❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

Archive for styczeń, 2026

Szkolenie

Poniedziałek. Rozpoczął się kolejny tydzień pracy. Pracuję nad reklamą napoju alkoholowego, który ma niedługo wejść na nasz rynek. Nie mam na niego w ogóle pomysłu. Pracujemy z grupą intensywnie już od tygodnia. Mamy mało czasu, a tu jeszcze ten arogant, który niedawno przyszedł do naszej firmy. Ma na imię Tomek. Działa mi na nerwy, a szef jeszcze kazał mu dołączyć do naszego zespołu. Widzę, że z resztą się dogaduje, a na mnie działa jak płachta na byka i ja na niego najwidoczniej też. Kłócimy się na każdym kroku, o każde głupstwo. Ciekawa jestem jak wytrzymuje z nim jego żona w domu. On pewnie myśli tak samo o moim mężu. Ale to nieistotne, bo małżeństwo mam jak najbardziej udane, a nie zamierzam mu o nim opowiadać.
Już południe, a my cały czas zastanawiamy się nad kampanią reklamową. Żadna z propozycji nie pasuje lub się nie podoba. Nagle Tomek wpada na pomysł, przedstawia go nam. Nie powiem, całkiem nieźle to wymyślił. Zaczynamy nad tym pracować i stwierdzamy, że to faktycznie się uda. Wszyscy mu gratulują pomysłu, ja tylko kiwnęłam głową i nic nie odpowiadam. Godzinę przed pójściem do domu szef wezwał mnie do siebie do gabinetu. Jak się okazało nie byłam sama. Tomek już tam siedział i czekali na mnie. Gdy usiadłam szef stwierdził, że w przyszłym tygodniu jest szkolenie w Krakowie i oboje na nie mamy pojechać. Od razu zaczęłam pytać dlaczego akurat my, czemu nie ktoś inny. Nie chciałam jechać z tym gburem gdziekolwiek i spędzać z nim czas. Szef niestety stwierdził, że nie ma dyskusji. Wybrał nas, bo jesteśmy najlepsi w tym co robimy i mamy jechać. Szkolenie miało trwać trzy dni. W piątek późnym popołudniem mieliśmy być na miejscu, a w niedzielę po śniadaniu powrót. Dostaliśmy auto służbowe i mieliśmy razem jechać do Krakowa. W ogóle nie podobała mi się perspektywa spędzenia z nim czasu, szczególnie tyle godzin podczas jazdy. No ale nic, jakoś dam radę. W piątek około południa Tomek zjawił się pod moim blokiem. Mąż pomógł mi znieść bagaże. Pożegnałam się z nim i pojechałam do Krakowa. Wsiadając do auta przywitałam się tylko i zapadła niezręczna cisza. Na szczęście grało radio, Tomek prowadził a ja zatopiłam się w swoich rozmyślaniach i patrzyłam na drogę przez okno auta.
Po jakimś czasie nawet nie zwracałam uwagi już na tą ciszę. Tak dojechaliśmy na miejsce. Wzięłam swoje bagaże i ruszyłam do hotelu, gdzie dano mi klucze do mojego pokoju. Niestety Tomek miał pokój tuż obok mnie. Jak pech to pech – pomyślałam. O godzinie 18. 00 mieliśmy zapoznanie z instruktorami i wykładowcami oraz z resztą grupą uczestników. Już tego dnia był krótki wykład na temat odbioru reklam przez docelowych klientów. Później kolacja, drinki i do pokoju przespać się by od rana wrócić na salę wykładową. Cała sobota zapowiadała się dość ciekawie. Najpierw wykłady, ćwiczenia a później wieczorek zapoznawczy – tańce, rozmowy, drinki.
Rano obudziłam się z pozytywnym nastawieniem. Wiedziałam, że ten dzień nie będzie dniem zmarnowanym. Już od godziny 10. 00 mieliśmy pierwsze wykłady. Cieszyłam się, że jednak tu przyjechałam Dowiedziała się wielu ciekawych rzeczy i przydanych w dalszej mojej pracy. Zajęcia skończyły się o 17. 00, a na 19. 00 zapraszano nas na wieczorek zapoznawczy. Wskoczyłam szybko do pokoju, wykapałam się, naszykowałam sobie strój na taką okazję, umalowałam i zeszłam na dół.
Większość osób już siedziała przy stołach, prowadziła konwersacje, piła drinki. Poszukałam swojego stolika. Na moje nieszczęście Tomek siedział tuż obok mnie. Gdy mnie zobaczył, wywrócił tylko oczami i odwrócił ode mnie wzrok. Przywitałam się z resztą osób, usiadłam i zaczęłam rozmawiać z innymi. Najczęściej rozmowy przebiegały na temat pracy, różnych kampanii reklamowych. Gdy oboje z Tomkiem zaczęliśmy rozmawiać, oczywiście musiało dojść do kłótnie i ostrej wymiany zdań. Inni próbowali nas pogodzić, jednak jak wpadaliśmy w szał naszych wywodów, nikt nie mógł nas powstrzymać. Mieliśmy zupełnie inne zdania na dany temat. Nie pozwolę sobie, by ktoś dyktował mi co mam myśleć i jak. Byliśmy już oboje po kilku drinkach, w głowach lekko szumiało, ale nadal trwaliśmy przy swoim. Okazało się że reszta osób poszła się bawić, a my sami w naszej sprzeczce zostaliśmy przy stole. Doprowadzał mnie do furii. Miałam ochotę go po prostu udusić. Nagle moje ręce uniosły się w stronę jego głowy, złapałam go za szyję. Nie wiedział co chcę zrobić. zaskoczył mnie, bo sam rzucił się na mnie, objął rękami i zaczął całować, szybko, gwałtownie i bardzo stanowczo. Nie wiedziałam jak zareagować. Moje myśli szalały, jak i moje doznania. Nie wiedziałam, że ktoś może tak wpłynąć na moje ciało, drżałam i pragnęłam go całą sobą. Reszta otoczenia się nie liczyła. Nagle przerwał i pociągnął mnie za sobą. Nie protestowałam. Byłam na niego wściekła i pełna pożądania. Weszliśmy do windy. Tam od razu rzucił się na mnie i przyparł mocno do ściany. Zdarł ze mnie bluzkę. Guziki rozsypały się po podłodze. Zaczął ugniatać moje cycki, mocno i brutalnie. Drugą ręką złapał za moje włosy, szarpnął moją głowę do tyłu i zaczął całować szyję i kark. Nie mogłam się ruszyć. Dojechaliśmy na nasze piętro. Złapał mnie i pociągnął do swoje go pokoju. Tam od razu rzucił mnie na łóżko. Byłam strasznie podniecona. Nie myślałam o niczym tylko o tym by mnie zerżnął. Nikt jeszcze mnie tak nie potraktował, a często myślałam o takiej właśnie sytuacji. Męża mam cudownego. Zawsze doprowadza mnie do orgazmu, ale jest delikatny, kochający, czasem zmieniamy pozycje i upodobania, lecz uważa na to by nie zrobić mi krzywdy. A ja marzyłam po prostu o zwykłym rżnięciu, lecz on nigdy się na to nie zdecydował. Dlatego teraz nawet nie zaprotestowałam. Spodobała mi się ta cała sytuacja, strasznie mnie podnieciła i byłam ciekawa, jak to się zakończy. Leżałam na łóżku a Tomek zerwała ze mnie resztę ubrań. Nie było w tym nic delikatnego, sama chęć posiadania mnie. Ściągną ze mnie bluzkę, spódnicę. Miałam pończochy – je zostawił. Majtki po prostu zdarł i rzucił na podłogę. Stanik odpiął i zrobił to samo. Gdy mnie już rozebrał spojrzał się mnie i zaczął z siebie zrzucać ubrania. Nie ruszałam się, patrzyłam na niego. Nigdy wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi jak na mężczyznę, a był naprawdę przystojny. Stanął przede mną nagi. Jego kutas był już naprężony i gotowy do penetracji. Nie czekał na pozwolenie, na żaden znak. Nic nie mówiąc podszedł do mnie rozszerzył szeroko nogi i wbił się mocno i szybko. Krzyknęłam. Zamknął mi usta dłonią i zaczął posuwać. Wsuwał i wysuwał swoją pałę ze mnie. Byłam strasznie wilgotna. czułam go w każdym zakamarku mojej dziurki. Uniósł mnie lekko za pośladki i dalej pieprzył. Patrzyłam jak jego kutas wsuwa się ze mnie, by za chwilę się wysunąć. Tomek przyglądał się mojej reakcji, mojemu zachowaniu. A mnie nagle jakby coś opętało. Wysunęłam się z niego. Zdziwił się, lecz czekał, a ja uniosłam się, rzuciłam go na łóżko, a sama siadłam na nim okrakiem. Nie czekając na nic nasunęłam się na niego i zaczęłam ujeżdżać. Chyba mu się to spodobało, że ja przejęłam teraz inicjatywę. Współgrał ze mną, unosił i poruszał biodrami, a ja na nim skakałam. Moje cycki szalały, skakały jak opętane, a ja nabijałam się na jego twardziela. Czułam go w sobie tam, gdzie jeszcze żaden nie doszedł. Krzyczałam z rozkoszy. Wiłam się i poruszałam biodrami. Widziałam, że jemu jest tak samo dobrze, jak i mnie. Gdy zwolniłam spojrzał się na mnie, złapał za biodra i po prostu zrzucił z siebie. Położył mnie na brzuchu, podciągnął, uniósł moje biodra i wślizgnął w moją już nabrzmiała i mokrą cipkę. Rżną mnie a ja czerpałam z tego przyjemność. Ruszałam biodrami, zaciskałam się na jego kutasie, a on wsuwał się po same jaja. Poczułam nagle jak we mnie pulsuje, wiedziałam, że zaraz dojdzie. Nie chciał jeszcze kończyć, wiec ze mnie wyszedł. To szaleństwo nie miało się jeszcze zakończyć. Oddychałam już bardzo głośno, moje ciało przechodziły dreszcze. Nagle poczułam dwa dość mocne klapsy na moich pośladkach.

  • Ajć – pisnęłam
  • Ciii – syknął
    Nic nie mówiąc złapał z powrotem mnie za biodra. Myślałam, że będzie chciał skończyć to co zaczął jednak on miał już upatrzony inny cel. Poczułam jego twardziela przy moim odbycie. Byłam przerażona. Nidy nie uprawiałam seksu analnego, a on chciał właśnie wbić mi się w dupę. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdy poczułam jak napiera na moją dziurę. Wbijał się powoli, bym mogła przyjąć go całego.
  • Boli – zaczęłam krzyczeć.
  • Milcz – dajesz mi się rżnąć, . więc musisz i to znieść.
  • Jeszcze nigdy tego nie robiłam.
  • Więc musi być kiedyś ten pierwszy raz – powiedział i wbił się do samego końca.
  • Kurwa! – zaklęłam.
    A on zaczął posuwać moją dupę. Na początku nie odczuwałam żadnej przyjemności. Piekło mnie i bolało. Jednak po chwili, gdy mój odbyt przyzwyczaił się do jego kutasa, zaczęłam odczuwać z tego przyjemność. Wpychał się do końca. Jego jaja obijały się o moje pośladki. Pieprzył mnie jak sukę, a ja mu na to pozwalałam. Nagle wzdrygnęłam się na dźwięk mojej komórki. Dzwonił mój mąż. Chciałam by Tomek przestał i dał mi z nim chwilę porozmawiać. Jednak on trzymał mnie mocno za biodra i powiedział, że jak bardzo chcę rozmawiać teraz z mężem to z nim w swojej dupie. Nie wiedziałam co zrobić. Wiedziałam, że jak nie odbiorę, to mąż będzie się denerwował i dzwonił co chwilę. Sięgnęłam po komórkę i odebrałam.
  • Mmmm…. Cześć kochanie
  • Witaj Kasiu, jak mija Ci szkolenie?
  • Achhh, bardzo przyjemnie….
    Tomek nie bacząc na to że rozmawiam, wbijał mi się w dupę z całej siły. Moje ciało drżało, tak jak i mój głos. Nie mogłam powstrzymać jęków ani głośnego i szybkiego oddechu. Próbowałam starać mówić się normalnie. Nie wiem czy mąż coś wyczuł, czy nie.
  • Kochanie może porozmawiamy jutro jak wrócę do domu?
  • Dobrze, ale chcę ci opowiedzieć jedna rzecz i daję ci spokój. Więc….
    Już nie mogłam, czułam jak narasta we mnie ogromne podniecenie, ciało zaczęło drżeć. Mój tyłek zaczął coraz mocniej zaciskać się na jego kutasie. Z rozkoszy aż krzyknęłam, nie mogłam w tej chwili nic powiedzieć, a mój mąż cały czas opowiadał mi swoja historię.
  • Czy coś się stało – zapytał w słuchawce
  • Mhm….. już.
  • Kasiu, co się dzieje?
  • Nie niccc.
  • Jak nic, jak krzyknęłaś?
  • Uderzyłam się przed chwilą w palec o łóżko i bardzo mnie zabolało, nie denerwuj się
  • Dobrze, w porządku…. Posłuchaj, więc…..
    Gdy dreszcze minęły Tomek wysunął się z mojej dziurki. Przeszedł na drugą stronę łóżka. Stanął przede mną ze stojącą pałą i wskazał bym teraz mu obciągnęła. On chyba zwariował. Ja rozmawiam przez telefon, a on chce bym mu loda zrobiła? Spojrzałam na niego takim wzrokiem, że aż się wzdrygnął. Jednak twardo stał przede mną i się nie ruszał. Trochę podniecała mnie cała ta sytuacja. Tomek nagle złapał mnie za głowę i przysunął do swojego kutasa. Moje usta znalazły się przy nim, a ja nie wiedziałam co począć. Słyszę jak mój mąż opowiada mi ważną historię przez telefon, a Tomek napiera na mnie. Moje usta się uchyliły, a jego członek od razu wsunął się w nie. Lizałam go po całej długości, ssałam. Językiem wirowałam po jego żyłkach.
  • Kasiu, dobrze zrobiłem?
  • Mhm….
  • Nie uważasz, że powinienem zrobić inaczej?
  • Nie – udało mi się wysunąć go z ust i odpowiedzieć.
  • Dobrze, więc powiem ci coś jeszcze…..
  • Mhmmmmm….
    Znów zaczęłam się podniecać. Nie myślałam o niczym, tylko o tym by dobrze mnie zerżnął w usta i spuścił się na sam koniec. Telefon rzuciłam na łóżko i zajęłam się kutasem Tomka. Ręką masowałam mu jajka i nasadę członka. A ustami przyssałam się do niego – lizałam i ssałam najlepiej jak potrafiłam. Czułam już pulsacje w moich ustach. Tomek wygiął się, złapał mnie za głowę i dociskał mocno. Czułam go w gardle, a on nie przestawał, . posuwał mnie w usta, szybko i mocno. Nagle poczułam jak trysnął mi prosto w gardło. Połknęłam. Resztę wylizałam z jego pałki i wysunęłam go ze swoich ust. Chwyciłam szybko za telefon, wiedziałam, że mąż mógł usłyszeć różne odgłosy, które wydawaliśmy.
  • Kasiu, Kasiu, jesteś?
  • Tak kochanie, jestem.
  • Dlaczego nie odpowiadasz?
  • Jestem teraz na imprezie, musiałam odejść i zasięg tracę co chwilę, ale już jestem.
  • To dobrze, bo zaczynałem się martwić. Jakieś dziwne odgłosy słyszałem w tle.
  • Tak, bawią się tu i szaleją, to może to.
  • Dobrze, będę już kończył. Wracaj bezpiecznie do domu. Jutro opowiem ci resztę, to porozmawiamy.
  • Dobrze.
  • Kocham cię.
  • Ja ciebie też – mówiąc to zamarłam i spojrzałam na Tomka.
    A on się uśmiechał. Siedział już obok mnie i masował po plecach.
  • Niegrzeczna dziewczyna z Ciebie – powiedział.
  • Nie wiedziałam, że potrafię nią być – odpowiedziałam.
  • Już od dawna o tym marzyłem
  • Naprawdę?
  • Tak. Wkurzałaś mnie w pracy i tutaj znów, a ja wtedy miałam tylko ochotę rzucić cię i zerżnąć, byś wreszcie mi uległa.
  • Więc dziś Ci się to udało.
  • Ojjj tak. Bardzo mi się to spodobało. Nigdy jeszcze w taki sposób nie uprawiałem seksu, a zawsze chciałem.
  • Ja również. Bardzo mi się to podobało, choć nie na wszystko byłam gotowa.
  • Cieszę się. Chodźmy już spać. Jutro rano droga powrotna.
  • Dobrze. Dobranoc.
  • Dobranoc.
    Objął mnie i zasnęliśmy. Droga powrotna różniła się od tej wcześniejszej. Cały czas ze sobą rozmawialiśmy. Okazało się, że mamy dużo wspólnego i nie mogliśmy doczekać się kolejnego szkolenia na które razem wyjedziemy.

Kac moralny

Sylwia, lat 26, instruktorka pływania, rozwódka. Ten ostatni przymiot podkreśliła sobie ze szczególną stanowczością, gdy wróciła jej świadomość. Jedno ucho słyszy, drugie… tylko oderwie od poduszki, też słyszy. Dwoje oczu jest, ale otwierają się wybitnie ciężko. Ok, jedno i drugie widzi tak samo, czyli lekkie -0.5 w obydwu, jak znajdzie okulary, będzie lepiej. Obie ręce żyją, nogi się ruszają, cycki są, jest dobrze. Jeszcze chwila i będzie mogła przystąpić do bolesnej analizy tego, czemu jej głowa tak ciężko podnosiła się z poziomu. Pierwsze pytanie: gdzie jest? A no tak, gdzie ma być, przecież u koleżanki. Koleżanki eee… Madzia, tak, Madzia. Tak na pewno ma na imię ta dziewczyna, która leżała w samej bieliźnie na łóżku w drugim końcu pokoju. Sylwia nigdy nie spodziewała się, że któregoś poranka obudzi się i zobaczy w pobliżu kilku metrów rozebraną do majtek i stanika inną niewiastę. To od razu wzbudziło w niej podejrzenia, że to nie był przypadek. Nie przypominała sobie, by kiedykolwiek czuła seksualny pociąg do kobiet, ani tym bardziej, by wczoraj ktokolwiek inny z nimi pił. Poza tym, co ona tu robiła, przecież miała swój własny pokój? Co, jak ?
Chwila po wyprostowaniu się bolała. Wdech, wydech, ciężka głowa i… dopiero wtedy Sylwia zorientowała się, że i ona jest ubrana tylko w bieliznę, choć nie tak skąpą, jak Magda. „O kurwa” – wymskło jej się, gdy ten obraz skończył renderowanie w jej głowie. Dobra, szybki powrót, szukanie dnia wczorajszego. Co się tak w ogóle działo? Moment, nie da się tego tak po prostu w łóżku na ciężkim kacu zrobić. Wstała, udała się do kuchni – cud, że w tym wszystkim pamiętała, gdzie to pomieszczenie jest. W zmywaku umyła twarz zimną wodą, potem tej samej wody się napiła. Najpierw ze złączonych dłoni, a gdy dotarło do niej, że to kiepski pomysł, użyła pierwszej z brzegu leżącej na blacie kuchennym szklanki. Względnie przygotowana do życia na najbliższe kilkanaście minut szybko zaparzyła wodę na kawę. Czy to dobre pić kawę na kaca? Co ją to w tym momencie obchodziło, potrzebowała tego. Przez 5 minut tępo wpatrywała się w czajnik, jak na zbawienie wyczekując końcowego pstryknięcia wyłącznika. Zalała czarne dno jakiegoś kubka, upiła łyk i usiadła na krześle. Na stole znajdywała się niedokończona paczka papierosów, cienkich mentolowych linków. Nigdy, przenigdy wcześniej, nie miała takiej ochoty na zapalenie, jak wtedy. Chyba nawet mogła zaryzykować stwierdzenie, że poprzedniej nocy wypaliła więcej szkodliwych kiepów, niż przez całe wcześniejsze życie. Ale ten papieros faktycznie jej pomagał. Dzięki niemu mogła z każdym kolejnym wdechem gryzącego dymu przypomnieć sobie, chwila po chwili, poprzednią dobę.
Rozwód. To pamiętała aż za dobrze, łzawe przemówienie sędziego, gorsze, niż wszystkie odcinki paradokumentów sądowniczych z siwą sędziną razem wzięte. Gdyby mogła, to obrączkę wrzuciłaby w tym momencie do Góry Przeznaczenia, albo innego piekielnego ognia, tylko zamiast Golluma w zestawie, w dół poleciałby jej eks-mąż. Historia, jakich wiele. Szybki związek, szybki seks, szybka ciąża, szybki ślub. I równie szybki rozwód, bo ciążę życie brutalnie zakończyło po 3 miesiącach, a związek roztrzaskał się razem z porcelanową wazą, która wymierzona przez rękę Sylwii w głowę męża symbolicznie wydała dźwięk rozbitego serca. Powód krótszy, niż cały ten wywód – zdrada i jazda na dwa fronty przez rok, przed i po ślubie. Nie ma ciąży? Super, to można legalnie rżnąć kochankę bez obaw o alimenty. Ale cóż, przynajmniej w tym wszystkim Sylwię pocieszało to, że nienarodzone dziecko nie pozna koszmaru rozbitej rodziny.
Papieros domagał się kolejnego bucha, bez niego nie przypomni jej się nic więcej. Zaciągnęła się i kolejny obraz uformował się w jej głowie. Michał, który przyjechał po nią i któremu mogła się wypłakać w rękaw. Tak, naprawdę to zrobiła, jej starszy brat widział ją ryczącą jak bóbr. Teraz uznała się za żałosną nastolatkę, która zamiast ogarnąć się po zdradzie pajaca, zwyczajnie dała się sprowokować emocjom i pokazała swą słabość. Trudno, dobrze, że wypłakała się bratu, a nie komuś, kto jej potem będzie wypominał tę sytuację. Dobrze, te fakty znała doskonale. Potem wróciła do mieszkania, gdzie spotkała Anię, współlokatorkę Magdy. Te dwie dziewczyny po godzinie się wymieniły, jedna wyjechała z chłopakiem na weekend gdzieś tam, a Magda wróciła z pracy. Dziura w pamięci… nie, jednak to jeszcze udało się zapamiętać. Magda przyniosła wódkę i papierosy, dużo wódki i papierosów. Zarządziła wielkie chlanie, opijanie rozwodu. Żadnych smutków, Sylwia miała znaleźć wyłącznie pozytywne strony rozwodu, drzeć się tak, by obudzić sąsiadów i obie miały się spić, pójść spać, a rano zacząć życie na nowo. Znaczy Sylwia miała, no i… tu się skończyły zapasy magazynu pamięci, od około 22:34, gdy skończył się film w telewizji, nie pamiętała już nic. Nawet kolejne buchy nie poprawiały sytuacji, papieros skończył swoją rolę kroniki dnia wczorajszego.
Okazję do przypomnienia sobie miała jednak szybko. Nie zdążyła jeszcze wziąć ostatniego pociągnięcia, a w drzwiach kuchni stanęła jej Magda. Tak samo na wpół roznegliżowana, jak była na łóżku. Przywitała ją uśmiechem – dobry znak, czyli cokolwiek się działo, nie było złe i nie wkurzyło jej. Przez moment siedziały naprzeciw siebie, w przeciwieństwie do Sylwii, Magda rozpoczęła dzień nie od zimnej wody i kawy, a od papierosa. Jedna gapiła się na drugą, bez skutku usiłując porozumieć się nie używając słów.

  • Wiesz o co chcę zapytać… – jęknęła Sylwia
    Jęknęła – to dobre słowo, bo sama uznała, że jej ton był żałośnie smutny. Ale musiała coś powiedzieć. Sytuacja, w której ona w czarnej bieliźnie siedziała naprzeciwko koleżanki w białych koronkowych stringach i staniku, zaczęła ją lekko krępować.
  • Wiem – odparła tamta zaciągając się dymem – więc pytaj
  • Ok. Będę…bardzo bezpośrednia. Całowałyśmy się?
  • Tak
  • Seks był?
  • Nie
  • Całe szczęście
  • Też tak sądzę
  • Jakim cudem jesteśmy obie w bieliźnie?
  • Bo seks prawie był
  • Dobra, wytłumacz mi więc, co się działo po tym durnym filmie
  • Wiesz chociaż, o czym to było?
  • Chyba nie pamiętam.
  • O lesbijce. Pod koniec zaczęła się ta blondzia migdalić z jakąś, a Ty stwierdziłaś, że to musi być ciekawe i skoro Twój mąż był chujem, to może powinnaś tego spróbować.
  • O kurwa, pięknie się zaczyna. Mów dalej
  • Zapal sobie, to trochę potrwa…
    Sylwia usłuchała tej rady, z resztą bez tego chyba nie dotrwałaby choćby do połowy opowieści. Teraz to Magda mówiła i krok po kroku prowadziła ją przez otoczony alkoholem korytarz pamięci.
  • Cóż, zaraz po filmie skończyła się wódka. Stwierdziłam, że idziemy po kolejną, na co Ty stwierdziłaś, że masz jedną w pokoju. Poszłyśmy i siadłyśmy, ja na jednym, Ty na drugim łóżku. Trochę trudno było mi polewać wyciągając się z wyra do Ciebie, więc kazałaś siadać na podłodze. Zaczęłyśmy gadać o filmie i coraz bardziej chciałaś się dowiedzieć, czy dopuszczałabym seks, albo chociaż całowanie się z kobietą. W końcu powiedziałam Ci, że musiałabym takiej ufać i traktować to jako fajną przygodę, a nie bycie lesbijką na zawsze. I ona też. Nachyliłaś się i spytałaś, czy ja Ci ufam. Potem się wycofałaś, przepraszałaś mnie, że głupia jesteś i zaczęłaś znowu ryczeć, jaka to jesteś beznadziejna i w ogóle. Padłaś na łóżko i tyle z Ciebie pożytku było. No i… No i potem ja usiadłam przy Tobie, przytuliłam Cię i jakoś tak…samo poszło
  • Dobra, moment, kto kogo pierwszy pocałował? – przerwała ten monolog Sylwia
  • Chyba ja Ciebie. Tak, na pewno.
  • A kto zaczął kogo rozbierać?
  • Chyba też ja, no ale jak się z kimś całuje przez kwadrans, to coś z łapami trzeba robić.
  • O ja pierdolę… coś poza tym się stało?
  • W zasadzie to tyle, że… jak mi zdjęłaś bluzkę, to zaczęłaś lizać po szyi i uszach, a potem… no…
  • Nie mów, że Ci zrobiłam minetę…
  • Nie. Rozebrałyśmy się obie do bielizny, zdążyłyśmy sobie wzajemnie… no wiesz, cycki, a potem zapytałaś, czy na pewno chcemy sobie lizać cipki. Ja stwierdziłam, że nie dam rady, Ty, że też nie i wtedy wstałam, poszłam na drugie łóżko. Gadałyśmy jeszcze chwilę i tak się skończyło.
    Wbrew pozorom wcale to nie było najgorsze. Gdy skończyły tę wymianę zdań, Magda wstała i oznajmiła:
  • Wiesz, i ja wiem, że obydwie nie jesteśmy lesbami. Ale jakbyś kiedyś chciała, a mnie by wkurwił facet, to daj znać.
    Z tą myślą Sylwia została sama. Najpierw w kuchni, a potem w pokoju. Do południa nie mogła się pozbierać i leżała na łóżku, tępo patrząc się w sufit. Kac nie mijał, choć głowa ciężka już nie była. Ciągle myślała o Magdzie. O każdym przeżytym z nią roku studiów, o tylu wyjściach na piwo, na siatkówkę, na basen, o wszystkich chwilach, w których nigdy żadnej z nich nie przyszło do głowy, że kiedyś wylądują w jednym łóżku. Analizowała każdy szczegół, każde słowo, o jakim usłyszała, że padło z jej ust. Jak w pornosie, opowieść Magdy była jak scenariusz dennego pornola. Chociaż finał był inny i obie się w porę opamiętały, tym niemniej ona pierwszy raz całowała, pieściła i lizała kobietę, a jej koleżanka właśnie zdradziła swego faceta i nie widziała w tym nic złego. Mogłyby to powtórzyć w każdej chwili, co dobiło ją jeszcze bardziej. Wytłumaczenie Sylwia znalazła szybko – od roku nie uprawiała z nikim seksu. Najpierw ciąża, potem poronienie, potem ponad pół roku rozprawy rozwodowej i przez cały ten czas nawet palcówki sobie nie zafundowała. Z resztą o kim by miała myśleć podczas takiej, poza Michałem miała obrzydzenie do wszystkich facetów dookoła, nawet swych niegdyś dobrych kumpli. A o własnym bracie fantazjować nie będzie. Tym niemniej było to kiepskie usprawiedliwienie na to, by po pijaku obracać koleżankę. Gorzej jeszcze, że usiłowała sobie przypomnieć moment pocałunku, ale nie potrafiła. Chciała przypomnieć sobie i zdecydować, czy był to słodki grzeszek, czy obrzydliwa wpadka. Och… i tu doszła do sedna. Nie czuła obrzydzenia. Ani do siebie, ani do niej. Pytanie tylko, czy przez tydzień, jaki jeszcze miała z nią mieszkać do świąt, da radę powstrzymać się przed tymi myślami. Tak czy inaczej, zaliczyła właśnie pierwszego kaca moralnego w życiu.

Ten kac trwał jeszcze jakiś czas. Tuż przed wyjazdem do rodzinnego domu, który rodzinę miał tylko w nazwie, postanowiła oderwać się od rzeczywistości i pójść na basen. Zrobiła to, co kochała, czyli przepłynęła łącznie 3 kilometry. Po jednym miała już lekko dość, ale uznała, że dopóki nie wyrzuci z siebie wszystkich negatywnych emocji, nie wyjdzie z wody. Wyszła po prawie dwóch godzinach, po czym udała się tradycyjnie pod prysznic. Tu niemiła niespodzianka, bo nagła awaria natrysków uniemożliwiła jej kąpiel oczyszczającą z chloru i potu. Musiała więc szybko się ubrać i pognać do mieszkania. Szczęśliwie była wtedy jedyną osobą, która wówczas okupowała ten lokal. Była tak zmęczona, że zdejmowała z siebie ubranie w żółwim tempie. Najpierw leniwie rozplątała kok, zespalający jej krucze włosy, a następnie zdjęła okulary. Bluza dresowa bardzo powoli odsłoniła jej czerwone od wysiłku ręce. Po odrzuceniu jej niedbale na podłogę, Sylwia chwyciła delikatnie bluzkę i uniosła ją do góry. Przyklejoną niemal do ciała przez pot zdejmowała bardzo długo, aż wreszcie stanęła przed lustrem w samych spodniach i staniku. Rozpinając biustonosz czuła każdy mięsień wygiętych w tył rąk. Widok swoich piersi, które po chwili zostały uwolnione od bielizny, poprawił jej humor. Uznała, że przynajmniej nie stały się jeszcze obwisłe i prezentują się całkiem nieźle mimo krótkiego epizodu ciążowego. Rozpięła rozporek w dżinsach i obróciła się tak, by widzieć się bokiem w lustrze. Gdy opuszczała nogawki w dół i odsłaniała sobie ostatni element garderoby, czyli czarne stringi, z dumą stwierdziła, że przez cały czas rozprawy rozwodowej nie przytyła i nadal słowo „chuda” opisujące jej figurę można pisać przez samo „h”. Popatrzyła na swój tyłek i pogładziła się po pośladku. Pierwszy raz od dawna była zadowolona ze swojego ciała, z satysfakcją stwierdziła, że pływanie pozwoli jej jeszcze przez parę lat przyciągać uwagę facetów i może wśród nich znajdzie się taki, który dla dwóch centymetrów w talii mniej nie pójdzie w tango z byle dziwką z dyskoteki. Zadowolona z siebie weszła do wanny z prysznicem i puściła na siebie strumień gorącej wody. Po grudniowym mrozie była to największa ulga, jakiej mogła doznać.
Gdy uznała, że na pewno jest w mieszkaniu sama, spojrzała na krocze i ze zdziwieniem zorientowała się, że weszła w majtkach pod prysznic. Tym lepiej, przynajmniej i one się trochę odświeżą. Wsunęła rękę pod tkaninę, by zdjąć te stringi, gdy nagle zapragnęła sama sobie zrobić dobrze. Należało jej się to od życia, dawno nie pozwoliła sobie na taką chwilę zapomnienia. Delikatnie muskała czubkiem palca łechtaczkę, ale po jakimś czasie przestało jej to wystarczać. Samo zaspokajanie się bez jakiegoś obrazu w głowie, bez fantazjowania… to nie było to, musiała szybko o czymś pomyśleć. Masturbowała się coraz śmielej i żwawiej, wsuwając sobie już dwa palce coraz głębiej i szybciej, a fantazja nie chciała się pojawić. Do chwili, gdy nie pomyślała o (nie)pamiętnym wieczorze z Madzią. Ciągle nie mogła sobie przypomnieć, jak to było, gdy się całowały. Aż nagle stało się – pod wpływem własnego dotyku każda sekunda tamtego wydarzenia wracała do jej głowy. Widziała pod zamkniętymi powiekami, jak przytulona przez koleżankę podnosi głowę i ich usta spotykają się. Nieświadomie otworzyła szerzej usta, jakby teraz, w tej chwili wsuwała swój języczek do warg Magdy. I czuła, choć to było tak odległe i nierealne. Czuła ten dotyk, te ręce błądzące po plecach, po jej plecach, po Magdy piersiach, szyi. Przypomniała sobie, jak zdjęła jej sukienkę, tak, ona miała wtedy na sobie jesienną sukienkę, grubą ale cholernie seksowną. Zdjęła ją i puściły jej wtedy wszelkie hamulce. Pocałunki stały się coraz bardziej dzikie, a dłonie chciały rozpiąć stanik. Tak, Magda ją powstrzymała, odrzuciła jej dłonie majstrujące przy zapięciu biustonosza, ale to jej nie wyhamowało. Uchwyciła wtedy jej pierś w dłoń i zaczęła całować, a potem też lizać po szyi. Nakręcała się coraz bardziej na te obrazy, tak rzeczywiste, a jednocześnie nakreślone wyłącznie przez opis koleżanki, która jako jedyna zachowała wtedy resztki trzeźwości. Czy ona to sobie przypominała, czy wyobrażała, nie miało znaczenia – teraz zajęta była myślą o lizaniu piersi swojej ciemnowłosej kochanki. Gdy w swojej fantazji doszła do momentu, w którym to Magda lizała sutki jej, poczuła, jak zbliża się jej orgazm – jedyny, jaki mogła przeżyć, bowiem nie potrafiła zaznać rozkoszy przez stosunek. Sama sobie zagwarantowała szczytowanie, choć była wściekła, że w takim momencie przerywa jej się ta senna wizja. Odjechała, odpłynęła, krzyknęła i zrobiła się czerwona na twarzy. Doszła do końca. Roześmiała się sama do siebie, rozpromieniona chwyciła słuchawkę prysznica i zmniejszywszy strumień wody polała się po piersiach.
Jeszcze przez moment tak rozradowana siedziała na brzegu wanny i dopowiadała sobie w myślach resztę tej fantazji. Uznała, że skoro już nawet ją to podnieca, to kiedyś faktycznie będą musiały pójść na całość, najlepiej w podobnej scenerii. Wreszcie wstała i odwróciła się… wtedy zdrętwiała, bo dotarło do niej, że nie zamknęła drzwi od łazienki. Miała jedynie nadzieję, że podczas szczytowania nie krzyczała imienia Magdy, ani że w ogóle nikt w tym czasie do mieszkania nie wszedł. Aha…i nadal była w stringach. Na szczęście uniknęła wpadki, ale Magda wróciła do mieszkania dosłownie pół godziny po tym, jak wykąpana, zaspokojona i rozanielona Sylwia włożyła na siebie domowe dresy i zapadła w drzemkę.
Pobudkę miała jednak okraszoną niespodzianką. Poza Magdą, której się spodziewała, w kuchni zastała Michała, który siedział przy stole zajęty swoim smartfonem i nie zauważył, jak Sylwia wchodzi do pomieszczenia.

  • O matko, co Ty tu robisz? – zapytała dopiero co budząc zmysł wzroku
  • A wpadłem, niedaleko miałem – odparł Michał odkładając telefon na bok – jadę do domu jednak dzisiaj, więc jeśli chcesz i nie masz planów na jutro, to pakuj się i jedziemy
  • O rany, mogłeś mnie uprzedzić, teraz to ja się wieki będę szykować.
  • Dobra, poczekam, pójdę w międzyczasie do jakiegoś sklepu i coś na drogę kupię.
  • Super, to daj mi… no z godzinę najmarniej
    O tym, co się działo przez rzeczoną godzinę, najlepiej wspomnieć w kilku dyplomatycznych zdaniach. Dziewczyny korzystając z nieobecności Michała podczas jego wycieczki do supermarketu ucięły sobie pogawędkę przy pakowaniu walizek Sylwii. Wróciły do tematu moralnego kaca sprzed kilku dni. Magda uznała, że choć sytuacja była podniecająca, nie chciałaby, mimo swoich popijackich zapędów, by kiedykolwiek to się choćby powtórzyło. Dlatego uznały, że najlepiej będzie, jak po nowym roku, Sylwia znajdzie sobie inne mieszkanie i nie będzie wystawiać ich znajomości na taką próbę. A najzabawniejsze w tym było to, że Magda uzasadniła swoje stanowisko tym, że… coraz trudniej jej się powstrzymać przed pocałowaniem koleżanki. Sylwia obstawiała, że prawdziwym powodem tej scenki, były wyrzuty sumienia Magdy po, jakby nie patrzeć, zdradzie, jakiej się dopuściła wobec chłopaka, ale teraz to nie miało żadnego znaczenia. Przedostatnim aktem tej chorej sytuacji było to, że do chwili powrotu Michała, a potem wspólnego wyjścia z mieszkania, nawet się do siebie nie odezwały i obie udawały, że Magda śpi. A ostatnim, na który na zawsze spuściły zasłonę tajemnicy, był moment, w którym Sylwia „rzekomo” czegoś zapomniała i w ostatniej chwili przed odjazdem wróciła się do mieszkania. Tylko po to, by życzyć Magdzie wesołych świąt długim pocałunkiem. Ich następnym kontaktem była wymiana SMSów w Nowy Rok, a do normalności ich relacje wróciły kolejnego dnia. Tyle, że do tego czasu u Sylwii życie się trochę…skomplikowało.

Wszystko zaczęło się od wigilijnego wieczoru, kiedy do „rodzinnego” domu zjechało się kuzynostwo z mężami, żonami, dziećmi, a nawiedzeni rodzice postanowili przy całej tej gromadce zrobić Sylwii awanturę o rozwód. Dziewczyna przekonała się wtedy, że Bóg wybacza zawsze, internet nigdy, a księża i nawiedzeni rodzice nie wybaczą nigdy dwóch rzeczy: przedmałżeńskiego seksu i rozwodu. Możesz okraść sąsiada, zabić mu psa, ale jeśli przed ślubem pieprzyłaś się z chłopakiem to jesteś wyklęta na zawsze, a po rozwodzie wiele bywalczyń i bywalców wiejskiego kościoła śle do proboszcza modlitwy w twojej intencji o rychłą ekskomunikę. Sylwii udało się wcześniej ukryć ciążę, bo nim zdążyła o niej powiedzieć, dziecka już w łonie nie miała. Ale po rozwodzie mleko musiało się rozlać i cała historia musiała zostać ze szczegółami opowiedziana rodzicom, wychowanym w katolickim rygorze cnoty, dziewictwa do ślubu i trwania w małżeństwie nawet, jeśli jedno bije drugie tępą siekierą, bo przecież „tak jest po bożemu”. W ten sposób cała latorośl wnucząt poznała kolejne formy słów: „bezbożna”, „ladacznica” i „wydziedziczona”. Ponadto Sylwia dowiedziała się, że na pewno chciała biednego chłopaka złapać na dziecko, zniszczyła mu życie, a jej życiorys jest skazą na nieskalanej historii rodziny, w której dominującą cechą było wyzywanie wszystkich sąsiadów, polityków i miastowych zaraz po odśpiewaniu przez księdza „Idźcie, ofiara spełniona”. Od tej pory słowo „rodzinny” musiała wykreślić z przymiotników określających dom oddalony o 400km od miejsca jej dotychczasowego zamieszkania.
W jej obronie stanęli co prawda niektórzy z obecnych, ale najbardziej zaskoczył ją Michał, który zagroził, że jeszcze raz ojciec nazwie siostrę „kurewką”, to własnoręcznie mu przypierdoli. Ciąg dalszy tej jego reakcji miał miejsce w nocy, kiedy kuzynostwo wróciło do siebie, a oni zostali sami z tymi, których do końca życia będą mieli mimowolnie wpisanych w dowodach osobistych. Sylwia, zapłakana i zrezygnowana, leżała bez życia na swoim tapczanie w pokoju, jaki niegdyś obydwoje dzielili przez prawie 25lat. Michał przysiadł koło niej i podał jej rękę, a ona doznała deja vu – dokładnie tak samo czuła się, gdy po rozprawie rozwodowej poszła z nim na kawę do sądowej kawiarenki. Miała w nim oparcie, jako jedynemu z całej tej zacofanej i zaściankowej rodziny. Wygadała mu się ze wszystkiego, również z tego, że od stycznia musi szukać nowego lokum. Na to niestety Michał wiele poradzić nie mógł, bo sam wynajmował maleńki pokoik w mieszkaniu w zupełnie innym mieście. Od niechcenia rzucił hasło, że może by spróbowała zacząć od nowa właśnie tam, gdzie on na co dzień żyje.

  • Wiesz, to nie jest takie głupie – odpowiedziała wtedy i przez lata zastanawiała się, co jej strzeliło do głowy, że to w ogóle wzięła pod uwagę
    Po niezliczonych kombinowaniach i szukania do środka nocy mieszkań, a przede wszystkim pływalni, w których potrzebują instruktorki, Michał wyszedł do niej z propozycją, którą również Sylwia po latach wspominała jak pijacki zwid.
  • Do 6 stycznia mieszkam sam, zadzwonię do współlokatorów, czy mogłabyś do tego czasu u mnie pomieszkać, dopóki nic nie znajdziesz, a w tym czasie coś się wymyśli
    Jej kiwnięcie głową i aprobata dla tego pomysłu sprawiło, że od tego momentu była przez ponad 2 tygodnie skazana na ryzyko – albo się uda i odbuduje się w nowym miejscu, albo Michał będzie świadkiem tego, jak jej życie zakopuje się razem z resztkami honoru, który nakazywał jej radzić sobie ze wszystkim samej.
    Z początku wszystko szło dobrze. Współlokatorzy zgodzili się na taki układ z Michałem, ona wprowadziła się do drugiego pokoju zajmowanego przez parę studenciaków z ostatniego roku zarządzania i marketingu. W czasie, gdy jej brat chodził do pracy, czyli hotelowej recepcji, której był managerem, ona szukała nowego mieszkania, a także zajęcia. O ile to drugie znalazła bardzo szybko, co zdziwiło ją jeszcze bardziej niż pedantyzm Michała, o tyle z mieszkaniem był dramat. Wygwizdów Dolny, cena jak za willę, odpadający tynk, brak ogrzewania albo wspólna łazienka ze starszym panem erotomanem – to obraz wszystkich ofert, jakie jej się trafiały. Na dwa dni przed nowym rokiem powróciło załamanie, które ratowało jej tylko codzienne chodzenie na basen dla podtrzymania formy i praca, którą zacznie od 3 stycznia. Huśtawka nastrojów była jej codziennością, ale tego, co ją spotkało w sylwestrową noc nie potrafiła ani wyjaśnić, ani usprawiedliwić.

Michał zaprosił ją na domówkę do kolegi z pracy. Przepiękny, duży dom poza miastem, 40 osób, parkiet do tańczenia, własny DJ – po prostu impreza noworoczna w dobrym stylu i w towarzystwie ludzi, a nie bezmózgów. W dodatku poza nią i rzeczonym kolegą, Michał nie znał tam nikogo. To, że się zgodziła, było jednak cudem, bo namawiać ją musiał wielokrotnie przez cały poprzedzający imprezę dzień. Ostatecznie udało mu się i punktualnie o 19:00 w ostatni dzień roku ujrzał Sylwię w czymś innym, niż wymięte, oprószone mąką domowe dresy. Oniemiał. Sylwia założyła na siebie klasyczną małą czarną, do tego jasne, ledwie rozpoznawalne na nogach rajstopy, a fryzura rozpuszczona opadała jej łagodnie na osłonięte cienkim, szerokim rękawem ramiona.

  • Uoo – zareagował na ten widok, gdy ją zobaczył sięgającą po kieszonkową torebkę stojącą na stole w kuchni – pięknie wyglądasz
  • Co, nigdy dziewczyny w sukience nie widziałeś? – zapytała lekko skonsternowana tą reakcją
  • Dziewczynę tak, ale Ciebie nie
  • Jeszcze powiedz, że Ci się podobam – zironizowała
  • O co Ci chodzi?
  • O nic, jesteś moim bratem i nigdy nie prawiłeś mi komplementów.
  • Weź wyluzuj, na imprezę ze mną idziesz, ale widzę, że będę musiał Cię pilnować
  • Tylko spróbuj. Ja się nie wtrącam, kogo Ty będziesz obracać.
  • Ehh, chodź już lepiej
    Sylwia nagle była opryskliwa. Jak nigdy. To była jej zasłona i obrona przed tym, by nie pokazać mu, że przyjmuje komplement od faceta, nawet od brata. Nie zmieniało to faktu, że akurat od niego takie słowa ją dziwiły. A jeszcze bardziej to, że sama oceniła jego strój, czyli zwykłe dżinsy i czarną, elegancką koszulę, jako wyjątkowo męskie i… o cholera, spodobało jej się to. Naprawdę. Szybko wyrzuciła tę myśl z głowy, ale zaniepokoiło ją to, że już to przeżyła. Już raz miała takie dziwne skojarzenia z osobą, co do której nie powinna ich mieć – chodziło rzecz jasna o Magdę. Otrząsnęła się dopiero, gdy trzaskający mróz i padający śnieg wbiły jej się w twarz, włosy i oczy.
    Sama impreza, jak to Sylwester – bez historii, czyli dużo alkoholu, czipsów i żarcików, paru adoratorów, którzy wyłowili samotną rybkę w ławicy zamężnych i zaręczonych, aż o trzeciej w nocy zapadła decyzja, że w 7 osób ledwie rozróżniających piwo od mrożonej pizzy to już pora decydować o tym, kto zostaje, a kto wraca do siebie. Michał i Sylwia postanowili wrócić, szczególnie, że dziewczyna lekko zawiodła się na jednym z uczestników biby. Facet wydawał się konkretny i już chciała mu dać szansę na randkę, gdy ten zwyczajnie zarzygał cały kibel i po chwili został odprowadzony do wanny i tam już pozostał. Sylwia wówczas poczuła, że poza alkoholem we krwi przy życiu nie trzyma jej już na tej imprezie nic. Udała się więc z Michałem do taksówki. Spotkali się po raz pierwszy, od północy, gdy złożyli sobie serdeczne i chyba jedyne tego wieczoru szczere życzenia noworoczne. Zachowywała się teraz zupełnie inaczej, niż przed wyjściem, a długą drogę do domu postanowiła spędzić drzemiąc na ramieniu brata. Tego, co było dalej, nie mogła w żaden sposób odróżnić od snu.
    To, że mu dziękowała „z całego serca” za fajną imprezę, za pomoc, za troskę i ostatnie kroki w drodze do domu pokonała trzymając go za dłoń, jeszcze była w stanie zrozumieć. To, że w windzie dała mu buziaka w policzek, też. Swój upadek na podłodze, po której poślizgnęła się na szpilkach ujawniając Michałowi tyłek zasłonięty jedynie rajstopami, też. Ale dlaczego potem, gdy szykowali się do snu, nagle weszła do niego do pokoju i spytała, czemu z nią w ogóle nie tańczył? Czemu to powiedziała, czemu w ogóle po tym zasugerowała mu, żeby nadrobił swoje „niedbalstwo”? Dlaczego kazała mu włączyć jakąś rockową balladę, złapała za rękę i tańczyła tak, jakby jeszcze impreza trwała? Pytań mnożyło jej się coraz więcej wraz z powolnym odpływaniem świadomości do krainy snu. Jak to się w ogóle stało, że w pewnym momencie tańczyli patrząc sobie w oczy, a jej plecy napotkały ścianę? Nie, to niemożliwe, ale mogłaby przysiąc, że świadomie zamknęła oczy i poczuła pocałunek. Delikatne zwilżenie swoich warg przez jego usta, połączone z mocniejszym uściskiem wokół jej talii. Dotknęła jego policzka, czy nie dotknęła? Odwzajemniła… nie, ona chciała więcej, to ona go pierwsza pocałowała. Co jest? Gdzie tu jawa, a gdzie senny koszmar? Nie miała prawa pocałować własnego brata, zawsze brzydziły ją tego typu relacje. Ale też nigdy wcześniej nie sądziła, że pocałuje kobietę, a jednak i to się stało.
    Różnica między tamtym wydarzeniem, a tym, co się stało w noc sylwestrową była taka, że wtedy mogła rano wstać, pogadać z Magdą, spalić buraka i przeżyć na kacu moralnym cały dzień, by potem wrócić do codzienności. A tu obudziła się o szóstej rano i nie mogła zasnąć. To, że Michał spał u siebie, tylko potęgowało jej strach przed tym, co właśnie sobie uświadomiła. Niczego nie była pewna. Ani tego, czy go faktycznie całowała, ani tego czy tylko na pocałunkach się skończyło. Pewne było tylko to, że leżała przykryta kołdrą i kocem, w tej samej kiecce, którą nosiła wieczorem i nie miała na sobie stanika…

Napaleni nastolatkowie

Było to wieczorem, zostałam u kolegi na noc. Byliśmy sami, nie miał rodzeństwa, a jego rodzice wyjechali na urlop. Wpadliśmy na pomysł zrobienia wieczoru filmowego, on miał przygotować film w salonie, a ja w tym czasie poszłam się umyć. Po kąpieli wyszłam z łazienki w za dużym podkoszulku i krótkich spodenkach, Zeszłam na dół, film ustawiony, na stoliku dużo przekąsek. Dawid powiedział, że idzie wziąć prysznic i zaraz wraca. postanowiłam się nie nudzić, wzięłam laptop na kolana, siadłam na kanapie i nie wiem co mnie podkusiło, ale zaczęłam przeglądać historię przeglądarki. W większości przeważały strony z pornolami. Włączyłam pierwszy lepszy i właśnie wtedy dostałam chcicy. Oglądając pornol zaczęłam się dotykać po cyckach, uciskać je przez koszulkę, Nie wytrzymałam i ściągałam podkoszulek, Moje cycki były już wolne, Ręka powędrowała ku dołowi. Zaczęłam przez spodenki dotykać muszelki, zrobiło mi się mokro. Zdjęłam je. Teraz byłam całkiem naga, dobrze nie dotknęłam cipki, a zobaczyłam pochylonego nade mną Dawida w samych obcisłych bokserkach, Dotykał się po penisie, Widziałam jak na mój nagi widok rośnie, Nie czekaliśmy. Ja położyłam się wygodnie na plecach, rozłożyłam nogi, a Dawid zaczął delikatnie robić mi palcówkę, aby rozepchać cipkę. Najpierw włożył jeden, ruszał nim bardzo powoli, potem zaczął szybko i bezlitośnie. Dołączył drugi, i zaczął coraz mocniej i mocniej, Nie wytrzymałam, wypłynęły ze mnie soczki i głośno krzyknęłam. Widziała, że nie chce na tym skończyć, przybliżył się do mnie, zaczął całować mnie w usta, z języczkiem. Potem policzek, szyja, lekkie lizanie ucha, obojczyki. W końcu dotarł do upragnionego celu. Zaczął lizać moje sutki, ssać, podgryzać, a potem całować piersi. Spojrzał mi w oczy i już wiedziałam o co mu chodzi. Lekkim ruchem dłoni, przejechał po mojej wewnętrznej stronie ud, rozłożyłam je. Czubkiem swojego sporego penisa zaczął dotykać łechtaczki, pocierał o nią, jeździł „góra, dół”. W końcu dotarło do mojej dziurki delikatnie włożył go, aż poczuł opór. Wsunął go mocniej. Poczułam ból, ale też małą rozkosz. Wtedy zaczął szybciej, ale nie ostro, Posuwał mnie ruchem jednostajnym. Ja tylko przyciągałam go do siebie rękoma dotykając pleców. Całował mnie po szyi. Trochę nade mną pracował, ale po nie długim czasie dostałam upragnionego orgazmu, Dawid był niezwykle delikatny i czuły. Chciałam się mu po tym wszystkim odwdzięczyć, ale byliśmy na tyle zmęczeni, że całkiem nadzy poszliśmy spać. Ale dalej czułam jego dłoń na mojej piersi i penisa, który (już „zwiędły”) dotykał moich pośladków.

Sesja zdjęciowa

Obudziłam się około 5 mąż spał na plecach i jego kutasek stał na baczność miał pewnie jakiś dobry sen. Postanowiłam to wykorzystać i wzięłam go w usta już po chwili wystrzelił z taką siłą że większość od razu połknęłam. Przebudził się ale powiedział tylko dzięki i obrócił się na bok i spał dalej. Wstałam i nago poszłam do łazienki wzięłam prysznic i owinięta ręczniczkiem zeszłam na dół domu do kuchni gdzie teściowa szykowała śniadanie. Spytałam w czym mogę pomóc, odpowiedziała pokrój pomidory i czy chcę kawy. Zaczęłam kroić pomidory i gdy chciałam wyjąć talerz z szafki spadł mi ręcznik. Teściowa spojrzała na mnie i powiedziała że mam ładne ciało i Monia na pewno zrobi mi śliczne zdjęcia których na pewno nie będę musiała się wstydzić. Osłoniłam się ręcznikiem i piłyśmy kawę wesoło rozmawiając. Około 6:30 na śniadanie zrzedł Andrzej i zaraz za nim Monika, okazało się że teść pojechał już przed 5 do lasu na jakąś wycinkę. Monika jak mnie zobaczyła powiedziała: -widzę że Kaśka już gotowa do zdjęć, Andrzej mam nadzieję że trochę pomożesz -oczywiście tylko nie wiem co mam robić poza patrzeniem -możesz zabrać koc i parę Kaśki ubrań i będziesz trzymał ekran do światła Po śniadaniu ubrałam koszulę flanelową dżinsy i klapki i poszliśmy na łąkę koło stawu teściów, gdzie pasła się ich krowa. -no bierzemy się do roboty Monika zaczęła instruować Andrzeja jak ma odbijać światło tym ekranem a ja zdjęłam ciuchy i nago podeszłam pogłaskać krowę. -przytul się do niej będzie super zdjęcie -no dwie lesbijki na łące zażartował mąż -a co jesteś zazdrosny spytałam Monika zrobiła jeszcze kilka zdjęć i powiedziała że jutro pojedziemy zrobić zdjęcia w jakiś starych ruinach bo jej koleżanki tata jest tam stróżem i umówiła się że będziemy mogli wejść bo w niedziele ekipy remontowe nie pracują. Stwierdziłam że może byśmy się trochę poopalali na kocu bo słoneczko fajnie zaczęło grzać a ja przynajmniej już byłam rozebrana. Monika z Andrzejem powiedzieli że nie mają strojów. -to ja pół dnia chodzę przy was nago a wy nie możecie chociaż godzinkę Mąż szybciutko się rozebrał i położył się przy mnie na brzuchu(chyba trochę się podniecił)Monika dopiero jak on leżał zdjęła sukienkę i położyła się w majtkach z mojej drugiej strony. -ściągaj te gatki bo ja ci je zdejmę -no dobrze ale Andrzej nie patrz Po półgodzinie Monika powiedziała że idzie do domu obrobić zdjęcia na komputerze. Dopiero jak odeszła Andrzej się ożywił: -wiesz jak zaczęłaś pozowanie to patrzyłem na twoje ciałko tak jakbym cię widział nagą pierwszy raz. Obrócił się na plecy a ja się przytuliłam do niego. -jestem ci coś winien za poranne przebudzenie twoje usta były naprawdę niesamowite Po tych słowach zaczął pieścić moją łechtaczkę (krowa pewnie widząc nasze harce żałowała że nie ma z nią byka) Zaczęliśmy zbierać zbierać się na obiad ubrałam dżinsy -i tyle ubrań ci na razie wystarczy powiedział Andrzej. Więc podwinęłam nogawki spodni i szłam polną drogą boso z gołymi piersiami. Dochodziliśmy już do furtki i mąż zobaczył że mama stoi przed domem podał mi koszulę. Ubrałam ją ale nie zapinałam guzików tylko związałam ją nad pępkiem. Po obiedzie Monika poprosiła bym przyszła do jej pokoju wybrać zdjęcia które możemy pokazać. Wybrałyśmy z 20 zdjęć i potem Monika zaskoczyła mnie -ty diablico wczoraj przy grillu nie miałaś majtek -a skąd wiesz przecież było ciemno -ale na kilku zdjęciach z fleszem widać Dziwne jeszcze chwile temu pozowałam jej nago do zdjęć które zgodziłam się pokazać teściowej ale trochę było mi wstyd żeby widziała te przy grillu. Monika wybrała takie gdzie nie było widać mojej myszki, to że na trzech zdjęciach było widać dokładnie moje piersi łącznie z sutkami. Teściowa zawołała: -Kasia przyjdź do mnie mam coś dla ciebie -już idę mamo -wiesz uszyłam dla ciebie sukienkę i musisz ją przymierzyć -dobrze tylko pójdę ubrać bieliznę -gdzie będziesz łazić co to wstydzisz się mnie? -no nie Sukienka była letnia do kolan i z odkrytymi plecami. -pasuje to po kawie i cieście pozszywam ją na maszynie i jutro będzie gotowa. Poszłam na piętro gdzie mój Andrzejek siedział na balkonie i palił papierosa. -no myślałem że moja posłuszna żona o mnie zapomniała -co pan sobie życzy zanim pójdziemy na kawę -ściągaj te ciuchy i choć na papierosa Po raz kolejny tego dnia rozebrałam się i nago wyszłam na balkon, po papierosie na kanapie leżały już ubrania dla mnie w które się ubrałam(nie było tego wiele)cienkie leginsy i sweterek do połowy pupy ale z dziurkami że było widać brodawki. Podczas picia kawy Monia włączyła płytę ze zdjęciami i trochę się dziwnie czułam widząc siebie nagą na zdjęciach. Mąż po kawie powiedział że idziemy na spacer do lasu więc mogę ubrać adidasy więc już nie protestowałam że bez skarpet nie lubię bo bym jak poprzedni wieczór została boso a po lesie to raczej źle by się chodziło. Jak wróciliśmy do domu to siadaliśmy do stołu na kolację gdyż teść wrócił z wyrębu bardzo zmęczony. Po kolacji poszłam z mężem na łąkę po krowę wracając z nią do obory Andrzej pieścił moje piersi. Usiedliśmy przed domem i patrzyliśmy na gwiazdy, gdy już wszyscy zasnęli mój pan się odezwał: -rozbieraj się -co znowu? -nie dyskutuj Więc zdjęłam buty, leginsy i sweter i tak siedząc nago obok męża przerwał nam to lenistwo dzwonek telefonu. Okazało się że Andrzej musi jutro rano wracać bo coś tam ważnego jest w firmie. Umówiliśmy się że on pojedzie i jak tylko będzie mógł to przyjedzie z powrotem.

Brunetka

Po kilku tygodniach wspólnych spotkań, uległa Edyta została naszą seksualną niewolnicą. Zamieszkaliśmy razem. W łóżku sypiała w naszych nogach. Jednym z jej obowiązków było trzymanie w ustach mojego kutasa, przez całą noc. Teraz też leżała zwinięta w kłębek z głową spoczywającą na moim podbrzuszu. Ssała przez sen główkę penisa, który pęczniał tradycyjnie w sobotni poranek.

Położyłem rękę na blond włosach i wczepiłem się w nie palcami. Pchnąłem głowę w dół, czując jak sztywny penis dotyka jej podniebienia. Pchnąłem mocniej, przeciskając się przez gardło. Zacisnęła usta na jego trzonie i rozluźniła mięśnie szyi. Bez oporów onanizowałem się jej namiętnymi, gorącymi ustami. Obok leżała Barbara, którą przytulałem lewym ramieniem. Długie, czarne włosy rozrzucone były na moim torsie. Spała głęboko, spokojnie oddychając.

Trzymałem mocno włosy Edyty i coraz szybciej posuwałem penisa jej usteczkami. Dziewczyna masowała przy tym moje dorodne, pełne spermy jądra. Nadeszło przyjemne uczucie szczytowania. Spuszczałem się głęboko do jej gardła, szybko oddychając. Dziewczyna ściskała mnie za jaja i łapczywie połykała wszystkie porcje wytrysku. Na koniec wyssała mnie do ostatniej kropli, nie wypuszczając fiuta z buzi. Pogłaskałem ją po głowie, zamknąłem oczy i ponownie usnąłem.

Obudziły mnie jęki Barbary, która nadal przytulała się do mnie. Między jej udami znajdowała się twarz Edyty, ruchliwym języki pieścił sztywną łechtaczkę. Ścisnąłem mocno piersi Brunetki, ssałem i przygryzałem sterczące sutki. Edyta na zmianę wchodziła językiem do jej cipki albo ssała łechtaczkę. Po kilku minutach doprowadziliśmy ją do bardzo głośnego orgazmu. Podejrzewam, że te krzyki obudziły naszych sąsiadów. Edyta wstała z łóżka i wyszła z sypialni, kręcąc prowokująco gołymi pośladkami.

  • Cudowna jest ta suczka. Chyba nie żałujesz, że zamieszkaliśmy razem? – spytała Barbara i pocałowała mnie w usta.
    Odwzajemniłem pocałunek, wpychając język głęboko do jej buzi. W trakcie namiętnego całowania masowała mi kutasa, doprowadzając go do pełnego wzwodu. Klęknąłem między jej udami, podniosłem za biodra i wszedłem w gorącą, mokrą cipkę. Pieprzyłem ją, patrząc jak ściska i masuje swoje nabrzmiałe piersi. W tracie naszego stosunku wróciła Edyta, niosąc śniadanie na tacy.

Postawiła ją na szafce i przyłączyła się, siadając Barbarze na twarzy. Ta rozchyliła dłońmi jej pośladki i lizała cipkę, Edyta ssała i całowała moje sutki. Ciężko dyszałem, wbijając kutasa w kurczącą się dziurkę Dziewczyny głośno jęczały z rozkoszy. W momencie wytrysku wyszedłem z Barbary. Edyta pochyliła się bardziej i przyjęła kolejne porcje spermy w zmysłowe usta. Wyssała mnie i wylizała do czysta. Przez kolejne minuty panie pieściły się wzajemnie w pozycji 69, doprowadzając do wspólnego szczytowania.

Po chwili odpoczynku zjedliśmy śniadanie w łóżku. Następnie udaliśmy się do łazienki. Puściłem wodę do dużej, narożnej wanny. Napalone dziewczyny weszły pod prysznic i znowu zaczęły się całować w strumieniach natrysku. Barbara uniosła dłońmi swoje pełne, duże piersi i lizała sterczące, wrażliwe sutki. Edyta kucnęła i pieściła językiem jej gładko wygoloną cipkę. Noga Brunetki spoczęła na ramieniu niewolnicy, otwierając drogę między rozchylone uda. Edyta chwyciła ją za pośladek, palcami drugiej ręki zaczęła penetrować wilgotną cipkę Barbary. Następnie cała dłoń zniknęła pomiędzy opalonymi udami. Posuwała ją szybko i głęboko, doprowadzając do kolejnego głośnego orgazmu.

Zanurzyłem się w wannie, wypełnionej gorącą wodą i zaprosiłem je do siebie. Edyta umyła mnie przy pomocy miękkiej gąbki, najwięcej czasu poświęcając jądrom i penisowi. Doprowadziła go tym do kolejnego wzwodu. Następnie zajęła się Barbarą, która w trakcie mycia posuwała dłonią kutasa, utrzymując go w pełnej gotowości do działania.

  • Siadaj na wannie i rozłóż nogi! – rozkazałem Edycie, kiedy skończyła mycie Brunetki.
    Namydliłem jej cipkę i przy użyciu maszynki, powoli i dokładnie wygoliłem z jasnych włosków. Przejechałem językiem po aksamitnej, gładkiej skórze. Przez chwilę drażniłem koniuszkiem języka twardą łechtaczkę.
  • Teraz obróć się i wypnij dupę, niewolnico!

Podniecona Edyta stanęła tyłem do mnie, pochyliła do przodu i oparła o brzeg wanny. Położyłem dłonie na wypiętych pośladkach. Barbara nakierowała sztywnego penisa na różową dziurkę. Wepchnąłem go do końca, przyciskając jądra do kobiecych ud. Pieprzyłem ją od tylu mocno i gwałtownie. Brunetka całowała mnie i masowała moje jaja. Otwartą dłonią okładałem wypięte pośladki silnymi klapsami, pozostawiając czerwone odbitki na napiętej skórze.

Odgłosy uderzeń i krzyki Edyty odbijały się echem o kafelki w łazience. Tym razem kopulacja trwała długo. Wypięta dupa nabrała purpurowego koloru. Wreszcie nadszedł wytrysk. Wypełniłem spermą ciasną cipkę niewolnicy, nie przerywając pocałunku z Barbarą. Po wszystkim dziewczyny klęknęły i wylizały kutasa i jądra do czysta. Zostawiłem i wyszedłem, żeby przygotować coś mocniejszego do picia. Po kilku minutach dołączyły do mnie, owinięte białymi ręcznikami. Podałem im drinki z lodem i wypiliśmy za miły poranek. Zlustrowałem wzrokiem Edytę.

  • Znam faceta, który zajmuje się piercingiem w domu klienta – powiedziałem między jednym a drugim łykiem drinka – Niewolnica powinna być zakolczykowana.
    Dziewczyna popatrzyła z niedowierzaniem na Barbarę.
  • Dobry pomysł – odpowiedziała Brunetka – spróbuj go tutaj ściągnąć, najlepiej dzisiaj.
    Wyszukałem numer telefonu i zadzwoniłem do fachowca od kolczykowania. Zgodził się przyjechać w ciągu godziny. Nalałem Edycie kolejnego drinka.
  • Znieczul się porządnie, to będzie mniej bolało.
    Kiedy rozległ się dzwonek do drzwi, poszedłem otworzyć i wprowadziłem fachowca do salonu. Był łysy, barczysty i bardzo umięśniony. Odkryte przedramiona i bicepsy pokrywały tatuaże. W nosie i uszach błyszczały kolczyki. W ręce trzymał skórzany kuferek. Ślicznotki siedziały w fotelach i sączyły drinki z lodem. Mężczyzna przyglądał się im z zainteresowaniem.
  • Która z was ma być przyozdobiona… a może obie?
  • Dzisiaj ta z jasnymi włosami – odpowiedziała na pytanie Barbara.
  • To proszę rozebrać się i położyć na stole – zwrócił się do Edyty.
  • Ale ja się boję – odparła drżącym głosem.
  • Milcz, niewolnico. Leżeć! – krzyknęła Barbara i zerwała z niej ręcznik.

Naga Edyta położyła się na blacie. Przyniosłem sznur i przywiązałem rozłożone nogi i ręce do nóg mebla. Fachowiec patrzył z pożądaniem na młode, seksowne ciało dziewczyny. Pokaźne wybrzuszenie spodni wskazywało, że zrobiła na nim pozytywne wrażenie. Stanął nad nią i położył kuferek na stole.

  • Co kolczykujemy dzisiaj?
  • Proponuję cipkę i sutki – odpowiedziała Brunetka.

Otworzył kuferek i wyjął tacki pełne kolczyków. Wybrała złotego banana i dwa kółka. Wyciągnął z kuferka narzędzia i klęknął między udami Edyty. Naciągnął szczypcami skórę nad łechtaczką i przebił grubą igłą. Niewolnica zawyła. Barbara wstała z fotela, pochyliła się nad głową Edyty i wepchnęła język w jej usta. Fachowiec wprowadził bananka i zakręcił gwintowaną kulkę. Następnie wstał i pochylił się nad nagim ciałem. Szczypce zacisnęły się na lewym sutku. Naciągnął go i przebił u podstawy. Barbara skutecznie kneblowała językiem i pocałunkami jęczącą Edytę. Złote kółko wypełniło otwór w sutku. Analogicznie postąpił z drugim i wyprostował się. Barbara przerwała pocałunek i popatrzyła na dzieło, następnie na jego twórcę.

  • Śliczne. Pan też ma takie ozdoby w intymnym miejscu?
  • Owszem, mam.
  • Mogłabym zobaczyć?

Mężczyzna rozpiął rozporek, z którego wyskoczył wielki penis we wzwodzie. Oplatał go wytatuowany wąż. Od spodu zwisało w szeregu dziesięć okrągłych, metalowych kolczyków. Barbara jęknęła z wrażenia, podeszła do niego i klęknęła. Szeroko otworzyła usta i wzięła go do buzi. Wielka, sztywna pała ledwie mieściła się ustach. Obciągała, śliniąc się przy tym obficie. Nie była w stanie wziąć go w całości, do końca. Wypuściła ociekającego śliną kutasa i nakierowała na zakolczykowaną cipkę Edyty.

  • Jej też się coś należy… w nagrodę, że była taka dzielna.
    Monstrualny penis powoli zagłębił się w różowej dziurce. Kolczyki jeden po drugim znikały w rozciągniętej do granic możliwości cipce. Edyta wyła jak potępiona i szarpała sznurem, krępującym jej ręce.
  • Nie! Nie zmieści się! Rozerwiesz mnie, potworze!
  • Wszystko się zmieści – odparł spokojnie i kontynuował penetrację.

Barbara klęczała za fachowcem i przyglądała się wchodzącemu w Edytę kutasowi. Jedną dłonią masował podbrzusze brutala, drugą wielkie jądra. Ten ściskał łapami uda związanej dziewczyny i rytmicznie w nią wchodził. Po kilku minutach wycie przeszło w rozkoszne jęki i krzyki. Fachowiec przyspieszył tempo penetracji, wbijając swoją maczugę w całości.

  • Tak kurwa.. tak!!! Pierdol mnie tak i nie przestawaj! Pierdol mocno i głęboko!!!

Spocony i ciężko dyszący, długo spuszczał się rozciągniętą cipkę. Sperma tryskała bokami na uda i pośladki Edyty. Jej krzyki wypełniały salon, Barbara z lubieżnym uśmieszkiem mocno ściskała jądra fachowca. Kiedy kutas wysunął się na zewnątrz, ponownie wzięła go do buzi i wyssała wszystko, do ostatniej kropli. Ciało Edyty drżało na stole w orgazmie. Specjalista od kolczykowania schował swój wielki organ i zapiął spodnie. Jeszcze raz popatrzył na cipkę z kolczykiem, z której wypływała sperma.

  • Dość wrażeń na dzisiaj. Jeżeli chcesz posiadać tatuaże lub kolczyki w innych miejscach, zawsze jestem do usług – złożył propozycję i spakował skórzany kuferek.
    Zapłaciłem mu za usługę, odprowadziłem do drzwi i wróciłem do salonu. Edyta nadal leżała przywiązana do stołu i cicho jęczała. Barbara klęczała między jej nogami i wylizywała biały nektar z cipki, ud i pośladków. Podszedłem bliżej i pociągnąłem za złote kółko w sutku. Blondyna głośno krzyknęła.
  • Jak Ci się podobał ogier od kolczyków, niewolnico?
  • Pan ma rację, że ogier. Takiego kutasa widziałam raz w życiu, na wsi… u konia mojego wuja.
  • W takim razie, zaprosimy go jeszcze raz, kiedyś.
    Dziewczyny zapiszczały z radości…

Jak rozpalić faceta?

Wyobraź sobie że stoisz pod ścianą, oparty plecami o nią, ,
……… Stoję przed Tobą, patrze ci w oczy… podnosisz wzrok…. nasze spojrzenia się spotykają… elektryzują atmosferę…. Ruszam w Twoim kierunku…. podchodzę wolno… mierzysz mnie wzrokiem… czekasz aż się zbliżę…. dochodzę… Cały czas utrzymujemy kontakt wzrokowy… Staje przed Tobą… blisko.. twarzą w twarz… Wyciągasz ramiona i przyciągasz… nagle i bardzo gwałtownie… Czujesz jak gniotę ci klatkę piersiową… czujesz jak moje piersi rozgniatają się na Tobie… czujesz mój oddech na szyi… Odruchowo kładę ci głowę na ramieniu, , .. Ręce masz na moich plecach… przesuwasz nimi w dół… zastanawiasz się co zrobię jak zjedziesz na tył… a już prawie tam jesteś……. czuje jak zsuwasz dłonie tam gdzie nie powinieneś… ale co tam… przez materiał… chwytasz za pośladki… najpierw delikatnie… a potem mocno… i się uśmiechasz… odchylam się tułowiem do tyłu.. i to był błąd… bo stoisz w rozkroku… dotykam twojego… moim podbrzuszem… teraz ja ci go rozgniatam… czujesz mnie mocno… pulsujesz… twardniejesz… chciałbyś uwolnić.. zarzucam ci ręce na ramiona… patrze w oczy… przesuwam po głowie… zsuwam na plecy… bawię się tam… zsuwam w dół i do góry… na przemian… szybko i wolno… delikatnie i mocno… masuje… badam każdy skrawek… wsuwam pod koszulkę… dotykam nagiego ciała… czujesz „motyle w brzuchu”… jednocześnie moje krocze nadal dotyka twojego… z tym że teraz mocniej… napieram na ciebie… ruszam się… napięcie rośnie… przestajesz myśleć… wsuwasz ręce w mini… pozwalam… nie przeszkadzam… zastanawiam się na ile sobie pozwolisz.. ok. odlatuje.. nie wiem.. co robisz… wsuwasz je… do wewnętrznej strony ud… do cip…zki… dotykasz… badasz… czujesz wilgoć….. pod strinami… odsuwam się trochę… kładę Tobie rękę na kroczu…… dotykam go… gniotę… mocno… bo hormony szaleją…. jednocześnie zbliżam głowę do Twojej… patrze na usta… nasz wzrok się spotyka… i całujesz… natarczywie… mocno… z języczkiem… wsuwasz go do środka… bez zastanowienia… bez opamiętania… odlatuje.. nie wiem co robisz… wsuwasz… do wewnętrznej strony ud… do pochwy… dotykasz… badasz… czujesz wilgoć….. odsuwam się trochę… kładę Tobie rękę na kroczu…… dotykam go… gniotę… mocno… bo hormony szaleją…. jednocześnie zbliżam głowę do twojej… patrze na usta… nasz wzrok się spotyka… i całujesz… natarczywie… mocno… z języczkiem… wsuwasz go do środka… bez zastanowienia… bez opamiętania… czujesz moje wargi… czujesz jak się rozchylają… staja się miękkie… słodkie… czujesz jak moje ciało odpręża się… rozgrzewa…… atakuje cię fala pożądania… dzikiego pożądania… za późno dla mnie.. już nie myślę… nie wystarcza mi przez materiał… wsuwam rękę w Twoje spodnie… przesuwam po nim dłonią… chwytam go… od góry… macam… rozkładam dłoń na nim… opuszkami palców dotykam jąder… delikatnie.. muskam je tylko… elektryzuje cię ten dotyk… każe wariować… zamykam rękę na nim… obejmuje… czujesz ciepło… czujesz jak prężnieje… a myślałeś że więcej nie można… czujesz że pękniesz jak nie ruszę… krew zaczyna wrzeć… zsuwam rękę na dół… trzymając poruszam w górę i w dół.. energicznie… spodnie rozpięte… jest łatwiej… tracisz zmysły… i… przerywasz tą fale rozkoszy… bo… wsunąłeś właśnie bezmyślnie paluszek… w moją…. zabieram rękę… żeby zamknąć sobie usta… stłumić jęk… który i tak się wydobywa… dociera do Twoich uszu… cichy… nieśmiały… sztywnieje… biorę głęboki wdech… wiesz… że nie możesz pozwolić na zbudzenie… o nie… wsuwasz go głębiej… mocno… poruszasz… w wilgotnym gorąco… tracę zmysły… wiotczeje w Twoich rekach… odrywasz się od ściany… wyjmujesz dłoń… całujesz… bez wytchnienia… bez chwili przerwy.. trzymasz rękę na mojej szyi… drugą na plecach… kładziemy się na dywanie… jedno obok drugiego…. obejmuje cie… szał na nowo… chcesz mnie w końcu rozebrać, … zdejmujesz bluzkę.. nawet tego nie zauważam… widzisz… w końcu…… brzuch…. jeszcze stanik…… ok. poczeka… nie za szybko… zabijasz mi zmysły dotykiem szalejących rak… po plecach… pośladkach… i w biodrach… nie wiesz.. że już prawie po mnie… że nie musisz usypiać czujności… że się otwieram… ręce mam na twoich biodrach… przesuwam nimi…… chwytam za jadra… od spodu… w jedna rękę… palcami drugiej naciskam delikatnie od góry… gdzie…. przesuwam palce w dól… do końca… cały czas bawię się jadrai… wracam palcami do góry… na wędzideko… do żołęzi… zbliżam głowę… zamykam ją w ustach…. ślinie… objeżdżam językiem… powoli zataczam koła wokół… wracam do wędzidłka… lizę językiem… końcówką języka… Twoje podniecenie rośnie… bawię się na penisu…… pomagam sobie ręką… stymulując stosunek… w gore i w dół… w górę i w dół… zsuwam i nasuwam… robię to bezmyślnie… koniec… odwracasz mnie twarzą do siebie… błędny wzrok… zamglony… dziki… Twój i mój… oczy się spotykają… rażą namiętnością… oddechy nierówne… zakładam Ci nogę na biodro… przywieramy do siebie ciałami… czujesz ciepło… trzymasz mnie w uścisku… piersi dotykają Twojej klatki, , grzeją cie… uda palą.. bucha z nich gorąco i wilgoć… masuje ci plecy szaleje rękoma na nich, , zsuwam niżej na tyłek… ugniatam pośladki…. mocno… przyciągam twoje biodra do swoich… robisz to samo… gnieciesz mnie ciałem… gnieciesz peni…iem… moją….. dotykasz jej… nim… tego już za dużo… wariuje… ruszam się pod Tobą… jakbym z Tobą walczyła… zaciskam nogi… znowu wsuwasz palec w cip….ke… jeden… za chwile dwa… krzyk… zaczynam się wić pod Tobą… unoszę biodra do góry… niestety… ale chce więcej… wsuwasz głębiej… odruchowo przesuwam palcem w zagłębieniu Twojego tyłka… wracam na plecy…….. jesteś rozpalony do granic… odpinasz stanik… zsuwasz ramiączko… wyrzucasz go…. uwalniasz piersi… masz nagie… sterczące… różowe sutki… aż się proszą……

Szpital

Andrzej mój mąż był w szpitalu ze złamaniem ręki, czuł się już lepiej i zadzwonił do mnie: -Kasiu o której przyjedziesz? -będę około 15, masz jakieś życzenia? -jasne że mam. -jakie? -ubierz te obcisłe dżinsy te do pół łydki, bluzeczkę bez pleców i czarne czółenka -to chyba się już lepiej czujesz? A jaką bieliznę sobie życzysz? -a mówiłem coś o bieliźnie? -właśnie nic nie mówiłeś -no to czekam około 15, ewentualnie możesz założyć jakąś kurteczkę Umyłam się i spakowałam sok, owoce i przygotowałam sobie rzeczy które mój mężuś sobie zażyczył około 13 ubrałam się i poszłam na autobus. W szpitalu u męża byli już moi teściowie, przyjechali do niego około 12. Mieszkają 200km od nas więc mąż zaproponował że da im swoje klucze by pojechali do naszego domu a ja bym jeszcze została. Teść zaproponował że zaczekają na mnie to mnie zabiorą samochodem. W końcu stanęło na tym że ja zostanę i teść przyjedzie po mnie około 20. -no myślałem że z moich planów nici. (powiedział Andrzej) -a co ty masz za plany(spytałam) zaczynam się bać -chciałem pobyć trochę sam z tobą kochanie Podeszłam do niego nachyliłam się nad nim i przywarłam ustami do jego ust. Męża ręka powędrowała na moje nagie plecy i po chwili ramiączko od bluzki zsunął mi na tyle że moja pierś wyjrzała z za materiału(dobrze że był sam na sali) Poprawiłam bluzkę i poszłam do automatu po kawy, po powrocie usiadłam obok jego łóżka na krześle zakładając nogę na nogę. Andrzej złapał moją stopę i zdjął mi but i zaczął pieścić moją bosą stopę. Rozmawialiśmy o pierdołach w pewnej chwili powiedział, że nie może się doczekać wyjścia ze szpitala byśmy mogli pobaraszkować. -kochanie a posłuchałaś mnie i przyszłaś bez majtek? -oczywiście -to pokarz -ale jak ktoś wejdzie? -to się zdziwi, po za tym zdejmij te spodnie tylko na chwile Rozpięłam rozporek i zdjęłam spodnie, stanęłam przed nim naga od pasa w dół. -i co zadowolony? -zuch dziewczyna a teraz je ubierz bo zaraz będzie obchód Zdążyłam naciągnąć spodnie gdy wszedł pan doktor. Ciekawa jestem czy zauważył że nie mam zapiętego rozporka bo że stoję boso to widział na pewno. Powiedział że jeszcze z dwa dni i Andrzej będzie mógł wrócić do domu. Wstałam by go odprowadzić do drzwi i wtedy na pewno zobaczył moje odpięte spodnie, bo z uśmiechem powiedział:-tu jest zamek w drzwiach, tylko proszę nie forsować pacjenta za długo -dobrze panie doktorze Pan doktor wyszedł a ja przekręciłam zamek i podeszłam boso do męża odkryłam jego kołdrę i ściągnęłam mu spodnie od piżamy i zaczęłam od całowania jego ptaszka. Muszę przyznać że Andrzej tą jedną zdrową ręką radził sobie dobrze po chwili byłam już bez bluzki. Zaczęłam brać już całego do ust gdy straciłam spodnie. Wystrzelił z dużą siłą i rozległa się melodyjka komórki połknęłam wszystko i odebrałam: -tak słucham? -Kasia?tu tata czekam przed szpitalem od pół godziny jesteś jeszcze u Andrzeja? -tak przepraszam zaraz schodzę trochę żeśmy się zagadali Szybko się ubrałam(dobrze że nie było tego dużo) i poszłam do teścia.

Ciocia Dominika

Był sierpniowy, ciepły wieczór. Mazury, ośrodek wypoczynkowy nad jednym z tamtejszych jezior. Zjazd rodzinny. Znowu. Jak co roku.
Kompletnie nie miałam ochoty tam być, ale cóż, tak każe obyczaj.
Kilka godzin jazdy z Warszawy, a i tak zawsze kończyło się tak samo. Kac i komary.
Siedziałam właśnie przy ognisku i piłam któreś już z kolei piwo, śmiejąc się z rubasznych i nieco zboczonych dowcipów jednego z moich licznych wujków.
Wujek miał sporą widownię, był znany jako rodzinny „kawalarz”. Zauważyłam jednak, że jednego z obecnych bardziej interesuje coś innego. Jeden z obecnych, popijając piwo, wgapiał się na przemian w moje wystające spod szortów uda i ukryte pod bluzką piersi, myśląc, że chyba tego nie widzę.
Postanowiłam do niego podejść.
-A Ty co, Damianku, żarty wujka się nie podobają?
-Nie, nie, bardzo fajne – Damian wyraźnie się zmieszał. – Ostatni raz bawiłem się tak dobrze jak na nocy kabaretowej chłop się przebrał za babę.
Zaśmiałam się głośno.

  • Widzę, że rośnie nam tu kolejny jajcarz. Ej, a Ty w ogóle możesz już pić?!
    -Niezła z ciebie ciotka, nie ma co… Tak, mogę, od dwóch miesięcy. – Obruszył się Damian.
    -Oj, no przepraszam, wiesz, że ja w tej Warszawie trochę jak w innym świecie. – odrzekłam stukając go lekko w ramię.
  • Poza tym patrz na siebie. Jeszcze trochę i będziemy musieli cię wyciągać z jeziora – powiedział mój siostrzeniec, wskazując na butelkę, którą trzymałam w ręce.
    -No to zrobimy wybory Miss mokrego podkoszulka – zaśmiałam się.
    Damian uśmiechnął się, ale nie umknęło mojej uwadze jak na ułamek sekundy jego wzrok powędrował w kierunku moich piersi. Przygryzł dolną wargę.

Zbliżała się północ, kiedy poczułam, że zdecydowanie mam już dość. Faktycznie wypiłam chyba za dużo. Kręciło mi się w głowie i zrobiłam się senna.
Wstałam więc, podziękowałam wszystkim grzecznie za towarzystwo i skierowałam się do swojego domku. Tak wyszło, że miałam go tylko dla siebie. Biorąc pod uwagę liczbę wrzeszczących dzieci jakie spały w prawie każdym z pozostałych wynajętych przez nas domków bardzo mnie ten fakt cieszył.
Nie miałam nawet siły ogarnąć się przed snem, zdjęłam buty, stanik, spodenki i walnęłam się do łóżka. Zasnęłam w ciągu kilku minut.

Za oknem zaczynało robić się jaśniej. Musiało być około 4, kiedy nagle coś wybudziło mnie że snu. Dotyk.
Poczułam na swojej piersi czyjąś dłoń. Zamarłam.
Nie mogłam, a może raczej nie chciałam się ruszyć.
Dłoń przesuwała się po mojej piersi, delikatnie macając i ściskając ją przez koszulkę. Po jakimś czasie zaczęła przesuwać się w dół. Poczułam ją na skórze brzucha, po czym znów bardzo powoli zaczęła wracać do pierwotnej pozycji, tym razem już pod bluzką. Cały ten czas nadal udawałam , że śpię, odwrócona plecami.
Kiedy dłoń delikatnie uszczypnęła mój sutek cicho jęknęłam i zadygotałam z podniecenia.
Stało się jasne, że już nie śpię. I nie reaguję.
Dłoń, a raczej jej właściciel po chwili zawachania, zaczęła poczynać sobie znacznie śmielej.
Wędrując od jednej mojej piersi do drugiej. Nie mogłam się kontrolować, trzęsłam się jak osika.
Dłoń była dość drobna i miękka. Młoda. Zaczęłam się domyślać do kogo należy.
Właściciel ręki zadowolił się już chyba moimi piersiami, bo zaczęła ona znów wędrować niżej. I niżej.
Nie byłam zaskoczona, kiedy zatrzymała się na moich pośladkach, gładząc je i ściskając. Czułam jak jej właściciel również cały dygocze z podniecenia.
Nagle stało się to, co było do przewidzenia.
Dłoń zaczęła wciskać mi się między uda. Byłam już tak podniecona, że udawałam jak przez sen zmieniam pozycję, kładąc się bardziej na brzuchu, ułatwiając dostęp. Gość słusznie uznał to za zaproszenie. Kiedy włożył dłoń pod majtki moja cipka była już mokra. Nie wytrzymałam, zaczęłam jawnie już pojękiwać z rozkoszy i delikatnie się wić, kiedy masował moją cipkę.
Nagle sięgnęłam ręką do tyłu i jednym ruchem wymacałam ciągle ukrytego w spodniach twardego jak skała kutasa.

  • Wyciągaj go… – wyszeptałam nie odwracając się.
    Gościowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Natychmiast rozpiął i zsunął spodnie. W mojej dłoni wylądował duży, około 20 centymetrowy kutas. Aż oblizałam usta.
    Wciąż odwrócona tyłem zaczęłam go masować.
    Tym razem w to mój nieproszony gość głośno jeknął.
    Głos poznałam od razu.
  • Oj, Damianku… Chcesz włożyć cioci? – Wyszeptałam
  • Jasne…- Odpowiedział bez chwili zawachania mój siostrzeniec. – myślałem, że już nie spytasz.

Tylko na to czekał, szybkim ruchem ściągnął moje majtki na uda i przywarł do moich pleców.
Wypięłam tyłek na tyle na ile było to możliwe.
Kiedy zaczął wchodzić aż zakryłam usta, żeby nie krzyczeć. Scisnął mocno moją pierś i zaczął mnie posuwać tak jakby robił to codziennie. Moja mokra szparka nie stawiała żadnego oporu. Z rozkoszy aż zakręciło mi się w głowie. Myślałam tylko o tym, żeby nie krzyczeć. Stare, wysłużone łóżko domku letniskowego skrzypiało głośno.

  • Tak… O tak… Rżnij ciocię, skarbie… Rżnij mnie… – wydusiłam z siebie pół szeptem.
    Po kilku minutach moje ciało przebiegły dreszcze orgazmu, to jednak nie powstrzymało Damiana, który nadal z zapałem mnie ruchał.
    -Powiedz mi jak będziesz kończył, dobrze, skarbie?
    -Dobrze.
    Po kilku kolejnych minutach niemoralnej rozkoszy usłyszałam głośny jęk Damiana. Chwilę później wnętrze mojej cipki zalał strumień ciepłej spermy, co doprowadziło mnie to do kolejnego orgazmu. Damian nie wychodził że mnie jeszcze jakiś czas, widać dochodził do siebie przytuliwszy się mocno do moich pleców.
    -Damianku, miałeś powiedzieć cioci jak będziesz kończył. Chciałam… A z resztą nie ważne. Byłeś świetny
  • Wiem czego chciałaś, przepraszam. Może… Następnym razem? – zapytał niepewnie Damian
  • Mmm, koniecznie… – powiedziałam, przeciągając się jak kocica. – Ale piśnij komukolwiek chociaż jedno słowo, a cię chyba zamorduję, jasne?
  • Jasne – odrzekł siostrzeniec, zakładając spodnie.
    Kiedy zamknęły się za nim drzwi wyczerpana zasnęłam niemal natychmiast.

Dług nauczycielki

Mafia, w ramach długu mojej mamy, sprzedaje mnie do ekskluzywnego domu publicznego. To taki burdel, w którym klienci płacą nieprzyzwoite pieniądze. Ale też mają za co. Wybór jest specjalny. Jeśli dziewczyna jest przebrana za pielęgniarkę, to znaczy, że jest nią w rzeczywistości. Jeśli za policjantkę, to też pracuje w swoim fachu. A jeśli za nauczycielkę?

Zanim tam przybyłam, już czułam się potwornie upokorzona faktem, że będę musiała oddawać się zupełnie, ale to zupełnie obcym mężczyznom. Pozwalać i na wszystko. Jeśli zechcą bym im obciągała – będę im ssać fiuty. Jeśli zechcą bym się wypięła, posłusznie będę musiała nachylić się i wypiąć tyłek…

  • Jestem teraz dziwką… jestem najzwyczajniejszą w świecie dziwką… – powtarzałam sobie w duchu.
    Kiedy jechałam pociągiem, wydawało mi się, że wszyscy mężczyźni, którzy na mnie patrzą, doskonale wiedzą, że jestem prostytutką… – Jesteś kurwą, więc dasz, kiedy tylko zechcemy i jak tylko zechcemy – zdawały się mówić ich twarze. Odruchowo obciągałam spódnicę, żeby zakryć kolana, ale nawet tu ponosiłam klęskę – spódnica była zbyt krótka.

Na miejscu spotkało mnie kilka zaskoczeń. Pierwsze, to niesłychanie wytworny wystrój tego przybytku. Drugie – to ciepłe przyjęcie. Trzecie – to chrzest… Polegał on na tym, że kiedy rozpakowywałam się w swoim pokoiku – wtargnęli tu bez pukania dwaj ochroniarze. -Witaj w klubie! – przywitali się. Po czym zgwałcili mnie tak ostro, że nie zapomnę tego do końca życia… Zaznajomili mnie, że to stary rytuał, że dziewczyna zaczynająca pracę, tak właśnie jest witana. Zrazu, zaskoczona, opierałam się. Ale najpierw jeden mnie trzymał, a drugi podciągnął mi spódnicę i ściągnął majtki. Po czym wszedł we mnie bezpardonowo. Tak samo brutalnie mnie wydymał. Potem nastąpiła zmiana – i on mnie trzymał za ręce, a drugi mnie gwałcił. Miał przyrodzenie nie za długie, ale bardzo grube. Moja cipka odczuła to boleśnie.
Tak więc zaliczyłam chrzest… a właściwie, to ja zostałam zaliczona…

Okazało się, że mój pokoik, mimo, że niewielki – urządzony jest jak minisalka lekcyjna. Mam swoje biurko i fotel. Tablicę z kredą i wskaźnikiem, nawet globus. Nie zabrakło też uczniowskiej ławeczki. W rogu leżał materac, taki jakie znajdują się w salach gimnastycznych.
Natychmiast wizualizowałam sobie, jak mogę być brana na tych wszystkich meblach. Na materacyku – to jasne… sama byłabym dla nich materacykiem…
Biurko – to naturalne miejsce mojej pracy… przypomniałam sobie niemal natychmiast, jak to właśnie na nim uległam naszemu wicedyrektorowi.
A tablica? Wyobraziłam sobie opartą się o nią, tak mocno, że aż twarzą ścierałam zapisane na niej wyrazy… Zwłaszcza podczas miarowego męskiego naporu na mnie… Raz i dwa… raz i dwa… Moja głowa trzymana męską silną dłonią… Moja śliczna twarzyczka wycierająca tablicę…
A niższa uczniowska ławeczka do niczego by się nie nadała? Natychmiast ułożyłam się na niej na plecach… Wystarczy teraz tylko podciągnąć spódnicę i rozłożyć nogi…
Tylko globus nie nadaje się do niczego. Chociaż… mogłabym pochylać się nad nim, czegoś szukać… A wtedy – jakiś niesforny uczniak, mógłby na przykład spozierać mi pod spódniczkę…

Pierwszym klientem okazał się zakompleksiony biznesmen, który w dzieciństwie był upokarzany przez wychowawczynię i teraz chciał odreagować — wyżyć się na belferce, a właściwie nawet zgwałcić nauczycielkę… W życiu realnym nigdy by się na to nie zdobył. W burdelu miał taką możliwość…
Już na wejściu był niegrzeczny. Nawet wulgarny. Nazwał mnie suką.
Straszył:

  • Zobaczysz suko, kto tu rządzi!
    Nie wiedziałam, jak się zachować. Chciałam powiedzieć, że wypraszam sobie podobne zachowanie, ale przypomniałam sobie, że zapowiedziano mi na wstępie, że mam być wobec klientów uległa. Spełniać ich życzenia, no i znosić ich zachowania, nawet jeśli będą brutalni…
  • Wypnij się dziwko przy biurku! – Zaczął bez ceregieli. – Zawsze wzywałaś mnie do tego biurka i tu upokarzałaś przed klasą! Jak myślisz? Jak ja cię teraz upokorzę?
    Ulegle, bez słowa, przeszłam się przed nim do biurka. Oparłam się na nim rękami i wypięłam tyłek. Już wtedy poczułam się upokorzona. Ale spodziewałam się jego akcji, które jeszcze bardziej mnie pokalają. Sądziłam, że lada moment dostanę w pupę tak siarczystego klapsa, że zatrzęsą się moje pośladki. Celowo mocniej się zaparłam, oczekując siarczystego uderzenia. Ale nic takiego nie następowało. A im dłużej nie następowało, tym bardziej czułam się niepewnie.
  • Suko, nie odwracaj głowy! I pochyl się nad dziennikiem, przecież nie możesz tam czegoś doczytać!
    Pochylam się skonsternowana. Wszak coś podstępnego planuje. Całą serią klapsów wybatoży mój kuperek???

Wtem nagle, czuję, jak gwałtownie zadziera mi spódnicę do góry. Zadziera? Wręcz szarpie! Mój tyłek w koronkowych stringach zostaje natychmiast obnażony.

  • Patrz klaso! – jakby się zwracał do domniemanych uczniów – Patrz, jaki zadek ma nasza pani nauczycielka! Patrzcie! Patrzcie jakie nosi majtki! Czy nie są dziwkarskie? Nasza pani ubiera się jak kurwa? A może ona jest kurwą?!

Odgrywa to tak sugestywnie, że wręcz odnoszę wrażenie, jakby obnażał mnie przed autentyczną klasą. Czułam się autentycznie poniżona.
W tym momencie szarpnął moje stringi. Osunęły się aż do kostek.

  • A teraz patrzcie! Patrzcie, jaką pani nauczycielka ma cipę! Jaka wygolona! Chyba po to, żeby sobie faceci mogli na niej nieźle używać! Czyż nie tak, pani profesor?
    Oczywiście nic nie odpowiadam. Gnojek czeka chwilę, po czym czuję na pośladkach smagnięcie jego dłoni.
  • No czekamy pani profesor! Czekamy na odpowiedź!
    Najchętniej bym mu odpowiedziała coś stanowczo, ale przypominam sobie, że mam być uległa… co zrobić.
  • Tak… mam wygoloną cipkę… tak, po to, żeby mężczyźni mogli jej sobie używać…

Gnojek najwyraźniej jest zaskoczony moją odpowiedzią. Zaniemówił. Ale tylko na chwilę.

  • Tego właśnie oczekiwałem do pani profesor. Żeby się nam tu przyznała, że jest dziwką. Zwyczajną dziwką! Powiedz to! Powiedz pani profesor!

Zdumiałam się, że to sprawiło mi przyjemność, to gdy wypowiadałam te słowa:

  • Tak. Tak, jestem dziwką.

Ten cham tryumfował.

  • Szerzej nogi! Szerzej nogi dziwko.

Nim wykonałam polecenie, rozległ się trzask – jego dłoń siarczyście smagnęła moją pupę.

Wiedziałam, że teraz się to stanie. Pierwszy mój klient wjedzie we mnie swoją pałką.
Przerażało mnie to. Pierwszy raz w życiu, dam facetowi, za pieniądze… No może wtedy kiedy puściłam się z tym Adamem – właścicielem hurtowni było podobnie, kupił mi przecież futro… Ale to teraz tak naprawdę stanę się dziwką. Nawet nie cichodajką, ale zwyczajną kurwą… Boże… dlaczego, gdy odmieniam te słowa w myslach — tak mnie to podnieca? Jestem wilgotna, jak po niezłej grze wstępnej…

Ten ordynus szybko przyłożył kutasa do mojej dziurki.

  • O, jesteś mokra! Znaczy, chcesz go poczuć! No mów, że chcesz! Poproś mnie, żebym ci wsadził! Poproś, żebym cię wyruchał!

Beznamiętnym głosem, cicho odpowiadam:

  • Tak… wsadź mi go… proszę… Proszę, wyruchaj mnie…

Dziwię się sama sobie, że to mówię. A jednak. Czuję wielkie upokorzenie, ale też czuję pragnienie, pragnienie, żeby wjechał we mnie ostro, swoim twardym fiutem… czuję, że chcę, żeby mnie… tak, o słowo jest adekwatne… wyruchał!

  • Wedle życzenia! Pani profesor! – krzyknął.
    Po czym natychmiast wbił się w moją piczkę, niczym klinem. Nie był delikatny. Wręcz starał się być niedelikatny. Wykonywał we mnie pchnięcia, jakby mszcząc się na belferce, która zapadła mu w pamięci. A ja stojąc z rozstawionymi nogami i przyjmując je – musiałam kajać się i przepraszać go za złe traktowanie.
  • Tak… wiem, że źle robiłam… wiem, że teraz zasługuję na karę.
    A ten rypał mnie i rypał. Aż biurko suwało się po podłodze.
    Myślałam, mocno trzymając się blatu – w innym razie upadłabym na podłogę: „Kuźwa, ileż on tak może? Ile ja wytrzymam?”
    Pastwił się nade mną dłużej niż godzinę, musiał dokupić kolejną. Natomiast skutecznie udało mu się odreagować tę jędzę – jego nauczycielkę, bo ja zapamiętam go na długo.

Inny klient to bogaty prawiczek, sądził, że jeśli się uczyć – to u nauczycielki. Robił wrażenie infantylnego. Pytał:

  • Proszę panią, a jak to jest? Jak się rucha kobietę?
    O dziwo podnieciła mnie ta sytuacja… rola nauczycielki od wychowania seksualnego.
  • Chłopcze… to wulgarne słowo… ładnie jest powiedzieć – kochać się z kobietą… ewentualnie współżyć…
  • No to ja zaraz będę współżyć z panią… a jak to się robi?
  • Cóż… – Starałam się wczuć w tę komiczną sytuację i przyjąć zabawną rolę. – Widzisz Jasiu, ty masz w majtkach siusiaka, my, kobiety, mamy tam szparkę… i po prostu, chłopczyk w tę naszą dziurkę wkłada swojego ptaszka…
  • A niech pani tę dziurkę mi pokaże.
    Zadrżałam. Naprawdę ekscytowała mnie ta gierka.
  • No dobrze Jasiu… uważaj, podniosę do góry spódniczkę.
    Autentycznie drżały mi dłonie, gdy podwijałam do góry materiał kiecki. Gdy gnojek obaczył przez cienką koronkę, zarys mojej piczki, zawołał:
  • O! To jest ta szparka?! Czy to to jest właśnie cipa?
  • Jasiu… proszę delikatniej… można powiedzieć – cipka… albo muszelka…
  • Muszelka? – zdziwił się – A dlaczego muszelka? Niech pani zdejmie te gatki.
    Boże! Jak mnie to emocjonowało, gdy na oczach tego gówniarza zdejmowałam majtki. Zsunęłam je i odłożyłam na biurku.
  • A da mi pani te majtki na pamiątkę?
  • No dobrze… weź je.
    Podałam mu, a on zaczął je oglądać. Rozwinął, by przekonać się jak cienka to koronka.
  • Ale piękne!
    Po czym je powąchał! A więc na pamiątkę zostawię mu swój zapach. Dziwne to uczucie…
  • Już się pani spodniczka z powrotem odwinęła. Niech ją pani z powrotem zadrze. Chcę zobaczyć tę piz… muszelkę.
    Znowu uniosłam kieckę. Tym razem miał przed sobą moją zupełnie nagą szparę.
  • Ale fajna ta… cipka! Mogę zobaczyć z bliska?
    Znów zadrżałam, gdy przysunął głowę i przyglądał się mojej psitce.
  • Ale starannie wygolona!
    Nie wiedzialam, czy powinnam podziękować za taki komplement.
  • A czy jest ciasna? Mogę dotknąć?
    Ledwie cicho wyszeptałam: – tak, a już dwa paluchy rozsuwały wargi mojej cipki.
  • Ale fajna! Wilgotna!
    Zastanawaiałam się czy go uświadamiać, co oznacza gdy kobieta jest wilgotna?
    Ale już moje uszy świdrowały kolejne pytania:
  • Mogę wsadzić paluszki głębiej?
    I nie czekając na odpowiedź, wepchnął mi je do pochwy.
  • Nie znam się. Ale chyba jest ciasna.
    Czułam jak mi piczka pulsuje.
  • A co proszę panią, jak pizdeczka jest za ciasna? A kutas gruby?
    Nieustannie czułam nietypowy rodzaj podniecenia. Zwłaszcza teraz, gdy jego paluchy buszowly w mojej dziurce.
  • Nie przejmuj się tym. My, kobiety jesteśmy tam elastyczne…
  • A to dobrze…
    Po czym zaczął urządzać mi regularną palcówkę. Do tego stopnia, że nie mogłam pwstrzymać westchnień.
  • A postawi mi pani mojego kutaska?
  • Taaak…
    Pochylilam się nad nim i rozpięłam rozporek jego spodni. Wkrótce uwolniłam jego męskość. Była przeciętnych rozmiarów i już twardniała.
    Wzięłam ją do ust. Mlodzieniec był wniebowzięty. ilka ruch wargami, a jego przyjaciel prężył się jak dragon przed cesarzem.
  • To jak ja teraz mam włożyć go w tę… muszelkę?
    Pociągnęłam go na kozetkę. Szeroko rozłożyłam przed nim nogi, po czym zaprosiłam go.
  • Możesz położyć się na mnie.
    Niemal natychmiast poczułam na sobie ciężar chłopca. Nie za wielki ciężar.
    Jednak młokos, mimo wielkich chęci, nie potrafił wcelować się w moją dziurkę.
  • Tak bym już chciał! Chcę pani wsadzić!
  • Cierpliwości… pomogę ci…
    Jeszcze szerzej rozchylilam uda… po czym naprowadzałam ręką jego kuśkę na moją szparkę. Czub męskości zaczął się ocierać o mojego ślimaczka.

Pierwszy Raz z Nauczycielką

Chcę wam opowiedzieć o mojej historii z nauczycielką o wf-u, więc wszytko zaczęło się tak. Jak zawsze rano wstałem, wyszykowałem się i poszedłem do szkoły, po trzeciej godzinie lekcyjnej miałem wf. Nie ćwiczyłem na wf ponieważ zapomniałem stroju, gdy siedziałem na ławce, moja nauczycielka od wf-u pokazywała ćwiczenie i wypięła się w moją stronie, przed moją twarzą na odległość mniej więcej 15cm była jej cudowna pupa, od razu mi stanął, miałem wielką ochotę pomacać ale się powstrzymałem. Gdy lekcja się skończyła i poszedłem na inną lekcje i wróciłem do domu. Następnego dnia był turniej w szkole i poszedłem obejrzeć jak grają moi koledzy, spotkałem tam moją nauczycielkę od wf-u, piękną brunetkę o dużych okrągłych piersiach i jędrną pupą, po 10 minutach podeszłą do mnie i zapytała czy nie pomógł bym jest zanieść stół do pingponga do małej sali gimnastycznej, zgodziłem się, gdy wnieśliśmy stół to zapytała czy podoba mi się, nie wiedziałem co powiedzieć ale nieśmiało odpowiedziałem, że tak, podeszła do mnie i pocałowała mnie w usta, nie wiedziałem co zrobić i ale zacząłem się z nią całować, gdy się tak całowaliśmy jakieś 2 minuty, popchnęła mnie na stół i zaczęła ściągać mi spodnie, gdy ściągnęła mi spodnie, zaczęła ściągać bokserki i zaczęła robić mi loda, gdy skończyła zaczęła ściągać sobie bluzkę i spodnie, usiadła na moim penisie i wsadziła go sobie w cipkę i zaczęła podskakiwać, uprawialiśmy seks jakoś 30 minut, w tym czasie zmieniła kilka razy pozycje, nigdy tak dobrze się nie czułem, gdy skończyliśmy powiedziała, że następny raz będzie u niej w domu i że widzimy się jutro. Tak zakończył się mój pierwszy raz, w ciągu 1 miesiąca zrobiliśmy to 3 razy i ciągle to robimy.