❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

Archive for 15 kwietnia 2026

Najlepsza impreza dziewczyn

Godzina pierwsza w nocy. Na końcu parkingu należącego do klubu „Coloseum” muzyka przycicha, a pojękiwania i wtórujące im brzęki łańcuchów stają się coraz wyraźniejsze. Na masce BMW rocznik ’98, opiera się menadżerka pobliskiego banku – Sylwia – kołysząc się w rytm nadawany przez biodra młodego mieszkańca okolicznej wioski. W pobliżu stoją Dorota z Magdą, przyglądając się z lekkim znudzeniem poczynaniom przypadkowo dobranych kochanków. Siostry Kinga i Agnieszka siedzą już w samochodzie, czekając na koleżankę. Skoro tylko chłopak wystrzelił, naciągnął spodenki i szybko udał się w stronę lokalu. Sylwia jeszcze powoli przeciągając się z zadowolenia jak kotka, podniosła się z maski.

  • Ej, moje majtki – krzyknęła w kierunku nieznajomego.
    Ten tylko pomachał nimi w górze i oddalił się w swoim kierunku.
  • Złodziej! – krzyknęła w kierunku koleżanek.
  • Daj spokój, wracamy już – odpowiedziała Magda
  • 80 zł kosztowały, kurwa! Wieśniak spuścił się we mnie bez gumki! Teraz będzie ze mnie spływać – zasmuciła się bankierka.
  • No to wracasz na nogach – oburzyła się Kinga, właścicielka samochodu.
  • Przydałby ci się teraz jakieś uległy do wylizania cipki – zażartowała Magda
  • Każdej by się przydał – sprostowała ją Dorota.
  • Ok, siądziesz z przodu – oznajmiła Aga wysiadając z auta – położysz chusteczki na siedzeniu i może dojedziesz jakoś. W obawie przed pobrudzeniem miniówki Sylwia zdjęła ją i bottomless usiadła na chusteczkach – Oby tylko żadnego patrolu nie spotkać.
  • Dlatego na takie imprezy nie ma sensu zabierać majtek – pouczyła Dorota.
  • Ja tam wręcz przeciwnie – skontrowała weterynarz Magda – Na co dzień bez majtek, a do klubu wolę ubrać. Nie będą mi wkładać brudnych paluchów znienacka.
  • Sylwia, a wiesz że dwóch gości na jednej imprezie to już szmacenie się? – zagadnęła Doroti
  • Przecież temu pierwszemu nie mógł stanąć, to się nie liczy. Wypalcował mnie tylko, co jeszcze bardziej rozochociło. Nie miałam tyle szczęścia co ty.
  • Mój się schlapał zakładając gumkę – nic nie skorzystałam zasmuciła się Dorota. – A mnie dziwi, że Aga teraz taka wierna się zrobiła – przerzuciła rozmowę na koleżankę.
  • Nie jestem aż taką suką, żeby Grześkowi to zrobić – odparła dziewczyna.
  • A skąd wiesz co on tam sam robi?
  • Zamknęłam go w klatce wczoraj po seksie, więc jutro liczę na godzinną minetkę, po czym uwolnię bestię i będzie minuta ostrego rżnięcia – dodała. Inaczej by walił konia przez pół weekendu i raz że nic by w domu nie zrobił, dwa jutro by już nie chciał bzykać.
  • Mój brat w okresie dojrzewania to prostu w każdej wolnej chwili męczył ptaka – wspomniała Dorota.
  • Jak chodziłam z Kamilem to nawet po seksie potrafił walić do jakiś porno – wyznała Sylwia – zamiast uraczyć mnie drugą rundą.
  • Danielowi chyba ściągnęłaś klatkę jak masz okres? – Magda oderwała Kingę od kierowania.
  • Do tej pory nie ściągałam. Ale w tamten weekend jak dryfowaliśmy w łódce nago po jeziorze, bardzo mu ten metalowy pas cnoty przeszkadzał. Wtedy ustaliliśmy, że przechodzimy na wyższy poziom naszych relacji. Więc do tego czasu niech korzysta.
  • Dzisiaj jest świetny czas na przejście kolejnego poziomu – ucieszyła się Aga – mamy ze sobą panią „doktor”, jest publika, no i jesteśmy pijane i wesołe.
  • Chyba wiem co macie na myśli. – odpowiedziała wywołana do tablicy Magda. Ale ja nic nie obcinam. To przywilej żony
  • Ja akurat nic nie piłam i kiepsko się czuję – odparła Kinga – Jak chcesz Aga to możesz ty to zrobić.
  • No to pewnie, że chcę!
  • Ale jak Grzesiek machnie ci dwójkę dzieci, to ja wkraczam do akcji i odbieram „nagrodę”.
  • Czekajcie – przetrwała Dorota – to może pozwolisz nam dzisiaj skorzystać z fiutka męża zanim mu tam coś obetniecie?
  • W sumie raz w życiu wstawię się za szwagrem, Kinia – zszokowała wszystkich Aga. Było powszechnie wiadomym, że nie przepada za Danielem.
  • Dobra, niech was siarczyście wszystkie wyrucha – zaśmiała się Kinga. A tak na poważnie to pewnie cały dzień walił konia, więc raczej marne szanse żebyście coś skorzystały.
  • Mam pomysł na fajną zabawę – oznajmiła Agnieszka. Oczywiście zakończy się ona naszym tryumfem – czyli wykastrowaniem Daniela.
  • Spoko, przedstawię pomysł mojemu. Ale dzisiaj to tak, nie jesteśmy przygotowani do tego.
  • Dobra, to niech los zadecyduje co robić, ok? – Aga nie dawała za wygraną. – Potrzebujemy czegoś szczególnego do kastracji?
  • Dobrze byłoby mieć elastrator lub burdizzo ewentualnie skalpel. Znieczulenie i dezynfekcja też by się przydało oraz igła i nić chirurgiczna – wyjaśniła Magda
  • A sekator, paracetamol i plasterek nie wystarczą? – spytała zawiedziona szwagierka?
  • Przeciwbóle mamy, spirytus, octenisept, gazy są, sekator jest już tępy i tnie nierówno. Ale mamy nowiuśki zestaw noży – odpowiedziała Kinga
  • Jeśli masz nowy ostry tasak, to lepiej nie widzę – ucieszyła się Magda.
  • Chyba za dobrze się bawimy, żebyś nas Kinia powstrzymała – zaśmiała się Sylwia – A jakieś soki i wódkę to Kinia masz?

Dziewczyny dojechały do domu Kingi. Światła nie były pogaszone, co napełniło laski optymizmem, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

  • Cześć, kochanie! – krzyknęły równo z Kingą.
  • Hejka! – ucieszył się Daniel – coś wcześniej dzisiaj skończyłyście balangę.
  • Wiesz, że nie mogłam długo bawić, a dziewczyny były ode mnie uzależnione. A ty co tak długo siedzisz? Czekałeś na mnie? – spytała zalotnie
  • Aaa oglądałem MMA, dopiero co się skończyło.
  • No tak, nie miałeś widzę czasu ogarnąć lepiej chałupy. Przyniosłeś całą paczkę chusteczek na biurko, masz katar kochanie?
  • Opowiadajcie lepiej co tam ciekawego? Potańczyłyście sobie porządnie? Magda poderwałaś tam kogoś?
  • Wytańczyłam się jak za starych czasów! W sumie dałam jednemu prawdziwy numer telefonu, zobaczymy czy się odezwie. Generalnie oblechy, nic wartego ściągnięcia majtek. Piłeś alkohol? – dopytała – widzę butelki po piwie.
  • Tak. A wam coś przynieść czy idziecie grzecznie spać?
  • Szwagier! Imprezujemy dalej. Przynieś nam po drinku. I weź karty do gry? – wesoło zawołała Agnieszka.
  • To brzmi jak rozbierany poker – ożywił się Daniel i wyszedł z pokoju.

Gdy wrócił z napojami dziewczyny czekały przy ławie z kartami.

  • Zasady są takie – oznajmiła Aga. Losujesz jedną kartę. Karty z liczbami będą odpowiadać ilości kopnięć w twoje krocze. Walet to lodzik dla ciebie, dama to minetka dla jednej z nas, król to…mmm… jako król będziesz miał orgie do rana. No i teraz jeszcze kolor: Kier to ja, karo Sylwia, pik Magda, a trefl Dorota.
  • A powiedz co z asami? – dopytała zalotnie Kinga.
  • Uwaga. As to obcięcie twoich jąderek.
    Słuchając tego Daniel mocno się podniecił. Spojrzał zaskoczony na żonę. Ale Kinga bez słowa uśmiechnęła się na potwierdzenie.
  • Popiłyście i jaja sobie robicie? – próbował wykryć ewentualny podstęp. – Jakoś nie wyobrażam sobie, żebyś ty albo Magda mi tego… I Kinia nie miała nic przeciwko.
  • Misiaczku, dzisiaj ci pozwalam. Więc sam zdecyduj czy chcesz.
  • Będzie fajnie! – motywowała Dorota,. Uniosła na chwilę sukienkę, pokazując że nie ma na dole bielizny.
  • Raz się żyje – Magda wstała i ściągnęła szybko majtki spod spódniczki, na tyle sprawnie żeby niczego nie pokazać, po czym usiadła grzecznie na swoje miejsce – Będzie kiedyś sporo śmiechu wspominając tą imprezę.
    Wszyscy spojrzeli wyczekująco na Agnieszkę. Ta odsunęła się na bok i ściągnęła majtki równie dyskretnie. Rzuciła je w kierunku szwagra mówiąc:
  • Nie ma ryzyka, nie ma zabawy.

Kinga rozłożyła karty na stole.

  • No to powodzenia mężu – ciepło zachęciła.
    W pełnym oczekiwania napięciu Daniel wybierał kartę. Gdy już się zdecydował, popatrzył na dziewczyny po czym szybko obrócił kartę i parsknął śmiechem:
  • Król karo! Aga szykuj dupę!
  • Oszustwo! Krzyknęły prawie jednocześnie.
  • To się nie liczy, pokaż kartę – zdenerwowała się Aga
    Daniel tylko pomachał jej przed nosem, ciągle głupio się śmiejąc. Wykonał taniec zwycięstwa i poszedł do Kingi.
  • Widziałaś to, żono? Normalnie zaraz zagram w lotka – Nie przestawał się śmiać.
  • No chyba już wiem, czemu mnie zawsze ogrywasz. Daj z siebie wszystko, żebym chociaż raz nie musiała się za ciebie wstydzić. – dodała – O widzę, że dziewczyny też już wylosowały swoje karty. – ucieszyła się Kinga
  • Co wylosowały? – oburzył się pan domu. Szybko obrócił się w stronę pokoju. – To jest oszustwo!
  • Kochanie, losowały jak tutaj błaznowałeś.
  • Co tam macie laski? – dopytała
  • Damę, damę, damę – pokazały dziewczyny siedzące na kanapie, równocześnie rozchylając nogi i ukazując nagie krocza.
  • Asior! Czerwo! – krzyknęła z dziką radością Agnieszka.
  • Nie liczy się – Daniel stracił całą pewność siebie. Musicie losować przy mnie.
  • Myślę, wszystkie losowania dzisiaj są wiążące. – stwierdziła Kinga – Ale zagrajcie w papier, nożyce, żeby ustalić czy pierwszeństwo ma As czy Król. Przy czym ja rezerwuję sobie pierwsze bzykanko, po „zabiegu” – zarządziła Pani domu. Przyznając przy okazji, że pierwszy raz w życiu ma taką chcice podczas miesiączki.
    Agnieszka z Danielem spojrzeli sobie głęboko w oczy.
  • Kamień!
  • Papier! – krzyknęła Aga. I cały dom zapewnił się głośnym śmiechem pań.

Gdy się wreszcie uspokoiły, Kinga przyniosła sprzęty. A Magda dała ostatnie wskazówki:

  • Weź wypij jeszcze drinka, dla znieczulenia. Usiądziesz sobie w okrakiem na ławie, sznurkiem zrobimy pętelkę zaciskową na mosznie i ją naciągniemy. Tak żeby jądra były maksymalnie oddalone od ciała. Pod to pójdzie deska do krojenia, co by nie uszkodzić blatu. Siurka przykleimy taśmą do ciała, Aga tasakiem przetnie worek jednym szybkim uderzeniem. Opatrzymy na noc. A jutro wieczorem przyjadę i zszyję ranę na cycuś glancuś.
  • Ale chyba będzie lepiej jak go sobie przytrzyma ręką – zauważyła Kinga.
  • Tak będzie najpewniej – dodał Daniel.
  • Spoko. Tasak unieś tylko na kilka centymetrów nad workiem, i żeby był najbliżej ciała. Pamiętaj! – Magda udzieliła ostatnich wskazówek.
    Kiedy już wszystko było wiadome, Daniel zaczął zdejmować spodnie. Dziewczyny czekały pełne entuzjazmu, na najbliższe wydarzenia. W końcu Kinga sama ściągnęła bokserki mężowi. Dziewczyny westchnęły.
  • Tobą to nigdy nie można się pochwalić – rzuciła rozżalona Kinga.
    Bowiem genitalia Daniela mocno się obkurczyły, w dodatku pokryte były płynem preejakulacyjnym, przez co nie prezentowały się za ciekawie.
  • To przez stres – usprawiedliwiał się właściciel przyrodzenia.
    Dziewczyny na ten widok znowu wybuchły śmiechem.
  • Spuścił się czy zsikał – zapytała głupkowato Dorota.
  • To chyba tylko preejakulat – ucięła Magda.
  • Biedna ptaszyna, przestraszyła się gołych cipek? – Aga zmieniła głos jakby mówiła do niemowlaka – Jak się nie naprawisz, to obetniemy cię razem z jajkami. – mówiła rozbawiona, szturchając tasakiem szwagrowego siusiaka.
  • Okej, odsuń się, to zawiążę sznurek – niecierpliwiła się żona, bardzo przejęta swoim zadaniem. – Już go naprawiam, chyba nadmiar gołych piczek mu szkodzi – dodała masując skarby swojego męża.
  • A co ona takie pełne? Nie zrobiłeś sobie dobrze?!
  • No to wymieniałem prysznic dzisiaj. Myślałem, że w nocy będę miał chwile relaksu.
  • Uuu, czyli od środy się nazbierało. Ale dzisiaj w nocy nadrobisz. Użyjemy wiagry, żebyś dziewczyny też obskoczył. – fantazjowała podniecona Kinia.
    Udało jej się rozluźnić jądra tak, że spokojnie owijała je palcami. Wtedy obwiązała worek nad nimi i pociągnęła lekko w dół, sprawdzając czy dobrze się trzyma.
  • Voila! Wskakuj na warsztat, misiaczku.
    Daniel usiadł w rozkroku, a swojego wacka złapał w garść zupełnie go zasłaniając.
  • No co go tak zasłaniasz, szwagier? Przecież to twoja duma! Weź go jakoś lepiej zademonstruj przez samiczkami. No i trochę mi tutaj będziesz przeszkadzał tą ręką. Daniel posłusznie zmienił uchwyt. Dwoma palcami naciągnął od góry napletek. W tym momencie Kinga naciągnęła sznurek z jajami do maksimum. Aga przystawiła ostrze tasaka między sznurkiem a naciągniętą skórą ciała.
  • Ale złap małego lepiej, bo zaraz ci wypadnie – strofowała żona. On jednak chciał jak najlepiej wyeksponować fiutka. Nadal naciągał co sił w górę ośluzowany napletek. Tak. Najważniejszą rzecz w życiu mężczyzny trzymał w bardzo ryzykownym uchwycie.

Wystarczyło, że Aga zupełnie niechcący przeszarżowała o kilka milimetrów z zamachem, trafiając grzbietem tasaka pod paznokieć Daniela. Palec bezwolnie uciekł w górę, puszczając naprężony napletek. Dziesiąta część sekundy, na którą tasak zawisł w szczytowej pozycji wystarczyło by fiutek Daniela opadł poniżej ostrza, oddzielając mosznę od tasaka. Na moment. Bo narzędzie już mknęło w dół. Z pełną mocą ostrze spotkało się z deską. Szwagierka jednym ruchem pozbawiła nieszczęśnika całego przyrodzenia.

  • Sorry! Nie chciałam – zdążyła powiedzieć Kindze, ciągle będąc jeszcze przestraszona takim obrotem sprawy.
    Pozostałe dziewczyny wybuchły głośnym śmiechem, głośniejszym niż krzyk bólu Daniela.
  • No coś Ty sieroto zrobił?! – złościła się Kinga. Nawet swojego siusiaka nie potrafisz ochronić?
    Podniosła penisa i rzuciła nim z całych sił w stronę męża. Odcięty fiutek wylądował na ścianie.
  • Nie! – krzyknęła zbyt późno Magda. Dawaj go w lód, na pogotowiu mu go przyszyją! – rozkazała koleżance.
  • A czemu prawie nie ma krwi? – wymamrotał zszokowany chłopak.
  • Gładkie cięcie sprawiło, że ciała jamiste mogły się zamknąć i zablokować. Natura przewidziała to, że siusiaczki będą obcinane – ciepło wyjaśniła pani weterynarz.

Godzinę później w szpitalu, pielęgniarka poprosiła Kingę na blok.

  • Niestety nie udało nam się przyszyć amputowanego członka. – oświadczył zasmucony chirurg – Cięcie było idealne, gdyby penis nie był uszkodzony, przyszycie go byłoby formalnością. A pani małżonek odzyskałby pełną sprawność w tym narządzie. Tak samo z jądrami. Wygląda, że pacjent pod wpływem dużej ilości alkoholu stracił poczytalność, skoro się tak okaleczył a potem uszkodził penisa i wyrzucił jądra. Jedyne co możemy zrobić to przyszyć do kikuta samą żołądź. Erekcji już nie będzie, ale będzie troszkę lepiej wyglądać.
  • Czyli mąż już całkiem stracił szansę na orgazm?
  • Będzie mógł normalnie uzyskać orgazm poprzez analny masaż prostaty. Oraz przez masaż samego kikuta.
  • Rozumiem. – Kindze poprawił się humor – To proszę w takim razie amputować całkiem tego kikuta. Tak żeby tylko mógł siusiać jak kobieta. A masaż prostaty w zupełności mu wystarczy. I jeszcze prośba: proszę mu nie wspominać, że ten odcięty członek był do odratowania.
  • Oczywiście. Lepiej, żeby tego nie wiedział w tym stanie. – rzekł wyrozumiale lekarz – Co do kikuta, wolałbym go na razie nie amputować. Gdyby pacjent w przyszłości postanowił zmienić płeć, to nerwy które pozostały, umożliwiłyby uzyskanie orgazmu.
  • Niech tak będzie. Dziękuję panie doktorze. – pożegnała się ucieszona Kinga.

Napalony mąż

Zacznijmy op przedstawienia postaci. Ja mam na imię Roksana i pracuję jako modelka, mój mąż to Łukasz i jest prezesem firmy. Ożeniłam się z nim i 1 rok po ślubie zaszłam ciąże. Byłam w trzecim miesiącu zagrożonej ciąży. Mój ukochany, bo tak o nim mówiłam pewnego wieczoru wrócił z pracy bardzo zdenerwowany. Ja byłam w kuchni i przygotowywałam kolację. Łukasz podszedł do mnie powiedział żebym się rozebrała, odpowiedziałam że ginekolog wyraźnie zakazał ostrego seksu. On poszedł do łazienki. Wyszedł z niej nagi i bardzo zły.
Trzymał w ręce swego sterczącego penisa. Delikatnym tonem powiedziałam żeby się uspokoił i poszedł się położyć bo nie mam zamiaru ryzykować dla przyjemności życia mojego dziecka. Nie zważając na moje prośby złapał mnie za tyłek i przewrócił na stół. Zaczął brutalnie zdzierać moje ubranie. Gdy byłam całkiem naga powiedział, że jeśli nie będę posłuszna to będzie bardzo nie przyjemnie. Ja zaczęła, krzyczeć i prosić o pomoc. Łukasz uderzył mnie i oznajmił że nie obchodzi go jakiś bachor, choć jest jego. Płakałam.
Zaczął lizać moją cipeczkę, ale ja się wyrywałam. Nagle powiedział, że się doigrałam bardzo się przestraszyłam. Po paru minutach do naszego domu przyszedł jego kolega. Podszedł i zaczął mnie trzymać. Mąż lizał i wsadzał mi całą rękę do mojej małej dziurki. Zwijałam się z bólu. Potem kazał mi lizać swojego kutasa odmówiłam. Na siłę wepchną mi go do swojej buzi prawię się udławiłam bo mierzył z dobre 30 cm. Jego kolega wyjął z kuchni wałek wsadził mi do pupy strasznie bolało. Łukasz zaczął mi wsadzać kutasa do cipy, jego kolega cały czas wpychał wałek do mojej dupki. Mąż strasznie mnie rżną wsadzał mi całego.
Krzyczałam z bólu jaki czułam nie przestawał poruszał nim strasznie szybko. Kazał wyjąć wałek wziął mnie na ręce prawie nie przytomną nadział na penisa i rżną coraz mocniej i szybciej. Potem spuścił mi się gorącą spermą na piersi. Kolega Łukasza Sebastian oderwał mojego męża od mojej myszki i ina zaczął mnie rżnąć swym gigantem. Po wszystkim spuścił mi się w gardło kazał połknąć, ale ja tylko go oplułam jego spermą. Wtedy wziął pasek i powiedział że pożałuję tego zaczął mnie bić po tyłku, cipce i brzuchu. Obaj zostawili mnie samą. Nie miałam siły zadzwoniłam do siostry natychmiast przyjechała pomogła mi się ubrać i zawiozła mnie wraz ze swoim kolegą – Przemkiem do lekarza. Niestety okazało się że poroniłam. Zgłosiłam wszystko na policję. Teraz obecnie jestem z Przemkiem kochamy się jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i oczekujemy na naszego synka – Adasia

Wieczór panieński

Ten wieczór panieński koleżanki nie zapowiadał się jakoś nadzwyczaj ciekawie – ot babski wieczór na tydzień przed weselem. Umówione byłyśmy w ulubionej knajpce, tam zaczynając od piwek kompletowałyśmy skład. Iwona – przyszła panna młoda, Agata jej świadkowa, a kuzynka Doroty, Dorota – moja współlokatorka. Do tego jeszcze Kaśka i Sylwia. Założenie było zero własnych facetów – dziś zapominamy, że ich mamy.
Po fazie wstępnej ruszyłyśmy w miasto na wycieczkę po klubach. Jak się można było spodziewać Kaśka długo nie wytrzymała i już w pierwszym klubie niby przypadkiem pojawił się jej Marek – papużki nierozłączki. Zaczęło się ich zwyczajowe migdalenie na parkiecie i po kątach. Była już stracona, choć gdy zmieniłyśmy klub podążyli naszym śladem.
Pulsujące rytmy, kolorowe drinki, rozerotyzowane tańce, gorące flirty – nasza zabawa się rozkręcała. Do paczki dołączali znajomi i nieznajomi, dziewczyny znikały co chwilę w tłumie z jakimś przystojniakiem. Pojawiała się nawet Justyna – sąsiadka Kaśki ze swoim mężem Krzyśkiem. Nie znałam ich prawie ale słyszałam, że nie za dobrze wychodzi im „docieranie”. Na dowód tego po niedługim czasie się pokłócili i Justyna ostentacyjnie wyszła. Kaśka przy tym też definitywnie zrezygnowała z naszego towarzystwa zabierając z Markiem Justynę do domu. W międzyczasie Agata spotkała swojego kolegę ze studiów, z którym pod wpływem chwili postanowiła pogłębić znajomość zaczęła nas namawiać na powrót na stancję. Miałyśmy już nieźle w czubie, dość huku i finanse na wykończeniu. Sylwia postanowiła zostać jeszcze czekając na koniec zmiany swojego ulubionego barmana, a Krzysiek nagle zaoferował się, że będzie nas eskortował.
Tak więc ja, Iwona, Dorota i Agata z kolegą pod obstawą Krzyśka wylądowaliśmy w naszym mieszkaniu. Jak to dobrze, że sąsiedztwo mamy wyrozumiałe. W szampańskich nastrojach włączyliśmy muzykę i rozkręcaliśmy domowe afterparty (z którego błyskawicznie do mojego pokoju umknęli Agata z kolegą). Jęki zza ściany wywołały serię żartów, które jeszcze bardziej rozluźniły atmosferę i tak Krzysiek został zobligowany występu w roli chippendalesa. Rozluźniony alkoholem zbytnio nie protestował, ognista Dorotka wijąc się wokół niego troszkę pomogła mu wejść w rolę, a Iwona piszczała z radości popijając bąbelki szampana. Szybko wsparłam Dorotę i po chwili obydwie wijąc i ocierając się w naszych kusych spódniczkach obłapiałyśmy Krzyśka. Kiedy ja dłońmi przesuwałam po jego koszuli w dół, dłonie Doroty wędrowały po jego udach w kierunku pośladków. Próbował nas dotykać ale mu na to nie pozwalałyśmy zbytnio umykając kocim zwrotem. Wypukłość w jego spodniach zaczynała być co raz wyraźniejsza, gdy przyciągał biodra to jednej to drugiej. Wyraźnie czułam jego twardość ocierając się o nią tyłeczkiem. Iwona niestety odpadła, popędziła znienacka do kibelka przerywając nieco nasze harce, niestety alkohol w niej górował. Brak panny młodej nie przeszkadzał nam w świętowaniu panieńskiej wolności.
Nasza zabawa troszkę się przekształciła, teraz rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie, a Krzysiek kontynuował swój występ solo. Ściągnął porozpinaną już nieco koszulę. Dopingowany rozpiął spodnie, ale zdjąć je obiecał dopiero jak my zdejmiemy bluzeczki. Troszkę negocjacji było ale chichrając się szybko je zdjęłyśmy. Zostałyśmy w spódniczkach i seksownych stanikach. Nasze biusty falowały przyciągając głodny wzrok kolegi. Krzysiek tańczył dalej prezentując dumnie spory namiocik w bokserkach. Poczucia humoru mu nie brakowało więc zabawa była przednia. My wyciągałyśmy rączki by go to pogłaskać po całkiem umięśnionym brzuszku czy zaprezentowanym w zbliżeniu bicepsie albo szczypnąć w wypięta pupkę. Zostałyśmy troszkę skarcone za swoją zuchwałość, „nie będzie więcej chyba, że na nogach mamy pończoszki i to udowodnimy”. Pewnie już wcześniej zauważył fragmenty koronki „samonosiek” wysuwające się czasem. Podsunęłam spódniczkę wyżej by wyraźnie pokazać co ukrywałam pod nią. Dorota niestety miała rajstopy – co za niefart. Niezwłocznie zapunktowała seksownie się ich pozbywając. Krzysiek zamruczał rozkosznie uznając ze śmiechem, że ukazana koroneczka majteczek rekompensuje brak pończoch. Kontynuował swój taniec pozbywając się sprytnie bokserek. Aż nam się oczy zaświeciły i z piskiem przywitałyśmy jego stercząca pałę na wolności. Był piękny: duży, gruby, sztywny. Na ten widok ślinianki zaczęły mi intensywnie pracować, musiałam oblizać usta. Klimat niepostrzeżenie się zmienił, przestało być tak zabawnie i niewinnie w powietrzu rosło napięcie. Dorota nie czekała gdy tylko wystarczająco się przybliżył chwyciła męskość Krzyśka i zaczęła przesuwać po nim dłonią, aż wydobyła pierwszą radosną kropelkę. To nie mogło się zmarnować, przyciągnęła go bliżej i języczkiem oblizała główkę. Z błogą miną poszukała w tym czasie jego wzroku ciesząc się jak dziecko z cukierka. Obserwował ją bacznie, a ona jeszcze śmielej zaczęła wylizywać całą jego długość za każdym razem zaczynając od nasady. Gdy spojrzała na mnie wiedziałam, że przekazuje pałeczkę. Odsunęła się robiąc mi miejsce, a fujarka jakby sama wskoczyła mi w usta. Oplotłam instrument zwinnie języczkiem po czym wsunęłam go głębiej ściśle obejmując pulchnymi wargami. Krzysiek, aż jęknął, a ja zaczęłam swe czynności powtarzać z satysfakcją obserwując jaką władze ma mój dotyk. Przymykał oczy i chciał mnie chwycić za głowę ale nadeszła kolej na koleżankę. Ona miała nieco inny plan, bo w międzyczasie uwolniła biust z krępującego stanika i chwyciła penisa między jej wielkie okrąglutkie piersi. Otulony ściśniętymi cycuszkami wsuwał się rytmicznie w jej usta. Jego ręka przesuwała się pomiędzy moimi udami, aż paluszki doszły do ich zwieńczenia. Nie chciałam pozwolić na więcej ale gdy uparcie i zdecydowanie prąc naprzód dotarł do granicy majteczek i zaczął mnie po nich masować uda same zaczęły się rozsuwać. Byłam wilgotna czułam jak gorąco rozpływa się po podbrzuszu. Jeden z jego paluszków zwinnie wsunął się pod spód i odnalazł nieosłonięty guziczek. Przerwał zabierając rękę by pomóc Dorocie zsunąć bieliznę. Pocałował ją przy tym głęboko sięgając jej migdałków, a mnie przytrzymując w miejscu za udo. Choć nie chciałam się do tego przyznać czułam nieco rozczarowania, płonęłam i chciałam wypełnić czymś tą pustkę.To uczucie nienasycenia napędzało mnie do dalszej zabawy. Kiedy Dorota już bez spódnicy wskoczyła na kanapę, on zanurkował głową między jej nogi pod moja opiekę powierzając swą męskość. Jedną ręką przytrzymywał Dorotę za biodro, za cycka, a drugą za moją głowę zagłębiając się w moje usta. Był tak duży że musiałam wspomagać się ręką. Chłeptał soczki Dorotki głośno przy tym mlaskając, a każde jego liźnięcie ona odwzorowywała jękiem. Jej rozkosz słyszalnie potęgowała się, a jego ruchy stawały się co raz bardziej niecierpliwe. Czułam ze zaraz wystrzeli w moje gardło ale przerwał. W zmowie zabrali mi majtki i teraz ja poczułam jego gorący oddech na ogolonej cipce. Wypisywał na łechtaczce do skutku słowo orgazm w wwiercając się nim głęboko w międzyczasie. Dorota zajęła się moimi piersiami uwalniając je i przysysając się łapczywie do wyprężonych sutków. Nie pozostałam dłużna i chwyciłam jej jędrne cycuszki w swoje raczki. Ręka Krzyśka zabawiała się muszelką koleżanki, a ja zaczynałam tracić oddech czując jak zbliża się zbawienie. Dorota falowała rytmicznie podskakując na paluszkach kolegi. Zaczęłyśmy się całować jak nigdy dotąd i wtedy poczułam jak Krzysiek wbił we mnie swą pałę. Nie wiem czego się spodziewałam i dlaczego byłam tak zaskoczona obrotem spraw. Ten facet był żonaty, był sąsiadem koleżanki, którego dopiero co w gruncie rzeczy poznałam, a wwiercał się teraz w moją intymność głęboko. Widząc moje zaskoczenie uśmiechnął się tylko triumfalnie zadowolony posuwając mnie jeszcze mocniej, jeszcze szybciej. Wiedziałam jednak, że choć to zupełnie nie w moim stylu, chce więcej, chcę by mnie wyruchał jak nikt wcześniej. Moje soki niemal tryskały, a cipka pulsowała, aż wykrzyczałam spełnienie. Roskosz przeszła dreszczem przez każda komórkę mego ciała. Zadowolony ze swojej mocy przełożył swoje narzędzie miedzy wypięte pośladki koleżanki nadal paluszkami penetrując jej cipkę. Tego jej tylko brakowało. Rozpychana na dwie dziurki Dorota przeżywała głośno swoje własne trzęsienie ziemi. Czułam jak drży otwierając szeroko zamgławione oczy gwałtownie chwytając oddech – ona tez była w raju. Krzysiek widocznie tylko na to czekał wyciągnął swoja pałę by salwami wytrysku zadowolony ochlapać nas obie. Kazał nam zlizywać z siebie nawzajem jego spermę by niepostrzeżenie wyciągnąć telefon i pstryknąć nam tak fotki. Byłam wściekła za te zdjęcia. Próbowałam odebrać mu aparat ale był wyższy i silniejszy. Dorota była tak wyczerpana że nie bardzo ją to w tym momencie obeszło. Chciał żartami nas ułagodzić, a gdy to nie działało bez ceregieli odepchnął mnie zwinął szybko ubrania i wybiegł jeszcze nago z mieszkania. W moim łóżku spały wtulone w siebie Agata i Iwona, więc wróciłam do Doroty by próbować przespać kaca giganta, który z pewnością miał nadejść.

MATKA CHRZESTNA

Zuzanna wychowała się w domu dziecka. Miała tam wielu znajomych, z którymi była razem od małego, niektórzy byli dla niej bliscy niczym bracia lub siostry. Jej najlepszą przyjaciółką była Marta, z którą później, w dorosłym życiu, cały czas utrzymywała dobry kontakt i serdecznie się przyjaźniła. Poznała tam też chłopaka, w którym się zakochała i w wieku 19 lat zaszła z nim ciążę. Po tym fakcie pobrali się, decyzja była dość pochopna, mimo to cały czas byli ze sobą w miarę szczęśliwi. Urodził im się synek, którego nazwali Wojtuś. Kiedy skończył roczek, rodzice postanowili go ochrzcić. Jego matką chrzestną została oczywiście najlepsza przyjaciółka Zuzanny – Marta. Była o 4 lata młodsza od swojej koleżanki, miała wtedy 16 lat. Często ich odwiedzała, czasami przynosiła prezenty dla małego Wojtusia. Tak żyli dopóki nie wydarzył się straszliwy wypadek – Zuzanna wraz z mężem pędzili samochodem, on prowadził. Zbliżali się właśnie do wzniesienia, zza którego nagle wyłoniły się dwa inne auta, jedno wyprzedzało drugie, mimo iż jezdnię dzieliła podwójna ciągła linia. Wyprzedzający nie miał gdzie zjechać, nie było nawet czasu, by pomyśleć, mąż Zuzanny wykonał szybki manewr i skręcił w prawo zjeżdżając z jezdni. Niestety pech chciał, że w tym miejscu rosło drzewo, o które rozbił się ich samochód. Kierowca, który nieprzepisowo wyprzedzał pojechał dalej, widział, co spowodował i nie chciał się zatrzymywać. Ojciec Wojtka zginął na miejscu. Jego żona przeżyła, w śpiączce została przewieziona do szpitala, lecz jej stan był krytyczny. Udało się ją wybudzić, lecz lekarze nie dawali nadziei na jej przeżycie. Marta, jej przyjaciółka, odwiedziła ją w szpitalu ze łzami w oczach. Pochyliła się nad jej łóżkiem i ją objęła, wiedziała, że przytula ją ostatni raz. Zuzanna, ledwo zrozumiałym, słabym głosem wyszeptała jej do ucha:

  • Żegnaj, przyjaciółko. Umieram. Proszę cię tylko o jedno – zajmij się moim dzieckiem. Jesteś jego matką chrzestną. Nie mam nikogo oprócz ciebie, wiem, że to nie byle jaka prośba, ale zrób to dla mnie. Nie chcę, by tak jak my trafił do domu dziecka. Tylko parę lat, aż wydorośleje i będzie mógł sam o siebie zadbać.
  • Oczywiście, że zajmę się Wojtkiem. Bądź spokojna – spojrzała jej w oczy i rozpłakała się nad nią. Marta była wtedy 25-letnią, niezależną dziewczyną. Wynajmowała małe mieszkanie, kawalerkę, którą zamieszkiwała sama. Przygarnęła pod swój dach 10-letniego Wojtusia. Początkowo mieszkało im się dobrze. Marta nie mogła pokochać Wojtka tak, jak gdyby był jej rodzonym synem, lecz darzyła go i tak dużym uczuciem. Opiekowała się nim troskliwie, tak jak ją prosiła jego matka. Całą miłość, którą darzyła za życia swoją przyjaciółkę, przełożyła teraz na jej syna. Niestety, gdy Wojtek zaczął dorastać, zaczęły się z nim problemy. Nie robił nic strasznego, po prostu był zwykłym, dojrzewającym chłopakiem, lecz Marcie przysparzało to kłopotów. Nie wiedziała na przykład, co ma robić, gdy słyszy, jak jej wychowanek masturbuje się po nocach. Mieszkali w jednopokojowym mieszkaniu, więc ciężko było mu to ukryć. Zaczęło się, gdy Wojtek miał 14 lat. Kiedy był 15-letnim chłopakiem, doszły jeszcze różne sprośne gazetki, które Marta znajdowała co jakiś czas w mieszkaniu, lecz zawsze je wtedy odkładała na miejsce, nie chciała, by Wojtek wiedział, że ona o nich wie. Po co miałaby zawstydzać chłopaka, w gruncie rzeczy to nic takiego, pamiętała przecież, jak sama przechodziła przez okres dojrzewania. Gdy robiła pranie, na majtkach chłopaka często zauważała ślady spermy. „Masturbuje się, to nic, ja przecież też to robiłam. Zresztą nadal czasem to robię” – myślała sobie, uśmiechając się do siebie pod nosem. Bardziej ją zmartwiło, gdy pewnego razu zauważyła ślady spermy na swoim staniku. Nie mogła uwierzyć, że chłopak używa do tego jej bielizny. Może jeszcze sobie ją przy tym wyobraża? Była oburzona, lecz nie dała tego po sobie poznać. Po jakimś czasie przekonała się o tym, że Wojtek na pewno wyobraża ją sobie podczas swoich masturbacyjnych praktyk, mało tego, czasami ogląda ją nago na żywo. Pewnego razu, gdy się kąpała, usłyszała pod drzwiami łazienki jakiś szmer. Gdy wyszła z wanny i podeszła szybko do drzwi, rozległ się pod nimi szelest. Była już pewna, że chrześniak ją podglądał, lecz gdy wyszła z łazienki, jego już nie było pod drzwiami, zdążył spod nich uciec. Wojtkowi wydawało się, że Marta niczego się nie domyśla. Były z nim też inne problemy – odkąd poszedł do liceum, gdzie poznał nowych kolegów, zaczął palić papierosy. Myślał, że jego „ciocia”, jak ją nazywał, o tym również nie wie, lecz ona wyczuwała od niego zapach fajek. Nie robiła mu jednak awantur, miała nadzieję, że za jakiś czas mu się znudzi i przestanie to robić. Pamiętała, jak w jego wieku robiła gorsze rzeczy, a przecież wyrosła na porządną kobietę. Pewnego dnia 16-letni Wojtek leżał na swoim łóżku i udawał, że patrzy się w telewizor. Tak naprawdę patrzył się na ciocię Martę, która krzątała się po pokoju, miała na sobie krótką spódniczkę, rajstopki i obcisłą koszulkę, która uwydatniała jej dorodne piersi. Miała 31 lat i była atrakcyjną kobietą, jej widok bardzo go podniecał. Gdy stała tyłem odwrócona do chłopaka, masował się po kutasie wyobrażając sobie, co ma pod spódniczką. „Może ma na sobie koronkowe majteczki? Może stringi? A może w ogóle nie ma majtek?” – myślał – „ciekawe, czy ma na nogach rajstopy czy pończochy?”. Miał ochotę zadrzeć jej tą spódniczkę, albo chociaż zajrzeć pod nią, ale nie było na to szans. Jego członek zesztywniał. Gdy Marta przykucnęła, by wyjąć coś z dolnej półki w szafce, spódnica odsłoniła jej uda na tyle, by ukazać część majtkową jej rajstop. Wojtek podniecił się wtedy jeszcze bardziej. Postanowił poczekać, aż Marta pójdzie się wykąpać, by zwalić sobie podglądając ją przez wywietrzniki w drzwiach i dać upust swojemu podnieceniu. Gdy wreszcie się tego doczekał i ciotka weszła do łazienki, ten od razu poleciał i przykucnął przy drzwiach. Pochylił głowę i przybliżył oczy do wywietrzników, by przyglądać się Marcie. Zdejmowała właśnie swoją koszulkę, odsłaniając powoli swój ponętny brzuszek. Jej pępek był bardzo zmysłowy. Spod koszulki wyłaniało się coraz więcej nagiego ciała, wreszcie wyskoczyły spod niej piersi. Miała na nich czarny, koronkowy staniczek, spod którego prześwitywały brązowe brodawki. Wojtek wyjął na wierzch swoją pałę i zaczął się masturbować, wyobrażając sobie, że to on rozbiera swoją chrzestną. Zaczęła zdejmować spódnicę, rozpięła zameczek i powoli zsuwała ją w dół po swoich udach. „A więc ma na sobie rajstopy” – pomyślał chłopak, gdy jego oczom ukazało się krocze kobiety, na którym były czarne majtki przysłonięte materiałem rajstop. Spódniczka upadła na ziemię, Marta zrobiła krok w tył, wychodząc z niej. Wojtek cały czas się onanizował oglądając ten strip-tease. Marta usłyszała, że coś się porusza pod drzwiami. Czyżby chrześniak znów ją podglądał? Przysłuchała się uważniej i usłyszała jego przyśpieszony oddech. Teraz była już pewna, że tam jest. Tego było za wiele. Żeby nie można było mieć odrobiny prywatności nawet w łazience?! Chciała mu zrobić awanturę, ale wpadła na lepszy pomysł. Postanowiła zawstydzić go, i to mocno, tak, by raz na zawsze odechciało mu się to robić. Skoczyła i w jednej chwili znalazła się przy drzwiach łazienki, po czym szybko je otworzyła. Biedny Wojtek nie zdążył uciec, nie zdążył nawet schować fujary do spodni. Został przyłapany na gorącym uczynku. Ze wstydu aż zakręciło mu się w głowie, zrobił się cały czerwony. Nie wiedział, co ma teraz zrobić.
  • No pięknie – rzekła Marta – więc mnie podglądasz?
  • Przepraszam – wybełkotał niezrozumiale Wojtek.
    Był tak speszony, że chciałby się teraz zapaść pod ziemię. Schował ptaszka do majtek i wstał powoli. Wstyd spowodował, że jego przyjaciel zaczął powoli wiotczeć, mimo iż Marta stała teraz przed nim w samej bieliźnie.
  • Często to robisz? – spytała.
  • Czasami. Naprawdę przepraszam, nie mogłem się powstrzymać, ciocia ma takie ponętne ciało…
  • Nie życzę sobie, byś to robił – Marta, ku zdumieniu chłopaka, wygięła ręce do tyłu i zaczęła rozpinać stanik – Zawrzyjmy umowę.
  • Jaką? – spytał Wojtek i speszony odwrócił głowę od cioci, która ewidentnie zamierzała pokazać mu swoje piersi.
  • Taką, że teraz się rozbiorę i popatrzysz sobie do woli na moje ciało, ale za to nie będziesz mnie więcej podglądać w kąpieli. Potrzebuję trochę prywatności.
    Wojtek nie wiedział, co powiedzieć.
  • No, proszę, teraz możesz się napatrzeć – zachęcała go Marta, gdy już zrzuciła stanik – co, teraz to się wstydzisz?
    Chłopak nieśmiało podniósł wzrok i spojrzał na biust cioci. Jej cycusie były bardzo seksowne, bardzo jędrne, ich skóra była napięta i gładka. Marta wpadła na pomysł.
  • Jak chcesz, to możesz nawet dotknąć – powiedziała.
    Wojtek był zachwycony tą propozycją, zapominając o wstydzie podniósł dłoń i położył ją na piersi. Masował ją leciutko, bojąc się ścisnąć mocniej. Marta wzięła drugą dłoń chłopaka, położyła ją na swojej drugiej piersi i przycisnęła je do nich mocno.
  • Możesz sobie pougniatać – uśmiechnęła się.
    Wojtek zabrał się za to ochoczo.
  • Posłuchaj, pozwolę ci teraz pobawić się moim ciałem. W „celach edukacyjnych”. Podotykaj sobie, ile chcesz. Wiem, jak to jest być w twoim wieku. Ale obiecaj mi w zamian, że przestaniesz onanizować się po nocach, nie chcę tego więcej słuchać. I że przestaniesz kopcić fajki. Chcę cię wychować na porządnego faceta, jestem to winna twojej matce. Obiecujesz?
    Chłopak zdziwił się, że ciotka o tym wie, ale teraz nie miało to dla niego dużego znaczenia.
  • Obiecuję – rzekł tylko i zaczął dalej bawić się cycuszkami swojej matki chrzestnej.
    Marta podeszła do fotela i usiadła w nim, żeby jej było wygodniej. Wojtek uklęknął przed nią i jeździł rękami po jej biodrach, brzuchu i piersiach, co jakiś czas ściskając sutki. Kobieta siedziała obojętnie i czekała, aż chłopak się namaca.
  • Daj znać, jak zaspokoisz swoją ciekawość co do mojego ciała – powiedziała.
  • Dobrze.
    Wziął sutka ciotki do ust i zaczął go ssać, palcem jeżdżąc po jej udzie. Dźwięk, jaki wydawał jego paznokieć przesuwający się po materiale jej rajstop, był muzyką dla jego uszu. Penis chłopaka znów zesztywniał i był gotowy do boju. Marta wzięła jakąś gazetę ze stolika i zaczęła ją czytać.
  • Mogę zdjąć ci majteczki, ciociu? – spytał po jakimś czasie Wojtek.
  • No dobrze – odpowiedziała mu. Skoro obiecała całe swoje ciało do jego dyspozycji, to teraz musi się wywiązać z obietnicy.
    Wojtek wsadził ręce pod gumkę jej rajstop i zaczął je zsuwać. Marta, dalej czytając gazetę, lekko uniosła miednicę do góry, by umożliwić mu ich zdjęcie. Po drodze chłopak zahaczył o jej majtki, wsadził kciuki pod ich gumkę i zaczął zsuwać je razem z rajstopami. Jego dłonie, obnażając ją, jechały po udach. Zsuwane rajstopy zaczęły marszczyć się na kolanach kobiety, Wojtka bardzo podniecał ten widok. Gdy wreszcie ją rozebrał do końca, zaczął przyglądać się jej cipce. Była różowiutka, gładka i wygolona. Przybliżył do niej twarz, pachniała pięknie. Położył na niej swoją głowę, delektując się jej zapachem. Następnie zaczął ją delikatnie lizać. Marta w tym momencie poczuła lekkie podniecenie, z jej cipki zaczął wydzielać się sok, który Wojtek zlizywał ze smakiem. Odłożyła gazetę i przycisnęła głowę chrześniaka do swojej myszki. Westchnęła cicho. Jego pieszczoty zaczęły na nią działać. Poczęła lekko poruszać miednicą w górę i w dół, przyciskając głowę chłopaka do swojej cipeczki. Od dawna nie była z mężczyzną, była wyposzczona, więc podniecenie zaczęło dawać się jej we znaki. Chciała się zaspokoić, ale nie wypadało jej się masturbować przy swoim chrześniaku, więc postanowiła zrobić to potem w wannie. Zobaczyła, że penis chłopaka ledwo mieści się w jego spodniach, więc kazała mu wstać i zaczęła zsuwać portki w dół. Jego ptaszek, który właśnie został „wypuszczony na wolność”, znalazł się teraz naprzeciwko jej twarzy i pulsował podniecająco. Wzięła go do ręki i ścisnęła, po czym przystawiła go do swoich ust i ucałowała delikatnie. Wojtek westchnął. Następnie Marta wypuściła go z uścisku i jeździła po nim palcem, w górę i w dół, zahaczając raz po raz o jego czuły punkt. Doprowadzało to chłopaka do szaleństwa. Marta także czuła się już strasznie podniecona, więc chciała szybko zaspokoić Wojtka, by potem udać się do łazienki i tam zrobić sobie dobrze. Przyciągnęła jego penisa i dotknęła nim do swojej piersi. Sutkiem ocierała się o jego żołądź. Wojtek patrzył na to z góry i był coraz bardziej podniecony tą sytuacją. Po paru minutach ocierania się kutasem o cycki cioci, Wojtek osiągnął orgazm. Jego sperma zalała biust Marty. Dyszał przy tym głośno z rozkoszy, a gdy skończył, Marta wstała i powiedziała:
  • Widzisz, pobrudziłeś mnie. Muszę iść się teraz wykąpać. Na dzisiaj dość zabawy.
  • Dziękuję, ciociu. Przepraszam, że się na ciebie spuściłem, ale sama mnie do tego doprowadziłaś…
  • I co, fajnie było? Tak jak to sobie wyobrażałeś?
  • Lepiej – uśmiechnął się.
    Marta, idąc w stronę łazienki, rzuciła jeszcze do niego na odchodne:
  • Pamiętaj, co mi w zamian obiecałeś.
  • Pamiętam, pamiętam.
    Gdy zniknęła w łazience, Wojtek położył się na łóżku i myślał o tym, co zaszło. Gdy tak to sobie przypominał, to po paru minutach poczuł, że jego mały koleżka znów zesztywniał i że ma ochotę na cipkę Marty. Podniósł z podłogi jej rajstopy, które były zwinięte w kulkę razem z majtkami, i zaczął się nimi pocierać po kutasie. Po jakimś czasie poczuł, że nie wytrzyma. Miał marzenie i teraz postanowił je spełnić. Powie ciotce wprost, że chce ją przelecieć. Skoro pozwoliła mu na te macanki, to czemu nie miałaby dać mu włożyć kutasa do cipki? Bał się, co będzie jeśli ciotka nie zechce, ale postanowił zaryzykować. Wstał z łóżka, rozebrał się do naga i ruszył w stronę łazienki. Marta napuściła wody do wanny i weszła do niej. Zanurzając się w gorącej wodzie czuła się błogo. Na cyckach wciąż miała spermę swojego chrześniaka, zaczęła ją więc po nich rozcierać. Drugą rękę położyła na swojej muszelce i bawiła się nią. Było jej dobrze, robiło się coraz lepiej, gdy nagle drzwi otworzyły się z impetem i do środka wszedł pewnym krokiem Wojtek. Już nic nie zostało z jego uprzedniego zawstydzenia, teraz wiedział, czego chce. Podszedł do wanny i stanął przed Martą ze sterczącą pałą na wierzchu. Ostentacyjnie patrząc się na biust swojej chrzestnej, zapytał:
  • Ciociu, a może pozwoliłabyś mi wsadzić mojego małego do twojej… no wiesz… – Wojtek nie wiedział, jak nazwać myszkę cioci, użył więc najprostszego określenia – …do twojej cipki? Oczywiście w „celach edukacyjnych” – uśmiechnął się po łobuzersku.
    Marta nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Naprawdę się o to spytał, czy może jej się przesłyszało? Była oburzona, zamierzała spoliczkować Wojtka, jednak jej złość była mniejsza od jej podniecenia. Wojtek, który długo nie usłyszał odpowiedzi, znów się speszył i już chciał wyjść z łazienki, Marta jednak rzekła do niego:
  • Obiecałeś, że nie będziesz mnie więcej nachodził w łazience – w jej głosie słychać było złość.
  • Obiecałem, że nie będę cioci podglądał z ukrycia, a ja tu jawnie wszedłem – odpowiedział, uśmiechając się lekko.
    Marta pogładziła go palcem po kutasie.
  • Och, Wojtek, Wojtek, co z ciebie będzie? Jesteś nienasycony. Przed chwilą spuściłeś mi się na cycki i jeszcze nie masz dość? No dobrze, właź do wanny.
  • Naprawdę, pozwoli mi ciocia? – chłopak nie mógł uwierzyć.
  • Naprawdę, no już, właź, bo się rozmyślę.
    Wskoczył do wanny i usiadł naprzeciwko ciotki. Główka jego sterczącego prącia wystawała ponad powierzchnię wody. Marta pochyliła się nad nią i zaczęła ją lekko całować. Ciało Wojtka przeszywały dreszcze rozkoszy. Położył dłonie na ramionach swojej matki chrzestnej i gładził ich gorącą skórę. Po jakimś czasie Marta przysunęła się do niego, jej nabrzmiała z podniecenia cipka dotknęła kutasa chłopaka. Ocierali się chwilę o siebie swoimi narządami, po czym doświadczona Marta zaczęła wprowadzać pałę Wojciecha do środka. Nadziewała się na niego coraz mocniej, aż doszła do samego końca. Jego penis wypełnił ją całą, jęknęła cicho z rozkoszy. Wojtek złapał ją za pośladki i przyciskał do siebie. Obydwoje zaczęli poruszać miednicami i wydawać z siebie pomruki przyjemności. Marta oplotła go nogami. Patrzyli sobie w oczy spod przymrużonych z rozkoszy powiek. Kobieta podskakiwała coraz mocniej i mocniej, aż woda wylewała się z wanny, jej biust falował, piersi co chwilę odbijały się od brody chłopaka, by potem opadając w dół otrzeć się sutkami o jego klatkę i znów powędrować do góry. Wojtek chciałby pomacać te skaczące cycuszki, ale dłonie miał zajęte ugniataniem pośladków, więc zostało mu tylko pochylić głowę i w locie złapać pierś Marty do buzi. Przygryzł ją tak, że aż ją zabolało, jednak ból się dla niej teraz nie liczył, skupiała się na przyjemności. Już dochodziła. Wojtuś masował ją po tyłku z młodzieńczą namiętnością, podniecało ją to. Jej wargi wygięły się, twarz przeszedł skurcz, zamknęła oczy i odchyliła się do tyłu, podpierając się dłońmi o dno wanny. Głośno krzyczała, Wojtek nigdy nie widział cioci w takim stanie, podniecało go to. Jej cipka zacisnęła mu się na kutasie, jego również to doprowadziło do szczytowania. Razem przeżywali tą cudowną chwilę. Sperma Wojtka rozlewała się w cipce Marty, potęgowało to jej rozkosz. Po wszystkim zeszła z niego, z jej pochwy wylatywało to, co chrześniak jej przed chwilą podarował, jego nasienie śmiesznie wirowało w wodzie. Marta oddaliła się od Wojtka i oparła się zrelaksowana o poręcz wanny, Wojtek chciał zrobić to samo, naprzeciwko niej, ale powiedziała do niego, oddychając ciężko:
  • No, już, dosyć tego dobrego. Wychodź, wycieraj się i marsz do łóżka. Ja tu sobie jeszcze posiedzę.
    Wojtek niechętnie się jej posłuchał i wyszedł z łazienki. Marta czuła się teraz błogo, jej myśli rozpływały się. Zasnęła w wannie, lecz przed zaśnięciem zdążyła sobie pomyśleć, że czasami może przestawać być dla Wojtka matką chrzestną i zamieniać się wtedy w jego kochankę, by dać ujście zarówno jego, jak i swojemu pożądaniu.

SPONSORING

Co ona tu robi? W tym towarzystwie bez żadnych hamulców? Przecież to nie są jej klimaty! Dlaczego dała się namówić Jolce na tę imprezę? No fakt, fajna muzyka można się przy niej wybawić. Ale co to za towarzystwo? Prawie każda dziewczyna na tej dyskotece była z dużo starszym partnerem. Skąd one ich brały? Jej przyjaciółka także tonęła w ramionach jakiegoś 50-latka. Przecież w swoim mieście ma podobno chłopaka. Ona tak by nie mogła. Fakt, była teraz wolna, ale w tym miejscu nie znalazła nikogo godnego uwagi. Teraz żałowała, że tu przyszła. Jeszcze musiała wykosztować się na tę kieckę! Przez nią popadła w kolejny dług. Masakra. Upiła kolejny łyk drinka.

  • Zatańczysz? – Usłyszała tuż obok ucha.
    Podniosła głowę na stojącego obok mężczyznę. Już chciała odburknąć, że nie, ale zmieniła zdanie. Skoro tu przyszła to chociaż się pobawi. Wstała i poszła z nim na parkiet. Po dłuższej chwili usłyszała.
     Mała, załapałaś jakiegoś doła czy co? – Zagadnął jej partner.
     Wiesz, nie zawsze można mieć super humor. Przynajmniej ja tak nie potrafię. Szczerzyć zęby z byle powodu, aby tylko komuś się podobało. – Nawet nie próbowała być uprzejma.
    Mężczyzna roześmiał się.
     Mam na imię Wiktor. A ty?
     Weronika – odpowiedziała, chociaż facet działał jej na nerwy i najchętniej wyszłaby z lokalu.
     Nie widziałem cię tu wcześniej – ciągnął dalej, nie zwracając uwagi na opryskliwy ton.
     Bo nie mogłeś jestem pierwszy raz.
     Sama? – Prawie szepnął jej koło ucha.
     Z przyjaciółką. Tylko że ona zniknęła. Na mnie chyba też pora. – Chciała wywinąć się z otulających ją ramion w coraz wolniejszym tańcu.
     Nie jest jeszcze tak późno, zostań. – Nie ustępował partner.
     Myślę, że towarzystwo kogoś, kto ma doła nie jest czymś wymarzonym. – Starała się być opryskliwa. – Poza tym przed zajęciami mam jeszcze pracę. Nikt za mnie nie zapłaci rachunków. Proza życia.
     Intrygujesz mnie i chciałbym cię bliżej poznać.
     Po co?
     A chociażby dlatego, że jesteś piękną kobietą – powiedział otwarcie – tylko zamkniętą w sobie. Chciałbym cię rozgryźć.
     Mógłbyś połamać zęby. Jestem niestrawna. – Rzuciła zgryźliwie.
    Ponownie rozległ się perlisty śmiech Wiktora. Pochylił się i pocałował dziewczynę w usta. Stanęła zaskoczona, lecz po chwili wyrwała się z jego ramion. Wiktor jednak był szybki, momentalnie złapał ją za rękę.
     Co jest, skarbie?
     Nic, muszę już iść. – Nie umiała nic innego wymyślić. – I nie całuję się z każdym nowo poznanym facetem – dodała.
     Ale podobało ci się, prawda? – To było raczej stwierdzenie faktu.
    Zarumieniła się. Rozpracował ją. Wystarczyła zaledwie chwila, aby pobudzić jej uśpione zmysły. Zawirowało w podbrzuszu. Kilka miesięcy minęło od rozstania z Wojtkiem. Ale na razie nie chciała być z nikim. A seksu przypadkowego nie uznawała. Opanowała się, podniosła głowę i powiedziała;
     Nic szczególnego. – Chciała, aby jej głos zabrzmiał pewnie, ale tak nie było.
     Ooooo, ostra jesteś. W łóżku także? – Bezpośredni do bólu.
    Stanęła z otwarta buzią. Kolejny raz ją zaskoczył. Jeszcze nikt tak do niej bezpośrednio nie mówił. I to kto? Dopiero co poznany facet z dyskoteki. Kiedy pierwsze zaskoczenie minęło, powiedziała:
     Wiesz, pomyliłeś mnie z kimś. Nie szukam faceta do łóżka. A na pewno nie podstarzałego ogiera.
     A więc nie jest tak źle, skoro nazywasz mnie ogierem. – I znowu ten perlisty, elektryzujący śmiech. – Zostań, a przekonasz się.
     Nie mam ochoty. Do nie zobaczenia.
    Wyrwała dłoń i wybiegła z lokalu. Słyszała za sobą jego śmiech. Była wściekła. Nie pozwoli nikomu tak się traktować. Nikomu! Jak on śmiał? Ogier się znalazł! Nie, to towarzystwo nie dla niej, teraz wiedziała to już na pewno.
    W zajmowanym razem z Gośką pokoju nie zastała przyjaciółki. Umyła się i położyła spać, ale w tym momencie pojawiła się uśmiechnięta twarz Wiktora. I pocałunek. Na samo jego wspomnienie przeszedł ją dreszcz. Musiała teraz przyznać, że był przystojnym facetem. Przesadziła mówiąc o nim „podstarzały”. Jak na jej oko miał nie więcej niż 35 lat. Ale nie miała ochoty na takie przygody. Poza tym nie miała na to czasu: studia i praca. Gośka wróciła rano, kiedy Weronika szykowała się do pracy.
     A ty gdzie? –zagadnęła.
     No wiesz, ja nie mam bogatych rodziców. Muszę zarobić na utrzymanie.
     Jak się bawiłaś? Poderwałaś kogoś? – Zapytała powodowana ciekawością.
     Głucha jesteś? Nie mam na to czasu. – Nie była to grzeczna odpowiedź. – Poza tym myślę, że tam wszyscy myśleli tylko o jednym: jak się bzykać.
     I co w tym złego? Może to byłoby rozwiązanie twoich problemów finansowych.
     Co masz na myśli? – Zapytała zaskoczona.
     Dobrze, powiem ci, bo albo udajesz, albo jesteś faktycznie głupia. Znajdź sobie bogatego faceta, który za chwile spędzone w twoim towarzystwie będzie cię utrzymywał.
     Gośka! – krzyknęła oburzona.
     No co Gośka? – odpowiedziała zniecierpliwiona koleżanka. – A myślisz, że skąd ja mam kasę? Starzy dają mi tylko dwa tysiące. Jak dla mnie to za mało. Jestem młoda i chcę się wyszumieć, a do tego potrzebna jest kasa.
     Nie, to nie dla mnie. – Stwierdziła.
     Wolisz szorować kible w hotelu? Dziewczyno, pomyśl tylko!
     I ty byłaś tej nocy z tym starym… – Dopiero teraz Weronika powiązała fakty.
     Byłam, ale nie jest taki stary. Ma 52 lata i w łóżku jest wspaniały. – Wyraz zadowolenia pojawił się na twarzy Gośki.
     A twój chłopak?
     No jest. Nie musi o wszystkim wiedzieć. – Tego tematu raczej nie chciała podejmować. – Wera, pomyśl o tym. Popadasz w coraz większe długi…
     Nie bój się, oddam ci wszystko. – Przerwała koleżance.
     Nie o to chodzi. – Nie miała na celu ściągnięcie długu. – Tylko szkoda mi ciebie. Jesteś ładna i masz ogromny potencjał. Takie jak ty podobają się facetom. Znajdź sobie jednego bogatego i kłopot z głowy. – Próbowała przekonać współlokatorkę.
     To nie dla mnie. Nie potrafiłabym kurwić się za pieniądze – powiedziała zdecydowanie Weronika.
     I dlatego znajdź sobie sponsora. – Naprawdę dziwiła się, że jest to takim problemem. – Co w tym złego, że jeden facet, bo oni często chcą wyłączności, da ci kasę na wszystko. A do łóżka też nie za każdym razem. Ten mój to chce, abym była jego kwiatkiem w butonierce.
     Jest żonaty?
     Tak, żona ma swoją firmę i swoje życie. Dla niej jest w weekendy. Dlatego prawie wszystkie mam wolne. Znalazłabym sobie drugiego, ale Paweł mi nie pozwala. Jakby się dowiedział, a w tym świecie o to łatwo, zerwałby ze mną.
     Porąbane to wszystko, ale ja już muszę lecieć. Zajęcia mamy o 13, 30. Pa!
    Weronika wybiegła z mieszkania. Gośka zaskoczyła ją. Nie spodziewała się, że koleżanka znalazła sobie sponsora, bo innego określenia nie mogła znaleźć. Nie, ona nigdy nie pójdzie na taki układ. Ma dwie ręce i potrafi zapracować.

Gośka tak długo ją namawiała współlokatorkę, że dała się skusić ponownie pójść na te dyskotekę. Skoro poznała tajemnicę przyjaciółki, ta postanowiła poznać ją ze swoim partnerem. Musiała tylko obiecać jej, że nie będzie próbować żadnych sztuczek z szukaniem sponsora dla niej. Wera musiała przyznać przyjaciółce racje, że ten jej Paweł był niczego sobie. Jak dla niej, miał jedną wadę: żądał od partnerki całkowitej uległości. Przy nim Gośka nie była sobą. Uległa szara myszka.
Kiedy wracały do stolika z toalety, stanęła wryta. Na jej miejscu siedział Wiktor. Widocznie był znajomym Pawła. Już chciała się wycofać, ale została zauważona. Bezczelny uśmiech zagościł na twarzy nowoprzybyłego. Gośka musiała go znać, bo przywitała się jak ze znajomym. Paweł wstał i przedstawił ich sobie.
 Wiktor, poznaj przyjaciółkę Gośki, Weronikę. Weronika, poznaj Wiktora, mojego wspólnika w biznesie, poza tym mamy inną wspólną pasję -uwielbiamy towarzystwo ładnych kobiet.
 Miło mi cię poznać, Weroniko. – Mężczyzna wstał i pocałował dziewczynę w policzek.
 Mnie też. Jest już późno…. – Czuła się jak w pułapce, z której chciała uciec.
 I dlatego teraz zatańczymy. Chodź.
Nie czekając na odpowiedź wziął dziewczynę za rękę i poszli na parkiet. Jak na złość z głośników sączyła się wolna melodia, dlatego też Wiktor szybko objął dziewczynę. Tak blisko, jakby byli parą od dawna. Weronice zakręciło się w głowie. Zrzucała to na burzę zapachów – mocna woda kolońska pomieszana z zapachem… tak, z zapachem samca. Wygłodniałego i czyhającego na ofiarę. Weronika nie wiedziała co się z nią dzieje. Gdyby nie była w jego ramionach, to osunęłaby się zemdlona. Nie mając wyboru poddała się i przytuliła do partnera. Usłyszała jego szept:
 Nareszcie. Czekałem na to. Lubię grzeczne dziewczynki.
I poczuła jego usta na szyi, delikatne pocałunki parzyły jej skórę. Powinna uciec stąd, ale nie miała siły. Jakby ktoś spuścił całe powietrze z niej. Była wściekła, przede wszystkim na siebie. Nagle wolna melodia skończyła się, a następna zabrzmiała szybkim rytmem. Wyraz niezadowolenia pojawił się na twarzy Wiktora, ale Weronika odetchnęła. Wrócili do zajmowanej loży i tu ponownie dziewczyna znalazła się w klatce. Siedząc pomiędzy Gośką a Wiktorem nie miała gdzie uciec. Przy stole panowała ożywiona rozmowa. Podano kolację. Weronika pomału dochodziła do siebie, w czym jednak nie pomagała bliskość mężczyzny.
 Hej, dziewczyno, mówi się! –Z zamyślenia wyrwał ją głos Wiktora.
 Tak? Mówiłeś do mnie?
 Zapraszam cię jutro na „Diabły”. – I zaraz dodał uprzedzając jej wymówki. – Nie wymawiaj się, bo koleżanka cię zdradziła i powiedziała, że lubisz teatr.
 Ale nie mam jutro czasu. – Próbowała znaleźć jakiś sposób na uniknięcie wspólnego wyjścia. – Pojutrze mam kolokwium z psychologii i muszę się uczyć. –
 Naprawdę nie znajdziesz tych trzech godzinek? – Nie ustępował.
Kiedy to mówił położył swoją dłoń na udzie dziewczyny i delikatnie pieścił. Ponownie zmieszała się. Jednocześnie była wściekła. Wściekła na siebie, na swoje ciało tak mocno reagujące na obecność mężczyzny. To wszystko chyba przez te miesiące postu. A myślała, że jest odporna na takie chwyty.
 Jutro po zajęciach mam pracę… – nie kłamała, ale nie skończyła, bo wtrąciła się Gośka.
 Wiktor, daj nam chwilkę, przekonam Werę. Chodź ze mną do toalety.
Weronika czekała na to. Wreszcie będzie mogła się uwolnić od tego aroganckiego typa! Na razie jednak Gośka naskoczyła na nią.
 Wera, co ty wyprawiasz? Facet – marzenie a ty o jakiejś pracy! – Nie rozumiała postępowania współlokatorki. – Już nigdy nie będziesz musiała iść do pracy. I w dodatku pożera cię wzrokiem. Jakby mógł, to pieprzył by cię na stole, nie zważając na nic ani na nikogo. Bądź mądra a ustawisz się!
 Gośka, ja tak nie mogę! – Nie chciała ustąpić.
 Nie chcę tego słuchać. – Także uparcie powtarzała przyjaciółka. – Wracamy na salę i jutro idziesz z nim na te „Diabły”, wiesz co to jest?
 No jakaś sztuka… – nie słyszała nigdy tego tytułu.
 Czysty erotyk w każdym calu. Ale pięknie zrobiony. Też chciałabym na niego pójść, ale Paweł nie lubi teatru. Jak będę grzeczna, to może go namówię…. – rozmarzyła się. – No nie patrz tak. Trochę uległości za to wszystko, co od niego otrzymuję, to nie duża cena.
 Wracam do domu. Mam na dzisiaj dość. – Weronika chciała uciec.
 Nie zrobisz tego. Miałabym krechę u Pawła na całego, że pozwoliłam ci się wymknąć, ale….
Nie dokończyła, bo kiedy wchodziły na salę Weronika została porwana przez Wiktora ponownie na parkiet.
 Ej, co to znaczy? – Powiedziała oburzona.
 Szkoda tak fajnej muzyczki, poza tym lubię cię mieć w swoich ramionach. Tak ładnie pachniesz… – musnął ustami po jej włosach.
 A moje zdanie? Liczy się? – zapytała, ale wiedziała dobrze, że nie liczy się.
 Przecież chcesz tego, prawda? – powiedział pewnym głosem – I pójdziemy jutro na tę sztukę, zgoda?
 Ok, zgoda, ale dzisiaj idę już do domu. – Wbrew sobie dziewczyna zgodziła się.
 Za zgodę dziękuję, ale na dzisiaj jeszcze nie koniec. – Ucieszył się. – O której rano masz zajęcia? – Dopytywał dalej.
 O 12, ale rano idę do pracy. – Niczym odpytywana na lekcji udzielała kolejnych odpowiedzi.
 To znaczy gdzie? – I kolejne pytanie.
 Do hotelu SFINKS.
 Masz umowę o pracę?
 Marzenie! Tam robię na czarno, ale po południu mam zlecenie….
 A więc nie musisz iść. – Decyzja i kolejne polecenie. – Nie powinnaś tak ciężko pracować i uczyć się. Z tej drugiej pracy też zrezygnujesz…
 Hola, to jest moje życie i nie pozwolę…. Próbowała się bronić.
 Pozwolisz sobie pomóc, bo inaczej zamęczysz się i nie będziesz miała siły na przyjemności. – Nie pytał, on już zdecydował. – Ok, widzę, że musimy porozmawiać. Wychodzimy stąd. I tym razem nie słyszę słowa NIE, zrozumiałaś?
 Ale… – Nie dokończyła.
Nie słuchał jej tylko za rękę pociągnął ją do wyjścia. Zdążyła tylko chwycić rzuconą przez Gośkę torebkę i po chwili jechali taryfą. Wiktor podał jakiś adres. Przez całą drogę nie odezwał się. Zaczęła się bać. Nie wiedziała, co ją czeka, a jednocześnie zdawała sobie sprawę, jaki wpływ ma na jej ciało bliskość tego faceta. Pociągał ją, ale nie chciała być od niego zależna. Wiedziała, że powinna walczyć, ale kiedy był tuż obok, głupiała. Wkrótce znaleźli się w okazałej willi, w jednej z bogatszych dzielnic. Rozglądała się niepewnie. Znajdowali się w ładnie urządzonym salonie. Wiktor podszedł do barku i nalał whisky z lodem. Podał dziewczynie, usiadł na sofie i przyglądał się jej. Stała przy wejściu nie wiedząc co ma zrobić. Czuła na sobie wzrok Wiktora. Nerwowo obracała szklankę. W końcu usłyszała:
 Usiądź koło mnie, Weroniko. Ja nie gryzę. Chociaż, jak już ci powiedziałem ostatnio, miałbym ochotę cię schrupać.
 A ja ci powiedziałam, że mógłbyś stracić na tym zęby. – Nic innego nie przyszło jej do głowy.
 Widzę, że wraca dawna Weronika. – Zaśmiał się – To dzisiejsze twoje zachowanie to z powodu mojej męskości, prawda? Najpierw ustalimy pewne szczegóły, a dopiero później będę się z tobą kochał. Bo pragniesz tego, mam rację?
 Nie!!! I pozwól mi odejść. Nie jestem dziwką! – Jednocześnie chciało jej się płakać i jakiś żar zalewał jej ciało.
 Nie, nie jesteś. – Przyznał rację. – Nie muszę korzystać z usług dziwek. Ty jesteś spragnionym pieszczot i czułości kaczątkiem. Pączkiem, który w moich dłoniach rozwinie się w piękna różę. A teraz posłuchaj. Podobasz mi się i myślę, że wzajemnie.
 Twoja skromność nie ma granic… – Rzuciła.
 Żmijka. – I ponownie ten hipnotyczny śmiech, który topił jej opór. – Jesteś studentką i masz się zająć tylko studiami. Zrezygnujesz z wszelkich prac. Opłacę wszystkie twoje wydatki. Jeden warunek…
 Mam się z Tobą pieprzyć? – Wpadła mu w słowo.
 Pieprzyć i tak się będziemy. – Nie zaprzeczył. – Moim warunkiem jest bezkolizyjne zaliczenie wszystkiego.
 Słucham? Jesteś moim ojcem? – Nie wierzyła własnym uszom.
 Też tego chcą? Mądrzy z ich ludzie. Mieszkasz z Gośką, prawda? Jutro opłacę ci czynsz. Myślę, że pięć stówek na tydzień, na drobne wydatki ci wystarczy. Jak by co, to mów. Chce tylko wiedzieć, na co potrzebujesz większą gotówkę.
 I nie robisz ze mnie dziwki?
 Nie, bo tęsknisz za seksem za mną od pierwszej chwili poznania i robilibyśmy to bez względu na wszystko. Masz jakieś długi?
 Nie Twoja sprawa, poradzę sobie. – Nie zamierzała odpowiadać, ale jej chęci nie miały nic do powiedzenia.
 Oj, dziecko z ciebie. Ile tego długu nazbierałaś? – Nalegał.
 Dwa tysiące pięćset pięćdziesiąt– Kolejny raz grzecznie odpowiedziała.
Uuuu, ładna kwota. Ale to nic. Jutro wszystko spłacisz. Umowa stoi? – Stoicki spokój bił od niego.
 Wiktor, ja nie mogę.
 Czego nie możesz? Przyjąć pomocy od przyjaciela? To przecież naturalne, że pomagamy sobie. – Wyjaśniał spokojnie, jak małemu dziecku. – Za moją pomoc nie żądam seksu, żeby było wszystko jasne.
 Słucham? – Obawiała się, czy czasem czegoś nie wypiła, co mieszało jej w głowie.
 Ty myślałaś, że będę chciał za tych marnych parę stówek kupić u ciebie usługi seksualne? – Odpowiedział pytaniem – Nie, nic z tego. Powtórzę jeszcze raz: dobre wyniki w indeksie. A sprawa seksu to druga rzecz, o której także chciałem porozmawiać. Pragnę cię, o czym dobrze wiesz. I tu także tylko jeden warunek: żadnych skoków w bok. Dopóki będziesz ze mną nie ma innych kutasów koło ciebie. Ilu miałaś facetów?
 Nie muszę odpowiadać – odburknęła.
 Nie, nie musisz, ale odpowiesz, prawda? – Zaśmiał się. – Zresztą nie, powiem ci sam po pierwszym naszym razie. I skoro wszystko już uzgodniliśmy, to skończymy te pogawędkę, dobrze?
 Na nic się nie zgadzam i chcę do domu… – Tak, chciała uciec, i to jak najdalej.
 Boisz się, że mnie nie zadowolisz?
 Nie za dużo sobie przypisujesz? Jesteś arogantem i despotą! Jesteś… jesteś…. nikim…
I ponownie Wiktor roześmiał się głośno, wyjął z jej ręki niedopity drink, odstawił go na stolik, a dziewczynę pociągnął za sobą. Weszli na górę do pięknej sypialni, w której królowało wielkie łoże. Sama myśl o niej samej, kochającej się w tym miejscu wywołała dreszcz emocji, co nie uszło oczywiście uwadze Wiktora. Uśmiechnął się. Odszedł kilka kroków dalej, włączył pilotem nastrojową muzykę i zaczął się rozbierać. Cały czas bacznie obserwował Weronikę. Kiedy był już tylko w slipach podszedł do niej, podniósł jej spuszczoną głowę do góry i pocałował. Dziewczyna zapłonęła. Jeszcze starała się ukryć swoją reakcje, ale przy Wiktorze to było niemożliwe. Chciała uciec z tej sypialni, ale chciała też aby jak najszybciej znaleźć się w ramionach mężczyzny. On tymczasem zaszedł ją z tyłu i pomału rozpinał zamek sukienki, która po chwili znalazła się na ziemi. Za jej przykładem poszedł koronkowy czarny stanik, a po chwili też i figi. Z powrotem stanął przed nią i zlustrował ją od góry na dół. Stała nago przed obcym facetem i … i podobało się jej to. Wyciągnął do niej rękę. Podała swoją. Wiedziała, że zrobi wszystko, o co Wiktor ją poprosi. Nie tylko poprosi. Czegokolwiek zażąda. Była stracona. Podeszli do łóżka. Usłyszała cichy głos:
 Połóż się i daj mi spróbować twych soczków. Bo już są, prawda? Twoja kobiecość już pracuje…
Bez słowa wykonała polecenie. Położyła się, rozszerzając nogi, aby mógł bez problemu skosztować jej soczków, które wyciekały już po wargach. Ujrzała zachwyt w oczach Wiktora. Pochylił się i językiem dotknął nabrzmiałej łechtaczki. Wystarczyło kilka ruchów, aby Weronika eksplodowała. Nie mogła, nie potrafiła dłużej zataić reakcji swego ciała. I chociaż zapewne Wiktor miał inny plan, też nie wytrzymał. Szybko zdjął slipy uwalniając sztywnego, jak marmur, członka i naparł nim na różową szparkę. Dziewczyna wyszła mu naprzeciw i po chwili rozległ się jej krzyk rozkoszy. Z każdą chwilą coraz głośniejszy, coraz mocniejszy. Kiedy Wiktor eksplodował w niej, ona podążyła za nim i wstrząsnął jej ciałem potężny orgazm. Opadli bez sił, nadal połączeni. Wraz z powrotem miarowego oddechu Wiktor wyszedł z wciąż gorącej pochwy i pochylił się nad dziewczyną. Palcem wodził po obrysie jej ust. Wargami przyszczypywał naprężone brodawki.
 I jak było? Jestem ogierem? – Szepnął.
 Tak mi wstyd…
 O nie, Weroniko, nie ma mowy o wstydzie. To było piękne, chociaż musisz się jeszcze wiele nauczyć. Spróbuję zgadnąć: miałaś przede mną jednego, góra dwóch facetów, prawda?
 Jednego. – Odpowiedziała. – Nie wytrzymał mojego wyjazdu.
 Dawno cię zostawił?
 W listopadzie. Potrzebował dziewczyny na co dzień, a mnie nie było stać na cotygodniowe powroty… – odpowiadała jak na spowiedzi.
 I dobrze się stało. Teraz jesteś tylko moja. Odpowiedz szczerze: jak się czujesz?
 Wspaniale… nie powinnam, ale… – Nigdy nie umiała kłamać.
 Oczywiście, że powinnaś tak się czuć. – Przerwał – A będzie jeszcze lepiej. Odpoczęłaś już?
 Tak, już…
I kochali się następną godzinę. Do utraty sił. Do ostatniego tchu. Po czym Weronika zasnęła w ramionach kochanka. Obudziło ją następnego dnia narastające podniecenie. To Wiktor zagłębiał się swoim językiem w gniazdko rozkoszy. Pomału wznosiła się na wyżyny. I kiedy trysnęła fontanną soków, on spił je do ostatniej kropli. Teraz ona uklękła przed mężczyzną i zajęła się jego członkiem. Robiła kiedyś loda, ale doświadczenia w tym nie mała zbyt dużego. Jednak przy pomocy kochanka wkrótce także i on zalał ją spermą, którą połknęła do ostatniej kropli. Kiedy ochłonęli, wzięła prysznic, zjedli śniadanie i Wiktor odwiózł ją do wynajmowanego mieszkania. Na pożegnanie dostała dwie koperty.
 Weroniko, to nie jest zapłata za seks, żebyśmy się dobrze zrozumieli? – Powtarzał do znudzenia.
 Możesz nazywać jak chcesz… – Obstawała przy swoim.
 To jest moja inwestycja. Proszę uregulować długi, druga jest na drobne wydatki. Czynsz przeleję bezpośrednio, podaj mi tylko numer konta. Będę o 18. I jeszcze jedno: żadnego rozmyślania w stylu: to nie powinno się stać. Stało się i tylko od ciebie zależy, jak będą układały się nasze stosunki. A potrafi nam być bardzo miło, prawda?
 Masz rację, ale…ale ja też mam uczucia – powtarzała uparcie – nie jestem przedmiotem….
 O tak, na pewno nie jesteś przedmiotem, jesteś ogniście reagującą kobietą. Po prostu stało się i tak zostanie. Ja chciałabym ci nieba przychylić. Aha, nie ubieraj się, przywiozę ci coś. A teraz muszę już jechać, praca czeka.
Weronika wróciła do mieszkania i zaszyła się pod kołdrę. Po godzinie wróciła Gośka, ale Wera udawała że śpi, nie miała ochoty na rozmowę. Bo co miała powiedzieć? Że sprzedała się za parę groszy? To prawda, musiała przyznać, że Wiktor pociągał ja jak nikt inny. W porównaniu z nim Wojtek był nikim. I nie chodzi o pieniądze i majątek. Nie potrafiła nie reagować na jego obecność. Zostałaby jego kochanką nawet bez żadnej umowy, dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Był jak narkotyk, który odurzał ją już nawet swoja obecnością. Przy nim nie była sobą.

Sex w szkolnej ubikacji

  • Przestań! – nie mogłem pozwolić, aby tak na mnie działała.
  • To wyjdź. Czy ktoś Cię trzyma ?
    Cholera jasna…odwróciłem się z taka szybkością o jaką sam siebie nie podejrzewałem.Wystraszyła się, uciekła do kibelka, usiadła na sedes, spojrzała,
  • Taki cwany jesteś? To chodź – ten jej zaczepny ton, wzrok pozbawiony strachu – A widzisz. haha. Nawet teraz nic nie zrobisz – nabijała mi się prosto w twarz.
    Z reguły byłem spokojny, ale to podziałało na mnie jak płachta na byka. Stałem na krawędzi wytrzymałości, ciało mnie paliło, on rozrywał spodnie…ile można?. Zacząłem do niej podchodzić wolnym krokiem lustrując wnętrze. Siedziała patrząc mi hardo prosto w oczy z ironicznym uśmiechem na ustach. Dolewała tylko oliwy do ognia. Zamknąłem drzwi.
  • Weżniesz go teraz – powiedziałem.
  • Ze co? Oszalałeś chyba, haha, Jak Ty mi go gdzieś zapakujesz, to wyrośnie mi kaktus na ręce, haha – Wstała z zamiarem wyjścia. Jednym zdecydowanym ruchem posadziłem ja z powrotem na kibel. Klapnęła głośno.
  • Oooo, potrafisz się złościć- naprawdę nie wiedziała kiedy wyhamować. Była tak nieujarzmiona i słodka jednocześnie w swoim idiotyzmie, że az się prosiła, aby zamknąć jej usta.
  • Chyba nie myślisz, ze się boje. Nie mam najmniejszego zamiaru sprawiać ci przyjemności. Mowy nie ma – mówiąc to wpatrywała się w moje krocze jak zahipnotyzowana. Rece zacisnęła na klapie, .Chyba nie była taka spokojna jaką grała – Nie dotkniesz mnie – dorzuciła po chwili.
  • Co jest? Strach cię obleciał? – powiedziałem, żeby jej dokopać. Widziałem jej podniecone spojrzenie, jej oczy szkliły się z pożądania, pierś szybko falowała. Bezmyślnie przesunęła dłońmi po własnych udach, rozszerzając nogi na boki. Złapała mój wzrok i wróciła do dawnej pozycji obejmując się ramionami.
  • Spadaj stąd -powiedziała wstając. Teraz już nie była bojowa, teraz była speszona i podniecona. Własne ciało ja zaskoczyło. Głowę dałbym sobie ściąć, że miała mokro. Nadal oddychała szybko, obezwładniona swoimi pragnieniami – Wyjdź- powiedziała stojąc wis a wis. Milczałem. Moje emocje kumulowały się w spodniach, dawno mi tak nie stał. Nockę będę miał z głowy, jeżeli jej teraz nie zerżnę.
    Tylko tyle zdążyłem pomyśleć, bo więcej nie było mi dane. Poczułem jej usta na swoich, zachłanne i spragnione. Dossała się do mnie jak pijawka. Uffff…Nieźle musiało się w niej buzować. Całowała jak szalona .Chwyciłem ją za włosy i spenetrowałem wnętrze jej ust bez opamiętania. Nawet nie wiem kiedy i jak, ale teraz to ja siedziałem na sedesie, a ona klęczała miedzy moimi nogami i brała go do buzi, tak samo energicznie jak całowała mnie przed chwilą. Reką masowała jądra, ustami zaś pracowała na trzonie. Czułem taką rozkosz jakiej dawno nie było. Wyjmowała go, by już za chwile wsunąć go z powrotem. Oparłem się i brałem co dawała. Chyba, tak mi się zdawało, nie bardzo pamiętam, bo zmysły były w moim kroczu a umysł nie działał. Zamknąłem oczy, i poczułem jak się nadziewa na mnie, jak siada okrakiem i wsuwa go w siebie.Nooo, ale jak…Od razu poczułem ze jestem w środku i zapycham jej rozgrzaną dziurkę, wypełniłem ją całą…Oplotła mnie nogami i zaczęła skakać trzymając się mocno za szyje. Unosiła się i opadała, mocno uderzając pośladkami w moje nogi. Byla ciasna, wilgotna, otwarta dla mnie i bardzo, ale to bardzo niewyżyta. Ujeżdżała mnie jak szalona. Nie wiem kto miał z tego więcej przyjemności, ja czy ona.
    Nie myślałem. Moj zanurzał się w niej i wychodził, chował się i pojawiał, skórka naciągała się i puszczała.Drapała mnie przy tym po plecach, diablica jedna, widać było, ze korzysta z sytuacji na całego. Brała coś dla siebie dając mi cholernie duży odlot.Była szybka jak błyskawica i dobra w tym swoim zatraceniu. Szalała jak opętana. Żadnych hamulców, nic, nieźle musiała ja ta sytuacja nakręcić. Dociskała mocno biodra do moich, wręcz wgniatając się we mnie, by po chwili wstrzymać ruchy na moment i dorwać się do moich ust. Jednocześnie ruszała się tak wyuzdanie, wolno, i koliście, ze myślałem ze spuszczę się do środka. Drażniła tym chyba swoja łechtaczkę, a pocałunek potęgował jej doznania. Nie wiem czy to było zamierzone, ale na mnie wywierało taki efekt, ze byłem zdolny ją zrzucić i doprowadzić sprawę do końca. I już miałem to zrobić, gdy odrzuciła głowę do tyłu, tułów wygięła i z podwójna zawziętością zaczęła mnie ujeżdżać. Czułem jak moj drążek jest wykorzystywany, jak mu jest ciepło i błogo…Nagle jej ciało dostało drgawek, ścianki pochwy zaczęły pulsować. Poczułem to na swoim rumaku, poczułem tez jak sperma sunęła wzdłuż niego, jak trysła do środka i jak zalałem jej wnętrze z rozmachem. Ruszyła jeszcze raz biodrami, docisnęła, poczekała i opadła na mnie. Zastygła w bezruchu, by po chwili zejść i usiąść na podłodze z podkurczonymi nogami i głowa schowaną w ramionach. Nawet na mnie nie spojrzała. Nic. Po prostu zeszła i milczała.
    -Wyjdź – jej głos był spokojny, pozbawiony zawziętości i niech to cholera, ale błagalny – Idz już – smutek wyzierał z tych słów i rozrywał mi wnętrze. Kucnąłem obok, położyłem dłoń na jej kolanie. Nie miałem najmniejszego zamiaru wychodzić – Proszę Cię wyjdź – Odrzuciła moja dłoń, przy czym podniosła głowę na chwile pokazując szklisty wzrok. Widać było, ze próbuje to ukryć – Chce zostać sama Przepraszam, to moja wina, a teraz spadaj. Nie roztrząsaj tego, idz już sobie – Marna próba pokazania wcześniejszej obojętności spełzła na niczym. Prawdę powiedziawszy nie wiedziałem, co zrobić. Z jednej strony chciałem ja przytulic z drugiej nie chciałem dawać nadziei. Ale wychodząc teraz, zostawiając ja na tej podłodze byłbym chamem. Wiedziałem o co chodzi. Dobiło ja własne zachowanie, zwierzęcy pociąg, cholernie dobry sex, zdrada i chyba coś jeszcze, ale o tym myśleć nie chciałem.
  • Wiesz…już Cię dawno nie kocham – padło z jej ust, jakby na zaprzeczenie moich myśli – Teraz Cię nienawidzę .
    Zabolało, mimo wszystko.A może w końcu nauczyła się kłamać ? Ale w sumie co mnie to obchodzi, powinienem się cieszyć, ale kurwa jakoś uśmiechu na ustach nie miałem.
  • Nooo idz – Podniosła głowę, ukazując rozmazana twarz.
  • To powiedz, dlaczego płaczesz ?
  • Bo mam taki kaprys, kurwa ! Co Cię to obchodzi !- Zbiła mnie tym z tropu, najpierw uległość teraz złość. Wstała, ominęła mnie bokiem i wyszła zostawiając samego. Samego ze sprzecznymi uczuciami.

Koleżanka z pracy

Tego dnia przyjechałem do domu z kilkudniowej delegacji. Usiadłem na fotelu, włączyłem telewizor oraz komputer i zacząłem przeglądać facebooka. Moja żona pracuję w salonie odzieżowym w jednym z Centrów Handlowych, więc z pracy przyjeżdża późnym wieczorem. Ja często wyjeżdżałem, więc razem z żona byliśmy przyzwyczajeni do tego, że nie każdy wieczór spędzaliśmy razem, ale nie powiem, nie mogłem się doczekać jak wyściskam jej śliczne pośladki. Zadzwonił telefon, poderwałem się i podszedłem do marynarki, skąd dochodził dźwięk dzwonka. Na wyświetlaczu pojawiło się połączenie od Niuni, bo tak mam zapisane w kontaktach od ponad 10 lat moja Ewę. Rozmowę zaczęła od tego, że się stęskniła i, że jak przyjedzie do domu to się poprzytulamy, ale ja oczywiście wiedziałem, co ma na myśli. Dodała tylko, żebym, nie rozkładał łóżka, bo przyjedzie do domu z Karoliną. Zezłościłem się trochę, bo miałem ochotę spędzić ten wieczór tylko z nią, w końcu nie widziałem jej kilka dni. Była z Karoliną cały dzień w pracy i jeszcze im mało swojego towarzystwa?
Odkurzyłem mieszkanie i czekałem, aż przyjadą. Drzwi balkonowe były otwarte, mimo zbliżającego się wieczoru na podwórku było bardzo ciepło, a promienie słońca intensywnie oświetlały cały salon. Wyszedłem na zewnątrz, oparłem się o barierkę i podziwiałem widok, za chwile do domu weszły dziewczyny. Ewa dała mi buziaka i dala butelkę wina, przywitałem się z Karoliną i zaprosiłem ją do salonu. Dziewczyny usiadły przy stoliku kawowym, a ja podałem im lampki z winem. Nie obejrzałem się, a już poprosiły o ponowne napełnienie kieliszków.
-Zapalimy?- Zaproponowała Karolina.
-Czemu nie. – Odrzekliśmy jednocześnie z Żoną. Wyszliśmy na balkon, gdzie Karolina poczęstowała nas papierosem. Słońce jeszcze nie zaszło, a dzięki temu, że było już nisko na horyzoncie dawało bardzo przyjemny efekt ciepłych kolorów. Długie blond włosy, młoda buzia i biała bluzeczka Karoliny w połączeniu z umiejętnie dobranym makijażem zrobiły na mnie wrażenie przy tym świetle. Karolina na 20 lat i od kilku miesięcy pracuję razem z moja Żoną. Jest dość wysoka i szczupła, z pełniejszą pupą, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bez wątpliwości bardzo atrakcyjna. Właściwie to wszystko, co mógłbym powiedzieć o koleżance Ewy, bo w zasadzie nie znałem jej zbyt dobrze. Rozmawiałem z nią kilka razy, kiedy byłem u nich w pracy i sprawiała wrażenie spokojnej, a wręcz nieśmiałej. Było jednak coś, co siedziało mi w głowie a mianowicie to, że usłyszałem od osoby, która ją znała krótki jej opis.
„Ona się wali jak domy w Afganistanie”. Nie pasowało mi to do jej wręcz dziecinnej buzi i kiedy zapytałem któregoś razu żonę, czy to może być prawdą, to oburzyła się i powiedziała, że ludzie gadają pierdoły, a ja im wierze. Zaręczyła, że spędziła z nią trochę czasu w pracy i nie powie o niej takich rzeczy – Uwierzyłem jej.
Ewa była bardzo zadowolona, cały czas się uśmiechała i widziałem, że jest jakaś podekscytowana, chyba stęskniła się za mną, tylko po co ciągnęła ze sobą koleżankę zamiast spędzić romantyczny wieczór z mężem?
-Idę do łazienki a wy tu sobie pogadajcie. – Powiedziała moja żona i zostawiła mnie i Karolinę samych na balkonie.
-Ślicznie wyglądasz – powiedziałem do blond koleżanki mierząc ja od paluszków u jej nóg po przez długie szczupłe nogi schowane za jasnymi jeansami, białą bluzeczkę wypełnioną kształtnymi i młodymi piersiami, kończąc na jej dużych oczach. Trochę mi się zrobiło głupio, bo nie chciałem, żeby odebrała to negatywnie.
-Dziękuję, to miłe – powiedziała, – Ale tak szczerze i bez ściemniania, Podobam ci się? Tylko mów prawdę, Ewy tu nie ma. – Kontynuowała.
Cholera, nie bardzo wiedziałem, co miałem odpowiedzieć, była zajebista – taka była prawda. Gdybym mógł najpierw sprawdzić jak zareaguję na to, co powiem bez żadnych konsekwencji, to moje słowa brzmiałyby mniej więcej tak: Jesteś zajebistą suką i gdyby nie moja żona to moją misją na dzisiaj byłoby Cię przelecieć na ostro! Musiałem jednak użyć innych słów, więc nie chcąc się zbyt długo zastanawiać walnąłem:
-Jesteś bardzo atrakcyjna Karolina, i bardzo sexy. – Poczułem podekscytowanie po tych słowach.
-Tak??? – Dopytywała. Poczułem jak dotknęła ręką moich pleców gładząc je.
-A w skali od 1 do 10 ile mi dajesz? – Ciągnęła temat.
-Mocne 9 Karolino, bo 10 ma tylko Ewa, ale, po co te pytania? – Lekko się zaniepokoiłem tym, że Żona usłyszy naszą rozmowę.

  • Pójdę po nią – odwróciłem się, ale Karolina złapała mnie za rękę, pociągnęła mnie lekko do siebie o usłyszałem od niej:
  • Poczekaj! Ewa się dzisiaj w pracy trochę otworzyła i wymyśliłyśmy coś na dzisiaj. – Szeroko się uśmiechnęła i powolutku zabrała swoją rękę gładząc mnie przy tym końcówkami palców.
    Kurde, co z tą dziewczyną, przychodzi do swojej koleżanki i zachowuję się jakby chciała uwieść jej męża. Przeprosiłem ją na chwilę i poszedłem do łazienki, wszedłem a na wejściu żona do mnie: I co?
    – Jak to, co? Karolina chyba powinna iść, chciałem zostać z Tobą sam. Stęskniłem się i jestem trochę spragniony, chcę się kochać! – Próbowałem ją przekonać, żeby pożegnała koleżankę.
    -A jakbym Ci powiedziała, że dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień? – Zapytała zalotnie.
  • Możesz jaśniej, o co tu chodzi? – Zacząłem się irytować. Wtedy Ewa podeszła do mnie i zaczęła opowiadać, że pracowały dzisiaj z Karolina cały dzień, było mało klientów i miały dużo czasu na rozmowy, które zeszły na temat seksu i dziewczyny zaczęły po kawałeczku odkrywać swoje tajemnicę. Karolina opowiedziała o tym, że miała już wielu kochanków i, że kochała się w trójkącie z dwoma facetami, ale chciałaby spróbować z kobietą, Ewa zaś opowiedziała jej o tym, że kilka tygodni wcześniej w naszym mieszkaniu po jednej z imprez na starym mieście, znalazła się nasza koleżanka i kochaliśmy się we trójkę, choć tak naprawdę to tylko Ewa kochała się z obojgiem, a Ja i ta przyjaciółka nawet się nie dotknęliśmy. W czasie tych wyznań przymierzały nowe ciuchy, które przyszły tego dnia na sklep i sypały sobie komplementy i kiedy Karolina mierzyła obcisłe jasne spodnie, a później krótką spódniczkę to Ewa poczuła na jej widok lekkie podniecenie. Te rozmowy, komplementy i sexy ciuchy sprawiły, że obie zaciekawiły się sobą i postanowiły spędzić ten wieczór wspólnie ze mną.
    -Kochanie wiem, że Karolina Ci się podoba, bo nie raz widziałam jak gapiłeś się na jej tyłek! Więc stwierdziłam, że to będzie dobra okazja dla nas wszystkich! Karolina i ja pobawimy się trochę, Ty przelecisz nas dwie na raz, nie będziesz mi już dziury w brzuchu wiercił o trójkąta z inna laską a przyznam ci się, że trochę mnie podnieca myśl, że będę patrzała jak ją będziesz dotykał. – Wyjaśniła mi wszystko dokładnie. Poczułem podniecenie na całym ciele, aż zacisnąłem nogi. To zmieniło całkowicie moje podejście to zachowania Karoliny.
  • Chcesz tego? –Chciałem się upewnić czy wie, co mówi.
    – Chcę, żebyś dzisiaj jęczał z rozkoszy, wydymał mnie i pomógł mi wydymać ją! – Odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. – Aha zapomniałam ci powiedzieć, że specjalnie zostawiłam was samych, żeby mogła Cię uwieść! –Zakończyła.
  • Nie dałbym się uwieść nikomu poza tobą, ale fajnie, że to uknułaś. W takim razie chodźmy do niej! – Złapałem żonę za biodro i poszliśmy do salonu, gdzie siedziała Karolina z założoną jedną nogą na drugą. Dziewczyny spojrzały się na siebie i uśmiechnęły się tak jakby dostały pozwolenie na dobrą zabawę. Nie wiedziały, że to ja cieszyłem się 5 razy bardziej od nich z tego, co właśnie usłyszałem od Ewy.
  • Czuję, że dzisiaj czeka nas miły wieczór. – Powiedziałem zerkając na jedną i zaraz na drugą ślicznotkę.
    Zacząłem całować żonę, łapiąc ją za pośladki mocno do siebie przyciskając. Karolina wstała i podeszła do nas ustawiając się z boku. Dotknęła nas oboje rękoma. Ewa przerwała pocałunek i zwróciła głowę w stronę Karoliny, z którą zaczęła się lizać. Teraz już miałem pełne pozwolenie na zajmowanie się obiema Paniami. W pierwszej kolejności złapałem koleżankę za dupkę i zacząłem ściskać. Dotknąłem buzią obie dziewczyny i przejąłem pocałunek z Karolcią od żony, lizaliśmy się jak szaleni, wyciągając języki jak tylko umieliśmy. Żona rozpięła guzik przy spodniach Koleżanki i rozsunęła krótki rozporek. Spodnie się trochę poluzowały, więc włożyłem rękę pod spodnie i poczułem tylko skąpy sznurek od majtek na dupci zgrabnej blondynki. Teraz żona zajęła się moimi spodniami rozpinając pasek i guziczki przy rozporku. Moje spodnie zsunęły się na podłogę, a majtki uniosły się z przodu pod siłą błyskawicznej erekcji. Próbowałem drugą ręką pozbawić spodni Ewy, ale nie bardzo mi to wychodziło, bo dziewczyny miały bardzo obcisłe spodnie. Na szczęście Karolina mnie wyręczyła i zdjęła jej spodnie rzucając je na fotel. Po kilku sekundach w tym samym miejscu znalazły się spodnie Karoliny za sprawą rewanżu Ewy. Złapałem za pośladki obie laski i całowałem raz jedną raz drugą w usta, po szyi i dekoltach. Poczułem dotyk ręki na moim penisie, za chwile już dwie ręce dotykały miejsce, które dopominało się pieszczot. Pozbawiły mnie majtek i całując się zaczęły zniżać głowy do mojego pasa. Patrzałem na to z góry i oddychałem głęboko. Karolina złapała mojego penisa ręką u nasady i obie zaczęły go lekko lizać każda ze swojej strony. Blondynka odgarnęła drugą ręką włosy i pierwsza zanurzyła go w swojej buzi. Odpłynąłem na kilka sekund. Ruszała głową powoli, a ja trzymałem ją za włosy, czułem narastające podniecenie i chciałem wepchnąć go głębiej zapragnąłem złapać ją obiema rękami za tył głowy i wcisnąć, aż cały zniknie. A co mi tam?- Pomyślałem i spróbowałem. Wcisnąłem głęboko, wszedł prawie cały, aż zabrała głowę i kaszlnęła. Czekałem na jej reakcję i była właśnie taka, jaka miała być. Zrobiła zboczoną minę i powiedziała: – Nie tak głęboko, jest duży, do końca to w inną dziurkę! – Wyszła z tej sytuacji bardzo sprytnie, zachęcając żebym ją przeleciał, troszeczkę naciągając teorię o moim dużym członku, bo na pewno wielkością się nie wyróżniał. Teraz moja Żona wsadziła go do buzi i próbowała wpychać głęboko jakby chciała pokazać, że ona zrobi to lepiej. Była świetna, w końcu ona wie, co lubię. W tym czasie Karolina usiadła na łóżku, rozłożyła nogi, włożyła rękę w majtki i zaczęła pieścić się palcami tak jakby zachęcała nas żebyśmy się do niej przyłączyli. Widok był boski i zdecydowanie mnie zachęcił, więc poprosiłem Żonę, żeby usiadła koło niej. Umiejscowiła się bardzo blisko niej tak, że założyła swoje udo na nogę rozkraczonej koleżanki. Zdjąłem najpierw majtki Ewie dając jej soczystego całusa w cipkę i przeniosłem się obok, gdzie zadarłem nogi Karoliny do góry i powoli podnosiłem różowe stringi całując jej pośladki, uda, kolana, potem śliczne łydki i stopy. Trzymałem jej wyprostowaną nogę wyciągniętą ku mojej twarzy, teraz złapałem śliczną stópkę Żony i obie zacząłem namiętnie całować i oblizywać końcówki palców. Drugie nogi dziewczyn, znalazły się na moim penisie i brzuchu, a ich ręce zajmowały się pieszczeniem swoich ciał. Patrzały się teraz na siebie z nieziemsko kurewskim spojrzeniem. Miały otwarte usta wydając z siebie odgłosy podniecenia.
    Nie mogłem na to dłużej patrzeć bezczynnie, klęknąłem przy łóżku i zacząłem lizać cipkę Żony, za chwilę dołączyłem palca, którego wkładałem głęboko, kręcąc nim na boki i wyginając ku górze. Zmieniłem rękę, teraz lewą pieściłem żonę, a prawą przełożyłem między nogi Karoliny i tam zacząłem odkrywać nowe miejsce. Czułem, że jest wilgotna, wsadziłem jej palca do środka a drugim masowałem łechtaczkę. Po chwili przerwałem pieszczenie żony, musiałem ręką obciągnąć sobie kilka razy napletek, byłem bardzo podniecony. Zbliżyłem usta żeby posmakować nowej cipki i mniaaamm… Była cudna, lizałem ją ruszając językiem we wszystkie strony, zataczając kółka, robiąc zygzaki a ustami obciągałem jej wargi. Przerwałem całą akcję i poszedłem szybko do drugiego pokoju.
  • A ty gdzie polazłeś?!!? – Zdziwiła się moja żona, ale nie musiała czekać na odpowiedź, bo błyskawicznie wróciłem trzymając w ręku fioletowego przyjaciela mojej żony.
    Wróciłem do robienia minety Karolinie, wkładając jej jednocześnie włączony wibrator. Dziewczyna zaczęła głośno stękać z podniecenia ruszając przy tym całymi biodrami. Wiedziałem, że jej się podoba, ale musiałem uważać, bo nie chciałem żeby skończyła, musiałem ja jeszcze zaliczyć tego wieczoru.
  • Chodź do mnie, chcę żebyś mi wsadził!- Usłyszałem. To mówiła Ewa, która wciskała sobie palce jednej ręki do pochwy, a drugą pieściła łechtaczkę. Patrząc na to, co robię Karolinie, weszła na kolejny poziom podniecenia i potrzebowała już dymania.
  • Nie! – Krzyknęła Karolina
    – Nie przestawaj, teraz. – Dodała po kilku cichych jęknięciach.
    Spojrzałem na żonę i nie mogłem jej odmówić była dla mnie zawsze na pierwszym miejscu, wyglądała bardzo seksownie i miałem ochotę się w niej zanurzyć. Kiwnąłem jej tylko głową żeby przejęła wibrator i zajęła się koleżanką. Zrobiła to z chęcią, zaczynając pieścić ją po swojemu tak, że Karolina zaczęła stękać głośniej, ale wolniej. Ja tym czasem złapałem Ewę za uda, ona mnie za kutasa i wsadziła go w tą śliczną muszelkę, za która się stęskniłem. Pełen odlot i dla mnie i dla niej! Przyjemność ogromna, widok, jakiego nigdy nie zapomnę, posuwałem Żonę, a stękały dwie kobiety. Za chwile poczułem, że muszę odpocząć, bo robiło się niebezpiecznie podniecająco. Wyciągnąłem sztywnego pindola i zacząłem lizać ogoloną szparkę mojej kobiety.
    Poczułem, że to jest ten moment, w którym powinienem zaliczyć w końcu Karolinę. Ona na to czekała, widziałem to w jej pięknych dużych oczach. Podszedłem do niej, a ona uniosła biodra wystawiając swój skarb zapraszając mnie do środka. Moja Żona wyciągnęła powoli wibrator z napalonej ślicznotki udostępniając drogę do mokrej cipki swojej koleżanki.
    -Przeleć ją, ulżyj sobie, chcę to zobaczyć! – Zachęciła mnie Ewa jakby chciała rozwiać moje wątpliwości.
  • No już, przeleć mnie! – Powiedziała do mnie, leżąca z rozchylonymi nogami seksowna blondynka.
    -Takim suką nie odmówię! – Zdecydowanie potwierdziłem i wsunąłem swojego penisa do końca. Była bardzo wilgotna, więc wszedł bardzo gładko. Wyciągnąłem go i powtórzyłem ruchy kilkadziesiąt razy. Nie czułem żeby była wielka różnica między tymi dwoma dziurkami. Może wyobrażałem sobie, że jeśli jest młodsza to będzie ciaśniejsza, milsza w pieszczeniu bardziej jędrna. Większą przyjemność sprawiała mi świadomość, że to inna atrakcyjna kobieta. Moja żona na początku patrzyła na nas jak się pieprzyliśmy, ale Karolina zdając sobie sprawę z tego, że właśnie rucha męża koleżanki, próbowała się do niej dobrać, na szczęście Ewa jej pomogła i ustawiła się tak, że Karolina mogła swobodnie operować wibrującym przyjacielem kobiet i lizać ją między nogami. Ewa zwrócona była twarzą do mnie i całowała mnie, co chwile dodając zboczone teksty typu:, „Ale Ci dobrze”, „wyruchaj ja porządnie”, „zaraz przelecisz nas od tylu”. Uwielbiam, kiedy taka jest w łóżku, kiedy mówi takie rzeczy, kiedy się całkowicie otwiera, robi się całkowicie zboczona niesiona falą podniecenia. Wyciągnąłem nabrzmiałego kutasa a ona szybko wzięła go do buzi i ręką zaczęła robić laskę. Znowu przez chwile posuwałem Karolcie i ponownie lizanie. Po kilku razach czułem, że to końcówka. Musiałem przestać.
    Teraz dziewczyny miały minutę dla siebie. Dopiero teraz zdjęły bluzki i staniki. Położyły się obok siebie i pieściły się nawzajem. Obie były zaangażowane i było widać, że czerpią z tego wielką przyjemność. Patrzałem jak moją żonę całuje przepiękna kobieta, jak razem bawią się swoimi piersiami, jak je całują. To, co widziałem bardzo mi się podobało i podniecała mnie myśl o tym, że Ewa oddaje się innej kobiecie w całości. Kręciły się namiętnie na łóżku ocierając się o siebie, aż zatrzymały się w takiej pozycji, w której Ewa wypięła tyłeczek. Na ten widok zrobiłem się cały miękki, no prawie cały poza jedną częścią, która znowu była mega twarda. Podszedłem do nich i powiedziałem:
    -Dawaj dupę, chcę od tyłu!
  • Tak, weź mnie od Tyłu! – Powiedziała moja żona kręcąc biodrami.
    Zacząłem jebać żonę na pieska i było mi cudownie. Karolina wypięła się obok i zaczęła prosić:
  • Wyruchaj mnie! Od tyłu! Tak porządnie!
    Jej wypięty tyłek był nieziemsko seksowny. Cipka ładnie sterczała, a ona trzymała palca w buzi oblizując go i patrzyła na mnie jak gwiazda porno. Przez chwilę patrzyłem na nią posuwając żonę, ale musiałem ją zaliczyć od tyłu. Złapałem Ją za biodra i wsadziłem jej pindola. Poczułem ekstazę, wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Coraz szybciej ją posuwałem, w pokoju rozlegały się głośne odgłosy uderzania jej pośladków o mnie. Odwróciła głowę i znów spojrzała na mnie jęcząc z rozkoszy. Nie mogłem się powstrzymać i krzyknąłem:
  • O ty suko!
  • Jestem… jestem suką i nie przestawaj! – Jęczała.
    Nie przestawałem, już nie miałem zamiaru zmieniać pozycji tego wieczoru. Zabrałem Wibrator Ewie, którym się zabawiała i przyłożyłem Karolinie do łechtaczki. Po kilku sekundach Karolina podniosła głos i zaczęła kończyć. Zacząłem ją mocno jebać i całe moje ciało ogarnął potężny orgazm. Wyciągnąłem penisa, położyłem go między pośladkami i zacząłem na nią tryskać. Ewa przerwała pieszczenie siebie i przybliżyła się do mojego kutasa oblizując go. Rozmazała moja spermę na jasnej skórze pleców i powiedziała zawiedziona:
  • Szkoda, że skończyłeś!
    -Wypinaj się, Ciebie wyrucham mocniej – powiedziałem do żony, chcąc wykorzystać jeszcze sztywne przyrodzenie.
    Złapałem ją za biodra i posuwałem tak mocno jak tylko mi na to pozwalała, a koleżanka przyłożyła wibrator tak żeby moja żonka jak najszybciej była spełniona. Na efekt nie trzeba było czekać, bo po chwili usłyszałem, że się już zbliża i moje ulubione słowa:
    -Rób tak!!!!
    Po tym już wszystkim emocję opadły. Każdy był uszczęśliwiony i z uśmiechem na twarzy.
  • A ten jeszcze stoi! – Jeszcze jedną dałbym radę bzyknąć jakby była – zaśmiałem się pokazując swojego jeszcze sztywnego penisa.
    Leżeliśmy jeszcze przez chwilę na łóżku i dotykaliśmy się palcami. Za oknem zrobiło już się szaro. Zerknąłem na balkon i dostrzegłem drzwi balkonowe, które były otwarte. Trochę zrobiło mi się głupio, bo sąsiedzi chyba mieli niezłą zabawę słuchając dziewczyn i odgłosów klepania tyłeczków.
    To był mój pierwszy raz z inną kobietą od wielu lat. Zaliczyłem ekstra młodą laseczkę wspólnie z moją żoną. Dla niej był to drugi trójkąt z kobietą i mimo, że widziałem jak się dobrze bawi i czerpie z tego przyjemność to wydaje mi się, że gdybym nie opowiadałbym jej o tym, że to moje marzenie to pewnie by tego nie spróbowała. Teraz chciałem skupić się wyłącznie na mojej żonie. Udowodniła mi po raz kolejny, że jest wyjątkowa. Musiałem się jej w końcu odwdzięczyć, może zorganizuję jej seks z jakimś facetem. Tylko problem polegał na tym, że była wybredna i nie oddałaby się byle komu. Po za tym nie zgłaszała mi takiej fantazji, więc miałem na siłę namawiać ją do tego, żeby pieprzyła się z innym? Musze nad tym pomyśleć, ale na razie żadnych trójkątów z innymi laskami chyba, że ona będzie o to prosiła.

Grzeczny chłopiec

Zawsze byłem spokojnym i cichym chłopcem. Miałem wtedy 16 lat, chodziłem do pierwszej klasy szkoły średniej. Byłem dość dobrym uczniem. Pani od angielskiego bardzo mnie lubiła. Namówiła mnie na konkurs, i zaproponowała że będzie mnie uczyć. Przychodziłem do niej po szkole aby mi pomagała z nauką. Przyszedłem pewnego wieczoru ubrany dość luźno. Zapukałem do drzwi i oczekiwałem aż stanie w nich pani Agnieszka. Otworzyła mi drzwi blondynka, włosy sięgały jej za ramiona, średniego wzrostu, szczupła ale z krągłymi piersiami. Jej pupa była lekko wypięta. Ubrana była w krótką spódniczkę dość luźną i top. Włosy miała spięte z tyłu żeby jej nie przeszkadzały.
Uśmiechnęła się do mnie przyjemnie i powiedziała:
-No chodź… musisz się uczyć..-popatrzyła mi w oczy i uśmiechnięta poszła do pokoju w którym mnie uczyła.
Poszedłem za nią, zamknąłem za sobą drzwi i po chwili byłem w pokoju. Usiadłem na swoim miejscu. W pokoju było biurko przy którym mnie uczyła. Siedzieliśmy na przeciwko siebie, podsunęła mi kartkę i rzuciła:
-No to zaczniemy małą kartkóweczką…-uśmiechnęła się do mnie i dodała-Ale teraz zaostrzymy zasady, jeden błąd równa się jeden kwadrans dłużej.
-Dobrze-powiedziałem posłusznie wiedząc że ona i tak postawi na swoim, w szkole wszyscy się jej bali. Trzeba było jej przyznać że nikt inny nie potrafił tak trzymać klasy w ryzach. Radziła sobie lepiej niż nie jeden facet.
Podała mi długopis- Masz 15 minut na napisanie.
Chwyciłem go w dłoń i zacząłem pisać. Denerwowałem się bardzo bo nie szło mi to za dobrze, Pani Agnieszka wstała i podeszła do mnie z tyłu. Czułem jej dłoń na karku. Gładziła mnie delikatnie i drapała.
-Spokojnie… nie zjem Cię jak Ci nie pójdzie-powiedziała chcąc mnie uspokoić. Krępowało mnie to że mnie dotyka inaczej niż ucznia. Skończyłem kartkówkę i odsunąłem ją prostując się. Pani Agnieszka przestała mnie dotykać i usiadła na przeciwko mnie. Sprawdzała w milczeniu patrząc co chwilę na mnie.
-Noo to posiedzisz tu jeszcze godzinkę gratis…-powiedziała spokojnie i zaczęła wyciągać potrzebne nam podręczniki. Widziałem że jest zawiedziona, zawsze wymagała ode mnie najwięcej, czasem aż za dużo.
Zaczęła mnie uczyć i tłumaczyła mi wszystko dokładnie. Po prawie dwóch godzinach czułem że mi mózg paruje. A jeszcze miałem karną godzinę, czułem że zwariuję. Kiedy nastąpiła godzina końca, Pani Agnieszka spakowała książki. Spytałem cicho:
-To znaczy że mogę już iść? Bez odrabiania tej karnej godziny…?-spytałem łagodnie spoglądając na nią.
-Wiesz Pawełku może zjesz ze mną kolację?-spytała mnie spoglądając mi w oczy po czym dodała jakby chcąc się wytłumaczyć- Znaczy bo..długo nie miałam okazji z kimś po prostu zjeść i…-poczułem że jest jej głupio.
Spojrzałem na nią bez słowa a ona zarumieniona opuściła wzrok, pierwszy raz widziałem ją kiedy się czegoś na prawdę wstydzi. W szkole nigdy nie okazywała emocji a speszyła się przy uczniu. Nie chciałem żeby pozostał jakiś niesmak między mną a moją nauczycielką więc postanowiłem się zgodzić.
-Dobrze, zjem z Panią- powiedziałem spoglądając na nią i próbując się uśmiechnąć ale wyszło to sztucznie.
-No to idę do kuchni…a Ty się rozgość-uśmiechnięta poszła do kuchni i zaczęła robić kolację.
Ja usiałem na kanapie w salonie i rozglądałem się po nim, było bardzo przytulne i bardzo było widać kobiecą rękę. Było dużo kwiatów i pamiątek rodzinnych. Po jakimś czasie przyszła Pani Agnieszka z dwiema porcjami spagetti, Usiadła obok mnie i postawiła je na ławie.
-Czego się napijesz? Soku, herbaty może kawy?-spytała patrząc na mnie i lekko się uśmiechając.
-Soku…-odpowiedziałem krótko krępując się lekko. Nie umiałem się zbytnio zachować w takiej sytuacji. Krępowało mnie to bardzo i czułem się nieswojo. Moja korepetytorka i nauczycielka w jednym wstała i poszła do kuchni, nie musiałem długo czekać. Przyniosła mi szklankę soku i usiadła obok.
-Smacznego- uśmiechnęła się do mnie i wzięła swój talerz po czym zabrała się za jedzenie. Czułem jej wzrok na sobie przez cały czas.
-Wzajemnie-odpowiedziałem tylko i sam wziąłem się za jedzenie. Przysunęła się do mnie i poczułem jak gładzi mnie po karku lekko.
-Smakuje Ci?-spytała i cały czas pieściła mój kark. Patrzyła na mnie cały czas.
-Tak..bardzo-odpowiedziałem grzecznie, nie chciałem jej się narażać.
Odsunęła się, chyba poczuła że jest mi głupio. Upadł jej widelec ja odruchowo odstawiłem talerz i schyliłem się. Chwyciłem widelec i podnosiłem wzrok w jej stronę, spojrzałem niechcący pod jej spódniczkę. Widziałem że ma dość skąpe majtki. Kiedy się wyprostowałem popatrzyłem w jej oczy. Uśmiechnęła się i lekko stuknęła mi palcem w nos.
-A oczka gdzie Ci uciekły?-spytała wesoło i popatrzyła mi w oczy.-Coo? Gdzie to się patrzy?
-Przepraszam…-powiedziałem cicho speszony, siedziałem zawstydzony.
-Nic się nie stało. Wiem że w Twoim wieku chłopcom trudno nie patrzeć.-powiedziała wyrozumiale, odstawiła talerz u poczułem jak głaszcze mnie po głowie. Wplotła swoje sprawne palce w moje włosy i lekko drapała mnie po niej. Wiedziała że to bardzo lubię, odruchowo przysunąłem głowę do jej dłoni. Rozbawiło ją to.-Ty jesteś takim kotem co?-spytała chichocząc.
-A czy Ty już byłeś z jakąś dziewczyną?-spytała mnie nagle, czułem jej spokojny oddech na moim karku.-Wybacz ale ciekawa jestem… widziałam jak koleżanki patrzą na Ciebie.
-Nie ja nigdy…-powiedziałem cicho zawstydzony. Spojrzałem na nią, zobaczyłem iskierki w jej oczach. Wzięła swoją dłoń ze mnie i zobaczyłem jak podwija swoją spódniczkę. Widziałem jej skąpe majtki a po chwili wsunęła rączkę w nie. Widziałem jak rusza w środku ręką. Wyciągnęła po chwili mokrą dłoń od swoich soczków. Nie wiedziałem co zrobić, patrzyłem tylko. A ona uśmiechając się położyła mokre palce na moich ustach i przejechała po nich. Zaczęła lekko wciskać paluszek do nich. Rozwarłem je ulegle pozwalając jej wsunąć palec w moje usta. Lekko zlizałem z niego jej soczki. Smakowały mi bardzo, nie myślałem że to takie dobre. Spojrzałem w jej oczy.

  • Smakuje?-spytała patrząc na mnie z uśmiechem. Wyciągnęła paluszek i zsunęła swoją dłoń na moją klatkę.
    -Tak..-powiedziałem nieśmiało, nie wiedziałem kompletnie jak mam reagować i co robić.
    -Pawełku… wiesz marzę o tym abyś teraz się rozebrał i ukląkł tu przede mną-powiedziała spokojnie patrząc na mnie.- Zrobisz to dla mnie? Proszę nie odmawiaj.
    Bez słowa wstałem i pozbyłem się swojej garderoby. Stałem przed nią skrępowany, mój penis lekko wisiał w stanie spoczynku. Klęknąłem przed nią i spojrzałem w oczy.
    Pani Agnieszka powoli wstała i ściągnęła swój top po czym odrzuciła go na bok. Rozpięła stanik i zsunęła go przy okazji pozbyła się majtek. Usiadła wygodnie rozszerzając uda. Miałem idealny widok na jej ociekającą od soczków podniecenia dziurkę. Chwyciła mnie za kark i pogładziła czule. Przysunęła lekko moją głowę do niej tak że poczułem jej wilgoć na ustach.
    -Błagam…wyliż ją…zrobię wszystko tylko to zrób! Zrobię co chcesz dobrze? Tylko zaspokój mnie.-wyjęczała podniecona i patrzyła na mnie błagalnie.
    Powoli przeciągnąłem języczkiem od dołu do góry jej szparki. Prawie od samej pupy do końca łechtaczki. Nigdy nie robiłem kobiecie minety więc nie za bardzo wiedziałem jak się do tego zabrać. Powoli lizałem jej szparkę od dołu do góry, mój miękki, chropowaty języczek przemykał po jej sromach. Jęczała cichutko i patrzyła na mnie z góry gładząc mnie po karczku. Powoli przyspieszyłem ruchy, pociągałem gwałtowniej moim niewprawnym jeszcze językiem.Wsunąłem języczek a ona wplotła paluszki w moje włosy. Ruszałem szybko języczkiem na boki ruszając głową góra dół tak że jeździłem po całej powierzchni jej dziurki. Pani Agnieszka jęczała coraz głośniej, wiedziałem że jest jej dobrze. Lekko mnie dociskała do niej, czułem jej wilgoć. Powoli chwyciłem jej łechtaczkę w usta i ssałem. Czułem się jak bym miał smoczek w ustach. Dłońmi gładziłem jej uda aż w końcu wjechałem dwoma palcami jednej ręki do jej szparki. Ruszałem nimi powoli w różne strony ocierając jej ścianki. Cały czas ssałem mocno jej łechtaczkę. Jej jęki stawały się głośniejsze. Oddech miała płytki i bardzo szybki. Mój przyssany języczek szalał na jej łechtaczce która byłą bardzo podatna na pieszczoty. Po chwili Pani Agnieszka wpadła w ekstazę, jęczała a jej szparka mocno zaczęła wylewać z siebie nektar. Pulsowała jak szalona. Pierwszy raz spowodowałem orgazm kobiety. Byłem z siebie zadowolony. Zlizałem to co należało do mnie, nagrodę za mój trud czyli jej słodki nektar.

Wakacje na Mazurach

Postanowiłam opisać wam, jedna z naszych histori erotycznych. Sytuacja miała miejsce, kilka lat temu. Obecnie mam czterdzieści latek, szczupła seksowna blondynka, z biustem B Maz wysoki, kilka lat starszy, podobajcy się kobietą.
Dodam, że lubimy sobie urozmaicać, życie intymne, rzadko coś planujemy. Z biegiem czasu stwierdziliśmy że najlepsze imprezy, są nie planowane tzw. spontan. I o takiej wam opowiem.
Mamy 2018r zdarzenie miało miejsce, latem pięć lat temu. Nie mając planów, na wakacje, ze względu, sporych problemów, z firmą męża. Który od kilku miesięcy, zamknął się w sobie. Nie miał ochoty na seks, na wspólne wyjścia. Unikał imprez, z przyjaciółmi. Wiedziałam że muszę coś zrobić, oderwać go od spraw firmowych. Gdzieś wyjechać, cokolwiek by wrócił mój stary mąż. Okazja goni okazję, a taka, wyklarowala się sama, w kilka dni.
Moja przyjaciółka, widząc co się dzieje, zapytala czy początkiem sierpnia, nie pojechalibyśmy z nią i jej mężem na Mazury.
Pomyślałam że byłby to, świetny moment, tylko jak przekonać męża. Podniecona okazją zgodziłam się, nim Ola skończyła mówić, o wyjeździe. Nagle balonik pękł.

  • nie żartuj…. – rzeklam zaskoczona.
    Jak się okazało, wyjazd organizował nasz wspólny znajomy, za którym, nie przepadał mój mąż.
    Darek fajne ciacho, wysoki brunet z włoskimi rysami twarzy, wynajął dom na dwa tygodnie, od swojego szefa, z którym żył lepiej, niż ze swoją, matka czy ojcem. Wtedy miał czterdzieści trzy wiosny.
    Jego życie, kręciło się wokół kasy, wydawanej, na kobiety które po kilku miesiącach uciekaly, przed jego popędem seksualnym.
    Był niewyżytym erotomanem.
    Słyszałam co nie co, o jego aktywności i wielkości. Ale mniejsza z tym, na tą chwilę.
    Problem pozostał.

Tego samego dnia, wspomniałam mężowi o propozycji Oli.
Usłyszałam.

  • Sylwia nie teraz, pogadamy później.
    To później trwało trzy dni.
    I warto było czekać. Jak się okazało, wcześniejszy inwestor, zwrócił mężowi zaległy przelew, czekał na niego kilka m-cy. Dzięki temu, zeszło z niego ciśnienie, w koncu widziałam, uśmiech na jego twarzy. Krótko mówiąc odżył on i firma.
  • kochanie dziękuję, że wytrzymałaś ten trudny okres i moje zachowanie ale….
  • misiek wszystko w porządku , cieszę się, że wszystko jest już dobrze – przerwałam mu, mocno go calując.
  • to kiedy jedziemy – zapytał.
  • ale wiesz ze to Darek organizuje, a ty za nim nie przepadasz.
  • a co mi tam. Raz ze już mnie tak, nie w kurwia jak wcześniej. A nawet kilka tygodni temu, proponował pomoc, lecz odrzuciłem. A dwa nic nam nie popsuje urlopu. Należy Ci się kochanie.
  • super – odparlam uradowana.

Dwa tygodnie później, byliśmy na Mazurach.
Darek był bez osoby towarzyszącej, lecz mu to nie przeszkadzało. Rozgościliśmy się, w pięknym domu Ola z Mariuszem mieli pokój na górze, my na dole, a Darek jak stwierdził, będzie spał tam, gdzie się wywroci…

Pierwszy dzień, zleciał nam, na zaopatrzeniu się w jedzenie i alkohole.
Po rozpakowaniu rzeczy Byliśmy tak zmeczeni, że nikt nie miał siły, skorzystać z basenu, lub jakuzzi.
Wstałam pierwsza.
Wyszłam przez drzwi balkonowe, na zewnątrz, bezchmurne niebo zwiastowalo piękny dzień. Podeszlam do basenu, woda była chłodna.

  • już nie śpisz – usłyszałam głos męża.
    Obrocilam się. Pocałunek był namiętny, aż mi skutki stwardniały…
  • idę założyć kostium..
  • dla mnie, możesz być w tych samych majteczkach – rzekł mąż.
  • kochanie dla ciebie zawsze i wszędzie lecz jak wiesz, to nie to towarzystwo.
  • ale założę ten kostium, co mi kupiłeś przed wyjazdem – dodałam z uśmiechem.
  • wzięłaś go. – zapytał zaskoczony
  • tak – odparlam śmiejąc się..
    Wracając do pokoju, w oknie obok, mignela mi jakas postać. Nie zdążyłam się przyglądnąć, a byłam w samych stringach.. -)

Po trzydziestu minutach, wszyscy byli na nogach. Do tego czasu, przygotowałam śniadanie.

  • wooow Sylwia, co za kreacja – rzekł Darek, a Mariusz (Mario) mu wturowal..
  • dziękuję… -)
    Biały strój, który ubralam, wiele nie zaslanial.
    Dwa paseczki, szerokości trzech, czterech centymetrów, zaslanialy moje sutki i część piersi.
    Jak wspomniałam wcześniej, nie są wielkie, ale jędrne, jak dwa duże pomarańcze. Do tego stringi z mniejszym paskiem, dokładnie zasłaniającym, moją ogoloną cipke.
    Musiałam pilnować, by czasami, nie wyszło, nic po bokach – ha ha…
    Panowie jakby się umówili, w luźnych bokserkach.
    Ola w czerwonym bikini, jej duże piersi wyglądały imponująco, jak jej figura, no i te nogi..

Humorki dopisywaly.
Koło południa, woda była znacznie cieplejsza, niż rano. Lecz jeszcze, się nie zamoczyłam, w porównaniu do innych.
Ich wyglupy i naleganie bym wyskoczyła, do wody, poskutkowaly.
Chwilę później tulilam się do męża.
Gdyż nie jestem plywaczka.
Woda była cudowna, lecz wolałam być, w tej części basenu, gdzie czułam grunt, pod stopami -)

Wyszłam ostatnia. Idąc w stronę leżaka, oczy wszystkich, były wpatrzone we mnie. Uśmiech nie schodził im z twarzy.

  • misiek wszystko mi widać…
    Biały strój, mokry stał się przeźroczysty, moje sterczące sutki, wyglądały imponująco ha ha..
    Podobnie było na dole.
  • logiczne kochanie.. Zaraz wyschnie.
  • dokładnie – odparlam ściągając stanik.
  • i tak chciałam je opalić. A przed wami, nie mam się czego wstydzić..

Panowie zareagowali, jak prawdzi, gentlemeni. Twierdząc że słusznie zrobiłam.
Ola poszła, w moje ślady..
Jej duże piersi, wyglądały rewelacyjnie.
Darek musiał wyjść.
Wrócił po chwili, z zimnymi drinkami.

  • a nie mówiłem, że to będą udane wakacje – rzekł podając je, z uśmiechem na twarzy.
    Widok lasek w toplesie. Podziałal na panów..
    Mój mąż miał zawsze luz, w sobie. Nawet gdy jego, kutas, wypychal spodenki. Celowo wstał, po duża poduszkę pod plecy..
    Nasz gospodarz i mąż Oli, w mgnieniu oka położyli się na brzuchu.
    Oparlam się wygodnie, o męża. Szeroko rozstawiając nogi.
    W między czasie, Darek żałował na głos, że nie wziął sobie ruchania.
    Czym nas rozbawil.
    Nasze uszczypliwe komentarze, bawiły i jego. Oczy panów, leżących przed nami, krążyły jak orbity, między cyckami.
    Dłoń męża, gladzila mnie po brzuchu.
    Gdy zbliżał się do piersi, zjeżdżał w dół. Jego sprytne paluszki, delikatnie unosiły moje, majteczki do góry.. -)

Czułam jak wrzynają, mi się w cipke. Towarzystwo pochloniete rozmowa, nie zauwazylo, jak je poprawiłam.
Z mojej pozycji, nie mogłam zobaczyć swojego krocza.

  • twoje płatki, rozdziela pasek majteczek który przechodzi przez środek.. -) usłyszałam, na ucho od męża.
  • taaak – jęknęłam cichutko.
    Po minie gospodarza, stwierdziłam, że dostrzegł to, czego ja nie mogłam.
    Kutas męża, napieral na mnie z tylu. Czułam jak pulsuje.
    Oboje byliśmy podnieceni. Sory, nie tylko my -)
  • mogłabym prosić o drinka Dareczku.
  • jasne, ktoś jeszcze – zapytał wstając.

Naszym oczom, przez chwilę, ukazał się, jego kutas.
Który zwisal, po prawej stronie jego luźnych spodenek..

  • o matko, Sylwia widziałas to – rzekła cicho Olka.
    -, kurwa, teraz wiemy, czumu łaski, uciekaly od niego – odparlam rozsmieszajac wszystkich.
  • ja pier… ten to ma dzidę. Jak mu to stanie, to dopiero, będzie woooow.
  • jak on tym rucha – dodał Mario.
  • rucha rucha i to dobrze – rzeklam
  • skąd wiesz – spytał Mario
  • kilka naszych koleżanek, miało z nim przyjemność, no nie Olu.
    Potwierdziła głową, gdyż zbliżał się Darek z drinkami.
    Już bez oporów, dumnie prezentował swojego ptaka, obijajacego się, między nogami.

Rozbudzone zmysły i towarzystwo bawiło się w najlepsze.
My postanowiliśmy iść do basenu. Zmoczylam swoje ciało i położyłam się na materacu.
Będąc koło siebie, mogliśmy się całować. Byłam podniecona, potrzebowałam trochę czułości.
Dłoń męża znalazła się między moimi nogami, które rozchyliłam.
Wystarczyło kilka jego dotknięć i doszłam. Nadmienię, że jestem nadpobudliwa i często (to mało powiedziane)
Dochodzę do orgazmu. Tak było i tym razem.
Przygryzlam wargi, by nie krzyknąć.

  • ruchac mi się chce..
  • kochanie jeszcze ci to bokiem wyjdzie – rzekł śmiejąc się.
    Leżałam na plecach, tyłem do towarzystwa.
    Promienie słońca, padały na moją, odsłoniętą cipkę.
    Zamyślilam się chwilę.
    I nie usłyszałam, jak Robert poprosił o podanie drinków do basenu.
    Ocknęlam się widząc Mariusza, siadającego na brzegu, z drinkami.
    Widok mojej lysej cipki, spodobał mu się.
  • no no ale widoki – rzekł z uśmiechem.
  • opalam ja – odparlam śmiejąc się.
    Dotknęłam jej.
    Była nabrzmiala, mokra i napalona…

Mario wskoczył do wody, chyba chciał ukryć swoją erekcje.
Dokonczylismy drinki i postanowiliśmy dołączyć do Oli i Darka.
Celowo nie poprawiłam, majteczek, widok naprzmialej wargi sromowej wychodzącej bokiem, podniecał mnie…

  • panie idą siku – rzekla Ola..
    Chwilę później dowiedziałam się, że Ola jest tak nakrecona że hejjj….
    To było nas dwie..

Mijając chłopaków, usłyszeliśmy, jak rozmawiają o naszych wdziekach.

Będąc w basenie, musiałam czuć grunt pod stopami, więc usiadłam na schodach. Woda podchodziła mi do piersi.
Ola zanurzyla się kilka razy.
Gdy dołączyli do nas panowie. Chwycilam się męża, za szyję, w tulona i bezpieczna mogłam iść z nim na głębsza wodę. Czując jego fiuta, ocierającego się, o moje krocze..
Postanowiłam to wykorzystać.

  • wsadz mi go – poprosiłam przygryzając jego ucho.
  • o taaak. – o matko.. – potrzebowałam go w sobie.
    Czułam jak rośnie w mojej pochwie. Wypełniał mnie całą, jego osiemnaście centymetrów, wiedziało jak mnie zadowolić..
    Staralam się, nie dać poznać po sobie, ze mam kutasa w sobie.
    Na szczęście, znajomi wydurniali się, nie zwracając na nas uwagi.
    Nasze usta zaczęły się całować, Robert unosił moją pupę, nasuwając cipkę na swoją pałke..
    Było bosko. Sekundy dzielily mnie od orgazmu.
    Wbilam zęby, w jego ramię, tłumiąc jęki szczęści.. -) -)
    Moja pochwa pulsowała, zaciskając się, mocno na jego fiucie.
    Opanowalam oddech. Mogąc normalnie coś powiedzieć.
  • postaw mnie, proszę na schodach.
    Usiadłam, nogi lekko mi drżały, z podniecenia, fale wody, uderzaly o moją cipkę, której nie zaslonilam.
    Miałam to gdzieś, i już..
    Wróciłam sama na leżak.
    Ściąglam majteczki i się położyłam. Zakrywajac twarz ręcznikiem.

Nie wiem kto, przyszedł pierwszy, na leżak Ale ciche, , SUPER, , usłyszałam. Rozchylilam nieznacznie nóżki.
Gdy nagle poczułam dotyk, dłoni na nogach..
Drgnęłam.
Lekkie muskanie, nabrzmialej lechtaczki, nie zmusiło mnie, bym zdjeła ręcznik. Leżałam tak, jeszcze dłuższą chwilę..
Dopiero głośne jęknięcie Oli, zmusiło mnie, do zobaczenia, co się dzieje.

Ujrzalam wszystkich nago.
To kutas Darka, wywołał to poruszenie.
Na pierwszy rzut oka, miał dobre, dwadzieścia trzy, może więcej centymetrów.
Do tego był gruby.
Mariusza pałka, była też imponująca.
Oli cipa, miała duże wargi sromowe, które odstawały znacząco.
Pięknie ogolona, błyszczala w promieniach słońca.

  • misiu jak dotykasz mojej małej, to nie przerywaj następnym razem – rzeklam do męża.
  • ok, tylko to nie ja – odparł..
  • acha… – rzekłam zaskoczona..

Śmiejąc się i dobrze bawiąc, czas płynął nie błagalnie.
Świadomość że te dwa tygodnie, spędzimy chodząc nago, działała na mnie.
Chialam się ochłodzić, więc poprosiłam męża.
Któremu nagle, się nie chciało hm…. -)
Zrobiłam smutna minę i dodałam, łapiąc go, za fiuta..

  • żałuj…
  • kochanie zaraz, muszę do toalety.. Zjadłem arbuza, jakby było malo alkoholu, to jeszcze ktoś, zrobił z arbuza cysterne z wódką.
  • Darek pójdziesz z Sylwią.
    Darek na to, jak na wygraną w totka.
  • jasne, do usług, czego pani sobie tylko życzy – rzekł śmiejąc się..

Złapała go za ramię. Jednocześnie prosząc by mnie trzymał i nie puszczał. Zlapalam się materaca.

  • dziękuję, tylko nie oddalaj się.
  • tak wiem..
    Stał obok. Chyba celowo, dotknął, mnie swoją pałką. Była sztywna, do granic.
    Obszedł mnie. I położył obok.
    Zaczęliśmy rozmawiać

Opowiadał o ustatkowaniu się, i takie tam pierdóły..
Zauważyliśmy, że na lezakach, był tylko mój mąż, który się opalał, z telefonem w rękach..
. A Ola z mężem, prawdopodobnie poszła się bzyknac. Ruszyłam się gwałtownie, wypuszczając materac.
Darek szybko mnie złapał. Chwyciłam się, jego ramienia.
Będąc na wprost siebie, czułam jego fiuta, jak mnie dotyka.
Poprosiłam, byśmy przeszli, na plytrzą wodę.

  • trzymaj się…
  • ok – odparlam.
    Wody miałam pod szyję, trzymałam się mocno. Dociskając swoje cycki do jego ciała..
    Najzabawniejsze było to, że siedziałam, na jego kutasie..
    Dosłownie.
    Wszedł między moje uda.
    Ocieralam się o niego, co bylo zajebiste.-) Chyba celowo szedł tak wolno – pomyślałam..
    Zerklam na brzeg. Tam było bez zmian. Unioslam się lekko, oddalajac swe ciało od jego..
    Gdy poczułam, jego fiuta, centralnie na cipce
    Zgielam ręce.
    Darek milczał. Jego główka weszła do środka.
    Jęklam z rozkoszy. Jego delikatny ruch, bioder w moją stronę wystarczył. .
    Nie wiem, ile, go w sobie miałam.
    Ale sporo..
    Jego dłonie zlapaly mnie, za pośladki.
    I zaczęły mnie unosić…
  • o ku*wa… ruchaj mnie. – wybelkotalam
    Rżnął, mnie mocno, jego kutas wchodził we mnie, rozrywając wręcz moja cipę.. Nawet nie wsadzal całego, a ja szalalam.
    Moja cipa, zaciskala się na nim, jak lina na wisielcu.
    Potężny orgazm targnął moim ciałem.l. Jego ruchy przyspieszył, chciałam krzyczeć.
    Lecz ciche pojękiwania , przez zaciśnięte zęby wydobywaly się, ze mnie.
    W jego ciało wbilam paznokcie.
    Kolejny spazm rozkoszy ,mnie dopadł.
  • nie przestawaj – prosiłam dygocząc.
  • zaraz dojdę – wyszeptał, starając się nie krzyczeć.
  • ja też… znowu…
    Nie dokończyłam, jak dopadł mnie kolejny orgazm.
  • lej we mnie, zabezpieczam się – rzeklam jąkając się.
    Moje ciało dygotalo.
  • rany boskie – aż krzyknęłam.
    Jego sperma, omal nie przebila mnie na wylot.
    Trwało to kilka, kilkanaście sekund, tryskal jak ława w wulkanie.
    Czegoś takiego, dawno nie przeżyłam.
    Pomógł mi siąść, na schodach basenu. Moje ciało przeszywał, jeszcze spazm rozkoszy . Siedzieliśmy tak chwilę, w milczeniu. Gdy poczułam, że dojdę, o własnych siłach, do leżaka, wstałam. Szepczac mu na ucho.
  • dzięki..

Damska Toaleta

Zaczynam dzień niespodziewanym smsem od szefa z samego rana: „Proponuję ostry seks i niezapomniane chwile ze mną, piszesz się na to?”. Gnój i dupek – powiedziałam pod nosem. Czy on naprawdę wierzy, że któraś by się zgodziła? W ogóle, co to za brak profesjonalizmu, aby własny szef pisał tak do swojej pracownicy, nawet do jakiejkolwiek kobiety? A mimo to przyjemne ciepło rozeszło się po moich lędźwiach, gdy wypalało się to pytanie w mojej głowie. Postanowiłam, że nie będę odpowiadać na takie grubiańskie smsy. Tyle, że nie mogłam o nim zapomnieć. Nie mogłam się skupić na żadnym biurowym zadaniu. Fakt, że mój szef – cholernie przystojny i ambitny facet, za którym wodzi oczami większość kobiet, proponuje mi tak bezceremonialnie, nietaktownie, grubiańsko, bezpardonowo – seks, podziałał na mnie, jak płachta na byka. Szukałam kolejnych oskarżających epitetów, aby w możliwie jak najlepszy sposób obrzydzić sobie tę propozycję, ale bezskutecznie. W mojej głowie ciągle rozbrzmiewały słowa: ostry seks. Ciekawe skąd wie, że taki lubię? Zgaduje, a może to widać? Jaki on jest naprawdę w łóżku? Wydaje się taki idealny do seksu. Kurcze, brzmi to mechanicznie, ale taka jest prawda. Tylko do seksu. Przecież życie z takim szowinistą to piekło na ziemi, a on jest diabłem wcielonym. Ale łóżko? Hm… znowu się zamyśliłam.

Widzę go cały czas, siedzi w mojej głowie i nie mogę go stamtąd wygonić. Słowa, napisane w tej krótkiej wiadomości tekstowej, przesuwają mi się przed moimi oczami jak natrętny film. Przyśle następną? Czemu do cholery fascynuje mnie taki człowiek? Traktuje kobiety jak szmaty. Służą mu tylko do jednego. Jest arogancki, apodyktyczny i niekulturalny. Za to zawsze w najlepiej skrojonym garniturze. Idealnie dopasowanym krawacie i nieskazitelnie czystych, skórzanych butach. Oczywiście – wiązanych. Przechadzał się po biurze rozsiewając zapach Fahrenheita. Takie chamstwo w białych rękawiczkach. Żałosne, że w ogóle o nim myślę. Ale jest w nim tyle energii. Zawsze dopina swego. Wszystko robi z ogromnym zaangażowaniem i pasją. Konkretny i stanowczy. W każdym calu profesjonalny. Nienawidzi sprzeciwu. Zdaje się, że chyba nie ma nawet wielu przyjaciół. W sumie trudno się temu dziwić.

Pracuję w tym biurze już od trzech lat i właściwie to nawet go nie lubię, chociaż niemożliwie pożądam. Dla mnie wydaje się jednak wyjątkowo miły – jak na swoje „normalne zachowanie”. A może tylko ja tak to widzę?

Pisk opon. Hm… tylko on parkuje w taki sposób. Wszystkie moje koleżanki jakby nagle się wyprostowały i trochę sztucznie i przesadnie zajęły pracą. Wymaga od nas przestrzegania ścisłych zasad. Obcisły uniform z krótką spódniczką, która w trakcie siadania, podjeżdża stanowczo za wysoko. Cieliste, błyszczące rajstopy – przez cały rok. Pełne buty na wysokim obcasie. Wszystko dokładnie zapisane w kontrakcie. Zdaje mi się, że tylko ja wyłamuję się od tych zasad i zamiast rajstop noszę samonośne pończochy. Nie może ich nie zauważyć, kiedy siedzę naprzeciwko niego.

Przeszedł przez nasz pokój, kierując się w stronę swojego gabinetu. Nowoczesny, minimalistyczny wystrój. Szklane biurka i ściany. Lubi wszystko kontrolować. Trzy eleganckie kobiety w jednym pokoju – obok gabinetu szefa. Wymarzone miejsce dla każdego menagera.

Mrugnął do mnie okiem, wyrywając mnie ze świata rojeń. Spuściłam tylko oczy i odwróciłam głowę w stronę okna, udając że w ogóle tego nie zauważyłam. Niestety na moich ustach pojawił się ten skurcz mięśnia, który nazywamy uśmiechem. Niekontrolowany skurcz, który często pojawia się w niewłaściwym momencie. No tak, na pokerzystę to ja się nie nadaję. Zauważył to na pewno. Odczytał jako nieme przyzwolenie na dalszą grę. Ciekawe, kiedy się podda? Jak długo będzie gonił króliczka? Jak bardzo jest uparty? Zobaczymy.

Zatrzymał się. Chociaż na niego nie patrzyłam, czułam jednak ten wzrok, spływający z lepkim dreszczem po moich ramionach, ślizgający się po udach, kolanach i łydkach. Podszedł do mojego biurka, oparł się o nie i zapytał:

– Więc jak? – przeszły mnie ciarki. Czy on musi tyle pytać? Od dawna widzi, jak na niego patrzę, jak odpowiadam na każde spojrzenie. Jak całym swoim ciałem daje mu do zrozumienia, że strasznie mnie kręci. Niech zaaranżuje jakąś sytuację i po prostu to zrobi. Chyba nie myśli, że się zgodzę? Mam męża. Jestem szczęśliwą mężatką, dumną z faktu posiadania stabilnego związku, a wręcz obnoszącą się z tym. A on tak prosto z mostu? AMATOR. Nigdy nie złamałam przysięgi małżeńskiej. Zresztą wszyscy w biurze o tym wiedzą, chociaż on akurat zawsze dziwnie się uśmiecha, kiedy o tym słyszy…

– To są dokumenty o które pan prosił – czułam łomot w sercu, ale z przyklejonym uśmiechem wręczyłam mu stos uporządkowanych papierów – o to pan pytał, prawda? – wziął je, prostując się przy tym i mrużąc oczy.

– Nie o to, ale dziękuję – i wyszedł, spoglądając na mnie spod opuszczonej głowy. Pokiwał nią tylko i pogłaskał się znacząco po brodzie. Chyba nie zrezygnował? – przemknęło mi przez głowę. O czym ja właściwie myślę? Weź się za robotę, głupia – skarciłam się sama. Czas leciał, a ja nie mogłam robić wiele więcej, prócz analizy jego spojrzenia i przesłanego smsa.

„Pięknie pachniesz, moja droga. Zmysłowo i kobieco.” – kolejny sms. Dreszcz przeleciał mi po plecach. Kurde, jeszcze chwila, a podam go o molestowanie. Tylko, że to mi się podobało. Podniecał mnie. Ta codzienna walka na spojrzenia, gesty i słowa, powodowała że praca w biurze stawała się znośniejsza. Poza tym szkoda byłoby stracić tak intratną posadkę. Mimo wszystko nie powinnam odpisywać. Nie mogę dać się wciągnąć w tę misternie tkaną przez niego pajęczynę. Żarty, flirt – to jest jeszcze do przyjęcia. Cienka granica, ale może być. Natomiast ta bezpośrednia propozycja? Przegina.

„Czujesz mój wzrok na sobie? Oddech na Twoim uchu? Kłujący dotyk zarostu na szyi? Czujesz jak mój śliski język znaczy ścieżkę na Twojej delikatnej, jedwabistej i miękkiej skórze?” – dureń. I znowu usta rozjechały mi się w lekko lubieżnym uśmieszku. Ukradkiem spojrzałam w stronę jego gabinetu. Trzymał w dłoni komórkę i obserwował każdy mój ruch, jak myśliwy polujący na zwierzynę. Założyłam nogę na nogę, mimowolnie zaciskając uda. Docisnęłam coraz bardziej moją wisienkę tortu do siedzenia, która jak mało co mrowiła mnie, nie chcąc zostać tak bezceremonialnie zjedzoną. Inaczej nie mogłam tego zrobić jak, wypinając przy tym piersi do przodu. Przyjemny dreszczyk znowu przeszył moje biodra. Słodycz zaczęła powoli sączyć się z moich lędźwi. Musiał zauważyć, że zaczynam się wiercić. Ta gra stawała się coraz bardziej realna i niebezpieczna. Spojrzałam na koleżanki – zapracowane. Wyciszyłam telefon, bo niektóre zaczęły już spoglądać, poirytowane ciągłym sygnałem smsa. Muszę to zakończyć póki czas. Czas, czas… która to godzina? A ja nic jeszcze nie zrobiłam.

„Czujesz moją dłoń, przesuwającą się po Twoich ramionach i szyi? Czujesz, jak lekko wsuwa się za dekolt? Jak zatacza koła na Twoich piersiach? Jak ściska brodawki?” – niestety czuję – pomyślałam. Ale co on sobie w ogóle myśli? Że jestem jakąś dziwką? Że wystarczy aby on napisał smsa, a ja pójdę za nim w ogień? Czułam też, że mój oddech przyspieszył i że zaczynam drżeć. Nie bardzo mogłam utrzymać długopis i wykonywać jakiekolwiek polecone mi zadanie. Skurczybyk, wie gdzie uderzyć. Wie dokładnie jak mnie podejść, ale przecież kocham tę grę. Kolejne sekundy mijają, a ja łapię się na tym, że zamiast pracować czekam na kolejnego smsa.

„Podnieś wyżej spódniczkę, chcę zobaczyć Twoje kształtne uda w całości. Jesteś wilgotna? Uwielbiam, kiedy kobieta jest wilgotna.” – skąd wie? Byłam już bardzo mokra i śliska. Czułam, że gdyby nie majtki, miałabym problem ze spódniczką. Błogosławione majtki – dobrze że ktoś je wymyślił i że dziś je ubrałam. Przecież lubię czasem, tak dla draki ich nie założyć.

„Odpowiedz!!!”. W jakimś dziwnym, niekontrolowanym odruchu odpowiedziałam wreszcie na tego smsa. „TAK”. O nie, co ja właściwie robię? Za późno. Wiadomość popędziła już w niezrozumiały dla mnie do końca sposób – do jakiegoś operatora i na pewno rozbrzmiewała już na jego komórce. Dłużej nie mogłam usiedzieć. Wierciłam się strasznie. Czułam, że cała płynę. Zasłoniłam stół jakimiś papierami i włożyłam niepostrzeżenie ręką za pasek spódniczki. Odnalazłam i odchyliłam gumkę małych, czarnych majteczek. Wślizgnęłam się do środka. Nie mogłam uwierzyć, że można być tak wilgotnym. Spojrzałam niepewnie na koleżanki z nadzieją, że nic nie zauważyły. A on? Cholera! Wciąż na mnie patrzył. Wyciągnęłam dłoń i spojrzałam pod stołem na lepiące się palce. Nitka między nimi osiągnęła horrendalną odległość. Przyłożyłam je do nosa – taki odruch. Zawsze to robię – lubię swój zapach. Muszę wyjść do toalety i przynajmniej się wytrzeć. A może coś jeszcze?

Wstałam na lekko chwiejnych nogach i starałam się jak najpewniejszym krokiem dotrzeć do łazienki. „Chcę mieć te majtki za 5 min na swoim biurku. Jeśli nie, to przerżnę cię tak, że długo nie będziesz mogła wstać!!! Straciłem cierpliwość!! Nie byłem dość miły?!” – ha, pomyślałam w drodze do WC – ta groźba nie była potrzebna, ale dodatkowo mnie podkręciła. Jestem już w takim stanie, że gdybyś jeszcze trochę napierał, przyniosłabym ci je w zębach, ale tego się nigdy nie dowiesz. Niedoczekanie Twoje! Jeśli mi grozisz, to na pewno już nic z tego nie będzie. Im dłużej myślałam nad tym smsem, stojąc na środku korytarza, tym bardziej byłam wściekła. Spojrzałam mu prosto w oczy. Siedział na stole z zadowoloną miną, pewny, że już mu nie ucieknę. Uśmiechnęłam się i pokazałam mu środkowy palec. Ale jego uśmiech natychmiast zniknął. Wstał i szybkim krokiem ruszył do drzwi. Kurde. Odwróciłam się w te pędy i niczym spłoszona sarenka, prawie biegiem, dotarłam do drzwi łazienki. Przesadziłam? Hm… sama nie wiem.

Otworzyłam drzwi. W powietrzu unosił się delikatny zapach mydła. Duże lustro, eleganckie kafelki w stonowanych kolorach. Jednym słowem, można by tu zamieszkać.

Już chciałam zamknąć za sobą drzwi, kiedy poczułam energiczne szarpnięcie za klamkę. Kątem oka zauważyłam, że to on. Wyrósł przede mną jak spod ziemi. Bez słowa pchnął mnie do środka. Nogi się pode mną ugięły jeszcze bardziej i zupełnie nieruchomo wrosłam w ziemię. Doigrałam się! Strach i podniecenie splotły się we mnie w jedno uczucie. Poczułam zimno i gorąco równocześnie. Chęć ucieczki i paraliż wszystkich mięśni – w tym samym momencie. Ciarki na całym ciele.

– Tęskniłaś? – zapytał z ironią w głosie.

– Zdaje się, że to damska toaleta – powiedziałam z największym spokojem w głosie na jaki było mnie stać w tej chwili.

– Naprawdę? Jakoś mi to umknęło – odparł z szyderczym wyrazem twarzy. Jakiś głos wewnątrz mnie podpowiadał, abym natychmiast zaczęła krzyczeć, kopać, cokolwiek aby zapobiec nieuniknionemu… Ale moja druga połowa – ta tajemnicza osoba, która siedzi we mnie w środku i wyrywa się czasem poza granice zdrowego rozsądku – cholernie chciała, aby to się wreszcie stało. Jeśli zrobi to na siłę, może wyrzuty sumienia nie będą mnie tak dręczyć? Może zdołam wtedy zachować resztki szacunku do samej siebie? Kurde, kogo ja chcę oszukać?

Nie zostawił mi jednak dużo czasu do namysłu. W jednej sekundzie zamknął drzwi na klucz i przycisnął mnie do dużego, zimnego lustra. Ale mimo wszystko było mi gorąco i duszno. Jak ja marzyłam o tej chwili. Cała drżałam. Krew pulsowała w moich żyłach z ogromną mocą. Trochę mnie przerażał, ale tak samo mocno podniecał. Ta ogromna energia, skumulowana w każdej komórce jego ciała, w każdym kroku, ruchu – doprowadzała mnie na skraj w kilka sekund. Nigdy wcześniej nie wiedziałam, że mężczyzna może tak działać na kobietę.

– Co ty wyprawiasz? Wyjdź stąd natychmiast! – protestowałam z rozpaczą w głosie, mając pewność, że nie posłucha.

– Traktowałem cię jak damę, byłem miły. Nie chciałaś po dobroci, to teraz potraktuje cię jak głupie dziewczę – w jednej chwili moje ręce znalazły się wykręcone za plecami. Trzymał je mocno za nadgarstki. Zdążyłam syknąć z bólu, gdy zaczął cedzić do mojego ucha:

– Zerżnę cię tak, że długo będziesz to pamiętać – jego nogi wdarły się między moje i bezceremonialnie je rozszerzyły – będziesz o mnie śnić, marzyć i przychodzić po jeszcze – syczał cicho – będziesz błagać, abym rżnął cię systematycznie. Ostro i konsekwentnie – ciepłe powietrze z jego ust, irracjonalnie przyjemnie w tej sytuacji, pieściło moje ucho. Był cudowny. Chciałam, aby tak do mnie mówił. Byłam zupełnie niezdolna do jakiegokolwiek ruchu, zakleszczona między jego ciałem, a lustrem. Nie mogłam nic zrobić. Poczułam się całkowicie bezwolna i bezsilna. Pragnęłam, aby robił ze mną – co chciał. Siła i pewność, z jaką mnie trzymał, rozpalała wszystkie moje zmysły. Bezbłędnie odczytał moje najskrytsze pragnienia. Jakby dokładnie wiedział, czego potrzebuję. Czułam, jak fala pożądania przelewa się przez moje ciało, jak z każdą chwilą zaczyna mocniej płynąć. Jak okrutnie pragnę tego mężczyzny.

– Puszczaj, oszalałeś, pójdziesz za to siedzieć – próbowałam zachować przynajmniej pozory nierównej, z góry skazanej na niepowodzenie walki o wolność.

– Przestań świrować, wiemy oboje, że tego chcesz – jeszcze mocniej wykręcił moje ręce.

– Aauuu, to boli kretynie – wypięłam się w jego kierunku jak struna. Poczułam, jak dociska moje piersi do siebie i jak z każdą sekundą wilgoć zaczyna znowu sączyć się strumieniami z mojej cipeczki.

– Więc się uspokój. Kiedy wreszcie zrozumiesz, że zawsze jest tak, jak ja chcę? Co? – mówił szybko i konkretnie, wprost do mojego ucha. Patrzyłam mu prosto w oczy. Bezczelnie i odważnie, zachowując resztki godności. Mogłam krzyczeć, kopać, gryźć, ale przecież tego nie chciałam. Marzyłam o tej chwili. Pragnęłam, aby nie przerywał. A im bardziej był bezkompromisowy, tym szybciej rosło moje podniecenie.

– Niedoczekanie twoje – powiedziałam i splunęłam mu w twarz. Przytrzymał mnie jedną ręką, a drugą spokojnie się wytarł. Trzask. Wymierzył mi jeden policzek.

– Sass… – skóra zapiekła, a ja poczułam, że on naprawdę nie żartuje.

– Ja się ciebie nie pytam – przejechał powoli językiem po moim policzku. „Jaki obleśny” – pomyślałam i kolejna belka mojego oporu pokruszyła się w drobny mak. Ten opór wyraźnie go jednak podniecał. Widziałam jak iskrzą mu się oczy, jak patrzy na mnie spod przymrożonych lekko powiek. Lubił mieć koło siebie takie wijące się zwierzątko, zdane na jego łaskę. Nie miał żadnych problemów z trzymaniem mnie przy tej ścianie jedną ręką. Miałam wrażenie, że nie wymaga to od niego zupełnie wysiłku. Druga zaczęła powoli wędrować pod moją sukienkę. Napawał się moją bezsilnością, obserwując cały czas moje coraz bardziej zamglone oczy. Duża, ciepła dłoń dotknęła mojego uda. Pomimo żelaznego uścisku, drgnęłam. Ciepły dotyk przemieszczał się nieustępliwie do góry. Stanęłam na palcach. Uśmiechnął się tylko. Było w tym trwaniu jakieś wyczekiwanie, pokusa, bezwład. Sekundy wydawały się wiecznością.

– W niczym ci to skarbie nie pomoże – dotarł do majtek i mocno przywarł do nich ręką. Docisnął ją z całej siły, odchylił rąbek materiału i bezpardonowo wcisnął dwa palce do środka.

– Uhm… – jęknęłam tylko. Zagiął je w środku i zaczął nimi poruszać. Mój oddech przyspieszył i wyraźnie już czułam jego twardego jak skała członka, dociśniętego do mojej nogi. Lepkie powietrze kleiło się do mojej skóry, trzymało w garści natrętnie i bezlitośnie. Jakbym patrzyła zza tafli szkła na inny, nierzeczywisty świat. Jakbym przestała być sobą. Co ja robię? Szarpnęłam się mocno i prawie udało mi się wyrwać, ale jego stalowy uścisk natychmiast powrócił, a szyderczy uśmiech pojawił się z powrotem.

– Nie tak prędko laleczko, skończymy, kiedy JA powiem – stwierdził wolno i z naciskiem – żarty na bok. Cała płyniesz dziewczyno – już wiedział, że lubię taki seks.

Sprawnym i szybkim szarpnięciem opuścił moje majtki, które zatrzymały się w połowie uda. Podciągnął maksymalnie i tak już krotką spódniczkę. Całą dłoń przycisnął do mojej gorącej szparki, ocierając się o nią powoli.

– Lubisz to, suko? – warknął, poklepując mnie po moim skarbie.

– Odpowiadaj, jak do ciebie mówię – syczał przez zęby, na przemian zanurzając we mnie palce i poklepując moją gorącą już szparkę. Moje wargi zaczęły nabrzmiewać. Były coraz bardziej purpurowe, wilgotne i pobudzone. Sutki próbowały przebić się przez bieliznę. Jeden z jego palców zapędził się do mojej ciaśniejszej dziurki. Naśliniony wdarł się tam, penetrującą jej wejście, poruszał się zgrabnie w te i nazad. Oddychałam coraz głośniej i coraz szybciej, coraz intensywniej. Cipka zaczęła zaciskać się wraz z palcami w środku. Przymknęłam oczy. Błogość zaczęła rozchodzić się po moim ciele.

– Tak, lubię – nie było sensu dłużej stawiać oporu. Nogi zrobiły mi się jak z waty i byłam wprost wdzięczna, że mnie podtrzymuje. Straciłam kontrolę nad swoim ciałem. Otwarłam się na niego i dałam się prowadzić dotykowi. Jego stanowczy głos obudził we mnie szaleństwo. Zgasił mój opór i wstyd już do końca. Byłam teraz gotowa na wszystko z nim. Wiedziałam, że poprowadzi mnie tam, gdzie zawsze chciałam dojść. Pragnęłam, aby mnie posuwał na wszystkie sposoby, jakie przyjdą mu do głowy, ale on nagle mnie puścił i odsunął się. Oparł się o ścianę obok.

– Zrobisz co każę i nie będziesz protestować. Pochyl się. Ośliń swoją cipką lustro. Rozmaż swoje soki po jego tafli. Chcę to zobaczyć – pochyliłam się i spojrzałam na niego. Wbił we mnie swoje czarne i mroczne jak ziemia – oczy. Płonęły niezwykłym blaskiem. Zatracałam się w tym spojrzeniu. Ciarki przechodziły mnie całą. Byłam głodna jego arogancji.

– No już, czekam – strasznie podniecał mnie jego władczy ton. Maksymalnie wyuzdany. Nie zmuszał mnie już. Miałam to zrobić z własnej woli i zrobiłam. Powoli docisnęłam pupę do lustra. Rozłożyłam szeroko nogi i maksymalnie wypięłam pupę. Druga para długich, smukłych nóg, odzianych w cieliste, połyskujące pończochy zrobiła dokładnie to samo. Majtki opuszczone do połowy ud, wbijały się lekko w skórę. Dekolt żakietu opadł nisko, odsłaniając odziane w delikatny materiał krągłe piersi, kołyszące się teraz lekko w rytm moich ruchów. Poczułam zimno, które zaczęło wdzierać się między moje płatki. Czułam, jak dokładnie przylegają do gładkiej powierzchni i jak rozsmarowując moją wilgoć, rozpłaszczają się, tworząc symetryczne odbicie po drugiej stronie. Na lustrze powoli zaczęły się pojawiać ślady mojej lubieżności. Sytuacja zaczynała doprowadzać mnie do obłędu. Byłam już na każdy jego rozkaz.

– Bardzo dobrze. Pojętna uczennica. Odwróć się teraz przodem do lustra. Chce patrzeć na twoje soczyste pośladki. Pochyl się i zliż to, co tam nabrudziłaś – wypięłam i wyprężyłam pupę w jego stronę. Zaczęłam powoli lizać lustro. Dwa języki spotkały się na błyszczącej powierzchni, a on patrzył na to z wyraźnym zadowoleniem. Nagle poczułam inny język błądzący między moimi pośladkami. Wwiercający się we mnie i zlizujący całą wilgoć. Chciałabym czuć go wszędzie. Cudowne mrowienie rozprowadzało dreszczem przyjemność po całym moim ciele. Zdjął marynarkę i poluzował krawat. Wyraźnie było mu gorąco.

– Dobrze, widzę że się rozumiemy. – klepnął mnie siarczyście po tyłku. I kolejne uderzenia spadły na mój pulsujący tyłeczek, trafiając czasami w wychylający się z pomiędzy pośladków pączek mojej róży. Dręczące klapsy spadały na moją szparkę, jeden za drugim.

– A teraz oprzyj się o lustro, ręce wysoko nad głową. Wypnij się suczko, stój tak i czekaj, aż zechcę cię zerżnąć – tym razem kciuk powędrował do mojego wnętrza, a pozostałe palce do mojego skarbu. Zaczęłam pojękiwać. Byłam już na skraju.

– Poproś szmato, żebym ci wsadził – syknął, chwytając mnie równocześnie za włosy, mocnym i pewnym pociągnięciem. Nie sprawiającym bólu, a świadczącym jedynie o jego przewadze. Odgiął moją głowę i poczułam jak wpija się szyję. Nachalne, pospieszne pocałunki, zasysające moją skórę i zlizujące słonawy pot, oszałamiały mnie swoją intensywnością.

– Błagam, wsadź mi – jęczałam – rżnij mnie… pieprz… do utraty tchu – mówiłam omdlałym już głosem. Szybkim ruchem rozerwał guziki mojej garsonki i podniósł do góry delikatny stanik, uwalniając tym samym nabrzmiałe piersi. Rozpiął rozporek i poczułam, jak jego drąg toruje sobie drogę do mojego wnętrza. Nagle i bardzo szybko zastąpił kciuk, ciężkim i twardym do granic poskramiaczem kobiecych pragnień. Cudowny, odpowiednio długi penis zanurzyła się we mnie. Rabował i wchłaniał nim moje ciepło, łamiąc podstawy fizyki i powodując jeszcze większy gorąc. Mój jęk rozdarł powietrze w toalecie. Powracający od głuchych kafelkowych ścian, mieszające się ciche krzyki w umyśle, tylko potęgowały atmosferę satysfakcji. Śliskie i miękkie wnętrze z wdzięcznością przyjmowały kolejne pchnięcia.

– Jak ja lubię jebać takie ciasne i gorące szparki – wycharczał do mojego ucha. Jego ręka powędrowała tym razem na mój kark i mocnym uściskiem blokowała mi wszelki ruch. Druga pewnym uchwytem trzymała moje biodra. Poruszał się teraz we mnie w zawrotnym tempie, pracując biodrami jak tłok parowy. Wypięłam się do niego jeszcze bardziej, chcąc poczuć go jak najmocniej. Jego jądra obijały się o mój skarb, potęgując doznania. Moje piersi zroszone potem pulsowały w rytm gorącego tętna, a druga para towarzyszyła im w lustrze – lubisz to moja dziewczynko, wiem. Lubisz ostre rżnięcie – syczał cały czas do mojego ucha, a ja pojękiwałam w rytm jego uderzeń.

– Tak, błagam… nie przerywaj… szybciej – mamrotałam resztką sił, tracąc świadomość istnienia i tonąc w coraz większej rozkoszy.

– Dobrze ci, sunio? Hm? Tak? Chcesz więcej? Będziesz moją pieprzoną dziwką, kiedy tylko o tym pomyślę. Zawsze tak, jak ja chcę i tak ja lubię, rozumiesz suko? – cedził ciągle gardłowym głosem – będziesz moją zabawką. Zawsze zrobisz, co ci rozkażę i spełnisz każdą moją zachciankę. Będziesz mi się całkowicie oddawać. Będziesz bezgranicznie uległa i posłuszna – jego ręka z karku powędrowała do mojej szparki, dociskając ją i miętosząc. Byłam bliska szaleństwa. Rzeczywistość mieszała się z mgłą iluzji i pożądania. Nabrzmiała łechtaczka pulsowała jak tętniące źródło, czekające aby wytrysnąć – będziesz klęczeć u moich stóp i czołgać się jak zwierze, jeśli ja tak powiem.

– Tak… proszę… będę… – ledwie szeptem zdołałam wypowiedzieć – uuu… jęknęłam głośno, nie zwracając uwagi na współpracowników w biurze. Pociemniało mi w oczach. Fala rozkoszy jak wybuch wulkanu, przetoczyła się po moim ciele. Każdy jego naprężony mięsień potwierdzał moje spełnienie. Odpływałam w zapomnienie. Strużka parzącej spermy spływała po mojej nodze.

Znowu czułam że żyję, że oddycham pełną piersią, że świat kręci się z zawrotną prędkością. Znowu rozbłysły dla mnie fajerwerki emocji. Wiedziałam już, że będę od niego uzależniona. Każdego dnia w pracy będę drżała z podniecenia, siedząc przy biurku, wyczekując z utęsknieniem, aż mnie przywoła i zabawi się mną wedle swego uznania. Będę w niepewności czekać na każdy sms i tonąć w rozpaczy, kiedy będzie mnie lekceważył. Dokąd mnie to zaprowadzi?