Sebastian zbiegając po schodach zacierał ręce z uciechy na czekający go wieczór. Wyszedł z klatki i szybkim krokiem ruszył w stronę najbliższego sklepu monopolowego. Zakupił cztery piwa i wrócił pod swoją klatkę. Wszedł do niej, lecz nie udał się na górę, tylko otworzył drzwi do piwnicy i zszedł po schodach. Na dole skręcił w lewo i stanął pod ciężkimi, drewnianymi drzwiami prowadzącymi do jego pomieszczenia piwnicznego. Otworzył kłódkę, wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Uśmiechnął się sam do siebie i znów zatarł ręce. Zdjął plecak i wyjął z niego laptopa, którego postawił na niewielkim, starym stoliku. Włączył komputer i usiadł na skrzypiącym krześle. Owo krzesło oraz stół były jedynymi meblami w piwnicy, których nie pokrywała gruba warstwa kurzu. Sebastian bowiem codziennie ich używał. Matce mówił, że wychodzi z kolegami na piwo, a tak naprawdę szedł do piwnicy, gdzie oczywiście także pił piwo – i to duże jego ilości – lecz nie z kolegami, a w samotności. Nie mógł się jednak przyznać matce, że pije sam ze sobą, bo co by sobie wtedy o nim pomyślała? Jedynymi jego towarzyszami podczas tych samotnych, pijackich posiedzeń, był laptop, piwa, oraz fiut, którego chłopak niemal przez cały spędzany w piwnicy czas zawzięcie męczył. Odpalał na laptopie pornosa, chwytał pałę w dłoń i popijając piwo onanizował się z namaszczeniem. Tak od ponad miesiąca wyglądał każdy wieczór Sebastiana. Zaliczył ciężki semestr na studiach, a teraz – jako, że były wakacje – w taki właśnie sposób wypoczywał.
Penis Sebastiana nie miał ze swoim panem lekkiego życia. Chłopak cały czas go dusił i tarmosił. Sebastian był bowiem prawdziwym mistrzem w trzepaniu konia. Wrodzony talent w tej dziedzinie oraz duże doświadczenie, zdobyte przy pomocy wieloletnich praktyk, czyniły z niego profesjonalistę. Kiedy sytuacja do tego zmuszała, umiał zwalić sobie w niecałe pół minuty – przy pomocy bujnej wyobraźni w mniej niż dziesięć sekund doprowadzał swego fiuta do wzwodu, a następnie chwytał go w dłoń i szarpiąc go z dziką zamaszystością w niecałe dwadzieścia sekund doprowadzał się do orgazmu. Kiedy jednak był odpowiedni czas oraz nastrój, Sebastian mógł tarmosić sobie frędzla przez kilka ładnych godzin. Włączał dobrego pornosa, podniecał się, a potem powoli, z namaszczeniem, pieścił swą pałę. Kiedy przy takich okazjach wyczuwał, że zbliża się orgazm, wypuszczał członka i robił sobie kilku – lub kilkunastu – sekundową przerwę, by fajfus mu trochę ochłonął. Zmieniał pornosa, żeby wczuć się w inny klimat, po czym ponownie zaczynał delikatne pieszczoty kutasa.
Teraz pora była nastrojowa i odpowiednia do wielogodzinnego trzepania. Na ekranie laptopa leciał pornuch, na którym młody napaleniec grzmocił ładną dziewczynę między seksowne uda, okryte zmysłowym materiałem cielistych rajstop. Był to ulubiony filmik Sebastiana. Faja więc mu stała, a on powoli przesuwał po niej dłonią, w drugiej ręce trzymając piwo i pijąc je dość szybko – by alkohol wprowadził go w odpowiedni, masturbacyjny nastrój. Po niecałych piętnastu minutach – kiedy otworzył kolejny browar – niemal osiągnął szczytowanie. Sperma już prawie wytrysła z jego czerwonej pały i chłopak niemalże siłą woli musiał powstrzymać orgazm, gdyż było jeszcze za wcześnie, by kończyć zabawę. Włączył gorszego pornucha i po chwili znów zaczął pieścić swoją parówę. W taki sposób minęło kolejne półtorej godziny. W tym czasie Sebastian wytrąbił wszystkie cztery browce, a że trzepanie bez popijania było mniej przyjemne, chłopak wstał i wyszedł z piwnicy, by znów udać się do monopolowego. Tuż po opuszczeniu klatki schodowej minął śmiesznego mężczyznę – wątłego i niskiego – mniej więcej takiej postury, jak Sebastian. Facet miał na sobie czarny, obcisły strój, a w dłoni dzierżył zabawną torbę. Sebastian – rozweselony alkoholem – uśmiechnął się pod nosem. Śmieszny facet o dziwo wszedł do tej samej klatki, którą opuścił właśnie Sebastian. Chłopaka zaciekawiło, kim może być ten mężczyzna – przecież nigdy wcześniej go tu nie widział. Niebawem Sebastian wszedł do monopola i poprosił znajomą już panią sprzedawczynię o dwa kolejne piwa. Na więcej nie miał pieniędzy.
Sebastian przy kolejnym pornosie wyżłopał następne piwo, męcząc wciąż swego ptaka. Poczuł się głodny. „Co to za przyjemność trzepać na głodniaka?” – pomyślał sobie i postanowił skoczyć do domu, by zrobić sobie kanapkę. Miał tylko nadzieję, że mama go nie zauważy. Dotarł na górę. Wszedł i cicho zamknął za sobą drzwi od mieszkania. Na palcach ruszył w stronę kuchni. Usłyszał dziwne odgłosy dochodzące z sypialni matki. Uzmysłowił sobie, że są to odgłosy takie, jakie wydają z siebie rżnięte suczki na pornosach. Czy mamusia właśnie się z kimś pierdoliła? Sebastian z mocno bijącym sercem podszedł do uchylonych drzwi od pokoju mamy i przez szczelinę zajrzał do środka. Serce mu niemal stanęło, kiedy zobaczył swoją mamę półnagą. Miała jedynie pończochy na nogach i – ku zdumieniu Sebastiana – dziwną maskę na twarzy. Nie wiedział, że jego mamusia lubi klimaty seksu w maskach. Podobnie zasłoniętą twarz miał partner kobiety, lecz mimo tego Sebastian rozpoznał w nim śmiesznego faceta, którego wcześniej mijał pod klatką. Mężczyzna rżnął w cipkę rozkraczoną mamę Sebastiana, dłońmi pieszcząc jej obfity biust. Leżeli na łóżku, bokiem do drzwi, przez które zaglądał Sebastian. Wciąż sterczący fiut chłopaka teraz niemal rozerwał mu spodnie. Ręka młodzieńca bezwiednie powędrowała na krocze i zaczęła masować nabrzmiałą faję. Sebastian oddychał ciężko, czuł, że na twarzy dostał wypieków, a serce waliło mu jak oszalałe. I mama, i jej partner, wydawali z siebie odgłosy nieziemskiej rozkoszy. Dłoń Sebastiana znalazła się w majtkach i ściskała prącie. Nie bał się, że może zostać zauważony, gdyż maski rżnących się zapalczywie kochanków na pewno bardzo ograniczały im widoczność, a poza tym na korytarzu było ciemno. Mama Sebastiana podniosła nogę i przystawiła stopę do twarzy swego gacha. Ten podciągnął maskę w górę – tak, by odsłonić sobie usta. Delikatnie chwycił za łydkę kobiety i polizał okrytą nylonem stópkę. Następnie rozchylił wargi i pochłonął ustami palce kochanki. Lizał je delikatnie i namiętnie, co rusz przygryzając materiał rajstop i odciągając go od stopy. Dłońmi ściskał mocno uda kobiety, łapał ją też za pośladki i pieścił biust. Mama wiła się pod nim z rozkoszy, podnosiła i opuszczała miednicę, dostosowując się do ruchów walącego ją mężczyzny. Ten w końcu wydał z siebie zabawny jęk, stęknął, ścisnął udo kobiety i odchylił głowę do tyłu. Wykrzywił usta w grymasie rozkoszy i szczytował w najlepsze. Sebastiana po chwili także dopadł orgazm i jego pała – którą teraz trzymał bez ceregieli na wierzchu – zaczęła wyrzucać z siebie obfite pokłady nagromadzonej od poprzedniego dnia spermy. Chłopak dyszał głośno, lecz jęki kochanków wszystko zagłuszały. Po wszystkim Sebastian przez chwilę dochodził do siebie, obserwując, jak zadyszany mężczyzna wyjmuje kutasa (który był zauważalnie większy od fajki Sebastiana – mimo podobnych postur obydwu mężczyzn), z cipki jego mamusi i kładzie się koło niej, gładząc jej biust. Po chwili Sebastian odszedł z „miejsca zbrodni”, zapominając nawet o zatarciu śladów przestępstwa w postaci spływającej po drzwiach spermy. To, co widział, tak zamąciło mu w głowie, że nie wiedział, co ze sobą zrobić. Poszedł do swego pokoju, by spokojnie wypić ostatnie piwo. Po chwili usłyszał, że mama oraz jej kochanek wychodzą z sypialni kobiety.
- Kazik, musisz już iść, bo niedługo może wrócić mój syn – mówiła matka.
- Ok, to pa – odparł mężczyzna. – To jutro wpaść?
- Jasne. Tak koło dwudziestej, jak dzisiaj. Wtedy mój syn jak zwykle będzie pił gdzieś z kolegami.
- Dobra, to do jutra. Do ósmej – powiedział facet, po czym słychać było cmoknięcie.
Kiedy Sebastian usłyszał, że ten cały Kazik sobie poszedł, a matka wróciła do sypialni, to cichcem wymknął się z mieszkania, żeby niedługo móc do niego „wrócić ze spotkania z kolegami”, nie dając po sobie poznać, że widział mamę w akcji.
Rano Sebastian zbudził się dość wcześnie. Fujara mu stała. Pamiętał, co wydarzyło się poprzedniego wieczora. Nawet śpiąc nie mógł o tym zapomnieć, gdyż wszystkie jego sny dotyczyły wiadomego tematu. Próbował jeszcze zasnąć, lecz jego myśli o seksie i o mamie były zbyt intensywne. Poza tym uwierało go w gaciach. Po jakiejś godzinie wiercenia się w łóżku chłopak więc wstał. Poszedł na śniadanie. Po kuchni krzątała się już mama. Sebastian był cholernie podekscytowany, lecz sprawiał wrażenie jakiegoś niezdecydowanego, jakby jakaś myśl nie dawała mu spokoju. Cały dzień był w takim stanie. Kiedy mama wyszła z kuchni, chłopak podpierdolił jej z portfela stówę. Zwykle brał tylko dziesięć czy dwadzieścia złotych, ale dziś potrzebował zrobić większe zakupy. Wyjął także z paczki jednego papierosa. Mama na co dzień nie paliła, ale raz na jakiś czas lubiła sobie przykurzyć, często więc w jej torebce można było znaleźć paczkę fajek.