❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

All posts in Wyznania

Niewolnica i ja

To już kolejny dzień bezowocnych poszukiwań. Ta za gruba, ta za stara, ta zbyt niska… Przechodząc się po targu niewolników naszemu bohaterowi naprawdę ciężko było znaleźć jakikolwiek dorodny okaz dziewczyny, która byłaby jego osobistą zabawką. Dlaczego jej poszukiwał? Dostał pieniądze w ramach prezentu na osiemnaste urodziny, mógł je wydać na co tylko chciał. Postanowił, więc nabyć niewolnicę, która dawałaby mu uciechy, aż do znudzenia.

Miał już wychodzić z targu i wracać do domu kiedy przy bramie zobaczył handlarza, który przywiązywał pewne dziewczę do słupa, mającego krępować jej możliwość ucieczki. Tak! To chyba jej szukał. Okaz o średnim wzroście. Nie gruba, ale mimo to taka, którą jest za co klepnąć i poszczypać. Brunetka o dość długich włosach opadających jej na ramię. Ubrana była w podarte dżinsy i białą koszulkę z długimi rękawami. Na nogach miała trampki. Gdy ją ujrzał, od razu stwierdził, że musi być jego. Przeszkodą mogło być teraz tylko jedno – zbyt wygórowana cena. Nie bał się, że zapłaci za nią za dużo, bo był gotów oddać za nią wszystko, lecz tego, że wszystko co ma to za mało na ten przepiękny okaz.

Nie zwlekając ani jednej chwili podszedł do handlarza.
-Ile za tą dziewczynę? – spytał z pewnością siebie
-10 000 zł – odpowiedział kupiec, po czym nerwowo spojrzał się na towar
„Rozumiem, to musi być jego córka” – pomyślał – „To znaczy, że może uda mi się nieco potargować, poprzez wykorzystanie jego nerwów.”
-Nie tato! Błagam – jego przemyślenia potwierdziły się, bowiem usłyszał rozpaczliwy szloch dziewczyny. Handlarz jednak nie odwrócił się nawet w kierunku córki.
-Mogę przyjrzeć się jej? – zapytał
-Ależ oczywiście, tylko bez niepotrzebnych odruchów proszę pana

Podszedł do niej i ukazując jej dłoń nakazującą powstanie w celu przeglądu patrzył jak ten cud kobiecej natury powstaje. Nie było to dla niej łatwe, bowiem ręce miała przywiązane do słupa za plecami przez co stało się to wyjątkowo trudnym zadaniem. Po paru sekundach jednak jej się to udało. Zbliżył się do niej tak, że ich twarze były od siebie odseparowane zaledwie kilkucentymetrową odległością. Spojrzał jej prosto w oczy. Co zobaczył? Przerażenie połączone z nienawiścią. Cóż innego mogła czuć do człowieka, który być może ją zaraz kupi od własnego ojca. Nie zważając na to wziął do ręki jej włosy i zbliżył do nosa. „Jest zadbana, jeszcze pachnie po kąpieli” Po czym puścił je i zaczął dotykać jej ciało. „Piersi doskonałe, choć mogłyby być nieco większe… Szczuplutka, mimo że ma trochę ciałka, co widać szczególnie na tyłeczku i udach.” Wiedział już coś, czego ona mogła się póki co jedynie domyślać – dzisiejszą noc spędzą razem, czy jej się to podoba czy nie.
Zbliżył usta do jej uszka i powiedział szeptem: „Skarbie, dziś będziesz moją własnością” – po czym spojrzał jej w oczy lecz nie spotkał żadnego odzewu poza zwyczajnym przerażeniem i poczuciem beznadziejności swojej sytuacji. Zrozumiał, że to ojca nienawidzi ona najbardziej i być może całkiem szybko się przyzwyczai do nowych warunków życia.
-Jak masz na imię? – spytał spokojnie
Na odpowiedź musiał jednak czekać długo.
-Odpowiedz suko grzecznie, jak pan pyta! – usłyszał z dala krzyk jej ojca, na co dziewczyna zareagowała zapłakaną reakcją
-Ania proszę pana
-Jesteś bardzo ładna Aniu, nie płacz
Zauważył pewne uspokojenie na twarzy niewolnicy. Zrozumiał, że łatwo będzie mu nad nią zapanować

-Wziąłbym ją, gdyby cena nie była tak wygórowana – powiedział do handlarza, gdy do niego z powrotem poszedł
-Możemy się potargować. Jestem gotów zejść z ceny o jakieś 1000 zł, żeby miał pan na dodatki związane z tak sporym zakupem
-To nadal dużo, niestety
-8 500 zł to moje ostatnie słowo
-Stoi

Po podpisaniu odpowiedniej umowy, obserwował jak handlarz rozwiązuje Anię i nakazuje jej się położyć. Skrępował jej dłonie i nogi i wziął na ręce przekazując ją nowemu właścicielowi. Nasz bohater, zadowolony po udanym zakupie, poszedł do samochodu niosąc przez ramię swój cały najnowszy nabytek. Usadowił ją na przednim siedzeniu zapinając jej pasy, po czym pojechali do jego domu. Droga była dość daleka, ale w trakcie niej nie zamówili ze sobą ani jednego słowa. Nie chciał męczyć dziewczyny uznając, że i tak sporo przeszła.

Gdy dotarli do jego posiadłości, zaniósł ją do jego sypialni, gdzie rzucił ją na łóżko i wziąwszy nóż rozerwał sznury.
-Dziękuję panie, ręce mi już ścierpły
„Jeszcze Cię pobolą dzięki mnie” – nie powiedział tego jednak, bo nie chciał płoszyć dziewczyny, lecz być dla niej, przynajmniej dzisiaj, jak najbardziej czułym.
-Nie zrobię Ci nic złego, będziesz sobie żyła w takich samych warunkach jak ja, mimo że będziesz mi służyć
-To miło z pana strony, ale to niepotrzebny luksus. Mimo to będę grzeczna.
-Idź się umyć do łazienki, zaraz pójdziemy spać, dobrze?
-Oczywiście

Zobaczył tylko zatrzaskiwane drzwi od łazienki. Nie miał zamiaru jej podglądać, mimo ewidentnej pokusy. „Jeszcze będę miał nie jedną okazję ku różnym takim ekscesom.
Minęło wiele czasu nim wyszła z łazienki okryta ręcznikiem.
-Panie, w co mam się ubrać do snu?
-Będziesz spała nago, wytrzyj się i kładź do łóżka
Zobaczył jak dziewczyna poszła odwiesić ręcznik do łazienki, po czym wróciła by nieśmiało odkryć kołdrę i położyć się na łóżku. Nasz bohater zbliżył się do niej i nakrył po ramiona kołdrą.
-Śpij spokojnie Aniu
Poszedł się umyć rozmyślając o tym jaki będzie ich pierwszy wspólny seks, łagodny czy brutalny. On już to wie, my dowiemy się w następnej części. Wyszedł z łazienki po kąpieli w samych bokserkach i zanurzył się pod kołdrę tuż obok Ani.
-Przytul się do mnie maleńka
Poczuł jak dziewczyna posłusznie kładzie głowę na jego ramieniu, zaś udo zadziera na jego nogi. Poczuł jej ciepło, zapach i delikatną skórę jej dłoni, która wylądowała tuż koło jego szyi i piersi, która dotykała jego klatkę.
-Tak dobrze panie?
-Idealnie Aniu, dobrej nocy-odrzekł, po czym położył dłoń na jej udzie i wtopił nos w jej piękne, gęste włosy

Wesele z teściową

Pod koniec maja wybraliśmy się na ślub do dalekiej rodziny mojej partnerki. Wesele odbywało się w górach w południowej części Polski, dlatego pojechaliśmy wspólnie z teściami. Słoneczny i upalny weekend stwarzał doskonałe warunki, aby Panie założyły krótkie i przewiewne sukienki. Było na co popatrzeć – dekolty, szpilki i zgrabne nogi, na których zatrzymywał się niemal każdy męski wzrok. Po nabożeństwie kościelnym odbyło się huczne wesele. Impreza miała miejsce w sali balowej połączonej z hotelem, w którym goście mieli zapewniony nocleg. Zakrapiana alkoholem zabawa przy dobrej muzyce trwała do samego rana. Wiele tańców z moją partnerką oraz teściową nie zwiastowało tego co miało się wkrótce wydarzyć. Kapela przestała grać i wszyscy opuścili parkiet udając się do swoich apartamentów na wypoczynek. Nasz składał się z łazienki i dwóch sypialni, które dzieliliśmy z teściami. Partnerka wzięła szybki prysznic i zmęczona szybko odpłynęła do krainy snów. Mocno upojony alkoholem teściu zasnął jak skała. W kolejce do łazienki pozostałem tylko ja i teściowa, która była już w środku i przygotowywała się do kąpieli.

W oczekiwaniu na swoją kolej przez szczelinę lekko uchylonych drzwi dostrzegłem jak teściowa zdejmuje obcisłą, kremową sukienkę. Została tylko w cielistych pończochach, koronkowym staniku i majtkach w białym kolorze. Muszę przyznać, że taki widok zrobił na mnie duże wrażenie. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że matka mojej partnerki może wyglądać tak seksownie. Jest to 45-letnia blondynka, niska i szczupła. Po raz pierwszy w życiu miałem okazje zobaczyć ją w pełnej okazałości. Obraz ukazujący się przez szparę drzwi zaciekawił mnie jeszcze bardziej. Pomimo dużej dawki wypitego alkoholu mój penis zaczął twardnieć. Takie widoki zrobiłby wrażenie na każdym mężczyźnie, który ceni piękno dojrzałych kobiet. Skupiona na zmazywaniu makijażu i innych babskich sprawach nie zauważyła, że przyglądam się jej od dłuższego czasu. Nieświadoma mojej obecności odpięła stanik i opuściła go na podłogę. Moim oczom ukazały się dwie średniej wielkości piersi. Jak na swoje lata były bardzo jędrne i zachęcały do pieszczot. Widok robił się coraz przyjemniejszy. Po głowie krążyła mi tylko jedna myśl, że kolejne będą koronkowe majtki. Wraz z narastającym podnieceniem zacząłem masować penisa. Alkohol naprawdę poszedł mi w głowę i bez zastanowienia wyjąłem go ze spodni kontynuując masaż. W momencie, gdy teściowa zabrała się za ściąganie majtek emocje sięgnęły zenitu. Żądny lepszego widoku przez przypadek oparłem się o drzwi, które delikatnie zaskrzypiały. To zwróciło jej uwagę. Podeszła szybko i otworzyła je na oścież. Moje serce zaczęło szybko bić. Schowałem sterczącego penisa, który w wyniku stresu zaczął opadać. Przez głowę przechodziło mi tysiące negatywnych myśli. Tymczasem mocno wprawiona alkoholem teściowa nie zauważyła w pierwszej chwili, że stoję z rozpiętym rozporkiem i penisem w dłoniach. Początkowo myślała, że po prostu czekam w kolejce do łazienki. Z tego wszystkiego zapomniała zakryć piersi. Mój wzrok powędrował na jej sterczące cycki a ona dostrzegła niezbyt dobrze schowanego fiuta. Zacząłem się tłumaczyć. Jednak ona zachowała zimną krew. Kazała mi być cicho i wejść do łazienki. Zamknęła drzwi. Zapytała co mi przyszło do głowy, aby ją podglądać. W jej głosie nie było słychać złości. Alkohol to serum prawdy, więc tłumacząc moje sprośne zachowanie wyjaśniłem, że bardzo zachwycił mnie widok jej nagiego ciała. Dodatkowo ogromnie podnieciły mnie cieliste pończochy, które zdobiły jej zgrabne nogi. Uwielbiałem ten element garderoby u kobiet. Moje tłumaczenia były dla niej jak komplementy, które z uśmiechem na ustach przyjmowała do wiadomości. Przerwała mi w połowie zdania i zapytała czy czekałem aż zdejmie majteczki. Było widać, że jej również alkohol szumi w głowie i nie odbiera tej sytuacji na poważnie. Po chwili dodała, że jeśli pokaże jej swoje przyrodzenie to ona zrzuci z siebie koronkowe majtki. Uczyniłem to bez chwili zastanowienia i krzty wstydu. Pomimo odczuwalnego stresu i zawstydzenia on nadal był w pełnym wzwodzie. Zauważyłem, że jego wielkość zrobiła wrażenie na teściowej. W mgnieniu oka pozbyła się majtek a mój wzrok powędrował pomiędzy jej uda. Wygolona na zero cipeczka z różowymi lekko odstającymi wargami zaparła mi dech w piersiach. Na sam jej widok odebrało mi mowę. Nabrałem ogromnej ochoty na skosztowanie tej malutkiej brzoskwinki. Teściowa zapytała mnie czy się jej podobam i czy skusiłbym się na kobietę w jej wieku. Powiedziała to w formie żartu, ale czułem że ona chce słuchać jak mówię o jej ciele. Podobało jej się to i sprawiało lekkie podniecenie. Co jakiś czas zerkała na mojego fiuta, który prężył się coraz mocniej. Zapytała czy może go dotknąć bo dawno nie miała kontaktu z młodym kutasem. Przytakując kiwnąłem głową i po chwili poczułem jej delikatny dotyk. Gładziła go po czubku a następnie po całej długości zjeżdżając aż do jąder. Niespodziewanie złapała mnie za dłoń i pociągnęła w kierunku prysznica. Nie wypowiadając ani słowa zmysłowo ściągnęła pończochy i odkręciła wodę. Zwróciłem uwagę na jej zgrabne stopy z paznokciami w czerwonym kolorze. W tym samym odcieniu pomalowane miała także paznokcie u dłoni. Te małe detale jeszcze bardziej podkreślały jej piękno i potęgowały moje podniecenie. Kazała mi się rozebrać i dołączyć do niej.

Spłynęła po nas gorąca woda. Niespodziewanie teściowa uklękła i wzięła mojego penisa do buzi. To było fantastyczne uczucie. Przez chwilę myślałem, że to sen. Delikatnie całowała czubek a po chwili jej usta pochłonęły resztę fiuta. Robiła to z ogromną precyzją i wdziękiem. Czułem każdy milimetr pieszczot w wykonaniu jej ust i języka. Nie trzeba było długo czekać i coraz bardziej intensywna zabawa sprawiła, że podniecenie ogarnęło całe moje ciało. Finał był blisko. Zauważyła to i przerwała oralne igraszki. Wstała i oddała się kąpieli. Nie mogłem pozostać dłużny i objąłem ją od tyłu. Moje dłonie spoczęły na jej piersiach. W dotyku były jeszcze wspanialsze niż sobie wyobrażałem. Sutki delikatnie sterczały, lecz mój dotyk sprawił że stały się naprawdę twarde. Bardzo szybko dłonie zjechały w dół jej ciała przejeżdżając po ogolonej skórze łona. Koniuszki palców dotarły do warg sromowych. Wystarczyło kilka ruchów i palec wślizgnął się pomiędzy wilgotne płatki. Reakcja teściowej była natychmiastowa. Zamknęła oczy, zagryzła wargi i oddała się tym samym bodźcom co ja chwilę wcześniej. Pieszcząc jej piersi i perełkę sprawiłem, że ona również szybko zbliżała się do finału. Co jakiś czas chwytała mojego penisa i masowała go. W krótkim czasie oboje osiągnęliśmy stan, w którym należało zrobić następny krok. Prysznic był idealnym miejscem do oddania się seksualnym uniesieniom. Odgłos lejącej się wody skutecznie zagłuszał namiętne pojękiwanie. Złapałem jej mokre ciało i zgiąłem w pół. Dobrze wiedziała co mam na myśli i wypięła się do mnie opierając swoje dłonie o ścianę. Jeszcze przez chwilę pieściłem jej gorące wnętrze wkładając do środka dwa palce. To sprawiało jej jeszcze większą przyjemność. Ciało zaczęło sztywnieć a spod pluskającej wody słyszałem coraz głośniejsze wzdychanie i jęki. Dojrzała kobieta potrzebowała czegoś więcej. Po chwili w miejsce palców wszedł mój naprężony penis. Wygięła się jeszcze mocniej dając mi zielona światło na prawdziwą zabawę. Chwyciłem ją w tali i zacząłem delikatnie penetrować cipkę. Złapałem dyndające piersi, które agresywnie pieściłem. Nadal było jej mało doznań i jako doświadczona kobieta znająca swoje ciało skierowała palce na łechtaczkę, którą samodzielnie muskała. Na jej twarzy pojawił się obłęd rozkoszy. Podniecenie wzięło kontrole. Oddychała coraz głębiej i szybciej. Głośniejsze jęki, które wydobywały się z jej ust musiałem tłumić dłonią. Przyśpieszyłem tempo i starałem się docierać jeszcze głębiej do wnętrza pochwy. Właśnie tego potrzebowała. Dominowała ogromną pewnością siebie i swoich potrzeb. Z każdą mijającą chwilą czułem nadchodzący finał. Chwyciłem mocniej jej piersi. Przyśpieszyłem. Przestałem zwracać uwagę na coraz głośniejsze jęki. Parę głębokich wejść w jej cipkę i było po wszystkim. Z mojego penisa wystrzeliła ogromna porcja spermy, która zalała jej wnętrze. Doszła w tym samym czasie co ja. Chwyciła się mocno ściany, jej ciało wygięło się w pół i zamarło w bezruchu. Wystrzał gorącego nasienia spotęgował jej doznania. Dawno nie miała już takiego orgazmu. Nastała cisza. Słuchać było tylko plusk lejącej się wody. Spermy było tak dużo, że kapało z jej cipki. Teściowa wyszła spod prysznica. Owinęła się w ręcznik i zabrała swoje rzeczy. Wyszła z łazienki nie zamieniając ani słowa. Spotkaliśmy się ponownie parę godzin później na obiedzie. Przy stole w towarzystwie rodziny wymieniliśmy parę spojrzeń. Myślałem, że to tylko jednorazowy wybryk, który wydarzył się ponieważ oboje byliśmy pod wpływem alkoholu. Myliłem się. Już niedługo miałem się przekonać, że ponownie skosztuje seksownego ciała mojej teściowej.

Spełnienie marzenia

Mój narzeczony wiedział od zawsze że chciała bym sprawdzić jak to jest w trójkącie…
no i za pół roku latem jakoś tak wyszło że jego brat wpadł na piwko więc oni sobie
siedzieli i pili a ja im donosiłam browar zimny z lodówki siedziałam z nimi w pokoju
ale przy kompie i w ogóle mnie nie interesowało o czym rozmawiają w pewnym momencie Marcin
mój facet chciał żebym się pochwaliła zestawem jaki mi kupił wibrator z różnymi końcówkami
więc była kupa śmiechu i chłopaki próbowali nałożyć końcówki na wibrator a ja powiedziałam
że nie tak i odwróciłam się plecami do nich i wzięłam wibrator do ust by go naślinić i
wsadzić końcówkę, no i ruszyło to wyobraźnią chłopaków co sprawiło że ich to pod jarało ale
nikt nic nie mówił.Potem mama mnie zawołała więc znikłam na 10min. i jak wróciłam zamykając
drzwi od pokoju jakoś tak dziwnie się na mnie spojrzeli ze aż mi w pięty poszło jestem
średniego wzrostu blondynką o długich włosach jestem dość zgrabna ubrana w białe spodenki i
koszulkę z dużym dekoltem a mam co pokazywać! ale GDY PODCHODZIŁAM oni ostatecznie coś uzgadniali
czy na pewno? ja usiadłam i się zapytałam co na pewno….. a Marcin z Tomciem zaczęli się do mnie
dobierać ja spanikowałam bo byłam trzeźwa a oni pijani Marcin mnie pocałował i zaczął uspokajać
całując i pieścić mnie czule a w tym samym momencie ręka jego brata zaczęła dotykać mojej cipki
i zaczęłam im ulegać ale nie chciałam tego robić w domu bo matka więc wyszliśmy na zewnątrz było
już ciemno ale dosyć widno to jest wieś z dala od sąsiadów poszliśmy w miłe ustronne miejsce schyliłam i zaczęłam
dobierać się do ich rozporków wyjęłam już dwie napęczniałe penisy i zaczęłam je obrabiać na przemian
ale skupiłam się przede wszystkim na naszym gościu bardzo mu się podobało bo aż dociskał moją głowę
i mu lizałam aż po same jajka! potem nałożyłam ustami kondony na ich sztywne kutasy i zaczęłam Tomkowi
trzepać a Marcin wszedł we mnie i zaczął mnie mocno rżnąć chciałam krzyczeć z podniecenia ale usta
wypełniał mi kutas Tomcia a potem była zmiana miał nieco mniejszego i często mu wychodził ale było
cudownie potem Marcin położył się na nasze ubrania leżące na trawie i zaczęłam go ujeżdżać a tomek
wszedł powoli rozluźniając moją drugą dziurkę jebali mnie tak dłuższy czas aż potem zeszli ze mnie n
ja się położyłam oni schylili nad moją twarzom zwalili kondony i zaczęłam im znów obciągać.
Spuścili mi się jeden po drugim na twarz i cycuszki było super
jeszcze to powtórzyliśmy ale to już inna historia…

Remont. Marta i robole

Postanowiłam wreszcie wyremontować mój mały, drewniany domek. Stał na uboczu wsi, otoczony rozłożystymi jabłoniami i krzewami porzeczek. Wiekowy, pachniał starym drewnem i kurzem.

Lata świetności miał już dawno za sobą – tu coś odpadało, tam przeciekał dach, tworząc ciemne zacieki, okna trzeszczały przy każdym podmuchu wiatru, podłogi skrzypiały pod stopami. Ale mimo tych wszystkich defektów, miał w sobie duszę.

Zamówiłam trzyosobową ekipę budowlaną – poleconą przez sołtysa: „Pani Marto, lepszych tu nie znajdziecie. Słowo daję, oni są jak wojsko. Tylko niech pani pilnuje…” – urwał, rzucając nieco rubaszny uśmieszek, którego nie zrozumiałam ale wyczuwałam, że kryje się za tym jakiś niewypowiedziany, męski sekret.

Dowodził nimi Stanisław. Majster z prawdziwego zdarzenia, emanujący jakąś, nie zidentyfikowaną przeze mnie, siłą. Dobrze po czterdziestce, wysoki i barczysty. Jego oczy, choć zazwyczaj spokojne, potrafiły wbijać człowieka w ziemię, bez jednego słowa. Nie był rozmowny, wydawał polecenia krótkimi zdaniami, ale miał w sobie magnetyzm, który przyciągał spojrzenia.

Pomocnikami byli dwaj młokosi tuż po zawodówce. Jeden z nich to Bandziorek – krępy, o śniadej cerze, dlatego czasem, za plecami, mówili na niego Cygan. Miał przenikliwe, czarne oczy, wpatrujące się w świat z dziką ciekawością. Zwinny jak kot, poruszał się niemal bezszelestnie. Uśmiechał się rzadko, ale gdy to robił, jego uśmiech zdradzał jego jakby szelmowski charakter.

Drugim był Janusz. Inny od reszty, jakby z innego świata. Chudy – wręcz drobny jak na mężczyznę, o wąskich, niemal dziewczęcych ramionach i zapadniętych policzkach, które nadawały mu nieco ascetyczny wygląd. Miał wiecznie spuszczony wzrok, jakby bał się podnieść go na kogoś. Jego włosy były nieustannie potargane, jakby dopiero co zerwał się z łóżka, a dłońmi nieustannie coś skubał. Gdy mówiłam do niego, rumienił się, a jego bladą cerę natychmiast pokrywał szkarłatny rumieniec. Nie patrzył w oczy dłużej niż trzeba, ale kiedy myślał, że nie widzę – zerkał. Długo, uważnie, z czymś między zachwytem a niedowierzaniem. W jego spojrzeniu było coś czystego, niemal niewinnego.

Do remontu kwalifikowało się praktycznie wszystko. Kuchnia, ponury ganek, a nawet dach i komin. Pracy było po uszy.

Już pierwszego dnia, od samego rana, zauważyłam, że obserwują mnie – ale każdy inaczej, na swój własny, unikalny sposób. Bandziorek patrzył jak drapieżnik tymi swoimi błyszczącymi, czarnymi oczami, jakby mnie oceniał… Stanisław. Czułam na sobie jego magnetyczny, nieuchwytny wzrok, który jakby… przenikał przez ubranie. A Janusz… patrzył jak chłopiec, który właśnie zobaczył coś niezwykłego. W jego spojrzeniu było coś czystego, niemal dziecięcego, jakiś rodzaj naiwnego zachwytu. Czego nie było u pozostałych. I to właśnie to spojrzenie intrygowało mnie najbardziej.

Te spojrzenia, pełne łapczywej ciekawości, dyskretne (a czasem i zupełnie jawne), dłuższe niż wypadało spojrzenia, gdy przechodziłam obok, odzywając się do nich, prosząc o coś, ku mojemu zaskoczeniu – bardzo polubiłam.

Napalony mąż

Zacznijmy op przedstawienia postaci. Ja mam na imię Roksana i pracuję jako modelka, mój mąż to Łukasz i jest prezesem firmy. Ożeniłam się z nim i 1 rok po ślubie zaszłam ciąże. Byłam w trzecim miesiącu zagrożonej ciąży. Mój ukochany, bo tak o nim mówiłam pewnego wieczoru wrócił z pracy bardzo zdenerwowany. Ja byłam w kuchni i przygotowywałam kolację. Łukasz podszedł do mnie powiedział żebym się rozebrała, odpowiedziałam że ginekolog wyraźnie zakazał ostrego seksu. On poszedł do łazienki. Wyszedł z niej nagi i bardzo zły.
Trzymał w ręce swego sterczącego penisa. Delikatnym tonem powiedziałam żeby się uspokoił i poszedł się położyć bo nie mam zamiaru ryzykować dla przyjemności życia mojego dziecka. Nie zważając na moje prośby złapał mnie za tyłek i przewrócił na stół. Zaczął brutalnie zdzierać moje ubranie. Gdy byłam całkiem naga powiedział, że jeśli nie będę posłuszna to będzie bardzo nie przyjemnie. Ja zaczęła, krzyczeć i prosić o pomoc. Łukasz uderzył mnie i oznajmił że nie obchodzi go jakiś bachor, choć jest jego. Płakałam.
Zaczął lizać moją cipeczkę, ale ja się wyrywałam. Nagle powiedział, że się doigrałam bardzo się przestraszyłam. Po paru minutach do naszego domu przyszedł jego kolega. Podszedł i zaczął mnie trzymać. Mąż lizał i wsadzał mi całą rękę do mojej małej dziurki. Zwijałam się z bólu. Potem kazał mi lizać swojego kutasa odmówiłam. Na siłę wepchną mi go do swojej buzi prawię się udławiłam bo mierzył z dobre 30 cm. Jego kolega wyjął z kuchni wałek wsadził mi do pupy strasznie bolało. Łukasz zaczął mi wsadzać kutasa do cipy, jego kolega cały czas wpychał wałek do mojej dupki. Mąż strasznie mnie rżną wsadzał mi całego.
Krzyczałam z bólu jaki czułam nie przestawał poruszał nim strasznie szybko. Kazał wyjąć wałek wziął mnie na ręce prawie nie przytomną nadział na penisa i rżną coraz mocniej i szybciej. Potem spuścił mi się gorącą spermą na piersi. Kolega Łukasza Sebastian oderwał mojego męża od mojej myszki i ina zaczął mnie rżnąć swym gigantem. Po wszystkim spuścił mi się w gardło kazał połknąć, ale ja tylko go oplułam jego spermą. Wtedy wziął pasek i powiedział że pożałuję tego zaczął mnie bić po tyłku, cipce i brzuchu. Obaj zostawili mnie samą. Nie miałam siły zadzwoniłam do siostry natychmiast przyjechała pomogła mi się ubrać i zawiozła mnie wraz ze swoim kolegą – Przemkiem do lekarza. Niestety okazało się że poroniłam. Zgłosiłam wszystko na policję. Teraz obecnie jestem z Przemkiem kochamy się jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i oczekujemy na naszego synka – Adasia

SPONSORING

Co ona tu robi? W tym towarzystwie bez żadnych hamulców? Przecież to nie są jej klimaty! Dlaczego dała się namówić Jolce na tę imprezę? No fakt, fajna muzyka można się przy niej wybawić. Ale co to za towarzystwo? Prawie każda dziewczyna na tej dyskotece była z dużo starszym partnerem. Skąd one ich brały? Jej przyjaciółka także tonęła w ramionach jakiegoś 50-latka. Przecież w swoim mieście ma podobno chłopaka. Ona tak by nie mogła. Fakt, była teraz wolna, ale w tym miejscu nie znalazła nikogo godnego uwagi. Teraz żałowała, że tu przyszła. Jeszcze musiała wykosztować się na tę kieckę! Przez nią popadła w kolejny dług. Masakra. Upiła kolejny łyk drinka.

  • Zatańczysz? – Usłyszała tuż obok ucha.
    Podniosła głowę na stojącego obok mężczyznę. Już chciała odburknąć, że nie, ale zmieniła zdanie. Skoro tu przyszła to chociaż się pobawi. Wstała i poszła z nim na parkiet. Po dłuższej chwili usłyszała.
     Mała, załapałaś jakiegoś doła czy co? – Zagadnął jej partner.
     Wiesz, nie zawsze można mieć super humor. Przynajmniej ja tak nie potrafię. Szczerzyć zęby z byle powodu, aby tylko komuś się podobało. – Nawet nie próbowała być uprzejma.
    Mężczyzna roześmiał się.
     Mam na imię Wiktor. A ty?
     Weronika – odpowiedziała, chociaż facet działał jej na nerwy i najchętniej wyszłaby z lokalu.
     Nie widziałem cię tu wcześniej – ciągnął dalej, nie zwracając uwagi na opryskliwy ton.
     Bo nie mogłeś jestem pierwszy raz.
     Sama? – Prawie szepnął jej koło ucha.
     Z przyjaciółką. Tylko że ona zniknęła. Na mnie chyba też pora. – Chciała wywinąć się z otulających ją ramion w coraz wolniejszym tańcu.
     Nie jest jeszcze tak późno, zostań. – Nie ustępował partner.
     Myślę, że towarzystwo kogoś, kto ma doła nie jest czymś wymarzonym. – Starała się być opryskliwa. – Poza tym przed zajęciami mam jeszcze pracę. Nikt za mnie nie zapłaci rachunków. Proza życia.
     Intrygujesz mnie i chciałbym cię bliżej poznać.
     Po co?
     A chociażby dlatego, że jesteś piękną kobietą – powiedział otwarcie – tylko zamkniętą w sobie. Chciałbym cię rozgryźć.
     Mógłbyś połamać zęby. Jestem niestrawna. – Rzuciła zgryźliwie.
    Ponownie rozległ się perlisty śmiech Wiktora. Pochylił się i pocałował dziewczynę w usta. Stanęła zaskoczona, lecz po chwili wyrwała się z jego ramion. Wiktor jednak był szybki, momentalnie złapał ją za rękę.
     Co jest, skarbie?
     Nic, muszę już iść. – Nie umiała nic innego wymyślić. – I nie całuję się z każdym nowo poznanym facetem – dodała.
     Ale podobało ci się, prawda? – To było raczej stwierdzenie faktu.
    Zarumieniła się. Rozpracował ją. Wystarczyła zaledwie chwila, aby pobudzić jej uśpione zmysły. Zawirowało w podbrzuszu. Kilka miesięcy minęło od rozstania z Wojtkiem. Ale na razie nie chciała być z nikim. A seksu przypadkowego nie uznawała. Opanowała się, podniosła głowę i powiedziała;
     Nic szczególnego. – Chciała, aby jej głos zabrzmiał pewnie, ale tak nie było.
     Ooooo, ostra jesteś. W łóżku także? – Bezpośredni do bólu.
    Stanęła z otwarta buzią. Kolejny raz ją zaskoczył. Jeszcze nikt tak do niej bezpośrednio nie mówił. I to kto? Dopiero co poznany facet z dyskoteki. Kiedy pierwsze zaskoczenie minęło, powiedziała:
     Wiesz, pomyliłeś mnie z kimś. Nie szukam faceta do łóżka. A na pewno nie podstarzałego ogiera.
     A więc nie jest tak źle, skoro nazywasz mnie ogierem. – I znowu ten perlisty, elektryzujący śmiech. – Zostań, a przekonasz się.
     Nie mam ochoty. Do nie zobaczenia.
    Wyrwała dłoń i wybiegła z lokalu. Słyszała za sobą jego śmiech. Była wściekła. Nie pozwoli nikomu tak się traktować. Nikomu! Jak on śmiał? Ogier się znalazł! Nie, to towarzystwo nie dla niej, teraz wiedziała to już na pewno.
    W zajmowanym razem z Gośką pokoju nie zastała przyjaciółki. Umyła się i położyła spać, ale w tym momencie pojawiła się uśmiechnięta twarz Wiktora. I pocałunek. Na samo jego wspomnienie przeszedł ją dreszcz. Musiała teraz przyznać, że był przystojnym facetem. Przesadziła mówiąc o nim „podstarzały”. Jak na jej oko miał nie więcej niż 35 lat. Ale nie miała ochoty na takie przygody. Poza tym nie miała na to czasu: studia i praca. Gośka wróciła rano, kiedy Weronika szykowała się do pracy.
     A ty gdzie? –zagadnęła.
     No wiesz, ja nie mam bogatych rodziców. Muszę zarobić na utrzymanie.
     Jak się bawiłaś? Poderwałaś kogoś? – Zapytała powodowana ciekawością.
     Głucha jesteś? Nie mam na to czasu. – Nie była to grzeczna odpowiedź. – Poza tym myślę, że tam wszyscy myśleli tylko o jednym: jak się bzykać.
     I co w tym złego? Może to byłoby rozwiązanie twoich problemów finansowych.
     Co masz na myśli? – Zapytała zaskoczona.
     Dobrze, powiem ci, bo albo udajesz, albo jesteś faktycznie głupia. Znajdź sobie bogatego faceta, który za chwile spędzone w twoim towarzystwie będzie cię utrzymywał.
     Gośka! – krzyknęła oburzona.
     No co Gośka? – odpowiedziała zniecierpliwiona koleżanka. – A myślisz, że skąd ja mam kasę? Starzy dają mi tylko dwa tysiące. Jak dla mnie to za mało. Jestem młoda i chcę się wyszumieć, a do tego potrzebna jest kasa.
     Nie, to nie dla mnie. – Stwierdziła.
     Wolisz szorować kible w hotelu? Dziewczyno, pomyśl tylko!
     I ty byłaś tej nocy z tym starym… – Dopiero teraz Weronika powiązała fakty.
     Byłam, ale nie jest taki stary. Ma 52 lata i w łóżku jest wspaniały. – Wyraz zadowolenia pojawił się na twarzy Gośki.
     A twój chłopak?
     No jest. Nie musi o wszystkim wiedzieć. – Tego tematu raczej nie chciała podejmować. – Wera, pomyśl o tym. Popadasz w coraz większe długi…
     Nie bój się, oddam ci wszystko. – Przerwała koleżance.
     Nie o to chodzi. – Nie miała na celu ściągnięcie długu. – Tylko szkoda mi ciebie. Jesteś ładna i masz ogromny potencjał. Takie jak ty podobają się facetom. Znajdź sobie jednego bogatego i kłopot z głowy. – Próbowała przekonać współlokatorkę.
     To nie dla mnie. Nie potrafiłabym kurwić się za pieniądze – powiedziała zdecydowanie Weronika.
     I dlatego znajdź sobie sponsora. – Naprawdę dziwiła się, że jest to takim problemem. – Co w tym złego, że jeden facet, bo oni często chcą wyłączności, da ci kasę na wszystko. A do łóżka też nie za każdym razem. Ten mój to chce, abym była jego kwiatkiem w butonierce.
     Jest żonaty?
     Tak, żona ma swoją firmę i swoje życie. Dla niej jest w weekendy. Dlatego prawie wszystkie mam wolne. Znalazłabym sobie drugiego, ale Paweł mi nie pozwala. Jakby się dowiedział, a w tym świecie o to łatwo, zerwałby ze mną.
     Porąbane to wszystko, ale ja już muszę lecieć. Zajęcia mamy o 13, 30. Pa!
    Weronika wybiegła z mieszkania. Gośka zaskoczyła ją. Nie spodziewała się, że koleżanka znalazła sobie sponsora, bo innego określenia nie mogła znaleźć. Nie, ona nigdy nie pójdzie na taki układ. Ma dwie ręce i potrafi zapracować.

Gośka tak długo ją namawiała współlokatorkę, że dała się skusić ponownie pójść na te dyskotekę. Skoro poznała tajemnicę przyjaciółki, ta postanowiła poznać ją ze swoim partnerem. Musiała tylko obiecać jej, że nie będzie próbować żadnych sztuczek z szukaniem sponsora dla niej. Wera musiała przyznać przyjaciółce racje, że ten jej Paweł był niczego sobie. Jak dla niej, miał jedną wadę: żądał od partnerki całkowitej uległości. Przy nim Gośka nie była sobą. Uległa szara myszka.
Kiedy wracały do stolika z toalety, stanęła wryta. Na jej miejscu siedział Wiktor. Widocznie był znajomym Pawła. Już chciała się wycofać, ale została zauważona. Bezczelny uśmiech zagościł na twarzy nowoprzybyłego. Gośka musiała go znać, bo przywitała się jak ze znajomym. Paweł wstał i przedstawił ich sobie.
 Wiktor, poznaj przyjaciółkę Gośki, Weronikę. Weronika, poznaj Wiktora, mojego wspólnika w biznesie, poza tym mamy inną wspólną pasję -uwielbiamy towarzystwo ładnych kobiet.
 Miło mi cię poznać, Weroniko. – Mężczyzna wstał i pocałował dziewczynę w policzek.
 Mnie też. Jest już późno…. – Czuła się jak w pułapce, z której chciała uciec.
 I dlatego teraz zatańczymy. Chodź.
Nie czekając na odpowiedź wziął dziewczynę za rękę i poszli na parkiet. Jak na złość z głośników sączyła się wolna melodia, dlatego też Wiktor szybko objął dziewczynę. Tak blisko, jakby byli parą od dawna. Weronice zakręciło się w głowie. Zrzucała to na burzę zapachów – mocna woda kolońska pomieszana z zapachem… tak, z zapachem samca. Wygłodniałego i czyhającego na ofiarę. Weronika nie wiedziała co się z nią dzieje. Gdyby nie była w jego ramionach, to osunęłaby się zemdlona. Nie mając wyboru poddała się i przytuliła do partnera. Usłyszała jego szept:
 Nareszcie. Czekałem na to. Lubię grzeczne dziewczynki.
I poczuła jego usta na szyi, delikatne pocałunki parzyły jej skórę. Powinna uciec stąd, ale nie miała siły. Jakby ktoś spuścił całe powietrze z niej. Była wściekła, przede wszystkim na siebie. Nagle wolna melodia skończyła się, a następna zabrzmiała szybkim rytmem. Wyraz niezadowolenia pojawił się na twarzy Wiktora, ale Weronika odetchnęła. Wrócili do zajmowanej loży i tu ponownie dziewczyna znalazła się w klatce. Siedząc pomiędzy Gośką a Wiktorem nie miała gdzie uciec. Przy stole panowała ożywiona rozmowa. Podano kolację. Weronika pomału dochodziła do siebie, w czym jednak nie pomagała bliskość mężczyzny.
 Hej, dziewczyno, mówi się! –Z zamyślenia wyrwał ją głos Wiktora.
 Tak? Mówiłeś do mnie?
 Zapraszam cię jutro na „Diabły”. – I zaraz dodał uprzedzając jej wymówki. – Nie wymawiaj się, bo koleżanka cię zdradziła i powiedziała, że lubisz teatr.
 Ale nie mam jutro czasu. – Próbowała znaleźć jakiś sposób na uniknięcie wspólnego wyjścia. – Pojutrze mam kolokwium z psychologii i muszę się uczyć. –
 Naprawdę nie znajdziesz tych trzech godzinek? – Nie ustępował.
Kiedy to mówił położył swoją dłoń na udzie dziewczyny i delikatnie pieścił. Ponownie zmieszała się. Jednocześnie była wściekła. Wściekła na siebie, na swoje ciało tak mocno reagujące na obecność mężczyzny. To wszystko chyba przez te miesiące postu. A myślała, że jest odporna na takie chwyty.
 Jutro po zajęciach mam pracę… – nie kłamała, ale nie skończyła, bo wtrąciła się Gośka.
 Wiktor, daj nam chwilkę, przekonam Werę. Chodź ze mną do toalety.
Weronika czekała na to. Wreszcie będzie mogła się uwolnić od tego aroganckiego typa! Na razie jednak Gośka naskoczyła na nią.
 Wera, co ty wyprawiasz? Facet – marzenie a ty o jakiejś pracy! – Nie rozumiała postępowania współlokatorki. – Już nigdy nie będziesz musiała iść do pracy. I w dodatku pożera cię wzrokiem. Jakby mógł, to pieprzył by cię na stole, nie zważając na nic ani na nikogo. Bądź mądra a ustawisz się!
 Gośka, ja tak nie mogę! – Nie chciała ustąpić.
 Nie chcę tego słuchać. – Także uparcie powtarzała przyjaciółka. – Wracamy na salę i jutro idziesz z nim na te „Diabły”, wiesz co to jest?
 No jakaś sztuka… – nie słyszała nigdy tego tytułu.
 Czysty erotyk w każdym calu. Ale pięknie zrobiony. Też chciałabym na niego pójść, ale Paweł nie lubi teatru. Jak będę grzeczna, to może go namówię…. – rozmarzyła się. – No nie patrz tak. Trochę uległości za to wszystko, co od niego otrzymuję, to nie duża cena.
 Wracam do domu. Mam na dzisiaj dość. – Weronika chciała uciec.
 Nie zrobisz tego. Miałabym krechę u Pawła na całego, że pozwoliłam ci się wymknąć, ale….
Nie dokończyła, bo kiedy wchodziły na salę Weronika została porwana przez Wiktora ponownie na parkiet.
 Ej, co to znaczy? – Powiedziała oburzona.
 Szkoda tak fajnej muzyczki, poza tym lubię cię mieć w swoich ramionach. Tak ładnie pachniesz… – musnął ustami po jej włosach.
 A moje zdanie? Liczy się? – zapytała, ale wiedziała dobrze, że nie liczy się.
 Przecież chcesz tego, prawda? – powiedział pewnym głosem – I pójdziemy jutro na tę sztukę, zgoda?
 Ok, zgoda, ale dzisiaj idę już do domu. – Wbrew sobie dziewczyna zgodziła się.
 Za zgodę dziękuję, ale na dzisiaj jeszcze nie koniec. – Ucieszył się. – O której rano masz zajęcia? – Dopytywał dalej.
 O 12, ale rano idę do pracy. – Niczym odpytywana na lekcji udzielała kolejnych odpowiedzi.
 To znaczy gdzie? – I kolejne pytanie.
 Do hotelu SFINKS.
 Masz umowę o pracę?
 Marzenie! Tam robię na czarno, ale po południu mam zlecenie….
 A więc nie musisz iść. – Decyzja i kolejne polecenie. – Nie powinnaś tak ciężko pracować i uczyć się. Z tej drugiej pracy też zrezygnujesz…
 Hola, to jest moje życie i nie pozwolę…. Próbowała się bronić.
 Pozwolisz sobie pomóc, bo inaczej zamęczysz się i nie będziesz miała siły na przyjemności. – Nie pytał, on już zdecydował. – Ok, widzę, że musimy porozmawiać. Wychodzimy stąd. I tym razem nie słyszę słowa NIE, zrozumiałaś?
 Ale… – Nie dokończyła.
Nie słuchał jej tylko za rękę pociągnął ją do wyjścia. Zdążyła tylko chwycić rzuconą przez Gośkę torebkę i po chwili jechali taryfą. Wiktor podał jakiś adres. Przez całą drogę nie odezwał się. Zaczęła się bać. Nie wiedziała, co ją czeka, a jednocześnie zdawała sobie sprawę, jaki wpływ ma na jej ciało bliskość tego faceta. Pociągał ją, ale nie chciała być od niego zależna. Wiedziała, że powinna walczyć, ale kiedy był tuż obok, głupiała. Wkrótce znaleźli się w okazałej willi, w jednej z bogatszych dzielnic. Rozglądała się niepewnie. Znajdowali się w ładnie urządzonym salonie. Wiktor podszedł do barku i nalał whisky z lodem. Podał dziewczynie, usiadł na sofie i przyglądał się jej. Stała przy wejściu nie wiedząc co ma zrobić. Czuła na sobie wzrok Wiktora. Nerwowo obracała szklankę. W końcu usłyszała:
 Usiądź koło mnie, Weroniko. Ja nie gryzę. Chociaż, jak już ci powiedziałem ostatnio, miałbym ochotę cię schrupać.
 A ja ci powiedziałam, że mógłbyś stracić na tym zęby. – Nic innego nie przyszło jej do głowy.
 Widzę, że wraca dawna Weronika. – Zaśmiał się – To dzisiejsze twoje zachowanie to z powodu mojej męskości, prawda? Najpierw ustalimy pewne szczegóły, a dopiero później będę się z tobą kochał. Bo pragniesz tego, mam rację?
 Nie!!! I pozwól mi odejść. Nie jestem dziwką! – Jednocześnie chciało jej się płakać i jakiś żar zalewał jej ciało.
 Nie, nie jesteś. – Przyznał rację. – Nie muszę korzystać z usług dziwek. Ty jesteś spragnionym pieszczot i czułości kaczątkiem. Pączkiem, który w moich dłoniach rozwinie się w piękna różę. A teraz posłuchaj. Podobasz mi się i myślę, że wzajemnie.
 Twoja skromność nie ma granic… – Rzuciła.
 Żmijka. – I ponownie ten hipnotyczny śmiech, który topił jej opór. – Jesteś studentką i masz się zająć tylko studiami. Zrezygnujesz z wszelkich prac. Opłacę wszystkie twoje wydatki. Jeden warunek…
 Mam się z Tobą pieprzyć? – Wpadła mu w słowo.
 Pieprzyć i tak się będziemy. – Nie zaprzeczył. – Moim warunkiem jest bezkolizyjne zaliczenie wszystkiego.
 Słucham? Jesteś moim ojcem? – Nie wierzyła własnym uszom.
 Też tego chcą? Mądrzy z ich ludzie. Mieszkasz z Gośką, prawda? Jutro opłacę ci czynsz. Myślę, że pięć stówek na tydzień, na drobne wydatki ci wystarczy. Jak by co, to mów. Chce tylko wiedzieć, na co potrzebujesz większą gotówkę.
 I nie robisz ze mnie dziwki?
 Nie, bo tęsknisz za seksem za mną od pierwszej chwili poznania i robilibyśmy to bez względu na wszystko. Masz jakieś długi?
 Nie Twoja sprawa, poradzę sobie. – Nie zamierzała odpowiadać, ale jej chęci nie miały nic do powiedzenia.
 Oj, dziecko z ciebie. Ile tego długu nazbierałaś? – Nalegał.
 Dwa tysiące pięćset pięćdziesiąt– Kolejny raz grzecznie odpowiedziała.
Uuuu, ładna kwota. Ale to nic. Jutro wszystko spłacisz. Umowa stoi? – Stoicki spokój bił od niego.
 Wiktor, ja nie mogę.
 Czego nie możesz? Przyjąć pomocy od przyjaciela? To przecież naturalne, że pomagamy sobie. – Wyjaśniał spokojnie, jak małemu dziecku. – Za moją pomoc nie żądam seksu, żeby było wszystko jasne.
 Słucham? – Obawiała się, czy czasem czegoś nie wypiła, co mieszało jej w głowie.
 Ty myślałaś, że będę chciał za tych marnych parę stówek kupić u ciebie usługi seksualne? – Odpowiedział pytaniem – Nie, nic z tego. Powtórzę jeszcze raz: dobre wyniki w indeksie. A sprawa seksu to druga rzecz, o której także chciałem porozmawiać. Pragnę cię, o czym dobrze wiesz. I tu także tylko jeden warunek: żadnych skoków w bok. Dopóki będziesz ze mną nie ma innych kutasów koło ciebie. Ilu miałaś facetów?
 Nie muszę odpowiadać – odburknęła.
 Nie, nie musisz, ale odpowiesz, prawda? – Zaśmiał się. – Zresztą nie, powiem ci sam po pierwszym naszym razie. I skoro wszystko już uzgodniliśmy, to skończymy te pogawędkę, dobrze?
 Na nic się nie zgadzam i chcę do domu… – Tak, chciała uciec, i to jak najdalej.
 Boisz się, że mnie nie zadowolisz?
 Nie za dużo sobie przypisujesz? Jesteś arogantem i despotą! Jesteś… jesteś…. nikim…
I ponownie Wiktor roześmiał się głośno, wyjął z jej ręki niedopity drink, odstawił go na stolik, a dziewczynę pociągnął za sobą. Weszli na górę do pięknej sypialni, w której królowało wielkie łoże. Sama myśl o niej samej, kochającej się w tym miejscu wywołała dreszcz emocji, co nie uszło oczywiście uwadze Wiktora. Uśmiechnął się. Odszedł kilka kroków dalej, włączył pilotem nastrojową muzykę i zaczął się rozbierać. Cały czas bacznie obserwował Weronikę. Kiedy był już tylko w slipach podszedł do niej, podniósł jej spuszczoną głowę do góry i pocałował. Dziewczyna zapłonęła. Jeszcze starała się ukryć swoją reakcje, ale przy Wiktorze to było niemożliwe. Chciała uciec z tej sypialni, ale chciała też aby jak najszybciej znaleźć się w ramionach mężczyzny. On tymczasem zaszedł ją z tyłu i pomału rozpinał zamek sukienki, która po chwili znalazła się na ziemi. Za jej przykładem poszedł koronkowy czarny stanik, a po chwili też i figi. Z powrotem stanął przed nią i zlustrował ją od góry na dół. Stała nago przed obcym facetem i … i podobało się jej to. Wyciągnął do niej rękę. Podała swoją. Wiedziała, że zrobi wszystko, o co Wiktor ją poprosi. Nie tylko poprosi. Czegokolwiek zażąda. Była stracona. Podeszli do łóżka. Usłyszała cichy głos:
 Połóż się i daj mi spróbować twych soczków. Bo już są, prawda? Twoja kobiecość już pracuje…
Bez słowa wykonała polecenie. Położyła się, rozszerzając nogi, aby mógł bez problemu skosztować jej soczków, które wyciekały już po wargach. Ujrzała zachwyt w oczach Wiktora. Pochylił się i językiem dotknął nabrzmiałej łechtaczki. Wystarczyło kilka ruchów, aby Weronika eksplodowała. Nie mogła, nie potrafiła dłużej zataić reakcji swego ciała. I chociaż zapewne Wiktor miał inny plan, też nie wytrzymał. Szybko zdjął slipy uwalniając sztywnego, jak marmur, członka i naparł nim na różową szparkę. Dziewczyna wyszła mu naprzeciw i po chwili rozległ się jej krzyk rozkoszy. Z każdą chwilą coraz głośniejszy, coraz mocniejszy. Kiedy Wiktor eksplodował w niej, ona podążyła za nim i wstrząsnął jej ciałem potężny orgazm. Opadli bez sił, nadal połączeni. Wraz z powrotem miarowego oddechu Wiktor wyszedł z wciąż gorącej pochwy i pochylił się nad dziewczyną. Palcem wodził po obrysie jej ust. Wargami przyszczypywał naprężone brodawki.
 I jak było? Jestem ogierem? – Szepnął.
 Tak mi wstyd…
 O nie, Weroniko, nie ma mowy o wstydzie. To było piękne, chociaż musisz się jeszcze wiele nauczyć. Spróbuję zgadnąć: miałaś przede mną jednego, góra dwóch facetów, prawda?
 Jednego. – Odpowiedziała. – Nie wytrzymał mojego wyjazdu.
 Dawno cię zostawił?
 W listopadzie. Potrzebował dziewczyny na co dzień, a mnie nie było stać na cotygodniowe powroty… – odpowiadała jak na spowiedzi.
 I dobrze się stało. Teraz jesteś tylko moja. Odpowiedz szczerze: jak się czujesz?
 Wspaniale… nie powinnam, ale… – Nigdy nie umiała kłamać.
 Oczywiście, że powinnaś tak się czuć. – Przerwał – A będzie jeszcze lepiej. Odpoczęłaś już?
 Tak, już…
I kochali się następną godzinę. Do utraty sił. Do ostatniego tchu. Po czym Weronika zasnęła w ramionach kochanka. Obudziło ją następnego dnia narastające podniecenie. To Wiktor zagłębiał się swoim językiem w gniazdko rozkoszy. Pomału wznosiła się na wyżyny. I kiedy trysnęła fontanną soków, on spił je do ostatniej kropli. Teraz ona uklękła przed mężczyzną i zajęła się jego członkiem. Robiła kiedyś loda, ale doświadczenia w tym nie mała zbyt dużego. Jednak przy pomocy kochanka wkrótce także i on zalał ją spermą, którą połknęła do ostatniej kropli. Kiedy ochłonęli, wzięła prysznic, zjedli śniadanie i Wiktor odwiózł ją do wynajmowanego mieszkania. Na pożegnanie dostała dwie koperty.
 Weroniko, to nie jest zapłata za seks, żebyśmy się dobrze zrozumieli? – Powtarzał do znudzenia.
 Możesz nazywać jak chcesz… – Obstawała przy swoim.
 To jest moja inwestycja. Proszę uregulować długi, druga jest na drobne wydatki. Czynsz przeleję bezpośrednio, podaj mi tylko numer konta. Będę o 18. I jeszcze jedno: żadnego rozmyślania w stylu: to nie powinno się stać. Stało się i tylko od ciebie zależy, jak będą układały się nasze stosunki. A potrafi nam być bardzo miło, prawda?
 Masz rację, ale…ale ja też mam uczucia – powtarzała uparcie – nie jestem przedmiotem….
 O tak, na pewno nie jesteś przedmiotem, jesteś ogniście reagującą kobietą. Po prostu stało się i tak zostanie. Ja chciałabym ci nieba przychylić. Aha, nie ubieraj się, przywiozę ci coś. A teraz muszę już jechać, praca czeka.
Weronika wróciła do mieszkania i zaszyła się pod kołdrę. Po godzinie wróciła Gośka, ale Wera udawała że śpi, nie miała ochoty na rozmowę. Bo co miała powiedzieć? Że sprzedała się za parę groszy? To prawda, musiała przyznać, że Wiktor pociągał ja jak nikt inny. W porównaniu z nim Wojtek był nikim. I nie chodzi o pieniądze i majątek. Nie potrafiła nie reagować na jego obecność. Zostałaby jego kochanką nawet bez żadnej umowy, dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Był jak narkotyk, który odurzał ją już nawet swoja obecnością. Przy nim nie była sobą.

Koleżanka z pracy

Tego dnia przyjechałem do domu z kilkudniowej delegacji. Usiadłem na fotelu, włączyłem telewizor oraz komputer i zacząłem przeglądać facebooka. Moja żona pracuję w salonie odzieżowym w jednym z Centrów Handlowych, więc z pracy przyjeżdża późnym wieczorem. Ja często wyjeżdżałem, więc razem z żona byliśmy przyzwyczajeni do tego, że nie każdy wieczór spędzaliśmy razem, ale nie powiem, nie mogłem się doczekać jak wyściskam jej śliczne pośladki. Zadzwonił telefon, poderwałem się i podszedłem do marynarki, skąd dochodził dźwięk dzwonka. Na wyświetlaczu pojawiło się połączenie od Niuni, bo tak mam zapisane w kontaktach od ponad 10 lat moja Ewę. Rozmowę zaczęła od tego, że się stęskniła i, że jak przyjedzie do domu to się poprzytulamy, ale ja oczywiście wiedziałem, co ma na myśli. Dodała tylko, żebym, nie rozkładał łóżka, bo przyjedzie do domu z Karoliną. Zezłościłem się trochę, bo miałem ochotę spędzić ten wieczór tylko z nią, w końcu nie widziałem jej kilka dni. Była z Karoliną cały dzień w pracy i jeszcze im mało swojego towarzystwa?
Odkurzyłem mieszkanie i czekałem, aż przyjadą. Drzwi balkonowe były otwarte, mimo zbliżającego się wieczoru na podwórku było bardzo ciepło, a promienie słońca intensywnie oświetlały cały salon. Wyszedłem na zewnątrz, oparłem się o barierkę i podziwiałem widok, za chwile do domu weszły dziewczyny. Ewa dała mi buziaka i dala butelkę wina, przywitałem się z Karoliną i zaprosiłem ją do salonu. Dziewczyny usiadły przy stoliku kawowym, a ja podałem im lampki z winem. Nie obejrzałem się, a już poprosiły o ponowne napełnienie kieliszków.
-Zapalimy?- Zaproponowała Karolina.
-Czemu nie. – Odrzekliśmy jednocześnie z Żoną. Wyszliśmy na balkon, gdzie Karolina poczęstowała nas papierosem. Słońce jeszcze nie zaszło, a dzięki temu, że było już nisko na horyzoncie dawało bardzo przyjemny efekt ciepłych kolorów. Długie blond włosy, młoda buzia i biała bluzeczka Karoliny w połączeniu z umiejętnie dobranym makijażem zrobiły na mnie wrażenie przy tym świetle. Karolina na 20 lat i od kilku miesięcy pracuję razem z moja Żoną. Jest dość wysoka i szczupła, z pełniejszą pupą, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bez wątpliwości bardzo atrakcyjna. Właściwie to wszystko, co mógłbym powiedzieć o koleżance Ewy, bo w zasadzie nie znałem jej zbyt dobrze. Rozmawiałem z nią kilka razy, kiedy byłem u nich w pracy i sprawiała wrażenie spokojnej, a wręcz nieśmiałej. Było jednak coś, co siedziało mi w głowie a mianowicie to, że usłyszałem od osoby, która ją znała krótki jej opis.
„Ona się wali jak domy w Afganistanie”. Nie pasowało mi to do jej wręcz dziecinnej buzi i kiedy zapytałem któregoś razu żonę, czy to może być prawdą, to oburzyła się i powiedziała, że ludzie gadają pierdoły, a ja im wierze. Zaręczyła, że spędziła z nią trochę czasu w pracy i nie powie o niej takich rzeczy – Uwierzyłem jej.
Ewa była bardzo zadowolona, cały czas się uśmiechała i widziałem, że jest jakaś podekscytowana, chyba stęskniła się za mną, tylko po co ciągnęła ze sobą koleżankę zamiast spędzić romantyczny wieczór z mężem?
-Idę do łazienki a wy tu sobie pogadajcie. – Powiedziała moja żona i zostawiła mnie i Karolinę samych na balkonie.
-Ślicznie wyglądasz – powiedziałem do blond koleżanki mierząc ja od paluszków u jej nóg po przez długie szczupłe nogi schowane za jasnymi jeansami, białą bluzeczkę wypełnioną kształtnymi i młodymi piersiami, kończąc na jej dużych oczach. Trochę mi się zrobiło głupio, bo nie chciałem, żeby odebrała to negatywnie.
-Dziękuję, to miłe – powiedziała, – Ale tak szczerze i bez ściemniania, Podobam ci się? Tylko mów prawdę, Ewy tu nie ma. – Kontynuowała.
Cholera, nie bardzo wiedziałem, co miałem odpowiedzieć, była zajebista – taka była prawda. Gdybym mógł najpierw sprawdzić jak zareaguję na to, co powiem bez żadnych konsekwencji, to moje słowa brzmiałyby mniej więcej tak: Jesteś zajebistą suką i gdyby nie moja żona to moją misją na dzisiaj byłoby Cię przelecieć na ostro! Musiałem jednak użyć innych słów, więc nie chcąc się zbyt długo zastanawiać walnąłem:
-Jesteś bardzo atrakcyjna Karolina, i bardzo sexy. – Poczułem podekscytowanie po tych słowach.
-Tak??? – Dopytywała. Poczułem jak dotknęła ręką moich pleców gładząc je.
-A w skali od 1 do 10 ile mi dajesz? – Ciągnęła temat.
-Mocne 9 Karolino, bo 10 ma tylko Ewa, ale, po co te pytania? – Lekko się zaniepokoiłem tym, że Żona usłyszy naszą rozmowę.

  • Pójdę po nią – odwróciłem się, ale Karolina złapała mnie za rękę, pociągnęła mnie lekko do siebie o usłyszałem od niej:
  • Poczekaj! Ewa się dzisiaj w pracy trochę otworzyła i wymyśliłyśmy coś na dzisiaj. – Szeroko się uśmiechnęła i powolutku zabrała swoją rękę gładząc mnie przy tym końcówkami palców.
    Kurde, co z tą dziewczyną, przychodzi do swojej koleżanki i zachowuję się jakby chciała uwieść jej męża. Przeprosiłem ją na chwilę i poszedłem do łazienki, wszedłem a na wejściu żona do mnie: I co?
    – Jak to, co? Karolina chyba powinna iść, chciałem zostać z Tobą sam. Stęskniłem się i jestem trochę spragniony, chcę się kochać! – Próbowałem ją przekonać, żeby pożegnała koleżankę.
    -A jakbym Ci powiedziała, że dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień? – Zapytała zalotnie.
  • Możesz jaśniej, o co tu chodzi? – Zacząłem się irytować. Wtedy Ewa podeszła do mnie i zaczęła opowiadać, że pracowały dzisiaj z Karolina cały dzień, było mało klientów i miały dużo czasu na rozmowy, które zeszły na temat seksu i dziewczyny zaczęły po kawałeczku odkrywać swoje tajemnicę. Karolina opowiedziała o tym, że miała już wielu kochanków i, że kochała się w trójkącie z dwoma facetami, ale chciałaby spróbować z kobietą, Ewa zaś opowiedziała jej o tym, że kilka tygodni wcześniej w naszym mieszkaniu po jednej z imprez na starym mieście, znalazła się nasza koleżanka i kochaliśmy się we trójkę, choć tak naprawdę to tylko Ewa kochała się z obojgiem, a Ja i ta przyjaciółka nawet się nie dotknęliśmy. W czasie tych wyznań przymierzały nowe ciuchy, które przyszły tego dnia na sklep i sypały sobie komplementy i kiedy Karolina mierzyła obcisłe jasne spodnie, a później krótką spódniczkę to Ewa poczuła na jej widok lekkie podniecenie. Te rozmowy, komplementy i sexy ciuchy sprawiły, że obie zaciekawiły się sobą i postanowiły spędzić ten wieczór wspólnie ze mną.
    -Kochanie wiem, że Karolina Ci się podoba, bo nie raz widziałam jak gapiłeś się na jej tyłek! Więc stwierdziłam, że to będzie dobra okazja dla nas wszystkich! Karolina i ja pobawimy się trochę, Ty przelecisz nas dwie na raz, nie będziesz mi już dziury w brzuchu wiercił o trójkąta z inna laską a przyznam ci się, że trochę mnie podnieca myśl, że będę patrzała jak ją będziesz dotykał. – Wyjaśniła mi wszystko dokładnie. Poczułem podniecenie na całym ciele, aż zacisnąłem nogi. To zmieniło całkowicie moje podejście to zachowania Karoliny.
  • Chcesz tego? –Chciałem się upewnić czy wie, co mówi.
    – Chcę, żebyś dzisiaj jęczał z rozkoszy, wydymał mnie i pomógł mi wydymać ją! – Odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. – Aha zapomniałam ci powiedzieć, że specjalnie zostawiłam was samych, żeby mogła Cię uwieść! –Zakończyła.
  • Nie dałbym się uwieść nikomu poza tobą, ale fajnie, że to uknułaś. W takim razie chodźmy do niej! – Złapałem żonę za biodro i poszliśmy do salonu, gdzie siedziała Karolina z założoną jedną nogą na drugą. Dziewczyny spojrzały się na siebie i uśmiechnęły się tak jakby dostały pozwolenie na dobrą zabawę. Nie wiedziały, że to ja cieszyłem się 5 razy bardziej od nich z tego, co właśnie usłyszałem od Ewy.
  • Czuję, że dzisiaj czeka nas miły wieczór. – Powiedziałem zerkając na jedną i zaraz na drugą ślicznotkę.
    Zacząłem całować żonę, łapiąc ją za pośladki mocno do siebie przyciskając. Karolina wstała i podeszła do nas ustawiając się z boku. Dotknęła nas oboje rękoma. Ewa przerwała pocałunek i zwróciła głowę w stronę Karoliny, z którą zaczęła się lizać. Teraz już miałem pełne pozwolenie na zajmowanie się obiema Paniami. W pierwszej kolejności złapałem koleżankę za dupkę i zacząłem ściskać. Dotknąłem buzią obie dziewczyny i przejąłem pocałunek z Karolcią od żony, lizaliśmy się jak szaleni, wyciągając języki jak tylko umieliśmy. Żona rozpięła guzik przy spodniach Koleżanki i rozsunęła krótki rozporek. Spodnie się trochę poluzowały, więc włożyłem rękę pod spodnie i poczułem tylko skąpy sznurek od majtek na dupci zgrabnej blondynki. Teraz żona zajęła się moimi spodniami rozpinając pasek i guziczki przy rozporku. Moje spodnie zsunęły się na podłogę, a majtki uniosły się z przodu pod siłą błyskawicznej erekcji. Próbowałem drugą ręką pozbawić spodni Ewy, ale nie bardzo mi to wychodziło, bo dziewczyny miały bardzo obcisłe spodnie. Na szczęście Karolina mnie wyręczyła i zdjęła jej spodnie rzucając je na fotel. Po kilku sekundach w tym samym miejscu znalazły się spodnie Karoliny za sprawą rewanżu Ewy. Złapałem za pośladki obie laski i całowałem raz jedną raz drugą w usta, po szyi i dekoltach. Poczułem dotyk ręki na moim penisie, za chwile już dwie ręce dotykały miejsce, które dopominało się pieszczot. Pozbawiły mnie majtek i całując się zaczęły zniżać głowy do mojego pasa. Patrzałem na to z góry i oddychałem głęboko. Karolina złapała mojego penisa ręką u nasady i obie zaczęły go lekko lizać każda ze swojej strony. Blondynka odgarnęła drugą ręką włosy i pierwsza zanurzyła go w swojej buzi. Odpłynąłem na kilka sekund. Ruszała głową powoli, a ja trzymałem ją za włosy, czułem narastające podniecenie i chciałem wepchnąć go głębiej zapragnąłem złapać ją obiema rękami za tył głowy i wcisnąć, aż cały zniknie. A co mi tam?- Pomyślałem i spróbowałem. Wcisnąłem głęboko, wszedł prawie cały, aż zabrała głowę i kaszlnęła. Czekałem na jej reakcję i była właśnie taka, jaka miała być. Zrobiła zboczoną minę i powiedziała: – Nie tak głęboko, jest duży, do końca to w inną dziurkę! – Wyszła z tej sytuacji bardzo sprytnie, zachęcając żebym ją przeleciał, troszeczkę naciągając teorię o moim dużym członku, bo na pewno wielkością się nie wyróżniał. Teraz moja Żona wsadziła go do buzi i próbowała wpychać głęboko jakby chciała pokazać, że ona zrobi to lepiej. Była świetna, w końcu ona wie, co lubię. W tym czasie Karolina usiadła na łóżku, rozłożyła nogi, włożyła rękę w majtki i zaczęła pieścić się palcami tak jakby zachęcała nas żebyśmy się do niej przyłączyli. Widok był boski i zdecydowanie mnie zachęcił, więc poprosiłem Żonę, żeby usiadła koło niej. Umiejscowiła się bardzo blisko niej tak, że założyła swoje udo na nogę rozkraczonej koleżanki. Zdjąłem najpierw majtki Ewie dając jej soczystego całusa w cipkę i przeniosłem się obok, gdzie zadarłem nogi Karoliny do góry i powoli podnosiłem różowe stringi całując jej pośladki, uda, kolana, potem śliczne łydki i stopy. Trzymałem jej wyprostowaną nogę wyciągniętą ku mojej twarzy, teraz złapałem śliczną stópkę Żony i obie zacząłem namiętnie całować i oblizywać końcówki palców. Drugie nogi dziewczyn, znalazły się na moim penisie i brzuchu, a ich ręce zajmowały się pieszczeniem swoich ciał. Patrzały się teraz na siebie z nieziemsko kurewskim spojrzeniem. Miały otwarte usta wydając z siebie odgłosy podniecenia.
    Nie mogłem na to dłużej patrzeć bezczynnie, klęknąłem przy łóżku i zacząłem lizać cipkę Żony, za chwilę dołączyłem palca, którego wkładałem głęboko, kręcąc nim na boki i wyginając ku górze. Zmieniłem rękę, teraz lewą pieściłem żonę, a prawą przełożyłem między nogi Karoliny i tam zacząłem odkrywać nowe miejsce. Czułem, że jest wilgotna, wsadziłem jej palca do środka a drugim masowałem łechtaczkę. Po chwili przerwałem pieszczenie żony, musiałem ręką obciągnąć sobie kilka razy napletek, byłem bardzo podniecony. Zbliżyłem usta żeby posmakować nowej cipki i mniaaamm… Była cudna, lizałem ją ruszając językiem we wszystkie strony, zataczając kółka, robiąc zygzaki a ustami obciągałem jej wargi. Przerwałem całą akcję i poszedłem szybko do drugiego pokoju.
  • A ty gdzie polazłeś?!!? – Zdziwiła się moja żona, ale nie musiała czekać na odpowiedź, bo błyskawicznie wróciłem trzymając w ręku fioletowego przyjaciela mojej żony.
    Wróciłem do robienia minety Karolinie, wkładając jej jednocześnie włączony wibrator. Dziewczyna zaczęła głośno stękać z podniecenia ruszając przy tym całymi biodrami. Wiedziałem, że jej się podoba, ale musiałem uważać, bo nie chciałem żeby skończyła, musiałem ja jeszcze zaliczyć tego wieczoru.
  • Chodź do mnie, chcę żebyś mi wsadził!- Usłyszałem. To mówiła Ewa, która wciskała sobie palce jednej ręki do pochwy, a drugą pieściła łechtaczkę. Patrząc na to, co robię Karolinie, weszła na kolejny poziom podniecenia i potrzebowała już dymania.
  • Nie! – Krzyknęła Karolina
    – Nie przestawaj, teraz. – Dodała po kilku cichych jęknięciach.
    Spojrzałem na żonę i nie mogłem jej odmówić była dla mnie zawsze na pierwszym miejscu, wyglądała bardzo seksownie i miałem ochotę się w niej zanurzyć. Kiwnąłem jej tylko głową żeby przejęła wibrator i zajęła się koleżanką. Zrobiła to z chęcią, zaczynając pieścić ją po swojemu tak, że Karolina zaczęła stękać głośniej, ale wolniej. Ja tym czasem złapałem Ewę za uda, ona mnie za kutasa i wsadziła go w tą śliczną muszelkę, za która się stęskniłem. Pełen odlot i dla mnie i dla niej! Przyjemność ogromna, widok, jakiego nigdy nie zapomnę, posuwałem Żonę, a stękały dwie kobiety. Za chwile poczułem, że muszę odpocząć, bo robiło się niebezpiecznie podniecająco. Wyciągnąłem sztywnego pindola i zacząłem lizać ogoloną szparkę mojej kobiety.
    Poczułem, że to jest ten moment, w którym powinienem zaliczyć w końcu Karolinę. Ona na to czekała, widziałem to w jej pięknych dużych oczach. Podszedłem do niej, a ona uniosła biodra wystawiając swój skarb zapraszając mnie do środka. Moja Żona wyciągnęła powoli wibrator z napalonej ślicznotki udostępniając drogę do mokrej cipki swojej koleżanki.
    -Przeleć ją, ulżyj sobie, chcę to zobaczyć! – Zachęciła mnie Ewa jakby chciała rozwiać moje wątpliwości.
  • No już, przeleć mnie! – Powiedziała do mnie, leżąca z rozchylonymi nogami seksowna blondynka.
    -Takim suką nie odmówię! – Zdecydowanie potwierdziłem i wsunąłem swojego penisa do końca. Była bardzo wilgotna, więc wszedł bardzo gładko. Wyciągnąłem go i powtórzyłem ruchy kilkadziesiąt razy. Nie czułem żeby była wielka różnica między tymi dwoma dziurkami. Może wyobrażałem sobie, że jeśli jest młodsza to będzie ciaśniejsza, milsza w pieszczeniu bardziej jędrna. Większą przyjemność sprawiała mi świadomość, że to inna atrakcyjna kobieta. Moja żona na początku patrzyła na nas jak się pieprzyliśmy, ale Karolina zdając sobie sprawę z tego, że właśnie rucha męża koleżanki, próbowała się do niej dobrać, na szczęście Ewa jej pomogła i ustawiła się tak, że Karolina mogła swobodnie operować wibrującym przyjacielem kobiet i lizać ją między nogami. Ewa zwrócona była twarzą do mnie i całowała mnie, co chwile dodając zboczone teksty typu:, „Ale Ci dobrze”, „wyruchaj ja porządnie”, „zaraz przelecisz nas od tylu”. Uwielbiam, kiedy taka jest w łóżku, kiedy mówi takie rzeczy, kiedy się całkowicie otwiera, robi się całkowicie zboczona niesiona falą podniecenia. Wyciągnąłem nabrzmiałego kutasa a ona szybko wzięła go do buzi i ręką zaczęła robić laskę. Znowu przez chwile posuwałem Karolcie i ponownie lizanie. Po kilku razach czułem, że to końcówka. Musiałem przestać.
    Teraz dziewczyny miały minutę dla siebie. Dopiero teraz zdjęły bluzki i staniki. Położyły się obok siebie i pieściły się nawzajem. Obie były zaangażowane i było widać, że czerpią z tego wielką przyjemność. Patrzałem jak moją żonę całuje przepiękna kobieta, jak razem bawią się swoimi piersiami, jak je całują. To, co widziałem bardzo mi się podobało i podniecała mnie myśl o tym, że Ewa oddaje się innej kobiecie w całości. Kręciły się namiętnie na łóżku ocierając się o siebie, aż zatrzymały się w takiej pozycji, w której Ewa wypięła tyłeczek. Na ten widok zrobiłem się cały miękki, no prawie cały poza jedną częścią, która znowu była mega twarda. Podszedłem do nich i powiedziałem:
    -Dawaj dupę, chcę od tyłu!
  • Tak, weź mnie od Tyłu! – Powiedziała moja żona kręcąc biodrami.
    Zacząłem jebać żonę na pieska i było mi cudownie. Karolina wypięła się obok i zaczęła prosić:
  • Wyruchaj mnie! Od tyłu! Tak porządnie!
    Jej wypięty tyłek był nieziemsko seksowny. Cipka ładnie sterczała, a ona trzymała palca w buzi oblizując go i patrzyła na mnie jak gwiazda porno. Przez chwilę patrzyłem na nią posuwając żonę, ale musiałem ją zaliczyć od tyłu. Złapałem Ją za biodra i wsadziłem jej pindola. Poczułem ekstazę, wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Coraz szybciej ją posuwałem, w pokoju rozlegały się głośne odgłosy uderzania jej pośladków o mnie. Odwróciła głowę i znów spojrzała na mnie jęcząc z rozkoszy. Nie mogłem się powstrzymać i krzyknąłem:
  • O ty suko!
  • Jestem… jestem suką i nie przestawaj! – Jęczała.
    Nie przestawałem, już nie miałem zamiaru zmieniać pozycji tego wieczoru. Zabrałem Wibrator Ewie, którym się zabawiała i przyłożyłem Karolinie do łechtaczki. Po kilku sekundach Karolina podniosła głos i zaczęła kończyć. Zacząłem ją mocno jebać i całe moje ciało ogarnął potężny orgazm. Wyciągnąłem penisa, położyłem go między pośladkami i zacząłem na nią tryskać. Ewa przerwała pieszczenie siebie i przybliżyła się do mojego kutasa oblizując go. Rozmazała moja spermę na jasnej skórze pleców i powiedziała zawiedziona:
  • Szkoda, że skończyłeś!
    -Wypinaj się, Ciebie wyrucham mocniej – powiedziałem do żony, chcąc wykorzystać jeszcze sztywne przyrodzenie.
    Złapałem ją za biodra i posuwałem tak mocno jak tylko mi na to pozwalała, a koleżanka przyłożyła wibrator tak żeby moja żonka jak najszybciej była spełniona. Na efekt nie trzeba było czekać, bo po chwili usłyszałem, że się już zbliża i moje ulubione słowa:
    -Rób tak!!!!
    Po tym już wszystkim emocję opadły. Każdy był uszczęśliwiony i z uśmiechem na twarzy.
  • A ten jeszcze stoi! – Jeszcze jedną dałbym radę bzyknąć jakby była – zaśmiałem się pokazując swojego jeszcze sztywnego penisa.
    Leżeliśmy jeszcze przez chwilę na łóżku i dotykaliśmy się palcami. Za oknem zrobiło już się szaro. Zerknąłem na balkon i dostrzegłem drzwi balkonowe, które były otwarte. Trochę zrobiło mi się głupio, bo sąsiedzi chyba mieli niezłą zabawę słuchając dziewczyn i odgłosów klepania tyłeczków.
    To był mój pierwszy raz z inną kobietą od wielu lat. Zaliczyłem ekstra młodą laseczkę wspólnie z moją żoną. Dla niej był to drugi trójkąt z kobietą i mimo, że widziałem jak się dobrze bawi i czerpie z tego przyjemność to wydaje mi się, że gdybym nie opowiadałbym jej o tym, że to moje marzenie to pewnie by tego nie spróbowała. Teraz chciałem skupić się wyłącznie na mojej żonie. Udowodniła mi po raz kolejny, że jest wyjątkowa. Musiałem się jej w końcu odwdzięczyć, może zorganizuję jej seks z jakimś facetem. Tylko problem polegał na tym, że była wybredna i nie oddałaby się byle komu. Po za tym nie zgłaszała mi takiej fantazji, więc miałem na siłę namawiać ją do tego, żeby pieprzyła się z innym? Musze nad tym pomyśleć, ale na razie żadnych trójkątów z innymi laskami chyba, że ona będzie o to prosiła.

Wakacje na Mazurach

Postanowiłam opisać wam, jedna z naszych histori erotycznych. Sytuacja miała miejsce, kilka lat temu. Obecnie mam czterdzieści latek, szczupła seksowna blondynka, z biustem B Maz wysoki, kilka lat starszy, podobajcy się kobietą.
Dodam, że lubimy sobie urozmaicać, życie intymne, rzadko coś planujemy. Z biegiem czasu stwierdziliśmy że najlepsze imprezy, są nie planowane tzw. spontan. I o takiej wam opowiem.
Mamy 2018r zdarzenie miało miejsce, latem pięć lat temu. Nie mając planów, na wakacje, ze względu, sporych problemów, z firmą męża. Który od kilku miesięcy, zamknął się w sobie. Nie miał ochoty na seks, na wspólne wyjścia. Unikał imprez, z przyjaciółmi. Wiedziałam że muszę coś zrobić, oderwać go od spraw firmowych. Gdzieś wyjechać, cokolwiek by wrócił mój stary mąż. Okazja goni okazję, a taka, wyklarowala się sama, w kilka dni.
Moja przyjaciółka, widząc co się dzieje, zapytala czy początkiem sierpnia, nie pojechalibyśmy z nią i jej mężem na Mazury.
Pomyślałam że byłby to, świetny moment, tylko jak przekonać męża. Podniecona okazją zgodziłam się, nim Ola skończyła mówić, o wyjeździe. Nagle balonik pękł.

  • nie żartuj…. – rzeklam zaskoczona.
    Jak się okazało, wyjazd organizował nasz wspólny znajomy, za którym, nie przepadał mój mąż.
    Darek fajne ciacho, wysoki brunet z włoskimi rysami twarzy, wynajął dom na dwa tygodnie, od swojego szefa, z którym żył lepiej, niż ze swoją, matka czy ojcem. Wtedy miał czterdzieści trzy wiosny.
    Jego życie, kręciło się wokół kasy, wydawanej, na kobiety które po kilku miesiącach uciekaly, przed jego popędem seksualnym.
    Był niewyżytym erotomanem.
    Słyszałam co nie co, o jego aktywności i wielkości. Ale mniejsza z tym, na tą chwilę.
    Problem pozostał.

Tego samego dnia, wspomniałam mężowi o propozycji Oli.
Usłyszałam.

  • Sylwia nie teraz, pogadamy później.
    To później trwało trzy dni.
    I warto było czekać. Jak się okazało, wcześniejszy inwestor, zwrócił mężowi zaległy przelew, czekał na niego kilka m-cy. Dzięki temu, zeszło z niego ciśnienie, w koncu widziałam, uśmiech na jego twarzy. Krótko mówiąc odżył on i firma.
  • kochanie dziękuję, że wytrzymałaś ten trudny okres i moje zachowanie ale….
  • misiek wszystko w porządku , cieszę się, że wszystko jest już dobrze – przerwałam mu, mocno go calując.
  • to kiedy jedziemy – zapytał.
  • ale wiesz ze to Darek organizuje, a ty za nim nie przepadasz.
  • a co mi tam. Raz ze już mnie tak, nie w kurwia jak wcześniej. A nawet kilka tygodni temu, proponował pomoc, lecz odrzuciłem. A dwa nic nam nie popsuje urlopu. Należy Ci się kochanie.
  • super – odparlam uradowana.

Dwa tygodnie później, byliśmy na Mazurach.
Darek był bez osoby towarzyszącej, lecz mu to nie przeszkadzało. Rozgościliśmy się, w pięknym domu Ola z Mariuszem mieli pokój na górze, my na dole, a Darek jak stwierdził, będzie spał tam, gdzie się wywroci…

Pierwszy dzień, zleciał nam, na zaopatrzeniu się w jedzenie i alkohole.
Po rozpakowaniu rzeczy Byliśmy tak zmeczeni, że nikt nie miał siły, skorzystać z basenu, lub jakuzzi.
Wstałam pierwsza.
Wyszłam przez drzwi balkonowe, na zewnątrz, bezchmurne niebo zwiastowalo piękny dzień. Podeszlam do basenu, woda była chłodna.

  • już nie śpisz – usłyszałam głos męża.
    Obrocilam się. Pocałunek był namiętny, aż mi skutki stwardniały…
  • idę założyć kostium..
  • dla mnie, możesz być w tych samych majteczkach – rzekł mąż.
  • kochanie dla ciebie zawsze i wszędzie lecz jak wiesz, to nie to towarzystwo.
  • ale założę ten kostium, co mi kupiłeś przed wyjazdem – dodałam z uśmiechem.
  • wzięłaś go. – zapytał zaskoczony
  • tak – odparlam śmiejąc się..
    Wracając do pokoju, w oknie obok, mignela mi jakas postać. Nie zdążyłam się przyglądnąć, a byłam w samych stringach.. -)

Po trzydziestu minutach, wszyscy byli na nogach. Do tego czasu, przygotowałam śniadanie.

  • wooow Sylwia, co za kreacja – rzekł Darek, a Mariusz (Mario) mu wturowal..
  • dziękuję… -)
    Biały strój, który ubralam, wiele nie zaslanial.
    Dwa paseczki, szerokości trzech, czterech centymetrów, zaslanialy moje sutki i część piersi.
    Jak wspomniałam wcześniej, nie są wielkie, ale jędrne, jak dwa duże pomarańcze. Do tego stringi z mniejszym paskiem, dokładnie zasłaniającym, moją ogoloną cipke.
    Musiałam pilnować, by czasami, nie wyszło, nic po bokach – ha ha…
    Panowie jakby się umówili, w luźnych bokserkach.
    Ola w czerwonym bikini, jej duże piersi wyglądały imponująco, jak jej figura, no i te nogi..

Humorki dopisywaly.
Koło południa, woda była znacznie cieplejsza, niż rano. Lecz jeszcze, się nie zamoczyłam, w porównaniu do innych.
Ich wyglupy i naleganie bym wyskoczyła, do wody, poskutkowaly.
Chwilę później tulilam się do męża.
Gdyż nie jestem plywaczka.
Woda była cudowna, lecz wolałam być, w tej części basenu, gdzie czułam grunt, pod stopami -)

Wyszłam ostatnia. Idąc w stronę leżaka, oczy wszystkich, były wpatrzone we mnie. Uśmiech nie schodził im z twarzy.

  • misiek wszystko mi widać…
    Biały strój, mokry stał się przeźroczysty, moje sterczące sutki, wyglądały imponująco ha ha..
    Podobnie było na dole.
  • logiczne kochanie.. Zaraz wyschnie.
  • dokładnie – odparlam ściągając stanik.
  • i tak chciałam je opalić. A przed wami, nie mam się czego wstydzić..

Panowie zareagowali, jak prawdzi, gentlemeni. Twierdząc że słusznie zrobiłam.
Ola poszła, w moje ślady..
Jej duże piersi, wyglądały rewelacyjnie.
Darek musiał wyjść.
Wrócił po chwili, z zimnymi drinkami.

  • a nie mówiłem, że to będą udane wakacje – rzekł podając je, z uśmiechem na twarzy.
    Widok lasek w toplesie. Podziałal na panów..
    Mój mąż miał zawsze luz, w sobie. Nawet gdy jego, kutas, wypychal spodenki. Celowo wstał, po duża poduszkę pod plecy..
    Nasz gospodarz i mąż Oli, w mgnieniu oka położyli się na brzuchu.
    Oparlam się wygodnie, o męża. Szeroko rozstawiając nogi.
    W między czasie, Darek żałował na głos, że nie wziął sobie ruchania.
    Czym nas rozbawil.
    Nasze uszczypliwe komentarze, bawiły i jego. Oczy panów, leżących przed nami, krążyły jak orbity, między cyckami.
    Dłoń męża, gladzila mnie po brzuchu.
    Gdy zbliżał się do piersi, zjeżdżał w dół. Jego sprytne paluszki, delikatnie unosiły moje, majteczki do góry.. -)

Czułam jak wrzynają, mi się w cipke. Towarzystwo pochloniete rozmowa, nie zauwazylo, jak je poprawiłam.
Z mojej pozycji, nie mogłam zobaczyć swojego krocza.

  • twoje płatki, rozdziela pasek majteczek który przechodzi przez środek.. -) usłyszałam, na ucho od męża.
  • taaak – jęknęłam cichutko.
    Po minie gospodarza, stwierdziłam, że dostrzegł to, czego ja nie mogłam.
    Kutas męża, napieral na mnie z tylu. Czułam jak pulsuje.
    Oboje byliśmy podnieceni. Sory, nie tylko my -)
  • mogłabym prosić o drinka Dareczku.
  • jasne, ktoś jeszcze – zapytał wstając.

Naszym oczom, przez chwilę, ukazał się, jego kutas.
Który zwisal, po prawej stronie jego luźnych spodenek..

  • o matko, Sylwia widziałas to – rzekła cicho Olka.
    -, kurwa, teraz wiemy, czumu łaski, uciekaly od niego – odparlam rozsmieszajac wszystkich.
  • ja pier… ten to ma dzidę. Jak mu to stanie, to dopiero, będzie woooow.
  • jak on tym rucha – dodał Mario.
  • rucha rucha i to dobrze – rzeklam
  • skąd wiesz – spytał Mario
  • kilka naszych koleżanek, miało z nim przyjemność, no nie Olu.
    Potwierdziła głową, gdyż zbliżał się Darek z drinkami.
    Już bez oporów, dumnie prezentował swojego ptaka, obijajacego się, między nogami.

Rozbudzone zmysły i towarzystwo bawiło się w najlepsze.
My postanowiliśmy iść do basenu. Zmoczylam swoje ciało i położyłam się na materacu.
Będąc koło siebie, mogliśmy się całować. Byłam podniecona, potrzebowałam trochę czułości.
Dłoń męża znalazła się między moimi nogami, które rozchyliłam.
Wystarczyło kilka jego dotknięć i doszłam. Nadmienię, że jestem nadpobudliwa i często (to mało powiedziane)
Dochodzę do orgazmu. Tak było i tym razem.
Przygryzlam wargi, by nie krzyknąć.

  • ruchac mi się chce..
  • kochanie jeszcze ci to bokiem wyjdzie – rzekł śmiejąc się.
    Leżałam na plecach, tyłem do towarzystwa.
    Promienie słońca, padały na moją, odsłoniętą cipkę.
    Zamyślilam się chwilę.
    I nie usłyszałam, jak Robert poprosił o podanie drinków do basenu.
    Ocknęlam się widząc Mariusza, siadającego na brzegu, z drinkami.
    Widok mojej lysej cipki, spodobał mu się.
  • no no ale widoki – rzekł z uśmiechem.
  • opalam ja – odparlam śmiejąc się.
    Dotknęłam jej.
    Była nabrzmiala, mokra i napalona…

Mario wskoczył do wody, chyba chciał ukryć swoją erekcje.
Dokonczylismy drinki i postanowiliśmy dołączyć do Oli i Darka.
Celowo nie poprawiłam, majteczek, widok naprzmialej wargi sromowej wychodzącej bokiem, podniecał mnie…

  • panie idą siku – rzekla Ola..
    Chwilę później dowiedziałam się, że Ola jest tak nakrecona że hejjj….
    To było nas dwie..

Mijając chłopaków, usłyszeliśmy, jak rozmawiają o naszych wdziekach.

Będąc w basenie, musiałam czuć grunt pod stopami, więc usiadłam na schodach. Woda podchodziła mi do piersi.
Ola zanurzyla się kilka razy.
Gdy dołączyli do nas panowie. Chwycilam się męża, za szyję, w tulona i bezpieczna mogłam iść z nim na głębsza wodę. Czując jego fiuta, ocierającego się, o moje krocze..
Postanowiłam to wykorzystać.

  • wsadz mi go – poprosiłam przygryzając jego ucho.
  • o taaak. – o matko.. – potrzebowałam go w sobie.
    Czułam jak rośnie w mojej pochwie. Wypełniał mnie całą, jego osiemnaście centymetrów, wiedziało jak mnie zadowolić..
    Staralam się, nie dać poznać po sobie, ze mam kutasa w sobie.
    Na szczęście, znajomi wydurniali się, nie zwracając na nas uwagi.
    Nasze usta zaczęły się całować, Robert unosił moją pupę, nasuwając cipkę na swoją pałke..
    Było bosko. Sekundy dzielily mnie od orgazmu.
    Wbilam zęby, w jego ramię, tłumiąc jęki szczęści.. -) -)
    Moja pochwa pulsowała, zaciskając się, mocno na jego fiucie.
    Opanowalam oddech. Mogąc normalnie coś powiedzieć.
  • postaw mnie, proszę na schodach.
    Usiadłam, nogi lekko mi drżały, z podniecenia, fale wody, uderzaly o moją cipkę, której nie zaslonilam.
    Miałam to gdzieś, i już..
    Wróciłam sama na leżak.
    Ściąglam majteczki i się położyłam. Zakrywajac twarz ręcznikiem.

Nie wiem kto, przyszedł pierwszy, na leżak Ale ciche, , SUPER, , usłyszałam. Rozchylilam nieznacznie nóżki.
Gdy nagle poczułam dotyk, dłoni na nogach..
Drgnęłam.
Lekkie muskanie, nabrzmialej lechtaczki, nie zmusiło mnie, bym zdjeła ręcznik. Leżałam tak, jeszcze dłuższą chwilę..
Dopiero głośne jęknięcie Oli, zmusiło mnie, do zobaczenia, co się dzieje.

Ujrzalam wszystkich nago.
To kutas Darka, wywołał to poruszenie.
Na pierwszy rzut oka, miał dobre, dwadzieścia trzy, może więcej centymetrów.
Do tego był gruby.
Mariusza pałka, była też imponująca.
Oli cipa, miała duże wargi sromowe, które odstawały znacząco.
Pięknie ogolona, błyszczala w promieniach słońca.

  • misiu jak dotykasz mojej małej, to nie przerywaj następnym razem – rzeklam do męża.
  • ok, tylko to nie ja – odparł..
  • acha… – rzekłam zaskoczona..

Śmiejąc się i dobrze bawiąc, czas płynął nie błagalnie.
Świadomość że te dwa tygodnie, spędzimy chodząc nago, działała na mnie.
Chialam się ochłodzić, więc poprosiłam męża.
Któremu nagle, się nie chciało hm…. -)
Zrobiłam smutna minę i dodałam, łapiąc go, za fiuta..

  • żałuj…
  • kochanie zaraz, muszę do toalety.. Zjadłem arbuza, jakby było malo alkoholu, to jeszcze ktoś, zrobił z arbuza cysterne z wódką.
  • Darek pójdziesz z Sylwią.
    Darek na to, jak na wygraną w totka.
  • jasne, do usług, czego pani sobie tylko życzy – rzekł śmiejąc się..

Złapała go za ramię. Jednocześnie prosząc by mnie trzymał i nie puszczał. Zlapalam się materaca.

  • dziękuję, tylko nie oddalaj się.
  • tak wiem..
    Stał obok. Chyba celowo, dotknął, mnie swoją pałką. Była sztywna, do granic.
    Obszedł mnie. I położył obok.
    Zaczęliśmy rozmawiać

Opowiadał o ustatkowaniu się, i takie tam pierdóły..
Zauważyliśmy, że na lezakach, był tylko mój mąż, który się opalał, z telefonem w rękach..
. A Ola z mężem, prawdopodobnie poszła się bzyknac. Ruszyłam się gwałtownie, wypuszczając materac.
Darek szybko mnie złapał. Chwyciłam się, jego ramienia.
Będąc na wprost siebie, czułam jego fiuta, jak mnie dotyka.
Poprosiłam, byśmy przeszli, na plytrzą wodę.

  • trzymaj się…
  • ok – odparlam.
    Wody miałam pod szyję, trzymałam się mocno. Dociskając swoje cycki do jego ciała..
    Najzabawniejsze było to, że siedziałam, na jego kutasie..
    Dosłownie.
    Wszedł między moje uda.
    Ocieralam się o niego, co bylo zajebiste.-) Chyba celowo szedł tak wolno – pomyślałam..
    Zerklam na brzeg. Tam było bez zmian. Unioslam się lekko, oddalajac swe ciało od jego..
    Gdy poczułam, jego fiuta, centralnie na cipce
    Zgielam ręce.
    Darek milczał. Jego główka weszła do środka.
    Jęklam z rozkoszy. Jego delikatny ruch, bioder w moją stronę wystarczył. .
    Nie wiem, ile, go w sobie miałam.
    Ale sporo..
    Jego dłonie zlapaly mnie, za pośladki.
    I zaczęły mnie unosić…
  • o ku*wa… ruchaj mnie. – wybelkotalam
    Rżnął, mnie mocno, jego kutas wchodził we mnie, rozrywając wręcz moja cipę.. Nawet nie wsadzal całego, a ja szalalam.
    Moja cipa, zaciskala się na nim, jak lina na wisielcu.
    Potężny orgazm targnął moim ciałem.l. Jego ruchy przyspieszył, chciałam krzyczeć.
    Lecz ciche pojękiwania , przez zaciśnięte zęby wydobywaly się, ze mnie.
    W jego ciało wbilam paznokcie.
    Kolejny spazm rozkoszy ,mnie dopadł.
  • nie przestawaj – prosiłam dygocząc.
  • zaraz dojdę – wyszeptał, starając się nie krzyczeć.
  • ja też… znowu…
    Nie dokończyłam, jak dopadł mnie kolejny orgazm.
  • lej we mnie, zabezpieczam się – rzeklam jąkając się.
    Moje ciało dygotalo.
  • rany boskie – aż krzyknęłam.
    Jego sperma, omal nie przebila mnie na wylot.
    Trwało to kilka, kilkanaście sekund, tryskal jak ława w wulkanie.
    Czegoś takiego, dawno nie przeżyłam.
    Pomógł mi siąść, na schodach basenu. Moje ciało przeszywał, jeszcze spazm rozkoszy . Siedzieliśmy tak chwilę, w milczeniu. Gdy poczułam, że dojdę, o własnych siłach, do leżaka, wstałam. Szepczac mu na ucho.
  • dzięki..

Damska Toaleta

Zaczynam dzień niespodziewanym smsem od szefa z samego rana: „Proponuję ostry seks i niezapomniane chwile ze mną, piszesz się na to?”. Gnój i dupek – powiedziałam pod nosem. Czy on naprawdę wierzy, że któraś by się zgodziła? W ogóle, co to za brak profesjonalizmu, aby własny szef pisał tak do swojej pracownicy, nawet do jakiejkolwiek kobiety? A mimo to przyjemne ciepło rozeszło się po moich lędźwiach, gdy wypalało się to pytanie w mojej głowie. Postanowiłam, że nie będę odpowiadać na takie grubiańskie smsy. Tyle, że nie mogłam o nim zapomnieć. Nie mogłam się skupić na żadnym biurowym zadaniu. Fakt, że mój szef – cholernie przystojny i ambitny facet, za którym wodzi oczami większość kobiet, proponuje mi tak bezceremonialnie, nietaktownie, grubiańsko, bezpardonowo – seks, podziałał na mnie, jak płachta na byka. Szukałam kolejnych oskarżających epitetów, aby w możliwie jak najlepszy sposób obrzydzić sobie tę propozycję, ale bezskutecznie. W mojej głowie ciągle rozbrzmiewały słowa: ostry seks. Ciekawe skąd wie, że taki lubię? Zgaduje, a może to widać? Jaki on jest naprawdę w łóżku? Wydaje się taki idealny do seksu. Kurcze, brzmi to mechanicznie, ale taka jest prawda. Tylko do seksu. Przecież życie z takim szowinistą to piekło na ziemi, a on jest diabłem wcielonym. Ale łóżko? Hm… znowu się zamyśliłam.

Widzę go cały czas, siedzi w mojej głowie i nie mogę go stamtąd wygonić. Słowa, napisane w tej krótkiej wiadomości tekstowej, przesuwają mi się przed moimi oczami jak natrętny film. Przyśle następną? Czemu do cholery fascynuje mnie taki człowiek? Traktuje kobiety jak szmaty. Służą mu tylko do jednego. Jest arogancki, apodyktyczny i niekulturalny. Za to zawsze w najlepiej skrojonym garniturze. Idealnie dopasowanym krawacie i nieskazitelnie czystych, skórzanych butach. Oczywiście – wiązanych. Przechadzał się po biurze rozsiewając zapach Fahrenheita. Takie chamstwo w białych rękawiczkach. Żałosne, że w ogóle o nim myślę. Ale jest w nim tyle energii. Zawsze dopina swego. Wszystko robi z ogromnym zaangażowaniem i pasją. Konkretny i stanowczy. W każdym calu profesjonalny. Nienawidzi sprzeciwu. Zdaje się, że chyba nie ma nawet wielu przyjaciół. W sumie trudno się temu dziwić.

Pracuję w tym biurze już od trzech lat i właściwie to nawet go nie lubię, chociaż niemożliwie pożądam. Dla mnie wydaje się jednak wyjątkowo miły – jak na swoje „normalne zachowanie”. A może tylko ja tak to widzę?

Pisk opon. Hm… tylko on parkuje w taki sposób. Wszystkie moje koleżanki jakby nagle się wyprostowały i trochę sztucznie i przesadnie zajęły pracą. Wymaga od nas przestrzegania ścisłych zasad. Obcisły uniform z krótką spódniczką, która w trakcie siadania, podjeżdża stanowczo za wysoko. Cieliste, błyszczące rajstopy – przez cały rok. Pełne buty na wysokim obcasie. Wszystko dokładnie zapisane w kontrakcie. Zdaje mi się, że tylko ja wyłamuję się od tych zasad i zamiast rajstop noszę samonośne pończochy. Nie może ich nie zauważyć, kiedy siedzę naprzeciwko niego.

Przeszedł przez nasz pokój, kierując się w stronę swojego gabinetu. Nowoczesny, minimalistyczny wystrój. Szklane biurka i ściany. Lubi wszystko kontrolować. Trzy eleganckie kobiety w jednym pokoju – obok gabinetu szefa. Wymarzone miejsce dla każdego menagera.

Mrugnął do mnie okiem, wyrywając mnie ze świata rojeń. Spuściłam tylko oczy i odwróciłam głowę w stronę okna, udając że w ogóle tego nie zauważyłam. Niestety na moich ustach pojawił się ten skurcz mięśnia, który nazywamy uśmiechem. Niekontrolowany skurcz, który często pojawia się w niewłaściwym momencie. No tak, na pokerzystę to ja się nie nadaję. Zauważył to na pewno. Odczytał jako nieme przyzwolenie na dalszą grę. Ciekawe, kiedy się podda? Jak długo będzie gonił króliczka? Jak bardzo jest uparty? Zobaczymy.

Zatrzymał się. Chociaż na niego nie patrzyłam, czułam jednak ten wzrok, spływający z lepkim dreszczem po moich ramionach, ślizgający się po udach, kolanach i łydkach. Podszedł do mojego biurka, oparł się o nie i zapytał:

– Więc jak? – przeszły mnie ciarki. Czy on musi tyle pytać? Od dawna widzi, jak na niego patrzę, jak odpowiadam na każde spojrzenie. Jak całym swoim ciałem daje mu do zrozumienia, że strasznie mnie kręci. Niech zaaranżuje jakąś sytuację i po prostu to zrobi. Chyba nie myśli, że się zgodzę? Mam męża. Jestem szczęśliwą mężatką, dumną z faktu posiadania stabilnego związku, a wręcz obnoszącą się z tym. A on tak prosto z mostu? AMATOR. Nigdy nie złamałam przysięgi małżeńskiej. Zresztą wszyscy w biurze o tym wiedzą, chociaż on akurat zawsze dziwnie się uśmiecha, kiedy o tym słyszy…

– To są dokumenty o które pan prosił – czułam łomot w sercu, ale z przyklejonym uśmiechem wręczyłam mu stos uporządkowanych papierów – o to pan pytał, prawda? – wziął je, prostując się przy tym i mrużąc oczy.

– Nie o to, ale dziękuję – i wyszedł, spoglądając na mnie spod opuszczonej głowy. Pokiwał nią tylko i pogłaskał się znacząco po brodzie. Chyba nie zrezygnował? – przemknęło mi przez głowę. O czym ja właściwie myślę? Weź się za robotę, głupia – skarciłam się sama. Czas leciał, a ja nie mogłam robić wiele więcej, prócz analizy jego spojrzenia i przesłanego smsa.

„Pięknie pachniesz, moja droga. Zmysłowo i kobieco.” – kolejny sms. Dreszcz przeleciał mi po plecach. Kurde, jeszcze chwila, a podam go o molestowanie. Tylko, że to mi się podobało. Podniecał mnie. Ta codzienna walka na spojrzenia, gesty i słowa, powodowała że praca w biurze stawała się znośniejsza. Poza tym szkoda byłoby stracić tak intratną posadkę. Mimo wszystko nie powinnam odpisywać. Nie mogę dać się wciągnąć w tę misternie tkaną przez niego pajęczynę. Żarty, flirt – to jest jeszcze do przyjęcia. Cienka granica, ale może być. Natomiast ta bezpośrednia propozycja? Przegina.

„Czujesz mój wzrok na sobie? Oddech na Twoim uchu? Kłujący dotyk zarostu na szyi? Czujesz jak mój śliski język znaczy ścieżkę na Twojej delikatnej, jedwabistej i miękkiej skórze?” – dureń. I znowu usta rozjechały mi się w lekko lubieżnym uśmieszku. Ukradkiem spojrzałam w stronę jego gabinetu. Trzymał w dłoni komórkę i obserwował każdy mój ruch, jak myśliwy polujący na zwierzynę. Założyłam nogę na nogę, mimowolnie zaciskając uda. Docisnęłam coraz bardziej moją wisienkę tortu do siedzenia, która jak mało co mrowiła mnie, nie chcąc zostać tak bezceremonialnie zjedzoną. Inaczej nie mogłam tego zrobić jak, wypinając przy tym piersi do przodu. Przyjemny dreszczyk znowu przeszył moje biodra. Słodycz zaczęła powoli sączyć się z moich lędźwi. Musiał zauważyć, że zaczynam się wiercić. Ta gra stawała się coraz bardziej realna i niebezpieczna. Spojrzałam na koleżanki – zapracowane. Wyciszyłam telefon, bo niektóre zaczęły już spoglądać, poirytowane ciągłym sygnałem smsa. Muszę to zakończyć póki czas. Czas, czas… która to godzina? A ja nic jeszcze nie zrobiłam.

„Czujesz moją dłoń, przesuwającą się po Twoich ramionach i szyi? Czujesz, jak lekko wsuwa się za dekolt? Jak zatacza koła na Twoich piersiach? Jak ściska brodawki?” – niestety czuję – pomyślałam. Ale co on sobie w ogóle myśli? Że jestem jakąś dziwką? Że wystarczy aby on napisał smsa, a ja pójdę za nim w ogień? Czułam też, że mój oddech przyspieszył i że zaczynam drżeć. Nie bardzo mogłam utrzymać długopis i wykonywać jakiekolwiek polecone mi zadanie. Skurczybyk, wie gdzie uderzyć. Wie dokładnie jak mnie podejść, ale przecież kocham tę grę. Kolejne sekundy mijają, a ja łapię się na tym, że zamiast pracować czekam na kolejnego smsa.

„Podnieś wyżej spódniczkę, chcę zobaczyć Twoje kształtne uda w całości. Jesteś wilgotna? Uwielbiam, kiedy kobieta jest wilgotna.” – skąd wie? Byłam już bardzo mokra i śliska. Czułam, że gdyby nie majtki, miałabym problem ze spódniczką. Błogosławione majtki – dobrze że ktoś je wymyślił i że dziś je ubrałam. Przecież lubię czasem, tak dla draki ich nie założyć.

„Odpowiedz!!!”. W jakimś dziwnym, niekontrolowanym odruchu odpowiedziałam wreszcie na tego smsa. „TAK”. O nie, co ja właściwie robię? Za późno. Wiadomość popędziła już w niezrozumiały dla mnie do końca sposób – do jakiegoś operatora i na pewno rozbrzmiewała już na jego komórce. Dłużej nie mogłam usiedzieć. Wierciłam się strasznie. Czułam, że cała płynę. Zasłoniłam stół jakimiś papierami i włożyłam niepostrzeżenie ręką za pasek spódniczki. Odnalazłam i odchyliłam gumkę małych, czarnych majteczek. Wślizgnęłam się do środka. Nie mogłam uwierzyć, że można być tak wilgotnym. Spojrzałam niepewnie na koleżanki z nadzieją, że nic nie zauważyły. A on? Cholera! Wciąż na mnie patrzył. Wyciągnęłam dłoń i spojrzałam pod stołem na lepiące się palce. Nitka między nimi osiągnęła horrendalną odległość. Przyłożyłam je do nosa – taki odruch. Zawsze to robię – lubię swój zapach. Muszę wyjść do toalety i przynajmniej się wytrzeć. A może coś jeszcze?

Wstałam na lekko chwiejnych nogach i starałam się jak najpewniejszym krokiem dotrzeć do łazienki. „Chcę mieć te majtki za 5 min na swoim biurku. Jeśli nie, to przerżnę cię tak, że długo nie będziesz mogła wstać!!! Straciłem cierpliwość!! Nie byłem dość miły?!” – ha, pomyślałam w drodze do WC – ta groźba nie była potrzebna, ale dodatkowo mnie podkręciła. Jestem już w takim stanie, że gdybyś jeszcze trochę napierał, przyniosłabym ci je w zębach, ale tego się nigdy nie dowiesz. Niedoczekanie Twoje! Jeśli mi grozisz, to na pewno już nic z tego nie będzie. Im dłużej myślałam nad tym smsem, stojąc na środku korytarza, tym bardziej byłam wściekła. Spojrzałam mu prosto w oczy. Siedział na stole z zadowoloną miną, pewny, że już mu nie ucieknę. Uśmiechnęłam się i pokazałam mu środkowy palec. Ale jego uśmiech natychmiast zniknął. Wstał i szybkim krokiem ruszył do drzwi. Kurde. Odwróciłam się w te pędy i niczym spłoszona sarenka, prawie biegiem, dotarłam do drzwi łazienki. Przesadziłam? Hm… sama nie wiem.

Otworzyłam drzwi. W powietrzu unosił się delikatny zapach mydła. Duże lustro, eleganckie kafelki w stonowanych kolorach. Jednym słowem, można by tu zamieszkać.

Już chciałam zamknąć za sobą drzwi, kiedy poczułam energiczne szarpnięcie za klamkę. Kątem oka zauważyłam, że to on. Wyrósł przede mną jak spod ziemi. Bez słowa pchnął mnie do środka. Nogi się pode mną ugięły jeszcze bardziej i zupełnie nieruchomo wrosłam w ziemię. Doigrałam się! Strach i podniecenie splotły się we mnie w jedno uczucie. Poczułam zimno i gorąco równocześnie. Chęć ucieczki i paraliż wszystkich mięśni – w tym samym momencie. Ciarki na całym ciele.

– Tęskniłaś? – zapytał z ironią w głosie.

– Zdaje się, że to damska toaleta – powiedziałam z największym spokojem w głosie na jaki było mnie stać w tej chwili.

– Naprawdę? Jakoś mi to umknęło – odparł z szyderczym wyrazem twarzy. Jakiś głos wewnątrz mnie podpowiadał, abym natychmiast zaczęła krzyczeć, kopać, cokolwiek aby zapobiec nieuniknionemu… Ale moja druga połowa – ta tajemnicza osoba, która siedzi we mnie w środku i wyrywa się czasem poza granice zdrowego rozsądku – cholernie chciała, aby to się wreszcie stało. Jeśli zrobi to na siłę, może wyrzuty sumienia nie będą mnie tak dręczyć? Może zdołam wtedy zachować resztki szacunku do samej siebie? Kurde, kogo ja chcę oszukać?

Nie zostawił mi jednak dużo czasu do namysłu. W jednej sekundzie zamknął drzwi na klucz i przycisnął mnie do dużego, zimnego lustra. Ale mimo wszystko było mi gorąco i duszno. Jak ja marzyłam o tej chwili. Cała drżałam. Krew pulsowała w moich żyłach z ogromną mocą. Trochę mnie przerażał, ale tak samo mocno podniecał. Ta ogromna energia, skumulowana w każdej komórce jego ciała, w każdym kroku, ruchu – doprowadzała mnie na skraj w kilka sekund. Nigdy wcześniej nie wiedziałam, że mężczyzna może tak działać na kobietę.

– Co ty wyprawiasz? Wyjdź stąd natychmiast! – protestowałam z rozpaczą w głosie, mając pewność, że nie posłucha.

– Traktowałem cię jak damę, byłem miły. Nie chciałaś po dobroci, to teraz potraktuje cię jak głupie dziewczę – w jednej chwili moje ręce znalazły się wykręcone za plecami. Trzymał je mocno za nadgarstki. Zdążyłam syknąć z bólu, gdy zaczął cedzić do mojego ucha:

– Zerżnę cię tak, że długo będziesz to pamiętać – jego nogi wdarły się między moje i bezceremonialnie je rozszerzyły – będziesz o mnie śnić, marzyć i przychodzić po jeszcze – syczał cicho – będziesz błagać, abym rżnął cię systematycznie. Ostro i konsekwentnie – ciepłe powietrze z jego ust, irracjonalnie przyjemnie w tej sytuacji, pieściło moje ucho. Był cudowny. Chciałam, aby tak do mnie mówił. Byłam zupełnie niezdolna do jakiegokolwiek ruchu, zakleszczona między jego ciałem, a lustrem. Nie mogłam nic zrobić. Poczułam się całkowicie bezwolna i bezsilna. Pragnęłam, aby robił ze mną – co chciał. Siła i pewność, z jaką mnie trzymał, rozpalała wszystkie moje zmysły. Bezbłędnie odczytał moje najskrytsze pragnienia. Jakby dokładnie wiedział, czego potrzebuję. Czułam, jak fala pożądania przelewa się przez moje ciało, jak z każdą chwilą zaczyna mocniej płynąć. Jak okrutnie pragnę tego mężczyzny.

– Puszczaj, oszalałeś, pójdziesz za to siedzieć – próbowałam zachować przynajmniej pozory nierównej, z góry skazanej na niepowodzenie walki o wolność.

– Przestań świrować, wiemy oboje, że tego chcesz – jeszcze mocniej wykręcił moje ręce.

– Aauuu, to boli kretynie – wypięłam się w jego kierunku jak struna. Poczułam, jak dociska moje piersi do siebie i jak z każdą sekundą wilgoć zaczyna znowu sączyć się strumieniami z mojej cipeczki.

– Więc się uspokój. Kiedy wreszcie zrozumiesz, że zawsze jest tak, jak ja chcę? Co? – mówił szybko i konkretnie, wprost do mojego ucha. Patrzyłam mu prosto w oczy. Bezczelnie i odważnie, zachowując resztki godności. Mogłam krzyczeć, kopać, gryźć, ale przecież tego nie chciałam. Marzyłam o tej chwili. Pragnęłam, aby nie przerywał. A im bardziej był bezkompromisowy, tym szybciej rosło moje podniecenie.

– Niedoczekanie twoje – powiedziałam i splunęłam mu w twarz. Przytrzymał mnie jedną ręką, a drugą spokojnie się wytarł. Trzask. Wymierzył mi jeden policzek.

– Sass… – skóra zapiekła, a ja poczułam, że on naprawdę nie żartuje.

– Ja się ciebie nie pytam – przejechał powoli językiem po moim policzku. „Jaki obleśny” – pomyślałam i kolejna belka mojego oporu pokruszyła się w drobny mak. Ten opór wyraźnie go jednak podniecał. Widziałam jak iskrzą mu się oczy, jak patrzy na mnie spod przymrożonych lekko powiek. Lubił mieć koło siebie takie wijące się zwierzątko, zdane na jego łaskę. Nie miał żadnych problemów z trzymaniem mnie przy tej ścianie jedną ręką. Miałam wrażenie, że nie wymaga to od niego zupełnie wysiłku. Druga zaczęła powoli wędrować pod moją sukienkę. Napawał się moją bezsilnością, obserwując cały czas moje coraz bardziej zamglone oczy. Duża, ciepła dłoń dotknęła mojego uda. Pomimo żelaznego uścisku, drgnęłam. Ciepły dotyk przemieszczał się nieustępliwie do góry. Stanęłam na palcach. Uśmiechnął się tylko. Było w tym trwaniu jakieś wyczekiwanie, pokusa, bezwład. Sekundy wydawały się wiecznością.

– W niczym ci to skarbie nie pomoże – dotarł do majtek i mocno przywarł do nich ręką. Docisnął ją z całej siły, odchylił rąbek materiału i bezpardonowo wcisnął dwa palce do środka.

– Uhm… – jęknęłam tylko. Zagiął je w środku i zaczął nimi poruszać. Mój oddech przyspieszył i wyraźnie już czułam jego twardego jak skała członka, dociśniętego do mojej nogi. Lepkie powietrze kleiło się do mojej skóry, trzymało w garści natrętnie i bezlitośnie. Jakbym patrzyła zza tafli szkła na inny, nierzeczywisty świat. Jakbym przestała być sobą. Co ja robię? Szarpnęłam się mocno i prawie udało mi się wyrwać, ale jego stalowy uścisk natychmiast powrócił, a szyderczy uśmiech pojawił się z powrotem.

– Nie tak prędko laleczko, skończymy, kiedy JA powiem – stwierdził wolno i z naciskiem – żarty na bok. Cała płyniesz dziewczyno – już wiedział, że lubię taki seks.

Sprawnym i szybkim szarpnięciem opuścił moje majtki, które zatrzymały się w połowie uda. Podciągnął maksymalnie i tak już krotką spódniczkę. Całą dłoń przycisnął do mojej gorącej szparki, ocierając się o nią powoli.

– Lubisz to, suko? – warknął, poklepując mnie po moim skarbie.

– Odpowiadaj, jak do ciebie mówię – syczał przez zęby, na przemian zanurzając we mnie palce i poklepując moją gorącą już szparkę. Moje wargi zaczęły nabrzmiewać. Były coraz bardziej purpurowe, wilgotne i pobudzone. Sutki próbowały przebić się przez bieliznę. Jeden z jego palców zapędził się do mojej ciaśniejszej dziurki. Naśliniony wdarł się tam, penetrującą jej wejście, poruszał się zgrabnie w te i nazad. Oddychałam coraz głośniej i coraz szybciej, coraz intensywniej. Cipka zaczęła zaciskać się wraz z palcami w środku. Przymknęłam oczy. Błogość zaczęła rozchodzić się po moim ciele.

– Tak, lubię – nie było sensu dłużej stawiać oporu. Nogi zrobiły mi się jak z waty i byłam wprost wdzięczna, że mnie podtrzymuje. Straciłam kontrolę nad swoim ciałem. Otwarłam się na niego i dałam się prowadzić dotykowi. Jego stanowczy głos obudził we mnie szaleństwo. Zgasił mój opór i wstyd już do końca. Byłam teraz gotowa na wszystko z nim. Wiedziałam, że poprowadzi mnie tam, gdzie zawsze chciałam dojść. Pragnęłam, aby mnie posuwał na wszystkie sposoby, jakie przyjdą mu do głowy, ale on nagle mnie puścił i odsunął się. Oparł się o ścianę obok.

– Zrobisz co każę i nie będziesz protestować. Pochyl się. Ośliń swoją cipką lustro. Rozmaż swoje soki po jego tafli. Chcę to zobaczyć – pochyliłam się i spojrzałam na niego. Wbił we mnie swoje czarne i mroczne jak ziemia – oczy. Płonęły niezwykłym blaskiem. Zatracałam się w tym spojrzeniu. Ciarki przechodziły mnie całą. Byłam głodna jego arogancji.

– No już, czekam – strasznie podniecał mnie jego władczy ton. Maksymalnie wyuzdany. Nie zmuszał mnie już. Miałam to zrobić z własnej woli i zrobiłam. Powoli docisnęłam pupę do lustra. Rozłożyłam szeroko nogi i maksymalnie wypięłam pupę. Druga para długich, smukłych nóg, odzianych w cieliste, połyskujące pończochy zrobiła dokładnie to samo. Majtki opuszczone do połowy ud, wbijały się lekko w skórę. Dekolt żakietu opadł nisko, odsłaniając odziane w delikatny materiał krągłe piersi, kołyszące się teraz lekko w rytm moich ruchów. Poczułam zimno, które zaczęło wdzierać się między moje płatki. Czułam, jak dokładnie przylegają do gładkiej powierzchni i jak rozsmarowując moją wilgoć, rozpłaszczają się, tworząc symetryczne odbicie po drugiej stronie. Na lustrze powoli zaczęły się pojawiać ślady mojej lubieżności. Sytuacja zaczynała doprowadzać mnie do obłędu. Byłam już na każdy jego rozkaz.

– Bardzo dobrze. Pojętna uczennica. Odwróć się teraz przodem do lustra. Chce patrzeć na twoje soczyste pośladki. Pochyl się i zliż to, co tam nabrudziłaś – wypięłam i wyprężyłam pupę w jego stronę. Zaczęłam powoli lizać lustro. Dwa języki spotkały się na błyszczącej powierzchni, a on patrzył na to z wyraźnym zadowoleniem. Nagle poczułam inny język błądzący między moimi pośladkami. Wwiercający się we mnie i zlizujący całą wilgoć. Chciałabym czuć go wszędzie. Cudowne mrowienie rozprowadzało dreszczem przyjemność po całym moim ciele. Zdjął marynarkę i poluzował krawat. Wyraźnie było mu gorąco.

– Dobrze, widzę że się rozumiemy. – klepnął mnie siarczyście po tyłku. I kolejne uderzenia spadły na mój pulsujący tyłeczek, trafiając czasami w wychylający się z pomiędzy pośladków pączek mojej róży. Dręczące klapsy spadały na moją szparkę, jeden za drugim.

– A teraz oprzyj się o lustro, ręce wysoko nad głową. Wypnij się suczko, stój tak i czekaj, aż zechcę cię zerżnąć – tym razem kciuk powędrował do mojego wnętrza, a pozostałe palce do mojego skarbu. Zaczęłam pojękiwać. Byłam już na skraju.

– Poproś szmato, żebym ci wsadził – syknął, chwytając mnie równocześnie za włosy, mocnym i pewnym pociągnięciem. Nie sprawiającym bólu, a świadczącym jedynie o jego przewadze. Odgiął moją głowę i poczułam jak wpija się szyję. Nachalne, pospieszne pocałunki, zasysające moją skórę i zlizujące słonawy pot, oszałamiały mnie swoją intensywnością.

– Błagam, wsadź mi – jęczałam – rżnij mnie… pieprz… do utraty tchu – mówiłam omdlałym już głosem. Szybkim ruchem rozerwał guziki mojej garsonki i podniósł do góry delikatny stanik, uwalniając tym samym nabrzmiałe piersi. Rozpiął rozporek i poczułam, jak jego drąg toruje sobie drogę do mojego wnętrza. Nagle i bardzo szybko zastąpił kciuk, ciężkim i twardym do granic poskramiaczem kobiecych pragnień. Cudowny, odpowiednio długi penis zanurzyła się we mnie. Rabował i wchłaniał nim moje ciepło, łamiąc podstawy fizyki i powodując jeszcze większy gorąc. Mój jęk rozdarł powietrze w toalecie. Powracający od głuchych kafelkowych ścian, mieszające się ciche krzyki w umyśle, tylko potęgowały atmosferę satysfakcji. Śliskie i miękkie wnętrze z wdzięcznością przyjmowały kolejne pchnięcia.

– Jak ja lubię jebać takie ciasne i gorące szparki – wycharczał do mojego ucha. Jego ręka powędrowała tym razem na mój kark i mocnym uściskiem blokowała mi wszelki ruch. Druga pewnym uchwytem trzymała moje biodra. Poruszał się teraz we mnie w zawrotnym tempie, pracując biodrami jak tłok parowy. Wypięłam się do niego jeszcze bardziej, chcąc poczuć go jak najmocniej. Jego jądra obijały się o mój skarb, potęgując doznania. Moje piersi zroszone potem pulsowały w rytm gorącego tętna, a druga para towarzyszyła im w lustrze – lubisz to moja dziewczynko, wiem. Lubisz ostre rżnięcie – syczał cały czas do mojego ucha, a ja pojękiwałam w rytm jego uderzeń.

– Tak, błagam… nie przerywaj… szybciej – mamrotałam resztką sił, tracąc świadomość istnienia i tonąc w coraz większej rozkoszy.

– Dobrze ci, sunio? Hm? Tak? Chcesz więcej? Będziesz moją pieprzoną dziwką, kiedy tylko o tym pomyślę. Zawsze tak, jak ja chcę i tak ja lubię, rozumiesz suko? – cedził ciągle gardłowym głosem – będziesz moją zabawką. Zawsze zrobisz, co ci rozkażę i spełnisz każdą moją zachciankę. Będziesz mi się całkowicie oddawać. Będziesz bezgranicznie uległa i posłuszna – jego ręka z karku powędrowała do mojej szparki, dociskając ją i miętosząc. Byłam bliska szaleństwa. Rzeczywistość mieszała się z mgłą iluzji i pożądania. Nabrzmiała łechtaczka pulsowała jak tętniące źródło, czekające aby wytrysnąć – będziesz klęczeć u moich stóp i czołgać się jak zwierze, jeśli ja tak powiem.

– Tak… proszę… będę… – ledwie szeptem zdołałam wypowiedzieć – uuu… jęknęłam głośno, nie zwracając uwagi na współpracowników w biurze. Pociemniało mi w oczach. Fala rozkoszy jak wybuch wulkanu, przetoczyła się po moim ciele. Każdy jego naprężony mięsień potwierdzał moje spełnienie. Odpływałam w zapomnienie. Strużka parzącej spermy spływała po mojej nodze.

Znowu czułam że żyję, że oddycham pełną piersią, że świat kręci się z zawrotną prędkością. Znowu rozbłysły dla mnie fajerwerki emocji. Wiedziałam już, że będę od niego uzależniona. Każdego dnia w pracy będę drżała z podniecenia, siedząc przy biurku, wyczekując z utęsknieniem, aż mnie przywoła i zabawi się mną wedle swego uznania. Będę w niepewności czekać na każdy sms i tonąć w rozpaczy, kiedy będzie mnie lekceważył. Dokąd mnie to zaprowadzi?

Kuzynka Aneta

Pomimo tego, ze moja kuzynka Aneta była mężatką, wciąż zabawialiśmy się kiedy tylko się dało. A było tych okazji sporo. Zacząłem studiować i studiowałem akurat w mieście, gdzie Aneta mieszkała. Kiedy tylko wiedziałem, że jej męża nie ma w domu, a miałem okienko to zaraz szedłem do niej. Aneta otwierała mi drzwi zazwyczaj w króciutkiej spódniczce, albo w szlafroczku. Nigdy nie miała na sobie majtek. Od wydarzeń nad morzem minęło już 5 lat, a moja kuzynka nie wiele się zmieniła. Wciąż była szczupła i zgrabna. Wciąż nosiła krótko ścięte rude włosy. Może na jej buzi przybyło nieco piegów. Nasze zabawy były różne. Uprawialiśmy miłość oralną, analną i francuską. Czasem Aneta waliła mi też konia stopami.
Któregoś dnia, tez przybyłem do Anety. Otworzyła mi drzwi z uśmiechem. Miała na sobie czarną koszulkę nocną i nic więcej. Bez zbędnych słów wszedłem do jej mieszkania i zacząłem ją całować. Nasze języki zaczęły bawić się ze sobą, usta zwarły się w mocnym pocałunku. Czułęm jej dłonie na swym ciele. Dłonie które zaczęły mnie rozbierać. Ja postanowiłem zostawić ją sobie w tym skąpym i jakże podniecającym stroju. Byłem już nagi, kiedy Aneta klęknęła przede mną i wzięła mojego sterczącego z podniecenia penisa do swych ust. Widać postanowiła mnie jeszcze pobudzić, nim zaczniemy zabawiać się inaczej. Wzdychałem tylko, czując dotyk jej warg i języka na swym fallusie. Dotyk jej dłoni na mych jądrach. Wreszcie wstała i pociągnęła mnie do sypialni. Tam pierwsza weszła na łóżko i wypięła swój piękny tyłek w moją stronę.

  • Dziś możesz mnie walić tylko w tyłek – rzekła do mnie.
    Cóż, lubiłem to i nie miałem nic przeciwko. Zaraz ustawiłem się za nią, chwyciłem za biodra i wślizgnąłem się w jej druga dziurkę. Mocno byłem podniecony, dlatego też zacząłem od razu ostra zabawę. Rżnąłem moją kuzynkę w pupę. Jej pośladki odbijały się od moich bioder. Poza tym Aneta dostała ode mnie też kilka klapsów. Oboje lubiliśmy takie zabawy. Poczułem zbliżającą się falę rozkoszy. Wciąż posuwając moją kuzynkę w tyłek, doszedłem i skończyłem w niej. Po chwili leżałem obok niej, łapiąc oddech.
  • Dlaczego dziś tylko w tyłek? – zapytałem po chwili, kiedy mogłem już mówić.
  • Bo moją cipkę obiecałam dziś komu innemu – odparła.
  • Mężowi?
    Zaśmiała się.
  • Nie. Od kilku dni poza Tobą i Jarkiem posuwa mnie jeszcze mój sąsiad. I dziś on będzie miał moją cipeczkę.
    Byłem nieco zdziwiony. Nie myślałem, że Aneta ma jeszcze kogoś, jakiegoś kochanka z którym zdradzała by męża. Ale to było podniecające.
  • Opowiedz coś więcej – poprosiłem.
    Aneta popatrzyła na mnie.
  • Kilka dni temu Jarka nie było w domu. Siedziałam sama w domu. Trochę się nudziłam. Zdjęłam majteczki, dotknęłam mojej cipki i nie zaczęłam robić sobie dobrze. Już byłam blisko, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Byłam mocno wkurzono, że ktoś mi przerywa, ale cóż… Otworzyłam. To był mój sąsiad. Dozorca zostawił u niego rachunek dla mnie kilka dni wcześniej. Nie było go i przyniósł mi dopiero w ten dzień. Facet mniej-więcej w moim wieku. Szatyn. Przystojny, nieźle zbudowany. Wcześniej jakoś nie zwróciłam na niego uwagi. Zaprosiłam go do środka. Cóż, nie odmówił. Zrobiłam mu herbatę, usiadłam naprzeciwko i bezczelnie założyłam nogę na nogę. Ależ się patrzył! Wreszcie zapytałam wprost czy chce mnie przelecieć. Zapytał tylko czy aby mój mąż się nie dowie, a gdy się upewnił, że wszystko będzie ok., zaraz niemal rzucił się na mnie. Dziś obiecałam, że będzie mógł rżnąć moją cipkę ile wlezie.
    Przez chwilę milczeliśmy. Byłem mocno podniecony, wyobrażaniem sobie, jak Anetę posuwa jeszcze jakiś inny facet. Jak spuszcza się w nią. Zaraz znów dostałem wzwodu. Aneta uśmiechnęła się i stwierdziła, że nie mogę tak wrócić na uczelnię. Ujęła mego kutasa między swoje stópki i zaczęła nimi poruszać w górę i w dół. Coraz szybciej i szybciej. Aż wreszcie nie wytrzymałem i moje nasienie znalazło się na jej nóżkach.
    Po chwili rozległo się pukanie do drzwi.
  • Idź do pokoju – rzuciła do mnie Aneta – możesz podglądać – mrugnęła jeszcze do mnie.
    Zrobiłem tak jak prosiła. Kiedy ona wpuszczała gościa, ja czekałem w pokoju obok. Słyszałem powitanie, pocałunek, trochę śmiechu. Później przez chwilę była cisza. A później zaczęły się jęki i wzdychania. Cichutko podszedłem do drzwi sypialni. Zobaczyłem scenę podobną jak niegdyś na plaży. Aneta leżała na plecach, a na niej jakiś facet. Oboje byli nadzy. Ów sąsiad posuwał moją kuzynkę w klasycznej pozycji. Ona z rozłożonymi nogami, chętnie go przyjmowała. Ich ruchy były zgrane, podobnie jak i oddechy. Przyspieszali tempa. Cóż, nie mogłem się powstrzymać, aby samemu sobie nie walić konia przy tym widoku. Kochanek mojej kuzynki po pewnym czasie doszedł. Widziałem jak jego mięśnie się napinają, słyszałem jak wzdycha szczytując i kończąc w niej. Później opadł na nią. Poszedłem cicho do łazienki i też doszedłem. Kiedy nieco się obmyłem skierowałem się do wyjścia. Zajrzałem do sypialni. Aneta właśnie obciągała sąsiadowi. On trzymał ją za włosy a ona poruszała głową i ssała jego penisa, który był całkiem spory. Chyba nawet nieco większy od mojego. Uśmiechnąłem się tylko pod nosem i wyszedłem.
    Kilka dni później, siedziałem na wykładzie, kiedy przyszedł do mnie sms.
    „Dasz radę dziś do mnie przyjść?”
    Autorką tej wiadomości była oczywiście Aneta.
    „Tak” – odpisałem – Ale dopiero za godzinę, po wykładzie”
    „Ok. To nie krępuj się. Wejdź bez pukania i dołącz do nas. Mam ochotę na trójkąt z wami. ”
    Oj, to była długa i męcząca godzina. Rwałem się do wyjścia. Nie mogłem usiedzieć na wykładzie, mimo, że profesor prowadził go całkiem ciekawie. Pierwszy wyszedłem z sali i zaraz do Anety poszedłem. Tak jak mówiła – nie pukałem tylko wszedłem do jej mieszkania. Jęki dobiegające z sypialni jeszcze bardziej mnie podnieciły. Wszedłem tam. Czarnowłosy sąsiad Anety najwyraźniej był uprzedzony chyba o tym, że się zjawię, bo nie przejął się zupełnie moim wejściem do sypialni. Właśnie posuwał Anetkę od tyłu. Prawdopodobnie prosto w tyłek. Aneta, będąc w tej chwili na czworaka, oblizała wargi na mój widok i jęknęła.
  • Rozbieraj się.
    Posłusznie spełniłem polecenie. Po chwili byłem nagi i zbliżyłem się do mojej kuzynki. A ona zaraz wzięła mojego kutasa do ręki, poruszyła kilka razy ręką i po chwili mój członek już gościł w jej ustach. Ssała go, podczas, gdy jej partner dalej pieprzył ją w tyłek. Doszliśmy z nim niemal równo. On spuścił się Anecie na pośladki, a ja na twarz…
    Po chwili przerwy Aneta podniosła się.
  • No panowie, poużywaliście sobie. Teraz na mnie kolej. Chce poczuć Was obu w sobie.
    Wiedziała co robi. Pobudziła nasze kutasy rękoma i ustami, a gdy zesztywniały – nabiła się na mojego członka. Wypięła pupę i po chwili sąsiad też w nią wszedł. Aneta wydała z siebie krzyk zadowolenia. Jeszcze bardziej przywarła do mego ciała. Czułem na torsie jej sztywne sutki, czułem też członka tego drugiego gościa, przez „ściankę” oddzielającą obie szparki mojej kuzynki. Zaczęliśmy spokojnie, aby zgrać nasze ruchy. Nawet nieźle nam szło, toteż zaczęliśmy przyspieszać. Wreszcie zaczęliśmy pieprzyć Anetkę. Nie wytrzymała. Wbiła we mnie paznokcie i krzyknęła, szczytując. Ale my nie przerwaliśmy rżnięcia. Przyznam, było mi bardzo dobrze. Temu na górze widać też. Pieprzyliśmy tak moją kuzynkę, aż nie osiągnęła drugiego orgazmu. Po chwili sąsiad też doszedł i spuścił się w tyłek Anety. Kiedy zszedł z niej, wtedy i ja nie wytrzymałem i wypełniłem moją kuzynkę…
    Jeszcze kilka razy bzykaliśmy Anetę we dwóch. Dobrze, że jej mąż nic o tym nie wie. Studia już za mną. Czasem jeszcze zdarzy mi się zabawa z moją kuzynką. Niestety, coraz rzadziej…

Współlokatorka

W pokoju jedyną rzeczą która oświetlała pomieszczenie był telewizor. Leżał wygodnie rozłożony na kanapie i grał na konsoli. Odmóżdżał się jak zawsze po pracy. Co jakiś czas przeklinał gdy mu coś nie wychodziło. Skupiony patrzył w ekran dużej plazmy. Od mógł grać sobie do późna. Był sam w mieszkaniu, jego współlokatorka wyjechała na jakieś szkolenia. Cieszył się z tego odpoczynku od niej, zawsze traktowała go jak śmiecia. Nie mógł się wyprowadzić bo obiecał jej matce że będzie mieszkać z jej ukochaną Nadią. Czuł się wdzięczny jej matce że okazała mu tyle serca. Często zastanawiał się jak może się jej odwdzięczyć za wszystko. Jego współlokatorka była dla niego okropna mimo tego że starał się być jak najprzyjemniejszym człowiekiem do współżycia. Za każdym razem znajdowała powód aby się do czegoś przyczepić, żeby zrobić mu coś na złość.
Paweł często spoglądał na nią, była bardzo atrakcyjna ale wiedział że go nie znosi więc nawet nie próbował się do nie zbliżać. Właśnie kończył kolejnego przeciwnika kiedy usłyszał szczęk zamka. Odruchowo zaczął w pośpiechu wyłączać wszystko. Do salonu, gdzie właśnie znajdował się Paweł wpadła Nadia. Popatrzyła na niego gniewnie, miała czerwone, przepite oczy. Spojrzał na nią i uciekł wzrokiem wręcz przerażony.
-Cześć…-rzucił nieśmiało i powoli idąc w jej stronę dodał-Ja właśnie szedłem spać….przepraszam…-dodał zatrzymując się przed nią.
-Znów grałeś w te debilne gry?-zaczęła z pogardą i dodała-Zajął byś się lepiej czymś pożytecznym…-stała dalej w futrynie nie dając mu przejść.-Jesteś żałosny….
-Tak wiem…-rzucił aby dała mu spokój i dodał.-Mogę…iść spać?-spojrzał w jej oczy błagalnie.
-Dlaczego moja matka lubi takie gówno jak Ty…-rzuciła nienawistnie i dodała.-Zamiast Ciebie wolałabym mieć tu psa…byłby bardziej rozumny….-widział w jej oczach satysfakcję.
-Tak wiem jestem do niczego…mogę iść?-spytał błagalnie chcąc to zakończyć już.-Ja muszę rano wstać….
-Wiesz co? Jak jutro pójdziesz do pracy to nie musisz wracać…-rzuciła sucho i dodała.-Przynajmniej pozbędę się jednego beznadziejnego problemu….-odwróciła się po czym poszła do swojego pokoju czując satysfakcję.
Paweł bez słowa już udał się do swojej sypialni, rozebrał się i położył cichutko. Patrzył w sufit przez długi czas zastanawiając się czemu wróciła pijana. Padł nawet nie wiedząc właściwie kiedy.
Rano obudził go jego telefon, wstał od razu i go wyłączył. Nie chciał aby Nadia się obudziła i wściekła niepotrzebnie na niego. Ubrał się w pośpiechu po czym poszedł do kuchni zrobić śniadanie. Gdy zrobił sobie kanapki, spakował się do pracy i wymknął z mieszkania.
Nadia gdy tylko wstała, zaczęła sprzątać swój pokój. Zastanawiała się cały czas jak pozbyć się Pawła. Wiedziała że to musiałaby być jego decyzja lub jej matka musiałaby go znienawidzić. To pierwsze uznała że byłoby łatwiejsze do wykonania. Wystarczyłoby zrobić coś czego by nie zniósł. Postanowiła zrobić mu na złość. Weszła do jego pokoju i rozejrzała się po nim. Panował w nim porządek, zaczęła wyrzucać wszystkie ubrania z szafek. Gdy już były puste, zaczęła zrzucać wszystko z półek. Na koniec, rozrzuciła wszystkie jego pościele i wyszła z pokoju jak gdyby nigdy nic.
Po kilku godzinach wrócił Paweł, był wykończony po pracy. Kiedy otworzył drzwi do swojego pokoju, stanął jak wryty. Nie miał siły nawet się rozgniewać, bez silnie zaczął tylko sprzątać. Powoli składał wszystko na nowo, zajęło mu to ponad dwie godziny. Zamknął drzwi na klucz i położył się na łóżku po czym od razu przysnął.
Obudziło go walenie do drzwi jego pokoju, wściekła Nadia dobijała się do niego. Zmęczony otworzył jej i spojrzał w oczy zaspany. Patrzyła w jego oczy wściekła.
-Czemu zamknąłeś te pieprzone drzwi?!-wrzasnęła gniewnie i popchnęła go.-Nienawidzę Cię! Szczerze chciałabym abyś zdechł!-popychała go co chwilę wściekła-Mogłeś zamarznąć pod tymi pierdolonymi drzwiami! Ale nie musiałeś przeżyć i zatruć mi życie!-spoliczkowała go rozgniewana.
Opuścił głowę i stał w milczeniu. Nie mówił nic, było mu bardzo przykro po jej słowach. Spojrzał w jej oczy po chwili jakby poszukiwał czegoś. Być może szukał choć odrobiny uczuć. Miał nadzieję że Nadia za chwilę się opanuje i go przeprosi, że może jednak będzie żałować swoich słów.
-Przepraszam….-rzekł cicho i opuścił wzrok.-Ja…nie wiedziałem że…aż tak…-westchnął cichutko i opuścił wzrok.-Spakuję się…-dodał i spojrzał w jej oczy.
Odwrócił się i sięgnął pod łóżko po swoje torby i walizki. Powoli zaczął się pakować na jej oczach. Patrzyła na niego bez słowa i stała tylko. Wkładał po kolei rzeczy, nie rozumiała czemu ją to rozwścieczyło jeszcze bardziej.
-Przestań!-wrzasnęła i chwyciła go za rękę mocno, spojrzała na niego gniewnie.
Wyrwał bez słowa rękę i spojrzał na nią obojętnie. Pakował się dalej dokładnie układając rzeczy.
-Nie skończyłam jeszcze z Tobą!-wykrzyczała rozgniewana i kopnęła z całej siły walizkę.-Ty beznadziejny fiucie…-dodała sucho i chwyciła mocno walizkę po czym nią uderzyła go.
Paweł upadł na podłogę i patrzył na nią przerażony, nie wiedział jak się zachować. Patrzyła mu w oczy wściekła, miała właśnie uderzyć ponownie kiedy ktoś zapukał do drzwi. Odsunął się lekko i wstał na równe nogi.
-To do mnie….-szepnął i dodał-błagam Cię…nie zrób nic…co…-patrzył oczyma szczeniaka i dodał-w zamian obiecuję że zniknę z Twojego życia…
-Jasne…-powiedziała spokojnie i uśmiechnęła się dziwnie.-Pójdę do siebie…-dodała i wyszła do swojego pokoju.
Poszedł otworzyć drzwi, stała w nich jego koleżanka z pracy z którą się umówił na kawę. Zaprosił ją do środka, siedzieli we dwoje w kuchni i rozmawiali. Nagle wpadła tam Nadia, spojrzała na Pawła i na nią.
-Kim jest ta ździra?!-wrzasnęła wściekła i dodała ostrym tonem.-Co nie spodziewałeś się że wrócę szybciej?! Nie ma mnie parę dni a Ty już zapraszasz jakieś szmaty?! Ty niewierny chuju!-krzyczała w szale.
-Nadia….co Ty….?-spytał z niedowierzaniem i spojrzał z upokorzeniem na koleżankę.-Ja przepraszam….
-Dupek…-rzuciła jego koleżanka po czym wstała i podeszła do niego, spoliczkowała go mocno.-Nie wiem na co liczyłeś?! Pójdę już…-rzuciła na koniec po czym wybiegła, trzaskając drzwiami za sobą.
Siedział bez słowa patrząc z niedowierzaniem na Nadię. Nie wiedział co powiedzieć, co zrobić. Zatkało go, jego oczy wbite były w zadowoloną twarz współlokatorki. Zamknął oczy na chwile i wstał z krzesła.
-Dlaczego mi to zrobiłaś?! Przecież obiecałem Ci że się wyniosę…czego Ty chcesz ode mnie?!-wrzeszczał z bezsilności.
-Zrobiłam to o co mi chodziło…-rzuciła sucho i spojrzała mu w oczy z uśmiechem.-A teraz wypieprzaj do swojego pokoju i rozpakuj te pieprzone rzeczy….zostaniesz tu rozumiesz?!
-Nie zostanę z psycholką! Nie wiem w kogo taka jesteś! Twoja mama jest najlepszą osobą jaką w życiu spotkałem! A Ty?! Nikt mnie nigdy tak nie traktował!-wrzasnął rozwścieczony po czym wyszedł z kuchni i wrócił do pakowania się.
Jego współlokatorka stała dalej gapiąc się w ścianę. Ruszyła do jego pokoju, wpadła do niego i spojrzała na Pawła. Przyglądała mu się, kiedy tak zbierał swoje rzeczy.
-Czego znów ode mnie chcesz?!-rzucił wściekły i wyprostował się patrząc na nią.
Podeszła do niego spokojnie i patrząc mu w oczy, uśmiechnęła się łagodnie. Sprawiło to że jej współlokator się odsunął odruchowo. Patrzyła mu w oczy spokojnie i uśmiechnęła się lekko.
-Dlaczego się nigdy nie stawiałeś dopiero dziś?-spytała spokojnie i patrzyła mu w oczy.
-Bo dzięki Twojej mamie nie zdechłem…tak jak byś sobie tego życzyła…wiesz co to wdzięczność?-spytał cicho i odsunął się.-Pozwól mi się spakować…dam Ci spokój.
Podeszła bliżej i patrząc mu głęboko w oczy, stanęła na palcach po czym go pocałowała czule w usta. Objęła jego kark i gładziła go delikatnie, zapominając się coraz bardziej.
-Co Ty robisz?-spytał zmieszany lekko odsuwając się od niej.
Spoliczkowała go lekko w odpowiedzi, spojrzał w jej oczy i odwrócił głowę od niej. Stał bez słowa i starał się ją ignorować. Przyglądała się mu chwilę, po czym zaczęła delikatnie całować jego szyję. Znów próbował zachować dystans, ale tym razem chwyciła go za twarz i wbiła w nią paznokcie. Pocałowała go namiętnie i wcisnęła mu w usta swój język. Odepchnął ją od razu zdenerwowany.
-Jesteś nienormalna!-wrzasnął i miał coś dodać kiedy go spoliczkowała po raz kolejny.
Wpadł w szał odruchowo zamachnął się aby jej oddać, sam nie wiedział czemu nie wytrzymał. Nadia nagle z całej siły kopnęła go w krocze, zrobiła to z taką siłą że jęknął z bólu i upadł na podłogę. Wił się z bólu, Nadia nie czekała długo, chwyciła pasek od spodni który wisiał na krześle i zacisnęła mu go na szyi. Ciągnęła go w stronę łóżka, z ogromnym bólem podążał za nią. Wciągnęła go tak na łóżko i odciągnęła mocno jego ręce do tyłu. Związała je mocno szalikiem jego ulubionego klubu piłkarskiego. Paweł podkulił nogi do góry, cały czas czuł ten ból. Patrzył przerażony na Nadię, czuł że jeszcze nie skończyła.
-Odwiąż mnie…-jęknął błagalnie, wijąc się na łóżku z bólu.-Proszę…
-Zamknij się…-warknęła sucho i patrząc w jego oczy bez znaku emocji na twarzy.
Pociągnęła go za nogi aby je wyprostował, zrobił to posłusznie mimo bólu. Bez słowa jakby była w transie zaczęła rozpinać jego pasek od spodni. Zajęła się także guzikiem i rozporkiem. Ściągnęła z niego spodnie i stała chwilę przyglądając się jego ciału. Zawstydzony współlokator Nadii patrzył w bok, czując ogromny wstyd. Wsunęła się delikatnie na niego i przysiadła delikatnie pośladkami na jego członku.
-Patrz mi w oczy…-rzuciła sucho i chwyciła go za twarz odwracając ją do siebie.-Zrób coś co mnie wkurwi…a rozpieprzę Ci te jaja…jasne?!-warknęła ostrym tonem.
-Tak…-rzucił potulnie czując jak Nadia zaczyna ocierać delikatnie pośladkami o jego penisa.
Zamknęła delikatnie oczy i zaczęła po nim jeździć pośladkami. Oparła dłonie na jego klatce i wbijała co chwilę paznokcie w jego ciało. Leżał w bezruchu, czując jak mimowolnie jego członek rośnie i twardnieje. Próbował z tym walczyć, ale nie miał szans ze swoją naturą. Pozwalał jej na to bez słowa.
Gdy tylko Nadia poczuła że Pawła „sprzęt” jest gotowy do użytku, zeszła z niego i rozebrała się do naga. Zsunęła jego bokserki i patrzyła z lekkim uśmiechem.
-Gdzie masz gumki?-rzuciła jak gdyby nigdy nic i zaczęła przeszukiwać jego rzeczy.
-Biurko…-rzucił odruchowo i zaczerwienił się jak mały chłopiec.-W szufladzie…
Nie musiała długo szukać, leżały na samej górze zapełnionej gratami szuflady. Otworzyła od razu opakowanie i wyciągnęła prezerwatywę. Naciągnęła ją spokojnie na jego członka po czym od razu spragniona wspięła się na Pawła i nakierowała jego członka na swoją wilgotną z podniecenia szarkę. Zaczęła powoli go ujeżdżać, stopniowo przyspieszając. Patrzyła mu w oczy z góry i coraz mocniej dosiadała jego kutasa. Coraz częściej z jej ust wyrywały się krótkie powstrzymywane jęki. Wbijała się coraz mocniej w jego klatkę. Zjechała dłońmi na dół i wsunęła je pod koszulkę. Jechała powoli rączkami w górę odsłaniając jego ciało. Czuła jego ciepło, był wręcz gorący z podniecenia i wstydu. Gapił się na jej skaczące w rytm bioder piersi. Czuł coraz większą rozkosz. Oparła się jeszcze mocniej o jego klatkę i zaczęła jeszcze mocniej się nabijać na jego twardego jak skała fiuta. Jęczała coraz głośniej, nie hamowała się. Paweł mimowolnie zaczął nabijać ją na siebie biodrami. Oboje byli coraz bliżej końca. Po kilku chwilach pełnych rozkoszy Paweł wystrzelił mocno kilka razy. Na jego współlokatorkę podziałało to od razu, przeżywała swój orgazm wyjąc na całe mieszkanie. W końcu opadła na niego wykończona, dyszała na jego klatkę. Spoglądał na nią nieśmiało.
Kiedy doszła już do siebie, powoli zsunęła się z niego. Zaczęła się ubierać, bezceremonialnie. Podeszła do niego i patrzyła z obrzydzeniem.
-Rozwiążesz mnie?-spytał cicho i opuścił wzrok czując jej spojrzenie.-Proszę…chcę…się ubrać.
-Zamknij się!-wrzasnęła i uderzyła go płaską dłonią w jądra przez co skulił się mocno.-Słuchaj śmieciu…jeśli ktokolwiek dowie się o tym co tu się stało, to Cię zabiję jak psa…-warknęła ostrym tonem patrząc w jego pełne strachu oczy.
-Ja nie powiem…błagam….-spojrzał na swoje uwięzione ręce, kuląc się mocno.-Rozwiąż mnie.
Bez słowa uwolniła jego ręce. Skulił się jeszcze mocniej z nadzieją że będzie mniej bolało. Spojrzał na nią bojąc się jej reakcji. Lekko odsunął się tylko i wił się z bólu dalej bez słowa. Nadia uciekła do swojego pokoju aby pomyśleć. Położyła się w swoim łóżku i gapiła w sufit.

Nowe doznania mężatki

Viola czekała na niego tak jak sobie zażyczył, czarne mini ledwie zakrywało zgrabny tyłek, delikatne pończochy i wysokie szpile podkreślały kobiecą figurę a wyraźny makijaż i mocno napięta na jej piersiach bluzka podkreślała jej kurewski wygląd. Brak majtek potęgował jej przekonanie że w tym momencie nie jest już tylko kochającą żoną i matką lecz dziwką dla kogoś innego.
Zapukał do drzwi. Słyszał zbliżający się stukot obcasów. Wszedł trzymając w ręku dużą czarną torbę. Widok pięknej kobiety i zapach perfum podziałał na niego natychmiast. Rzucił się na nią jak zwierz, przywarł do ściany i stanowczym ruchem zadarł spódniczkę. Wgryzł się w jej szyję a dłonią powędrował między jej uda. Była mokra i gorąca. Jej długie oczekiwanie w tej chwili zaczęło szukać ujścia. Nie przerywając gryzienia i całowania miętosił jedną ręką pierś jednocześnie wkładając jeden, dwa a potem trzy palce do pochwy. Palcował ją tak mocno, że mlaski rozchodziły się po całym domu. Przygotowywał ją dla siebie. Wysuną z niej dłoń, a ona zlizała z jego palców swoją maź. Brała każdy palec osobno do ust i ssała patrząc mu głęboko w oczy.
Cofną się o metr jakby chciał uwiecznić ten widok w swej pamięci. Stała w lekkim rozkroku oparta o ścianę, zadarta spódniczka odkryła jej gołą i łysą cipkę. Z rozpiętej bluzki wystawał twardy sutek. Jej szklany wzrok i lekko otwarte usta mówiły wszystko.
-Głaszcz się – stanowczo powiedział, po czym zaczął się rozbierać. Viola dotknęła cipki i dopiero teraz poczuła jak bardzo jest mokra. Masowała ją najpierw delikatnie a potem coraz bardziej intensywnie. Czuła, że za chwilę osiągnie orgazm, zwolniła. Robert zdjął koszulę i zsuną spodnie. Stał przed nią z samych bokserkach. Zobaczyła zarys jego pały. Nie pragnęła w tej chwili niczego innego. Przestała się dotykać a czający się orgazm łaskotał jej wnętrze brzucha. Mężczyzna pociągną bokserki w dół i oczom Violi ukazał się już podniecony, wielki penis. Podszedł do niej tak blisko że poczuła go pod sobą na cipce i odbycie.
-Jestem twoja Robert, zerżnij mnie- wysyczała po czym wypięła cipę jeszcze bardziej do przodu. Robert podniósł jej nogę do góry, chwilę szukał miejsca między jej płatkami i jednym mocnym ruchem wbił się w nią cały. W bezruchu słuchał, jak Viola sapie przyzwyczajając się do tego olbrzyma. Wysuną go prawie całego i znowu szybkim ruchem wbił go po same jaja. Jego ruchy zaczęły nabierać tempa. Był jak dziki ogier. Oboje jęczeli z podniecenia. –Nie przerywaj kochanie- krzyknęła i jeszcze wyżej zadarła nogę. Orgazm przyszedł natychmiast, lała gryząc mu kark i drapiąc plecy. Był tak mocny że niemal omdlała. Robert nieprzerwanie rżną ją jak w jakimś transie. Nie musiała długo czekać na drugą falę rozkoszy, dochodzili razem. Czuła jak strugi spermy wystrzeliwują z jego pały zalewając najgłębsze zakamarki jej pochwy. Jego podniecenie nie malało i dalej wbijał się bardzo głęboko. Sperma zaczęła spływać po udach. Cieknąc po jądrach kapała na podłogę tworząc kałużę seksu. W końcu na wpół zwiotczały ogon wyślizną się z nabrzmiałej cipy i stojąc przytuleni dochodzili do siebie.
-Potrzebowałam tego- wyszeptała przygryzając mu lekko ucho… -to ja potrzebuję Ciebie-odpowiedział- nieustannie myślę o Tobie od naszego pierwszego spotkania, Twój smak prześladował mnie tygodniami… chcę Cię znowu poczuć…- mruczał rozpinając jej bluzkę. Całował namiętnie ramiona. Rozpiął stanik i uwolnił piersi. Gryzł je i ściskał. Viola znowu czuła pożądanie. Zsunął z niej spódniczkę. Miała na sobie tylko szpilki, pas i pończochy. Pot odbijał na ścianie jej wspaniałe kształty.
-Zaprowadź mnie do Twej sypialni- biorąc czarną torbę szedł za nią, pokonując schody jej kształtna pupa zalotnie huśtała się przed jego oczyma. W pomieszczeniu panował półmrok, blask świec pocięty był cieniami starych drewnianych legarów, wielkie łoże pokryte czerwoną tkaniną zapraszało z centralnego punktu.
-Viola, czy możesz mi zaufać?- zapytał bardzo powoli otwierając zamek tajemniczej torby. Jego słowa wzbudzały jakąś grozę. Poczuła się nagle sama, z człowiekiem, o którym nic nie wie. Milczała licząc na… nie mogła na nic liczyć.
-Czy zaufasz mi bezgranicznie???- tym razem jego pytanie zabrzmiało jeszcze groźniej.
-Ufam Ci Robert… -wyszeptała stojąc nadal tyłem do niego. Nagle poczuła jego bliskość za sobą.
-Ufam Ci Panie. . – sykną do ucha i założył jej czarną maskę na oczy. –Nie ruszaj się suko-szepną do drugiego ucha a jakiś metaliczny dźwięk sparaliżował jej wszystkie mięśnie.
-Złap się za tyłek!- posłusznie wykonała jego polecenie i nagle poczuła zimny metal na nadgarstkach. Została skuta kajdankami. Słyszała teraz bicie własnego serca. Robert manipulował coś przy jej dłoniach. Zaczął oplatać jej ramiona od łokci w dół gładką liną, zwoje były proste i mocne, każdy zakończony profesjonalnym supłem. Przy samych nadgarstkach było ostatnie wiązanie, najmocniejsze, najbardziej odczuwalne. Przerzucił linę przez belkę pod sufitem i mocno pociągnął. Poczuła szarpnięcie ku górze, musiała się pochylić. Krzyknęła z przerażenia.
-Milcz suko! –usłyszała, po czym rozległ się trzask wymierzonego klapsa w jej wypięty tyłek.
-Nie Robert…- następny klaps nadszedł błyskawicznie –Nie Panie!!- stanowczym tonem zaznaczył, w jaki sposób ma się do niego zwracać.
Wyciągną z torby teleskopowy drążek z dwiema obręczami, uklęknął za nią i przytwierdził drążek wokół kostek u stóp. Rozciągnął tak że stała teraz okrakiem nadal pochylona do przodu. Stanął przed nią i się przyglądał. Jego pierwsze dzieło było prawie gotowe. Brakowało tylko ostatniego szlifu.
Następną rzeczą jaką wyciągnął z torby był skórzany bat. Trzydziestocentymetrowy drążek obszyty skórą i zakończony wieloma długimi rzemieniami budził respekt. Z drugiej strony zakończony był lateksową imitacją penisa. Zrobił nim kilka okrężnych ruchów przy głowie Violi tak aby dokładnie usłyszała jego gwizd.
Co to jest???- zapytała słysząc dźwięk. Nie odpowiedział. Poczuła wolno głaszczące rzemienie na plecach, które przyjemnie łaskotały robiąc okrężne ruchy od karku po pośladki. Jej ciało obsypane było dreszczami. Mimo niewygodnej pozycji poczuła błogość. Twarda rękojeść bata nagle zaczęła ocierać się między jej pośladkami a potem niżej. Tarł nią cipkę jakby chciał nabalsamować rękojeść jej sokami. Czuła jak grube szycia skóry drażnią jej łechtaczkę. Podniecenie wzrastało nieustannie.
-Zliż to dziwko- powiedział, podsuwając narzędzie do ust. Wykonywała grzecznie jego polecenie. Zapach surowej skóry pomieszany z zapachem jej soków i spermy tworzył ciekawą woń. Robert przyglądał się z jakim zapałem suka wykonuje polecenie. Jego dyndający członek znowu powoli się budził. Oddalił się od niej i mocnym zamachem wymierzył pierwszą chłostę. Gwizd rzemieni zakończony był trzaskiem i głośnym krzykiem Violi. Jej tyłek zadrżał i niemal natychmiast pojawiło się kilka poprzecznych różowawych kresek. Po kilku sekundach padł następny i następny trzask. Za każdym razem huj Roberta robił się coraz większy. Jęk Violi był mieszanką bólu i rozkoszy. Takiego uczucia strachu i bólu nigdy wcześnie nie doznała. Wiedziała, że nic poza łaską swego pana nie może jej z tego uwolnić. To wszystko powodowało, że cały świat zaczął jej wirować, była jak w transie. Podniecenie muskało ją od związanych nadgarstków po same szeroko rozstawione nogi. Jej pan stanął tuż za nią. Twardy penis ocierał się powoli o uda i cipkę. Jej wargi zrobiły się nabrzmiałe i sprężyste, pokrywały się sokami. Suka była gotowa do kopulacji lecz Robert nie miał jeszcze zamiaru dawać jej rozkoszy. Trzymał ją za biodra i cały czas tarł. Viola zaczęła wypinać i wykręcać dupę z nadzieją że pochłonie tym jego męskość. Pragnęła wypełnienia. Błagała aby w nią wszedł ale Robert męczył ją tym niedosytem. Bawił się jej żądzą.
Wyciągną z torby aparat, umieścił na statywie i zwolnił przesłonę.
-Co Ty robisz?. . nie… proszę… żadnych zdjęć- w jej głosie było słychać przerażenie. W tym momencie Robert znowu wymierzył jej kilka chłost. Tym razem bił ją po tyłku i piersiach na przemian. Jej sutki kamieniały odbierając piekące strzały.
-Zasługujesz na karę kurwo- mówił podnieconym głosem i włożył jej rękojeść bata do ust a po chwili mokrą od śliny końcówkę przytkną do odbytu.
-Nie Panie, tylko nie to, zlituj się…- szarpała się, Robert jeszcze mocniej podciągną linę tak, że stała teraz na palcach z jeszcze bardziej wypiętym tyłkiem. Drążek przy kostkach bezlitośnie rozwierał szeroko jej uda.
-To moja litość- odpowiedział, poczym uklęknął za nią, złapał za gorące od chłosty pośladki i mocno rozwarł. Przeciągnął językiem po odbycie, lizał go jak pies sukę, pluł i ponownie lizał. Podniecał ją. Nie stawiała oporu, wręcz przeciwnie, wypinała dupę tak że miał wspaniały dostęp. Przyklejony do jej dziurki tarmosił cyce, gniótł i naciągał słuchając jak jęczy. Samowyzwalacz aparatu co chwilę pstrykał zdjęcie. Ból, zmęczenie, dźwięk aparatu, mocne dłonie na jej piersiach i cudowny język Roberta w tyłku doprowadził do orgazmu jakiego jeszcze nie miała. Piszczała trzepiąc głową na wszystkie strony, opaska z jej oczu opadła na podłogę. Jej ciało zalane było potem. Spojrzała pod siebie. Zobaczyła swe piersi, pokryte były pajęczyną czerwonych, wypukłych kresek. Ich tłem był trójkąt drążka i rozwartych ud. Wszędzie były ślady pejcza. W tym transie nawet nie czuła że jej uda też ucierpiały. Podarte od chłosty pończochy ledwie wisiały na pasie. Pierwszy raz pomyślała o swoim mężu. Co mu powie? Jak się wytłumaczy z swojego zranionego ciała? Czy zdoła ukryć ten malunek, dzieło swojego Pana, który również rozpanoszył się w jej duszy. Wciąż za nią klęczał i delikatnie całował krocze. Wzrokiem wiodła po jego torsie. Był mokry, zorientowała się że posikała go przy tym niebiańskim orgazmie. Patrzyła na jego kutasa. Sterczał jakby czekając na pokrycie. –Bosko…!!- jęknęła. Robert wstając wziął do ręki bat i znowu przyłożył końcówkę do mokrego odbytu. Lekko ale stanowczo napierał a rękojeść powoli wsuwała się w dupę. Viola tym razem nie stawiała oporu tylko wydawała gardłowe jęki. Wsadził połowę drążka i tak zostawił. Przestawił statyw w ten sposób aby ująć jej cały profil. Jego dzieło było gotowe do uwiecznienia. Samowyzwalacz zaczął cykać. Jej twarz była w rumieńcach, seksowne usta jeszcze bardziej nabrzmiałe od niewygodnej pozycji. Wzrok miała mętny, zakochany w tej chwili. Napięte od stania na palcach uda i łydki wyglądały jak piękna rzeźba. Z mocno wypiętego tyłka wystawał czarny ogon zakończony rzemieniami. Robił zdjęcia z wielką dokładnością. Delektował się tym co stworzył.

Poluzował linę na belce. Stopy oparły się na podłodze i Viola powoli uniosła swe ciało do pionu. Kręciło jej się w głowie. Szum w uszach wypełniał ciszę. Musiał ją przytrzymywać. Wyciągną powoli bat z tyłka. Odchyliła głowę do tyłu i rozwarła usta. Była taka seksowna. Ich usta się spotkały. Całowali się namiętnie. Ich języki splatały się w jedną całość.
-Robert, nie chcę aby to się kończyło…. – wyszeptała przygryzając jego wargi. –Nie uwalniaj mnie, jestem Twoja… Chcę jeszcze…
Rozwiązał ramiona lecz drążek na kostkach zostawił. Przeniósł ją na rękach do łóżka, w którym jeszcze rano piła kawę z mężem. Położył na plecach. Sam usadowił się między jej nogami i delikatnie całował cipkę. Bawił się nią, chwytał wargi i rozciągał tak mocno, że najbardziej erogenne części stawały się widoczne. Szorstkim jęzorem wwiercał się do środka, ssał i lizał. Dogadzał jej oralnie. Palcami wbijał się coraz głębiej doprowadzając do kilku orgazmów. Była zakochana w tym co z nią czyni, mógł teraz robić najśmielsze rzeczy a ona kochałaby go za to. Zawładnął nad nią kompletnie, jej ciało, dusza i umysł było jego własnością.
Nastawił aparat w kierunku łóżka który nieustannie co 30 sekund robił zdjęcie. Przy okazji znowu sięgnął do torby. Wyciągnął skórzaną obrożę z nabitymi, ostrymi ćwiekami. Założył jej na szyję i odwrócił na brzuch. Przy każdym ruchu Viola wydawała jęki, chciała być wykorzystywana, poddała się jego władzy. Robert zrobił supeł na nodze łoża, w wyrafinowaną pętlę włożył jej nadgarstek, przeciągnął linę przez oczko w obroży i drugi nadgarstek uwięził po drugiej stronie łóżka. Leżała teraz ukrzyżowana. Kilka zdjęć uwieczniło tę pozę. Złapał za biodra i wysoko dźwignął. Z głową przy samym materacu, klęcząca z wypiętym tyłkiem wyglądała zniewalająco. Złapał za drążek u nóg i mocno uniósł tak że łydki szczelnie przywierały do tyłu ud. W ten sposób resztą liny obwiązywał jej nogi. Patrzył na jej lśniące ciało, gładził plecy i ściskał pośladki. Jego penis znowu robił się gruby i twardy. Pożądał ją teraz bardzo. Wcisnął ogromnego gnata w mokrą cipę. Kopulował jak szalony powodując jej następny orgazm. Wyciągnął go i przytknął do jej odbytu. Napierał mocno lecz jego wielki żołądź nie mógł się wbić. Viola krzyczała i błagała aby tego nie robił. Był opętany i napalony na jej dupę. Sięgnął ostatni raz do torby. Wyciągnął knebel z czerwoną gumową kulką. Jego ruchy były teraz szybkie i zdecydowane. Złapał Violę za włosy i mocno szarpnął. Krzyczała. Włożył jej kulę w usta i mocno zaciągnął paski z tyłu głowy. Była teraz związana, zakneblowana, w dogodnej pozycji do gwałtu analnego. Mogła oddychać teraz tylko nosem a oddech jej był głośny i pełen przerażenia.
Robert klękną przy jej tyłku, jego sztywny kutas wypełnił pochwę, która mlaskając zostawiała na nim klejący śluz. Przyłożył huja znowu do jej odbytu, ale tym razem napierał dużo mocniej. Żołądź powoli wchodził do dupy. Viola wyła przez nos. Zalana łzami z całych sił gryzła gumową kulę. Czuła jak skóra wokół tyłka napięła się do granic. Robert pchał dalej, ścisk wokół penisa powodował że jego podniecenie sięgało zenitu a huj jeszcze bardziej puchł. W końcu schował się cały. Był tak wielki że czuła go na kręgosłupie. Rozpoczął się perwersyjny gwałt. Walił ją jak zwierz, co jakiś czas zmieniając dziury. Niezliczona ilość orgazmów powodowała, że Violi znowu cały świat zaczął wirować. Czuła że przekroczyła wszelkie granice. Kilkoma mocnymi pchnięciami w pochwę, niemal krzycząc, Robert uwolnił swe całe podniecenie zalewając ją obfitymi wytryskami spermy. Padł obok. Jedyne co dalej miało siłę, to aparat który nieustannie pstrykał zdjęcia, uwieczniał rozwartą dupę i opuchniętą cipę, z której wyciekała biała ciesz.
Uwolnione ciało Violi całe pokryte było śladami przemocy, bólu i seksu. Wypukłe pręgi po chłoście i zagłębienia po linie były teraz niczym do stanu jej duszy. Rozkosz jaką dał jej Robert nie równała się z niczym co dotychczas przeżyła. Nie mogła uwierzyć że leży przy mężczyźnie, który wydobył z niej coś tak wspaniałego, o czym istnieniu nawet nie wiedziała. Przytuliła się do niego i zasnęli.
Minęła godzina, przebudzenie było jak powrót z dalekiej podróży. Aparat nadal archiwizował zdjęcia w trzydziestosekundowym takcie. Viola wstała, miała dalej zawroty głowy. Poszła pod prysznic. Robert podążył za nią. Stali nadzy pod deszczownicą, przytuleni do siebie. Głaskali swe nażelowane ciała. Delikatne pocałunki były jak balsam dla duszy. Spłukiwali z siebie cały bród perwersyjnego seksu. Zostały tylko czerwone linie na całym ciele.
Wrócili do łóżka, było już późno. Viola nie przejmowała się że w każdej chwili może wrócić jej mąż. Nie było to teraz ważne. Liczyło się tylko to że Robert jest przy niej.
Ich ciała splatały się w namiętnych pieszczotach. Całowali się i szeptali czułe słowa. Byli jak zakochana para. Pożądanie do siebie dalej nie gasło.
-Połóż się na brzuchu, chcę Cię pomasować…- zaproponowała i uklękła między jego lekko rozwartymi nogami. Delikatne dłonie wcierały olejek w jego kark. Robert pomrukiwał. Jej pełne miłości ruchy nabłyszczały jego całe plecy. Czuł się bosko. Głaskała i ugniatała seksowne pośladki. Zaczęła je muskać ustami, a Roberta przechodziły rozkoszne dreszcze. Robiła to coraz bardziej namiętnie. Pocałunki były coraz intensywniejsze, co chwilę przygryzała to jeden, to drugi pośladek. Jej kochanek jęczał i lekko unosił tyłek. Pocałunki skupiały się teraz między pośladkami. Wilgotny język sięgał najbardziej czułych miejsc mężczyzny. Nie przerywając tej rozkosznej gry złapała go lekko za biodra dając znak, aby się mocniej wypiął. Klęczał teraz z wypiętym tyłkiem, nieco zawstydzony ale zupełnie opętany przez przyjemność jakiej nigdy nie zaznał. Viola pieściła ustami jego jądra przesuwając się do tyłka. Powtarzała tą drogę kilkukrotnie jedną ręką ściskając jego nabrzmiałego gnata. Robert był tak podniecony, że nie kontrolował dźwięków jakie z siebie wydawał. Wwiercała mu język w tyłek masturbując jedną ręką grubego fiuta a drugą tarmosiła jego jaja. Czuła że w każdej chwili może wystrzelić. Był znowu bardzo napalony na swoją kochankę. Rzucił ją na łóżko, rozszerzył uda i wszedł w nią cały. Była mokra i chętna. Wielki kutas rozpychał się w jej cipce. Drżeli oboje. Robert był świetnym kochankiem. Kilkoma stanowczymi ruchami doprowadził ją do szczytowania. Była głośna, nie wstydziła się wykrzykiwać swojego zadowolenia, a jego to jeszcze bardziej podniecało. Walił ją jak maszyna seksu, czując na huju wciąż nowe spazmy. Zmieniali pozycję niejednokrotnie.
-Kochanie zaraz się w Ciebie zleje. . – krzyczał a jego ruchy były coraz szybsze i mocniejsze.

  • Chcę abyś zakończył w mojej buzi…- jęknęła w rozkoszny sposób. Robert szybko z niej wyszedł i stanął koło łóżka. Viola złapała jego lepkiego fiuta i wsunęła do ust. Był ogromny i sztywny. Jej wargi delikatnie go obejmowały. Nie śpieszyła się, powoli obciągała drżącą pałę. Patrzyła jak wszystkie mięśnie Roberta się napinają. Był tuż przed. –Zlej się we mnie…- wymruczała coraz głębiej obciągając. Nie czekała długo. Strzał Roberta był tak mocny jak z wielkiej strzykawki, jego orgazm trwał bardzo długo a Viola nie wyciągała penisa z ust. Połknęła nasienie i dalej powoli ssała. Roberta przechodziły drgawki, teraz on wył z podniecenia. Jeszcze nigdy nie czuł takiej bliskości drugiej osoby. Najbardziej intymne zakończenie aktu miłosnego otrzymał z nieznaną mu dotąd czułością. Byli szczęśliwi i spełnieni. Zrobili to o czym oboje wcześniej marzyli.

Lato na wsi

Nie chciało mi się w taki upał wychodzić z domu. Zostać jednak też nie chciałem. Zaraz mieli przyjechać do nas goście, a nie za bardzo miałem ochotę z nimi siedzieć. Przyjeżdżali wujek z ciocią i kuzynką, których słabo znałem, bo rzadko u nas bywali. Byłem wstydliwy i niezbyt lubiłem takie spotkania. Postanowiłem w tym czasie pójść na swoją polankę i trochę się poopalać, a wrócić jak już sobie pojadą. Niech rodzice sami się z nimi goszczą.

Mieszkałem z mamą i tatą na wsi, mieliśmy rozległe gospodarstwo. Wziąłem koc i poszedłem polem przed siebie, aż dotarłem do odległej, otoczonej zaroślami polanki, na której lubiłem się opalać. Było to odludne miejsce, nikt tutaj nie chodził i nie przeszkadzał. Do tego od reszty świata odgradzały mnie zarośla. Rozebrałem się, rozłożyłem kocyk i położyłem się w słońcu. Mimo zbyt dużego upału, było całkiem przyjemnie. Cisza i spokój, rozbrzmiewał tylko śpiew ptaków. Zaraz usnąłem. Zbudziłem się chyba po dość długim czasie. Od słońca aż kręciło mi się w głowie. Uznałem, że wujek z ciotką prawdopodobnie już pojechali i mogę spokojnie wrócić do domu. Nie mieli u nas długo siedzieć, tylko wpaść przejazdem, bo jechali do Włoch na romantyczne wakacje we dwójkę i po drodze chcieli zajechać, żeby zostawić u nas swoją córkę Różę, której ponoć bali się zostawiać samej w domu, bo poprzednio jak gdzieś wyjechali, to pod ich nieobecność organizowała huczne imprezy i zrobiła z domu pobojowisko.

Jak wróciłem, to gości już nie było. W ogóle nikogo nie było w domu, nawet rodziców i Róży. Pewnie poszli gdzieś na dwór. I dobrze, bo nie chciało mi się z nikim gadać, czułem się zmęczony tym gorącem i poszedłem wziąć zimny prysznic. Zrobiłem sobie kanapki, bo byłem już głodny, a po posiłku położyłem się i czytałem książkę.

Wieczorem rodzice, którzy chyba czuli się zobowiązani organizować Róży czas, żeby nie czuła się u nas zbyt znudzona, urządzili sobie z nią wspólną grę w karty. Słyszałem ich ze swojego pokoju. Niedługo mama zawołała i mnie, bym do nich dołączył. Niezbyt miałem ochotę, no ale co zrobić. W końcu i tak musiałem zobaczyć się ze swoją kuzynką, której nie widziałem już od kilku lat. Udałem się do dużego pokoju, gdzie wszyscy siedzieli.

  • Cześć – przywitałem się, trochę speszony.
  • Hej – powitała mnie Róża.

Kiedyś Róża przyjeżdżała do nas co roku na wakacje. Byliśmy wtedy jeszcze dzieciakami. Pamiętam, że jako rok starsza ode mnie, zawsze się rządziła i to ona decydowała, kiedy i w co się bawimy. Teraz była szesnastoletnią pannicą i czułem się trochę, jakby to była jakaś obca osoba, zupełnie inna niż ta mała, zadziorna dziewczynka, którą pamiętałem. Umalowana i wystrojona wyglądała wręcz na dorosłą już kobietę. Podczas tej gry w karty czułem się skrępowany i tylko czekałem, aż skończymy i pójdę w końcu do siebie. Ojciec już prawie wygrał tysiąca, ale chyba specjalnie się podłożył i przegrał parę gier, żeby to nasz gość został zwycięzcą. W końcu Róża wygrała, choć chyba wcale jej na tym nie zależało. Wyglądała bardziej na znudzoną niż na żądną wygranej. Po rozegraniu tysiąca i zjedzeniu kolacji, rozeszliśmy się wszyscy do siebie.

Przez kilka kolejnych dni czułem się skrępowany we własnym domu. Róża chodziła ciągle nadąsana i niezadowolona, że musi spędzać u nas wakacje, zachowując się trochę tak, jakby obwiniała za to mnie i moich rodziców. Jednakże bez makijażu, jaki miała w dniu, kiedy przyjechała, oraz ubrana w zwykłą, domową sukieneczkę, a nie odstrojona jak wtedy, wyglądała mniej wyniośle. Ale i bez tego była całkiem ładną dziewczyną, brunetką o nieco wulgarnym spojrzeniu, zdradzającym jej pewność siebie. Z czasem okazała się normalną laską, z charakteru całkiem podobną do tej małej Róży, która kiedyś spędzała u nas wakacje. Teraz, tak jak i wtedy, bywała czasem trochę opryskliwa i władcza, ale kiedy już pogodziła się z faktem, że musi spędzić część swoich wakacji na „tym nudnym zadupiu”, jak określała naszą miejscowość, zazwyczaj bywała wesoła i przyjazna.

Jako, że byliśmy skazani na swoją obecność, szybko zakolegowaliśmy się z Różą. Po prostu spędzanie czasu we dwójkę było mniej nudne, niż samemu. Pewnego dnia, zanim jeszcze przyzwyczailiśmy się do siebie i przebywanie z kuzynką wciąż budziło u mnie skrępowanie, weszła bez pukania do mojego pokoju, co zresztą było typowe dla jej bezpośredniego charakteru. Rodzice pracowali wtedy na gospodarstwie i byliśmy w domu sami, a Róża najwyraźniej nie miała co robić.

  • Cho, zagramy w karty – zarządziła znudzonym głosem.
    Usiadła na łóżku i bez czekania na mają zgodę, zaczęła tasować talię. Graliśmy dość długo, rozmawiając trochę. Od wtedy wspólne gry, a potem też spacery, rozmowy i oglądanie razem telewizji, stały się naszym częstym sposobem zabijania czasu.

Pewnego poranka zbudziła mnie rozmowa mamy i Róży. Siedziały w kuchni i rozprawiały o czymś, nie dając mi już zasnąć. Było jeszcze wcześnie, a poprzedniego wieczora do późna czytałem książkę, więc czułem się niewyspany. Wstałem i poszedłem na śniadanie. Postanowiłem potem udać się na swoją polankę i tam w spokoju sobie jeszcze pospać. Mama podała mi śniadanie i niedługo wyszła z domu, żeby pomóc ojcu przy pracy. Zostałem przy stole z Różą, która zagadywała mnie i opowiadała o swoim życiu w mieście. Gadatliwa była z niej dziewczyna, i dobrze, bo ja za to byłem z natury małomówny.

  • Echh, nudy tu u was, jak cholera – westchnęła, kiedy skończyłem już śniadanie i wstałem od stołu. – Nie macie tu na wiosce jakiejś dyskoteki, czy coś? – spytała.
  • Nie wiem, ja nie chodzę…
  • A, zresztą… Ciotka i tak by mnie pewnie puścić nie chciała – stwierdziła i gdy zobaczyła, że szykuję się do wyjścia z domu, spytała: – Gdzie idziesz?
  • Poopalać się.
  • Poopalać się… – powtórzyła. – Dobry pomysł. To czekaj, idę z tobą – oznajmiła. – A gdzie?
  • Yyy… Na taką polankę, ale to dosyć daleko – spróbowałem ją zniechęcić, bo wolałem iść sam.
  • To dobrze, przejdziemy się. I tak nie ma co robić – zdecydowała ku mojemu niezadowoleniu.
    Na parapecie leżała otwarta paczka papierosów, chyba ojciec zapomniał zabrać z domu. Róża jak gdyby nigdy nic wyjęła z niej dwie fajki i poszła na chwilę do swojego pokoju. Wyszedłem przed dom i czekałem na nią. Niedługo była gotowa. Ruszyliśmy w drogę polem.

Na miejscu rozłożyłem koc i usiadłem. Pomyślałem sobie, że za bardzo się nie poopalam, bo trochę głupio mi było rozbierać się przy Róży do samych gaci. Ona nie miała z tym problemu – od razu ściągnęła przez głowę swoją zwiewną sukienkę, położyła ją na trawie i została w samej bieliźnie.

  • Ale tu fajnie – powiedziała rozmarzonym głosem, siadając koło mnie i wystawiając twarz do słońca.
  • Ja tu przychodzę prawie codziennie, jak jest ładna pogoda.
    Zdjęła buty i wyjęła ze swojej torebki butelkę wina. To było wino z naszej piwnicy. Ojciec pędził dużo wina, żeby owoce z naszego sadu się nie marnowały, więc w piwnicy mieliśmy wiele takich butelek i najwyraźniej Róża zwyczajnie sobie jedną podprowadziła. Odkręciła ją i napiła się z gwinta.
  • Masz – powiedziała i podała mi butelkę.
  • Nie, no co ty – przestraszyłem się.
    Jeszcze nigdy nie piłem alkoholu i sama myśl, że mógłbym to zrobić, napełniła mnie jakimś dziwnym lękiem. Przecież miałem dopiero piętnaście lat. Róża pociągnęła kolejny łyk i znowu mi podała.
  • No masz, nie bądź cipa.
    Wziąłem niepewnie butelkę i pociągnąłem malutkiego łyczka. Chyba wyglądało to, jakbym brzydził się pić po Róży, bo powiedziała:
  • No nie brzydź się, napij się porządnie.
  • Nie brzydzę… – bąknąłem, biorąc kolejny mały łyk.
  • A jak się na przykład całujesz z dziewczyną, to też się tak brzydzisz? – spytała pogardliwie.
  • Ja się nigdy nie całowałem…
    Speszyłem się i na pokaz wziąłem parę porządnych łyków. Aż mi się zrobiło gorąco w brzuchu.
  • Dlaczego? – szczerze się zdziwiła.
  • No Boże, nie wiem…
    Oddałem Róży butelkę, ta wyjęła podwędzone mojemu ojcu papierosy i jednego z nich podała mi.
  • Trzymaj, ten dla ciebie – powiedziała.
  • Dzięki, nie chce.
  • Czemu?
  • Nie chcę, nie palę…
  • Nie bój się, twoja mama nie zobaczy – zadrwiła, zapalając papierosa.
  • Jejku, nie chcę i już.
  • Trzęsidupa – powiedziała z pogardą.
  • No dobra – zdecydowałem się jednak zapalić, żeby się ze mnie nie śmiała, bo najwyraźniej nie mogła pojąć, że ktoś może po prostu nie chcieć papierosa.
    Przyglądała się, jak palę i kazała mi się mocno zaciągać, co było bardzo nieprzyjemne i powodowało, że się krztusiłem. To był mój pierwszy papieros w życiu.
  • Widać, że nigdy nie paliłeś – zaśmiała się i podała mi znowu wino. – Masz, zapij.

Jakoś udało mi się wypalić tego papierosa, chociaż łatwo nie było. Róża za to swojego spaliła z przyjemnością. Kręciło mi się w głowie.

  • Co ty tak w ciuchach siedzisz? Chciałeś się przecież opalać – przypomniała mi. – No nie wstydź się – dodała widząc, że trochę się krępuję zdjąć ubranie.
    Rozebrałem się do majtek i się położyłem. Zamknąłem oczy, ale ona zaczęła mi opowiadać jakąś historię o tym, jak to kiedyś się mocno upiła, i swoim gadaniem nie dała mi zasnąć. Przez tego papierosa czułem się kiepsko – serce mi kołatało, a w ustach ciągle miałem niesmak. Róża wypiła jeszcze trochę wina i położyła się koło mnie.
  • Posuń się – pchnęła mnie.
    Ile się dało, to się przesunąłem, ale koc był nieduży. Leżeliśmy koło siebie na wznak, stykając się nagimi ramionami. Róża przez chwilę nuciła coś pod nosem, ale niedługo ucichła i chyba usnęła. Na szczęście zaraz zacząłem czuć się lepiej. Zrobiło się nawet całkiem przyjemnie, czułem jak wino we mnie krąży, a słońce rozgrzewało dodatkowo. Chyba na chwilę także przysnąłem, aż poczułem coś na dłoni i się wybudziłem.

Moja ręka leżała wzdłuż ciała, a kuzynka we śnie przysunęła się do mnie jeszcze bliżej i jej pupa przycisnęła mój mały palec. Przez materiał majtek czułem miękkość jej pośladka. Zacząłem o tym myśleć i jakoś nie mogłem się od tej myśli opędzić. Prawie naga dziewczyna tak blisko mnie… Dotykam jej tyłka… Trochę we mnie zabuzowało. Leżałem tak chwilę i samemu przed sobą było mi głupio, że czerpię przyjemność z dotykania do własnej kuzynki. Delikatnie wysunąłem spod niej rękę i obróciłem się w stronę Róży. Uniosłem głowę i zajrzałem jej w stanik. Widząc dziewczęce piersi z tak bliska podnieciłem się jeszcze bardziej. Oparłem się na łokciu i wędrowałem spojrzeniem po całym jej ciele. Była szczupła i blada, skóra wydawała się taka gładka, że aż chciało się dotknąć. Długie nogi, a pomiędzy nimi zarysowana na materiale majteczek kreseczka jej kobiecości. Róża nagle drgnęła, jakby jej się coś przyśniło, chrząknęła i otworzyła oczy. Popatrzyła na mnie trochę zdziwiona, a ja dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że muszę wyglądać strasznie głupio tak się w nią wpatrując z rozdziawioną gębą. Zawstydziłem się, że mnie na tym przyłapała.

  • Co jest? – spytała nieco zaspanym głosem. – Co tak patrzysz? Już chcesz wracać, czy co?
  • Nie, nie… – wydukałem.
  • To dooobrze – ziewnęła, przeciągając się. – Bo mamy jeszcze wino.
    Po chwili usiadła, wzięła butelkę i popijając zaczęła znów coś opowiadać. Tym razem o jakiejś imprezie na której była kiedyś ze znajomymi. Ogólnie to temat imprez był jednym z jej ulubionych, najbardziej lubiła opowiadać właśnie o imprezowaniu. Po chwili obróciła się w moją stronę, żeby podać mi wino. Przyjrzała mi się i nagle zamilkła w pół zdania. Bez słowa dała mi butelkę. Napiłem się. Siedzieliśmy tak nic nie mówiąc, przekazując sobie co chwilę wino. Było trochę dziwnie, kiedy Róża się nie odzywała, zwłaszcza, że tak nieoczekiwanie przerwała tą swoją historię. Miałem ochotę jakoś ją zagadać, tylko nie wiedziałem o czym. Tym bardziej, że teraz moje myśli ciągle wędrowały wokół faktu, że moja kuzynka jest prawie naga, i jakoś ciężko było mi się skupić na czymkolwiek innym. W pewnym momencie zauważyłem, że na moich majtkach bardzo wyraźnie widać, jak się podnieciłem. Dotarło do mnie, że ona też musiała to zauważyć. Znów poczułem się strasznie zażenowany. To pewnie dlatego tak nagle zamilkła i dziwnie mi się przyglądała. Przechyliłem mocno butelkę, chcąc wziąć sporego łyka, ale niewiele wina wleciało mi do ust. Butelka była już pusta. Nawet nie zauważyłem, kiedy całą z Różą opróżniliśmy. Trunek był słodki i całkiem smaczny, dobrze wchodził, ale w głowie szumiało mi już porządnie. Pierwszy raz doświadczyłem, jak to jest być pijanym.
  • Koniec – powiedziałem, odrzucając butelkę w trawę. Własny głos zabrzmiał dla mnie jakoś obco.
    Róża w zamyśleniu pokiwała głową.
  • A twoi rodzice nie byli źli, że całą noc wtedy nie wróciłaś? – spytałem po chwili, żeby przerwać milczenie, nawiązując do historii tej imprezy, którą Róża wcześniej opowiadała. To pytanie zadane po takim czasie milczenia musiało jednak zabrzmieć dziwnie.
  • Kiedy? – spytała, nie wiedząc o co mi chodzi. – Aaa, wtedy… – przypomniała sobie, o czym wcześniej mówiła. – To nieee – ziewnęła i machnęła ręką. – Powiedziałam im, że spałam u koleżanki…
  • Aha.
  • Faaajnie wtedy było… – westchnęła. – Naprawdę to po tamtej imprezie spałam z kolegą z klasy w jednym łóżku, bo było mało miejsc do spania… – zaczęła opowiadać w zamyśleniu. – To była namiętna noc… Byliśmy pijani, zaczęło się od buzi-buzi, a skończyło się na… – przerwała.
    Już samo wyobrażanie sobie, co Róża robiła z tym swoim kolegą, strasznie mnie podniecało.
  • To ty mówisz, że nigdy się nawet nie całowałeś? – spytała nagle, odwracając się w moją stronę.
  • No nie…
  • I nie chciałeś nigdy spróbować? Zobaczyć chociaż, jak to jest?
  • No chciałbym – szepnąłem, spuszczając głowę.
    Róża usiadła przodem do mnie i przyglądała mi się.
  • Możesz spróbować ze mną – rzekła również szeptem, trochę jakby niepewnie.
    Podniosłem wzrok i przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Wcale nie byłem do końca przekonany, czy naprawdę to powiedziała, czy może tylko poniosła mnie moja pijana fantazja. Róża miała zamglone spojrzenie i rumianą twarz. Wino najwyraźniej jej także uderzyło do głowy, bo przecież wypiła więcej niż ja.
  • Tak… – zgodziłem się gorliwie.

Kto by pomyślał, że będę mógł tego spróbować z własną kuzynką. Jeszcze niedawno taka myśl wydałaby mi się niesmaczna, ale w tym momencie perspektywa pocałunku z Różą była dla mnie ekscytująca. Czułem, jak serce mi łomocze i kręci mi się w głowie. Nie za bardzo jednak wiedziałem, jak się do tego zabrać.

  • To chodź – zachęciła mnie kuzynka, zmysłowo rozchylając wargi i wyciągając do mnie ręce.
    Złapała mnie za ramiona, a ja położyłem dłonie na jej nagich biodrach i przysunąłem się do niej. Rozłożyła nogi, żebym mógł usiąść pomiędzy nimi. Siedzieliśmy naprzeciw siebie, oplatając się wzajemnie udami. Róża przechyliła głowę w bok. Nasze usta się zetknęły. Poczułem ciepło miękkich warg swojej kuzynki. Z nadmiaru wrażeń coraz mniej do mnie docierało. Pamiętam, że dziewczyna wpychała język do moich ust, że gładziła mnie lekko po ramionach, a ja trzęsącymi się dłońmi obmacywałem ją, chcąc nasycić się dotykiem dziewczęcej skóry. Jakby to miała być moja jedyna okazja w życiu, żeby dotykać dziewczyny. Pamiętam kosmyk jej włosów, który spoczął na moim nosie i miał słodkawy zapach. Docierało do mnie cichutkie pomrukiwanie kuzynki, która ssała mój język, czułem gładkość jej ud stykających się z moimi nogami. Wrzało we mnie jak jeszcze nigdy, wydawało mi się, że zaraz dostanę orgazmu. Zsunąłem dłoń po plecach Róży i włożyłem ją w jej majtki, by złapać za pośladek. Poczułem, że drugą moją rękę dziewczyna sama położyła na swojej piersi. Zacząłem miętosić ją przez stanik.

Być może to wszystko trwało krótko, ale ja zatraciłem poczucie czasu. Docierało do mnie tak wiele nieznanych mi dotąd bodźców, że trudno było zachować trzeźwość umysłu. W pewnym momencie Róża zamknęła usta i odepchnęła mnie lekko od siebie. Odsunąłem głowę i ciągle zamroczony tymi przeżyciami popatrzyłem na jej roześmianą twarz.

  • I jak ci się podobało? – spytała wesoło.
  • Fajnie – wydyszałem.
  • No widać – odparła, wskazując na moje krocze.
    Okazało się, że z tego podniecenia mój penis tak urósł, że nie mieścił się już w majtkach i jego nabiegła krwią główka wystawała spod gumki. Róża wysunęła palec wskazujący i jego opuszkiem musnęła moje wędzidełko, po czym chichocząc cofnęła rękę. Zadrżałem. Uśmiechnęła się do mnie. Patrzyłem się w jej cycki, rękę ciągle trzymałem w jej majtkach i macałem za pupę. Ciepło rozchodziło się od mojego penisa po brzuchu i udach. Gumka majtek uciskała mi przyrodzenie. Moje onanistyczne doświadczenie mówiło mi, że ten moment już się zbliża. Wstydziłem się wytrysnąć przy Róży. Zerwałem się z miejsca i podbiegłem do krzaków. W biegu złapałem się za fiuta i przesunąłem po nim ze dwa razy dłonią w tą i z powrotem. W ostatniej chwili znalazłem się przy zaroślach i trysnąłem na liście. Siła orgazmu powaliła mnie na kolana. Klęcząc tyłem do Róży i masując się po przyrodzeniu, dyszałem ciężko i obficie chlapałem na krzaki i trawę.

Podciągnąłem majtki, ale sterczącego wciąż członka nie dało się w całości nimi zakryć. Był oblepiony spermą, podobnie jak moja ręka. Wstałem, obróciłem się i ze spuszczoną głową wróciłem do Róży.

  • Aha, no spoko… – skomentowała mój wyczyn.
    Nie wiedziałem, co sobie myśli, ale wydawało mi się, że wyczuwam jej pogardę. Niezbyt się tym teraz przejmowałem, choć trochę głupio jednak mi było. Wytarłem dłoń w trawę, padłem na koc, obróciłem się na brzuch, żeby schować swojego penisa, i zamknąłem oczy. Byłem trochę pijany i ciągle odurzony niedawnymi wrażeniami. Czułem, jak moje ciało ogarnia błogie rozluźnienie. Po chwili usnąłem jak kamień.

Obudziłem się z nieprzyjemną suchością w ustach. Chciało mi się pić. Ciągle było bardzo gorąco. Obok mnie spała Róża. Potrząsnąłem nią.

  • Wstawaj, wracamy do domu – zarządziłem.
    Ziewnęła, przeciągnęła się i z ociąganiem zaczęła się podnosić. Ubraliśmy się i powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę domu. Całą drogę nic nie mówiliśmy. Byłem lekko skacowany, trochę bolała mnie głowa. Do tego czułem się zażenowany tym waleniem gruchy przy swojej kuzynce. Najbardziej szkoda mi było, że nie dowiedziałem się, co byłoby dalej, gdybym wytrzymał trochę dłużej. Bo wydawało mi się, że Róża wcale jeszcze nie chciała wtedy kończyć tej naszej zabawy. W domu bez słowa rozeszliśmy się do swoich pokoi.

Kiedy dwa dni później jadłem śniadanie, Róża weszła do kuchni. Do tej pory unikałem jej, czułem się przy niej jakoś niezręcznie. Tym niemniej przez ten czas już kilka razy onanizowałem się myśląc o swojej kuzynce. Tamto zajście ciągle siedziało mi w głowie i coraz bardziej się na nią napalałem. Raz nawet podkradłem jej majteczki, które wisiały na suszarce do bielizny, i trochę je zachlapałem podczas zabawy, ale na szczęście i tak były wilgotne więc po prostu wyprałem je wtedy znowu i odwiesiłem na suszarkę.

  • Hej – przywitała się, wchodząc do kuchni.
  • Cześć – burknąłem, pesząc się przy niej jak zwykle.
  • Smacznego.
  • Dzięki.
    Patrzyłem w talerz, żeby uniknąć spojrzenia Róży. Na szczęście kuzynka zaraz rozładowała napięcie, zagadując mnie beztrosko, jakby zupełnie już zapomniała, co zrobiliśmy na polance.
  • Ale się spiekłam wtedy na tym słońcu – westchnęła. – Wszystko mnie teraz swędzi… Ty też się tak zjarałeś?
  • Trochę tak.
  • Trzeba było nasmarować się filtrem do opalania. Następnym razem musimy pamiętać.
  • No – bąknąłem, choć wcale nie zakładałem, że jeszcze pójdziemy z Różą na polankę.
  • To co, kiedy znowu idziemy się poopalać? – spytała, uśmiechając się.
  • Nie wiem, jak chcesz…
  • Może zaraz pójdziemy? Weźmiemy winko, przynajmniej jakoś czas zleci, bo strasznie mi się nudzi tak w domu siedzieć…
  • Yyy, no nie wiem…
  • No cho, jedz i idziemy. Tylko weź jakiś krem, bo ja nie mam.
    Patrzyłem na nią niepewnie, bo trochę krępowałem się z nią iść.
  • Zapalimy sobie papieroska – mrugnęła okiem, uznając chyba, że ten argument ostatecznie mnie przekona.
  • No okej – zgodziłem się.
    Róża zeszła na chwilę do piwnicy. Domyślałem się, po co. Kiedy zjadłem, ruszyliśmy na polankę. Po drodze nuciła coś pod nosem i wymachiwała wesoło swoją torebeczką.
  • Zobacz, jak się spaliłam. – Róża wskazała na swój czerwony brzuch, kiedy rozebrała się po dotarciu na polankę.
  • No, rzeczywiście…
    Rozsiedliśmy się na kocu i popijając wino, gadaliśmy i śmialiśmy się. Opróżniwszy butelkę, postanowiliśmy trochę się przespać.
  • Dawaj krem – zażądała Róża. – Muszę się nasmarować.
  • Trzymaj – podałem jej tubkę.
  • Ty… – zwróciła się do mnie. – A nie obrazisz się, jak zdejmę stanik? Chcę sobie trochę opalić cycki, bo wszędzie jestem czerwona, a na cycach takie chujowe, białe plamy…
  • No… Nie… Nie obrażę… – wydukałem, pesząc się i zarazem czując przyjemne mrowienie w penisie wywołane tą myślą.
  • Dzięki. Tylko się znowu tak nie podniecaj, najlepiej odwróć się w drugą stronę i się nie gap – powiedziała wyginając ręce za plecy, żeby rozpiąć sobie stanik.
    Poczułem, że robię się ze wstydu czerwony jak burak. Położyłem się na brzuchu, odwracając głowę od kuzynki, ale i tak już wiedziałem, że kiedy tylko zaśnie, będę sobie do woli oglądał te jej cycki.
  • A ty co? – spytała. – Tak w ubraniu się chcesz opalać? Rozbieraj się też, bo mi głupio będzie samej tak na golasa.
    Nie zareagowałem. Nie chciałem się dzisiaj przy niej rozbierać.
  • No mówię coś! – zniecierpliwiła się.
    Usiadłem więc i żeby nie drażnić Róży, ściągnąłem koszulkę. Popatrzyłem na nią. Siedziała z piersiami na wierzchu i spoglądała na mnie ponaglająco.
  • Spodenki też – rozkazała.
  • Nie – sprzeciwiłem się nieśmiało, bo miałem już sztywno w majtkach i gdybym zdjął spodenki, znowu odsłoniłbym swoje podniecenie. A drętwiał mi w zastraszającym tempie, bo właśnie pierwszy raz w życiu widziałem dziewczęce piersi. I to jakie śliczne.
  • Oj weź mnie nie wkurzaj, zdejmuj te pory i nie gadaj, i tak już widziałam tego twojego ptaszka więc nie masz się co wstydzić.
  • Ale Róża…
  • Dzisiaj opalamy się na golasa, ty też. Koniec dyskusji.
    Widziałem, że znowu włączyła się u niej ta jej władcza osobowość. Jeszcze przed chwilą pytała mnie, czy sama może się rozebrać, a teraz już nakazywała to samo mi, i to bez możliwości sprzeciwu. Zsunąłem więc spodenki i z obawą spojrzałem na swoje krocze. Na tle majtek było widać sztywność, ale na szczęście główka penisa nie wystawała tak jak ostatnio spod gumki. Róża też patrzyła się w moje gacie, jakby oceniając stan mojego podniecenia.
  • Gacie też – powiedziała, podnosząc się, stając przede mną i podpierając się pod boki.
  • Chyba cię pogięło – spróbowałem powiedzieć to pewnym siebie tonem, ale niezbyt mi wyszło.
  • Ojejku, jaka wstydliwa panienka – rzuciła pogardliwie piskliwym głosem.
    Włożyła kciuki w gumkę swoich majtek, po obu stronach bioder, i szybkim ruchem zsunęła je sobie na kolana. Podniosła nogę, zdjęła przez nią majtki, następnie tak samo przez drugą nogę. Po chwili majteczki Róży wisiały na jej wysuniętym palcu wskazującym. Stojąc przede mną, zakręciła nimi w powietrzu, jakby była dumna ze swojej bezwstydności. Serce kołatało mi jak szalone i z trudem mogłem złapać oddech. Miałem przed samymi oczami nagą cipkę swojej kuzynki.
  • Jak tam sobie chcesz – powiedziała takim głosem, jakby się na mnie zawiodła. – Ale ja się będę opalać nago. A ty się tak nie gap, bo zaraz ci te gacie rozerwie…
    Wysunęła lekko nogę i postawiła bosą stopę na moim kroczu. Po przyrodzeniu rozeszło mi się przyjemne mrowienie i aż się wygiąłem z rozkoszy. Przesunęła stopą w górę i w dół po moich wypukłych majtkach i zaśmiała się pogardliwie. Nie miałem pojęcia, jak się zachować, i chcąc cokolwiek powiedzieć, palnąłem:
  • Rzeczywiście ci się pod majtkami nie opaliło…
    Skóra na biodrach i łonie Róży była trochę bledsza niż reszta jej ciała, która ostatnio trochę się zarumieniła w słońcu. W miejscu, gdzie powinny być majtki, tworzył się charakterystyczny, jaśniejszy kształt.
  • Ty mały zboczeńcu – powiedziała, siadając znowu koło mnie.
  • No dobra, zdejmę… – zdecydowałem się jednak posłuchać Róży, bo jej wrogość sprawiała, że sprzeciwianie się jej powodowało u mnie jakieś dziwne poczucie winy i jeszcze większe zawstydzenie, niż jakbym się przy niej rozebrał.
    Rozdygotanymi dłońmi ściągnąłem majtki i szybko położyłem się na brzuchu, żeby zasłonić fiuta.
  • No i dobrze – uśmiechnęła się Róża. – Przynajmniej sobie trochę dupsko opalisz, bo też widzę masz blade. A tego ptaszka nie musisz tak chować, mnie tam on nie interesuje. Ale stanął to ci nieźle, hehe.
    Zamknąłem oczy.
  • Nasmarować ci plecy? – spytała po chwili Róża.
  • Mhm.
  • Okej.
    Poczułem, jak zimny krem skapnął na mnie, a po chwili dłonie Róży, rozcierające go po mojej skórze. Nasmarowała mi szyję i całe plecy, schodząc powoli w dół. Robiła to dokładnie, wcierała mocno, czułem się jakby to był masaż. Następnie zeszła na pośladki i dość długo mi je pieściła. Było to trochę dziwne, ale nic nie mówiłem.
  • Dobra. Obracaj się – rozkazała, kiedy już cała tylna część mojego ciała była wysmarowana.
  • Nie, dzięki… Z przodu nie trzeba… – zaprotestowałem nieśmiało, nie chcąc manifestować przed Różą swego wzwodu.
    Nachyliła się do mojego ucha i wyszeptała:
  • No obróć się, proszę cię. Chcę cię nasmarować od przodu.
    Trochę zdziwił mnie jej przymilny ton.
  • Nie pożałujesz… – dodała jeszcze ciszej, przykładając usta do mojego ucha tak blisko, że jej wargi mnie dotknęły.
    Ciekawość kazała mi posłuchać Róży. Zresztą sytuacja i tak była już dla mnie krępująca, więc co mi szkodziło, żeby stała się jeszcze bardziej. Powoli obróciłem się na plecy, próbując ukryć swój przyśpieszony oddech. W głębi duszy domyślałem się, co zaraz może się wydarzyć, i choć jak najbardziej tego chciałem, odczuwałem też przed tym jakiś dziwny niepokój. Róża usiadła okrakiem na moich udach i wycisnęła obfitą ilość kremu na mój brzuch. Zaczęła go wolno rozcierać, przesuwając dłońmi od mojego pępka do klatki piersiowej, aż po samą szyję, w tą i z powrotem. Nachylała się nade mną, kiedy jej ręce wędrowały w górę po moim torsie. Nagie piersi kołysały się lekko, jak się poruszała. Patrzyłem w nie jak urzeczony, a kiedy przeniosłem wzrok na twarz kuzynki, puściła mi oko i uśmiechnęła się. Nie wiedziałem, czy może jest to znak, że mogę ich dotknąć. Ręce aż mnie do tego świerzbiły, ale powstrzymywałem się w obawie przed reakcją Róży. Przesunęła się w dół, siadając teraz na moich kolanach. Zsunęła ręce po moich biodrach na uda, omijając penisa. Aż zadrżałem, kiedy jej dłonie przesuwały się koło niego. Zaczęła smarować mi kremem nogi i okolice krocza, nie dotykając jąder i prącia. Co rusz jednak na nie spoglądała z zadowoloną miną. Przeczuwałem, że niedługo dotknie mojego rozbudzonego fiuta, i na samą myśl o tym dygotałem. Trzęsły mi się ręce, trochę chyba ze strachu przed nieznanym, ale najbardziej z podniecenia. Róża to zauważyła.
  • Spokojnie – szepnęła łagodnie, głaszcząc mnie po drżącej dłoni. – Nie bój się.
    Położyła moją rękę na swojej nodze. Zacząłem ją delikatnie gładzić. Sama masowała górną część moich ud w taki sposób, jakby chciała mnie tym masażem zrelaksować. Po chwili wzięła ponownie tubkę z kremem.
  • Nasmaruję ci go, chcesz? – spytała, patrząc na mojego członka.
  • Ehe – wydusiłem.
    Uniosła rękę nad mojego penisa i wycisnęła krem prosto na niego. Biała maść spłynęła po główce fiuta na trzon, wyglądało to trochę tak, jakbym się spuścił. Położyła dłoń na moim członku i przycisnęła mi go do brzucha. Przejechała po nim swoją rączką w górę i w dół. Cały aż się wygiąłem i zajęczałem. Róża roześmiała się srebrzyście. Zaczęła namiętnie masować obiema dłońmi mojego tłustego od kremu penisa, rozsyłając po nim rozkoszne mrowienie. Odważyłem się złapać kuzynkę za pośladek. Macałem ją po pupie, a drugą ręką głaskałem po udzie. Przyglądałem się jej poruszającemu się ciału, głównie cyckom, które były seksownie naprężone. Z sekundy na sekundę robiło mi się coraz cieplej w kroku i zdawałem sobie sprawę, że finał jest tuż tuż. Krępowałem się dojść w rękach Róży, nawet przemknęło mi przez myśl, żeby znów uciec i wytrzepać się w zarośla, ale było mi tak przyjemnie, że nie zdążyłem się na to w porę zdecydować. Po kilkunastu sekundach było już za późno. Z rozkoszy aż zawirowało mi w głowie i trysnąłem obficie. Stęknąłem i zacisnąłem dłonie na ciele kuzynki. Sperma chlapała na mój brzuch i klatkę piersiową. Róża patrzyła na to i z zadowolonym uśmiechem na ustach masowała mnie dalej, aż ostatnia kropelka nasienia wyciekła z mojego penisa, spływając mi do pępka. Dyszałem ciężko i próbowałem zebrać myśli. W powietrzu czułem woń swojego ejakulatu. Dziewczyna zsunęła dłonie z mojego przyrodzenia i przeniosła je na klatę. Tak jak wcześniej krem, teraz rozsmarowywała po mnie spermę.
  • Przepraszam – bąknąłem zażenowany.
  • Nie ma za co. – Róża poklepała mnie po tłustej od filtru i nasienia klacie. – Przynajmniej będziesz mocniej nasmarowany – zażartowała.
    Zeszła ze mnie, wytarła ręce w trawę i popatrzyła na mnie.
  • I co, lepiej? – spytała poważnie.
  • Tak… – uśmiechnąłem się, rzeczywiście czując ogarniającą mnie błogość i zrelaksowanie.
  • To dobrze – powiedziała, kładąc się na brzuchu. – Przynajmniej nie będziesz się tak podniecał smarując mi plecy.
    Przez chwilę leżeliśmy tak koło siebie, aż Róża się zniecierpliwiła.
  • No na co czekasz? – spytała. – Teraz ty mnie weź pokremuj.
  • Dobra, już.
    Podniosłem się i teraz to ja rozsiadłem się okrakiem na jej nogach. Mój oblepiony spermą i oklapły teraz fiut leżał luźno na jej złączonych udach, a tuż przed nim znajdowała się lekko odstająca do góry, naga pupa Róży. Wycisnąłem maść na plecy kuzynki i zacząłem ją dokładnie wcierać w skórę dziewczyny. Nasmarowałem jej ramiona i plecy, przerywając tuż nad pośladkami.
  • Yyy… Tyłek też? – spytałem niepewnie.
  • No a co? Sam się przecież nie nasmaruje, hehe.
    Kapnąłem kremem na każdy z pośladków i nieśmiało położyłem na nich ręce. Zacząłem je delikatnie masować. Były bardzo przyjemne w dotyku. Mój członek zaczął powoli nabrzmiewać. Po chwili przesunąłem się w dół i już bez pytania nasmarowałem równie gładkie uda Róży.
  • Dzięki – rzuciła, gdy skończyłem i z niej zszedłem. Przekręciła się na plecy.
  • Nie ma za co.
    Popatrzyła na mój połowiczny wzwód.
  • Ej, miałeś się już nie podniecać – skarciła mnie, ale bez złości, a po chwili roześmiała się jakby powiedziała jakiś żart. – Niezły z ciebie napaleniec – dodała.
    Uśmiechnąłem się przepraszająco.
  • A chcesz też mnie posmarować z przodu? – zaproponowała po chwili namysłu.
  • No chętnie – napaliłem się. – Jeśli ty chcesz… – dodałem.
  • Spoko – mrugnęła do mnie.
    Znowu wszedłem na jej uda. Przypadkowo mój penis dotknął do jej łona.
  • Oj, sory – bąknąłem, odsuwając się odrobinę.
    Uśmiechała się do mnie ciągle, dając do zrozumienia, że nic się nie stało. Nalałem sobie trochę kremu na rękę i zacząłem go wcierać w brzuch kuzynki.
  • Cycki też – szepnęła po chwili porozumiewawczym tonem, widząc, że wciąż spoglądam na nie z ochotą.
    Nieduże piersi Róży prężyły się, a ich brodawki sterczały ponętnie. Ręce znowu zaczęły mi się trochę trząść z podniecenia, kiedy położyłem je na cyckach swojej kuzynki. Dziewczyna podniosła się odrobinę, podparła się na łokciach i obserwowała, jak moje przyrodzenie rośnie w oczach. Trochę mnie to zawstydzało, ale i tak coraz zachłanniej masowałem jej piersi. Czułem dłońmi przyjemną twardość brodawek, kontrastującą z miękkością całych cycków. Ugniatałem je przez jakiś czas jak ciasto, nie mogłem się od tego oderwać, aż Róża w końcu powiedziała wesoło:
  • No dobra, starczy już. Jeszcze nogi.
    Rozłożyła uda, prezentując tym samym w pełni swoją cipkę. Serce zaczęło mi mocno kołatać z coraz większego podniecenia. Czułem, że aż dostałem wypieków na twarzy. Próbując jednak nie dać po sobie nic poznać, zacząłem smarować filtrem przednią część ud Róży. Kucałem teraz pomiędzy jej łydkami. Rozkładając jeszcze mocniej nogi, wystawiła do pokremowania także wewnętrzną część swoich ud. Moje dłonie co rusz wędrowały w pobliże jej łona. Wpatrując się w nie jak urzeczony, widziałem, jak dziurka mojej kuzynki robi się coraz wilgotniejsza, wydzielając jakiś dziwny śluz. W powietrzu unosił się coraz intensywniejszy zapach cipki. Róża oddychała głośno, aż w pewnym momencie zajęczała przeciągle. Popatrzyliśmy sobie w oczy.
  • Wymasuj mi ją… – wydyszała prosząco. – Cipę… – dodała dla pewności, bo patrzyłem na nią tępo, nie dowierzając, że naprawdę mogę ją tam dotknąć.
    Moje dłonie od razu powędrowały na podbrzusze Róży. Zacząłem pieścić jej szparkę i pachwiny. Byłem już tak podniecony, że prawie się nie kontrolowałem. Wsuwałem palec do cipki, a drugą rękę wepchnąłem pod tyłek kuzynki i zacząłem masować ją po tylnej dziurce. Pojękiwała seksownie i wystawiała się chętnie na moje macanki. Po chwili chwyciła mnie za ramiona i pociągnęła do siebie.
  • Chodź tu… – wydyszała.
    Bezzwłocznie, jakbym tylko na to czekał, położyłem się na swojej kuzynce, która jeszcze szerzej rozłożyła nogi. Mój penis ponownie zetknął się z jej łonem. Podparłem się na łokciach nad Różą, patrząc jej z pożądaniem w twarz. Wsunęła dłoń pomiędzy nasze ciała i złapała mnie za przyrodzenie. Oboje patrzyliśmy sobie w oczy, kiedy Róża wprowadzała do siebie mojego penisa. Nic nie mówiliśmy, obydwoje wiedzieliśmy, że tego chcemy. W powietrzu roznosiły się tylko nasze przyśpieszone oddechy i dobiegający z oddali śpiew ptaków. Przyciągnęła do siebie moją głowę i zaczęła mnie całować. Czubkiem penisa już w niej byłem i napierałem dalej. W ustach czułem wirujący język Róży. Byłem w niej już do końca… Całym przyrodzeniem odbierałem gorąco i wilgoć swojej kuzynki. Masowała mnie po plecach. Obydwoje poruszaliśmy powoli biodrami. Jej piersi rozgniatały się na mojej klacie. Uda oplatały moje biodra. Całe nasze tłuste od kremu ciała były w siebie mocno wtulone. Poruszaliśmy się z każdą chwilą coraz szybciej, niedługo przestaliśmy się całować, bo prędkość naszej kopulacji już na to nie pozwalała. Obmacywaliśmy się nawzajem z namiętnością. Róża jęczała głośno i wydawała z siebie urywane okrzyki. Silnie zacisnęła na mnie nogi i wykrzywiła się w grymasie rozkoszy. Ten orgazm malujący się na jej twarzy i te jeszcze głośniejsze jęki, które teraz wydawała, tak mnie podnieciły, że poczułem, iż też zaraz dojdę. Cipka Róży zaczęła rytmicznie zaciskać się na moim fiucie. Wycisnęła z niego kolejny orgazm. Czułem, jak moje nasienie w niej wypływa.
  • Różaaa… – wyjęczałem i wtuliłem głowę w szyję kuzynki.
    Choć był to już mój drugi orgazm, odczuwałem go z niesłychaną intensywnością, spotęgowaną chyba tym, że każdym punktem swego penisa odbierałem dotyk gorącego wnętrza Róży. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego. Przez chwilę trwaliśmy tak w bezruchu, mocno w siebie wtuleni…

Poczułem, jak Róża się rozluźnia. Uniosłem głowę i unikając jej wzroku, wysunąłem się z niej. Zadyszany padłem na koc obok swojej kuzynki.

  • Ufff – odetchnęła zmęczona Róża.
    Też byłem zmachany i cały spocony. W takim upale ten wysiłek dał się we znaki. „Boże, co my zrobiliśmy…” – poczułem lekką trwogę.
  • Niezłe z nas zboczuchy, co? – zagadnęła Róża, kiedy już trochę ochłonęliśmy.
  • No – przyznałem poważnym głosem.
  • Żałujesz tego, co żeś zrobił? – spytała oskarżycielsko. – Spuściłeś się we własną kuzynkę…
  • Tak – przytaknąłem z poczuciem winy, choć tak naprawdę, mimo że zdawałem sobie sprawę, jak zły był to czyn, to bez wahania zrobiłbym to drugi raz.
  • To szkoda – powiedziała z zawodem. – Ja nie żałuję. Myślałam, że było ci fajnie i że zrobimy to kiedyś znowu…
    Odwróciłem się w jej stronę.
  • Żartowałem, nie żałuję – z zapałem zmieniłem zdanie. – Też chętnie to jeszcze powtórzę.
  • Jejku, jak tobą łatwo można manipulować – zaśmiała się i pogłaskała mnie po klacie.
    Zrobiło mi się głupio. Nic już nie mówiłem. Róża ziewnęła i przez chwilę leżeliśmy w milczeniu, by zaraz głęboko usnąć.

Tak jak ustaliliśmy, powtórzyliśmy to. Bzykaliśmy się kolejny raz zaraz po przebudzeniu na polance. A potem jeszcze w nocy w domu. I tak przez następne dwa tygodnie, podczas których czułem się jak w jakiejś bajce. Ruchaliśmy się z kuzynką po kilka razy dziennie, seks stał się naszą główną rozrywką. Całe dnie spędzaliśmy na naszej polance lub zamykaliśmy się w moim pokoju i oddawaliśmy się rozkoszom cielesnym, często podkradając z piwnicy wino dla urozmaicenia naszych zabaw. Tylko wieczorami, kiedy w domu byli moi rodzice, zachowywaliśmy się jak normalne kuzynostwo, ale nocami Róża i tak odwiedzała mnie po kryjomu, żeby pobaraszkować ze mną w łóżku.

Było mi smutno, kiedy rodzice Róży zabrali ją od nas wracając ze swoich zagranicznych wakacji. Od tamtego czasu, onanizując się, zawsze myślałem o tylko niej. Dwa miesiące później dowiedziałem się, że moja kuzynka Róża jest w drugim miesiącu ciąży. Matka powiedziała mi o tym mimochodem przy śniadaniu, bo dowiedziała się tego od mamy Róży, kiedy rozmawiały przez telefon. Róża ponoć – pomimo usilnych próśb swoich rodziców – nie chciała wyjawić, z kim w tę ciążę zaszła. Mówiła, że nie chce mieć z tym osobnikiem nic wspólnego i że woli już zostać samotną matką, niż do tego wracać. Wiedziałem, że w ten sposób po prostu chroni tajemnicę tego, co się między nami działo. Bo nie miałem wątpliwości, że to ja ją zapłodniłem. Przecież przez dwa tygodnie bez żadnych zabezpieczeń pompowałem w jej cipkę tyle nasienia, że nie było się co dziwić. Na szczęście wiedzieliśmy o tym tylko ja i moja kuzynka.

Od tamtego czasu Róża u nas nie była. Nie widziałem jej już ładnych parę lat. Jest już dorosłą kobietą, zajętą wychowywaniem dziecka. Zaręczyła się ponoć z jakimś chłopakiem i niedługo ma wyjść za mąż. Przynajmniej nie będzie musiała samotnie wychowywać naszego syna. Ja zaś ciągle jestem samotnym onanistą, którego jedyną kobietą w życiu była własna kuzynka.

Szkolenie

Poniedziałek. Rozpoczął się kolejny tydzień pracy. Pracuję nad reklamą napoju alkoholowego, który ma niedługo wejść na nasz rynek. Nie mam na niego w ogóle pomysłu. Pracujemy z grupą intensywnie już od tygodnia. Mamy mało czasu, a tu jeszcze ten arogant, który niedawno przyszedł do naszej firmy. Ma na imię Tomek. Działa mi na nerwy, a szef jeszcze kazał mu dołączyć do naszego zespołu. Widzę, że z resztą się dogaduje, a na mnie działa jak płachta na byka i ja na niego najwidoczniej też. Kłócimy się na każdym kroku, o każde głupstwo. Ciekawa jestem jak wytrzymuje z nim jego żona w domu. On pewnie myśli tak samo o moim mężu. Ale to nieistotne, bo małżeństwo mam jak najbardziej udane, a nie zamierzam mu o nim opowiadać.
Już południe, a my cały czas zastanawiamy się nad kampanią reklamową. Żadna z propozycji nie pasuje lub się nie podoba. Nagle Tomek wpada na pomysł, przedstawia go nam. Nie powiem, całkiem nieźle to wymyślił. Zaczynamy nad tym pracować i stwierdzamy, że to faktycznie się uda. Wszyscy mu gratulują pomysłu, ja tylko kiwnęłam głową i nic nie odpowiadam. Godzinę przed pójściem do domu szef wezwał mnie do siebie do gabinetu. Jak się okazało nie byłam sama. Tomek już tam siedział i czekali na mnie. Gdy usiadłam szef stwierdził, że w przyszłym tygodniu jest szkolenie w Krakowie i oboje na nie mamy pojechać. Od razu zaczęłam pytać dlaczego akurat my, czemu nie ktoś inny. Nie chciałam jechać z tym gburem gdziekolwiek i spędzać z nim czas. Szef niestety stwierdził, że nie ma dyskusji. Wybrał nas, bo jesteśmy najlepsi w tym co robimy i mamy jechać. Szkolenie miało trwać trzy dni. W piątek późnym popołudniem mieliśmy być na miejscu, a w niedzielę po śniadaniu powrót. Dostaliśmy auto służbowe i mieliśmy razem jechać do Krakowa. W ogóle nie podobała mi się perspektywa spędzenia z nim czasu, szczególnie tyle godzin podczas jazdy. No ale nic, jakoś dam radę. W piątek około południa Tomek zjawił się pod moim blokiem. Mąż pomógł mi znieść bagaże. Pożegnałam się z nim i pojechałam do Krakowa. Wsiadając do auta przywitałam się tylko i zapadła niezręczna cisza. Na szczęście grało radio, Tomek prowadził a ja zatopiłam się w swoich rozmyślaniach i patrzyłam na drogę przez okno auta.
Po jakimś czasie nawet nie zwracałam uwagi już na tą ciszę. Tak dojechaliśmy na miejsce. Wzięłam swoje bagaże i ruszyłam do hotelu, gdzie dano mi klucze do mojego pokoju. Niestety Tomek miał pokój tuż obok mnie. Jak pech to pech – pomyślałam. O godzinie 18. 00 mieliśmy zapoznanie z instruktorami i wykładowcami oraz z resztą grupą uczestników. Już tego dnia był krótki wykład na temat odbioru reklam przez docelowych klientów. Później kolacja, drinki i do pokoju przespać się by od rana wrócić na salę wykładową. Cała sobota zapowiadała się dość ciekawie. Najpierw wykłady, ćwiczenia a później wieczorek zapoznawczy – tańce, rozmowy, drinki.
Rano obudziłam się z pozytywnym nastawieniem. Wiedziałam, że ten dzień nie będzie dniem zmarnowanym. Już od godziny 10. 00 mieliśmy pierwsze wykłady. Cieszyłam się, że jednak tu przyjechałam Dowiedziała się wielu ciekawych rzeczy i przydanych w dalszej mojej pracy. Zajęcia skończyły się o 17. 00, a na 19. 00 zapraszano nas na wieczorek zapoznawczy. Wskoczyłam szybko do pokoju, wykapałam się, naszykowałam sobie strój na taką okazję, umalowałam i zeszłam na dół.
Większość osób już siedziała przy stołach, prowadziła konwersacje, piła drinki. Poszukałam swojego stolika. Na moje nieszczęście Tomek siedział tuż obok mnie. Gdy mnie zobaczył, wywrócił tylko oczami i odwrócił ode mnie wzrok. Przywitałam się z resztą osób, usiadłam i zaczęłam rozmawiać z innymi. Najczęściej rozmowy przebiegały na temat pracy, różnych kampanii reklamowych. Gdy oboje z Tomkiem zaczęliśmy rozmawiać, oczywiście musiało dojść do kłótnie i ostrej wymiany zdań. Inni próbowali nas pogodzić, jednak jak wpadaliśmy w szał naszych wywodów, nikt nie mógł nas powstrzymać. Mieliśmy zupełnie inne zdania na dany temat. Nie pozwolę sobie, by ktoś dyktował mi co mam myśleć i jak. Byliśmy już oboje po kilku drinkach, w głowach lekko szumiało, ale nadal trwaliśmy przy swoim. Okazało się że reszta osób poszła się bawić, a my sami w naszej sprzeczce zostaliśmy przy stole. Doprowadzał mnie do furii. Miałam ochotę go po prostu udusić. Nagle moje ręce uniosły się w stronę jego głowy, złapałam go za szyję. Nie wiedział co chcę zrobić. zaskoczył mnie, bo sam rzucił się na mnie, objął rękami i zaczął całować, szybko, gwałtownie i bardzo stanowczo. Nie wiedziałam jak zareagować. Moje myśli szalały, jak i moje doznania. Nie wiedziałam, że ktoś może tak wpłynąć na moje ciało, drżałam i pragnęłam go całą sobą. Reszta otoczenia się nie liczyła. Nagle przerwał i pociągnął mnie za sobą. Nie protestowałam. Byłam na niego wściekła i pełna pożądania. Weszliśmy do windy. Tam od razu rzucił się na mnie i przyparł mocno do ściany. Zdarł ze mnie bluzkę. Guziki rozsypały się po podłodze. Zaczął ugniatać moje cycki, mocno i brutalnie. Drugą ręką złapał za moje włosy, szarpnął moją głowę do tyłu i zaczął całować szyję i kark. Nie mogłam się ruszyć. Dojechaliśmy na nasze piętro. Złapał mnie i pociągnął do swoje go pokoju. Tam od razu rzucił mnie na łóżko. Byłam strasznie podniecona. Nie myślałam o niczym tylko o tym by mnie zerżnął. Nikt jeszcze mnie tak nie potraktował, a często myślałam o takiej właśnie sytuacji. Męża mam cudownego. Zawsze doprowadza mnie do orgazmu, ale jest delikatny, kochający, czasem zmieniamy pozycje i upodobania, lecz uważa na to by nie zrobić mi krzywdy. A ja marzyłam po prostu o zwykłym rżnięciu, lecz on nigdy się na to nie zdecydował. Dlatego teraz nawet nie zaprotestowałam. Spodobała mi się ta cała sytuacja, strasznie mnie podnieciła i byłam ciekawa, jak to się zakończy. Leżałam na łóżku a Tomek zerwała ze mnie resztę ubrań. Nie było w tym nic delikatnego, sama chęć posiadania mnie. Ściągną ze mnie bluzkę, spódnicę. Miałam pończochy – je zostawił. Majtki po prostu zdarł i rzucił na podłogę. Stanik odpiął i zrobił to samo. Gdy mnie już rozebrał spojrzał się mnie i zaczął z siebie zrzucać ubrania. Nie ruszałam się, patrzyłam na niego. Nigdy wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi jak na mężczyznę, a był naprawdę przystojny. Stanął przede mną nagi. Jego kutas był już naprężony i gotowy do penetracji. Nie czekał na pozwolenie, na żaden znak. Nic nie mówiąc podszedł do mnie rozszerzył szeroko nogi i wbił się mocno i szybko. Krzyknęłam. Zamknął mi usta dłonią i zaczął posuwać. Wsuwał i wysuwał swoją pałę ze mnie. Byłam strasznie wilgotna. czułam go w każdym zakamarku mojej dziurki. Uniósł mnie lekko za pośladki i dalej pieprzył. Patrzyłam jak jego kutas wsuwa się ze mnie, by za chwilę się wysunąć. Tomek przyglądał się mojej reakcji, mojemu zachowaniu. A mnie nagle jakby coś opętało. Wysunęłam się z niego. Zdziwił się, lecz czekał, a ja uniosłam się, rzuciłam go na łóżko, a sama siadłam na nim okrakiem. Nie czekając na nic nasunęłam się na niego i zaczęłam ujeżdżać. Chyba mu się to spodobało, że ja przejęłam teraz inicjatywę. Współgrał ze mną, unosił i poruszał biodrami, a ja na nim skakałam. Moje cycki szalały, skakały jak opętane, a ja nabijałam się na jego twardziela. Czułam go w sobie tam, gdzie jeszcze żaden nie doszedł. Krzyczałam z rozkoszy. Wiłam się i poruszałam biodrami. Widziałam, że jemu jest tak samo dobrze, jak i mnie. Gdy zwolniłam spojrzał się na mnie, złapał za biodra i po prostu zrzucił z siebie. Położył mnie na brzuchu, podciągnął, uniósł moje biodra i wślizgnął w moją już nabrzmiała i mokrą cipkę. Rżną mnie a ja czerpałam z tego przyjemność. Ruszałam biodrami, zaciskałam się na jego kutasie, a on wsuwał się po same jaja. Poczułam nagle jak we mnie pulsuje, wiedziałam, że zaraz dojdzie. Nie chciał jeszcze kończyć, wiec ze mnie wyszedł. To szaleństwo nie miało się jeszcze zakończyć. Oddychałam już bardzo głośno, moje ciało przechodziły dreszcze. Nagle poczułam dwa dość mocne klapsy na moich pośladkach.

  • Ajć – pisnęłam
  • Ciii – syknął
    Nic nie mówiąc złapał z powrotem mnie za biodra. Myślałam, że będzie chciał skończyć to co zaczął jednak on miał już upatrzony inny cel. Poczułam jego twardziela przy moim odbycie. Byłam przerażona. Nidy nie uprawiałam seksu analnego, a on chciał właśnie wbić mi się w dupę. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdy poczułam jak napiera na moją dziurę. Wbijał się powoli, bym mogła przyjąć go całego.
  • Boli – zaczęłam krzyczeć.
  • Milcz – dajesz mi się rżnąć, . więc musisz i to znieść.
  • Jeszcze nigdy tego nie robiłam.
  • Więc musi być kiedyś ten pierwszy raz – powiedział i wbił się do samego końca.
  • Kurwa! – zaklęłam.
    A on zaczął posuwać moją dupę. Na początku nie odczuwałam żadnej przyjemności. Piekło mnie i bolało. Jednak po chwili, gdy mój odbyt przyzwyczaił się do jego kutasa, zaczęłam odczuwać z tego przyjemność. Wpychał się do końca. Jego jaja obijały się o moje pośladki. Pieprzył mnie jak sukę, a ja mu na to pozwalałam. Nagle wzdrygnęłam się na dźwięk mojej komórki. Dzwonił mój mąż. Chciałam by Tomek przestał i dał mi z nim chwilę porozmawiać. Jednak on trzymał mnie mocno za biodra i powiedział, że jak bardzo chcę rozmawiać teraz z mężem to z nim w swojej dupie. Nie wiedziałam co zrobić. Wiedziałam, że jak nie odbiorę, to mąż będzie się denerwował i dzwonił co chwilę. Sięgnęłam po komórkę i odebrałam.
  • Mmmm…. Cześć kochanie
  • Witaj Kasiu, jak mija Ci szkolenie?
  • Achhh, bardzo przyjemnie….
    Tomek nie bacząc na to że rozmawiam, wbijał mi się w dupę z całej siły. Moje ciało drżało, tak jak i mój głos. Nie mogłam powstrzymać jęków ani głośnego i szybkiego oddechu. Próbowałam starać mówić się normalnie. Nie wiem czy mąż coś wyczuł, czy nie.
  • Kochanie może porozmawiamy jutro jak wrócę do domu?
  • Dobrze, ale chcę ci opowiedzieć jedna rzecz i daję ci spokój. Więc….
    Już nie mogłam, czułam jak narasta we mnie ogromne podniecenie, ciało zaczęło drżeć. Mój tyłek zaczął coraz mocniej zaciskać się na jego kutasie. Z rozkoszy aż krzyknęłam, nie mogłam w tej chwili nic powiedzieć, a mój mąż cały czas opowiadał mi swoja historię.
  • Czy coś się stało – zapytał w słuchawce
  • Mhm….. już.
  • Kasiu, co się dzieje?
  • Nie niccc.
  • Jak nic, jak krzyknęłaś?
  • Uderzyłam się przed chwilą w palec o łóżko i bardzo mnie zabolało, nie denerwuj się
  • Dobrze, w porządku…. Posłuchaj, więc…..
    Gdy dreszcze minęły Tomek wysunął się z mojej dziurki. Przeszedł na drugą stronę łóżka. Stanął przede mną ze stojącą pałą i wskazał bym teraz mu obciągnęła. On chyba zwariował. Ja rozmawiam przez telefon, a on chce bym mu loda zrobiła? Spojrzałam na niego takim wzrokiem, że aż się wzdrygnął. Jednak twardo stał przede mną i się nie ruszał. Trochę podniecała mnie cała ta sytuacja. Tomek nagle złapał mnie za głowę i przysunął do swojego kutasa. Moje usta znalazły się przy nim, a ja nie wiedziałam co począć. Słyszę jak mój mąż opowiada mi ważną historię przez telefon, a Tomek napiera na mnie. Moje usta się uchyliły, a jego członek od razu wsunął się w nie. Lizałam go po całej długości, ssałam. Językiem wirowałam po jego żyłkach.
  • Kasiu, dobrze zrobiłem?
  • Mhm….
  • Nie uważasz, że powinienem zrobić inaczej?
  • Nie – udało mi się wysunąć go z ust i odpowiedzieć.
  • Dobrze, więc powiem ci coś jeszcze…..
  • Mhmmmmm….
    Znów zaczęłam się podniecać. Nie myślałam o niczym, tylko o tym by dobrze mnie zerżnął w usta i spuścił się na sam koniec. Telefon rzuciłam na łóżko i zajęłam się kutasem Tomka. Ręką masowałam mu jajka i nasadę członka. A ustami przyssałam się do niego – lizałam i ssałam najlepiej jak potrafiłam. Czułam już pulsacje w moich ustach. Tomek wygiął się, złapał mnie za głowę i dociskał mocno. Czułam go w gardle, a on nie przestawał, . posuwał mnie w usta, szybko i mocno. Nagle poczułam jak trysnął mi prosto w gardło. Połknęłam. Resztę wylizałam z jego pałki i wysunęłam go ze swoich ust. Chwyciłam szybko za telefon, wiedziałam, że mąż mógł usłyszeć różne odgłosy, które wydawaliśmy.
  • Kasiu, Kasiu, jesteś?
  • Tak kochanie, jestem.
  • Dlaczego nie odpowiadasz?
  • Jestem teraz na imprezie, musiałam odejść i zasięg tracę co chwilę, ale już jestem.
  • To dobrze, bo zaczynałem się martwić. Jakieś dziwne odgłosy słyszałem w tle.
  • Tak, bawią się tu i szaleją, to może to.
  • Dobrze, będę już kończył. Wracaj bezpiecznie do domu. Jutro opowiem ci resztę, to porozmawiamy.
  • Dobrze.
  • Kocham cię.
  • Ja ciebie też – mówiąc to zamarłam i spojrzałam na Tomka.
    A on się uśmiechał. Siedział już obok mnie i masował po plecach.
  • Niegrzeczna dziewczyna z Ciebie – powiedział.
  • Nie wiedziałam, że potrafię nią być – odpowiedziałam.
  • Już od dawna o tym marzyłem
  • Naprawdę?
  • Tak. Wkurzałaś mnie w pracy i tutaj znów, a ja wtedy miałam tylko ochotę rzucić cię i zerżnąć, byś wreszcie mi uległa.
  • Więc dziś Ci się to udało.
  • Ojjj tak. Bardzo mi się to spodobało. Nigdy jeszcze w taki sposób nie uprawiałem seksu, a zawsze chciałem.
  • Ja również. Bardzo mi się to podobało, choć nie na wszystko byłam gotowa.
  • Cieszę się. Chodźmy już spać. Jutro rano droga powrotna.
  • Dobrze. Dobranoc.
  • Dobranoc.
    Objął mnie i zasnęliśmy. Droga powrotna różniła się od tej wcześniejszej. Cały czas ze sobą rozmawialiśmy. Okazało się, że mamy dużo wspólnego i nie mogliśmy doczekać się kolejnego szkolenia na które razem wyjedziemy.

Kac moralny

Sylwia, lat 26, instruktorka pływania, rozwódka. Ten ostatni przymiot podkreśliła sobie ze szczególną stanowczością, gdy wróciła jej świadomość. Jedno ucho słyszy, drugie… tylko oderwie od poduszki, też słyszy. Dwoje oczu jest, ale otwierają się wybitnie ciężko. Ok, jedno i drugie widzi tak samo, czyli lekkie -0.5 w obydwu, jak znajdzie okulary, będzie lepiej. Obie ręce żyją, nogi się ruszają, cycki są, jest dobrze. Jeszcze chwila i będzie mogła przystąpić do bolesnej analizy tego, czemu jej głowa tak ciężko podnosiła się z poziomu. Pierwsze pytanie: gdzie jest? A no tak, gdzie ma być, przecież u koleżanki. Koleżanki eee… Madzia, tak, Madzia. Tak na pewno ma na imię ta dziewczyna, która leżała w samej bieliźnie na łóżku w drugim końcu pokoju. Sylwia nigdy nie spodziewała się, że któregoś poranka obudzi się i zobaczy w pobliżu kilku metrów rozebraną do majtek i stanika inną niewiastę. To od razu wzbudziło w niej podejrzenia, że to nie był przypadek. Nie przypominała sobie, by kiedykolwiek czuła seksualny pociąg do kobiet, ani tym bardziej, by wczoraj ktokolwiek inny z nimi pił. Poza tym, co ona tu robiła, przecież miała swój własny pokój? Co, jak ?
Chwila po wyprostowaniu się bolała. Wdech, wydech, ciężka głowa i… dopiero wtedy Sylwia zorientowała się, że i ona jest ubrana tylko w bieliznę, choć nie tak skąpą, jak Magda. „O kurwa” – wymskło jej się, gdy ten obraz skończył renderowanie w jej głowie. Dobra, szybki powrót, szukanie dnia wczorajszego. Co się tak w ogóle działo? Moment, nie da się tego tak po prostu w łóżku na ciężkim kacu zrobić. Wstała, udała się do kuchni – cud, że w tym wszystkim pamiętała, gdzie to pomieszczenie jest. W zmywaku umyła twarz zimną wodą, potem tej samej wody się napiła. Najpierw ze złączonych dłoni, a gdy dotarło do niej, że to kiepski pomysł, użyła pierwszej z brzegu leżącej na blacie kuchennym szklanki. Względnie przygotowana do życia na najbliższe kilkanaście minut szybko zaparzyła wodę na kawę. Czy to dobre pić kawę na kaca? Co ją to w tym momencie obchodziło, potrzebowała tego. Przez 5 minut tępo wpatrywała się w czajnik, jak na zbawienie wyczekując końcowego pstryknięcia wyłącznika. Zalała czarne dno jakiegoś kubka, upiła łyk i usiadła na krześle. Na stole znajdywała się niedokończona paczka papierosów, cienkich mentolowych linków. Nigdy, przenigdy wcześniej, nie miała takiej ochoty na zapalenie, jak wtedy. Chyba nawet mogła zaryzykować stwierdzenie, że poprzedniej nocy wypaliła więcej szkodliwych kiepów, niż przez całe wcześniejsze życie. Ale ten papieros faktycznie jej pomagał. Dzięki niemu mogła z każdym kolejnym wdechem gryzącego dymu przypomnieć sobie, chwila po chwili, poprzednią dobę.
Rozwód. To pamiętała aż za dobrze, łzawe przemówienie sędziego, gorsze, niż wszystkie odcinki paradokumentów sądowniczych z siwą sędziną razem wzięte. Gdyby mogła, to obrączkę wrzuciłaby w tym momencie do Góry Przeznaczenia, albo innego piekielnego ognia, tylko zamiast Golluma w zestawie, w dół poleciałby jej eks-mąż. Historia, jakich wiele. Szybki związek, szybki seks, szybka ciąża, szybki ślub. I równie szybki rozwód, bo ciążę życie brutalnie zakończyło po 3 miesiącach, a związek roztrzaskał się razem z porcelanową wazą, która wymierzona przez rękę Sylwii w głowę męża symbolicznie wydała dźwięk rozbitego serca. Powód krótszy, niż cały ten wywód – zdrada i jazda na dwa fronty przez rok, przed i po ślubie. Nie ma ciąży? Super, to można legalnie rżnąć kochankę bez obaw o alimenty. Ale cóż, przynajmniej w tym wszystkim Sylwię pocieszało to, że nienarodzone dziecko nie pozna koszmaru rozbitej rodziny.
Papieros domagał się kolejnego bucha, bez niego nie przypomni jej się nic więcej. Zaciągnęła się i kolejny obraz uformował się w jej głowie. Michał, który przyjechał po nią i któremu mogła się wypłakać w rękaw. Tak, naprawdę to zrobiła, jej starszy brat widział ją ryczącą jak bóbr. Teraz uznała się za żałosną nastolatkę, która zamiast ogarnąć się po zdradzie pajaca, zwyczajnie dała się sprowokować emocjom i pokazała swą słabość. Trudno, dobrze, że wypłakała się bratu, a nie komuś, kto jej potem będzie wypominał tę sytuację. Dobrze, te fakty znała doskonale. Potem wróciła do mieszkania, gdzie spotkała Anię, współlokatorkę Magdy. Te dwie dziewczyny po godzinie się wymieniły, jedna wyjechała z chłopakiem na weekend gdzieś tam, a Magda wróciła z pracy. Dziura w pamięci… nie, jednak to jeszcze udało się zapamiętać. Magda przyniosła wódkę i papierosy, dużo wódki i papierosów. Zarządziła wielkie chlanie, opijanie rozwodu. Żadnych smutków, Sylwia miała znaleźć wyłącznie pozytywne strony rozwodu, drzeć się tak, by obudzić sąsiadów i obie miały się spić, pójść spać, a rano zacząć życie na nowo. Znaczy Sylwia miała, no i… tu się skończyły zapasy magazynu pamięci, od około 22:34, gdy skończył się film w telewizji, nie pamiętała już nic. Nawet kolejne buchy nie poprawiały sytuacji, papieros skończył swoją rolę kroniki dnia wczorajszego.
Okazję do przypomnienia sobie miała jednak szybko. Nie zdążyła jeszcze wziąć ostatniego pociągnięcia, a w drzwiach kuchni stanęła jej Magda. Tak samo na wpół roznegliżowana, jak była na łóżku. Przywitała ją uśmiechem – dobry znak, czyli cokolwiek się działo, nie było złe i nie wkurzyło jej. Przez moment siedziały naprzeciw siebie, w przeciwieństwie do Sylwii, Magda rozpoczęła dzień nie od zimnej wody i kawy, a od papierosa. Jedna gapiła się na drugą, bez skutku usiłując porozumieć się nie używając słów.

  • Wiesz o co chcę zapytać… – jęknęła Sylwia
    Jęknęła – to dobre słowo, bo sama uznała, że jej ton był żałośnie smutny. Ale musiała coś powiedzieć. Sytuacja, w której ona w czarnej bieliźnie siedziała naprzeciwko koleżanki w białych koronkowych stringach i staniku, zaczęła ją lekko krępować.
  • Wiem – odparła tamta zaciągając się dymem – więc pytaj
  • Ok. Będę…bardzo bezpośrednia. Całowałyśmy się?
  • Tak
  • Seks był?
  • Nie
  • Całe szczęście
  • Też tak sądzę
  • Jakim cudem jesteśmy obie w bieliźnie?
  • Bo seks prawie był
  • Dobra, wytłumacz mi więc, co się działo po tym durnym filmie
  • Wiesz chociaż, o czym to było?
  • Chyba nie pamiętam.
  • O lesbijce. Pod koniec zaczęła się ta blondzia migdalić z jakąś, a Ty stwierdziłaś, że to musi być ciekawe i skoro Twój mąż był chujem, to może powinnaś tego spróbować.
  • O kurwa, pięknie się zaczyna. Mów dalej
  • Zapal sobie, to trochę potrwa…
    Sylwia usłuchała tej rady, z resztą bez tego chyba nie dotrwałaby choćby do połowy opowieści. Teraz to Magda mówiła i krok po kroku prowadziła ją przez otoczony alkoholem korytarz pamięci.
  • Cóż, zaraz po filmie skończyła się wódka. Stwierdziłam, że idziemy po kolejną, na co Ty stwierdziłaś, że masz jedną w pokoju. Poszłyśmy i siadłyśmy, ja na jednym, Ty na drugim łóżku. Trochę trudno było mi polewać wyciągając się z wyra do Ciebie, więc kazałaś siadać na podłodze. Zaczęłyśmy gadać o filmie i coraz bardziej chciałaś się dowiedzieć, czy dopuszczałabym seks, albo chociaż całowanie się z kobietą. W końcu powiedziałam Ci, że musiałabym takiej ufać i traktować to jako fajną przygodę, a nie bycie lesbijką na zawsze. I ona też. Nachyliłaś się i spytałaś, czy ja Ci ufam. Potem się wycofałaś, przepraszałaś mnie, że głupia jesteś i zaczęłaś znowu ryczeć, jaka to jesteś beznadziejna i w ogóle. Padłaś na łóżko i tyle z Ciebie pożytku było. No i… No i potem ja usiadłam przy Tobie, przytuliłam Cię i jakoś tak…samo poszło
  • Dobra, moment, kto kogo pierwszy pocałował? – przerwała ten monolog Sylwia
  • Chyba ja Ciebie. Tak, na pewno.
  • A kto zaczął kogo rozbierać?
  • Chyba też ja, no ale jak się z kimś całuje przez kwadrans, to coś z łapami trzeba robić.
  • O ja pierdolę… coś poza tym się stało?
  • W zasadzie to tyle, że… jak mi zdjęłaś bluzkę, to zaczęłaś lizać po szyi i uszach, a potem… no…
  • Nie mów, że Ci zrobiłam minetę…
  • Nie. Rozebrałyśmy się obie do bielizny, zdążyłyśmy sobie wzajemnie… no wiesz, cycki, a potem zapytałaś, czy na pewno chcemy sobie lizać cipki. Ja stwierdziłam, że nie dam rady, Ty, że też nie i wtedy wstałam, poszłam na drugie łóżko. Gadałyśmy jeszcze chwilę i tak się skończyło.
    Wbrew pozorom wcale to nie było najgorsze. Gdy skończyły tę wymianę zdań, Magda wstała i oznajmiła:
  • Wiesz, i ja wiem, że obydwie nie jesteśmy lesbami. Ale jakbyś kiedyś chciała, a mnie by wkurwił facet, to daj znać.
    Z tą myślą Sylwia została sama. Najpierw w kuchni, a potem w pokoju. Do południa nie mogła się pozbierać i leżała na łóżku, tępo patrząc się w sufit. Kac nie mijał, choć głowa ciężka już nie była. Ciągle myślała o Magdzie. O każdym przeżytym z nią roku studiów, o tylu wyjściach na piwo, na siatkówkę, na basen, o wszystkich chwilach, w których nigdy żadnej z nich nie przyszło do głowy, że kiedyś wylądują w jednym łóżku. Analizowała każdy szczegół, każde słowo, o jakim usłyszała, że padło z jej ust. Jak w pornosie, opowieść Magdy była jak scenariusz dennego pornola. Chociaż finał był inny i obie się w porę opamiętały, tym niemniej ona pierwszy raz całowała, pieściła i lizała kobietę, a jej koleżanka właśnie zdradziła swego faceta i nie widziała w tym nic złego. Mogłyby to powtórzyć w każdej chwili, co dobiło ją jeszcze bardziej. Wytłumaczenie Sylwia znalazła szybko – od roku nie uprawiała z nikim seksu. Najpierw ciąża, potem poronienie, potem ponad pół roku rozprawy rozwodowej i przez cały ten czas nawet palcówki sobie nie zafundowała. Z resztą o kim by miała myśleć podczas takiej, poza Michałem miała obrzydzenie do wszystkich facetów dookoła, nawet swych niegdyś dobrych kumpli. A o własnym bracie fantazjować nie będzie. Tym niemniej było to kiepskie usprawiedliwienie na to, by po pijaku obracać koleżankę. Gorzej jeszcze, że usiłowała sobie przypomnieć moment pocałunku, ale nie potrafiła. Chciała przypomnieć sobie i zdecydować, czy był to słodki grzeszek, czy obrzydliwa wpadka. Och… i tu doszła do sedna. Nie czuła obrzydzenia. Ani do siebie, ani do niej. Pytanie tylko, czy przez tydzień, jaki jeszcze miała z nią mieszkać do świąt, da radę powstrzymać się przed tymi myślami. Tak czy inaczej, zaliczyła właśnie pierwszego kaca moralnego w życiu.

Ten kac trwał jeszcze jakiś czas. Tuż przed wyjazdem do rodzinnego domu, który rodzinę miał tylko w nazwie, postanowiła oderwać się od rzeczywistości i pójść na basen. Zrobiła to, co kochała, czyli przepłynęła łącznie 3 kilometry. Po jednym miała już lekko dość, ale uznała, że dopóki nie wyrzuci z siebie wszystkich negatywnych emocji, nie wyjdzie z wody. Wyszła po prawie dwóch godzinach, po czym udała się tradycyjnie pod prysznic. Tu niemiła niespodzianka, bo nagła awaria natrysków uniemożliwiła jej kąpiel oczyszczającą z chloru i potu. Musiała więc szybko się ubrać i pognać do mieszkania. Szczęśliwie była wtedy jedyną osobą, która wówczas okupowała ten lokal. Była tak zmęczona, że zdejmowała z siebie ubranie w żółwim tempie. Najpierw leniwie rozplątała kok, zespalający jej krucze włosy, a następnie zdjęła okulary. Bluza dresowa bardzo powoli odsłoniła jej czerwone od wysiłku ręce. Po odrzuceniu jej niedbale na podłogę, Sylwia chwyciła delikatnie bluzkę i uniosła ją do góry. Przyklejoną niemal do ciała przez pot zdejmowała bardzo długo, aż wreszcie stanęła przed lustrem w samych spodniach i staniku. Rozpinając biustonosz czuła każdy mięsień wygiętych w tył rąk. Widok swoich piersi, które po chwili zostały uwolnione od bielizny, poprawił jej humor. Uznała, że przynajmniej nie stały się jeszcze obwisłe i prezentują się całkiem nieźle mimo krótkiego epizodu ciążowego. Rozpięła rozporek w dżinsach i obróciła się tak, by widzieć się bokiem w lustrze. Gdy opuszczała nogawki w dół i odsłaniała sobie ostatni element garderoby, czyli czarne stringi, z dumą stwierdziła, że przez cały czas rozprawy rozwodowej nie przytyła i nadal słowo „chuda” opisujące jej figurę można pisać przez samo „h”. Popatrzyła na swój tyłek i pogładziła się po pośladku. Pierwszy raz od dawna była zadowolona ze swojego ciała, z satysfakcją stwierdziła, że pływanie pozwoli jej jeszcze przez parę lat przyciągać uwagę facetów i może wśród nich znajdzie się taki, który dla dwóch centymetrów w talii mniej nie pójdzie w tango z byle dziwką z dyskoteki. Zadowolona z siebie weszła do wanny z prysznicem i puściła na siebie strumień gorącej wody. Po grudniowym mrozie była to największa ulga, jakiej mogła doznać.
Gdy uznała, że na pewno jest w mieszkaniu sama, spojrzała na krocze i ze zdziwieniem zorientowała się, że weszła w majtkach pod prysznic. Tym lepiej, przynajmniej i one się trochę odświeżą. Wsunęła rękę pod tkaninę, by zdjąć te stringi, gdy nagle zapragnęła sama sobie zrobić dobrze. Należało jej się to od życia, dawno nie pozwoliła sobie na taką chwilę zapomnienia. Delikatnie muskała czubkiem palca łechtaczkę, ale po jakimś czasie przestało jej to wystarczać. Samo zaspokajanie się bez jakiegoś obrazu w głowie, bez fantazjowania… to nie było to, musiała szybko o czymś pomyśleć. Masturbowała się coraz śmielej i żwawiej, wsuwając sobie już dwa palce coraz głębiej i szybciej, a fantazja nie chciała się pojawić. Do chwili, gdy nie pomyślała o (nie)pamiętnym wieczorze z Madzią. Ciągle nie mogła sobie przypomnieć, jak to było, gdy się całowały. Aż nagle stało się – pod wpływem własnego dotyku każda sekunda tamtego wydarzenia wracała do jej głowy. Widziała pod zamkniętymi powiekami, jak przytulona przez koleżankę podnosi głowę i ich usta spotykają się. Nieświadomie otworzyła szerzej usta, jakby teraz, w tej chwili wsuwała swój języczek do warg Magdy. I czuła, choć to było tak odległe i nierealne. Czuła ten dotyk, te ręce błądzące po plecach, po jej plecach, po Magdy piersiach, szyi. Przypomniała sobie, jak zdjęła jej sukienkę, tak, ona miała wtedy na sobie jesienną sukienkę, grubą ale cholernie seksowną. Zdjęła ją i puściły jej wtedy wszelkie hamulce. Pocałunki stały się coraz bardziej dzikie, a dłonie chciały rozpiąć stanik. Tak, Magda ją powstrzymała, odrzuciła jej dłonie majstrujące przy zapięciu biustonosza, ale to jej nie wyhamowało. Uchwyciła wtedy jej pierś w dłoń i zaczęła całować, a potem też lizać po szyi. Nakręcała się coraz bardziej na te obrazy, tak rzeczywiste, a jednocześnie nakreślone wyłącznie przez opis koleżanki, która jako jedyna zachowała wtedy resztki trzeźwości. Czy ona to sobie przypominała, czy wyobrażała, nie miało znaczenia – teraz zajęta była myślą o lizaniu piersi swojej ciemnowłosej kochanki. Gdy w swojej fantazji doszła do momentu, w którym to Magda lizała sutki jej, poczuła, jak zbliża się jej orgazm – jedyny, jaki mogła przeżyć, bowiem nie potrafiła zaznać rozkoszy przez stosunek. Sama sobie zagwarantowała szczytowanie, choć była wściekła, że w takim momencie przerywa jej się ta senna wizja. Odjechała, odpłynęła, krzyknęła i zrobiła się czerwona na twarzy. Doszła do końca. Roześmiała się sama do siebie, rozpromieniona chwyciła słuchawkę prysznica i zmniejszywszy strumień wody polała się po piersiach.
Jeszcze przez moment tak rozradowana siedziała na brzegu wanny i dopowiadała sobie w myślach resztę tej fantazji. Uznała, że skoro już nawet ją to podnieca, to kiedyś faktycznie będą musiały pójść na całość, najlepiej w podobnej scenerii. Wreszcie wstała i odwróciła się… wtedy zdrętwiała, bo dotarło do niej, że nie zamknęła drzwi od łazienki. Miała jedynie nadzieję, że podczas szczytowania nie krzyczała imienia Magdy, ani że w ogóle nikt w tym czasie do mieszkania nie wszedł. Aha…i nadal była w stringach. Na szczęście uniknęła wpadki, ale Magda wróciła do mieszkania dosłownie pół godziny po tym, jak wykąpana, zaspokojona i rozanielona Sylwia włożyła na siebie domowe dresy i zapadła w drzemkę.
Pobudkę miała jednak okraszoną niespodzianką. Poza Magdą, której się spodziewała, w kuchni zastała Michała, który siedział przy stole zajęty swoim smartfonem i nie zauważył, jak Sylwia wchodzi do pomieszczenia.

  • O matko, co Ty tu robisz? – zapytała dopiero co budząc zmysł wzroku
  • A wpadłem, niedaleko miałem – odparł Michał odkładając telefon na bok – jadę do domu jednak dzisiaj, więc jeśli chcesz i nie masz planów na jutro, to pakuj się i jedziemy
  • O rany, mogłeś mnie uprzedzić, teraz to ja się wieki będę szykować.
  • Dobra, poczekam, pójdę w międzyczasie do jakiegoś sklepu i coś na drogę kupię.
  • Super, to daj mi… no z godzinę najmarniej
    O tym, co się działo przez rzeczoną godzinę, najlepiej wspomnieć w kilku dyplomatycznych zdaniach. Dziewczyny korzystając z nieobecności Michała podczas jego wycieczki do supermarketu ucięły sobie pogawędkę przy pakowaniu walizek Sylwii. Wróciły do tematu moralnego kaca sprzed kilku dni. Magda uznała, że choć sytuacja była podniecająca, nie chciałaby, mimo swoich popijackich zapędów, by kiedykolwiek to się choćby powtórzyło. Dlatego uznały, że najlepiej będzie, jak po nowym roku, Sylwia znajdzie sobie inne mieszkanie i nie będzie wystawiać ich znajomości na taką próbę. A najzabawniejsze w tym było to, że Magda uzasadniła swoje stanowisko tym, że… coraz trudniej jej się powstrzymać przed pocałowaniem koleżanki. Sylwia obstawiała, że prawdziwym powodem tej scenki, były wyrzuty sumienia Magdy po, jakby nie patrzeć, zdradzie, jakiej się dopuściła wobec chłopaka, ale teraz to nie miało żadnego znaczenia. Przedostatnim aktem tej chorej sytuacji było to, że do chwili powrotu Michała, a potem wspólnego wyjścia z mieszkania, nawet się do siebie nie odezwały i obie udawały, że Magda śpi. A ostatnim, na który na zawsze spuściły zasłonę tajemnicy, był moment, w którym Sylwia „rzekomo” czegoś zapomniała i w ostatniej chwili przed odjazdem wróciła się do mieszkania. Tylko po to, by życzyć Magdzie wesołych świąt długim pocałunkiem. Ich następnym kontaktem była wymiana SMSów w Nowy Rok, a do normalności ich relacje wróciły kolejnego dnia. Tyle, że do tego czasu u Sylwii życie się trochę…skomplikowało.

Wszystko zaczęło się od wigilijnego wieczoru, kiedy do „rodzinnego” domu zjechało się kuzynostwo z mężami, żonami, dziećmi, a nawiedzeni rodzice postanowili przy całej tej gromadce zrobić Sylwii awanturę o rozwód. Dziewczyna przekonała się wtedy, że Bóg wybacza zawsze, internet nigdy, a księża i nawiedzeni rodzice nie wybaczą nigdy dwóch rzeczy: przedmałżeńskiego seksu i rozwodu. Możesz okraść sąsiada, zabić mu psa, ale jeśli przed ślubem pieprzyłaś się z chłopakiem to jesteś wyklęta na zawsze, a po rozwodzie wiele bywalczyń i bywalców wiejskiego kościoła śle do proboszcza modlitwy w twojej intencji o rychłą ekskomunikę. Sylwii udało się wcześniej ukryć ciążę, bo nim zdążyła o niej powiedzieć, dziecka już w łonie nie miała. Ale po rozwodzie mleko musiało się rozlać i cała historia musiała zostać ze szczegółami opowiedziana rodzicom, wychowanym w katolickim rygorze cnoty, dziewictwa do ślubu i trwania w małżeństwie nawet, jeśli jedno bije drugie tępą siekierą, bo przecież „tak jest po bożemu”. W ten sposób cała latorośl wnucząt poznała kolejne formy słów: „bezbożna”, „ladacznica” i „wydziedziczona”. Ponadto Sylwia dowiedziała się, że na pewno chciała biednego chłopaka złapać na dziecko, zniszczyła mu życie, a jej życiorys jest skazą na nieskalanej historii rodziny, w której dominującą cechą było wyzywanie wszystkich sąsiadów, polityków i miastowych zaraz po odśpiewaniu przez księdza „Idźcie, ofiara spełniona”. Od tej pory słowo „rodzinny” musiała wykreślić z przymiotników określających dom oddalony o 400km od miejsca jej dotychczasowego zamieszkania.
W jej obronie stanęli co prawda niektórzy z obecnych, ale najbardziej zaskoczył ją Michał, który zagroził, że jeszcze raz ojciec nazwie siostrę „kurewką”, to własnoręcznie mu przypierdoli. Ciąg dalszy tej jego reakcji miał miejsce w nocy, kiedy kuzynostwo wróciło do siebie, a oni zostali sami z tymi, których do końca życia będą mieli mimowolnie wpisanych w dowodach osobistych. Sylwia, zapłakana i zrezygnowana, leżała bez życia na swoim tapczanie w pokoju, jaki niegdyś obydwoje dzielili przez prawie 25lat. Michał przysiadł koło niej i podał jej rękę, a ona doznała deja vu – dokładnie tak samo czuła się, gdy po rozprawie rozwodowej poszła z nim na kawę do sądowej kawiarenki. Miała w nim oparcie, jako jedynemu z całej tej zacofanej i zaściankowej rodziny. Wygadała mu się ze wszystkiego, również z tego, że od stycznia musi szukać nowego lokum. Na to niestety Michał wiele poradzić nie mógł, bo sam wynajmował maleńki pokoik w mieszkaniu w zupełnie innym mieście. Od niechcenia rzucił hasło, że może by spróbowała zacząć od nowa właśnie tam, gdzie on na co dzień żyje.

  • Wiesz, to nie jest takie głupie – odpowiedziała wtedy i przez lata zastanawiała się, co jej strzeliło do głowy, że to w ogóle wzięła pod uwagę
    Po niezliczonych kombinowaniach i szukania do środka nocy mieszkań, a przede wszystkim pływalni, w których potrzebują instruktorki, Michał wyszedł do niej z propozycją, którą również Sylwia po latach wspominała jak pijacki zwid.
  • Do 6 stycznia mieszkam sam, zadzwonię do współlokatorów, czy mogłabyś do tego czasu u mnie pomieszkać, dopóki nic nie znajdziesz, a w tym czasie coś się wymyśli
    Jej kiwnięcie głową i aprobata dla tego pomysłu sprawiło, że od tego momentu była przez ponad 2 tygodnie skazana na ryzyko – albo się uda i odbuduje się w nowym miejscu, albo Michał będzie świadkiem tego, jak jej życie zakopuje się razem z resztkami honoru, który nakazywał jej radzić sobie ze wszystkim samej.
    Z początku wszystko szło dobrze. Współlokatorzy zgodzili się na taki układ z Michałem, ona wprowadziła się do drugiego pokoju zajmowanego przez parę studenciaków z ostatniego roku zarządzania i marketingu. W czasie, gdy jej brat chodził do pracy, czyli hotelowej recepcji, której był managerem, ona szukała nowego mieszkania, a także zajęcia. O ile to drugie znalazła bardzo szybko, co zdziwiło ją jeszcze bardziej niż pedantyzm Michała, o tyle z mieszkaniem był dramat. Wygwizdów Dolny, cena jak za willę, odpadający tynk, brak ogrzewania albo wspólna łazienka ze starszym panem erotomanem – to obraz wszystkich ofert, jakie jej się trafiały. Na dwa dni przed nowym rokiem powróciło załamanie, które ratowało jej tylko codzienne chodzenie na basen dla podtrzymania formy i praca, którą zacznie od 3 stycznia. Huśtawka nastrojów była jej codziennością, ale tego, co ją spotkało w sylwestrową noc nie potrafiła ani wyjaśnić, ani usprawiedliwić.

Michał zaprosił ją na domówkę do kolegi z pracy. Przepiękny, duży dom poza miastem, 40 osób, parkiet do tańczenia, własny DJ – po prostu impreza noworoczna w dobrym stylu i w towarzystwie ludzi, a nie bezmózgów. W dodatku poza nią i rzeczonym kolegą, Michał nie znał tam nikogo. To, że się zgodziła, było jednak cudem, bo namawiać ją musiał wielokrotnie przez cały poprzedzający imprezę dzień. Ostatecznie udało mu się i punktualnie o 19:00 w ostatni dzień roku ujrzał Sylwię w czymś innym, niż wymięte, oprószone mąką domowe dresy. Oniemiał. Sylwia założyła na siebie klasyczną małą czarną, do tego jasne, ledwie rozpoznawalne na nogach rajstopy, a fryzura rozpuszczona opadała jej łagodnie na osłonięte cienkim, szerokim rękawem ramiona.

  • Uoo – zareagował na ten widok, gdy ją zobaczył sięgającą po kieszonkową torebkę stojącą na stole w kuchni – pięknie wyglądasz
  • Co, nigdy dziewczyny w sukience nie widziałeś? – zapytała lekko skonsternowana tą reakcją
  • Dziewczynę tak, ale Ciebie nie
  • Jeszcze powiedz, że Ci się podobam – zironizowała
  • O co Ci chodzi?
  • O nic, jesteś moim bratem i nigdy nie prawiłeś mi komplementów.
  • Weź wyluzuj, na imprezę ze mną idziesz, ale widzę, że będę musiał Cię pilnować
  • Tylko spróbuj. Ja się nie wtrącam, kogo Ty będziesz obracać.
  • Ehh, chodź już lepiej
    Sylwia nagle była opryskliwa. Jak nigdy. To była jej zasłona i obrona przed tym, by nie pokazać mu, że przyjmuje komplement od faceta, nawet od brata. Nie zmieniało to faktu, że akurat od niego takie słowa ją dziwiły. A jeszcze bardziej to, że sama oceniła jego strój, czyli zwykłe dżinsy i czarną, elegancką koszulę, jako wyjątkowo męskie i… o cholera, spodobało jej się to. Naprawdę. Szybko wyrzuciła tę myśl z głowy, ale zaniepokoiło ją to, że już to przeżyła. Już raz miała takie dziwne skojarzenia z osobą, co do której nie powinna ich mieć – chodziło rzecz jasna o Magdę. Otrząsnęła się dopiero, gdy trzaskający mróz i padający śnieg wbiły jej się w twarz, włosy i oczy.
    Sama impreza, jak to Sylwester – bez historii, czyli dużo alkoholu, czipsów i żarcików, paru adoratorów, którzy wyłowili samotną rybkę w ławicy zamężnych i zaręczonych, aż o trzeciej w nocy zapadła decyzja, że w 7 osób ledwie rozróżniających piwo od mrożonej pizzy to już pora decydować o tym, kto zostaje, a kto wraca do siebie. Michał i Sylwia postanowili wrócić, szczególnie, że dziewczyna lekko zawiodła się na jednym z uczestników biby. Facet wydawał się konkretny i już chciała mu dać szansę na randkę, gdy ten zwyczajnie zarzygał cały kibel i po chwili został odprowadzony do wanny i tam już pozostał. Sylwia wówczas poczuła, że poza alkoholem we krwi przy życiu nie trzyma jej już na tej imprezie nic. Udała się więc z Michałem do taksówki. Spotkali się po raz pierwszy, od północy, gdy złożyli sobie serdeczne i chyba jedyne tego wieczoru szczere życzenia noworoczne. Zachowywała się teraz zupełnie inaczej, niż przed wyjściem, a długą drogę do domu postanowiła spędzić drzemiąc na ramieniu brata. Tego, co było dalej, nie mogła w żaden sposób odróżnić od snu.
    To, że mu dziękowała „z całego serca” za fajną imprezę, za pomoc, za troskę i ostatnie kroki w drodze do domu pokonała trzymając go za dłoń, jeszcze była w stanie zrozumieć. To, że w windzie dała mu buziaka w policzek, też. Swój upadek na podłodze, po której poślizgnęła się na szpilkach ujawniając Michałowi tyłek zasłonięty jedynie rajstopami, też. Ale dlaczego potem, gdy szykowali się do snu, nagle weszła do niego do pokoju i spytała, czemu z nią w ogóle nie tańczył? Czemu to powiedziała, czemu w ogóle po tym zasugerowała mu, żeby nadrobił swoje „niedbalstwo”? Dlaczego kazała mu włączyć jakąś rockową balladę, złapała za rękę i tańczyła tak, jakby jeszcze impreza trwała? Pytań mnożyło jej się coraz więcej wraz z powolnym odpływaniem świadomości do krainy snu. Jak to się w ogóle stało, że w pewnym momencie tańczyli patrząc sobie w oczy, a jej plecy napotkały ścianę? Nie, to niemożliwe, ale mogłaby przysiąc, że świadomie zamknęła oczy i poczuła pocałunek. Delikatne zwilżenie swoich warg przez jego usta, połączone z mocniejszym uściskiem wokół jej talii. Dotknęła jego policzka, czy nie dotknęła? Odwzajemniła… nie, ona chciała więcej, to ona go pierwsza pocałowała. Co jest? Gdzie tu jawa, a gdzie senny koszmar? Nie miała prawa pocałować własnego brata, zawsze brzydziły ją tego typu relacje. Ale też nigdy wcześniej nie sądziła, że pocałuje kobietę, a jednak i to się stało.
    Różnica między tamtym wydarzeniem, a tym, co się stało w noc sylwestrową była taka, że wtedy mogła rano wstać, pogadać z Magdą, spalić buraka i przeżyć na kacu moralnym cały dzień, by potem wrócić do codzienności. A tu obudziła się o szóstej rano i nie mogła zasnąć. To, że Michał spał u siebie, tylko potęgowało jej strach przed tym, co właśnie sobie uświadomiła. Niczego nie była pewna. Ani tego, czy go faktycznie całowała, ani tego czy tylko na pocałunkach się skończyło. Pewne było tylko to, że leżała przykryta kołdrą i kocem, w tej samej kiecce, którą nosiła wieczorem i nie miała na sobie stanika…

Napaleni nastolatkowie

Było to wieczorem, zostałam u kolegi na noc. Byliśmy sami, nie miał rodzeństwa, a jego rodzice wyjechali na urlop. Wpadliśmy na pomysł zrobienia wieczoru filmowego, on miał przygotować film w salonie, a ja w tym czasie poszłam się umyć. Po kąpieli wyszłam z łazienki w za dużym podkoszulku i krótkich spodenkach, Zeszłam na dół, film ustawiony, na stoliku dużo przekąsek. Dawid powiedział, że idzie wziąć prysznic i zaraz wraca. postanowiłam się nie nudzić, wzięłam laptop na kolana, siadłam na kanapie i nie wiem co mnie podkusiło, ale zaczęłam przeglądać historię przeglądarki. W większości przeważały strony z pornolami. Włączyłam pierwszy lepszy i właśnie wtedy dostałam chcicy. Oglądając pornol zaczęłam się dotykać po cyckach, uciskać je przez koszulkę, Nie wytrzymałam i ściągałam podkoszulek, Moje cycki były już wolne, Ręka powędrowała ku dołowi. Zaczęłam przez spodenki dotykać muszelki, zrobiło mi się mokro. Zdjęłam je. Teraz byłam całkiem naga, dobrze nie dotknęłam cipki, a zobaczyłam pochylonego nade mną Dawida w samych obcisłych bokserkach, Dotykał się po penisie, Widziałam jak na mój nagi widok rośnie, Nie czekaliśmy. Ja położyłam się wygodnie na plecach, rozłożyłam nogi, a Dawid zaczął delikatnie robić mi palcówkę, aby rozepchać cipkę. Najpierw włożył jeden, ruszał nim bardzo powoli, potem zaczął szybko i bezlitośnie. Dołączył drugi, i zaczął coraz mocniej i mocniej, Nie wytrzymałam, wypłynęły ze mnie soczki i głośno krzyknęłam. Widziała, że nie chce na tym skończyć, przybliżył się do mnie, zaczął całować mnie w usta, z języczkiem. Potem policzek, szyja, lekkie lizanie ucha, obojczyki. W końcu dotarł do upragnionego celu. Zaczął lizać moje sutki, ssać, podgryzać, a potem całować piersi. Spojrzał mi w oczy i już wiedziałam o co mu chodzi. Lekkim ruchem dłoni, przejechał po mojej wewnętrznej stronie ud, rozłożyłam je. Czubkiem swojego sporego penisa zaczął dotykać łechtaczki, pocierał o nią, jeździł „góra, dół”. W końcu dotarło do mojej dziurki delikatnie włożył go, aż poczuł opór. Wsunął go mocniej. Poczułam ból, ale też małą rozkosz. Wtedy zaczął szybciej, ale nie ostro, Posuwał mnie ruchem jednostajnym. Ja tylko przyciągałam go do siebie rękoma dotykając pleców. Całował mnie po szyi. Trochę nade mną pracował, ale po nie długim czasie dostałam upragnionego orgazmu, Dawid był niezwykle delikatny i czuły. Chciałam się mu po tym wszystkim odwdzięczyć, ale byliśmy na tyle zmęczeni, że całkiem nadzy poszliśmy spać. Ale dalej czułam jego dłoń na mojej piersi i penisa, który (już „zwiędły”) dotykał moich pośladków.

Sesja zdjęciowa

Obudziłam się około 5 mąż spał na plecach i jego kutasek stał na baczność miał pewnie jakiś dobry sen. Postanowiłam to wykorzystać i wzięłam go w usta już po chwili wystrzelił z taką siłą że większość od razu połknęłam. Przebudził się ale powiedział tylko dzięki i obrócił się na bok i spał dalej. Wstałam i nago poszłam do łazienki wzięłam prysznic i owinięta ręczniczkiem zeszłam na dół domu do kuchni gdzie teściowa szykowała śniadanie. Spytałam w czym mogę pomóc, odpowiedziała pokrój pomidory i czy chcę kawy. Zaczęłam kroić pomidory i gdy chciałam wyjąć talerz z szafki spadł mi ręcznik. Teściowa spojrzała na mnie i powiedziała że mam ładne ciało i Monia na pewno zrobi mi śliczne zdjęcia których na pewno nie będę musiała się wstydzić. Osłoniłam się ręcznikiem i piłyśmy kawę wesoło rozmawiając. Około 6:30 na śniadanie zrzedł Andrzej i zaraz za nim Monika, okazało się że teść pojechał już przed 5 do lasu na jakąś wycinkę. Monika jak mnie zobaczyła powiedziała: -widzę że Kaśka już gotowa do zdjęć, Andrzej mam nadzieję że trochę pomożesz -oczywiście tylko nie wiem co mam robić poza patrzeniem -możesz zabrać koc i parę Kaśki ubrań i będziesz trzymał ekran do światła Po śniadaniu ubrałam koszulę flanelową dżinsy i klapki i poszliśmy na łąkę koło stawu teściów, gdzie pasła się ich krowa. -no bierzemy się do roboty Monika zaczęła instruować Andrzeja jak ma odbijać światło tym ekranem a ja zdjęłam ciuchy i nago podeszłam pogłaskać krowę. -przytul się do niej będzie super zdjęcie -no dwie lesbijki na łące zażartował mąż -a co jesteś zazdrosny spytałam Monika zrobiła jeszcze kilka zdjęć i powiedziała że jutro pojedziemy zrobić zdjęcia w jakiś starych ruinach bo jej koleżanki tata jest tam stróżem i umówiła się że będziemy mogli wejść bo w niedziele ekipy remontowe nie pracują. Stwierdziłam że może byśmy się trochę poopalali na kocu bo słoneczko fajnie zaczęło grzać a ja przynajmniej już byłam rozebrana. Monika z Andrzejem powiedzieli że nie mają strojów. -to ja pół dnia chodzę przy was nago a wy nie możecie chociaż godzinkę Mąż szybciutko się rozebrał i położył się przy mnie na brzuchu(chyba trochę się podniecił)Monika dopiero jak on leżał zdjęła sukienkę i położyła się w majtkach z mojej drugiej strony. -ściągaj te gatki bo ja ci je zdejmę -no dobrze ale Andrzej nie patrz Po półgodzinie Monika powiedziała że idzie do domu obrobić zdjęcia na komputerze. Dopiero jak odeszła Andrzej się ożywił: -wiesz jak zaczęłaś pozowanie to patrzyłem na twoje ciałko tak jakbym cię widział nagą pierwszy raz. Obrócił się na plecy a ja się przytuliłam do niego. -jestem ci coś winien za poranne przebudzenie twoje usta były naprawdę niesamowite Po tych słowach zaczął pieścić moją łechtaczkę (krowa pewnie widząc nasze harce żałowała że nie ma z nią byka) Zaczęliśmy zbierać zbierać się na obiad ubrałam dżinsy -i tyle ubrań ci na razie wystarczy powiedział Andrzej. Więc podwinęłam nogawki spodni i szłam polną drogą boso z gołymi piersiami. Dochodziliśmy już do furtki i mąż zobaczył że mama stoi przed domem podał mi koszulę. Ubrałam ją ale nie zapinałam guzików tylko związałam ją nad pępkiem. Po obiedzie Monika poprosiła bym przyszła do jej pokoju wybrać zdjęcia które możemy pokazać. Wybrałyśmy z 20 zdjęć i potem Monika zaskoczyła mnie -ty diablico wczoraj przy grillu nie miałaś majtek -a skąd wiesz przecież było ciemno -ale na kilku zdjęciach z fleszem widać Dziwne jeszcze chwile temu pozowałam jej nago do zdjęć które zgodziłam się pokazać teściowej ale trochę było mi wstyd żeby widziała te przy grillu. Monika wybrała takie gdzie nie było widać mojej myszki, to że na trzech zdjęciach było widać dokładnie moje piersi łącznie z sutkami. Teściowa zawołała: -Kasia przyjdź do mnie mam coś dla ciebie -już idę mamo -wiesz uszyłam dla ciebie sukienkę i musisz ją przymierzyć -dobrze tylko pójdę ubrać bieliznę -gdzie będziesz łazić co to wstydzisz się mnie? -no nie Sukienka była letnia do kolan i z odkrytymi plecami. -pasuje to po kawie i cieście pozszywam ją na maszynie i jutro będzie gotowa. Poszłam na piętro gdzie mój Andrzejek siedział na balkonie i palił papierosa. -no myślałem że moja posłuszna żona o mnie zapomniała -co pan sobie życzy zanim pójdziemy na kawę -ściągaj te ciuchy i choć na papierosa Po raz kolejny tego dnia rozebrałam się i nago wyszłam na balkon, po papierosie na kanapie leżały już ubrania dla mnie w które się ubrałam(nie było tego wiele)cienkie leginsy i sweterek do połowy pupy ale z dziurkami że było widać brodawki. Podczas picia kawy Monia włączyła płytę ze zdjęciami i trochę się dziwnie czułam widząc siebie nagą na zdjęciach. Mąż po kawie powiedział że idziemy na spacer do lasu więc mogę ubrać adidasy więc już nie protestowałam że bez skarpet nie lubię bo bym jak poprzedni wieczór została boso a po lesie to raczej źle by się chodziło. Jak wróciliśmy do domu to siadaliśmy do stołu na kolację gdyż teść wrócił z wyrębu bardzo zmęczony. Po kolacji poszłam z mężem na łąkę po krowę wracając z nią do obory Andrzej pieścił moje piersi. Usiedliśmy przed domem i patrzyliśmy na gwiazdy, gdy już wszyscy zasnęli mój pan się odezwał: -rozbieraj się -co znowu? -nie dyskutuj Więc zdjęłam buty, leginsy i sweter i tak siedząc nago obok męża przerwał nam to lenistwo dzwonek telefonu. Okazało się że Andrzej musi jutro rano wracać bo coś tam ważnego jest w firmie. Umówiliśmy się że on pojedzie i jak tylko będzie mógł to przyjedzie z powrotem.

Brunetka

Po kilku tygodniach wspólnych spotkań, uległa Edyta została naszą seksualną niewolnicą. Zamieszkaliśmy razem. W łóżku sypiała w naszych nogach. Jednym z jej obowiązków było trzymanie w ustach mojego kutasa, przez całą noc. Teraz też leżała zwinięta w kłębek z głową spoczywającą na moim podbrzuszu. Ssała przez sen główkę penisa, który pęczniał tradycyjnie w sobotni poranek.

Położyłem rękę na blond włosach i wczepiłem się w nie palcami. Pchnąłem głowę w dół, czując jak sztywny penis dotyka jej podniebienia. Pchnąłem mocniej, przeciskając się przez gardło. Zacisnęła usta na jego trzonie i rozluźniła mięśnie szyi. Bez oporów onanizowałem się jej namiętnymi, gorącymi ustami. Obok leżała Barbara, którą przytulałem lewym ramieniem. Długie, czarne włosy rozrzucone były na moim torsie. Spała głęboko, spokojnie oddychając.

Trzymałem mocno włosy Edyty i coraz szybciej posuwałem penisa jej usteczkami. Dziewczyna masowała przy tym moje dorodne, pełne spermy jądra. Nadeszło przyjemne uczucie szczytowania. Spuszczałem się głęboko do jej gardła, szybko oddychając. Dziewczyna ściskała mnie za jaja i łapczywie połykała wszystkie porcje wytrysku. Na koniec wyssała mnie do ostatniej kropli, nie wypuszczając fiuta z buzi. Pogłaskałem ją po głowie, zamknąłem oczy i ponownie usnąłem.

Obudziły mnie jęki Barbary, która nadal przytulała się do mnie. Między jej udami znajdowała się twarz Edyty, ruchliwym języki pieścił sztywną łechtaczkę. Ścisnąłem mocno piersi Brunetki, ssałem i przygryzałem sterczące sutki. Edyta na zmianę wchodziła językiem do jej cipki albo ssała łechtaczkę. Po kilku minutach doprowadziliśmy ją do bardzo głośnego orgazmu. Podejrzewam, że te krzyki obudziły naszych sąsiadów. Edyta wstała z łóżka i wyszła z sypialni, kręcąc prowokująco gołymi pośladkami.

  • Cudowna jest ta suczka. Chyba nie żałujesz, że zamieszkaliśmy razem? – spytała Barbara i pocałowała mnie w usta.
    Odwzajemniłem pocałunek, wpychając język głęboko do jej buzi. W trakcie namiętnego całowania masowała mi kutasa, doprowadzając go do pełnego wzwodu. Klęknąłem między jej udami, podniosłem za biodra i wszedłem w gorącą, mokrą cipkę. Pieprzyłem ją, patrząc jak ściska i masuje swoje nabrzmiałe piersi. W tracie naszego stosunku wróciła Edyta, niosąc śniadanie na tacy.

Postawiła ją na szafce i przyłączyła się, siadając Barbarze na twarzy. Ta rozchyliła dłońmi jej pośladki i lizała cipkę, Edyta ssała i całowała moje sutki. Ciężko dyszałem, wbijając kutasa w kurczącą się dziurkę Dziewczyny głośno jęczały z rozkoszy. W momencie wytrysku wyszedłem z Barbary. Edyta pochyliła się bardziej i przyjęła kolejne porcje spermy w zmysłowe usta. Wyssała mnie i wylizała do czysta. Przez kolejne minuty panie pieściły się wzajemnie w pozycji 69, doprowadzając do wspólnego szczytowania.

Po chwili odpoczynku zjedliśmy śniadanie w łóżku. Następnie udaliśmy się do łazienki. Puściłem wodę do dużej, narożnej wanny. Napalone dziewczyny weszły pod prysznic i znowu zaczęły się całować w strumieniach natrysku. Barbara uniosła dłońmi swoje pełne, duże piersi i lizała sterczące, wrażliwe sutki. Edyta kucnęła i pieściła językiem jej gładko wygoloną cipkę. Noga Brunetki spoczęła na ramieniu niewolnicy, otwierając drogę między rozchylone uda. Edyta chwyciła ją za pośladek, palcami drugiej ręki zaczęła penetrować wilgotną cipkę Barbary. Następnie cała dłoń zniknęła pomiędzy opalonymi udami. Posuwała ją szybko i głęboko, doprowadzając do kolejnego głośnego orgazmu.

Zanurzyłem się w wannie, wypełnionej gorącą wodą i zaprosiłem je do siebie. Edyta umyła mnie przy pomocy miękkiej gąbki, najwięcej czasu poświęcając jądrom i penisowi. Doprowadziła go tym do kolejnego wzwodu. Następnie zajęła się Barbarą, która w trakcie mycia posuwała dłonią kutasa, utrzymując go w pełnej gotowości do działania.

  • Siadaj na wannie i rozłóż nogi! – rozkazałem Edycie, kiedy skończyła mycie Brunetki.
    Namydliłem jej cipkę i przy użyciu maszynki, powoli i dokładnie wygoliłem z jasnych włosków. Przejechałem językiem po aksamitnej, gładkiej skórze. Przez chwilę drażniłem koniuszkiem języka twardą łechtaczkę.
  • Teraz obróć się i wypnij dupę, niewolnico!

Podniecona Edyta stanęła tyłem do mnie, pochyliła do przodu i oparła o brzeg wanny. Położyłem dłonie na wypiętych pośladkach. Barbara nakierowała sztywnego penisa na różową dziurkę. Wepchnąłem go do końca, przyciskając jądra do kobiecych ud. Pieprzyłem ją od tylu mocno i gwałtownie. Brunetka całowała mnie i masowała moje jaja. Otwartą dłonią okładałem wypięte pośladki silnymi klapsami, pozostawiając czerwone odbitki na napiętej skórze.

Odgłosy uderzeń i krzyki Edyty odbijały się echem o kafelki w łazience. Tym razem kopulacja trwała długo. Wypięta dupa nabrała purpurowego koloru. Wreszcie nadszedł wytrysk. Wypełniłem spermą ciasną cipkę niewolnicy, nie przerywając pocałunku z Barbarą. Po wszystkim dziewczyny klęknęły i wylizały kutasa i jądra do czysta. Zostawiłem i wyszedłem, żeby przygotować coś mocniejszego do picia. Po kilku minutach dołączyły do mnie, owinięte białymi ręcznikami. Podałem im drinki z lodem i wypiliśmy za miły poranek. Zlustrowałem wzrokiem Edytę.

  • Znam faceta, który zajmuje się piercingiem w domu klienta – powiedziałem między jednym a drugim łykiem drinka – Niewolnica powinna być zakolczykowana.
    Dziewczyna popatrzyła z niedowierzaniem na Barbarę.
  • Dobry pomysł – odpowiedziała Brunetka – spróbuj go tutaj ściągnąć, najlepiej dzisiaj.
    Wyszukałem numer telefonu i zadzwoniłem do fachowca od kolczykowania. Zgodził się przyjechać w ciągu godziny. Nalałem Edycie kolejnego drinka.
  • Znieczul się porządnie, to będzie mniej bolało.
    Kiedy rozległ się dzwonek do drzwi, poszedłem otworzyć i wprowadziłem fachowca do salonu. Był łysy, barczysty i bardzo umięśniony. Odkryte przedramiona i bicepsy pokrywały tatuaże. W nosie i uszach błyszczały kolczyki. W ręce trzymał skórzany kuferek. Ślicznotki siedziały w fotelach i sączyły drinki z lodem. Mężczyzna przyglądał się im z zainteresowaniem.
  • Która z was ma być przyozdobiona… a może obie?
  • Dzisiaj ta z jasnymi włosami – odpowiedziała na pytanie Barbara.
  • To proszę rozebrać się i położyć na stole – zwrócił się do Edyty.
  • Ale ja się boję – odparła drżącym głosem.
  • Milcz, niewolnico. Leżeć! – krzyknęła Barbara i zerwała z niej ręcznik.

Naga Edyta położyła się na blacie. Przyniosłem sznur i przywiązałem rozłożone nogi i ręce do nóg mebla. Fachowiec patrzył z pożądaniem na młode, seksowne ciało dziewczyny. Pokaźne wybrzuszenie spodni wskazywało, że zrobiła na nim pozytywne wrażenie. Stanął nad nią i położył kuferek na stole.

  • Co kolczykujemy dzisiaj?
  • Proponuję cipkę i sutki – odpowiedziała Brunetka.

Otworzył kuferek i wyjął tacki pełne kolczyków. Wybrała złotego banana i dwa kółka. Wyciągnął z kuferka narzędzia i klęknął między udami Edyty. Naciągnął szczypcami skórę nad łechtaczką i przebił grubą igłą. Niewolnica zawyła. Barbara wstała z fotela, pochyliła się nad głową Edyty i wepchnęła język w jej usta. Fachowiec wprowadził bananka i zakręcił gwintowaną kulkę. Następnie wstał i pochylił się nad nagim ciałem. Szczypce zacisnęły się na lewym sutku. Naciągnął go i przebił u podstawy. Barbara skutecznie kneblowała językiem i pocałunkami jęczącą Edytę. Złote kółko wypełniło otwór w sutku. Analogicznie postąpił z drugim i wyprostował się. Barbara przerwała pocałunek i popatrzyła na dzieło, następnie na jego twórcę.

  • Śliczne. Pan też ma takie ozdoby w intymnym miejscu?
  • Owszem, mam.
  • Mogłabym zobaczyć?

Mężczyzna rozpiął rozporek, z którego wyskoczył wielki penis we wzwodzie. Oplatał go wytatuowany wąż. Od spodu zwisało w szeregu dziesięć okrągłych, metalowych kolczyków. Barbara jęknęła z wrażenia, podeszła do niego i klęknęła. Szeroko otworzyła usta i wzięła go do buzi. Wielka, sztywna pała ledwie mieściła się ustach. Obciągała, śliniąc się przy tym obficie. Nie była w stanie wziąć go w całości, do końca. Wypuściła ociekającego śliną kutasa i nakierowała na zakolczykowaną cipkę Edyty.

  • Jej też się coś należy… w nagrodę, że była taka dzielna.
    Monstrualny penis powoli zagłębił się w różowej dziurce. Kolczyki jeden po drugim znikały w rozciągniętej do granic możliwości cipce. Edyta wyła jak potępiona i szarpała sznurem, krępującym jej ręce.
  • Nie! Nie zmieści się! Rozerwiesz mnie, potworze!
  • Wszystko się zmieści – odparł spokojnie i kontynuował penetrację.

Barbara klęczała za fachowcem i przyglądała się wchodzącemu w Edytę kutasowi. Jedną dłonią masował podbrzusze brutala, drugą wielkie jądra. Ten ściskał łapami uda związanej dziewczyny i rytmicznie w nią wchodził. Po kilku minutach wycie przeszło w rozkoszne jęki i krzyki. Fachowiec przyspieszył tempo penetracji, wbijając swoją maczugę w całości.

  • Tak kurwa.. tak!!! Pierdol mnie tak i nie przestawaj! Pierdol mocno i głęboko!!!

Spocony i ciężko dyszący, długo spuszczał się rozciągniętą cipkę. Sperma tryskała bokami na uda i pośladki Edyty. Jej krzyki wypełniały salon, Barbara z lubieżnym uśmieszkiem mocno ściskała jądra fachowca. Kiedy kutas wysunął się na zewnątrz, ponownie wzięła go do buzi i wyssała wszystko, do ostatniej kropli. Ciało Edyty drżało na stole w orgazmie. Specjalista od kolczykowania schował swój wielki organ i zapiął spodnie. Jeszcze raz popatrzył na cipkę z kolczykiem, z której wypływała sperma.

  • Dość wrażeń na dzisiaj. Jeżeli chcesz posiadać tatuaże lub kolczyki w innych miejscach, zawsze jestem do usług – złożył propozycję i spakował skórzany kuferek.
    Zapłaciłem mu za usługę, odprowadziłem do drzwi i wróciłem do salonu. Edyta nadal leżała przywiązana do stołu i cicho jęczała. Barbara klęczała między jej nogami i wylizywała biały nektar z cipki, ud i pośladków. Podszedłem bliżej i pociągnąłem za złote kółko w sutku. Blondyna głośno krzyknęła.
  • Jak Ci się podobał ogier od kolczyków, niewolnico?
  • Pan ma rację, że ogier. Takiego kutasa widziałam raz w życiu, na wsi… u konia mojego wuja.
  • W takim razie, zaprosimy go jeszcze raz, kiedyś.
    Dziewczyny zapiszczały z radości…

Jak rozpalić faceta?

Wyobraź sobie że stoisz pod ścianą, oparty plecami o nią, ,
……… Stoję przed Tobą, patrze ci w oczy… podnosisz wzrok…. nasze spojrzenia się spotykają… elektryzują atmosferę…. Ruszam w Twoim kierunku…. podchodzę wolno… mierzysz mnie wzrokiem… czekasz aż się zbliżę…. dochodzę… Cały czas utrzymujemy kontakt wzrokowy… Staje przed Tobą… blisko.. twarzą w twarz… Wyciągasz ramiona i przyciągasz… nagle i bardzo gwałtownie… Czujesz jak gniotę ci klatkę piersiową… czujesz jak moje piersi rozgniatają się na Tobie… czujesz mój oddech na szyi… Odruchowo kładę ci głowę na ramieniu, , .. Ręce masz na moich plecach… przesuwasz nimi w dół… zastanawiasz się co zrobię jak zjedziesz na tył… a już prawie tam jesteś……. czuje jak zsuwasz dłonie tam gdzie nie powinieneś… ale co tam… przez materiał… chwytasz za pośladki… najpierw delikatnie… a potem mocno… i się uśmiechasz… odchylam się tułowiem do tyłu.. i to był błąd… bo stoisz w rozkroku… dotykam twojego… moim podbrzuszem… teraz ja ci go rozgniatam… czujesz mnie mocno… pulsujesz… twardniejesz… chciałbyś uwolnić.. zarzucam ci ręce na ramiona… patrze w oczy… przesuwam po głowie… zsuwam na plecy… bawię się tam… zsuwam w dół i do góry… na przemian… szybko i wolno… delikatnie i mocno… masuje… badam każdy skrawek… wsuwam pod koszulkę… dotykam nagiego ciała… czujesz „motyle w brzuchu”… jednocześnie moje krocze nadal dotyka twojego… z tym że teraz mocniej… napieram na ciebie… ruszam się… napięcie rośnie… przestajesz myśleć… wsuwasz ręce w mini… pozwalam… nie przeszkadzam… zastanawiam się na ile sobie pozwolisz.. ok. odlatuje.. nie wiem.. co robisz… wsuwasz je… do wewnętrznej strony ud… do cip…zki… dotykasz… badasz… czujesz wilgoć….. pod strinami… odsuwam się trochę… kładę Tobie rękę na kroczu…… dotykam go… gniotę… mocno… bo hormony szaleją…. jednocześnie zbliżam głowę do Twojej… patrze na usta… nasz wzrok się spotyka… i całujesz… natarczywie… mocno… z języczkiem… wsuwasz go do środka… bez zastanowienia… bez opamiętania… odlatuje.. nie wiem co robisz… wsuwasz… do wewnętrznej strony ud… do pochwy… dotykasz… badasz… czujesz wilgoć….. odsuwam się trochę… kładę Tobie rękę na kroczu…… dotykam go… gniotę… mocno… bo hormony szaleją…. jednocześnie zbliżam głowę do twojej… patrze na usta… nasz wzrok się spotyka… i całujesz… natarczywie… mocno… z języczkiem… wsuwasz go do środka… bez zastanowienia… bez opamiętania… czujesz moje wargi… czujesz jak się rozchylają… staja się miękkie… słodkie… czujesz jak moje ciało odpręża się… rozgrzewa…… atakuje cię fala pożądania… dzikiego pożądania… za późno dla mnie.. już nie myślę… nie wystarcza mi przez materiał… wsuwam rękę w Twoje spodnie… przesuwam po nim dłonią… chwytam go… od góry… macam… rozkładam dłoń na nim… opuszkami palców dotykam jąder… delikatnie.. muskam je tylko… elektryzuje cię ten dotyk… każe wariować… zamykam rękę na nim… obejmuje… czujesz ciepło… czujesz jak prężnieje… a myślałeś że więcej nie można… czujesz że pękniesz jak nie ruszę… krew zaczyna wrzeć… zsuwam rękę na dół… trzymając poruszam w górę i w dół.. energicznie… spodnie rozpięte… jest łatwiej… tracisz zmysły… i… przerywasz tą fale rozkoszy… bo… wsunąłeś właśnie bezmyślnie paluszek… w moją…. zabieram rękę… żeby zamknąć sobie usta… stłumić jęk… który i tak się wydobywa… dociera do Twoich uszu… cichy… nieśmiały… sztywnieje… biorę głęboki wdech… wiesz… że nie możesz pozwolić na zbudzenie… o nie… wsuwasz go głębiej… mocno… poruszasz… w wilgotnym gorąco… tracę zmysły… wiotczeje w Twoich rekach… odrywasz się od ściany… wyjmujesz dłoń… całujesz… bez wytchnienia… bez chwili przerwy.. trzymasz rękę na mojej szyi… drugą na plecach… kładziemy się na dywanie… jedno obok drugiego…. obejmuje cie… szał na nowo… chcesz mnie w końcu rozebrać, … zdejmujesz bluzkę.. nawet tego nie zauważam… widzisz… w końcu…… brzuch…. jeszcze stanik…… ok. poczeka… nie za szybko… zabijasz mi zmysły dotykiem szalejących rak… po plecach… pośladkach… i w biodrach… nie wiesz.. że już prawie po mnie… że nie musisz usypiać czujności… że się otwieram… ręce mam na twoich biodrach… przesuwam nimi…… chwytam za jadra… od spodu… w jedna rękę… palcami drugiej naciskam delikatnie od góry… gdzie…. przesuwam palce w dól… do końca… cały czas bawię się jadrai… wracam palcami do góry… na wędzideko… do żołęzi… zbliżam głowę… zamykam ją w ustach…. ślinie… objeżdżam językiem… powoli zataczam koła wokół… wracam do wędzidłka… lizę językiem… końcówką języka… Twoje podniecenie rośnie… bawię się na penisu…… pomagam sobie ręką… stymulując stosunek… w gore i w dół… w górę i w dół… zsuwam i nasuwam… robię to bezmyślnie… koniec… odwracasz mnie twarzą do siebie… błędny wzrok… zamglony… dziki… Twój i mój… oczy się spotykają… rażą namiętnością… oddechy nierówne… zakładam Ci nogę na biodro… przywieramy do siebie ciałami… czujesz ciepło… trzymasz mnie w uścisku… piersi dotykają Twojej klatki, , grzeją cie… uda palą.. bucha z nich gorąco i wilgoć… masuje ci plecy szaleje rękoma na nich, , zsuwam niżej na tyłek… ugniatam pośladki…. mocno… przyciągam twoje biodra do swoich… robisz to samo… gnieciesz mnie ciałem… gnieciesz peni…iem… moją….. dotykasz jej… nim… tego już za dużo… wariuje… ruszam się pod Tobą… jakbym z Tobą walczyła… zaciskam nogi… znowu wsuwasz palec w cip….ke… jeden… za chwile dwa… krzyk… zaczynam się wić pod Tobą… unoszę biodra do góry… niestety… ale chce więcej… wsuwasz głębiej… odruchowo przesuwam palcem w zagłębieniu Twojego tyłka… wracam na plecy…….. jesteś rozpalony do granic… odpinasz stanik… zsuwasz ramiączko… wyrzucasz go…. uwalniasz piersi… masz nagie… sterczące… różowe sutki… aż się proszą……

Ciocia Dominika

Był sierpniowy, ciepły wieczór. Mazury, ośrodek wypoczynkowy nad jednym z tamtejszych jezior. Zjazd rodzinny. Znowu. Jak co roku.
Kompletnie nie miałam ochoty tam być, ale cóż, tak każe obyczaj.
Kilka godzin jazdy z Warszawy, a i tak zawsze kończyło się tak samo. Kac i komary.
Siedziałam właśnie przy ognisku i piłam któreś już z kolei piwo, śmiejąc się z rubasznych i nieco zboczonych dowcipów jednego z moich licznych wujków.
Wujek miał sporą widownię, był znany jako rodzinny „kawalarz”. Zauważyłam jednak, że jednego z obecnych bardziej interesuje coś innego. Jeden z obecnych, popijając piwo, wgapiał się na przemian w moje wystające spod szortów uda i ukryte pod bluzką piersi, myśląc, że chyba tego nie widzę.
Postanowiłam do niego podejść.
-A Ty co, Damianku, żarty wujka się nie podobają?
-Nie, nie, bardzo fajne – Damian wyraźnie się zmieszał. – Ostatni raz bawiłem się tak dobrze jak na nocy kabaretowej chłop się przebrał za babę.
Zaśmiałam się głośno.

  • Widzę, że rośnie nam tu kolejny jajcarz. Ej, a Ty w ogóle możesz już pić?!
    -Niezła z ciebie ciotka, nie ma co… Tak, mogę, od dwóch miesięcy. – Obruszył się Damian.
    -Oj, no przepraszam, wiesz, że ja w tej Warszawie trochę jak w innym świecie. – odrzekłam stukając go lekko w ramię.
  • Poza tym patrz na siebie. Jeszcze trochę i będziemy musieli cię wyciągać z jeziora – powiedział mój siostrzeniec, wskazując na butelkę, którą trzymałam w ręce.
    -No to zrobimy wybory Miss mokrego podkoszulka – zaśmiałam się.
    Damian uśmiechnął się, ale nie umknęło mojej uwadze jak na ułamek sekundy jego wzrok powędrował w kierunku moich piersi. Przygryzł dolną wargę.

Zbliżała się północ, kiedy poczułam, że zdecydowanie mam już dość. Faktycznie wypiłam chyba za dużo. Kręciło mi się w głowie i zrobiłam się senna.
Wstałam więc, podziękowałam wszystkim grzecznie za towarzystwo i skierowałam się do swojego domku. Tak wyszło, że miałam go tylko dla siebie. Biorąc pod uwagę liczbę wrzeszczących dzieci jakie spały w prawie każdym z pozostałych wynajętych przez nas domków bardzo mnie ten fakt cieszył.
Nie miałam nawet siły ogarnąć się przed snem, zdjęłam buty, stanik, spodenki i walnęłam się do łóżka. Zasnęłam w ciągu kilku minut.

Za oknem zaczynało robić się jaśniej. Musiało być około 4, kiedy nagle coś wybudziło mnie że snu. Dotyk.
Poczułam na swojej piersi czyjąś dłoń. Zamarłam.
Nie mogłam, a może raczej nie chciałam się ruszyć.
Dłoń przesuwała się po mojej piersi, delikatnie macając i ściskając ją przez koszulkę. Po jakimś czasie zaczęła przesuwać się w dół. Poczułam ją na skórze brzucha, po czym znów bardzo powoli zaczęła wracać do pierwotnej pozycji, tym razem już pod bluzką. Cały ten czas nadal udawałam , że śpię, odwrócona plecami.
Kiedy dłoń delikatnie uszczypnęła mój sutek cicho jęknęłam i zadygotałam z podniecenia.
Stało się jasne, że już nie śpię. I nie reaguję.
Dłoń, a raczej jej właściciel po chwili zawachania, zaczęła poczynać sobie znacznie śmielej.
Wędrując od jednej mojej piersi do drugiej. Nie mogłam się kontrolować, trzęsłam się jak osika.
Dłoń była dość drobna i miękka. Młoda. Zaczęłam się domyślać do kogo należy.
Właściciel ręki zadowolił się już chyba moimi piersiami, bo zaczęła ona znów wędrować niżej. I niżej.
Nie byłam zaskoczona, kiedy zatrzymała się na moich pośladkach, gładząc je i ściskając. Czułam jak jej właściciel również cały dygocze z podniecenia.
Nagle stało się to, co było do przewidzenia.
Dłoń zaczęła wciskać mi się między uda. Byłam już tak podniecona, że udawałam jak przez sen zmieniam pozycję, kładąc się bardziej na brzuchu, ułatwiając dostęp. Gość słusznie uznał to za zaproszenie. Kiedy włożył dłoń pod majtki moja cipka była już mokra. Nie wytrzymałam, zaczęłam jawnie już pojękiwać z rozkoszy i delikatnie się wić, kiedy masował moją cipkę.
Nagle sięgnęłam ręką do tyłu i jednym ruchem wymacałam ciągle ukrytego w spodniach twardego jak skała kutasa.

  • Wyciągaj go… – wyszeptałam nie odwracając się.
    Gościowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Natychmiast rozpiął i zsunął spodnie. W mojej dłoni wylądował duży, około 20 centymetrowy kutas. Aż oblizałam usta.
    Wciąż odwrócona tyłem zaczęłam go masować.
    Tym razem w to mój nieproszony gość głośno jeknął.
    Głos poznałam od razu.
  • Oj, Damianku… Chcesz włożyć cioci? – Wyszeptałam
  • Jasne…- Odpowiedział bez chwili zawachania mój siostrzeniec. – myślałem, że już nie spytasz.

Tylko na to czekał, szybkim ruchem ściągnął moje majtki na uda i przywarł do moich pleców.
Wypięłam tyłek na tyle na ile było to możliwe.
Kiedy zaczął wchodzić aż zakryłam usta, żeby nie krzyczeć. Scisnął mocno moją pierś i zaczął mnie posuwać tak jakby robił to codziennie. Moja mokra szparka nie stawiała żadnego oporu. Z rozkoszy aż zakręciło mi się w głowie. Myślałam tylko o tym, żeby nie krzyczeć. Stare, wysłużone łóżko domku letniskowego skrzypiało głośno.

  • Tak… O tak… Rżnij ciocię, skarbie… Rżnij mnie… – wydusiłam z siebie pół szeptem.
    Po kilku minutach moje ciało przebiegły dreszcze orgazmu, to jednak nie powstrzymało Damiana, który nadal z zapałem mnie ruchał.
    -Powiedz mi jak będziesz kończył, dobrze, skarbie?
    -Dobrze.
    Po kilku kolejnych minutach niemoralnej rozkoszy usłyszałam głośny jęk Damiana. Chwilę później wnętrze mojej cipki zalał strumień ciepłej spermy, co doprowadziło mnie to do kolejnego orgazmu. Damian nie wychodził że mnie jeszcze jakiś czas, widać dochodził do siebie przytuliwszy się mocno do moich pleców.
    -Damianku, miałeś powiedzieć cioci jak będziesz kończył. Chciałam… A z resztą nie ważne. Byłeś świetny
  • Wiem czego chciałaś, przepraszam. Może… Następnym razem? – zapytał niepewnie Damian
  • Mmm, koniecznie… – powiedziałam, przeciągając się jak kocica. – Ale piśnij komukolwiek chociaż jedno słowo, a cię chyba zamorduję, jasne?
  • Jasne – odrzekł siostrzeniec, zakładając spodnie.
    Kiedy zamknęły się za nim drzwi wyczerpana zasnęłam niemal natychmiast.