❤ Witamy w serwisie erocall.info ❤

Nasza strona zawiera treści o charakterze erotycznym i jest przeznaczony dla osób pełnoletnich! Wchodząc tutaj akceptujesz warunki regulaminu i oświadczasz, że ukończyłeś 18 lat.

Brunetka

Po kilku tygodniach wspólnych spotkań, uległa Edyta została naszą seksualną niewolnicą. Zamieszkaliśmy razem. W łóżku sypiała w naszych nogach. Jednym z jej obowiązków było trzymanie w ustach mojego kutasa, przez całą noc. Teraz też leżała zwinięta w kłębek z głową spoczywającą na moim podbrzuszu. Ssała przez sen główkę penisa, który pęczniał tradycyjnie w sobotni poranek.

Położyłem rękę na blond włosach i wczepiłem się w nie palcami. Pchnąłem głowę w dół, czując jak sztywny penis dotyka jej podniebienia. Pchnąłem mocniej, przeciskając się przez gardło. Zacisnęła usta na jego trzonie i rozluźniła mięśnie szyi. Bez oporów onanizowałem się jej namiętnymi, gorącymi ustami. Obok leżała Barbara, którą przytulałem lewym ramieniem. Długie, czarne włosy rozrzucone były na moim torsie. Spała głęboko, spokojnie oddychając.

Trzymałem mocno włosy Edyty i coraz szybciej posuwałem penisa jej usteczkami. Dziewczyna masowała przy tym moje dorodne, pełne spermy jądra. Nadeszło przyjemne uczucie szczytowania. Spuszczałem się głęboko do jej gardła, szybko oddychając. Dziewczyna ściskała mnie za jaja i łapczywie połykała wszystkie porcje wytrysku. Na koniec wyssała mnie do ostatniej kropli, nie wypuszczając fiuta z buzi. Pogłaskałem ją po głowie, zamknąłem oczy i ponownie usnąłem.

Obudziły mnie jęki Barbary, która nadal przytulała się do mnie. Między jej udami znajdowała się twarz Edyty, ruchliwym języki pieścił sztywną łechtaczkę. Ścisnąłem mocno piersi Brunetki, ssałem i przygryzałem sterczące sutki. Edyta na zmianę wchodziła językiem do jej cipki albo ssała łechtaczkę. Po kilku minutach doprowadziliśmy ją do bardzo głośnego orgazmu. Podejrzewam, że te krzyki obudziły naszych sąsiadów. Edyta wstała z łóżka i wyszła z sypialni, kręcąc prowokująco gołymi pośladkami.

  • Cudowna jest ta suczka. Chyba nie żałujesz, że zamieszkaliśmy razem? – spytała Barbara i pocałowała mnie w usta.
    Odwzajemniłem pocałunek, wpychając język głęboko do jej buzi. W trakcie namiętnego całowania masowała mi kutasa, doprowadzając go do pełnego wzwodu. Klęknąłem między jej udami, podniosłem za biodra i wszedłem w gorącą, mokrą cipkę. Pieprzyłem ją, patrząc jak ściska i masuje swoje nabrzmiałe piersi. W tracie naszego stosunku wróciła Edyta, niosąc śniadanie na tacy.

Postawiła ją na szafce i przyłączyła się, siadając Barbarze na twarzy. Ta rozchyliła dłońmi jej pośladki i lizała cipkę, Edyta ssała i całowała moje sutki. Ciężko dyszałem, wbijając kutasa w kurczącą się dziurkę Dziewczyny głośno jęczały z rozkoszy. W momencie wytrysku wyszedłem z Barbary. Edyta pochyliła się bardziej i przyjęła kolejne porcje spermy w zmysłowe usta. Wyssała mnie i wylizała do czysta. Przez kolejne minuty panie pieściły się wzajemnie w pozycji 69, doprowadzając do wspólnego szczytowania.

Po chwili odpoczynku zjedliśmy śniadanie w łóżku. Następnie udaliśmy się do łazienki. Puściłem wodę do dużej, narożnej wanny. Napalone dziewczyny weszły pod prysznic i znowu zaczęły się całować w strumieniach natrysku. Barbara uniosła dłońmi swoje pełne, duże piersi i lizała sterczące, wrażliwe sutki. Edyta kucnęła i pieściła językiem jej gładko wygoloną cipkę. Noga Brunetki spoczęła na ramieniu niewolnicy, otwierając drogę między rozchylone uda. Edyta chwyciła ją za pośladek, palcami drugiej ręki zaczęła penetrować wilgotną cipkę Barbary. Następnie cała dłoń zniknęła pomiędzy opalonymi udami. Posuwała ją szybko i głęboko, doprowadzając do kolejnego głośnego orgazmu.

Zanurzyłem się w wannie, wypełnionej gorącą wodą i zaprosiłem je do siebie. Edyta umyła mnie przy pomocy miękkiej gąbki, najwięcej czasu poświęcając jądrom i penisowi. Doprowadziła go tym do kolejnego wzwodu. Następnie zajęła się Barbarą, która w trakcie mycia posuwała dłonią kutasa, utrzymując go w pełnej gotowości do działania.

  • Siadaj na wannie i rozłóż nogi! – rozkazałem Edycie, kiedy skończyła mycie Brunetki.
    Namydliłem jej cipkę i przy użyciu maszynki, powoli i dokładnie wygoliłem z jasnych włosków. Przejechałem językiem po aksamitnej, gładkiej skórze. Przez chwilę drażniłem koniuszkiem języka twardą łechtaczkę.
  • Teraz obróć się i wypnij dupę, niewolnico!

Podniecona Edyta stanęła tyłem do mnie, pochyliła do przodu i oparła o brzeg wanny. Położyłem dłonie na wypiętych pośladkach. Barbara nakierowała sztywnego penisa na różową dziurkę. Wepchnąłem go do końca, przyciskając jądra do kobiecych ud. Pieprzyłem ją od tylu mocno i gwałtownie. Brunetka całowała mnie i masowała moje jaja. Otwartą dłonią okładałem wypięte pośladki silnymi klapsami, pozostawiając czerwone odbitki na napiętej skórze.

Odgłosy uderzeń i krzyki Edyty odbijały się echem o kafelki w łazience. Tym razem kopulacja trwała długo. Wypięta dupa nabrała purpurowego koloru. Wreszcie nadszedł wytrysk. Wypełniłem spermą ciasną cipkę niewolnicy, nie przerywając pocałunku z Barbarą. Po wszystkim dziewczyny klęknęły i wylizały kutasa i jądra do czysta. Zostawiłem i wyszedłem, żeby przygotować coś mocniejszego do picia. Po kilku minutach dołączyły do mnie, owinięte białymi ręcznikami. Podałem im drinki z lodem i wypiliśmy za miły poranek. Zlustrowałem wzrokiem Edytę.

  • Znam faceta, który zajmuje się piercingiem w domu klienta – powiedziałem między jednym a drugim łykiem drinka – Niewolnica powinna być zakolczykowana.
    Dziewczyna popatrzyła z niedowierzaniem na Barbarę.
  • Dobry pomysł – odpowiedziała Brunetka – spróbuj go tutaj ściągnąć, najlepiej dzisiaj.
    Wyszukałem numer telefonu i zadzwoniłem do fachowca od kolczykowania. Zgodził się przyjechać w ciągu godziny. Nalałem Edycie kolejnego drinka.
  • Znieczul się porządnie, to będzie mniej bolało.
    Kiedy rozległ się dzwonek do drzwi, poszedłem otworzyć i wprowadziłem fachowca do salonu. Był łysy, barczysty i bardzo umięśniony. Odkryte przedramiona i bicepsy pokrywały tatuaże. W nosie i uszach błyszczały kolczyki. W ręce trzymał skórzany kuferek. Ślicznotki siedziały w fotelach i sączyły drinki z lodem. Mężczyzna przyglądał się im z zainteresowaniem.
  • Która z was ma być przyozdobiona… a może obie?
  • Dzisiaj ta z jasnymi włosami – odpowiedziała na pytanie Barbara.
  • To proszę rozebrać się i położyć na stole – zwrócił się do Edyty.
  • Ale ja się boję – odparła drżącym głosem.
  • Milcz, niewolnico. Leżeć! – krzyknęła Barbara i zerwała z niej ręcznik.

Naga Edyta położyła się na blacie. Przyniosłem sznur i przywiązałem rozłożone nogi i ręce do nóg mebla. Fachowiec patrzył z pożądaniem na młode, seksowne ciało dziewczyny. Pokaźne wybrzuszenie spodni wskazywało, że zrobiła na nim pozytywne wrażenie. Stanął nad nią i położył kuferek na stole.

  • Co kolczykujemy dzisiaj?
  • Proponuję cipkę i sutki – odpowiedziała Brunetka.

Otworzył kuferek i wyjął tacki pełne kolczyków. Wybrała złotego banana i dwa kółka. Wyciągnął z kuferka narzędzia i klęknął między udami Edyty. Naciągnął szczypcami skórę nad łechtaczką i przebił grubą igłą. Niewolnica zawyła. Barbara wstała z fotela, pochyliła się nad głową Edyty i wepchnęła język w jej usta. Fachowiec wprowadził bananka i zakręcił gwintowaną kulkę. Następnie wstał i pochylił się nad nagim ciałem. Szczypce zacisnęły się na lewym sutku. Naciągnął go i przebił u podstawy. Barbara skutecznie kneblowała językiem i pocałunkami jęczącą Edytę. Złote kółko wypełniło otwór w sutku. Analogicznie postąpił z drugim i wyprostował się. Barbara przerwała pocałunek i popatrzyła na dzieło, następnie na jego twórcę.

  • Śliczne. Pan też ma takie ozdoby w intymnym miejscu?
  • Owszem, mam.
  • Mogłabym zobaczyć?

Mężczyzna rozpiął rozporek, z którego wyskoczył wielki penis we wzwodzie. Oplatał go wytatuowany wąż. Od spodu zwisało w szeregu dziesięć okrągłych, metalowych kolczyków. Barbara jęknęła z wrażenia, podeszła do niego i klęknęła. Szeroko otworzyła usta i wzięła go do buzi. Wielka, sztywna pała ledwie mieściła się ustach. Obciągała, śliniąc się przy tym obficie. Nie była w stanie wziąć go w całości, do końca. Wypuściła ociekającego śliną kutasa i nakierowała na zakolczykowaną cipkę Edyty.

  • Jej też się coś należy… w nagrodę, że była taka dzielna.
    Monstrualny penis powoli zagłębił się w różowej dziurce. Kolczyki jeden po drugim znikały w rozciągniętej do granic możliwości cipce. Edyta wyła jak potępiona i szarpała sznurem, krępującym jej ręce.
  • Nie! Nie zmieści się! Rozerwiesz mnie, potworze!
  • Wszystko się zmieści – odparł spokojnie i kontynuował penetrację.

Barbara klęczała za fachowcem i przyglądała się wchodzącemu w Edytę kutasowi. Jedną dłonią masował podbrzusze brutala, drugą wielkie jądra. Ten ściskał łapami uda związanej dziewczyny i rytmicznie w nią wchodził. Po kilku minutach wycie przeszło w rozkoszne jęki i krzyki. Fachowiec przyspieszył tempo penetracji, wbijając swoją maczugę w całości.

  • Tak kurwa.. tak!!! Pierdol mnie tak i nie przestawaj! Pierdol mocno i głęboko!!!

Spocony i ciężko dyszący, długo spuszczał się rozciągniętą cipkę. Sperma tryskała bokami na uda i pośladki Edyty. Jej krzyki wypełniały salon, Barbara z lubieżnym uśmieszkiem mocno ściskała jądra fachowca. Kiedy kutas wysunął się na zewnątrz, ponownie wzięła go do buzi i wyssała wszystko, do ostatniej kropli. Ciało Edyty drżało na stole w orgazmie. Specjalista od kolczykowania schował swój wielki organ i zapiął spodnie. Jeszcze raz popatrzył na cipkę z kolczykiem, z której wypływała sperma.

  • Dość wrażeń na dzisiaj. Jeżeli chcesz posiadać tatuaże lub kolczyki w innych miejscach, zawsze jestem do usług – złożył propozycję i spakował skórzany kuferek.
    Zapłaciłem mu za usługę, odprowadziłem do drzwi i wróciłem do salonu. Edyta nadal leżała przywiązana do stołu i cicho jęczała. Barbara klęczała między jej nogami i wylizywała biały nektar z cipki, ud i pośladków. Podszedłem bliżej i pociągnąłem za złote kółko w sutku. Blondyna głośno krzyknęła.
  • Jak Ci się podobał ogier od kolczyków, niewolnico?
  • Pan ma rację, że ogier. Takiego kutasa widziałam raz w życiu, na wsi… u konia mojego wuja.
  • W takim razie, zaprosimy go jeszcze raz, kiedyś.
    Dziewczyny zapiszczały z radości…

Jak rozpalić faceta?

Wyobraź sobie że stoisz pod ścianą, oparty plecami o nią, ,
……… Stoję przed Tobą, patrze ci w oczy… podnosisz wzrok…. nasze spojrzenia się spotykają… elektryzują atmosferę…. Ruszam w Twoim kierunku…. podchodzę wolno… mierzysz mnie wzrokiem… czekasz aż się zbliżę…. dochodzę… Cały czas utrzymujemy kontakt wzrokowy… Staje przed Tobą… blisko.. twarzą w twarz… Wyciągasz ramiona i przyciągasz… nagle i bardzo gwałtownie… Czujesz jak gniotę ci klatkę piersiową… czujesz jak moje piersi rozgniatają się na Tobie… czujesz mój oddech na szyi… Odruchowo kładę ci głowę na ramieniu, , .. Ręce masz na moich plecach… przesuwasz nimi w dół… zastanawiasz się co zrobię jak zjedziesz na tył… a już prawie tam jesteś……. czuje jak zsuwasz dłonie tam gdzie nie powinieneś… ale co tam… przez materiał… chwytasz za pośladki… najpierw delikatnie… a potem mocno… i się uśmiechasz… odchylam się tułowiem do tyłu.. i to był błąd… bo stoisz w rozkroku… dotykam twojego… moim podbrzuszem… teraz ja ci go rozgniatam… czujesz mnie mocno… pulsujesz… twardniejesz… chciałbyś uwolnić.. zarzucam ci ręce na ramiona… patrze w oczy… przesuwam po głowie… zsuwam na plecy… bawię się tam… zsuwam w dół i do góry… na przemian… szybko i wolno… delikatnie i mocno… masuje… badam każdy skrawek… wsuwam pod koszulkę… dotykam nagiego ciała… czujesz „motyle w brzuchu”… jednocześnie moje krocze nadal dotyka twojego… z tym że teraz mocniej… napieram na ciebie… ruszam się… napięcie rośnie… przestajesz myśleć… wsuwasz ręce w mini… pozwalam… nie przeszkadzam… zastanawiam się na ile sobie pozwolisz.. ok. odlatuje.. nie wiem.. co robisz… wsuwasz je… do wewnętrznej strony ud… do cip…zki… dotykasz… badasz… czujesz wilgoć….. pod strinami… odsuwam się trochę… kładę Tobie rękę na kroczu…… dotykam go… gniotę… mocno… bo hormony szaleją…. jednocześnie zbliżam głowę do Twojej… patrze na usta… nasz wzrok się spotyka… i całujesz… natarczywie… mocno… z języczkiem… wsuwasz go do środka… bez zastanowienia… bez opamiętania… odlatuje.. nie wiem co robisz… wsuwasz… do wewnętrznej strony ud… do pochwy… dotykasz… badasz… czujesz wilgoć….. odsuwam się trochę… kładę Tobie rękę na kroczu…… dotykam go… gniotę… mocno… bo hormony szaleją…. jednocześnie zbliżam głowę do twojej… patrze na usta… nasz wzrok się spotyka… i całujesz… natarczywie… mocno… z języczkiem… wsuwasz go do środka… bez zastanowienia… bez opamiętania… czujesz moje wargi… czujesz jak się rozchylają… staja się miękkie… słodkie… czujesz jak moje ciało odpręża się… rozgrzewa…… atakuje cię fala pożądania… dzikiego pożądania… za późno dla mnie.. już nie myślę… nie wystarcza mi przez materiał… wsuwam rękę w Twoje spodnie… przesuwam po nim dłonią… chwytam go… od góry… macam… rozkładam dłoń na nim… opuszkami palców dotykam jąder… delikatnie.. muskam je tylko… elektryzuje cię ten dotyk… każe wariować… zamykam rękę na nim… obejmuje… czujesz ciepło… czujesz jak prężnieje… a myślałeś że więcej nie można… czujesz że pękniesz jak nie ruszę… krew zaczyna wrzeć… zsuwam rękę na dół… trzymając poruszam w górę i w dół.. energicznie… spodnie rozpięte… jest łatwiej… tracisz zmysły… i… przerywasz tą fale rozkoszy… bo… wsunąłeś właśnie bezmyślnie paluszek… w moją…. zabieram rękę… żeby zamknąć sobie usta… stłumić jęk… który i tak się wydobywa… dociera do Twoich uszu… cichy… nieśmiały… sztywnieje… biorę głęboki wdech… wiesz… że nie możesz pozwolić na zbudzenie… o nie… wsuwasz go głębiej… mocno… poruszasz… w wilgotnym gorąco… tracę zmysły… wiotczeje w Twoich rekach… odrywasz się od ściany… wyjmujesz dłoń… całujesz… bez wytchnienia… bez chwili przerwy.. trzymasz rękę na mojej szyi… drugą na plecach… kładziemy się na dywanie… jedno obok drugiego…. obejmuje cie… szał na nowo… chcesz mnie w końcu rozebrać, … zdejmujesz bluzkę.. nawet tego nie zauważam… widzisz… w końcu…… brzuch…. jeszcze stanik…… ok. poczeka… nie za szybko… zabijasz mi zmysły dotykiem szalejących rak… po plecach… pośladkach… i w biodrach… nie wiesz.. że już prawie po mnie… że nie musisz usypiać czujności… że się otwieram… ręce mam na twoich biodrach… przesuwam nimi…… chwytam za jadra… od spodu… w jedna rękę… palcami drugiej naciskam delikatnie od góry… gdzie…. przesuwam palce w dól… do końca… cały czas bawię się jadrai… wracam palcami do góry… na wędzideko… do żołęzi… zbliżam głowę… zamykam ją w ustach…. ślinie… objeżdżam językiem… powoli zataczam koła wokół… wracam do wędzidłka… lizę językiem… końcówką języka… Twoje podniecenie rośnie… bawię się na penisu…… pomagam sobie ręką… stymulując stosunek… w gore i w dół… w górę i w dół… zsuwam i nasuwam… robię to bezmyślnie… koniec… odwracasz mnie twarzą do siebie… błędny wzrok… zamglony… dziki… Twój i mój… oczy się spotykają… rażą namiętnością… oddechy nierówne… zakładam Ci nogę na biodro… przywieramy do siebie ciałami… czujesz ciepło… trzymasz mnie w uścisku… piersi dotykają Twojej klatki, , grzeją cie… uda palą.. bucha z nich gorąco i wilgoć… masuje ci plecy szaleje rękoma na nich, , zsuwam niżej na tyłek… ugniatam pośladki…. mocno… przyciągam twoje biodra do swoich… robisz to samo… gnieciesz mnie ciałem… gnieciesz peni…iem… moją….. dotykasz jej… nim… tego już za dużo… wariuje… ruszam się pod Tobą… jakbym z Tobą walczyła… zaciskam nogi… znowu wsuwasz palec w cip….ke… jeden… za chwile dwa… krzyk… zaczynam się wić pod Tobą… unoszę biodra do góry… niestety… ale chce więcej… wsuwasz głębiej… odruchowo przesuwam palcem w zagłębieniu Twojego tyłka… wracam na plecy…….. jesteś rozpalony do granic… odpinasz stanik… zsuwasz ramiączko… wyrzucasz go…. uwalniasz piersi… masz nagie… sterczące… różowe sutki… aż się proszą……

Szpital

Andrzej mój mąż był w szpitalu ze złamaniem ręki, czuł się już lepiej i zadzwonił do mnie: -Kasiu o której przyjedziesz? -będę około 15, masz jakieś życzenia? -jasne że mam. -jakie? -ubierz te obcisłe dżinsy te do pół łydki, bluzeczkę bez pleców i czarne czółenka -to chyba się już lepiej czujesz? A jaką bieliznę sobie życzysz? -a mówiłem coś o bieliźnie? -właśnie nic nie mówiłeś -no to czekam około 15, ewentualnie możesz założyć jakąś kurteczkę Umyłam się i spakowałam sok, owoce i przygotowałam sobie rzeczy które mój mężuś sobie zażyczył około 13 ubrałam się i poszłam na autobus. W szpitalu u męża byli już moi teściowie, przyjechali do niego około 12. Mieszkają 200km od nas więc mąż zaproponował że da im swoje klucze by pojechali do naszego domu a ja bym jeszcze została. Teść zaproponował że zaczekają na mnie to mnie zabiorą samochodem. W końcu stanęło na tym że ja zostanę i teść przyjedzie po mnie około 20. -no myślałem że z moich planów nici. (powiedział Andrzej) -a co ty masz za plany(spytałam) zaczynam się bać -chciałem pobyć trochę sam z tobą kochanie Podeszłam do niego nachyliłam się nad nim i przywarłam ustami do jego ust. Męża ręka powędrowała na moje nagie plecy i po chwili ramiączko od bluzki zsunął mi na tyle że moja pierś wyjrzała z za materiału(dobrze że był sam na sali) Poprawiłam bluzkę i poszłam do automatu po kawy, po powrocie usiadłam obok jego łóżka na krześle zakładając nogę na nogę. Andrzej złapał moją stopę i zdjął mi but i zaczął pieścić moją bosą stopę. Rozmawialiśmy o pierdołach w pewnej chwili powiedział, że nie może się doczekać wyjścia ze szpitala byśmy mogli pobaraszkować. -kochanie a posłuchałaś mnie i przyszłaś bez majtek? -oczywiście -to pokarz -ale jak ktoś wejdzie? -to się zdziwi, po za tym zdejmij te spodnie tylko na chwile Rozpięłam rozporek i zdjęłam spodnie, stanęłam przed nim naga od pasa w dół. -i co zadowolony? -zuch dziewczyna a teraz je ubierz bo zaraz będzie obchód Zdążyłam naciągnąć spodnie gdy wszedł pan doktor. Ciekawa jestem czy zauważył że nie mam zapiętego rozporka bo że stoję boso to widział na pewno. Powiedział że jeszcze z dwa dni i Andrzej będzie mógł wrócić do domu. Wstałam by go odprowadzić do drzwi i wtedy na pewno zobaczył moje odpięte spodnie, bo z uśmiechem powiedział:-tu jest zamek w drzwiach, tylko proszę nie forsować pacjenta za długo -dobrze panie doktorze Pan doktor wyszedł a ja przekręciłam zamek i podeszłam boso do męża odkryłam jego kołdrę i ściągnęłam mu spodnie od piżamy i zaczęłam od całowania jego ptaszka. Muszę przyznać że Andrzej tą jedną zdrową ręką radził sobie dobrze po chwili byłam już bez bluzki. Zaczęłam brać już całego do ust gdy straciłam spodnie. Wystrzelił z dużą siłą i rozległa się melodyjka komórki połknęłam wszystko i odebrałam: -tak słucham? -Kasia?tu tata czekam przed szpitalem od pół godziny jesteś jeszcze u Andrzeja? -tak przepraszam zaraz schodzę trochę żeśmy się zagadali Szybko się ubrałam(dobrze że nie było tego dużo) i poszłam do teścia.

Ciocia Dominika

Był sierpniowy, ciepły wieczór. Mazury, ośrodek wypoczynkowy nad jednym z tamtejszych jezior. Zjazd rodzinny. Znowu. Jak co roku.
Kompletnie nie miałam ochoty tam być, ale cóż, tak każe obyczaj.
Kilka godzin jazdy z Warszawy, a i tak zawsze kończyło się tak samo. Kac i komary.
Siedziałam właśnie przy ognisku i piłam któreś już z kolei piwo, śmiejąc się z rubasznych i nieco zboczonych dowcipów jednego z moich licznych wujków.
Wujek miał sporą widownię, był znany jako rodzinny „kawalarz”. Zauważyłam jednak, że jednego z obecnych bardziej interesuje coś innego. Jeden z obecnych, popijając piwo, wgapiał się na przemian w moje wystające spod szortów uda i ukryte pod bluzką piersi, myśląc, że chyba tego nie widzę.
Postanowiłam do niego podejść.
-A Ty co, Damianku, żarty wujka się nie podobają?
-Nie, nie, bardzo fajne – Damian wyraźnie się zmieszał. – Ostatni raz bawiłem się tak dobrze jak na nocy kabaretowej chłop się przebrał za babę.
Zaśmiałam się głośno.

  • Widzę, że rośnie nam tu kolejny jajcarz. Ej, a Ty w ogóle możesz już pić?!
    -Niezła z ciebie ciotka, nie ma co… Tak, mogę, od dwóch miesięcy. – Obruszył się Damian.
    -Oj, no przepraszam, wiesz, że ja w tej Warszawie trochę jak w innym świecie. – odrzekłam stukając go lekko w ramię.
  • Poza tym patrz na siebie. Jeszcze trochę i będziemy musieli cię wyciągać z jeziora – powiedział mój siostrzeniec, wskazując na butelkę, którą trzymałam w ręce.
    -No to zrobimy wybory Miss mokrego podkoszulka – zaśmiałam się.
    Damian uśmiechnął się, ale nie umknęło mojej uwadze jak na ułamek sekundy jego wzrok powędrował w kierunku moich piersi. Przygryzł dolną wargę.

Zbliżała się północ, kiedy poczułam, że zdecydowanie mam już dość. Faktycznie wypiłam chyba za dużo. Kręciło mi się w głowie i zrobiłam się senna.
Wstałam więc, podziękowałam wszystkim grzecznie za towarzystwo i skierowałam się do swojego domku. Tak wyszło, że miałam go tylko dla siebie. Biorąc pod uwagę liczbę wrzeszczących dzieci jakie spały w prawie każdym z pozostałych wynajętych przez nas domków bardzo mnie ten fakt cieszył.
Nie miałam nawet siły ogarnąć się przed snem, zdjęłam buty, stanik, spodenki i walnęłam się do łóżka. Zasnęłam w ciągu kilku minut.

Za oknem zaczynało robić się jaśniej. Musiało być około 4, kiedy nagle coś wybudziło mnie że snu. Dotyk.
Poczułam na swojej piersi czyjąś dłoń. Zamarłam.
Nie mogłam, a może raczej nie chciałam się ruszyć.
Dłoń przesuwała się po mojej piersi, delikatnie macając i ściskając ją przez koszulkę. Po jakimś czasie zaczęła przesuwać się w dół. Poczułam ją na skórze brzucha, po czym znów bardzo powoli zaczęła wracać do pierwotnej pozycji, tym razem już pod bluzką. Cały ten czas nadal udawałam , że śpię, odwrócona plecami.
Kiedy dłoń delikatnie uszczypnęła mój sutek cicho jęknęłam i zadygotałam z podniecenia.
Stało się jasne, że już nie śpię. I nie reaguję.
Dłoń, a raczej jej właściciel po chwili zawachania, zaczęła poczynać sobie znacznie śmielej.
Wędrując od jednej mojej piersi do drugiej. Nie mogłam się kontrolować, trzęsłam się jak osika.
Dłoń była dość drobna i miękka. Młoda. Zaczęłam się domyślać do kogo należy.
Właściciel ręki zadowolił się już chyba moimi piersiami, bo zaczęła ona znów wędrować niżej. I niżej.
Nie byłam zaskoczona, kiedy zatrzymała się na moich pośladkach, gładząc je i ściskając. Czułam jak jej właściciel również cały dygocze z podniecenia.
Nagle stało się to, co było do przewidzenia.
Dłoń zaczęła wciskać mi się między uda. Byłam już tak podniecona, że udawałam jak przez sen zmieniam pozycję, kładąc się bardziej na brzuchu, ułatwiając dostęp. Gość słusznie uznał to za zaproszenie. Kiedy włożył dłoń pod majtki moja cipka była już mokra. Nie wytrzymałam, zaczęłam jawnie już pojękiwać z rozkoszy i delikatnie się wić, kiedy masował moją cipkę.
Nagle sięgnęłam ręką do tyłu i jednym ruchem wymacałam ciągle ukrytego w spodniach twardego jak skała kutasa.

  • Wyciągaj go… – wyszeptałam nie odwracając się.
    Gościowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Natychmiast rozpiął i zsunął spodnie. W mojej dłoni wylądował duży, około 20 centymetrowy kutas. Aż oblizałam usta.
    Wciąż odwrócona tyłem zaczęłam go masować.
    Tym razem w to mój nieproszony gość głośno jeknął.
    Głos poznałam od razu.
  • Oj, Damianku… Chcesz włożyć cioci? – Wyszeptałam
  • Jasne…- Odpowiedział bez chwili zawachania mój siostrzeniec. – myślałem, że już nie spytasz.

Tylko na to czekał, szybkim ruchem ściągnął moje majtki na uda i przywarł do moich pleców.
Wypięłam tyłek na tyle na ile było to możliwe.
Kiedy zaczął wchodzić aż zakryłam usta, żeby nie krzyczeć. Scisnął mocno moją pierś i zaczął mnie posuwać tak jakby robił to codziennie. Moja mokra szparka nie stawiała żadnego oporu. Z rozkoszy aż zakręciło mi się w głowie. Myślałam tylko o tym, żeby nie krzyczeć. Stare, wysłużone łóżko domku letniskowego skrzypiało głośno.

  • Tak… O tak… Rżnij ciocię, skarbie… Rżnij mnie… – wydusiłam z siebie pół szeptem.
    Po kilku minutach moje ciało przebiegły dreszcze orgazmu, to jednak nie powstrzymało Damiana, który nadal z zapałem mnie ruchał.
    -Powiedz mi jak będziesz kończył, dobrze, skarbie?
    -Dobrze.
    Po kilku kolejnych minutach niemoralnej rozkoszy usłyszałam głośny jęk Damiana. Chwilę później wnętrze mojej cipki zalał strumień ciepłej spermy, co doprowadziło mnie to do kolejnego orgazmu. Damian nie wychodził że mnie jeszcze jakiś czas, widać dochodził do siebie przytuliwszy się mocno do moich pleców.
    -Damianku, miałeś powiedzieć cioci jak będziesz kończył. Chciałam… A z resztą nie ważne. Byłeś świetny
  • Wiem czego chciałaś, przepraszam. Może… Następnym razem? – zapytał niepewnie Damian
  • Mmm, koniecznie… – powiedziałam, przeciągając się jak kocica. – Ale piśnij komukolwiek chociaż jedno słowo, a cię chyba zamorduję, jasne?
  • Jasne – odrzekł siostrzeniec, zakładając spodnie.
    Kiedy zamknęły się za nim drzwi wyczerpana zasnęłam niemal natychmiast.

Dług nauczycielki

Mafia, w ramach długu mojej mamy, sprzedaje mnie do ekskluzywnego domu publicznego. To taki burdel, w którym klienci płacą nieprzyzwoite pieniądze. Ale też mają za co. Wybór jest specjalny. Jeśli dziewczyna jest przebrana za pielęgniarkę, to znaczy, że jest nią w rzeczywistości. Jeśli za policjantkę, to też pracuje w swoim fachu. A jeśli za nauczycielkę?

Zanim tam przybyłam, już czułam się potwornie upokorzona faktem, że będę musiała oddawać się zupełnie, ale to zupełnie obcym mężczyznom. Pozwalać i na wszystko. Jeśli zechcą bym im obciągała – będę im ssać fiuty. Jeśli zechcą bym się wypięła, posłusznie będę musiała nachylić się i wypiąć tyłek…

  • Jestem teraz dziwką… jestem najzwyczajniejszą w świecie dziwką… – powtarzałam sobie w duchu.
    Kiedy jechałam pociągiem, wydawało mi się, że wszyscy mężczyźni, którzy na mnie patrzą, doskonale wiedzą, że jestem prostytutką… – Jesteś kurwą, więc dasz, kiedy tylko zechcemy i jak tylko zechcemy – zdawały się mówić ich twarze. Odruchowo obciągałam spódnicę, żeby zakryć kolana, ale nawet tu ponosiłam klęskę – spódnica była zbyt krótka.

Na miejscu spotkało mnie kilka zaskoczeń. Pierwsze, to niesłychanie wytworny wystrój tego przybytku. Drugie – to ciepłe przyjęcie. Trzecie – to chrzest… Polegał on na tym, że kiedy rozpakowywałam się w swoim pokoiku – wtargnęli tu bez pukania dwaj ochroniarze. -Witaj w klubie! – przywitali się. Po czym zgwałcili mnie tak ostro, że nie zapomnę tego do końca życia… Zaznajomili mnie, że to stary rytuał, że dziewczyna zaczynająca pracę, tak właśnie jest witana. Zrazu, zaskoczona, opierałam się. Ale najpierw jeden mnie trzymał, a drugi podciągnął mi spódnicę i ściągnął majtki. Po czym wszedł we mnie bezpardonowo. Tak samo brutalnie mnie wydymał. Potem nastąpiła zmiana – i on mnie trzymał za ręce, a drugi mnie gwałcił. Miał przyrodzenie nie za długie, ale bardzo grube. Moja cipka odczuła to boleśnie.
Tak więc zaliczyłam chrzest… a właściwie, to ja zostałam zaliczona…

Okazało się, że mój pokoik, mimo, że niewielki – urządzony jest jak minisalka lekcyjna. Mam swoje biurko i fotel. Tablicę z kredą i wskaźnikiem, nawet globus. Nie zabrakło też uczniowskiej ławeczki. W rogu leżał materac, taki jakie znajdują się w salach gimnastycznych.
Natychmiast wizualizowałam sobie, jak mogę być brana na tych wszystkich meblach. Na materacyku – to jasne… sama byłabym dla nich materacykiem…
Biurko – to naturalne miejsce mojej pracy… przypomniałam sobie niemal natychmiast, jak to właśnie na nim uległam naszemu wicedyrektorowi.
A tablica? Wyobraziłam sobie opartą się o nią, tak mocno, że aż twarzą ścierałam zapisane na niej wyrazy… Zwłaszcza podczas miarowego męskiego naporu na mnie… Raz i dwa… raz i dwa… Moja głowa trzymana męską silną dłonią… Moja śliczna twarzyczka wycierająca tablicę…
A niższa uczniowska ławeczka do niczego by się nie nadała? Natychmiast ułożyłam się na niej na plecach… Wystarczy teraz tylko podciągnąć spódnicę i rozłożyć nogi…
Tylko globus nie nadaje się do niczego. Chociaż… mogłabym pochylać się nad nim, czegoś szukać… A wtedy – jakiś niesforny uczniak, mógłby na przykład spozierać mi pod spódniczkę…

Pierwszym klientem okazał się zakompleksiony biznesmen, który w dzieciństwie był upokarzany przez wychowawczynię i teraz chciał odreagować — wyżyć się na belferce, a właściwie nawet zgwałcić nauczycielkę… W życiu realnym nigdy by się na to nie zdobył. W burdelu miał taką możliwość…
Już na wejściu był niegrzeczny. Nawet wulgarny. Nazwał mnie suką.
Straszył:

  • Zobaczysz suko, kto tu rządzi!
    Nie wiedziałam, jak się zachować. Chciałam powiedzieć, że wypraszam sobie podobne zachowanie, ale przypomniałam sobie, że zapowiedziano mi na wstępie, że mam być wobec klientów uległa. Spełniać ich życzenia, no i znosić ich zachowania, nawet jeśli będą brutalni…
  • Wypnij się dziwko przy biurku! – Zaczął bez ceregieli. – Zawsze wzywałaś mnie do tego biurka i tu upokarzałaś przed klasą! Jak myślisz? Jak ja cię teraz upokorzę?
    Ulegle, bez słowa, przeszłam się przed nim do biurka. Oparłam się na nim rękami i wypięłam tyłek. Już wtedy poczułam się upokorzona. Ale spodziewałam się jego akcji, które jeszcze bardziej mnie pokalają. Sądziłam, że lada moment dostanę w pupę tak siarczystego klapsa, że zatrzęsą się moje pośladki. Celowo mocniej się zaparłam, oczekując siarczystego uderzenia. Ale nic takiego nie następowało. A im dłużej nie następowało, tym bardziej czułam się niepewnie.
  • Suko, nie odwracaj głowy! I pochyl się nad dziennikiem, przecież nie możesz tam czegoś doczytać!
    Pochylam się skonsternowana. Wszak coś podstępnego planuje. Całą serią klapsów wybatoży mój kuperek???

Wtem nagle, czuję, jak gwałtownie zadziera mi spódnicę do góry. Zadziera? Wręcz szarpie! Mój tyłek w koronkowych stringach zostaje natychmiast obnażony.

  • Patrz klaso! – jakby się zwracał do domniemanych uczniów – Patrz, jaki zadek ma nasza pani nauczycielka! Patrzcie! Patrzcie jakie nosi majtki! Czy nie są dziwkarskie? Nasza pani ubiera się jak kurwa? A może ona jest kurwą?!

Odgrywa to tak sugestywnie, że wręcz odnoszę wrażenie, jakby obnażał mnie przed autentyczną klasą. Czułam się autentycznie poniżona.
W tym momencie szarpnął moje stringi. Osunęły się aż do kostek.

  • A teraz patrzcie! Patrzcie, jaką pani nauczycielka ma cipę! Jaka wygolona! Chyba po to, żeby sobie faceci mogli na niej nieźle używać! Czyż nie tak, pani profesor?
    Oczywiście nic nie odpowiadam. Gnojek czeka chwilę, po czym czuję na pośladkach smagnięcie jego dłoni.
  • No czekamy pani profesor! Czekamy na odpowiedź!
    Najchętniej bym mu odpowiedziała coś stanowczo, ale przypominam sobie, że mam być uległa… co zrobić.
  • Tak… mam wygoloną cipkę… tak, po to, żeby mężczyźni mogli jej sobie używać…

Gnojek najwyraźniej jest zaskoczony moją odpowiedzią. Zaniemówił. Ale tylko na chwilę.

  • Tego właśnie oczekiwałem do pani profesor. Żeby się nam tu przyznała, że jest dziwką. Zwyczajną dziwką! Powiedz to! Powiedz pani profesor!

Zdumiałam się, że to sprawiło mi przyjemność, to gdy wypowiadałam te słowa:

  • Tak. Tak, jestem dziwką.

Ten cham tryumfował.

  • Szerzej nogi! Szerzej nogi dziwko.

Nim wykonałam polecenie, rozległ się trzask – jego dłoń siarczyście smagnęła moją pupę.

Wiedziałam, że teraz się to stanie. Pierwszy mój klient wjedzie we mnie swoją pałką.
Przerażało mnie to. Pierwszy raz w życiu, dam facetowi, za pieniądze… No może wtedy kiedy puściłam się z tym Adamem – właścicielem hurtowni było podobnie, kupił mi przecież futro… Ale to teraz tak naprawdę stanę się dziwką. Nawet nie cichodajką, ale zwyczajną kurwą… Boże… dlaczego, gdy odmieniam te słowa w myslach — tak mnie to podnieca? Jestem wilgotna, jak po niezłej grze wstępnej…

Ten ordynus szybko przyłożył kutasa do mojej dziurki.

  • O, jesteś mokra! Znaczy, chcesz go poczuć! No mów, że chcesz! Poproś mnie, żebym ci wsadził! Poproś, żebym cię wyruchał!

Beznamiętnym głosem, cicho odpowiadam:

  • Tak… wsadź mi go… proszę… Proszę, wyruchaj mnie…

Dziwię się sama sobie, że to mówię. A jednak. Czuję wielkie upokorzenie, ale też czuję pragnienie, pragnienie, żeby wjechał we mnie ostro, swoim twardym fiutem… czuję, że chcę, żeby mnie… tak, o słowo jest adekwatne… wyruchał!

  • Wedle życzenia! Pani profesor! – krzyknął.
    Po czym natychmiast wbił się w moją piczkę, niczym klinem. Nie był delikatny. Wręcz starał się być niedelikatny. Wykonywał we mnie pchnięcia, jakby mszcząc się na belferce, która zapadła mu w pamięci. A ja stojąc z rozstawionymi nogami i przyjmując je – musiałam kajać się i przepraszać go za złe traktowanie.
  • Tak… wiem, że źle robiłam… wiem, że teraz zasługuję na karę.
    A ten rypał mnie i rypał. Aż biurko suwało się po podłodze.
    Myślałam, mocno trzymając się blatu – w innym razie upadłabym na podłogę: „Kuźwa, ileż on tak może? Ile ja wytrzymam?”
    Pastwił się nade mną dłużej niż godzinę, musiał dokupić kolejną. Natomiast skutecznie udało mu się odreagować tę jędzę – jego nauczycielkę, bo ja zapamiętam go na długo.

Inny klient to bogaty prawiczek, sądził, że jeśli się uczyć – to u nauczycielki. Robił wrażenie infantylnego. Pytał:

  • Proszę panią, a jak to jest? Jak się rucha kobietę?
    O dziwo podnieciła mnie ta sytuacja… rola nauczycielki od wychowania seksualnego.
  • Chłopcze… to wulgarne słowo… ładnie jest powiedzieć – kochać się z kobietą… ewentualnie współżyć…
  • No to ja zaraz będę współżyć z panią… a jak to się robi?
  • Cóż… – Starałam się wczuć w tę komiczną sytuację i przyjąć zabawną rolę. – Widzisz Jasiu, ty masz w majtkach siusiaka, my, kobiety, mamy tam szparkę… i po prostu, chłopczyk w tę naszą dziurkę wkłada swojego ptaszka…
  • A niech pani tę dziurkę mi pokaże.
    Zadrżałam. Naprawdę ekscytowała mnie ta gierka.
  • No dobrze Jasiu… uważaj, podniosę do góry spódniczkę.
    Autentycznie drżały mi dłonie, gdy podwijałam do góry materiał kiecki. Gdy gnojek obaczył przez cienką koronkę, zarys mojej piczki, zawołał:
  • O! To jest ta szparka?! Czy to to jest właśnie cipa?
  • Jasiu… proszę delikatniej… można powiedzieć – cipka… albo muszelka…
  • Muszelka? – zdziwił się – A dlaczego muszelka? Niech pani zdejmie te gatki.
    Boże! Jak mnie to emocjonowało, gdy na oczach tego gówniarza zdejmowałam majtki. Zsunęłam je i odłożyłam na biurku.
  • A da mi pani te majtki na pamiątkę?
  • No dobrze… weź je.
    Podałam mu, a on zaczął je oglądać. Rozwinął, by przekonać się jak cienka to koronka.
  • Ale piękne!
    Po czym je powąchał! A więc na pamiątkę zostawię mu swój zapach. Dziwne to uczucie…
  • Już się pani spodniczka z powrotem odwinęła. Niech ją pani z powrotem zadrze. Chcę zobaczyć tę piz… muszelkę.
    Znowu uniosłam kieckę. Tym razem miał przed sobą moją zupełnie nagą szparę.
  • Ale fajna ta… cipka! Mogę zobaczyć z bliska?
    Znów zadrżałam, gdy przysunął głowę i przyglądał się mojej psitce.
  • Ale starannie wygolona!
    Nie wiedzialam, czy powinnam podziękować za taki komplement.
  • A czy jest ciasna? Mogę dotknąć?
    Ledwie cicho wyszeptałam: – tak, a już dwa paluchy rozsuwały wargi mojej cipki.
  • Ale fajna! Wilgotna!
    Zastanawaiałam się czy go uświadamiać, co oznacza gdy kobieta jest wilgotna?
    Ale już moje uszy świdrowały kolejne pytania:
  • Mogę wsadzić paluszki głębiej?
    I nie czekając na odpowiedź, wepchnął mi je do pochwy.
  • Nie znam się. Ale chyba jest ciasna.
    Czułam jak mi piczka pulsuje.
  • A co proszę panią, jak pizdeczka jest za ciasna? A kutas gruby?
    Nieustannie czułam nietypowy rodzaj podniecenia. Zwłaszcza teraz, gdy jego paluchy buszowly w mojej dziurce.
  • Nie przejmuj się tym. My, kobiety jesteśmy tam elastyczne…
  • A to dobrze…
    Po czym zaczął urządzać mi regularną palcówkę. Do tego stopnia, że nie mogłam pwstrzymać westchnień.
  • A postawi mi pani mojego kutaska?
  • Taaak…
    Pochylilam się nad nim i rozpięłam rozporek jego spodni. Wkrótce uwolniłam jego męskość. Była przeciętnych rozmiarów i już twardniała.
    Wzięłam ją do ust. Mlodzieniec był wniebowzięty. ilka ruch wargami, a jego przyjaciel prężył się jak dragon przed cesarzem.
  • To jak ja teraz mam włożyć go w tę… muszelkę?
    Pociągnęłam go na kozetkę. Szeroko rozłożyłam przed nim nogi, po czym zaprosiłam go.
  • Możesz położyć się na mnie.
    Niemal natychmiast poczułam na sobie ciężar chłopca. Nie za wielki ciężar.
    Jednak młokos, mimo wielkich chęci, nie potrafił wcelować się w moją dziurkę.
  • Tak bym już chciał! Chcę pani wsadzić!
  • Cierpliwości… pomogę ci…
    Jeszcze szerzej rozchylilam uda… po czym naprowadzałam ręką jego kuśkę na moją szparkę. Czub męskości zaczął się ocierać o mojego ślimaczka.

Pierwszy Raz z Nauczycielką

Chcę wam opowiedzieć o mojej historii z nauczycielką o wf-u, więc wszytko zaczęło się tak. Jak zawsze rano wstałem, wyszykowałem się i poszedłem do szkoły, po trzeciej godzinie lekcyjnej miałem wf. Nie ćwiczyłem na wf ponieważ zapomniałem stroju, gdy siedziałem na ławce, moja nauczycielka od wf-u pokazywała ćwiczenie i wypięła się w moją stronie, przed moją twarzą na odległość mniej więcej 15cm była jej cudowna pupa, od razu mi stanął, miałem wielką ochotę pomacać ale się powstrzymałem. Gdy lekcja się skończyła i poszedłem na inną lekcje i wróciłem do domu. Następnego dnia był turniej w szkole i poszedłem obejrzeć jak grają moi koledzy, spotkałem tam moją nauczycielkę od wf-u, piękną brunetkę o dużych okrągłych piersiach i jędrną pupą, po 10 minutach podeszłą do mnie i zapytała czy nie pomógł bym jest zanieść stół do pingponga do małej sali gimnastycznej, zgodziłem się, gdy wnieśliśmy stół to zapytała czy podoba mi się, nie wiedziałem co powiedzieć ale nieśmiało odpowiedziałem, że tak, podeszła do mnie i pocałowała mnie w usta, nie wiedziałem co zrobić i ale zacząłem się z nią całować, gdy się tak całowaliśmy jakieś 2 minuty, popchnęła mnie na stół i zaczęła ściągać mi spodnie, gdy ściągnęła mi spodnie, zaczęła ściągać bokserki i zaczęła robić mi loda, gdy skończyła zaczęła ściągać sobie bluzkę i spodnie, usiadła na moim penisie i wsadziła go sobie w cipkę i zaczęła podskakiwać, uprawialiśmy seks jakoś 30 minut, w tym czasie zmieniła kilka razy pozycje, nigdy tak dobrze się nie czułem, gdy skończyliśmy powiedziała, że następny raz będzie u niej w domu i że widzimy się jutro. Tak zakończył się mój pierwszy raz, w ciągu 1 miesiąca zrobiliśmy to 3 razy i ciągle to robimy.

Sanatorium. Marta u chrześniaka

Czaruś Bałamut, Jan Kogut, woźny Tercjan pseudo Wykidajło, kierowca Andrzej Woźnica
Lizus Proteusz,
Ślad patyny na meblach, Konsola drewniana, Lustro w złoconej ramie
osamotniona okolica, kilka willi, knajpka z pensjonatem, burdel i ruiny zamku

przy pensjonacie – pomylenie z prostytutką – ile za wzięcie do buzi a ile w cipkę
Wyobraziłam sobie, jak to bybyło być prostytutką – musiałabym mu najpierw zrobić dobrze ustai… potem pozwolić, żeby we mnie wszedł… żeby używał sobie mojej cipki jak gumowej pochwy…
W knajpce – twoja ciocia nosi ładne pończochy!
druga wizyta u koguta – ręka
z chrześniakiem w ruinach zamku – wiatr – wyznanie chrześniaka – podglądałem – potem wyznanie, że wie, że mnie zmacali – przepychanie się po ruinach upadek na plecy – pocałunek

Zaskakująco długo stroiłam się przed tym wyjazdem. Dwa razy zmieniałam pończochy. Najpierw założyłam cieliste, po

przypomnienie chrześniaka

  • podczas odkurzania kołuszą i dają wgląd, zmywania podłogi, na kolanach majtaja się
  • podczas czynności kuchennych omal nie wyskoczą z bluzeczki
  • kradzież bielizny
  • pozostawienie latopa ze zdjęciami
  • zapinanie sukieni – nauka tańca
    Wszystkie wakacje i sporo weekendów spędzał u mnie. Nie raz zabierałam go też na wycieczki. Gdy był mały, koniecznie chciał spać ze mną w jednym łóżku. A ja mu na to pozwalałam. Wręcz stwierdzałam sobie – wreszcie jest jakiś osobnik rodzaju męskiego, z którym regularnie sypiam. Zbyt długo mu na to pozwalałam… Ale uwielbiałam to, gdy przez sen dotykał mojego biustu… Dziwnie kręciło mnie, gdy zaobserwowałam u niego pierwsze wzwody… Zabroniłam mu spać ze mną, gdy pewnego razu rozmazałam rękę w mokrej, kleistej substancji. Soją drogą potem, tę substancję znajdowałam w łazience na różnych częściach mojej garderoby: w miseczce stanika… na mojej eleganckiej czarnej spódniczce… wreszcie w moich koronkowych majtkach… Były ułożone w taki sposób, że nie pozostawiały wątpliwości, że on się nimi po prostu onanizował! Pamiętam, jaką miałam wredy chorą, ale przemożną chęć – naciągnąć te pobrudzone majtki na pupę… poczuć jego wilgoś na mojej cipce…
    Niezdrowa niewątpliwie była moja nieustanna ochota prowokowania biednego chłopca. A to, gdy był u mnie, zapominałam założyć stanika, natomiast bluzkę wybierałam bardzo obcisłą… Uwielbiałam wręcz wówczas obserwować jego twarzyczkę… miny jakie robił, gdy nie mógł wprost oderwać wzroku od moich sutków przebijających się zuchwale przez materiał, jak pierwsze roślinki wiosną wyrastające z ziemi…
    Innym razem pamiętam, jak przez cały ranek rozdziawiał gębę… A to za sprawą mojego stroju. Byłam w szlafroczku, który był niezwykle prześwitujący. Doskonale widać było przezeń, to co miałam pod spodem, a miałam właśnie koronkowe body i pończochy. Cholernie seksowne body. Całości dopełniały wysokie szpile. Zatem doskonale widział kształt mojej figury, w tym moje krągłe półkule. Zdawałam sobie sprawę z niestosowności zachowania, karciłam się w duchu, ale i tak nie mogłam się przemóc i zaniechać tego.
    Nawet rozmowy z chrześniakiem prowadziłam w kierunku obszarów damsko-męskich.
  • cipka wilgotnieje
  • nazewnictwo – wagina-cipa, prącie-kutas-siusiak
  • Ciociu… wstydzę ci się o tym mówić, ale ja nie mam z kim rozmawiać o seksie… Z kolegami o tym nie gadam, a matka mnie sztorcuje, jak chcę się o coś takiego zapytać…
  • Ależ śmiało rozmawiaj ze mną. Po to jestem twoją chrzestną… Chętnie odpowiem na wszelkie twoje pytania.
  • Sam nie wiem o co pytać… Powiedz mi ciociu, co twoim zdaniem jest ważne? Co powieinenem wiedzieć.

wieszanie upranej bielizny na sznurze – sam wieszał moje stringi

zapnij sukienkę
przymierzałam wieczorową kieckę – sądzisz że twoja ciotka spodoba się na weselu
ależ był zazdrosny – Ciociu, a nie będą cię tam podrywać?

– przekraczali granice

– pchali łapy tam, gdzie nie powinni

  • Tak. Obmacywali mnie. Obmacywali w tańcu.
  • Ojej! I jak ciociu zareagoewałaś?
    Pomyślałam, że to wywoła zazdrość i podniecenie u gówniarza
  • No właśnie za mało stanowczo.
    Ależ ekscytowała mnie ta rozmowa, zwłaszcza, gdy wyobraziłam sobie, że szczyl wyobraża sobie swoją ciotkę w eleganckiej sukni, podczas, gdy ma obmacywane cycki przed podpitych „wujków”.

prace domowe – zagladanie pod spódnicę
Często wykorzystywałam chrześniaka do różnych prac w domu. Na przykład pomagał mi przy wieszaniu prania na sznurze. Zawsze dostawał tę miskę z praniem, w której znajdowała się moja bielizna. Wielką frajdę sprawiało mi obserwowanie, jak równo rozkłada na sznurku moje koronkowe stringi, tudzież haleczki, albo gorsety i staniki. Dzięki temu, doskonale wiedział, jak seksowne ciuszki nosi pod kiecką jego ciotka. Poznał moje upodobanie do koronek, falbanek i kokardek. Ze szczególnym namaszczeniem wieszał moje majtki, jakby dlatego, że to ten materiał, który opina moją cipkę…
Nierzadko prosiłam go o pomoc w czynnościach, które wymagały wspinania się, jak na przykład w rozwieszeniu bluszczu, który rozrósł się nadiernie pod sufitem. Zwykle jego udział polegał na asekurowaniu mnie. A jakoś tak się składało, że zazwyczaj mialam na sobie wtedy krótkie i rozkloszowane spódniczki… Zrazu przy takich czynnościach nie wykorzystywał sytuacji i nie próbował zajrzeć mi pod spódnicę. Ale, co kolejny raz, tym śmielej sobie poczynał… A mnie to niesamowicie podniecało, że gapi mi się pod kieckę… Że widzi moje zakończenia pończoch, a może i majtki… Że może nawet dostrzec materiał koronki opinającej moją cipkę… a może nawet jej zarys. Cholernie się wtedy podniecałam.

kąpiel

reserch
lokalny portal: podglądał uczenice pod prysznicem, zamontowana kamerka, podrywa studentki i ich mamy, rano zaprosił do gabinetu Andżelikę, po południu jej mamę, która przyjechała w odwiedziny do Andżeliki, uczennice wracały do domu bez cnotek, a jedna mamuśka z Puław, która zatrzymała się w Karpatach na całe wakacje, wróciła do domu z brzuszkiem…
mamuśka na biurku z zadartą spódnicą – od razu wyobraziłam siebie – z nogami bardzo wysoko w górze, w kabaretkach i lakierowanych szpileczkach opartymi o ramiona

droga

  • pokazanie manszety
  • pociąg – Odnoszę wrażenie, że mężczyźni, którzy siedzą w przedziale, wiedzą po co jadę. Czytam w ich myslach: „Co za wyzywająca mini! Na bank założyła ją w jakimś celu! Może chce kogoś poprowokować? A może jedze komuś dać!”. Rozpędzałam się w tym moim fantazjowaniu co do mysli mężczyzn. Zbyt wybujale wodziłam wodze wyobraźni. „Jedziesz pewnie nadstawić tyłka! Ciekawe komu się wypniesz? Czy jakiemuś młodemu gogusiowi? A może rozłożysz te swoje zgrabne nóżki przed jakimś oblechem?”

Chłopcy, zwłaszcza jeden, u którego dało się zauważyć widoczny wzwod, wygladali jak naladowani testosteronem, jakby myśleli tylko o jednym, byle móc zapakować w jakąś dziurę! Byle jaką dziurę!

  • młody kierowca flirtuje ze mną w autobusie
  • upskirt
    Celowo założyłam nogę na nogę tak, żeby spódnica nieco się podwinęła, coby było można już dostrzec koronkę mojej pończochy.
  • Nie mogę się skupić na drodze, bo ciągle zerkam na pani nóżki!
    Cieplutko mi się zrobiło pod wpływem tego komplementu, ale też delikatnie się speszyłam. Jakby chcąc ratować sytuację, zaczęłam poprawiać spódnicę, ale chyba jedynie po to by wykazać, że jet tak krótka, że niewiele mogę nią zakryć…
  • Ojej… przepraszam, czy mam iść na tył autobusu?
  • Nie ma mowy! Niech tu pani zostanie, bo tak miło mi się z panią gada… to na czym to skończyliśmy? Że pójdzie pani do dyrektora sanatorium? Tylko niech pani uważa… To podobno pies na baby! Jak to mówią u nas, żadnej spódniczce nie przepuści! A już jak zobaczy taką szprychę jak pani…
  • Ojej… niech pan nie przesadza… – jednak nie potrafiłam ukryć zadowolenia komplementem – ale, co ma pan na mysli mówiąc, że żadnej spódniczce nie przepuści?!
  • Ano… że każdą musi zbałamucić, podobno niejedna gąska straciła wianek… a niejedna dziewoja potem chodziła z brzuchem… Ale najbardziej lubi ślicznotki… takie eleganckie damulki… zwłaszcza takie, które mają czym oddychać… Czyli… wypisz-wymaluj takie, jak pani!
  • Och…
  • Także, niech pani uważa. Na pewno na taką żyletę jak pani, to będzie miał mocną chętkę! Jeszcze jak zobaczy panią w takiej miniówie! To ho ho!
  • Ale co – ho ho? – Celowo zadałam głupie pytanie, żeby powiedział coś pikantnego. Bardzo chciałam tego słuchać. Przypatrywałam się chloopcu – nieustannie zerkał na moje nogi. I nie tylko n

Byłam przerażona. Dowiedziałam się, że mój ukochany chrześniak Maksymilian znalazł się w niemałych kłopotach. Właśnie przebywał w sanatorium w Beskidach.
Jako chłopiec nieśmiały i niezaradny, często poniewierany przez kolegów, wreszcie został wrobiony kradzież-włamanie do sklepiku.

Pojechałam tam bezzwłocznie. Jego egzaltowana i wiecznie schorowana matka, mogłaby jedynie zaszkodzić.

W uzdrowiskowej miejscowości przywitała mnie typowa jesienna aura – mżył deszcz. Nieco zmarznięta i przemoczona dotarlam na miejsce.
Sanatorium mieściło się w dużej, podkarpackiej willi. Przedwojennej, nieco zaniedbanej, ale z duszą. Fasada przywodziła na mysl mroczne horrory, a ganek był porośnięty bluszczem. W parku – ogrodzie rosły stare, wielkie drzewa z olbrzymią sekwoją na czele.

W wyjątkowo duym ganku minęłam grupkę chłopców, którzy hardo omiatali mnie spojrzeniami. Dostrzegłam uśmieszki ironiczne i napastliwe. Fakt, wygladałam dość ponętnie. Wiedząc, że pan dyrektor bywa nieobojętny na kobiece wdzięki, przyjechałam ubrana odpowiednio. Założyłam krótką i obcisłą, jasną spódnicę, delikatne, bardzo zgrabne kozaczki na obcasie, do samych kolan, rozpinaną bluzkę z dekoltem, a na nogi porządne włoskie pończochy – żeby poczuć się jeszcze bardziej seksownie.

Czułam wzrok każdego z tych gówniarzy, Na nogach… na pupie… na piersiach.

Zrobiło mi się nieswojo, słysząc ciche gwizdy i szepty, które wyławiałam:

  • Szarpałbym jak Reksio szynkę…
  • Targałbym jak komornik szafę
    Kąsałby jak szczerbaty suchara.
  • Klepałbym jak babcia papierz
  • Brałbym, jak rolnik dopłaty…
  • Rąbałbym, jak górnik węgiel
  • Siedziałbym jak szpak na czereśni

Młóciłbym jak rolnik zboże
Dziobałbym jak wróbel ziarno
Pukałbym jak dzięcioł w korę

O dziwo, z jednej strony, te uwagi mnie skrajnie zawstydzały, z drugiej, czułam, że mnie to w jakiś dziwny sposób… podnieca…

Gdy weszłam do ogromnego holu – dopiero poczułam posępny klimat miejsca. W mrocznym pomieszczeniu przykuwał uwagę wiekowy piec z brązowych kafli.

  • Achhh!
    W tym momencie aż podskoczyłam, gdy tuż za plecami usłyszałam metaliczny, jakby grobowy gong. To antyczny, wielki, stojący zegar z olbrzymim wahadłem wybił godzinę.
    -Niech się paniusia tak nie lęka! – Uspokajał mnie tubalny głos.
    Wąsaty i gruby woźny, po pięćdziesiątce, wbijał we mnie wzrok. A raczej w mój biust.
    Tak, bluzka takoż jak spódnica, była bardzo obcisła, a przez to, że przylegała do ciała, zdradzała swą zawartość.
    Mimo, że jestem dumna z faktu bycia „cycatką”, często czułam się niezręcznie, przyciągając swymi „zderzakami” oczy rozochoconych mężczyzn. Nieco nieprzyzwoity uśmiech woźnego zdradzał, że należy on do tej części rodu męskiego, która ceni sobie wyjątkowo właśnie te niewieście walory.
    Odruchowo osłoniłam piersi połami żakietu.
  • Gdzie znajdę gabinet pana dyrektora Cezarego Bałamuta?
  • Korytarzyk w lewo. Oj, ucieszy się nasz Czaruś z takiego gościa… Nie pamietam, kiedy zaglądała tu tak elegancka i tak urodziwa lalunia! – zachichotał pracownik sanatorium.
  • Dziękuję… – odparłam cicho.

Musiałam spotkać się z dyrektorem placówki, by błagać go o pomoc w sprawie Maksa.

Gabinet Cezarego Bałamuta okazał się nie mniej mroczny. Klimatu, jaki tworzyły ciężkie, ciemne zasłony, meble pokryte patyną, pamiętające prawdopodobnie czasy cesarza Franciszka Józefa, nie ocieplała wysuszona palma stojąca przy oknie.
Woń tytoniu wskazywała, że szef sanatorium nie zabiega szczególnie o zdrowie. Podobnie jak jego sylwetka – z wyraźną nadwagą.
Pan dyrektor, mężczyzna dobrze po czterdziestce, zmierzywszy mnie od stóp do głów, uśmiechnął się i przywitał, całując w mnie rękę.

  • W czym mogę pomóc tak pięknej pani?
    Przyglądał mi się bacznie, wręcz czułam, jak rozbiera mnie wzrokiem. A ja przyjęłam rolę – którą lubię najbardziej – nieśmiałej, bezradnej kobietki, zdanej na niego. Oczywiście, podziwiającej zdolności organizacyjne i zarządcze pana dyrektora. Cały czas uśmiechając się, łopocząc rzęsami i co rusz sięgając ręką do włosów, by się nimi bawić, układać je.
    Gdy wyłuszczałam sprawę, mężczyzna nie tylko patrzył się mi prosto w oczy. Ewidentnie szukał fizycznego kontaktu. A to pochylał głowę w moją stronę, niemal dotykając twarzy, a to kładł rękę na plecach. A to na kolanie…
    Przedstawił swój punkt widzenia. Dawał do zrozumienia, że Maksymilian będzie miał „ciepło” ale… właściwie wszystko zależy od niego – szefa sanatorium.
    Zdobył się na to, żeby pocierać palcami mój policzek.
    A ja nadal wdzięczyłam się do niego, nadal uśmiechałam, co raz przekładałam nogę na nogę, przy okazji wygładzając skąpą spódniczkę, tm samym ściągając jego wzrok na moje uda.
    Pozwalałam mu na gładzenie oich pleców, na ściskanie za ramię. Chciałam stworzyć wrażenie, jak jestem mu bardzo przychylną.
    Chociaż gdy ręce dyrektora stawały się zbyt śmiałe i lądowały na moim kolanie – odwodziłam jego dłoń, jednak nadal uśmiechając się grzecznie, jakby sugerując – „Może jestem uległa… ale trzeba trochę czasu…”
    Na przemian, a to patrzyłam mu prosto w oczy, a to wstydliwie spuszczałam wzrok. To go ośmielało. Oczywiście nie dawał za wygraną. Ręce coraz częściej lądowały na moich kolanach. Zawsze działo się to podczas jego wywodów, co jakby miało dawać uzasadnienie dla bardziej emocjonalnych odruchów mężczyzny.
    Wreszcie nie odsunęłam jego dłoni. Pozwalałam by trzymał mnie za kolano.
    Niewątpliwie uznał to jako przełamanie pierwszej lini obrony, bo na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
  • Ileż to ja serca wkładam w prowadzenie tego sanatorium! Ale czy ktoś to doceni? Czy ktoś zrewanżuje się choć dobrym słowem?!
    Po każdym ze zdań, ręka uciskała moje kolano. Jakby badał moje reakcje.
    Lecz, gdy nadal pozwalałam dzierżyć się za nogę, a do tego wzmacniałam to pochwałami:
  • Ależ nie można nie docenić pańskiego wkładu w rozwój ośrodka… pańskiej ręki…
    W tym momencie ta ręka poczuła się pewniej i najpierw ściślej ścisnęła kolano, czym wywolała moje westchnięcie, po czym ruszyła, sunąc na udo.
    Teraz znów go powstrzymałam, bez słów, lecz nadal uśmiechając się.
    Odniosłam wrażenie, że moje opieranie się, przez to, że nadal pozostaję miła, trzepoczę rzęsami i nie przestając się uśmiechać, cholernie go kręci. Jakby chciał być zdobywcą, który małymi kroczkami dąży uparcie do objętego celu.
  • A wie pani, a ja tak pomagam ludziom! Nawet teraz, w tej sprawie pani chrześniaka.
    W tym momencie dłoń znów zladowała na moim udzie, chociaż dość delikatnie. A ja, słysząc o Maksiu, już nie próbowałam nawet udawać, że ją odpycham.
    Czułam się nieswojo, gdy czułam jak puszki jego palców przesuwają się na obszarze między moim kolanem, a brzegiem spódnicy. Ale podejmowałam gierkę.
  • Na prawdę?! Chce pan pomóc Maksiowi?! Nawet nie wie pan, jak będę panu wdzięczna!
  • A jak bardzo?! – zawiesił głos, jednocześnie już pełną dłonią chwytając moje udo.
    Zastanawiałam się przez chwilę, co odpowiedzieć na tak sugestywne pytanie, do którego przecież sama go sprowokowałam.
    Dyrektor wykorzystywałe tę chwilę do gładzenia mojej nogi.
  • Ależ bardzo… bardzo. Panie dyrektorze.
    Rzuciłam mu szczególnie ponętny usmieszek.
    „A myśl sobie stary capie, że mnie zdobędziesz. Ale… nie dla psa kiełbasa!”
    Pomyślałam, że warto zagrać damulkę, która nie wyklucza, że mu ulegnie, ale oczywiście planując, że gdy tylko sprawa Maksia zostanie załatwiona, zostawię dyrektora z niczym.
    Mój filuterny uśmiech dał mężczyźnie impuls do śmielszych poczynań. Palce jego dłoni wdarły się pod brzeg spódnicy. Oczywiście natychmiast go powstrzymałam.
  • Och… zdaje się, ze można tu rozpoznać żyłkę uwodziciela…
    Cezary, próbując uzasadnić swe poczynania, chwycił w palce rąbek kiecki.
  • Ależ ja tylko zachwycam się tą elegancką spódniczką. Tym wspaniałym materiałem…
    Trzymając za brzeg spódnicy, uniósł ją delikatnie, tym samym ukazując mój kobiecy sekret, czyli koronki pończoch. Bez dwóch zadań, działało to wielce na Bałamuta.
  • Co ja widzę! Pończoszki! Uwielbiam, gdy kobietki je noszą! A taka damulka jak pani… od razu domysliłem się, co kryje się pod tą piękną spódniczką!
    Udałam, że jestem bardziej skrępowana niż byłam.
  • Ach! Panie Bałamucie! Zdaje się, że ma pan adekwatne nazwisko do swego temperamentu…
    Trzymałam się za materiał kiecki, w obawie, by nie zadarł jej wyżej.
    Znów dostrzegłam ten sam banan na jego twarzy, świadczący moim zdaniem, że bardzo go to podnieca, gdy się trochę opieram. A czyż może być coś słodszego, od takiego delikatnego opierania się?
    Pan Czaruś znów przypomniał, jaki to on jest wyrozumiały i szlachetny. No i że zrobi co w jego mocy dla Maksymiliana.
    Jakże ja mogłbym w takiej sytuacji być stanowcza?
    Pozwalałam, żeby gładził moje plecy, ramiona, wreszcie talię. Niebezpiecznie zbliżał się do biustu. Gdy zaczął się o niego ocierać, znowu go powstrzymałam.
  • Panie Cezary… – wyrwało mi się, zwrócić się doń po imieniu – jestem bardzo zobowiazana, w związku z Maksem… ale… jest pan zbyt szybki…
    Celowo dobierałam słowa – i powiedziałam – „zbyt szybki”, a nie, że jego zachowanie jest niewłaściwe, po to, żeby zostawić mu „furtkę”, że jest szansa na uwiedzenie mnie…
    To oczywiście nie zniechęciło go. Trzymając mnie w talii, ustami cmoknął mnie w kark.
  • Ach… – westchnęłam – panie Czarku…
    Odebrał to jako przyzwolenie i przesunął swe wargi z karku na szyję. Szepcząc:
  • Pomyślimy… Pomyślimy o małym Maksie.
    Mówiąc to, powolutku, powolutku kierował się w stronę mojego dekoltu. Spóźniłam się z powstrzymaniem go i dyrektor zdolał rozpiąć guzik bluzki, przez co zyskał doskonały wgląd w rowek między moimi piersiami.
  • Panie dyrektorze… co pan robi…?
  • Podziwiam panią! Skoro trafiła mi się taka slicznotka… Pozwoli pani… – W tym momencie szybko podciągnął mi nieco spódniczkę. – Że znów zerknę ociupinkę na pani pończoszki…
    Nawet nie zdołałam zaprotestować, gdy wjechał z ustami w dekolt, w rowek między moimi półkulami…

W tym samym momencie rozwarły się drzwi. Stojący w niej dwaj chłopcy mogli wyraźnie zobaczyć że mam zadartą kieckę i twarz dyrektora Bałamuta w dekolcie.
Ależ się zawstydziłam! Co oni sobie mogli o mnie pomysleć? Że tak łatwo pozwalam szefowi sanatorium na dobieranie się do mnie.
Mimo, że Bałamut na nich nakrzyczał, że wchodzą bez pukania, nie tracili rezonu. Zachowywali ironiczny usmieszek na ustach, nawet rzucili półgębkiem drwiąco.

  • A my nie wiedzielismy, że tu chodzi o pukanie…
    Poczułam się jeszcze bardziej poniżona…

To chodźmy na osobność.
Zaprowadzili mnie do ciasnej szatni przy małej salce gimnastycznej. Czułam się bardzo nieswojo, zwłascza, że miałam poczucie, że jestem sama wobec kilku samczyków, którym buzują hormony… Widziałam jak łapczywie patrzą, to na moe nogi… to na dekolt. Wiedziałam, że kusa spódniczka, tylko wziększa ich apetyt na mnie. Byłświadoma także, że trudno byłoby mi uciec przed nimi z tego pomieszczenia.

  • Pewnie dyro coś czarował. Jaki to on pomocny i że dużo może…
  • Tak…
  • Ale to my byliśmy na miejscu, i to my wiemy jak dokładnie wszystko się działo!
  • Dlatego z wami rozmawiam…
  • No, a widzieliśmy paniusiu, że pozwalałaś sobie podciągać spódniczkę…
  • Nie…
  • Nie?! Przecież widzieliśmy jak za nią trzymał. Jak ją podciągnął! Ale widzieliśmy, że zaglądał w bluzeczkę… widzielismy jak ją wstydliwie rozpinałaś…
  • Nie proszę…
  • A to my wiemy kto rozwiercał zamek w drzwiach… Wiemy gdzie był ten oferma…
  • I nie możemy pozwolić, żeby nas pani traktowała gorzej niż dyrektora!
  • Ach… jak mam to rozumieć…?
    Ależ się krępowałam!

Chcą się spotkać wieczorem!
Dlaczego podnieca mnie myśl, że spotkam się z nimi w odludnym miejscu! Ja sama, bezbronna, a ich kilku… podnieconych mną, świadomych jaką noszę bieliznę…

Nie mogłam dopuścić, żeby mnie tam chwycił.

  • Panie dyrektorze… jest pan zbyt szybki… – jakby dając do zrozumienia, że niczego nie wykluczam, ale „zdobywanie twierdzy” wszak wymaga czasu…
    Najwyraźniej, mimo że robił wrażenie nadto niecierpliwego, podobało mu się to, że trochę się będzie musiał postarać. Podobnie jak podobała mu się moja rola bezradnej kobietki, zadanej na jego łaskę. Chociaż dyrektor w sumie nic nie wskórał, to i tak z jego gabinetu wychodziłam w potarganej bluzeczce z rozpiętym guziczkiem i pogniecionej spódniczce…

Gdy znalazłam się w ponurym, mrocznym korytarzu, za plecami usłyszałam komentarze chłopców siedzących na ławeczce. Mówili teatralnie ściszonym głosem, specjalnie, żebym dosłyszała. – Niezła dżaga. Pewnie dyro wziął ją porządnie na warsztat! – A jakie ma walory! Jak myślicie, dlaczego ma rozpiętą bluzkę…? – Boże, ależ mnie te teksty podniecały! Ciekawe co oni sobie o mnie myślą?! Czyżby wyobrażali sobie, że doszło do czegoś więcej?
Postanowiłam ich zagadać. Może coś wiedzą o Maksie? Wiedziałam, że takie ancymonki nie muszą być skorzy do udzielania informacji, dlatego postanowiłam ich kokietować. Kołysząc kusząco biodrami, podeszłam do młodzieńców. Zaczepnymi uśmieszkami dowodzili swej zawadiackości. – Dzień dobry chłopcy… czy możecie mi coś powiedzieć o sprawie Maksia… jestem jego chrzestną. – Zrazu milczeli, patrząc wyzywająco. Gdy jednak słodko uśmiechałam się, kusząco łopocząc rzęsami, jeden z łobuziaków, jakby wyczuł jakąś okazję. – A… to ten młody! – I zasugerował, że dużo wiedzą i dużo mogą. Jakby chcąc wzmóc moją ciekawość, zapowiedział, że teraz nic nie powie, ale wieczorem, jeśli przyjdę do „salonu” czyli opuszczonego pomieszczenia z tyłu sanatorium, wiele się dowiem. Trochę mnie przeraziła wizja spotykania się z takimi gagatkami w niezbyt bezpiecznym miejscu, ale o dziwo, z drugiej strony, podnieciła mnie ta perspektywa: oto ja sama i kilku takich huncwotów w odosobnionym pomieszczeniu… – No dobrze… – udawałam, że waham się, ale wyraziłam zgodę.

  • Choźmy zatem.

1 kamerka
1 wizyta u Maxia
dyrektor – klaps na wejściu do pokoju, chłopak – 2 palce w kółeczko, rozmowa o salonie – pohulamy z ciocią, park – punkt widokowy, dyrektor – za pupę, „mieć”, za -wsze – liczyć,

Od hojnego dyrektora dostałam klucze do pokoju gościnnego. Mogłam przenocować i to na koszt sanatorium. Poszłam się odświeżyć. Gdy przekroczyłam drzwi, ujrzałam dość przyjemnie, eklektycznie urządzone pomieszczenie, z przedwojennymi meblami, kominkiem i łożem. Jednak coś mnie zaniepokoiło. Maleńki przedmiot przytwierdzony w rogu, między ścianą a sufitem. Przeszły mnie dreszcze, bo przeraziłam się, że to jakaś minikamerka.
Pomyślałam – a to zboczeniec z tego dyrektorka! Pewnie chce sobie podglądać babki w tym pokoju, takie jak ja! Jak się przebieramy, jak zdejmujemy staniki i majtki! Chce sobie pooglądać nas nagie! Zobaczyć jakie mamy cycki! Ale, o dziwo, ta myśl tak samo jak mnie oburzyła – tak samo – mnie jednak podnieciła. Wyobraziłam sobie, że taki napaleniec – podglądając mnie, by rozpiął rozporek, wyciągnął swego fiuta… i patrząc na mnie – może nawet się onanizując? Pomyślałam wówczas, że przecież to działałoby absolutnie na moją korzyść! Szef sanatorium nakręcony na mnie, byłby o wiele bardziej skory do pomocy… A mi w to graj.
ajpierw prężyłam się przed lustrem. Wielkim, ze złoconymi ramami.
Pomyślałam, ze później się wykąpię. Najpierw musze odwiedzić Maks ia.
Postanowiłam poprawić makijaż, zaczęłam od szminki. Przesadnie wywijałam usta malując je. Wiem, jak są duże i wiem, jak działa na facetów widok kobiety w kuszący sposób używającej szminki. Może pan dyrektor Cezary chciałby posiąść moje usta? I wyobraża sobie, jak to robi? A może – świńtuch – jeszcze inaczej fantazjuje na ich temat? Może wyobraża sobie jak pakuje mi w nie swojego „freda”? Może wyobraża sobie jak moje wargi zaciskają się na nim, a on się w nich porusza?
Rozprowadzę teraz szminkę języczkiem. Niech sobie wyobraża mój język pracujący na jego „berle”…
Nie mogłam się powstrzymać. Zagadałam „do lustra”.

  • Panie dyrektorze… a czy teraz się panu bardziej podobam? Czy nie kuszą pana moje usta?
    Pokołysałam przed wielkim zwierciadłem biodrami.
  • Czyż nie spodobało się panu, to, jak się poruszam…? Jak kręcę tyłeczkiem?
    Jak na zawołanie, zamerdałam kuperkiem do lustra.
  • No

Rozpięłam bluzkę. Miałam świadomość, że w tym włoskim staniku muszę wyglądać seksownie, że doskonale widać jak obfite mam piersi… Coś mnie podkusiło. Półgłosem wypowiedziałam słowa: – Panie dyrektorze… jaka szkoda, że to nie przed tobą tak się rozbieram… ależ uroczo byłoby tak zrzucać me ciuszki przed tak szarmanckim dżentelmenem… prezentować swe wdzięki tak interesującemu mężczyźnie…

Pomyślałam, że jeśli to jest kamerka, to na pewno zbiera też taki dźwięk…
Powoli rozsunęłam zamek spódnicy i jeszcze wolniej zsuwałam ją wzdłuż nóg. Wkrótce leżała na podłodze, a ja nachyliłam się, żeby ją podnieść i odrzucić także na szafkę. Moja pupcia musiała prezentować się kusząco w skąpych stringach, zaś pończochy niewątpliwie uwypuklały zgrabność długich nóg w szpilkach.

  • Och… panie dyrektorze… czyż nie wspaniale byłoby zdejmować spódniczkę na twoich oczach… czy nie spodobałabym ci się w tych pończoszkach?
    Jakby na potwierdzenie tego, pokręciłam kuperkiem, stojąc przed lustrem. Po czym sama sobie przycięłam delikatnego klapsa.
  • Auuaa! – zakrzyknęłam – Panie dyrektorze… czyż nie miałby pan ochoty, przyrżnąć mi w mój zgrabny tyłeczek? Zwłaszcza gdybym, specjalnie dla pana kołysała biodrami lub wypinała się?

Wreszcie zaczęłam głośno się zastanawiać, specjalnie się przekomarzając.

  • Czy ja powinnam zdjąć biustonosz?
    Pomyślałam sobie, że jeśli dyrektor rzeczywiście śledzi widok z kamerki, pewnie nieźle się nakręca. Może nawet pokrzykuje w swym gabinecie: – No dalej damulko! Szybciutko ściągaj stanik!

Więc na głos odpowiedziałam wyimaginowanemu rozmówcy.

  • No cóż… skoro mam ściągnąć staniczek… niechaj tak będzie…
    Po czym chwyciłam paluszkami haftki i go rozpięłam. Pomyślałam sobie, że jeśli rzeczywiście stary pryk śledzi mnie w kamerce, to teraz nie może się doczekać widoku moich nagich piersi.
    A cóż może być przyjemniejszego w takiej chwili, niż droczenie się… nakręcanie napaleńca.
    Dlatego chodziłam po pokoju z rozpiętym stanikiem, nie zdejmując go z piersi. W uszach wręcz słyszałam nagabywanie dyrektora. – Suczko! Nie daj mi czekać! Ukaż mi swe słodziutkie bimbałki!
    Zatem nadal drocząc się, bawiłam się biustonoszem na piersiach, jakbym sprawdzała czy dobrze leży.
  • Panie dyrektorze… czyżby chciał pan ujrzeć moje piersi? Ocenić, czy są foremne? Zatem… proszę.
    Po czym zamaszystym ruchem odrzuciłam stanik, tak, że upadł na podłogę.
  • Szkoda, że tego nie widzisz panie dyrektorze… oglądałbyś sobie moje duże… jędrne… cyce…
    Ujęłam je w dłonie i „zamajtałam” nimi, najpierw w lewo, potem w prawo. Porządnie. Jakbym chciała zademonstrować ich możliwości. Jakby po to, żeby potencjalny obserwator mógł wyobrazić sobie, jak zachowują się podczas stosunku…

Moja zabawa podniecała mnie niemożebnie, czułam się jak w transie. Miałam olbrzymią ochotę kontynuować spektakl, nie mogłam się powstrzymać.

  • Panie dyrektorze… oczywiście nie muszę zdejmować moich skromnych majteczek? – udałam przy tym wielkie przerażenie, jakbym autentycznie obawiała się takiego polecenia.
  • Ojej! Doprawdy??? Muszę zdjąć te śliczne, koronowe stringi?
    Aż złapałam się za głowę z zakłopotania.
  • Ale czy przypadkiem nie będzie mnie wówczas można podejrzeć? Dostrzec moje intymne skarby???
    Jakoś strasznie podnieciła mnie wtedy myśl, że obcy facet oglądałby sobie moją szparkę. Pomyślałam, że obiekt na ścianie to jednak nie jest kamera. Ale… Co jeśli jest?! Wtedy dopiero ogarnęło mnie niesamowite podniecenie. Natychmiast schwyciłam paluszkami sznurek stringów. Zsuwałam je powoli, wzdłuż nóg w pończochach. Aż do kostek. Po czym ujęłam je w dłoń i rzuciłam w kierunku potencjalnego obiektywu kamerki.
  • Cóż… zatem proszę… jestem obnażona…

Z nagim biustem, z gołą cipką paradowałam po pokoju i rozpakowywałam bagaże. Nie omieszkałam wybierać bielizny – seksownej, koronkowej. Pomyślałam, że jeśli podejrzany obiekt jest kamerką, to przy monitorze dyrektor ani chybi, jak to mówi młodzież – „trzepie sobie kapucyna”…

  • Ach… panie dyrektorze… mam nadzieję, że nie chciałbyś mnie takiej zastać…ależ bym wówczas umarła ze wstydu…
    Wzdychałam przy tym teatralnie.
  • Achhh… panie dyrektorze, mam nadzieję, że nie nabrałbyś wówczas na mnie chrapki… a już nie daj Boże, nie poczyniłbyś żadnych kroków w kierunku dobierania się do mnie… Ach…
    Nabrałam wielkiej ochoty na rozłożenie się na łóżku i popieszczenie swej muszelki. Nie odważyłam się. Bo co, jeśli jednak to jest kamerka?
    Weszłam do łazienki aby zażyć kąpieli. Nad prysznicem, tuż pod sufitem znajdował się identyczny owalny przedmiot jak w pokoju. Czyżby to jednak miał być tajny monitoring?
    Chyba już się z tym oswoiłam… Bo bardziej mnie to podniecało, niż krępowało. Ochoczo wskoczyłam pod prysznic, podniecając się myślą, że stary pryk ogląda sobie mnie w kąpieli… Bardzo dokładnie ogląda…

Jedną ręką trzymałam prysznic, kierując strumień wody na swoje piersi. Drugą myłam je. Pocierałam je namiętnie, nie jak zazwyczaj pod prysznicem, lecz tak, jakby dotykał ich spragniony mężczyzna. Pocierałam brodawki i sutki, zgarniałam je całe palcami. Próbowałam też je ściskać do siebie.
Potem odwiesiłam rączkę prysznica i zaczęłam namydlać biust. Pomyślałam, że całkiem seksownie musi wyglądać w takiej napuszonej pianie, wydaje się zapewne większy niż jest, a zakrycie go, musi pobudzać potencjalnego podglądacza. Namydlałam też nogi, wypinając się dość prowokacyjnie… Zdawałam sobie jednak sprawę, że ta kamerka – niekamerka jest na górze, więc nie daję wglądu wówczas na moją cipkę…
Jednak i tu zawędrowała moja dłoń, która całą mnie namydlała. Bardzo delikatnie zajęła się szparką, o wiele dłużej niż standardowa pielęgnacja tego wymagała. Nie mogłam powstrzymać się od westchnień…
Jedną dłonią rozprowadzałam pianę po cycuniach, drugą po piczce… Jestem przekonana, że na każdym mężczyźnie taki widok robiłby wrażenie. Zwłaszcza pocieranie mojego ślimaczka…

Moje oddechy stały się bardziej namiętne. – Ach… panie dyrektorze… czy nie miałbyś przypadkiem chętki na podejrzenie mnie w kąpieli? A może… na ujrzenie jak myję jabłuszka… muszelkę…? Mam nadzieję, że nie dopuściłbyś się do ich dotykania…? W tym momencie silniej przejechałam paluszkami po szparce, aż jęknęłam. – Ojej… panie dyrektorze… czyżby miał pan ochotę mnie poobmacywać? – Chwyciłam się dłońmi za piersi i zaczęłam je ściskać, dokładnie tak, jak wyobrażałam sobie, że międliłby je nagrzany dyrektor. Gniotłam je i wzdychałam. – Ach… ach… pańskie dłonie są takie mocarne… – szeptałam ściszonym, namiętnym głosikiem – od początku myślałam o tym, że w nie wpadnę, a zwłaszcza moje cycuszki… Czy podobają się panu? Czy nie są za duże? – Trzymałam się lewą dłonią za lewą, prawą za prawą pierś. Potem przyciskałam je do siebie. Wreszcie, włożyłam między nie rączkę prysznica. Wyglądało to tak, jakbym przyjęła tam penisa… którego ścisnęłam obiema półkulami równocześnie. Wzdychałam i suwałam go między nimi. – Ach… ach… panie dyrektorze… nawet pan nie wie, jak ja się przy panu czuję… – Gdy czubek prysznica wysunął się mocniej z rowka między moimi piersiami, niespodziewanie dotarł do moich ust… Ujęłam go namiętnie wargami.

W tym uniesieniu działałam jak w transie. Skierowałam dłoń na moją myszkę. Zrazu pieściłam ją, jeżdżąc wzdłuż niej paluszkami. – Ach… ach… panie dyrektorze… tak nie można… proszę zabrać stamtąd rękę… – Drażniłam muszelkę nieprzerwanie. – Ach… chyba nie zamierza mnie pan posiąść?! – Po czym złączyłam palec środkowy i wskazujący i z lubością wsunęłam je sobie wgłąb. – Aaaa… aaaaachhh! – jęczałam w rytm penetracji – a jednak zdobył mnie pan!
Najpierw powoli palce drażniły moje najwrażliwsze miejsce, by z upływem czasu nabierać śmiałości. – Ach… panie dyrektorze… ależ jest pan ekspansywny… aaaa… ach… – Robiłam sobie już regularną palcówkę, pojękując równomiernie. – Ach… ach… panie dyrektorze… chyba od początku chciał mnie pan po prostu… zaliczyć! – Nogi miałam rozłożone szeroko, a moje palce grasowały jak szalone. Nigdy dotąd nie zaznałam takiej satysfakcji samodzielnie. Jęczałam jak wariatka. Bałam się, że słychać to na korytarzu. – Aaaa! Aaaa! Panie dyrektorze! Cóż za raptus z pana! Wykołatał mnie pan, jak jakiś dzikus! Albo zwierz! – Długo dochodziłam do siebie. Chyba nigdy w życiu nie wycierałam się tyle ręcznikiem. Byłam cała rozdygotana. Drżącymi rękami zakładałam majteczki, potem biustonosz i spódnicę.

2 spotkanie z chłopakami – salon – obciąganie

Teraz czekało mnie nie lada spotkanie. Z buńczucznymi młodzieńcami, być może sprawcami tej nieprzyjemnej rozróby z włamem do sklepiku.
Musiałam udać się w nad wyraz przygnębiające miejsce – do „salonu” – jak na to mówili, czyli do ruiny jakiegoś garażu czy magazynu. Pomieszczenie miało niewiele okien, ale te które były, miały powybijane szyby. Na podłodze walały się sterty cegieł i zakurzonych desek.
Poczułam tam gęsią skórkę. Zwłaszcza gdy ujrzałam ich twarze.
Wydali mi się bezczelni. Szybko wyjaśnili, jak dużo od nich zależy. Demonstrowali, że jeśli zależy mi na losie Maksia, to właściwie mają mnie w garści.

  • Damulko. Musisz się z nami dogadać!
    W dodatku bezczelnie sugerują, że w gabinecie szefa sanatorium pozwoliłam mu na dużo…
    Co za dranie! Co oni sobie wyobrażają! Że jestem jakąś cichodajką?! No tak… zauważyli, że miałam rozpiętą bluzkę, że spódnica była pognieciona. Dlatego teraz stać ich na taką impertynencję.
    Zażądali, żebym rozpięła bluzkę i pokazała im cycki!
    Co za arogancja! Ale jakże podniecająca arogancja… Zostałam przyparta do muru… a przecież musiałam chronić biednego Maksia…
    Upokorzona, powoli rozpinałam guziki. Patrzyłam na ich twarze – jakby młodych wilczków, wypuszczających ślinę z pyska. Droczyłam się z nimi. Pokazując biust, ale opięty nowiuśkim, koronkowym stanikiem, mówiąc, że to powinno im wystarczyć. Wtedy dali popis wulgarności i zacietrzewienia. Stanowczo zażądali zdjęcia biustonosza.
  • Pewnie dyro ostro ci damulko wymacał te bimbały! On takim nie przepuszcza.

Ich słowa przeszywały mnie na wskroś. I tak samo mocno podniecały…

Stanik rozpinałam bardzo powoli. Czując się, jakbym robiła striptiz. Bardzo mnie to podniecało.

Popędzali mnie ostro.
-Szybciej, szybciej… zdejmuj ten cyckonosz.
Zsuwałam stanik, wystawiając nagie piersi na ich pożądliwy wzrok. Czułam się taka zawstydzona, poniżona… I bardzo podniecona.

Ale na pewno nie tak, jak te szczyle. Szczęki opadły im do samej podłogi.

  • Ale zarąbiste zderzaki!
  • Jak to mówią… Cyce jak donice!

Przestraszyłam się, że za bardzo się podniecą, więc czym prędzej z powrotem założyłam biustonosz i zapięłam bluzkę. Ale to nie był koniec mego utrapienia.

Napaleńcy byli zawiedzeni zbyt krótkim pokazem. Domagali się dłuższego, lecz ja droczyłam się, twierdząc, że przecież spełniłam ich polecenie. Wtedy ujawnił się talent przywódczy ich prowodyra. Igor, tak miał na imię ich lider, tonem nie znoszącym sprzeciwu zażądał. – To teraz damulko, pokaż nam swoją cipkę. – Słowa uderzyły mnie jak smagnięcie bicza. A jednocześnie poczułam jak tam wilgotnieję… Długo się z nimi frymarczyłam, ale gdy zagrozili, że sami zadrą spódniczkę, skapitulowałam. Schwyciłam za brzegi kiecki i podciągałam do góry.
-Jeeee! -chłopcy zakrzyknęli widząc moje majtki. Ich czerń kontrastowała z moimi jasnymi udami. – Następnie w jednej ręce trzymając spódnicę, drugą ujęłam stringi.
-Dalej! Pokaż cipę! – Dlaczego ja tak bardzo chcę im ulegać? Na zawołanie zsuwam majtki… Boże, co to za wstyd, kiedy oni tak się gapią na moją piczkę…

  • Jaka wygolona!
  • Pewnie dobrze zadbana…
  • Ciekawe jaki ma przebieg, ha ha… Na pewno była bita…
  • I przechodziła z rąk do rąk… ha ha!

Speszona szybko z powrotem naciągnęłam majtki i opuściłam spódniczkę.
Ale im dalej było mało!
-A teraz paniusia nam obciągnie!
Nie wierzyłam własnym uszom. A więc ci gówniarze chcą, żebym wzięła ich penisy do buzi! Co za upokorzenie!

Ale czego się nie robi dla Maksia. Wkrótce posłusznie klęczałam na brudnej podłodze zrujnowanego magazynu. Czułam się taka osaczona, gdy podchodzili do mnie i rozpinali rozporki. Z przerażeniem patrzyłam się, jak wyłaniają się z nich, różnej wielkości, ptaszki…
Nigdy nie byłam wielką entuzjastką miłości francuskiej, zwłaszcza teraz, w tak obmierzłych okolicznościach. Cóż jednak miałam za wybór?
Igor patrzył mi w oczy, gdy podsuwał mi pod nos niezbyt dużego, ale dość grubego fiuta. Chwilę ociągałam się, lecz ponaglona ujęłam go ustami.

Wszyscy patrzyli się na ten akt, jak na jakąś ceremonię. Powoli pieściłam go ustami i językiem. Prowodyr był zachwycony. Stracił ze mną kontakt wzrokowy bo przymknął powieki. Jednak skończył zbyt szybko. Zdążył tylko wykrzyknąć.

  • O kurwa!
    Po czym zachlapał mi całą bluzkę. A nawet spódnicę… Poczułam się jak terytorium naznaczone przez samca …
    Drugi skończył jeszcze szybciej. Zostawiając spermę w moich ustach.
    Trzeci, najbardziej podekscytowany obserwowaniem poprzedników, okazał się być agresywny. Chwycił mnie za głowę i posuwał buzię jak cipkę. Na koniec spuścił się prosto na twarz! Zachlapując okulary… włosy…

Czułam się znieważona, pohańbiona… Ale to i tak nie było wszystko. Chcieli mnie przelecieć!

  • Paniusiu! Dyro cię wyobracał! To nam by się nie należało?!

Byłam potwornie oburzona. Zapewniałam ich, że do żadnego „wyobracania” nie doszło. Nie wiadomo czy uwierzyli, ale na odchodne rzucili mi, że jeśli jednak dyro sobie „zamoczył”, to mam przechlapane i dorwą mnie na bank.

Czułam się taka zbrukana, gdy wracałam stamtąd. Wydawało mi się, że wszyscy, widząc moją poplamioną bluzkę i spódnicę, wiedzieli doskonale, co mnie spotkało.

pokój – wibrator

droga do Maxia wieczorem – dozorca mniej agresywny
powrót z powrotem – dozorca bardziej agresywny

POCZĄTEK

Mój ukochany chrześniak Maksymilian znalazł się w sanatorium. Jako chłopiec nieśmiały i niezaradny, często poniewierany przez kolegów, wreszcie wrobiony kradzież-włamanie do sklepiku – wymagał natychmiastowej pomocy.

Pojechałam tam bezzwłocznie. Jego egzaltowana i wiecznie schorowana matka, mogłaby jedynie zaszkodzić.

Sanatorium mieściło się w dużej, podkarpackiej willi. Przedwojennej, nieco zaniedbanej, ale z duszą. Przywitała mnie typowa jesienna aura – mżył deszcz.

Musiałam spotkać się z dyrektorem placówki, błagając o właściwe traktowanie biednego, wrażliwego chłopca.

Cuckold przed ślubem

Czekaliśmy na niego w pokoju hotelowym już dobre pól godziny. Przyjechaliśmy wcześniej, by móc się odświeżyć oraz by Arletka mogła się przebrać. Kupiła na tę okazję nowy komplet bielizny, niezbyt wyzywający, jednak gdy go założyła, mój mały zesztywniał momentalnie. Piękne koronkowe body delikatnie opinało jej piękne, pełne piersi, schodziło niżej zwężając się na brzuchu, by skończyć się w tyłku cienkim paseczkiem. Czarne pończochy sprawiały, że jej nogi sięgały nieba. Szpilki sprawiały wrażenie, jakby robiła to od zawsze. Miałem wrażenie, ze doskonale wie, co i jak robić, jak się zachować, w przeciwieństwie do mnie. Wiedziałem o jej przygodach zanim związaliśmy się ze sobą, nie mieliśmy oporów przed poznawaniem swoich historii, ale w pewnym sensie imponowała mi swoim opanowaniem i spokojem. Podniecała mnie myśl, ze moją przyszłą żonę za kilka chwil przeleci obcy facet.
Znaliśmy się od dziesięciu lat, za trzy miesiące mieliśmy powiedzieć sobie sakramentalne „tak”. Kochaliśmy się, rozumieliśmy się, pragnęliśmy się nawzajem, jak jeszcze nigdy nikt. Uwielbialiśmy seks, ponad wszystko. Eksperymenty, fetysze… Idealnie się dobraliśmy, byliśmy dla siebie idealni.
Od pewnego czasu marzyliśmy o trójkącie z drugim facetem. I o dziwo inicjatywa wyszła ode mnie. Wiedziałem ze w przeszłości Arletka kilka razy spróbowała seksu w towarzystwie dwóch mężczyzn. Przyznała, że było niewyobrażalnie cudownie. Nigdy nie nalegała na to, jednak wiedziałem, ze chciałaby jeszcze spróbować takich zabaw.
Od jakiegoś czasu bardzo podniecała mnie fantazja o tym, ze obcy facet kocha się z nią. W głowie rodziły mi się obrazy, jak obciąga mu łapczywie, patrząc mi głęboko w oczy. Wiele razy, gdy się kochaliśmy mówiła mi ze chciałaby czuć w sobie dwa kutasy, patrzyła mi głęboko w oczy i z pełna świadomością mówiła, że chciałaby dławic się drugim fiutem, czuć spermę na sobie. Wiedziała, że na mnie to działa. Kochałem ja za to.
Dziś, kiedy mięliśmy spełnić swoja największą fantazje. Byłem nieco poddenerwowany ale też Nieziemsko podniecony, nabuzowany emocjami, tym bardziej, ze Arleta była spokojna. Denerwowało mnie to poniekąd, ten jej spokój i pewność siebie. „Jakby robiła to codziennie” – myślałem. Ale to jeszcze bardziej mnie nakręcało. Marzyłem o takiej kobiecie, jak ona. Była idealna. Piękna, inteligenta, z wielkim apetytem na seks, jak dziwka. Cale życie marzyłem o takiej kobiecie.
Z przemyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu. SMS. „Bede za 5 min.” To on, nasza dzisiejsza przygoda życia, wstęp do ostatniej komnaty seksualnego tabu.
Uklękła przede mną…

  • Jestem tylko twoja, na zawsze. Kocham cię. Ponad wszystko. Jeśli będzie nie tak, daj mi znać, a wszystko skończymy. Dobrze? – patrzyła na mnie poważnie swoimi pięknymi wielkimi oczyskami. Widziałem w nich ten płomień, który zawsze mnie do niej przyciągał.
  • Pragnę tego bardziej, niż Ty kochanie – odpowiedziałem.
    Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy, wiedziałem, ze jest tylko moja.
    Pukanie do drzwi oderwało nas od siebie. Arletka uciekła do łazienki, a ja podszedłem otworzyć i wpuścić do nas naszego gościa.
    Poznaliśmy go kilka tygodni temu, już po drugim spotkaniu doszliśmy do wniosku ze to będzie on. Wszedł uśmiechnięty, ale poważny. Robił dobre wrażenie. Po chwili grzecznościowej rozmowy zaproponował, ze pójdzie się odświeżyć. Wskazał drzwi łazienki, po czym zniknął za nimi. Po chwili zza drzwi usłyszałem śmiech Arlety – tak, specjalnie czekała tam na niego. Podnieciło mnie to, jak musiał zareagować na nią w tym stroju. Nie wychodzili przez dłuższa chwile, po czym drzwi się uchyliły i wyszła tylko ona.
    -Robert weźmie prysznic i do nas dołączy kochanie – powiedziała wchodząc do pokoju. Widziałem, ze jest wyraźnie podniecona, zaczęła mnie dziko całować. – Chce być dziś twoją dziwką, o jakiej zawsze marzyłeś – szepnęła gdy kładliśmy się na łóżku.
    Gdy tak sobie błogo leżeliśmy, a przez moja głowę przebiegało setki myśli, wszedł Robert. Całkiem nagi. Dobrze zbudowany, i co rzucało się od razu w oczy, z wielkim kutasem.
  • Az wam się oczy zaświeciły – uśmiechnął się.
    Fakt, bylem pod wrażeniem. Arleta spojrzała na mnie wyraźnie podniecona i zadowolona. Ten jej szelmowski uśmiech sprawił, ze nakręciła mnie jeszcze bardziej.
    Robert położył się obok nas i delikatnie zaczął gładzić piękne ciało mojej kobiety. Całowaliśmy się, a on coraz odważniej dotykał ją po piersiach, brzuchu i cipce. Odchylił cieniutki pasek materiału i rozsmarował jej soczki dookoła, po czym wszedł w nią delikatnie palcem. Oderwała się od moich ust i obróciła w jego stronę, rozchylając jeszcze bardziej nogi. Korzystając z chwili przerwy, wstałem i zacząłem się rozbierać. Arleta całowała się dziko z Robertem. Widziałem, jak coraz mocniej pracuje w niej palcami, a ona masuje mu penisa, którego główka zdążyła już zwilżyć się sokami. Miałem naprawdę wielki wzwód obserwując moja ukochana z innym. Nie chciałem im przeszkadzać, upajałem się tym widokiem. W pewnym momencie Arletka odwróciła się do mnie i spojrzała głęboko w oczy.
  • No dalej, obciągnij mu-powiedziałem z wyraźnym podnieceniem w glosie. Wróciła do niego i wypinając się tyłkiem w moja stronę schodziła ustami po jego brzuchu w stronę penisa… Klęczałem za nią, masując po plecach, w końcu schyliłem się i zacząłem lizać jej mokra cipkę. Palce Roberta zrobiły swoje bo aż ociekała od soków. Uwielbiałem ją taką lizać. Co chwile dochodziłem językiem do tyłeczka. Widziałem, że jeszcze nie ma Roberta w ustach. Ukląkłem znów za nią, wplotłem swoja rękę w jej włosy i delikatnie, lecz zdecydowanie nakierowałem jej głowę na jego fiuta. Wiedziałem, że ją zaskoczyłem, przy trzecim zagłębieniu się w jej usta dopchałem jej głowę silniej, by kutas wszedł głębiej. Słyszałem tylko jej ciche westchnięcia. Puściłem jej głowę i wszedłem w nią od tylu, mocno i zdecydowanie. Jęknęła, ale nawet na chwile nie wypuściła Roberta z ust. Ten wyraźnie zadowolony leżał z szeroko rozłożonymi nogami. Arleta lizała go po jadrach i wracała do głębokiego gardła, lży rozmyły jej delikatny makijaż, wyglądała cudownie. Po kilku chwilach podniecenie było zbyt wielkie i zęby nie wystrzelić za szybko musiałem z niej wyjść. Bylem dosłownie na skraju, jedno pociągniecie skorki i spuściłbym się, jak nastolatek. Usiadłem z boku i obserwowałem jak mu obciąga. Robiła to idealnie, jej usta były najlepszymi ustami w jakich kiedykolwiek bylem. Robiła nimi nieziemskie rzeczy. Moja kochana, przyszła żona robiła swojego najlepszego loda obcemu facetowi… Cud, który miałem na wyciagnięcie ręki. Wspaniale było to podziwiać.
    W końcu po dłuższej chwili takiego obciągania Robert podniósł się i sięgnął po prezerwatywy, które leżały na szafce obok lóżka. Otworzył i zwinnie naciągnął gumkę na swój sprzęt. Odwrócił Arletkę na brzuch, ta wypiela się tyłkiem w jego stronę a głowę położyła mi na udach.
    Zaczął bardzo delikatnie, widziałem dobrze jak mu się poddaje, jak jego wielki kutas coraz bardziej w niej znika, aż po kilku ruchach wszedł cały. Pokój wypełniały jęki mojej ukochanej. Było dość głośno, za głośno, dlatego wepchałem jej kutasa w usta. Robert pracował w niej już bardzo szybko, była jakby półprzytomna, zaczęła dziko obciągać mi, jak przed chwila jemu. Jęczała, a ja wpychałem jej fiuta w gardło, tak jak lubiła najbardziej. W pewnym momencie wyjęła go z ust, zastygła w bezruchu i z jękiem opadła na lóżko. Doszła. Robert na chwile przestał. Wyjął fiuta i masował nim jej obie dziurki.
    Arleta jakby wyczula na co ma ochotę, chwyciła jego fiuta i nakierowała go na odbyt.
  • Tylko powoli, proszę. – wysapała. Patrzyła mi głęboko w oczy, kiedy Robert próbował wejść w nią analnie. Trwało to naprawdę długo, był delikatny, ale gdy w końcu się w nią wbił znów odleciała. Poruszał się zdecydowanie wolniej, ale chyba nigdy nie miała większego sprzętu w sobie. Drżała, półprzytomna, jak w amoku. Bylem zachwycony tym co widzę. Całowaliśmy się, trzymając się za ręce. Było idealnie, Arleta dochodziła kolejny raz.
  • Nie przestawaj! Krzyknęła do Roberta, ten przyspieszył ruchy i po chwili szczytując wtulona we mnie powiedziała
  • Kocham Cię…
    Pocałowałem ja namiętnie.
  • Ja Ciebie tez Kochanie. – nachyliłem się do jej ucha i dodałem – Chce zęby w tobie skończył.
    Nie odpowiedziała nic. Poprosiła tylko Roberta, by się położył na plecach, po czym dosiadła go i zaczęła ujeżdżać. Stałem z boku i podziwiałem jej piękne ciało, które nadziewa się raz po raz na wielkiego sztywnego kutasa. Zastanowiłem się nawet, gdzie on się tam mieści, ponieważ Arleta byłaś dość drobna osobą.
    Podszedłem i stanąłem na lozku tak, by mój fiut był na wysokości jej głowy. Od razu wsadziła go sobie w gardło. Robert coraz bardziej sapał, zbliżał się do kresu, w końcu pracował w mojej narzeczonej ponad godzinę. Pierdoliłem jej usta, kiedy Robert złapał ją za biodra i docisnął do siebie, ale ona jakoś zwinnie się wywinęła, szybko podniosła, chwyciła go za fiuta i jednym ruchem ściągnęła prezerwatywę. Trysnął obficie na jej rękę i podbrzusze, a ona szybko nadziała się na niego i delikatnie kołysała biodrami. Był w niej głęboko, dochodził. Na jego twarzy pojawiła się jakaś niepewność, ale nikt nie miał zamiaru tego przerywać. Całowałem się z moja kobieta, gdy obcy facet spuszczał się w jej cipce. Przez te jedna chwile byliśmy dla siebie oddani całkowicie. Było cudownie. Arleta położyła się na jego torsie. Zaszedłem do niej od tylu, podniosłem by wypadł z niej jego półsztywny kutas. Jej cipka była czerwona, lekko spuchnięta a ze środka wypływała sperma. Nic nie podniecało mnie bardziej, niż ten widok, jak z mojej ukochanej wypływa sperma obcego faceta. Wszedłem w nią. Była rozciągnięta przez fiuta Roberta, poruszałem się w niej bardzo luźno, jednak bylem tak podniecony, ze po krótkiej chwili wystrzeliłem. To był chyba największy wytrysk w moim życiu. Opadłem do tylu, Arleta całowała się z Robertem a z jej cipki wypływała nasza sperma… Kapała na penisa i podbrzusze Roberta.
  • Jesteście zdrowo pierdolnięci – rzucił wyraźnie zadowolony Robert. – Najlepsi z jakimikolwiek się spotkałem.
    Arleta zeszła z niego i zaczęła zlizywać resztki spermy z jego brzucha i fiuta. Robert na te pieszczoty szybko zareagował i po chwili był gotowy. Jednak Arletka zlizując ostatnia pozostałość nasienia z jego podbrzusza usiadła na mnie.
  • Teraz jestem tylko jego. – powiedziała do Roberta i pocałowała mnie namiętnie.

Przygoda Natalii z księdzem

Skończyła się lekcja religii, wszyscy wyszli z klasy a ja zostałam. Podszedł do mnie ksiądz i załapał mnie za rękę po czym powiedział ” zostań jeszcze chwileczkę skarbie”. Zaczął jeździć swoją dłonią po moim udzie.
Posłuchałam go, ponieważ od dawna mi się podobał i zawsze do niego zarywałam. On zamknął drzwi na klucz, złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie a potem oparł mnie o ścianę i obok swoją
rękę. Wepchał mi do ust swój język i mnie pocałował. Bardzo dobrze całował, spodobało mi się to. Spojrzałam w dół i zobaczyłam tam, że sutanna się podnosi. Andrzej to zauważył. Podszedł do mnie jeszcze bliżej i
kazał mi złapać go za jego penisa, posłuchałam się go co miałam do stracenia. Gdy ścisnęłam go, on cichutko zajęczał. Był tak podniecony, że zdjął mi bluzeczkę i zaczął mnie całować w okolicach biustu. Miałam orgazm.
Złapałam go za tyłek i mocno ścisnęłam. On złapał mnie za nogi i zdarł ze mnie rajstopki. W końcu wzięłam się do roboty i delikatnie rozpinałam jego sutannę po czym szybko ją ściągnęłam. Wziął mnie na ręce i położył
na ławce szkolnej. Rozszerzył mi nogi, potem rozpiął swoją koszulę. Zaczął zbliżać się do mojej łachteczki. Przyciągnęłam go do ciebie, a on zaczął lizać mi moją cipeczkę, potem włożył swój język do środka i ostrożnie
nim kręcił. Spodobało mi się to nie chciałam aby przestawał. Zdjął mi spódniczkę i bluzeczkę, podszedł od tyłu i ząbkami odpiął mi staniczek delikatnie masując mi szyjkę. Andrzej zdjął spodnie i rzucił je za siebie.
Byłam bardzo podniecona. Usiadł koło mnie na ławce i zaczął bawić się moimi piersiami. Ssał moje sutki i ściskał je, czułam się jak w niebie. Usiadłam na wprost niego, on całował moje piersi a ja bawiłam
się jego włosami lekko jęcząc. Ale dopiero później się zaczęło. Położył się na ławce a jego penis stał sztywno, siedziałam koło niego. Delikatnie złapałam go w ręce i włożyłam do ust. Poczułam jak jego
cieplutka sperma leci do moich ust, zadziornie się uśmiechnęłam i połknęłam. Nadal trzymając go w rękach trzepałam nim a sperma na mnie pryskała. Ssałam mocno jego wielkiego i twardego kutasa.
Słyszałam jego cichutkie jęki i krzyki. Gdy skończyłam robić mu loda usiadłam delikatnie na jego fiucie, a on wepchnął go do środka. Czułam lekkie uciśnięcia ale on robił to bardzo ostrożnie i uważnie,
później coraz szybciej ruszał biodrami. Złapałam go za tyłeczek i ściskałam. Rzuciłam się na niego i zaczęłam gwałtownie go całować z języczkiem. On nie mógł się mną nacieszyć. Obmacywał mnie wszędzie.
Usiadłam na jego klacie a on lizał mi cipeczkę, to było na prawdę przyjemne. Ktoś zapukał do drzwi, przestraszyłam się z nim co mamy robić. Szybko się ubraliśmy, on otworzył drzwi i szybko usiadł do ławki
, że niby mnie uczy. Ten ktoś wyszedł, po kilku minutach wyszłam. To było najlepsze co mnie w życiu spotkało. Od teraz jesteśmy razem chociaż się ukrywamy a najgorsze będzie to, że jak on wyjdzie do innej
parafii to się więcej nie zobaczymy.

Moja macocha to brudna zdzira

Znudzona Shelby, nie wiedząc co ze sobą począć, od rana kręciła się po stołówce niczym przysłowiowa mucha w smole. Na widok Scotta jej serce zaczęło mocniej bić w piersi, jednak nie dała po sobie nic poznać.
„Niech się dupkowi nie wydaje, że z tą boską bużką księcia z bajki cały świat zwojuje…Albo wszystkie dupy zaliczy.” – pomyślała z lekką złością, wciąż urażona na blondyna za to że konsekwentnie odrzucał jej mało subtelne zaloty. Zdaniem otoczenia równie dobrze mogła dać sobie wytatuować na czole hasełko: „Przerżnij mnie, Scotty!”
Najlepiej na biurku dyrektora, gdy ten wychodził na papieroska po kolejnym ochrzanie.
„Gdybym go dorwała…zanurzyła palce w tych złotych kudełkach, jak u anioła, mrau.”

Swoim zwyczajem nie potrafiła się powstrzymać i zaczepiła go, nie dostrzegając wcale że chłopak ma lekko załzawione oczy i chmurny, dziki wzrok. Ten który zwiastował jego kiepski stan umysłu, jeszcze bardziej niestabilny niż zwykle.
„Może udało mu się wyżebrać trochę koki i się naćpał?” – przemknęło jej przez głowę. Na jawie zaś puściła do niego oczko, rzucając tekst by mu dopiec:
„O, chyba znowu nie złapałeś jakiegoś byczka za rogi, kowboju?”

Jakież było zdziwienie dziewczyny gdy Barringer Jr. niczym jej nie odszczeknął. Żadnego pogardliwego: „Odwal się, pusta główko!” ani „To nie mój problem, że nikt cię jeszcze nie przeleciał w tym tygodniu. Ale może zgłoś się do Ezry, szczeniak ewidentnie na Ciebie leci.”

Nie, nic z tych rzeczy.

Zamiast tego napotkała iście wygłodniałe spojrzenie, i poczuła jego dłoń, delikatnie acz stanowczo zaciskającą się wokół jej nadgarstka na podobieństwo kajdan. Kajdan, z których nie chciała za żadne skarby się uwolnić. Pociągnął ją za sobą, i w jednej chwili znalazła się pomiędzy jego napierającym ciałem, a cienką ścianką oddzielającą ich od reszty całego towarzystwa.

Z trudem wierzyła własnemu szczęściu. Czyżby dotąd niezdobyty szczyt miał dziś zostać zaliczony?
Jednocześnie czuła że w zachowaniu kolesia było coś naprawdę nie w porządku. To nie jego styl. Nie Scotta.
Wiedziała że powinna się przestraszyć, ( poza tym Barringer był na cenzurowanym, a dyrektor kazał grupie zgłaszać każdy jego postępek odbiegający od normy ) ale zamiast tego czuła ogromne podniecenie. I choć zdawało się to niemożliwe, ono wciąż narastało. Miała wrażenie że może zemdleć w każdej chwili…Co było dziwne, ponieważ nie zemdlała jeszcze nigdy w życiu. Teraz jednak było jej tak przyjemnie i słabo, że ledwo stała na nogach.
Dlatego nawet przez myśl jej nie przeszło by zaprotestować, gdy blondyn wpił się w jej usta, jakby były dla niego jakimś narkotykiem. Całował wspaniale, lepiej niż ktokolwiek inny, a próbowała wielu.

„Chce skraść mi całe powietrze” – pomyślała z zadowoleniem, na maksa już napalona. W końcu z żalem oderwała się od niego, położyła ręce na klacie i rzuciła ostatkiem sił:

  • Pragniesz czegoś, Scotty? Jeśli tak, to chodź i weź to sobie…ale nie tutaj. Nie przy wszystkich. Minimum zasad musimy zachować.

W tej chwili najbardziej na świecie pragnęła się z nim połączyć, tak bardzo jak to tylko możliwe. By stanowili jedność, psychiczną, emocjonalną i rzecz jasna, fizyczną.

Jednak w momencie, gdy już znaleźli się sam na sam, chłopak nagle stracił cały animusz. Zrobił się nieśmiały, i z tego powodu Shelby też poczuła się skrępowana.

  • O co chodzi, Scott?
  • Nic, ja tylko…- wyglądał jakby zaraz miał się rozpłakać. – Kurwa, to moja wina, jak zawsze wszystko muszę spieprzyć! – zaklął, ukrywając twarz w dłoniach.
    Dziewczyna była zupełnie skołowana.
    Miała wrażenie że właśnie wsiadła do rozpędzonego rollercoastera, nie mając pojęcia jak się nim zatrzymać.
  • Jaka twoja wina? – naciskała. – Kochanie, musisz mi powiedzieć, przecież nie jestem żadną cholerną jasnowidzką!
  • Jebana Elaine. Niech ją zerżnie cały tabun murzynów z półmetrowymi maczugami!
    Jego pełen agresji ton całkowicie wyczerpał słuchaczkę. Nie miała czasu nawet dobrze zastanowić się nad słowami które z taką pasją wykrzykiwał.
    „Elaine? To imię z czymś mi się kojarzy…”
  • Boże, kim jest ta dziewczyna? Co ona Ci zrobiła że tak bardzo ją nienawidzisz?
  • Zajebiście Ci zależy żeby się dowiedzieć, co? Więc powiem Ci co!! – niemal ryknął, kopiąc w stojący obok kosz na śmieci z całej siły.
  • Kurwa zgwałciła mnie, zgwałciła rozumiesz to? Ja pierdolę, i to nie raz. Wiele, wiele razy. Dałem się ujeżdżać własnej matce, KURWA! Jesteś zadowolona, pani detektyw?

Pomimo szoku i uderzających w nią emocji, Shelby zdołała wyrwać się z uścisku przytłaczającej rzeczywistości i cofnąć o kilka tygodni wstecz.

Przypomniała sobie pierwszy dzień Barringera w Ośrodku.
Zaglądała przez uchylone okno, gdy pan Peter witał w progu nowego ucznia. A raczej…próbował.
Usłyszała szorstkie słowa, skierowane do bardzo pięknej; opalonej na lekki brąz brunetki, wyłaniającej się z luksusowego auta. Tego które przywiozło chłopaka, a było prowadzone przez szpakowatego kierowcę:

  • I na co się gapisz, suko? Zajebiście że mnie tu zamkną na całe lato. Mogliby i na cały pierdolony rok. Nareszcie nie będę musiał oglądać twojego szpetnego ryja!
  • SCOTT! Jak Ty się zwracasz do matki?! Zobaczysz, gówniarzu…nie przyślę ci złamanego dolara, choćbyś mnie błagał na kolanach.
  • Ta dziwka nie jest moją matką!!! Ty tylko ją pieprzysz od śmierci mamy. No i jeszcze hajtnąłeś się z tą meksykańską karierowiczką. Jak ostatni frajer nie widzisz, że Elaine jest z Tobą tylko dla kasy! Założę się że gdy nie patrzysz w jej stronę to zrobi loda każdemu, za piątaka. SZMATA.

Na to ojciec, purpurowy na twarzy, nie wytrzymał i sam zaczął wrzeszczeć na całą okolicę:

  • Kocham Cię synu najbardziej na świecie. Nie boję się do tego przyznać publicznie. Jesteś kurwa mać moim jedynym dzieckiem.
    Ale mam cię już dość! Nie masz żadnego szacunku dla nikogo. NI-KO-GO. I NICZEGO. Ani dla mnie ani dla Elaine. Musisz ponieść karę, zrozumieć konsekwencje swoich czynów i się zmienić bo inaczej…przestanę mieć syna.

Obserwująca zajście nastolatka zauważyła, że „świeżak” przechodząc koło dyrektora nawet nie zaszczycił go spojrzeniem, nie mówiąc już o podaniu ręki. Jedyną reakcją było zadziorne:
„Suń się Wujek, chyba że chcesz mieć przetrącone kulasy.”

Nie. Takiego egzemplarza jeszcze mury „Szkoły Przetrwania” nigdy przedtem nie widziały…

Gdy wychowanka rzeczonego Ośrodka zdołała wrócić do terażniejszości, ta przedstawiała się równie ciekawie.
Jej towarzysz łapał się za głowę, jakby zaraz miała rozpaść się na tysiąc kawałeczków. Prawie przy tym wył z bólu:
WYŁAŻ Z MOJEJ GŁOWY BRUDNA ZDZIRO! ZNIKNIJ!! – krzyki i łzy nastolatka sprawiły że słone krople też zaczęły powoli toczyć się po twarzy Shelby. Zadrżała gdy złapał ją za ręce.

  • Wiiesz…co ta dziwka mi mówiła?! WIESZ?! Mówiła mi: – tym swoim lukrowanym głosem, którego używała zawsze wtedy gdy chciała bym jej uległ – „Mój słodki Scotty, tylko rasowe cioty nie lubią dotyku pięknej kobiety…Co powiedziałby twój ojciec, gdyby się dowiedział? Że jego jedyny, mężny synalek, kapitan drużyny futbolowej, istne oczko w głowie; jest taki…pedalski? Jak znam Rogera to on nie zniósłby takiego potwornego rozczarowania. Brzydziłby się Tobą, kto wie? Może nawet znienawidził.
    Pokaż że jesteś mężczyzną. Prawdziwym mężczyzną, który wie czego potrzeba kobiecie. Kochaj się ze mną, jak przystało na faceta. Nie bądź żałosną ciotą…”

Przerwał, i dopiero po jakiejś pół minucie łapania oddechu podjął dalszą opowieść:

  • Wciąż słyszę jej diabelskie szepty…Najgorsze…najgorsze w tym wszystkim jest to, że czasem… – drżał na całym ciele, gdy z jego ust wydobywało się te wyznanie -…czasem nawet mi się to podobało.

Jeśli Shelby sądziła że koniec rewelacji; to grubo się myliła.

  • Nic z tego nie rozumiem. Jak to…PODOBAŁO?
  • Trochę, kiedy miałem lepszy nastrój, po dobrej koce…Elaine, jak już przyszło co do czego przeważnie była miła, bardzo czuła; i szeptała mi na ucho różne przyjemne słówka gdy się kochaliśmy, nie tylko sprośne. I ja…ja czułem się wtedy naprawdę dobrze…i…po prostu pozwalałem jej robić ze mną co chciała.
  • CO?!
  • Tak, kurwa, czułem się wtedy dobrze i przestałem prosić żeby przestała. Kumasz jakie pojebane?? Ja pierdolę, nawet…nawet namówiła mnie żebym własnoręcznie pisał jej listy miłosne. A ja jak ten debil…zgodziłem się zrobić co kazała.
  • Wybacz, ale teraz to już zupełnie się pogubiłam.
  • No wiem! Wiem jak choro to brzmi. Suka Elaine ma na mnie haka, rozumiesz?! Powiedzą…powiedzą że spałem z nią z własnej woli. Że chciałem tego seksu z własną macochą. Nikt mi nigdy nie uwierzy że nie.

Chłopak ponownie wybuchnął płaczem.

  • Ojciec mnie zabije gdy się dowie że przyprawiałem mu rogi z jego żoną. Elaine ma 30 lat, gdy zaczęliśmy miałem 15…O BOŻE KURWA.

Ni stąd, ni zowąd, Shelby skojarzyła jeszcze jedną, podsłuchaną rozmowę starszego pana Barringera z Dyrektorem Screwbrewem. Właściwie trudno to było nazwać rozmową. Panna Merrick już wiedziała że zagadkowy blondyn swą skłonność do słowotoku odziedziczył po swoim staruszku.

  • Ja już nie mogę go słuchać. Nie mogę nawet na niego patrzeć. Ja wiem że cierpi, wciąż nie może się pogodzić ze śmiercią Isobel…W zasadzie chłopak jest jeszcze dzieckiem, wiele mu wybaczam. Jednak jakieś zasady muszą
    być. A sposób w jaki odnosi się i traktuje moją obecną żonę jest poniżej wszelkiej krytyki. To się musi skończyć. Brak mi już sił po prostu. Za bardzo rzuciłem się w wir pracy, pozwalała mi zapomnieć o bólu, nie poświęcałem synowi czasu prawie wcale. Czuję się winny bo niechcący zrobiłem mu krzywdę, nie miał we mnie żadnego oparcia. To był błąd, który wspólnie z Elaine staraliśmy się naprawić. Miałem nadzieję że może ona…ma takie dobre serce…może ona do niego dotrze. Ale było jeszcze gorzej. Scott zaczął ćpać na potęgę, aż w końcu się wydało i wyrzucili go z drużyny.

Mówię panu, wszystko zaczęło się walić…Jak Boga kocham. Kiedy proszę by okazał Elaine choć odrobinę, odrobinę szacunku…Odkrzykuje mi że „Kurwa prędzej zajebie ją i siebie!”
Ja po prostu nie mam już na niego siły. Zrób pan coś z tym szczeniakiem, bo w końcu dojdzie do tragedii…A ja już psychicznie nie zniosę więcej tej chorej sytuacji! Ożeniłem się zaraz po śmierci przedwcześnie zmarłej na raka żony, i syn wciąż ma mi to za złe. Obwinia biedną Elaine o wszystko. Nawet o śmierć Isabel. Ale to nieprawda..my się kochamy i chcemy być razem szczęśliwi. Scott bardzo nam to utrudnia
…Jak już panu wspominałem, dowiedziałem się że od paru miesięcy regularnie ćpa. Koka, hera, haszysz, nawet…podobno wąchał klej!

  • Shelby nie była stuprocentowo pewna czy dobrze kojarzy, ale pan Barringer chyba otarł wtedy twarz mokrą od łez…

Tymczasem dotarło do niej, że jego syn popadł w odrętwienie gdy zobaczył że ona go nie słucha.

  • Proszę Scott, mów dalej.

Łypnął na nią, jakby się gorąco nad czymś zastanawiał, ale już po chwili na powrót relacjonował przebieg zdarzeń zeszłego lata i tego, co działo się później…

  • Ona się cieszyła. Powtarzała w kółko jakie to było dla niej ogromnym szczęściem trafić na kogoś podobnego jak ja. Że ma pięknego synka, którego może rżnąć do nieprzytomności, aż jej spuchnie cipka…

Zeszłego lata, gdy ojca prawie wcale nie było w domu, bzykaliśmy się dosłownie wszędzie. W każdej pozycji. Zawsze wynajdywała pretekst by się do mnie dobrać. Na 16 urodziny dostałem od niej w prezencie jedno z pierwszych wydań Kamasutry! Dasz wiarę? I uparła się, żebyśmy przećwiczyli wszystkie pozycje. Po kilkadziesiąt razy.
Więc robiliśmy to. Na przykład na stole w kuchni. W sypialni rodziców. Na tarasie, w ogrodzie, w basenie. Z wodą i bez wody. Kurwa, nawet w garażu. Raz się zbuntowałem. Zaklinałem się, że więcej już nie będziemy się kochać. Wyzwała mnie od najgorszych. Nazwała podłym, małym sukinsynem bez jaj, któremu oddała wszystko.
„I tak mi się odwdzięczasz za całą moją miłość, gówniarzu!?” W końcu podstępem – udając że potrzebuje lekarza i chce smartfona by go wezwać – zwabiła mnie do Hammera taty, i zamknęła w środku. Domyśliła się że nie odważę się wybić szyby. Nie w ukochanym aucie ojca… Zagroziła że mu skłamie. Opowie przekonującą bajeczkę o zwyrodniałym przyszywanym synu. O tym jak dotkliwie ją pobiłem i zgwałciłem. Śmiała się, przekonując że łykną tę ściemę bez problemu, przez moje częste konflikty z prawem. Jakby tego było mało, sama podbiła sobie oko. Własną pięścią. Nie mogłem uwierzyć w to co widzę…Elaine to prawdziwa mistrzyni kłamstwa. Błagałem żeby tego nie robiła. Spytałem czego ode mnie chce. Odpowiedziała że to oczywiste, wskazując swym czerwonym tipsem na moje krocze. Strasznie kręcił tę zdzirę fakt że tak panicznie się boję. I że ma mnie w garści, dosłownie i w przenośni. Ujeżdżała mnie potem przez bitą godzinę, cały czas powtarzając jaki jestem nieznośny i niedobry dla niej, choć ona przecież pragnie dla mnie tego co najlepsze…
„Synek jest dziś baaardzo niegrzeczny. Nie słuchał swej kochanej mamusi nic a nic. Mamusia się przez niego zdenerwowała. Krzyczała, wyzywała. Po co to, hm? Syneczku, musisz zostać ukarany. Ale nie martw się, kara nie będzie sroga, kara będzie przyjemna. Małe ujeżdżanie jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiło, prawda? Przeciwnie, oboje dobrze na tym wyjdziemy. Dasz mamie possać swego słodkiego kutasika, na koniec zrobisz mi długąąą minietkę i będziemy kwita, umowa stoi?” – Wstyd się przyznać, ale mój drąg zawsze stawał na baczność na sam dżwięk jej szczebiotania.
Moja macocha była naprawdę niewyżyta. Wprost uwielbiała pochłaniać mojego fiuta gdy tylko miała na to ochotę. A miała ją bardzo często. Aż jaja mnie piekły od ciągłego szorowania ich, po to by zmyć przeklęte ślady szminki tej harpii…
Kiedyś zrobiła mi laskę tuż pod samym nosem niczego nie podejrzewającego męża, gdy obaj jedliśmy kolację przy jednym stole. Modliłem się, by przypadkiem coś Elaine nie strzeliło do łba, i nie zaczęła obciągać też staremu; bo chyba bym wybuchł.
Na całe szczęście, on w tym czasie nawijał przez komórkę, nie zwracając najmniejszej uwagi na moje podjarane miny.
Byłem diabelnie wściekły, na nią a także na siebie; a jednocześnie niemożliwie podniecony. Doprowadziła mnie na sam szczyt w rekordowym tempie. Trzeba przyznać że co jak co, ale kutasa obrabia zawodowo. Białą strugą spuściłem się jej prosto do ust. Gdy zobaczyłem jak szczelnie oblepiła mi swymi dużymi warami mojego pytona…Piła z druta jak z kranu! Żeby nie wydać z siebie jęków zatkałem sobie buzię ręką. Dobrze że staruszek akurat wyszedł z jadalni do kibla.
Zaś wywłoka łyknęła calutki ładunek spermy i z bezczelnym uśmiechem się oblizała. Na ten widok myślałem że wyjdę z siebie i stanę obok. Gdyby ON nas wtedy nakrył…nie wiem co by się stało, coś potwornego.

I chociaż macocha zrobiła mi pierwszorzędnego loda, chciałem ją za to zabić. Marzyłem by w zemście udusić babę gołymi rękami…Okazja nadarzyła się jeszcze tego samego dnia. Staruszek pilnie musiał wylecieć do L.A., załatwiać jakieś biznesy.

W środku nocy, gdy Elaine zakradła się do mojej sypialni; nie wytrzymałem i uderzyłem ją w twarz. Przestraszyłem się własnej wściekłości…i zacząłem ją w panice przepraszać. Obiecywać że to już się nigdy więcej nie powtórzy, że mnie poniosło.
A wiesz co ona na to powiedziała? Że mam przestać być dzieckiem i uderzyć ją jeszcze raz. Zrobiłem o co prosiła, tym razem mocniej. Nie potrafiłem się opanować, to było silniejsze ode mnie. Wtedy macocha roześmiała się jak wariatka i mi oddała. Zagroziła, że nie przestanie mnie bić, dopóki nie zerżnę ją jak sukę…
Więc zerżnąłem ją jak sukę. Najpierw umoczyłem pałę w jej ustach, starając się zetrzeć z nich całą jebaną szminkę. Smarowałem czubkiem fujary po jej twarzy, aż morda macoszki zmieniła kolor na różowo-czerwony. Zrobiłem ze zdziry Indiankę – ależ jej się obrudziła ta zakłamana gęba. Nawet mnie to rozśmieszyło. Póżniej znów trzymałem węża w jej buzi, długo, bardzo długo – aż nie zesztywniał. Nie pozwoliłem jej mnie ssać, złapałem ją za gardło i zagroziłem że uduszę jeśli coś zacznie majstrować…Zależało mi, by mój fiut stanął od samego zakotwiczenia w brudnej mordzie mojej mamuśki. Dopychałem jej głowę albo ciągłem za kudły tak mocno żeby wjechać moją parówą jak najgłębiej do gardła. Myślałem że się wkurzy, że będzie odpychać brutalnie atakującego ją pytona, ale nie. Było odwrotnie. Widziałem jej zachwycone spojrzenie, czułem jak z rozmysłem zawisła na moim kutasie; jak z premedytacją próbuje się nim udusić. To było strasznie popieprzone. Złapała mnie za tyłek i dociskała z całej siły; bez przerwy, aż zrobiła się na twarzy fioletowa. Trzymała mocno, nie chciała wypuścić mojego kutasa z gardła. Zupełnie jakby próbowała zajebać mnie tymi ustami, wyrwać zębami chuja z ciała. Przeraziłem się że zrobi sobie krzywdę. Tak naprawdę nie chciałem doprowadzić Elaine do takiego stanu. Nie pozwoliłem jej na te wygłupy. Złapałem ją za głowę i uwolniłem z niewoli mojego fiuta. Wtedy się rozpłakała; zaczęła lamentować czemu jej to robię. Że ona tak kocha swojego synka, a ja gardzę tą wielką miłością mamusi i jestem taki niewdzięczny. Jakoś mnie to ruszyło…Jak w transie rozłożyłem jej zgrabne przecież nóżki i zacząłem ją lizać jak szczeniak po cipce. Chciałem żeby się uspokoiła i przestała płakać. Dopiero po jakiejś pół godzinie ssania, lizania i całowania muszelki macocha doszła do siebie. Coś wstąpiło we mnie dziwnego; nie mogłem się opanować i na koniec podniosłem się, ująłem jej twarz w dłonie i szczerze pocałowałem ją w usta, szepcząc : Pyszna ta twoja pipeczka mamusiu, dziękuję że pozwoliłaś mi ją wylizać…To było pierwszy raz kiedy zrobiłem jej minietę z własnej, nieprzymuszonej woli. Była taka szczęśliwa, gdy wreszcie wjebałem chuja w wylizaną szparkę aż po nasadę. Miałem wrażenie że zanurzam twardziela w ciepłej bułeczce z roztopionym masełkiem, tak było mokro w pochwie Elaine. A jak głośno chlupotało! Wwiercałem się w mamę jakby jej pizda była kawałkiem asfaltu, a mój kutas jakimś młotem pneumatycznym, który wali ją bez przerwy. Ruchałem Elaine jak zwierzę, a ona przez te stukanie wyła w ekstazie jak wilczyca. Rypałem jak w transie, szepcząc jej do ucha czy podoba się dziwce że ją tak ostro rżnę, a ona w odpowiedzi mruczała jak kotka. Patrzyłem z zadowoleniem, jak moje jaja rozkosznie uderzały o tę seksowną pupcię. Była zaskoczona, gdy bez próśb zaatakowałem językiem jej kakaowe oczko. Powtarzała jak w maglinie:
No dalej synuś, rozepchaj mamusi i tę dziureczkę. Proooszę, zatkaj mi dupkę swoją cudowną dzidą!

Nie mogłem jej odmówić tej przyjemności. Mój pyton wślizgnął się gładziutko, jej odbyt prawie wessał bezbronnego kutasa w siebie. Zajebiste uczucie, tak przyjemnie ciasno. Mogę powiedzieć że znalazłem się w Raju. Po chwili sama z siebie nabijała się jak opętana na mojego bolca tkwiącego w jej dupie; wrzeszcząc że mam ją przepierdolić na wylot. Spełniłem jej życzenie i pukałem ją w kakałko chyba zawodowo; bo jej wrzaski zamieniły się w ciągłą litanię: KURWATAKTATAKTAKAAAAAA…Łapała moje ręce i kładła na swoich cyckach, jęcząc że jestem wspaniały i mam nie przestawać jebać ją w dupcię. Że jestem taki słodziutki że mnie pożre w całości… Potem opsikała mi jajeczka bitą śmietaną w spreju i zaczęła je wylizywać milimetr po milimetrze, z jakąś chirurgiczną precyzją. Każdy skrawek mojej skóry został wykąpany w jej ślince. To było cudowne przeżycie. Macocha pieszczotliwie lizała nie tylko moje orzeszki, wiadomo. Kutasa ssała jak lizaka, mogła to robić bez końca. Przyssała się do mojego fiuta jak pojebana, znowu nie chciała wypuścić mnie ze swoich ust.
Gdy wystrzeliłem jej w gardziel, płucząc gębę Elaine od środka, pochłonęła calutką zawartość mojej pałeczki co do kropelki, szepcząc kiedy nie miała już czego ssać.

  • Pyszne mleczko produkują twoje jedwabiste jajeczka, mój synu. Mama tak bardzo lubi spijać twoje mlecio wprost ze żródełka…Synek da jeszcze, nakarmi swoją mamusię, prawda? Mały Scotty przecież nie pozwoli by mamusia chodziła głodna. Daj, mamusia jeszcze chce possać twój słodziutki kranik, nawet jeśli pusty…Może jeszcze jakaś kropeleczka się znajdzie i mamie do ust skapnie?

Dalej nie pamiętam, bo wyczerpany zasnąłem.
Następnego ranka obudziłem się. Coś chyba ciągło mi druta. Jakież było moje zdziwienie, gdy poczułem że wargi żony mojego ojca nadal oblepiają mi twardego już pytonga, wssysając go głębiej do jej buzi. Mój drut znów bardzo mocno zakotwiczył głęboko w gardle 30-latki. Wciąż zaspany jak przez mgłę zarejestrowałem fakt, że nad twarzą mam jej pipkę. Szpara macochy przyzywała mnie syrenim śpiewem, mój język zwilgotniał natychmiast. Zwłaszcza że Elaine bardzo ściśle oplatała swoim języczkiem należący do mnie instrument. Rozkazała mi w tej chwili wychłeptać jej cieknącą pusię. Zapewniała że z rana muszelka mamuni smakuje jeszcze lepiej. Nie mogłem się oprzeć. Liznąłem jej miękkości jak kotek, raz i drugi. Rzeczywiście, pyszniutka była ta brzoskwinka. Już po chwili zagłębiałem się w szczelinkę bez opamiętania, ssąc jej drobniutkie wargi sromowe tak jak niemowlę ssie matczyne sutki. Złapałem ją za pupcię chcąc wypić więcej soczku z cipki macochy…a potem…

Nagle chłopak przerwał opowieść, kolejny raz ukrywając twarz w dłoniach. Shelby najbardziej na świecie pragnęła teraz jednego, pocieszyć Scotta, ukryć go w swoich ramionach, by choć na moment zapomniał o wyrodnej suce, która do tego stopnia zmanipulowała 15 – latka. Dziewczyna bała się jednak, że oparzy go swoim dotykiem. Dlatego najpierw wolała zapytać.

  • Scott, chcesz żebym Cię przytuliła? Nie musimy się kochać, jeśli nie masz ochoty.
    Jakoś to przeżyję.
  • Naprawdę? I nie uznasz mnie za żałosnego pedałka?
  • Nie.
  • A…a serio możesz mnie tylko przytulić?
  • Jasne. Chodź tu. – poprosiła,
    najdelikatniejszym tonem na jaki było ją stać.
  • Tak, chcę. Bardzo chcę żebyś mnie przytuliła..tylko proszę, nie rób nic więcej, zgoda?
  • Masz to jak w banku.

Słysząc jego przyzwolenie zbliżyła się do niego i objęła ramionami, a on wtulił się w nią, pozwalając by Shelby delikatnie głaskała go po włosach; powtarzając mu że kiedyś wszystko się ułoży, a macocha zapłaci za swoje czyny.

Miłosne rozerwanie

Witaj! Mam na imię Karolina i moim chłopakiem jest Michał. Mam też najlepszego przyjaciela. Ma na imię Jacob. Michała uważam za drugą połówkę, Jacoba za brata. Ile razy żałowałam, że nie jesteśmy rodzeństwem. Michał i Jacob bardzo się polubili. Nie chciałam ranić Jake’a, ale jakoś musiałam mu przekazać, że kocham go ale nie tak jak Michał, więc nie może liczyć na moją miłość. Na pewno kocham Michała o stokroć bardziej. Pewnego dnia zraniłam go strasznie. Bolało. I to nie jego tylko mnie! Po dwóch dniach zadzwoniłam do niego. Przysięgłam, że zrobię wszystko co zechce, bylebyśmy znowu byli przyjaciółmi. Z Michałem naprawdę bardzo się lubili, więc gdy następnego dnia wpadł do mnie, poprosił o rozmowę z Mikiem* w cztery oczy. Gdy wrócili, oboje mieli już ustalony plan. Marzyłam tylko o jednym, ale że byłam jeszcze dziewicą trochę się bałam. Jake** miał dopiero 15 lat! Mimowolnie jęknęłam. Obrzucili mnie pytającymi spojrzeniami. Zignorowałam ich. Usiadłam na dywanie. Michał dosiadł się i zaczął pieścić moje piersi. Kuba przyglądał nam się i był wielce podniecony. Michał delikatnie mnie pocałował. Zatraciłam się w tym pocałunku. Po chwili wpił się w moje wargi z ukrywaną dotąd gwałtownością. Ogarnęło mnie… Hmm… Poczucie winy? Tak, można tak to nazwać. Gdy tak mnie całował, cały czas trzymał w dłoni moją pierś. Zaczęłam rozpinać guziki jego koszuli. Przez chwilę oderwał się ode mnie i zdjął moją bluzkę. Został jeszcze stanik. Jake tak się tym podniecił, że jego penis stanął sztywno. Gdy zauważył, że mu się przyglądał przeprosił i poszedł „do WC”. Michał szybko uwinął się z moim stanikiem. Całował delikatnie moje piersi. Zauważyłam, że jego członek też stoi. W tej samej chwili wrócił Kuba. Był cały nago. Miał tylko majtki. Jego penis już nie stał. Michał zdjął moją spódnicę i zaczął całować moje nogi. Jacob podszedł do nas i masował moje piersi. Przy tym całował mnie namiętnie. Nie zaprzeczę, podobało mi się. Nie wiedziałam kiedy, zaczął lewą dłonią ugniatać delikatnie moją cipkę. Zamknęłam oczy oddając się przyjemności. Nagle zamienili się z Michałem i to jeko dłonie pieściły moją pierś i cipkę. Całował mnie z większym wyczuciem. Nie wiedzieć kiedy zrobiło mi się mokro.

Jake zdjął swoje majtki i moim oczom ukazał się wielki penis. Zawiodłam się na Michale, że nie pokazał mi nigdy swojego. Zdjęłam moje majtki.
Było mi już bardzo mokro. Michał, pewnie dlatego wsadził mi palec w odbyt.

  • Ohhh – jęknęłam podniecona.
  • Dobrze ci tak? – Spytał Mike
    Nie odpowiedziałam ponieważ Michał wyjął go i zabrał się do zdejmowania majtek. Czekałam aż zobaczę jego penisa. Gdy go zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach. Miał chyba 30cm! Był jeszcze większy niż Jacoba. Gdy podszedł do mnie usiadłam i chwyciłam go w rękę. Zaczęłam mu go masować. Michał położył mnie na brzuchu a Jake przyglądał się. Michał kazał mi trochę unieść dupę. Jacob podszedł i wsadził mi palec do tyłka i zaczął wsadzać, wyjmować, wsadzać, wyjmować… Michał schylił się by wylizać moją cipkę z soków. Niekontrolowanie jęknęłam gdy wsadził mi język do pochwy. Co to było za odczucie! Nagle chwyciłam ich oboje za penisy i przyciągnęłam do siebie. Masowałam penisa Jake’a a penisa Michała lizałam. Wsadził mi go głęboko do ust. Wyjęłam go i zaczęłam lizać mu jądra. Jacob był strasznie podniecony i szybko zajął miejsce Michała. Mój ukochany stanął na mną i chwycił mnie w talii a Jacob wkładał mi penisa do ust. Micał delikatnie wcelował penisem w mój odbys i pchnął go lekko. Jęknęłam z rozkoszy. Michał wyjął go, by potem wsadzić go mocniej i głębiej. Westchnęłam. Jego jądra uderzały mocno o moją mokrą cipkę. Jake wyjął penisa i zajął miejsce Michała. Mike wczołgał się pode mnie i wsadził delikatnie penisa do pochwy. Jacob wpychając mi swojego w odbyt zepchnął mnie mocno na członka mojego ukochanego. Weszli we mnie obaj. Michał pieścił moje piersi i namiętnie mnie całował, a Jake wbijał penisa z całej siły…

Niegrzeczni chłopcy

-Alex! Rusz się!-wrzasnął, stojąc pod drzwiami łazienki. Dave-tak samo jak i jego brat-był wysokim, przystojnym brunetem(brunet=czarny!!!). Jego klatka piersiowa była dobrze umięśniona. Oboje mieli elektryzująco błękitne oczy i łobuzerski uśmiech, który był całkowicie naturalny. Ze względu na fakt, że kochali się czasem podmieniać starali się zawsze wyglądać tak samo. Nawet wspólnie przebili dolną wargę, jeden drugiemu. Rodzice rzecz jasna nie cieszyli się z postępowania synów. Chcieli, aby się czasem wyróżniali. Alexander-bo wolał jak mówiło się do niego pełnym imieniem-był starszy o te kilka minut i jak na starszego brata przystało, dokuczał młodszemu. Wiedział, że ich wiek jest ten sam, ale lubił drażnić się z Dave’m. Nie umiał nic na to zaradzić. Zwłaszcza, że różniła ich jedna rzecz. Orientacja seksualna. Dave był homoseksualistą i nie wstydził się mówić o tym bratu, ponieważ wiedział, że Alex nie jest taki, jak inni bracia. Czasem nawet, kiedy rodzice już spali, chłopcy siadali razem przed komputerem, włączali Internet i wspólnie się zabawiali. Czasami nawet jeden pieścił drugiego. Powoli, tak, aby dać bratu jak najwięcej przyjemności. Bracia nigdy nie posunęli się do całkowitego zaspokojenia siebie, do seksu. Bo jak można uprawiać seks z własnym odbiciem? To było dla nich co najmniej dziwne.
-Wal się! Teraz ja się kąpie!-odparł mu wzburzony Alexander.
-Sam się wal!-odpyskował nieco ciszej i odszedł od drzwi, ale w jego głowie pojawiło się pewne wyobrażenie. Jego myśli ukazały mu pewien obraz… jego brata, który stał w kabinie prysznicowej. Kompletnie nagi, powoli przesuwał ręką po swoim ciele, aż do krocza. Jego dość pokaźnych rozmiarów członek stał na baczność i dumnie się pręży przed ścianą. Chłopak subtelnie przesuwał po nim ręką, naciągając skórkę. Jego oddech był jeszcze równy i spokojny, ale wraz z posuwistymi ruchami dłoni stawał się płytszy i szybszy, ale nadal cichy. Co prawda, w domu byli tylko oni, bracia Evans, ale mimo wszystko on chciał mieć tę chwilę dla siebie. Zamknął oczy, z lekka potęgując doznania… Rozmyślania Dave skończyły się, ponieważ do jego uszu dotarło bardzo cichutkie posapywanie. Już wiedział, że jego wyobraźnia dobrze podpowiedziała, ale skoro jego brat chciał być sam, to go takiego pozostawił. Poszedł do swojego pokoju i zamknął się w nim. Doskonale czuł namiot w szortach, ale postanowił to w miarę możliwości zignorować. Położył się na swoim łóżku i złączył powieki. Trafił w stan kompletnej bezmyślności. Nie wiedział jak to opisać, ale zdawało mu się, że wcale nie myślał. Spędził tak dość sporo czasu, ale w jego mniemaniu nie minęło pięć minut. Do pokoju zajrzał Alexander. Miał mokre włosy i czuł się maksymalnie odprężony. Spostrzegając wybrzuszenie na kroczu brata uśmiechnął się lekko. Domyślił się, że ten doskonale słyszał ciche jęki. Przeszedł przez próg najciszej jak się dało, a fakt, że brat go nie usłyszał jeszcze bardziej spotęgował pewność siebie. Szybko usiadł na Davie i przytrzymał mu ręce. Brat nie lekko się zdziwił, co Alex wykorzystał. Otarł się o niego gwałtownie i w natychmiastowym tempie złączył ich usta. W tym pocałunku dało się wyczuć niepewność. Obaj nie wiedzieli czy ten stosunek będzie udany… W końcu to tak, jakby patrzeć w lustro. Przynajmniej na pozór. Oboje jednak oddawali pocałunki, które z każdą sekundą stawały się coraz pewniejsze. Alexander powtarzał gesty, które wykonywał biodrami i z zadowoleniem wyczuwał sztywniejącego penisa brata. Ten zaś poruszył się niespokojnie i jęknął tak, jakby chciał dać, znak, że ma już dość gry wstępnej i natrętnego ocierania się. Alex zsunął się z ust Dave i przeniósł swoje wargi na brzuch. Złośliwie omijał sutki, ale w końcu dotarł do podbrzusza. Uniósł głowę i spojrzał w oczy brata. Widział, że były kompletnie zamglone i wręcz błagał o tę przyjemność. Starszy z braci zdecydowanym gestem zsunął z brata spodnie razem z bokserkami i ukazał mu się członek rozmiarów podobnych do jego własnych. Pewnie przesunął językiem po całej długości. Słysząc zadowolone westchnięcie Dave powtórzył gest znacznie nachalniej, na koniec biorąc główkę do ust. W pokoju dało się słyszeć dość głośny jęk. Całe ciało młodszego z braci drżało. Chłodne krople wody z włosów Alexandra kapały na podbrzusze chłopaka, co jeszcze bardziej potęgowało subtelną przyjemność. Starszy chłopak zassał główkę i dołączył do zabawy rękę, którą naciągał skórkę. Młodszy za to nie umiejąc wytrzymać wplątał palce we włosy brata i docisnął jego głowę tak, że chłopak dosięgnął ustami do samych jąder. Odchrząknął lekko, ale nie przeszkadzało mu to i zaczął poruszać głową tak, jak życzył sobie tego młodszy. W ten sposób zabawiali się jeszcze przez blisko piętnaście minut, co chwilkę zmieniając tempo. Dave w pewnej chwili wystrzelił tak obficie, że Alexander nie umiał utrzymać wszystkiego w ustach i nieco spłynęło kącikiem. Był z siebie dumny. Po raz pierwszy robił feliato, a wyszło mu to tak dobrze. Jego brat sapał bardzo głośno, a Alex dokładnie oblizał główkę jeszcze chwilkę się nią bawiąc. Odsunął się i wytarł ręką usta. Nie miał pojęcia dlaczego, ale przez brata zaczynali podobać mu się również mężczyźni. Nagle w drzwiach przekręcił się klucz, obaj spojrzeli po sobie pośpiesznie i Dave wciągnął bokserki.
-Dlaczego to zrobiłeś?-szepnął, ponieważ na nic więcej nie było go stać. Starszy z braci wzruszył ramionami i bez słowa wstał, po czym udał się do swojego pokoju.

Moment przed ślubem

Magda długo czekała na ten dzień. To dziś miała wyjść za mąż. Popatrzyła na 26 letnią kobietę w lustrze ubraną na biało. Jak na Pannę Młodą suknia była dość prosta, prawie bez falbanek, gdy stała w (również białych) na długiej i wąskiej szpilce sięgała akurat do ziemi. To czym się wyróżniała, to dość długie rozcięcie po boku, którym gdy chciała mogła ukazać swoją nóżkę w białej pończoszce. Ceremonia miała niedługo się zacząć, jednak przed tym miała jedną sprawę do załatwienia. Wymyśliła to jakiś czas temu, przez wszystkimi gośćmi miał ją odwiedzić fotograf. Chciała w prezencie dla męża zrobić sobie kilka niegrzecznych zdjęć z tego dnia.
Rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyła je i zaprosiła fotografa do środka.
-Zabierajmy się do pracy, bo nie mamy wiele czasu na tą prywatną sesję – powiedział na powitanie fotograf Adrian, który jeszcze nie wiedział co go czeka.
-To zabierajmy się do pracy – przytaknęła Magda.
Dziewczyna miała oczywiście swój plan na każde zdjęcie. Zaczęło się dość niewinnie, opierała się o ściany, uginając nóżkę i wystawiając to pończoszkę to szpileczkę. Następnie zaczęła robić sexowne miny, przygryzając i oblizując wargi.
-Pora teraz na coś konkretnego – powiedziała powoli rozpinając suknie. Rozpinała się ona na plecach, co też zostało uwiecznione na zdjęciach. W końcu pozbyła się jej. Została w pończoszkach, szpilkach i białej, lekko prześwitującej bieliźnie. Fotograf głośno przełknął ślinę, jednak pozostał profesjonalistą i dalej robił fotki jędrnej, wypiętej dupki Panny Młodej.
-Czy to już koniec? – spytał, patrząc na rozłożone szeroko nogi swojej klientki.
-Jeszcze nie, potrzebuje czegoś wow! – zakomenderowała dziewczyna.
Znów odwróciła się do niego tyłem, wypięła tyłeczek i zaczęła bawić się swoimi majteczkami. Zsuwała je i podciągała po zgrabnej opalonej dupce.
-Powiedz mi, jako mężczyzna, czy już szalejesz myśląc o daniu mi klapsa? – spytała niewinnym tonem, nie przerywając wykonywanej czynności.
-Nie wiem czy to wypada…
Dziewczyna zdjęła stanik (nadal odwrócona) i wróciła do zabawy majteczkami.
-No powiedz mi, to zostanie między nami.
-No, eeeee, ciężko jest mi się powstrzymać.
-Nie kłamiesz mnie? – to mówiąc Magda odwróciła się ukazując do obiektywu pełnie swoich dużych piersi D.
Adrianowi aż zaparło dech w piersiach, jednak nie przestał cykać fotek. Dziewczyna podeszła do niego i natychmiastowo złapała za wpół-twarde krocze.
-Nooo, jeszcze muszę podkręcić akcję, nie jestem zadowolona z rezultatu – powiedziała mu.
Położyła się na łóżku na plecach, po czym powoli i zmysłowo zaczęła zsuwać majteczki. Tym razem odsłoniła ogoloną, różowiutką cipkę. Po czym rozłożyła nogi i zaczęła się po niej masować.
-No podejdź bliżej i uwiecznij to – wymruczała.
Fotograf prawie natychmiast stał w nogach łóżka, chłonąc widok i robiąc zdjęcia. Magda już dość mocno rozgrzana podniosła nóżkę i szpileczką zaczęła pocierać o wyraźny wzgórek w kroku Adriana.
-O tak, teraz wygląda na to że osiągnęłam co chciałam – powiedziała masując się coraz mocniej w mokrą cipkę.
Mężczyzna zdjęcia robił już tylko jedną ręką, drugą przyciskając sobie śnieżnobiałą szpileczkę mocniej do krocza, wyraźnie sprawiało mu to przyjemność. W końcu jednak Magda zabrała nogę, jednak
-Wyjmij go, podnieci mnie to jeszcze bardziej, no i zdjęcia będą lepsze.
Chwilę później wielki, twardy penis wystawał przez rozporek nad dziewczyną, która dogadzała sobie coraz intensywniej, jęcząc przeciągle.
Fotograf również masował się coraz intensywniej, dalej jednak robiąc zdjęcia, nie myśląc jednak o tym, że zaraz skończy się miejsce na karcie pamięci. Jednak nie okazało się to problemem, po chwili Magda zaczęła wydawać z siebie kolejne mocne jęki i wić się po pościeli zaciskając nogi i machając ręką jak szalona. Adrian z lubością oglądał jej orgazm, szybko waląc sobie konia. W końcu gdy spazmy rozkoszy opuściły ciało Panny Młodej, popatrzyła na mężczyznę nad sobą. Podetknęła mu pomiędzy nogi swoją nóżkę.
-Masz, spuść się na nią, chce mieć na sobie Twoją spermę jako symbol mojej niegrzeczności – powiedziała i zaczęła pocierać mu jajka od dołu nóżką, a rękami ściskała swoje spore piersi.
Ten zaczął walić oczywiście jak szalony i już po chwili…. Sperma zaczęła tryskać na wystawioną nóżkę Magdy. Było jej sporo, jednak część skapywała już na pościel. Na białych pończoszkach, biały płyn był ledwo widoczny. Dziewczyna wyraźnie była z siebie zadowolona, zebrała trochę na paluszek i polizała.
-Mmmm, tego mi było trzeba. Te zdjęcia wyślij tylko do mnie – powiedziała uśmiechając się – a teraz czas na ceremonię…

Kwarantanna

Samolot z Rzymu przyleciał punktualnie. O ile lot nie dłużył mi się za bardzo, to miałam wrażenie, że na lotnisku spędziłam całą wieczność. Wszystko przez epidemię korona wirusa i ogólnoświatową panikę z tym związaną. Poza tym, że zmierzono mi temperaturę, musiałam jeszcze wypełnić stos dokumentów z informacjami na swój temat. Wymagali wszystkiego: gdzie byłam, z kim się kontaktowałam, gdzie mieszkam i tak dalej.

Kolejnym etapem była odprawa celna, ale tutaj było już szybko i bezproblemowo. Udałam się do mieszkania swojej siostry, gdzie miałam przenocować, a rano pojechać pociągiem do Krakowa.
Beaty i Bartka nie było, pojechali na jakiś wyjazd służbowy. W mieszkaniu był tylko ich osiemnastoletni syn Daniel. Chłopak był moim siostrzeńcem, ale dzieliło nas tylko kilka lat i nigdy nie panowały między nami jakieś oficjalne relacje, tylko zawsze bardzo luźne. Zjedliśmy lekką kolację i położyliśmy się spać.

Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Warszawski nieznany numer. Początkowo myślałam, że to jakiś natrętny telemarketer i nie miałam zamiaru odbierać. Po chwili zadzwonił ponownie i tym razem ze złością przesunęłam zieloną słuchawkę po ekranie mojego smart-fona.

  • Dzień dobry. Z tej strony Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna. Czy Pani Anna Kołodko?
  • Tak. – odpowiedziałam ze zdziwieniem i zainteresowaniem.
  • Kontaktuję się, ponieważ jeden z pasażerów samolotu, jakim leciała Pani wczoraj, ma pozytywny wynik testu na korona wirusa. W związku z tym musi Pani zostać objęta kwarantanną. Gdzie się Pani teraz znajduje?
  • Jestem jeszcze w Warszawie, zatrzymałam się u mojej siostry -odpowiedziałam z lekkim drżeniem w głosie.
  • Z iloma osobami kontaktowała się Pani od wyjścia z lotniska? – zapytał mężczyzna.
  • Właściwie to tylko z jedna, z moim siostrzeńcem — odpowiedziałam, w myślach analizując cały czas czy Daniel na pewno był jedyną osobą, z która miałam kontakt.
  • Dobrze. W takim razie zarówno Pani, jak i ten mężczyzna musicie poddać się dwutygodniowej kwarantannie. Nie możecie opuszczać mieszkania, w którym się znajdujecie. Nikt inny nie może wejść do tego mieszkania i nikt też nie może z niego wyjść. Czy rozumie Pani powagę sytuacji?
  • Tak oczywiście — odpowiedziałam.
  • To dobrze. W takim razie życzę, aby te działania były na wyrost, i dużo zdrowia. Będziemy się codziennie kontaktować z Panią. Do widzenia.
  • Do widzenia- odpowiedziałam, a telefon dosłownie zjechał mi po policzku.

Przez chwile nie mogłam zebrać myśli. Zadzwoniłam do siostry, by ją przeprosić za to, że nie mogą wrócić do swojego mieszkania, i za to, że naraziłam jej syna na niebezpieczeństwo. Siostra była na szczęście bardzo wyrozumiała i powiedziała, że poradzą sobie przez najbliższe kilka dni. Kazała mi się nie przejmować i zapewniła, że to na pewno tylko działania prewencyjne. Nie miałam w sobie tyle optymizmu co ona.

Daniel na początku chyba myślał, że żartuje, ale kiedy w końcu udało mi się go przekonać, że jest w błędzie, nawet się ucieszył. Nie chodziło mu o to, że nie musi chodzić do szkoły, ale o to, że jak powiedział, spędzi dwa tygodnie zamknięty w mieszkaniu z bardzo atrakcyjną ciocią. Słowa te były bardzo miłe i dodały trochę uśmiechu i rozluźnienia do całej tej sytuacji. Nie miałam czasu jednak na ich głębszą analizę, bo musiałam zorganizować sobie życie na najbliższe dwa tygodnie.

Szefowa nie była zachwycona sytuacją, ale chyba nie miała innego wyjścia jak ja zaakceptować, podobnie zresztą jak ja i tysiące osób w podobnym do mojego położeniu. Dostałam na maila szereg zadań do wykonania w domu i powoli zaczęłam układać sobie w głowie plan na najbliższe dni. Po chwili jednak przypomniałam sobie to, co powiedział Daniel. Kiedy to mówił, wyglądał na bardzo szczerego i nie miałam powodów, by przypuszczać, że kłamie, bo po co miałby to niby robić. Miałam dwadzieścia cztery lata i faktycznie muszę bez przesadnej skromności przyznać, że podobałam się facetom. Wiedziałam, że Daniel jest w wieku, gdzie zaczyna się na poważnie interesować płcią przeciwną, ale nigdy nie odnosiłam tego do samej siebie. Kiedyś czytałam w internecie fantazje jakiegoś małolata o seksie z własną ciocią, ale nigdy nie przypuszczałabym, że Daniel może mieć podobne o mnie. Już sama myśl o tym sprawiła, że poczułam się trochę przyjemnie. Mój siostrzeniec był przystojny, dobrze zbudowany i w zasadzie nie łączyło nas bezpośrednie pokrewieństwo, więc teoretycznie na drodze stała tylko moja moralność.

Wieczorem z nudów włączyłam telewizor i usiadłam na kanapie. W mieszkaniu siostry było dosyć ciepło, więc rozpięłam sobie trochę moją bluzkę. Lubiłam oglądać telewizje nawet w samej bieliźnie, ale uznałam, że nie jestem u siebie i byłoby to spore przegięcie. Z drugiej strony jednak byłby to wyraźny znak dla Daniela. Moje podejście do spraw związanych z nagością i seksem jest bardziej liberalne niż na przykład moich rodziców. Moja mama uważa, że przy młodych chłopakach kobieta nie powinna absolutnie nic nie pokazywać, a gdyby się dowiedziała, że mieszkam sama z osiemnastoletnim chłopakiem, to uznałaby to za skandal. Ich pokolenie było wychowane tak, a nie inaczej. Seks był czymś złym, co kończyło się ciążą i kobieta za wszelką cenę powinna unikać prowokujących sytuacji.

Podczas oglądania dołączył do mnie mój siostrzeniec. Usiadł blisko mnie i podobnie jak ja całą swoją uwagę skupił na telewizorze, przynajmniej przez kilka chwil. Po jakimś czasie zauważyłam, że ukradkiem zerka na mój biust. Lekko się uśmiechnęłam, ale nie zamierzałam zwracać mu na to uwagi. Byłam ciekawa, jak zareaguje, gdy przełożę nogę za nogę. Efekt był taki, jak podejrzewałam, zwrócił wzrok w kierunku mojej spódniczki, która niebezpiecznie przesunęła się w górę po udzie. Zrobił się ciut czerwony, ale chyba nie dostrzegł, że wiem o tym, bo znów zaczął zerkać w stronę mojego stanika.

Temat korona wirusa był przodującym w tym dniu i w końcu do głosu doszedł jakiś ekspert od chorób zakaźnych, który doradził co robić, by nie zachorować. Mówił, jak kluczowe znaczenie ma odporność, i co robić, by ją zwiększyć. Stwierdził, że o ile starsze osoby mają do dyspozycji tylko farmaceutyki i suplementy diety, to młodzi ludzie mogą, a nawet powinni robić to w naturalny sposób, uprawiając seks. Podobno podczas stosunku wytwarzają się przeciwciała, które znacznie wzmacniają nasz układ odpornościowy, a w przypadku zarażenia zwalczają wirusa. Daniel zachichotał lekko. Spojrzałam na niego i uznałam, że jest to doskonały moment, by wybadać sytuacje.

  • A jak tam u Ciebie z tymi sprawami — zapytałam lekko zażenowana, ale miałam wrażenie, że nie słychać tego w moim głosie.
  • Czuje się dobrze — odpowiedział, kładąc sobie rękę na czole i sprawdzając, czy nie ma temperatury, która jeśli wierzyć specjalistom jest pierwszym symptomem korona-wirusa.

Nie wiedziałam, czy faktycznie nie złapał aluzji, czy tylko bawi się mną.

  • Pytałam o coś innego Danielku. Uprawiałeś już seks?

Daniel o mało nie zakrztusił się paluszkiem, którego chwile wcześniej włożył sobie do ust. Spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy, czym od razu zarobił plusa. Gdyby teraz udawał zbitego z tropu, grzecznego chłopczyka sytuacja byłaby niezręczna, ale patrząc na niego, odniosłam wrażenie, że podchodzi do całej tej rozmowy z dużym dystansem.

  • A jaką mam gwarancje, że ta rozmowa zostanie między nami? – zapytał z już bardziej poważną miną.
  • Daniel, proszę cię, ile my się znamy? – odparłam z jak najbardziej szczerym wyrzutem. Przecież wiesz, że zawsze byłam po Twojej stronie i możesz mi powiedzieć o wszystkim.

Chłopak spojrzał na mnie z zastanowieniem, a potem lekko speszony tym, że okazał mi brak zaufania, powiedział, że faktycznie chyba przesadził. Na tym jednak skończył swój wywód i ku mojemu niezadowoleniu zapanowała cisza. Skupiliśmy się na oglądaniu programu, ale po chwili nie chcąc tracić atmosfery, jaką zbudowałam, na nowo podjęłam wątek.

  • No to jak? Opowiesz mi coś o swoim życiu erotycznym? – zapytałam.
  • W sumie to nie ma o czym opowiadać, nie mam żadnej dziewczyny i nie zanosi się na to bym miał w najbliższej przyszłości.
  • Skąd takie podejście, chłopaku — zdziwiłam się tym, był przecież inteligentny i przystojny. Tacy zawsze się podobają dziewczętom w jego wieku.
  • Trochę się wstydzę, że nie poradzę sobie, że się ośmieszę….no wiesz, o co mi chodzi — powiedział, lekko zniżając głos.

Zaskoczył mnie. Zawsze sprawiał wrażenie wygadanego i obeznanego we wszelkich tematach. Najwyraźniej jednak temat seksu nie był dla niego wygodny. Nie chodziło zapewne o brak wiedzy, bo przecież internet był pełen informacji, ale raczej o odwagę, by to, co teoretyczne zamienić na praktyczne.

Pomyślałam nad tym chwilę i postanowiłam zmienić jego podejście do tych spraw.

  • Wydaje mi się, że przesadzasz. To jest jak z jazdą na rowerze, na początku nie każdemu wychodzi, ale z czasem stajesz się mistrzem.

Oboje parsknęliśmy śmiechem. To był dobry sygnał, bo taka rozmowa mogła się toczyć tylko w luźnej atmosferze.

  • Jako kobieta powiem Ci, że na początek powinieneś nauczyć się dobrze całować i dotykać dziewczynę. Jeśli to opanujesz i rozbudzisz w niej pożądanie i chęć na seks, to reszta pójdzie już jak z płatka.
  • Dzięki za dobre rady Aniu, ale raczej ciężko nauczyć się takich rzeczy z książek, filmików na YouTube, czy nawet forów internetowych — wycedził niczym pociski z karabinu. W jego głosie była lekka frustracja, co trochę mnie zaniepokoiło. Jeśli teraz się nie pozbędzie tego cholerstwa, to zostanie mu na całe życie i może zaważyć potem na jego dalszym życiu.
  • Dlatego powinieneś sobie znaleźć kogoś, na kim możesz ćwiczyć.
  • Mam znaleźć sobie dziewczynę tylko po to, by trenować na niej całowanie i macanie? No przyznam, że jak na kobietę to dosyć ciekawe zaprezentowałaś podejście.

Faktycznie miał racje. Złapał mnie. Uczenie młodego chłopaka wykorzystywania kobiet to chyba nie był najlepszy pomysł.

-Ok. Masz racje. Z jednej strony powinieneś poczekać aż ciebie i ją połączy jakieś uczucie, ale z drugiej życie jest takie krótkie…- westchnęłam, nabierając, i wypuszczając sporą ilość powietrza. Mój biust wykonał spory ruch, który nie uszedł uwadze chłopaka.

Spojrzał ponownie w telewizor.

  • Sam widzisz, że nawet w telewizji zalecają, by ludzie się całowali i uprawiali seks — powiedziałam na poparcie swoich słów.
  • Będąc na domowej kwarantannie, raczej trudno będzie mi poderwać jakąś dziewczynę — powiedział z pewną dozą racjonalności w głosie.

Rozmowa zmierzała w jednym kierunku. To był optymalny moment. Jeśli teraz nie wykonałabym żadnego ruchu, szansa na uwiedzenie Daniela przepadłaby bezpowrotnie. Postanowiłam działać. Pocałowałam go w policzek. Chciałam, by poczuł moją bliskość, moje perfumy.

Spojrzał na mnie. Byłam na to gotowa. Na mojej twarzy był już miły uśmiech przygotowany specjalnie dla niego.

  • Jeśli chcesz, to dla Twojego zdrowia, i mojego także, mogę Cię podszkolić w pewnych sprawach — to było odważne posunięcie, ale kluczowe. Właściwie niczym nie ryzykowałam, bo zawsze mogłam obrócić to w żart. Prowadziłam tę rozmowę w taki sposób, by dać sobie margines na ewentualne wycofanie się w przypadku, gdyby coś poszło nie po mojej myśli.
  • Podszkolić z czego? – zapytał z uśmiechem na twarzy, które wydaje mi się, że kryło w sobie trochę przerażenia.
  • Z tego, o czym rozmawialiśmy. Całowanie, dotykanie….
  • Zrobiłabyś to dla mnie? – zapytał z niepewnością, a ja poczułam, że właśnie osiągnęłam swój cel.
  • Oczywiście, dla ciebie wszystko mój siostrzeńcu — powiedziałam z przesadnie szczerym uśmiechem na twarzy.

Sytuacja stała się poważna i aby jeszcze bardziej to podkreślić, wyłączyłam telewizor. Obróciłam się w jego kierunku i z głębokim uśmiechem spojrzałam mu prosto w oczy. Widziałam podniecenie w jego oczach. Chyba chciał coś powiedzieć, ale nie mógł wydusić z siebie choćby słowa.

  • Czytasz czasopisma dla dorosłych, oglądasz filmy w internecie? – spytałam, by wybadać, czy faktycznie jest, tak jak mówi i jego wiedza na temat kobiecego ciała jest tylko podręcznikowa.
  • Czasami — odpowiedział z niepewnością, jakby miał wątpliwości co do moich intencji.
  • Jednak na żywo to co innego. Powiem Ci, że największym kłamstwem ludzkości są filmy porno. Tak naprawdę nic nie wygląda i nie dzieje się tak jak tam jest przedstawione.

Chłopak wytrzeszczył oczy. Ja tymczasem położyłam swoje dłonie na guziku mojej bluzki, już miałam go rozpiąć, kiedy pomyślałam, że chyba mam lepszy pomysł. Chwyciłam jego dłoń i położyłam na zapięciu.

  • Ty to zrób — poprosiłam.

Przez chwile zamarł.

  • Śmiało, – powtórzyłam. Rozepnij mi bluzkę, przecież to nic złego — zapewniłam go.

Czułam, jak jego trzęsące się ręce walczą z pierwszym, potem drugim i trzecim guzikiem. Z każdym odsłaniał mu się coraz bardziej widok mojego czarnego stanika. Żałowałam, że to zwykły push up, a nie jedwabna koronka, ale nie planowałam przecież tej sytuacji wcześniej. W końcu doszedł na sam dół, a moja bluzka była całkiem rozpięta.

  • Teraz powoli rozepnij te guziki przy rękawach i zdejmij ją ze mnie tylko bardzo subtelnie i powoli.

Zrobił to, o co go poprosiłam. Siedziałam teraz obok niego w samym staniku. Widziałam, jak poprawia się na kanapie, nie mogąc sobie poradzić z erekcją, jakiej doświadczył.

  • No to pierwszy krok mamy już za sobą. Zbudowaliśmy potrzebne nam obu napięcie. Teraz możemy przejść do właściwej lekcji….

Moja Pupa

Nie bardzo wiem, kiedy wczoraj usnęłam. Obudziłam się, była sobota rano, ale to co ?sklepane” mocno bolało. Nie było wyjścia, wolniutko zrobiłam toaletę, śniadanko i ponownie położyłam się odpoczywając, czekając na Manfreda. Umawiając się, napisałam mu, że w sobotę do południu jestem jego, ale wieczorem chcę się spotkać z odpowiednimi partnerami, którzy mają mnie dobrze ?zerżnąć”, a ja mam jęczeć ?z bólu i namiętności”.

Odpoczywając, zastanawiałam się, jak będzie wyglądał mój wieczór, na który przecież już się umówiłam. Jestem zaprzyjaźniona z Manfredem, który kiedyś wyczuł moje zainteresowania różnymi zabawami w seks i miał umówić szczegóły.
Ale to dopiero wieczorem. Teraz czekałam na Niego. Przyszedł, jak zwykle punktualny,
a ponieważ oboje byliśmy za sobą stęsknieni, bez zbędnych ceregieli po chwili wylądowaliśmy
w łóżku. Ale tutaj można powiedzieć, zaczęły się schody. Wsunął rękę między moje uda, a ja syknęłam. Wówczas zorientował się, że mnie wszystko boli. Tym nie mniej moje nastawienie na niego były tak duże, że Cipka była już mocno wilgotna. Dlatego w tej sytuacji zdecydowałam, że odwrócę się na kolana.
Okazało się, że w tej sytuacji było to bardzo dobre wyjście z sytuacji, bo Manfred swobodnie ustawił się za mną, delikatnie przystawił się do gniazdka, ale już zupełnie nie delikatnie w nie wszedł. Mnie oczywiście wszystko zabolało, więc krzyknęłam, próbując wysunąć się do przodu, ale on błyskawicznie jedną ręką chwycił mnie za ramię, drugą przytrzymał na splocie lędźwiowym i zaczął systematycznie się we mnie wbijać. Ja nie mogąc wysunąć się w przód, wygięłam się w dół, dając mu możliwość jeszcze lepszego dostępu do Cipki.
I on to wykorzystał, wchodził we mnie systematycznie, a ja oswojona już z bólem zaczęłam mocno się podniecać. To podniecenie, wbrew bólowi, systematycznie narastało, ja zamiast pokrzykiwać zaczęłam pojękiwać, aż przyszedł ten moment szczęścia, kiedy on zaczął szczytować, a ja odjechałam osiągając pełny orgazm.
Opadliśmy wspólnie na łóżko, łapiąc chwile oddechu. Ale nie trwało to długo i poszliśmy się umyć. Mamy w tym już wprawę, więc ja myłam jego, przede wszystkim jego pałkę, on delikatnie moje krocze. Po kąpieli spokojnie położyliśmy się do łóżka, rozmawialiśmy o naszych różnych sprawach, wolniutko popijając ze szklaneczek drinka.
Ale nie było takiej możliwości, abyśmy zbyt długo obok siebie spokojnie leżeli, po pewnym czasie moja ręka wylądowała na jego pałce, starając się ją pieścić. Ponieważ była jeszcze ?senna” postanowiłam ja ?obudzić”, przesuwając się w dół jego klatki piersiowej. Mając już możliwość swobodnego wzięcia go w usta spokojnie zaczęłam dalsze pieszczoty.
Kiedy zaczęły one dawać określony efekt i pałka zaczęła nabierać swojej sztywności Manfred chwycił mnie za ramiona, podciągnął do góry, mówiąc ? połóż się, teraz ja. Za nim zdążyłam wziąć oddech zsunął się w dół, układając twarz na moim Wzgórku Łonowym. On też był trochę obolały, więc delikatnie zaczął go pieścić wargami i językiem. Ja w tym czasie już mocno rozsunęłam nogi, aby mógł wślizgnąć się dalej.
No i wsunął się, język jego zaczął buszować w Cipce, aż dopiął się do Łechtaczki. Najpierw ją drażnił językiem, po czym zaczął ją szczypać wargami i chwytać ząbkami. Widząc, że już nie mogę wytrzymać, znowu wsunął język do Dziurki, próbując mieszając nim jak najgłębiej. Te jego wszystkie zabiegi spowodowały, że Cipka zrobiła się bardzo mokra.
Przyszedł moment, kiedy uniósł głowę, popatrzył na mnie, po czym zaczął podnosić się, ułożył się na łóżku mówiąc ? uciąć. Łatwiej było to powiedzieć, trudniej zrobić.
Wolniutko przesunęłam się na jego biodra, wysoko unosząc swoje. Gdy już byłam we właściwej pozycji zaczęłam się opuszczać. W pierwszej chwili nie był to żaden problem, bo jego pałka była na tyle duża, że zaczęłam dotykać jego żołędzi. Delikatnie wsunęłam ja między moimi listkami i zaczęła się wsuwać do środka. Ale przyszedł moment, że weszła już na tyle głęboko, że zaczynała dotykać warg. Ja starałam się amortyzować to wejście, opierając się o jego klatkę piersiową, ale przyszedł moment, że jęcząc z bólu oparłam się zupełnie na jego biodrach.
No i dopiero teraz zaczęła się jazda. Manfred chwycił mnie za biodra i dociskając do dołu, samemu wyrzucił swoje do góry. Ja wyłam z bólu, ale jednocześnie starałam się usiąść na nim jak najgłębiej, bo czułam go w sobie bardzo dobrze. Po kilku takich ruchach dał mi znać, abym przełożyła nogi do przodu, tym sposobem siedziałam już bardzo głęboko na nim, on wsunął swoje ręce pod moje pośladki i samemu podnosząc się do pozycji siedzącej, mocno przyciskając je do siebie zaczął wbijać się we mnie jeszcze mocniej. Można powiedzieć, że na zewnątrz czułam ból urażanej Cipki, wewnątrz narastało niesamowite podniecenie. Nie mogąc już dłużej wytrzymać, odchyliłam się, wyrzucając ręce do góry, a on kilkoma bardzo mocnymi pchnięciami doprowadził mnie do orgazmu, samemu spuszczając się we mnie.
Opadłam na niego i długą chwilę siedzieliśmy, całując się namiętnie. Ale przyszedł czas
i trzeba było pójść się umyć. Ponownie wyładowaliśmy pod prysznicem i myjąc się znowu zaczęły się nasze pieszczoty. Okazało się, że spływający strumień ciepłej wody lekko łagodzi mój ból i tym sposobem mógł mnie Manfred popieścić po Cipce. Ja nie byłam mu dłużna, w pewnym momencie przykucnęłam, biorąc jego pałkę w usta. W tym stanie mogłam wręcz ją ssać. Ale nie trwało to długo i zaczął ponownie pęcznieć.
Wówczas wstał i wycierając się, poszliśmy w kierunku łóżka. Pokazał mi, że mam usiąść na jego brzegu, po czym zbliżając się do mnie powiedział ? masz, ale do końca. Ja chwyciłam już pęczniejącą jego pałkę w swoje ręce, on lekko przytrzymywał mi głowę i zaczęliśmy pieszczoty. To wsuwałam ja sobie głęboko w usta, to ja wysuwałam, oblizując i wciskając język w dziurkę.
Aż przyszedł moment, kiedy był bardzo mocny, zaczęliśmy wykonywać systematyczne ruchy w głąb moich ust, a kiedy już czułam, że dochodzi popatrzyłam błagalnym wzrokiem na niego. Zrozumiał, puścił ręce i strzelił raz prosto mi w twarz, drugi raz pochylając się na Piesi. Było to dla mnie wyjątkowo miłe, jedna ręka rozcierałam twarz, drugą rozprowadzałam to, co było na piersiach. Po chwili wstałam i zwarliśmy się w wyjątkowo namiętnym pocałunku.
Ponowna kąpiel, ale tym razem już szybka, bo Manfred kończył swoja wizytę u mnie. Ja wytarłam się i położyłam na łóżku, odpoczywając przed swoim wieczornym wyjściem.
Przyszedł wieczór miałam jechać na umówione spotkanie do ?Lustrzanej Sali”, tej klubowej. Kiedyś, siedząc w hotelowym pokoju przejrzałam kilka Hamburskich stron internetowych i na jednej, w tym dziale, który mnie interesował, znalazłam hasło ?Trzepanie Pupy”. Pokazałam mu tę stronę prosząc o uzgodnienie szczegółów. Dlaczego ?Trzepania Pupy?. Mając pewne przerwy w kontaktach z mężczyznami, przychodzi moment, kiedy, jak ja to mówię, zaczyna mnie ?Swędzieć Cipka”. Ale nie dotyczy to tylko Cipki, Pupy również, bo seks analny sprawia mi równie dużo zadowolenia i satysfakcji.
Kiedyś, na jednej z ?dziewiątek” przyszło do mnie do pokoju pięciu partnerów, z którymi odbyłam szybkie zbliżenie analne. Wówczas ja tego nie planowałam, tak wyszło z ich scenariusza. Nie kryję, było mi dobrze, ale też dobrze czułam Pupę.
W tym miejscu wyjaśnienie, co to jest ?dziewiątka”. Już kilka razy brałam się do tego, aby ją opisać szerzej i jakoś nie mogę się zebrać. Chodzi o spotkanie w bardzo eleganckim pomieszczeniu, bardzo dobrze wyposażonym przez dziewięć godzin, podczas których do tego pomieszczenia ma prawo przyjść maksymalnie dziewięciu partnerów, ale nie wiadomo ilu na raz
i kiedy, bo to pomieszczenie nie ma okien i nie ma w nim zegarka. Więc nie wiadomo ile upływa czasu w ogóle i ile upłynęło czasu pomiędzy wizytami poszczególnych partnerów.
Tym razem to ja chciałam odbyć takie spotkanie, umawiając się na kontakt z 7 partnerami, bo pięciu już miałam, przy czym mieli to być partnerzy, których pałki, mówiąc delikatnie, miały odbiegać od standardów.
Był jeszcze jeden aspekt tego spotkania. W pomieszczeniu, w którym mieliśmy się pieścić miał być również kamerzysta, przekazujący obraz do klubu. Początkowo nie chciałam się zgodzić na jego obecność, ale Manfred wytłumaczył mi, że to nie chodzi o nagrywanie filmu porno, bo gdyby taki chcieli nagrać, to by mnie już dawno nagrali. Przecież już wielokrotnie występowałam
w Lustrzanej Sali i gdyby chcieli, to by mnie dawno sfilmowali. Natomiast tym razem miało chodzić o przedstawienie ?miejsca akcji”, a nie pełnego pleneru.
Więc odpowiednio przygotowana psychicznie wsiadłam w taksówkę i pojechałam pod znany mi adres. Weszłam do znanego mi już pokoju, ucieszyłam się, bo ponownie spotkałam Wierę, rozebrałam się i weszłam do znanego mi ?Lustrzanego pokoju”. Nie będę opisywała jego zalet, to już jest opisane. W odpowiedni sposób przeszłam się po nim wzdłuż i w szerz, prezentując swoje ?walory”, mając świadomość, że jestem już obserwowana.
Zastanawiałam się tylko, z kim się spotkam. Długo nie musiałam czekać. Po chwilo weszli, ale tylko pięciu, dwóch przyszło później. Pięciu bardzo dobrze zbudowanych mężczyzn, chyba po to, aby mnie nie straszyć, mających w różny sposób narzucone na siebie ręczniki. Podeszli do mnie, trzech z nich było ciemnych, miałam wrażenie, że przynajmniej z dwoma miałam już kontakt, ale nie było to w tym momencie ważne. Stanęli obok mnie i zaczęli mnie pieścić. Poczułam ich ręce posuwające się po mnie od góry do dołu i z powrotem. Gdy tak stali przy mnie, ja zajęłam się ich ?instrumentami”, które, rzeczywiście, jak na moje możliwości były pokaźnych rozmiarów.
Gdy tak przez nich byłam pieszczona, wszedł do Sali kamerzysta. Trochę mnie to usztywniło. Młody chłopak, mówiący po francusku. Spojrzałam na niego, on w tym momencie pokazał mi 4 monitory, dwa na ścianie, gdzie były usytuowane drzwi i dwa na ścianie przeciwległej. Zbliżył się do mnie, obniżając kamerę również w dół i tłumacząc mi, o co chodzi zbliżył się do mojego uda, a ponieważ stałam w lekkim rozkroku, zobaczyłam swoją Cipkę. Pokazał mi, że właśnie będzie ?przyglądał się” temu miejscu, a ja mam się zachowywać tak, jakby go tu w ogóle nie było.
Uśmiechnęłam się, mówiąc dobrze, moi partnerzy widząc mnie już uśmiechniętą, wrócili do przerwanych pieszczot. Ponownie ich ręce chodziły po moim ciele, dotykając Pupy i Cipki, aż zaczęłam puszczać soki namiętności. Wyczuwając mój stopień podniecenia poprowadzili mnie do miejsca, które można było nazwać stołem, po czym zaczęłam się na nim układać. Gdy już prawie na nim leżałam dwóch z nich podeszło i unieśli mi nogi do góry, odchylając je jednocześnie na boki. Jeden z nich stanął za mną, dając mi znać, abym wyprostowała ręce do tyłu.
Za nim zbliżył się do mnie jeden z moich partnerów zobaczyłam, że blisko jest kamerzysta, który już swoim obiektywem patrzył w moje krocze. Spojrzałam na niego, on wzrokiem wskazał mi monitor i rzeczywiście, ujrzałam na monitorze całe swoje krocze, a przede wszystkim obie dziurki. Ale nie miałam czasu się tym delektować, bo zbliżył się do mnie średniego wzrostu mężczyzna, pochylił się i zaczął pieścić mnie ustami. Syknęłam z bólu, ale on po chwili już swoim językiem siedział w dziurce. Jednocześnie w tym samym momencie dwóch dalszych stanęło po bokach
i nachyliwszy się nade mną, jedną ręka podtrzymywali moją Pierś od dołu, w drugiej trzymali swoje pałki, które po chwili zaczęły uderzać swoimi końcami w Brodawki.
Nie kryję, było to niesamowite. Na dole buszujące na wszystkie strony usta jednego partnera, powodujące, pomimo ustawicznego bólu, stały wzrost podniecenia, na górze ?trzepanie” Piersi pałkami. Ale nie trwało to zbyt długo. Kiedy mój partner poczuł, że Cipka już jest mokra usunął się a w jego miejsce ze swoją pałką zaczął zbliżać się drugi z partnerów.
No i tu przekonałam się co to, można powiedzieć, kontakt czuciowo ? wzrokowy. Patrząc na wprost w monitorze zobaczyłam, jak zbliża się do mojego gniazdka wcale nie małych rozmiarów pałka, jak się w nim sadowi i jak w nią wchodzi. Wchodzi to jest powiedziane delikatnie, bo z racji rozmiaru widać było, że będą z nią kłopoty. Napletek był zsunięty i cała żołądź, rozsuwając na boki obolałe wargi, już po chwili wpychała się w Dziurkę. Dziurka podniecona wcześniejszymi pieszczotami wpuściła ją ośrodka, ale ja czułam, jak wchodząc coraz głębiej, coraz bardziej rozpycha się we mnie.
Aż przyszedł ten moment, który przewidywałam Pałka dopchnęła się już do mojej szyjki, ale jeszcze cała nie weszła. I znowu było to bardzo ładnie widać na ekranie. No i zaczęła się jazda.
Mój partner, czując, że już wszedł cały, a jeszcze nie oparł swoich bioder moje, lekko wysunął się i wszedł ponownie. I tak już było do końca. Ja zaczęłam się wiercić jak piskorz na trawie, a on wysuwał się i wsuwał ponownie, za każdym razem chcąc wejść do końca. Cipka zrobiła się mu tak przychylna, że po kilku takich razach wszedł cały, co ja skwitowałam głośnym jęczeniem, bo zaczął urażać mnie mocniej. I tak już było do końca. Ja coraz bardziej jęczałam, on coraz mocniej i co raz szybciej wbijał się we mnie, ja zaczęłam coraz głośniej potwierdzać jego obecność sobie, aż osiągając pełny orgazm, poczułam, jak pęcznieje i strzela we mnie dużym strumieniem spermy.
Skończył, wysunął się, moi partnerzy opuścili mi nogi, mogłam usiąść, wytrzeć się
i otrzymałam szklankę w napojem. Ale zastanawiałam się przez chwilę, co będzie dalej, bo umawiałam się na zupełnie co innego. Nie musiałam jednak na to długo czekać. Kiedy tylko odsunęłam szklankę od ust moi panowie dali mi znać, abym się ułożyła, tak, jak leżałam, moje nóżki powędrowały ponownie w górę. Gdy się już tak ułożyłam dwaj panowie wrócili do swojej czynności ?trzepania” mi Piersi, natomiast za mną pojawili się inni, którzy przystąpili do właściwego działania. Panowie stojący po bokach rozciągnęli mi pośladki na boki do granic możliwości, po czym do mojej Brązowej Dziurki zaczęła zbliżać się odpowiednich rozmiarów pałka.
Ponownie zadziałał efekt kontaktu wzrokowo ? czuciowego, bo widziałam jak się do niej zbliża, jak w niej się sadowi i jak zaczyna na nią napierać. Dziurka przez chwile się broniła, bo widać było, jak napinają się jej mięśnie, ale po chwili ustąpiła i pałka zaczęła wjeżdżać do środka. Panowie trzymający pośladki w tym momencie puścili swoje ręce, a mój partner, chwytając mnie od dołu za biodra rozpoczął prace silnika parowego wsuwając się i wysuwając do pewnego momentu. Nie było to takie proste, bo przede wszystkim czułam go bardzo mocno w sobie, ale oprócz tego, za każdym razem opierał się o obolałe krocze, co powodowało dodatkowy skurcz mięśni brzucha.
Więc każde takie jego pchnięcie kwitowałam głośnym pojękiwaniem. To jęczenie narastało i robiło się coraz głośniejsze, bo panowie rozpoczęli to, na co się zgodziłam. A więc po pierwszym pojawił się drugi mój partner. Dziurka na moment się zamknęła, ale nie na długo, bo po chwili już wpychała się w nią następna pałka, według mojej oceny dłuższa. Czułam ją zdecydowanie głębiej. Po tej przyszła trzecia, może nie dłuższa, ale chyba grubsza, bo znowu czułam ją inaczej.
I tak już było przez kilka minut, ja jęczałam coraz głośniej, bo bolały mnie sklepane pośladki i zaczynała pobolewać już mocno nadwerężona Pupa. Aż nagle po szóstej pałce moi partnerzy zrobili przerwę, pozwolili mi usiąść, napiłam się soku, po czym pokazali mi, abym się obróciła i położyła na tym stole na brzuchu.
Kiedy się tak już ułożyłam ewidentnym było, że moja Pupa jest bardziej dostępna. Panowie chwycili mnie, przytrzymując, abym dobrze leżała, po czym ponownie poczułam, jak rozciągają mi nogi i pośladki. Uniosłam głowę i kierując ją lekko w prawą stronę zobaczyłam monitor, a w nim
to co się za chwilę miało dziać. Do mojej Pupy zbliżała się niesamowitej wielkości pałka. I nie było w tym żadnej przesady. Widząc ją zaczęłam krzyczeć i próbowałam się ruszyć, ale gdzie tam, ich żelazne ręce mi to uniemożliwiły.
Ponownie zadziałał efekt czuciowo ?wzrokowy i patrząc poczułam, jak ta pałka zaczyna napierać na moją Brązową Dziurkę. Była ona już mocno sfatygowania wcześniejszymi odwiedzinami a pomimo to, ta która się do niej zbliżyła, nie bardzo mogła w nią wejść. Była wyjątkowo sztywna i widać było jak mocno napiera na wejście, jak naprężają się mięśnie zwieracza, aż puściły i głowa weszła. Teraz można powiedzieć, zaczęło się pogłębianie chodnika, bo widziałam, jak on kurczy swój brzuch i jak napiera na mnie, aby się głębiej wsunąć. I wsuwał się, ale bardzo powoli, widać było, jak fałduje się jego napletek po każdym pchnięciu. Im był głębiej, tym te pchnięcia były większe. Ale czym on głębiej, tym ja głośniej krzyczę, bo coraz mocniej go w sobie czuje.
Na niewiele się zdało to moje pokrzykiwanie, bo przyszedł moment, kiedy wbił się cały. Ja już byłam wygięta w pałąk do góry, a on wtedy zrobił sobie jazdę. Widziałam, jak mocno wysuwa się, po czym z całej siły wjeżdża we mnie. Był we mnie wyjątkowo głęboko, czułam, jakby za chwile chciał wyjść mi przez gardło.
Normalna pompa ssąco ? tłocząca. I bolało, kiedy się wysuwał i bolało, kiedy się dobijał do końca. Aż poczułam, że napręża się już bardzo mocno, widziałam, jak wysunął się prawie cały, po czym z całej siły pchnął się we mnie i strzelił bardzo mocnym strumieniem spermy.
Poczułam tak przejmujący ból, miałam wrażenie, jak bym w tym momencie na chwilę straciła świadomość. Ale po chwili już było po wszystkim. On wysunął się całkiem, panowie popuścili swoje ręce i chciałam stanąć na nogach. Ale gdzie tam, nogi były takie jak z waty. Więc trzymając mnie pod ręce doprowadzili mnie do naszego pokoju i pomogli położyć się na kanapie. Leżałam tak dłuższą chwilę, Wiera podała mi szklankę z sokiem, wypiłam ją łapczywie. Po kilku minutach wróciło czucie do nóg i mogłam iść się umyć. Do łazienki szłam rozstawiając szeroko nogi jak małe dziecko. Puściłam ciepłą wodę i dotykając bardzo delikatnie całe krocze opłukiwałam wodą. Trochę ulżyło, ale nie do końca. Wytarłam się, ubrałam i wróciłam do domu. Była już prawie północ. Naszykowałam sobie jeszcze jedną szklankę soku, wypiłam i położyłam do łóżka. Ale tutaj znowu problemy, bo jedyna pozycja, w której mogłam leżeć, to na wznak, z szeroko rozsuniętymi nogami.
Jak i kiedy usnęłam, nie wiem. Świtało już za oknem. Obudziłam się i problemy zaczęły się od nowa, bo całe podbrzusze bardzo mocno mnie bolało. No, ale cóż ? cierp ciało ? jak ci się zachciało. Fizycznie czułam się fatalnie, ale za to psychicznie byłam z siebie bardzo zadowolona. Przecież chciałam, aby mnie ?zerżnęli” do bólu, to mam, przecież chciałam, aby mi ?przetrzepali” Pupę, no to mam. A teraz trzeba wracać do domu i starać się z tego wszystkiego wolniutko wyjść.
I tak też było. Spakowałam się, o odpowiedniej porze wsiadłam w taksówkę, pojechałam na lotnisko i wróciłam do domu. Następny pobyt w Hamburgu najprawdopodobniej w trzeciej dekadzie września. Jako on będzie ? zobaczymy.

A teraz sakramentalne już stwierdzenie. Opowiadanie moje jest prawdziwą relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.

Samochodowa przygoda Moniki

Od kilku lat prowadzimy z mężem Adamem małą firmę zajmującą się głównie
handlem. Ostatnio udało mi się trafić okazję do wykupienia towaru z
likwidującego się sklepu, co prawda znajdował się on 100 km od nas ale za
taką cenę był to bardzo korzystny interes. Po ustaleniu wszystkich
szczegółów co do ilości i daty odbioru mój maż stwierdził że wystarczy nam
nasz minivan. Ja byłam innego zdania ale jak się uprze to mu nie
przegadasz. Do pomocy zabraliśmy jeszcze ze sobą dobrego kumpla mojego męża
-Karola. Zawsze go lubiłam, nie dość że bardzo przystojny i wysportowany to
jego charakter też mi odpowiadał. Podróż na miejsce opłynęła nam w dobrych
humorach. Był piękny lipcowy dzień dlatego założyłam przewiewną sukienkę a
chłopaki byli w koszulkach i spodenkach. Po dojechaniu na miejsce
spotkaliśmy się z właścicielką sklepu, zapłaciliśmy jej ustaloną kwotę, po
czym zostawiła nas żebyśmy mogli wszystko na spokojnie załadować. I w tym
miejscu zaczęły się nasze problemy, ponieważ Adam przeliczył pojemność
naszego minivana i po załadowaniu całości okazało się że nie ma już miejsca
dla pasażerów.
-rozumiem że my zostajemy, a ty jedziesz sam z całym tym towarem?-
zapytałam go z lekką nutka złośliwości.
-bardzo śmieszne. Trzeba to tylko jakoś bardziej poukładać i znajdą się
dodatkowe miejsca.
-to ty układaj, a ja z Karolem idziemy się czegoś napić.
Widziałam zdenerwowanie męża, ale sam sobie narobił problemu to niech go
sam rozwiąże. Poszliśmy z Karolem do Pubu niedaleko, ja wzięłam małe piwo,
a on z racji że było bardzo ciepło wypił dwa duże. Bardzo miło nam się
rozmawiało, nie umknęło też mojej uwadze to że cały czas zerka w mój dekolt.

  • Chodź, idziemy zobaczyć jak sobie mężulek radzi.
    -wątpię żeby udało mu się znaleźć dwa wolne miejsca
    Zapłaciliśmy i poszliśmy z powrotem do niego.
  • i jak Ci idzie?-zapytałam.
    -mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra to taka że udało mi się upchać to
    tak że zrobiło się jedno wolne miejsce z tyłu.
    -a ta zła?
  • nie ma szans żeby zrobić jeszcze jedno miejsce.
  • no więc co dalej?- zapytałam – jak chcesz z tego wybrnąć?
    -nie wiem, nie mam pomysłu… Może wy macie jakieś propozycje?
    Wszyscy chwile kombinowaliśmy jak wyjść z tego patosu. Niestety żadnemu z
    nas nie przychodził żaden pomysł do głowy.
    -ja mam pomysł- powiedziałam- jedynym wyjściem z tej sytuacji wydaje mi się
    to żebym usiadła na Twoich kolanach z tyłu, a Karol poprowadzi samochód.
    -Jest tylko jeden mały szkopuł w tym misternym planie- odezwał sie Karol –
    przed chwilą w tamtym o to barze piliśmy razem piwo, ja nawet dwa piwa,
    więc nie uśmiecha mi się teraz wsiadać za kierownicą…
    -kurwa – zaklął Adam. Widać było jego mocne już podenerwowanie.
  • trudno-stwierdziłam – czyli ty mężu prowadzisz, a my z Karolem siadamy z
    tyłu.
    -że jak? – oburzył się Adam.
    -Że srak- powiedziałam lekko też już wkurzona- może masz jakiś inny pomysł
    to chętnie go wysłucham?
    -eeee
    -tak myślałam, więc siadaj do samochodu i mnie nie wkurzaj. Przypominam Ci
    że to ty nie chciałeś brać większego samochodu bo stwierdziłeś że w tym się
    zmieścimy. Poza tym to ty będziesz miał najwygodniej. To my we dwoje
    będziemy musieli się zmieścić z tyłu i jechać tak przez 100 km. –
    odwróciłam się w stronę Karola- myślisz że dasz radę jechać ze mną na
    kolanach przez tyle kilometrów?
    -jasne dla mnie to nie problem.
    -najwyżej jak będziesz mnie miał dość to zrobimy przerwę. To co wszystko
    ustalone? Możemy w końcu jechać?
    Widać że mąż nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy, ale wiedział też
    że nie ma innego wyjścia z tej sytuacji.
    Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę. Na początku było ciężko ale potem
    znaleźliśmy w miarę wygodna pozycje i jako tako dało się jechać.
    -niestety będziemy musieli jechać bocznymi drogami bo na głównej krąży
    policja. Droga może być trochę bardziej wyboista.
    Gdy zjechaliśmy w boczna drogę po kilku kilometrach natrafiliśmy na drogę
    która chyba pamiętała jeszcze czasy d**giej wojny światowej. Były w niej
    takie dziury że zastanawiałam się czy nasze auto to wytrzyma. Mi też się
    oberwało, a właściwie mojemu tyłkowi, mimo tego że jest jędrny i dość
    okrągły to podskakiwałam na kolanach Karola i zaczynał mnie już boleć.
    Myślałam że Karol zacznie narzekać że go nogi bolą, ale jego reakcja była
    trochę inna niż się tego spodziewałam. Poczułam że moje pośladki nie tylko
    odbijają się o jego uda ale także o coś twardego. Z początku myślałam że
    może to jego telefon lub portfel, ale przy jednej z większych dziur ten
    „przedmiot” wszedł głęboko między moje pośladki i już dokładnie wiedziałam
    co to jest. Nie mogłam uwierzyć że podnieciła go ta sytuacja, a co gorsze
    czułam jak robi się coraz większy i większy. Już nawet nie musiało być
    dziur żebym czuła go dokładnie między swoimi pośladkami. Mimo tego że
    dzieliły nas jego spodenki i moja sukienka jego kutas mocno parł do przodu
    do tego stopnia że zaczął pocierać o wejście do mojej norki. Głupio było
    przyznać ale cała ta sytuacja mnie nakręciła i w majtkach zrobiło mi się
    wilgotno.
    -i jak tam z tyłu? Wszystko ok? – zapytał mój mąż.
  • jest trochę ciasno ale ja deje radę- odrzekł że spokojem Karol.
    -a ty kochanie? Jak się czujesz?
    -tak tak, super warunki to nie są ale na razie jest dobrze. Może puścisz jakąś muzykę, nie będzie się nam tak dłużyć.
    -jasne już włączam radio.-w tle zaczęła lecieć przyjemna dla ucha muzyka.
    Nagle poczułam ręce Karola na swoich pośladkach. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Czułam się jak sparaliżowana. Z jednej strony bardzo podniecała mnie cała ta sytuacja, z d**giej jednak kolega mojego męża robił sobie dobrze wykorzystując do tego mój tyłek w naszym samochodzie notabene siedząc zaraz za nim bez jakiejkolwiek mojej zgody. I chyba właśnie dlatego z mojej cipki aż ciekło. Ona lepiej wiedziała czego potrzebuje, twardego nabrzmiałego kutasa, który mógłby w nią wejść dając przez to ogromna rozkosz. Niestety spodenki i sukienka stwarzały barierę nie do przebicia.
    -Karolciu możesz na chwilę wstać bo noga mi stwardniała i chyba mam skurcz- rzekł Karol.
    -jak chcesz to mogę się zatrzymać i zrobimy przerwę- wtrącił mój mąż.
    -nie no spoko wytrzymam tylko muszę trochę zmienić pozycje.
    Podniosłam się trochę a Karol to sprytnie wykorzystał odpinając guziki w rozporku swoich spodenek. Jego kutas wyskoczył szczęśliwy na wolność. W między czasie podwinął też moja sukienkę, tak żeby mój mąż niczego nie widział, złapał mnie za biodra i tak posadził na sobie. Teraz wyraźnie czułam jego chuja między moimi okrągłym, jednymi pośladkami.
    -o tak… od razu lepiej-stwierdził–a tobie Karolciu wygodnie?- zapytał ściskając moje pośladki i napierając kutasem między nimi.
  • yyy… Co? Tak jest dobrze. Możemy tak jechać… – powiedziałam, ale jedyne o czym teraz byłam w stanie myśleć to o tym co dzieje się w moich majtkach.
    -musicie jeszcze trochę wytrzymać, te dziury powinny się niedługo skończyć.
    -mam nadzieję bo nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam taka jazdę-powiedział Karol szczypiąc mnie po tyłku. Jego ręce nagle puściły mój tyłek. Ulżyło mi bo myślałam że trochę odpuścił. On jednak miał inne plany co do mnie. Jedna jego ręka podniosła sukienkę z przodu a d**ga zawędrowała między uda, pod majtki wprost do mojej rozgrzanej cipki. Gdy włożył tam palec nie wytrzymałam i Cicho jęknęłam.
    -kotku coś się stało?- zapytał maż ale ni jak nie mógł się obrócić w naszą stronę. Jedyne co, to widział nasze twarze w tylnym lusterku.
  • wszystko w porządku tylko przez tą dziurę na drodze Karol wbił się we mnie kolanem.
    -za pól godziny zrobimy sobie przerwę na kawę to trochę rozprostujecie kości.
    Karol jak gdyby nigdy nic, ze stoickim spokojem zaczął rozmowę z moim mężem na temat pracy jednocześnie wpychając palec w moją mokrą już od nadmiaru wrażeń cipkę. Ja zaś myślałam że zaraz odpłynę i zacznę jęczeć na całe gardło. Przez następne pół godziny, nie spiesząc się powoli palcował moją dziurę, a kutas tkwiąc miedzy pośladkami pocierał się o nie co chwilę dobijając mocniej z każdą napotkaną dziurą.
  • No to co? Przerwa na kawę? Tu jest jakiś zajazd- stwierdził mój mąż pokazując w oddali jakiś budynek
    -o tak bardzo chętnie zrobię mała przerwę- uśmiechnęłam się do niego.
    Wstałam żeby poprawić sukienkę, Karol w tym czasie, z pewnym trudem schował kutasa z powrotem do spodenek, ale zamiast wyciągnąć rękę z majtek to złapał je i ściągnął na sam dół. Po czym popchnął pod siedzenie. Nie mogłam zaprotestować żeby sie nie wydało. Miałam tylko nadzieję że mój maż się nie zorientuje że jego żona ma tylko sukienkę i lata tak po zajeździe z gołą cipką.
    Po wyjściu z samochodu powiedziałam że idę do łazienki, chłopaki zaś poszli zamówić kawę i coś do jedzenia.

OBÓZ HARCERSKI

Około godziny 5:30 zadzwonił budzik. Ustawiłem go na wcześniejszą porę by się przygotować do wymarszu do sklepu. Jak wiadomo miała iść ze mną Anita, ale jak wiecie kobiety po dobrym seksie lubią dobrze spać i mocnym snem. Więc nie mogłem jej dobudzić. Pocałowałem ją w usta no i oczywiście po jej nagich cycuszkach. Wziąłem ze sobą ubrania harcerskie i świeżą bieliznę, ponieważ jako jedyny ze wszystkich uczestników miałem ze sobą ubrania by nie dzielić miejsca przeznaczonego na trzymanie bagaży. By nie przeszkadzać Anicie wyszedłem z namiotu i poszedłem w las oczywiście nie miałem na sobie slipków, ponieważ chciałem czuć kochankę jak spała ze mną. Las nie był gęsty ale rosło gdzie nie gdzie trochę krzaków. Skorzystać chciałem z pierwszego napotkanego, ale usłyszałem szelest parę metrów dalej w innym krzaku więc tam poszedłem. Skradałem się dość cicho by zobaczyć kto tam jest. Byłem w szoku, gdy ujrzałem jedną z naszych pięknych harcerek, akurat była cała naga i się schylała po swoje rzeczy. Nie wiedziałem co powiedzieć i jak zareagować. Za to mój kutas od razu stanął w całej okazałości i czekał na to by w nią wejść. Zastanawiałem się co mam zrobić. W końcu widziałem jej piękny tyłeczek i jej słodziutką i różową cipeczke. Tak chwile postałem by się napatrzyć i odszedłem się przebrać. Szybko wróciłem do obozu i ujrzałem Julitę piękną laseczkę, która paradowała w samej spódniczce od mundurku i staniku. Julia była najmłodsza z nas wszystkich miała 15 lat. Jak na ten wiek była dość niska bo niecałe 165cm wzrostu, ale za to miała bardzo jędrny biust, choć nie był nie wiadomo jakich wielkich rozmiarów. Była to miseczka b jak się potem bo wiedziałem.
– Hej Julcia co tak wcześnie wstałaś?
– Hej wiesz nie ma ta jak spanie z kimś kto się wierci i dlatego już nie mogłam spać i wstałam.
– Kiedy wstałaś i co będziesz robiła do śniadania przecież wszyscy jeszcze śpią.
– Chwilę temu ok 5:20. Wiesz jak to jest może się przejdę gdzieś po lesie albo pójdę nad jezioro. Sama jeszcze nie wiem..
W tym momencie skojarzyłem sobie fakty czują dupkę i szparkę widziałem. Zaczęło mi świtać by ją zabrać do wsi i po drodze się z nią zabawić tym bardziej, że jest fajną i młodą dupą.
– Julcia nie chciałabyś pójść ze mną do sklepu bo Anita jeszcze śpi a ja jej nie mogę obudzić. Ma bardzo twardy sen a nigdy takiego nie miała odkąd pamiętam z innych obozów. Wiesz jest trochę zakupów do zrobienia więc przydała by się pomoc.
– Nie ma sprawy jestem już prawie gotowa tylko załażę jakąś bluzeczkę.
– Nie zakładaj krótkiego rękawka bo jest ciepło i si e zgrzejesz w drodze powrotnej.
– A co może mam jeszcze zdjąć spódniczkę i pójść w samej bieliźnie co?!
– Dla mnie możesz iść nawet nago i tak jestem zadowolony, że pójdziesz ze mną do wsi. Ok to co idziemy?
– Ok możemy iść.
I tak poszedłem z Julcią na zakupy do sklepu. Harcerka po naszych przekomarzaniach w końcu nie założyła bluzeczki tylko eksponowała swój piękny i młody biust w pięknym miętowym staniku. Droga prowadziła przez las polną drogą. Ze względu, że było ciepło bo nie było na niebie chmur, a słońce świeciło, robiło nam się gorąco. By trochę się opalić ściągnąłem krótką harcerską koszulę i przywiązałem ją do pasa. Julci to się podobało cały czas zerkała na mnie, nie mogła oderwać wzroku. Widziałem jak na mnie patrzy.
– Julia a tobie nie jest gorąco?
– Jest ale co ja mam zrobić spódniczkę mam zdjąć? Idziemy przecież do wsi a tam nie będę paradować w bieliźnie?!
– Nikt ci nie każe przecież możesz ją założyć przed wejściem na wieś. Przynajmniej trochę się opalisz.
– Coś w tym racji jest no chyba się pokuszę ale ty chowasz ją do plecaka.
– Ok poświecę się i ją schowam.
I tak oto Julcia zdjęła spódniczkę i się zdziwiłem bo miała stringi zielone koronkowe. Nie mogłem przestać patrzeć na nią tym bardziej, że widziałem jej cipkę. Pospiesznie schowałem ciuch do torby. Zrobiłem to tak, aby ręką zahaczyć o jej piękną i gładką dupkę. Byłem tak rozpalony, że musiałem ją klepnąć w dupę by zobaczyć czy jest naprawdę jędrna. Była rzeczywiście soczysta. Harcerka na klepnięcie zareagowała tylko uśmieszkiem.
– Julia od kiedy nosisz stringi?
– Tak jakoś wyszło koleżanka mnie namówiła i tak ze sobą wzięłam. Nie wiedziałam, że pójdę do sklepu i będę świecić gołą dupą, ale to jest podniecające.
– To się cieszę bo mnie też podnieciłaś. Chętnie bym rozerwał te szmatki z ciebie i zobaczył prawdziwą naturę mojej seksownej Julci.
Julia się zaczerwieniła. Była zadowolona z komplementów, które jej prawiłem. Miałem swój plan, który chciałem wdrożyć. Jednak nic sam nie musiałem robić bo natura mi pomogła. Szliśmy po górzystym terenie i akurat było zbocze w dół i niestety Julia przewróciła się i poleciała na sam dół drogi. Po drodze zahaczyła stanikiem o korzeń i rozerwało jej jedno ramiączko. Gdy szybko zszedłem na dół to podbiegłem do niej i patrze czy jej się nic nie stało. Na szczęcie szybko się pozbierała. Ogarnęła włosy i ciała iść dalej ale, ją zatrzymałem.
– Ten wypadek widzę, że pomógł zobaczyć twoje wdzięki.
– O czym ty mówisz? Nie rozumiem.
– Spójrz na siebie laleczko.
W ty momencie się uśmiechnąłem do niej, a ona zobaczyła, że ma zerwany stanik i odsłoniętą cipkę. Nie wiedziała co zrobić bo stanika nie mogła naprawić a stringi były tak brudne, że musiała je zdjąć by nie pobrudzić miejsc intymnych. Wtedy mogłem ją podziwiać w całości.
– Jak ja jestem goła to jak wejdę na wieś i będę świecić cycami i pizdą? Nie jestem taka aż odważna.
– Nie martw się zostaniesz przed wioską a ja ci wszystko przyniosę i wrócimy razem. Ty schowasz się w lesie w jakiś krzakach. Ok pasuje?
– Ok będzie dobrze ale jeszcze mamy kawałek a mnie nogi już bolą może jakiś mały odpoczynek?
Ja się zgodziłem bo mogłem patrzeć na nią. Po jakieś chwili podszedłem do niej i przybliżyłem swoje usta do jej warg. Była słodka. Nie mogłem się od niej oderwać. Całowałem ją, a ona odwzajemniała pocałunek. Zacząłem ją maca po cycuszkach delikatnie. Nie była doświadczona więc nie potrzebowała dużo do szczęścia, a ja musiałem zostawić energię na noc. Macałem ją schodząc coraz niżej, aż doszedłem do jej brzuszka i zacząłem się bawić pępuszkiem. Mruczała jak kotka. Nie mogłem wytrzymać napięcia i musiałem macać jej pizdę, a miała ładną różową i ciasną. Nie mogłem w nią włożyć dwóch palcy, ale po którymś razie wszedł, i tak ją ruchałem przez jakiś czas. Nie wystarczyło mi posuwanie jej palcami chciałem czegoś więcej, tym bardziej, że ją już przygotowałem do penetracji. Zdjąłem swoje spodnie i majtki. Julcia od razu wzięła penisa w rękę i zaczęła poruszać góra dół aż zobaczyła go w całej okazałości. Nie mogłem wytrzymać chciałem by włożyła go do buzi i zaczęła mi obciągać. Dałem jej znak wy zaczęła wkładać do buzi przez przyciągnięcie jej głowy jak dziwki do chuja Na początku robiła wolno i tylko po żołędziu bo nigdy tego nie robiła. Po jakimś czasie przy mojej pomocy wkładała już kutasa do połowy. Ssała jak zawodowa kurwa choć można by ją czegoś nauczyć. Kazałem jej jeszcze by miętosiła moje jajka co bardzo lubiłem. Coraz bardziej mnie podniecała. Chciałem jeszcze spróbować jej pizdy. Przerwałem pieszczoty jakie julcia mi robiła. Posadziłem ją na pniu i rozszerzyłem jej nogi by mieć dostęp do jej skarbu. Zacząłem ją lizać po cipie i wwiercać język do pochwy. Ręką bawiłem się łechtaczką która się robiła coraz twardsza i nabrzmiała. Z pochwy zaczęły wyciekać soczki szczęścia i podniecenia. Nie mogłem wytrzymać więc wstałem, byłem gotowy na wszystko i Julcia też już miała gotową pizdę. A sama Julia była gotowa stracić dziewictwo tu i teraz. Musiałem ją bzyknąć. Przyłożyłem do jej rozgrzanej szparki i usłyszałem dźwięki podniecenie jakie wydawała. Chciała to zrobić i to mnie cieszyło bardzo. Pocierałem chujem o jej pizdę aż nie wytrzymała podniecenia.
– Wkładaj chuja chce go jestem gotowa zostać kobietą kurwa dawaj pizda gotowa.
Nie trzeba było mi powtarzać wszedłem w nią bardzo powoli bo była ciasna. Jęczała jak by nie wiadomo jak ją maltretowali a to tylko pierwszy sex. Ale jej się podobała czuła ból ale kazała wkładać dalej jej, aż po same jaja. Doszedłem do jej błony dziewiczej i wycofałem kutasa by jeszcze raz się w nią wbić ale już do końca i tak też zrobiłem. Poczuła przeszywający ból, a ja trzymałem kutasa w jej pochwie i chwilkę czekałem. Po chwili gdy się Julia uspokoiła zacząłem ją posuwać powoli by nie zrobić jej krzywdy a dać jej przyjemność. Po chwili takiego posuwania zaczęła odczuwać przyjemność kazała przyspieszyć i tak też zrobiłem. Widać, że była szczęśliwa ale miała jeszcze łzy w oczach po defloracji pizdy. Chciała bym w niej doszedł ale nie wiedziała czy ma dni płodne bo nie miała kalendarzyka na obozie więc wyjąłem go z niej i włożyłem jej do buzi by mogła poczuć smak swoich soczków. Ruchałem jej buzie aż nie doszedłem w jej buzi. Jak na grzeczną suczkę przystało połknęła wszystko. Nawet jej to smakowało. Chciała by to powtórzyć bo było dobrze nam razem. Po seksie szybko się pozbieraliśmy i poszliśmy dalej. Przed wioską schowała się a ja poszedłem na zakupy. Nie udało nam się donieść zakupów na czas ale nie ubolewałem nad tym bo mogłem ruchać Julcie a nie wiedziałem, że do tego dojdzie. Dziewczyny byłe złe ale tylko przez jakiś czas.

Sebastian i młodsza siostra

Sebastian z dobrym wynikiem zdał maturę i dostał się na wymarzone studia. Cieszył się z tego powodu, lecz jeszcze bardziej cieszyła go perspektywa długich, paromiesięcznych wakacji. Uczelnia na którą się dostał, znajdowała się daleko od jego domu, więc postanowił w czasie tych wakacji zrobić kurs na prawo jazdy, by móc dojeżdżać na zajęcia samochodem. Dość szybko udało mu się zdać egzamin i odebrał prawo jazdy jeszcze parę dni przed końcem wakacji. Rodzice, w nagrodę za dobrze zdaną maturę, kupili mu auto. Małe, używane, ale grunt, że jeździło i teraz Sebastian nie musiał dojeżdżać na uczelnię zatłoczonymi autobusami. Sebastian był brunetem o piwnych oczach, niskim i chudym, oraz miał odstający, szpetny nos. Był zakompleksiony i nielubiany przez swoich rówieśników.

Siostra Sebastiana, Monika, miała teraz 17 lat. Była licealistką, chodziła do drugiej klasy. Miała jasne, dość długie włosy oraz piwne oczy, tak samo jak jej brat. Jej wygląd trochę oszpecała lekko wystająca do przodu broda. Monika, gdy była młodsza, była raczej brzydką dziewczyną, jednak teraz jej wygląd znacznie się poprawił, wyładniała, jej twarz nabrała dojrzalszego wyrazu. Nie była jednak jakąś pięknością, jej odstająca do przodu broda działała na jej niekorzyść, co jednak starała się nadrobić ubiorem – często chodziła w eleganckich sukienkach lub spódniczkach. Nie była za bardzo lubiana wśród znajomych, gdyż podobnie jak Sebastian była nieśmiała i zamknięta w sobie. Nie rozmawiała ze swoimi szkolnymi koleżankami, które lubiły się śmiać, były wesołe i gadatliwe. Nie dlatego, że niechciała, lecz dlatego, iż po prostu nie wiedziała o czym ma z nimi rozmawiać. Gdy rok temu poszła do liceum, gdzie poznała wielu nowych ludzi, próbowała się z nimi jakoś dogadać, jednak po wielu nieudanych próbach dała sobie z tym spokój. Na początku niektórzy chłopacy ze szkoły próbowali ją podrywać, lecz ona zawsze płonęła wtedy rumieńcem i nie wiedziała, jak ma się zachować, więc przestali się do niej zalecać, gdyż myśleli, że tylko się jej naprzykrzają. Tak więc Monika była nie za bardzo lubianą samotniczką. Jej liceum znajdowało się niedaleko uczelni Sebastiana, jej starszego brata, który teraz dostał prawo jazdy. Monika cieszyła się, ponieważ uzgodniła z nim, że będzie ją podwoził, gdy będą mieli zajęcia na tą samą godzinę. Przez pierwszy rok dojeżdżała do szkoły autobusem, co nie było zbyt przyjemne, a teraz miała prawie codziennie być zawożona autem.

Monika lubiła swojego brata. Był on z charakteru podobny do niej. Również nieśmiały, nawet bardziej niż ona, zakompleksiony, także był samotnikiem. Miała z nim dużo wspólnych tematów oraz zajęć. Lubili razem grać na komputerze, oglądać filmy, rozmawiać, przekomarzać się. Bardzo rzadko się kłócili, przynajmniej tak na poważnie, jednak czasami sprzeczali się o błahe sprawy, lecz tylko po to, by się z tego pośmiać. Monika była osobą, z którą Sebastian najlepiej się dogadywał. Nie czuł przed nią tej nieśmiałości, którą odczuwał przy innych rówieśnikach. Gdy siostra poprosiła go o to, by podwoził ją do szkoły, ten zgodził się a nawet się ucieszył, że teraz będzie miał z kim porozmawiać po drodze. Sebastian od jakiegoś czasu zaczął dostrzegać w swojej młodszej siostrze już nie dziewczynkę, ale ładną kobietę. Jej twarzyczka wyładniała, zaczęła nosić bardzo kuszące ciuszki. Co tu dużo mówić, Monika pociągała go. Początkowo nie chciał się przed samym sobą do tego przyznać, ale teraz zdał sobie z tego sprawę.

Pewnego październikowego poranka o godzinie 7. 30 rano, Monika i Sebastian jechali jego samochodem. Miał ją podwieźć pod jej szkołę, a następnie pojechać na swoją uczelnię. Sebastian miał przymrużone powieki, niby z niewyspania, ale naprawdę po to, by zerkać na zgrabne nogi swojej siostry, która miała na sobie krótką spódniczkę. Prawdę mówiąc przez to prawie nie patrzył na drogę i jechał nieostrożnie. Zmieniając biegi, niby niechcąco, co jakiś czas zahaczał wierzchem dłoni o jej kolano. Robił tak zawsze, gdy miała na sobie spódniczkę lub sukienkę, sprawiało mu to przyjemność, a Monika nie zwracała na to uwagi. Tego dnia Sebastian zapragnął pójść o krok naprzód. Gdy już prawie byli na miejscu, położył rękę na jej udzie i pogładził ją po nim, pytając dla zamaskowania swoich celów:

  • Masz rajstopy czy gołe nogi? Bo zimno dzisiaj.
  • Wiem, że jest zimno – odpowiedziała Monika – mam rajstopy. W nich też jest trochę zimno, ale nie aż tak bardzo.
    Zaparkował i szczypiąc lekko udo swojej siostry, dwoma palcami odciągnął od niego materiał rajstop, udając, że się upewnia, iż ma je na nogach.
  • O której kończysz zajęcia? – spytała Monika.
  • Mam do 16. 00, ale może zmyję się wcześniej – odpowiedział, z żalem zabierając rękę z jej uda.
  • Jakbyś się zmył koło 14. 00 to przyjedź po mnie, zabierzesz mnie do domu.
  • OK, będę dzwonił jakby co.
  • Dzięki – rzuciła Monika, wychodząc z samochodu.
    Sebastiana tak podnieciła sytuacja z nogami siostry, że jego penis zesztywniał. Nie mógł wytrzymać, musiał się onanizować. Do zajęć miał jeszcze trochę czasu, więc pojechał do pobliskiego lasku, zaparkował na odludnej polance i tam to zrobił. Monika była coraz częstszym gościem w jego erotycznych fantazjach. Jakiś czas później Sebastian znów podwoził swoją siostrę do szkoły. Po drodze zorientowała się ona, że poszło jej oczko w rajstopach.
  • No nieee – lamentowała – jak ja pójdę w takich rajtkach na lekcje? Wszyscy się będą ze mnie śmiać – zrobiła smutną minę.
  • Pokaż – powiedział Sebastian, nie wiedząc, co doradzić siostrze, ale wyczuwając okazję do pomacania sobie jej nóg.
  • Tutaj – pokazała mu Monika, przeciągając palcem po swoim udzie w miejscu, gdzie było wielkie oczko.
    Sebastian również przejechał palcem po jej nodze, niby niechcąco wkładając palec do owej dziury na jej rajstopach. Niestety zaraz musiał zabrać rękę, by nie wzbudzić podejrzeń siostry.
  • Mogłabym nie iść na pierwsze lekcje i wrócić do domu się przebrać. Nie zawiózłbyś mnie z powrotem? – spytała brata.
  • Sorry, ale nie mogę, mam teraz ważne zajęcia, nie mogę ich opuścić.
  • Rozumiem. Ale nie wiem co mam zrobić – zastanawiała się. Po chwili wpadła na pomysł – Masz może jakieś pieniądze? Mogłabym kupić gdzieś nowe rajty i się przebrać.
    Sebastianowi krew napłynęła do głowy, gdy wyobraził sobie, jak jego siostra przebiera się przy nim. Od razu poczuł się podniecony tą myślą.
  • Spoko, mam kasę – dał jej 10zł – idź kup sobie jakieś.
    Zatrzymał się koło jakiegoś kiosku.
  • Dzięki. Potem ci oddam – wyszła z samochodu, podeszła do okienka i kupiła sobie parę rajstop.
    Wróciła i zaczęła zdejmować z nóg dziurawe rajtki.
  • Nie było cielistych, musiałam kupić czarne. Nie będą mi pasować do sukienki – powiedziała, rozbierając się.
    Sebastian patrzył na nią, urzeczony tym jak się przebiera.
  • Możesz jechać, zmienię je po drodze – powiedziała.
    Sebastian niechętnie spuścił wzrok z jej nóg i ruszył. Jadąc jednak ciągle na nie zezował. Strasznie podniecał go widok, jak jego siostra zakłada na swoje ponętne nóżki parę czarnych rajstop. Gdy je założyła, okazało się, że były troszkę za długie i musiała je podciągać do góry, co wyglądało bardzo seksownie. Sebastian był tym widokiem tak podniecony, że gdy wysadził siostrę pod budynkiem jej szkoły, udał się znów na ową polanę w lesie, by dać upust swojemu podnieceniu. Gdy przyszła zima, Monika przestała nosić seksowne kiecki, żeby nie marznąć w nogi. Sebastian nie był zadowolony z tego powodu. Pewnego jednak poranka, gdy wstała, zobaczyła, że za oknem świeci piękne słoneczko. Ubrała się więc pierwszy raz od jakiegoś czasu w spódnicę i wyszła z domu. Czekając koło samochodu Sebastiana, aż ten łaskawie wyjdzie, zdała sobie sprawę, że na dworze jest strasznie zimno. Słońce, które świeciło, gdy patrzyło się na nie przez szybę dawało złudny efekt, iż jest ciepło, jednak nie była to prawda. Monika strasznie zmarzła stojąc jakiś czas przy samochodzie. Jej brat długo nie wychodził z domu, było jej tak zimno, że już nie mogła wytrzymać, trzęsła się na całym ciele. Gdy postanowiła wrócić do mieszkania i przebrać się w spodnie, wyszedł Sebek i szybko podbiegł do auta. Nie zdążyłaby się już przebrać.
  • Sorka, że tak długo, musiałem się ogarnąć – powiedział.
    Monika popatrzyła na niego spode łba z lekką złością.
  • Zdążymy przecież, będę szybko jechał – dodał, widząc, że jego siostra jest niezadowolona.
  • Nie chodzi mi o to czy zdążymy, ale strasznie zmarzłam czekając tu na ciebie.
    Sebastian zauważył, jak dziewczyna drży z zimna.
  • Przepraszam. Mogłaś wziąć kluczyki i wsiąść do auta.
  • W aucie też jest zimno – rzekła, gdy wsiedli już do środka.
    Ruszyli. Prowadząc Sebastian widział, jak jego siostra cały czas się trzęsie. Bał się, że się przeziębi i będzie to jego wina. Dziewczyna zaczęła pocierać rękami swoje nogi, by je rozgrzać. Sebastian patrzył na nią i cały czas ją przepraszał, że tak długo nie wychodził z domu, podczas gdy ona marzła. Jak zwykle nie mógł się napatrzeć na jej seksowne uda. Tak jak obiecał, jechał bardzo szybko. W pewnym momencie doszedł do wniosku, że powinien pomóc siostrze rozgrzać jej zmarznięte nóżki. Gdy zobaczył po drodze zajazd, wjechał do niego i rzekł:
  • Daj, pomogę ci się rozgrzać. To przeze mnie tak zmarzłaś.
    Monika ciągle pocierała rękami nogi. Sebastian położył na nich także swoje ręce i również zaczął je pocierać. Monika, co jakiś czas chuchając sobie na dłonie, rozgrzewała swoją jedną nogę, podczas gdy jej brat rozgrzewał drugą. Niedługo rzeczywiście zrobiło jej się cieplej. Sebastian dalej masował jej uda, nawet kiedy ona już przestała.
  • I co? Lepiej? – spytał.
  • Trochę lepiej – odpowiedziała.
  • To zaraz będzie całkiem dobrze – powiedział, dalej trąc dłońmi jej nóżki – masaż poprawi ci krążenie i zrobi ci się cieplutko – uśmiechnął się do niej.
    Odwzajemniła uśmiech. Sebastian pochylił się i z upodobaniem masował nogi swojej siostry, od stóp do ud. Były pokryte cienkim materiałem rajstop. Sebastianowi zesztywniał kutas. Bardzo przyjemnie mu się macało, żałował, że niedługo siostrze zrobi się ciepło i będzie musiał przestać. Masując jej uda, zaczął wkładać ręce pod spódnice, mówiąc, że tam też ją musi rozgrzać. Spódniczka lekko się podwinęła, ukazując część majtkową rajstop Moniki. Nie protestowała. Wiedziała, że powinna mu przerwać, zwłaszcza, iż już zrobiło się jej ciepło. Po drugie zaraz zaczynały się lekcje i powinni już jechać, a po trzecie jest jej bratem, więc czemu ją tak obmacuje? Mimo to nie przerywała mu. Gdy jeździł dłońmi po jej udach, blisko cipki, poczuła lekkie podniecenie. Zdziwiło ją to, przecież Sebastian to jej brat, nie powinna tego czuć. Jednak myśląc o tym, że masuje ją chłopak, nieważne czy brat czy nie, to czuła jak robi jej się mokro w majtkach.
  • Ładne mam nogi? – spytała nagle ni z tego ni z owego.
    Sebastian, trochę zbity z tropu tym pytaniem, po zastanowieniu odpowiedział:
  • Ładne, ładne.
  • A dziewczyny jak się przebierałyśmy na w-fie śmiały się, że mam na nich dużo pieprzyków.
    Rzeczywiście, jej nogi w paru miejscach zdobiły malutkie, brązowe kropeczki, które bardzo podobały się Sebastianowi.
  • Ładne są twoje pieprzyki – powiedział delikatnym tonem.
    Nagle pomyślał sobie, że z tej sytuacji może wyniknąć coś więcej. Bardzo tego pragnął, więc postanowił poczynić jakieś kroki w tej sprawie. Trochę się tego wstydził, lecz włożył ręce głęboko pod spódniczkę siostry i położył dłonie na jej pośladkach. Monika w pierwszej chwili poczuła mocne podniecenie, które rosło z każdą chwilą, gdy byli w takiej pozycji. Brat ścisnął jej pośladki, najpierw lekko, potem coraz mocniej. Poczuła ogromną ochotę na obmacywanie się z Sebastianem, jednak nie uległa swoim pobudkom. Uważała to za niemoralne. Przecież nie będzie się macać z własnym bratem, który ewidentnie tego chce, poza tym była zawstydzona. Wielką siłą woli odepchnęła myśl o oddaniu się chwili namiętności, jaką mógł jej zaoferować Sebastian i powiedziała:
  • Już mi ciepło. Jedźmy, bo spóźnię się na lekcje.
    Jej brat zawstydził się, ponieważ zrozumiał, iż nie chce ona się teraz z nim zatracić. Jednak zdawał sobie sprawę, że gdyby rzeczywiście tego nie chciała, to nie pozwalałaby mu na tyle, ile zrobił. Nie wiedział, co o tym sądzić. Ruszył i zawiózł ją do szkoły, po czym planował pojechać na swoją polanę i ulżyć sobie własnoręcznie. Macanie Moniki podnieciło go niebywale.
  • Dzięki za masaż – powiedziała, wychodząc z samochodu.
  • Przyjemność po mojej stronie – odpowiedział.
    Uśmiechnęli się do siebie i obydwoje się zarumienili. Monika odeszła szybkim krokiem w stronę szkoły. Od tej pory ona również zaczęła myśleć o swoim bracie w aspekcie seksualnym. Była to ich pierwsza sytuacja przepełniona erotyzmem, do którego żadne z nich nie przyznawało się potem ze wstydu. Udawali, że był to zwykły masaż. Nie wiedzieli, że ta sytuacja jest niczym w porównaniu do tego, co dopiero miało się wydarzyć. W pewien styczniowy piątek Sebastian wrócił z uczelni, przynosząc do domu 8 piw. Wypił jedno z nich od razu, a resztę zamierzał wypić wieczorem przy filmie. Jego ojciec poszedł dzisiaj na imprezę do swojego kolegi, matka miała nockę w pracy, a starsza siostra, Patrycja, nocowała u swojego chłopaka. Miał więc zostać w domu prawie sam, więc postanowił się zabawić oglądając do późna filmy i pijąc piwa. Towarzyszyć mu miała Monika, która go poprosiła, by dla niej też kupił 2 browce. Była jeszcze niepełnoletnia, miała 17 lat, ale Sebastian chętnie spełnił jej prośbę. Przecież rodzice i tak się nie dowiedzą, zresztą jest już prawie dorosła. Gdy Monika wróciła ze szkoły, przebrała się w krótkie spodenki, które nosiła po domu dla wygody. W mieszkaniu oprócz niej i Sebastiana była jeszcze tylko ich matka, która zaraz miała wyjść do pracy. Gdy wyszła, rodzeństwo z radością rozsiadło się na kanapie w salonie, włączyło telewizor i otworzyło sobie po piwku. Żadne z nich nie miało pojęcia, że ten wieczór okaże się jednym z najprzyjemniejszych wieczorów w ich życiu. Skończyli oglądać pierwszy film, włączyli następny. Wypili już wszystkie przyniesione przez Sebastiana piwa, Monika wypiła trochę więcej niż zamierzała. Obydwojgu było wesoło i przyjemnie. Rozmawiali ze sobą śmiejąc się, alkohol szumiał im w głowach, jednak po pewnym czasie Monika poczuła lekkie zmęczenie. Oparła głowę na ramieniu brata i przymknęła powieki. Sebastian objął ją, po chwili zaczął delikatnie gładzić opuszkami palców jej szyję. Niedługo on też poczuł się zmęczony, oparł swoją głowę o głowę siostrzyczki i również zamknął oczy. Już prawie zasnął, ale pomyślał sobie, że nie opłaca mu się teraz spać, trzeba wyciągnąć z sytuacji jak najwięcej przyjemności. Otworzył oczy i patrzył się na nogi swojej siostry. Od niechcenia położył rękę na jej udzie i zaczął ją po nim gładzić. Monika już przysypiała, przytulona do niego, ale poczuła, że ją masuje po nodze. Przypomniała jej się sytuacja, gdy macał ją w samochodzie, na tą myśl znów poczuła podniecenie. Postanowiła nic nie robić i udawać, że śpi. Jej brat, obejmując ją, jedną ręką masował jej szyję, a drugą nogę. Siedzieli tak przez dłuższy czas, Monice było przyjemnie, zaczęła wyobrażać sobie, że Sebastian wkłada dłoń pod jej spodenki, następnie pod majteczki, wkłada palec do jej cipki. Zrobiło jej się mokro. Sebastian coraz mocniej przyciskał dłoń do jej uda, gładził ją coraz wyżej, jego palce już znajdowały się trochę pod materiałem jej krótkich spodenek. Monika przytuliła go mocniej. Gdy zdał sobie sprawę, że siostra nie śpi, przestał mocno ściskać jej udo i na powrót gładził je delikatnie. Przycisnęła się mocniej do niego, włożyła rękę pod jego koszulkę i zaczęła macać go po torsie. Sebastian podniecił się jeszcze bardziej, zdał sobie sprawę, że jego siostra go pożąda. On również włożył rękę pod jej koszulkę, dotykał jej żeber, pleców oraz brzuszka. Monika otworzyła oczy, popatrzyła na Sebastiana i nic nie mówiąc, włożyła mu pod koszulkę drugą rękę i pieściła go mocno. Nie pozostał jej dłużny, również zaczął macać plecki swojej siostry. Monika była już strasznie podjarana. Była dziewicą, nigdy jeszcze nie znalazła się w takiej sytuacji, więc każda pieszczota działała na nią bardzo mocno. Cały czas patrząc się sobie w oczy, napawali się dotykiem swoich ciał. Sebastian chciał zerwać z niej koszulkę, zobaczyć jej piersi, włożyć jej rękę do majtek. Chciał mieć ją przed sobą nago, lecz bał się, że jeśli zrobi o krok za dużo, to spłoszy siostrę i przerwie ona ich macanki, tak jak to zrobiła kiedyś w samochodzie. Wolał cieszyć się tym, co ma i macać jej ciało pod koszulką. Pieścili się tak, a ich podniecenie wciąż rosło, zaczęli ciężko dyszeć. Sebastian, nie wytrzymując, uniósł siostrę lekko do góry i wśliznął się pod nią. Znalazła się na jego kolanach. Obmacywał jej brzuszek, następnie położył dłonie na jej staniku, czując pod nim jej miękkie piersi. Ugniatał je z lubością, siostra nie protestowała. Cieszyło go to, że na tyle mu pozwala. Kręciła seksownie tyłeczkiem, pobudzając tym jego członka. On również zaczął poruszać miednicą, ocierając się penisem o jej pośladki. Monika położyła dłoń Sebastiana na swojej cipce, chcąc, by ten pieścił ją przez materiał spodenek. Robił to chętnie, ale jeszcze chętniej włożyłby rękę pod nie. Nie pozwoliła mu jednak na to, gdyż wstydziła się, że ma nieogoloną cipkę. Chciała tego bardzo, lecz jeszcze bardziej się wstydziła. Gdyby tylko wiedziała, co wydarzy się tego wieczoru, ogoliłaby się dokładnie. Bardzo chciała zobaczyć swojego brata nago, pobawić się jego penisem, jego jajkami, pomacać jego pupę, jego plecy. Była jednak zbyt speszona. Nie wytrzymując w końcu, zeszła z jego kolan i powiedziała przyspieszonym z podniecenia tonem:
  • Idę wziąć prysznic.
  • Mogę iść z tobą? – spytał Sebastian równie podnieconym głosem – też chcę się wykąpać, zróbmy to razem, zużyjemy mniej wody.
    Monika miała nadzieję, że brat jej to zaproponuję. Uśmiechając się z radości, powiedziała:
  • Dobra, to chodź. Trzeba oszczędzać wodę.
    Udali się do łazienki, gdzie Sebastian rozebrał się szybko i teraz patrzył, jak jego siostra seksownie zsuwa spodenki ze swoich nóg. Robiąc to, zerkała na jego stojącego kutasa, za którego miała ochotę go złapać. Sebastian z kolei spoglądał na jej majtki, na których widać było mokrą plamę. Gdy jego siostrzyczka zsunęła spodenki, zaczęła zdejmować swoją koszulkę. Sebastian nie wytrzymał i podszedł do niej, by jej pomóc. Odwróciła się do niego plecami i poprosiła o pomoc w rozpięciu stanika. Robiąc to macał jej plecki. Gdy uporali się ze stanikiem, przyszła pora na zdjęcie majtek.
  • Wstydzę się – powiedziała Moniczka.
  • Na pewno nie masz czego. Zresztą ja też stoję tu z fiutem na wierzchu, więc ty możesz pokazać swoją cipkę – powiedział Sebastian, dziwiąc się sam ze swojej odwagi, z jaką to powiedział.
    Normalnie by tego nie zrobił, ale alkohol dodawał mu śmiałości. Jego siostrze również, nie czuła już oporów takich, jak na trzeźwo. Zabrał się za zsuwanie majteczek siostry w dół. Robił to powolutku, napawając się przy tym dotykiem delikatnej skóry jej nóg. Poczuł się trochę dziwnie, gdy zobaczył, że jej cipeczka jest owłosiona. W jego fantazjach zawsze była wygolona i gładziutka. Jednak wcale go to nie odrzuciło, położył na niej rękę, czuł przyjemne i wilgotne futerko. Weszli pod prysznic i odkręcili wodę. – Umyję cię – zaproponował Sebastian.
    Monika zgodziła się z chęcią, mówiąc tylko:
  • Dzięki.
    Zaczął mydlić jej ciało, najpierw plecy, potem ramiona, następnie brzuch i piersi. Cycuszkom poświęcił najwięcej czasu, bardzo dokładnie je umył, pieszcząc przy tym i napawając się ich ciepłem. Jej sutki były sztywne. Wziął jednego z nich do buzi i zaczął ssać, Monika nie oponowała, zaczęła macać w tym czasie ciało swojego brata. Przytulili się mocno, ich ciała przycisnęły się do siebie. Cycki Moniki rozgniatały się na klatce Sebastiana, bardzo go to podniecało. Były niewielkie, ale bardzo ponętne. Siostra w końcu nie mogąc się powstrzymać złapała go za penisa i pieściła go w swojej dłoni. Przyłożyła go do swojej muszelki, jeżdżąc nim po niej w górę i w dół. Sebastian znów przycisnął siostrę mocno do siebie, jego kutas przylegał do jej podbrzusza, główka była koło pępka. Zaczął się nim ocierać o jej brzuch. Myślał sobie o tym, jaką jego siostra jest super laseczką, że ma wielkie szczęście, iż może brać razem z nią prysznic. Ugniatając łapczywie jej pośladki, coraz mocniej przyciskał ją do swojego członka, który zrobił się czerwony. Monika patrzyła w dół, widząc, jak jej brat się nim o nią ociera. Przysunęła swoją twarz do jego, czuli swoje oddechy, mokre włosy Moniki spoczywały na policzkach Sebastiana. W dłoniach ciągle trzymał jej gorące pośladki. Ocierając się o jej brzuszek, dostał orgazmu. Jego sperma zalała pępuszek siostry, która wtedy pierwszy raz ujrzała na żywo męski wytrysk. Sebastian sapał głośno, omiatając swoim oddechem jej twarz. Widząc, jak sperma brata leje się na jej brzuch, jak jego kutas drży, poczuła podniecenie, którego już nie mogła wytrzymać. Gdy jej brat skończył i oparł swoją głowę na jej ramieniu, ona wtarła jego nasienie w swój brzuch. Następnie uklęknęła przed nim i zaczęła wyciskać z jego penisa resztkę spermy. Oblizała go, poczuła słonawy smak jego nasienia. W końcu dowiedziała się, jak to smakuje. Bawiąc się jajkami swojego brata, skierowała strumień wody z prysznica na swoją cipeczkę i w ten sposób osiągnęła orgazm. Sebastian patrzył na nią, był to bardzo seksowny widok. Jego siostra usiadła w brodziku, odgięła plecy do tyłu, opierając się o ścianę, jej nogi wyprostowały się, na jej twarzy zauważył grymas rozkoszy. Jęczała cichutko, gdy jej ciało wyginało się pod wpływem orgazmu. Po wszystkim wyszli z wanny, wytarli się i nic nie mówiąc udali się do swoich łóżek. Sebastian chciałby spać razem ze swoją siostrzyczką, przytulić ją do siebie, pogłaskać jej twarzyczkę, lecz wstydził się jej to zaproponować. Monika również się wstydziła, choć równie mocno tego chciała. Następnego dnia była sobota. Monika zbudziła się rano i zobaczyła, iż jej starsza siostra śpi w swoim łóżku. Widocznie wróciła od chłopaka kiedy ona spała. Myślała o wydarzeniach z poprzedniego wieczora, nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Jak mogła zrobić coś takiego z własnym bratem? Powinna tego żałować, jednak nie żałowała ani trochę. Przecież było tak przyjemnie, tak dobrze, była taka podniecona. Zdała sobie sprawę, że od dawna o tym marzyła. Zaczęła masować się po cipce, ponownie czuła podniecenie. Wyszła z pokoju i udała się do łazienki. Spędziła tam jakiś czas, po czym poszła do pokoju swego brata, chcąc się z nim zobaczyć. Z jednej strony trochę się bała, jak on zareaguje po tym wszystkim na jej widok, ale wiedziała, że prędzej czy później będą musieli o tym pogadać. Najbardziej jednak liczyła na powtórkę z rozrywki. Sebastian, mimo, iż nie był atrakcyjnym chłopakiem, w jakiś szczególny sposób ją pociągał. Po drodze zajrzała do sypialni rodziców, którzy również już wrócili i teraz odsypiali nieprzespaną noc. Cichutko, nie budząc nikogo, weszła do pokoju brata, który właśnie się przebudził.
  • Cześć – powiedziała szeptem.
  • Hej – mruknął zaspanym głosem Sebastian.
  • Jak tam? Jak się spało? – spytała, siadając na jego łóżku.
  • W porządku – odpowiedział.
  • Nie myślałeś o tym, co się wczoraj stało? Bo ja przez to nie przespałam pół nocy…
  • Myślałem, myślałem. A co, aż tak tego żałujesz?
  • Szczerze?
  • Szczerze.
  • Ani trochę tego nie żałuję. A ty?
  • Ja też nie. Było mi bardzo przyjemnie.
  • Wiesz co?
  • Co?
  • Zdałam sobie sprawę, że od dawna o tym marzyłam.
  • A ja już dawno zdałem sobie sprawę, że o tym marzę. Jesteś taka seksowna, siostrzyczko…
    Monika rozkryła swojego brata, po czym położyła dłoń na jego penisie. Sebastian od razu poczuł, jak napływa mu do niego krew. Zaczął pulsować, gdy go masowała. Siostra czuła przez spodnie jego piżamy, jak robi się sztywny.
  • Ale twardziel… – rzekła.
  • Ale twardzielka – odpowiedział głupio Sebastian, również kładąc rękę na jej kroczu.
    Westchnęła. Podniecenie obydwojga rosło, gdy masowali nawzajem swoje miejsca intymne. Sebastian włożył ręce pod piżamkę swojej siostry i zaczął pieścić jej plecki i brzuszek. Położyła się koło niego i odwzajemniła pieszczoty. Sebastian ściskał ją mocno, co ją bardzo podniecało.
  • Robi mi się mokro w kroczu, jak mnie tak obmacujesz – powiedziała Monika z niewinnym uśmieszkiem.
  • Mogę sprawdzić? – spytał Sebastian.
  • Proszę, sprawdź – odpowiedziała, wyginając się cipką w jego stronę.
    Sebastian włożył rękę pod spodenki jej piżamy. Nie miała pod nimi majtek. Złapał ją za cipeczkę, która rzeczywiście była mokra, a co ważniejsze, była gładziutka i wygolona. Widać siostra przygotowała się do spotkania z braciszkiem.
  • Rzeczywiście, mokrutka – powiedział, ściskając ją lekko i przyprawiając tym siostrę o impuls rozkoszy, rozchodzący się po całym jej ciele.
  • Och, braciszku… – westchnęła.
    Sebastian jedną ręką macał jej plecy, a drugą cipkę. Włożył palec do środka i zaczął się w nią wwiercać. Jego siostra miała wypisaną na twarzy rozkosz, jakiej doznawała.
  • Czy twoje sutki twardnieją, jak ci tak robię? – spytał Sebastian.
  • Już od dawne są twarde – wyznała mu szeptem Monika.
  • Pokaż – powiedział, kładąc dłoń na jej piersi. Jeżdżąc kciukiem po sutku wyczuł, jaki jest twardy.
  • Widzisz? – spytała.
  • Widzę – odpowiedział, nie przestając masować jej cycuszka.
    Obojgu było bardzo przyjemnie. Sebastian dostrzegł, jaką radość sprawia palcem swojej siostrze, więc wyjął go z jej cipki, gdyż nie chciał jej doprowadzić teraz do orgazmu. Miał skrytą nadzieję, że przeżyją coś więcej.
  • Rób mi tak – westchnęła Monika.
  • A może zrobić ci dobrze czymś innym niż palcem?
    Nie mogąc się powstrzymać, zaczął ściągać górę od jej piżamki. Nie wstydził się już, ta sytuacja pokazała mu ewidentnie, że jego siostra również go pożąda, tak samo jak on jej. Wiedział, że teraz pozwoli mu na wszystko, widział jej podniecenie. Jego oczom ukazały się piękne, różowe, dziewicze cycuszki z odstającymi sutkami. Złapał je obydwoma rękami i masował z lubością. Pasowały one idealnie do jego dłoni, pomyślał sobie, iż zostały stworzone z myślą o nim. Monika, patrząc na swojego podnieconego do granic możliwości brata, zdała sobie sprawę, o co mu chodzi. Zawstydziła ją ta propozycja, poczuła się trochę przestraszona. Nigdy tego z nikim nie robiła, a teraz miałaby zrobić to z własnym bratem? Jednak podświadomie właśnie o to jej chodziło, tego chciała. Marzyła o tym, by rozdziewiczył ją Sebastian. Nikt inny nie byłby tak delikatny jak on, nikt by o nią tak nie zadbał. Był jej ukochanym braciszkiem, na pewno podczas stosunku bardzo dbałby o to, by nie sprawić jej bólu. Zarumieniła się, wstydziła się przyznać swojemu bratu, że chce z nim to zrobić, mimo iż wiedziała, że on również tego chce. Sebastian, czekając długo na jej odpowiedź, zaczął ściągać dół jej piżamy. Zdejmując spodenki, jechał dłońmi od jej pośladków, przez uda i łydki, do stóp. Monika, która postanowiła udawać, że nie wie co jej brat ma na myśli, rzekła w końcu:
  • Czyli czym? O co ci chodzi?
    Sebastian trochę się przestraszył, że jego siostra jednak nie zechce z nim tego zrobić, był trochę speszony. Jednak nic nie mówiąc, zaczął się rozbierać. Ucieszyło go to, że siostra pomogła mu zdjąć piżamę. Dotknął główką swojego kutasa do jej cipki i rzekł:
  • No, wiesz… tym – wskazał palcem na swojego członka.
  • Wiesz co? Chciałabym, ale nigdy tego z nikim nie robiłam. Przepraszam.
  • Nie masz za co przepraszać, kochana – Sebastian ocierał się penisem o cipkę siostry – cieszę się, że jesteś czysta. Jeśli chcesz, to ja bardzo chętnie to z tobą zrobię.
    W jego głosie słychać było wielkie podniecenie. Monika marzyła o tym, by tu i teraz stracić cnotę ze swoim bratem, powiedziała więc:
  • Chcę. Tylko proszę, bądź ostrożny, boję się bólu.
    Sebastian położył się na plecach i pociągnął Monikę, tak, by znalazła się na nim. Chciał, by to ona była na górze i kontrolowała sytuację, by czując ból, mogła przerwać. Usiadła na nim okrakiem, jej muszelka dotykała jego kutasa. Ocierając się o siebie swoimi narządami, rozmawiali:
  • Pamiętaj, że wszyscy są w domu. Rodzice śpią u siebie, Patrycja też śpi. Nie możemy ich zbudzić – mówiła podniecona Monika.
    Sebastian zdziwił się, gdyż śpiąc, nie słyszał powrotu swojej rodziny.
  • Kurcze, chyba nie będziemy tego robić, jak wszyscy są w domu?
  • Będziemy będziemy. Musimy tylko być cichutko.
    Sebastian wszedł do cipki swojej młodszej siostry, jednak jego penis napotkał opór. Była to jej błona dziewicza, poczuła lekki ból. Bał się ją rozerwać, zostawił to w jej rękach.
  • Rób to powoli, nie chcę, by cię bolało.
    Monika powolutku siadała na swoim bracie, coraz niżej i niżej.
  • Sebastian? – spytała go.
  • Co?
  • Czy ty już to kiedyś robiłeś?
  • Robiłem.
  • A z kim? – Monika była zazdrosna.
    Sebastian nie mógł się jej przyznać, z kim swojego czasu często się pieprzył. Powiedział tylko:
  • A, z taką jedną…
    Błona Moniki pękła, usiadła na swoim bracie do końca, jej cipeczka pochłonęła w pełni jego członka. Wydała z siebie jęk bólu i rozkoszy zarazem. Pochyliła się nad nim, przybliżając swoje wargi do jego.
  • Boże, Sebastian, właśnie mnie rozdziewiczyłeś… – wyszeptała.
  • Żałujesz? – spytał.
  • Ani trochę. Jest mi tak dobrze… – mówiła pełnym rozkoszy głosem, zaczynając poruszać miednicą, co sprawiło przyjemność obojgu rodzeństwa.
  • Braciszku… – szeptała podniecona – co my robimy? Jesteśmy nienormalni. Przecież to kazirodztwo. Jak my możemy robić to ze sobą?
  • Jak widać możemy – odpowiedział jej Sebastian, poruszając się coraz mocniej.
    W gruncie rzeczy świadomość, że Monika jest jego siostrą, podniecała go jeszcze bardziej, choć nie zdawał sobie z tego sprawy. Ona również podświadomie była zafascynowana tym faktem. Robili to. Było im niewyobrażalnie dobrze. Monika, ze strachu, z rozkoszy i z podniecenia, drżała na całym ciele. Zaczęła coraz mocniej podskakiwać na swoim bracie, jej nieduże piersi falowały seksownie. Łóżko Sebastiana skrzypiało, więc w obawie przed zbudzeniem kogoś z rodziny sturlali się na podłogę. Teraz Sebastian znalazł się na górze. Jego fiut wyśliznął się z jej szparki, więc rozchyliła nogi, by umożliwić mu dogłębne spenetrowanie jej. Jego członek ponownie wśliznął się do jej pochwy, co sprawiło rodzeństwu wielką rozkosz. Sebastian macał uda swojej siostry, nareszcie mógł je pieścić do woli. Były takie seksowne… Mógłby spędzić tak wieczność, obmacując i pieprząc się z nią. Posuwając siostrę, zmacał całe jej ponętne ciałko, najwięcej czasu poświęcając oczywiście cycuszkom i pośladkom. Monika również go pieściła, jeździła palcami po jego ramionach, po brzuchu, po torsie. Napawali się swoim dotykiem. Rodzeństwo pomagało sobie nawzajem w zaspokojeniu pożądania. Gdy Sebastian skończył patrzyć się w piersi siostry, patrzył się w jej twarz. Jej oczy patrzyły na niego rozmydlonym spojrzeniem, jej rozchylone wargi wydawały z siebie cichutkie sapnięcia rozkoszy. Nagle Sebastian poczuł, jak cipka Moniki zaciska się na jego kutasie, co było bardzo przyjemne. Jej twarz przeszedł skurcz, wykrzywiła wargi w grymasie, po którym widać było jej rozkosz. Widział, że jest bardzo, bardzo dobrze. Przeżywała orgazm, jakiego jeszcze nigdy nie zaznała, pierwszy raz doprowadził ją do tego mężczyzna. Penis Sebastiana penetrował ją do samego końca, wypełniał jej pochwę, doprowadzając ją do rozkoszy, która rozeszła się po całym ciele dziewczyny. Wygięła się cała, jej cipka uniosła się do góry, nogi wyprostowały się, stopy wygięły się w dół, mięsnie stały się napięte. Jej głowa odchyliła się do tyłu, z trudem powstrzymywała się od wbijania paznokci w plecy swojego brata, tak samo jak z trudem opanowywała jęczenie. Sebastian widząc, co przeżywa jego siostra, był z siebie dumny, że tak ją zadowolił, jednak ciągle nie dał ujścia swojemu podnieceniu. Gdy Monika skończyła, ich wargi zetknęły się i zatopiły się w namiętnym pocałunku. Trwało to długo, lizali się zapamiętale, przestali poruszać miednicami, choć Sebastian cały czas nie wyjmował penisa z jej cipeczki. Po jakimś czasie ich ciała rozdzieliły się i wyjął go w końcu, po czym przesunął się w górę, tak, że jego kutas był na poziomie jej cycuszków. Włożył go pomiędzy nie i przycisnął do niego. Były niewielkie, jednak wystarczające do Hiszpana. Zaczął poruszać swoją fujarą w górę i w dół, Monika podniosła głowę i patrzyła, jak żołądź penisa przybliża się i oddala od jej twarzy. Czuła się teraz w pełni zrelaksowana i zaspokojona. Leżała bez ruchu, czekając, aż jej brat dojdzie. Pragnęła, by było mu tak samo dobrze jak jej. Spojrzała na twarz Sebastiana, który patrzył się na jej cycki i na swojego kutasa, który był pomiędzy nimi. Miał błogi wyraz twarzy, widać było, że zaraz dojdzie. Jego penis zaczął drżeć, zrobił się czerwony.
  • Monisiu, moja kochana Monisiu… Moja siostrzyczko… kocham cię… – szeptał.
  • Ja też cię kocham, mój braciszku – odpowiedziała mu beznamiętnym, delikatnym tonem.
    Twarz Sebastiana przeszedł skurcz, Monika widziała, że jej brat już szczytuje. Jego sperma zalała jej usta, jęczał cicho, mimo iż w pokoju obok spali rodzice. Spomiędzy piersi dziewczyny wciąż tryskała jego sperma, która zalała jej twarz. Zlizała ją ze swoich warg i połknęła. Smak wydał jej się dziwny, ale przyjemny. Po wszystkim Sebastian spojrzał na nią, wyglądała uroczo i śmiesznie zarazem – na jej nosie znajdowało się trochę jego spermy, o czym nie wiedziała. Starł ją swoim palcem, po czym przysunął go do ust dziewczyny. Oblizała go i uśmiechnęła się do niego.
  • Nie mogę uwierzyć… Co myśmy najlepszego zrobili? Ale z nas zboczki. Przecież jesteśmy rodzeństwem – powiedziała Monika.
  • Nie gadaj, przecież było ci dobrze – odpowiedział jej brat, wstając.
  • Och, nawet nie wiesz, jak dobrze. Co nie zmienia faktu, że jesteś moim bratem.
  • I co z tego? Ważne, że sobie pomogliśmy. Nie cieszysz się z tego?
  • Bardzo się cieszę. Uważam to za niemoralne, ale i tak mam nadzieję, że będziemy to czasem powtarzać?
  • Ja też mam taką nadzieję – uśmiechnął się do niej Sebastian.
    Wciąż nadzy, położyli się z powrotem na łóżku i przytulając się, oddali się rozmyślaniom. „Jak to dobrze, że mam takiego brata” – myślała sobie Monika. Sebastian, oprócz tego, że był jej bratem, zawsze był także jej najlepszym przyjacielem, a teraz stał się również jej kochankiem. Właśnie przeżyła z nim swój pierwszy raz, który dla każdej dziewczyny jest pamiętnym wydarzeniem. Na zawsze będzie mieć w swej pamięci, z kim straciła dziewictwo, jednak ani trochę tego nie żałowała. Myślała tylko o tym, jak było i będzie im ze sobą cudownie.

Wszystko zostanie w rodzinie

Zapukałam delikatnie.

  • Wejdź, zapraszam – odezwał się męski głos po drugiej stronie. Nie wiedziałam co tam zastane. Trochę się bałam, trochę byłam podekscytowana, trochę podniecona i jeszcze bardziej niepewna czy nie robię czegoś głupiego.
    Teść zaprosił mnie do salonu. Już to pomieszczenie samo w sobie budziło emocje. Piękne meble, wielka kanapa, i stół, na którym ustawiony był kieliszek najprawdopodobniej czerwonego wina. Piotr zasłonił zasłony, chyba pierwszy raz były zasłonięte, a mieszkam i przebywam w tym domu już kilka ładnych lat. Zaintrygowało mnie to.
    Spojrzał na mnie delikatnie mówiąc, zachłannie. Widziałam, ze patrzy na mnie jak na kobietę, a nie jak na synową, czyli zakazany dla niego owoc. W sumie to dziwne, bo to ja chyba powinnam decydować z kim sypiam……..Boże o czym ja myślę, otrząsnęłam się i doprowadziłam swój stan umysłu do porządku.
  • Gratuluje – powiedział do mnie ze szczerym uśmiechem. Właśnie zaliczyłaś pierwszy krok naszej zabawy.
  • Tak, a w jaki sposób?
  • Przyszłaś do mnie. Ty, piękna kobieta, ubrana bardzo seksownie przyszłaś do faceta, który nie dalej jak godzinę temu wyznał Ci, że mu się podobasz, a na dodatek jesteś w pełni świadoma tego, że jesteście sami, a on ma nad Tobą przewagę fizyczną.
    Nic dodać, nic ująć pomyślałam.
  • To co dalej? – zapytałam poprawiając sobie włosy. To najwidoczniej bardzo mu się spodobało. Zastygł w bezruchu na jakieś dwie sekundy.
  • Teraz przejdziemy do kroku drugiego. Czy masz przy sobie telefon? – zapytał spokojnie.
  • Tak mam – odpowiedziałam całkiem szczerze, nie widząc w tym pytaniu nic dziwnego, a już tym bardziej podstępnego.
  • Gdzie? – zapytał.
  • W kieszeni spódnicy – powiedziałam ręką dotykając się właśnie w tym miejscu i pokazując je. Przy okazji upewniłam się, że mówię prawdę, bo trzeba przyznać, ze pod względem roztargnienia i bałaganu jestem prawdziwą kobietą.
  • Podnieś obie ręce do góry i odwróć się – to było polecenie faceta, który kilkanaście lat pracował w wojsku. Brzmiało jak rozkaz i pomimo, że dla mnie jak dla kobiety było bardzo dziwne i niebezpieczne nie miałam zamiaru mu się sprzeciwiać. Wiedziałam, że teść nie zrobi mi krzywdy.
    Posłusznie, bez żadnego nawet najmniejszego grymasu na twarzy odwróciłam się opierając ciężar ciała na lewej nodze. Patrząc w stronę drzwi wyciągnęłam do góry obie dłonie.
    W tym samym czasie kiedy odwracałam się widziałam, że on idzie w moją stronę. Byłam pewna, że za chwile zacznie mnie dotykać.
    Stanął za mną. Czułam na plecach jego oddech. Na dole zaczynałam czuć coś innego. Stałam z rękoma w górze, i byłam prawie pewna, że za chwilę dotknie moich piersi, miał do nich ułatwiony dostęp. Zastanawiałam się co wtedy zrobię, czy uznam to za przekroczenie granicy, przegięcie, i wycofam się z tej erotycznej gry? Sama nie wiedziałam, w końcu znałam zasady tej gry. Obiecał, że mnie nie zgwałci, ale, przecież wymacać trochę chyba może……..w moich majteczkach było coraz wilgotniej.
    Poczułam delikatne muśnięcie w okolicy biodra.
  • To już – powiedział, po czym odsunął się ode mnie. Odwróciłam się i opuściłam ręce. Stał około metra ode mnie i w ręku trzymał mój telefon.
  • A więc to o to chodziło? – zapytałam. Przecież sama mogłam oddać – dodałam uśmiechając się uwodzicielsko.
  • To taki element naszej gry, chciałem zbudować trochę napięcia. Przyznaj, ze bałaś się mnie kiedy stałem za Tobą – zapytał, choć chyba nie liczył na odpowiedź, bo ton z jakim to zrobił sugerował, że to pytanie raczej retoryczne.
  • Ani trochę, odpowiedziałam, przecież tacie ufam – powiedziałam przeciągając szale zwycięstwa w grze na swoją stronę.
  • Ok. To teraz kolejne zadanie z drugiego kroku. Podejdź do drzwi, zamknij je na klucz, a potem wyciągnij go z zamka i przynieś go do mnie.
    Wykonałam polecenie i podałam klucz Piotrowi.
  • Świetnie, mam nadzieje, że nie będzie Ci przeszkadzać, jeśli teraz ten klucz i Twój telefon umieszczę w sejfie – nie skończył jeszcze mówić a już podszedł do mebli, i zrobił tak jak powiedział.
    Ciekawa narracja, pomyślałam, niby mnie pyta a i tak nie czeka na odpowiedź tylko robi. Prawdziwy facet, który wie czego chce, poza tym jest mega konsekwentny w dążeniu do celu. Czułam się trochę zdominowana, a co gorsza podobało mi się to. Chyba czegoś takiego brakowało mi w życiu.
  • Czyli chodzi o to, żebym nie mogła uciec, ani też wezwać pomocy? – zapytałam z wyraźnym uśmiechem na twarzy, który odzwierciedlał moje nastawienie.
  • Dokładnie – odpowiedział. To dowód na to, ze faktycznie masz do mnie zaufanie. Teraz już mi się nie wywiniesz.
    Spojrzał na mnie ….lubieżnie. Przeszył mnie lekki dreszcz.
  • A skąd pewność, że nie mam drugiego telefonu? Kobiety noszą różne rzeczy w stanikach….. – to wyraźnie pobudziło jego wyraźnie.
    Podeszłam bliżej, lewą ręką przesunęłam wszystkie włosy na ramię i tym razem sama podniosłam do góry obie dłonie. Nie wiem czy byłam świadoma tego co robię. Chciałam mu pokazać, ze może mnie przeszukać. Pragnęłam aby dotknął moich nabrzmiałych już sutków.
    Nie ruszył się. To był facet z zasadami.
  • Wierze Ci. Poza tym, i tak się dowiem, czy nie masz czegoś w staniku tego wieczora- odpowiedział wprawiając mnie w stan zaciekawienia i co tu dużo ukrywać podniecenia. Czy to oznaczało, że jednak będę tej nocy dotykana, przez mojego teścia?
  • Krok drugi już za nami. Dowiodłaś, ze masz do mnie zaufanie.

Studniówka i seks telefon!

Pierwsze, i pewnie ostatnie opowiadanie, ale musiałem to napisać 🙂

Studniówka…Okres przed nią wymazuje ze świadomości licealistów nadchodzącą maturę. W końcu nadchodzi TEN dzień. Dzień beztroskiej zabawy, rewii studniówkowych sukni, szaleńczej i dzikiej zabawy do białego rana.

Jako wychowawczyni klasy maturalnej, zostałam oczywiście zaproszona chóralnie przez całą moją klasę. Nie ma co ukrywać – lubiłam tą młodzież. Zawsze pełna energii, inteligentna, zgodna i zorganizowana. Byli oni moją ulubioną klasą w dotychczasowej karierze pedagoga. Zwłaszcza jeden z uczniów był… intrygujący. Był mostem między częścią klasy która nadmiar energii zużywała na organizację przeróżnych wyjazdów, wyjść czy spotkań, i częścią cichej inteligencji, która przez swoje osiągnięcia naukowe zapewniała klasie dobre imię. Marcin nigdy nie przykładał wagi do ocen, mimo diabelskiej wręcz inteligencji i fenomenalnej pamięci. Nie zauważyłam także by dbał specjalnie o swój wygląd, choć to nie przeszkadzało wykorzystywać mu swego uroku osobistego w klasie czy wśród grona nauczycielskiego. Cichy agent, wykorzystujący swój czarujący uśmiech do unikania konsekwencji lenistwa i wybryków lub do ratowania skór swoich kolegów.

Przed samym wyjściem ostatni raz przejrzałam się w lustrze. Nieskromnie przyznam że moich 35 lat mało kto by się domyślił. Smukłe nogi, wyrzeźbiona w lokalnym fitness clubie pupa, płaski brzuch z wyraźną talią, i biust którego mogłaby mi pozazdrościć niejedna licealistka. Wszystko to doprawione elegancką czarną sukienką z suwakiem na udzie, oraz wyraźnym, lecz nie przesadnym dekoltem. Rude włosy spięte w wytworny kok, a całość ozdobiona delikatnymi i gustownymi dodatkami. Tak… mogłam się jeszcze komuś spodobać. Szkoda że mój mąż dawno przestał zaliczać się do tego grona. 15 lat małżeństwa dawało się we znaki i mi, i jemu. Cierpiało na tym moje życie seksualne, ale co poradzić – obrączka zobowiązuje.

Kilkanaście minut przed rozpoczęciem dotarłam do naszej szkoły, w której była zorganizowana studniówka. Mąż, jak zwykle, wykręcił się delegaturą w drugi koniec Polski. Stojąc przy wejściu na salę, szybko zostałam dostrzeżona przez uczniów mojej klasy. Panowie, prześcigając się, niezwłocznie poprowadzili mnie do mojego honorowego miejsca. Stamtąd mogłam obserwować ostatnie próby poloneza, nerwowe poprawianie sukni dziewcząt czy kółeczko chłopców, ukrywających się z krążącą z rąk do rąk piersiówką. Nigdzie nie mogłam dostrzec Marcina, ale musiał się zjawić, nie dostałam informacji o jego nieoczekiwanej nieobecności. Chciałam zapytać się kogoś z uczniów, lecz w tym momencie światła przygasły, zwiastując początek imprezy.

Rozbłysk świateł zakuł w oczy, przyzwyczajone do ciemności. Reflektory zostały skierowane na moją klasę, stojącą w gotowości do rozpoczęcia. Wtedy wyłowiłam wzrokiem zgubę. Ale czy to na pewno Marcin? Tylko oczy się zgadzały. Cała reszta… nie, to niemożliwe. Rozmierzwione włosy i bujna broda ustąpiły miejsca eleganckiej fryzurze połączonej z dokładnie przystrzyżoną brodą. Okulary zastąpione zostały soczewkami podkreślającymi zieleń jego oczu, a idealnie skrojonego smokingu, śnieżnobiałej koszuli i pozornie niedbale zawiązanej muchy mógłby mu pozazdrościć niejeden model. Na tle reszty chłopaków, ubranych schludnie lecz bez smaku, biła od niego prawdziwie męska elegancja. Gdy moje myśli, nie wiedzieć czemu, zaczęły krążyć wokół odkrytej dziś urody Marcina, rozbrzmiała muzyka i rozpoczął się bal.

Kilka godzin później, z całkiem przyjemnym szumem alkoholowym w głowie, wymęczona toastami przy nauczycielskim stole, i tańcami z niezniszczalnymi uczniami, wyszłam na dwór by odrobinę ochłonąć i pooddychać chłodnym, nocnym powietrzem. Stojąc przy barierce, zauważyłam że oparta nieco dalej postać wyrzuca niedopałek, podnosi się i podchodzi do mnie, mówiąc coś. Rozpoznałam głos Marcina.

  • Soreczko, a soreczce to tak nie zimno ? To nie maj, żeby w samej kiecce po dworze śmigać.
  • Wiesz, wyszłam na rekonesans, sprawdzić czy żaden z moich uczniów nie wpadł w zgubne szpony nałogu z którym walczę już kilka lat. Zawiodłeś mnie. – odparłam ze uśmiechem. – I zawiedziesz jeszcze bardziej, jeśli nie podzielisz się jednym. Ze smutkiem stwierdzam że torebka wyjściowa nie jest zbyt pojemna.
    Nie dokończyłam dobrze zdania, a w wyciągniętej dłoni mojego ucznia błysnęła zapalniczka i papieros.
  • Co tutaj robisz ? – zapytałam.
  • Eh, szkoda gadać. Wybór partnerki to nie będzie coś czym pochwalę się kiedyś dzieciom. Krótko mówiąc, schlała się i trzeba było odwieźć ją do domu. Nigdy więcej nowopoznanych dziewoj – odparł ze smutkiem. – A chłopaki przy stole dawno stracili kontrolę, niedługo z nich też nie będzie co zbierać. A Pani ? Nie zauważyłem Pani męża.
  • Bo go tutaj ze mną nie ma, wyskoczyła mu delegacja gdzieś pod zachodnią granicę, wraca za kilka dni – odpowiedziałam. – Nie narzekam jednak na brak partnerów do tańca.
    Marcin podszedł odrobinę bliżej i wtedy zobaczyłam jego zielone oczy wpatrujące się we mnie. Było w nich coś co zaowocowało lekkim dreszczykiem na skórze.
  • Ale ze mnie gapa, przecież ja jeszcze z soreczką nie zatańczyłem. Niechże pozwoli mi Pani zmyć ten nietakt i da się wyciągnąć na parkiet, wcześniej zahaczając o drink bar. Chyba nie odmówi soreczka swojemu uczniowi ? – błysnął bielą zębów, w uśmiechu który tak dobrze znałam z zajęć. Alkoholowy duszek w mojej głowie coraz natarczywiej działał w mojej głowie. „Cholera, to całkiem przystojny mężczyzna, niepodobny do rówieśników” myślałam.
  • No dobrze, niech będzie. Ale tylko jeden drink. I bez gwałtownych obrotów, starsi ludzie mają po alkoholu słabszy błędnik – zażartowałam. Marcin szybko nadstawił ramienia, i dumny jak paw poprowadził mnie z powrotem na salę. Miał rację, sporo towarzystwa się już wykruszyła. Część o własnych nogach, część przy akompaniamencie krzyków rodziców nad swoją upitą pociechą. Przy drink barze, zorganizowanym w porozumieniu z dyrekcją, mój uczeń szybko zmajstrował dwa drinki.
  • Uhhhh, mocne. Czy Ty aby nie przesadziłeś z alkoholem ? – skrzywiona zapytałam. Alkohol rozlał się ciepłem po przełyku, a alkoholowy duszek w głowie odżył ze zdwojoną siłą. „On jest naprawdę przystojny”.
  • No, może odrobinkę. Ale to autorski przepis, więc nie mogę zdradzić. A teraz na parkiet, orkiestra właśnie wróciła do gry ! – nie czekając odparł i porwał mnie na parkiet. Alkoholowy duch dostał nową kartę. „Cholera, on umie tańczyć” – pomyślałam. Żaden z partnerów dzisiejszej nocy nie prowadził tak jak on. Każdy krok był celowy, każde muśnięcie dłonią wyprowadzało obrót lub inną figurę. Momentami wydawało mi się że coś poszło nie tak, ale trafiałam w jego ręce, kontynuując taniec. Kilka utworów przewinęło się nie wiadomo kiedy. Orkiestra wrzuciła na warsztat wolniejsze kawałki. Na tym polu także widać było jego umiejętności. Lawirował między pozostałymi parami, spowalniał tempo. Raz po raz uderzał mnie zapach jego perfum, bardzo dobrych perfum. Nieustannie czułam delikatne smagnięcia jego palców na plecach, talii, ramionach. Zaczęło budzić się we mnie nieznane uczucie, pewna ekstaza, objawiająca się przyjemnym mrowieniem gdy przypadkiem otarł się o mnie. Alkohol potęgował to uczucie, sprawiając że i ja tańczyłam coraz bardziej wyluzowana, sama szukałam okazji do kontaktu. Gdzieś głęboko we mnie zaczynała budzić się nuta pożądania. Wtem utwór zakończył się, a Marcin musnął ustami moją dłoń i ukłonił się.
  • Dziękuję Pani za świetny taniec. Mam nadzieję że nie podeptałem po tych zjawiskowych szpilkach – powiedział uśmiechnięty.
  • Żartujesz ? Przyznaj się, chodziłeś do szkoły tanecznej. Tańczysz świetnie. – odparłam. Zasiane ziarenko do spółki z alkoholowym duszkiem nie dawały mi spokoju. „Jego wzrok… przeszywa mnie na wylot.”. Cicho głupia, to Twój uczeń !
  • Niestety, nie trafiła Pani. Jeszcze raz dziękuję, uradowała Pani oblanego maturzystę – roześmiał się po swojemu. Świdrował mnie wzrokiem. – Trzeba będzie powoli zawijać do domu, chyba już czas.
    „Nie, nie nie. Jeszcze nie” krzyczał natrętny głosik w mojej głowie.
  • Oblany ? Nie rozumiem.
  • Oj wie Pani… jak już mówiłem, moja partnerka pojechała do domu. A przesąd to przesąd.
  • Przesąd ? Chyba o nim nie słyszałam. – odpowiedziałam. Oczywiście że słyszałam, ale wypity alkohol podpowiadał nie te zdania co trzeba. – Wyjaśnisz przy drinku ? Tym razem ja robię ! Po Twoich Marcinie niezawodnie padnę.
  • Drink owszem, przesądu nie rozwinę. To by było nietaktowne – Marcin podał mi szklaneczki. Z pozostałych składników udało mi się wyczarować kolorowe drinki. Mój towarzysz wypił swój jednym haustem i ponownie wbił we mnie wzrok. Coś w jego twarzy się zmieniło.
  • Albo wie sorka co ? Co tam, i tak to już ostatnie miesiące szkoły. Powiem sorce na ucho, ale niech sorka obieca że potraktujemy to jako prywatną rozmowę, bez żadnych konsekwencji w szkole. Zgoda ?
  • No niech będzie, zgoda.
    Nachylił się i wypowiedział jedno zdanie. Zdanie które zatrzymało na chwilę czas.
  • Pieprzyłbym Cię do nieprzytomności, w pierwszej wolnej sali lekcyjnej.
    Osłupiałam. „Jak on śmiał ?! Jak on śmiał, bezczelny gówniarz !” pomyślałam. Ale momentalnie pierwszą myśl zastąpiła inna. Doznania parkietu odżyły ze zdwojoną siłą, a w podbrzuszu poczułam mrowienie. Takie słowa. Taka bezpośredniość. Natrafiłam na jego wzrok, i wnet rozszyfrowałam to co kryło się w jego oczach. Pożądanie. Dzikie pożądanie. On pożerał mnie zielenią swoich oczu.
  • Co Ty… Jak śmiesz… Bezczelnie… – prawie krzyczałam, jednocześnie próbując powstrzymać natrętne myśli.
  • Sama chciałaś. – odparł, nawet nie maskując tego co ukazywała jego twarz.
  • Ja… przecież… ja nie wiem co mam powiedzieć w tym momencie ! – poczerwieniałam na twarzy.
  • Nic nie mów. Przyjdź za 15 min do sali biologicznej jeśli chcesz. – powiedział. Powiedział to tak jakby przed chwilą zapytał o pogodę. Powiedział to pewnym tonem. On wie… on wie co siedzi w mojej głowie. Nie mogę mu się poddać. Zanim coś odpowiedziałam, zabrał swoją marynarkę i wyszedł.
    Wypiłam drink jednym haustem i usiadłam przy stoliku by ochłonąć. Jego słowa ciągle rozbrzmiewały moich uszach i wwiercały się w świadomość. Świadomość w której nadal rządził alkohol i rozbudzona na parkiecie chęć zbliżenia. ” Masz męża. Masz męża. Masz męża” mówiłam sobie. „Tak… męża który najwyraźniej przestał uważać Cię za atrakcyjną już dawno temu. Który nawet nie udaje że chce zaspokoić Twoje potrzeby.” odpowiadał alkohol. A Marcin był młody, przystojny. I to bezpośrednie wyznanie, ta pewność w głosie. No i ten dreszczyk zdrady. Poczułam jak między udami zaczyna mi się robić ciepło. Poczułam dreszcz gdy pomyślałam żeby jednak pójść. Siedziałam pijana, bijąc się z myślami, a zegar tykał. Po kilku minutach podjęłam decyzję. Jestem kobietą. A każda kobieta ma potrzeby które musi zaspokajać.

Uchyliłam drzwi sali, i cicho wślizgnęłam się do środka. Przekręciłam zamek w drzwiach, lecz nie słyszałam nikogo w środku. – Spóźniłam się. Może to i dobrze. Tak miało być ! – pomyślałam, gdy usłyszałam szmer. Marcin wysunął się z cienia, uśmiechając się tak jak nigdy. Uśmiechając się zabójczo. Ciepło wewnątrz mnie zaczęło się rozchodzić się po całym ciele.

  • A jednak przyszłaś. Zaczynałem myśleć że za wcześnie szepnąłem Ci to i owo na ucho. – rzekł z satysfakcją. – Nie ukrywam że bardzo się cieszę.
    Zwątpiłam. Chciałam stąd uciec, ale najpierw próbowałam zachować twarz.
  • Słuchaj ja… ja tu przyszłam wyjaśnić tą całą sytuację. Nie wyciągnę żadnych konsekwencji ale musimy zapomnieć o tej… – zaczęłam, ale Marcin nagle znalazł tuż przy mnie.
  • Ćśśś… nic nie mów. To będzie nasza tajemnica. – powiedział i zamknął mi usta pocałunkiem. Jego ręce nagle oplotły mnie, a ciałem popchnął w kierunku ściany. Język wdarł się w moje usta, jego wargi atakowały moje wargi. Mój opór słabł, moje ciało zaczynało współpracować, odwzajemniając jego działania. Jedna z jego dłoni zajęła się suwakiem sukienki, sunąc powoli po udzie, natrafiając na koronkę pończoch. W tym momencie pozostałe resztki rozsądku nakazywały mi wyrwać się z tej sali i uciec, ale wszystko przepadło gdy szybkim ruchem jego palce przesunęły się po mojej szparce. Zamiast krzyku z ust wydobył się cichy jęk. Jęk spragnionej zbliżenia kobiety. Marcin to usłyszał i zrozumiał że jestem jego. Gwałtownym ruchem obrócił mnie twarzą do ściany i zaczął całować po szyi, karku, przygryzając raz po raz to ucho, to szyję. Czułam wybrzuszenie na jego spodniach pomiędzy moimi pośladkami. Jego ręce pracowały w najlepsze. Jedna dłoń powędrowała do piersi, wdzierając się pod stanik, pieszcząc i przyszczypując nabrzmiałe z podniecenia sutki. Moje wyposzczone ciało odbierało każdy bodziec z potrojoną siłą. Te delikatne pieszczoty spowodowały silne dreszcze i wybuch ciepła wewnątrz muszelki. Gdy palcami drugiej dłoni zwinnie wślizgnął się pod materiał majteczek i dobrał się do mojego skarbu, jęknęłam jeszcze głośniej. Poczuwszy wilgoć która zdążyła się tam zebrać, zaczął szybciej pracować swoimi długimi palcami i uśmiechnął się.
  • Chyba zaczęło Ci się podobać, przyznaj. – wyszeptał mi do ucha.
  • Nie… gadaj…tylko… – jęczałam, oddając się nieziemskiej rozkoszy.
  • Jak sobie soreczka życzy… – powiedział twardo. Oderwał dłoń od piersi i sięgnął do jej koronkowych majtek, zrywając je bez problemu. Jednocześnie wdarł się palcami wgłąb mojej cipki, napierając i krążąc po ściankach, tak szybko że pociemniało mi w oczach, a nogi ugięły się pode mną.
  • Mmm… czerwone. Chyba zatrzymam je na pamiątkę. – usłyszałam jak przez mgłę, przygotowując się na nadejście spełnienia. Marcin nie przerywał, przyspieszył jeszcze bardziej, dokładając drugą rękę i pieszcząc moją łechtaczkę. Jęk jaki wydałam gdy moje wnętrze eksplodowało zadziwił nawet mnie. Moje ciało drżało z powodu niekontrolowanych skurczy, cipka zaciskała się na palcach nie przerywających swojej pracy. Bezsilnie osunęłabym się na kolana, jednak Marcin mnie przytrzymał. Ciągle wwiercając się wgłąb muszelki, jeszcze bardziej przyśpieszył tempo, a mnie ogarnął ponowny orgazm, jeszcze silniejszy od poprzedniego. Odpłynęłam, to wszystko wydawało się tak nierealne. Liczyłam się tylko ja, moje odczucia i przyjemność którą dawał mi młody chłopak. Po kilku minutach poczułam że prowadzi mnie do biurka, i kładzie mnie na nim, uprzednio zadzierając sukienkę. Moje piersi wyskoczyły ze stanika, nogi same rozchylały się kusząco, a ja nadal obserwowałam wszystko zamglonym z rozkoszy wzrokiem. Usłyszałam rozpinaną klamrę paska, a po kilku sekundach poczułam jak wdziera się we mnie swoją pałą. Nie wiem czy to przez spragnienie seksu, czy po prostu był tak duży, ale czułam go wszędzie, w całej sobie. Wypełniał mnie po brzegi, uderzał o ścianki pochwy, wchodził i wychodził stanowczymi ruchami, pracował jak tłok silnika. Spojrzałam na Marcina.
  • O kurrrrwa… Soreczko, jesteś ciaśniejsza niż moje koleżanki z klasy. Twój mąż jest pieprzonym idiotą. – wyszeptał.
    Nie… mów… o… nim… tylko… mnie… rżnij… – jęczałam w rytm pchnięć mojego kochanka. Na te słowa Marcin przylgnął do mnie swoim ciałem, znów zamknął usta namiętnym pocałunkiem i przyspieszył tempo. Oplotłam go nogami, wygięłam się jak kotka by ułatwić mu penetrację. A on mnie pieprzył. Pieprzył w szaleńczym tempie, pieprzył bez ustanku. Moje wnętrze płonęło, moje piersi latały jak wściekłe czułam że zbliża się kolejny już orgazm. Mimowolnie wbiłam mu pazury w plecy w momencie gdy trzeci orgazm owładnął moim ciałem. Wtuliłam się w mojego kochanka, drgając i spazmując. Marcin wysunął się ze mnie i rzekł – Wypnij się, teraz poczujesz co to prawdziwe rżnięcie. Posłusznie osunęłam się na krawędź biurka i wypięłam zaczerwienioną już cipkę w jego kierunku. Wszedł bez ceregieli, do końca. Chwytałam powietrze jak ryba wyjęta z wody, złapałam za blat, oddając się całkowicie mojemu uczniowi. Raz po raz dobijał do końca, wbijał się w najgłębsze miejsca mojej kobiecości, penetrował tak jak nikt inny przedtem. Czułam jego kamienną pałę jak pulsuje wewnątrz, jak powoli zbliża się do finału. Ja także jęczałam jak opętana, nadrabiałam wszystkie braki ostatnich lat, wiłam się i piszczałam. Gdyby nie grająca muzyka, na pewno nasze jęki zaalarmowały by kogoś. Mimowolnie krzyknęłam gdy poczułam pierwsze uderzenia na swoim krągłym tyłeczku i drażniące, przyjemne ciepło w miejscu uderzenia. Marcin w ostatnich zrywach złapał mnie za włosy, odchylając moją głowę i przyspieszając jeszcze bardziej.
  • Dziś jesteś moja. Dziś zerżnę Cię jak sukę. Jesteś moją suką – wystękał mi do ucha. Czując że jest bliski finału, zaczęłam poruszać tyłeczkiem w jego rytmie, wiercąc i wypinając go co chwilę. Jego przeciągły jęk zgrał się z potężną salwą spermy w mojej cipce. Poczułam ją wszędzie, a on pompował ją nadal, za każdym kolejnym pchnięciem. W końcu poczułam jak jego penis powoli opada i wyślizguje się ze mną. Wyczerpany Marcin opadł torsem na moje ciało, przygniatając do blatu. Zmęczonym głosem wyszeptał mi wprost do ucha.
  • Chyba jednak zdam tą maturę. Zajebista z Ciebie suczka… soreczko.
    Struga spermy wymieszanej z moimi sokami spływała powoli po moim udzie, docierając do brzegu pończoch, a za oknem zaczynało świtać.