❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

Archive for luty, 2026

Młodziutka

Właśnie tańczyłam seksownie wokół rury, gdy do klubu weszło czterech nowych gości. Byli to mężczyźni mniej więcej w wieku 30 -35 lat. Dobrze ubrani, wyglądali jak prezesowie bądź przedstawiciele jakiejś firmy. Oprócz mnie na scenie tańczyło kilka innych striptizerek. Panowie usiedli tuż przy scenie i zamówili drinki. Rozmawiali o czymś, ale nie byłam w stanie usłyszeć o czym. Podczas rozmowy śledzili wzrokiem tancerki i wskazywali to na jedną to na drugą. Podeszłam do rury która była najbliżej nich. Odwróciłam się tyłem do mężczyzn ukazując swój jędrny, kształtny tyłeczek odziany jedynie w skąpe majteczki. Kręciłam pupą pochylając się w dół, a oni gwizdali z uznaniem. Jestem wysoką brunetką, bardzo szczupłą, lecz biust mam nie taki mały – 70D. Nie musimy tańczyć z odkrytymi piersiami, ale ja bardzo lubię się nimi chwalić. Zresztą mam czym, są młode, okrągłe i bardo kuszące. Tak więc oprócz majteczek miałam na sobie jedynie pończochy samonośne i wysokie szpilki. Wywijałam długimi nogami kręcąc się wokół rury. Po chwili erotycznego tańca stanęłam przed panami, a wzrok wszystkich skierował się na moje cycki, które dumnie sterczały. Wiedziałam jak na nich działam, można to było zauważyć choćby po wybrzuszeniu na ich spodniach. Podeszłam bliżej jednego z facetów, moim zdaniem najbardziej atrakcyjnego.
-Życzy Pan sobie towarzystwa? – zapytałam niewinnie przygryzając wargę i uśmiechając się uroczo a zarazem prowokacyjnie.
-Jasne Skarbie – odpowiedział szelmowsko.
Usiadłam na nim okrakiem zaczęłam całować z języczkiem. Dupcią cały czas ocierałam się o jego kutasa, który coraz bardziej twardniał, a cyckami o jego klatę. Następnie zabrałam się za jego szyję. Kątem oka, zauważyłam, że jeden z pozostałych mężczyzn także otrzymał towarzystwo od jednej z moich, , koleżanek”. Odwróciłam się do mojego towarzysza tyłem nadal na nim siedząc rozchyliłam nóżki, a on pieścił ręką moje cycuszki. Pojękiwałam z podniecenia czując jaka się robię mokra. Pozostali panowie patrzyli się na mnie z pożądaniem, jeden wyciągnął kutasa i zaczął robić sobie dobrze. Puściłam do niego oczko. Tańczyłam siedząc na mężczyźnie, energicznie ocierając się muszelką o jego krocze. Zapytał się mnie ile mam lat, ponieważ wyglądam bardzo młodo.
-Obiecujecie, że zatrzymacie to dla siebie? – Zapytałam, a oni kiwnęli głowami. Odpowiedziałam, że szesnaście, a jestem tu dzięki lewemu dowodowi.
-Och – wyrwało się obmacującemu mnie mężczyźnie – Tak jak moja córka
Uśmiechnęłam się najlepiej jak potrafię, a on wdarł dwa palce w moją spragnioną cipkę. Jęczałam z rozkoszy podczas gdy on posuwał mnie w szparkę i ściskał cycki. Rozchyliłam nogi szerzej pragnąc jak najszybciej zostać zerżniętą. Gość, który robił sobie dobrze był na skraju wytrzymania, wstał i wepchnął penisa do moich ust. Ssałam go jak zawodowa dziwka, a trysnął nasieniem w moje usta. Część połknęłam, a część spłynęła mi po brodzie i biuście. Mężczyzna robiący mi palcówkę kazał mi się oblizać, posłusznie to zrobiłam. Klepnął mnie w tyłek, tak bym niego zeszła, po czym wstał i pociągnął mnie a sobą. Wykupił pokój dla nas i zaciągnął mnie do niego.
-Na kolana suczko, teraz mi obciągniesz.
Ochoczo rozpięłam mu spodnie, uklękłam i wzięłam w usta. Otoczyłam go wargami, najpierw ssąc główkę, potem wsuwając głębiej. Lizałam go na całej długości, jednocześnie patrząc na niego w górę. Wiedziałam jak bardzo to jara facetów. Mnie zresztą też. Ssałam go od napletka aż po sam trzon. W pewnym momencie chwycił moją głowę i pchał biodrami ruchając mnie w usta. Jęczałam, co go jeszcze bardziej napędzało. Doszedł tryskając w moje usta salwami spermy. Mhm…o tak lubię to. Nakazał mi oprzeć się o kanapę i wypiąć tyłek. Sam zdjął ubrania, a potem ściągnął moje majtki. Nie minęła jego chwila, a poczułam ogromnego kutasa w swojej cipce. Otworzyłam szeroko oczy, przed chwilą doszedł w moich ustach, a jego pała nadal była okropnie twarda i wielka. Ruchał mnie posuwając od tyłu. Och taaak jęczałam. Raz po raz wymierzał mi siarczyste klapsy w moją wypiętą dupcie. Nakręcało mnie to jeszcze bardziej.
-Powiedz czego chcesz mała dziweczko!
-Chce być wyruchana…ochh – jęczałam.
Wyszedł ze mnie na co jęknęłam z rozczarowania. Jednak on położył mnie na plecach na kanapie, uniósł moją zgrabną nogę i zatopił się ponownie w spragnionej szparce. Byłam taka podniecona. Och, ten mężczyzna mógł by być moim ojcem, ale ja i tak chętnie rozkładałam przed nim nóżki, był zadbany, przystojny i cholernie mnie jarało dawanie mu dupy. Pchał we mnie jak szalony, a ja wyginałam się w łuk czując nadchodzący orgazm.
-Och, ciekawe cy moja córcia też ma tak słodką cipkę jak ty. Spotęgował pchanie, obijając się o mnie jądrami. Wyciągnął kutasa prawie całego, z mojej cipki wylewały się soczki. Po chwili wepchnął go we mnie gwałtownie a ja krzyknęłam. Taak! Dostałam kosmiczny orgazm, a on doszedł chwilę po mnie tryskając nasieniem w moją zaspokojona już cipkę.
-Taak, własnie tak mała! – Opadł na mnie. Po chwili wyszedł ze mnie, a jego sperma zaczęła wylewać się spomiędzy moich ud. Ubrał się, ja też wstałam. Na koniec klepnął mnie w tyłek mówiąc „Do zobaczenia Młoda” i odszedł.

Kochanek Mojej Mamusi

O dziesiątej piętnaście miałam otrzymać świadectwo ukończenia gimnazjum. Tamtego poranka powinnam cieszyć się zaczynającymi się już następnego dnia wakacjami, gdy tymczasem w panice szukałam ciemnych rajstop. Za nieco ponad półtorej godziny miałam rozdanie świadectw, a tymczasem odkryłam, że nie mam żadnej zdatnej pary, w jedynie słusznym na taką okazję kolorze. Nie mogłam założyć ulubionych dżinsów, czy legginsów, a do białej bluzki i ciemnej spódniczki nie pasowały żadne inne niż grafitowe lub czarne. Zdesperowana postanowiłam ‚pożyczyć’ parę od mamy.

Drzwi do jej sypialni były zamknięte. Zapukała, a gdy nie usłyszałam odpowiedzi, weszłam do środka. Łóżko było puste, a z łazienki dochodziły odgłosy krzątaniny. Skoncentrowana na poszukiwaniu rajstop, dopiero znalazłszy wymarzoną parę, uświadomiłam sobie, że mama nie jest sama. Pod oknem, na krześle przy stoliku do czytania, leżało męskie ubrania, a na nocnej szafce stały dwa kieliszki i butelka wina. Robert, z którym mama związała się cztery miesiące temu, musiał wpaść późno w nocy, gdy już położyłam się spać. Nie było w tym nic niezwykłego, jednak zazwyczaj bywałam uprzedzana przez mamę o jego wizytach. Właśnie zamierzałam po cichu wyjść z sypialni, gdy usłyszałam, zza niedomkniętych do końca drzwi łazienki, jęk mamy. Wiedziona ciekawością podeszłam do nich. Szpara była niewielka, jednak bez większego wysiłku mogłam obserwować to, co się dzieje w środku. Byli odwróceni do mnie tyłem, zupełnie nadzy. Mama stała pochylona, opierając dłonie o blat szafki z umywalką. Robert stał tuż za nią. Lewą dłonią odejmował, pełną pierś mamy, a prawą palcował pochwę. Wyraźnie podniecona jego zabiegami mama jęczała cicho, a on opanowanym głosem mówił:

– Powiedz, że chcesz go poczuć w sobie!

– Jeszcze raz!

– Głośniej!

Powtarzał tak długo, aż mama ciężko dyszą niemalże wykrzyczała:

– Rżnij mnie! Chce poczuć twojego kutasa!

Byłam zaskoczona i podniecona tą sceną. Zaskoczona, gdyż mama nigdy nie używała wulgaryzmów a podniecona, bo jeszcze nigdy nie widziałam ich razem w tak intymnej sytuacji. Stanowili ładną parę. Mimo czterdziestki mama prezentowała się znakomicie. Szczupła, wysoka, o zgrabnym, wysportowanym ciele i obfitym biuście, którego kształt budził zazdrość nawet u wielu znacznie młodszych kobiet. Robert miał nieco ponad trzydzieści lat. Był wysokim blondynem o zgrabnej, choć dość przeciętnej budowie ciała. Nic specjalnego, jak go oceniałam. O jego ukrytych walorach przekonałam się, dopiero gdy odwrócił się do mnie bokiem. Miał gigantycznego członka! Może nie było to dwadzieścia kilka centymetrów, jak u aktora porno z filmu, jaki oglądałam wspólnie z dwoma najlepszymi przyjaciółkami, jednak i tak był potężny. Gdy mama sięgnęła po niego dłonią, by pomóc mu trafić w siebie, zdałam sobie sprawę, że jest równie gruby, jak jej dłoń w nadgarstku. Zauroczona patrzyłam, jak w nią wchodzi. Jęczała cicho przez cały czas, gdy powoli wsunął się w nią płynnym ruchem do połowy swojej długości. Przez chwilę pieścił je piersi, po czym ujął mamę za biodra i jednym mocnym pchnięciem wbił się w nią aż po jądra! Krzyknęła głośno, a Robert przyciągnął ją do siebie. Kochali się na stojąco. Ona wspięta na palcach, z dłońmi na lustrze, on przyciskając ją do siebie, trzymając za piersi. Patrzyłam na to z wypiekami, czując przyjemny żar wędrujący z twarzy do podbrzusza. Mama miała zamknięte oczy, a jej twarz wyrażała bezgraniczną rozkosz, gdy Robert szepnął jej coś do ucha. Uśmiechnęła się szeroko, zgadzając się na jego propozycję. Wyszedł z niej, a ja nie rozumiałam, dlaczego przestali się kochać prawie że przed samym finałem. Zafascynowana obserwowałam, jak mama ponownie pochyla się w głębokim skłonie, staje w rozkroku i mocno wypina pośladki. Robert sięgnął po opakowanie kremu na noc i jak gdyby nigdy nic nabrał palcami pół opakowania naraz. Zaskoczona nie rozumiałam z początku co się dzieje. Dopiero gdy Robert zaczął rozsmarowywać kremem, między pośladkami mamy, skojarzyłam, do czego się szykują. Podniecona pieściłam twarde jak kamyczki brodawki, a zaciskając mocno uda, czułam, jak bardzo jestem wilgotna. Nie mogłam uwierzyć, że zmieścił się cały, w pupie mamy. Kiedy się kochali, modliłam się, by nie usłyszeli mojego przyspieszonego oddechu. Masturbowałam się, obserwując, jak Robert drapieżnie suwa się, w pupie mamy, a ona z furią pieści palcami łechtaczkę. Jej orgazm był prawie bezgłośny, gdy gryząc w zębach ręczniczek do twarzy, drżała przebijana potężnymi pchnięciami kochanka. On wydał tylko krótki, gardłowy jęk, po którym pchnął jeszcze dwa razy i znieruchomiał. Dłonią zasłaniałam usta, by nie zdradzić swojej obecności ciężkim oddechem. Chwilę wcześniej miałam potężny orgazm i ledwo trzymając się na nogach, wciąż widziałam przed oczami mroczki. Kiedy ponownie spojrzałam przez szparę w drzwiach, zobaczyłam Roberta. Stał odwrócony twarzą do mnie, a z jego na wpół miękkiego kutasa ściekało nasienie. Poczułam, jak świat umyka mi spod stóp. Patrzył się wprost na drzwi i byłam pewna, że wie o mojej obecności. Nie wytrzymałam i w popłochu uciekłam z sypialni.

Zwlekałam z przyjściem na śniadanie, jednak nie mogłam odwlekać spotkania z Robertem w nieskończoność. Przed dziesiątą musiałam być w szkole. Zastałam oboje na dole, przy śniadaniu. Mama miała promienny humor, a Robert z uśmiechem jadł jajecznice na szynce, która właśnie przygotowała dla nas mama. Po chwili niepewności wmówiłam sobie, że na pewno nie mógł mnie widzieć tam, na górze, gdy podglądałam ich przez szparę w drzwiach łazienki. Pewna siebie zjadłam śniadanie i już w bardzo dobrym humorze pobiegłam na górę, do swojej łazienki, umyć zęby. Czesałam właśnie włosy, gdy stanął za mną. Zamarłam, a on doskonale zdając sobie sprawę z mojego przerażenia, przyparł mnie swoim ciałem do blatu umywalki. Pochylił się do mojego ucha i wyszeptał:

– Wiem, że nas podglądałaś. Przyznaj się, widziałaś wszystko?

Milczałam zażenowana, jednak on nalegał, bym odpowiedziała.

– Zadałem ci pytanie Kasiu! Widziałaś nas? Odpowiedz!

– Tak.

Wydusiłam z siebie niepewnym głosem.

– Jak długo nas podglądałaś?

– Od początku.

Jęknęłam.

– To znaczy? Konkretnie!

– Na chwilę, zanim zaczęliście się kochać.

Poczułam jego dłonie na udach, jak powoli suną ku górze, podnosząc sukienkę. Drżałam, a ona kontynuował przesłuchanie.

– Analnie?

– Nie, wcześniej… To znaczy, jak się zaczęliście kochać, tak normalnie.

– Dotykałaś się?

Nie odpowiedziałam od razu. Dłońmi starałam się powstrzymać jego palce, które właśnie wsunęły się głęboko pod spódniczkę.

– Zadałem ci pytanie! Dotykałaś się?

Przyznałam się, choć ledwo przeszło mi to przez gardło. Mimo że tego wcale nie pragnęłam, czułam silne podniecenie. Równie intensywne, a może nawet intensywniejsze niż rano. Broniłam się już tylko pozorne, a moje dłonie nie potrafiły powstrzymać jego palców. Unieruchomiona nie stawiałam oporu. Jedna dłoń wślizgnęła się w rajstopy, a druga wzdłuż linii brzucha dotarła do piersi. Czułam na pośladkach twardy członek, gdy wsunął palce w majteczki. Cała drżałam, a on niespiesznie wodził opuszkami palców po moim aksamitnym zaroście. Nie zważając, że może pomiąć świeżo wyprasowaną bluzeczkę, podciągnął ją do góry razem z biustonoszem. Szeptał mi do ucha, jak bardzo podobają mu się moje krągłe, jędrne piersi i jak aksamitną mam cipkę. Poczułam jak jego palec zagłębia się na kilka milimetrów w moim ciele. Jęknęłam i odruchowo zacisnęłam uda. Odparł:

– Nie obawiaj się! Wiem, że jesteś jeszcze dziewicą, nie zamierzam tego zmieniać.

– Skąd to wiesz!

Zapytałam zdziwiona tak szczerze, że zdobyłam się na to pytanie mimo strachu i podniecenia, jakie czułam.

– Jesteś jeszcze bardzo naiwna. Przecież chodzisz razem z mamą do ginekologa, to jej znajomy, zawsze jej mówi czy wciąż jesteś dziewicą. Sama mi o tym opowiadała. Nie bój się nie zerwę tego kwiatka. Chyba nie chcemy, by coś się wydało. Prawda?

Nie odpowiedziałam. Sama nie wiem, jak to zrobił, ale nagle poczułam, że mnie dotyka dokładne w taki sposób, w jaki lubię to robić najbardziej. Rozkosz rozlała się jak ocean, a mi starczyło rozsądku tylko na to, by mocno przycisnąć dłonie do ust, tłumiąc jęki towarzyszące orgazmowi. Byłam absolutnie bezwładna, gdy rzucił mnie na kontuar z umywalką. Błyskawicznie podwinął mi spódnicę, jednym ruchem obnażył pośladki i przyciskając do nich główkę kutasa, spuścił się z cichym, gardłowym jękiem. Leżałam obezwładniona własną rozkoszą na blacie, gdy nasunął na moje mokre od nasienia pośladki majteczki i rajstopy. Pomógł mi stanąć na nogi, poprawił biustonosz i bluzkę, obejrzał i wypchnął z łazienki, krzycząc:

– Już idzie. Musicie jechać, jeśli nie chcecie się spóźnić na rozdanie świadectw.

Zeszłam oszołomiona do samochodu. Mama spojrzała w lusterko, zapytała, czy dobrze się czuję, rzuciła coś o niezdrowych rumieńcach i o tym, że chyba zapomniałam się uczesać. Dała mi grzebień i ponagliła, bym zapięła pasy.

Czesząc się, nie mogłam uwierzyć w to, co się wydarzyło. O tym, że nie śniłam na jawie, przypominały mi mokre, lepiące się do pośladków majteczki. Czułam podniecenie i niepewność. W weekend mama wyjeżdżała na cały tydzień do Hiszpanii, do centrali banku, dla którego pracowała. Robert, pod jej nieobecność, obiecał się mną zaopiekować. Po głowie krążyła mi jedna, uparcie powracająca, wizja mamy biorącej Roberta w pupę i towarzysząca jej myśl, czy byłabym w stanie zmieścić go w ten sam sposób w sobie. Był znacznie większy niż rączka szczotki do włosów, z którą eksperymentowałam analnie podczas masturbacji.

Analna księgowość

W roku 2016 powstał pierwszy projekt firmy zatrudniającej wysokiej klasy specjalistki w dziedzinie księgowości, które jednocześnie pełniły rolę epizodycznych pań do towarzystwa. Każdy klient przypisany do swojej księgowej mógł skorzystać z „dodatkowych usług” podczas wizyt służbowych w biurze. Gdy tylko pierwsza filia została otwarta, lokalna gazeta, dla której pisałam drobne artykuły, wysłała mnie do niej na pierwszą poważną misję dziennikarską. Nie sądziłam, że uda mi się dotrzeć do samego centrum wydarzeń, ale myliłam się. Główny prezes… a dokładniej, główna Pani prezes, piękna, dojrzała kobieta, zaproponowała mi obserwację jednej z jej najnowszych pracownic. Nie mogłam niestety fizycznie znajdować się w jej boksie, ale pozwolono mi zainstalować dyskretną kamerkę w jednym z rogów. Karolina – tak miała na imię kobieta, którą mogłam obserwować w pracy – 28-letnia blondynka, z włosami gładko zaczesanymi na sam czubek głowy i uformowanymi w zgrabny, pulchny koczek. Miała wielkie, sarnie oczy, mieniące się wszystkimi kolorami zieleni. Malutki nosek zdobiło kilka piegów, podkreślonych karmelową opalenizną. Wpatrzona w komputer słodko wydymała pełne usta, oblizując je co jakiś czas, marszcząc przy tym w skupieniu brwi. Dokładnie skupiłam się na jej szyi, nigdy wcześniej nie widziałam tak długiej, smukłej szyi, prowadzącej do lekko kościstego mostku i sporych rozmiarów biustu, uwydatnionego przez biały, obcisły top. Wymarzone wcięcie w talii każdej kobiety podkreślała ołówkową spódnicą w kolorze butelkowej zieleni. Nawet gdy siedziała, z łatwością dostrzegłam jej długie, zgrabne nogi – biega, na pewno cholera, biega 20 kilometrów dziennie. Od czubka głowy do paluszków u stóp mogłam zazdrościć jej wszystkiego. Na ekranie komputera przewijały się kolejne arkusze, poprawiała je skrzętnie, dopisywała kolejne cyfry. Pomimo, że w boksie nie było żadnych drzwi, były to tylko zbite ze sobą trzy ścianki, nie było tam zbyt wielkiego przewiewu, sądząc po tym, że co chwilę wachlowała się jedną z teczek, a kropelka potu powoli spłynęła po obojczyku, dekolcie, aż schowała się między jędrnymi piersiami dziewczyny. W sąsiednich przedziałkach pracowały dziewczyny równie atrakcyjne, co Karolina, ale każda w innym guście. Brunetki, rudzielce, pulchniejsze, chudsze, starsze, młodsze. Każda z nich zadbana, ubrana w obcisłe kostiumy.

  • Dzień dobry, Pani Karolino – dźwięcznie rozbrzmiało, gdy w wejściu boksu stanął starszy mężczyzna. Włosy, pomimo wielu zabiegów fryzjerskich, miał już mocno naznaczone siwizną. Ostre, niecierpiące sprzeciwu rysy twarzy, podkreślały niezbyt głębokie zmarszczki. Choć mężczyzna mógł być około pięćdziesiątki, ciągle był onieśmielająco przystojny. Ciemno szary garnitur opinał jego wysportowane ciało. Z rękami włożonymi do kieszeni zbliżył się do dziewczyny, a ona jak struna spięła się i stanęła niemal na baczność, witając go z rumieńcem na twarzy. Dopiero wtedy zauważyłam jak bardzo jest zestresowana, jej wysportowane, schowane pod miękkim materiałem spódnicy uda drżały. Usiadł na jedynym w pomieszczeniu fotelu i znacząco poklepał swoje udo. Gdy dziewczyna zajęła miejsce na jego kolanach, wbił wzrok w jej piękny dekolt ani na chwilę nie podnosząc wzroku i znudzonym, urzędowym tonem mówił.
  • Dobrze Pani Karolino, zaczniemy od tego, że pokaże mi Pani miesięczny raport i omówi dokładnie każdą pozycję. Co Pani rozliczyła, dlaczego i jaki przyniesie mi to zysk. Zrozumiała Pani? – dziewczyna przytaknęła i od razu otworzyła plik zapisany na pulpicie, liczący, bagatela, 37 stron. Mężczyzna pomimo opanowanego tonu i spokojnej, niewzruszonej miny, nie potrafił dłużej opanować rąk. Gdy tylko wbiła wzrok w monitor i zaczęła czytać, drżącym, lekko piskliwym głosem, powiódł dłońmi po jej talii. Badał dokładnie jej biodra, płaski brzuch, a jej głos drżał coraz bardziej. Unosząc kącik ust, przesunął dłońmi po jej ramionach, masując je delikatnie. Uciskał kark i barki, aż w końcu przesunął silne, poprzeplatane niebieskimi żyłkami dłonie na jej biust. Ścisnął mocno i sapnął z zadowolenia. Zrobił to tak mocno, że musiała spiąć wszystkie mięśnie pleców, żeby nie przechylić się do tyłu. Zająknęła się, gdy złapał ciekawskimi palcami za krawędź koszulki i osunął ją w dół, odsłaniając dwa, intensywnie różowe sutki.
  • Pani Karolino, proszę kontynuować. Ma Pani piękne piersi, pełne i wyposażone w kuszące sutki, ale nie uratują Pani jeżeli raport jest źle sporządzony. – powiedział to tak chłodno i wyniośle, że w niemal sekundę na skórze dziewczyny pojawiła się gęsia skórka, a malutkie, dziewczęce sutki pomarszczyły się leciutko i stwardniały. Czytała dalej, zacinając się i jąkając, gdy on ze spokojną miną przyłożył wąskie usta do jej piersi i zaczął ssać, z zamkniętymi oczami, drugą pierś uciskając mocno. Oblała się rumieńcem, ale nie przerywała. Gubiła się co chwilę w linijkach, oddychając coraz szybciej i stękając gdy przygryzał jej spuchnięty, nabrzmiały sutek.
  • Dobrze, zmieńmy może Pani motywację, bo widzę, że przyjemne, delikatne traktowanie nie sprawdza się w Pani przypadku. – Zrzucił ją ze swoich kolan i wstał, łapiąc za wymuskany koczek, pociągnął ją na fotel, tak, aby klęczała na siedzeniu wypięta. – Proszę kontynuować. – Zrzucił swoją marynarkę i podwinął rękawy koszuli. Zadzierając powoli jej spódniczkę, przytakiwał – Mhm, mhm… a punkt trzeci? Nie pominęła tam Pani nic? – Silny, szybki klaps spadł na jej pośladek zanim obsunął jej skąpe majteczki. Zerknął na jej cipkę, rozchylił ją delikatnie palcami i cmoknął z zadowoleniem. Przesunął palcami między wargami sromowymi, docierając do malutkiej łechtaczki. Gdy tylko potarł ją delikatnie dziewczyna zaskomlała z rozkoszy, mieszając słowa i dysząc. Momentalnie cofnął palec wyżej, karcąc ją.
  • Pani Karolino, ale proszę się uspokoić – powiódł palcami wyżej i rozchylił jej pośladki. Jego oczom ukazał się ciasny, różowy odbyt dziewczyny. Soczyście splunął na niego i bez namysłu zaczął masować kolistymi ruchami jego otoczkę. Pracował nad zewnętrznymi mięśniami, jednocześnie poprawiając pomyłki Karoliny. Jedną dłonią odchylając jej zgrabny pośladek, palcem drugiej dłoni powoli pracował nad zwieraczem. Wsunął koniuszek palca w ciasną dziurkę i poczuł wyraźny opór. Pchał jednak dalej, nieco pewniej, sapiąc przy tym, nie mogąc się doczekać aż pupcia dziewczyny wpuści go do środka. Wsuwał i wysuwał coraz większą część palca wskazującego, a Karolina czytała, drżąc i przeciągając słowa w jęki. Wyciągnął palec i pochylił się, wsuwając czubek języka w leciutko rozwarty odbyt. Czuła jak jego język wije się i wciska coraz głębiej w jej ciepłą, malutką dziurkę. Odsunąwszy usta, uśmiechnął się usatysfakcjonowany widokiem jej pupci, rozwartej, pulsującej, gotowej na dwa bezczelne palce. Wsunął je do samego końca, a ona zawyła, próbując skupić się maksymalnie na swoim zadaniu, kiedy jej dziewiczy tyłeczek był właśnie posuwany i skutecznie rozciągany. Kąsając i całując czule jej pośladek, rozciągał ścianki jej obolałego odbytu, ciągnąc je palcami w górę, w dół, na boki, przy tym wolną dłonią pieszcząc jej nabrzmiałą łechtaczkę. Soki z jej cipki spływały po jego palcach, lśniły delikatnie między wargami sromowymi.
  • I tu… tu właśnie… udało się zrobić małe cięcie… – wyjęczała, gdy on oderwał się od jej dziurek. Wstał energicznie i rozsunął rozporek. Czerwoną, brudną od preejakulatu główkę penisa przyłożył do jej mokrej cipki. Rozwarł wargi sromowe i pocierał, przesuwając członkiem od łechtaczki aż ku samemu wejściu, zanurzając w środku sam czubek. Nie był to największy penis jaki w życiu widziałam, mógł mieć na oko jakieś 17 cm, ale jego grubość… sam właściciel ledwo obejmował go dłonią. Dobrze nawilżonego, przesunął do jej drugiej dziurki i zaczął przeć. W powietrzu zawisnęła gęsta atmosfera oczekiwania. Przestała mówić, zaciskając zęby, a do jej oczu napłynęły łzy. Nie skarcił jej tym razem, był zbyt skupiony na jej zwieraczu. W końcu wsunął się w nią i obydwoje głośno westchnęli, ona z bólu, on z rozkoszy. Jego żylasty kutas pulsował widocznie.
  • Pani Karolino, czy możemy kontynuować? – zapytał, a w jego głosie słychać było już nie ostry, ale pełen troski ton.
  • T-tak… trzecia pozycja to… to… – jąkała się i pociągała nosem. Złapał ją za biodra i zaczął napierać powoli, centymetr po centymetrze, wsuwając go i wysuwając w jej spuchnięty odbyt. Widział jak ścianki jej pupci rozwierają się, jak jeszcze nigdy wcześniej. Czuł kurczowo zaciskający się zwieracz, ale nie zamierzał przestać. Doszedł do połowy długości członka i zaczął posuwać ją szybciej. Miarowo wsuwając go głębiej i głębiej, nie spiesząc się, nie chcąc zrobić jej krzywdy. Stękała i wiła się, wiedziała, że musi się rozluźnić, ale im bardziej próbowała, tym mocniej spinał się jej anus. Złapał za jej koczek, trzymając jej twarz skierowaną na monitor gdy pierwszy raz jego sporych rozmiarów jądra uderzyły mokrą, lekko rozwartą cipkę. Stękał i obsypywał jej pośladki siarczystymi klapsami, ujeżdżając jej coraz bardziej uległy i luźny odbyt. Nie mogła dłużej się skupić, próbowała, ale ból zastąpiła dziwna, nieznana jej do tej pory przyjemność. Nagle zesztywniał, trzymając ją za biodra wykonał cztery, bardzo silne pchnięcia do samego końca, a ona rozszerzyła oczy i zacisnęła wargi, tłumiąc krzyk, gdy poczuła jak jego penis nabrzmiewa jeszcze mocniej i pulsując zalewa jej pupcię ciepłymi, lepkimi strumieniami spermy. Trzymał go w środku jeszcze przez dłuższą chwilę, ocierając spocone czoło. Wysuwając go powoli pozostawił jej tyłeczek szeroko rozwarty, intensywnie różowy. Strużka spermy wyciekła ze środka i popłynęła wprost między wargi sromowe, kapiąc na mięciutki fotel obrotowy. Trzymał jej pośladki obiema dłońmi nie pozwalając, żeby dziurka wróciła do normalnych rozmiarów.
  • Przyszła Pani w samą porę – powiedział gdy w wejściu do boksu stanęła szefowa. Jej płomienno rude włosy opadały kaskadami loków na ramiona i ogromny biust. – A martwiła się Pani, że nie da rady, a tu o… proszę. Raport może średnio dopracowany, ale za to ten tyłeczek… – stukot szpilek rozległ się w boksie, gdy rudowłosa podeszła do Karoliny i bezceremonialnie wsunęła dwa palce w jej pupcię.
  • Cudownie. – masowała obolałe wnętrze dziewczyny – Proszę włożyć plug, najlepiej jeden z tych większych. Za 20 minut będzie tu kolejny klient, też bardzo dobrze wyposażony, ale nie ma niestety czasu na rozgrzewanie jej. – Z głośnym mlaśnięciem wysunęła palce i bujając szerokimi biodrami poszła. Otworzył jedną z szuflad, wyciągając z niej lubrykant i plug wielkości dojrzałej cytryny. Upuścił kilka kropel nawilżacza do lekko ściągniętej już dziurki i nie czekając ani chwili zaczął wciskać korek między ścianki. Pochyliła głowę i dysząc, próbowała nie rozpłakać się znowu. Gdy najszersza część pluga rozpychała jej odbyt, zawyła tak głośno, że dziewczyny z sąsiednich boksów zaglądnęły do środka i chichocząc obserwowały jak on karci ją i posuwa korkiem. Dotykały się nawzajem, dłońmi błądziły po swoich piersiach, dwie z nich odsłoniły cycuszki i nawzajem ssały swoje olbrzymie, napuchnięte sutki. Wrzasnęła gdy cały plug wypełnił jej wnętrze, ale poczuła niesamowitą ulgę. Najgorsza była zdecydowanie najszersza część, teraz odczuwała tylko przyjemne ciepło. Podziękował jej grzecznie i zasuwając rozporek wyszedł, omijając z trudem obmacujące się koleżanki Karoliny. Ona natomiast obolała, ale dumna ze swojej wytrzymałości, powoli, okrakiem zeszła z fotela i usiadła na nim, a właściwie niemal położyła się, żeby tylko nie dociskać korka głębiej. Oddychając głęboko, odpoczywała z zamkniętymi oczami. Większość z koleżanek wróciła do swoich boksów, albo cudzych… ale dwie z nich, przyglądały się Karolinie z zaciekawieniem mierząc jej odsłonięte, gładkie piersi i rozwartą przed napierający od dołu plug cipkę. Szeptały do siebie, chichocząc i nawzajem wypychając się do przodu, do dziewczyny.
  • Słuchaj… – w końcu jedna z nich odezwała się niepewnie, Karolina otworzyła spłoszone, sarnie oczy i zawstydziła się, ostrożnie złączając uda -… ten Twój następny klient… straszny burak. Mocno rżnie i lubi znęcać się nad cipką. My to uwielbiamy, ale dzisiaj Twój pierwszy dzień… pomyślałyśmy, że pomożemy Ci się rozluźnić. Ja jestem Marika, a to moja… przyjaciółka Sabina. – Sabina już stała za plecami Karoliny i masowała delikatnie jej ramiona. Były do siebie bardzo podobne, klienci zazwyczaj biorą je w „zestawie”. Obydwie pulchniutkie, ale z perfekcyjnymi wcięciami w talii. Miały urocze dołeczki w policzkach i włosy przystrzyżone do ramion, kruczoczarne, lśniące – idealne do szarpania podczas głębokiego gardła. Marika miała przeszywające niebieskie oczy, wpatrując się nimi w oczy Karoliny, przesunęła dłońmi po jej udach, rozchylając je powolutku, a ta nie opierała się ani przez chwilę. – Biedny, malutki tyłeczek – mówiła z czułością, naciskając na wystającą część pluga, Karolina syknęła, ale Sabina pilnowała, żeby to uczucie kojarzyło jej się z przyjemnością. Dłońmi masowała jej piersi, pocierając sutki między palcami i ciągnąc je leciutko, mruczała do ucha dziewczyny. Marika rozszerzyła palcami wargi sromowe Karoliny i przyłożyła usta do mokrej, rozwartej cipki. Przyssała się momentalnie do malutkiego guziczka, liżąc go z największym oddaniem, a Karolina jęknęła głośno z rozkoszy. Nikt nigdy nie ssał tak i nie pieścił jej łechtaczki jak Marika. Soki tryskały na twarz koleżanki z pracy, a ona wiła się na fotelu, zapominając o bolesnym dodatku zainstalowanym w jej pupciu. Marika ostrożnie wsunęła palec do wnętrza jej cipki i zaklnęła soczyście.
  • Kurwa Sabina… chodź tutaj. Przez ścianki jej pochwy czuć calutki plug. – świdrowała palcami we wnętrzu dziewczyny macając korek, wypychający jej ścianki. Sabina uklękła między nogami Karoliny i dołożyła swój palec, sapiąc i dotykając swojej cipki przez cieniutki materiał spodni, który i tak już cały był przemoczony. Wierciły palcami pochwę Karoliny, a ta wręcz wyła z rozkoszy, wypluwając coraz więcej soków na fotel i podłogę. Marika i Sabina zaczęły całować się między jej nogami, masując swoje języki i śliniąc się przy tym, nigdy nie widziałam tak dzikiego pocałunku, miałam wrażenie, że zaraz rzucą się na siebie.
  • Za-zaraz… zaraz… DOJDĘ – wrzasnęła Karolina, a one zachichotały. Gdy jedna wysuwała swój pulchniutki palec z jej cipy, druga wciskała go z całą siłą. Dopingowały ją, na zmianę słodkimi i ostrymi słowami.
  • Dojdź suko, spuść się Ty mała, brudna kurwo – cedziła przez żeby Marika, rżnąc różową dziurkę.
  • Tak, malutka, dobrze Ci, prawda? Jesteś taka słodka, taka śliczna – mruczała Sabina, drażniąc punkt G Karoliny, która wywracając gałki oczne, spięła całe ciało i trysnęła przezroczystymi sokami na twarze Mariki i Sabiny. Cała drżała i stękała, przestała panować nad swoim ciałem i przez chwilę miałam wrażenie, że zaraz zemdleje. Jej odbyt pod wpływem silnego orgazmu spiął się i wyparł korek, który z głośnym, mokrym mlaśnięciem upadł na podłogę. Zanim zdążyła się „ocknąć” ani Sabiny ani Mariki nie było już w boksie i gdyby nie czarny włos na podłodze, pomyślałaby, że to tylko realistyczna fantazja. Nie miała nawet chwili, aby się ogarnąć, bo w drzwiach stał już jej kolejny klient. Wiedziała z akt, że był zaledwie dwa lata starszy od poprzedniego, ale dałaby mu co najmniej 10 lat więcej. Jego siwe włosy, przeorana głębokimi zmarszczkami twarz i ciemno popielata broda, nadawały mu wygląd staruszka i jedynie żywe spojrzenie i energiczne ruchy, zdradzały prawdziwy wiek.
  • Dobrze, że jest Pani gotowa, mam dzisiaj dosłownie 10 minut. Nie, nie, proszę nawet nie dotykać komputera, przyjechałem się tylko spuścić. – Rozpiął skórzany, potężny pasek i rozsunął rozporek, podszedł do Karoliny i złapał ją za szyję, podnosząc z fotela i rzucając na podłogę. Owinął pasek wokół jej smukłej szyi, a ona ostatni zachłysnęła się powietrzem i upadając na brzuch, próbowała podnieść. Położył się na niej i już w następnej sekundzie, poczuła ciepłego kutasa bezczelnie wciskającego się w jej odbyt. Ciagnąc za pasek utrzymywał ją w jednej pozycji. Wrzasnęła, dławiąc się śliną i powietrzem, a on śmiejąc się cicho, westchnął z ulgą i od razu przystąpił do posuwania jej dziurki. Leżąc na niej, dociskał jej piersi, brzuch i uda do szorstkiej wykładziny. Ślina i łzy spływały po jej twarzy na podłogę, rozmazując makijaż.
  • Tak… tak, błagam, tak – krzyczała gdy rozluźnił pasek i ruchał ją z całej siły, dysząc do jej ucha i powtarzając jaką grzeczną jest kurwą. Miałam wrażenie, że Karolina zaraz dojdzie, jej wywrócone oczy i drżące ciało wskazywały, że nastąpi to za kilka sekund, ale on zesztywniał pierwszy, krzyknął głośno i wepchnął kutasa głęboko w jej dupę. Fala spermy, nieco bardziej płynnej niż poprzednia dawka trysnęła do jej wnętrza. Upadł na nią i sapiąc ani nie pomyślał, żeby wyciągnąć z niej członek. Ona leżała bezsilnie, łapiąc wdzięcznie każdy oddech. On szeptał jej do ucha, jaką jest brudną suką i jak dobrze było użyć jej tyłka, żeby sobie ulżyć. Zasnęła. Gdy się obudziła, jego już nie było. Piekielnie bolała ją pupcia, cała cipka lepiła się od śluzu i spermy. Uda i piersi miała nieprzyjemnie poobcierane od wykładziny, ale pomimo tego wszystkiego… nigdy nie czuła się tak spełniona. Skończyła swoją zmianę i zebrawszy wszystkie rzeczy, poprawiła ubranie, chwiejnym krokiem, niemal okrakiem wyszła z boksu.

Śpiąca Sylwia

Miałem wtedy 17 lat i starałem się poderwać panienkę z mojego osiedla, która szczęśliwie też pojechała na ten sam obóz. Sylwii-moja rówieśniczka nie miała może figury modelki-anorektyczki ale oczywiście również nie była gruba, raczej niewysoka, miała dość długie lekko pofalowane jasnobrązowe włosy i niebieskie oczy a jej zmysłowe kształty i rewelacyjne cycki jarały mnie już od jakiegoś czasu.
Niestety jedyne co udało mi się z nią osiągnąć to jakieś marne pocałunki…a miałem ochotę na wiele więcej.

Dni mijały raczej nudno – jakieś zwiedzanie itd., na szczęście „nadzór” raczej nie był zbyt dociekliwy i luz był dość spory, jedyną niedogodnością był brak kluczy do pokoi co w znacznym stopniu utrudniało konsumpcję wina i browarku w pokojach, bo zawsze istniała szansa, że ktoś z opiekunów zajrzy do pokoju….

Jeśli chodzi o Sylwię to po jednej z imprezek próbowałem się za nią zabrać, ale szybko wybiła mi z głowy takie pomysły – pieprzona cnotka pomyślałem!

Pewnego dnia wstałem około 5 rano – szedłem do ubikacji, na końcu korytarza – zobaczyłem Artura – kolesia, którego uważałem za strasznego dzieciucha – miał 16 lat, wiec tak naprawdę nie był wiele młodszy ode mnie, ale zachowywał się jak totalny gówniarz, wiec jakoś nie skumplował się z paczką, która wytworzyła się w ciągu tych paru dni a do której ja należałem, Sylwii też za nim nie przepadała mówiąc ze jest po***any i że to dzieciak.

Zastanowiło mnie co ten gówniarz robi w korytarzu „na lewo” w którym znajdowały się pokoje dziewczyn, przecież do kibla mógł iść również w naszej części budynku.

Artur rozejrzał się ale nie zauważył mnie, patrzyłem, jak cicho otwiera drzwi i wchodzi do ostatniego pokoju, gdzie spała Sylwii – jako jedyna spała sama w pokoju dwuosobowym, z powodu braku żeńskiej pary dla niej.

Wkurwiłem się jak diabli, ale postanowiłem sprawdzić co on tam robi.
Pokoje mieściły się na parterze, więc szybko wyszedłem na zewnątrz otwartego już budynku, okrążyłem go biegiem mając nadzieję, że zasłony w oknie pokoju Sylwii nie będą zbyt dokładnie zasłonięte. Nie myliłem się, cichutko podszedłem i przez uchylone okratowane okno zajrzałem do środka.
Zobaczyłem Sylwię śpiącą bez przykrycia (było dość gorąco pomimo wczesnej pory) Sylwii leżała na plecach w samym biustonoszu i majteczkach. Artur stał obok jej łóżka i gapił się na nią, jego szorty sterczały w kroku. Wkurwiłem się jeszcze bardziej, ale dalej patrzyłem nie zdradzając swojej obecności. Sylwii spała głęboko, jedno z ramiączek miała zsunięte i miseczka lekko odsłaniała obwódkę jej sutka.
Artur uklęknął obok jej łóżka i bardzo delikatnie do końca zsunął miseczkę koronkowego biustonosza z jej piersi. Sylwii nie reagowała – wiedziałem, że sen ma naprawdę twardy, bo parę razy zdarzyło się, że Matka nie mogła jej dobudzić gdy przyszedłem do niej około 10 czy 11, a po drugie sama mi to powiedziała – śmiała się, że nawet strzały z armaty nie są w stanie jej obudzić.

Patrzyłem na to wszystko co działo się za oknem i poczułem jak moje spodenki stają się za ciasne.

Artur delikatnie zsunął drugie ramiączko i odkrył drugą pierś dziewczyny. Sylwii nadal spała a jej cycki poruszane oddechem działały na mnie jak wahadełko u hipnotyzera, a mój kutas domagał się uwolnienia ze zbyt ciasnych szortów. Podobnie było z Arturem klęcząc obok łóżka zsunął swoje spodenki i majtki i wypuścił swojego stojącego jak drut zaganiacza wziął go w rękę i powoli zaczął trzepać kapucyna, drugą ręką delikatnie dotknął jej piersi, muskał jej sutka aż stwardniał, Sylwii jęknęła rozkosznie, Chłopak przestraszył się i cofnął rękę, klęczał jak wykuty z kamienia wstrzymując oddech. Sylwii jednak nie obudziła się, Artur ponownie dotknął jej piersi delikatnie pieszcząc jej sutek. Dziewczyna ponownie jęknęła, ale tym razem Artur nie przestraszył się jak poprzednio, co więcej dotknął ustami jej sutka ssając go delikatnie, przestał na chwilę trzepać kapucyna i sięgnął do jej krocza, palcem bardzo delikatnie pieścił jej cipkę poprzez cieniutkie koronkowe majteczki. Piersi Sylwii zaczęły poruszać się nieco szybciej, jest słodkie usta otwarły się szerzej, pojękiwała za każdym razem, gdy jego palec pieścił jej muszelkę.

Artur nieco odważniej ssał teraz jej sutek, dziewczyna przez sen reagowała na jego pieszczoty, szerzej rozchyliła nogi nieświadomie dając mu łatwiejszy dostęp do swojej cipki.
Sylwii nie lubiła tego kolesia i normalnie nie miałby u niej żadnych szans, ale ten gnojek korzystał teraz z jej nieświadomości, spała zupełnie bezradna, a on się bawił jej ciałem.

Od paru chwil waliłem konia patrząc na cała scenę, byłem już blisko, ale powstrzymałem się przed dokończeniem.

Piersi Sylwii poruszały się dość szybko, raz po raz z jej otwartych ust wydobywały się słodkie jęknięcia. Artur również pojękiwał, coraz szybciej waląc kapucyna wystrzelił w końcu obficie spuszczając się na podłogę. Gdy skończył wytarł parkiet i kutasa chusteczkami, wcześniej jednak nabrał na palec odrobinę swojej spermy i włożył do ust śpiącej dziewczyny. Następnie wstał i nie zadając sobie trudu z ponownym ubieraniem Sylwii wyszedł cichutko z pokoju.

Wróciłem do ośrodka, oczywiście skierowałem się prosto do pokoju Sylwii, wszedłem cicho, mój kutas ciągle sterczał nie mieszcząc się w spodenkach. Również uklęknąłem obok łóżka w miejscu, gdzie pare chwil wcześniej klęczał Artur. Sylwii chyba nadal była lekko podniecona, ten gówniarz nie przejmował się nią i gdy tylko spuścił się wyszedł mając daleko w du*** nieświadomą laseczkę.

Wziąłem w usta jej sutka, stwardniał prawie natychmiast, zająłem się również jej cipką, tyle, że ja lekko przesunąłem pasek materiału i dzięki temu mogłem głębiej pieścić jej tunel rozkoszy,
nie trzepałem kapucyna wiedząc, że zaraz wystrzeliłbym. Sylwii jęknęła głośniej a jej ciało przeszedł lekki dreszcz, mimo to spała nadal. Zacząłem trzepać konia, nie trwało to długo w ostatniej chwili wstałem i spuściłem się na jej duże piersi.

Wyszedłem z pokoju zostawiając ją z „prezentem” w postaci mojego nasienia na jej piersiach..

Nowe doznania mężatki

Viola czekała na niego tak jak sobie zażyczył, czarne mini ledwie zakrywało zgrabny tyłek, delikatne pończochy i wysokie szpile podkreślały kobiecą figurę a wyraźny makijaż i mocno napięta na jej piersiach bluzka podkreślała jej kurewski wygląd. Brak majtek potęgował jej przekonanie że w tym momencie nie jest już tylko kochającą żoną i matką lecz dziwką dla kogoś innego.
Zapukał do drzwi. Słyszał zbliżający się stukot obcasów. Wszedł trzymając w ręku dużą czarną torbę. Widok pięknej kobiety i zapach perfum podziałał na niego natychmiast. Rzucił się na nią jak zwierz, przywarł do ściany i stanowczym ruchem zadarł spódniczkę. Wgryzł się w jej szyję a dłonią powędrował między jej uda. Była mokra i gorąca. Jej długie oczekiwanie w tej chwili zaczęło szukać ujścia. Nie przerywając gryzienia i całowania miętosił jedną ręką pierś jednocześnie wkładając jeden, dwa a potem trzy palce do pochwy. Palcował ją tak mocno, że mlaski rozchodziły się po całym domu. Przygotowywał ją dla siebie. Wysuną z niej dłoń, a ona zlizała z jego palców swoją maź. Brała każdy palec osobno do ust i ssała patrząc mu głęboko w oczy.
Cofną się o metr jakby chciał uwiecznić ten widok w swej pamięci. Stała w lekkim rozkroku oparta o ścianę, zadarta spódniczka odkryła jej gołą i łysą cipkę. Z rozpiętej bluzki wystawał twardy sutek. Jej szklany wzrok i lekko otwarte usta mówiły wszystko.
-Głaszcz się – stanowczo powiedział, po czym zaczął się rozbierać. Viola dotknęła cipki i dopiero teraz poczuła jak bardzo jest mokra. Masowała ją najpierw delikatnie a potem coraz bardziej intensywnie. Czuła, że za chwilę osiągnie orgazm, zwolniła. Robert zdjął koszulę i zsuną spodnie. Stał przed nią z samych bokserkach. Zobaczyła zarys jego pały. Nie pragnęła w tej chwili niczego innego. Przestała się dotykać a czający się orgazm łaskotał jej wnętrze brzucha. Mężczyzna pociągną bokserki w dół i oczom Violi ukazał się już podniecony, wielki penis. Podszedł do niej tak blisko że poczuła go pod sobą na cipce i odbycie.
-Jestem twoja Robert, zerżnij mnie- wysyczała po czym wypięła cipę jeszcze bardziej do przodu. Robert podniósł jej nogę do góry, chwilę szukał miejsca między jej płatkami i jednym mocnym ruchem wbił się w nią cały. W bezruchu słuchał, jak Viola sapie przyzwyczajając się do tego olbrzyma. Wysuną go prawie całego i znowu szybkim ruchem wbił go po same jaja. Jego ruchy zaczęły nabierać tempa. Był jak dziki ogier. Oboje jęczeli z podniecenia. –Nie przerywaj kochanie- krzyknęła i jeszcze wyżej zadarła nogę. Orgazm przyszedł natychmiast, lała gryząc mu kark i drapiąc plecy. Był tak mocny że niemal omdlała. Robert nieprzerwanie rżną ją jak w jakimś transie. Nie musiała długo czekać na drugą falę rozkoszy, dochodzili razem. Czuła jak strugi spermy wystrzeliwują z jego pały zalewając najgłębsze zakamarki jej pochwy. Jego podniecenie nie malało i dalej wbijał się bardzo głęboko. Sperma zaczęła spływać po udach. Cieknąc po jądrach kapała na podłogę tworząc kałużę seksu. W końcu na wpół zwiotczały ogon wyślizną się z nabrzmiałej cipy i stojąc przytuleni dochodzili do siebie.
-Potrzebowałam tego- wyszeptała przygryzając mu lekko ucho… -to ja potrzebuję Ciebie-odpowiedział- nieustannie myślę o Tobie od naszego pierwszego spotkania, Twój smak prześladował mnie tygodniami… chcę Cię znowu poczuć…- mruczał rozpinając jej bluzkę. Całował namiętnie ramiona. Rozpiął stanik i uwolnił piersi. Gryzł je i ściskał. Viola znowu czuła pożądanie. Zsunął z niej spódniczkę. Miała na sobie tylko szpilki, pas i pończochy. Pot odbijał na ścianie jej wspaniałe kształty.
-Zaprowadź mnie do Twej sypialni- biorąc czarną torbę szedł za nią, pokonując schody jej kształtna pupa zalotnie huśtała się przed jego oczyma. W pomieszczeniu panował półmrok, blask świec pocięty był cieniami starych drewnianych legarów, wielkie łoże pokryte czerwoną tkaniną zapraszało z centralnego punktu.
-Viola, czy możesz mi zaufać?- zapytał bardzo powoli otwierając zamek tajemniczej torby. Jego słowa wzbudzały jakąś grozę. Poczuła się nagle sama, z człowiekiem, o którym nic nie wie. Milczała licząc na… nie mogła na nic liczyć.
-Czy zaufasz mi bezgranicznie???- tym razem jego pytanie zabrzmiało jeszcze groźniej.
-Ufam Ci Robert… -wyszeptała stojąc nadal tyłem do niego. Nagle poczuła jego bliskość za sobą.
-Ufam Ci Panie. . – sykną do ucha i założył jej czarną maskę na oczy. –Nie ruszaj się suko-szepną do drugiego ucha a jakiś metaliczny dźwięk sparaliżował jej wszystkie mięśnie.
-Złap się za tyłek!- posłusznie wykonała jego polecenie i nagle poczuła zimny metal na nadgarstkach. Została skuta kajdankami. Słyszała teraz bicie własnego serca. Robert manipulował coś przy jej dłoniach. Zaczął oplatać jej ramiona od łokci w dół gładką liną, zwoje były proste i mocne, każdy zakończony profesjonalnym supłem. Przy samych nadgarstkach było ostatnie wiązanie, najmocniejsze, najbardziej odczuwalne. Przerzucił linę przez belkę pod sufitem i mocno pociągnął. Poczuła szarpnięcie ku górze, musiała się pochylić. Krzyknęła z przerażenia.
-Milcz suko! –usłyszała, po czym rozległ się trzask wymierzonego klapsa w jej wypięty tyłek.
-Nie Robert…- następny klaps nadszedł błyskawicznie –Nie Panie!!- stanowczym tonem zaznaczył, w jaki sposób ma się do niego zwracać.
Wyciągną z torby teleskopowy drążek z dwiema obręczami, uklęknął za nią i przytwierdził drążek wokół kostek u stóp. Rozciągnął tak że stała teraz okrakiem nadal pochylona do przodu. Stanął przed nią i się przyglądał. Jego pierwsze dzieło było prawie gotowe. Brakowało tylko ostatniego szlifu.
Następną rzeczą jaką wyciągnął z torby był skórzany bat. Trzydziestocentymetrowy drążek obszyty skórą i zakończony wieloma długimi rzemieniami budził respekt. Z drugiej strony zakończony był lateksową imitacją penisa. Zrobił nim kilka okrężnych ruchów przy głowie Violi tak aby dokładnie usłyszała jego gwizd.
Co to jest???- zapytała słysząc dźwięk. Nie odpowiedział. Poczuła wolno głaszczące rzemienie na plecach, które przyjemnie łaskotały robiąc okrężne ruchy od karku po pośladki. Jej ciało obsypane było dreszczami. Mimo niewygodnej pozycji poczuła błogość. Twarda rękojeść bata nagle zaczęła ocierać się między jej pośladkami a potem niżej. Tarł nią cipkę jakby chciał nabalsamować rękojeść jej sokami. Czuła jak grube szycia skóry drażnią jej łechtaczkę. Podniecenie wzrastało nieustannie.
-Zliż to dziwko- powiedział, podsuwając narzędzie do ust. Wykonywała grzecznie jego polecenie. Zapach surowej skóry pomieszany z zapachem jej soków i spermy tworzył ciekawą woń. Robert przyglądał się z jakim zapałem suka wykonuje polecenie. Jego dyndający członek znowu powoli się budził. Oddalił się od niej i mocnym zamachem wymierzył pierwszą chłostę. Gwizd rzemieni zakończony był trzaskiem i głośnym krzykiem Violi. Jej tyłek zadrżał i niemal natychmiast pojawiło się kilka poprzecznych różowawych kresek. Po kilku sekundach padł następny i następny trzask. Za każdym razem huj Roberta robił się coraz większy. Jęk Violi był mieszanką bólu i rozkoszy. Takiego uczucia strachu i bólu nigdy wcześnie nie doznała. Wiedziała, że nic poza łaską swego pana nie może jej z tego uwolnić. To wszystko powodowało, że cały świat zaczął jej wirować, była jak w transie. Podniecenie muskało ją od związanych nadgarstków po same szeroko rozstawione nogi. Jej pan stanął tuż za nią. Twardy penis ocierał się powoli o uda i cipkę. Jej wargi zrobiły się nabrzmiałe i sprężyste, pokrywały się sokami. Suka była gotowa do kopulacji lecz Robert nie miał jeszcze zamiaru dawać jej rozkoszy. Trzymał ją za biodra i cały czas tarł. Viola zaczęła wypinać i wykręcać dupę z nadzieją że pochłonie tym jego męskość. Pragnęła wypełnienia. Błagała aby w nią wszedł ale Robert męczył ją tym niedosytem. Bawił się jej żądzą.
Wyciągną z torby aparat, umieścił na statywie i zwolnił przesłonę.
-Co Ty robisz?. . nie… proszę… żadnych zdjęć- w jej głosie było słychać przerażenie. W tym momencie Robert znowu wymierzył jej kilka chłost. Tym razem bił ją po tyłku i piersiach na przemian. Jej sutki kamieniały odbierając piekące strzały.
-Zasługujesz na karę kurwo- mówił podnieconym głosem i włożył jej rękojeść bata do ust a po chwili mokrą od śliny końcówkę przytkną do odbytu.
-Nie Panie, tylko nie to, zlituj się…- szarpała się, Robert jeszcze mocniej podciągną linę tak, że stała teraz na palcach z jeszcze bardziej wypiętym tyłkiem. Drążek przy kostkach bezlitośnie rozwierał szeroko jej uda.
-To moja litość- odpowiedział, poczym uklęknął za nią, złapał za gorące od chłosty pośladki i mocno rozwarł. Przeciągnął językiem po odbycie, lizał go jak pies sukę, pluł i ponownie lizał. Podniecał ją. Nie stawiała oporu, wręcz przeciwnie, wypinała dupę tak że miał wspaniały dostęp. Przyklejony do jej dziurki tarmosił cyce, gniótł i naciągał słuchając jak jęczy. Samowyzwalacz aparatu co chwilę pstrykał zdjęcie. Ból, zmęczenie, dźwięk aparatu, mocne dłonie na jej piersiach i cudowny język Roberta w tyłku doprowadził do orgazmu jakiego jeszcze nie miała. Piszczała trzepiąc głową na wszystkie strony, opaska z jej oczu opadła na podłogę. Jej ciało zalane było potem. Spojrzała pod siebie. Zobaczyła swe piersi, pokryte były pajęczyną czerwonych, wypukłych kresek. Ich tłem był trójkąt drążka i rozwartych ud. Wszędzie były ślady pejcza. W tym transie nawet nie czuła że jej uda też ucierpiały. Podarte od chłosty pończochy ledwie wisiały na pasie. Pierwszy raz pomyślała o swoim mężu. Co mu powie? Jak się wytłumaczy z swojego zranionego ciała? Czy zdoła ukryć ten malunek, dzieło swojego Pana, który również rozpanoszył się w jej duszy. Wciąż za nią klęczał i delikatnie całował krocze. Wzrokiem wiodła po jego torsie. Był mokry, zorientowała się że posikała go przy tym niebiańskim orgazmie. Patrzyła na jego kutasa. Sterczał jakby czekając na pokrycie. –Bosko…!!- jęknęła. Robert wstając wziął do ręki bat i znowu przyłożył końcówkę do mokrego odbytu. Lekko ale stanowczo napierał a rękojeść powoli wsuwała się w dupę. Viola tym razem nie stawiała oporu tylko wydawała gardłowe jęki. Wsadził połowę drążka i tak zostawił. Przestawił statyw w ten sposób aby ująć jej cały profil. Jego dzieło było gotowe do uwiecznienia. Samowyzwalacz zaczął cykać. Jej twarz była w rumieńcach, seksowne usta jeszcze bardziej nabrzmiałe od niewygodnej pozycji. Wzrok miała mętny, zakochany w tej chwili. Napięte od stania na palcach uda i łydki wyglądały jak piękna rzeźba. Z mocno wypiętego tyłka wystawał czarny ogon zakończony rzemieniami. Robił zdjęcia z wielką dokładnością. Delektował się tym co stworzył.

Poluzował linę na belce. Stopy oparły się na podłodze i Viola powoli uniosła swe ciało do pionu. Kręciło jej się w głowie. Szum w uszach wypełniał ciszę. Musiał ją przytrzymywać. Wyciągną powoli bat z tyłka. Odchyliła głowę do tyłu i rozwarła usta. Była taka seksowna. Ich usta się spotkały. Całowali się namiętnie. Ich języki splatały się w jedną całość.
-Robert, nie chcę aby to się kończyło…. – wyszeptała przygryzając jego wargi. –Nie uwalniaj mnie, jestem Twoja… Chcę jeszcze…
Rozwiązał ramiona lecz drążek na kostkach zostawił. Przeniósł ją na rękach do łóżka, w którym jeszcze rano piła kawę z mężem. Położył na plecach. Sam usadowił się między jej nogami i delikatnie całował cipkę. Bawił się nią, chwytał wargi i rozciągał tak mocno, że najbardziej erogenne części stawały się widoczne. Szorstkim jęzorem wwiercał się do środka, ssał i lizał. Dogadzał jej oralnie. Palcami wbijał się coraz głębiej doprowadzając do kilku orgazmów. Była zakochana w tym co z nią czyni, mógł teraz robić najśmielsze rzeczy a ona kochałaby go za to. Zawładnął nad nią kompletnie, jej ciało, dusza i umysł było jego własnością.
Nastawił aparat w kierunku łóżka który nieustannie co 30 sekund robił zdjęcie. Przy okazji znowu sięgnął do torby. Wyciągnął skórzaną obrożę z nabitymi, ostrymi ćwiekami. Założył jej na szyję i odwrócił na brzuch. Przy każdym ruchu Viola wydawała jęki, chciała być wykorzystywana, poddała się jego władzy. Robert zrobił supeł na nodze łoża, w wyrafinowaną pętlę włożył jej nadgarstek, przeciągnął linę przez oczko w obroży i drugi nadgarstek uwięził po drugiej stronie łóżka. Leżała teraz ukrzyżowana. Kilka zdjęć uwieczniło tę pozę. Złapał za biodra i wysoko dźwignął. Z głową przy samym materacu, klęcząca z wypiętym tyłkiem wyglądała zniewalająco. Złapał za drążek u nóg i mocno uniósł tak że łydki szczelnie przywierały do tyłu ud. W ten sposób resztą liny obwiązywał jej nogi. Patrzył na jej lśniące ciało, gładził plecy i ściskał pośladki. Jego penis znowu robił się gruby i twardy. Pożądał ją teraz bardzo. Wcisnął ogromnego gnata w mokrą cipę. Kopulował jak szalony powodując jej następny orgazm. Wyciągnął go i przytknął do jej odbytu. Napierał mocno lecz jego wielki żołądź nie mógł się wbić. Viola krzyczała i błagała aby tego nie robił. Był opętany i napalony na jej dupę. Sięgnął ostatni raz do torby. Wyciągnął knebel z czerwoną gumową kulką. Jego ruchy były teraz szybkie i zdecydowane. Złapał Violę za włosy i mocno szarpnął. Krzyczała. Włożył jej kulę w usta i mocno zaciągnął paski z tyłu głowy. Była teraz związana, zakneblowana, w dogodnej pozycji do gwałtu analnego. Mogła oddychać teraz tylko nosem a oddech jej był głośny i pełen przerażenia.
Robert klękną przy jej tyłku, jego sztywny kutas wypełnił pochwę, która mlaskając zostawiała na nim klejący śluz. Przyłożył huja znowu do jej odbytu, ale tym razem napierał dużo mocniej. Żołądź powoli wchodził do dupy. Viola wyła przez nos. Zalana łzami z całych sił gryzła gumową kulę. Czuła jak skóra wokół tyłka napięła się do granic. Robert pchał dalej, ścisk wokół penisa powodował że jego podniecenie sięgało zenitu a huj jeszcze bardziej puchł. W końcu schował się cały. Był tak wielki że czuła go na kręgosłupie. Rozpoczął się perwersyjny gwałt. Walił ją jak zwierz, co jakiś czas zmieniając dziury. Niezliczona ilość orgazmów powodowała, że Violi znowu cały świat zaczął wirować. Czuła że przekroczyła wszelkie granice. Kilkoma mocnymi pchnięciami w pochwę, niemal krzycząc, Robert uwolnił swe całe podniecenie zalewając ją obfitymi wytryskami spermy. Padł obok. Jedyne co dalej miało siłę, to aparat który nieustannie pstrykał zdjęcia, uwieczniał rozwartą dupę i opuchniętą cipę, z której wyciekała biała ciesz.
Uwolnione ciało Violi całe pokryte było śladami przemocy, bólu i seksu. Wypukłe pręgi po chłoście i zagłębienia po linie były teraz niczym do stanu jej duszy. Rozkosz jaką dał jej Robert nie równała się z niczym co dotychczas przeżyła. Nie mogła uwierzyć że leży przy mężczyźnie, który wydobył z niej coś tak wspaniałego, o czym istnieniu nawet nie wiedziała. Przytuliła się do niego i zasnęli.
Minęła godzina, przebudzenie było jak powrót z dalekiej podróży. Aparat nadal archiwizował zdjęcia w trzydziestosekundowym takcie. Viola wstała, miała dalej zawroty głowy. Poszła pod prysznic. Robert podążył za nią. Stali nadzy pod deszczownicą, przytuleni do siebie. Głaskali swe nażelowane ciała. Delikatne pocałunki były jak balsam dla duszy. Spłukiwali z siebie cały bród perwersyjnego seksu. Zostały tylko czerwone linie na całym ciele.
Wrócili do łóżka, było już późno. Viola nie przejmowała się że w każdej chwili może wrócić jej mąż. Nie było to teraz ważne. Liczyło się tylko to że Robert jest przy niej.
Ich ciała splatały się w namiętnych pieszczotach. Całowali się i szeptali czułe słowa. Byli jak zakochana para. Pożądanie do siebie dalej nie gasło.
-Połóż się na brzuchu, chcę Cię pomasować…- zaproponowała i uklękła między jego lekko rozwartymi nogami. Delikatne dłonie wcierały olejek w jego kark. Robert pomrukiwał. Jej pełne miłości ruchy nabłyszczały jego całe plecy. Czuł się bosko. Głaskała i ugniatała seksowne pośladki. Zaczęła je muskać ustami, a Roberta przechodziły rozkoszne dreszcze. Robiła to coraz bardziej namiętnie. Pocałunki były coraz intensywniejsze, co chwilę przygryzała to jeden, to drugi pośladek. Jej kochanek jęczał i lekko unosił tyłek. Pocałunki skupiały się teraz między pośladkami. Wilgotny język sięgał najbardziej czułych miejsc mężczyzny. Nie przerywając tej rozkosznej gry złapała go lekko za biodra dając znak, aby się mocniej wypiął. Klęczał teraz z wypiętym tyłkiem, nieco zawstydzony ale zupełnie opętany przez przyjemność jakiej nigdy nie zaznał. Viola pieściła ustami jego jądra przesuwając się do tyłka. Powtarzała tą drogę kilkukrotnie jedną ręką ściskając jego nabrzmiałego gnata. Robert był tak podniecony, że nie kontrolował dźwięków jakie z siebie wydawał. Wwiercała mu język w tyłek masturbując jedną ręką grubego fiuta a drugą tarmosiła jego jaja. Czuła że w każdej chwili może wystrzelić. Był znowu bardzo napalony na swoją kochankę. Rzucił ją na łóżko, rozszerzył uda i wszedł w nią cały. Była mokra i chętna. Wielki kutas rozpychał się w jej cipce. Drżeli oboje. Robert był świetnym kochankiem. Kilkoma stanowczymi ruchami doprowadził ją do szczytowania. Była głośna, nie wstydziła się wykrzykiwać swojego zadowolenia, a jego to jeszcze bardziej podniecało. Walił ją jak maszyna seksu, czując na huju wciąż nowe spazmy. Zmieniali pozycję niejednokrotnie.
-Kochanie zaraz się w Ciebie zleje. . – krzyczał a jego ruchy były coraz szybsze i mocniejsze.

  • Chcę abyś zakończył w mojej buzi…- jęknęła w rozkoszny sposób. Robert szybko z niej wyszedł i stanął koło łóżka. Viola złapała jego lepkiego fiuta i wsunęła do ust. Był ogromny i sztywny. Jej wargi delikatnie go obejmowały. Nie śpieszyła się, powoli obciągała drżącą pałę. Patrzyła jak wszystkie mięśnie Roberta się napinają. Był tuż przed. –Zlej się we mnie…- wymruczała coraz głębiej obciągając. Nie czekała długo. Strzał Roberta był tak mocny jak z wielkiej strzykawki, jego orgazm trwał bardzo długo a Viola nie wyciągała penisa z ust. Połknęła nasienie i dalej powoli ssała. Roberta przechodziły drgawki, teraz on wył z podniecenia. Jeszcze nigdy nie czuł takiej bliskości drugiej osoby. Najbardziej intymne zakończenie aktu miłosnego otrzymał z nieznaną mu dotąd czułością. Byli szczęśliwi i spełnieni. Zrobili to o czym oboje wcześniej marzyli.

Przygoda z licealistką na imprezie

Byłem podekscytowany wizją szampańskiej zabawy do białego rana. Zresztą nie tylko szampańskiej, bo wiedziałem że u kolegi w którego skromnych progach spędzę tę noc alkoholu nie będzie brakować. Pomyślałem, że 4 pokojowe mieszkanie i 12 ludzi to znak szalonej, wesołej imprezy, którą będzie słychać z daleka. Nie pomyliłem się. W drodze do Pawła zauważyłem, że im bliżej do jego miejsca zamieszkania tym było coraz głośniej. Po wejściu do mieszkania zabawa trwała już w najlepsze. Kiedy wchodziłem do salonu, w którym znajdowali się wszyscy zgromadzeni doznałem małego szoku. Byłem przygotowany na 12 osobową męską ekipę, a poza nimi honorowe miejsca na kanapie zajmowały 4 piękne dziewczyny. Zbiłem pionę z chłopakami i podszedłem do damskiej części ekipy. Pierwszą z dziewczyn poznałem od razu. Była to Monika- młodsza siostra Pawła. Mieszkała ona z ojcem w innej miejscowości, więc byłem zaskoczony tym skąd się tu wzięła. Okazało się, że licealistka wraz z 3 koleżankami z klasy postanowiła złożyć bratu niezapowiedzianą wizytę i wkręcić się na melanż. Z każdą z nich przywitałem się całując je w dłoń. Pierwsza miała na imię Kasia. Była mocno zbudowaną (ale nie otyłą) blondynką. Wyglądała na nieco skrępowaną i widać było, że jeszcze się nie rozkręciła. Druga przedstawiła się jako Sandra. Była wysoka, jasnowłosa. Miała całkiem ładną kieckę, która odsłaniała jej długie nogi. Wyglądała na sympatyczną, ale największe wrażenie zrobiła na mnie trzecia. Martyna była śliczną bardzo szczuplutką brunetką. Miała na sobie czarne, poliamidowe legginsy, które rewelacyjnie podkreślały jej seksowne kształty. Uzupełniał to wszystko luźny t-shirt. W jej zielone oczy spoglądałem długo. Całując jej dłoń śledziłem rysy twarzy. Z tego letargu wyrwał mnie Paweł, który wraz z Darkiem i Patrykiem zaproponował mi papierosa na tarasie. Nie zastanawiałem się długo i wyszliśmy zaczerpnąć świeżego powietrza no i nikotyny. Organizator imprezy zdobył się wtedy na chwilę szczerości i nie ukrywał przed naszą trójką, że nie jest zachwycony nieproszoną wizytą siostry. Długo rozmawialiśmy i wraz z chłopakami pocieszaliśmy go. Zwróciliśmy uwagę na fakt, iż zabrała ze sobą całkiem niezłe panienki i niektórzy z nas mogą to wykorzystać. Przyznał nam w końcu rację i zaproponował drinki. Doskonale wiedział, że to pytanie retoryczne i wszyscy ruszyliśmy do salonu. Podeszliśmy do aneksu kuchennego po alkohol. Przez ten czas jak nas nie było niektóre osoby już sobie popiły nie czekając na nas. 8 chłopaków i 3 dziewczyny świrowały na prowizorycznym parkiecie, będącym w rzeczywistości dywanem. Wyglądało to dość komicznie, bo laski otoczone przez tylu facetów wyglądały na trochę osaczone. Spostrzegłem, że ktoś zdążył już rozlać wódkę na podłogę nieopodal blatu, więc żebym nie był o to posądzony zrobiłem szybko drinki i podszedłem do pozostałych na kanapie pań. Siedziały tam tylko Kasia i Martyna, które chyba wciąż nie mogły się rozluźnić, więc podawałem im procentowe napoje. Po chwili Kasia stwierdziła, że idzie ponagrywać trochę tych tańczących wariatów aby potem mieli co wspominać. Nie mogłem nie skorzystać z tej okazji i dosiadłem się do Martyny. Po kilku momentach milczenia w końcu rozpocząłem rozmowę. Na początku była bardzo spięta. Potem jednak coraz lepiej nam się rozmawiało, a kiedy przynosiłem kolejne drinki opowiedziała mi całe swoje życie i okazała się bardzo otwartą osobą. Ja też dużo mówiłem o sobie, często ją rozśmieszałem. W pewnym momencie chwyciłem ją za rękę. Zacząłem delikatnie gładzić, wpatrując się jej prosto w oczy. Nadal opowiadała, nie zwracając na to uwagi. Gdy tak rozprawiała nie odrywałem od niej wzroku i starannie obserwowałem każdy nawet najmniejszy ruch jej ciała. Zauważyłem jednak, że momentami zmysłowo przegryzała wargi i delikatnie się uśmiechała. Długie dyskusje przerwał nam pewien incydent, a mianowicie sytuacja w której lekko podpity Darek zaczął dobierać się do Moniki. W Pawle odezwała się bratnia zazdrość i prawie doszło do szarpaniny. Musiałem wstać i wraz z kilkoma chłopakami ich rozdzielać. W końcu doszli jednak do porozumienia i zaproponowałem ubooty. Wszyscy się zgodzili bo mieli ochotę na coś mocnego. Teraz nie było już podziałów. Wszyscy piliśmy wspólnie i śmialiśmy się razem debatując tak dużą ekipą. Było naprawdę pozytywnie i nie było żadnych spin. Czułem się świetnie. Po pewnym czasie odezwał się nałóg. Postanowiłem wyjść na taras, aby ponownie zapalić papierosa. Rozmyślałem na wiele tematów opierając się o balustradę. Niebo było wyjątkowo gwieździste tego dnia i robiło się coraz chłodniej. Wpatrując się w nie i tocząc refleksje czułem, że jutro będzie wysoki mróz. Nawet etanol płynący w moich żyłach nie był w stanie mnie rozgrzać. Po chwili poczułem dłoń na swoim ramieniu. Odwróciłem się. W ciągu kilku sekund temperatura się podniosła. Otaczający ziąb przestał mieć na mnie wpływ. Stała tam Martyna. Zbliżyłem się do niej. Ona rozchyliła wargi, a ja zaciągnąłem się papierosem i zmysłowo zacząłem wdmuchiwać jej dym w usta. Wciągnęła dym głęboko i spokojnie wypuściła, wpatrując się we mnie nieśmiało. Miałem wrażenie, że chce coś powiedzieć, ale nie pozwoliłem. Przyłożyłem wskazujący palec do jej ust. Pochyliłem się i zacząłem ja namiętnie całować. Rozpuściłem jej cudowne włosy. Zatopiłem w nich nozdrza. Pachniały idealnie. Całując jej szyję, chwyciłem ją za udo. Potem dłoń wędrowała coraz wyżej i w końcu wsunąłem rękę pod koszulkę. Wymawiała moje imię tak jakby chciała zaprotestować, ale nie dokańczała zdania. Nie była w stanie wydusić z siebie słowa. Wyglądała na odurzoną moim dotykiem. Chwyciłem ją za rękę i wróciliśmy do domu. Niemalże biegliśmy przez salon, w którym odbywała się impreza. Większość jej uczestników nawet nas nie spostrzegło, bo byli całkowicie pijani i oddani głośnym rozmowom. Tylko Patryk spojrzał na nas i puścił mi oko. Korzystając z okazji, że Paweł był w toalecie bez wahania przedarliśmy się na korytarz i wparowaliśmy do sypialni jego mamy, zamykając drzwi na klucz. Znów ją całowałem przyciskając delikatnie do ściany. Ściągałem jej koszulkę. Nie było już żadnych oporów. Czułem jak uginały jej się nogi. Były jak z waty. Oczy licealistki byly do połowy zamknięte jakby była w transie. Wyszeptała tylko, że jestem niesamowity. Nie mogłem dłużej czekać. Położyłem Martynę na dużym sypialnianym łóżku i zacząłem ściągać jej legginsy. Musiałem w końcu zobaczyć co kryje się pod nimi. Nie zawiodłem się. Piękne długie nogi. Jako fetyszysta stóp musiałem również ściągnąć skarpetki mojej partnerki. Dotykałem ją i całowałem po całym ciele bez żadnych schematów i ograniczeń. Duże problemy miałem ze ściągnięciem jej stanika. Gdy spytałem o co chodzi nie chciała nic mówić. W końcu się przyznała, że ma kompleks małych piersi. Powiedziałem, że nie jest to dla mnie ważne i w końcu mi uległa. Piersi rzeczywiście nie były jakieś ogromne, ale za to miały piękne duże sterczące sutki, które zacząłem ssać. Po kilku minutach schodziłem niżej i niżej. Całowałem najpierw okolice majteczek i tak o to się z nią droczyłem. Poruszała nogami na wszystkie strony. Nie mogła się opanować i widać było, że sprawia jej to ogromną przyjemność. W końcu zsunąłem jej majtki. Zrobiło się ciepło i wilgotno. Ssałem z rozkoszą całą cipkę i jej okolice. Potem zbliżałem się do łechtaczki i to na tych regionach się skupiałem. Obserwowałem jej reakcję. Rozszerzała nogi coraz śmielej i widziałem że niedługo dojdzie. Nie dokończyłem jednak dzieła. Niestety nie miałem przy sobie gumki, więc momentalnie zrzuciłem z siebie majtki i moja pała okazała się w pełnej gotowości. Najpierw wsunąłem żołędzia, a potem coraz głębiej i głębiej. Po chwili kochaliśmy się już na całego. Na szczęście nie była dziewicą i mimo tego że była trochę ciasna to nie było żadnych problemów. Jej ciało falowało rytmicznie i czułem że za moment dojdzie. Tak się też stało. Pojękiwała cicho a ja gładziłem jej włosy. Wyskoczyłem z niej. Dałem jej chwilę odpoczynku. Leżeliśmy tak koło siebie całując się i obejmując. Po upływie kilku minut stwierdziła, że musi mi to wynagrodzić. Poprosiła żebym wstał. Uklękła przed mną. Najpierw nieśmiało go polizała, a potem wzięła do buzi. Powoli rytmicznie ssała, a ja delikatnie przyciskałem jej głowę. Nie przeszkadzało nam nawet pukanie do drzwi, które niespodziewanie się rozległo. Robiła to coraz dokładniej. W końcu uprzedziłem, że dochodzę. Spuściłem się jej na twarz. To była cudowna chwila. Sperma spływała jej po nosie, policzkach. Trochę nawet zostało na wargach. Zanurzyła w niej palec i posmakowała, mierząc mnie wzrokiem. Nawet nie myjąc twarzy od nasienia położyła się, a ja przy niej. Korzystając z okazji przyłożyłem dłoń do jej twarzy zgarniając trochę spermy. Ugiąłem jej nogi w kolanach i delikatnie wmasowywałem nasienie w stopy. Oczywiście pieściłem je między palcami. Nie zapomniałem również o piętach. Poczułem się pijany i zmęczony. Pocałowałem ją czule w usta i przykryłem wchodząc również pod kołdrę. Spaliśmy tak nadzy koło siebie i dopiero nad ranem obudziło nas pukanie Pawła, który po imprezie chciał sprzątać mieszkanie.

Lato na wsi

Nie chciało mi się w taki upał wychodzić z domu. Zostać jednak też nie chciałem. Zaraz mieli przyjechać do nas goście, a nie za bardzo miałem ochotę z nimi siedzieć. Przyjeżdżali wujek z ciocią i kuzynką, których słabo znałem, bo rzadko u nas bywali. Byłem wstydliwy i niezbyt lubiłem takie spotkania. Postanowiłem w tym czasie pójść na swoją polankę i trochę się poopalać, a wrócić jak już sobie pojadą. Niech rodzice sami się z nimi goszczą.

Mieszkałem z mamą i tatą na wsi, mieliśmy rozległe gospodarstwo. Wziąłem koc i poszedłem polem przed siebie, aż dotarłem do odległej, otoczonej zaroślami polanki, na której lubiłem się opalać. Było to odludne miejsce, nikt tutaj nie chodził i nie przeszkadzał. Do tego od reszty świata odgradzały mnie zarośla. Rozebrałem się, rozłożyłem kocyk i położyłem się w słońcu. Mimo zbyt dużego upału, było całkiem przyjemnie. Cisza i spokój, rozbrzmiewał tylko śpiew ptaków. Zaraz usnąłem. Zbudziłem się chyba po dość długim czasie. Od słońca aż kręciło mi się w głowie. Uznałem, że wujek z ciotką prawdopodobnie już pojechali i mogę spokojnie wrócić do domu. Nie mieli u nas długo siedzieć, tylko wpaść przejazdem, bo jechali do Włoch na romantyczne wakacje we dwójkę i po drodze chcieli zajechać, żeby zostawić u nas swoją córkę Różę, której ponoć bali się zostawiać samej w domu, bo poprzednio jak gdzieś wyjechali, to pod ich nieobecność organizowała huczne imprezy i zrobiła z domu pobojowisko.

Jak wróciłem, to gości już nie było. W ogóle nikogo nie było w domu, nawet rodziców i Róży. Pewnie poszli gdzieś na dwór. I dobrze, bo nie chciało mi się z nikim gadać, czułem się zmęczony tym gorącem i poszedłem wziąć zimny prysznic. Zrobiłem sobie kanapki, bo byłem już głodny, a po posiłku położyłem się i czytałem książkę.

Wieczorem rodzice, którzy chyba czuli się zobowiązani organizować Róży czas, żeby nie czuła się u nas zbyt znudzona, urządzili sobie z nią wspólną grę w karty. Słyszałem ich ze swojego pokoju. Niedługo mama zawołała i mnie, bym do nich dołączył. Niezbyt miałem ochotę, no ale co zrobić. W końcu i tak musiałem zobaczyć się ze swoją kuzynką, której nie widziałem już od kilku lat. Udałem się do dużego pokoju, gdzie wszyscy siedzieli.

  • Cześć – przywitałem się, trochę speszony.
  • Hej – powitała mnie Róża.

Kiedyś Róża przyjeżdżała do nas co roku na wakacje. Byliśmy wtedy jeszcze dzieciakami. Pamiętam, że jako rok starsza ode mnie, zawsze się rządziła i to ona decydowała, kiedy i w co się bawimy. Teraz była szesnastoletnią pannicą i czułem się trochę, jakby to była jakaś obca osoba, zupełnie inna niż ta mała, zadziorna dziewczynka, którą pamiętałem. Umalowana i wystrojona wyglądała wręcz na dorosłą już kobietę. Podczas tej gry w karty czułem się skrępowany i tylko czekałem, aż skończymy i pójdę w końcu do siebie. Ojciec już prawie wygrał tysiąca, ale chyba specjalnie się podłożył i przegrał parę gier, żeby to nasz gość został zwycięzcą. W końcu Róża wygrała, choć chyba wcale jej na tym nie zależało. Wyglądała bardziej na znudzoną niż na żądną wygranej. Po rozegraniu tysiąca i zjedzeniu kolacji, rozeszliśmy się wszyscy do siebie.

Przez kilka kolejnych dni czułem się skrępowany we własnym domu. Róża chodziła ciągle nadąsana i niezadowolona, że musi spędzać u nas wakacje, zachowując się trochę tak, jakby obwiniała za to mnie i moich rodziców. Jednakże bez makijażu, jaki miała w dniu, kiedy przyjechała, oraz ubrana w zwykłą, domową sukieneczkę, a nie odstrojona jak wtedy, wyglądała mniej wyniośle. Ale i bez tego była całkiem ładną dziewczyną, brunetką o nieco wulgarnym spojrzeniu, zdradzającym jej pewność siebie. Z czasem okazała się normalną laską, z charakteru całkiem podobną do tej małej Róży, która kiedyś spędzała u nas wakacje. Teraz, tak jak i wtedy, bywała czasem trochę opryskliwa i władcza, ale kiedy już pogodziła się z faktem, że musi spędzić część swoich wakacji na „tym nudnym zadupiu”, jak określała naszą miejscowość, zazwyczaj bywała wesoła i przyjazna.

Jako, że byliśmy skazani na swoją obecność, szybko zakolegowaliśmy się z Różą. Po prostu spędzanie czasu we dwójkę było mniej nudne, niż samemu. Pewnego dnia, zanim jeszcze przyzwyczailiśmy się do siebie i przebywanie z kuzynką wciąż budziło u mnie skrępowanie, weszła bez pukania do mojego pokoju, co zresztą było typowe dla jej bezpośredniego charakteru. Rodzice pracowali wtedy na gospodarstwie i byliśmy w domu sami, a Róża najwyraźniej nie miała co robić.

  • Cho, zagramy w karty – zarządziła znudzonym głosem.
    Usiadła na łóżku i bez czekania na mają zgodę, zaczęła tasować talię. Graliśmy dość długo, rozmawiając trochę. Od wtedy wspólne gry, a potem też spacery, rozmowy i oglądanie razem telewizji, stały się naszym częstym sposobem zabijania czasu.

Pewnego poranka zbudziła mnie rozmowa mamy i Róży. Siedziały w kuchni i rozprawiały o czymś, nie dając mi już zasnąć. Było jeszcze wcześnie, a poprzedniego wieczora do późna czytałem książkę, więc czułem się niewyspany. Wstałem i poszedłem na śniadanie. Postanowiłem potem udać się na swoją polankę i tam w spokoju sobie jeszcze pospać. Mama podała mi śniadanie i niedługo wyszła z domu, żeby pomóc ojcu przy pracy. Zostałem przy stole z Różą, która zagadywała mnie i opowiadała o swoim życiu w mieście. Gadatliwa była z niej dziewczyna, i dobrze, bo ja za to byłem z natury małomówny.

  • Echh, nudy tu u was, jak cholera – westchnęła, kiedy skończyłem już śniadanie i wstałem od stołu. – Nie macie tu na wiosce jakiejś dyskoteki, czy coś? – spytała.
  • Nie wiem, ja nie chodzę…
  • A, zresztą… Ciotka i tak by mnie pewnie puścić nie chciała – stwierdziła i gdy zobaczyła, że szykuję się do wyjścia z domu, spytała: – Gdzie idziesz?
  • Poopalać się.
  • Poopalać się… – powtórzyła. – Dobry pomysł. To czekaj, idę z tobą – oznajmiła. – A gdzie?
  • Yyy… Na taką polankę, ale to dosyć daleko – spróbowałem ją zniechęcić, bo wolałem iść sam.
  • To dobrze, przejdziemy się. I tak nie ma co robić – zdecydowała ku mojemu niezadowoleniu.
    Na parapecie leżała otwarta paczka papierosów, chyba ojciec zapomniał zabrać z domu. Róża jak gdyby nigdy nic wyjęła z niej dwie fajki i poszła na chwilę do swojego pokoju. Wyszedłem przed dom i czekałem na nią. Niedługo była gotowa. Ruszyliśmy w drogę polem.

Na miejscu rozłożyłem koc i usiadłem. Pomyślałem sobie, że za bardzo się nie poopalam, bo trochę głupio mi było rozbierać się przy Róży do samych gaci. Ona nie miała z tym problemu – od razu ściągnęła przez głowę swoją zwiewną sukienkę, położyła ją na trawie i została w samej bieliźnie.

  • Ale tu fajnie – powiedziała rozmarzonym głosem, siadając koło mnie i wystawiając twarz do słońca.
  • Ja tu przychodzę prawie codziennie, jak jest ładna pogoda.
    Zdjęła buty i wyjęła ze swojej torebki butelkę wina. To było wino z naszej piwnicy. Ojciec pędził dużo wina, żeby owoce z naszego sadu się nie marnowały, więc w piwnicy mieliśmy wiele takich butelek i najwyraźniej Róża zwyczajnie sobie jedną podprowadziła. Odkręciła ją i napiła się z gwinta.
  • Masz – powiedziała i podała mi butelkę.
  • Nie, no co ty – przestraszyłem się.
    Jeszcze nigdy nie piłem alkoholu i sama myśl, że mógłbym to zrobić, napełniła mnie jakimś dziwnym lękiem. Przecież miałem dopiero piętnaście lat. Róża pociągnęła kolejny łyk i znowu mi podała.
  • No masz, nie bądź cipa.
    Wziąłem niepewnie butelkę i pociągnąłem malutkiego łyczka. Chyba wyglądało to, jakbym brzydził się pić po Róży, bo powiedziała:
  • No nie brzydź się, napij się porządnie.
  • Nie brzydzę… – bąknąłem, biorąc kolejny mały łyk.
  • A jak się na przykład całujesz z dziewczyną, to też się tak brzydzisz? – spytała pogardliwie.
  • Ja się nigdy nie całowałem…
    Speszyłem się i na pokaz wziąłem parę porządnych łyków. Aż mi się zrobiło gorąco w brzuchu.
  • Dlaczego? – szczerze się zdziwiła.
  • No Boże, nie wiem…
    Oddałem Róży butelkę, ta wyjęła podwędzone mojemu ojcu papierosy i jednego z nich podała mi.
  • Trzymaj, ten dla ciebie – powiedziała.
  • Dzięki, nie chce.
  • Czemu?
  • Nie chcę, nie palę…
  • Nie bój się, twoja mama nie zobaczy – zadrwiła, zapalając papierosa.
  • Jejku, nie chcę i już.
  • Trzęsidupa – powiedziała z pogardą.
  • No dobra – zdecydowałem się jednak zapalić, żeby się ze mnie nie śmiała, bo najwyraźniej nie mogła pojąć, że ktoś może po prostu nie chcieć papierosa.
    Przyglądała się, jak palę i kazała mi się mocno zaciągać, co było bardzo nieprzyjemne i powodowało, że się krztusiłem. To był mój pierwszy papieros w życiu.
  • Widać, że nigdy nie paliłeś – zaśmiała się i podała mi znowu wino. – Masz, zapij.

Jakoś udało mi się wypalić tego papierosa, chociaż łatwo nie było. Róża za to swojego spaliła z przyjemnością. Kręciło mi się w głowie.

  • Co ty tak w ciuchach siedzisz? Chciałeś się przecież opalać – przypomniała mi. – No nie wstydź się – dodała widząc, że trochę się krępuję zdjąć ubranie.
    Rozebrałem się do majtek i się położyłem. Zamknąłem oczy, ale ona zaczęła mi opowiadać jakąś historię o tym, jak to kiedyś się mocno upiła, i swoim gadaniem nie dała mi zasnąć. Przez tego papierosa czułem się kiepsko – serce mi kołatało, a w ustach ciągle miałem niesmak. Róża wypiła jeszcze trochę wina i położyła się koło mnie.
  • Posuń się – pchnęła mnie.
    Ile się dało, to się przesunąłem, ale koc był nieduży. Leżeliśmy koło siebie na wznak, stykając się nagimi ramionami. Róża przez chwilę nuciła coś pod nosem, ale niedługo ucichła i chyba usnęła. Na szczęście zaraz zacząłem czuć się lepiej. Zrobiło się nawet całkiem przyjemnie, czułem jak wino we mnie krąży, a słońce rozgrzewało dodatkowo. Chyba na chwilę także przysnąłem, aż poczułem coś na dłoni i się wybudziłem.

Moja ręka leżała wzdłuż ciała, a kuzynka we śnie przysunęła się do mnie jeszcze bliżej i jej pupa przycisnęła mój mały palec. Przez materiał majtek czułem miękkość jej pośladka. Zacząłem o tym myśleć i jakoś nie mogłem się od tej myśli opędzić. Prawie naga dziewczyna tak blisko mnie… Dotykam jej tyłka… Trochę we mnie zabuzowało. Leżałem tak chwilę i samemu przed sobą było mi głupio, że czerpię przyjemność z dotykania do własnej kuzynki. Delikatnie wysunąłem spod niej rękę i obróciłem się w stronę Róży. Uniosłem głowę i zajrzałem jej w stanik. Widząc dziewczęce piersi z tak bliska podnieciłem się jeszcze bardziej. Oparłem się na łokciu i wędrowałem spojrzeniem po całym jej ciele. Była szczupła i blada, skóra wydawała się taka gładka, że aż chciało się dotknąć. Długie nogi, a pomiędzy nimi zarysowana na materiale majteczek kreseczka jej kobiecości. Róża nagle drgnęła, jakby jej się coś przyśniło, chrząknęła i otworzyła oczy. Popatrzyła na mnie trochę zdziwiona, a ja dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że muszę wyglądać strasznie głupio tak się w nią wpatrując z rozdziawioną gębą. Zawstydziłem się, że mnie na tym przyłapała.

  • Co jest? – spytała nieco zaspanym głosem. – Co tak patrzysz? Już chcesz wracać, czy co?
  • Nie, nie… – wydukałem.
  • To dooobrze – ziewnęła, przeciągając się. – Bo mamy jeszcze wino.
    Po chwili usiadła, wzięła butelkę i popijając zaczęła znów coś opowiadać. Tym razem o jakiejś imprezie na której była kiedyś ze znajomymi. Ogólnie to temat imprez był jednym z jej ulubionych, najbardziej lubiła opowiadać właśnie o imprezowaniu. Po chwili obróciła się w moją stronę, żeby podać mi wino. Przyjrzała mi się i nagle zamilkła w pół zdania. Bez słowa dała mi butelkę. Napiłem się. Siedzieliśmy tak nic nie mówiąc, przekazując sobie co chwilę wino. Było trochę dziwnie, kiedy Róża się nie odzywała, zwłaszcza, że tak nieoczekiwanie przerwała tą swoją historię. Miałem ochotę jakoś ją zagadać, tylko nie wiedziałem o czym. Tym bardziej, że teraz moje myśli ciągle wędrowały wokół faktu, że moja kuzynka jest prawie naga, i jakoś ciężko było mi się skupić na czymkolwiek innym. W pewnym momencie zauważyłem, że na moich majtkach bardzo wyraźnie widać, jak się podnieciłem. Dotarło do mnie, że ona też musiała to zauważyć. Znów poczułem się strasznie zażenowany. To pewnie dlatego tak nagle zamilkła i dziwnie mi się przyglądała. Przechyliłem mocno butelkę, chcąc wziąć sporego łyka, ale niewiele wina wleciało mi do ust. Butelka była już pusta. Nawet nie zauważyłem, kiedy całą z Różą opróżniliśmy. Trunek był słodki i całkiem smaczny, dobrze wchodził, ale w głowie szumiało mi już porządnie. Pierwszy raz doświadczyłem, jak to jest być pijanym.
  • Koniec – powiedziałem, odrzucając butelkę w trawę. Własny głos zabrzmiał dla mnie jakoś obco.
    Róża w zamyśleniu pokiwała głową.
  • A twoi rodzice nie byli źli, że całą noc wtedy nie wróciłaś? – spytałem po chwili, żeby przerwać milczenie, nawiązując do historii tej imprezy, którą Róża wcześniej opowiadała. To pytanie zadane po takim czasie milczenia musiało jednak zabrzmieć dziwnie.
  • Kiedy? – spytała, nie wiedząc o co mi chodzi. – Aaa, wtedy… – przypomniała sobie, o czym wcześniej mówiła. – To nieee – ziewnęła i machnęła ręką. – Powiedziałam im, że spałam u koleżanki…
  • Aha.
  • Faaajnie wtedy było… – westchnęła. – Naprawdę to po tamtej imprezie spałam z kolegą z klasy w jednym łóżku, bo było mało miejsc do spania… – zaczęła opowiadać w zamyśleniu. – To była namiętna noc… Byliśmy pijani, zaczęło się od buzi-buzi, a skończyło się na… – przerwała.
    Już samo wyobrażanie sobie, co Róża robiła z tym swoim kolegą, strasznie mnie podniecało.
  • To ty mówisz, że nigdy się nawet nie całowałeś? – spytała nagle, odwracając się w moją stronę.
  • No nie…
  • I nie chciałeś nigdy spróbować? Zobaczyć chociaż, jak to jest?
  • No chciałbym – szepnąłem, spuszczając głowę.
    Róża usiadła przodem do mnie i przyglądała mi się.
  • Możesz spróbować ze mną – rzekła również szeptem, trochę jakby niepewnie.
    Podniosłem wzrok i przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Wcale nie byłem do końca przekonany, czy naprawdę to powiedziała, czy może tylko poniosła mnie moja pijana fantazja. Róża miała zamglone spojrzenie i rumianą twarz. Wino najwyraźniej jej także uderzyło do głowy, bo przecież wypiła więcej niż ja.
  • Tak… – zgodziłem się gorliwie.

Kto by pomyślał, że będę mógł tego spróbować z własną kuzynką. Jeszcze niedawno taka myśl wydałaby mi się niesmaczna, ale w tym momencie perspektywa pocałunku z Różą była dla mnie ekscytująca. Czułem, jak serce mi łomocze i kręci mi się w głowie. Nie za bardzo jednak wiedziałem, jak się do tego zabrać.

  • To chodź – zachęciła mnie kuzynka, zmysłowo rozchylając wargi i wyciągając do mnie ręce.
    Złapała mnie za ramiona, a ja położyłem dłonie na jej nagich biodrach i przysunąłem się do niej. Rozłożyła nogi, żebym mógł usiąść pomiędzy nimi. Siedzieliśmy naprzeciw siebie, oplatając się wzajemnie udami. Róża przechyliła głowę w bok. Nasze usta się zetknęły. Poczułem ciepło miękkich warg swojej kuzynki. Z nadmiaru wrażeń coraz mniej do mnie docierało. Pamiętam, że dziewczyna wpychała język do moich ust, że gładziła mnie lekko po ramionach, a ja trzęsącymi się dłońmi obmacywałem ją, chcąc nasycić się dotykiem dziewczęcej skóry. Jakby to miała być moja jedyna okazja w życiu, żeby dotykać dziewczyny. Pamiętam kosmyk jej włosów, który spoczął na moim nosie i miał słodkawy zapach. Docierało do mnie cichutkie pomrukiwanie kuzynki, która ssała mój język, czułem gładkość jej ud stykających się z moimi nogami. Wrzało we mnie jak jeszcze nigdy, wydawało mi się, że zaraz dostanę orgazmu. Zsunąłem dłoń po plecach Róży i włożyłem ją w jej majtki, by złapać za pośladek. Poczułem, że drugą moją rękę dziewczyna sama położyła na swojej piersi. Zacząłem miętosić ją przez stanik.

Być może to wszystko trwało krótko, ale ja zatraciłem poczucie czasu. Docierało do mnie tak wiele nieznanych mi dotąd bodźców, że trudno było zachować trzeźwość umysłu. W pewnym momencie Róża zamknęła usta i odepchnęła mnie lekko od siebie. Odsunąłem głowę i ciągle zamroczony tymi przeżyciami popatrzyłem na jej roześmianą twarz.

  • I jak ci się podobało? – spytała wesoło.
  • Fajnie – wydyszałem.
  • No widać – odparła, wskazując na moje krocze.
    Okazało się, że z tego podniecenia mój penis tak urósł, że nie mieścił się już w majtkach i jego nabiegła krwią główka wystawała spod gumki. Róża wysunęła palec wskazujący i jego opuszkiem musnęła moje wędzidełko, po czym chichocząc cofnęła rękę. Zadrżałem. Uśmiechnęła się do mnie. Patrzyłem się w jej cycki, rękę ciągle trzymałem w jej majtkach i macałem za pupę. Ciepło rozchodziło się od mojego penisa po brzuchu i udach. Gumka majtek uciskała mi przyrodzenie. Moje onanistyczne doświadczenie mówiło mi, że ten moment już się zbliża. Wstydziłem się wytrysnąć przy Róży. Zerwałem się z miejsca i podbiegłem do krzaków. W biegu złapałem się za fiuta i przesunąłem po nim ze dwa razy dłonią w tą i z powrotem. W ostatniej chwili znalazłem się przy zaroślach i trysnąłem na liście. Siła orgazmu powaliła mnie na kolana. Klęcząc tyłem do Róży i masując się po przyrodzeniu, dyszałem ciężko i obficie chlapałem na krzaki i trawę.

Podciągnąłem majtki, ale sterczącego wciąż członka nie dało się w całości nimi zakryć. Był oblepiony spermą, podobnie jak moja ręka. Wstałem, obróciłem się i ze spuszczoną głową wróciłem do Róży.

  • Aha, no spoko… – skomentowała mój wyczyn.
    Nie wiedziałem, co sobie myśli, ale wydawało mi się, że wyczuwam jej pogardę. Niezbyt się tym teraz przejmowałem, choć trochę głupio jednak mi było. Wytarłem dłoń w trawę, padłem na koc, obróciłem się na brzuch, żeby schować swojego penisa, i zamknąłem oczy. Byłem trochę pijany i ciągle odurzony niedawnymi wrażeniami. Czułem, jak moje ciało ogarnia błogie rozluźnienie. Po chwili usnąłem jak kamień.

Obudziłem się z nieprzyjemną suchością w ustach. Chciało mi się pić. Ciągle było bardzo gorąco. Obok mnie spała Róża. Potrząsnąłem nią.

  • Wstawaj, wracamy do domu – zarządziłem.
    Ziewnęła, przeciągnęła się i z ociąganiem zaczęła się podnosić. Ubraliśmy się i powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę domu. Całą drogę nic nie mówiliśmy. Byłem lekko skacowany, trochę bolała mnie głowa. Do tego czułem się zażenowany tym waleniem gruchy przy swojej kuzynce. Najbardziej szkoda mi było, że nie dowiedziałem się, co byłoby dalej, gdybym wytrzymał trochę dłużej. Bo wydawało mi się, że Róża wcale jeszcze nie chciała wtedy kończyć tej naszej zabawy. W domu bez słowa rozeszliśmy się do swoich pokoi.

Kiedy dwa dni później jadłem śniadanie, Róża weszła do kuchni. Do tej pory unikałem jej, czułem się przy niej jakoś niezręcznie. Tym niemniej przez ten czas już kilka razy onanizowałem się myśląc o swojej kuzynce. Tamto zajście ciągle siedziało mi w głowie i coraz bardziej się na nią napalałem. Raz nawet podkradłem jej majteczki, które wisiały na suszarce do bielizny, i trochę je zachlapałem podczas zabawy, ale na szczęście i tak były wilgotne więc po prostu wyprałem je wtedy znowu i odwiesiłem na suszarkę.

  • Hej – przywitała się, wchodząc do kuchni.
  • Cześć – burknąłem, pesząc się przy niej jak zwykle.
  • Smacznego.
  • Dzięki.
    Patrzyłem w talerz, żeby uniknąć spojrzenia Róży. Na szczęście kuzynka zaraz rozładowała napięcie, zagadując mnie beztrosko, jakby zupełnie już zapomniała, co zrobiliśmy na polance.
  • Ale się spiekłam wtedy na tym słońcu – westchnęła. – Wszystko mnie teraz swędzi… Ty też się tak zjarałeś?
  • Trochę tak.
  • Trzeba było nasmarować się filtrem do opalania. Następnym razem musimy pamiętać.
  • No – bąknąłem, choć wcale nie zakładałem, że jeszcze pójdziemy z Różą na polankę.
  • To co, kiedy znowu idziemy się poopalać? – spytała, uśmiechając się.
  • Nie wiem, jak chcesz…
  • Może zaraz pójdziemy? Weźmiemy winko, przynajmniej jakoś czas zleci, bo strasznie mi się nudzi tak w domu siedzieć…
  • Yyy, no nie wiem…
  • No cho, jedz i idziemy. Tylko weź jakiś krem, bo ja nie mam.
    Patrzyłem na nią niepewnie, bo trochę krępowałem się z nią iść.
  • Zapalimy sobie papieroska – mrugnęła okiem, uznając chyba, że ten argument ostatecznie mnie przekona.
  • No okej – zgodziłem się.
    Róża zeszła na chwilę do piwnicy. Domyślałem się, po co. Kiedy zjadłem, ruszyliśmy na polankę. Po drodze nuciła coś pod nosem i wymachiwała wesoło swoją torebeczką.
  • Zobacz, jak się spaliłam. – Róża wskazała na swój czerwony brzuch, kiedy rozebrała się po dotarciu na polankę.
  • No, rzeczywiście…
    Rozsiedliśmy się na kocu i popijając wino, gadaliśmy i śmialiśmy się. Opróżniwszy butelkę, postanowiliśmy trochę się przespać.
  • Dawaj krem – zażądała Róża. – Muszę się nasmarować.
  • Trzymaj – podałem jej tubkę.
  • Ty… – zwróciła się do mnie. – A nie obrazisz się, jak zdejmę stanik? Chcę sobie trochę opalić cycki, bo wszędzie jestem czerwona, a na cycach takie chujowe, białe plamy…
  • No… Nie… Nie obrażę… – wydukałem, pesząc się i zarazem czując przyjemne mrowienie w penisie wywołane tą myślą.
  • Dzięki. Tylko się znowu tak nie podniecaj, najlepiej odwróć się w drugą stronę i się nie gap – powiedziała wyginając ręce za plecy, żeby rozpiąć sobie stanik.
    Poczułem, że robię się ze wstydu czerwony jak burak. Położyłem się na brzuchu, odwracając głowę od kuzynki, ale i tak już wiedziałem, że kiedy tylko zaśnie, będę sobie do woli oglądał te jej cycki.
  • A ty co? – spytała. – Tak w ubraniu się chcesz opalać? Rozbieraj się też, bo mi głupio będzie samej tak na golasa.
    Nie zareagowałem. Nie chciałem się dzisiaj przy niej rozbierać.
  • No mówię coś! – zniecierpliwiła się.
    Usiadłem więc i żeby nie drażnić Róży, ściągnąłem koszulkę. Popatrzyłem na nią. Siedziała z piersiami na wierzchu i spoglądała na mnie ponaglająco.
  • Spodenki też – rozkazała.
  • Nie – sprzeciwiłem się nieśmiało, bo miałem już sztywno w majtkach i gdybym zdjął spodenki, znowu odsłoniłbym swoje podniecenie. A drętwiał mi w zastraszającym tempie, bo właśnie pierwszy raz w życiu widziałem dziewczęce piersi. I to jakie śliczne.
  • Oj weź mnie nie wkurzaj, zdejmuj te pory i nie gadaj, i tak już widziałam tego twojego ptaszka więc nie masz się co wstydzić.
  • Ale Róża…
  • Dzisiaj opalamy się na golasa, ty też. Koniec dyskusji.
    Widziałem, że znowu włączyła się u niej ta jej władcza osobowość. Jeszcze przed chwilą pytała mnie, czy sama może się rozebrać, a teraz już nakazywała to samo mi, i to bez możliwości sprzeciwu. Zsunąłem więc spodenki i z obawą spojrzałem na swoje krocze. Na tle majtek było widać sztywność, ale na szczęście główka penisa nie wystawała tak jak ostatnio spod gumki. Róża też patrzyła się w moje gacie, jakby oceniając stan mojego podniecenia.
  • Gacie też – powiedziała, podnosząc się, stając przede mną i podpierając się pod boki.
  • Chyba cię pogięło – spróbowałem powiedzieć to pewnym siebie tonem, ale niezbyt mi wyszło.
  • Ojejku, jaka wstydliwa panienka – rzuciła pogardliwie piskliwym głosem.
    Włożyła kciuki w gumkę swoich majtek, po obu stronach bioder, i szybkim ruchem zsunęła je sobie na kolana. Podniosła nogę, zdjęła przez nią majtki, następnie tak samo przez drugą nogę. Po chwili majteczki Róży wisiały na jej wysuniętym palcu wskazującym. Stojąc przede mną, zakręciła nimi w powietrzu, jakby była dumna ze swojej bezwstydności. Serce kołatało mi jak szalone i z trudem mogłem złapać oddech. Miałem przed samymi oczami nagą cipkę swojej kuzynki.
  • Jak tam sobie chcesz – powiedziała takim głosem, jakby się na mnie zawiodła. – Ale ja się będę opalać nago. A ty się tak nie gap, bo zaraz ci te gacie rozerwie…
    Wysunęła lekko nogę i postawiła bosą stopę na moim kroczu. Po przyrodzeniu rozeszło mi się przyjemne mrowienie i aż się wygiąłem z rozkoszy. Przesunęła stopą w górę i w dół po moich wypukłych majtkach i zaśmiała się pogardliwie. Nie miałem pojęcia, jak się zachować, i chcąc cokolwiek powiedzieć, palnąłem:
  • Rzeczywiście ci się pod majtkami nie opaliło…
    Skóra na biodrach i łonie Róży była trochę bledsza niż reszta jej ciała, która ostatnio trochę się zarumieniła w słońcu. W miejscu, gdzie powinny być majtki, tworzył się charakterystyczny, jaśniejszy kształt.
  • Ty mały zboczeńcu – powiedziała, siadając znowu koło mnie.
  • No dobra, zdejmę… – zdecydowałem się jednak posłuchać Róży, bo jej wrogość sprawiała, że sprzeciwianie się jej powodowało u mnie jakieś dziwne poczucie winy i jeszcze większe zawstydzenie, niż jakbym się przy niej rozebrał.
    Rozdygotanymi dłońmi ściągnąłem majtki i szybko położyłem się na brzuchu, żeby zasłonić fiuta.
  • No i dobrze – uśmiechnęła się Róża. – Przynajmniej sobie trochę dupsko opalisz, bo też widzę masz blade. A tego ptaszka nie musisz tak chować, mnie tam on nie interesuje. Ale stanął to ci nieźle, hehe.
    Zamknąłem oczy.
  • Nasmarować ci plecy? – spytała po chwili Róża.
  • Mhm.
  • Okej.
    Poczułem, jak zimny krem skapnął na mnie, a po chwili dłonie Róży, rozcierające go po mojej skórze. Nasmarowała mi szyję i całe plecy, schodząc powoli w dół. Robiła to dokładnie, wcierała mocno, czułem się jakby to był masaż. Następnie zeszła na pośladki i dość długo mi je pieściła. Było to trochę dziwne, ale nic nie mówiłem.
  • Dobra. Obracaj się – rozkazała, kiedy już cała tylna część mojego ciała była wysmarowana.
  • Nie, dzięki… Z przodu nie trzeba… – zaprotestowałem nieśmiało, nie chcąc manifestować przed Różą swego wzwodu.
    Nachyliła się do mojego ucha i wyszeptała:
  • No obróć się, proszę cię. Chcę cię nasmarować od przodu.
    Trochę zdziwił mnie jej przymilny ton.
  • Nie pożałujesz… – dodała jeszcze ciszej, przykładając usta do mojego ucha tak blisko, że jej wargi mnie dotknęły.
    Ciekawość kazała mi posłuchać Róży. Zresztą sytuacja i tak była już dla mnie krępująca, więc co mi szkodziło, żeby stała się jeszcze bardziej. Powoli obróciłem się na plecy, próbując ukryć swój przyśpieszony oddech. W głębi duszy domyślałem się, co zaraz może się wydarzyć, i choć jak najbardziej tego chciałem, odczuwałem też przed tym jakiś dziwny niepokój. Róża usiadła okrakiem na moich udach i wycisnęła obfitą ilość kremu na mój brzuch. Zaczęła go wolno rozcierać, przesuwając dłońmi od mojego pępka do klatki piersiowej, aż po samą szyję, w tą i z powrotem. Nachylała się nade mną, kiedy jej ręce wędrowały w górę po moim torsie. Nagie piersi kołysały się lekko, jak się poruszała. Patrzyłem w nie jak urzeczony, a kiedy przeniosłem wzrok na twarz kuzynki, puściła mi oko i uśmiechnęła się. Nie wiedziałem, czy może jest to znak, że mogę ich dotknąć. Ręce aż mnie do tego świerzbiły, ale powstrzymywałem się w obawie przed reakcją Róży. Przesunęła się w dół, siadając teraz na moich kolanach. Zsunęła ręce po moich biodrach na uda, omijając penisa. Aż zadrżałem, kiedy jej dłonie przesuwały się koło niego. Zaczęła smarować mi kremem nogi i okolice krocza, nie dotykając jąder i prącia. Co rusz jednak na nie spoglądała z zadowoloną miną. Przeczuwałem, że niedługo dotknie mojego rozbudzonego fiuta, i na samą myśl o tym dygotałem. Trzęsły mi się ręce, trochę chyba ze strachu przed nieznanym, ale najbardziej z podniecenia. Róża to zauważyła.
  • Spokojnie – szepnęła łagodnie, głaszcząc mnie po drżącej dłoni. – Nie bój się.
    Położyła moją rękę na swojej nodze. Zacząłem ją delikatnie gładzić. Sama masowała górną część moich ud w taki sposób, jakby chciała mnie tym masażem zrelaksować. Po chwili wzięła ponownie tubkę z kremem.
  • Nasmaruję ci go, chcesz? – spytała, patrząc na mojego członka.
  • Ehe – wydusiłem.
    Uniosła rękę nad mojego penisa i wycisnęła krem prosto na niego. Biała maść spłynęła po główce fiuta na trzon, wyglądało to trochę tak, jakbym się spuścił. Położyła dłoń na moim członku i przycisnęła mi go do brzucha. Przejechała po nim swoją rączką w górę i w dół. Cały aż się wygiąłem i zajęczałem. Róża roześmiała się srebrzyście. Zaczęła namiętnie masować obiema dłońmi mojego tłustego od kremu penisa, rozsyłając po nim rozkoszne mrowienie. Odważyłem się złapać kuzynkę za pośladek. Macałem ją po pupie, a drugą ręką głaskałem po udzie. Przyglądałem się jej poruszającemu się ciału, głównie cyckom, które były seksownie naprężone. Z sekundy na sekundę robiło mi się coraz cieplej w kroku i zdawałem sobie sprawę, że finał jest tuż tuż. Krępowałem się dojść w rękach Róży, nawet przemknęło mi przez myśl, żeby znów uciec i wytrzepać się w zarośla, ale było mi tak przyjemnie, że nie zdążyłem się na to w porę zdecydować. Po kilkunastu sekundach było już za późno. Z rozkoszy aż zawirowało mi w głowie i trysnąłem obficie. Stęknąłem i zacisnąłem dłonie na ciele kuzynki. Sperma chlapała na mój brzuch i klatkę piersiową. Róża patrzyła na to i z zadowolonym uśmiechem na ustach masowała mnie dalej, aż ostatnia kropelka nasienia wyciekła z mojego penisa, spływając mi do pępka. Dyszałem ciężko i próbowałem zebrać myśli. W powietrzu czułem woń swojego ejakulatu. Dziewczyna zsunęła dłonie z mojego przyrodzenia i przeniosła je na klatę. Tak jak wcześniej krem, teraz rozsmarowywała po mnie spermę.
  • Przepraszam – bąknąłem zażenowany.
  • Nie ma za co. – Róża poklepała mnie po tłustej od filtru i nasienia klacie. – Przynajmniej będziesz mocniej nasmarowany – zażartowała.
    Zeszła ze mnie, wytarła ręce w trawę i popatrzyła na mnie.
  • I co, lepiej? – spytała poważnie.
  • Tak… – uśmiechnąłem się, rzeczywiście czując ogarniającą mnie błogość i zrelaksowanie.
  • To dobrze – powiedziała, kładąc się na brzuchu. – Przynajmniej nie będziesz się tak podniecał smarując mi plecy.
    Przez chwilę leżeliśmy tak koło siebie, aż Róża się zniecierpliwiła.
  • No na co czekasz? – spytała. – Teraz ty mnie weź pokremuj.
  • Dobra, już.
    Podniosłem się i teraz to ja rozsiadłem się okrakiem na jej nogach. Mój oblepiony spermą i oklapły teraz fiut leżał luźno na jej złączonych udach, a tuż przed nim znajdowała się lekko odstająca do góry, naga pupa Róży. Wycisnąłem maść na plecy kuzynki i zacząłem ją dokładnie wcierać w skórę dziewczyny. Nasmarowałem jej ramiona i plecy, przerywając tuż nad pośladkami.
  • Yyy… Tyłek też? – spytałem niepewnie.
  • No a co? Sam się przecież nie nasmaruje, hehe.
    Kapnąłem kremem na każdy z pośladków i nieśmiało położyłem na nich ręce. Zacząłem je delikatnie masować. Były bardzo przyjemne w dotyku. Mój członek zaczął powoli nabrzmiewać. Po chwili przesunąłem się w dół i już bez pytania nasmarowałem równie gładkie uda Róży.
  • Dzięki – rzuciła, gdy skończyłem i z niej zszedłem. Przekręciła się na plecy.
  • Nie ma za co.
    Popatrzyła na mój połowiczny wzwód.
  • Ej, miałeś się już nie podniecać – skarciła mnie, ale bez złości, a po chwili roześmiała się jakby powiedziała jakiś żart. – Niezły z ciebie napaleniec – dodała.
    Uśmiechnąłem się przepraszająco.
  • A chcesz też mnie posmarować z przodu? – zaproponowała po chwili namysłu.
  • No chętnie – napaliłem się. – Jeśli ty chcesz… – dodałem.
  • Spoko – mrugnęła do mnie.
    Znowu wszedłem na jej uda. Przypadkowo mój penis dotknął do jej łona.
  • Oj, sory – bąknąłem, odsuwając się odrobinę.
    Uśmiechała się do mnie ciągle, dając do zrozumienia, że nic się nie stało. Nalałem sobie trochę kremu na rękę i zacząłem go wcierać w brzuch kuzynki.
  • Cycki też – szepnęła po chwili porozumiewawczym tonem, widząc, że wciąż spoglądam na nie z ochotą.
    Nieduże piersi Róży prężyły się, a ich brodawki sterczały ponętnie. Ręce znowu zaczęły mi się trochę trząść z podniecenia, kiedy położyłem je na cyckach swojej kuzynki. Dziewczyna podniosła się odrobinę, podparła się na łokciach i obserwowała, jak moje przyrodzenie rośnie w oczach. Trochę mnie to zawstydzało, ale i tak coraz zachłanniej masowałem jej piersi. Czułem dłońmi przyjemną twardość brodawek, kontrastującą z miękkością całych cycków. Ugniatałem je przez jakiś czas jak ciasto, nie mogłem się od tego oderwać, aż Róża w końcu powiedziała wesoło:
  • No dobra, starczy już. Jeszcze nogi.
    Rozłożyła uda, prezentując tym samym w pełni swoją cipkę. Serce zaczęło mi mocno kołatać z coraz większego podniecenia. Czułem, że aż dostałem wypieków na twarzy. Próbując jednak nie dać po sobie nic poznać, zacząłem smarować filtrem przednią część ud Róży. Kucałem teraz pomiędzy jej łydkami. Rozkładając jeszcze mocniej nogi, wystawiła do pokremowania także wewnętrzną część swoich ud. Moje dłonie co rusz wędrowały w pobliże jej łona. Wpatrując się w nie jak urzeczony, widziałem, jak dziurka mojej kuzynki robi się coraz wilgotniejsza, wydzielając jakiś dziwny śluz. W powietrzu unosił się coraz intensywniejszy zapach cipki. Róża oddychała głośno, aż w pewnym momencie zajęczała przeciągle. Popatrzyliśmy sobie w oczy.
  • Wymasuj mi ją… – wydyszała prosząco. – Cipę… – dodała dla pewności, bo patrzyłem na nią tępo, nie dowierzając, że naprawdę mogę ją tam dotknąć.
    Moje dłonie od razu powędrowały na podbrzusze Róży. Zacząłem pieścić jej szparkę i pachwiny. Byłem już tak podniecony, że prawie się nie kontrolowałem. Wsuwałem palec do cipki, a drugą rękę wepchnąłem pod tyłek kuzynki i zacząłem masować ją po tylnej dziurce. Pojękiwała seksownie i wystawiała się chętnie na moje macanki. Po chwili chwyciła mnie za ramiona i pociągnęła do siebie.
  • Chodź tu… – wydyszała.
    Bezzwłocznie, jakbym tylko na to czekał, położyłem się na swojej kuzynce, która jeszcze szerzej rozłożyła nogi. Mój penis ponownie zetknął się z jej łonem. Podparłem się na łokciach nad Różą, patrząc jej z pożądaniem w twarz. Wsunęła dłoń pomiędzy nasze ciała i złapała mnie za przyrodzenie. Oboje patrzyliśmy sobie w oczy, kiedy Róża wprowadzała do siebie mojego penisa. Nic nie mówiliśmy, obydwoje wiedzieliśmy, że tego chcemy. W powietrzu roznosiły się tylko nasze przyśpieszone oddechy i dobiegający z oddali śpiew ptaków. Przyciągnęła do siebie moją głowę i zaczęła mnie całować. Czubkiem penisa już w niej byłem i napierałem dalej. W ustach czułem wirujący język Róży. Byłem w niej już do końca… Całym przyrodzeniem odbierałem gorąco i wilgoć swojej kuzynki. Masowała mnie po plecach. Obydwoje poruszaliśmy powoli biodrami. Jej piersi rozgniatały się na mojej klacie. Uda oplatały moje biodra. Całe nasze tłuste od kremu ciała były w siebie mocno wtulone. Poruszaliśmy się z każdą chwilą coraz szybciej, niedługo przestaliśmy się całować, bo prędkość naszej kopulacji już na to nie pozwalała. Obmacywaliśmy się nawzajem z namiętnością. Róża jęczała głośno i wydawała z siebie urywane okrzyki. Silnie zacisnęła na mnie nogi i wykrzywiła się w grymasie rozkoszy. Ten orgazm malujący się na jej twarzy i te jeszcze głośniejsze jęki, które teraz wydawała, tak mnie podnieciły, że poczułem, iż też zaraz dojdę. Cipka Róży zaczęła rytmicznie zaciskać się na moim fiucie. Wycisnęła z niego kolejny orgazm. Czułem, jak moje nasienie w niej wypływa.
  • Różaaa… – wyjęczałem i wtuliłem głowę w szyję kuzynki.
    Choć był to już mój drugi orgazm, odczuwałem go z niesłychaną intensywnością, spotęgowaną chyba tym, że każdym punktem swego penisa odbierałem dotyk gorącego wnętrza Róży. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego. Przez chwilę trwaliśmy tak w bezruchu, mocno w siebie wtuleni…

Poczułem, jak Róża się rozluźnia. Uniosłem głowę i unikając jej wzroku, wysunąłem się z niej. Zadyszany padłem na koc obok swojej kuzynki.

  • Ufff – odetchnęła zmęczona Róża.
    Też byłem zmachany i cały spocony. W takim upale ten wysiłek dał się we znaki. „Boże, co my zrobiliśmy…” – poczułem lekką trwogę.
  • Niezłe z nas zboczuchy, co? – zagadnęła Róża, kiedy już trochę ochłonęliśmy.
  • No – przyznałem poważnym głosem.
  • Żałujesz tego, co żeś zrobił? – spytała oskarżycielsko. – Spuściłeś się we własną kuzynkę…
  • Tak – przytaknąłem z poczuciem winy, choć tak naprawdę, mimo że zdawałem sobie sprawę, jak zły był to czyn, to bez wahania zrobiłbym to drugi raz.
  • To szkoda – powiedziała z zawodem. – Ja nie żałuję. Myślałam, że było ci fajnie i że zrobimy to kiedyś znowu…
    Odwróciłem się w jej stronę.
  • Żartowałem, nie żałuję – z zapałem zmieniłem zdanie. – Też chętnie to jeszcze powtórzę.
  • Jejku, jak tobą łatwo można manipulować – zaśmiała się i pogłaskała mnie po klacie.
    Zrobiło mi się głupio. Nic już nie mówiłem. Róża ziewnęła i przez chwilę leżeliśmy w milczeniu, by zaraz głęboko usnąć.

Tak jak ustaliliśmy, powtórzyliśmy to. Bzykaliśmy się kolejny raz zaraz po przebudzeniu na polance. A potem jeszcze w nocy w domu. I tak przez następne dwa tygodnie, podczas których czułem się jak w jakiejś bajce. Ruchaliśmy się z kuzynką po kilka razy dziennie, seks stał się naszą główną rozrywką. Całe dnie spędzaliśmy na naszej polance lub zamykaliśmy się w moim pokoju i oddawaliśmy się rozkoszom cielesnym, często podkradając z piwnicy wino dla urozmaicenia naszych zabaw. Tylko wieczorami, kiedy w domu byli moi rodzice, zachowywaliśmy się jak normalne kuzynostwo, ale nocami Róża i tak odwiedzała mnie po kryjomu, żeby pobaraszkować ze mną w łóżku.

Było mi smutno, kiedy rodzice Róży zabrali ją od nas wracając ze swoich zagranicznych wakacji. Od tamtego czasu, onanizując się, zawsze myślałem o tylko niej. Dwa miesiące później dowiedziałem się, że moja kuzynka Róża jest w drugim miesiącu ciąży. Matka powiedziała mi o tym mimochodem przy śniadaniu, bo dowiedziała się tego od mamy Róży, kiedy rozmawiały przez telefon. Róża ponoć – pomimo usilnych próśb swoich rodziców – nie chciała wyjawić, z kim w tę ciążę zaszła. Mówiła, że nie chce mieć z tym osobnikiem nic wspólnego i że woli już zostać samotną matką, niż do tego wracać. Wiedziałem, że w ten sposób po prostu chroni tajemnicę tego, co się między nami działo. Bo nie miałem wątpliwości, że to ja ją zapłodniłem. Przecież przez dwa tygodnie bez żadnych zabezpieczeń pompowałem w jej cipkę tyle nasienia, że nie było się co dziwić. Na szczęście wiedzieliśmy o tym tylko ja i moja kuzynka.

Od tamtego czasu Róża u nas nie była. Nie widziałem jej już ładnych parę lat. Jest już dorosłą kobietą, zajętą wychowywaniem dziecka. Zaręczyła się ponoć z jakimś chłopakiem i niedługo ma wyjść za mąż. Przynajmniej nie będzie musiała samotnie wychowywać naszego syna. Ja zaś ciągle jestem samotnym onanistą, którego jedyną kobietą w życiu była własna kuzynka.

Asystentka

Mój szef jest 50 letnim facetem. Ma nadwagę, jest łysiejący, siwe włosy. Patrząc na niego pod wieloma kątami jest po prostu obleśnym starcem. Ale jest za to zamożnym facetem, którego życie nauczyło, że zawsze dostaje to co chce.

Gdy przekazałam już dokumenty, miałam wyjść lecz szef mnie zatrzymał chwilkę i powiedział bym poczekała on tylko sprawdzi czy wszystko jest. Gdy tak stałam przy jego biurku i czekałam jak skazaniec na finał swojej męki, łzy nabierały mi się do oczu samoistnie. Myślałam, że już nie wytrzymam i rozbeczę się w jego gabinecie. Nagle on, podnosząc wzrok z nad swoich okularów, powiedział do mnie:

-dobrze się czujesz?

Odparłam, że nie najlepiej gdyż mam problemy osobiste.

  • może mogę jakoś pomóc? – zapytał.

I wtedy pękłam. Zaczęłam ryczeć jak niemowlę. Przez szloch opowiedziałam co się stało. On wstał, podszedł do mnie. Złapał mnie za ramię i powiedział.

  • Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Idź do siebie do gabinetu. Zabierz swoje rzeczy i idź do domu. Dzisiaj masz wolne bo i tak w takim stanie mi się do niczego nie przydasz. A jutro przyjdź i może coś razem zaradzimy na Twoje problemy.

Pomyślałam sobie, że jednak jest coś w nim z ludzkości. Uśmiechnęła się lekko i wyszłam.

W domu bardzo długo rozmawiałam z mężem o zaistniałem sytuacji i co można zrobić by zapobiec kompletnemu bankructwu naszej rodziny.

Niestety, ale nie udało się nam nic szczególnego wymyślić i dalej tkwiliśmy w próżni.

Następnego dnia gdy byłam już w pracy, szef poprosił bym przyszła do jego gabinetu. Gdy tam już byłam, powiedział bym zamknęła za sobą drzwi oraz, żebym usiadła na fotelu na przeciwko niego.

Tak też uczyniłam i czekałam co ważnego ma mi do powiedzenia. On usiadł na swoim fotelu i zaczął mówić.

  • Wiesz, długo wczoraj myślałem o Twojej sytuacji materialnej. Lubię Cię więc mam dla Ciebie propozycję.

Zapytałam szybko jaką? Widząc światełko w tunelu ciemności.

  • chcę Cię awansować na moją osobistą asystentkę. Równa się to z dużą podwyżką, myślę, że satysfakcjonującą Ciebie jak i zaspokajającą Twoje potrzeby gotówkowe.

Zdziwiła mnie troszkę ta propozycja ale zapytałam się jak duża to będzie podwyżka i co by należało do moich obowiązków.

Szef zmarszczył czoło, chwilkę pomyślał i rzekł:

  • dostaniesz 6000zł miesięcznie na rękę.

Zamurowało mnie to gdyż nawet dyrektor handlowy naszej firmy tyle nie zarabia. Byłam w szoku!

Szef jednak wyrwał mnie szybko z hibernacji.

  • do Twoich obowiązków będzie należało towarzyszenie mi w spotkaniach biznesowych, konferencjach, kolacjach z partnerami biznesowymi, delegacjach itd.

Na chwilkę przestał mówić, nawilżył zaschnięte gardło łykiem kawy z filiżanki i dodał.

  • oraz seks ze mną.

Zamurowało mnie to co powiedział w ostatnim zdaniu. Otworzyłam buzię, zrobiłam wielkie oczy i nie mogłam z siebie wydusić słowa. Przez myśl przeszły mi tysiące różnych wariantów obelg dla tego zboczeńca. Chciałam mu to wyrzucić słowami w twarz a następnie wyjść z gabinetu trzaskając drzwiami i więcej tam nie wracać. Ale z moich myśli wybił mnie jego głos.

  • nie musisz teraz odpowiadać. Idź do domu, zastanów się, przemyśl moją ofertę i jutro dasz mi odpowiedź.

Gdy byłam już w domu targały mną tysiące myśli. Nie wiedziałam co zrobić, co począć. Nie chciałam być dziwką tego oblecha ale zarazem taka kwota pieniędzy dawała nam stabilność finansową i była szansą jaka nie nadarza się zbyt często a wręcz nigdy. Myślałam, że to jak wygranie w totka, ale szybko dopadała mnie myśl o dawaniu dupy temu staruchowi. Obrzydzało mnie to i odpychało.

Nie przyznałam się mężowi o tej propozycji. Całą noc nie mogłam spać, biłam się z myślami – co robić?

Następnego dnia w pracy jeszcze nie wiedziałam co począć. W końcu widmo biedy i utraty wszystkiego co mamy wzięło górę. Poszłam więc do gabinetu szefa i oznajmiłam, że się zgadzam, ale pod warunkiem, że to będzie seks tylko z nim i z nikim innym. Szef na to przystał. Uśmiechnął się tylko lubieżnie, spojrzał na mnie od stup do głowy, oblizał swoje obleśne usta i powiedział.

  • dobrze, od dzisiaj ubieraj się seksownie ale nie wyzywająco i pamiętaj, że jesteś na moje zawołanie.

Nie musiałam długo czekać na jego „zawołanie”, kiedy kończyłam pracę on zawołał mnie i powiedział, żebym została i poczekała aż wszyscy wyjdą. Wiedziałam o co chodzi i zaczęłam czuć strach i obrzydzenie. Zaczęłam pomału żałować swojej decyzji.

Kiedy wszyscy wyszli a biuro zostało puste kazał mi przyjść do siebie. Weszłam do gabinetu, on jak zwykle siedział w swoim fotelu i perfidnie się uśmiechał. W końcu wstał, podszedł do mnie, odwrócił mnie do siebie plecami i popchnął na biurko. Teraz leżałam na biurku z wypiętym tyłkiem w jego stronę. Podszedł do mnie i jednym ruchem podciągnął mi spódniczkę do góry. Opuścił moje rajstopy razem z majteczkami do połowy ud. Zamknęła oczy i próbowałam sobie wyobrazić, że to mój maż stoi za mną, ale na nie wiele to się zdało kiedy poczułam jak jego palce rozsmarowują jego ślinę po mojej cipce. Mój mąż nigdy tego nie robił bo i po co. Zawsze przecież byłam mokra i dostępna dla niego. A teraz moja cipka była sucha, mój szef chyba to zauważył i dlatego ta ślina na mojej cipce. Najpierw wepchną mi palec do środka i zaczął nim gmerać jak by czegoś szukał mówiąc przy tym z uśmiechem na twarzy.

  • ciaśniutką masz cipę, jakby nigdy nikt Cię porządnie nie wyruchał. Ale to dobrze, lepiej dla mnie.

I zaczął się śmiać.

Po chwili wyjął ze mnie tego palucha i bez żadnych ceregieli wepchnął mi po same jaja swojego kutasa. Aż zawyłam z bólu. Strasznie to bolało, może dlatego, że w środku cały czas pozostałam sucha, a może dlatego, że czułam iż jego kutas jest naprawdę duży. Czułam jak rozpycha mnie od środka na wszystkie możliwe strony. Czułam jak dobija nim do końca po same jaja które obijają się o moją łechtaczkę. Ściskał mnie za pośladki i tak posuwał. A ja cały czas tylko błagałam w myślach, żeby się to już skończyło, bo chciałam to już mieć za sobą.

Nie wiem ile czasu mnie tak rżnął na tym biurku, ale powiem wam, że byłam już obolała w środku. W końcu usłyszałam jak zaczął sapać jak stara lokomotywa, spodziewałam się, że dochodzi do finału.

Zaczął coraz mocniej i szybciej dobijać kutasa do moich pośladków, jego fiut spęczniał jeszcze bardziej w mojej cipce, aż w końcu poczułam skurcze w środku oraz rozlewające się w moim wnętrzu ciepło jego nasienia. Dopchnął jeszcze kilka razy głęboko, jakby chciał umieścić swoją spermę jak tylko najgłębiej się da w mojej szparce i upadł mi swoim ciężarem na plecy.

Słyszałam jak sapie mi do ucha i czułam odór z jego ust. Po chwili się podniósł, wyjął ze mnie swojego kutasa i kazał się ubrać. Wyprostowałam się i poczułam jak jego sperma wycieka z mojej cipki i cieknie mi po udach. Wytarłam troszkę ręką i nasunęłam majtki z rajstopami na pupę. Opuściłam spódniczkę i patrzyłam na niego jak odpala papierosa w swoim fotelu. Zapytałam się czy to już wszystko, a on odparł:

  • dzisiaj tak. Jesteś ciaśniutka ale postaram się to zmienić i zaczął się na głos śmiać.

Wróciłam do domu, czułam sama do siebie obrzydzenie z tego co się stało. Poszłam do łazienki zmyć z siebie jego spermę oraz zapach. Na samą myśl robiło mi się niedobrze.

Kiedy położyłam się wieczorem spać obok mojego męża on stwierdził, że ma ochotę się zabawić ze mną. Nie miałam na to ochoty po tym co się wydarzyło w biurze ale odmowa równała by się ze wzbudzeniem podejrzeń. Więc szybko podwinęłam sukienkę nocną do góry odsłaniając cipkę, rozłożyłam nogi na bok i powiedziałam

  • chodź

Nie musiałam długo czekać kiedy wpakował się na mnie i bez ceregieli wpakował mi swojego kutasa do środka. Ale nie poczułam bólu, gdyż kutas mojego męża nie jest tak okazały jak mojego szefa, a i po takiej jeździe jaką moja cipka miała w pracy była już troszkę rozluźniona i przygotowana na przyjęcie małego kutaska mojego męża. Zrobił to szybko, parę ruchów i strzelił do środka.

Jego spermy nie było zbyt wiele. Po wszystkim stoczył się na bok i zasnął. Ja długo leżałam w rozkroku i myślałam o dzisiejszym dniu. Rozmyślałam co będzie dalej?

Następnego dnia rano, przed wyjściem do pracy dostałam telefon od mojego szefa, że dzisiaj po pracy, wieczorem jest spotkanie przy kolacji i mam na nim być. Mam się ładnie ubrać i zbyt wiele się na tym spotkaniu nie odzywać. Zasady proste i do przyjęcia pomyślałam.

Po pracy wróciłam szybko do domu, przebrałam się i powiedziałam mężowi, że muszę wyjść na spotkanie biznesowe., że być może się uda, że dostanę awans w pracy a co za tym idzie będą lepsze zarobki.

Mój mąż się ucieszył z tego faktu gdyż też zdawał sobie sprawę z zaistniałej sytuacji materialnej w naszym domu. Sprzeciwu nie było z jego strony a wręcz przeciwnie. Były słowa otuchy

  • daj z siebie wszystko Skarbie, pokaż na co Cię stać i takie tam pierdoły.

Restauracja była naprawdę wyśmienita, była umieszczona w zajeździe na styl góralski. Spotkanie przebiegało spokojnie i bez większych emocji. Panowie pili alkohol a my Panie w swoim gronie plotkowałyśmy o sprawach codziennych. Kiedy kolacja dobiegała końca, mój szef podszedł do mnie, złapał mnie za pośladek i powiedział bym poszła do recepcji i wzięła pokój na noc.

Przestraszyłam się i odparłam, że ja nie mam aż tyle czasu i, że muszę wracać do domu bo mąż będzie się niecierpliwił. Na co mój prezes odparł.

  • Idź weź ten pokój suko i nie dyskutuj ze mną! I tak będziesz mi tylko potrzebna do czasu aż się spuszczę, a później możesz wypierdalać do tego swojego mężusia.

Po tych słowach poczułam się jak ostatnia kurwa, najgorsza szmata, jak zbiornik na spermę. Ale umowa była umową a, że ja nie miałam wyjścia więc zrobiłam to.

Weszliśmy na górę do pokoju. Pokoik był dość przytulny. Prysznic, łazienka, stoliczek dwa fotele a na środku duże małżeńskie łoże. Kiedy zamknęły się za mną drzwi, szef podszedł do mnie i na ucho powiedział mi.

  • Rozbierz się i bądź grzeczna. A jak zrobisz co zechcę to dostaniesz premię.

Oczywiście przy tych słowach był jego szyderczy śmiech. Obrzydlistwo. Na samą myśl o tym, że znowu mam mu dać dupy zbierało mnie na wymioty. Rozebrałam się do bielizny i usiadłam w fotelu.

Usłyszałam jak mój prezes spuszcza wodę w ubikacji i po chwili wychodzi z niej rozebrany. I wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jego kutasa na własne oczy. Był naprawdę duży, nie wiem ile miał, bo linijki w oczach nie mam ale naprawdę był duży i gruby. Podszedł do mnie stanął na przeciwko mnie i powiedział.

  • a teraz dziwko bierz go do buzi.

Z miejsca powiedziałem, że tego nie zrobię bo nigdy tego jeszcze nie robiłam i uważam to za obrzydliwe i upokarzające Kobiety. Ale zanim zdążyłam jeszcze coś powiedzieć to dostałam w twarz z otwartej dłoni. Powiedzcie mi, czy facet jak się rodzi to ma z miejsca w genach instrukcję – jak bić kobietę by nie było śladów?

Zrobiło mi się ciemno na chwilę przed oczami i usłyszałam głos oprawcy.

  • bierz go zdziro i ssij! No chyba, że mam Ci przypierdolić jeszcze raz i tym razem mocniej.

Nie wiedziałam co mam robić. Byłam w totalnym szoku. Nigdy tego nie chciałam. Ale on nie chciał popuścić, był już za bardzo nakręcony. Złapał mnie za włosy i przyciągnął do swojego kutasa.

Powiedział bym otworzyła usta. Bałam się więc zrobiłam to, otworzyłam usta a on wpakował mi tego giganta do środka aż się zakrztusiłam. Chciałam się odsunąć ale on mocno trzymał mnie za głowę i nie dałam rady. Złapał mnie za włosy i zaczął mnie po prostu pierdolić w usta. Cały czas miałam odruch wymiotny i myślałam, że za kolejnym razem się zrzygam. Czułam odór, odór faceta który się nie myje, czułam zapach moczu, czułam słony smak na nim, domyślałam się, że to mocz, bo przecież nie mył się po wyjściu z łazienki. Objęłam jego kutasa ustami i zaczęłam lizać go językiem, tak aby jak najszybciej zachciało się jemu ruchać. Ale jak się mogłam pomylić, on nie chciał wcale mnie przelecieć, on chciał mi się spuścić w usta. Po paru chwilach poczułam jak jego pała zaczyna pulsować tak samo jak pulsowała w mojej cipce, wiedziałam co chce już zrobić. Chciałam się odsunąć ale on mi nie pozwolił. Wepchną go jeszcze mocniej i zaczął puszczać salwa za salwą w moje usteczka. Było naprawdę tego sporo, starał się wypluwać to kącikami ust ale nie dawałam rady. On cały czas trzymał go w moich ustach i krzyczał

  • połykaj szmato, połykaj głupia suko!

Więc mimo swojej woli połknęłam ile się tylko dało a resztą po wyjęciu jego chuja z moich ust wyplułam na podłogę co nie spodobało się szefowi i dostałam znowu po twarzy.

  • następnym razem masz połknąć wszystko. Zrozumiano!

Usłyszałam jego słowa, ale nie chciałam wdawać się w dyskusję tylko przytaknęłam głową. Miałam nadzieję, że to już koniec, chciałam się ubrać i wyjść. Lecz prezes miał inne plany.

  • pozwoliłem Ci się ubierać? Teraz zdejmij tą bieliznę z siebie i usiądź na łóżku.

Bałam się tego co mnie czeka. Zdjęłam bieliznę i usiadłam na krawędzi łóżka. Podszedł do mnie ze sflaczałym kutasem który błyszczał od mojej śliny i jego spermy. I powiedział.

  • teraz już wiesz jak obciągać. Więc wyliż mi go dokładnie, tak dokładnie, żeby znowu mi stanął. Rozumiesz suko?!

Znowu zaczął podnosić głos, bałam się kolejnego uderzenia w twarz więc szybko umieściłam jego kutasa w moich usteczkach. Lizałam i obciągałam jak najgorsza kurwa. Nagle on mnie odsunął usiadł sam na łóżku i powiedział, że mam klęknąć przed nim i zrobić mu porządnego loda. Jakie to było upokarzające dla mnie. Klęknęłam i zabrałam się do roboty. Pomyślałam, że im szybciej to zrobię tym szybciej będę w domu. Więc zaczęłam jemu obciągać jak rasowa dziwka. Lizałam go od dołu do góry, brałam do ust, ssałam i obciągałam jak suka. Nagle poczułam jak mnie lekko odpycha od siebie, podnosi swoje nogi do góry i mówi bym mu wylizała dupę. No tego to już było za wiele. Wstałam i krzyknęłam, że w życiu tego nie zrobię. On się zerwał na proste nogi i… dostałam po raz kolejny po twarzy.

Bałam się, że będą siniaki po jego uderzeniach.

  • powiedziałem klęknij i wyliż mi dupę szmato!

Usłyszałam słowa najgorszego chama jakiego znałam. Uklękłam, ona przyjął pozycję jak wcześniej, rozchylił pośladki i powiedział

  • liż dupę!

Nachyliłam się i najpierw delikatnie przystawiłam język do odbytu, ale on złapał mnie jedną ręką za głowę i dosunął mocniej

  • liż dupsko suko, albo Cię wypierdolę z pracy!

To by było najgorsze co mogłoby się stać. Zostać kompletnie bez środków do życia. Zaczęłam lizać jak tylko umiałam najlepiej. Widmo gorszego scenariusza chyba mnie zmotywowało i zdałam sobie sprawę, że jestem jego prywatną dziwką do zabawy i, że w sumie czy mi się to podoba czy nie to on i tak ze mną zrobi co tylko ze chce.

Lizałam mu to śmierdzące dupsko a on tylko sapał i dyszał. W końcu znowu kazał mi bym zaczęła ssać jego sztywnego kutasa. Zabrałam się do roboty bo wolałam to niż lizanie staruchowi dupska.

Po pewny czasie obciągania jego kutas zrobił się jeszcze większy niż był. Aż byłam w szoku, jak to się zmieściło we mnie?

Nagle usłyszałam słowa szefa.

  • połóż się na łóżku, rozłóż dla swojego kochasia nogi i rozciągnij paluszkami swoje wargi tak, żebym widział cipę dokładnie. Zrobiłam to, położyłam się wygodnie, rozchyliłam nogi, paluszkami dotknęłam cipki by ją rozchylić i poczułam coś co mnie zszokowało totalnie. Byłam mokra, byłam mokra jak nigdy dotąd. Kompletny szok! Ale zanim doszłam do siebie to już poczułam grube cielsko na moim zgrabnym ciałku mojego szefa. Czułam jak wpycha we mnie tego swojego olbrzyma. Oczywiście jak to miało miejsce wcześniej wpakował go bez ceregieli po same jaja.
  • o widzę kurwo, że Ci się podoba jazda z szefuniem. Dziwka ma mokrą cipę.

I zaczął się perfidnie śmiać przy tym waląc mnie jak nikt. Ruchał mnie strasznie mocno, myślałem, że mnie przebije na wylot tym kutasem. Łóżko skrzypiało a ja powstrzymywałam się by nie krzyczeć z rozkoszy, nie chciałam dawać mu tej satysfakcji, nie chciałam okazać tego, że zaczęło mi się to podobać. On i tak to wiedział ale po co mam mu to okazać.

Po dłuższej chwili podniósł się ze mnie i kazał uklęknąć przy łóżku. Zrobiłam to posłusznie jak piesek, jak jego suczka.

On podszedł od tyłu, dostrzegłam kątem oka jak pluje sobie na palce. Zastanowiłam się po co skoro jestem taka mokra. I już po chwili moje wątpliwości się rozwiały.

Jego paluchy nasmarowały mi odbyt. Wiedziałam co chce zrobić. Krzyknęłam, że ja tam nie chcę, żeby przestał, ale on nie słuchał. Jedną ręką docisną mnie do łóżka a drugą nakierował swojego drąga na moją dziewiczą ciasną dziurkę. Powiedział tylko zanim zaczął mi go wpychać do środka.

  • rozluźnij się kurwo to nie będzie tak bolało.

I zaczął napierać na moją ciasną dziurkę. Czułam olbrzymi ból i rozwieranie mnie od środka. On pchał go dalej, dalej i dalej aż poczułam, że zaparł się o mnie swoimi biodrami.

Ja wtuliłam głowę między pościel, gryzłam poduszkę i nie chciałam by ktoś usłyszał moje krzyki.

Gdy wsadził mi go do końca to zaczął mnie miarowo ale powoli posuwać. Rżną mnie coraz szybciej i mocniej. Ból przeszedł i zamienił się w rozkosz. Taką rozkosz jakiej jeszcze nie miałam w życiu.

Zaczęłam się masować ręką po cipce, łechtaczce. Wkładałam sobie paluszki do środka i czułam jak przez ściankę pochwy jego wieli kutas rżnie moją dupę.

Jak to miało miejsce wcześniej, kiedy zaczął głośniej sapać wiedziałam, że zaraz skończy. Ale nie spodziewałam się, że go wyjmie i na siłę wsadzi mi go do ust. W sumie to było mi wszystko jedno już gdzie się spuści. Było mi dobrze, czułam się spełniona.

Wsadził mi go do ust a ja łapczywie mimo tego, że przed chwilą był jeszcze w mojej pupie, zaczęłam go dobrowolnie obciągać jak oszalała. Nie mogłam się doczekać kiedy jego nasienie zaleje moje usteczka i ja to połknę grzecznie.