu nie ucieknę. Uśmiechnęłam się i pokazałam mu środkowy palec. Ale jego uśmiech natychmiast zniknął. Wstał i szybkim krokiem ruszył do drzwi. Kurde. Odwróciłam się w te pędy i niczym spłoszona sarenka, prawie biegiem, dotarłam do drzwi łazienki. Przesadziłam? Hm… sama nie wiem.

Otworzyłam drzwi. W powietrzu unosił się delikatny zapach mydła. Duże lustro, eleganckie kafelki w stonowanych kolorach. Jednym słowem, można by tu zamieszkać.

Już chciałam zamknąć za sobą drzwi, kiedy poczułam energiczne szarpnięcie za klamkę. Kątem oka zauważyłam, że to on. Wyrósł przede mną jak spod ziemi. Bez słowa pchnął mnie do środka. Nogi się pode mną ugięły jeszcze bardziej i zupełnie nieruchomo wrosłam w ziemię. Doigrałam się! Strach i podniecenie splotły się we mnie w jedno uczucie. Poczułam zimno i gorąco równocześnie. Chęć ucieczki i paraliż wszystkich mięśni – w tym samym momencie. Ciarki na całym ciele.

– Tęskniłaś? – zapytał z ironią w głosie.

– Zdaje się, że to damska toaleta – powiedziałam z największym spokojem w głosie na jaki było mnie stać w tej chwili.

– Naprawdę? Jakoś mi to umknęło – odparł z szyderczym wyrazem twarzy. Jakiś głos wewnątrz mnie podpowiadał, abym natychmiast zaczęła krzyczeć, kopać, cokolwiek aby zapobiec nieuniknionemu… Ale moja druga połowa – ta tajemnicza osoba, która siedzi we mnie w środku i wyrywa się czasem poza granice zdrowego rozsądku – cholernie chciała, aby to się wreszcie stało. Jeśli zrobi to na siłę, może wyrzuty sumienia nie będą mnie tak dręczyć? Może zdołam wtedy zachować resztki szacunku do samej siebie? Kurde, kogo ja chcę oszukać?

Nie zostawił mi jednak dużo czasu do namysłu. W jednej sekundzie zamknął drzwi na klucz i przycisnął mnie do dużego, zimnego lustra. Ale mimo wszystko było mi gorąco i duszno. Jak ja marzyłam o tej chwili. Cała drżałam. Krew pulsowała w moich żyłach z ogromną mocą. Trochę mnie przerażał, ale tak samo mocno podniecał. Ta ogromna energia, skumulowana w każdej komórce jego ciała, w każdym kroku, ruchu – doprowadzała mnie na skraj w kilka sekund. Nigdy wcześniej nie wiedziałam, że mężczyzna może tak działać na kobietę.

– Co ty wyprawiasz? Wyjdź stąd natychmiast! – protestowałam z rozpaczą w głosie, mając pewność, że nie posłucha.

– Traktowałem cię jak damę, byłem miły. Nie chciałaś po dobroci, to teraz potraktuje cię jak głupie dziewczę – w jednej chwili moje ręce znalazły się wykręcone za plecami. Trzymał je mocno za nadgarstki. Zdążyłam syknąć z bólu, gdy zaczął cedzić do mojego ucha:

– Zerżnę cię tak, że długo będziesz to pamiętać – jego nogi wdarły się między moje i bezceremonialnie je rozszerzyły – będziesz o mnie śnić, marzyć i przychodzić po jeszcze – syczał cicho – będziesz błagać, abym rżnął cię systematycznie. Ostro i konsekwentnie – ciepłe powietrze z jego ust, irracjonalnie przyjemnie w tej sytuacji, pieściło moje ucho. Był cudowny. Chciałam, aby tak do mnie mówił. Byłam zupełnie niezdolna do jakiegokolwiek ruchu, zakleszczona między jego ciałem, a lustrem. Nie mogłam nic zrobić. Poczułam się całkowicie bezwolna i bezsilna. Pragnęłam, aby robił ze mną – co chciał. Siła i pewność, z jaką mnie trzymał, rozpalała wszystkie moje zmysły. Bezbłędnie odczytał moje najskrytsze pragnienia. Jakby dokładnie wiedział, czego potrzebuję. Czułam, jak fala pożądania przelewa się przez moje ciało, jak z każdą chwilą zaczyna mocniej płynąć. Jak okrutnie pragnę tego mężczyzny.

– Puszczaj, oszalałeś, pójdziesz za to siedzieć – próbowałam zachować przynajmniej pozory nierównej, z góry skazanej na niepowodzenie walki o wolność.

– Przestań świrować, wiemy oboje, że tego chcesz – jeszcze mocniej wykręcił moje ręce.

– Aauuu, to boli kretynie – wypięłam się w jego kierunku jak struna. Poczułam, jak dociska moje piersi do siebie i jak z każdą sekundą wilgoć zaczyna znowu sączyć się strumieniami z mojej cipeczki.

– Więc się uspokój. Kiedy wreszcie zrozumiesz, że zawsze jest tak, jak ja chcę? Co? – mówił szybko i konkretnie, wprost do mojego ucha. Patrzyłam mu prosto w oczy. Bezczelnie i odważnie, zachowując resztki godności. Mogłam krzyczeć, kopać, gryźć, ale przecież tego nie chciałam. Marzyłam o tej chwili. Pragnęłam, aby nie przerywał. A im bardziej był bezkompromisowy, tym szybciej rosło moje podniecenie.

– Niedoczekanie twoje – powiedziałam i splunęłam mu w twarz. Przytrzymał mnie jedną ręką, a drugą spokojnie się wytarł. Trzask. Wymierzył mi jeden policzek.

– Sass… – skóra zapiekła, a ja poczułam, że on naprawdę nie żartuje.

– Ja się ciebie nie pytam – przejechał powoli językiem po moim policzku. „Jaki obleśny” – pomyślałam i kolejna belka mojego oporu pokruszyła się w drobny mak. Ten opór wyraźnie go jednak podniecał. Widziałam jak iskrzą mu się oczy, jak patrzy na mnie spod przymrożonych lekko powiek. Lubił mieć koło siebie takie wijące się zwierzątko, zdane na jego łaskę. Nie miał żadnych problemów z trzymaniem mnie przy tej ścianie jedną ręką. Miałam wrażenie, że nie wymaga to od niego zupełnie wysiłku. Druga zaczęła powoli wędrować pod moją sukienkę. Napawał się moją bezsilnością, obserwując cały czas moje coraz bardziej zamglone oczy. Duża, ciepła dłoń dotknęła mojego uda. Pomimo żelaznego uścisku, drgnęłam. Ciepły dotyk przemieszczał się nieustępliwie do góry. Stanęłam na palcach. Uśmiechnął się tylko. Było w tym trwaniu jakieś wyczekiwanie, pokusa, bezwład. Sekundy wydawały się wiecznością.

– W niczym ci to skarbie nie pomoże – dotarł do majtek i mocno przywarł do nich ręką. Docisnął ją z całej siły, odchylił rąbek materiału i bezpardonowo wcisnął dwa palce do środka.

– Uhm… – jęknęłam tylko. Zagiął je w środku i zaczął nimi poruszać. Mój oddech przyspieszył i wyraźnie już czułam jego twardego jak skała członka, dociśniętego do mojej nogi. Lepkie powietrze kleiło się do mojej skóry, trzymało w garści natrętnie i bezlitośnie. Jakbym patrzyła zza tafli szkła na inny, nierzeczywisty świat. Jakbym przestała być sobą. Co ja robię? Szarpnęłam się mocno i prawie udało mi się wyrwać, ale jego stalowy uścisk natychmiast powrócił, a szyderczy uśmiech pojawił się z powrotem.

– Nie tak prędko laleczko, skończymy, kiedy JA powiem – stwierdził wolno i z naciskiem – żarty na bok. Cała płyniesz dziewczyno – już wiedział, że lubię taki seks.

Sprawnym i szybkim szarpnięciem opuścił moje majtki, które zatrzymały się w połowie uda. Podciągnął maksymalnie i tak już krotką spódniczkę. Całą dłoń przycisnął do mojej gorącej szparki, ocierając się o nią powoli.

– Lubisz to, suko? – warknął, poklepując mnie po moim skarbie.

– Odpowiadaj, jak do ciebie mówię – syczał przez zęby, na przemian zanurzając we mnie palce i poklepując moją gorącą już szparkę. Moje wargi zaczęły nabrzmiewać. Były coraz bardziej purpurowe, wilgotne i pobudzone. Sutki próbowały przebić się przez bieliznę. Jeden z jego palców zapędził się do mojej ciaśniejszej dziurki. Naśliniony wdarł się tam, penetrującą jej wejście, poruszał się zgrabnie w te i nazad. Oddychałam coraz głośniej i coraz szybciej, coraz intensywniej. Cipka zaczęła zaciskać się wraz z palcami w środku. Przymknęłam oczy. Błogość zaczęła rozchodzić się po moim ciele.

– Tak, lubię – nie było sensu dłużej stawiać oporu. Nogi zrobiły mi się jak z waty i byłam wprost wdzięczna, że mnie podtrzymuje. Straciłam kontrolę nad swoim ciałem. Otwarłam się na niego i dałam się prowadzić dotykowi. Jego stanowczy głos obudził we mnie szaleństwo. Zgasił mój opór i wstyd już do końca. Byłam teraz gotowa na wszystko z nim. Wiedziałam, że poprowadzi mnie tam, gdzie zawsze chciałam dojść. Pragnęłam, aby mnie posuwał na wszystkie sposoby, jakie przyjdą mu do głowy, ale on nagle mnie puścił i odsunął się. Oparł się o ścianę obok.

– Zrobisz co każę i nie będziesz protestować. Pochyl się. Ośliń swoją cipką lustro. Rozmaż swoje soki po jego tafli. Chcę to zobaczyć – pochyliłam się i spojrzałam na niego. Wbił we mnie swoje czarne i mroczne jak ziemia – oczy. Płonęły niezwykłym blaskiem. Zatracałam się w tym spojrzeniu. Ciarki przechodziły mnie całą. Byłam głodna jego arogancji.

– No już, czekam – strasznie podniecał mnie jego władczy ton. Maksymalnie wyuzdany. Nie zmuszał mnie już. Miałam to zrobić z własnej woli i zrobiłam. Powoli docisnęłam pupę do lustra. Rozłożyłam szeroko nogi i maksymalnie wypięłam pupę. Druga para długich, smukłych nóg, odzianych w cieliste, połyskujące pończochy zrobiła dokładnie to samo. Majtki opuszczone do połowy ud, wbijały się lekko w skórę. Dekolt żakietu opadł nisko, odsłaniając odziane w delikatny materiał krągłe piersi, kołyszące się teraz lekko w rytm moich ruchów. Poczułam zimno, które zaczęło wdzierać się między moje płatki. Czułam, jak dokładnie przylegają do gładkiej powierzchni i jak rozsmarowując moją wilgoć, rozpłaszczają się, tworząc symetryczne odbicie po drugiej stronie. Na lustrze powoli zaczęły się pojawiać ślady mojej lubieżności. Sytuacja zaczynała doprowadzać mnie do obłędu. Byłam już na każdy jego rozkaz.

– Bardzo dobrze. Pojętna uczennica. Odwróć się teraz przodem do lustra. Chce patrzeć na twoje soczyste pośladki. Pochyl się i zliż to, co tam nabrudziłaś – wypięłam i wyprężyłam pupę w jego stronę. Zaczęłam powoli lizać lustro. Dwa języki spotkały się na błyszczącej powierzchni, a on patrzył na to z wyraźnym zadowoleniem. Nagle poczułam inny język błądzący między moimi pośladkami. Wwiercający się we mnie i zlizujący całą wilgoć. Chciałabym czuć go wszędzie. Cudowne mrowienie rozprowadzało dreszczem przyjemność po całym moim ciele. Zdjął marynarkę i poluzował krawat. Wyraźnie było mu gorąco.

– Dobrze, widzę że się rozumiemy. – klepnął mnie siarczyście po tyłku. I kolejne uderzenia spadły na mój pulsujący tyłeczek, trafiając czasami w wychylający się z pomiędzy pośladków pączek mojej róży. Dręczące klapsy spadały na moją szparkę, jeden za drugim.

– A teraz oprzyj się o lustro, ręce wysoko nad głową. Wypnij się suczko, stój tak i czekaj, aż zechcę cię zerżnąć – tym razem kciuk powędrował do mojego wnętrza, a pozostałe palce do mojego skarbu. Zaczęłam pojękiwać. Byłam już na skraju.

– Poproś szmato, żebym ci wsadził – syknął, chwytając mnie równocześnie za włosy, mocnym i pewnym pociągnięciem. Nie sprawiającym bólu, a świadczącym jedynie o jego przewadze. Odgiął moją głowę i poczułam jak wpija się szyję. Nachalne, pospieszne pocałunki, zasysające moją skórę i zlizujące słonawy pot, oszałamiały mnie swoją intensywnością.

– Błagam, wsadź mi – jęczałam – rżnij mnie… pieprz… do utraty tchu – mówiłam omdlałym już głosem. Szybkim ruchem rozerwał guziki mojej garsonki i podniósł do góry delikatny stanik, uwalniając tym samym nabrzmiałe piersi. Rozpiął rozporek i poczułam, jak jego drąg toruje sobie drogę do mojego wnętrza. Nagle i bardzo szybko zastąpił kciuk, ciężkim i twardym do granic poskramiaczem kobiecych pragnień. Cudowny, odpowiednio długi penis zanurzyła się we mnie. Rabował i wchłaniał nim moje ciepło, łamiąc podstawy fizyki i powodując jeszcze większy gorąc. Mój jęk rozdarł powietrze w toalecie. Powracający od głuchych kafelkowych ścian, mieszające się ciche krzyki w umyśle, tylko potęgowały atmosferę satysfakcji. Śliskie i miękkie wnętrze z wdzięcznością przyjmowały kolejne pchnięcia.

– Jak ja lubię jebać takie ciasne i gorące szparki – wycharczał do mojego ucha. Jego ręka powędrowała tym razem na mój kark i mocnym uściskiem blokowała mi wszelki ruch. Druga pewnym uchwytem trzymała moje biodra. Poruszał się teraz we mnie w zawrotnym tempie, pracując biodrami jak tłok parowy. Wypięłam się do niego jeszcze bardziej, chcąc poczuć go jak najmocniej. Jego jądra obijały się o mój skarb, potęgując doznania. Moje piersi zroszone potem pulsowały w rytm gorącego tętna, a druga para towarzyszyła im w lustrze – lubisz to moja dziewczynko, wiem. Lubisz ostre rżnięcie – syczał cały czas do mojego ucha, a ja pojękiwałam w rytm jego uderzeń.

– Tak, błagam… nie przerywaj… szybciej – mamrotałam resztką sił, tracąc świadomość istnienia i tonąc w coraz większej rozkoszy.

– Dobrze ci, sunio? Hm? Tak? Chcesz więcej? Będziesz moją pieprzoną dziwką, kiedy tylko o tym pomyślę. Zawsze tak, jak ja chcę i tak ja lubię, rozumiesz suko? – cedził ciągle gardłowym głosem – będziesz moją zabawką. Zawsze zrobisz, co ci rozkażę i spełnisz każdą moją zachciankę. Będziesz mi się całkowicie oddawać. Będziesz bezgranicznie uległa i posłuszna – jego ręka z karku powędrowała do mojej szparki, dociskając ją i miętosząc. Byłam bliska szaleństwa. Rzeczywistość mieszała się z mgłą iluzji i pożądania. Nabrzmiała łechtaczka pulsowała jak tętniące źródło, czekające aby wytrysnąć – będziesz klęczeć u moich stóp i czołgać się jak zwierze, jeśli ja tak powiem.

– Tak… proszę… będę… – ledwie szeptem zdołałam wypowiedzieć – uuu… jęknęłam głośno, nie zwracając uwagi na współpracowników w biurze. Pociemniało mi w oczach. Fala rozkoszy jak wybuch wulkanu, przetoczyła się po moim ciele. Każdy jego naprężony mięsień potwierdzał moje spełnienie. Odpływałam w zapomnienie. Strużka parzącej spermy spływała po mojej nodze.

Znowu czułam że żyję, że oddycham pełną piersią, że świat kręci się z zawrotną prędkością. Znowu rozbłysły dla mnie fajerwerki emocji. Wiedziałam już, że będę od niego uzależniona. Każdego dnia w pracy będę drżała z podniecenia, siedząc przy biurku, wyczekując z utęsknieniem, aż mnie przywoła i zabawi się mną wedle swego uznania. Będę w niepewności czekać na każdy sms i tonąć w rozpaczy, kiedy będzie mnie lekceważył. Dokąd mnie to zaprowadzi?

Kuzynka Aneta

Pomimo tego, ze moja kuzynka Aneta była mężatką, wciąż zabawialiśmy się kiedy tylko się dało. A było tych okazji sporo. Zacząłem studiować i studiowałem akurat w mieście, gdzie Aneta mieszkała. Kiedy tylko wiedziałem, że jej męża nie ma w domu, a miałem okienko to zaraz szedłem do niej. Aneta otwierała mi drzwi zazwyczaj w króciutkiej spódniczce, albo w szlafroczku. Nigdy nie miała na sobie majtek. Od wydarzeń nad morzem minęło już 5 lat, a moja kuzynka nie wiele się zmieniła. Wciąż była szczupła i zgrabna. Wciąż nosiła krótko ścięte rude włosy. Może na jej buzi przybyło nieco piegów. Nasze zabawy były różne. Uprawialiśmy miłość oralną, analną i francuską. Czasem Aneta waliła mi też konia stopami.
Któregoś dnia, tez przybyłem do Anety. Otworzyła mi drzwi z uśmiechem. Miała na sobie czarną koszulkę nocną i nic więcej. Bez zbędnych słów wszedłem do jej mieszkania i zacząłem ją całować. Nasze języki zaczęły bawić się ze sobą, usta zwarły się w mocnym pocałunku. Czułęm jej dłonie na swym ciele. Dłonie które zaczęły mnie rozbierać. Ja postanowiłem zostawić ją sobie w tym skąpym i jakże podniecającym stroju. Byłem już nagi, kiedy Aneta klęknęła przede mną i wzięła mojego sterczącego z podniecenia penisa do swych ust. Widać postanowiła mnie jeszcze pobudzić, nim zaczniemy zabawiać się inaczej. Wzdychałem tylko, czując dotyk jej warg i języka na swym fallusie. Dotyk jej dłoni na mych jądrach. Wreszcie wstała i pociągnęła mnie do sypialni. Tam pierwsza weszła na łóżko i wypięła swój piękny tyłek w moją stronę.

  • Dziś możesz mnie walić tylko w tyłek – rzekła do mnie.
    Cóż, lubiłem to i nie miałem nic przeciwko. Zaraz ustawiłem się za nią, chwyciłem za biodra i wślizgnąłem się w jej druga dziurkę. Mocno byłem podniecony, dlatego też zacząłem od razu ostra zabawę. Rżnąłem moją kuzynkę w pupę. Jej pośladki odbijały się od moich bioder. Poza tym Aneta dostała ode mnie też kilka klapsów. Oboje lubiliśmy takie zabawy. Poczułem zbliżającą się falę rozkoszy. Wciąż posuwając moją kuzynkę w tyłek, doszedłem i skończyłem w niej. Po chwili leżałem obok niej, łapiąc oddech.
  • Dlaczego dziś tylko w tyłek? – zapytałem po chwili, kiedy mogłem już mówić.
  • Bo moją cipkę obiecałam dziś komu innemu – odparła.
  • Mężowi?
    Zaśmiała się.
  • Nie. Od kilku dni poza Tobą i Jarkiem posuwa mnie jeszcze mój sąsiad. I dziś on będzie miał moją cipeczkę.
    Byłem nieco zdziwiony. Nie myślałem, że Aneta ma jeszcze kogoś, jakiegoś kochanka z którym zdradzała by męża. Ale to było podniecające.
  • Opowiedz coś więcej – poprosiłem.
    Aneta popatrzyła na mnie.
  • Kilka dni temu Jarka nie było w domu. Siedziałam sama w domu. Trochę się nudziłam. Zdjęłam majteczki, dotknęłam mojej cipki i nie zaczęłam robić sobie dobrze. Już byłam blisko, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Byłam mocno wkurzono, że ktoś mi przerywa, ale cóż… Otworzyłam. To był mój sąsiad. Dozorca zostawił u niego rachunek dla mnie kilka dni wcześniej. Nie było go i przyniósł mi dopiero w ten dzień. Facet mniej-więcej w moim wieku. Szatyn. Przystojny, nieźle zbudowany. Wcześniej jakoś nie zwróciłam na niego uwagi. Zaprosiłam go do środka. Cóż, nie odmówił. Zrobiłam mu herbatę, usiadłam naprzeciwko i bezczelnie założyłam nogę na nogę. Ależ się patrzył! Wreszcie zapytałam wprost czy chce mnie przelecieć. Zapytał tylko czy aby mój mąż się nie dowie, a gdy się upewnił, że wszystko będzie ok., zaraz niemal rzucił się na mnie. Dziś obiecałam, że będzie mógł rżnąć moją cipkę ile wlezie.
    Przez chwilę milczeliśmy. Byłem mocno podniecony, wyobrażaniem sobie, jak Anetę posuwa jeszcze jakiś inny facet. Jak spuszcza się w nią. Zaraz znów dostałem wzwodu. Aneta uśmiechnęła się i stwierdziła, że nie mogę tak wrócić na uczelnię. Ujęła mego kutasa między swoje stópki i zaczęła nimi poruszać w górę i w dół. Coraz szybciej i szybciej. Aż wreszcie nie wytrzymałem i moje nasienie znalazło się na jej nóżkach.
    Po chwili rozległo się pukanie do drzwi.
  • Idź do pokoju – rzuciła do mnie Aneta – możesz podglądać – mrugnęła jeszcze do mnie.
    Zrobiłem tak jak prosiła. Kiedy ona wpuszczała gościa, ja czekałem w pokoju obok. Słyszałem powitanie, pocałunek, trochę śmiechu. Później przez chwilę była cisza. A później zaczęły się jęki i wzdychania. Cichutko podszedłem do drzwi sypialni. Zobaczyłem scenę podobną jak niegdyś na plaży. Aneta leżała na plecach, a na niej jakiś facet. Oboje byli nadzy. Ów sąsiad posuwał moją kuzynkę w klasycznej pozycji. Ona z rozłożonymi nogami, chętnie go przyjmowała. Ich ruchy były zgrane, podobnie jak i oddechy. Przyspieszali tempa. Cóż, nie mogłem się powstrzymać, aby samemu sobie nie walić konia przy tym widoku. Kochanek mojej kuzynki po pewnym czasie doszedł. Widziałem jak jego mięśnie się napinają, słyszałem jak wzdycha szczytując i kończąc w niej. Później opadł na nią. Poszedłem cicho do łazienki i też doszedłem. Kiedy nieco się obmyłem skierowałem się do wyjścia. Zajrzałem do sypialni. Aneta właśnie obciągała sąsiadowi. On trzymał ją za włosy a ona poruszała głową i ssała jego penisa, który był całkiem spory. Chyba nawet nieco większy od mojego. Uśmiechnąłem się tylko pod nosem i wyszedłem.
    Kilka dni później, siedziałem na wykładzie, kiedy przyszedł do mnie sms.
    „Dasz radę dziś do mnie przyjść?”
    Autorką tej wiadomości była oczywiście Aneta.
    „Tak” – odpisałem – Ale dopiero za godzinę, po wykładzie”
    „Ok. To nie krępuj się. Wejdź bez pukania i dołącz do nas. Mam ochotę na trójkąt z wami. ”
    Oj, to była długa i męcząca godzina. Rwałem się do wyjścia. Nie mogłem usiedzieć na wykładzie, mimo, że profesor prowadził go całkiem ciekawie. Pierwszy wyszedłem z sali i zaraz do Anety poszedłem. Tak jak mówiła – nie pukałem tylko wszedłem do jej mieszkania. Jęki dobiegające z sypialni jeszcze bardziej mnie podnieciły. Wszedłem tam. Czarnowłosy sąsiad Anety najwyraźniej był uprzedzony chyba o tym, że się zjawię, bo nie przejął się zupełnie moim wejściem do sypialni. Właśnie posuwał Anetkę od tyłu. Prawdopodobnie prosto w tyłek. Aneta, będąc w tej chwili na czworaka, oblizała wargi na mój widok i jęknęła.
  • Rozbieraj się.
    Posłusznie spełniłem polecenie. Po chwili byłem nagi i zbliżyłem się do mojej kuzynki. A ona zaraz wzięła mojego kutasa do ręki, poruszyła kilka razy ręką i po chwili mój członek już gościł w jej ustach. Ssała go, podczas, gdy jej partner dalej pieprzył ją w tyłek. Doszliśmy z nim niemal równo. On spuścił się Anecie na pośladki, a ja na twarz…
    Po chwili przerwy Aneta podniosła się.
  • No panowie, poużywaliście sobie. Teraz na mnie kolej. Chce poczuć Was obu w sobie.
    Wiedziała co robi. Pobudziła nasze kutasy rękoma i ustami, a gdy zesztywniały – nabiła się na mojego członka. Wypięła pupę i po chwili sąsiad też w nią wszedł. Aneta wydała z siebie krzyk zadowolenia. Jeszcze bardziej przywarła do mego ciała. Czułem na torsie jej sztywne sutki, czułem też członka tego drugiego gościa, przez „ściankę” oddzielającą obie szparki mojej kuzynki. Zaczęliśmy spokojnie, aby zgrać nasze ruchy. Nawet nieźle nam szło, toteż zaczęliśmy przyspieszać. Wreszcie zaczęliśmy pieprzyć Anetkę. Nie wytrzymała. Wbiła we mnie paznokcie i krzyknęła, szczytując. Ale my nie przerwaliśmy rżnięcia. Przyznam, było mi bardzo dobrze. Temu na górze widać też. Pieprzyliśmy tak moją kuzynkę, aż nie osiągnęła drugiego orgazmu. Po chwili sąsiad też doszedł i spuścił się w tyłek Anety. Kiedy zszedł z niej, wtedy i ja nie wytrzymałem i wypełniłem moją kuzynkę…
    Jeszcze kilka razy bzykaliśmy Anetę we dwóch. Dobrze, że jej mąż nic o tym nie wie. Studia już za mną. Czasem jeszcze zdarzy mi się zabawa z moją kuzynką. Niestety, coraz rzadziej…

Współlokatorka

W pokoju jedyną rzeczą która oświetlała pomieszczenie był telewizor. Leżał wygodnie rozłożony na kanapie i grał na konsoli. Odmóżdżał się jak zawsze po pracy. Co jakiś czas przeklinał gdy mu coś nie wychodziło. Skupiony patrzył w ekran dużej plazmy. Od mógł grać sobie do późna. Był sam w mieszkaniu, jego współlokatorka wyjechała na jakieś szkolenia. Cieszył się z tego odpoczynku od niej, zawsze traktowała go jak śmiecia. Nie mógł się wyprowadzić bo obiecał jej matce że będzie mieszkać z jej ukochaną Nadią. Czuł się wdzięczny jej matce że okazała mu tyle serca. Często zastanawiał się jak może się jej odwdzięczyć za wszystko. Jego współlokatorka była dla niego okropna mimo tego że starał się być jak najprzyjemniejszym człowiekiem do współżycia. Za każdym razem znajdowała powód aby się do czegoś przyczepić, żeby zrobić mu coś na złość.
Paweł często spoglądał na nią, była bardzo atrakcyjna ale wiedział że go nie znosi więc nawet nie próbował się do nie zbliżać. Właśnie kończył kolejnego przeciwnika kiedy usłyszał szczęk zamka. Odruchowo zaczął w pośpiechu wyłączać wszystko. Do salonu, gdzie właśnie znajdował się Paweł wpadła Nadia. Popatrzyła na niego gniewnie, miała czerwone, przepite oczy. Spojrzał na nią i uciekł wzrokiem wręcz przerażony.
-Cześć…-rzucił nieśmiało i powoli idąc w jej stronę dodał-Ja właśnie szedłem spać….przepraszam…-dodał zatrzymując się przed nią.
-Znów grałeś w te debilne gry?-zaczęła z pogardą i dodała-Zajął byś się lepiej czymś pożytecznym…-stała dalej w futrynie nie dając mu przejść.-Jesteś żałosny….
-Tak wiem…-rzucił aby dała mu spokój i dodał.-Mogę…iść spać?-spojrzał w jej oczy błagalnie.
-Dlaczego moja matka lubi takie gówno jak Ty…-rzuciła nienawistnie i dodała.-Zamiast Ciebie wolałabym mieć tu psa…byłby bardziej rozumny….-widział w jej oczach satysfakcję.
-Tak wiem jestem do niczego…mogę iść?-spytał błagalnie chcąc to zakończyć już.-Ja muszę rano wstać….
-Wiesz co? Jak jutro pójdziesz do pracy to nie musisz wracać…-rzuciła sucho i dodała.-Przynajmniej pozbędę się jednego beznadziejnego problemu….-odwróciła się po czym poszła do swojego pokoju czując satysfakcję.
Paweł bez słowa już udał się do swojej sypialni, rozebrał się i położył cichutko. Patrzył w sufit przez długi czas zastanawiając się czemu wróciła pijana. Padł nawet nie wiedząc właściwie kiedy.
Rano obudził go jego telefon, wstał od razu i go wyłączył. Nie chciał aby Nadia się obudziła i wściekła niepotrzebnie na niego. Ubrał się w pośpiechu po czym poszedł do kuchni zrobić śniadanie. Gdy zrobił sobie kanapki, spakował się do pracy i wymknął z mieszkania.
Nadia gdy tylko wstała, zaczęła sprzątać swój pokój. Zastanawiała się cały czas jak pozbyć się Pawła. Wiedziała że to musiałaby być jego decyzja lub jej matka musiałaby go znienawidzić. To pierwsze uznała że byłoby łatwiejsze do wykonania. Wystarczyłoby zrobić coś czego by nie zniósł. Postanowiła zrobić mu na złość. Weszła do jego pokoju i rozejrzała się po nim. Panował w nim porządek, zaczęła wyrzucać wszystkie ubrania z szafek. Gdy już były puste, zaczęła zrzucać wszystko z półek. Na koniec, rozrzuciła wszystkie jego pościele i wyszła z pokoju jak gdyby nigdy nic.
Po kilku godzinach wrócił Paweł, był wykończony po pracy. Kiedy otworzył drzwi do swojego pokoju, stanął jak wryty. Nie miał siły nawet się rozgniewać, bez silnie zaczął tylko sprzątać. Powoli składał wszystko na nowo, zajęło mu to ponad dwie godziny. Zamknął drzwi na klucz i położył się na łóżku po czym od razu przysnął.
Obudziło go walenie do drzwi jego pokoju, wściekła Nadia dobijała się do niego. Zmęczony otworzył jej i spojrzał w oczy zaspany. Patrzyła w jego oczy wściekła.
-Czemu zamknąłeś te pieprzone drzwi?!-wrzasnęła gniewnie i popchnęła go.-Nienawidzę Cię! Szczerze chciałabym abyś zdechł!-popychała go co chwilę wściekła-Mogłeś zamarznąć pod tymi pierdolonymi drzwiami! Ale nie musiałeś przeżyć i zatruć mi życie!-spoliczkowała go rozgniewana.
Opuścił głowę i stał w milczeniu. Nie mówił nic, było mu bardzo przykro po jej słowach. Spojrzał w jej oczy po chwili jakby poszukiwał czegoś. Być może szukał choć odrobiny uczuć. Miał nadzieję że Nadia za chwilę się opanuje i go przeprosi, że może jednak będzie żałować swoich słów.
-Przepraszam….-rzekł cicho i opuścił wzrok.-Ja…nie wiedziałem że…aż tak…-westchnął cichutko i opuścił wzrok.-Spakuję się…-dodał i spojrzał w jej oczy.
Odwrócił się i sięgnął pod łóżko po swoje torby i walizki. Powoli zaczął się pakować na jej oczach. Patrzyła na niego bez słowa i stała tylko. Wkładał po kolei rzeczy, nie rozumiała czemu ją to rozwścieczyło jeszcze bardziej.
-Przestań!-wrzasnęła i chwyciła go za rękę mocno, spojrzała na niego gniewnie.
Wyrwał bez słowa rękę i spojrzał na nią obojętnie. Pakował się dalej dokładnie układając rzeczy.
-Nie skończyłam jeszcze z Tobą!-wykrzyczała rozgniewana i kopnęła z całej siły walizkę.-Ty beznadziejny fiucie…-dodała sucho i chwyciła mocno walizkę po czym nią uderzyła go.
Paweł upadł na podłogę i patrzył na nią przerażony, nie wiedział jak się zachować. Patrzyła mu w oczy wściekła, miała właśnie uderzyć ponownie kiedy ktoś zapukał do drzwi. Odsunął się lekko i wstał na równe nogi.
-To do mnie….-szepnął i dodał-błagam Cię…nie zrób nic…co…-patrzył oczyma szczeniaka i dodał-w zamian obiecuję że zniknę z Twojego życia…
-Jasne…-powiedziała spokojnie i uśmiechnęła się dziwnie.-Pójdę do siebie…-dodała i wyszła do swojego pokoju.
Poszedł otworzyć drzwi, stała w nich jego koleżanka z pracy z którą się umówił na kawę. Zaprosił ją do środka, siedzieli we dwoje w kuchni i rozmawiali. Nagle wpadła tam Nadia, spojrzała na Pawła i na nią.
-Kim jest ta ździra?!-wrzasnęła wściekła i dodała ostrym tonem.-Co nie spodziewałeś się że wrócę szybciej?! Nie ma mnie parę dni a Ty już zapraszasz jakieś szmaty?! Ty niewierny chuju!-krzyczała w szale.
-Nadia….co Ty….?-spytał z niedowierzaniem i spojrzał z upokorzeniem na koleżankę.-Ja przepraszam….
-Dupek…-rzuciła jego koleżanka po czym wstała i podeszła do niego, spoliczkowała go mocno.-Nie wiem na co liczyłeś?! Pójdę już…-rzuciła na koniec po czym wybiegła, trzaskając drzwiami za sobą.
Siedział bez słowa patrząc z niedowierzaniem na Nadię. Nie wiedział co powiedzieć, co zrobić. Zatkało go, jego oczy wbite były w zadowoloną twarz współlokatorki. Zamknął oczy na chwile i wstał z krzesła.
-Dlaczego mi to zrobiłaś?! Przecież obiecałem Ci że się wyniosę…czego Ty chcesz ode mnie?!-wrzeszczał z bezsilności.
-Zrobiłam to o co mi chodziło…-rzuciła sucho i spojrzała mu w oczy z uśmiechem.-A teraz wypieprzaj do swojego pokoju i rozpakuj te pieprzone rzeczy….zostaniesz tu rozumiesz?!
-Nie zostanę z psycholką! Nie wiem w kogo taka jesteś! Twoja mama jest najlepszą osobą jaką w życiu spotkałem! A Ty?! Nikt mnie nigdy tak nie traktował!-wrzasnął rozwścieczony po czym wyszedł z kuchni i wrócił do pakowania się.
Jego współlokatorka stała dalej gapiąc się w ścianę. Ruszyła do jego pokoju, wpadła do niego i spojrzała na Pawła. Przyglądała mu się, kiedy tak zbierał swoje rzeczy.
-Czego znów ode mnie chcesz?!-rzucił wściekły i wyprostował się patrząc na nią.
Podeszła do niego spokojnie i patrząc mu w oczy, uśmiechnęła się łagodnie. Sprawiło to że jej współlokator się odsunął odruchowo. Patrzyła mu w oczy spokojnie i uśmiechnęła się lekko.
-Dlaczego się nigdy nie stawiałeś dopiero dziś?-spytała spokojnie i patrzyła mu w oczy.
-Bo dzięki Twojej mamie nie zdechłem…tak jak byś sobie tego życzyła…wiesz co to wdzięczność?-spytał cicho i odsunął się.-Pozwól mi się spakować…dam Ci spokój.
Podeszła bliżej i patrząc mu głęboko w oczy, stanęła na palcach po czym go pocałowała czule w usta. Objęła jego kark i gładziła go delikatnie, zapominając się coraz bardziej.
-Co Ty robisz?-spytał zmieszany lekko odsuwając się od niej.
Spoliczkowała go lekko w odpowiedzi, spojrzał w jej oczy i odwrócił głowę od niej. Stał bez słowa i starał się ją ignorować. Przyglądała się mu chwilę, po czym zaczęła delikatnie całować jego szyję. Znów próbował zachować dystans, ale tym razem chwyciła go za twarz i wbiła w nią paznokcie. Pocałowała go namiętnie i wcisnęła mu w usta swój język. Odepchnął ją od razu zdenerwowany.
-Jesteś nienormalna!-wrzasnął i miał coś dodać kiedy go spoliczkowała po raz kolejny.
Wpadł w szał odruchowo zamachnął się aby jej oddać, sam nie wiedział czemu nie wytrzymał. Nadia nagle z całej siły kopnęła go w krocze, zrobiła to z taką siłą że jęknął z bólu i upadł na podłogę. Wił się z bólu, Nadia nie czekała długo, chwyciła pasek od spodni który wisiał na krześle i zacisnęła mu go na szyi. Ciągnęła go w stronę łóżka, z ogromnym bólem podążał za nią. Wciągnęła go tak na łóżko i odciągnęła mocno jego ręce do tyłu. Związała je mocno szalikiem jego ulubionego klubu piłkarskiego. Paweł podkulił nogi do góry, cały czas czuł ten ból. Patrzył przerażony na Nadię, czuł że jeszcze nie skończyła.
-Odwiąż mnie…-jęknął błagalnie, wijąc się na łóżku z bólu.-Proszę…
-Zamknij się…-warknęła sucho i patrząc w jego oczy bez znaku emocji na twarzy.
Pociągnęła go za nogi aby je wyprostował, zrobił to posłusznie mimo bólu. Bez słowa jakby była w transie zaczęła rozpinać jego pasek od spodni. Zajęła się także guzikiem i rozporkiem. Ściągnęła z niego spodnie i stała chwilę przyglądając się jego ciału. Zawstydzony współlokator Nadii patrzył w bok, czując ogromny wstyd. Wsunęła się delikatnie na niego i przysiadła delikatnie pośladkami na jego członku.
-Patrz mi w oczy…-rzuciła sucho i chwyciła go za twarz odwracając ją do siebie.-Zrób coś co mnie wkurwi…a rozpieprzę Ci te jaja…jasne?!-warknęła ostrym tonem.
-Tak…-rzucił potulnie czując jak Nadia zaczyna ocierać delikatnie pośladkami o jego penisa.
Zamknęła delikatnie oczy i zaczęła po nim jeździć pośladkami. Oparła dłonie na jego klatce i wbijała co chwilę paznokcie w jego ciało. Leżał w bezruchu, czując jak mimowolnie jego członek rośnie i twardnieje. Próbował z tym walczyć, ale nie miał szans ze swoją naturą. Pozwalał jej na to bez słowa.
Gdy tylko Nadia poczuła że Pawła „sprzęt” jest gotowy do użytku, zeszła z niego i rozebrała się do naga. Zsunęła jego bokserki i patrzyła z lekkim uśmiechem.
-Gdzie masz gumki?-rzuciła jak gdyby nigdy nic i zaczęła przeszukiwać jego rzeczy.
-Biurko…-rzucił odruchowo i zaczerwienił się jak mały chłopiec.-W szufladzie…
Nie musiała długo szukać, leżały na samej górze zapełnionej gratami szuflady. Otworzyła od razu opakowanie i wyciągnęła prezerwatywę. Naciągnęła ją spokojnie na jego członka po czym od razu spragniona wspięła się na Pawła i nakierowała jego członka na swoją wilgotną z podniecenia szarkę. Zaczęła powoli go ujeżdżać, stopniowo przyspieszając. Patrzyła mu w oczy z góry i coraz mocniej dosiadała jego kutasa. Coraz częściej z jej ust wyrywały się krótkie powstrzymywane jęki. Wbijała się coraz mocniej w jego klatkę. Zjechała dłońmi na dół i wsunęła je pod koszulkę. Jechała powoli rączkami w górę odsłaniając jego ciało. Czuła jego ciepło, był wręcz gorący z podniecenia i wstydu. Gapił się na jej skaczące w rytm bioder piersi. Czuł coraz większą rozkosz. Oparła się jeszcze mocniej o jego klatkę i zaczęła jeszcze mocniej się nabijać na jego twardego jak skała fiuta. Jęczała coraz głośniej, nie hamowała się. Paweł mimowolnie zaczął nabijać ją na siebie biodrami. Oboje byli coraz bliżej końca. Po kilku chwilach pełnych rozkoszy Paweł wystrzelił mocno kilka razy. Na jego współlokatorkę podziałało to od razu, przeżywała swój orgazm wyjąc na całe mieszkanie. W końcu opadła na niego wykończona, dyszała na jego klatkę. Spoglądał na nią nieśmiało.
Kiedy doszła już do siebie, powoli zsunęła się z niego. Zaczęła się ubierać, bezceremonialnie. Podeszła do niego i patrzyła z obrzydzeniem.
-Rozwiążesz mnie?-spytał cicho i opuścił wzrok czując jej spojrzenie.-Proszę…chcę…się ubrać.
-Zamknij się!-wrzasnęła i uderzyła go płaską dłonią w jądra przez co skulił się mocno.-Słuchaj śmieciu…jeśli ktokolwiek dowie się o tym co tu się stało, to Cię zabiję jak psa…-warknęła ostrym tonem patrząc w jego pełne strachu oczy.
-Ja nie powiem…błagam….-spojrzał na swoje uwięzione ręce, kuląc się mocno.-Rozwiąż mnie.
Bez słowa uwolniła jego ręce. Skulił się jeszcze mocniej z nadzieją że będzie mniej bolało. Spojrzał na nią bojąc się jej reakcji. Lekko odsunął się tylko i wił się z bólu dalej bez słowa. Nadia uciekła do swojego pokoju aby pomyśleć. Położyła się w swoim łóżku i gapiła w sufit.

Górska pułapka

Postanowiłam wybrać się wraz z moją najlepszą przyjaciółką Krystyną i jej synem w czasie ferii do domku w górach, który zostawił mi w spadku mój ojciec. Z reguły jeździliśmy tam w lecie, ale teraz wymyśliłam sobie, że pojeździmy sobie tam na nartach, pospacerujemy po górach i ogólnie odpoczniemy od miejskiego zgiełku.

Mam na imię Dorota, 44 lata na karku, mam brązowe włosy do ramion, piwne oczy i nadwagę(100 kg). Przez lata zebrało mi się trochę więcej ciałka, szczególnie na biodrach, pośladkach i nogach. Miseczka biustonosza, który noszę też się zwiększyła do rozmiaru 80J. Na szczęście mój wzrost to wszystko przysłania. Krystyna jest ode mnie sporo niższa, ma tyle samo lat co ja i wygląda tak samo jak w czasach licealnych. Jest moim całkowitym przeciwieństwem. Blondynka, błękitne oczy. Trzyma świetną figurę, jest wręcz przeraźliwie chuda. Trochę jej tego zazdroszczę.

Rozwiodłam się z mężem jakieś 7 lat temu. Był alkoholikiem i robił burdy w domu, czasem się nade mną znęcał. Krystynę poznałam jeszcze w liceum. Też jest rozwódką od 5 lat. Jej syn, Janek, szczególnie to przeżył. Zamknął się w sobie. Miał mało przyjaciół. Moczył się w łóżko, choć miał już 11 lat. A teraz ma już 16 i na szczęście wszystko wróciło do normy. Właśnie zaczął naukę w liceum i chciałam go trochę rozerwać w ferie i jego mamę aby naładowali akumulatory. Mnie też się to przyda. Jako że pracowałam głównie w domu- jestem krawcową i mam swój zakład pod swoim mieszkaniem-często wyręczałam Krystynę w odbieraniu jej syna ze szkoły, robieniu mu jakiś posiłków lub w odrabianiu lekcji. Mieszkam blisko jej domu. Trzymamy się razem i pomagamy nawzajem.

Krystyna tuż przed wyjazdem niespodziewanie dowiedziała się, że musi coś jeszcze pozałatwiać w swojej pracy.
Postanowiłyśmy wspólnie, żebym pojechała razem z Jankiem, a sama za jakieś 4-5 dni do nas dojedzie. Nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Z Jankiem miałam bardzo dobry kontakt już od jego dzieciństwa. Był dla mnie prawie jak syn, a ponieważ sama nie miałam potomstwa przelewałam na niego swój instynkt macierzyński i chęć posiadania dziecka. Szczególnie, że w moim wieku to już raczej niemożliwe abym się go doczekała, to raz, a dwa to brak odpowiedniego kandydata do roli ojca. A w gwoli ścisłości to żadnego faceta od rozwodu z mężem nie miałam. To głownie, jak sądzę z powodu moich rozmiarów.

A więc ruszyliśmy sami w podróż. Dojechaliśmy, rozpakowaliśmy się i postanowiliśmy iść na spacer po okolicy. Mieliśmy zamiar zostać tu tydzień. Domek był na odludziu, i dobrze, bo w miasteczku, gdy w końcu tam doszliśmy był spory chaos. Przyjechało mnóstwo turystów. Pokręciliśmy się trochę, zrobiliśmy niezbędne zakupy i wróciliśmy do domku.
-To co, jutro zaczynamy narciarskie szaleństwo-zapytałam Janka sącząc wino w fotelu przed kominkiem.
-No jasne, już nie mogę się doczekać-odpowiedział i wrócił dalej do swojego laptopa.
-Mógłbyś posiedzieć chwilę z ciotką, a nie tylko przed tym komputerem-powiedziałam żartobliwie brzmiącym oburzonym tonem głosem. Byłam dla niego ciocią ze względu na to, że byliśmy prawie jak rodzina. W głębi duszy, cieszyłam się, że ma tylu przyjaciół i rozmawia z nimi dużo na tych swoich forach społecznościowych.
-Ok, ok, już idę, jak sobie życzysz ciociu- w jego głosie słyszałam ironię.
Porozmawialiśmy do późna, pośmialiśmy się i dałam mu nawet spróbować kilka lampek wina. To był udany wieczór.
Powiedziałam, że idę spać i dałam Jankowi całusa na dobranoc. Przytulił się mocno do mojej piersi. Jestem od niego sporo wyższa. Mam 185 cm wzrostu, więc jak na kobietę to sporo. Janek około165 cm. Jego wyraz miłości trwał trochę zbyt długo i trochę byłam zmieszana, ponieważ Janek wtulał się w moją mocno wydekoltowaną bluzkę w sposób, który nie przystoi ciotce i młodemu chłopcu. Aby przerwać tą sytuację odezwałam się, starając się aby brzmiało to jak żart.
-Janek, ja też cię bardzo kocham, ale nie ściskam cię tak, że nie możesz oddychać.
Oderwał się od mojego biust i spojrzał na mnie swoimi oczyma lekko zdziwiony, ale i jakby wystraszony. Poczerwieniał i ze spuszczoną twarzą odrzekł.
-Och…przepraszam, to chyba przez to winno i w ogóle.
Zaśmiałam się.
-Daj spokój, nie gniewam się. Dobranoc.
-Ja jeszcze chwilę posiedzę na necie. Wieczorem jest lepszy zasięg, szkoda że nie ma tu stałego złącza.
-Dobrze, tylko nie siedź za długo, jutro czeka nas wyczerpujący dzień-mrugnęłam do niego okiem porozumiewawczo.
-Super-uśmiechnął się- Sprawdzę w necie po ile tu mogą mieć narty do wypożyczenia.
Odwróciłam się i poszłam wpierw do łazienki a potem do sypialni.
Leżąc w łóżku chwilę myślałam o dziwnym zachowaniu Janka, gdy się żegnaliśmy. Jakby sprawiało mu przyjemność przytulanie się do mojego biustu. Wprost nie mógł się oderwać. A później to jego spojrzenie. Nie tyle należało do zaskoczonego, przestraszonego chłopczyka, co do rozpalonego samca, który zapomniał się na chwilę i zaczął dobierać się do tej samicy, która nie jest jego. Już wcześniej łapałam go na ukradkowych spojrzeniach na moje piersi, gdy tylko trochę je odkryłam odważniejszą kreacją. Tacy są mężczyźni, to na nich działa, a na nastolatków, jakim jest Janek, to już w szczególności.
Z tą myślą, że nic przecież złego się nie stało i że to całkowicie normalne w jego wieku zasnęłam.

Przebudziłam się wcześnie rano. Było jeszcze ciemno. Założyłam szlafrok na nocną koszulę i wyszłam z pokoju na korytarz. Spojrzałam w lewo na długi korytarz, zawsze ciemny i mroczny, ponieważ nie było tam żadnych okien. Była tam łazienka, a następne drzwi to pokój Janka. Panowała grobowa cisza. Udałam się w prawo, gdzie znajdował się niewielki aneks kuchenny, połączony z salonem barkiem. Nalałam sobie soku i usiadłam przy barze na wysokim krześle. Ogarnęłam wzrokiem cały pokój w zamyśleniu, popijając sok, gdy nagle na stoliku zwróciła moją uwagę jakaś łuna. Wstałam i udałam się do salonu. Podeszłam do stoliczka.
-To po prostu Janek, nie wiedzieć czemu, zostawił włączonego laptopa- powiedziałam na głos – Jest tylko na wpół przymknięty.
Nie mamy tu komputera, a Janek chyba nie obrazi się, jeśli sprawdzę sobie pocztę, może poprzeglądam również portale informacyjne. Usiadłam, postawiłam sok na stoliczku i założyłam okulary, które tu zostawiłam wieczorem i używam ich do czytania. Weszłam do internetu. Chwilę poczekałam i otworzyła się strona.
Z początku nie widziałam, chyba z niewyspania, co to jest. Gdy się przyjrzałam i zaczęłam czytać tytuł i te inne elementy tej strony internetowej od razu się zorientowałam. Janek ogląda filmy pornograficzne. Dlaczego ta strona otworzyła się jako strona startowa? Tego nie wiem. Zapomniał go wyłączyć, albo był tak pewny, że nikt tego nie zobaczy. W końcu nigdy bez jego zgody nie dotykam się do jego notebooka.
Ale jak już dowiedziałam się co z Janka za świntuszek, zobaczę w takim razie co go podnieca. Mam nadzieję, że nie jakieś perwersyjne rzeczy z gatunku sadomasochistycznych. Chociaż między takimi fantazjami a prawdziwą chęcią ich realizacji jest spora różnica. Włączyłam film. Chwilę musiał się naładować, po czym akcja się zaczęła.
Na ekranie zobaczyłam młodego śpiącego mężczyznę. Po chwili do jego łóżka podeszła kobieta w nocnej koszuli i zaczęła go dotykać. Ściągnęła z niego kołdrę. Młody chłopiec obudził się i również zaczął pieścić swoją partnerkę. Ta rozebrała się powoli i pokazała się mu w całej okazałości. Miała słusznych rozmiarów piersi, trochę brzuszka i tłuszczyku na talii oraz bardzo szerokie biodra z wydatnymi pośladkami. Kobieta była zdecydowanie starsza od swego kochanka. Mogła być po pięćdziesiątce.

  • Jaki tytuł ma ten film? – zastanawiałam się.
    Podjechałam myszką komputera wyżej i natrafiłam na samej górze na duży pogrubiony tekst: „Mature woman and young boy”.
    Dojrzała kobieta i młody chłopiec? I Janek to oglądał? Marzy o seksie ze starszą kobietą? Może natrafił na tego rodzaju film przypadkiem? Próbowałam to sobie wszystko racjonalnie wyjaśnić. To nie znaczy, że on interesuje się tylko dojrzałym kobietami. Młody chłopiec jest ciekawy wszystkiego. Nic to nie znaczy, to tylko taka fantastyka.
    Wróciłam do filmu. Kobieta rozebrała swojego kochanka i pieściła go ustami.
    Byłam ciekawa, co będzie dalej, więc pominęłam grę wstępną. W następnej scenie kobieta ujeżdżała chłopca, a ten trzymał ją za jej dorodne piersi. Przewinęłam film dalej. Teraz pozycja na misjonarza. Tempo było raczej mizerne. Widać, że chłopak jest mało doświadczony. Ale następna scena zmieniła moje zdanie. Młody mężczyzna klęczał teraz za dojrzałą panią i mocno, z dużą częstotliwością pchnięć wchodził w nią od tyłu. Słychać było obijanie się ich ciał o siebie. Chłopak łapał swą partnerkę, pochylając się nad jej plecami, za jej obfity biust. Widać, że zaraz nie wytrzyma. Jego ruchy były coraz mniej skoordynowane i zarazem szybsze. Wyprostował się z nad pleców kochanki i wyjął z niej swojego członka, opryskując pierwszą porcją spermy plecy a następnie puszyste pośladki. Rozmazał nasienie penisem i dłońmi i na tym film się skończył.
    Przyznam, że ten film mnie trochę podniecił. Czułam jak płonął moje policzki. Nigdy nie ekscytowała mnie myśl o seksie z dużo młodszym mężczyzną, ale teraz może dałabym się uwieść takiemu młodemu ogierowi.
    Ale co z Jankiem? Czy z nim porozmawiać, czy uznać to za naturalny element dojrzewania chłopca, który w pewnym momencie nie ogląda się za młodymi dziewczynami, tylko za dojrzałymi, które mogłyby być jego matkami. Lepsze to, niż filmy typu sikanie czy załatwianie się na partnera. Wtedy byłabym zaniepokojona. Szczególnie, że ma dopiero 16 lat.
    Zjechałam suwakiem w dół strony. Mój wzrok przystanął na komentarzach. Czytałam je od końca. Większość była po angielsku typu: „great sex” albo „This big mom have sexy ass”. Jednak na samej górze był wpis po polsku: „Moja ciocia ma też tak ogromne piersi. Chciałbym je kiedyś potrzymać w dłoniach. Marzę o tym, by brać ją na pieska jak ten chłopak”. Widniała obok wczorajsza data, godzina 23:54 i nick autora: „Janek16”.
    Zamurowało mnie. Zawsze miałam Janka za niewinnego dzieciaka, a tu okazuję się, że to już prawie dorosły chłop. I takie myśli przychodzą mu do głowy na mój temat. Fantazjuje o własnej ciotce. Może tylko przybranej, ale jesteśmy ze sobą tak długo, zżyliśmy się jak rodzina. To przecież jakieś chore. Co innego, gdyby tylko zachwycał się moim ciałem i był ciekaw co mam pod bluzką. On po prostu marzy o współżyciu ze mną jak kochankowie. Słyszałam, że takie westchnienia młodych, napalonych chłopców do starszych kobiet to nic nadzwyczajnego i mijają wraz z poznaniem pierwszej dziewczyny.
    Odeszłam od laptopa. Odłożyłam okulary i zostawiłam wszystko tak jak było. Nie chcę na razie, żeby wiedział, że ja wiem o czym fantazjuje.

Mama Mojej Przyjaciółki

Gorące lato, czas po egzaminach, pierwszy rok studiów zakończony bez poprawek. Miałam przed sobą okres trzech miesięcy wakacji, nie licząc stało-dorywczej pracy jako kelnerka. Letni okres miałam rozplanowany, rozpoczynając od spędzenia czasu z moją przyjaciółką, zamieszkując w jej domu na prawie trzy tygodnie. Z Kasią, moja przyjaciółką znałyśmy się od kiedy chodziłyśmy do przedszkola. Wspólnie wychowałyśmy się, mieszkając aż dotychczas na tym samym osiedlu. Uczęszczałyśmy do tej samej podstawówki i gimnazjum. Była jedną z najbliższych mi osób, jak siostra z którą przeżywałam wiele radosnych, szalonych i przykrych chwil. Mogłam dzielić się swoimi problemami i tajemnicami z wzajemnością. To ona jako jedyna spośród znajomych znała mój największy sekret, mianowicie że byłam lesbijką. W okresie dojrzewania dotarło to do mnie i zrozumiałam swoją seksualność. W moim środowisku znajomych, szkolnym nie było z tym problemu, niektórzy chłopacy mieli nawet pod jarkę, jak trafiały się, całujące dziewczyny w szkole czy na osiedlu dla fanu. Dla mnie to był osobisty wymiar intymności i` ceniłam swoją prywatność. więc wolałam jednak to trzymać dla siebie i wąskiego grona. Kasia do niego należała i wspierała mnie bardzo. Kiedy oznajmiłam Kasi swoje preferencje seksualne, na początku nie wiedziała jak postąpić i obawiała się, że będę ją próbować z czasem uwodzić. Nie miała się czego obawiać, bo choć z niej ładna i zgrabna dziewczyna, to jednak traktowałam ją wyłącznie jako przyjaciółkę. Nie było mi z tym trudno, że wolałam dziewczyny. W swoim nastoletnim etapie życia, udało mi się przeżyć dwa dłuższe młodzieńcze związki, a w zasadzie trzy, co zapewne umocniło moje zapatrywanie na dziewczyny i dodało mi większej pewności siebie w tej materii. Pierwszą moją dziewczyną była koleżanka z gimnazjum, z którą przeżyłam swój pierwszy pocałunek na wycieczce szkolnej w drugiej klasie. Dzieliłyśmy obie pokój i podczas wieczornych rozmów leżąc w jednym łóżku, w przysłowiowym od słowa do słowa zaczęłyśmy się całować. Obie usatysfakcjonowane tym wydarzeniem, zaczęłyśmy się razem spotykać na małe pieszczoty, aż przerodziło się to w coś więcej. Kontynuowałyśmy to jako nastoletni związek w tajemnicy. Oczywiście o nas wiedziała Kasia, która nieraz spędzała z nami czas. Dotrwałyśmy tak do końca gimnazjum. Po jego ukończeniu, moja dziewczyna przeniosła się z rodzicami do innego miasta. Było mi przykro z tego powodu, ale wiedziałam, że nie miała na to większego wpływu. Tęsknota za nią się jednak zacierała. Rok później, byłam krótko z dziewczyną poznaną na koloniach. W pierwszych dniach spędzonych na nich nabrałyśmy do siebie pewnej, wzajemnej sympatii. Bardzo mi się podobała i podczas wolnego czasu dla kolonistów zdecydowałam się poprosić ją na stronę i w dużym skrócie bezpośrednio po zagajeniu o jej urodę zapytałam, czy by nie chciała przeżyć wakacyjnej przygody z dziewczyną. Początkowo dość wyczuwalnie odrzuciła moją propozycję, ale jeszcze tego samego dnia po kolacji zaciągnęła mnie w ustronne miejsce i zaczęła agresywnie całować. Wykorzystawszy później sytuację, jaką była kolonijna dyskoteka, na którą udali się prawie wszyscy, my poszłyśmy i zamknęłyśmy się w moim pokoju i dałyśmy upust swoim pragnieniom. Po powrocie z kolonii, spotykałyśmy się jeszcze do końca wakacji. Pomimo, iż był to krótki okres, to bardzo udany, ubrany w namiętne, czasem dzikie doznania.

O mojej orientacji po pewnym czasie wiedzieli również moi rodzice. Wyznałam im to dopiero po drugim związku a w zasadzie po trzecim kiedy spróbowałam umawiać się przez prawie pół roku z chłopakiem. Wykorzystałam go i jego zauroczenie trochę perfidnie. Chciałam sprawdzić swoją seksualność. Utwierdzałam swój pociąg że zdecydowanie wolę dziewczyny. Gdy powiedziałam rodzicom o swojej orientacji, oraz że miałam już dwie partnerki, nie obyło się bez awantur ze strony ojca. Szantaż mamy rozwodem uspokoiły emocje. Mama obdarzyła mnie pełnym poparciem, a ojciec po tym wyznaniu długo się do mnie nie odzywał i chodził jak struty. Powoli jednak nabierał do mojego wyboru prostego, zwykłego szacunku. Cieszyło mnie to bardzo, bo ojciec był naprawdę dla mnie ważny i to on wiele mnie nauczył i z nim spędzałam często czas za młodu. Nigdy nie był wylewny w słowach, ale dawał mi dużo ciepła. Był mechanikiem i to dzięki niemu znałam podstawy mechaniki samochodowej i rowerowej. Wyremontował dla mnie na osiemnastkę malucha. Na innych płaszczyznach też mieliśmy wspólny język, jedynym punktem, w którym się mocno różniliśmy to kwestie światopoglądowe. Po tym jak się dowiedział i zaakceptował, że wolę dziewczyny to trochę złagodniał ze swoimi radykalizmami, lecz nie ze wszystkimi. Mama jako nauczycielka była zawsze moim domowym oparciem. Jednakże życie nie składa się tylko z domu. Poza nim należałam do osób lubiące spędzać czas aktywnie lub w aktywności biernej. Lubiłam sport, zwłaszcza piłkę nożną, którą się pasjonowałam i uprawiałam w szkole i poza nią. Kolejna rzecz odziedziczona po ojcu. Nie byłam jedyną dziewczyną na osiedlu, która lubiła piłkę, m.in. Kasia. Byłam i pozostaję dziewczyną drobnej postury o smukłych kształtach i sportową sylwetką, z lekko pyzatą buzią i gładką cerą. Naturalnie falowane długie blond włosy, zielone oczy i małe piersi to moja uroda. Nie byłam idealna, ale podobałam się sobie. To wystarczyło by nie tylko sobie się podobać. Czas wolny, najczęściej spędzałam w obecności Kaśki, z którą łączyło mnie wiele przygód.

Kasia mieszkała na tej samej ulicy, wraz ze swoją mamą, która od początku wychowywała swoją córkę samotnie. Na pierwszym roku studiów zaliczyła wpadkę z kolegą z akademika. Zamierzała urodzić, ale nie chciała ślubu czy innych związków z kimś, z kim łączyło ją parę czysto fizycznych stosunków. Ojciec Kasi pomagał jej mamie przynajmniej na początku. Gdy Kasia miała pięć lat wyjechał za granicę gdzie założył drugą rodzinę z dwojgiem dzieci. Pomimo tego wciąż utrzymywał z Kasią kontakt, odwiedzali się dosyć często jak na różnicę kilometrów, wysyłał prezenty i pieniądze. Jej mama potrafiła organizować wychowanie dziecka z karierą, lecz gorzej radziła sobie ze związkami. Próbowała z dwoma facetami w ciągu dziesięciu lat, jednak to się rozmywało.

Często bywałam u Kasi w domu, do którego byłam przyjmowana ciepło. Od dziecka mama Kasi nawiązała ze mną bardzo dobry kontakt. Była dla mnie jak druga, dojrzała przyjaciółka, która potrafiła mi pomagać, posłużyć radą w różnych sprawach od lekcji po nastoletnie problemy. Miała również dla mnie zawsze pełnie życzliwości i sympatii. Traktowała mnie trochę jak własną córkę. Kiedy przychodziłam odwiedzać Kaśkę w jej domu, byłam goszczona i przyjmowana, tak że czułam się swobodnie jak u siebie. Wiedziałam od Kaśki, że nie każdy miał taki przywilej. Lubiłam te chwile gdy mogłam doznać możliwość obcowania z nią. Nie przewidziałam jednak jakiego to mogło nabrać później skutku.
Osobą, w której byłam tak naprawdę skrycie zakochana, od kiedy budziły się we mnie młodzieńcze hormony, była mama Kasi, Weronika. Imponowała mi jej siła i umiejętność organizacji, zdecydowane to jak pomimo wczesnego macierzyństwa i generalnie samotnego wychowywania Kaśki, potrafiła skończyć studia i pracować jako neurolog zapewniającej godny byt swojej córki. Ujmowały mnie jej ciepły uśmiech, to jak potrafiła patrzeć swymi szarymi oczyma przyciągającymi jak magnes. Fascynowała mnie jej uroda, której nie ubywało, tylko raczej przybywało w kwiecistym dojrzewaniu. Wysoki wzrost i zgrabna figura, piękna twarz, szare oczy, ciemne wręcz czarne długie włosy to były walory jakimi przyroda ją obdarzyła. Widać też było, że o nie pielęgnowała. Nieraz w głowie rozważałam różne scenariusze, w których marzyłam o bliskości, o wzajemnych pieszczotach, o możliwości jej skosztowania i jak ona mnie całowała. Moje wyobrażenia nie trzymały się tylko cielesnych sfer, ale to były wydumane pragnienia, dla których oddałabym wiele, by mieć odwagę się do nich zbliżyć.

Kiedy poczułam jak zaczęło się we mnie rodzić uczucie do mamy Kasi, starałam się odrzucić je, wmawiając sobie że to zwykła fascynacja dojrzałą kobietą. Tak się nie działo i moja sympatia wracała i stopniowo narastała. Rozważałam różne opcje, ograniczyć kontakty z Kasią a zarazem z jej mamą albo próbować ignorować to co czułam. Wybrałam drugą możliwość nie chcąc tracić przyjaciółki, ale także z podświadomej chęci aby coraz częściej mimowolnie szukać bliskiego kontaktu z jej matką. Wynajdowałam kolejne preteksty do bycia tuż obok. Przypadkowe dotknięcia, muśnięcia które zawsze wprawiały mnie w dreszcze, i że byłam podniecona. Te chwile były dla mnie jak tlen, karmiłam się nimi… W pewnym momencie ważniejsze stawały się te chwile od mojej najlepszej przyjaciółki. Jednak na zewnątrz starałam się skrzętnie ukrywać swoje uczucia i dlatego nikt nie miał pojęcia co się ze mnie działo wewnątrz. Wizja emocjonalno-intymnego zbliżenia była dla mnie marzeniem, która wywoływała u mnie sprzeczne emocje i postawy, od podjęcia wyzwania i próby zdobycia jej, po wewnętrzny głos „nie łudź się dziewczyno!”. Utknęłam i dreptałam w miejscu…


Nadeszły wakacje, które postanowiłam spędzić w domu Kasi. Do nas przyjeżdżała rodzina na dłużej aby się nie gnieść w niedużym domu, wprowadziłam się do przyjaciółki i jej mamy. W pierwszy weekendowy dzień mojego pobytu u niej, wracałyśmy z boiska. Weszłyśmy do jej domu, a w przedpokoju przywitała nas pani Weronika w dżinsowych szortach i koszuli w kratkę zawiązaną nad pępkiem. Wyglądała bombowo. Nie potrafiłam oderwać od niej wzroku, ale żeby nie zostać przyłapaną na wgapianiu i nie wydało się przed Kasią, dyskretnie uciekałam wzrokiem to na Kasię, to na otoczenie, to z powrotem na panią Weronikę.

  • Cześć dziewczyny!
  • Cześć mamo
  • Dzień dobry!
  • Macie ochotę na Lemoniadę, właśnie robię?
  • Tak – obie odparłyśmy
  • To idźcie do pokoju, a ja Wam przyniosę
    Poszłyśmy na górę, usiadłam na złożonym łóżku, Kasia przy biurku. Było już to takie nasze stałe przyzwyczajenie, gdy przychodziłam do niej. Byłam mocno zamyślona, głową bujałam w obłokach, mając przed oczyma Panią Weronikę. Wyobrażałam sobie wiele scenariuszy, które kończyły się w jeden sposób… Kasia jednak sprowadziła mnie na ziemię
    -Justyś, Justyś! Co jest?
  • Nic…
  • Przecież widzę, już od jakiegoś czasu jesteś markotna, dzisiaj to już w ogóle
    -Wydaję Ci się…
  • Przecież Cię znam, ale nic nie mówiłam do tej pory…
  • Nic mi nie jest
  • Aha akurat… – baczniej mi się przyglądała oceniając mój stan – Poczekaj, znam ten maślany wzrok, Ty jesteś zakochana…. No! Kto to jest? Znam ją?
  • Aż za bardzo…
  • Nie no! Nie mów, że ja…
  • Nie, nie…
  • No wiesz… Czegoś mi brakuje?
    Udawała żartobliwie oburzenie, chciałam się zaśmiać, ale nie miałam siły. Jjedynie wykrzywiłam usta w uśmiechu. Nagle usłyszałam pukanie jej mamy do drzwi od pokoju, zareagowałam dziwnie nerwowo gdy weszła. Kasia to zauważyła i zrobiła wielkie oczy, rozwarła usta w szoku i niedowierzaniu. Domyśliła się kim była owa kobieta, na której widok serce mocniej biło.
  • Macie lemoniadę, bawcie się dobrze, później zapraszam na kolację
  • Dzięki mamo – odpowiedziała jej Kasia nawet nie patrząc na nią
    Słyszałam już tylko trzask zamykanych drzwi i ciche i wyraźnie zaakcentowane pytanie Kasi
  • Co?
  • Tak… – nie musiałam więcej nic mówić, wiedziała
  • Od kiedy?
  • Od bardzo dawna…
  • Ale co to jest? Fizyczne pożądanie czy coś więcej?
  • Szaleje za nią, po prostu… Jest wspaniała, uwielbiam patrzeć na nią, obserwować jej gesty, być blisko…Od zawsze czułam do Twojej mamy coś więcej, ale to ostatnio rośnie w szybkim tempie…
    Kasia pokręciła tylko głową, następnie mówiąc:
  • Ale Cię wzięło. Nie wiedziałam…
  • Starałam się to ukrywać, z resztą było mi głupio ze względu na naszą przyjaźń
  • No wiesz, przestań. To mnie powinno być głupio, że po tylu latach znajomości dopiero dzisiaj się zorientowałam. I co zamierzasz?
  • Nic, licząc na to, że kiedyś mi przejdzie. Może poznam kogoś, kto będzie w stanie mi to zastąpić…
  • A jak nie?
  • To trudno, najwyżej będę kochać niespełnienie…
    Kasia chwilę myślała i powiedziała coś, co mnie zaskoczyło, pozytywnie.
  • Nie chcę żebyś była nieszczęśliwa bez odpowiedzi, jesteś moją najlepszą przyjaciółka jak siostra. Moja mama jest od dłuższego czasu samotna i widzę jak doskwiera jej to….więc jeżeli moja mama będzie chciała, to masz moje błogosławieństwo. Trudno mi jednak wyobrazić sobie Waszą przyszłość. Nie wiem też czy lubi dziewczyny i czy by chciała z którąś być na stałe…
    Byłam pod lekkim zdumieniem do jej podejścia w związku z moim wyznaniem i spodziewałam się bardziej kazań, że to niedorzeczne i gadek w stylu „Odbiło Ci?”. Radowało mnie, że zareagowała z poparciem i byłam jej wdzięczna za szczerość, zwłaszcza tę mniej przyjemną. Rzadko gryzła się w język i za to ją m.in. ceniłam
  • Wiem, dlatego też obawiam się cokolwiek poczynić w tej sprawie, i że do tego mogę popsuć nasze dobre relacje
    Podeszła do mnie i przytuliła z przyjacielską otuchą.
  • Powinnaś zebrać się na odwagę i wyznać mojej mamie co czujesz. Jak odrzuci Twoje uczucia, przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz, a jak tak… to zostaniesz moją drugą matką
    Ta ostatnia fraza sprawiła, że tym razem się zaśmiałam wraz z nią i poprawił mi się humor. Dłużej nie kontynuując tego tematu, usiadłyśmy do grania przed xboxem.
    Dwa dni później, Kasia oznajmiła mi, że wieczorem zamierza wyjść i spotkać się z chłopakiem, „wolna chata” i te sprawy…Nie raz zdarzało się, że tak robiła gdy u niej nocowałam, i zostawałam sama z jej mamą. Miałam wtedy okazje by spróbować pójść o kolejny krok w stosunkach z nią, lecz zawsze coś „stawało na przeszkodzie”. Generalnie moje onieśmielenie jakie wywowywala mnie mama Kaski. Ostatnia rozmowa z Kaśką dała mi jednak odwagi i zamierzałam to wykorzystać tym razem, czułam że byłam gotowa…Tym razem jednak plan spalił na panewce, bo mama Kasi wychodziła na piątkową randkę, tego samego dnia co Kasia. Moja nadzieja została podłamana, zostałam sama w ich domu. Gdy Kasia wyszła, nałożyłam słuchawki włączając muzykę i otworzyłam książkę. Po skończeniu lektury, odczułam potrzebę snu. Przebrałam się w piżamę. Przed snem poszłam jeszcze się napić do kuchni, w której siedziała mama Kasi przy wyspie kuchennej na wysokim stołku. Siedziała w niebieskiej obcisłej sukience, uwydatniającej jej wdzięki i odsłaniającej jej zgrabne uda, z założoną nogą na nogę. Najwyraźniej randka nie wypaliła, była zamyślona i popijała whisky, co wnioskowałam po kolorze, szklance i lodzie, z resztą wiedziałam że to jej ulubiony alkohol doprawiony colą. Doznałam lekkiego paraliżu jak prawidłowo postąpić, ale instynkt dopatrywał się pewnej szansy. Podeszłam bliżej i wyrwałam ją z głębokiej zadumy chrząkając
  • O czym Pani myśli, rozumiem że randka nieudana?
  • O, cześć Justynko, Ty nie z Kasią?
  • Nie, poleciała do chłopaka, a ja trochę nie mam co robić i przyszłam po coś do picia.
  • Aha… Pytasz o czym myślę? Ogólnie o życiu, przyszłości i przemijającej młodości. A randka? Trochę tak…
  • Ależ jakiej przemijającej? Nie ma Pani nawet czterdziestki i wciąż znakomicie wygląda oraz tryska młodzieńczą energią
  • Oh dziękuję Ci, jesteś kochana – dosiadłam się obok na narożniku
  • Stwierdzam tylko fakt
  • Ale wciąż jestem sama jak widzisz, doskwiera mi samotność, choć staram się to maskować – nie tylko ja coś starałam się ukrywać, z resztą obie chyba robiłyśmy to nieudolnie skoro Kasia nas rozszyfrowała. Otwierała się dla mnie szansa, ale w pierwszym odruchu nie chciałam jej zbytnio wykorzystywać widząc jej melancholię.
  • Ma Pani przecież Kasię, a nawet mnie, więc nie jest Pani do końca sama
  • Prawda, mam wspaniałą córkę, która wyrosła na piękną i udaną dziewczynę, jest przy mnie. Ty też jesteś w naszym życiu od lat. Jednakże potrzebuje również bliskości intymnej, z kimś kto chciałby być ze mną i zbudować coś więcej, lecz nie wiem czy sama potrafię… – przecież jest ktoś taki, kto chce Ci to dać, ja…ja, myślałam – Wybacz, że Ci to mówię, nie powinnam, ale chyba potrzebowałam zrzucić…albo alkohol zaczyna działać
    Odruchowo położyłam rękę na jej dłoniach trzymającą szklankę, lecz nie potraktowała tego jak próba zbliżenia się , najwyraźniej uznała to za zwykły gest troski.
  • Nie ma sprawy, wie Pani że zawsze jestem obok
  • Wiem, dziękuję Ci
  • Za co?
  • Za to że jesteś i w ogóle… – Wiesz, nie mówiłam tego Kasi, chociaż w tych kwestiach rozmawiamy bez pruderii. Od czasów dwóch poprzednich stałych związków minęło prawie dziesięć lat i próbowałam coś tworzyć od tego czasu, ale kończyło się to z reguły na jednorazowych przygodach w łóżku. Lubię seks, wręcz uwielbiam, ale sama fizyczna przyjemność przestaje mi wystarczać…
    Podbudowana atmosferą rozmowy, nagle palnęłam nieprzemyślanie
  • Jest Pani jak ten piękny kwiat, który potrzebuję pielęgnacji i o który chce się dbać, nie z obowiązku czy fizycznej żądzy tylko z czystej potrzeby i uczucia. Któż nie mógłby się Pani oprzeć?
    Czułam, że mnie poniosło i byłam lekko zażenowana swoją „poezją” typową dla nastolatka, zupełnie nie w moim stylu, mama Kasi też popatrzyła na mnie z sympatycznym zdziwieniem na moje słowa, cieszyłam się że nie z politowaniem
  • Dziękuję Ci, że tak myślisz…
  • Myślała może Pani o wprowadzeniu w swoim życiu delikatnych zmian?
  • Znaczy jakich?
    Nie chciałam reagować zbyt pochopnie, ale moje emocje pchnęły mnie ku zdecydowanemu krokowi naprzód. To był impuls i pocałowałam ją, krótko choć wtedy poczułam jakby czas na moment spowolnił. Zmysły stały się bardziej wyczulone, lecz odezwał się rozum i zreflektowałam się uzmysławiając sobie, że się zagalopowałam i przerwałam to.
  • Przepraszam, nie powinnam…
    W pomieszczeniu zaległa niezręczna cisza, patrzyłam jej w oczy, w których był stoicki spokój z kamienną powagą i analizą sytuacji. Nie uniosła się, nie krzyczała, nie kontynuowała tego co zaczęłam. Byłam pełna sprzecznej złości na siebie. Straciłam impet i każda kolejna sekunda bezczynności z mojej strony działała na moją niekorzyść. Wycofałam się jednak, stwierdzając, że powinnam wrócić do siebie i nie robić większego kwasu
  • Lepiej już wrócę do pokoju… – rzekłam z lekko drżącym głosem
    Udałam się w kierunku schodów ze spuszczoną głową zdając sobie sprawę co zrobiłam. Obejrzałam się za siebie z nadzieją na jakąkolwiek reakcje ze strony pani Weroniki, lecz ta wciąż milczała. Poszłam do pokoju Kasi, usiadłam skulona na rozłożonym łóżku. Przez głowę przewijało mi się setki myśli, zwłaszcza o popełnionym błędzie i te przeciwstawne z łudzącą się nadzieją, że może jednak wejdzie zaraz do pokoju i wpadniemy sobie w ramiona jak w filmach, jednakże ta wizja przegrywała z tą pierwszą opcją. Chciało mi się płakać. Obawiałam się, że popsuje sobie dobre relacje jakie mnie łączyły z mamą Kasi, które pozwalały mi być blisko niej. Myślałam „po co Ci to było?”. Nagle drzwi od pokoju otworzyła pani Weronika, weszła do środka i usiadła na brzegu łóżka obok mnie z założonymi rękami. Patrzyła na mnie z chłodnym spojrzeniem, nie wiedziałam czego się spodziewać. Jedyne co przychodziło mi do głowy, że oczekiwała wyjaśnień. Zaczęłam dość niepewnie, z chwiejącym głosem
  • Przepraszam Panią…za to co zaszło… w kuchni
  • Dlaczego to zrobiłaś?
  • Nie wiem jak to powiedzieć….
  • Najlepiej prosto i spokojnie, ja nie gryzę, wiesz o tym
    Zauważyłam delikatny uśmiech na ustach mamy Kasi przy tym stwierdzeniu, który wiedziałam, że miał raczej służyć zachęcie do rozmowy i daniu trochę otuchy, uspokajającej mój rozdygocony wewnątrz organizm, aniżeli oznaczać poprawę jej nastroju. Było to aż nadto wyczuwalne. Wzięłam głęboki wydech
  • Nie wiem, to był impuls…
  • Impuls?
  • Tak…
  • Czym spowodowany?
    Chwilę zastanawiałam ze spuszczonymi oczyma, ale postanowiłam być szczera idąc także za radą Kaśki, podniosłam wzrok i prosto w oczy zaczęłam mówić
  • Skrywanym uczuciem do Pani… – znowu nastała niezręczna cisza, którą przerwałam szybko słowami – Kocham Cię…
    Wstała i odwróciła się do mnie plecami, myślała zapewne co z tym fantem zrobić. Uniosła głowę i obróciła się z powrotem by powiedzieć
  • Wybacz, ale muszę się położyć…
    Wyszła, nie zamykając nawet za sobą drzwi. Nie wiedząc co dalej robić, zgasiłam światło i położyłam się próbując zasnąć. Kłębiące się w głowie myśli nie pozwalały mi jednak na to, przewracałam się z boku na bok. Czułam wyrzuty sumienia i niepewność jak to wpłynie na moje stosunki z matką Kaśki, lecz zarazem był we mnie przepleciony ogrom szczęścia z tych 10-15 sekund, gdy moje usta dotknęły jej ust. Po ciężkich bojach z własnym umysłem, w końcu usnęłam.
    Obudziłam się rankiem z poczuciem porażki, wstydu, nie chciałam schodzić nawet na dół. Wiedziałam jednak, że muszę stawić czoło temu wszystkiemu, ubrałam się i poszłam do kuchni, w której siedziała mama Kasi a także Kasia, która wróciła z nocnej schadzki.
  • Dzień dobry – przywitałam się bez entuzjazmu
  • Cześć – opowiedziała zadowolona Kasia
  • Dzień dobry – odparła chłodno pani Weronika
    Śniadanie jadłyśmy w dość niewesołej atmosferze. Kasia widząc, że było coś nie w porządku między mną a jej mamą, dociekała po śniadaniu co się stało. Pomimo iż mnie męczyła abym wyjawiła jej szczegóły z tego co zaszło, lecz udało mi się odłożyć tę rozmowę na później.
  • Co się wczoraj wydarzyło?
  • No przecież widzę, rozmawiałaś z moja mamą o tym?
  • O czym?
  • Możesz nie udawać?
  • Tak, ale nie najlepiej mi poszło i muszę to sama przetrawić zanim pogadamy o tym…
  • Ale zostajesz?
  • No właśnie nie wiem…
  • Zostań proszę, nie musimy o tym rozmawiać, ale powinnaś zostać.
  • Dobrze…zostanę… – odpowiedziałam na odczepnego bez przekonania.

Przez kolejne dni próbowałam i starałam wyjaśnić, ułagodzić tą całą sprawę z Panią Weroniką próbując ją złapać sam na sam, lecz bez większego efektu. Nasze relacje zdecydowanie uległy oziębieniu, mama Kaśki wyraźnie mnie zbywała. Unikała mnie, w dniach roboczych wychodziła wcześnie i wracała późno z domu by się nie spotkać. Zatraciłam w tym wszystkim jasny ogląd sytuacji. Snułam się jak cień, było mi źle i czułam się bezradna w sytuacji którą sama wykreowałam. Myślałam czy nie wrócić wcześniej do domu, by nie robić bardziej gorzkiej atmosfery. Starałam się moje przygnębienie ukrywać przed Kasią bardziej niż było widoczne. Trwało to niecałe dwa tygodnie, aż w ostatni weekend pobytu, miałam wrażenie że powoli sytuacja zaczęła się naprawiać, co wnioskowałam po cieplejszym spojrzeniu jej mamy w stosunku do mnie i nawiązywaniu dialogu. Nie chcąc tego burzyć, ostrożnie podchodziłam do rozmów, nie poruszając tego niezręcznego tematu.


Nastała sobota, będąca przedostatnim dniem pomieszkiwania u Kasi i jej mamy. Spędzałyśmy go wspólnie przed telewizorem oraz na grach karcianych i planszowych. Było miło i przyjemnie. W czasie kolacji Kasia dostała smsa od chłopaka i poinformowała nas, że wychodzi. Zostałam znów całkowicie sama z panią Weroniką, po wyjściu Kasi zapanowało milczenie, ale nie zapowiadało ono jakiegoś gorzkiego smaku owego wieczora. Dokończyłyśmy kolację, po której pozmywałam i poszłam kolejno do pokoju. Usiadłam na łóżku skulona i wzięłam książkę do poczytania. Ledwo zaczęłam, przeczytawszy parę stron, do pokoju weszła mama Kasi

  • Hej, korzystając że jesteśmy same, chcę z Tobą porozmawiać
  • Oczywiście, słucham…
  • Chciałabym dokończyć naszą ostatnią pogawędkę tutaj, której nie dokończyłam…
    Wspomnienie o tym, wywołało u mnie natychmiastowy stres, przy którym czułam się w środku jak galareta. Przysiadła ponownie obok mnie, tym razem trochę bliżej, Miałam lekkie de javu, sytuacja była podobna, tyle że parę rzeczy było inne jak pora dnia i nasze stroje. Było wcześniej, a ja miałam na sobie morelowy top na ramiączkach zapinany na guziki i białe szorty. Pani Weronika w liliowej kusej sukience z delikatnym dekoltem i szarym sweterku, w których wyglądała bardzo seksownie, ale to nie było istotne w tej konkretnej chwili. Milczała dłuższą chwilę, ale widziałam w jej oku coś pozytywnego, co trochę łagodziło mój niepokój. Nie wiedząc czemu, wyciągnęła rękę i delikatnie przejechała po moich włosach od czoła kończąc na piersi, na które opadały. Potem wzięła moją dłoń, przykładając swoją, łączyła palce to przeciągając, to plotąc. Czułam jak elektryzujące dreszcze przechodziły prze ze mnie. Nie potrafiłam zrozumieć jej intencji. Serce łomotało mi jak dzwon i naście analiz przewalających się w głowie, lecz uważnie przyglądałam się rozwojowi tej sytuacji i poczynaniom mamy Kasi. Nagle zaczęła mówić ze spokojną intonacją swoim delikatnym głosem
  • Myślałam o tym co zaszło jakiś czas temu i próbuję sobie to wszystko w głowie poukładać. Wybacz, że traktowałam cię ostatnio zimno i z dystansem. Teraz chcę dokładnie wiedzieć czy mówiłaś szczerze? Co tak naprawdę do mnie czujesz?
  • Absolutnie szczerze. Zakochana jestem w pani…
  • Co jest takiego we mnie?
  • Wiele rzeczy… osobowość, nieskończona uroda, piękny uśmiech, wspaniałe oczy w które chce się tylko patrzeć i patrzeć, a nade wszystko, to że pani jest…i chce się przy niej być…
    Po raz pierwszy widziałam u mamy Kasi tak wyraźne zakłopotanie, które próbowała ukrywać, ale przede mną trudno było, znałam ją szmat czasu. Chwilę się zastanawiała obracając głowę w kierunku okna, po czym ponownie na mnie patrzyła tym razem bardziej enigmatycznym spojrzeniem. Sytuacja stawała się dla mnie coraz mniej bardziej do przewidzenia, chociaż wyczuwałam piętrzące się napięcie, które rosło. Chciałam rzucić ratunkowe stwierdzenie
  • Rozumiem jeśli… – nie dała mi dokończyć myśli
  • Pocałuj mnie
    Otworzyłam usta w szoku i nim zdążyłam zapytać czy się nie przesłyszałam, jej usta zamknęły moje w pocałunku. Świat się zatrząsnął i nie wiedziałam co myśleć, czy to się działo naprawdę czy zasnęłam nad książką czy w ogóle coś jeszcze innego. Może trafiłam do świata baśni. Mocno do mnie przywarła jakby w obawie, że mogę uciec co już w ogóle mnie szokowało. Objęłam ją w szyi dając znak, że donikąd się nie wybieram. Nie zamierzałam popełnić drugi raz tego błędu odpuszczając, tylko zdecydowanie pójść za ciosem. Nasze usta się ze sobą połączyły. Całowałyśmy się powoli, delikatnie, językiem taktownie przedzierała przez otwarte wargi, poszukiwała mojego zapraszając do tańca. Jakże mogłabym odmówić, kobiecie której tak od zawsze pragnęłam. Obie kosztowałyśmy i smakowałyśmy się nawzajem. Nasze języki się spotkały i splotły w namiętnym, ognistym tangu. Dłonie nie odstępowały od ust, pieściły równomiernie poliki, włosy. Czułam motyle w brzuchu, w sercu rozrastające się szczęście i euforię, które dawały siłę wznoszącego uczucia. W głowie jednak nachodziły mnie pytania, które zaczęłam zadawać między pocałunkami.
  • Mogę zadać pytanie?
  • Pytaj… – odpowiedziała rozkosznie intonując
  • Czy to sen?
  • Raczej nie…
  • Co się zmieniło od ostatniego razu?
  • To już jest drugie pytanie…
  • Wiem…
  • Przemyślałam pewne kwestie…
  • I?
  • Rozważyłam za i przeciw…
  • I co przeważyło? – przerwałam na chwilę pocałunki łapiąc ją za ramiona
  • Ty…
    Popatrzyła na mnie żarliwie, a ja uniesiona tymi stwierdzeniem, rzuciłam się na nią, powalając na łóżko. Leżałam na niej i kontynuowałam wyraziste pocałunki. Ogarniało mnie wiele emocji , ale dominowała ta jedyna, ta która pragnęła bliskości i kochania się z Weroniką. Całowałyśmy się długo, z każdym momentem coraz głębiej i namiętniej, obejmując się przy tym mocno. Ta chwila stawała się coraz bardziej magiczna. Tak bardzo jej pragnęłam. Była moją Wenus, chciałam ją całować nieustannie, długo czekałam na nią. Błądziła dłońmi po plecach, wsuwając je pod materiał bluzki i szortów. Chciałam żeby mnie dotykała i pieściła. Rozgrzewałam się, łaknęłam jej. Zwolniła pocałunki i zepchnęła mnie z siebie. Ułożyła mnie, opierając plecami o ścianę z wyprostowanymi nogami przed sobą. Weronika usiadła obok, prowadziła powoli zmysłowo swoją dłoń wzdłuż moich nóg, czasem zawracając, sprawiała tym większe dreszcze. Jej dotyk i przenikające mnie spojrzenie wystarczały aby mnie mocniej rozpalać. Dłoń wędrowała wyżej, odgarniając moje włosy z dekoltu. Chwyciła moje rękę, zamykając ją w swoich. Całowała ją niewinnie i ocierała się o nią polikiem. Była w tym doza romantyczności, czym dodatkowo na mnie działała. Ujęłam jej podbródek i pocałowałam. Weronika szła dalej, zbliżyła swoje usta do mojej szyi. Błądziła po niej języczkiem, byłam bardziej podniecona. Powoli i ponętnie rozpinała guziki od topu, otwierając i tworząc nagi pasek na tułowiu. Po nim, obiema dłońmi, opuszkami palców pieściła moją skórę. Jej rajski dotyk był delikatny jak piórko, idealnie rozpalał i wyczulał komórki mego ciała. Rozsuwała rozpięty materiał na boki, odsłaniając całkowicie moje piersi i brzuch. Przerwała obcałowywanie mnie, skupiała się na wykonywaniu okrężnych ruchów palcami wokół moich malutkich piersi uwrażliwiając je. Spoglądała na mnie płomiennie. Moje sutki od jej dotyku robiły się twarde. Uśmiechałam się nieustannie ze szczęścia, jakie do mnie płynęło oraz zza zadowolenia jakiego nabrała nastawienia do mnie z pasją. Zaczęła całować moją pierś, drugą masowała. Delektowała się nią, dając mi tym niezmierzoną przyjemność i rozkosz. Moje ciało stawało się bardziej wilgotne i gorące. W pieszczocie wykonała inwersję wyboru piersi. Po chwili zaprzestała, odsuwając się, zaczęła zdejmować z siebie sweterek i sukienkę pozostawiając siebie w samej malinowej bieliźnie. Szeroko usiadła przede mną prezentując swoje cudowne ciało. Miałam już okazję niejednokrotnie je widzieć podczas opalania w ogrodzie czy jednorazowej wspólnej kąpieli w basenie ze mną i z Kasią. Idealnie wyrzeźbiona figura, pokaźny biust wciąż młodo wyglądająca gładka skóra były ideałem. Teraz chciałam je pieścić dotykiem. Weronika zachęcała mnie wzrokiem bym się nie wahała. Uniosłam się na kolanach i pocałowałam ją, dłońmi wędrowałam po jej jędrnym ciele od kolan po ramiona. Błądząc dotykiem, sięgnęłam zapięcia stanika, chcąc wyswobodzić jej piersi. Miałam problem z odpięciem, nadmiar pozytywnych emocji zmieszany z lekkim stresem dawał o sobie znać. Weronika pomogła z uśmiechem, rozpinając stanik. Przesuwałam powoli ręce po obwodzie, zdejmując stanik. Odkryłam całkowicie jej ogromny biust, który był powiększany. Wiedziałam to od Kaśki i było to widać, lecz nigdy mnie to nie zraziło. Wpatrywałam się w jej piersi objeżdżając je delikatne dłońmi. Moje małe rączki nie były w stanie ich uchwycić. Były naprawdę piękne i jędrne, nachyliłam się by móc skosztować jej lewej. Ustami i językiem rozpoczęłam sytą zabawę z jej sutkiem. Wplątywała swoją rękę w moje włosy, na których czułam muskające jej usta i gorący oddech stawający się bardziej spłycony. Napawałam się smakiem jej piersi i przyjemnością jakiej dostarczałam Weronice tym działaniem, w reakcji na które przechylała się, opadając plecami na łóżko. Ujęłam jej twarz znów całując, Weronika pozbawiała mnie szortów i po chwili mnie przewróciła na plecy, co wywołało u mnie śmiech, którym ją zaraziłam. Po kilkunastu sekundach jednak spoważniała i obdarowywała mnie gorącymi pocałunkami po ciele patrząc mi w oczy, wypowiadając.
  • Jesteś taka śliczna…taka zgrabna…taka delikatna i zmysłowa – słowa te wzbudzały u mnie wypieki na polikach i motyle w brzuchu
  • Naprawdę?
    Na te pytanie nic odpowiedziała tylko z ognistą zalotnością przeszła z pocałunkami na usta głęboko się w nich zatapiając. Zrozumiałam, że tak i nie zadawałam więcej głupich pytań. Przyssała się do moje lewej piersi. Równocześnie przyłożyła dłoń do krocza, które masowała, pieszcząc moją wilgotną kobiecość. Wciąż się chichotałam w reakcji na tę rozkosz, lecz sytuacja była dla mnie jak najbardziej poważna. Tuliłam jej twarz do piersi, na co ssała intensywniej. Przechodziła ustami niżej, palcami zaciskała pieszczotliwie moje sutki,. Po chwili za ustami poszły w ruch paluszki niczym ręce pianistki wystukujące muzykę na mnie. Twarz Weroniki znalazła się nad moim kroczem, nad którym odprawiała ze skupieniem rytuał muskając ustami materiał majtek. Krew we mnie była na granicy buzowania a namiętnej ekscytacji. Kciukiem masowała mnie po kobiecości patrząc na mnie płomiennie. Chwyciła za gumkę i w zmysłowy sposób pozbawiła mnie majtek. Przyłożyła kolejno całą rękę do krocza. Gładziła i głaskała delikatnie moją kobiecość, całując mnie rozgrzewająco po ciele. Następnie zbliżyła swoją twarz i poczułam jej oddech na swojej cipce. Krążyła noskiem nad nią, implikując że byłam bardziej spragniona. Czekałam aż dotknie mnie i zabierze do raju. Odkładała to w czasie, jakby się drocząc. Zniecierpliwienie we mnie dawało się odczuć. W końcu to nastąpiło, pocałowała mój rozpalony skarb, co podziałało jak dotyk anioła. Najpierw powoli, bacznie obserwując mowę mojego ciała i wsłuchując się w mój oddech. Zbadawszy moje reakcje, rozpędzała swoje tempo naprzemiennie z lekkimi wyhamowaniami, sprawiając, że drżałam z rozkoszy. W jej pieszczocie była niezwykła dojrzałość i prawdziwa czułość. Pobudzała moje wrażliwe punkty w namiętny sposób. Miałam wrażenie, że nie był jej to pierwszy z dziewczyną. Wprowadzała mnie w totalny stan uniesienia, moje ciało dawało temu zauważalny odzew. Biodra falowały, oddech był zdecydowanie głośniejszy, ręce wplątywały się we włosy Weroniki zaciskając je. Ta chwyciła moje rozwarte nogi i zdecydowanym ruchem uniosła je wysoko do góry, nie przerywając sobie wylizywała dalej moją szparkę. Czułam cały ten czas błogość, która wciąż rosła rozprzestrzeniając się po moim wnętrzu. Nie przestawała, tylko w rytm mojego pulsu działała. Traciłam kontrolę, wiedziałam że byłam blisko osiągnięcia określonego stanu. Weronika przerwała na chwilę marsz ku mojej ekstazie opóźniając ją. Palcem powiodła po mojej cieknącej od soczków dolinie i włożyła środkowy palec w moje rozżarzone i mokre wnętrze. Wspomogła się językiem krążąc nim po łechtaczce, a następnie pocierając ją. Wyciągała ze mnie najwyższą esencjalność uniesienia, doprowadzając do obłędu. Nie potrafiłam dłużej wytrzymać. Nastąpił wybuch, a po moim ciele promieniowały konwulsje. Czułam się, jakbym straciła całkowitą władzę nad moim ciałem, które przejęła siła wyższa i które oddałam we władanie jej, mojej ukochanej która zabrała mnie do raju. Nie wiedziałam wtedy czy to moje uczucia do niej, czy była aż tak dobra. Zbierając jednak myśli, wiedziałam już, że obie możliwości były prawdziwe. Moje nogi opadły na jej barki. Wsunęła się sobą, czułam jej ocierający się o mnie biust. Patrzyła na mnie swymi pięknymi oczami, w których widziałam szczerą radość i czułość, przyłożyła dłoń do mojego polika, delikatnie go głaszcząc po czym pocałowała trącając włosami mojej twarzy. Oddałyśmy się dłuższej chwili temu błogiemu pocałunkowi, ocierając się o siebie naszymi nagimi ciałami. Weronika podniosła się podając mi ręce, chwyciłam je podnosząc się razem z nią. Wymieniając się pocałunkami, Weronika położyła się na plecach, padłam na nią zajmując dokładnym jej obcałowywaniem, szyi i piersi. Zatrzymując się przy jej biuście przygryzałam jej sutki. Nurkowałam jednak niżej docierając na sam dół. Weronika rozłożyła nogi, a ja zbliżyłam usta do jej krocza i języczkiem przez materiał majtek polizałam jej kobiecość na co Weronika się uroczo wzdrygnęła i opętał ją radosny śmiech. Zdejmowałam powoli majtki całując lewą nogę. Wzięłam je później do ust majtki i przekazałam Weronice w pocałunku. Zniżyłam się aby zając się jej gładką i piękną kobiecością. Rozszerzyła swoje płatki a ja zanurzyłam swój języczek delektując się wspaniałym smakiem jej kobiecości. Pijałam z niej wilgoć, która płynęła niczym wodospad.
  • Mój boże, nie wierzę że to się dzieje naprawdę – wtrąciłam
  • To uwierz, kochanie
    Po tych słowach poczułam jej gorące usta całujące moje. Powróciłam jednak do lizania dalej jej słodkiej i mokrej doliny rozkoszy. Weronika rozszerzała dalej ją paluszkami. Zlizywałam wszystkie soki i lizałam jak wypływały nowe. Mój języczek operował szybko na jej cipeczce. Cudownie mruczała przy tym i wierciła się. Wsuwałam język jak najgłębiej potrafię, czułam jaka jest rozpalona i mokra w środku, chciałam dać jej rozkosz czując jej smak. Skupiłam się po chwili na łechtaczce i od razu wsunęłam w nią dwa paluszki, zaczęłam nimi poruszać szybko. Naciskałam i poruszałam nimi posuwisto zwrotnie. Językiem operowałam na jej nabrzmiałej łechtaczce. Weronika zaczęła pojękiwać co było dla mnie najwspanialszym dźwiękiem tego wieczora. Czułam pulsowanie jej cipki, i wypływjące soczki. Przyspieszyłam palcowanie. Weronika poruszała biodrami chwytając za piersi. Jęczała głośniej, jej ręka złapała moją przyśpieszając moje ruchy w jej wnętrzu. W tym czasie przyspieszyłam posuwanie jej cipki, a językiem pieściłam łechtaczkę jak najszybciej potrafię. Słyszałam jak dopadł ją mocny orgazm dostając spazmów. Moje palce wciąż były niej. Jej kobiecość pulsowała mocno, zaciskała i wypuszczała soki. Resztkami sił poruszałam się w niej, posuwając ją palcami. Czułam jak jej wszystkie mięśnie jak były mocno napięte i jak drżała. Złożyła na jej ustach kojący i namiętny pocałunek. Weronika dochodziła do siebie. Wyjęłam z niej moje palce i oblizałam je. Nie byłyśmy jeszcze zmęczone. Ułożyłyśmy się frontalnie do siebie, nożycując nogi. Nasze kobiece skarby się ze sobą zetknęły. Cudownie było czuć jej kobiecość i wilgoć stykająca z moją. Obie zaparłyśmy się rękami z tylu pleców. Nasze spojrzenia były skupione tylko na sobie. Ocierałyśmy się cipkami, najpierw powoli potęgując ładunek namiętności. Donikąd się nie śpieszyłyśmy, kierowałyśmy się tym co nasze ciała dyktowały. Ruchy naszych bioder były coraz żwawsze, uczucie ścierających się mokrych i rozpalonych cipek doprowadzało nas do ekstazy. Stękałyśmy, mocniej i szybciej się ocierałyśmy. Weronika przyjęła dogodniejszą pozycję kładąc się na plecach, ja byłam wyżej podpierając się ręką. Ruchy osiągały największą moc, biodra falowały. Weronika się uniosła tułowiem, zbliżyłyśmy się przyciągając do siebie, jeszcze mocniej ocierając się. Zarzuciłam ręce na szyi Weroniki, ona trzymała mnie w talii. Doszła i jej ruchy nieco zwolniły, lecz starała się dotrzymywać mojemu tempu do momentu, gdy sama nie doszłam. Tuliłyśmy się do siebie, do naszych spoconych ciał będąc złączone naprzeciw w pozycji siedzącej. Weronika całowała moją szyję, przymykałam oczy, pozwalając na pasjonujące rozpieszczanie. Otworzyłam na chwilę ślepia i zobaczyłam w drzwiach Kaśkę. Wytrzebiłam gały w lekkim przerażeniu, że zostałyśmy nakryte. Weronika odwrócona plecami do niej i wciąż zajmująca się pieszczotliwym obcałowywaniem mnie, nie zauważyła swojej córki. Kasia z uśmiechem na buzi pokazała gest, abyśmy sobie nie przeszkadzały, oraz kciuk na znak gratulacji i poparcia. Uchwyciłam twarz Weroniki, całując i pociągając ją na siebie, jeszcze zerknęłam kątem oka na wejście od pokoju, przy którym już nie było Kasi. Powróciłam z całkowitym skupieniem do Weroniki, z którą się całowałam dalej wywracając się z nią po łóżku.
    Ułożyłyśmy się bokiem naprzeciw siebie splatając się ciałami, Weronika poprawiła poduszkę nad moją głowa abym miała wygodniej, na której mieściły się nasze obie głowy.
  • Oh dziękuję – podziękowałam
  • Oh proszę – wodziła opuszkami palców po moich patrząc mi oczy chwilę zamyślona, po czym spytała – I co teraz?
  • Nie wiem…
    Kontynuowałyśmy tę dysputę przy wzajemnym pieszczeniu dłońmi swoich ciał.
  • Ale ja wiem… że nie raz wodziłaś za mną dość jednoznacznie wzrokiem i domyślałam się co czujesz.
  • Naprawdę ?
  • Tak, lecz pewność zyskałam gdy Kaśka powiedziała mi jakiś czas temu, że jesteś lesbijką –„fajnie” pomyślałam, ale w tej chwili nie czułam żalu do Kaśki, a Weronika dalej mówiła – Ignorowałam Twoje uczucia sądząc, że się ulotnią, bo po tylu latach traktowałam Cię jak córkę i nie chciałam też abyś marnowała sobie życia ze starszą…Masz całe przed sobą. Dwa komplikacje, jak nie wyjdzie… itd.
  • To znaczy co konkretnie do mnie czujesz?
  • Ogromną sympatię, bliżej nieokreślone uczucie. Cieszy mnie fakt gdy jesteś blisko, dodajesz do mojego życia kolorytu i naprawdę dobrze się czuję gdy spędzasz z nami czas, ze mną…I chyba upragnionej przeze mnie bliskości emocjonalnej jesteś Ty.
    Słysząc to znów niedowierzałem, zamyśliłam się delikatnie robiąc maślane oczy gv
  • A to, że jestem dziewczyną, to Ci nie przeszkadza…?
  • Szczerze?
  • Tak
  • Kiedy Kasia powiedziała mi o Twoich preferencjach, to z parę razy fantazjowałam o Tobie, a nawet i wcześniej…
    Trochę mnie to zdumiało i miałam lekkie poczucie, że sobie pokpiwała, chociaż była całkowicie poważna jak to mówiła
  • Żartujesz sobie teraz?
  • Nie
  • Mówisz serio?
  • Tak, i w zaufaniu, lubię kobiety i w szkole średniej eksperymentowałam przez parę miesięcy… z dziewczyną z wyższej klasy, i to były najbardziej fascynujące chwile mojego życia, a przynajmniej jedne z najprzyjemniejszych. Miałam później okazje parę razy się całować z innymi… Polubiłam intymne relacje z dziewczynami, ale jak urodziłam Kasię to zakończyłam eksperymenty. Przez ten czas trochę mi tego brakowało…
  • Interesujące, przyznaję. Nie spodziewałam się, ale pokazałaś, że masz w tej materii doświadczenie
  • Jeszcze nieraz Cię zaskoczę…
    Byłam zaciekawiona tym co miała konkretnie na myśli, ale uznałam że nie wszystko od razu
  • A ja? Jak Ci się podobam?
  • A Ty i Twoja słodka, delikatna i ładna uroda jest warta każdego grzechu. Dałam chyba dzisiaj temu wyraz, prawda? Mówiłaś o uroku moich oczu, ale to Twoje są urzekające i do tego Twój słodki uśmiech są przyciągające, a od kiedy mnie pocałowałaś nie umiem już przejść obojętnie obok Ciebie…
  • Czyli naprawdę myślałaś o mnie?
  • Powtarzasz się. Zdarzało się…Dobrze, ale dość kluczenia. Naprawdę chcesz być ze mną, z babką prawie dwa razy starszą? Kiedy Ty będziesz miała czterdziestkę, ja sześćdziesiątkę
  • A Ty nie słyszałaś o parach których dzieli spora różnica wieku i są razem szczęśliwi? Sama pewnie znasz takie
  • No tak, ale to raczej tyczy się par hetero
  • A co my gorsze? Chyba jest równouprawnienie
  • Bardzo teoretycznie…ale nie w tym wypadku. Nie wiem, może dlatego że nie znam zbyt wiele tego typu przypadków. Moje znajome, które wikłały się w takie układy, miały stałe związki z facetami i były to z reguły przelotne romanse i to mogę je policzyć na palcach jednej ręki… A jak nie wyjdzie?
  • Biorę to pod uwagę i dlatego też tak długo nie potrafiłam się odważyć, by wykonać ruch, by zbliżyć się do Ciebie… Kocham Cię i liczysz się Ty! Ty jesteś dla mnie najważniejsza i zawsze będziesz dla mnie najpiękniejszą istotą chodzącą po tej ziemi. Chcę być z Tobą i zaspokajać każdą Twoją potrzebę i być po prostu przy Tobie… Nie liczę, że od razu w pełni odwzajemnisz moje uczucia i nie oczekuję od Ciebie żadnych deklaracji, ale jeżeli mi pozwolisz, będę starała się przychylić Ci nieba…
    Chwilę myślała…a ja spokojnie wyczekiwałam
  • Prawdą jest, że to szalony pomysł… ale tego o dziwo chcę i może czas na zmiany, a Ty jesteś nią. Powiedziałam dzisiaj „A”, więc powiem „B”… Zatem, spróbujmy… Tylko hmm… moja córka i Twoi rodzice, inni co z nimi?
  • Kasia dała nam swoje błogosławieństwo, a rodzice i reszta…Po pierwsze jestem dorosła, a przynajmniej pełnoletnia i to moje życie, po drugie może spróbujmy coś zbudować, żeby oznajmiać cokolwiek światu, a potem zobaczymy czy to coś przelotnego czy stałego
    Pocałowała mnie gorąco, co odczytałam jako akceptacje. Pochłonęłyśmy się jeszcze na moment w tym słodkim pocałunku. Po czym usnęłyśmy w objęciach zapominając, że byłyśmy nadal w pokoju Kasi.

Otwierając oczy o poranku, widząc śpiącą spokojnie Weronikę i uświadamiając, że poprzednia noc nie była snem ani wyobrażeniem, byłam szczęśliwa móc obudzić się u jej boku, czułam jak napawała mnie radosna energia i nadzieja na nowy początek z kobietą, do której zawsze żywiłam głębsze uczucia…
Weronika wreszcie obudziła się, uśmiechnęła się do mnie i pocałowała. Jednakże te poranne szczęście, na chwilę przerwało wparowanie Kaśki do pokoju. Zareagowałyśmy gwałtownie, podnosząc się do pozycji siedzącej zakrywając kołdrą, trochę jak w filmach.

  • Witam, drogie turkaweczki… Nie chcę nic mówić, ale przez Was musiałam spać na kanapie. Cieszę, się Waszym szczęściem, ale nie mogłybyście go okazywać gdzie indziej?!
    Spojrzałyśmy po sobie, nie wiedząc jak się zachować, temat próbowała podjąć Weronika.
  • Yy… córeczko…
  • Oj, daj spokój mamo, zgrywam się – mimika Kasi przybrała rzeczywiście ten zgryźliwy wyraz – Naprawdę się cieszę Waszym szczęściem. No, ale ubierajcie się, zrobiłam Wam śniadanie, chyba się Wam przyda… – oczywiście jej podtekst był aż nadto wyczuwalny
    Kasia wyszła z pokoju, a my jeszcze na chwilę objęłyśmy się stykając czołami. Na twarzy swojej czułam wypieki a na Weroniki widniał radosny uśmiech, określające nasze ukontentowanie. Wygrzebałyśmy się z łóżka narzucając coś na siebie, to co wpadło pod rękę i zeszłyśmy na dół, na śniadanie trzymając się za ręce. Przedyskutowałyśmy razem z Kasią naszą sytuację i byłam dobrej myśli. Resztę dnia jak i całego weekendu spędziłyśmy bardzo udanie we dwoje lub troje w zależności od chwili. Od tego momentu spotykałam się z Weroniką tak często, jak tylko mogłyśmy albo w ich domu, albo na długich spacerach w ustronnych miejscach. Rozpoczęłyśmy coś, co trwa…

Pierwsza grupowa zabawa

To było dobrych kilka lat temu.Byłem w związku z Magdą.Dziewczyną z innego miasta.Miałem wtedy 28 lat a Magda była młodsza ode mnie o 4.Niewysoka, szczuplutka blondynka z włosami do połowy pleców, sportowym biustem i niewinną buzią.Ta buzia to była przykrywka bo tak na prawdę to Magda była niesamowicie otwartą i temperamentną dziewczyną.Tak na prawdę to ona nauczyła mnie w sexie takich rzeczy które dotychczas widziałem jedynie w pornosach 🙂

  • Piotrek, co robimy jutro? – spytała przez telefon.
  • Jutro tzn o której godzinie? – odparłem
  • Oj przecież jutro piątek więc możemy wieczorkiem gdzieś skoczyć-spytała i dodała zaraz- moja znajoma z pracy zaprasza nas do siebie.Kupiła nowe mieszkanie i wiesz…trzeba oblać.
    Spoko pomyślałem, pewnie jakaś samotna koleżanka.Pójdziemy panny się spiją i będę się nudzić przed telewizorem albo odprowadzać co chwilę którąś do łazienki.
  • a do której koleżanki – spytałem
  • Karina, wiesz ta co siedzie ze mną w biurze, widziałeś ją kiedyś u nas.
    No tak, Karina.Panna na oko ok 30 lat.Rasowa brunetka, długie włosy, długie nogi i mocny dekolt.Tak ją zapamiętałem.
  • Dobrze-odparłem-alko po mojej stronie bo wy nie wiecie co dobre
  • Spoko ale i tak pewnie ten jej Mareczek coś tam przygotuje bo to barman-zachichotała Magda.
    No spoko, będzie jakiś koleś to przynajmniej się porządnie spije.Tyle mojego.
    Na drugi dzień po 19 podjechałem po Magdę i udaliśmy się do Kariny i Marka.20 kilometrów i jesteśmy na miejscu.Magda jak to Magda spódniczka tak krótka że ledwo uda zakrywała, jakaś skąpa bluzeczka no i obowiązkowe szpile.Jej ubrania zawsze sprawiały że czułem lekka zazdrość ale i satysfakcję że facetom głowy mało się nie ukręcą.
    Znaleźliśmy osiedle, bardzo ładne, nowoczesne ale jeszcze nie do końca zamieszkałe.Wchodzimy na trzecie ostatnie zarazem piętro, dzwonimy do drzwi i otwiera nam Karina…szczęka mi opadła.Jeśli Magda miała krótką spódniczkę to Karina miała ultra krótką.Mocno wyeksponowany biust, samonośne kabaretki i szpile rodem z filmów dla dorosłych.Totalny nokaut dla moich zmysłów.Pisk dziewczyn, wpadły sobie w ramiona, Magda wręcza Karinie kwiaty i oboje gratulujemy mieszkania.
    Już w przedpokoju słyszę że oprócz faceta Kariny jest ktoś jeszcze.Karina wprowadza nas do środka i woła
  • jest nasza Madzia z Piotrkiem, Marek patrz co dostaliśmy – i pokazuje jakiś wazon który wybrała Magda oraz moją wódeczkę
  • aaaa przyda się przyda – zaśmiał się Marek wstając od stołu.Wyściskał Magdę, podał mi rękę, przedstawiliśmy się sobie.Marek to tak na oko facet jakies 35-37 lat.Dobrze zbudowany barczysty brunet z włosami na żelu i ciemną karnacją.
  • poznajcie się, Sonia i Adam – powiedziała Karina przedstawiając nam swoich gości.
    Rytułał powitalny się powtórzył, dokładnie zlustrowałem wygolonego na łyso, wysokiego Adama mniej więcej równolatka Marka i średniego wzrostu czerwono włosą (farbowaną) szczuplutką Sonię też około 30 jak Karina.Sonia tak samo jak Magda i Karina w stroju który powoduje że facet myśli już tylko o jednym.Standardowo krótka spódniczka, bluzeczka, szpile…i tutaj też zauważyłem piękne pończochy.
    Marek powiedział że pokaże nam mieszkanie i od razu poszliśmy za nim.Łazienka, kuchnia, pokój, drugi pokój i…
  • Sypialnia- tu Karina dostaje po dupie – rzucił śmiejąc się Marek
  • Chyba w dupe – zaśmiała się Magda.No tak tej w to graj.Mnie Marek zaskoczył taką otwartością ale spoko.Nie jestem z epoki kamienia łupanego 
    Wróciliśmy do salonu, Karina podała jakieś gorące danie, Marek podał drinki dziewczynom a nam nalał czystej.I tak sobie mijał czas, szybko łatwo i bardzo przyjemnie.Atmosfera była coraz luźniejsza i na pewno wpływ na to miał nie tylko wypity alkohol ale ogólnie nasze zachowanie.Panny w tych strojach raczej nie próbowały ukryć swojej bielizny a zakładanie nogi na nogę powodowało że widok był niesamowicie kuszący.Śmiejąc się i żartując zeszliśmy na temat zbliżających się wakacji.Zaczęliśmy wymieniać doświadczenia gdzie jak jest i wtedy też Karina zaczęła przekomarzać się z Markiem o to gdzie widzieli tą zajebistą żaglówkę
  • mówie Ci to była Turcja – mówi Marek
  • nie Turcja tylko Grecja – rzuciła Karina i po kilku minutach bezowocnych sporów Marek zaproponował że pokaże na płycie bo ma zdjęcia.Wstał, podszedł do szafki, wyciągnął płytę i wrzucił do odtwarzacza.
    -zaraz zobaczysz bo widzę że już ci się miesza – powiedział Marek i zaczął pstrykać pilotem zmieniając co chwilkę zdjęcie.Widzieliśmy Marka na skałach, Karinę w basenie, ich oboje przy kolacji i masę innych fotek gdy nagle na ekranie pojawiła się fotka mega wypiętej Kariny w samych stringach.Wszyscy parsknęliśmy śmiechem, a Adam rzucił :
  • dawaj jeszcze.
  • Co fajna nie?To macie – powiedział Marek i nacisnął kolejny przycisk.Każde kolejne zdjęcie było coraz bardziej ociekające sexem.
  • dobra przestań Marek bo się Piotrek zgorszy – rzuciła Karina a ja zaraz zacząłem protestować i Marek pokazywał dalej.
    Wszyscy z patrzyliśmy w ekran telewizora zachwalając walory pani domu.Później od słowa do słowa wyszło że Karina z Markiem i Sonia z Adamem już nie raz bawili się razem
  • a pamiętasz w saunie w Krakowie – zachichotała Sonia
  • ja pierdole tam była akcja – rzuciła Karina i zaczęła opowiadać jak podczas ich wspólnych zabaw do sauny wszedł jakiś starszy pan
  • a wy tak nigdy nic z inna parką- spytał śmiało Adam
  • nie, ja tylko doświadczona z innymi pannami – roześmiała się Magda – tak ogólnie grzeczni jesteśmy dodała z uśmiechem
    Marek włączył jakąś muzyczkę i tak od słowa do słowa zachęcana przez wszystkich Karina wstała z sofy i zaczęła tańczyć, wyginając się przy tym niesamowicie.
  • zajebista co? – spytała spoglądając na mnie Magda
  • bez dwóch zdań- odparłem przechylając szklankę
  • Chodź Madzia – krzyknęła Karina i wyciągnęła ręce.Nie trzeba było jej długo prosić.Magda zaczęła wić się przy Karinie a za chwilkę o dołączenie do nich poprosiły Sonię która ochoczo spełniła prośbę dziewczyn.Tańczyły tak przez parę minut śmiejąc się i mówiąc coś do siebie raz po raz wybuchając śmiechem.My w tym czasie delektowaliśmy się tym widokiem.Wstałem i udałem się do ubikacji bo wypite hektolitry uwierały już w pęcherz…
    Wychodząc z łazienki zauważyłem że nie słychać już dziewczyn tylko samą muzykę.Wchodzę do pokoju i widzę że po prawej lewej stronie rogówki na Adamie okrakiem siedzi Sonia i namiętnie się całują.Za to po prawej stronie Karina klęczy przed Markiem który założył ręce na oparcie i ssie jego penisa.Moja Magda siedzi obok i się temu przygląda.Siadam na rogówce i wtedy Magda zorientowała się że przyszedłem.Odwróciła się do mnie przodem i zaczęła gorąco całować rozpinają c guziki mojej koszuli.Rozsiadlem się wygodnie i spoglądałem obok jak Karina sprawnymi ruchami połykała instrument swojego faceta.Nieco dalej Sonia z Adamem zaczęli coraz intensywniej się pieścić a moja Magda spojrzała mi z uśmiechem głęboko w oczy i zaczęla rozpinać guziki spodni.Uniosłem lekko tyłek do góry aby mogła ściągnąć mi spodnie, Magda od razu na czworakach wskoczyła na rogówkę i bokiem do mnie a tyłem do Kariny i Marka zaczęła mnie lizać i masturbować.Spostrzegłem jak Marek kładzie rękę na pośladku Magdy i zaczyna go gładzić.Magda na chwilke przestała mi obciągać, odwróciła się zobaczyć kto ją dotyka i spojrzała na mnie porozumiewawczo.Zerknąłem na Karinę która także to dostrzegła i puściła do mnie oczko.Ciekawa sytuacja.Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem.Ja taki zazdrosny o swoją Magdę pozwalam by obcy facet masował jej tyłeczek i to w mojej obecności.Marek zadarł ta króciutką spódniczkę na plecy Magdy odsunął cieńki paseczek stringów, poślinił palce i zaczął jej robić palcóweczkę.Magda wyciągła penisa z ust i głośno jęknęła zamykając oczy.Jęki dotarły też ze strony Soni i Adama który ostro posuwał nabitą na siebie swoją panią.Poprzez butelki, szklanki i miseczki nie widziałem dokładnie jak się w nią wbija ale i tak widok był niesamowity.W tym samym czasie spojrzałem jak Karina przestała ssać Markowi wstała i zrobiwszy ze dwa kroki uklękła przede mną.Magda trzymała mojego kutasa w ustach więc Karina zaczęła masować jądra.Po chwili Magda wyciągła go z ust i podała Karinie.Mmmmm myślałem że oszaleję.Cóz za widok i uczucie.Madzia cofnęła się nieco do tyłu i spytała :
  • Mogę – wskazując oczami na Marka
  • śmiało – odparłem odarty z jakiegokolwiek uczucia zazdrości.Wypełniało mnie już jedynie pożądanie i podniecenie.Magda zeszła z rogówki i uklękła przed Markiem.Moja dziewczyna robi przy mnie loda obcemu facetowi…jeszcze niedawno coś takiego w ogóle nie przyszło by mi na myśl a teraz…widok cudowny.Za chwilę Magdę od tyłu zaszedł Adam i zaczął lizać jej wypiętą cipkę a po chwili złapał mocno za pośladki i rozszerzając je dokładnie wylizywał drugą dziurkę.Złapałem Karinę za włosy i mocno docisnąłem do kutasa.
  • tak, traktuj ją jak dziwkę – rzucił Marek a ja po chwili wstałem i kazałem wypiąć się porządnie do mnie Karinie.Uklękła na rogówce opierając się o oparcie.Podeszłem od tyłu i wjechałem w jej mokrą i gorącą cipkę.Zacząłem ją pieprzyć a zaraz przy mnie stanęła Sonia i kładąc rękę na moim ramieniu zaczęła ssać moje ucho.Pomimo tego że wszyscy wzdychaliśmy dość głośno a Karina jęczała usłyszałem głośny jęk i krzyk Magdy.
    Spojrzałem na nią a ta nabiła się na Marka a w jej drugą dziurkę pakował Adam.Magda złapała za oparcie rogówki i oddała się całkowicie uniesieniu.Zamknęła oczy i głośno jęczała.
  • ale ci rżną tą twoją suczkę – szepła mi do ucha Sonia.Posówałem nadal Karinę rozkoszując się tymi widokami.Pieprzona przez dwóch facetów Magda i mocno wypięta Karina w której znikał mój kutas.
  • porywam go – krzyknęła Sonia i złapała mnie za rękę.Podeszliśmy do miejsca gdzie zaczęła swoje igraszki z Adamem.Karina zaczęła namiętnie całować się z Magdą i od czasu do czasu przerywała te pocałunki słowami ” rżnijcie ją” albo „dobrze ci suko?”
    Sonie położyła się na plecach opierając o mniejsze podparcie rogówki.Rozchyliła nogi jedną opuszczając na podłogę a drugą zadzierając na oparcie.Wbiłem się w jej cipke pieprząc aż zaczęło klaskać.Moje jaja uderzały o Sonię rytmicznie a ta wbiła się w moje usta w głębokim pocałunku.Słyszę że z tyłu zabawa także trwa w najlepsze ale z słów jakie padły wnioskuję że teraz Karina jest brana na dwa baty a Magda ich dopinguje.Wyciągłem kutasa z cipki Soni i kazałem jej się wypiąć.Uczyniła to posłusznie i w tym momencie podeszła do nas Magda.
  • zerżnij ją w tyłeczek- powiedziała i rozchylając pośladki Soni splunęła na kakaowe oczko.Rozsmarowałem śline kutasem i przytknąłem go do tyłeczka Soni.Był ciasny jak cholera, ale udało mi się w niego powolutku wbić.Sonia krzyczała i jęczała a Magda dawała jej klapsy po pośladku.Po chwili do Magdy podszedł Marek kazał jej uklęknąć i zaczał walić konia.Dochodził.Jęczał coraz głośniej i po chwili wystrzelił na twarz mojej panienki.Załał ją bardzo obficie.Wyskoczyłem z tyłeczka Soni i dopadłem Karinę która podeszła do naszej czwórki wraz z Adamem.Do leżącej na rogówce Soni podeszła Magda i zaczęły się całować.Sonia zlizywała spermę Marka z brody i policzków Magdy która klęczała wypięta przy rogówce.Na ten moment czekał Adam który wbił się w Magdę i ostro posuwał taką uspermioną.Spełniony Marek usiadł na swoim miejscu i przechylił szklaneczkę a ja położyłem Karinę na miękkim dywanie i zarzuciłem jej nogi na swoje ramiona.W tej pozycji mój kutas wchodził calusieńki w cipkę naszej gospodyni.Karina spojrzała mi w oczy i głośno jęknęła.Po chwili poczułem że i ja dobijam do końca.Widząc to Karina powiedziała:
  • lej do środka.
    Tego było już za wiele.Wytrysnąłem w Karinę z całym impetem wlewając w nią litry mojej spermy.Czułem że spuszczam się i spuszczam.Niemalże zaraz po mnie kończył Adam który doszedł w tyłeczku Magdy.
  • ja pierdole ale jazda – rzuciła głośno Sonia
  • gorąco strasznie – powiedziałem podchodząc do stoliczka.
  • i jak wam było ? – spytała Karina
  • Mi zajebiście – odparłem a Magda rzuciła – ja chcę jeszcze.Na co wszyscy buchnęliśmy śmiechem
  • jeszcze nie raz Cię pogonimy – odpowiedział Adam z uśmiechem.
    Zabawa skończyła się około 4 rano więc wyczerpani po szybkim prysznicu wszyscy padliśmy jak muchy  To był naprawdę zajebisty ostry i mocny sex.

Młodziutka

Właśnie tańczyłam seksownie wokół rury, gdy do klubu weszło czterech nowych gości. Byli to mężczyźni mniej więcej w wieku 30 -35 lat. Dobrze ubrani, wyglądali jak prezesowie bądź przedstawiciele jakiejś firmy. Oprócz mnie na scenie tańczyło kilka innych striptizerek. Panowie usiedli tuż przy scenie i zamówili drinki. Rozmawiali o czymś, ale nie byłam w stanie usłyszeć o czym. Podczas rozmowy śledzili wzrokiem tancerki i wskazywali to na jedną to na drugą. Podeszłam do rury która była najbliżej nich. Odwróciłam się tyłem do mężczyzn ukazując swój jędrny, kształtny tyłeczek odziany jedynie w skąpe majteczki. Kręciłam pupą pochylając się w dół, a oni gwizdali z uznaniem. Jestem wysoką brunetką, bardzo szczupłą, lecz biust mam nie taki mały – 70D. Nie musimy tańczyć z odkrytymi piersiami, ale ja bardzo lubię się nimi chwalić. Zresztą mam czym, są młode, okrągłe i bardo kuszące. Tak więc oprócz majteczek miałam na sobie jedynie pończochy samonośne i wysokie szpilki. Wywijałam długimi nogami kręcąc się wokół rury. Po chwili erotycznego tańca stanęłam przed panami, a wzrok wszystkich skierował się na moje cycki, które dumnie sterczały. Wiedziałam jak na nich działam, można to było zauważyć choćby po wybrzuszeniu na ich spodniach. Podeszłam bliżej jednego z facetów, moim zdaniem najbardziej atrakcyjnego.
-Życzy Pan sobie towarzystwa? – zapytałam niewinnie przygryzając wargę i uśmiechając się uroczo a zarazem prowokacyjnie.
-Jasne Skarbie – odpowiedział szelmowsko.
Usiadłam na nim okrakiem zaczęłam całować z języczkiem. Dupcią cały czas ocierałam się o jego kutasa, który coraz bardziej twardniał, a cyckami o jego klatę. Następnie zabrałam się za jego szyję. Kątem oka, zauważyłam, że jeden z pozostałych mężczyzn także otrzymał towarzystwo od jednej z moich, , koleżanek”. Odwróciłam się do mojego towarzysza tyłem nadal na nim siedząc rozchyliłam nóżki, a on pieścił ręką moje cycuszki. Pojękiwałam z podniecenia czując jaka się robię mokra. Pozostali panowie patrzyli się na mnie z pożądaniem, jeden wyciągnął kutasa i zaczął robić sobie dobrze. Puściłam do niego oczko. Tańczyłam siedząc na mężczyźnie, energicznie ocierając się muszelką o jego krocze. Zapytał się mnie ile mam lat, ponieważ wyglądam bardzo młodo.
-Obiecujecie, że zatrzymacie to dla siebie? – Zapytałam, a oni kiwnęli głowami. Odpowiedziałam, że szesnaście, a jestem tu dzięki lewemu dowodowi.
-Och – wyrwało się obmacującemu mnie mężczyźnie – Tak jak moja córka
Uśmiechnęłam się najlepiej jak potrafię, a on wdarł dwa palce w moją spragnioną cipkę. Jęczałam z rozkoszy podczas gdy on posuwał mnie w szparkę i ściskał cycki. Rozchyliłam nogi szerzej pragnąc jak najszybciej zostać zerżniętą. Gość, który robił sobie dobrze był na skraju wytrzymania, wstał i wepchnął penisa do moich ust. Ssałam go jak zawodowa dziwka, a trysnął nasieniem w moje usta. Część połknęłam, a część spłynęła mi po brodzie i biuście. Mężczyzna robiący mi palcówkę kazał mi się oblizać, posłusznie to zrobiłam. Klepnął mnie w tyłek, tak bym niego zeszła, po czym wstał i pociągnął mnie a sobą. Wykupił pokój dla nas i zaciągnął mnie do niego.
-Na kolana suczko, teraz mi obciągniesz.
Ochoczo rozpięłam mu spodnie, uklękłam i wzięłam w usta. Otoczyłam go wargami, najpierw ssąc główkę, potem wsuwając głębiej. Lizałam go na całej długości, jednocześnie patrząc na niego w górę. Wiedziałam jak bardzo to jara facetów. Mnie zresztą też. Ssałam go od napletka aż po sam trzon. W pewnym momencie chwycił moją głowę i pchał biodrami ruchając mnie w usta. Jęczałam, co go jeszcze bardziej napędzało. Doszedł tryskając w moje usta salwami spermy. Mhm…o tak lubię to. Nakazał mi oprzeć się o kanapę i wypiąć tyłek. Sam zdjął ubrania, a potem ściągnął moje majtki. Nie minęła jego chwila, a poczułam ogromnego kutasa w swojej cipce. Otworzyłam szeroko oczy, przed chwilą doszedł w moich ustach, a jego pała nadal była okropnie twarda i wielka. Ruchał mnie posuwając od tyłu. Och taaak jęczałam. Raz po raz wymierzał mi siarczyste klapsy w moją wypiętą dupcie. Nakręcało mnie to jeszcze bardziej.
-Powiedz czego chcesz mała dziweczko!
-Chce być wyruchana…ochh – jęczałam.
Wyszedł ze mnie na co jęknęłam z rozczarowania. Jednak on położył mnie na plecach na kanapie, uniósł moją zgrabną nogę i zatopił się ponownie w spragnionej szparce. Byłam taka podniecona. Och, ten mężczyzna mógł by być moim ojcem, ale ja i tak chętnie rozkładałam przed nim nóżki, był zadbany, przystojny i cholernie mnie jarało dawanie mu dupy. Pchał we mnie jak szalony, a ja wyginałam się w łuk czując nadchodzący orgazm.
-Och, ciekawe cy moja córcia też ma tak słodką cipkę jak ty. Spotęgował pchanie, obijając się o mnie jądrami. Wyciągnął kutasa prawie całego, z mojej cipki wylewały się soczki. Po chwili wepchnął go we mnie gwałtownie a ja krzyknęłam. Taak! Dostałam kosmiczny orgazm, a on doszedł chwilę po mnie tryskając nasieniem w moją zaspokojona już cipkę.
-Taak, własnie tak mała! – Opadł na mnie. Po chwili wyszedł ze mnie, a jego sperma zaczęła wylewać się spomiędzy moich ud. Ubrał się, ja też wstałam. Na koniec klepnął mnie w tyłek mówiąc „Do zobaczenia Młoda” i odszedł.

Kochanek Mojej Mamusi

O dziesiątej piętnaście miałam otrzymać świadectwo ukończenia gimnazjum. Tamtego poranka powinnam cieszyć się zaczynającymi się już następnego dnia wakacjami, gdy tymczasem w panice szukałam ciemnych rajstop. Za nieco ponad półtorej godziny miałam rozdanie świadectw, a tymczasem odkryłam, że nie mam żadnej zdatnej pary, w jedynie słusznym na taką okazję kolorze. Nie mogłam założyć ulubionych dżinsów, czy legginsów, a do białej bluzki i ciemnej spódniczki nie pasowały żadne inne niż grafitowe lub czarne. Zdesperowana postanowiłam ‚pożyczyć’ parę od mamy.

Drzwi do jej sypialni były zamknięte. Zapukała, a gdy nie usłyszałam odpowiedzi, weszłam do środka. Łóżko było puste, a z łazienki dochodziły odgłosy krzątaniny. Skoncentrowana na poszukiwaniu rajstop, dopiero znalazłszy wymarzoną parę, uświadomiłam sobie, że mama nie jest sama. Pod oknem, na krześle przy stoliku do czytania, leżało męskie ubrania, a na nocnej szafce stały dwa kieliszki i butelka wina. Robert, z którym mama związała się cztery miesiące temu, musiał wpaść późno w nocy, gdy już położyłam się spać. Nie było w tym nic niezwykłego, jednak zazwyczaj bywałam uprzedzana przez mamę o jego wizytach. Właśnie zamierzałam po cichu wyjść z sypialni, gdy usłyszałam, zza niedomkniętych do końca drzwi łazienki, jęk mamy. Wiedziona ciekawością podeszłam do nich. Szpara była niewielka, jednak bez większego wysiłku mogłam obserwować to, co się dzieje w środku. Byli odwróceni do mnie tyłem, zupełnie nadzy. Mama stała pochylona, opierając dłonie o blat szafki z umywalką. Robert stał tuż za nią. Lewą dłonią odejmował, pełną pierś mamy, a prawą palcował pochwę. Wyraźnie podniecona jego zabiegami mama jęczała cicho, a on opanowanym głosem mówił:

– Powiedz, że chcesz go poczuć w sobie!

– Jeszcze raz!

– Głośniej!

Powtarzał tak długo, aż mama ciężko dyszą niemalże wykrzyczała:

– Rżnij mnie! Chce poczuć twojego kutasa!

Byłam zaskoczona i podniecona tą sceną. Zaskoczona, gdyż mama nigdy nie używała wulgaryzmów a podniecona, bo jeszcze nigdy nie widziałam ich razem w tak intymnej sytuacji. Stanowili ładną parę. Mimo czterdziestki mama prezentowała się znakomicie. Szczupła, wysoka, o zgrabnym, wysportowanym ciele i obfitym biuście, którego kształt budził zazdrość nawet u wielu znacznie młodszych kobiet. Robert miał nieco ponad trzydzieści lat. Był wysokim blondynem o zgrabnej, choć dość przeciętnej budowie ciała. Nic specjalnego, jak go oceniałam. O jego ukrytych walorach przekonałam się, dopiero gdy odwrócił się do mnie bokiem. Miał gigantycznego członka! Może nie było to dwadzieścia kilka centymetrów, jak u aktora porno z filmu, jaki oglądałam wspólnie z dwoma najlepszymi przyjaciółkami, jednak i tak był potężny. Gdy mama sięgnęła po niego dłonią, by pomóc mu trafić w siebie, zdałam sobie sprawę, że jest równie gruby, jak jej dłoń w nadgarstku. Zauroczona patrzyłam, jak w nią wchodzi. Jęczała cicho przez cały czas, gdy powoli wsunął się w nią płynnym ruchem do połowy swojej długości. Przez chwilę pieścił je piersi, po czym ujął mamę za biodra i jednym mocnym pchnięciem wbił się w nią aż po jądra! Krzyknęła głośno, a Robert przyciągnął ją do siebie. Kochali się na stojąco. Ona wspięta na palcach, z dłońmi na lustrze, on przyciskając ją do siebie, trzymając za piersi. Patrzyłam na to z wypiekami, czując przyjemny żar wędrujący z twarzy do podbrzusza. Mama miała zamknięte oczy, a jej twarz wyrażała bezgraniczną rozkosz, gdy Robert szepnął jej coś do ucha. Uśmiechnęła się szeroko, zgadzając się na jego propozycję. Wyszedł z niej, a ja nie rozumiałam, dlaczego przestali się kochać prawie że przed samym finałem. Zafascynowana obserwowałam, jak mama ponownie pochyla się w głębokim skłonie, staje w rozkroku i mocno wypina pośladki. Robert sięgnął po opakowanie kremu na noc i jak gdyby nigdy nic nabrał palcami pół opakowania naraz. Zaskoczona nie rozumiałam z początku co się dzieje. Dopiero gdy Robert zaczął rozsmarowywać kremem, między pośladkami mamy, skojarzyłam, do czego się szykują. Podniecona pieściłam twarde jak kamyczki brodawki, a zaciskając mocno uda, czułam, jak bardzo jestem wilgotna. Nie mogłam uwierzyć, że zmieścił się cały, w pupie mamy. Kiedy się kochali, modliłam się, by nie usłyszeli mojego przyspieszonego oddechu. Masturbowałam się, obserwując, jak Robert drapieżnie suwa się, w pupie mamy, a ona z furią pieści palcami łechtaczkę. Jej orgazm był prawie bezgłośny, gdy gryząc w zębach ręczniczek do twarzy, drżała przebijana potężnymi pchnięciami kochanka. On wydał tylko krótki, gardłowy jęk, po którym pchnął jeszcze dwa razy i znieruchomiał. Dłonią zasłaniałam usta, by nie zdradzić swojej obecności ciężkim oddechem. Chwilę wcześniej miałam potężny orgazm i ledwo trzymając się na nogach, wciąż widziałam przed oczami mroczki. Kiedy ponownie spojrzałam przez szparę w drzwiach, zobaczyłam Roberta. Stał odwrócony twarzą do mnie, a z jego na wpół miękkiego kutasa ściekało nasienie. Poczułam, jak świat umyka mi spod stóp. Patrzył się wprost na drzwi i byłam pewna, że wie o mojej obecności. Nie wytrzymałam i w popłochu uciekłam z sypialni.

Zwlekałam z przyjściem na śniadanie, jednak nie mogłam odwlekać spotkania z Robertem w nieskończoność. Przed dziesiątą musiałam być w szkole. Zastałam oboje na dole, przy śniadaniu. Mama miała promienny humor, a Robert z uśmiechem jadł jajecznice na szynce, która właśnie przygotowała dla nas mama. Po chwili niepewności wmówiłam sobie, że na pewno nie mógł mnie widzieć tam, na górze, gdy podglądałam ich przez szparę w drzwiach łazienki. Pewna siebie zjadłam śniadanie i już w bardzo dobrym humorze pobiegłam na górę, do swojej łazienki, umyć zęby. Czesałam właśnie włosy, gdy stanął za mną. Zamarłam, a on doskonale zdając sobie sprawę z mojego przerażenia, przyparł mnie swoim ciałem do blatu umywalki. Pochylił się do mojego ucha i wyszeptał:

– Wiem, że nas podglądałaś. Przyznaj się, widziałaś wszystko?

Milczałam zażenowana, jednak on nalegał, bym odpowiedziała.

– Zadałem ci pytanie Kasiu! Widziałaś nas? Odpowiedz!

– Tak.

Wydusiłam z siebie niepewnym głosem.

– Jak długo nas podglądałaś?

– Od początku.

Jęknęłam.

– To znaczy? Konkretnie!

– Na chwilę, zanim zaczęliście się kochać.

Poczułam jego dłonie na udach, jak powoli suną ku górze, podnosząc sukienkę. Drżałam, a ona kontynuował przesłuchanie.

– Analnie?

– Nie, wcześniej… To znaczy, jak się zaczęliście kochać, tak normalnie.

– Dotykałaś się?

Nie odpowiedziałam od razu. Dłońmi starałam się powstrzymać jego palce, które właśnie wsunęły się głęboko pod spódniczkę.

– Zadałem ci pytanie! Dotykałaś się?

Przyznałam się, choć ledwo przeszło mi to przez gardło. Mimo że tego wcale nie pragnęłam, czułam silne podniecenie. Równie intensywne, a może nawet intensywniejsze niż rano. Broniłam się już tylko pozorne, a moje dłonie nie potrafiły powstrzymać jego palców. Unieruchomiona nie stawiałam oporu. Jedna dłoń wślizgnęła się w rajstopy, a druga wzdłuż linii brzucha dotarła do piersi. Czułam na pośladkach twardy członek, gdy wsunął palce w majteczki. Cała drżałam, a on niespiesznie wodził opuszkami palców po moim aksamitnym zaroście. Nie zważając, że może pomiąć świeżo wyprasowaną bluzeczkę, podciągnął ją do góry razem z biustonoszem. Szeptał mi do ucha, jak bardzo podobają mu się moje krągłe, jędrne piersi i jak aksamitną mam cipkę. Poczułam jak jego palec zagłębia się na kilka milimetrów w moim ciele. Jęknęłam i odruchowo zacisnęłam uda. Odparł:

– Nie obawiaj się! Wiem, że jesteś jeszcze dziewicą, nie zamierzam tego zmieniać.

– Skąd to wiesz!

Zapytałam zdziwiona tak szczerze, że zdobyłam się na to pytanie mimo strachu i podniecenia, jakie czułam.

– Jesteś jeszcze bardzo naiwna. Przecież chodzisz razem z mamą do ginekologa, to jej znajomy, zawsze jej mówi czy wciąż jesteś dziewicą. Sama mi o tym opowiadała. Nie bój się nie zerwę tego kwiatka. Chyba nie chcemy, by coś się wydało. Prawda?

Nie odpowiedziałam. Sama nie wiem, jak to zrobił, ale nagle poczułam, że mnie dotyka dokładne w taki sposób, w jaki lubię to robić najbardziej. Rozkosz rozlała się jak ocean, a mi starczyło rozsądku tylko na to, by mocno przycisnąć dłonie do ust, tłumiąc jęki towarzyszące orgazmowi. Byłam absolutnie bezwładna, gdy rzucił mnie na kontuar z umywalką. Błyskawicznie podwinął mi spódnicę, jednym ruchem obnażył pośladki i przyciskając do nich główkę kutasa, spuścił się z cichym, gardłowym jękiem. Leżałam obezwładniona własną rozkoszą na blacie, gdy nasunął na moje mokre od nasienia pośladki majteczki i rajstopy. Pomógł mi stanąć na nogi, poprawił biustonosz i bluzkę, obejrzał i wypchnął z łazienki, krzycząc:

– Już idzie. Musicie jechać, jeśli nie chcecie się spóźnić na rozdanie świadectw.

Zeszłam oszołomiona do samochodu. Mama spojrzała w lusterko, zapytała, czy dobrze się czuję, rzuciła coś o niezdrowych rumieńcach i o tym, że chyba zapomniałam się uczesać. Dała mi grzebień i ponagliła, bym zapięła pasy.

Czesząc się, nie mogłam uwierzyć w to, co się wydarzyło. O tym, że nie śniłam na jawie, przypominały mi mokre, lepiące się do pośladków majteczki. Czułam podniecenie i niepewność. W weekend mama wyjeżdżała na cały tydzień do Hiszpanii, do centrali banku, dla którego pracowała. Robert, pod jej nieobecność, obiecał się mną zaopiekować. Po głowie krążyła mi jedna, uparcie powracająca, wizja mamy biorącej Roberta w pupę i towarzysząca jej myśl, czy byłabym w stanie zmieścić go w ten sam sposób w sobie. Był znacznie większy niż rączka szczotki do włosów, z którą eksperymentowałam analnie podczas masturbacji.

Analna księgowość

W roku 2016 powstał pierwszy projekt firmy zatrudniającej wysokiej klasy specjalistki w dziedzinie księgowości, które jednocześnie pełniły rolę epizodycznych pań do towarzystwa. Każdy klient przypisany do swojej księgowej mógł skorzystać z „dodatkowych usług” podczas wizyt służbowych w biurze. Gdy tylko pierwsza filia została otwarta, lokalna gazeta, dla której pisałam drobne artykuły, wysłała mnie do niej na pierwszą poważną misję dziennikarską. Nie sądziłam, że uda mi się dotrzeć do samego centrum wydarzeń, ale myliłam się. Główny prezes… a dokładniej, główna Pani prezes, piękna, dojrzała kobieta, zaproponowała mi obserwację jednej z jej najnowszych pracownic. Nie mogłam niestety fizycznie znajdować się w jej boksie, ale pozwolono mi zainstalować dyskretną kamerkę w jednym z rogów. Karolina – tak miała na imię kobieta, którą mogłam obserwować w pracy – 28-letnia blondynka, z włosami gładko zaczesanymi na sam czubek głowy i uformowanymi w zgrabny, pulchny koczek. Miała wielkie, sarnie oczy, mieniące się wszystkimi kolorami zieleni. Malutki nosek zdobiło kilka piegów, podkreślonych karmelową opalenizną. Wpatrzona w komputer słodko wydymała pełne usta, oblizując je co jakiś czas, marszcząc przy tym w skupieniu brwi. Dokładnie skupiłam się na jej szyi, nigdy wcześniej nie widziałam tak długiej, smukłej szyi, prowadzącej do lekko kościstego mostku i sporych rozmiarów biustu, uwydatnionego przez biały, obcisły top. Wymarzone wcięcie w talii każdej kobiety podkreślała ołówkową spódnicą w kolorze butelkowej zieleni. Nawet gdy siedziała, z łatwością dostrzegłam jej długie, zgrabne nogi – biega, na pewno cholera, biega 20 kilometrów dziennie. Od czubka głowy do paluszków u stóp mogłam zazdrościć jej wszystkiego. Na ekranie komputera przewijały się kolejne arkusze, poprawiała je skrzętnie, dopisywała kolejne cyfry. Pomimo, że w boksie nie było żadnych drzwi, były to tylko zbite ze sobą trzy ścianki, nie było tam zbyt wielkiego przewiewu, sądząc po tym, że co chwilę wachlowała się jedną z teczek, a kropelka potu powoli spłynęła po obojczyku, dekolcie, aż schowała się między jędrnymi piersiami dziewczyny. W sąsiednich przedziałkach pracowały dziewczyny równie atrakcyjne, co Karolina, ale każda w innym guście. Brunetki, rudzielce, pulchniejsze, chudsze, starsze, młodsze. Każda z nich zadbana, ubrana w obcisłe kostiumy.

  • Dzień dobry, Pani Karolino – dźwięcznie rozbrzmiało, gdy w wejściu boksu stanął starszy mężczyzna. Włosy, pomimo wielu zabiegów fryzjerskich, miał już mocno naznaczone siwizną. Ostre, niecierpiące sprzeciwu rysy twarzy, podkreślały niezbyt głębokie zmarszczki. Choć mężczyzna mógł być około pięćdziesiątki, ciągle był onieśmielająco przystojny. Ciemno szary garnitur opinał jego wysportowane ciało. Z rękami włożonymi do kieszeni zbliżył się do dziewczyny, a ona jak struna spięła się i stanęła niemal na baczność, witając go z rumieńcem na twarzy. Dopiero wtedy zauważyłam jak bardzo jest zestresowana, jej wysportowane, schowane pod miękkim materiałem spódnicy uda drżały. Usiadł na jedynym w pomieszczeniu fotelu i znacząco poklepał swoje udo. Gdy dziewczyna zajęła miejsce na jego kolanach, wbił wzrok w jej piękny dekolt ani na chwilę nie podnosząc wzroku i znudzonym, urzędowym tonem mówił.
  • Dobrze Pani Karolino, zaczniemy od tego, że pokaże mi Pani miesięczny raport i omówi dokładnie każdą pozycję. Co Pani rozliczyła, dlaczego i jaki przyniesie mi to zysk. Zrozumiała Pani? – dziewczyna przytaknęła i od razu otworzyła plik zapisany na pulpicie, liczący, bagatela, 37 stron. Mężczyzna pomimo opanowanego tonu i spokojnej, niewzruszonej miny, nie potrafił dłużej opanować rąk. Gdy tylko wbiła wzrok w monitor i zaczęła czytać, drżącym, lekko piskliwym głosem, powiódł dłońmi po jej talii. Badał dokładnie jej biodra, płaski brzuch, a jej głos drżał coraz bardziej. Unosząc kącik ust, przesunął dłońmi po jej ramionach, masując je delikatnie. Uciskał kark i barki, aż w końcu przesunął silne, poprzeplatane niebieskimi żyłkami dłonie na jej biust. Ścisnął mocno i sapnął z zadowolenia. Zrobił to tak mocno, że musiała spiąć wszystkie mięśnie pleców, żeby nie przechylić się do tyłu. Zająknęła się, gdy złapał ciekawskimi palcami za krawędź koszulki i osunął ją w dół, odsłaniając dwa, intensywnie różowe sutki.
  • Pani Karolino, proszę kontynuować. Ma Pani piękne piersi, pełne i wyposażone w kuszące sutki, ale nie uratują Pani jeżeli raport jest źle sporządzony. – powiedział to tak chłodno i wyniośle, że w niemal sekundę na skórze dziewczyny pojawiła się gęsia skórka, a malutkie, dziewczęce sutki pomarszczyły się leciutko i stwardniały. Czytała dalej, zacinając się i jąkając, gdy on ze spokojną miną przyłożył wąskie usta do jej piersi i zaczął ssać, z zamkniętymi oczami, drugą pierś uciskając mocno. Oblała się rumieńcem, ale nie przerywała. Gubiła się co chwilę w linijkach, oddychając coraz szybciej i stękając gdy przygryzał jej spuchnięty, nabrzmiały sutek.
  • Dobrze, zmieńmy może Pani motywację, bo widzę, że przyjemne, delikatne traktowanie nie sprawdza się w Pani przypadku. – Zrzucił ją ze swoich kolan i wstał, łapiąc za wymuskany koczek, pociągnął ją na fotel, tak, aby klęczała na siedzeniu wypięta. – Proszę kontynuować. – Zrzucił swoją marynarkę i podwinął rękawy koszuli. Zadzierając powoli jej spódniczkę, przytakiwał – Mhm, mhm… a punkt trzeci? Nie pominęła tam Pani nic? – Silny, szybki klaps spadł na jej pośladek zanim obsunął jej skąpe majteczki. Zerknął na jej cipkę, rozchylił ją delikatnie palcami i cmoknął z zadowoleniem. Przesunął palcami między wargami sromowymi, docierając do malutkiej łechtaczki. Gdy tylko potarł ją delikatnie dziewczyna zaskomlała z rozkoszy, mieszając słowa i dysząc. Momentalnie cofnął palec wyżej, karcąc ją.
  • Pani Karolino, ale proszę się uspokoić – powiódł palcami wyżej i rozchylił jej pośladki. Jego oczom ukazał się ciasny, różowy odbyt dziewczyny. Soczyście splunął na niego i bez namysłu zaczął masować kolistymi ruchami jego otoczkę. Pracował nad zewnętrznymi mięśniami, jednocześnie poprawiając pomyłki Karoliny. Jedną dłonią odchylając jej zgrabny pośladek, palcem drugiej dłoni powoli pracował nad zwieraczem. Wsunął koniuszek palca w ciasną dziurkę i poczuł wyraźny opór. Pchał jednak dalej, nieco pewniej, sapiąc przy tym, nie mogąc się doczekać aż pupcia dziewczyny wpuści go do środka. Wsuwał i wysuwał coraz większą część palca wskazującego, a Karolina czytała, drżąc i przeciągając słowa w jęki. Wyciągnął palec i pochylił się, wsuwając czubek języka w leciutko rozwarty odbyt. Czuła jak jego język wije się i wciska coraz głębiej w jej ciepłą, malutką dziurkę. Odsunąwszy usta, uśmiechnął się usatysfakcjonowany widokiem jej pupci, rozwartej, pulsującej, gotowej na dwa bezczelne palce. Wsunął je do samego końca, a ona zawyła, próbując skupić się maksymalnie na swoim zadaniu, kiedy jej dziewiczy tyłeczek był właśnie posuwany i skutecznie rozciągany. Kąsając i całując czule jej pośladek, rozciągał ścianki jej obolałego odbytu, ciągnąc je palcami w górę, w dół, na boki, przy tym wolną dłonią pieszcząc jej nabrzmiałą łechtaczkę. Soki z jej cipki spływały po jego palcach, lśniły delikatnie między wargami sromowymi.
  • I tu… tu właśnie… udało się zrobić małe cięcie… – wyjęczała, gdy on oderwał się od jej dziurek. Wstał energicznie i rozsunął rozporek. Czerwoną, brudną od preejakulatu główkę penisa przyłożył do jej mokrej cipki. Rozwarł wargi sromowe i pocierał, przesuwając członkiem od łechtaczki aż ku samemu wejściu, zanurzając w środku sam czubek. Nie był to największy penis jaki w życiu widziałam, mógł mieć na oko jakieś 17 cm, ale jego grubość… sam właściciel ledwo obejmował go dłonią. Dobrze nawilżonego, przesunął do jej drugiej dziurki i zaczął przeć. W powietrzu zawisnęła gęsta atmosfera oczekiwania. Przestała mówić, zaciskając zęby, a do jej oczu napłynęły łzy. Nie skarcił jej tym razem, był zbyt skupiony na jej zwieraczu. W końcu wsunął się w nią i obydwoje głośno westchnęli, ona z bólu, on z rozkoszy. Jego żylasty kutas pulsował widocznie.
  • Pani Karolino, czy możemy kontynuować? – zapytał, a w jego głosie słychać było już nie ostry, ale pełen troski ton.
  • T-tak… trzecia pozycja to… to… – jąkała się i pociągała nosem. Złapał ją za biodra i zaczął napierać powoli, centymetr po centymetrze, wsuwając go i wysuwając w jej spuchnięty odbyt. Widział jak ścianki jej pupci rozwierają się, jak jeszcze nigdy wcześniej. Czuł kurczowo zaciskający się zwieracz, ale nie zamierzał przestać. Doszedł do połowy długości członka i zaczął posuwać ją szybciej. Miarowo wsuwając go głębiej i głębiej, nie spiesząc się, nie chcąc zrobić jej krzywdy. Stękała i wiła się, wiedziała, że musi się rozluźnić, ale im bardziej próbowała, tym mocniej spinał się jej anus. Złapał za jej koczek, trzymając jej twarz skierowaną na monitor gdy pierwszy raz jego sporych rozmiarów jądra uderzyły mokrą, lekko rozwartą cipkę. Stękał i obsypywał jej pośladki siarczystymi klapsami, ujeżdżając jej coraz bardziej uległy i luźny odbyt. Nie mogła dłużej się skupić, próbowała, ale ból zastąpiła dziwna, nieznana jej do tej pory przyjemność. Nagle zesztywniał, trzymając ją za biodra wykonał cztery, bardzo silne pchnięcia do samego końca, a ona rozszerzyła oczy i zacisnęła wargi, tłumiąc krzyk, gdy poczuła jak jego penis nabrzmiewa jeszcze mocniej i pulsując zalewa jej pupcię ciepłymi, lepkimi strumieniami spermy. Trzymał go w środku jeszcze przez dłuższą chwilę, ocierając spocone czoło. Wysuwając go powoli pozostawił jej tyłeczek szeroko rozwarty, intensywnie różowy. Strużka spermy wyciekła ze środka i popłynęła wprost między wargi sromowe, kapiąc na mięciutki fotel obrotowy. Trzymał jej pośladki obiema dłońmi nie pozwalając, żeby dziurka wróciła do normalnych rozmiarów.
  • Przyszła Pani w samą porę – powiedział gdy w wejściu do boksu stanęła szefowa. Jej płomienno rude włosy opadały kaskadami loków na ramiona i ogromny biust. – A martwiła się Pani, że nie da rady, a tu o… proszę. Raport może średnio dopracowany, ale za to ten tyłeczek… – stukot szpilek rozległ się w boksie, gdy rudowłosa podeszła do Karoliny i bezceremonialnie wsunęła dwa palce w jej pupcię.
  • Cudownie. – masowała obolałe wnętrze dziewczyny – Proszę włożyć plug, najlepiej jeden z tych większych. Za 20 minut będzie tu kolejny klient, też bardzo dobrze wyposażony, ale nie ma niestety czasu na rozgrzewanie jej. – Z głośnym mlaśnięciem wysunęła palce i bujając szerokimi biodrami poszła. Otworzył jedną z szuflad, wyciągając z niej lubrykant i plug wielkości dojrzałej cytryny. Upuścił kilka kropel nawilżacza do lekko ściągniętej już dziurki i nie czekając ani chwili zaczął wciskać korek między ścianki. Pochyliła głowę i dysząc, próbowała nie rozpłakać się znowu. Gdy najszersza część pluga rozpychała jej odbyt, zawyła tak głośno, że dziewczyny z sąsiednich boksów zaglądnęły do środka i chichocząc obserwowały jak on karci ją i posuwa korkiem. Dotykały się nawzajem, dłońmi błądziły po swoich piersiach, dwie z nich odsłoniły cycuszki i nawzajem ssały swoje olbrzymie, napuchnięte sutki. Wrzasnęła gdy cały plug wypełnił jej wnętrze, ale poczuła niesamowitą ulgę. Najgorsza była zdecydowanie najszersza część, teraz odczuwała tylko przyjemne ciepło. Podziękował jej grzecznie i zasuwając rozporek wyszedł, omijając z trudem obmacujące się koleżanki Karoliny. Ona natomiast obolała, ale dumna ze swojej wytrzymałości, powoli, okrakiem zeszła z fotela i usiadła na nim, a właściwie niemal położyła się, żeby tylko nie dociskać korka głębiej. Oddychając głęboko, odpoczywała z zamkniętymi oczami. Większość z koleżanek wróciła do swoich boksów, albo cudzych… ale dwie z nich, przyglądały się Karolinie z zaciekawieniem mierząc jej odsłonięte, gładkie piersi i rozwartą przed napierający od dołu plug cipkę. Szeptały do siebie, chichocząc i nawzajem wypychając się do przodu, do dziewczyny.
  • Słuchaj… – w końcu jedna z nich odezwała się niepewnie, Karolina otworzyła spłoszone, sarnie oczy i zawstydziła się, ostrożnie złączając uda -… ten Twój następny klient… straszny burak. Mocno rżnie i lubi znęcać się nad cipką. My to uwielbiamy, ale dzisiaj Twój pierwszy dzień… pomyślałyśmy, że pomożemy Ci się rozluźnić. Ja jestem Marika, a to moja… przyjaciółka Sabina. – Sabina już stała za plecami Karoliny i masowała delikatnie jej ramiona. Były do siebie bardzo podobne, klienci zazwyczaj biorą je w „zestawie”. Obydwie pulchniutkie, ale z perfekcyjnymi wcięciami w talii. Miały urocze dołeczki w policzkach i włosy przystrzyżone do ramion, kruczoczarne, lśniące – idealne do szarpania podczas głębokiego gardła. Marika miała przeszywające niebieskie oczy, wpatrując się nimi w oczy Karoliny, przesunęła dłońmi po jej udach, rozchylając je powolutku, a ta nie opierała się ani przez chwilę. – Biedny, malutki tyłeczek – mówiła z czułością, naciskając na wystającą część pluga, Karolina syknęła, ale Sabina pilnowała, żeby to uczucie kojarzyło jej się z przyjemnością. Dłońmi masowała jej piersi, pocierając sutki między palcami i ciągnąc je leciutko, mruczała do ucha dziewczyny. Marika rozszerzyła palcami wargi sromowe Karoliny i przyłożyła usta do mokrej, rozwartej cipki. Przyssała się momentalnie do malutkiego guziczka, liżąc go z największym oddaniem, a Karolina jęknęła głośno z rozkoszy. Nikt nigdy nie ssał tak i nie pieścił jej łechtaczki jak Marika. Soki tryskały na twarz koleżanki z pracy, a ona wiła się na fotelu, zapominając o bolesnym dodatku zainstalowanym w jej pupciu. Marika ostrożnie wsunęła palec do wnętrza jej cipki i zaklnęła soczyście.
  • Kurwa Sabina… chodź tutaj. Przez ścianki jej pochwy czuć calutki plug. – świdrowała palcami we wnętrzu dziewczyny macając korek, wypychający jej ścianki. Sabina uklękła między nogami Karoliny i dołożyła swój palec, sapiąc i dotykając swojej cipki przez cieniutki materiał spodni, który i tak już cały był przemoczony. Wierciły palcami pochwę Karoliny, a ta wręcz wyła z rozkoszy, wypluwając coraz więcej soków na fotel i podłogę. Marika i Sabina zaczęły całować się między jej nogami, masując swoje języki i śliniąc się przy tym, nigdy nie widziałam tak dzikiego pocałunku, miałam wrażenie, że zaraz rzucą się na siebie.
  • Za-zaraz… zaraz… DOJDĘ – wrzasnęła Karolina, a one zachichotały. Gdy jedna wysuwała swój pulchniutki palec z jej cipy, druga wciskała go z całą siłą. Dopingowały ją, na zmianę słodkimi i ostrymi słowami.
  • Dojdź suko, spuść się Ty mała, brudna kurwo – cedziła przez żeby Marika, rżnąc różową dziurkę.
  • Tak, malutka, dobrze Ci, prawda? Jesteś taka słodka, taka śliczna – mruczała Sabina, drażniąc punkt G Karoliny, która wywracając gałki oczne, spięła całe ciało i trysnęła przezroczystymi sokami na twarze Mariki i Sabiny. Cała drżała i stękała, przestała panować nad swoim ciałem i przez chwilę miałam wrażenie, że zaraz zemdleje. Jej odbyt pod wpływem silnego orgazmu spiął się i wyparł korek, który z głośnym, mokrym mlaśnięciem upadł na podłogę. Zanim zdążyła się „ocknąć” ani Sabiny ani Mariki nie było już w boksie i gdyby nie czarny włos na podłodze, pomyślałaby, że to tylko realistyczna fantazja. Nie miała nawet chwili, aby się ogarnąć, bo w drzwiach stał już jej kolejny klient. Wiedziała z akt, że był zaledwie dwa lata starszy od poprzedniego, ale dałaby mu co najmniej 10 lat więcej. Jego siwe włosy, przeorana głębokimi zmarszczkami twarz i ciemno popielata broda, nadawały mu wygląd staruszka i jedynie żywe spojrzenie i energiczne ruchy, zdradzały prawdziwy wiek.
  • Dobrze, że jest Pani gotowa, mam dzisiaj dosłownie 10 minut. Nie, nie, proszę nawet nie dotykać komputera, przyjechałem się tylko spuścić. – Rozpiął skórzany, potężny pasek i rozsunął rozporek, podszedł do Karoliny i złapał ją za szyję, podnosząc z fotela i rzucając na podłogę. Owinął pasek wokół jej smukłej szyi, a ona ostatni zachłysnęła się powietrzem i upadając na brzuch, próbowała podnieść. Położył się na niej i już w następnej sekundzie, poczuła ciepłego kutasa bezczelnie wciskającego się w jej odbyt. Ciagnąc za pasek utrzymywał ją w jednej pozycji. Wrzasnęła, dławiąc się śliną i powietrzem, a on śmiejąc się cicho, westchnął z ulgą i od razu przystąpił do posuwania jej dziurki. Leżąc na niej, dociskał jej piersi, brzuch i uda do szorstkiej wykładziny. Ślina i łzy spływały po jej twarzy na podłogę, rozmazując makijaż.
  • Tak… tak, błagam, tak – krzyczała gdy rozluźnił pasek i ruchał ją z całej siły, dysząc do jej ucha i powtarzając jaką grzeczną jest kurwą. Miałam wrażenie, że Karolina zaraz dojdzie, jej wywrócone oczy i drżące ciało wskazywały, że nastąpi to za kilka sekund, ale on zesztywniał pierwszy, krzyknął głośno i wepchnął kutasa głęboko w jej dupę. Fala spermy, nieco bardziej płynnej niż poprzednia dawka trysnęła do jej wnętrza. Upadł na nią i sapiąc ani nie pomyślał, żeby wyciągnąć z niej członek. Ona leżała bezsilnie, łapiąc wdzięcznie każdy oddech. On szeptał jej do ucha, jaką jest brudną suką i jak dobrze było użyć jej tyłka, żeby sobie ulżyć. Zasnęła. Gdy się obudziła, jego już nie było. Piekielnie bolała ją pupcia, cała cipka lepiła się od śluzu i spermy. Uda i piersi miała nieprzyjemnie poobcierane od wykładziny, ale pomimo tego wszystkiego… nigdy nie czuła się tak spełniona. Skończyła swoją zmianę i zebrawszy wszystkie rzeczy, poprawiła ubranie, chwiejnym krokiem, niemal okrakiem wyszła z boksu.

Śpiąca Sylwia

Miałem wtedy 17 lat i starałem się poderwać panienkę z mojego osiedla, która szczęśliwie też pojechała na ten sam obóz. Sylwii-moja rówieśniczka nie miała może figury modelki-anorektyczki ale oczywiście również nie była gruba, raczej niewysoka, miała dość długie lekko pofalowane jasnobrązowe włosy i niebieskie oczy a jej zmysłowe kształty i rewelacyjne cycki jarały mnie już od jakiegoś czasu.
Niestety jedyne co udało mi się z nią osiągnąć to jakieś marne pocałunki…a miałem ochotę na wiele więcej.

Dni mijały raczej nudno – jakieś zwiedzanie itd., na szczęście „nadzór” raczej nie był zbyt dociekliwy i luz był dość spory, jedyną niedogodnością był brak kluczy do pokoi co w znacznym stopniu utrudniało konsumpcję wina i browarku w pokojach, bo zawsze istniała szansa, że ktoś z opiekunów zajrzy do pokoju….

Jeśli chodzi o Sylwię to po jednej z imprezek próbowałem się za nią zabrać, ale szybko wybiła mi z głowy takie pomysły – pieprzona cnotka pomyślałem!

Pewnego dnia wstałem około 5 rano – szedłem do ubikacji, na końcu korytarza – zobaczyłem Artura – kolesia, którego uważałem za strasznego dzieciucha – miał 16 lat, wiec tak naprawdę nie był wiele młodszy ode mnie, ale zachowywał się jak totalny gówniarz, wiec jakoś nie skumplował się z paczką, która wytworzyła się w ciągu tych paru dni a do której ja należałem, Sylwii też za nim nie przepadała mówiąc ze jest po***any i że to dzieciak.

Zastanowiło mnie co ten gówniarz robi w korytarzu „na lewo” w którym znajdowały się pokoje dziewczyn, przecież do kibla mógł iść również w naszej części budynku.

Artur rozejrzał się ale nie zauważył mnie, patrzyłem, jak cicho otwiera drzwi i wchodzi do ostatniego pokoju, gdzie spała Sylwii – jako jedyna spała sama w pokoju dwuosobowym, z powodu braku żeńskiej pary dla niej.

Wkurwiłem się jak diabli, ale postanowiłem sprawdzić co on tam robi.
Pokoje mieściły się na parterze, więc szybko wyszedłem na zewnątrz otwartego już budynku, okrążyłem go biegiem mając nadzieję, że zasłony w oknie pokoju Sylwii nie będą zbyt dokładnie zasłonięte. Nie myliłem się, cichutko podszedłem i przez uchylone okratowane okno zajrzałem do środka.
Zobaczyłem Sylwię śpiącą bez przykrycia (było dość gorąco pomimo wczesnej pory) Sylwii leżała na plecach w samym biustonoszu i majteczkach. Artur stał obok jej łóżka i gapił się na nią, jego szorty sterczały w kroku. Wkurwiłem się jeszcze bardziej, ale dalej patrzyłem nie zdradzając swojej obecności. Sylwii spała głęboko, jedno z ramiączek miała zsunięte i miseczka lekko odsłaniała obwódkę jej sutka.
Artur uklęknął obok jej łóżka i bardzo delikatnie do końca zsunął miseczkę koronkowego biustonosza z jej piersi. Sylwii nie reagowała – wiedziałem, że sen ma naprawdę twardy, bo parę razy zdarzyło się, że Matka nie mogła jej dobudzić gdy przyszedłem do niej około 10 czy 11, a po drugie sama mi to powiedziała – śmiała się, że nawet strzały z armaty nie są w stanie jej obudzić.

Patrzyłem na to wszystko co działo się za oknem i poczułem jak moje spodenki stają się za ciasne.

Artur delikatnie zsunął drugie ramiączko i odkrył drugą pierś dziewczyny. Sylwii nadal spała a jej cycki poruszane oddechem działały na mnie jak wahadełko u hipnotyzera, a mój kutas domagał się uwolnienia ze zbyt ciasnych szortów. Podobnie było z Arturem klęcząc obok łóżka zsunął swoje spodenki i majtki i wypuścił swojego stojącego jak drut zaganiacza wziął go w rękę i powoli zaczął trzepać kapucyna, drugą ręką delikatnie dotknął jej piersi, muskał jej sutka aż stwardniał, Sylwii jęknęła rozkosznie, Chłopak przestraszył się i cofnął rękę, klęczał jak wykuty z kamienia wstrzymując oddech. Sylwii jednak nie obudziła się, Artur ponownie dotknął jej piersi delikatnie pieszcząc jej sutek. Dziewczyna ponownie jęknęła, ale tym razem Artur nie przestraszył się jak poprzednio, co więcej dotknął ustami jej sutka ssając go delikatnie, przestał na chwilę trzepać kapucyna i sięgnął do jej krocza, palcem bardzo delikatnie pieścił jej cipkę poprzez cieniutkie koronkowe majteczki. Piersi Sylwii zaczęły poruszać się nieco szybciej, jest słodkie usta otwarły się szerzej, pojękiwała za każdym razem, gdy jego palec pieścił jej muszelkę.

Artur nieco odważniej ssał teraz jej sutek, dziewczyna przez sen reagowała na jego pieszczoty, szerzej rozchyliła nogi nieświadomie dając mu łatwiejszy dostęp do swojej cipki.
Sylwii nie lubiła tego kolesia i normalnie nie miałby u niej żadnych szans, ale ten gnojek korzystał teraz z jej nieświadomości, spała zupełnie bezradna, a on się bawił jej ciałem.

Od paru chwil waliłem konia patrząc na cała scenę, byłem już blisko, ale powstrzymałem się przed dokończeniem.

Piersi Sylwii poruszały się dość szybko, raz po raz z jej otwartych ust wydobywały się słodkie jęknięcia. Artur również pojękiwał, coraz szybciej waląc kapucyna wystrzelił w końcu obficie spuszczając się na podłogę. Gdy skończył wytarł parkiet i kutasa chusteczkami, wcześniej jednak nabrał na palec odrobinę swojej spermy i włożył do ust śpiącej dziewczyny. Następnie wstał i nie zadając sobie trudu z ponownym ubieraniem Sylwii wyszedł cichutko z pokoju.

Wróciłem do ośrodka, oczywiście skierowałem się prosto do pokoju Sylwii, wszedłem cicho, mój kutas ciągle sterczał nie mieszcząc się w spodenkach. Również uklęknąłem obok łóżka w miejscu, gdzie pare chwil wcześniej klęczał Artur. Sylwii chyba nadal była lekko podniecona, ten gówniarz nie przejmował się nią i gdy tylko spuścił się wyszedł mając daleko w du*** nieświadomą laseczkę.

Wziąłem w usta jej sutka, stwardniał prawie natychmiast, zająłem się również jej cipką, tyle, że ja lekko przesunąłem pasek materiału i dzięki temu mogłem głębiej pieścić jej tunel rozkoszy,
nie trzepałem kapucyna wiedząc, że zaraz wystrzeliłbym. Sylwii jęknęła głośniej a jej ciało przeszedł lekki dreszcz, mimo to spała nadal. Zacząłem trzepać konia, nie trwało to długo w ostatniej chwili wstałem i spuściłem się na jej duże piersi.

Wyszedłem z pokoju zostawiając ją z „prezentem” w postaci mojego nasienia na jej piersiach..